netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Ucieczka z toksycznego związku

73 odpowiedzi12 698 wyświetleńzałożony przez Cameliao, 05.10.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ucieczka z toksycznego związku

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 74 ]

1

Temat: Ucieczka z toksycznego związku

Witam Was smile

Postanowiłam opisać swoją historię, żeby po pierwsze ostrzec kobiety przed wejściem z psychofagiem oraz poradzić się osób obiektywnie patrzących na sytuację.
Do rzeczy.

Od 3,5 roku byłam w związku z partnerem. Związek zaczął się w momencie kiedy rozstałam się z poprzednim partnerem (to była moja decyzja, partner mnie zaniedbywał). Byłam załamana i pojawił się ten. Zaczęliśmy się spotykać, bardzo szybko zaczęliśmy mówić MY, praktycznie drugiego dnia już mnie przedstawiał wszystkim przyjaciołom, cały czas pisał smsy, dzwonił. Pomyślałam, że złapałam pana Boga za nogi. Wreszcie pojawił się ktoś kto poświęca mi mnóstwo czasu, u kogo jestem na pierwszym miejscu. Szybko się zakochałam. Bardzo dziwnie zachowywał się podczas kłótni, był bardzo emocjonalny, szybko się denerwował jak mi się coś nie podobało, szantażował mnie, nawet mówił ,że sobie zrobi krzywdę. Oczywiście zaślepiona miłością wmawiałam sobie, że to po prostu z miłości, że tak bardzo mocno mnie kocha, że nie chce ode mnie odejść. Po 1,5 roku dowiedział się o mojej zdradzie, pocałunku z przyjacielem 3 dnia związku. I się zaczęło.... raz mówił ,że nie wybaczy, wtedy ja za nim biegałam, za chwilę błagał żebym wróciła, a ja już nie chciałam. Koniec końców dotarliśmy się, wróciliśmy. Po czasie zaczęło się... miał wolny weekend, nie odbierał specjalnie ode mnie telefonów, mówił że spał. 1-2 dni ciszy, potem zjawiał się jakby nigdy nic, dzownił kiedy się spotkamy. Mówił że ładnie przygotował pokój dla nas, że zrobimy sobie pyszną kolacyjkę itd. Jeszcze dodam, że baaaaaardzo często razem nocowaliśmy. Praktycznie większość naszych spotkań wyglądała tak że spędzaliśmy cały dzień razem, a potem nocowanie razem, czasami nawet zostawałam u niego na 2-3 dni. Jakoś tam szło.. kłóciliśmy się, zrywał, wracaliśmy po 2-3 dniach. Byłam przekonana, że to normalne, ale nie umie ubrać w słowa uczuć, zamiast powiedzieć że chce przemyśleć to zrywał... jakoś to było.
Od czerwca tego roku zaczęło się wszystko maksymalnie psuć. Praktycznie co tydzień zrywaliśmy, wracaliśmy na 2-3 dni, a potem znów zerwanie. Zaczęło się, powiedział, że mnie zdradził, bo się całował z kimś. Potem opowiadał jak to mówił po to żeby mnie zdenerwować ,bo cały czas siedzi w nim ta zdrada.... złościłam się ,ale wybaczałam. Znów rozstanie ,bo kręcił nosem. Ze dwa razy jeszcze opowiadł że się z kimś spotyka. Potem znów wracało do normy i pokazywał że to kolegi dziewczyna itd. Oczywiście jak było ok to okazywał strasznie mocno uczucia.
Tydzień temu, było super. A dzień później powiedział, że przespał się z dziewczyną 1,5 roku temu, że nie umie tak dłużej itd. W złości zerwałam, on nie był za bardzo tym przejęty ale też nie napisał nic w stylu "przepraszam, no trudno"... Spotkałam go kilka dni później porozmawiać, mówił że nie pamięta co to za dziewczyna, co się wtedy działo itd.. nawet nie pamięta gdzie to się stało. Miałam nadzieję (kretynka.) że znów tak mówi, żebym się beznadziejnie poczuła. Nie odzywałam się kilka dni. Potem oczywiście nie dałam rady. Zaczął mi znów mówić że od 2 dni się z kimś spotyka.
I cisza.

A ja ? Ja jestem emocjonalnym wrakiem. Przeczytałam bloga autorki i fragementy książki Moje dwie głowy. Ona tam idealnie wszystko opisała. To jest taki typ osobowości. Wszystkie jego zachowania idealnie pasują. WSZYSTKIE. Oczywiście z takiego związku jeszcze gorzej wyjść, bo taka osoba lata manipulowała moimi uczuciami...
Moja emocjonalna strona nie wytrzymuje.... ciągle płaczę, albo nie potrafię się zmusić do płaczu i mi ciężko. Wymiotuję z nerwów, nie mogę sobie znaleźć miejsca.
A racjonalna ? Racjonalna chce uciec jak najszybciej z tego wszystkiego.

Czy któraś z Was przeszła przez podobne rozstanie ? Co robić ? Co robić jak nachodzi mnie ochota na to żeby dzwonić ?!

2 Ostatnio edytowany przez stenia_white (2014-10-05 20:42:03)

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Tak, ja przeszłam i tydzień temu zakończyło się to tragicznie i definitywnie. Wprawdzie u mnie nie było zdrad, ale były inne toksyczne zachowania. Co chwila się z nim chciałam rozstać, a on wtedy robił wszystko żeby mnie zatrzymać.
Tutaj opis jak się zakończyło http://www.netkobiety.pl/t75801.html

Mój wpis będzie optymistyczny. W tej chwili on się nie odzywa do mnie, bo się boi konsekwencji swojego czynu. A ja mam spokój. Ja nie mam potrzeby żeby do niego dzwonić, bo czuję do niego obrzydzenie.  I czuje ulgę.
Rada? Wzywać policję od razu jeśli psychofag kiedykolwiek wykaże się agresją. Teraz to on boi się mnie.

Polecam też przeczytać ten wątek i mój wpis. Mam nadzieję, że gdy przeczytasz mój wpis to sobie uświadomisz, że powinnaś uciekać od niego natychmiast. http://www.netkobiety.pl/t75361.html

3

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Nikt by nie chciał budować przyszłości z tak nieodpowiedzialnym facetem, pomyśl o sobie ile możesz znosić jego dziecinne zachowanie. Na dłuższą metę tak sie nie da. A pamiętaj, że czas mimo wszystko leczy rany. smile

4

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi smile
stenia_white bardzo Ci współczuję ,że musiałaś to przeżyć... pomyśl ,że teraz już tylko lepiej będzie ! I pięknie opisałaś zachowania -psychofagów... szkoda że wcześniej tego nie znalazłam...
-justyna95 właśnie zdaję się w obecnej chwili na czas....

