Hej.
Bylam w dwuletnim związku. Byl on bardzo intensywny, pod każdym względem.
Było dużo milości i szczerego uczucia, ale też mnostwo klotni, lez i zawodu.
Mój byly nie szanowal mnie. Często wyzywał, podnosił głos, wybieral innych, zamiast mnie. Chociaż potrafił być oddanym i kochającym chłopakiem, bywał też niezrównoważony z napadami agresjii.
Nie staral sie dla mnie , ani dla tego zwiazku. Mówił wprawdzie, że mnie kocha, ze jestem Skarbem, Koteczkiem , Misiem, czasami czułam się dla Niego wszystkim, a czasami totalnym zerem.
Zrywal ze mna wielokrotnie, czasami na tydzien, czasami na dwa dni..zawsze wyblagalam go jakos o powrót..inaczej sie tego nie da nazwać.
W Lutym ze mna zerwał. Myslalam, ze mu przejdzie, chociaz mocno mnie to dotknelo i bylam zrozpaczona. Pisalam do niego dzień w dzień przez ponad tydzien, blagajac o powrot. Tlumaczac i starajac sie by wrocil..nie chcial.
Zrozumialam, ze to koniec. To byl dla mnie okropny czas..jest nadal w sumie. Ten facet to moja Wielka Milosc.
Ponad Dwa tygodnie po zerwaniu zaczynal próby powrotu. Jednak ja probowalam byc silna, nie pozwalalam mu wrocic. Dosc sie juz nacierpialam. Myslalam, ze to uczucie w koncu przejdzie.
Ale nie..dzisiaj sa trzy miesiace od zerwania. On nadal probuje, placze, szczerze płaczę, przeprasza i obiecuje zmiane, daje mi kwiaty, jest miły, obchodzi się ze mną jak z jajkiem. Niedawno przyszedł do mnie na piechotę w środku nocy 10 km, tylko po to by mnie zobaczyć. Błaga o tą ostatnią szansę, obiecuję, że już nigdy mnie nie zawiedzie.
Widze w tym szczere uczucia, ale czy one mialby odniesienie w dalszym zyciu ..?
On mowi, ze jak nie wróce do niego, to wyjedzie na zawsze i odetnie sie od tego srodowiska, ze juz nie bedzie odwrotu.
czuje sie z tym bardzo źle, nie wiem co robić.. Wiem, że mogę bardzo żałować, że nie dałam mu już tej naprawdę ostatniej szansy, albo, żałować, że ją dałam i znowu się sparzyłam.
CZY JEST MOŻLIWE BY CZŁOWIEK ZMIENIŁ SIĘ NA CAŁE ŻYCIE ? uważacie, że naprawdę nie ma szans, że dostał nauczkę od życia, że stracił mnie naprawdę, że zrozumiał to i już więcej nie popełni takiego błędu, że będzie robił wszystko, byle znowu mnie nie stracić, jak to sam określa, przez swoją głupotę.. ?
1 2017-05-23 15:05:01 Ostatnio edytowany przez xwiktoria1 (2017-05-23 15:13:19)
To nie jest możliwe. Można zmienić niektóre rzeczy, ale nie charakter. Nie da się wykluczyć że po pogodzeniu się przez moment byłoby super. Ale potem wszystko wróciłoby do normy. Na dłuższą metę nie ma to sensu.
Było dużo milości i szczerego uczucia, ale też mnostwo klotni, lez i zawodu.
Mój byly nie szanowal mnie. Często wyzywał, podnosił głos, wybieral innych, zamiast mnie. Chociaż potrafił być oddanym i kochającym chłopakiem, bywał też niezrównoważony z napadami agresjii.
Moje ulubione topki
.
Twój ex jest niezrównoważony psychicznie i jeśli najdzie cię ochota na ponowne zejście się, to tylko po to, aby jeszcze raz zaliczyć porażkę.
Byłaś w toksycznym związku. Nie licz na to, że on zmieni swój charakter i osobowość.
Teraz wydaje Ci się, że tam była miłość, ale szarpana, bez szacunku, zrywana i na rollercoasterze relacja, nie ma z nią nic wspólnego.
Tam nic wielkiego nie było.....
Powodzenia życzę, sama wiem jak trudno wyzbyć się idealizacji i spojrzeć na rzeczy dookoła obiektywnie.
