Witajcie kobitki,
po raz kolejny zwracam się do Was z prośbą o wsparcie i poradę.Moje wszystkie "przyjaciółki"już dawno ułożyły sobie zycie i nie ma z kim tak szczerze porozmawiać i poprosić o radę.Otóż....mam 22 lata i od 15 roku życia pracuję.Na początku były to pracę sezonowe ale póżniej moja mama znalazła pracę w miejscowości,której mieszkamy i czasem ją zastępowałam(praktycznie codziennie przez 8 lat po lekcjach).Gdy byłam w klasie maturalnej mama sprawiła mi braciszka
Bardzo wszyscy ucieszyliśmy się z tego faktu ale dla mnie bylo to trochę trudne,poniewaz musiałam ją całkowicie zastapić w pracy i jednocześnie pogodzić naukę i nie zawalić matury.Mimo tego zdałam pozytywnie maturę i zaraz po ukończeniu szkoły zastapiłam mamę.Nie miałam nigdy wakacji ;( ale cóż z czegoś trzeba było zrezygnować.Byłam wówczas jedynym zywicielem rodziny(ojciec nie mógł znalezc pracy).Po dwóch latach zamknięto sklep,w którym pracowałam.Postanowiłam wówczas otworzyć własna działalność gospodarczą.Z UE otrzymałam dofinansowanie na rozwój firmy,chłopak wziął mi kredyt,tata wyremontował mi lokal i na poczatku jakoś to szło...Po pewnym czasie zaczęłam się po woli zadłużać,kłócić z chłopakiem o pieniądze,rodzicą ciagle było mało kasy.Wiecznie na coś chcięli a ja nie miałam skąd wziąć.W końcu przyszedł dzień,w którym musiałam zamknąć sklep.Zostałam bez pracy,z długami,banki mnie ścigają a ja nie mam grosza.Stale kłócę się o to z chłopakiem.Co jakis czas da mi parę groszy,żebym kogos spłaciła ale to kropla w morzu.A rodzice zachowują się jakby nic się nie stało i zostawili mnie z długiem.Wiem,że tez nie mają ale mogli by chociaz czasami się zapytać jak sobie radzę.Nie wiem co mam robić.Nie mam nawet z kim o tym wszystkim porozmawiać.Chłopakowi już nic nie mówię bo wszystko kończy się kłótnią.ma pretensje do mnie,że go nie posłuchałam jak odradzał mi to wszystko.Teraz oboje mamy długi,których nie mamy z czego spłacić.Moje kolezanki maja juz dzieci,mężów a ja........mam długi ;((((
Podobne tematy
2 2010-02-17 03:20:19 Ostatnio edytowany przez kasianr123 (2010-02-17 03:21:55)
Oh, Kochanie....współczuję, naprawdę mi przykro. Nie mniej jednak wydaje mi sie, że nie zostałaś z niczym.
Paradoksalnie rodzice takim dziwnym i warunkowym trybem wychowania wszczepili w Ciebie zaradność, przedsiębiorczość. Pozatym założę się, że masz jakiś przyjaciół, no i chłopaka - nie powinniście sie kłucić o tej sprawy!! Hmm...może powinnaś zmienić nieco ton waszych rozmów o tym finansowym problemie. Zamiast kłócić się poprosić o to, aby sie do Ciebie przytulił!!:)
Problem finansowy, długi...no cóż kochana!! Musisz znaleść w sobie upartość i jakoś pokonać te problemy:) Życie się z nich składa. Raz problem finansowy, innym razem ktoś umartł, jeszcze innym cos nie tak ze szkołą itp.
