Witam. Od ponad pół roku spotykam się z facetem (25l.). Dogadujemy się dobrze, ale on wcześniej nigdy nie był w związku. Jest fajnie ale np ostatnia sytuacja wyprowadziła mnie z równowagi. Był u mnie w niedziele. Odjechał zadowolony z uśmiechem na twarzy. W poniedziałek była rozmowa na temat naszego związku, ale to nie była żadna kłótnia. Na wieczór wyłączył telefon. Nie odzywał się do dziś, nie mogłam się z nim skontaktować i wychodziłam z siebie co się dzieje. Zadzwoniłam do jego ojca z pytaniem co się dzieje. Jakie było moje zdziwienie, kiedy okazało się ze chłopak jest w domu i ma się świetnie. Przyjechał do mnie i zaczął mi się tłumaczyć ze chciał pobyć sam bez ludzi i to ze się nie odzywa jakiś czas to nie powód żebym dzwoniła do jego rodziców. On chyba nie rozumie problemu. Zastanawiam się czy nie skończyć związku przez to. Doradźcie coś.
Podobne tematy
Ja bym nie chciała być ze świrem.
Nie liczy się z twoimi uczuciami, więc kopnij go w d...
Ja bym nie chciała być ze świrem.
Mówisz o Autorce?
pannapanna napisał/a:Ja bym nie chciała być ze świrem.
Mówisz o Autorce?
Też raczej takie wrażenie odniosłam czytając posta
Witam. Od ponad pół roku spotykam się z facetem (25l.). Dogadujemy się dobrze, ale on wcześniej nigdy nie był w związku. Jest fajnie ale np ostatnia sytuacja wyprowadziła mnie z równowagi. Był u mnie w niedziele. Odjechał zadowolony z uśmiechem na twarzy. W poniedziałek była rozmowa na temat naszego związku, ale to nie była żadna kłótnia. Na wieczór wyłączył telefon. Nie odzywał się do dziś, nie mogłam się z nim skontaktować i wychodziłam z siebie co się dzieje. Zadzwoniłam do jego ojca z pytaniem co się dzieje. Jakie było moje zdziwienie, kiedy okazało się ze chłopak jest w domu i ma się świetnie. Przyjechał do mnie i zaczął mi się tłumaczyć ze chciał pobyć sam bez ludzi i to ze się nie odzywa jakiś czas to nie powód żebym dzwoniła do jego rodziców. On chyba nie rozumie problemu. Zastanawiam się czy nie skończyć związku przez to. Doradźcie coś.
Być może ta wasza poniedziałkowa rozmowa dała mu wiele do myślenia i potrzebował czasu, żeby to przetrawić. To, że nie była to kłótnia, nie znaczy, że rozmowa była miła, i z czymś nie przesadziłaś.
Również nie widzę problemu w tym, że ktoś chce pobyć sam, a nie być na każde czyjeś zawołanie.
Związek między innymi polega na wzajemnym oswajaniu - nie tresurze.
7 2017-06-16 14:18:10 Ostatnio edytowany przez Iceni (2017-06-16 14:18:50)
Jakby sie ktos do mnie, po pol roku znajomosci, przestal odzywac w jednej chwili, to bylabym, szczerze mowiac, lekko wk***ona. Tak, owszem, to swiadczy o olewaniu uczuc drugiej osoby, ktora moze sie po prostu martwic naglą ciszą. Jezeli chcial miec czas na przemyslenie wystarczyl JEDEN sms w stylu "potrzebuje chwile czasu, odezwe sie niedlugo". I wylaczyc
telefon.
I ok. Wtedy wiadomo o co chodzi.
Ale tak? Po prostu zignorowac kogos, z kim sie spotyka ponad pol roku?
To jest jak zolta lampka ostrzegawcza - pokazuje wyraznie jak facet reaguje (a wiec przypuszczalnie bedzie tez reagowal w przyszlosci) na problemy.
Nie wiadomo na czym polegała ta "rozmowa o związku", chyba chłopa to przygniotło. ![]()
Skoro nie miał jeszcze związku przed Tobą to oznacza że po pół rocznym spotkaniu nie myśli o związku jak ty na poważnie bo różnie to może być. Nie naciskaj bo może ci uciekać i co wtedy zrobisz? Aż tak śpieszno ci do ślubu! Czas pokaże.
