Tak. Dokładnie tak się stało. Po ponad 13 latach związku zdecydowała że się rozstajemy. Nie byliśmy małżeństwem tylko parą. Ponad 2 tygodnie temu dowiedziałem się o jej decyzji. Wróciła późno myślałem że w pracy się coś stało lub u jej Mamy. Byłem w błędzie. Zapytałem co się stało że tak późno wróciłasz a ona zaczęła popwiadać ze łzami w oczach że kogoś poznała. Mnie zamurowało przez kilka minut nie mogłem nic z siebie wydusić.
Stwierdziła że według niej ja nie byłem w tym związku na 100% , że to już była rutyna-przyzwyczajenie. I zaczęły się wypominki :że jestem nie czuły, mało romantyczny, że rzadko gdzieś wychodzimy itp. Mówiąc to cały czas płakała dodając w międzyczasie że z tym "nowym" jeszcze nic nie robiła.
Ja teraz nie mogę spać nie mogę jeść tak, dokładnie jak słowa piosenki. Jedną z jej uwag było to że robię za kierowcę po rodzinnych imprezach-dla mnie to nie było problemem bo nie piję alkoholu.
To co ona mówi, to zupełnie bez znaczenia, bo próbuje na Ciebie zrzucić wszystko. Jakoś przez 13 lat jej nie przeszkadzało kim jesteś. Co możesz zrobić? Niestety nic. To co jest między nią a nowym, dla niej jest teraz najważniejsze i to co zrobisz czy powiesz niczego nie zmieni. Najlepiej zajmij się sobą i swoim życiem. Wiem ciężko to zrobić teraz, ale nie ma sensu zamartwiać się tym, na co nie masz wpływu.
4 2017-05-22 09:07:35 Ostatnio edytowany przez bettyblue (2017-05-22 09:07:54)
Bardzo wspolczuje.... mnie w styczniu dopadło to samo, bylismy razem 9 lat
mielismy brac slub za pol roku...
On tez kogos poznał ...
trzymaj się dzielnie ....dobrze wiem,co teraz przezywasz bo 5 miesiecy temu przezywalam to samo
jedynym lekarstwem jest czas ..
czekam az i mnie uleczy on całkowicie
To co ona mówi, to zupełnie bez znaczenia, bo próbuje na Ciebie zrzucić wszystko.
Standardowe postępowanie w tego typu przypadkach i każda jedna szuja tłumaczy się tak samo.
W ogóle nie analizuj co ona tam sobie pierdzieli, bo tylko zidiociejesz od tego i wpędzisz się w poczucie winy,
a po miesiącu wysłuchiwania tego szajsu jeszcze będziesz ją przepraszał za to jaki byłeś niedobry,
że aż musiała polecieć tyłka nadstawić innemu, do którego oczywiście ona nic nie czuje, tylko tak o przechodził przypadkiem.
Z tragarzami.
Zasada jest jest jedna - nie wierz w nic co ona mówi i w mniej niż połowę tego co robi.
Prawdy nigdy się nie dowiesz, bo nie o prawdę teraz chodzi, tylko o wyjście z twarzą, co jej utrudniasz zadając pytania.
Chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie uwierzy w banialuki, że dorosła kobieta z dnia na dzień rzuca wieloletni związek
i sobie idzie do jakiegoś obcego typa, którego właśnie akurat poznała, ale jeszcze nic z nim nie robiła, bla bla bla...
Jak chce niech idzie, nie masz na to żadnego wpływu. Przez jakiś czas będzie cię zwodzić, żebyś był w pobliżu
na wypadek jak tam jej jednak nie wypali, ale to jest czyste wyrachowanie i zabezpieczanie sobie tyłów twoim kosztem,
nie ma nic wspólnego z miłością czy jakimkolwiek innym uczuciem. Jak się kocha, to się na dupie siedzi, a nie wrażeń szuka po bokach.