Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 46 ]

Temat: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...

Witajcie, jestem tu całkiem nowa. Chciałam napisać wam o swoim problemie, "problemie" na który sama sobie zapracowałam. Jakieś 2-3 miesiące temu poznałam w pracy mężczyznę o ponad 10 lat starszego ode mnie (mam 25l.), który ma żonę i dorastające dziecko. Sama jestem w kilkuletnim "szczęśliwym" związku. Znajomość zaczęła się od pisania, spotykania, rozmowy.. Zawsze byłam dość zazdrosna o swojego partnera i brzydziłam się zdradą... ale stało się tak, że przez jakiś czas byłam oszukiwana i straciłam do niego zaufanie (teraz teoretycznie jest dobrze). Kocham go, planujemy wspólną przyszłość... Jeśli chodzi o tego drugiego, tak jak pisałam podczas rozmów opowiadał jak to nie układa się w jego związku itd itd (typowe gadanie).
Bardzo dużo rozmawiamy i wiemy,  że robimy źle. Nigdy nie chciałam skrzywdzić swojego partnera. Oboje wiemy o tym, że nigdy z tego nic nie będzie, nie chcemy nic zmieniać. Nie wyobrażam sobie stać za rozbitym małżeństwem.. Od początku nie połączyły nas spotkania na seks.. łączy nas czułość, emocje, gesty, uśmiechy... Przy tym facecie czuję coś czego nie znam od kilku lat. Nie wiem co się ze mną dzieję, nie chcę niczego więcej.
Nie wiem skąd wzięła się u mnie ta zmiana, całe życie miałam jednego partnera, nie zdążyłam mieć życia towarzyskiego, nie zaznałam "przygód" jak moje rówieśniczki. Można powiedzieć, że mam ustabilizowane życie, plany na przyszłość, a sama nie wiem co się ze mną dzieje. Nie chcę nikogo krzywdzić, nie chcę żeby coś się zniszczyło...
Zakończyć to jak najszybciej i zapomnieć... walczyć z emocjami, uczuciami... Nic z tego nigdy nie będzie, wiem... ze nic dobrego....

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...

Jakaś Ty biedna. WIESZ, że robisz źle, ale jednak to robisz.
Nie chcesz krzywdzić partnera, a krzywdzisz.
Chyba słowo "kocham" zostało przez Ciebie błędnie użyte w poście, bo ja miłości do partnera w Twoim zachowaniu nie widzę.

3

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...

Weź to na logikę. W chwili obecnej to taki stan zawieszenia, który nie może trwać wiecznie. Albo więc będziecie się zbliżać, zbliżać i zbliżać.... Aż wylądujecie w łóżku. Albo będziesz dalej tkwić w takiej emocjonalnej pułapce, w której cierpisz. Najlepszym i najtrudniejszym zarazem wyjściem jest zakończenie tej relacji z kolegą z pracy. To nie ma przyszłości, a niszczy i Tobie i jemu. Bardziej pewnie Tobie, bo facet mógł Cię włożyć do szufladki "kochanka" i nie przeszkadza mu to w codziennym, zakłamanym życiu.

4

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...

Mam do Ciebie pytanie, tak z prawdziwej ciekawości, gdybyś mogła chwilkę się zastanowić i odpowiedzieć szczerze.
Czy nie przeszkadza Ci fakt, że przebywasz w towarzystwie zwykłego gnojka? zdradzacza? oszusta, który połasił się na młodszą du..ę i ją posuwa nie bacząc na to, że po wszystkim wraca jakby nigdy nic do żony i dziecka?

Nie osądzam! Nie stawiam wyroków. Po prostu pytam... jestem ciekawa... odpowiesz?

Tylko błagam, nie serwuj mi wyjaśnień typu: on w swoim małżeństwie ma dramat, jest niespełniony, biedny, pokrzywdzony. Ale nie odejdzie, bo jest odpowiedzialny tongue
Spróbujesz?

5

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...

Już stoisz za rozbitymi związkami.. stało się. Chyba nie sądzisz, że jest to bez wpływu? Nie wiem czego oczekujesz, bo dylemat nie dotyczy tego, że możesz jeszcze cofnąć czas. nie możesz.

6

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...
Zorija napisał/a:

Mam do Ciebie pytanie, tak z prawdziwej ciekawości, gdybyś mogła chwilkę się zastanowić i odpowiedzieć szczerze.
Czy nie przeszkadza Ci fakt, że przebywasz w towarzystwie zwykłego gnojka? zdradzacza? oszusta, który połasił się na młodszą du..ę i ją posuwa nie bacząc na to, że po wszystkim wraca jakby nigdy nic do żony i dziecka?

Nie osądzam! Nie stawiam wyroków. Po prostu pytam... jestem ciekawa... odpowiesz?

Tylko błagam, nie serwuj mi wyjaśnień typu: on w swoim małżeństwie ma dramat, jest niespełniony, biedny, pokrzywdzony. Ale nie odejdzie, bo jest odpowiedzialny tongue
Spróbujesz?


