Mam dość jej odchudzania! - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mam dość jej odchudzania!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

1 Ostatnio edytowany przez dawiid (2017-05-27 16:43:42)

Temat: Mam dość jej odchudzania!

Witam. Jestem facetem i trafiłem na to forum, ze względu na to, że Wy kobiety będziecie wiedzieć lepiej. Temat może być dla Was trochę śmieszny, ale to już jak dla mnie poszło za daleko i mam serdecznie już dość. Może zacznę od początku..

Z Panią K. mieszkamy razem od roku i być może gdybyśmy razem nie mieszkali, byłoby mi lżej wnosić jej fanaberie. Jesteśmy narzeczeństwem i teraz się zastanawiam, czy powinniśmy jednak wziąć ten ślub.
Mojej dziewczynie się ubzdurało, że jest gruba. Nie jest ona wieszakiem, ale mnie takie kobiety nigdy nie pociągały. Zawsze chciałem mieć partnerkę z krągłościami, a ona jest dla mnie idealna. Nigdy nie dałem jej do zrozumienia, że jest jej za dużo.. zawsze ją komplementowałem, dbałem o nią. W domu pracuje ja, ona jeszcze studiuje i nie chciałem by pracowała, dałem jej czas aby napisała spokojnie pracę magisterską, broni się pod koniec czerwca. Utrzymuje ją i opłacam jej teraz fitness. Nie mam nic do tego, żeby nie było. Ciesze się, że ma jakieś zajęcie, że dba o swoje ciało, ale problem tu tkwi w jej odżywianiu. Okej, pomyślałem sobie, że jej przejdzie. Jednak to już trzeci miesiąc. Codziennie parzone warzywka, pierś z kurczaka.. gotowana, pieczona, już rzygam na ten widok. Postanowiłem gotować sam po pracy, bo ona nie chce gotować nam na dwa garnki. Koszty za jedzenie wzrosły, nie chce jej nic mówić, ale martwi mnie, ze wydaje teraz więcej. Nie mogę z nią isć do żadnej knajpy.. fast food odpada, dobre restauracje też, bo nie wiadomo co tam wrzucili do garnka, a ona liczy kalorie. Mam już dosć słuchania, że jest gruba, że nie chudnie mimo wyrzeczeń. Ciągle płacze, a ja który ciągle jej schlebia i stara się pomóc, dostaje jeszcze przez to po dupie bo jak ona twierdzi "kłamie, bo chcę ją tylko pocieszyć". Mam teraz gorsze problemy, bo muszę zarobiać więcej, a moja praca jest chwiejna..gdyż zależności od targetu dostaje wypłatę, a ostatnio marnie to wszystko mi idzie.
Moja Kobieta ma 25 lat, ja 26.. chciałem założyć z nią rodzinę, ale teraz sobie myśle czy jest sens. Sprawy łóżkowe też nie mają się najlepiej, bo ta twierdzi, ze jak nie schudnie to nie będzie seksu. Pytałem się jej.. a co jeśli będzie w ciąży, a ona, żebym wybił sobie to z głowy, bo ona nie ma zamiaru tyć. Nie wiem co mam robić, jeszcze rok temu było super, a teraz wszystko się sypie, a to wszystko przez taką głupotę. Proszę o radę.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Mam dość jej odchudzania!

