netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

zostać cy wreszci eodejść

13 odpowiedzi2 977 wyświetleńzałożony przez Ezer, 20.02.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » zostać cy wreszci eodejść

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1

Temat: zostać cy wreszci eodejść

witam bardo serdecznie, mam problem - olbrzymi. Mam faceta, który niby mnie kocha ale podcas :żartów: próbuje mu się mnie zdołować. aW takicg rzacg chcę pogda ć od serc ale on woli oglądać olimpiadrę i sport orz czytać pras e, Na domiar z kegfi  zyjemy u matki, kt óra dość apodyktyxcznue pr obuje mnie sobie po9dporz adjiwa c, Jesten załamana. Mam coraz cz este my ski, żeby zwi c, po prostu uciec w  srodku nicy i n jaki s czas odseoarować się d tegi bagb=na,.
Próbowłam ju z wszystkiego, cierpliwych rozmów, przekonywania le on obiecuje solennie, że jak dojdzie do kolej nej awantury tio wówczas nie zostawi mnie na pastw e osu i sam sprónuje r ownie z dotrze c do mnie.,..Na obietnicach  sie kończy niestety,,,
I znów złamka, kompletne niezrozumoenie, pora zka, Myślę poważnie na odseparowqniu się zarówno od matki jak i jego i tego vałego domu.
Tylko dokądś pójść? Są podobno domuy samotnej matki. Ale jak i na jakich zasadach ini orzyjmuj a kobietę tak zdołowaną, że ma ochot e si eotruć i raz na zawsze skończyc z tz farsa.
Co robić. Pomóżcie.
Jestem do tego stopni zdeterminowana, że chcę się o tego uolnić i wreszcie poczuc. że zasluguję na miłość.
Rozumiecie mnie?
Po,óżcie mi proszę. Dziś zdecydowałam nieomal zawezwać taxi i czmychnąć gdzieś w polskę, a.e czy to cokolwiek w nim otworzy, zmiei?
Bardzo przoszę o konkretne rady,
Jestem na dnie.
P. S Sorki za błędy ale wzięłam końską dawkę uspokaacza.
czekam na wasze opinie i wskazówki
POzrawiam

2

Odp: zostać cy wreszci eodejść

Ezer nie możesz się faszerować proszkami do tego stopnia że kurcze myślałam że masz jakiś mega pb z klawiaturą.
popraw mnie jeżeli zle zrozumiałam:
- chcesz zakończyć zwiazek z facetem ponieważ on sie Toba nie interesuje?
- macie wspólne dziecko
- mieszkasz z nim i mamą  czy z "teściową"

pomysł z taksówką jest fatalny moim zdaniem ( tylko kasę stracisz).
Jak sie bedziesz lepiej czuła poszukaj w internecie o domu samotnej matki w Twojej okolicy.
Możesz też wyjechać za granicę i tam żyć.

Facet który podczas zartów próbuje Cię zdołować - cieszy się z tego że robi Ci przykrość?? to nie kocha.
Pozdrawiam i odezwij się!

3

Odp: zostać cy wreszci eodejść

Ezer Jak dasz radę to napisz cokolwiek ,na pewno dziś nie podejmuj żadnych radykalnych decyzji, odpocznij,porozmawiamy jak dojdziesz do siebie..

