Hej dziewczyny. Mieszkam w Hiszpanii. w tutejszych supermarketach nie ma kamer, tylko w każdym jest jeden ochroniarz, który chodzi po sklepie i pilnuje.
No i właśnie taki jeden jakiś czas temu wpadł mi w oko. Nie jest może najprzystojniejszym facetem jakiego tu widziałam, ale ma w sobie coś co sprawia że jem i piję więcej, żeby mieć pretekst na częstsze zakupy. Zawsze byłam dosyć otwarta i śmiała, nigdy nie miałam problemów z poznawaniem ludzi, flirtami itp. jednak ten facet wyjątkowo mnie onieśmiela. Zauważyłam już dużo razy że zerka na mnie, jak się mijamy to utrzymujemy kontakt wzrokowy, a raz jak rozmawiałam z koleżanką i wybierałam produkty to przyłapałam go na tym że stanął sobie na rogu półki i prawdopodobnie nas podsłuchiwał (przynajmniej tak to wyglądało).
Zawsze jak idę do tego sklepu to myślę sobie: dobra uśmiechnę się w końcu czy coś, ale jak go widzę to się stresuję i boję się wykonać jakikolwiek ruch (pewnie wiele z was zna to uczucie)
Powiedzcie mi dziewczyny co powinnam zrobić? Tylko błagam, żadnych karteczek z nr telefonu bo to nie w moim stylu, albo jeszcze się okaże że ma dziewczynę, a ja nie mogę zmienić sklepu bo to jedyny w najbliższej okolicy.
Podobne tematy
Spróbuj się jednak uśmiechnąć, jeśli odwzajemni uśmiech, to coś tam niewinnie zagadaj o pogodzie. Nie szalej też, pamiętaj, że on jest w pracy.
Boże, dobij mnie... w dodatku w kraju słynącym z otwartości i luzu w kontaktach międzyludzkich...
Skoro mijaliście się utrzymując kontakt wzrokowy to czemu się do niego nie uśmiechnęłaś albo nie zagadałaś z uśmiechem o jakąś głupotę?
Po 5 czy 10 minutach można zapytać o której kończy pracę... z drugiej strony jak gościu będzie zainteresowany to sam Cię o numer poprosi...
Idąc dalej czy on się do Ciebie uśmiechał czy miał jakiś konkretny wyraz twarzy? Bo wiesz, mógł Ci patrzeć w oczy niekoniecznie będąc zainteresowanym...
Zawsze jak idę do tego sklepu to myślę sobie: dobra uśmiechnę się w końcu czy coś, ale jak go widzę to się stresuję i boję się wykonać jakikolwiek ruch (pewnie wiele z was zna to uczucie)
Ile Ty masz autentycznie lat...?
Zaraz mi się przypominają żale kursantów którzy widywali jakąś dziewczynę dajmy na to w autobusie i nie potrafili się nawet uśmiechnąć do niej że już o podejściu nie wspomnę... a potem były żale bo jak się w końcu po miesiącu (sic!) przełamali to dana Panna zniknęła...
Przy następnej okazji jak złapiecie kontakt wzrokowy uśmiechnij się do niego i obserwuj reakcje - jak się tez uśmiechnie to podejdz, przywitaj się i się przedstaw.
Ten stary numer z karteczką wbrew pozorom jest fajny tylko trzeba mieć do niego choć odrobinę odwagi... mam więc rozumieć, że Ci jej brak...?
Swoją drogą patrząc na to co piszesz to zastanawiam się co jest w Twoim stylu... może mnie oświecisz? To wtedy spróbuje coś zaproponować...
albo jeszcze się okaże że ma dziewczynę,
No i jeśli ma to co z tego? Korona Ci z głowy spadnie...?
Masa facetów podchodzi do kobiet i zagaduje i słyszy w odpowiedzi, że są zajęte... i co? Popełniają samobójstwo z tego powodu? ![]()
Jak ma, to ma. Nic się nie stanie i będziesz wiedzieć że typ jest poza zasięgiem. To aż tak straszne?
Z resztą po co miałabyś zmieniać sklep? Tylko dlatego że do gościa zagadałaś albo dałaś karteczkę a on okazał się zajęty albo nie zadzwonił...?
Śmiechem chcesz mnie zabić... ? ![]()
A cóż Ty tak kpisz z dziewczyny? Ludzie są różni, sam fakt zamieszkania w kraju uchodzącym za wyluzowany nie oznacza z automatu, że tam wszyscy tacy właśnie są. To jakiś obowiązek czy co? Zresztą nawet postawa ochroniarza mówi sama za siebie.