To współczuję, ale doradzać nie będę w kwestii małżeństwa. To zbyt poważna sprawa, bym się udzielała.
Jeśli zaś chodzi o odchudzanie:
Spróbuj zaproponować narzeczonej, ze może zmieni styl odchudzania, bo z tego co czytałeś liczenie kalorii to lipa. Na marginesie: to prawda, ze lipa wink .
Najbardziej schudnie gdy będzie wszytko jadła poza 1 rzeczą... cukrem. Odstawić cukier w 100%, czytać etykiety i odkładać produkty z dodatkiem cukru, nie słodzić, nie używać cukru do niczego (są zamienniki dla zdesperowanych).
Korzyść z tego taka, że zje normalny obiad (w końcu nie ma w nim cukru, poza niektórymi handlowymi daniami np. surówkami), a będzie też zdrowsza, bo cukier to biała śmierć.... czyli masz 2 argumenty.
Jedynie nie pójdziesz z nią do kawiarni.... noooo chyba, że na samą kawę wink. Reszta menu bez zmian. Wiele nie schudnie jeśli nie jest gruba, bez obaw.... 2-3 kg, ale licząc te kalorie to raczej da efekt jojo, a odstawiając cukier już nie. To pewnego rodzaju kompromis. Skoro jest tak zafiksowana na chudnięcie to raczej jej tego z głowy nie wybijesz. Sama musi zrozumieć.
Gorzej z tematem ciąży... na to propozycji nie mam, trochę żal... .

"Przepis na dobry stosunek do siebie:
Wstać rano, zrobić przedziałek i odpieprzyć się od siebie."

3

Odp: Mam dość jej odchudzania!

Może gdyby poszła do pracy toby nie miała czasu na głupoty.
Ale z tymi dziećmi to już faktycznie przesada - jeśli ty chcesz a ona nie z TAKIEGO powodu......
Żebyś się nie wrobił w małżeństwo a ona ci potem powie że uprzedzała że nie chce. Lepiej omów to z nią odkładnie.

4

Odp: Mam dość jej odchudzania!
pannapanna napisał/a:

Może gdyby poszła do pracy toby nie miała czasu na głupoty.

Ale jakie głupoty? Troska o zrzucenie zbędnych kg jest Twoim zdaniem głupotą? Przecież to dobrze że dziewczyna dba o dietę.

5

Odp: Mam dość jej odchudzania!

Wyślij ją do psychologa. Bo sam nie masz narzędzi (tj. odpowiedniej wiedzy i umiejetności) żeby zmienić jej sposób postrzegania samej siebie. Moim zdaniem dziewczyna ma problem natury psychicznej.
Ty ją komplementujesz, ale ona Ci i tak nie uwierzy, bo zafiksowała się na postrzeganiu siebie jako grubej. Dlatego w pojedynkę niewiele poradzisz, niestety. Tutaj specjalista powinien pomóc. Pokazać jej w jaki sposób ona myśli o sobie, skąd to się u niej wzięło i jak można to zmienić. Tak że, nie będę oryginalna wink jak poradzę tylko tyle: namów ją na terapię psychologiczną.
Ewentualnie, mogła by też wybrać się do dietetyka i ustalić jakiś sensowny jadlospis (jak ona ciągle je to samo, to w końcu może zacząć jej brakować witamin i mikroelementów z innych rodzajów pożywienia).

6 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2017-05-27 21:51:30)

Odp: Mam dość jej odchudzania!

To takie powszechne wśród bywalców klubów sportowych, a w szczególności kobiet. Skończy się to na dwa sposoby tj, albo jej to przejdzie, albo będzie w tym tkwić coraz głębiej. Nieznajomość prawidłowego odżywiania, potęguje fanaberie typu kurczak z warzywami i ryżem. Nie będzie seksu, aż nie schudnie? Całość wygląda jakby wpadła w jakieś błędne koło, już nie pisząc obłęd. Może czas by poszła do pracy i finansowała swoje zabawy?

tajemnicza75 napisał/a:

bo cukier to biała śmierć....

Chyba tylko w postrzeganiu cukrowców jako cukier z cukierniczki. wink Inaczej pisząc jest on niezbędny do prawidłowego funkcjonowania organizmu, włączając w to nie tylko przyswajanie składników czy wpływ na układ hormonalny.

7 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-05-27 23:02:21)

Odp: Mam dość jej odchudzania!