Jest ciężko, naprawdę bardzo ciężko. Szkoda, że wiedzieć, a czuć to kompletnie różne rzeczy, a w obecnej sytuacji tak rozdarte.
Za każdym razem jak mam ochotę do niego zadzwonić to sobie powtarzam wszystkie jego rzeczy które mi zrobił, a było tego mnóstwo. On ma zaburzenie osobowości i z taką osobą nigdy się nie stworzy normalnego związku... a przykładów tego co on robi mogłabym wymienić mnóstwo... od tego, że nie utrzymuje kontaktów z rodziną, przyjaciół ma na chwilę, a potem się wycofują... teatralnie okazuje emocje, szybko wpada w furię, oczywiście siebie gloryfikuje jaki to on zajebisty jest, jaki inteligentny a inni są głupi.... zadłużenia na kontach, jakieś durne zadłużenia w sumie wszędzie. I ta huśtawka. Albo było super tak, że aż się człowiek dziwił że ktoś może tak kochać (wtedy mi się tak wydawało) a za chwilę kłótnia o byle co, dosłownie.... niedotrzymywanie obietnic, on się tylko liczy, chcesz to się dostosuj, a jak nie to spadaj. Ale nie tak łatwo, bo za 3 dni będę wydzwaniał. Jakoś w sierpniu miałam już tak dobrze, pogodziłam się z tym, że się rozstaliśmy to musiał zadzownić, że niby chce pomóc w szukaniu pracy. I oczywiście, zaczęło się. Olałam go to następnego dnia było wydzwanianie do mnie, że mu brakuje mnie, że mnie kocha... wróciłam i tak bujam się z tymi rozstaniami wiecznie.
Ale wiecie co ? Na moje szczęście teraz   w y d a j e mi się ,że to już ostateczny koniec z jego strony. Wczoraj zbłądziłam, rano pisałam do neigo. On dalej w zaparte ,że ma dziewczynę... tyle razy już to słyszałam, ale teraz jest bardzo tego pewien, a wręcz aż taką dumę słychać przez telefon było.
Uczuciowo jest mi strasznie przykro, że zmarnowałam czas na takiego psychopatę i przez to tak ciężko mi jest się pozbierać... ale mam nadziejęże to już naprawdę koniec moich męczarni, bo to były same męczarnie. Z każdym powrotem do neigo miałam coraz większą nadzieję... myślałam, że to gorszy czas... ale to nie gorszy czas, to jego zaburzenie osobowości.......

5

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

A jeszcze z nerwów, ciągle mi się chce wymiotować...
Jakoś się boję uwierzyć w to ,że on naprawdę tak mógł się psychicznie nade mną znącać i nie kochać mnie... byłam pewna, że mnie kocha tak bardzo mocno, więc jak się kłócimy to to też przeżywa 3 razy mocniej. Ja już nie wiem...... ciągle mi się chce płakać, nie mam na nic ochoty, wkurza mnie to, że on się z kimś spotyka, a ja siedzę jak palec..... mam takie zrywy że chcę dzwonić, ale na szczęście dziś sobie jakoś radzę...

6 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2014-10-06 16:20:51)

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Cóż, on agresor, Ty niewierna. Dwa psychofagi się dobrały. Weźcie ślub, tylko dzieci nie naróbcie, bo potem psycholog będzie je z DDD wyciągał...

7

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Widać kolega/ koleżanka nie zna kompletnie definicji słowa psychofag smile a jak się na czymś nie znamy to SIĘ NIE WYPOWIADAMY smile pozdrawiam.

8

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Nie poddawaj sie, ból i smutek minie a Ty uwolnisz sie i na pewno ułożysz sobie życie lepije smile Tylko musisz być silna smile trzymam kciuki za Ciebie smile

9

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Dziękuję za miłe słowa otuchy Justyna !
Na razie bardzo mi go brakuje, nadal błądzę i z nim rozmawiam... a on raz mowi ,ze sie z kims spotyka. Za chwile mowi ,ze w sumie to nigdy nic nie wiadomo, zaraz znow ze sie spotyka... a po chwili gada o swoich problemach, ze ma ich mnostwo (przez swoje zachowanie) i ze jest zmeczony i nie chce dzis gadac...
Nie mam sily... chce stworzyc udany zwiazek... chce czuc sie kochana, miec ma kogo liczyc itd.... eh... jestem teraz w takiej fazie, ze jesli by sie chcial spotkac to bym pobiegla az.... wiec na moje szczescie dobrze ,ze on tego nie chce.

10

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Kilka spraw.

Jak chcesz tworzyc dobry związek, kiedy nie umiesz podejmowac decyzji?
Jak chcesz tworzyc dobry związek, kiedy nie umiesz walczyć o swoje?
Jak chcesz tworzyc dobry związek, jesli nie chcesz wyleczyć się z tego?

11 Ostatnio edytowany przez Cameliao (2014-10-07 10:24:58)

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

I właśnie o to chodzi....
On jest jaki jest, ma swoje problemy, ale to wszystko zaszło tak daleko, że nie umiem postawić na swoim i wywalczyć tego, myślę ,że to nagminnie się powtarza w związkach z psychofagami... Kobieta jest tak zmanipulowana. Ja zaczynam dostrzegać ,że coś jest nie tak, że to nie tak wyglądają normalne związki, a już jeden taki miałam. Uczucia niestety są jeszcze na tyle silne, że się motam jak mucha.. niby chcę zakończyć ten rozdział (bo związek już jest przecież zakończony) i ruszyć do przodu ,najpierw zastanawiając się nad czym jeszcze muszę u siebie popracować.... ale za chwilę uczucia biorą górę, zaczynam tęsknić za tymi miłymi chwilami i nie daję sobie rady, zaczynam świrować, odpisywać mu, a jeszcze jak słyszę w takim momencie, że zaczyna się łamać i jakaś tam szansa jest to już w ogóle.... w tym rzecz niestety, uczucia! Jakbym tak mogła wyłączyć swoją stronę emocjonalną to już dawno bym poszła w świat i nie pamiętała o nim....
Praca, ciężka praca nad sobą mnie czeka...

Ale zaciekawił mnie cytat który masz w podpisie :
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Daje do myślenia smile i podpisuję się pod nim rękami i nogami smile

12

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

A tu właśnie chodzi bys sie pod moim podpisem nie chowała, czy zgadzała, a przełamała wink
Ciezka praca zaczyna się własnie od zaprzestania zycia tym schematem, o ktorym piszesz.
Tęsknisz do dobrych chwil, bo czujesz sie teraz zle - te dobre chwile uzaleznione od 2 człowieka. Człowieka i chwil, które są przeszłością.
Nie ma tego, iluzja.
Konczysz, blokujesz.

13 Ostatnio edytowany przez stenia_white (2014-10-07 13:29:51)

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Cameliao byłaś pewnie w innych związkach i pewnie przeszłaś już rozstanie, a dziś Cię tamto już nie rusza. Pomyśl o tym, wszystko mija...mi też jest ciężko bardzo się odnaleźć bo nagle życie zmienia się o 180 stopni. Miałam wszystko poukładane, plany, a teraz nagle z dnia na dzień jest inaczej. Ta Twoja rozpacz wynika z tego, że nastąpiła nagła zmiana. I teraz powinnaś wziąć swoje życie w swoje ręce, chwyć byka za rogi i do roboty! Teraz trzeba sobie wszystko zorganizować na nowo, nowy sposób na spędzanie czasu, który wcześniej spędzałaś z nim, może nowe znajomości. Rozstanie z facetem to nie koniec świata, ale początek czegoś nowego i dobrego szczególnie wtedy, gdy Cię skrzywdził.

Absolutnie nie możesz do niego wrócić już nigdy. Zacznij już teraz robić sobie plany jak spędzisz wolny czas. To jedyna droga żeby sobie pomóc i nikt tego za Ciebie nie zrobi.