On chyba nie rozumie problemu.
Ja chyba też nie...
To już telefonu nie można wyłączyć,jak się chce przez chwilę mieć święty spokój?
Musisz go mieć na smyczy, sprawdzać, wydzwaniac do ojca??
Też czytając post odniosłam wrażenie, że autorka chce chłopaka mieć na krótkiej smyczy, ale weźcie pod uwagę - od poniedziałku wieczorem do piątku rano jest trzy dni. To nie jest chwila. Ja bym się martwiła, gdybym przez 3 dni nie mogła się do kogoś dodzwonić.
12 2017-06-16 17:29:31 Ostatnio edytowany przez Iceni (2017-06-16 17:31:41)
Dream12 napisał/a:On chyba nie rozumie problemu.
Ja chyba też nie...
To już telefonu nie można wyłączyć,jak się chce przez chwilę mieć święty spokój?
Musisz go mieć na smyczy, sprawdzać, wydzwaniac do ojca??
Naprawde nie rozumiesz? Czym innym jest chciec miec spokoj, poinformowac kogos o tym (zwlaszcza bliska osobe, z ktora sie jest ponad pol roku) i wylaczyc telefon czym innym jest ją olać bez slowa na pięć dni, bo sie chce pomyslec. Moze dla ciebie 5 dni to "chwila" dla autorki ( i dla mnie tez, slatego potrafie ja zrozumiec) to chwila nie jest.
Ludzie ( przynajmniej niektorzy
) czasem sie martwia o swoich bliskich, nawet o przyjaciol czy tylko znajomych. Chlopak mogl rownie dobrze chocby nie wiem... zostac pobity w drodze do domu?
Jaka to jest smycz? To naprawde tak trudno wyslac komus BLISKIEMU sms "wszystko ok, odezwe sie za kilka dni".
Ludzie troszczacy sie o innych tak zwykle robia. Tak jak ten chlopak, robia osoby majace uczucia innych w dupie. Krotko mowiac.
TJa bym się martwiła, gdybym przez 3 dni nie mogła się do kogoś dodzwonić.
Rozumiem to, ale można o tym spokojnie porozmawiać, a nie od razu odwalać wielką akcję i zrywać. Jej reakcja wskazuje na to, że nie chodzi o to, że się zamartwiała, tylko że sie grubo wkurzyła, bo on ma być zawsze pod ręką, zawsze na jej wezwanie.
Popieram Iceni.
Mógł napisać/zadzwonić/wysłać telegram z informacją - słuchaj, potrzebuję pobyć sam w swojej samotni, odezwę się za kilka dni. Sprawa byłaby jasna i prosta. A tak zachował się jak mało rozgarnięty gimnazjalista...
Czy zrywać? Raczej nie. Nie jest to jakiś wielki powód do rozstania... ale wytłumaczyć, że jeżeli chcesz pobyć sam bo musisz to daj mi znać, bym nie zachodziła w głowie "co się stało". Komunikacja swoich oczekiwań i poglądów w związku to podstawa, nie ma co zostawiać miejsca na domysły.
Naprawde nie rozumiesz? Czym innym jest chciec miec spokoj, poinformowac kogos o tym (zwlaszcza bliska osobe, z ktora sie jest ponad pol roku) i wylaczyc telefon czym innym jest ją olać bez slowa na pięć dni, bo sie chce pomyslec. Moze dla ciebie 5 dni to "chwila" dla autorki ( i dla mnie tez, slatego potrafie ja zrozumiec) to chwila nie jest.
Jaka to jest smycz?
Naprawdę nie rozumiem - nie do końca.
Po pierwsze od poniedziałku wieczór to nie jest 5 dni, tylko to są 3 dni. To jest jakis wymóg, by do siebie dzwonić codziennie, codziennie być w kontakcie? Mnie by to trochę poddusiło... Po drugie pół roku to żaden staż, na pewno nie nakazujący jednej osobie się tłumaczyć i nie dający drugiej osobie prawa do kontroli i sprawdzania i wściekania się byle co.
Może i mógł ją poinformować, ale założę się, że zwyczajnie o tym nie pomyślał, nie przeszło mu przez myśl, że ona będzie się wściekać - piszę "wściekać", bo zmartwienia ani troski tu nie widzę, że będzie zrywać, bo się raz dodzwonic nie mogła. Jakby on odstawiał takie akcje stale, to co innego. Ale raz? A ona już się miota.
