Piszę tutaj bo chcę się zdystansować. Chłopak po ponad dwóch latach oznajmił mi, że zawsze chciał mieć dziewczynę w innym typie, generalnie po prostu młodszą, ładniejszą (on 2,5 roku starszy) i dlatego tak chyba do końca nie jest zaangażowany. Twierdzi, że to jest jego problem ze on to musi zmienić u siebie, że jest zaangażowany, że to się zmieni itd. Ale jak może się zmienić jak przez dwa lata się nie zmieniło
Po prostu się poddaję, wiem, że powinnam zająć się sobą.
Jest mi bardzo przykro. Zdecydowałam, że to koniec, chcę mu wysłać resztę rzeczy (już u mnie nie mieszka). Od dawna się nie układało, zaczęłam zauważać, że nie mamy wspólnych planów, że mogę być tylko trampoliną dla jego celów. Miałam wrażenie, że jest ze mną aby być z kimkolwiek, a tak naprawdę to cały czas szuka - zawsze bardzo mocno zwracał uwagę na inne dziewczyny.
Prośba o wsparcie, może ktoś miał podobnie.
Spokojnie. Twój ex albo jest niedojrzałym debilem albo po prostu znalazł tą drugą i w ten nieudolny sposób się wykręca. Przecież łatwiej powiedzieć "wolę młodsze" niż przyznać się do nieuczciwości i zdrad. Możliwe też jest to, że on zarówno jest niedojrzałym debilem i jednocześnie kogoś poznał. Płakać nie ma po kim. Skasuj go z pamięci, fejsa, telefonu i niech spada na drzewo.
Ale buc Ci się trafił.
Na pewno boli, ale za jakiś czas będziesz szczęśliwa, że się od niego uwolniłaś;)
84 to Twój rocznik?
Tak, 84 to mój rocznik.
Najbardziej się wkurzam na siebie, wydawało mi się, że musi się przekonać do mnie itd, a on po prostu cały czas się rozglądał. Wprawdzie mam pewność, że w romans się za czasów mojej kadencji nie wdał (bardzo dużo czasu spędzał w moim mieszkaniu), ale jak wychodziliśmy to zwracał uwagę na praktycznie każdą dziewczynę.
Dodam, że uważam się raczej za atrakcyjną oraz z jego "ligi" dlatego to tak bardzo boli.
Na początku jak go poznałam, był w bardzo złym stanie emocjonalnym - włączyło mi się ratownictwo, myślałam, że jak się mu polepszy to będzie dobrze.
Taką wdzięczność otrzymałam.
I znowu od początku ![]()
Ty lepiej Bogu dziękuj, że po 2 latach, a nie po 10 wyszło jakie z niego ziółko. Dlaczego po rozstaniach z takimi osobnikami/osobniczkami druga strona płacze i szuka wad u siebie zamiast dostrzec, że lepiej wyszli na rozstaniu? Za mało siebie cenisz i nigdy nie utożsamiaj swojej samooceny z aktualnym partnerem. Pozdrawiam.
Leśny_owoc
Ja to wszystko wiem
Ale i tak przykro. Zaczęłam zauważać, że jestem coraz bardziej smutna, coraz bardziej się wycofuję, jestem apatyczna, osowiała i wpadam w kompleksy.
Po prostu jest mi przykro. Dlatego też tutaj napisałam.
Daj sobie czas
masz pełne prawo czuć się rozczarowana, nie tłum tego w sobie. Pytałam o rocznik, bo jego zachowanie wskazywało na niedojrzałego szczeniaka - ale w tym wieku już nie da się wyjaśnić takiego zachowania nawet dojrzewaniem. To zwykły prymityw był, okaz niereformowalny ![]()
Najlepszym lalkarstwem i ulgą jest stanięcie ze sobą w prawdzie. A wygląda ona tak, że bardzo ale to bardzo chciałaś mieć stały związek. Napatoczył się ten nieszczęśnik, który od początku nie był Tobą zainteresowany, a zapewne przejścia życiowe sprawiły, że nie umie się zakochać w nikim. Woli sobie na kobiety popatrzeć. Za to Ty stworzyłaś sobie obraz faceta swojego życia i ulokować w nim to wszystko co chciałaś dać temu ukochanemu, wytęsknionemu. I tak sobie to trwało. Aż jemu się znudziło i powiedział prawdę, że to bez sensu. No i tak zakończyło się życie marzeniami i złudzeniami. Boli CIe tak bardzo, bo to nie on odszedł, ale odeszły Twoje złudzenia, nastąpiło dość brutalne przebudzenie ze snu.