Pewnie, że spróbuję. Wiem, że to osoba, która nie jest warta zaufania, która po latach małżeństwa robi takie rzeczy żonie. Ahh- no i nie posuwa jeszcze smile Nie chcę do tego doprowadzić, a w mojej głowie jest milion myśli. Jego wyjaśnienia, że ma trudne małżeństwo itd na mnie nie działają, wiem, ze to tylko gadka i nie ma co się oszukiwać smile
Nawet nie chciałabym, żeby odchodził. Nie wyobrażam sobie życia z takim facetem. Sama mówię mu, że jest dobrym oszustem, że opowiada ładne bajki... ehhh przeszkadza...

7

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...
zmartwiony86 napisał/a:

Weź to na logikę. W chwili obecnej to taki stan zawieszenia, który nie może trwać wiecznie. Albo więc będziecie się zbliżać, zbliżać i zbliżać.... Aż wylądujecie w łóżku. Albo będziesz dalej tkwić w takiej emocjonalnej pułapce, w której cierpisz. Najlepszym i najtrudniejszym zarazem wyjściem jest zakończenie tej relacji z kolegą z pracy. To nie ma przyszłości, a niszczy i Tobie i jemu. Bardziej pewnie Tobie, bo facet mógł Cię włożyć do szufladki "kochanka" i nie przeszkadza mu to w codziennym, zakłamanym życiu.


Dziękuję za odpowiedź. Wiem, że pewnie przebywam w takiej szufladzie, i pewnie nie jestem jedyna- nie wierzę w to. I właśnie w tym momencie jest to stan, w którym chcę to zakończyć, a z drugiej strony coś mnie kusi...

8

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...

Użyj wyobraźni emocjonalnej. Kobiety podobno mają dobrze rozwiniętą. Idziesz z nim do łózka. Pewnie będzie zajebiście, bo jesteś nakręcona na niego. Ale potem trzeba będzie się ubrać i wrócić do swojego faceta. Udawać, że nic nie było. Spać z nim. Dosłownie, czyli uprawiać seks. I ogólnie, czyli w jednym łóżku. Wyobrażasz to sobie?

9

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...
zmartwiony86 napisał/a:

Użyj wyobraźni emocjonalnej. Kobiety podobno mają dobrze rozwiniętą. Idziesz z nim do łózka. Pewnie będzie zajebiście, bo jesteś nakręcona na niego. Ale potem trzeba będzie się ubrać i wrócić do swojego faceta. Udawać, że nic nie było. Spać z nim. Dosłownie, czyli uprawiać seks. I ogólnie, czyli w jednym łóżku. Wyobrażasz to sobie?


Nie, i tego najbardziej się boję, że moja psychika nie wytrzyma, a nie chcę go skrzywdzić...

10

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...

Jeśli nie ufasz swojemu obecnemu facetowi i jesteś pewna, że nie zaufasz mu- to odejdź. Prędzej czy później to i tak się rozleci właśnie z braku zaufania.
Jest kilka opcji:

-Zostaniesz z obecnym facetem i zdradzisz go, przemyśl czy potrafisz udawać, że jest ok.
-Zakończysz nową znajomość,przemyśl czy chcesz być z obecnym facetem i czy za jakiś czas nie stwierdzisz, że jednak chcesz czegoś innego.
-Zakończysz obecny związek, przemyśl czy zaufasz mu czy nie.

Może z obecnym facetem w tej chwili łączy Cię tylko przywiązanie a nie miłość, ciężko mówić o miłości bez zaufania. Pomyśl o sobie i o swoich późniejszych wyrzutach sumienia, bo będą duże. Pomyśl też czy chciałabyś być na miejscu swojego obecnego faceta, tak my też mamy jakieś uczucia nawet jeśli ich nie widać big_smile

11

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...
arert napisał/a:

Jeśli nie ufasz swojemu obecnemu facetowi i jesteś pewna, że nie zaufasz mu- to odejdź. Prędzej czy później to i tak się rozleci właśnie z braku zaufania.
Jest kilka opcji:

-Zostaniesz z obecnym facetem i zdradzisz go, przemyśl czy potrafisz udawać, że jest ok.
-Zakończysz nową znajomość,przemyśl czy chcesz być z obecnym facetem i czy za jakiś czas nie stwierdzisz, że jednak chcesz czegoś innego.
-Zakończysz obecny związek, przemyśl czy zaufasz mu czy nie.

Może z obecnym facetem w tej chwili łączy Cię tylko przywiązanie a nie miłość, ciężko mówić o miłości bez zaufania. Pomyśl o sobie i o swoich późniejszych wyrzutach sumienia, bo będą duże. Pomyśl też czy chciałabyś być na miejscu swojego obecnego faceta, tak my też mamy jakieś uczucia nawet jeśli ich nie widać big_smile

"Faceci też mają uczucia, np. uczucie głodu" big_smile
Dziękuję za wiadomość. Udawać nie umiem, wybieram chyba opcję drugą. Zakończyć znajomość, a czas pokaże..

12

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...

I mówisz nadal że "kochasz"? Sama siebie oszukujesz ale nie wiem czemu. Jak tak dalej będziesz myśleć to zepsujesz życie 4 osób. Twojego obecnego partnera. Żonie i dziecku tamtego pana i tamtego pana bo Twoje sama sobie rozwalisz i będziesz tylko płakać a to tylko dlatego że dasz mu tego co chce czyli siebie do łóżka.

