netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

koniec toksycznego związku- i co dalej?

6 odpowiedzi5 676 wyświetleńzałożony przez bonbon, 19.02.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » koniec toksycznego związku- i co dalej?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1

Temat: koniec toksycznego związku- i co dalej?

Jestem tu nowa. Chciałabym Wam opisać moją historię, która jest dla mnie bardzo traumatyczna i może dla kogoś okazać się przestrogą.
   Dzisiaj mijają dwa tygodnie od kiedy nie jesteśmy razem. Pierwsza wielka miłość, pierwszy bardzo długi związek, 4.5 roku bycia ze sobą, niestety nie zawsze szczęśliwe. Jak ja się czuję? Dennie. Ponieważ mój były zerwał ze mną po raz czwarty (średnio raz na rok) to wiem już jak mam po takim rozstaniu reagować, organizuje sobie wyjazdy, spotykam się ze znajomymi, staram się myśleć pozytywnie, a piosenki pt. ? żałuje, że Cie znałam? są moim  nieodłącznym towarzyszem.  Mam zmieniony nr telefony, gadu-gadu. Rozstanie jest tym razem ostateczne. Dlaczego? Bo tak mi każą. Ja jestem typem Matki Teresy, która jest w stanie wybaczyć każde świństwo. Wybaczałam manipulacje, kłamstwa, zdrady. Przez palce patrzyłam na cechy, które mnie doprowadzały do szaleństwa, które sprawiały, że spostrzegałam go jako niemęskiego. Z czasem nauczyłam się je akceptować a potem lubić. Albo w każdym razie udawałam, że je lubię. Jak mnie tym razem zostawił? W moje urodziny, po raz kolejny stwierdził, że nie wie, czy mnie kocha, że musi poczuć impuls, że go naciskam, nasz związek jest dla niego zbyt poważny. Ja błagałam, prosiłam, żeby tego nie robił, że rozstawanie się po raz któryś jest  bez sensu i że i tak za dwa miesiące będzie chciał do mnie wrócić, bo przecież my się w gruncie rzeczy kochamy. On na to, że to jest silniejsze od niego. Później w czasie rozmowy, stwierdził, że go nie podniecam, że musi się zmuszać do uprawiania seksu ze mną i tak się u niego dzieje już od jakiegoś czasu. Stwierdził, że odchodzi, bo ma dla mnie na tyle dużo szacunku, że boi się, że za parę lat będzie mnie zdradzał z innymi kobietami. Uważał, że w przyjaźni jesteśmy świetni, ale łóżko, to totalna katastrofa. Później sam przyznał, że pewnie tak się jednak stanie, że do siebie wrócimy, że wtedy kupi mi wyczekiwaną przeze mnie bransoletkę urodzinową, pierścionek zaręczynowy, a nawet pójdzie ze mną do psychologa. Natomiast teraz nie ma ochoty pracować nad naszą znajomością. W tym wszystkim najgorszy jest zawód, jaki odczuwam wobec niego, ale z drugiej strony nie czuję się wściekła, czuję się pusto, totalnie pozbawiona sensu życia. Bo też całym moim życiem był on, traktowałam go zaraz obok moich rodziców, jako osobę, na której mogę bezgranicznie polegać, wydawało mi się, że ten związek ma swój sens, będzie prowadził do czegoś większego. Do założenia rodziny, bycia ze sobą na zawsze. Teraz wychodzi jaka byłam naiwna. W zeszłym roku, też jak mnie zostawiał mówił, że nie wie, czy mnie kocha, że dla mojego dobra, będzie lepiej, jeżeli zakończymy tą znajomość. Strasznie to wtedy przeżyłam, przestałam jeść, wymiotowałam, byłam na środkach uspokajających, piłam na umór. Gdy więc po półtorej miesiąca stwierdził, że jednak jestem najważniejsza osobą w jego życiu, ja bez mrugnięcia okiem do niego wróciłam. Nawet nie musiał specjalnie mnie przepraszać. Jeszcze do tego, przyznał mi się, że spał w czasie rozstania z inną dziewczyną, ale nie czuje się winny, bo przecież nie byliśmy razem no i cały czas myślał o mnie.  Pół roku zajęło mi poradzenie sobie z tym faktem, ciągle nękały mnie wizje, jak on to robi z inną. To było obrzydliwe i destrukcyjne dla mnie, ale byłam tak zadowolona z tego, ze do siebie wróciliśmy i święcie przekonana, że trafiła mi się gwiazdka z nieba, że postanowiłam to przeboleć.  Zdaje sobie doskonale sprawę, że on był dla mnie toksyczny, ciągle się z nim kłóciłam, denerwowałam, byłam smutna, ale rekompensowały mi to chwile, kiedy było dobrze, jak mnie przytulał, mówił, że kocha, zapewniał, że to jest związek na życie, że jestem jego szczęściem i takie tam bzdury.  W nocy mi się śni, śni mi się, że wraca do mnie, prosi o przebaczenie, a ja mimo że wiem, że nie powinnam, że zachował się jak najgorsze bydle, wiem, że w tym śnie mu wybaczę. I każdy ranek to totalny dół, tłumaczenie sobie, że tak nie powinnam być traktowana, że nie miał dla mnie ani szacunku ani miłości. Szkoda, że oprócz tego, że to wiem, to tego nie czuje. Jestem sparaliżowana strachem, że spotkam go gdzieś w mieście, albo że przyjdzie do mnie a ja nie będę miała siły żeby powiedzieć dość, albo po spotkaniu wzmogą się sny, myślenie o nim, analizowanie.