4

Odp: zostać cy wreszci eodejść

fajnie, że jesteś. Dzięki.Widziszx, to co ns łączy to niby miłość. Jest między nami jakaś więź, i to cholernie silna.
Ale jak tylko znów mu uwierzę i otworzę się całkowicie na maxa, to mam wrażenie, że wówczas on sobie pozwala na cyniczne niby niewinne żarciki, które mnie ranią. Mowię mu o tym ale on stwierdza, że jestem przewrażliwiona i się czepiam i nie będę go ustawiać. NIe bez znaczenie jest fakt, żźe on jest ode mnie gruubo starszy i raczej jego nawyki wyglądaja ciągle tak samo. PLany, potem pośpiech, reperacja samochodu, oczywiście ja wydzwaniam i załatwiam a on wtedy, że auto go w sumie nie interesuje. Nigdy nie przezna, że dzięki mnie wydobyliśmy się z niejednych już poważnych tarapatów. On uważa, że domagam się nieustannej adoracji. Tyle tylko, źże ja go aduruję bo rzeczxywiście oddałam mu całą siebie i zaufałam w 100%. Jak się okazuje takie deklaracje z mojej strony tylko utwierdzają go, że nie ma co się o mnie starać. Jaj już do niego należę. Najgorsze awantury kończyy si moim "wynoś się z domu" na co on zamiast zrozumieć że mowią to co mówią z poczucia totalnej bezsilności odpowiadała zawsze "ok, jak chcesz". Kumasz? ero pomyślunku, co robi źle, zero refkeksji. PO prostu moje kolejne fanaberia. Na prawdę rozważam uciecxkę z domu, gdzie moja matka traktuje mnie wciąż, jakbym miała 10 l,at, nie liczy się ze mną. A mój facet po dwóch tygodniach niewidzenia wolał spędzić wieczór czytając gazetę i oglądająć sport.
czytałam już książki pokazujące taktyki sprytnych kobiet, które potrafią uwieść faceta i sprawić, że będzie im z ręki jadł za pomocą opowiednich technik. TYlko, że ja nie zmierzam go tresować. Chcę mieć przy sobie mężczyznę świadomego , tak, żebyśmy mogli bez manipulacji po prostu cieszyć się szczerością naszego uczucia. Ale czy to możliwe? Jestem po dwóch nieudanych zwiążkach i boję się, że joikt mnie nigdy nie pokochha, a bez miłości żyć niechcę.

5

Odp: zostać cy wreszci eodejść

zawsze sie boimy tego co bedzie i ze bedzie gorzej niz jest teraz.
najgorszy jest ten czas zaraz po rozstaniu czy tak jak teraz jest u Ciebie- uświadomiłaś sobie parę spraw. wiesz że tak jak jest teraz -jest zle.
on się smieje z tego co Ty mu powiesz "w sekrecie" ?!

6

Odp: zostać cy wreszci eodejść

To nie wygląda dobrze. Czy to miłość, czy silna więź emocjonalna? Czy to może jest tylko przywiązanie fizyczne? Albo przywiązanie jak kata i ofiary? Czy to związek toksyczny czy naprawdę zdrowy tylko w nim czegoś brakuje? Miłość jest piękna, wyzwala człowieka a nie go zniewala... Dodaje pewności siebie, a nie dołuje.
A czego szukasz w mężczyznach? Bliskości, poczucia bezpieczeństwa? Czegoś jeszcze innego? Czemu Trafiasz wciąż na nieodpowiednich facetów? Czy Szukasz kogoś o podobnych cechach charakteru? Czy coś się wydarzyło w Twoim dzieciństwie, że Jesteś przekonana, że nie zasługujesz na prawdziwą miłość? Czy Masz za sobą jakąś traumę?
Na pewno Jesteś wspaniałą osobą i to po pierwsze Powinnaś odkryć, swoje mocne strony, swoje prawdziwe marzenia. Bez mężczyzn także można być wartościową i pełnoprawną osobą. Dopiero wtedy gdy dojdzie się do takich wniosków można budować szczerą i wolną od strachu więź. I także wymagać od kogoś by Cię szanował. Bo trzeba wymagać od mężczyzn, wtedy oni szanują kobiety o które się muszą starać- to dla nich wyzwanie. Niech on teraz zabiega o Ciebie.  Trzeba czasem mówić ,,nie'' by inni wiedzieli, że niektórych granic nie można przekraczać.