13

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...
Anet19 napisał/a:

I mówisz nadal że "kochasz"? Sama siebie oszukujesz ale nie wiem czemu. Jak tak dalej będziesz myśleć to zepsujesz życie 4 osób. Twojego obecnego partnera. Żonie i dziecku tamtego pana i tamtego pana bo Twoje sama sobie rozwalisz i będziesz tylko płakać a to tylko dlatego że dasz mu tego co chce czyli siebie do łóżka.

Kocham- albo to kwestia przyzwyczajenia ale skoczyłabym za tym człowiekiem w ogień. Rozbicie rodziny to ostatnia rzecz, którą chciałabym zrobić.

14

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...

To są "pier..." o miłości,itd.Męża już nie kochasz,kochasz stabilizację u jego boku.Jeżeli się kogoś kocha,to nie doprowadza się do sytuacji "podbramkowych",a Ty doprowadziłaś.Co można zrobić? Zastanów się nad tym jak ma wyglądać dalej Twoje życie z mężem,i czy zasługuje on na to by być z kobietą która nie darzy go prawdziwym uczuciem.Jeżeli go szanujesz,to odejdź.Powiedz mu,że przestałaś go kochać,że nie chcesz go ranić,że taki związek nie ma sensu.Dogadajcie się co do dzieci,i żyj dalej ze spokojnym sumieniem.Najgorsze co można zrobić to oszukiwać siebie i jego.A ten facet z pracy? Pewnie nic z tego nie będzie na dłuższą metę,ale to już będą tylko Twoje decyzje nie obarczające nikogo oprócz Ciebie,no może poza jego żoną wink

15

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...
bartass72 napisał/a:

To są "pier..." o miłości,itd.Męża już nie kochasz,kochasz stabilizację u jego boku.Jeżeli się kogoś kocha,to nie doprowadza się do sytuacji "podbramkowych",a Ty doprowadziłaś.Co można zrobić? Zastanów się nad tym jak ma wyglądać dalej Twoje życie z mężem,i czy zasługuje on na to by być z kobietą która nie darzy go prawdziwym uczuciem.Jeżeli go szanujesz,to odejdź.Powiedz mu,że przestałaś go kochać,że nie chcesz go ranić,że taki związek nie ma sensu.Dogadajcie się co do dzieci,i żyj dalej ze spokojnym sumieniem.Najgorsze co można zrobić to oszukiwać siebie i jego.A ten facet z pracy? Pewnie nic z tego nie będzie na dłuższą metę,ale to już będą tylko Twoje decyzje nie obarczające nikogo oprócz Ciebie,no może poza jego żoną wink


Hm, mój partner nie jest moim mężem, nie mamy dzieci. Jesteśmy po prostu już kilka ładnych lat w związku ale nic poza tym nas nie łączy.

16

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...

Autorko, co Ty za przeproszeniem się - bredzisz smile ??
Jesteście ze sobą ładnych lat ... ale poza tym, nic Was nie łączy ??
Śmiem twierdzić, że - przynajmniej zdaniem Twojego partnera - łączy Was życie.
A to całkiem sporo ...

17

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...
IsaBella77 napisał/a:

Autorko, co Ty za przeproszeniem się - bredzisz smile ??
Jesteście ze sobą ładnych lat ... ale poza tym, nic Was nie łączy ??
Śmiem twierdzić, że - przynajmniej zdaniem Twojego partnera - łączy Was życie.
A to całkiem sporo ...


Tak oczywiście. Mam wrażenie, że całe życie jesteśmy razem. Bardziej nawiązywałam do wpisu Pana wyżej, który zarzucił mi męża i dzieci smile

18

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...

No i masz babo placek...
Co zamiarujesz?

19

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...
Selfish89 napisał/a:

całe życie miałam jednego partnera, nie zdążyłam mieć życia towarzyskiego, nie zaznałam "przygód" jak moje rówieśniczki.

Selfish89 napisał/a:

Mam wrażenie, że całe życie jesteśmy razem.

Już wiesz, o co chodzi w tym podświadomym szukaniu wrażeń? Sama widzisz, że facet, który zdobył Twoje zainteresowanie jest niewiele wart i nawet byś go nie chciała. Prawdopodobnie nawet nie chodzi o niego, tylko o Ciebie.

20

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...
Nana666 napisał/a:

Już wiesz, o co chodzi w tym podświadomym szukaniu wrażeń? Sama widzisz, że facet, który zdobył Twoje zainteresowanie jest niewiele wart i nawet byś go nie chciała. Prawdopodobnie nawet nie chodzi o niego, tylko o Ciebie.

No przecież ona go nie chce. smile Podnieca ją ten bad boy, tylko cały problem polega na tym, że sprawa idzie w kierunku pójścia z bad boyem do łózka. Jesli tego nie zrobi to ten żonkoś kopnie ją w tyłek, bo zaczyna się z nią nudzić. Żeby nie urazić własnego ego, umyśliła sobie, że to ona go wcześniej rzuci. No i teraz na forum chce sobie to rozgadać, oswoić się z tym, bo póki co, jest na karuzeli emocji. smile

21

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...