No to dawidzie z tym fast-food'em to ma rację - kiedyś na studiach koleżanka przez jakiś czas dorabiała sobie i niestety to co jest w tym jedzeniu nie można nawet nazwać tak naprawdę jedzeniem tylko chemią. Tutaj jestem po jej stronie, bo już lepiej zrobić sobie taki "domowy" fast-food. Tym bardziej, że lepiej kupić jedną porządną grahamkę, niż paczkę pseudo-bułek. Stawiam, że jesteście młodzi to jeszcze wątroba i nerki dobrze oczyszczają organizm z toksyn, ale później gdy będziesz przyzwyczajony do tego typu jedzenia to zobaczysz efekty. Co do jej diety to najlepiej będzie jakbyś poszedł z nią do dietetyka i niech on ustali czy robi dobrze, czy źle. Przyznam, że niestety jeśli chodzi o odżywianie to ona jest jedną skrajnością, a ty drugą - no tak wywnioskowałam, bo pierwszy raz spotykam się z osobą która narzeka, że ktoś nie chce jeść sztucznej/wysoce przetworzonej żywności hmm? Gdybyście znaleźli równowagę w tych dwóch podejściach to wyszłoby wam obu to na lepsze. Tutaj dochodzi twoja mentalna strefa przyzwyczajeń, której kurczowo się trzymasz. Jeśli chodzi o jej manię na temat "wagi" to rzeczywiście jest to niebezpieczne i najczęściej dążenie do perfekcyjnej sylwetki nadszarpuje zdrowie. To mit, że ćwiczenia mogą tylko polepszyć zdrowie, a nie zaszkodzić. Z drugiej strony musisz sobie zdać sprawę, że to głównie ona sobie musi się podobać, a nie tobie i dlatego twoje komplementy są dla niej miłe, ale nie przekonają jej do niczego. Tym bardziej, że być może to wina koleżanek ze studiów? Nie jest grupa, ale porównując się widzi siebie jako "najszerszą" i to ją gnębi?

Zatem równowaga.

Miłycham napisał/a:
tajemnicza75 napisał/a:

bo cukier to biała śmierć....

Chyba tylko w postrzeganiu cukrowców jako cukier z cukierniczki. wink Inaczej pisząc jest on niezbędny do prawidłowego funkcjonowania organizmu, włączając w to nie tylko przyswajanie składników czy wpływ na układ hormonalny.

Tu się zgadzam, tym bardziej że ona studiuje i jest w trakcie obrony pracy. Każdy chyba wie jak wielką rolę odgrywa cukier w prawidłowym funkcjonowaniu mózgu (właśnie dlatego lubimy go jeść tongue). Ale jak zawsze wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem dostosowanym do prowadzonego trybu życia - inaczej powinien odżywiać się pracownik umysłowy, a fizyczny.

8

Odp: Mam dość jej odchudzania!

Coz, od kilku lat okazuje sie, ze najskuteczniejsze jednak sa diety niskoweglowodanowe  tongue mozf calkiem dobrze funkcjonuje na minimalnej ilosci węgli... ale to malo istotne dla problemu autora.

A sam autor jakos tez malo sie interesuje swoim tematem, to moze az tak go to nie irytuje...

tongue

9

Odp: Mam dość jej odchudzania!
Iceni napisał/a:

Coz, od kilku lat okazuje sie, ze najskuteczniejsze jednak sa diety niskoweglowodanowe  tongue mozf calkiem dobrze funkcjonuje na minimalnej ilosci węgli... ale to malo istotne dla problemu autora.

A sam autor jakos tez malo sie interesuje swoim tematem, to moze az tak go to nie irytuje...

tongue

Nie no węglowodany to cukry proste, błonnik i skrobia. Właśnie to skrobia oraz nadmiar cukrów prowadzi do otyłości. Z tego co wiem cukry odkładają się właśnie w postaci tłuszczy, dlatego na opakowaniach produktów spożywczych mamy: "węglowodany w tym cukry" wink.

10 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2017-05-28 02:55:34)

Odp: Mam dość jej odchudzania!
Iceni napisał/a:

Coz, od kilku lat okazuje sie, ze najskuteczniejsze jednak sa diety niskoweglowodanowe  tongue mozf calkiem dobrze funkcjonuje na minimalnej ilosci węgli... ale to malo istotne dla problemu autora.