Wiem, że to trudne, ale trzeba próbować do skutku, musisz być teraz silna. Tylko w ten sposób odzyskasz szacunek do samej siebie.Jeśli tego nie zrobisz, znowu wpadniesz w jakiś chory związek.

Polecam też pójść do psychologa.

14

Odp: Ucieczka z toksycznego związku
Cameliao napisał/a:

Widać kolega/ koleżanka nie zna kompletnie definicji słowa psychofag smile a jak się na czymś nie znamy to SIĘ NIE WYPOWIADAMY smile pozdrawiam.

A może warto krytycznie na siebie spojrzeć? Bo ja w Tobie widzę bluszcza i kobietę, która zdradziła. To też "psychofagia".

15 Ostatnio edytowany przez stenia_white (2014-10-07 13:42:56)

Odp: Ucieczka z toksycznego związku
EeeTam napisał/a:
Cameliao napisał/a:

Widać kolega/ koleżanka nie zna kompletnie definicji słowa psychofag smile a jak się na czymś nie znamy to SIĘ NIE WYPOWIADAMY smile pozdrawiam.

A może warto krytycznie na siebie spojrzeć? Bo ja w Tobie widzę bluszcza i kobietę, która zdradziła. To też "psychofagia".

Ja też mam trochę takie wrażenie jakbyś była całkowicie od niego uzależniona i bez niego nie potrafiła zająć się niczym innym. Nie masz jakiegoś hobby?

Mi np. w tej chwili pomaga pisanie do takich osób jak Ty i pomaganie.Może przestań sie skupiac na swoich problemach, a postaraj się pomóc innym. To też pomaga bardzo.  Poza tym uprawiam dużo sportu i mam inne zainteresowania. To pomaga, chociaż  łatwo nie jest. Weź się czymś zajmij.

16

Odp: Ucieczka z toksycznego związku
thepass napisał/a:

A tu właśnie chodzi bys sie pod moim podpisem nie chowała, czy zgadzała, a przełamała wink
Ciezka praca zaczyna się własnie od zaprzestania zycia tym schematem, o ktorym piszesz.
Tęsknisz do dobrych chwil, bo czujesz sie teraz zle - te dobre chwile uzaleznione od 2 człowieka. Człowieka i chwil, które są przeszłością.
Nie ma tego, iluzja.
Konczysz, blokujesz.

Staram się jak mogę, właściwie teraz to tak mam ,że tęsknię za dobrymi chwilami i tą "dobrą jego stroną" ,a za chwilę sobie przypominam ile złego mi wyrządził...


EeeTam - ja doskonale wiem o tym, że zbłądziłam zdradzając go. To był błąd którego nie da się cofnąć. Co innego jest popełnić błąd raz i więcej tego nie popełniać a co innego jest ranić kogoś świadomie. Przecież on doskonale wie co mnie rani, co sprawia że się załamuję, a i tak to wykorzystuje. Po co teraz raz mówi ,że się z kimś spotyka, a za chwilę zmienia zdanie ? Manipuluje mną, bada grunt, czy jestem jeszcze słaba. Natomiast krytycznie patrząc na siebie... jest w tym część prawdy że się od niego uzależniłam. Spędzaliśmy wszystkie wolne chwile razem, praktycznie oprócz pracy to nierozłączni byliśmy. Były też oczywiście chwile kiedy mieliśmy "czas dla siebie" ,ale oboje stęsknieni za chwilę się widywaliśmy. Przeprowadził się kilka miesięcy temu żeby być bliżej mnie. Więc no niestety, ciężko jest teraz grubą kreską oddzielić to co nas łączyło i zacząć na nowo.. Wiem jedno, dużo przede mną pracy. Żebym więcej nie wpadła w związek z osobą która mnie tak uzależni od siebie...

stenia_white - mam hobby, każdą wolną chwilę próbuję sobie jakoś zagospodarować, też sport mi pomaga bardzo smile ale są chwile kiedy płaczę, tęsknię i jest mi po prostu ciężko... wiem że NIE POWINNAM wracać, bo to nie przyniesie nic dobrego, a jednak coś mnie ciągnie... na psychologa nie mam niestety pieniędzy obecnie, a na nfz są za długie kolejki niestety... mi pomaga czytanie różnych artykułów i opowieści i bardzo mnie motywuje wiesz co ?
Zrozumienie. Jak czytam historie różnych kobiet, jak widzę ,że im też jest ciężko, ale z dnia na dzień jest lepiej, jak się podnoszą z tego emocjonalnego dołka i ruszają dalej w świat. Jak też nie raz opisują że błądzą i zdarza im się zadzwonić, napisać.
Nie czuję się aż tak słaba.

I jeszcze raz wspomnę smile dużo łatwiej by mi było przez to przejść, jakby on mógł się zachować normalnie. Jak człowiek spotkać, porozmawiać na żywo i trzymać się jednej wersji. Trzyma się tego że się rozstaliśmy na dobre, że się z kimś spotyka, ale mówi mi to otwarcie i nie kombinuje nic. A on kombinuje. Mówiąc raz, że SAM NIE WIE, za chwilę pisze, że nigdy nic nie wiadomo czy się z kimś spotyka - takie gierki głupie prowadzi.
Pisząc to wszystko zdałam sobie sprawę, że mu na to pozwalam. Jakbym nie chciała tego słuchać, czytać itd to by tego nie robił.....

17 Ostatnio edytowany przez prze_ciazona (2014-10-07 14:03:56)

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Zadra zostanie do końca życia. Skup się na tym, że Cię skrzywdził, to powrotów nie będzie. Płacz, płacz, płacz, krzycz, pytaj się dlaczego, ale wspominaj to jak był okrutny, a nie jak był dobry. Obrzydzenie które się z czasem nawarstwi będzie takie nie do przeskoczenia, że nie będziesz pytać czemu to się tak potoczyło tylko czemu musiałaś na takiego cżłowieka trafić. Czas leczy rany. Nikt nie inwestuje w związek zakładając, że to chybiona inwestycja. Ograbił Cię z kawałka Twojego życia, ogromu emocji... nie daj się ograbiać zbyt długo.
Kombinowaniem tylko robi Ci przysługę. Bo czy warto płakać za popaprańcem ze skrzywioną osobowością?

18

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Płaczę, a nawet zmuszam się do płaczu, bo są takie chwile, że nie mogę się rozpłakać i aż taki ból czuję w klatce piersiowej.. zmuszę się do płaczu to mi lepiej. Ale jest ciężko.
Jak to się dzieje, że mam świadomość tego, że tak mnie skrzywdził, że tyle zła mi wyrządził więc NIE ZMIENI SIĘ, a i tak tak to wszystko przeżywam i tęsknię ?

Poza tym, robię z siebie idiotkę... dzwoniąc i prosząc go o spotkanie. On już ma to gdzieś.... poszedł sobie w świat, więc i ja muszę zapomnieć. Było i minęło.....