Autorko, rozumiem Twoje obawy. Gdy mnie podrywano bez wzajemności, potem już zawsze czułam się niekomfortowo w danych miejscach i wolałam unikać. Tym bardziej więc życzę Ci, aby ułożyło się pozytywnie. Uważam, że powściągliwość z Twojej strony wcale nie jest zła. Do odważnych świat należy, lecz dlaczego to koniecznie Ty masz rzucać się na niepewną wodę? Równie dobrze jako pierwszy może zrobić to pan ochroniarz, a Ty po rozeznaniu sytuacji zdecydujesz, czy warto się angażować. Jeśli nie, ominie Cię poczucie zawstydzenia z powodu własnej wyrywności (z moich obserwacji wynika, że mężczyznom jednak jest lżej brać taki obrót sprawy na klatę). Lekki uśmiech na razie wystarczy, tak myślę.
Hej dziewczyny. Mieszkam w Hiszpanii. w tutejszych supermarketach nie ma kamer, tylko w każdym jest jeden ochroniarz, który chodzi po sklepie i pilnuje.
No i właśnie taki jeden jakiś czas temu wpadł mi w oko. Nie jest może najprzystojniejszym facetem jakiego tu widziałam, ale ma w sobie coś co sprawia że jem i piję więcej, żeby mieć pretekst na częstsze zakupy. Zawsze byłam dosyć otwarta i śmiała, nigdy nie miałam problemów z poznawaniem ludzi, flirtami itp. jednak ten facet wyjątkowo mnie onieśmiela. Zauważyłam już dużo razy że zerka na mnie, jak się mijamy to utrzymujemy kontakt wzrokowy, a raz jak rozmawiałam z koleżanką i wybierałam produkty to przyłapałam go na tym że stanął sobie na rogu półki i prawdopodobnie nas podsłuchiwał (przynajmniej tak to wyglądało).
Zawsze jak idę do tego sklepu to myślę sobie: dobra uśmiechnę się w końcu czy coś, ale jak go widzę to się stresuję i boję się wykonać jakikolwiek ruch (pewnie wiele z was zna to uczucie)
Powiedzcie mi dziewczyny co powinnam zrobić? Tylko błagam, żadnych karteczek z nr telefonu bo to nie w moim stylu, albo jeszcze się okaże że ma dziewczynę, a ja nie mogę zmienić sklepu bo to jedyny w najbliższej okolicy.
Najprosciej jak sie da. Nastepnym razem jak bedzie w miare komfortowa sytuacja (nikogo dookola) przejdz obok i z usmiechem na ustach powiedz HOLA i idz dalej robic zakupy ![]()
6 2017-02-17 13:14:17 Ostatnio edytowany przez Alberto Salazar (2017-02-17 13:16:30)
A cóż Ty tak kpisz z dziewczyny? Ludzie są różni, sam fakt zamieszkania w kraju uchodzącym za wyluzowany nie oznacza z automatu, że tam wszyscy tacy właśnie są. To jakiś obowiązek czy co? Zresztą nawet postawa ochroniarza mówi sama za siebie.
Ach jak ja uwielbiam to usprawiedliwianie kobiet... razem z dogłębnym analizowaniem i podwójnymi standardami.
Wzrusza mnie to. ![]()
Wybacz ale z nikogo za specjalnie tu nie kpię a jedynie stwierdzam, że "pierdoły" blokują autorkę tematu. Tyle.
Owszem ludzie są różni - powiedz mi więc dlaczego np w naszym kraju w ostatnich czasach ujęła się pewna ciekawa konwencja a raczej tendencja tj jak dziewczyna jest nieśmiała i ma opory/obawy to zazwyczaj jest to słodkie i urocze i nikt jej za to nie potępia... a jak to facet jest nieśmiały i nie potrafi zrobić pierwszego kroku to jest określany najczęściej mianem frajera/ciapy/ciamajdy i w ogóle szufladkowany jako nie warty jakiegokolwiek zachodu, hę?
Bo widzisz, moim zdaniem strona której druga osoba się podoba ma zrobić pierwszy krok ( w tym konkretnym przypadku podejść i zagadać)... a nie bawić się na dłuższą metę w uśmiechy, spojrzenia, wyginanie ciała, trzepotanie rzęsami i inne pierdołki.
