netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Dawny chłopak, teraz kolega nie powiedział mi, że ma dziecko

19 odpowiedzi2 249 wyświetleńzałożony przez margaret09, 23.02.2017

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dawny chłopak, teraz kolega nie powiedział mi, że ma dziecko

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1 Ostatnio edytowany przez margaret09 (2017-02-23 20:04:45)

Temat: Dawny chłopak, teraz kolega nie powiedział mi, że ma dziecko

Witam dziewczyny, chciałam opisać Wam moją sytuację. Dla mnie temat jest skończony, ale jestem ciekawa Waszych opinii, jak inni to postrzegają.

Już jakiś czas temu, po rozstaniu z chłopakiem z nudów weszłam sobie na czat. Był to pierwszy raz i byłam ciekawa jak to wygląda. Napisał do mnie jakiś chłopak, rozmawiało nam się bardzo dobrze i w końcu wymieniliśmy się numerami telefonów. Zaczęliśmy pisać i rozmawiac. Mieszkaliśmy godzinę drogi od siebie, więc w końcu postanowiliśmy się spotkać. Pojechałam do niego, poszliśmy na spacer, potem na piwo, coś zaiskrzyło, nie wiedziałam kiedy upływały mi godziny. Nie nastawiałam się na związek, ale jednocześnie nie skreślałam go z góry. On był mną zainteresowany o czym mówił niejednokrotnie. Spotykaliśmy się od czasu do czasu. Mówił, że chciałaby ze mną być, ja w sumie też. Tylko ja studiowałam nieco dalej, na odległość to trudne, więc umówiliśmy się, że będziemy się spotykać w miarę możliwości, ja będę jeździła do niego, on do mnie i po skończeniu studiów (ostatni rok) planowaliśmy, że wyjadę do niego, tam znajde pracę.

W końcu powiedziałam mu, że mi bardzo zależy, że coś czuje do niego, on powiedział że on też by bardzo chciał i że mnie kocha. Doszło wtedy między nami do stosunku, później za tydzień jeszcze raz. Jakie było moje zdziwienie kiedy nagle telefony smsy były coraz rzadsze aż w końcu tylko co jakiś czas, skończyly się spotkania. Miałam różne myśli, że może seks go zawiódł, chociaż o tym wyrażał się bardzo dobrze (zresztą sama widziałam) albo, że po prostu chciał się zabawić i tyle. Było mi żal przez kilka miesięcy, bo czułam się wykorzystana, ale pomyślałam sobie, że trudno, za naiwność się płaci, nie ja pierwsza i nie ostatnia. Spotkaliśmy się w tym czasie raz na krótko. W zasadzie jak obcy sobie ludzie. Spytałam go o to po co mówił, że mnie kocha itd. Powiedział że zaczynał wtedy coś do mnie czuć, ale za szybko to powiedział, że jest zamknięty i trudno mu zaufać ludziom. Potem kiedy zmieniłam mieszkanie szukał ze mną kontaktu, w końcu zadzwonił i powiedział, że przeprasza mnie za wszystko. Uznaliśmy, że będziemy znajomymi, mnie już zaczeło przechodzić, nie miałam wielkiego żalu, zaczęłam sobie życie układać z kimś innym, nadal nie rozumiałam jego postępowania, ale dałam sobie spokój. Nasza dalsza znajomość wyglądała tak, że od czasu do czasu wymieniliśmy kilka smsów na neutralne tematy. Tak było do zeszłego weekendu kiedy dzwonił do mnie o 3 w nocy, nie odbierałam, potem zadzwonił normalnie, tłumaczył, że był pijany i chciał pogadać ze mną. Powiedział, że bardzo chciałby ze mną porozmawiać. Spotkaliśmy się, najpierw gadaliśmy o głupotach, potem powiedziałam mu, że jeśli chodzi o to co kiedyś to ja staram się już o tym nie myśleć, mimo, że nadal nie rozumiem jego postępowania.
Wtedy się zaczęło. Powiedział, że to wszystko przez to, że on mi nie ufał, że ja nie wzbudzam zaufania a ostatecznie przekonało go do tego to, że ja na czcie podałam inne imię, a powiedziałam mu to na spotkaniu dopiero (byłam tam pierwszy raz, nie wiedziałam z kim rozmawiam, a rzecz w tym, że jak potem gadaliśmy to on nigdy nie zwracał się do mnie tym wymyślonym imieniem, a ja sama o tym zapomniałam). Teraz po czasie widzi, że można mi zaufać i że bał się, że odejdę a ja byłam zawsze i że on sobie to odpuścił. Potem powiedział, że mieszka z kobietą, z którą ma dziecko! jak twierdzi jest nią zawiedziony, uważa że żaden facet nie chciałby z nią być, że czeka aż rodzice kupią jej mieszkanie i ona się wyprowadzi, a on ma zamiar utrzymywać kontakt tylko z synem. Jak sobie policzyłam. Ta dziewczyna musiała zajść w ciązę mniej więcej w czasie tego telefonu, w którym mnie przepraszał, raczej jeszcze wtedy nie wiedział, że ona jest w ciąży. On twierdzi, że pozwolił jej u siebie zamieszkać, bo chciał mieć kontakt z synem. Że chciał do mnie wrócić, ale dowiedział się, że ona jest w ciązy i nie wiedział co zrobić i że załuję, że nie został ze mną, bo mieliśmy takie plany i że to jest najbardziej upokarzający moment, że musi mi o tym mówić i że wie jak bardzo mnie zawiódł. Mnie ruszyło to, że ma dziecko, bo mieliśmy ze sobą kontakt, a on nie powiedział nic, ale bardziej zabolało mnie to, że kiedy ja za nim tęskniłam to on się bawił z inną dziwczyną. Twierdzi, że to była jednorazowa akcja. Powiedział, że mnie wtedy kochał i naprawdę to czuł, a powiedział, że nie, bo chciał nie sprawdzić czy się nim nie bawię.