Wszystko zależy od związku. Jeśli przez pół roku nie było dnia bez kontaktu, a on nagle zamilknął na 3 dni bez informacji to nie w porządku.
dziwia mnie odpowiedzi naszych forumowych mezczyzn. mam wrazenie, ze mezczyznom czasem sie zdarza zamilknac, gdy mysla. przynajmniej przed samym zwiazkiem.
i co w tym strasznego, ze byl w domu? wolalabys, gdyby byl u innej laski? ![]()
18 2017-06-16 19:16:04 Ostatnio edytowany przez Iceni (2017-06-16 19:19:06)
dziwia mnie odpowiedzi naszych forumowych mezczyzn. mam wrazenie, ze mezczyznom czasem sie zdarza zamilknac, gdy mysla. przynajmniej przed samym zwiazkiem.
i co w tym strasznego, ze byl w domu? wolalabys, gdyby byl u innej laski?
Jak to było?... "Nie pamięta wół jak cielęciem był" ![]()
Od jakiegoś czasu mam kontakt z kolega z gimnazjum. Zawsze ze sobą kręcili$my. Z jednej strony od razu nazywał mnie kochaniem, ale z drugiej naprawde mu zależało. Za to ja trzymałam go baaardzo na dystans. Ale od tygodnia nic. Nie ma go na fejsie i chyba zmienił numer. 0 odzewu.
..Jak widzisz, jeszcze kilka lat temu sama mialas podobne rozkminy. Slaczego wiec dziwia cie u innych?
przynajmniej przed samym zwiazkiem.
Autorka jest z nim w związku od kilku miesięcy.
dziwia mnie odpowiedzi naszych forumowych mezczyzn. mam wrazenie, ze mezczyznom czasem sie zdarza zamilknac, gdy mysla.
Tak. Myślą, ale nie 3 dni bez odzewu.
i co w tym strasznego, ze byl w domu? wolalabys, gdyby byl u innej laski?
Nic. Mógł napisać, że jedzie do domu odpocząć. Problemem nie jest to, że on chciał odpocząć. Problemem jest to, że tego nie zakomunikował. A Autorka zareagowała jak byk na płachtę ![]()
Nieporozumienie ![]()
A o czym była ta rozmowa na temat waszego związku? Bo jego wersji tu raczej nie poznamy, ale może coś mu zdecydowanie nie przypasowało. Dziwne że robisz taki problem z takiej w sumie wkurzającej ale jednak raczej błahostki, nie próbujesz mu przypadkiem na głowę wejść? Jak na mnie za wcześnie na gwałtowne ruchy w tym momencie, jak się tak zachowa jeszcze z parę do kilku razy to wtedy albo ostateczna rozmowa albo OUT
no srry ale ja nie wydzwanialam po rodzicach
![]()
to nie byl zwiazek
przeciez wiesz gdzie byl i co robil
porownujesz to przynajmniej do zdrady.
co chcesz uslyszec? "zerwij z nim"?
Jako pierwsze, po przeczytaniu posta przyszło mi na myśl, że zachowanie Autorki spowodowane było złością, a nie troską o niego. Stąd też rozważania, czy zakończyć związek. Mogła podejrzewać, że po ich rozmowie na temat związku, on celowo wyłączył telefon i wściekła była właśnie o to. Chcąc pokazać chłopakowi, że z nią się tak nie pogrywa - zadzwoniła do jego ojca pod przykrywką troski. Gdyby się o niego na prawdę martwiła nie czekałaby tak długo.
Może Autorka się odezwie i rozwieje nasze wątpliwości, a może już nie ma problemu - złość jej minęła i się pogadali.
A wiec odzywam się
nasza rozmowa była na temat tego o czym rozmawialiśmy na spotkaniu w niedziele. Nie było złości. Chłopak natomiast odzywał się zawsze i nagle zapadł się pod ziemię. Sprawdzałam co chwile telefon, czy może coś napisał- zero kontaktu. Jeden dzień się nie odzywa, drugi, trzeci a więc postanowiłam zapytać jego ojca co się dzieje. Mam wrażenie ze ja traktuje faceta poważnie a on mnie chyba traktuje jak koleżankę. A co to za problem jest powiadomić druga osobę?