Nawiązanie znajomości z drugim człowiekiem jest proste jak konstrukcja cepa, tyle że ludzie mają zwyczaj komplikować to sobie i wynosić tę prostą czynność trudnością do rangi fizyki kwantowej... a to jest po prostu zabawne...
A tak na marginesie, jeśli mówię o Hiszpanii to nie dlatego, że uważam że z automatu wszyscy tam są wyluzowani ale że po po prostu jest to inna bardziej otwarta kultura w zakresie relacji. W naszym zaściankowym i sztywnym, polskim społeczeństwie nie przywykło się np zbytnio do tego że to kobieta może zagadać a tam to nie jest nic nadzwyczajnego.
To jakiś obowiązek czy co?
Jak rozumiem wedle Twojej logiki tylko facet ma obowiązek wykonywać pierwszy krok ale kobieta to już nie? ![]()
Jasne, że autorka nie ma obowiązku wykonywać pierwszego kroku. Ba, może nie zrobić kompletnie nic - to oczywiście jej prawo i jej decyzja... tylko niech potem nie narzeka, że ją do faceta ciągnie i nie może sobie z tym odczuciem poradzić... bo to już wtedy zakrawa na komizm. ![]()
Autorko, rozumiem Twoje obawy. Gdy mnie podrywano bez wzajemności, potem już zawsze czułam się niekomfortowo w danych miejscach i wolałam unikać. Tym bardziej więc życzę Ci, aby ułożyło się pozytywnie. Uważam, że powściągliwość z Twojej strony wcale nie jest zła. Do odważnych świat należy, lecz dlaczego to koniecznie Ty masz rzucać się na niepewną wodę? Równie dobrze jako pierwszy może zrobić to pan ochroniarz, a Ty po rozeznaniu sytuacji zdecydujesz, czy warto się angażować. Jeśli nie, ominie Cię poczucie zawstydzenia z powodu własnej wyrywności (z moich obserwacji wynika, że mężczyznom jednak jest lżej brać taki obrót sprawy na klatę). Lekki uśmiech na razie wystarczy, tak myślę.
A ja rozumiem, że łatwiej i zdecydowanie wygodniej szukać usprawiedliwień i powodów dlatego aby absolutnie nie przełamywać własnych słabości i nie zrobić jakiegokolwiek choćby najmniejszego kroku, który wymagałby od nas choćby szczypty wysiłku i naparstka odwagi. No bo jak to? Ja mam się postarać? Ja mam coś dać od siebie? Co on sobie wtedy o mnie pomyśli... na bank, że jestem łatwa. Nie! Będę udawać chłodną, stonowaną i niedostępną, niech to on wyjdzie z inicjatywą.Ja siebie szanuję... boże, co za bzdury.
Uwielbiam takie płytkie i zaściankowe podejście. Swoją drogą to bardzo ciekawe, że wymaga się od kogoś w takiej sytuacji najczęściej tego czego nie wymaga się od siebie. Bajka - wymagajmy od kogoś odwagi, spontaniczności i pewności siebie podczas gdy sami jesteśmy tchórzliwi i miękcy jak cieplutkie masełko - hipokryzja wyższego rzędu. ![]()
Swoją drogą, Twoja wypowiedz prezentuje bardzo popularne w naszym kraju podejście - facet ma się domyślić, że się kobiecie podoba ( najlepiej na podstawie kształtu czaszki albo częstotliwości mrugania rzęsami)... następnie ma wyczuć idealny moment... a następnie ma zagadać w sposób idealnie odpowiadający danej kobiecie ( skąd ma wiedzieć jak? oczywiście ma się domyślić)... a kiedy już to wszystko zrobi to rzeczona delikwentka może łaskawie po dłuższym lub krótszym rozeznaniu się w sytuacji łaskawie zadecydować co zrobi z tą atencją...
Tak to jest bardzo wygodne podejście dla kobiet i wbrew pozorom w naszym kraju dość często stosowane i popularne, naturalnie ubrane w całą masę usprawiedliwień, że kobieta ma nie być łatwa. Tyle, że z tym to akurat nie ma kompletnie nic wspólnego.
(z moich obserwacji wynika, że mężczyznom jednak jest lżej brać taki obrót sprawy na klatę)
Jak widać Twoje obserwacje nie obejmują tego, że faceci są bardzo często spławiani i stąd z czasem pojawia się obojętność w tym zakresie. Jedna olewa w tą czy ta nie robi różnicy a można tylko zyskać. Czemu więc nie podejść i nie spróbować...