Dla mnie to wygląda tak: przerasta go dorosłe życie i odpowiedzialność rodzicielska, bo dorósł do seksu ale nie do jego konsekwecji.

Co o tym myślicie? On twierdzi, że nastawiał się na to, że nie będę go chciała znać, ale w sumie dlaczego? To już dawno skończone, zszokowało mnie to trochę, ale relacje jak do tej pory czyli smsy od czasu do czasu mogę z nim mieć, bo mnie to już nie rusza. A wy jak myślicie i jak oceniacie cała tę sytuację?

2

Odp: Dawny chłopak, teraz kolega nie powiedział mi, że ma dziecko

Byłaś kochanką zajętego faceta, o czym nie miałaś pojęcia. Nigdy nie był Twoim chłopakiem, po prostu zbajerował Cię, bo byłaś chętna, pobzykał i zniknął.
Przez chwilę pobawił się w tatusia, a teraz znowu szuka wrażeń. Jego ponowne pojawienie się, wszystkie mętne wyznania, dziwne argumenty, były i są, jak sądzę, w nadziei na to, że znowu będzie mógł sobie ulżyć na boku.
Dziwię Ci się, że po odkryciu prawdy, masz jeszcze ochotę na utrzymywanie z nim kontaktu, zresztą jak widać znowu Cię zbajerował.

3 Ostatnio edytowany przez margaret09 (2017-02-23 21:21:19)

Odp: Dawny chłopak, teraz kolega nie powiedział mi, że ma dziecko

Nie wiedziałam, że byłam kochanką? :OOOOO Super, że mnie uświadomiłeś.
Nie byłam dziewczyną zajętego faceta, bo kiedy byliśmy razem był sam. Z tą dziewczyną spotykał się kiedy nasze spotkania się skonczyły (ok. 2 miesięcy różnicy). Nie zbajerował mnie. Mamy relacje nawet nie koleżenskie bardziej jestesmy znajomymi.