A na szczęśliwe koleżnki spójrz torszkę z przymrużeniem oka;) Teraz sa szczęsliwe, za pare lat to ty wyjdziesz z problemów, może za mąż...urodzisz dzieciaczka itp, a jednak z tych szcżęsliwych męzatek będzie sie rozwodzić, bo np. zbyt pochopnie wyszła za mąż. !! Raz na górze, raz na dole Kochana!!:) Teraz masz chwilowy dołek najwyraźniej. Lecz jeśli masz jakaś bliska osobę, to naprawdę - prawie zaden problem!! Wole problemy finansowe, niż osobiste i samotność!! Pozdrawiam
Dziękuje za słowa otuchy
Oczywiście,że jest to problem do rozwiązania ale na chwilę obecną mam nóz na gardle ponieważ nie mam pracy a dlugi trzeba z czego spłacać i za coś trzeba żyć. Chciałabym wrócić czas,lecz jest to niemożliwe.
Nie życzę koleżanką zle ale ta perspektywa rozwodu bardzo podniosła mnie na duchu
))
szkoda że nie masz wsparcia w rodzicach - oni tutaj na pewno powinni CI coś doradzić. Zawsze są jakieś rozwiązania - z każdej sytuacji. Jak nie drzwiami to oknem
Życze dużo odwagi i optymizmu - mimo wszystko!
5 2010-03-04 12:25:49 Ostatnio edytowany przez alaclaudie (2010-03-04 12:35:04)
Jedyne rozwiązanie jakie przychodzi mi ma myśl:
po zakończeniu działalności mogłas ogłosic bankructwo.
Teraz: wynegocjować z bankiem mniejsze spłaty ( za co dłużej bedziesz spłacać).
I wyjechać za granicę by zarobić na spłate (tutaj zajmie Ci to dziesieciolecia)
Z chłopakiem sie nie kłuc- nie dziwie mu sie ze szlag Go trafia. Zachowania rodziny komentować nie będę bo nic miłego na usta sie nie ciśnie.
Jedyne co przychodzi mi na myśl to twardo im oświadczyć ze mają obowiązek pomóc Ci w spłacie długów!
Sandra, pokazałaś że stać Cię na wiele- jestem pewna że sobie poradzisz!
Za kilka dni wyprowadzam się z chłopakiem na swoje.
W połowie kwietnia idę do pracy i mam nadzieję,że to jakos będzie ![]()
Kochana jestem pełna podziwu dla Ciebie.
Przyjęłaś obowiązki swoich rodziców, dorosłego człowieka będąc na etapie wiekowym kiedy wtedy należą się młodzieńcze zabawy, pierwsze miłości, wzloty i upadki oraz martwienie się duperelami.
A Ty przyjełaś postawe zaradnej , dojrzałej kobiety.
Rodzice powinni być z Ciebie dumni,
Z długów wyjdziesz, będziemy trzymać kciuki! A z chłopakiem nie ma sensu się kłócić, w takich strefach każdemu siadają nerwy, najważniejsze ze jesteście razem i masz w nim wsparcie
:)
Pozdrawiam ciepło i życzę wszystkiego dobrego
)
8 2010-07-16 20:58:32 Ostatnio edytowany przez Emilia (2010-07-16 21:18:25)
Witam Kochane:)
Jeśli macie podobne problemy z długami postarajcie się znaleźć dobrą firmę, która wam w tym pomoże. Mam tu na myśli firmę Antywindykacyjną. Powiem Wam, że oddłużanie kojarzyło mi się z kolejnym kredytem, może nawet konsolidacyjnym pod zastaw mieszkania albo czegoś innego. Dzięki współpracy z jedną z takich firm wiem, że oddłużanie polega na dysponowaniu tym co się ma tak żeby wyjść z długów bez kolejnych kredytów. Nie wiem jak oni do końca to robili ale negocjowali z moimi wierzycielami w moim imieniu i powoli ale skutecznie zaczyna się moja sytuacja klarować. A jak tam Skarbie (sandra215) u Ciebie się układa??
Pozdrawiam Tereska
strasznie wspolczuje Ci Twojej sytuacji, tak jak ktoras z dziewczyn radzila moglabys wyjechac za granice do pracy, nawet sezonowo zeby jakos posplacac czesc dlugow. mam nadzieje ze wszystko sie ulozy a tak powinno byc
z tego co piszesz Twoj chlopak jest oparciem dla Ciebie i bardzo dobrze. zachowanie Twoich rodzicow przerazilo mnie...nie bede tego komentowac...