Hej! fajnie że mogę wydusi c to z siebie...... mam poważny problem który trapi mnie od paru miesięcy. jestem z narzeczonym juz ponad 5 lat.Mamy córeczkę 2 letnią i jest ona moim największym szczęściem w życiu. pochodzę z rodziny rozbitej wychowywała mnie babcia. zawsze wiedziałam że będę miała w przyszłości kochającą rodzinę a przede wszystkim pełną. mój narzeczony nie bardzo chyba chce wziąc ślub, mówi o ślubie cywilnym a dla mnie to nie jest dobre roziązanie. ale to dla niego nie ważne... między nami nie układa się ostatnio dobrze, ciągle kłótnie ciche dni i tak jakbyśmy żyli oddzielnie. wyjeżdza na tydzien i wraca w piatki albo w soboty a ja zostaje ze wszystkim sama. pracuję w tygodniu, uczę się zaocznie w piątki soboty i niedziele i muszę ogarniac cały dom i zając się wychowaniem córki. nie mam się nawet do kogo wyżalic bo my nie umiemy juz ze sobą rozmawiac. jego nigdy nie interesowało co czuje, często mówił mi przykre słowa na temat mojej rodziny i na mój również, nie umiem o tym zapomniec i mam juz tyle ran w serduchu ze nie umiem powiedziec mu ze go kocham. nie potrafi mnie zrozumiec nawet w małych sprawach a jeszce kłóci sie że nie posprzątane lub nie wyprasowane.... ale wedlug niego to moja wina bo mi ciągle nie dobrze i narzekam. gdy usiąde sibie i zaczynam płakac bo czasem i tak bywa jego słowa to: i czego znów beczysz znów ci zle! po prostu obcy człowiek, który nie ma chyba uczuc. ja juz nie mam siły psychicznej żeby to dłużej znosic nie mówiąc o fizycznej ale on tego nie rozumie. to ja widzę tylko problem. ja juz nie wiem co mam robic...... nie mam dokąd pojśc.
Podobne tematy
Może poradnia rodzinna pomogłaby Tobie i mężowi znaleźć wspólną drogę. Nie skreślaj wszystkiego kiedy zyski są niższe niż koszty. Cywilny to też ślub, zresztą połączyła Was miłość a nie symboliczna obrączka w Kościele. Rozumiem, że Kościół to niesamowite przeżycie jednak po cywilnym tak samo będziecie parą jednak zostanie to skromniej zorganizowane. I nie mów, że już go chyba nie kochasz, bo jeśli tak to to nie była ta prawdziwa miłość. Jeśli się kocha to uczucie jest stałe!!!
Czy tak ciezko tym facetom zrozumiec,ze kobieta potrzebuje czulosci przytulenia,rowniez jest zmeczona..przecierz oboje pracujecie,a on mruczy ze nie zrobione,tez ma rece niech robi,a nie popierac stare stereotypy ze baba jest od roboty,i potem przez takie niby nie duze problemy sie psuje w zwiazku ,ty potrzebujesz wsparcia ,a on ci brzydko mowi ,wiesz czemu bo broni wlasnej d....y,a gdybys miala w tej chwili wiele wsparcia i pomocy i pewne lokum u rodziny ,to bys sama widziala jak portkami by trzasl ,ze sobie pojdziesz,zal mi cie ale musisz troche ostro podejsc do tego wszystkiego,byc moze sie naprawi....czego ci bardzo zycze...Powodzenia
Witaj
Przykro mi, że nie układa ci się w związku tak jak byś chciała, ale na tym to wszystko polega.... życie.
Czytałam twój post i naprawdę mi przykro. Nie wiem co ci powiedzieć ale z własnego doświadczenie wiem, że jeżeli źle się dzieję to trudno wyjść na prostą, chciałabym ci coś optymistycznego napisać, ale w tej sytuacji wydaję mi się, że powinnaś zadbać o siebie, o własne szczęście, sam fakt, że nie spieszno mu do ślubu, chociaż to i tak nie zmienia faktu, że ze sobą jesteście. Wiesz, facet, który kocha swoją kobietę, nie traktuje jej w ten sposób, wiem, że Ty bardzo kochasz ale to musi działać w obie strony. Wiem co mówię, u mnie w małżeństwie jest podobnie.... całe obowiązki na mojej głowie, a w zamian dostaję upokorzenia.... na każdą prośbę o rozmowę słyszę, że nie ma o czym rozmawiać, kiedy płaczę, że sama stwarzam sobie problemy.... a kiedyś tak nie było. Mogłam powiedzieć, że to ta prawdziwa miłość.... próbowałam walczyć o nasze uczucie...sądziłam, że skoro ja potrafię tak bardzo kochać, że to coś zmieni, że i w nim obudzą się uczucia, które tak niedawno były...ale tak nie jest ja walcząc o to zatraciłam samą siebie. A teraz z tamtej miłości nic nie zostało, ja już straciłam wole walki, walcząc o małżeństwo zatraciłam wszystko... siebie
Życzę ci jak najlepiej, może twój chłopak zrozumie co ma, a co tak łatwo stracić, jeśli masz jeszcze w sobie siłę walcz, tylko pamiętaj, że ty również jesteś ważna, nic na siłę
Pozdrawiam
5 2010-02-21 00:38:02 Ostatnio edytowany przez ruda_ola (2010-02-21 00:39:21)
Wiesz, ja z moim byłym narzeczonym miałam podobnie. Byliśmy ze sobą 6 lat. Plus taki, że nie mieliśmy dzieci i nie mieszkaliśmy ze sobą. Ale zawsze wydawało mi się, że to mi bardziej zależało na tym ślubie niż jemu, bo to ja miałam sobie ustalić datę ślubu "byleby nie za wcześnie" i najlepiej żebym to ja zajęła się wszystkimi przygotowaniami. Kiedy mialam problemy to były to moje problemy bo jemu się wydawało, że wszystko jest ok.. że ja sobie wymyślam. Nie pomagały rozmowy.. dobrze było przez kilka dnia a później znowu zaczynało się psuć.