Ze środkową częścią wypowiedzi się zgadzam. Jest mu źle w swoim dorosłym, wymagającym odpowiedzialności życiu.

4 Ostatnio edytowany przez Klio (2017-02-23 21:36:24)

Odp: Dawny chłopak, teraz kolega nie powiedział mi, że ma dziecko
margaret09 napisał/a:

Nie byłam dziewczyną zajętego faceta, bo kiedy byliśmy razem był sam.

Jeśli nie liczyć tych innych z czatu, z którymi stworzył sobie podobne układy jak z Tobą, bo wszelkie znaki na ziemi i niebie (szczególnie te na ziemi big_smile ) wskazują, że byłaś jedną z jedynych... Z jedną spośród nich wpadł i się zrobił smuteczek. Teraz owa kobieta jest złem wcielonym i on czeka tylko do momentu, aż rodzice kupią jej mieszkanie... wink Tja... A Ty z tym karaluszkiem chcesz smsować i rozmawiać, bo on taki biedny i Tobie niegodnej nie ufał big_smile Boziu....
Jasne, że Cię to nie rusza. Dlatego potrzebowałaś wyjaśnień. Dlatego satysfakcjonowały Cie te krzywa wyjaśnienia. Dlatego przyjmujesz do wiadomości historie o onej złej. Dlatego chcesz utrzymywać z nim kontakt. Dlatego szukasz mu wymówek i psychologizujesz tam gdzie wielkiej psychologii nie ma... Po prostu Ciebie to nie rusza wink

5

Odp: Dawny chłopak, teraz kolega nie powiedział mi, że ma dziecko

Oczywiście nie mam pewności, ale skoro byliśmy parą to ufałam mu. Poza tym poznałam jego rodzinę, znajomych. Ale oczywiście mógł to ukryć i mógł mieć inne tego typu relacje.
W każdym razie, nie jest mi go żal. Sam odpowiada za konsekwencje swoich czynów, jest dorosły, zrobiło mi się żal raczej samej siebie, że za bardzo mu zaufałam.
Jeśli chodzi o utrzymanie znajomości, to mnie osobiście to kompletnie nie przeszkadza, bo ten człowiek dla mnie nic nie znaczy, nie mam do niego żadnych uczuć, mieliśmy od tego czasy typowe relacje znajomych. Od czasu do czasu wymiana informacji co u nas słychać i to wszystko. Wcale nie popieram tego co mówi o tej dziewczynie i uważam że to nie w porządku. Ona jest nawet w gorszej sytuacji niz on i mu o tym powiedziałam. Zresztą uważam że należy się jej szacunek chociązby z racji tego, że jest matką jego dziecka.

Jego wyjaśnienia kiedyś i teraz były glupie, żeby nie powiedzieć z d*py. Kiedyś mnie ruszało, nie był mi obojętny, ale potem zdałam sobie sprawę, że nic z tego nie będzie i że nie ma sensu tego roztrząsać.
Zresztą ja sprawę postawiłam jasno i on wie jak to z mojej strony wygląda. Nie oceniałam go szczególnie, bo to jego sprawy. Ale osobiście uważam, że utrzymywanie z nim kontaktu takiego jak dotąd nie upokarza mnie. Sadzę, że to zginie samo śmiercią naturalną, bedzie coraz rzadsze.