Dziewczyno! zakańczaj to jak najprędzej! dobrze Ci radze! w kochanku zaczniesz odnajdować to czego brakuje Ci w związku, a to doprowadzi do tego że zaangażujesz się emocjonalnie i wierz mi, że końca tego nie będzie a pozostanie Ci tylko złamane serce. Wiem o czym mówię, bo sama przeżywam przez taką "przygodę" istną uczuciową katorgę! Wierze w Ciebie! a Ty uwierz, że to początki w których dużo łatwiej jest Ci zakończyć tę relację.

22

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...
balin napisał/a:
Nana666 napisał/a:

Już wiesz, o co chodzi w tym podświadomym szukaniu wrażeń? Sama widzisz, że facet, który zdobył Twoje zainteresowanie jest niewiele wart i nawet byś go nie chciała. Prawdopodobnie nawet nie chodzi o niego, tylko o Ciebie.

No przecież ona go nie chce. smile Podnieca ją ten bad boy, tylko cały problem polega na tym, że sprawa idzie w kierunku pójścia z bad boyem do łózka. Jesli tego nie zrobi to ten żonkoś kopnie ją w tyłek, bo zaczyna się z nią nudzić. Żeby nie urazić własnego ego, umyśliła sobie, że to ona go wcześniej rzuci. No i teraz na forum chce sobie to rozgadać, oswoić się z tym, bo póki co, jest na karuzeli emocji. smile

Jedyne co zgadza się w tej wypowiedzi to to, że owszem jestem na karuzeli emocji... cały czas mu mówię, że jak tylko będę chciała to bez problemu to zakończymy. On nie jest taki chętny..

23

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...
blackme napisał/a:

Dziewczyno! zakańczaj to jak najprędzej! dobrze Ci radze! w kochanku zaczniesz odnajdować to czego brakuje Ci w związku, a to doprowadzi do tego że zaangażujesz się emocjonalnie i wierz mi, że końca tego nie będzie a pozostanie Ci tylko złamane serce. Wiem o czym mówię, bo sama przeżywam przez taką "przygodę" istną uczuciową katorgę! Wierze w Ciebie! a Ty uwierz, że to początki w których dużo łatwiej jest Ci zakończyć tę relację.

Dziękuję za zrozumienie. Jesteś w takiej relacji? Nie chcę za bardzo angażować się uczuciowo- a z drugiej strony nie chcę tego kończyć bo wiem, że nic dobrego z tego nie będziie.

24 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2017-05-26 12:18:38)

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...
Selfish89 napisał/a:

Jedyne co zgadza się w tej wypowiedzi to to, że owszem jestem na karuzeli emocji... cały czas mu mówię, że jak tylko będę chciała to bez problemu to zakończymy. On nie jest taki chętny..

Alkoholik tez mówi, ze w każdej chwili może przestać pic, wystarczy żeby chciał .
Ale jedyne co może to tylko tak mówić.


Poniżej napisalas co co by potwierdzało , ze jesteś w takim stanie "ciągu" nad którym już nie panujesz.

Selfish89 napisał/a:

Dziękuję za zrozumienie. Jesteś w takiej relacji? Nie chcę za Forum angażować się uczuciowo- a z drugiej strony nie chcę tego kończyć bo wiem, że nic dobrego z tego nie będziie.

Nie chcesz się angażować ale tez nie chcesz kończyć , jesteś świadoma ze nic dobrego z tego nie wyniknie ale  nie robisz nic żeby temu zapobiec.

Stan alkoholika który potrafi już tylko pocieszać siebie , ze gdyby chciał to by mógł ....

25

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...
Secondo1 napisał/a:
Selfish89 napisał/a:

Jedyne co zgadza się w tej wypowiedzi to to, że owszem jestem na karuzeli emocji... cały czas mu mówię, że jak tylko będę chciała to bez problemu to zakończymy. On nie jest taki chętny..

Alkoholik tez mówi, ze w każdej chwili może przestać pic, wystarczy żeby chciał .
Ale jedyne co może to tylko tak mówić.


Poniżej napisalas co co by potwierdzało , ze jesteś w takim stanie "ciągu" nad którym już nie panujesz.

Selfish89 napisał/a:

Dziękuję za zrozumienie. Jesteś w takiej relacji? Nie chcę za Forum angażować się uczuciowo- a z drugiej strony nie chcę tego kończyć bo wiem, że nic dobrego z tego nie będziie.

Nie chcesz się angażować ale tez nie chcesz kończyć , jesteś świadoma ze nic dobrego z tego nie wyniknie ale  nie robisz nic żeby temu zapobiec.

Stan alkoholika który potrafi już tylko pocieszać siebie , ze gdyby chciał to by mógł ....



Stan alkoholika, który chyba jeszcze się nie napił....

26

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...
Selfish89 napisał/a:
Secondo1 napisał/a:
Selfish89 napisał/a:

Jedyne co zgadza się w tej wypowiedzi to to, że owszem jestem na karuzeli emocji... cały czas mu mówię, że jak tylko będę chciała to bez problemu to zakończymy. On nie jest taki chętny..

Alkoholik tez mówi, ze w każdej chwili może przestać pic, wystarczy żeby chciał .
Ale jedyne co może to tylko tak mówić.


Poniżej napisalas co co by potwierdzało , ze jesteś w takim stanie "ciągu" nad którym już nie panujesz.

Selfish89 napisał/a:

Dziękuję za zrozumienie. Jesteś w takiej relacji? Nie chcę za Forum angażować się uczuciowo- a z drugiej strony nie chcę tego kończyć bo wiem, że nic dobrego z tego nie będziie.