Jak ktoś jest zakochany to myślę że nawet nie wytrzyma dnia bez kontaktu z ukochaną osobą.
Byłam w podobnej sytuacji co Autorka i w moim przypadku skończyło się to zerwaniem. Ale jednak wpłynęło na to dużo więcej czynników, niż sam fakt nieodzywania się. Chłopak po prostu głupio zrobił nie informując, że potrzebuje czasu dla siebie i nagle zniknął ale oprócz tego przewinienia to nie widzę innych podstaw, by rozważać zerwanie. Skoro jak piszesz, że bardzo dobrze się dogadujecie to może tę sprawę wystarczy przegadać.
25 2017-06-17 01:06:09 Ostatnio edytowany przez iskierka77 (2017-06-17 01:08:06)
Mężczyźni są jak sprężynki i tyle w tym temacie. Zamilkł bo chciał poczuć się wolny i niezależny. Niewiem jak potoczyła się wasza rozmowa na temat związku i co z niej wynikło. Z pewnością facet gotowy nie jest na związek. Zwłaszcza że nigdy nie był bo może nie chcial i nie dojrzał. A może mial pecha i jest wrażliwy i boi się wchodzić w poważną relację. Sama to oceń. Ja bym na twoim miejscu zrobila bilans zyskow i strat tej relacji i przemyslala czy dac szansę. Jednak sama musisz wiedzieć czy warto czy nie. Czy naprawdę przez te pol roku bylo miedzy wami dobrze , czy może jednak bagatelizowalas wiele czerwonych lampek.Jesli bylo tak dobrze to skad wynikla ta potrzeba rozmowy o waszym związku?
26 2017-06-17 07:30:56 Ostatnio edytowany przez MrSpock (2017-06-17 07:31:31)
Nawet jeśli rozmowa nie była o czymś poważnym, to według niego mogła stanowić kulminację negatywnych wrażeń jakie miał z bycia z tobą. A że nie jest asertywny, więc nie dawał sygnałów wcześniej. Po rozmowie zaczął rozmyślać czy warto z tobą być.
Jeśli coś jest źle, to należy sobie to wyjaśniać od razu a nie czekać aż sytuacja dojdzie do tak napiętej.
Mam wrażenie ze ja traktuje faceta poważnie a on mnie chyba traktuje jak koleżankę. A co to za problem jest powiadomić druga osobę?
Jak ktoś jest zakochany to myślę że nawet nie wytrzyma dnia bez kontaktu z ukochaną osobą.
Jeśli on nie traktuje waszej relacji jak związku, jedynie są to koleżeńskie spotkania, to nie musi Cię informować o swoich planach.
Wydaje mi się, że Tobie za bardzo zależy, dlatego naciskasz go aby się określił - on z jakiegoś powodu ma wątpliwości.
Jeśli tak jest, to telefon do jego ojca, nie był mądrym posunięciem.
Co to za tłumaczenie, że faceci są jak sprężynki i czasem potrzebują wolności? Jak im zależy na kobiecie, to powinni dać znać, a nie milczeć przez kilka dni. Rozumiem Autorkę, ale ja na pewno nie dzwoniłabym do ojca. W takiej sytuacji poczułabym rzeczywiście połączenie wściekłości ("dlaczego się nie odzywa??") i troski ("a może coś mu się stało..?"). Nie uważam, żeby był to powód do zerwania - jeśli jest Wam dobrze, to warto porozmawiać i powiedzieć, dlaczego Ci się takie milczenie nie podobało i że nie chciałabyś przeżywać więcej takich sytuacji.
Ja też bym się zmartwiła, gdyby ktoś przez 3 dni nie dawał znaku życia bez wcześniejszego ostrzeżenia, zwłaszcza, że dzień wcześniej wszystko było w porządku, wcześniej nie mówił, że miewa takie okresy w życiu, że chce być sam, no i wcześniej kontaktowaliśmy się codziennie. Najpierw byłabym zmartwiona, a gdyby się okazało, że po prostu "nie przyszło mu do głowy", to bym poważnie zastanowiła się, jak poważnie on traktuje tę relację.