Prze_ciążona, przeczytałam sobie Twój temat i troszkę nas łączy, wstawię cytaty które wypisz wymaluj pasują do mojego eks:
- "Zioło palone było codziennie i przy mnie" - wprawdzie nie jestem w ciąży, ale wiedział ,że mi to przeszkadza...
- "Twierdzi, że pieniądze będą same do niego spływać, że odniesie sukces, że ja podcinam mu skrzydła i go nie wspieram" - taaaaak, podobne rozmowy. Liczenie ile to on niby nie zarobi i też momenty ,że wypominał mi jak to on wydaje na nasze spotkania (czyt. kupił do domu napój i ciastka jakieś ). A pieniędzy zawsze za mało, bo kasę wydawał na zioło, papierosy i cholera wie co jeszcze..
- "Gdy płakałam rozdzierana żalem wchodził krzycząc żebym robiła to ciszej bo nie zniesie i wyjdzie." - teraz już nie umiem przy nim płakać, ale kiedyś kiedyś jak się rozpłakałam przy nim to te same słowa - "przeeeeestań bo już tego dłużej nie zniosę, nie mogę"
- "Miał pretensje, że nie robimy nic razem" - żalenie się jak to o nigdzie nie może ze mną niby pójść, a jakby bardzo chciał... a i tak wiecznie wychodził sam.....
- "manifestowanie siły w postaci kopania ścian i mebli" - w naszych kłótniach nie, ale jak go wkurzyło coś w pracy, bolało czy coś to potrafił pięścią w ścianę przywalić albo coś zepsuć...

Pewne osoby mogą się dziwić, jak kobieta ,która szanuje siebie jest z takim i takim i takim... a to się tak łatwo mówi i nie widzi tego całego procesu. Mój były na początku był do rany przyłóż, chciał się codziennie widywać, poświęcał mi dużo czasu, uwagi, chwalił sę przed znajomymi jaki to on jest bardzo szczęśliwy i pierwsze miesiące to był idealny związek i pierwsze kłótnie też nie były jakieś strasze, ot zwykłe wytykanie win.. dopiero z czasem stopniowo to się nawarstwiało... raz wyzwał mnie, powiedziałam ,że to koniec, ale widziałam, że mu głupio, że się stara itd... wracałam. Raz jakaś głupia sytuacja, wracałam.... i tak grosz do grosza i się zbierało... potem już byłam taka zakochana, że ciężko było się rozstać, miałam za każdym razem nadzieję ,że się uda... A jak ja chciałam odejść, to on robił sceny... wydzwaniał, wypisywał, nachodził mnie.... nie mogłam się od niego odpędzić. I tak mu ufałam.

I co z tego mam ? To, że nie mogę się teraz pozbierać, mimo ,że chcę....
A... nawet jeśli chciałabym wrócić, to za to, że go kochałam prawdziwie, mógł zawsze liczyć, nie wszczynałam jakiś kłótni, awantur itd.. to mam olewkę. Pan i władca ma wszystko w nosie. W 3 dni się odkochał wink

Bez sensu... mam wrażenie ,że już nic mnie nie spotka pozytywnego...

19

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Na prawdę nadal myślisz, że zasłużyłyśmy na takie życie? Przeczytaj jeszcze raz sama swoje słowa. Zasłużyłyśmy?Nie sądzę.
Ja już od 3 miesięcy nie mam z człowiekiem kontaktu, on ma inną i świetnie się bawi, wszyscy się cieszą jego szczęściem, dziecka jakby nie było. Za nim mam płakać? Płakać to mi się chce jak pomyślę, że będzie chciał coś od mojego syna.
Kobiety mają to do siebie, że jak się pojawia trudność to nie uciekają tylko starają się przetłumaczyć sobie, że nikt nie jest idealny i każdy się potyka. I w taki sposób się głupio przywiązujem, a jak widać oni potykali się ze względu na swoje kalectwo. Dźwignij się, bo spotkało Cię szczęście, że już więcej swojego życia nie marnujesz. I w ten sposób na to patrz.

20

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Oczywiście, że nie zasłużyłyśmy !!
Tylko właśnie to tak działa, kobieta wierzy ,a potem jest jak jest.. i nie chcę tu robić z siebie ofiary, że jaka ja biedna itd... nie. Teraz jest mi ciężko, ale myślę ,że jest to zrozumiałe... może jeszcze przyjdzie taki dzień, że będę się cieszyła, że teraz nie odbiera ode mnie telefonów... a może jak odpuszczę to on zacznie dzwonić, bo to nieprzewidywalny człowiek....
Najchętniej bym wyjechała sobie na jakieś wakacje, tydzień przeleżała pod palmami, odpoczęła i była z daleka od problemów... ale w obecnej chwili to niemożliwe sad

21

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Slyszalem o podobnej sytuacji od znajomych.

22

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

I jak się zakończyła ta sytuacja ?

23

Odp: Ucieczka z toksycznego związku
Cameliao napisał/a:

może jeszcze przyjdzie taki dzień, że będę się cieszyła, że teraz nie odbiera ode mnie telefonów... a może jak odpuszczę to on zacznie dzwonić, bo to nieprzewidywalny człowiek....

Przyjdzie. Tylko nie dzwoń, błagam. To takie upokarzające. Nie daj się więcej upokarzać. A tym bardziej, jak on zadzwoni nie widzę powodu do odbierania - to już obcy człowiek. Ja jak widziałam, że dzwoni od razu się trzęsłam takie miałam obrzydzenie. Najgorsze jest to, że dając się zmanipulować robisz z siebie kretynkę zarówno w jego oczach jak i w swoich. Tylko, że to co on o Tobie myśli nie powinno być istotne... natomiast Tobie nie pomoże jak będziesz się bardziej upodlać we własnych oczach. To nie od relacji damsko-męskich zależy nasza wartość więc i tego typu relacje nie powinny nas jej pozbawiać.

24 Ostatnio edytowany przez stenia_white (2014-10-08 12:01:49)

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Cameliao wpisz w google Ośrodek Interwencji Kryzysowej i Twoje miasto. Znajdziesz tam darmowa pomoc psychologa. Nie ma co rozkminiać tego tutaj. Potrzebna Ci profesjonalna pomoc.

Prze_ciążona Ty też skorzystaj.

25

Odp: Ucieczka z toksycznego związku
stenia_white napisał/a:

Potrzebna Ci profesjonalna pomoc.

Prze_ciążona Ty też skorzystaj.

Stenia, Ty również skorzystaj.
ps: a po co Ty rozkminiałaś swój "gwałt"?
Nie musisz odpowiadać.

26 Ostatnio edytowany przez stenia_white (2014-10-08 13:22:41)

Odp: Ucieczka z toksycznego związku
hw_ napisał/a:
stenia_white napisał/a:

Potrzebna Ci profesjonalna pomoc.

Prze_ciążona Ty też skorzystaj.

Stenia, Ty również skorzystaj.
ps: a po co Ty rozkminiałaś swój "gwałt"?
Nie musisz odpowiadać.

hw a skąd ten nagły przypływ troski o mnie?

27

Odp: Ucieczka z toksycznego związku
stenia_white napisał/a:

Cameliao wpisz w google Ośrodek Interwencji Kryzysowej i Twoje miasto. Znajdziesz tam darmowa pomoc psychologa. Nie ma co rozkminiać tego tutaj. Potrzebna Ci profesjonalna pomoc.

Prze_ciążona Ty też skorzystaj.

Nie sądzę żebyśmy potrzebowały psychologa. Skąd wiem? Bo tam już tam chodzę od jakiegoś czasu i w przyszłym tygodniu znów idę. Aczkolwiek diagnoza jest jedna: po za zaburzeniami asymilacyjnymi z racji ciąży jest ok. Po prostu po odrzuceniu swoje trzeba wycierpieć.