Nie chcesz się angażować ale tez nie chcesz kończyć , jesteś świadoma ze nic dobrego z tego nie wyniknie ale  nie robisz nic żeby temu zapobiec.

Stan alkoholika który potrafi już tylko pocieszać siebie , ze gdyby chciał to by mógł ....



Stan alkoholika, który chyba jeszcze się nie napił....

Selfish....

27

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...
Secondo1 napisał/a:
Selfish89 napisał/a:
Secondo1 napisał/a:

Alkoholik tez mówi, ze w każdej chwili może przestać pic, wystarczy żeby chciał .
Ale jedyne co może to tylko tak mówić.


Poniżej napisalas co co by potwierdzało , ze jesteś w takim stanie "ciągu" nad którym już nie panujesz.

Nie chcesz się angażować ale tez nie chcesz kończyć , jesteś świadoma ze nic dobrego z tego nie wyniknie ale  nie robisz nic żeby temu zapobiec.

Stan alkoholika który potrafi już tylko pocieszać siebie , ze gdyby chciał to by mógł ....



Stan alkoholika, który chyba jeszcze się nie napił....

Selfish....



Wiem...

28

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...

Jestes hipokrytka. Nie chcesz nikogo krzydzic, a krzywdzisz. Nie chcesz rozbic zwiazku ani sobie ani jemu, a jestescie na najlepszej drodze by to zrobic. Ty tak na prawde masz g*wno do stracenia, bo nie jestes w malzenstwie, nie masz dzieci i oprocz pomylonego uczucia nic Cie z Twoim facetem nie laczy, bo gdybys kochala go szczerze to nigdy nie dopuscilabys do takiej sytuacji. Inaczej ma sie sytuacja mezczyzny, ktory ma zone i DZIECKO. Boisz sie po prostu zostac na lodzie, bo wiesz, ze facet od zony nie odejdzie, ale Twoj facet jak sie dowie o zdradzie to owszem odejdzie. Jestes zaklamana egoistka i tyle w temacie. Brzydzisz sie zdrada, a sama to robisz. Nie jest mi Ciebie szkoda wcale.

29

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...
Alex9423 napisał/a:

Jestes hipokrytka. Nie chcesz nikogo krzydzic, a krzywdzisz. Nie chcesz rozbic zwiazku ani sobie ani jemu, a jestescie na najlepszej drodze by to zrobic. Ty tak na prawde masz g*wno do stracenia, bo nie jestes w malzenstwie, nie masz dzieci i oprocz pomylonego uczucia nic Cie z Twoim facetem nie laczy, bo gdybys kochala go szczerze to nigdy nie dopuscilabys do takiej sytuacji. Inaczej ma sie sytuacja mezczyzny, ktory ma zone i DZIECKO. Boisz sie po prostu zostac na lodzie, bo wiesz, ze facet od zony nie odejdzie, ale Twoj facet jak sie dowie o zdradzie to owszem odejdzie. Jestes zaklamana egoistka i tyle w temacie. Brzydzisz sie zdrada, a sama to robisz. Nie jest mi Ciebie szkoda wcale.


Nie boje się, że zostanę na lodzie. Niczego od niego nie oczekuję chyba pisałam o tym wcześniej, nie chciałabym być z takim facetem w związku...
Na dobrą sprawę to nawet bałabym się, że jak żona go pogoni to się ode mnie nie odczepi, a tego bym nie chciała.
Mojego faceta kocham już jak członka rodziny, kwestia przyzwyczajenia. Nie ma motylków, nie ma chemii, nie ma pożądania... ale SKOCZYŁABYM ZA NIM W OGIEŃ.

30 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-06-01 10:02:53)

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...
Selfish89 napisał/a:

Mojego faceta kocham już jak członka rodziny, kwestia przyzwyczajenia. Nie ma motylków, nie ma chemii, nie ma pożądania... ale SKOCZYŁABYM ZA NIM W OGIEŃ.

Cóż, przede wszystkim NIE MA SZACUNKU i LOJALNOŚCI, oprócz oczywistego braku namiętności i intymności.
Bez tych elementów każda relacja to wydmuszka.
Są tylko puste słowa i niczym niepodparte deklaracje, które rozmijają się z faktami. Po co pisać o skakaniu w ogień, jeśli nie stać cię nawet na zwykłą uczciwość, lojalność i szacunek.

31

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...

Selfish skoro traktujesz swojego partnera jak członka rodziny to pogadaj z nim szczerze i powiedz mu, że masz dla niego takie odczucia. Że jest dla Ciebie jak brat, że nie ma chemii, pożądania i ze myślisz o romansie z innym facetem.

Pewnie będzie mu przykro, ale może Cię zrozumie, ja na koniec dodasz, ze skoczysz za nim w ogień..

Tylko ten skok to zaraz po tym jak zrobisz z niego frajera czy jeszcze przed tym ?

32

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...
Selfish89 napisał/a:

Mojego faceta kocham już jak członka rodziny, kwestia przyzwyczajenia. Nie ma motylków, nie ma chemii, nie ma pożądania...

masz świadomość, że z następnym będzie to samo po jakimś czasie? smile

33

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...