Ja się absolutnie zgadzam z Iceni, Harveyem i Monoceros. Naprawdę wystarczyłaby krótka wiadomość w stylu "potrzebuję czasu dla siebie, odezwę się za kilka dni" i całego problemu by nie było. Gdyby po takim jasnym komunikacie Autorka na siłę próbowałaby się skontaktować z facetem i wydzwaniała po rodzicach, to ok. można by mówić o jakiejść smyczy i tendencjach do kontroli. Ale jak ktoś bez słowa znika na kilka dni (żadnego znaczenia nie ma czy na 3 czy na 5), to on się popisuje niedojrzałością i brakiem wyobraźni.
Mimo wszystko, taka akcja to dla mnie raczej powód do rozmowy o wzajemnych oczekiwaniach wobec związku, a nie do zrywania. Piszesz, Autorko, że facet w związku nigdy nie był - mogło mu po prostu nie przyjść do głowy, że Ty się będziesz niepokoić, bo do tej pory jak się chciał "wyłączyć" to musiał się liczyć przede wszystkim ze swoimi potrzebami, a nie jeszcze z cudzymi. Trudno oczekiwać, że ktoś, kto pierwszy raz jest w relacji nie popełni żadnego błędu, żadnej gafy - zresztą i ludzie związkowo doświadczeni mają w związku potknięcia, tarcia i rozbieżne oczekiwania, więc odrobina wyrozumiałości nie zaszkodzi. Raz mogło mu się zdarzyć, najważniejsze, co zrobi teraz. Jeśli mu sprawę wytłumaczysz (nie będziesz oczekiwać, że on się domyśli, dlaczego Ci się to nie spodobało), a on wyciągnie wnioski, to spoko - człowiek, który umie się uczyć na własnych doświadczeniach to skarb. Ale jeśli on nadal będzie się liczył przede wszystkim ze swoimi potrzebami, a Twoje ignorował, bo ich nie rozumie, to na dłuższą metę związek sensu nie ma - bo na pewno nagła cisza komunikacyjna nie będzie waszym jedynym problemem.
Naprawdę wystarczyłaby krótka wiadomość w stylu "potrzebuję czasu dla siebie, odezwę się za kilka dni" i całego problemu by nie było. Gdyby po takim jasnym komunikacie Autorka na siłę próbowałaby się skontaktować z facetem i wydzwaniała po rodzicach, to ok. można by mówić o jakiejść smyczy i tendencjach do kontroli. Ale jak ktoś bez słowa znika na kilka dni (żadnego znaczenia nie ma czy na 3 czy na 5), to on się popisuje niedojrzałością i brakiem wyobraźni.
Tak ze swojej strony dodam, że w moim przypadku facet był oburzony, że nie pojechałam do niego do domu sprawdzić co się stało
I trochę innych perełek. Przepraszam, że tak o sobie wtrącam, ale miałam podobną sytuację co autorka i to trochę ze mnie wychodzi.
Autorko, jak się sprawy mają, jeśli można spytać?
A jesteście w zwiazku chlopak, dziewczyna czy poki co spotykacie sie bez deklaracji?
Spotykamy się pół roku, widać że mu się strasznie spodobałam. W kwietniu zapytał czy moglibyśmy zostać kimś więcej dla siebie niż znajomymi. Stworzyliśmy związek. Problem jest w tym ze On nie umie do końca żyć w związku. Ma fazy. Raz mnie kocha, ma na mnie taka ochotę pod względem fizycznym. Drugiego dnia traktuje mnie jak dobra przyjaciółkę. To taka sinusoida.
Spotkaliśmy się i była rozmowa na ten temat. Powiedział ze chciał odpocząć, chciał pobyć sam. Powiedziałam żeby się określił bo po połowie roku już ktoś mniej więcej wie czy to jest "to" czy nie. Ja się angażuje w to dalej a dla niego jestem znajoma. On zaprzecza.
No to ta sytuacja jest waszym problemem zastępczym, a tak naprawdę probkem leży gdzie indziej.