28

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Kochani, dam sobie radę smile
Jest lepiej i z dnia na dzień będzie widać poprawę. To jest po prostu bolesne zderzenie z rzeczywistością, dowiedziałam się o zdradzie, potem moje zerwanie, potem myśli czy aby na pewno dobrze zrobiłam.... nie da się przejść do porządku dziennego po 3,5 roku bycia w związku, myśli się, tęskni się, nieważne jak wielkim chamem by on nie był.... ale jest to do przeżycia.
Jak za dużo myślę, to wolę to wyrzucić z siebie do komputera niż robić coś głupiego...
Jedyne nad czym powinnam się zastanaowić teraz, to jak zrobić żeby więcej nie wejść w związek z taką łajzą smile

A uczucia stopniowo zgasną, wierzę w to, bo widzę poprawę. Już nie płaczę, już jak słyszę jego głos to nie mam ochoty się prosić. Jest mi po prostu przykro, że ktoś mnie mógł tak skrzywdzić.

29

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Dasz radę ! smile Jeszcze w tamtym tygodniu byłam tak słaba psychicznie przez okropnego wyjadacza i manipulanta, że nie podnosiłam się z łóżka. Wystarczyło rzucić wszystko, podnieść się i jakoś żyć. Wróciłam do rodzinnego domu, sprzątam, gotuję... Dziwne, bo nigdy tego nie lubiłam, ale teraz nawet te rzeczy sprawiają mi radość! smile Zajmij się czymkolwiek na prawdę, będzie łatwiej, nie zastanawiaj się, nie myśl tylko rób coś smile

Do tego czekam na małą kruszynkę, którą noszę pod sercem smile

30

Odp: Ucieczka z toksycznego związku
Cameliao napisał/a:

Kochani, dam sobie radę smile

Jak za dużo myślę, to wolę to wyrzucić z siebie do komputera niż robić coś głupiego...
Jedyne nad czym powinnam się zastanaowić teraz, to jak zrobić żeby więcej nie wejść w związek z taką łajzą smile
.

Cieszę się, że odzyskujesz siłę. Oczywiście, że dasz sobie radę, ani chwili nie wątpiłam w Ciebie. Z dnia na dzień będzie tylko lepiej.

Masz już własne doświadczenie, masz dużo informacji od innych, zauważasz wspólne punkty, więc masz zasoby, żeby rozpoznać takie zachowania toksyczne w przyszłości.

31

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Kochane, bardzo Wam dziękuję za wsparcie ! smile Cieszę się że wszystkie odzyskujemy siłę i chęć walki o lepszą przyszłość !
Jeszcze chwila, mała chwila i będzie tak jak sobie wymarzymy.
A związek z takimi dupkami, tylko nas uodporni na przyszłość i już więcej nie wejdziemy w takie bagno! smile

Jak pierwsze emocje opadają to naprawdę jest dużo łatwiej... i właśnie dobrze jest się czymś zająć, bo się nie myśli aż tyle. I dziewczyny - rozpieszczajmy się ! To jest ten moment w którym powinnyśmy częściej wykonywać sobie maseczki, robić manicure, pedicure, wybrać się do fryzjera, pójść na zakupy smile

Ja dziś wieczorem robię sobie spa z aromaterapią smile

I wymyśliłam sobie karę, jeśli przez myśli mi przejdzie żeby zadzwonić lub napisać = tydzień szlabanu na czekoladę.

32

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Sa razem do dzisiejszego dnia. Z biegiem czasu wszystko sie ulozylo miedzy nimi.

33

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

To super, jeśli są szczęśliwi to oby tak dalej !

U mnie to niemożliwe....

34 Ostatnio edytowany przez Cameliao (2014-10-09 10:07:53)

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Znów nadeszła ta chwila, kiedy mi przykro bardzo i tęsknię...
Ale ta racjonalna strona coraz częściej bierze górę i uspokoja emocjonalną....

Już odchodząc od tego wszystkiego jaki on był w związku, na co ja mu pozwalałam itd..... Który dojrzały facet, mówi jednego dnia, że kocha swoją dziewczynę, następnego dnia przyznaje się do zdrady ,a trzy dni później mówi ,że się niby już z kimś spotyka. Serio ? Po związku który trwał 3,5 roku ?
Naprawdę to znaczy nic innego jak tylko to że jego uczucia nie były prawdziwe.... to po co tęsknić ?
Ale wiadomo, to są uczucia które stopniowo będą gasły..... sad jeszcze troszkę czasu potrzebuję... sad

35

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

No i sama sobie wyłumaczyłaś.
Tak to niestety będzie, że bić się będziesz z myślami i z przeszłością. Tylko głupot nie rób!

36

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Dlaczego u Ciebie to juz nie mozliwe. Uwierz mi ze tacy ludzie zmieniaja. Przekonalem si o tym. I wiem co mowie.

37

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Być może i zmieniają, swoją ciężką pracą... ale on ma już swoje życie, ma nową dziewczynę i jak widać mu to odpowiada skoro nie zadzwoni zapytać czy żyję i jak się mam..

38

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Mówisz tak jakbyś miała z nim kontak... Że ma nowa dziewczynę. I mu tak dobrze. Nie rozumie Cię naprawdę

39

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Bo tak mi powiedział, że już się z kimś spotyka i ta dziewczyna mu bardzo odpowiada... Nie wiem czego tu nie rozumiesz..

40

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

A zresztą nie moja sprawa

41

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Ten człowiek nawet nie myśli o tym żeby odbudowywać związek, pracować nad swoimi wadami.. A najgorsze jest to, że to ja cierpię i mi jest ciężko się z tego podnieść.... po nim mam wrażenie że wszystko spływa jak po kaczce.

42

Odp: Ucieczka z toksycznego związku
Cameliao napisał/a:

A jeszcze z nerwów, ciągle mi się chce wymiotować...

Zaparz dziurawiec albo melisę. Dziurawiec jest jednak skuteczniejszy.
Pomaga i nie uzależnia.


Powodzenia w odzyskiwaniu siebie smile

43 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-10-12 22:02:01)

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

nie jesteś sama, kochana...
my kobiety zawsze potrzebujemy i szukamy kogos, kto nas doceni, pochwali, skomplementuje i dowartościuje...Wiekszość z nas potrzebuje również motywacji-a w miłosnym uniesieniu łatwiej nam się zyje, podejmuje decyzje i w ogóle wszystko jest łatwiejsze. Kiedy jednak okazuje się, ze nasz wybranek jest wredną, tchórzliwą i egoistyczna kanalią, budzimy się z ręką w nocniku - pełnym, naszych złudnych nadziei- i jesteśmy w ciężkim szoku, że nasz ideał okazał się niewartą uwagi mendą. Przeszłam przez wiele toksycznych relacji-może takie przyciagam,tudzież kreuję?- ale ostatni związek mnie dobił. Człowiek,z  którym wreszcie widziałam siebie do końca, potrafil jednego dnia mówic, ze kocha, ze na zawsze razem i inne tego typu rzygowiny, a na drugi dzien wycofywal się. chciał wracac do dawnego zycia, bez zobowiązań itd.... Przezylam z nim taką akcję 7 razy! Łącznie ze wspolnym wynajmowaniem miesszkania, pakowaniem rzeczy w te i wewte...Łzy, emocje..."on nie może zyc beze mnie" a za chwilę juz ku--wa może... I tak 8 miesięcy. Wspólczuje sobie i każdej kobiecie w podobnej sytuacji, bo igranie z ludzkimi, a zwlaszcza z kobiecymi emocjami to okrucieństwo. Kiedy trafimy na wyrafinowanego gracza, możemy marnie skonczyc. Ja jestem wrakiem. Tęsknie tak okrutnie, a jednoczesnie tak bardzo go nienawidzę za wszystkie krzywdy psychiczne, ze wiem iż jedyne dobre rozwiązanie to nie pozwolic mu na kolejne zblizenie. Mimo,ze pragne tego najbardziej na swiecie...Jak to jest?! Ktos wie? Ktos z was znalazl remedium na glupotę i zaślepienie?