A sam autor jakos tez malo sie interesuje swoim tematem, to moze az tak go to nie irytuje...

tongue

Najskuteczniejsze to jest obniżenie kilokalorii poniżej pewnego progu. Natomiast skuteczność diety to nie tylko utrata masy, ale też odpowiednie dostarczanie składników odżywczych oraz zapewnienie zdrowia w dłuższej perspektywie. Funkcjonowanie na ciałach ketonowych, a obniżanie spożycia cukrów to też dość znaczna różnica, dla mózgu również wink  Należy też wziąć pod uwagę wpływ wątroby tj. wydzielanie hormonalne na preferencję wyborów żywieniowych u danej osoby. Nowoczesne podejście do odżywiania skupia się raczej na całości potraw, nie składnikach jako takich. Nie tylko, że dodając do ryby brokułu, który następnie łączy się z kurkumą i pieprzem. Czy wpływ bakterii w serze na same składniki sera, bo oddziałują całkiem inaczej solo. Co więcej łącząc je np. z chlebem czy innym artykułem spożywczym, można osiągnąć kolejny ciekawy rezultat. Obniżanie cukru, gdy jest potrzeba ok, ale zmniejszanie spożycia, bo takie diety to lepsze jest archaicznym podejściem. Dobre podejście to nie doprowadzić do niedożywienia, zapewnić niezbędne składniki, korzystnie wpływać na metabolizm. Sama utrata masy nie jest specjalnie trudna do wywołania. U ludzi, którzy odżywiają się byle jak, zwykle wystarczy zadbać o mniej przetworzone produkty, wyeliminowanie napojów itp.

11

Odp: Mam dość jej odchudzania!

A ja tu widze cos wiecej niz chec odchudzania, jesli ona nie chce mieć dziecka bo boi sie przytyć... Chyba problem jest poważniejszy. Moze brak samoakceptacji... Ale dlaczego skoro nigdy jej nie dałeś do zrozumienia ze jest gruba, tego nie wiem...

12

Odp: Mam dość jej odchudzania!

Witaj. Niestety jesteś stanowczo za dobry dla tej panny. Nie ma tutaj żadnej równowagi w dawaniu. Nie rozumiem po co zaproponowałeś aby ją utrzymywać?! Dziewczyna ma 25 lat powinna się sama utrzymywać, nawet pisząc magisterkę, albo przede wszystkim bo to już taki czas, że nie ma zajęć. Uciekaj od tej laski daleko. Chcesz mieć w przyszłości dzieci a ona nie, to jest ważna sprawa. Szukaj takiej która  będzie chciała mieć dzieci, nie będzie chciała się tak bardzo odchudzać i czasem pomyśli również o Tobie a nie tylko o sobie. Pozdrawiam

13

Odp: Mam dość jej odchudzania!

Mnie się również wydaje ze problemem nie jest samo to ze on jest gruba. Problem tkwi głębiej. Ponad to,podobno, ćwiczenia wcale nie powoduja ze waga leci w dół tylko ciało się nie rozlazi.  Może ona i tym nie wie?
I wcale się nie dziwię autorowi ze ma dość.  Każdy chce żyć normalnie  bez ogona jakieś fobii w zanadrzu. A tu z tym odchudzaniem ewidetnie przesada. Wiem ze dziś się propaguje wysportowane,  piękne sylwetki o idealnych buziach i już nie raz pisałam że szlak mnie z tym trafia. Bo każdy z nas jest inny i ta inność trzeba kochać (oczywiscie w granicach rozsadku).

14

Odp: Mam dość jej odchudzania!

Mojej dziewczynie się ubzdurało, że jest gruba. Nie jest ona wieszakiem, ale mnie takie kobiety nigdy nie pociągały. Zawsze chciałem mieć partnerkę z krągłościami, a ona jest dla mnie idealna. Nigdy nie dałem jej do zrozumienia, że jest jej za dużo.. zawsze ją komplementowałem, dbałem o nią.