Zawsze przychodzi kryzys, zawsze, raz prędzej, raz później, niezależnie od nas. Czasami po prostu tak się składa, że przychodzi jakiś natłok obowiązków, trudne sprawy które powodują, że na "chwilę" odkłada się sprawy związku, sprawy takie jak choroby bliskich, śmierć, problemy rodzinne, problemy w pracy. I nagle okazuje się że ta druga osoba, mimo, że mówi że by skoczyła w ogień za partnerem, przestaje go pożądać, przestaje go szanować, bo stał się taki zwykły, szary, czasami smutny, zdenerwowany, czasami burknie, czasami nie ma ochoty na seks. I rozumem to ogarniamy, jest nam go żal, bo taki biedny, ale emocje (a raczej ich brak) kierują się swoimi prawami. I wtedy albo mamy kręgosłup moralny, próbujemy stanąć ponad tą codziennością, być wsparciem, albo gdy nadarzy się okazja idziemy na łatwiznę - do innego/innej, bo nowy, bo wesoły, po pociągający, bo motylki, bo chemia... Tyle, że nawet budując nowy związek, najprawdopodobniej za kilka lat sytuacja się powtórzy, znowu będziemy nieszczęśliwi. Szkoda tylko, że po drodze zniszczyliśmy życie, albo przynajmniej znaczną jego część byłemu lub nawet kilku byłym partnerom. I w końcu przychodzi czas, kiedy wiążemy się z kimś na stałe z rozsądku, bo zegar biologiczny bije, najczęściej okazuje się, że nie jest w niczym lepszy od poprzedniego partnera, często nawet gorszy, ale trwamy przy nim, bo wiemy że może się okazać że już nic lepszego nas nie spotka. Szkoda wtedy tylko że ta wiedza przychodzi za późno.

34 Ostatnio edytowany przez Excop (2017-06-01 11:27:15)

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...
Selfish88 napisał/a:

Nie boje się, że zostanę na lodzie. Niczego od niego nie oczekuję chyba pisałam o tym wcześniej, nie chciałabym być z takim facetem w związku...
Na dobrą sprawę to nawet bałabym się, że jak żona go pogoni to się ode mnie nie odczepi, a tego bym nie chciała.
Mojego faceta kocham już jak członka rodziny, kwestia przyzwyczajenia. Nie ma motylków, nie ma chemii, nie ma pożądania... ale SKOCZYŁABYM ZA NIM W OGIEŃ.

Skoro od kochanka niczego nie oczekujesz, to czym jest ów romans?
Chcesz się sprawdzić, Autorko, w roli femme fatale, z bohaterką graną przez Shirley McLain w "Szczęściu pani Blossom" z sir Richardem Attenborough jako rogaczem, który później z chęcią przyprawia rogi kochankowi żony, bo ją to podnieca?
Tam jest podobnie. Tyle, że w filmie, mąż dowiaduje się, że jest w jej życiu kochanek. Który jednak nie zapewni ślubnej tego, czym on sam dysponuje. Poza łóżkiem, rzecz jasna.
Widać, tak bardzo pewna jesteś safandułowatego męża, że bez Twojej zgody nie rzuci Cię, gdy romans wyjdzie na jaw. Bo Ty przecież, w ogień byś za nim wskoczyła...
Dobre sobie.

35

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...

Kochani, dziękuję Wam za wszystkie odpowiedzi. Z pewnością nic dobrego z tego nie wyjdzie jeśli nadal będzie się to ciągnęło. Mój partner nie jest rogaczem. Kryzys jak kryzys- może coś się zmieni. Mimo waszych słów nadal uważam,  że go kocham i jest dla mnie najważniejszy. Nic ani nikt nie jest w stanie być ważniejszy od niego.

36

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...
Selfish89 napisał/a:

Kochani, dziękuję Wam za wszystkie odpowiedzi. Z pewnością nic dobrego z tego nie wyjdzie jeśli nadal będzie się to ciągnęło. Mój partner nie jest rogaczem. Kryzys jak kryzys- może coś się zmieni. Mimo waszych słów nadal uważam,  że go kocham i jest dla mnie najważniejszy. Nic ani nikt nie jest w stanie być ważniejszy od niego.

jest..
Ty jesteś..

37

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...
Selfish89 napisał/a:

Kochani, dziękuję Wam za wszystkie odpowiedzi. Z pewnością nic dobrego z tego nie wyjdzie jeśli nadal będzie się to ciągnęło. Mój partner nie jest rogaczem. Kryzys jak kryzys- może coś się zmieni. Mimo waszych słów nadal uważam,  że go kocham i jest dla mnie najważniejszy. Nic ani nikt nie jest w stanie być ważniejszy od niego.

Wybacz, ale Twój partner jest rogaczem. Czy zasłużył sobie na to, czy nie. Jeśli zasłużył według Ciebie, Twoje poczucie winy zniknie za jakiś czas, o ile wskażesz Waszemu związkowi jakiś kierunek walki o niego.
Jeśli jednak nie zasłużył, bo się opatrzył i spowszedniał tylko a jednocześnie - jak twierdzisz, jest najbliższą Ci osobą, to jemu pozwól określić Waszą przyszłość.
Czy wspólna ona będzie, czy osobno, nie tylko od Ciebie w tej sytuacji powinna ona zależeć.