44

Odp: Ucieczka z toksycznego związku
czesława napisał/a:

Ktos wie? Ktos z was znalazl remedium na glupotę i zaślepienie?

I tak i nie, ale sama zasugerowałaś w swoim poście rozwiązanie.

czesława napisał/a:

my kobiety zawsze potrzebujemy i szukamy kogos, kto nas doceni, pochwali, skomplementuje i dowartościuje...Wiekszość z nas potrzebuje również motywacji-a w miłosnym uniesieniu łatwiej nam się zyje, podejmuje decyzje i w ogóle wszystko jest łatwiejsze.

Wszystko jest w tym zdaniu. Zbyt duże potrzeby związane z niedojrzałością i niedowartościowaniem, brakiem sensu życia/motywacji.
Im cięższy przypadek do związku wybierasz tym bardziej dowartościowuje, jeśli by się wam udało, a nie ma możliwości... bo to ciężki przypadek. Zamiast wybierać kogoś kto jest już "idealny" i docenia, to żyjesz wyobrażeniem, które ma za zadanie Cie dowartościować. W kimś kto zamiast Tobą kierować (nawet jeśli tego potrzebujesz) to dorabiasz tylko potencjał do tego, że on będzie potrafił, jak Ty mu pomożesz, on Tobie i będzie kolorowo.

45 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-10-12 22:34:42)

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Ja sam [wulgaryzm]  swój związek. I wiem jak to jest. I to ja byłem tym złym. Więc jak możesz popiszemy gdzieś priv

46

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

kokoss - bardzo Ci dziękuję smile przetestuję

czesława - to są emocje, ja też tęsknię, też mnie aż roznosi, wiem jakim beznadziejnym człowiekiem on jest, a tęsknię... ale z dnia na dzień będzie coraz lepiej, naprawdę tak będzie. Ale musisz pokochać siebie ! Pomyśleć że jesteś fajną babeczką i tego się trzymać ! Żeby żaden facet nie dał Ci pomyśleć inaczej. I polub swoje życie smile rozpieszczaj się, rób to na co masz ochotę (byle by to było legalne i nie było to dzwonienie do byłego smile ). Jak pojawi się porządny facet, zobaczy że lubisz swoje życie, że jesteś zadowoloną kobietą, to łatwiej przyciągniesz go, niż tego dupka który tylko czeka na takie kobiety. Mój mnie tak omotał i teraz muszę się zbierać jakoś.... zapomniałam, że jestem wartościową kobietą i że można żyć fajnie w pojedynkę, uzależniłam się od niego
i teraz płacz...
Ale zaczynam odzyskiwać nadzieję, że jeszcze kiedyś spotkam kogoś bez zaburzeń, kogoś kto prawdziwie mnie pokocha i nie pozwoli sobie na ŚWIADOME krzywdzenie mnie..... kiedyś to chyba nastąpi...

47

Odp: Ucieczka z toksycznego związku
Cameliao napisał/a:

kokoss - bardzo Ci dziękuję smile przetestuję

czesława - to są emocje, ja też tęsknię, też mnie aż roznosi, wiem jakim beznadziejnym człowiekiem on jest, a tęsknię... ale z dnia na dzień będzie coraz lepiej, naprawdę tak będzie. Ale musisz pokochać siebie ! Pomyśleć że jesteś fajną babeczką i tego się trzymać ! Żeby żaden facet nie dał Ci pomyśleć inaczej. I polub swoje życie smile rozpieszczaj się, rób to na co masz ochotę (byle by to było legalne i nie było to dzwonienie do byłego smile ). Jak pojawi się porządny facet, zobaczy że lubisz swoje życie, że jesteś zadowoloną kobietą, to łatwiej przyciągniesz go, niż tego dupka który tylko czeka na takie kobiety. Mój mnie tak omotał i teraz muszę się zbierać jakoś.... zapomniałam, że jestem wartościową kobietą i że można żyć fajnie w pojedynkę, uzależniłam się od niego
i teraz płacz...
Ale zaczynam odzyskiwać nadzieję, że jeszcze kiedyś spotkam kogoś bez zaburzeń, kogoś kto prawdziwie mnie pokocha i nie pozwoli sobie na ŚWIADOME krzywdzenie mnie..... kiedyś to chyba nastąpi...

Kilka dni i już się odbiłaś! Jestem z Ciebie taka dumna! smile To tylko tak dramatycznie wygląda, a skupiając się na życiu zaczynami zapominać. Pamiętajcie, że to my sie liczymy.

48

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

skromnyromantyk wysłałam Ci emaila smile

prze_ciazona - a jak u Ciebie ? Mam nadzieję ,że też lepiej i już się nie denerwujesz. To wszystko wymaga czasu, dziś jest kiepsko, za 3 dni będzie lepiej, a za 10 będzie widać jeszcze większą poprawę... tego się trzymam smile

49 Ostatnio edytowany przez stenia_white (2014-10-13 12:40:25)

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

czesława, błąd Twój tkwi w tym, że Ty szukasz kogoś, kto Ciebie dowartościuje. To nie jest prawdą, że wszystkie kobiety tego oczekują od mężczyzn. Zapamiętaj sobie, że jedyną osobą, która Ciebie może docenić jesteś Ty sama. Tak to działa. Kobieta pewna siebie nie potrzebuje komplementów i peanów. Dopóki Twoje samopoczucie będzie zależne od opinii innych, będziesz zależna od innych.

Drugi błąd Twój polega na tym, że wybierałaś sobie słabych psychicznie i zakompleksionych facetów. Osoba zakompleksiona zawsze będzie dążyć do podniesienia swojej wartości, kosztem kogoś innego. Wybieraj mężczyzn pewnych siebie, ale najpierw sama się taka musisz stać.

50

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Cameliao, ja postawiłam wszystko na jedną kartę - skupiłam się na ciąży - i tak właśnie mija dzień za dniem. Dużo strachu napędziło nam podejrzenie choroby serca, ale już jest wiadomo, że jest w porządku. Stary natomiast bohatersko zrobił drugi przelew wysokości 200 zł i napawa się nowym związkiem pozbawiając się uroków oczekiwania na dziecko. Nawet jego mamusia jest dumna, że ma nową synową. - to już mnie nawet nie smuci tylko bawi. Smiech z kretyńskiego zachowania małych ludzi plus dbanie o ciążę = mój klucz do sukcesu.
Nie ukrywajmy, teraz jest lepiej, za moment może być gorzej... Ale będzie to trwało krócej, po dłuższej przerwie i moc będzie mniejsza. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że idziesz do przodu!