Witam. Od ponad pół roku spotykam się z facetem (25l.). Dogadujemy się dobrze, ale on wcześniej nigdy nie był w związku. Jest fajnie ale np ostatnia sytuacja wyprowadziła mnie z równowagi. Był u mnie w niedziele. Odjechał zadowolony z uśmiechem na twarzy. W poniedziałek była rozmowa na temat naszego związku, ale to nie była żadna kłótnia. Na wieczór wyłączył telefon. Nie odzywał się do dziś, nie mogłam się z nim skontaktować i wychodziłam z siebie co się dzieje. Zadzwoniłam do jego ojca z pytaniem co się dzieje. Jakie było moje zdziwienie, kiedy okazało się ze chłopak jest w domu i ma się świetnie. Przyjechał do mnie i zaczął mi się tłumaczyć ze chciał pobyć sam bez ludzi i to ze się nie odzywa jakiś czas to nie powód żebym dzwoniła do jego rodziców. On chyba nie rozumie problemu. Zastanawiam się czy nie skończyć związku przez to. Doradźcie coś.
To nie jest jeszcze powód,żeby od razu wyciągać ciężkie działa i zrywać biorąc pod uwagę,że zdarzyło mu się to pierwszy raz.Rozumiem cię,że szalałaś ze zmartwienia,bo każdy na twoim miejscu by się martwił,ale śmiem podejrzewać,że facet po prostu nie pomyślał(faceci tak mają)i nie wczuł się w twoją sytuację.Powinnaś z nim o tym porozmawiać na spokojnie i wytłumaczyć jak,to wyglądało z twojej perspektywy.A później czas pokaże jak po tej rozmowie będzie się dalej zachowywał.Jeśli będzie robił podobne akcje wiedząc już jak na to reagujesz,to będzie oznaczać,że cię nie szanuje.
Spotykamy się pół roku, widać że mu się strasznie spodobałam. W kwietniu zapytał czy moglibyśmy zostać kimś więcej dla siebie niż znajomymi. Stworzyliśmy związek. Problem jest w tym ze On nie umie do końca żyć w związku. Ma fazy. Raz mnie kocha, ma na mnie taka ochotę pod względem fizycznym. Drugiego dnia traktuje mnie jak dobra przyjaciółkę. To taka sinusoida.
Teraz dopiero przeczytałam ten tekst.No to faktycznie,to co napisałaś w zacytowanym przeze mnie fragmencie świadczy o tym,że macie poważniejszy problem niż "wyłączony telefon" i chyba to powinniście omówić w pierwszej kolejności.
Masz niewielkie wymagania skoro z nim jesteś. ![]()
Raz mnie kocha, ma na mnie taka ochotę pod względem fizycznym.
To, że ma na Ciebie ochotę sexulaną nie jest objawem miłości. A jedynie pociągiem fizycznym.....Uświadom, to sobie.
39 2017-06-20 13:31:41 Ostatnio edytowany przez Deadpool (2017-06-20 13:34:55)
Spotykamy się pół roku, widać że mu się strasznie spodobałam. W kwietniu zapytał czy moglibyśmy zostać kimś więcej dla siebie niż znajomymi. Stworzyliśmy związek. Problem jest w tym ze On nie umie do końca żyć w związku. Ma fazy. Raz mnie kocha, ma na mnie taka ochotę pod względem fizycznym. Drugiego dnia traktuje mnie jak dobra przyjaciółkę. To taka sinusoida.
Spotkaliśmy się i była rozmowa na ten temat. Powiedział ze chciał odpocząć, chciał pobyć sam. Powiedziałam żeby się określił bo po połowie roku już ktoś mniej więcej wie czy to jest "to" czy nie. Ja się angażuje w to dalej a dla niego jestem znajoma. On zaprzecza.
Słabo to widzę. Pomóż mu myśleć przestając się z nim bzykać.
Nigdy ze sobą nie spaliśmy i nie zapowiada się to szybko
ma na mnie ochotę w sensie takiego starania się, budowania relacji, integracji. Ehhh Panowie jak zawsze myślicie o jednym
Ja bym się bardzo wściekła na Twoim miejscu. Nie dziwię Ci się.
Taka "ochota na pobycie samemu" zawsze mnie denerwowała i będzie mnie denerwować. Dla mnie to i tak brak szacunku, że nie dał znaku, że będzie niedostępny. Nie wiem czy ktokolwiek (nawet facet :-) ) nie pomyślałby, że to mogłoby kogoś zdenerwować. Tak więc jakiekolwiek usprawiedliwianie nie wchodzi w grę.
Niby to drobnostka, ale z drugiej strony nie do końca. . .