TY chciałeś mieć kobietę z krągłościami, TOBIE się ona podoba, ale co z tego jeśli ona sama sobie się nie podoba? Jej ciało i powinna z nim robić co chce, tak żeby to ONA czuła się dobrze.

Dla przykładu. W ostatnim czasie przytyłam parę kg i mojemu facetowi to nie przeszkadza, ale mi już tak i jego komplementy i to, że dla niego czuję się atrakcyjna nie sprawiają, że mi jest dobrze z moją wagą.

Kwestia ciąży to już poważniejsza sprawa, lepiej ustal czy ona w ogóle w przyszłości będzie chciała mieć dzieci.

15

Odp: Mam dość jej odchudzania!

Ze ślubem, to chyba rzeczywiście lepiej się wstrzymać .Moim zdaniem nie jest, to zdrowe podejście…  a może warto porozmawiać z jakąs jej koleżanką na ten temat?

16

Odp: Mam dość jej odchudzania!

Autorze mi sytuacja wygląda na początki zaburzeń odżywiania...
Dbanie o siebie i chęć zrzucenia paru kilo to super sprawa, wszystko jest dla ludzi liczenie kalorii też ale gdy całe życie zaczyna być podporządkowane diecie i numerkowi na wadze to już jest problem.
Nie rozpisując się o szczegółach - mówię to z własnego doświadczenia sad
Plusy są takie że sytuację da się naprawić, można pomóc takiej osobie przynajmniej w pewnym (dużym) stopniu. Myślę, że wizyta u psychologa jest tu niezbędna.
A jeśli chodzi o posiadanie dzieci, ślub etc to wstrzymałabym się z ostatecznymi decyzjami do wyjaśnienia sprawy tj rozpoczęcia wizyt u specjalisty. Możliwe, że faktycznie rozmijacie w wizji rodziny ale możliwe też, że te tarcia są kwestią jej obsesji na punkcie własnego ciała i nie jest w tym momencie w 100% racjonalnie sobą. Ja się skłaniam do opcji nr 2 bo wiem jak to jest żyć z taką obsesją.

17

Odp: Mam dość jej odchudzania!

Moim zdaniem w całej tej sytuacji jest coś dziwnego. Bo z opisu autora wynika (przynajmniej ja to tak rozumiem), że ona wcześniej taka nie była. Aż nagle się jej "ubzdurało". To o tyle dziwne, że zaburzenia odżywiania nie pojawiają się z dnia na dzień, szczególnie u kobiet dorosłych z ugruntowaną już psychiką. Musi być jakiś bodziec i nie sądzę by były to babskie czasopisma czy zazdrość o chudsze koleżanki. Ja bym poszedł tym tropem, może jednak autor stawia swojej dziewczynie jakieś wymagania? Może podświadomie? Może ona tak to odczuwa?
Natomiast generalnie narzekania autora są nieco przesadzone. Nawet przy założeniu, że ona tak restrykcyjnie trzyma się diety to nadal możecie gdzieś razem chodzić. Ona może sobie zamówić sałatkę czy kurczaka, Ty co innego. Nie wiem z jakiego jesteś miasta, ale knajpy mają teraz taki zakres asortymentu że każdy dla siebie coś znajdzie. Nie musicie jeść tego samego i nie powinna mieć pretensji, że Ty zamawiasz "normalne" jedzenie a nie dietetyczne. Co do monotonii bezsmakowego jedzenia to rozumiem, ileż można, dlatego właśnie nie musicie jeść tego samego. Tak samo jak nie musisz z nią chodzić na fitness.