7 Ostatnio edytowany przez Ezer (2010-02-20 14:36:48)

Odp: zostać cy wreszci eodejść

Dziś juz powinno być lepiej z moją pisownią....
Ludzie, nie wiam co mam robić. Serio. Jesteśmy z sobą juz ponad dwa lata i na początku wszystko było cacy ale przyznam szczerze, że ta znajomość powstała tylko z mojej inicjatywy. NIgdy nie doznałam serdecznego uczucia od mężczyzny. Mój ojciec zostawiła nas jak miałam 5 miesięcy i w sumie mił daleko gdzieś jak rosnę, rozwijam się, etc. W domu z matką mieszkał jej brat, który nazywał mnie "arogancką i często jak "pyskowałam" to potrafił gonić mnie po całym domu i z gołej dłoni natrzaskać, tak, że miałam potem ślady na udach odpowiadające wielkości jego łapska...
Nikt nie stawał w mojej obronie nigdy.
Kiedy poznałam mojego obecnego faceta, po 7 letnim nieudanym związku z "artystą", którego obchodziły bardziej jego zawodowe kwestie niż rozwój związku, więc jaki poznałam obecnego faceta to myślałam, że chwyciłam Pana Boga za nogi. Był taki czuły, serdeczny, chwalił mnie i rozpieszczał. Nic nie stanowiło dla niego problemu. Uważał mnie za swoja królewnę i dbał, żeby mi niczego nie zabrakło. Jednak z czasem zauważyłam, że jest to facet , który jest dobry, dopóki czuje się bezpiecznie. Mam taką szczególną cechę charakteru, że doprowadzam często do eskalacji konfliktów ale nie dlatego, że sprawia mi to masochistyczną przyjemność, a dlatego, że dopiero gdy sprawy zostana postawione na ostrzu noża mój facet ściąga wyuczona i sztuczną maskę "uprzejmego i porządnego faceta" i zaczyna mówić, co naprawdę myśli.
Ogólnie rzecz biorąc on nie zauważa potrzeby żadnych zmian w naszym związku. Jest dobrze, tak jak jest.
Najfajniej, kiedy po dwutygodniowym wyjeździe wraca stęskniony i planuje, jak to będziemy razem spędzać czas i rozwijać naszą intymność.
Hmmm. Niestety na tym się kończy. Wystarczy drobna kłótnia i mój żal, nie pretensje, co podkreślam, ale żal i smutek, żeby on stwierdził, że to wszystko moja wina, bo się czepiam. Dawniej godzinami tłumaczyłam w sposób nieagresywny, cierpliwy i serdeczny czego potrzebuję, żeby się czuć bezpieczną, zawsze pierwsza wyciągałam rękę do zgody po awanturach, ponieważ on wtedy milczał i udawał, że mnie nie zauważa. Jednak te metody, jak mi się zdaje, doprowadziły jedynie do tego, że on całą pracą nad "porozumieniem" w związku obarcza mnie. Mam wrażenie, że jestem jedyną osobą, której zależy na harmonii w związku. Ba, ja to wiem. I powiem, że cierpliwość mi się kończy. Jak tylko coś jest nie tak, on np. robi mi jakieś dziwne uwagi, takie drobne uszczypliwostki, ja się zasmucam, on nadal to ciągnie i mówi, że jestem "przewrażliwiona". Wtedy mnie cholera bierze. Tyle razy mówiłam już jakie zachowanie sprawia mi ból a on tak jakby na złość próbuje mnie zdołować. Smuci mnie to i z bezsilności później płaczę długie godziny w pokoju. On czasem przyjdzie. Nawet nie jestem w stanie z nim wówczas rozmawiać, ponieważ widząc, że płaczę, że jest mi bardzo źle on zaczyna tym swoim sztywnym, donośnym i władczym tonem prawić, że znów go wpędzam w poczucie winy swoim płaczem. Kiedfy tłumaczę, że mnie dotknął swoim zachowaniem on stwierdza, że to była błahostka, że on mi nie będzie cały czas mówić słodkich słówek i takie droczenie jest  ok. Przez pewnien czas próbowałam się więc przyzwyczaić do takiego stylu rozmów i połykając łzy próbowaam wytłumaczyć sobie, że to są żarty, że w sumie on mnie kocha. Ale i tak serce krwawiło. I krwawi. Najbardziej boli, że on w gruncie rzeczy nie chce mieć do czynienia z moimi problemami bo musiałby zweryfikować całe swoje dotychczasowe traktowanie mnie w tym związku a to go przerasta. On jest dużo starszy ode mnie i uważa, że ma większe doświadczenie. Moje uczucia są dla niego jedynie fanaberią i przesadą. On nie czuje, że mnie "depcze" doprowadzając, do łez, co zresztą sam ujął tymi właśnie słowami.
I co wy na to?
Proszę o wszelkie opinie, zwłaszcza szczere do bólu.
Jeśli będą opinie mężczyzn, ucieszę się bardzo.
Pozdrawiam