To wygląda jakbyś znikła wtedy z pola widzenia dla niego skoro nie myślał co z Tobą. Albo zrobił to na złość (nie wiem). Jednak jedno jest pewne > jak mi zależy to nie chciałabym, żeby ta druga osoba się czymkolwiek zamartwiała i myślę o swoim postępowaniu jak wpłynie na drugą osobę. To chyba naturalne.
Dlatego według mnie lepiej reagować od razu na takie drobnostki, bo potem zbiorą się do tzw. kupy i co wtedy? Każda kobieta ma swoje sposoby na tego typu sytuacje. Więc nie będę doradzać, ale zareagować na pewno trzeba, bo pomyśli, że tak mu wolno i się przyzwyczai.
A jak nie, to daj mu pobyć samemu (bez Ciebie), tylko tym razem już na zawsze.
42 2017-06-20 21:39:36 Ostatnio edytowany przez Foks (2017-06-20 21:40:58)
Po pierwsze od poniedziałku wieczór to nie jest 5 dni, tylko to są 3 dni. To jest jakis wymóg, by do siebie dzwonić codziennie, codziennie być w kontakcie? Mnie by to trochę poddusiło... Po drugie pół roku to żaden staż, na pewno nie nakazujący jednej osobie się tłumaczyć i nie dający drugiej osobie prawa do kontroli i sprawdzania i wściekania się byle co.
Trochę dziwi mnie Twój sposób myślenia. Co to za różnica czy w związku ktoś jest 2 miesiące, pół roku czy 2 lata. Nie wiem co za problem napisać sms ''chcę pobyć sam/sama, odezwę się za kilka dni'', tłumaczyć dlaczego się nie musi, chodzi o sam fakt poinformowania bliskiej osoby. Ja bym też się denerwował gdyby kobieta z którą jestem nie dawała znaku życia przez 3 dni.
Może i mógł ją poinformować, ale założę się, że zwyczajnie o tym nie pomyślał, nie przeszło mu przez myśl, że ona będzie się wściekać - piszę "wściekać", bo zmartwienia ani troski tu nie widzę, że będzie zrywać, bo się raz dodzwonic nie mogła. Jakby on odstawiał takie akcje stale, to co innego. Ale raz? A ona już się miota.
Może autorka zastanawia się czy to u niego normalka czy jednorazowy ''wybryk''. Ogólnie to widać u kolesia olewactwo i brak szacunku do drugiej osoby.
Innymi słowy przez pół roku nawet się z nim nie bzyknęłaś, bo czekacie..buahahaha.. I jesteś z nim w tzw. związku.. buahahaha.. Najlepszy tekst jaki słyszałem.. Spotykacie się.. patrzycie sobie w oczy i czekacie, aż wiśnie obsypią się białym kwieciem .. Wtedy nałożysz białą dziewiczą szatę i szepniesz do niego "mój tys.. bierz mnie całą".. Tylko ile to będzie trwało? Sluby czystości składaliście? Masz faceta, on ma ciebie i .. rozumiem, wstydzisz sie pisać o takich sprawach..
Cóż.. chodzisz z tykającą bombą zegarową..
44 2017-06-21 05:47:53 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2017-06-21 05:49:07)
Nie czytam waszych wypowiedzi ale kiedys chlopak z ktorym po dwumiesiecznej znajomości i nie zadeklarowanym zwiazku sie przespalam ; nie odezwal sie to bylo mi bardzo przykro.Milczal od soboty noc do srody.
Byc moze nie ma doświadczenia, nie wie co to znaczy a dowiedzieć sie moze tylko w jeden sposob-musisz po klotni wylacyc telefon.zobaczysz reakcje.
dziewczyno! bez przesady ! zwiazek to nie więzienie! każdy ma prawo pobyc sam i nie miec ochoty z nikim rozmawiac, co za desperacja
Więzieniem nie jest, ale nie jest też jak kiedykolwiek przedtem. Bierzemy odpowiedzialność za drugą osobę i to nawzajem się powinno dziać.
Stawiajmy wymagania sobie i facetom, bo naprawdę ten świat zejdzie na psy.
Dajmy facetom szansę być tymi facetami, a nie jakimiś ci**ami.
A kobietami nie są kobiety co zgadzają się na takie rzeczy.
Cóż jedyna opcja żeby to jakoś podsumować to poznać jego wersję