4 2017-05-23 16:35:20 Ostatnio edytowany przez Karina.Julia.8 (2017-05-23 16:35:54)
xwiktoria1: pogoń go gdzie pieprz rośnie i dziewczyno ciesz się, bo masz dużo szczęścia, że wasz związek przestał istnieć.
Tkwiłam w toksycznym związku dwa lata i uwierz mi, było jak u Ciebie. Ze skrajności w skrajność. Mój były partner mnie nie szanował, wyzywał, poniżał i stosował przemoc. Po takich "akcjach", które wyglądały prawie identycznie, jak u Ciebie, zawsze dawałam mu szanse na zmianę (ja nigdy nie poprosiłam go o powrót, jednak pozwalałam mu wracać). Tych szans było pierdyliard i uwierz, NIE ZMIENI SIĘ. Co gorsza, będzie sobie pozwalał na więcej i więcej... Po miodowych dniach, tygodniach czy miesiącach nastąpi back to reality i odczujesz na własnym tyłku jego niezrównoważony charakterek.
Podejrzewam, że znowu zaczął błagać Cię o powrót, bo akurat nie udało mu się nikogo poderwać.
Zrozum, że tak właśnie postępuje TOKSYCZNY CZŁOWIEK. Kieruje się własnymi potrzebami, jest zapatrzony w siebie, a kiedy czegoś chce to stanie na głowie i będzie klaskał uszami, aby to mieć. Zastanów się: zależało mu kiedykolwiek na Tobie? Tylko nie odpowiadaj pochopnie "tak", jak większość kobiet, które tkwią w takich związkach. Tak, bo co? Bo był kochany i miły i przeuroczy i miałaś wrażenie (podkreślam wrażenie), że jesteś dla niego najważniejsza na świecie?! A co z czasem kiedy tak Cię wyzywał i poniżał i inni byli ważniejsi od Ciebie?!
A co do Wielkiej Miłości - Kochana, OPAMIĘTAJ SIĘ! To nie miłość, gdy ktoś Cię poniża, wyzywa, nie szanuje! Uzależniłaś się od niego, od jego manifestacji rzekomego uczucia, jakim Cię darzy. Słuchaj, to tylko gra z jego strony. Sytuacja wymknęła mu się spod kontroli i zaczyna rozpaczliwy teatrzyk, aby znowu móc manipulować Tobą.
Szkoda Twojego czasu, zdrowia i nerwów dla tego człowieka. Jest mnóstwo mężczyzn na tym świecie, na których warto zwrócić uwagę i uwierz mi, że zasługujesz na lepsze traktowanie. A swojemu byłemu toksykowi to możesz zasugerować, aby zgłosił się na casting do spektaklu, tam będzie miał możliwość, aby zabłysnąć grą aktorską.
CZY JEST MOŻLIWE BY CZŁOWIEK ZMIENIŁ SIĘ NA CAŁE ŻYCIE ?
Ja naturlich ![]()
Hej.
Bylam w dwuletnim związku. Byl on bardzo intensywny, pod każdym względem.
Było dużo milości i szczerego uczucia, ale też mnostwo klotni, lez i zawodu.
Mój byly nie szanowal mnie. Często wyzywał, podnosił głos, wybieral innych, zamiast mnie. Chociaż potrafił być oddanym i kochającym chłopakiem, bywał też niezrównoważony z napadami agresjii.
Nie staral sie dla mnie , ani dla tego zwiazku. Mówił wprawdzie, że mnie kocha, ze jestem Skarbem, Koteczkiem , Misiem, czasami czułam się dla Niego wszystkim, a czasami totalnym zerem.
Zrywal ze mna wielokrotnie, czasami na tydzien, czasami na dwa dni..zawsze wyblagalam go jakos o powrót..inaczej sie tego nie da nazwać.
W Lutym ze mna zerwał. Myslalam, ze mu przejdzie, chociaz mocno mnie to dotknelo i bylam zrozpaczona. Pisalam do niego dzień w dzień przez ponad tydzien, blagajac o powrot. Tlumaczac i starajac sie by wrocil..nie chcial.
Zrozumialam, ze to koniec. To byl dla mnie okropny czas..jest nadal w sumie. Ten facet to moja Wielka Milosc.