P.S. Kalpano, w moim związku szukam przede wszystkim porozumienia duchowego, że tak się górnolotnie wyrażę. I owszem, bywały między nami chwile takich szczerych rozmów. Wtedy on powiedział, że nie czuje się przy mnie bezpiecznie bo jestem taka młoda a on dużo starszy. Tłumaczyłam, że nie ma to dla mnie żadnego znaczenia ale on chyba nie załapał.
Gdyby mi ufał, to zrozumiałby.
Jak sądzicie?
Oddałam facetowi wszystko, całą siebie, przygarnęłam pod swój dach faceta z przeszłością, który w tamtym okresie nie miał się gdzie podziać. Urodziłam nasze dziecko, co było moim marzeniem, gdyż chciałam mież dziecko tylko z nim.
Nie poleciałam "na kasę" jak większość młodych kobiet wiążących się ze starszymi facetami ponieważ on zamiast kasy miałtylko potężne długi.
Studiowałam po nocach podręczniki, w stylu: "Jak zrozumieć mężczyznę", etc., godzinami dochodziłam do przyczyn naszego niezrozumienia ale nic to nie dało. Nic. Zależy  mi na nim bo to jest wartościowy człowiek ale tak cholernie niedojrały, że nigdy nie potrafi wziąć na siebie połowy odpowiedzialności za problemy w naszym związku.
I co ja mam począć?

8

Odp: zostać cy wreszci eodejść

I tu powinna się zapalić czerwona lampka. Kobieto czemu tkwisz w tak pazernym związku. Ty dajesz wszystko a on potrafi tylko z tego korzystać. mam nadziej ze nie macie dzieci bo to by był już poważny kataklizm. powinnaś się zastanowić nad możliwości rozstania bo niszczysz się  przy nim na maksa. Szkoda tylko czasu

9

Odp: zostać cy wreszci eodejść
Ezer napisał/a:

Urodziłam nasze dziecko, co było moim marzeniem, gdyż chciałam mież dziecko tylko z nim

Agnieszka228, czytaj dokładniej. Ezer napisała, że mają dziecko.

10

Odp: zostać cy wreszci eodejść

Ezer jak się dzisiaj czujesz ??

Prosisz o opinie - poczytaj swoje posty. Ty już wiesz co powinnaś zrobić.

co ja uważam- że Twoja matka robi niezły smród. moze przez nia Twoj facet tak sie zachowuje.
Jeżeli rozmowy nic nie daja On wie ze robi Ci ogromna przykrosc i mowi ze to sa Twoje fanaberie- to tak jakbys sie chciała  kopac z koniem.
dopóki bedziecie "razem" on sie nie obudzi, z reszta juz teraz ma sie za madrzejszego i bardziej doswiadczonego od Ciebie.
dziecko Was wiaze na zawsze ale jezeli nie jestes szczesliwa - nie marnuj swojego zycia!
pozdrawiam smile