Teraz z perpektywy czasu wiem, że byłam z nim raczej z przyzwyczajenia i z obawy że zostanę sama, niż z miłości.
I wtedy pewna mądra osoba powiedziała mi coś takiego, że nie zależnie od tego jaką podejmę decyzję.. jesli będzie ona wlaściwa to uzyskam spokój duszy.
Pół roku przed ślubem zerwałam zaręczyny.
I wiem, że nawet po ślubie on by się nie zmienił.. bo teraz wiem, że gdy mężczyzna kocha i mu zależy, to zrobi wszystko, żeby się zmienić, żeby w związku było dobrze..
Przykro mi bo wiem, że to dla Ciebie ciężka sytuacja.. kochasz go, starasz się, wychowujesz dziecko, zajmujesz się domem i pracujesz - to duże obciążenie. Postaraj się z nim porozmawiać.. i kieruj się głosem serca.
Życzę Ci powodzenia i dużo siły.
"Nic tak nie wzrusza mężczyzny, jak łzy kobiety, którą kochać zaczyna, i nic nie drażni go tak, jak łzy kobiety, którą kochać przestaje."
? Maryla Wolska
I nie mów, że już go chyba nie kochasz, bo jeśli tak to to nie była ta prawdziwa miłość. Jeśli się kocha to uczucie jest stałe!!!
Nie zgodzę się. Miłość WCIĄŻ się zmienia, dojrzewa przez lata. A jeżeli nie będzie pielęgnowana, to w końcu zgaśnie. O miłość trzeba dbać, a nie siedzieć z założonymi rękami i myśleć, że skoro już się kocha i jest małżeństwem to nic nie trzeba robić. To największy błąd jaki ludzie popełniają.
Ewcia, musisz się poważnie zastanowić i z narzeczonym pogadać póki nie jest za późno.
macie rację kochaniutkie! trzeba przede wszystkim pogadać i to tak od serca...... próbowałam ostanio ale nie potrafiłam. bałam się trochę jego podejścia. znów powie że mi nie dobrze....... bo jak to, on przyjeżdża z pracy a ja mu narzekam. powinnam czekać na niego z obiadkiem i uśmiechem na twarzy - jego zdaniem. on mi ciągle mówi że mnie kocha a ja już od paru miesięcy nie potrafię wydusić z siebie tego słowa. ale mam do tego PRAWO. nie można kochać kogoś tak za nic..... bo jest.... jeżeli się kogoś kocha to m.in. za to że jest przyjacielem, ostoją, wysłucha i choć nie zawsze umie doradzic powie nie martw się będzie dobrze, damy radę i kiedyś miną złe chwile, przytuli i zrozumie, pomoże w trudnych chwiach, że będzisz czuła się szczęśliwa z każdego poranka, które jest dla was darem.......on mówi że powinnam kochać go za to, że mam z nim dziecko. ale nie wie tak naprawde co znaczy wychowywać dziecko..... bez ojca........w samotności.......
"Nic tak nie wzrusza mężczyzny, jak łzy kobiety, którą kochać zaczyna, i nic nie drażni go tak, jak łzy kobiety, którą kochać przestaje."
? Maryla Wolska
ruda_ola bardzo mądre słowa i prawdziwe!!! i ja myślę, że między nami tak właśnie jest. on przestaje mnie kochać...... a ja już przestałam kochac jego. trudna sytuacja i nie umiem się z nią pogodzić, bo wiem, że dziecku potrzebny jest ojciec ale czy warto poświęcać swoje życie? jedna połowa mnie wówi, żebym była pokorna, cicha i znosiła to wszystko, druga zaś mówi, żebym była szczęśliwa i zadbała o samą siebie ..... EGOIZM??????
JAKIE TO TRUDNE!!!!
Sarenko napisałaś Nie skreślaj wszystkiego kiedy zyski są niższe niż koszty. czuję, że szala przeważa na strone korzyści, ale czy dziecko to zrozumie jak dorośnie? jeżeli nie- to dużo stracę..... wiadomo wiek dojrzewania, zbuntowanie i niezrozumienie....
wiem, że trzeba będzie podjąc stanowcze kroki, bo szkoda życia. przecież mamy je tylko jedno i tak bardzo cenne! pozdrawiam i dziękuję za wasze odpowiedzi! jestem a trakcie analizy za i przeciw-pewnie trochę to potrwa.