38 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-06-01 12:33:24)

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...
Selfish89 napisał/a:

Kochani, dziękuję Wam za wszystkie odpowiedzi. Z pewnością nic dobrego z tego nie wyjdzie jeśli nadal będzie się to ciągnęło. Mój partner nie jest rogaczem. Kryzys jak kryzys- może coś się zmieni. Mimo waszych słów nadal uważam,  że go kocham i jest dla mnie najważniejszy. Nic ani nikt nie jest w stanie być ważniejszy od niego.

Selfish, wierzę, że twój partner jest dla ciebie najważniejższy. W relacji z nim czujesz stabilizację i masz poczucie bezpieczeństwa, które są dla ciebie ważne, pewnie tak naprawdę ważniejsze dla ciebie niż ekscytacja, którą daje ci kochanek (tak, wiem, że się jeszcze nie bzykacie). Jestem pewna, że masz świadomość tego, że relacja z kochankiem jest dość płytka i polega na prymitywnych emocjach, pobudzeniu i podnieceniu.
Uważam, że można te dwa elementy (ekscytację i namiętność oraz poczucie bezpieczeństwa i stabilizację) połączyć w jednej relacji, jednym związku przez długie lata, ale wymaga to pewnej wiedzy i wysiłku. Ale zdaje się, że to dla ciebie, jak i wielu tutaj osób, jest to rodzaj mission impossible, czyż nie tak?

39

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...

Jeju ale niektóre wypowiedzi są niemiłe, aż wredne. Ja Ciebie droga Autorko posta rozumiem smile. I naprawdę wierzę w to, że jeżeli ktoś nie przeżyje takiej relacji to nie potrafi się wczuć, nie potrafi powiedzieć niczego konstruktywnego - zresztą tak jak widać w większości są to komentarze sugerujące, że jesteś niewiadomo jak złym człowiekiem...
Czasem sobie myślę, że może nic nie dzieje się bez przyczyny? Że może właśnie takie sytuacje coś mają nam uświadomić? I może jest też tak, że rozmawiasz z kimś, otwierasz się ale ten ktoś nie jest do końca twój, idealizujesz go, że przecież tak dobrze jest w danym momencie to tak będzie już zawsze?

40 Ostatnio edytowany przez bullet (2017-06-02 10:34:15)

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...
korpola napisał/a:

...Czasem sobie myślę, że może nic nie dzieje się bez przyczyny? Że może właśnie takie sytuacje coś mają nam uświadomić?..

OBY ... oby to uświadomiło, że w cudze małżeństwa nie należy się wpiiiii...ć i przede wszystkim zajmować się swoim związkiem ... który zresztą ukatrupiła, nie istnieje, gdyż emocjonalnie autorka zdradziła już swojego partnera i odleciała w siną dal.

41

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...
korpola napisał/a:

Jeju ale niektóre wypowiedzi są niemiłe, aż wredne. Ja Ciebie droga Autorko posta rozumiem smile. I naprawdę wierzę w to, że jeżeli ktoś nie przeżyje takiej relacji to nie potrafi się wczuć, nie potrafi powiedzieć niczego konstruktywnego - zresztą tak jak widać w większości są to komentarze sugerujące, że jesteś niewiadomo jak złym człowiekiem...
Czasem sobie myślę, że może nic nie dzieje się bez przyczyny? Że może właśnie takie sytuacje coś mają nam uświadomić? I może jest też tak, że rozmawiasz z kimś, otwierasz się ale ten ktoś nie jest do końca twój, idealizujesz go, że przecież tak dobrze jest w danym momencie to tak będzie już zawsze?


Dzięki za zrozumienie. Widzę, że na tym forum same "wierne" i w szczęśliwych związkach, tylko zastanawia mnie co tu robią, ahh no tak umoralniają.... taka jestem zła.. "wpier..." się w małżeństwo... ja w małżeństwo? Jak nie ja to znajdzie sobie inną, to on rozwala małżeństwo nie ja...

42

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...
Selfish89 napisał/a:
korpola napisał/a:

Jeju ale niektóre wypowiedzi są niemiłe, aż wredne. Ja Ciebie droga Autorko posta rozumiem smile. I naprawdę wierzę w to, że jeżeli ktoś nie przeżyje takiej relacji to nie potrafi się wczuć, nie potrafi powiedzieć niczego konstruktywnego - zresztą tak jak widać w większości są to komentarze sugerujące, że jesteś niewiadomo jak złym człowiekiem...
Czasem sobie myślę, że może nic nie dzieje się bez przyczyny? Że może właśnie takie sytuacje coś mają nam uświadomić? I może jest też tak, że rozmawiasz z kimś, otwierasz się ale ten ktoś nie jest do końca twój, idealizujesz go, że przecież tak dobrze jest w danym momencie to tak będzie już zawsze?


Dzięki za zrozumienie. Widzę, że na tym forum same "wierne" i w szczęśliwych związkach, tylko zastanawia mnie co tu robią, ahh no tak umoralniają.... taka jestem zła.. "wpier..." się w małżeństwo... ja w małżeństwo? Jak nie ja to znajdzie sobie inną, to on rozwala małżeństwo nie ja...

