netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Jeden wielki zamęt - ZAGUBIONA!

10 odpowiedzi1 582 wyświetleniazałożony przez milovatemaite, 02.03.2017

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jeden wielki zamęt - ZAGUBIONA!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1

Temat: Jeden wielki zamęt - ZAGUBIONA!

Od pewnego czasu borykam się z dość skomplikowaną sytuacją (jak dla mnie) przez, którą mam niezły kocioł w głowie i mam nadzieję, że poniekąd dzięki Waszej pomocy uda mi się podjąć konkretną decyzję... ;-)
Kilka lat temu poznałam pewnego faceta X (we wcześniejszym okresie był typem łobuza, buntownika i szczeniakiem, który szczerze pisząc bawił się dziewczynami) był w 'związku' z moją 'przyjaciółką'. Od spotkania do spotkania, od słowa do słowa zaczęliśmy stawać się sobie coraz to bliżsi. Zdaje sobie sprawę, że to nieładnie 'odbijać' komuś partnera. Tylko w tym sęk, że to co ich rzekomo łączyło nie miało najmniejszego sensu, ponieważ Ona była tylko 'przykrywką', bo Pan X chciał pozbyć się wcześniejszej ex. Po jakimś czasie postanowiliśmy zostać parą, jakoś miesiąc później rozstaliśmy się, ponieważ X bał się swoich uczuć. Po kilku godzinnych rozmowach postanowiliśmy kontynuować związek. Pewnego razu odstawił jeden numer przez co trafił do poprawczaka. Spędził tam ponad rok i kontaktowaliśmy się, kiedy tylko była okazja. Któregoś wieczora wybrałam się do kuzynki na domówkę, polało się za dużo alkoholu i przez moment całowałam się z kuzynki 'chłopakiem'. Wiem, że alkohol nie jest żadnym wytłumaczeniem, ale w tamtym okresie czułam się samotna, brakowało mi czułości i tak naprawdę nie brałam na poważnie X (do tej pory pluję sobie w brodę przez tą głupotę, ale no niestety stało się i czasu nie jestem w stanie cofnąć :-/). Oczywiście na następny dzień do wszystkiego przyznałam się Panu X - nie obeszło się bez kłótni. Przez kilka dni nie miałam z Nim kontaktu, ponieważ stwierdził, że musi sobie wszystko przemyśleć. Rozumiałam Jego decyzje tylko obawiałam się tego milczenia - ale dzięki tej ciszy zdałam sobie sprawę, jak bardzo zależy mi na tym facecie i co tak naprawdę do Niego czuję, że to nie jest żadne zauroczenie ani przyzwyczajenie. Postanowiłam napisać do Niego wiadomość przepraszając za swoje zachowanie i prosząc o szansę, żeby nie odsuwał mnie od siebie. No i tak się stało, zaczął przyjeżdżać na przepustki, spotykaliśmy się wszystko wydawało się być w porządku do momentu, gdy na stałe opuścił poprawczak. Doszło do ostrej kłótni, w której przyznał się, że nie jest w stanie mi zaufać, że nadal boli Go to, co odwaliłam. Za wszelką cenę starałam się to zmienić, tylko On stwierdził, że chce o mnie zapomnieć i ułożyć sobie życie na nowo... Ciężko było mi się z tym pogodzić, przestałam utrzymywać z Nim kontakt. Po kilku miesiąc sam się odezwał i wyznał, że strasznie za mną tęskni, że tak naprawdę to byłam i jestem Jego pierwszą, prawdziwą miłością, że nadal jestem bardzo ważną osobą dla Niego. Uwierzyłam Mu i postanowiliśmy spróbować raz jeszcze. Standardowo było ładnie, pięknie aż przestaliśmy się dogadywać i oddalać od siebie (zresztą od początku jakoś słabo szło Nam z rozmową, ponieważ nie potrafiłam rozmawiać szczerze). Doszło do kolejnego rozstania, kolejny ból i cierpienie, kolejny płacz i zgrzytanie zębami. W między czasie znalazł inną zresztą ja również kogoś poznałam (z kim szybko zakończyłam znajomość, bo nie miała żadnego znaczenia dla mnie). Napisał mi jakąś wiadomość, że nie przestanie mnie kochać, że dalej dla Niego dużo znaczę. Nie odpisałam nic, usunęłam od razu po przeczytaniu wiadomość... Minęły kolejne miesiące i znowu postanowił się odezwać i ładnie opisać co czuje. Naiwna ja uwierzyłam w Jego