11

Odp: zostać cy wreszci eodejść

Nie można żyć za kogoś...
To on ma spory problem i to on powinien to widzieć, jest dorosłym mężczyzną.
A pewnie wspiera się na swej Matce? Szuka poczucia bezpieczeństwa w kobiecie?
On nie da w takim stanie odpowiedniego oparcia ani Swej Ukochanej ani swemu Dziecku. Czy naprawdę Chciałabyś by on był dla Twego Dziecka wzorem, autorytetem?
Może i jest dobrym człowiekiem, wartościowym, ale czy Chciałabyś by Twoje dzieci mogły wspierać się tylko na Tobie? Jak wyobrażasz sobie swoją przyszłość? Jakie Masz marzenia? Może trzeba dać sobie czas? Zastanowić się, nabrać dystansu? Rozumiem Cię, jestem także w związku i czasem wydaje mi się, że on chce ode mnie takiego matczynego wsparcia, ciągle się opiera albo na mnie albo na Swej matce. I przyłapuję się na myśli, że dla mnie jest jak mały niewinny chłopak i może za bardzo się przejmuję, zamiast postawić jasno swoje warunki, wymagania, bo po prostu go rozumiem i widzę jego dobre serce.
W mojej postawie także winne jest wychowanie. Szczególnie zachowanie mojego ojca, który sądził, że jestem nikim, bo jestem dziewczyną. Pamiętam to wszystko i niestety to tkwi we mnie jak drzazga.
Choć mam nadzieję, że kiedyś założę ,,normalną'' rodzinę, mam pewne plany i marzenia. Powoli rozglądam się, szukam. Niby jestem z moim chłopakiem szczęśliwa, niby jest wszystko dobrze, ale coś mnie gnębi, czuję się samotna pomimo tego, że mam jego. Właśnie dla mnie także zrozumienie, takie porozumienie dusz jest bardzo ważne. Tylko jeszcze nie wiem czy coś zmienić? Co konkretnie robić? Dopiero ustawiam własną hierarchię tego co najważniejsze. Zdystansowałam się ostatnio bardziej, właśnie po to by zobaczyć wyraźniej, tak bez emocji. Może Tobie to również pomoże?

12 Ostatnio edytowany przez Ezer (2010-02-21 17:43:32)

Odp: zostać cy wreszci eodejść

Witajcie.

Alaclaudie, to fakt, gdzieś w podświadomości pewnie wiem co powinnam zrobić, ale...
Jestem z tego nieszczęśliwego gatunku ludzi co to jak w coś się angażują to w 150% i jak oddają serce, to też w całości. Mamy nmóstwo wspólnyh wspomnień, mnóstwo cudownych dni, mnóstwo niezrealizowanych wspólnych planów na przyszłość... To wszystko wyciska wciąż nowe łzy. Kiedy mu zaufałam (pierwszy raz zaufałam tak całkowicie drugiemu człowiekowi) uwierzyłam, że marzenia się spełniają, i że mimo iż tyle nas dzieli, wiek, etc., to nasza miłość to przetrzyma. Nie wiem już czy odejść czy zmieniać jak kameleon zachowanie czekając kiedy on przejrzy na oczy.
A może te marzenia są tylko w mojej głowie, może te wspomnienia znaczą dla mnie coś innego niż dla niego.
Czy to możliwe, że pomyliłam się tak bardzo?
Jaka ja jestem głupia.
:-((((

13

Odp: zostać cy wreszci eodejść

Ezer nie mów o sobie ze jesteś głupia!
Każdy kto kocha się angażuje to najnormalniejsza sprawa pod słońcem. Tak samo jak to że zaufałaś.
Naprawde od Ciebie zależy to co zrobisz dalej i tylko Ty poniesiesz konsekwencje.
Tylko się zastanów czy nie za wysoką cenę zapłacisz żyjąc wspomnieniami.
Jesteś pewna że będziesz potrafiła się "zmieniać jak kameleon swoje zachowanie"? Nie okazywać mu że Cię boli kiedy Ci dokucza?
Kiedy Cię olewa olać go totalnie? Czy masz tyle siły żeby tak grać?- nie odpowiadaj na forum- sama sobie odpowiedz na te pytania.
Ja życzę Ci spełnienia i szczęścia jakkolwiek postąpisz.

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » zostać cy wreszci eodejść

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026