Najlepszym lalkarstwem i ulgą jest stanięcie ze sobą w prawdzie. A wygląda ona tak, że bardzo ale to bardzo chciałaś mieć stały związek. Napatoczył się ten nieszczęśnik, który od początku nie był Tobą zainteresowany, a zapewne przejścia życiowe sprawiły, że nie umie się zakochać w nikim. Woli sobie na kobiety popatrzeć. Za to Ty stworzyłaś sobie obraz faceta swojego życia i ulokować w nim to wszystko co chciałaś dać temu ukochanemu, wytęsknionemu. I tak sobie to trwało. Aż jemu się znudziło i powiedział prawdę, że to bez sensu. No i tak zakończyło się życie marzeniami i złudzeniami. Boli CIe tak bardzo, bo to nie on odszedł, ale odeszły Twoje złudzenia, nastąpiło dość brutalne przebudzenie ze snu.
Balin,
najprawdopodobniej masz rację, bo intuicja mi podpowiada właśnie takie teorie. Bardzo trafne spostrzeżenia.
Jakie rady? Co dalej? Z tej relacji wyszłam, pozostaję mi tylko wysłanie pozostałych rzeczy oraz nie reagowanie i nie inicjowanie żadnych kontaktów.
Jest mini problem, pracujemy w tej samej firmie. Nie mamy wspólnych obowiązków służbowych, ale istnieje ryzyko, że średnio raz na tydzień mogę go spotkać. Teraz wzięłam wolne z powodu tej sytuacji. Do poniedziałku mam spokój.
Ale co ze mną? Staram się zaakceptować sytuację, ale po prostu nie mogę uwierzyć, że aż tak potrzebuję bliskości i aż tak karmię się iluzjami?
Moja teoria dotychczasowa była taka, zaczęłam wymagać i oczekiwać postępu naszego związku, co powodowało konflikty, kłótnie, nieporozumienia. Nie poprawiały tego fakty, iż każda moja próba rozmowy kończyła się awanturą. Zaczęłam zauważać że bardzo źle to na mnie wpływa. Zaczęłam być zazdrosna o dziewczyny, na które się patrzy. Zaczęłam się do nich porównywać, czy jestem gorsza. Dzisiaj widzę, że moje przeczucia były trafne.
Z kolei jego teoria była taka, że nie układa się, bo się czepiam, a powinnam zająć się swoimi sprawami, sobą, a wtedy wszystko się ułoży. A moja intuicja podpowiadała mi, że po prostu oczekuje ode mnie tego, żebym się wreszcie zamknęła, przestała coś oczekiwać, bo on chce zająć się swoimi sprawami i w spokoju rozglądać się po okolicy. Cały czas mi powtarzał, że będzie dobrze, że będą plany, będzie wszystko, tylko nigdy nie powiedział kiedy. Po prostu trudno mi uwierzyć, że ktoś może być z kimś tylko dlatego, żeby nie być sam. Czy ja jestem taka sama? Jestem przerażona tymi odkryciami.
11 2017-05-24 20:16:53 Ostatnio edytowany przez serdeczna (2017-05-24 20:18:57)
Kochana, jak ja Cię rozumiem. Przeszłam dokładnie to samo. Mój były też mówił mi takie rzeczy, to było jak godzenie nożem w moje serce. Też nie byłam w jego typie, powtarzał mi to na każdym kroku, uważał, że się czepiam, bo mam oczekiwania. Teraz minął rok od rozstania, jest dobrze, nie mam z nim żadnego kontaktu, on ma inną zaraz po rozstaniu sobie kogoś znalazł a ja wyjechałam z miasta i mieszkam na drugim końcu Polski. Czasem jeszcze cierpię, bo takie rozczarowanie człowiekiem, którego się kochało, nie przechodzi tak łatwo i szybko...
Mój ciągle odchodził i wracał aż przy przedostatnim rozstaniu powiedział że mu się nie podobam, nie był z tego powodu w związku szczęśliwy. Jest mi przykro bo kochałam go za to jakim człowiekiem był, no ale trudno... Może jeszcze ktoś się we mnie zakocha