Ponad Dwa tygodnie po zerwaniu zaczynal próby powrotu. Jednak ja probowalam byc silna, nie pozwalalam mu wrocic. Dosc sie juz nacierpialam. Myslalam, ze to uczucie w koncu przejdzie.
Ale nie..dzisiaj sa trzy miesiace od zerwania. On nadal probuje, placze, szczerze płaczę, przeprasza i obiecuje zmiane, daje mi kwiaty, jest miły, obchodzi się ze mną jak z jajkiem. Niedawno przyszedł do mnie na piechotę w środku nocy 10 km, tylko po to by mnie zobaczyć. Błaga o tą ostatnią szansę, obiecuję, że już nigdy mnie nie zawiedzie.
Widze w tym szczere uczucia, ale czy one mialby odniesienie w dalszym zyciu ..?
On mowi, ze jak nie wróce do niego, to wyjedzie na zawsze i odetnie sie od tego srodowiska, ze juz nie bedzie odwrotu.
czuje sie z tym bardzo źle, nie wiem co robić.. Wiem, że mogę bardzo żałować, że nie dałam mu już tej naprawdę ostatniej szansy, albo, żałować, że ją dałam i znowu się sparzyłam.
CZY JEST MOŻLIWE BY CZŁOWIEK ZMIENIŁ SIĘ NA CAŁE ŻYCIE ? uważacie, że naprawdę nie ma szans, że dostał nauczkę od życia, że stracił mnie naprawdę, że zrozumiał to i już więcej nie popełni takiego błędu, że będzie robił wszystko, byle znowu mnie nie stracić, jak to sam określa, przez swoją głupotę.. ?
Na pewno zrobi wszystko, żeby Cię ponownie zdobyć ale nie dlatego, że jesteś dla niego kotkiem, misiem czy skarbem, tylko z czysto egoistycznych pobudek.
On chce - i tylko to się liczy, więc się stara, jeśli mu się uda to szybko sobie przypomnisz jakim jesteś zerem - już on się o to postara.
On wie, że może robić z Tobą co chce, kiedy chce, bo cokolwiek zrobi - Ty zawsze wracasz.
Odradzam. Jest niestabilny emocjonalnie. Jeśli wrócisz do niego, będzie wiedział, że z Tobą można pogrywać. Musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czy chcesz kochającego partnera na którym będziesz się mogła zawsze oprzeć, czy huśtawkę emocjonalną od rana do wieczora.
8 2017-05-24 22:32:36 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2017-05-24 22:35:19)
Taa" wielka milosc "z agresja i tresura w tle. Jak bylo nie po jego mysli to zrywal. Wkoncu sie zbuntowalas i wyzwolilas spod jego manipulacji wiec jak.na rasowego manipulatora przystalo probuje za wszelka cene odzyskac nad Toba wladze. Kogo bedzie tak poniewieral straszyl rozstaniami i z satysfakcja sluchal blagan o powrot? Predko drugiej takiej (wybacz) glupiej nie znajdzie. To nie milosc ani wielka przemiana stoi za jego obecnym zachowaniem tylko strach ze zabawka wymyka mu sie z rak. Chce wyjechac? Prosze bardzo szerokiej drogi. Zobaczysz ze tylka z miejsca niee ruszy a blagania zamieni w agresje i obelgii jaka bylas podla i glupia.
Edit : i nie myl prosze hustawki emocji jaka fundowal Ci ten koles z miloscia bo ona nie na tym polega. No i co tego ze nazywal Cie skarbem kochaniem itp. Tanie slowa ktore nic nie kosztuja. Niech zgadne, mloda z Ciebie dziewusia i jeszcze baardzo naiwna.
Pytasz o to, czy wrócić do niego. Po co?
Wrócisz, to pewne. Takie masz przeznaczenie. On cię zniszczy, zostawi z dziećmi, długami. Będziesz mądrzejsza, starsza, samotna. Stracisz wiele lat, ale to jak studia, nauka pozostaje na zawsze.
Wielka miłość, to wielka klapa.
Dublowanie wątków jest regulaminowo zabronione. Uprzedzam, że kolejnym razem zamiast łączyć dwa identyczne tematy,jeden z nich po prostu usunę. Proszę o zapoznanie się z naszymi zasadami i stosowanie do ich zapisów.
Z pozdrowieniami, Olinka