51

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Teraz najważniejsze jest Twoje dziecko, to jest Twój największy skarb smile nie możesz się denerwować i martwić, bo przecież on też to czuje. Dasz sobie radę kochana, jesteś silna !
Co do Twojego ex i jego rodziny, sama widzisz jakie to jest dno, więc dobrze, że stało się jak się stało, że się rozstaliście. Tylko byś cierpiała. A maluszek, dobrze, że nie będzie widział Ciebie smutną przez kłótnie z ojcem. Ja się wychowywałam bez ojca, okazyjnie się pojawiał jaki to on jest fantastyczny, lepsze to niż miałabym widzieć kłócących się rodziców. Raz mamę widziałam płaczącą przez niego. Pamiętam jak się jej zapytałam czy dorośli płaczą... straszny to był widok.

Ja jakoś sobie daję radę, stopniowo jest coraz lepiej, ale nachodzą mnie czasami fazy, że mi przykro, że się boję ,że już nikogo nie poznam i będę wiecznie sama...ale to chyba naturalne obawy. Ex zaczął się odzywać, kombinować, ale widzę jaki jest zakłamany, nie chcę już się na to nabierać... chcę osoby która będzie mnie kochała, a nie świadomie raniła słowami i czynami...

52

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Ja również wychowywana bez ojca - wypadek samochodowy. On też, a mimo wszystko zachował się niemal jak jego własny ojciec - tylko, że tamten zniknął i nie wiadomo kim jest. Ten myśli, że można tak być cudownym tatusiem z doskoku. Ja sądzę, że gdyby był tym za kogo się podawał to moglibyśmy być szcześliwi, ja się na prawdę starałam. Ale nie ma co płakać nad rozlanym... Nienawidzę go i nigdy się nie zaprzyjaźnimy. Dlaczego? Bo jako przyjaciel też mnie zawiódł.

Otworzyłaś oczy! Jak cudownie! Na prawdę jestem tak szczęśliwa, że się nie uginasz jakby to niemal mnie dotyczyło. Ja zanim związałam się z byłym to wspólnie twierdziliśmy, że lepiej być samemu niż z byle kim. Teraz te słowa nabierają nowego znaczenia. Nie bój się samotności bo... LEPIEJ BYĆ SAMEMU NIŻ Z BYLE KIM.
W chwili słabości zamiast pisać do niego pisz tu. Pamiętaj, że tak na dobrą sprawę to Ty wygrałaś. Wygrałaś swoje życie.

53

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Teraz już nie patrz na niego, patrz na syna smile to jest teraz Twój najważniejszy mężczyzna. On, cóż... nie zdał egzaminu z życia.... nie jest wart Twoich nerwów, PAMIĘTAJ ! Jesteś młoda, jesteśmy w podobnym wieku - całe życie przed nami smile
I masz rację, lepiej być samej niż z byle kim... ale czasami nachodzą mnie takie chwile, że bym się do kogoś przytuliła, zadzwoniła porozmawiała, spotkała się itd. Mam przyjaciół, widujemy się, ale wiadomo - to nie to samo.
Mój były kręci, raz mówi, że chce wrócić i dzwoni, chwilę później żyje sobie znów swoim życiem i tak w kółko.... boli mnie to, że ten człowiek nie umie albo w lewo albo w prawo się określić o co mu w życiu chodzi.
Ale.... się nie poddaję smile walczę obecnie o lepszą przyszłość zawodową, wypełniam sobie każde 30 min tak żeby nie myśleć. Wczoraj na przykład dopiero wieczorem miałam chwilę dla siebie, szybki prysznic, małe spa i padłam spać. smile

54

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Nie wiem po co, ale wróciłam.... oczywiście się na początku starał, jaki to on kochany. Zaprzeczył wszystko.. i przez kilka dni, ze dwa, może trzy była sielanka. Potem znów coś zaczął kręcić nosem, jak mu postawiłam warunek, żeby albo spierdzielał na drzewo albo skończył komentować to przestał komentować i przez kilka dni cisza była. A potem znów powróciło do normy.
Rzygać mi się chce jak myślę że byłam tak głupia, że tak się dałam wrobić... a on jest tak beznadziejnym człowiekiem. Te jego pieprzone gierki, obrażanie się, wystawianie spotkań.. Może to i dobrze, że wróciłam, bo mam ostateczny dowód na to ,że on się nigdy nie zmieni. Żałuję tylko tego co już udało mi się zbudować, a teraz od początku znów...

7 miliardów osób żyje na tym świecie ,a ja zmarnowałam tyle czasu na takiego prostaka który zachowuje się jak pacan... przykre.

55

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Akurat. Na pewno za jakis czas znajdziesz pretekst, że jednak sie zmieni, byle trwać w iluzji tongue

56

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

W to ,że się zmieni akurat już nigdy nie uwierzę. Prędzej będzie jak ostatnio.. złamię się sama z jakiegoś irracjonalnego strachu, że będę starą panną i mojego użalania się nad sobą, że gdzie ja właściwie znajdę fajnego chłopaka z którym uda mi się stworzyć normalny związek... nie mniej jednak mam nadzieję, że tak nie będzie i po prostu odczekam jakiś czas i znajdę kogoś, ale nie teraz... bo teraz to by był ktoś "na zastępstwo, na wypłakanie się, itd" a nie o to mi chodzi... Chcę się zakochać, chcę poczuć ,że ktoś o mnie się troszczy, że moje wysiłki też są doceniane i ktoś dzięki temu ma lepsze dni, uśmiecha się.
A teraz ? On mnie traktuje jak popychadło. Jak się stęskni, to dzwoni, wmawia jak kocha, ja się uginam, spotykam się z nim, po chwili widzę, jak zbłądziłam. Wracam ze spotkania. On jeszcze chwilę jest dobry, sam dzwoni, a potem scenariusz jest taki sam. Ja dzwonię, on nie odbiera, caluteńki dzień. Więc znów wracam do punktu wyjścia czyli widzę jak bardzo zbłądziłam i to ,że on się nie zmieni.

Muszę wyjść z tego błędnego koła..

57

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

widze,ze watek na temat trudnych relacji.otoz jestem w 11 tyg ciazy i jestem sama..powoli lapie dola:(wczoraj dzwonilam ,nie odebral nie oddzwonil dzis napisalam smsa ze informuje go ,ze jutro mam badanie lekarskie i koszt - odpisal ost mi powiedzialas,ze mnie nienawidzisz i nie chcesz widziec pozdrawiam...odpisalam tu chodzi o los dziecka..cisza
mam dosc

58

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Nieeeee! Dziewczyny błagam!!! Nieeeee! Bez powrotów, bez proszenia się, z godnościa!
Mi łachudra zjechał z nową dupą - teraz jest szczęśliwy to może się wziąć za tatusiowanie. I o co ja mam pretensje? Sama zapracowałam.
Ale nie obchodzi mnie to. Chodzi o mnie. O mnie i o synka. A z niego zrobiłam tego kim jest - kretyna.
Nie dajcie się omotać... nie przez byle kogo.