18

Odp: Mam dość jej odchudzania!
zmartwiony86 napisał/a:

Moim zdaniem w całej tej sytuacji jest coś dziwnego. Bo z opisu autora wynika (przynajmniej ja to tak rozumiem), że ona wcześniej taka nie była. Aż nagle się jej "ubzdurało". To o tyle dziwne, że zaburzenia odżywiania nie pojawiają się z dnia na dzień, szczególnie u kobiet dorosłych z ugruntowaną już psychiką. Musi być jakiś bodziec i nie sądzę by były to babskie czasopisma czy zazdrość o chudsze koleżanki.

Nikt nie mówi, że pojawiły się z dnia na dzień. Bodziec do odchudzania mógł być jakikolwiek (nawet te chude koleżanki), problemem nie jest tu samo odchudzanie ale to jaką przybrało skalę. Autor z tego co widzę nie twierdzi, że od początku jej dieta i zachowania były aż tak rygorystyczne.

zmartwiony86 napisał/a:

Ja bym poszedł tym tropem, może jednak autor stawia swojej dziewczynie jakieś wymagania? Może podświadomie? Może ona tak to odczuwa?

To jest warte rozważenia, może coś w tym jest.

zmartwiony86 napisał/a:

Natomiast generalnie narzekania autora są nieco przesadzone. Nawet przy założeniu, że ona tak restrykcyjnie trzyma się diety to nadal możecie gdzieś razem chodzić. Ona może sobie zamówić sałatkę czy kurczaka, Ty co innego. Nie wiem z jakiego jesteś miasta, ale knajpy mają teraz taki zakres asortymentu że każdy dla siebie coś znajdzie. Nie musicie jeść tego samego i nie powinna mieć pretensji, że Ty zamawiasz "normalne" jedzenie a nie dietetyczne. Co do monotonii bezsmakowego jedzenia to rozumiem, ileż można, dlatego właśnie nie musicie jeść tego samego. Tak samo jak nie musisz z nią chodzić na fitness.

Właśnie chodzi o to, że do knajpy nie mogą iść, bo jego dziewczyna nie zje nic jeśli nie wie na 1000% jak zostało przygotowane. Autor sam mówi, że do knajp nie "bo nie wiadomo co tam do garnka wrzucają".
Jeśli tu by była tylko kwestia tego, że zamiast burgera je sałatkę to ok ale skoro nie je na mieście nigdy bo boi się składu dań z knajpy to już jest problem....
Poza tym zwróć też uwagę na inne rzeczy chociażby to, że na komplement od partnera reaguje z miejsca negacją, że na penwo kłamie. Tu już chyba jedzenie nie jest aż takim problemem jak samo postrzeganie siebie i tej całej diety.

19

Odp: Mam dość jej odchudzania!
jjbp napisał/a:

Nikt nie mówi, że pojawiły się z dnia na dzień. Bodziec do odchudzania mógł być jakikolwiek (nawet te chude koleżanki), problemem nie jest tu samo odchudzanie ale to jaką przybrało skalę. Autor z tego co widzę nie twierdzi, że od początku jej dieta i zachowania były aż tak rygorystyczne.

Mógłby nam autor te kwestie doprecyzować, bo dla mnie to nie jest takie oczywiste.

jjbp napisał/a:

Właśnie chodzi o to, że do knajpy nie mogą iść, bo jego dziewczyna nie zje nic jeśli nie wie na 1000% jak zostało przygotowane. Autor sam mówi, że do knajp nie "bo nie wiadomo co tam do garnka wrzucają".

No dobrze, może i tak jest. Ale nadal nie zamyka to sprawy, bo wspólne jedzenie w knajpie to nie jedyne co można robić razem. Być może zamiast walczyć z wrogiem (odchudzanie) autor powinien się do tego wroga dołączyć. Czyli razem uprawiać jakieś aktywności. Niech chodzą na basen, jeżdżą na rowerze, spacerują (z kijkami albo bez). Skoro dla niej odchudzanie jest ważne to na pewno doceni. Z drugiej strony nie byłoby to chyba jakieś specjalne wyrzeczenie z jego strony.

jjbp napisał/a:

Poza tym zwróć też uwagę na inne rzeczy chociażby to, że na komplement od partnera reaguje z miejsca negacją, że na penwo kłamie. Tu już chyba jedzenie nie jest aż takim problemem jak samo postrzeganie siebie i tej całej diety.