6

Odp: Dawny chłopak, teraz kolega nie powiedział mi, że ma dziecko

Oś czasu raczej skłania do hipotezy, że miał nie jedną jedyną. Plus te jego płaczliwe wynurzenia jak to nie mógł zaufać...
Zrobisz jak chcesz, ale dla mnie to nie byłby materiał nawet na dalekiego znajomego. Patrzę i widzę piskorza, który mocno się wije i nie wie jak w sposób normalny i honorowy wyjść z niewygodnej dla niego sytuacji. Raczej najpierw uwije sobie gotowe gniazdko z jakąś naiwną, potem zostawi dziewczynę z dzieckiem i po kłopocie, bo życie rodzinne zaczęło go uwierać wink

7 Ostatnio edytowany przez margaret09 (2017-02-23 22:05:08)

Odp: Dawny chłopak, teraz kolega nie powiedział mi, że ma dziecko

Zgadzam się z Tobą, Wygląda to tak, że pali mu się grunt pod nogami i szuka wyjscia awaryjnego. Teraz widzę aż za dobrze, że nie był to materiał na chłopaka. Ja nie polegam na nim jak na przyjacielu. Nie wiem, może całkiem powinnam olać ale już żalu do niego nie mam. Chociaż teraz jak się zastanawiam to w sumie ta znajomość nic nie wnosi do mojego zycia.

8

Odp: Dawny chłopak, teraz kolega nie powiedział mi, że ma dziecko

No a ja sie zapytam calkiem praktycznie - spalas z nim calkiem bez ochrony czy pomyslalas o tym? mam na mysli nie tylko antykoncepcje, ale i kondomy.
Chronisz sie, czy nie? istnieje cos takiego jak choroby weneryczne i aids.
On widac nie zwraca na to uwagi, tylko idzie na calosc, inaczej dzieciatko by mu sie nie przytrafilo.

Jesli i Ty tego nie robisz, to nie jestes bardziej odpowiedzialna niz on, tylko mozna co najwyzej powiedziec, ze on mial pecha a Ty farta, ze sie u Ciebie nic nie zdarzylo.

9

Odp: Dawny chłopak, teraz kolega nie powiedział mi, że ma dziecko

Uprawialam z nim seks w prezerwatywie, jestem uświadomiona smile
Nawet co ciekawe, mówił, że zdarzały mu sie przygodne znajomości, więc zażądałam badań i miałam cały wykaz na choroby weneryczne AIDS i jakieś posiewy smile

10

Odp: Dawny chłopak, teraz kolega nie powiedział mi, że ma dziecko

To przynajmniej jedna myśląca osoba. Druga używa do myślenia nie tej główki co trzeba... I to tyle jeśli chodzi o mój profil psychologiczny tego Pana big_smile
Daj sobie z nim spokój i niech bidulek bierze na litość jakąś inną.

11

Odp: Dawny chłopak, teraz kolega nie powiedział mi, że ma dziecko

W gruncie rzeczy to nawet tej dziewczynie współczuje, bo mogłam byc na jej miejscu. Ona też chyba specyficzna, bo mu powiedziała, że jedno jego słowa i ona się wynosi do rodziców ale dziecka wtedy nie zobaczy. On sam się przyznał, że przez ciąże się nie interesował i nie chciał tego dziecka. W ogóle to człowiek bardzo skupiony na sobie, ciągle sie rozwija itd. To ich wspólne życie musi być tragiczne. Nie wiem czym się kieruje ta dziewczyna, ale jeśli ma faktycznie mozliwości zamieszkania gdzieś indziej i pomocy od rodziców, to chyba powinna tak zrobić, bo do miłości go nie zmusi. Z tego co mówił to nie chce wracać do domu, nocuje w firmie. Jej rodzice i wszyscy wiedzą, że on jej nie kocha i nie chce z nią być.

Ja to dosłownie zrozumiałam tak: uważa że zniszczył sobie życie i karierę, z synem chciałby sie widywać, będzie płacił, ale jest młody, więc ma jeszcze możliwość powrotu do dawnego życia i nagle przypomniałam mu się ja, która jak się okazuje nie była taka zła, jeszcze z nim rozmawia a przede wszystkim nie zaszła w ciążę, więc w sumie można spróbować. Powiedziałam mu to wprost tak jak to, że nie bardzo wierze w brak seksu z nią i że pewnie w domu udaje dobrego ojca i i wciska kity tylko nie wiem po co. Ale jego jedyny kontrargument to taki, że jeśliby tak było to już by wzięli ślub bo go każdy do tego zmuszał.