Wiem, że historia jest banalna. Wszystkie przechodzimy przez rozstania, nie jestem ani pierwszą ani ostatnią, której to się wydarzyło. Mam poczucie dużej niesprawiedliwości, zmarnowanego czasu, ale przede wszystkim energii i zainwestowanych uczuć.

2

Odp: koniec toksycznego związku- i co dalej?

Życzę Ci powodzenia w dotrzymaniu słowa... Obyś nie wróciła do niego faktycznie... A odzywa się do Ciebie??

3

Odp: koniec toksycznego związku- i co dalej?

Nie, bo zmieniłam wszystkie moje dane. poza tym z własnego doświadczenia wiem, że zajmuje mu to w okolicach miesiąca, półtorej. tyle akurat żebym ja zaczęła sobie znowy życie orgaznizować i żeby mógł znowu w nie wejść z obietnicmi o wielkiej miłości i że już nigy mnie nie zawiedzie.

4

Odp: koniec toksycznego związku- i co dalej?

Hejka!Gratulacje!Tylko wytrwaj
Ja jestem tydzień po rozstaniu, odchodziłam już kilka razy ale zawsze jakoś do Niego wracałam ale było coraz gorzej,nawet krótki czas po powrocie, nie wyobrażałam sobie z nim przyszłości bo bylam nieszczęśliwa i nie mogłam na nim polegać ale nie potrafiłam tez odejść, tak moje emocje sie wzmagały ze przygotowywałam sie do tego rozstania, podobnie jak ty nie jadłam , wyszło mi na twarzy uczulenie z nerwów , jak jeszcze byliśmy razem ale On nie reagował i powiedział mi wprost ze nie spełniam jego oczekiwań(nie wiem co przez to rozumiał),na chwilę obecną nie czuję nic tylko pustke, chcę wytrwać, tym razem jak odchodziłam nie zatrzymywał mnie , myśle ze zrozumiał ze ciągnięcie tego dłużej nie ma sensu, nawet zaczęłam myślec że to wszystko moja wina, ale nie można być z kims kto nie dostrzega potrzeb drugiego człowieka.Ciesze sie ze tak sie stało iże nic mnie juz z nim nie łączy, nie mamy kontaktu od tamtego czasu, wiadomo brakuje tego czegos...ale mam spokój psychiczny i czas żeby to wszystko przeanalizować chociaż nie chce mi sie o tym myślec, bo chociaz to ja odeszłam(10 lat razem) to czuje sie porzucona i wykorzystana.Uważam ze zawsze może byc gorzej, zawsze są znajomi rodzina i przyjaciele.Także głowa do góry i staraj się skupić na sobie, na swoich potrzebach i hobby, Pozdrawiam

5

Odp: koniec toksycznego związku- i co dalej?