słodkie słówka, ponieważ strasznie tęskniłam za Nim i brakowało mi Jego obecności w swoim życiu. Przez następne niedogadanie doszło do następnego rozstania. Na nowo przechodziłam przez to samo cierpienie, ale z dnia na dzień jakoś szybciej zaczęłam to przyswajać. Wmawiałam sobie, że nigdy więcej nie będę już tak naiwna, żeby dać się złapać na to samo... Od czasu do czasu pisałam z Panem X po koleżeńsku. Któregoś razu wypalił nawet coś ze zmianą stany cywilnego tylko po to, żeby On mógł więcej za granicą zarabiać... Śmiech na sali, właśnie w tamtym momencie stracił szacunek w moich oczach. Jak to ja napisałam długa wiadomość z tym co mnie zabolało i przestałam się odzywać do Niego. Poznałam innego faceta Y (w internecie), z którym zresztą aktualnie jestem w związku, od niedawna (rzecz jasna - przedstawiłam Mu całą sytuację z byłym; poinformowałam, że nadal coś do Niego czuję; że od czasu do czasu utrzymujemy kontakt i wgl). Gdy z Nim pisałam czułam chemię w powietrzu. Myślałam nawet, że mogłabym poczuć coś więcej do Niego, gdyby tylko przeszły mi uczucia do Pana X, ale... Tylko, gdy spotkałam się z Panem Y to czar prysł. Owszem lubię Go, lubię spędzać z Nim czas, ale nie czuję już żadnej chemii, na samą myśl o Nim ani, gdy widzę np. wiadomość od Niego nie bije mi szybciej serce... Przestałam cieszyć się ze spotkań, jak cieszyłam się z nich na pierwszych spotkaniach. Wiem, że On traktuje mnie wyjątkowo, dba o mnie, rozpieszcza - tylko najgorsze jest w tym wszystkim to, że nie czuję się przy Nim szczęśliwa, a przynajmniej nie na tyle na ile bym chciała. Oczywiście staram się być szczera z Panem Y i mówię Mu o wszystkich moich obawach i odczuciach (nawet łudzę się, że jeszcze ta chemia wróci i będę u Jego boku szczęśliwa). Nie wiem, czy to wina Pana X, który napisał do mnie, że mnie za wszystko przeprasza - za ten niewypał ze zmianą stanu cywilnego; za to, że nie dostrzegał moich starań; że bawił się moimi uczuciami i wgl. Napisał, że nadal jestem dla Niego bardzo ważna, że tęskni, że śnię Mu się po nocach, że nie przestał mnie kochać i codziennie o mnie myśli. Chciałby ze mną spróbować być ten ostatni raz tak na poważnie, że nadal ma nadzieję i wierzy, że dałoby Nam się stworzyć coś silnego. Upewniał mnie, że się zmienił, że zrozumiał swój błąd itd. Zaczęłam z Nim pisać o tym i szczerze mówiąc to pierwszy raz udało Nam się tak szczerze od serca porozmawiać... Uprzedziłam Go, że już z kimś jestem związana - odparł, że nie chce się mieszać, że chce mojego szczęścia... Raz się kłóciliśmy, raz rozmawialiśmy o powrocie poważnie i stwierdził, że, gdybym tylko zgodziła się na Jego powrót to postarałby się odbudować moje zaufanie, zrobiłby wszystko, żeby przekonać mnie do siebie (normalnie miód na moje uszy, bo od dawna czekałam na takie słowa i na Jego przeprosiny :-D) Nie wiem już sama co o tym wszystkim myśleć, jeden wielki zamęt! Nie potrafię Pana X od tak skreślić ze swojego życia, dużo z Nim przeżyłam i pomimo tych wszystkich wzlotów i upadków nadal Jego kocham i bardzo tęsknię... Co prawda przestałam Mu ufać, nie bardzo wierzę póki co w Jego zmianę i utrzymuję wielki dystans do Jego osoby, ale mimo wszystko chciałabym Mu wierzyć. Domyślam się, że większość z Was pomyśli 'młoda, to ma jeszcze czas na prawdziwą miłość'. Tylko, że ja jestem pewna, że to miłość (gdyby nie była to, czy poświęcałabym tyle dla Niego? Walczyłabym po tym wszystkim o Niego?). To nie jest żadne zauroczenie, bo tyle lat by nie trwało; żadne przyzwyczajenie do Niego. Wiem, że jestem naiwna - zdaję sobie z tego sprawę, jak najbardziej.
Stąd moja wiadomość do Was, co o tym wszystkim sądzicie? Odważyłybyście się zgodzić na ostatnią szansę? Liczę na Waszą szczerą pomoc ;-)