12

Odp: Dawny chłopak, teraz kolega nie powiedział mi, że ma dziecko

Dobrze, ze dbasz o siebie.
Teraz jeszcze tylko musisz sie zastanowic, dlaczego ta sprawa tak cie zajmuje, skoro wszystko i tak juz po fakcie i wiadomo, kto to jest.
Jakas zadra u Ciebie zostala. Zamiast analizowac jego, co Cie do nikad nie doprowadzi, przerzuc sie na analize siebie samej i zastanow sie, co to za zadra w Tobie z tej historii zostala, z ktora sie jeszcze nie uporalas.

13

Odp: Dawny chłopak, teraz kolega nie powiedział mi, że ma dziecko

Moją zadrą jest chyba to, że sama sobie nie moge spojrzeć w oczy, że z kimś takim byłam i spałam i mam do siebie o to żal. Tym bardziej teraz kiedy widzę jaki jest niedorzały i nieodpowiedzialny. Żal mi siebie, że w czasie kiedy ja za nim tęskniłam, on pewnie sypiał z innymi kobietami. I ja sama źle się czuję z tą świadomością, ale chyba sama musze sobie wybaczyć smile

Nie ukrywam, że był to dla mnie szok, bo jakiś ten kontakt był, rzadki, ale był, pisaliśmy co u nas, a on się z tym nie sprzedał. Poza tym on tak nie pasuje na ojca, ze to ąz śmieszne i dziwne.

14

Odp: Dawny chłopak, teraz kolega nie powiedział mi, że ma dziecko

No tak, w jakis sposob zawalila sie przynajmniej czesc Twoich wyobrazen o swiecie i o sobie samej. Tak bywa i to moze spowodowac wewnetrzny szok.
Jednoczesnie jednak takie doswiadczenia powoduja, ze zaczyna sie widziec swiat realnie, a nie przez jakies wlasne okulary, wlasne interpretacje.
To daje tez mozliwosc lepszego poznania siebie.
Zycia uczymy sie na doswiadczeniu, uczymy sie rozrozniac, co jest dla nas dobre a co nie, czego sie trzymac, czego unikac.
Do tego potrzebne sa tez czasem te mniej przyjemne doswiadczenia.

Mozesz zmienic sposob oceny ten sytuacji i swojego udzialu w tym.
Zamiast sie oskarzac, zamien to na cenna lekcje, ktorej Ci zycie udzielilo.
Poniewaz doznalas tu tego szoku, to z pewnoscia dobrze sobie to zapamietasz i to moze ustrzec Cie przed wiekszymi katastrofami w zyciu.
W tym przypadku nie zostaly Ci po tym jakies komplikacje zyciowe, wiec mozesz sie skupic na tym wewnetrznym doswiadczeniu i wyciagnac z tego jak najwiecej korzysci dla siebie.

15

Odp: Dawny chłopak, teraz kolega nie powiedział mi, że ma dziecko

Chyba masz racje, ostatecznie to nie ja jestem w gorszej sytuacji, mimo że doświadczenie przykre, to czegoś mnie nauczyło. Tylko teraz moje pytanie, jak można komuś zaufać jeszcze raz skoro nigdy nie mam pewności co sie wydarzy.
Chodzi o to, że nic nie wskazywało na to, że on może się tak zachowac, nawet wydawąło się, że bardziej mu zależy niż mnie. Nie poszłam z nim do łóżka po miesiącu. Nasza znajomośc się rozwijała, więc w zasadzie mogłam się czuć się bezpiecznie i uważać, że będziemy razem.

16

Odp: Dawny chłopak, teraz kolega nie powiedział mi, że ma dziecko

Musisz dłużej tego kogoś poznać a nie tak szybko iść do łóżka. A miłość na odległość i bez internet głównie tak się kończy moim zdaniem.