To akurat oczywiste. Kobieta podchodząca do tego w sposób właściwy cieszy się, gdy ktoś zauważa jej postępy w odchudzaniu i traktuje to jako motywację. Tu mamy wieczną negację, co jak dla mnie potwierdza teorię o oczekiwaniach autora wobec niej. Nie wiem, może ona odczuwa dyskomfort że de facto jest jego utrzymanką (to nic negatywnego, ale taki fakt) i wymyśliła sobie, że on jest dla niej taki dobry, a ona taka nieatrakcyjna. Tu fałdka, tu tłuszczyk, tu troszkę odstaje. On ją zapewnia że mu się podoba, a ona nie wierzy bo on na pewno kłamie. W końcu jest taki dobry, z pewnością nie mówi prawdy żeby nie było jej przykro. Jestem sobie w stanie taki tok myślenia wyobrazić. Że to nie jest odchudzanie dla niej tylko dla niego. To, że on tego nie potrzebuje jest bez znaczenia.

20

Odp: Mam dość jej odchudzania!
zmartwiony86 napisał/a:
jjbp napisał/a:

Nikt nie mówi, że pojawiły się z dnia na dzień. Bodziec do odchudzania mógł być jakikolwiek (nawet te chude koleżanki), problemem nie jest tu samo odchudzanie ale to jaką przybrało skalę. Autor z tego co widzę nie twierdzi, że od początku jej dieta i zachowania były aż tak rygorystyczne.

Mógłby nam autor te kwestie doprecyzować, bo dla mnie to nie jest takie oczywiste.

jjbp napisał/a:

Właśnie chodzi o to, że do knajpy nie mogą iść, bo jego dziewczyna nie zje nic jeśli nie wie na 1000% jak zostało przygotowane. Autor sam mówi, że do knajp nie "bo nie wiadomo co tam do garnka wrzucają".

No dobrze, może i tak jest. Ale nadal nie zamyka to sprawy, bo wspólne jedzenie w knajpie to nie jedyne co można robić razem. Być może zamiast walczyć z wrogiem (odchudzanie) autor powinien się do tego wroga dołączyć. Czyli razem uprawiać jakieś aktywności. Niech chodzą na basen, jeżdżą na rowerze, spacerują (z kijkami albo bez). Skoro dla niej odchudzanie jest ważne to na pewno doceni. Z drugiej strony nie byłoby to chyba jakieś specjalne wyrzeczenie z jego strony.

jjbp napisał/a:

Poza tym zwróć też uwagę na inne rzeczy chociażby to, że na komplement od partnera reaguje z miejsca negacją, że na penwo kłamie. Tu już chyba jedzenie nie jest aż takim problemem jak samo postrzeganie siebie i tej całej diety.

To akurat oczywiste. Kobieta podchodząca do tego w sposób właściwy cieszy się, gdy ktoś zauważa jej postępy w odchudzaniu i traktuje to jako motywację. Tu mamy wieczną negację, co jak dla mnie potwierdza teorię o oczekiwaniach autora wobec niej. Nie wiem, może ona odczuwa dyskomfort że de facto jest jego utrzymanką (to nic negatywnego, ale taki fakt) i wymyśliła sobie, że on jest dla niej taki dobry, a ona taka nieatrakcyjna. Tu fałdka, tu tłuszczyk, tu troszkę odstaje. On ją zapewnia że mu się podoba, a ona nie wierzy bo on na pewno kłamie. W końcu jest taki dobry, z pewnością nie mówi prawdy żeby nie było jej przykro. Jestem sobie w stanie taki tok myślenia wyobrazić. Że to nie jest odchudzanie dla niej tylko dla niego. To, że on tego nie potrzebuje jest bez znaczenia.