2

Odp: Jeden wielki zamęt - ZAGUBIONA!

Wiesz co ja myślę , że należysz do kobiet które aby mogły poczuć się kochane muszą być poniewierane. Ty chcesz z takim człowiekiem przez życie iść, po ile wy macie lat? Nie możesz sobie znaleźć jakiegoś normalnego faceta ?

3

Odp: Jeden wielki zamęt - ZAGUBIONA!

Jestes cholernie naiwna i glupiutka..  ta jasne zmienil sie ... wszyscy tak mówią, nie wierz w cuda, daj sobie spokój z tym facetem. A z  faceta z którym jesteś jest mi cholernie szkoda, musisz niszczyć jemu życie ? Daj mu spokój. Nie wchodź w żadne związki przez najbliższe kilka miesięcy, ogarnij swoje myśli i przede wszystkim urwij kontakt z byłym bo inaczej będziesz nadal tkwić w tym bagnie. Lubisz chyba jak ktos traktuje Cię rzeczowo. Ogarnij się, zerwie z przeszłością i zajmij się sobą a nie wchodź w bezsensowne związki .

4

Odp: Jeden wielki zamęt - ZAGUBIONA!

Ile masz lat?

5

Odp: Jeden wielki zamęt - ZAGUBIONA!
Krejzolka82 napisał/a:

Ile masz lat?

22 lata.

6

Odp: Jeden wielki zamęt - ZAGUBIONA!
senszyciax3 napisał/a:

Jestes cholernie naiwna i glupiutka..  ta jasne zmienil sie ... wszyscy tak mówią, nie wierz w cuda, daj sobie spokój z tym facetem. A z  faceta z którym jesteś jest mi cholernie szkoda, musisz niszczyć jemu życie ? Daj mu spokój. Nie wchodź w żadne związki przez najbliższe kilka miesięcy, ogarnij swoje myśli i przede wszystkim urwij kontakt z byłym bo inaczej będziesz nadal tkwić w tym bagnie. Lubisz chyba jak ktos traktuje Cię rzeczowo. Ogarnij się, zerwie z przeszłością i zajmij się sobą a nie wchodź w bezsensowne związki .

Widocznie każda osoba, która kocha musi być naiwna...

7

Odp: Jeden wielki zamęt - ZAGUBIONA!
Teufel napisał/a:

Wiesz co ja myślę , że należysz do kobiet które aby mogły poczuć się kochane muszą być poniewierane. Ty chcesz z takim człowiekiem przez życie iść, po ile wy macie lat? Nie możesz sobie znaleźć jakiegoś normalnego faceta ?

Ciekawa myśl, dziękuję za szczerość. Ja akurat mam 22 lata. Z czasem może i znajdę 'normalnego' faceta.

8

Odp: Jeden wielki zamęt - ZAGUBIONA!

Oboje jestescie tak naprawde niezbyt dojrzali i tak jak sama piszesz nie umiecie ze soba rozmawiac. Nie umiecie tez byc sami, minelo malo czasu, a juz kogos masz i on chyba tez. Ranicie te osoby, tak jakby stala sie tragedia jak bedzie jakis czas sami i przemyslicie to wszystko. No a toksyczny zwiazek z bylym nie zmieni sie nagle, chyba ze oboje byscie sie zmienili, ale na to trzeba czesto lat. No i oboje musza chciec, a u Was moze byc tak, ze tylko Tobie zalezy, a on sie Toba bawi i ma z tego rozrywke.

9

Odp: Jeden wielki zamęt - ZAGUBIONA!
truskaweczka19 napisał/a:

Oboje jestescie tak naprawde niezbyt dojrzali i tak jak sama piszesz nie umiecie ze soba rozmawiac. Nie umiecie tez byc sami, minelo malo czasu, a juz kogos masz i on chyba tez. Ranicie te osoby, tak jakby stala sie tragedia jak bedzie jakis czas sami i przemyslicie to wszystko. No a toksyczny zwiazek z bylym nie zmieni sie nagle, chyba ze oboje byscie sie zmienili, ale na to trzeba często lat. No i oboje musza chciec, a u Was moze byc tak, ze tylko Tobie zalezy, a on sie Toba bawi i ma z tego rozrywke.

Owszem - rozmowa zawsze była problemem dla mnie, ale od dłuższego czasu staram się to zmienić. Szczerze pisząc to nie minęło mało czasu, ponieważ od kilku lat tak schodzimy się, rozchodzimy. Mamy kontakt, urywamy go... Takie gówniarskie zachowanie, wiem. Myślę, że od tamtego momentu zmieniłam się zresztą sporo znajomych zdążyło to zauważyć. Niby widzą odmianę na moją korzyść - chociaż wiem, że trochę negatywnej zmiany w moim zachowaniu jest (np. dlatego, że, gdy spotykam porządnego faceta to robię wszystko, żeby zniechęcić Go do siebie :-/)... Z tego co mi wiadomo to On jest sam. Jestem naiwna i chciałabym wierzyć w Jego zmianę. Dziękuję Truskaweczko19 za komentarz! :-)

10

Odp: Jeden wielki zamęt - ZAGUBIONA!

smutne. Kolejna istotka, która ma nadzieję, że zmieni zlego wilka w grzeczną owieczkę.  Po co ! nie lepiej zamiast brac ''wadliwy egzemplarz'',  wziąć mozliwie sympatyczny i bez wiekszych wad? Nie jestes psychologiem, terapeutą  i nie masz możliwości przyciąć kogos na swoją miarę ....
pomijam, że ta osoba musialaby tego chcieć, aby móc się zmienić....

11

Odp: Jeden wielki zamęt - ZAGUBIONA!
milovatemaite napisał/a:

wiem, że trochę negatywnej zmiany w moim zachowaniu jest (np. dlatego, że, gdy spotykam porządnego faceta to robię wszystko, żeby zniechęcić Go do siebie :-/)

Masz program autodestrukcyjny. Spróbuj hipnozy regresywnej, żeby usunąć ten program. Być może Calogero Grifasi dałby radę.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jeden wielki zamęt - ZAGUBIONA!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026