17

Odp: Dawny chłopak, teraz kolega nie powiedział mi, że ma dziecko

Widzisz, w tym naszym zyciu jest tylko jedna jedyna rzecz pewna na 100% - nasza smierc!
A pelnego bezpieczenstwa na tym padole tez nie ma.

To Twoja decyzja, czy chcesz ufac i narazic sie ewentualnie na dalsze rozczarowania, uczyc sie radzic sobie z tym coraz lepiej, coraz mniej bac sie rozczarowan, i zyc ta przygode zwana zyciem, nabierac dalszego doswiadczenia i moze kiedys spotkac kogos, kto tego zaufania nie rozczaruje. Ale tej pewnosci, ze tak sie kiedys stanie, nikt Ci nie da.
Albo postanowic juz nikomu nie ufac, zamknac sie w sobie i zyc otoczona murem, przez ktory niewiele przeniknie, co jednakze tez nie jest calkowita gwarancja, ze nigdy nie zostanie sie zranionym czy rozczarowanym.
To Twoje zycie i Ty wybierasz, jak je chcesz przezyc.

Pierwsza wersje bedziesz w stanie wybrac tylko wtedy, gdy Twoj strach przed nieobliczalnoscia zycia bedzie mniejszy, niz chec robienia nowych doswiadczen i tesknota za miloscia.
Mozna sie swiadomie zdecydowac na to, ze jest sie gotowym podejmowac ryzyko ciagle na nowo i nie chce sie dopuscic, zeby zle doswiadczenia blokowaly radosc zycia.

Jesli chodzi o zaufanie, to tak naprawde nie chodzi w pierwszym rzedzie o zaufanie do innych ludzi.
Nikt na tym swiecie nie jest w stanie zapewnic innej osobie pelnego bezpieczenstwa i spelnic wszystkie oczekiwania i nigdy nie rozczarowac. To jest mrzonka.
Zaufanie to jest przezwyciezanie wlasnego strachu przed naszymi wlasnymi otchlaniami, ktore otwieraja sie, gdy cos idzie nie tak, jak chcemy i oczekiwalismy.
To sa przeciez tylko i az nasze wlasne emocje, z ktorymi nie potrafimy sobie radzic i ktorych nie chcemy miec i dlatego oczekujemy od innych, ze bede sie zachowywac tak, zebysmy nie musieli sie z tymi emocjami konfrontowac.

Tylko jesli oczekuje sie tego od innych, to powinno sie tez byc w samemu w stanie zapewnic to innym.
Jestes w stanie dac innym takie poczucie bezpieczenstwa i takie gwarancje, ze ich nigdy nie rozczarujesz, jakie sama chcesz zaznac od innych?
Mysle, ze jesli bedziesz szczera, to odpowiedz brzmi, ze nie, bo tego nikt nie moze tak naprawde w pelni innym zapewnic. Zawsze tylko co najwyzej do pewnego stopnia.
Ale mimo to pewnie tez chcialabys, zeby inni Ci ufali.

18

Odp: Dawny chłopak, teraz kolega nie powiedział mi, że ma dziecko

Może źle to określiłam, to prawda, że nikt mi nie obieca, że mnie nigdy nie zostawi, tak samo ja też mogę być nie w porządku czy kogoś zawieść.
Bardziej chodzi mi o szczerość i uczciwość. Ja nigdy nie zwodziłam żadnego chłopaka. Jak mi się nie podobał mówiłam o tym i nie robiłam mu nadziei. Tutaj ja też na początku nie planowałam związku, powiedziałam mu, że nie wiem co będzie, ale chcę spróbować. Skoro on uważał, że jestem nieszczera, to mógł mi to powiedzieć, jeśli nie planował być ze mną, to po co słowa, że jest zakochany, że kocha mnie i itd. Ok, może po to, żeby mnie zaciągnąc do łóżka, ale naprawdę chciałoby mu się tyle mięsiecy się starać? Nawet jeśli był taki cierpliwy to ok. Więc dlaczego sprawy nie postawił jasno? Po co ta cała szopka ze związkiem, poznawaniem rodziny itd?