Wszystko co mówisz jest jakaś wersja potencjalna, nie mowie ze nie, zostawiam to do oceny autorowi. Nie mniej jednak z tego, co tu napisał mi sie klaruje znajomy scenariusz. A te takie rzeczy mogą ciagnac sie latami i zostawić rysę na psychice w związku z czym uczulam autora żeby się sytuacji przyjrzał od strony zaburzeń odżywiania.

21

Odp: Mam dość jej odchudzania!

Cóż autor nie zna prawdy, więc każda wersja jest potencjalnie prawdopodobna. Zresztą może w tym wszystkim nie chodzi o to by rozkminiać co tą dziewczyną kieruje, tylko raczej jak on ma sobie z tym poradzić. Wątpię by dziewczyna chciała pójść do psychologa, bo do tego trzeba dojrzeć, czyli zobaczyć problem samemu w sobie. Czy ona widzi? Myślę, że nie. Jak by zareagowała na prośby autora o rozważenie terapii? Pewnie agresją, bo ona nic w tym złego nie widzi. W końcu "wszyscy" się odchudzają. Ciężka sprawa. Być może autor też powinien skorzystać z fachowej pomocy, bo może być tak że problem jest w nim. Tzn za bardzo się tym wszystkim przejmuje. Nie zapomnijmy, że obraz który wyłania się z pierwszego postu (dość nieciekawy obraz dziewczyny zafiksowanej na jednej tylko kwestii) może być zniekształcony.

22

Odp: Mam dość jej odchudzania!

Powiedz jej tak:

Skoro ty mi nie wierzysz, poddajesz w wątpliwość moje słowa, tzn że nie masz do mnie zaufania. A ja nie chcę, żeby moja własna żona mi nie wierzyła. Dlatego uważam, że nie ma sensu brać ślubu i nie wiem, czy w ogóle bycie razem na dłuższą metę jest dla nas odpowiednie. Wcześniej byłaś wesołą dziewczyną, dbałaś o mnie, liczyło się dla ciebie moje zdanie. Teraz myślisz tylko o swoim wyglądzie. Nie chcę spędzić życia z taką kobietą.

Tylko tyle.

Zobaczysz jak się sytuacja rozwinie.

Fereczata

23 Ostatnio edytowany przez tajemnicza75 (2017-05-30 13:15:23)

Odp: Mam dość jej odchudzania!
Miłycham napisał/a:

T
Chyba tylko w postrzeganiu cukrowców jako cukier z cukierniczki. wink Inaczej pisząc jest on niezbędny do prawidłowego funkcjonowania organizmu, włączając w to nie tylko przyswajanie składników czy wpływ na układ hormonalny.

A jakie niezbędna ma on właściwości i witaminy???? Otóż ani jednej!!!! Każdy lekarz Ci to powie, zwłaszcza diabetolog. Wiem, bo choruję. Napisz więcej na temat tego przyswajania i ukł. hormonalengo, bo pierwsze słyszę. Ja natomiast mogę zacytować fragment książki pisanej przez lekarza, potwierdzającej moje słowa.

Leśny_owoc napisał/a:

Tu się zgadzam, tym bardziej że ona studiuje i jest w trakcie obrony pracy. Każdy chyba wie jak wielką rolę odgrywa cukier w prawidłowym funkcjonowaniu mózgu (właśnie dlatego lubimy go jeść tongue). Ale jak zawsze wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem dostosowanym do prowadzonego trybu życia - inaczej powinien odżywiać się pracownik umysłowy, a fizyczny.

Patrz wyżej wink .Do nauki najlepsza jest gorzka pow. 85% czekolada oraz orzechy, migdały, słonecznik itp. Cukier tylko naturalny zawarty w owocach... w żadnym wypadku biały.  Każdy wie (czyżby?), ze cukier ma właściwości uzależniające i jak działa na mózg to warto sobie poczytać.  To dlatego go każdy lubi.

"Przepis na dobry stosunek do siebie:
Wstać rano, zrobić przedziałek i odpieprzyć się od siebie."

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mam dość jej odchudzania!

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021