Bonbon

I co dalej? wróciłaś do tego palanta? Czytając Twoją historię dochodzę do wniosku że on specjalnie z Tobą wcześniej zerwał aby bzyknąć jakąs na boku a jak nie wyjdzie wrócić do Ciebie, w dziale rozwód, rozstanie załozyłam nowy wątek o kobietach które kochają za bardzo na podstawie ksiązki o tym tytule, może przeczytaj sobie abyś nigdy potem nie wikłała sie  w takie, chore toksyczne zwiazki

6

Odp: koniec toksycznego związku- i co dalej?

Witaj Bonbon,

Popieram maxi. Wiesz, z Twojej opowieści wynika, że on faktycznie mógł zerwać z Tobą, żeby aktualnie teraz mógł bzyknąć sobie jakąś laskę.

Słowa:
"Później sam przyznał, że pewnie tak się jednak stanie, że do siebie wrócimy, że wtedy kupi mi wyczekiwaną przeze mnie bransoletkę urodzinową, pierścionek zaręczynowy, a nawet pójdzie ze mną do psychologa. Natomiast teraz nie ma ochoty pracować nad naszą znajomością. "

ewidentnie wskazują, że on wie, że wróci i co zrobi, żeby Cię przekupić na powrót - mówi Ci to wprost z całkowicie plugawą bezczelnością, ale narazie daje do zrozumienia, że ma coś innego na oku/ do zrobienia.

To paskudny typ człowieka.. Wiem, bo kiedyś sama taka byłam. W moim pierwszym związku (miałam co prawda 17lat, ale doskonale pamiętam co wtedy czułam) kiedy nudziłam się facetem, bo np trafił się okres, że często się widywaliśmy etc i np w międzyczasie miałam ochote umówić się z nowopoznaną osobą (nie mówie o seksie bo wtedy dopiero wchodziłam w życie seksualne) to zostawiałam swojego pod jakimś pretekstem. Zazwyczaj własnie mówiłam, że nie jestem pewna uczuc itp egoistyczny bełkot, w międzyczasie mając juz plan jak z powrotem wrócić do mojego faceta. Wyglądało to tak, że rozstawaliśmy się, a później robiłam swoje i wracałam do chłopaka. W ramach powrotu padały słowa, że jeednak mi go brakuje, że miałam dużo czasu na myślenie, że mimo wszystko go kocham i jest dla mnie całym światem. Na wypadek gdyby dowiedział się, że umawiałam się z innymi miałam podstawowy argument, że przecież nie byliśmy razem, a do tego "byłam rozbita emocjonalnie i nie wiedziałam co czynię". Tak naprawdę nie kochałam swojego chłopaka wtedy, miałam siano w głowie i nie byłam gotowa na związek.

Później (kilka lat do przodu) dojrzałam, dostałam wiele kopów od życia i zrozumiałam jaką byłam podłą istotą, dlatego lepiej żebyś odcięła się od niego, bo na tym etapie nie masz co liczyć na zmiany. Facet ewidentnie pogrywa sobie Tobą, jesteś dla niego jak bezpieczna przystań, do której może powrócić zewsząd i z każdego życiowego sztormu, oczywiście odwiedzając po drodze inne porty..

Trzymaj się w swoim postanowieniu, jestem z Tobą i będę bardzo mocno trzymać kciuki za Ciebie.

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » koniec toksycznego związku- i co dalej?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026