59

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

prze_ciazona - masz rację..... sad
U mnie proszenia się nie było, on się odezwał, a ja oczywiście dałam się wrobić.
Nie wiem jak u Was, ale u mnie zawsze w niedzielę się pogarsza cały humor. Może za dużo czasu na myślenie... czuję się fatalnie. I to nawet nie tylko ze względu na jego. Nie mam nadal pracy, więc i zajęcia, więc i pieniędzy. Wstyd mi, że rodzice mnie utrzymują. Nie proszę ich o nic innego jak jedzenie. Ale często bywa tak że muszę się dostosować do nich, mimo ,że zjadłabym coś innego. O pracę w moim mieście bardzo ciężko... szukam, chodzę na rozmowy, ale widać złe miejsca odwiedzam. Chciałabym już się usamodzielnić. Kupować to na co mam ochotę..
A przez niego.... też humor kuleje. To jest huśtawka emocjonalna. On albo pokazuje, że mnie kocha, naprawdę się stara, a za chwilę znów jest tak, że wszystko inne jest ważniejsze ode mnie. Dziś mamy rocznicę. On zamiast spędzić jakoś wspólnie czas, jedzie pożyczyć pieniądze. Najpierw praca ,a potem znajomi. To co ? Mam się prosić żeby mi po wszystkich zajęciach poświęcił czas ? Jakby chciał to by sam to zaproponował. Rozumiem ,ze każdemu może coś wypaść, ale to się pokazuje że człowiekowi zależy i stara wymyślić coś żeby obie strony były zadowolone. Brak mi słów.

Zawsze byłam osobą pozytywną, zarażałam ludzi swoim optymizmem. Teraz gdzieś zgubiłam tą umiejętność... Staram się nie narzekać, bo wiem ,że to do niczego nie prowadzi. Myśleć pozytywnie itd. Ale ostatnio nic mi nie wychodzi. Nie mam pomysłu na dalsze życie.

prze_ciazona pamiętaj, teraz Ty i Twój synek tylko się liczycie smile jesteś dzielna, nim się nie przejmuj. Sama widzisz jaki to jest człowiek... przyjdzie taki dzień, że spotkasz mężczyznę który pokocha Ciebie, będzie chciał się zaopiekować Twoim synem, a jemu wyjdą gały z oczu, że ktoś Cię dobrze traktuje, a on nie umiał tego zrobić...

60

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Wróciłam, żałuję, a jednocześnie się cholernie cieszę.
Oczywiście mydlił mi oczka, jak mnie kocha, jak to jestem jedyną, jak chce spędzić ze mną życie. Potem pojawiały się kłótnie, blokowanie mojego numeru, znikanie na całe dnie i wieczory. A potem znów to samo, mydlenie oczek.
Wczoraj mnie coś tknęło.. na jego starym telefonie weszłam w wiadomości. Zdradzał mnie, spotykał się z jakąś inną dziewczyną... Pisał jej ,że ją kocha itd. Jak mu to pokazałam to sobie zażartował, że to to takie tam rozmówki. Nie wytrzymałam, wybiegłam z mieszkania jego. Dziś rozmawiałam. Wciska mi kit, że niby to wszystko już zakończył, że to był impuls i typowe inne kłamstwa. Że niby z nią nie spał (idę się przebadać na hiv i choroby weneryczne) tylko się całowali itd.

Jak się czuję ? Określenie, że jest mi ciężko to bardzo łagodne określenie... jestem w totalnej rozsypce.
Zawsze tłumaczyłam sobie, że no trudno, taki ma charakter, ale wspólną pracą poprawimy co trzeba naprawić.... ale zdrada ?
Ta zdrada trwała od lipca mniej więcej, czyli właśnie to był ten okres kiedy rozstawaliśmy się co tydzień.. po kilku dniach się odzywał, a ja naiwna i głupia wierzyłam, że po prostu opadła złość i dlatego się odzywał wtedy....

Gdybym teraz nie wróciła, nie wiedziałabym że mnie tyle czasu zdradzał i kto wie... może za jakiś czas bym wróciła znów. A tak, wiem, że ta osoba nie nadaje się do jakiejkolwiek relacji.......
Jeszcze te jego teraz kłamstwa są tak żałosne. Że on mnie kocha, że on chce się dziś spotkać i porozmawiać.. Rzygać mi się chce jak to słyszę.


Pytanie do Was.... szczególnie do osób które przeżyły podobną sytuację. Co najlepiej pomaga na pozbieranie się ? Wiem, że czas... staram się go wypełniać jak tylko mogę, ale są momenty, jak teraz, kiedy po prostu siadam i płaczę jak dziecko. Nie jestem zdolna do zajęcia się czymś, bo płaczę. Płacz powoduje ból głowy u mnie niestety, więc cały dzień jest rozwalony......

Swoją drogą, nie potrafię tego zrozumieć jak można być tak beznadziejnym, pisać innej że ją kocha itd a potem kolejnej mówi to prosto w twarz.....

61

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Nie szkoda Ci energii na taki zwiazek?Chcesz tak cale zycie sie szarpac?

62

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Szkoda... bardzo szkoda.. dlatego też doprowadza mnie do płaczu to, że zmarnowałam tyle czasu na takiego niewartościowego człowieka. Widać musiało dojść do takich sytuacji żebym zobaczyła jak beznadziejny jest i jak nie nadaje się do związku... Boli... Boli mnie to bardzo, bo jak się kogoś kochało, to tak jest..
To jest chory człowiek.... najpierw przepraszał, mówi ,że kocha, standardowy tekst "to nie tak jak myślisz" itd... teraz zaczęło się wyzywanie. Zablokowałam go.. Nie mogę na niego patrzeć, na te jego smsy, ten jego cały jad.....

Nie wiem co ze sobą zrobić, czas będzie moim sprzymierzeńcem, emocje ucichną... ale nie wiem co teraz robić. Chyba za każdym razem (pod warunkiem że nie będzie późno) jak będę chciała płakać to będę się ubierała na spacer..... przejdzie mi wtedy, albo się wypłaczę na dworze. Nie chcę żeby rodzina widziała, że płaczę.. oni za wiele widzieli moich łez i wiem co przeżywają...

63

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Czasem jest tak,ze tkwimy w tym,bo podswiadomie nas to kreci.Takie zycie w adrenalinie-potem moze sie to obrocic w uzaleznienie od tego typu emocji.Mam nadzieje,ze z toba tak nie bedzie,.Pzdr.

64

Odp: Ucieczka z toksycznego związku

Masz rację, czytałam trochę o tym... podobno własnie organizm się uzależnia od takich skoków adrenaliny.
Jestem jak na razie przerażona, że będzie się mścić, on taki jest.
Ma moje dane, moj adres, numer telefonu, zdjęcia moje itd....

Muszę się uwolnić od tego, pozwoliłam mu żeby tak mnie traktował, to teraz tak mam... muszę jakość to przetrwać. Dać sobie radę z tym wszystkim i zacząć od nowa żyć... bez niego.

65

Odp: Ucieczka z toksycznego związku
Cameliao napisał/a:

Masz rację, czytałam trochę o tym... podobno własnie organizm się uzależnia od takich skoków adrenaliny.
Jestem jak na razie przerażona, że będzie się mścić, on taki jest.
Ma moje dane, moj adres, numer telefonu, zdjęcia moje itd....

Muszę się uwolnić od tego, pozwoliłam mu żeby tak mnie traktował, to teraz tak mam... muszę jakość to przetrwać. Dać sobie radę z tym wszystkim i zacząć od nowa żyć... bez niego.

Bylam dokladnie w takiej samej sytuacji.Tyle,ze moj eks to bawidamek i szybko znajduje sobie kolejne ofiary.pzdr.

Posty [ 1 do 65 z 74 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ucieczka z toksycznego związku

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026