Nic nie wskazywało na to, że tak się wydarzy, byliśmy jak para, za przyzwoleniem nas obojga. Dlaczego więc ktoś jest tak, nawet nie wiem jakto określić. Chodzi właśnie o tę szczerość, po co kogoś zwodzić? I że w przyszłości nie tylko w związku mogą być tacy ludzie, więc jak można komukolwiek zaufać na stopniu takim, żeby nie bać się, że ktoś Cie będzie oszukiwał w ważnch sprawach?

19

Odp: Dawny chłopak, teraz kolega nie powiedział mi, że ma dziecko

Nic przeciw szczerosci i uczciwosci.
Ale nie ma zadnego okreslonego czasu na to, kiedy trzeba sie okreslic ze zwiazek ma byc staly.
Byc moze on byl zakochany i wtedy gdy to mowil, bylo to prawda. A moze i chcial Cie tylko wyrwac. Tego nie wiem, nie bylam przy tym.
Ale mowienie o zakochaniu niekoniecznie rowna sie temu, ze to ma byc staly zwiazek.
To nie jest zadne zwodzenie.

Jesli chodzi o uczucia czy emocje, to rzadko kiedy bywa to czarno biale i dlatego wielu ludzi ma problemy z jednoznacznym okresleniem sie, bo jednego dnia maja tak, a innego inaczej. Uczucia to bardzo zmienne zjawisko.
Juz pomijam to, ze istnieja oczywiscie naprawde manipulatorzy, ktorzy robia to swiadomie.
Ale niepewnosc swoich emocji i nieznajomosc siebie samego to ogromnie rozpowszechniona cecha, rzeklabym, u wiekszosci ludzi, bez zadnego zamiaru oszukiwania kogos.

Ja widze, ze to Ty raczej ulozylas sobie w glowie zwiazek z nim, a jak on nie wypelnil Twojego planu, bo u niego jednak wygladalo to inaczej, niz Tobie sie WYDAWALO, to jestes oczywiscie rozczarowana.
Sama piszesz o tym zwiazku niejednoznacznie. Na przyklad "byliśmy jak para"
To byliscie para, czy tylko tak jakby?
Mam wrazenie, ze masz sklonnosc do budowaniu zamkow na lodzie i moze powinnas sie temu dokladniej przyjrzec, co jest rzeczywistoscia w Twoich relacjach, a co sobie dopisujesz i naginasz tak, jak Ty chcialabys widziec.
Jak zaczniesz to rozpoznawac i widziec sytuacje realnie, to masz szanse na zmniejszenie prawdopodobienstwa dalszych rozczarowac milosnych.
Chodzi tu wiec przede wszystkim o szczerosc w stosunku do siebie samej.

20

Odp: Dawny chłopak, teraz kolega nie powiedział mi, że ma dziecko

Faktycznie może niejasno o tym piszę, byliśmy parą od jakiegoś czasu, spotykaliśmy się a kiedy oboje wyznaliśmy sobie miłość doszło do seksu. Podkreślam, że poznałam jego rodzinę itd. Nie miałam jakichś konkretnych marzeń wobec niego, coś WSPÓLNIE planowaliśmy.

Rozumiem, że nad emocjami człowiek często nie panuję, ale skoro jesteśmy dorośli to oczekiwałabym pewnej odpowiedzialności i uczciwości smile Tak jak w "Małym Księciu": Trzeba wziąć odpowiedzialnośc za to co się oswoiło.
Jeszcze rozumiem, żebym z nim miała relacje, że ok znamy się, jesteśmy kolegami i uprawiamy seks. Ale czegoś takiego nie było. smile

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dawny chłopak, teraz kolega nie powiedział mi, że ma dziecko

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026