Tiaa, świeże konto z jednym jedynym postem i dziwnym trafem jest wsparciem w temacie poszukującym błogosławieństwa dla migdalenia się zajętej babki z zajętym facetem wink Słuchaj, rób co chcesz. To Twoje wybory i Twoje konsekwencje. Miej po prostu świadomość, że jak popłyniesz w to głębiej i sprawa się rypnie, to w prawdziwym świecie też najprawdopodobniej wytłumaczenie "bo ja się nie wyszalałam, poczułam coś, przecież nikogo nie chciałam skrzywdzić" nie znajdzie zbyt wiele zrozumienia, zwłaszcza u żony Pana Flirciarza i u Twojego faceta wink

43 Ostatnio edytowany przez dobrakobieta90 (2017-06-02 13:37:31)

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...
Selfish89 napisał/a:
korpola napisał/a:

Jeju ale niektóre wypowiedzi są niemiłe, aż wredne. Ja Ciebie droga Autorko posta rozumiem smile. I naprawdę wierzę w to, że jeżeli ktoś nie przeżyje takiej relacji to nie potrafi się wczuć, nie potrafi powiedzieć niczego konstruktywnego - zresztą tak jak widać w większości są to komentarze sugerujące, że jesteś niewiadomo jak złym człowiekiem...
Czasem sobie myślę, że może nic nie dzieje się bez przyczyny? Że może właśnie takie sytuacje coś mają nam uświadomić? I może jest też tak, że rozmawiasz z kimś, otwierasz się ale ten ktoś nie jest do końca twój, idealizujesz go, że przecież tak dobrze jest w danym momencie to tak będzie już zawsze?


Dzięki za zrozumienie. Widzę, że na tym forum same "wierne" i w szczęśliwych związkach, tylko zastanawia mnie co tu robią, ahh no tak umoralniają.... taka jestem zła.. "wpier..." się w małżeństwo... ja w małżeństwo? Jak nie ja to znajdzie sobie inną, to on rozwala małżeństwo nie ja...

Nie rozumiem Cię za bardzo Selfish89.
Po co opisujesz swoje zachowanie skoro nie jesteś w stanie przyjąć odpowiedzi? Chyba, że jesteś trollem, bo zachowujesz się tak rasowe trolle, które piszą kontrowersyjne pod względem moralnym treści, stawiające Ich w jednoznacznie negatywnym świetle, po czym są oburzone, że się to całemu światu nie podoba.

A jeśli nie jesteś trollem, to napiszę Ci od siebie, bo mam na swoim koncie zdradę i wiem, jak się zdradza. Piszesz, że niby ciężko Ci że zdradzasz Twojego partnera z ciężkim sercem. Ale to NIEPRAWDA. żal Ci dupę ściska, że jak On się dowie, to w mig Cię porzuci a Ty zostaniesz z łatką puszczalskiej.
Powiem Ci coś że swojego doświadczenia, że zdrada to połączenie skłonności do zdrady, sprzyjających okoliczności i braku lęku przed konsekwencjami. W Tobie widzę predyspozycje do zdrady, bo jesteś już nieuczciwa i nielojalna. Masz także sposobność. Jedno co stoi na przeszkodzie, to obawa przed konsekwencjami.
Zgadzam się z tym, co ktoś już tu napisał jesteś wyrachowaną dziewuchą, która ma zero szacunku dla swojego faceta. Niektórzy nie potrafią funkcjonować w związkach i zdradzą, gdy nadarzy się ku temu okazja i moim zdaniem Ty jesteś takim człowiekiem.

44 Ostatnio edytowany przez bullet (2017-06-02 14:36:22)

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...
Selfish89 napisał/a:

... Jak nie ja to znajdzie sobie inną, to on rozwala małżeństwo nie ja...

o matko ! ... inna ... ale o takiej samej mentalności jak ty.
Wiesz co ? Powiedz swojemu facetowi, przecież nic złego się nie wydarzyło.
Tak na prawdę daj mu szansę na uczciwą kobietę

45

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...
Selfish89 napisał/a:

Dzięki za zrozumienie. Widzę, że na tym forum same "wierne" i w szczęśliwych związkach, tylko zastanawia mnie co tu robią, ahh no tak umoralniają.... taka jestem zła.. "wpier..." się w małżeństwo... ja w małżeństwo? Jak nie ja to znajdzie sobie inną, to on rozwala małżeństwo nie ja...

Kurcze ale Ty jesteś wyrachowaną, zimną istotą.
Kolega niszczy sobie małżeństwo, a Ty święta możesz wszystko i niczego nie niszczysz?
Proponuję abyś uwolniła się od Swojego partnera, daj mu żyć. Z tobą będzie on nieszczęśliwy, skoro nie widzisz, że jesteś nielojalna w stosunku do niego, to w przyszłości ten Twój facet w żadne drzwi nie wejdzie.
O! TAKIE BĘDZIE MAIŁ WIELKIE POROŻE!!!
Dziewczyno on po prostu na Ciebie nie zasługuje. Ty musisz mieć takiego Tygryska, co będzie brykał i bzykał gdzie popadnie.
Może wtedy coś zrozumiesz!! lol

Odp: Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...

No cóż, nie każdy może się pochwalić odpowiednią moralnością. Przykre.

Posty [ 46 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Romans z żonatym- nie mogę sobie poradzić...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024