Swoją drogą, nigdy nie przestanie mnie bawić nieświadomość wielu ( nie wszystkich) kobiet w zakresie tego jak bardzo faceci boją się odrzucenia... i jak wiele wysiłku wymaga takie "przełamywanie" się.
Swoją drogą, nigdy nie przestanie mnie bawić nieświadomość wielu ( nie wszystkich) kobiet w zakresie tego jak bardzo faceci boją się odrzucenia... i jak wiele wysiłku wymaga takie "przełamywanie" się.
Pozwole sie odniesc tylko do tego co napisales tutaj.
Faktycznie kobiety w sporej wiekszosci jakby tego nie rozumialy i dziwia sie ze "facet patrzy patrzy ale nie podejdzie". A jak rozmawialem z nimi na ten temat to same boja sie odrzucenia 100x bardziej jak faceci! Moze troche skrajna sytuacja, ale podobno malo co bardziej zaboli kobiete jak sytuacja w której ona wyjdzie z propozycja seksu a facet powie nie i zwieje... bo facet to przeciez taki automat do seksu, caly czas tego chce i tylko czeka na okazje, a tutaj zonk, odmówil mi!
Kazdy z nas facetów kto cos przezyl dobrze wie z jaka latwoscia kobiety na wstepie potrafia nas odrzucic z byle powodu. Czasem nawet zachowuja sie chamsko jak nie sa zainteresowane. A czasami specjalnie nas prowokuja bo chca potwierdzenia swojej atrakcyjnosci, a jak facet wykona pierwszy krok to sie tylko z nas smieja.
Ogólnie z podchodzenia "na ulicy" juz dawno wyroslem, jedyne co mi z tego wyszlo to jeden, srednio udany kilkumiesieczny zwiazek. Kobietka super ale nie pasowalismy do siebie. Uwazam ze go glownie przez mój specyficzny charakter, bardzo ciezko jest losowo trafic na kobiete z która mialbym o czym rozmawiac, a nawijac o bzdurach i budowac napiecia u zupelnie obcej mi osoby nie potrafie ![]()
Alberto, może Ty także wyjedź do tej Hiszpanii albo gdzieś i sam wyluzuj. Nadinterpretowujesz, człowieku.
Alberto, może Ty także wyjedź do tej Hiszpanii albo gdzieś i sam wyluzuj. Nadinterpretowujesz, człowieku.
Wybacz Madame, zapomniałem że nie z każdym na tym forum można prowadzić merytoryczną dyskusję opartą na argumentach... oraz nieco dłuższą i ciekawszą niż 1 smutna linijka.
Mój błąd.
Dobra żarty na bok, czas wrócić do dyskusji.
Faktycznie kobiety w sporej wiekszosci jakby tego nie rozumialy i dziwia sie ze "facet patrzy ale nie podejdzie".
Danego zjawiska nie zrozumie dostatecznie dobrze (zazwyczaj) ktoś kto z nim nie miał do czynienia... w tym przypadku z obydwu stron.
Kobiety zazwyczaj nie rozumieją strachu przed odrzuceniem bo go często nie czują, co wynika z tego że nie ma w naszym kraju żadnej presji na kobiety by to one zagadywały... w odróżnieniu od facetów, gdzie presja kulturowa jest dosyć spora.
A jak rozmawialem z nimi na ten temat to same boja sie odrzucenia 100x bardziej jak faceci!
Trudno się z Tobą nie zgodzić. Poniekąd dlatego wykształcił się swego rodzaju mechanizm obronny ( wzmocniony przekonaniami kulturowymi), że to do drugiej strony należy pierwszy krok. Ze swojej strony powiem tak: owszem facet ma podejść i zagadać w mojej opinii ale to kobieta ma dać facetowi jeden lub jeśli jest potrzeba kilka sygnałów, że jest zainteresowana i dany delikwent może spróbować sił.
Moze troche skrajna sytuacja, ale podobno malo co bardziej zaboli kobiete jak sytuacja w której ona wyjdzie z propozycja seksu a facet powie nie i zwieje... bo facet to przeciez taki automat do seksu, caly czas tego chce i tylko czeka na okazje, a tutaj zonk, odmówil mi!
Ciężki cios dla ego i szeroko pojętej pewności siebie, prawda? ![]()
Kazdy z nas facetów kto cos przezyl dobrze wie z jaka latwoscia kobiety na wstepie potrafia nas odrzucic z byle powodu. Czasem nawet zachowuja sie chamsko jak nie sa zainteresowane.
Generalnie odsetek "chamskich" jest dosyć mały z moich obserwacji, największą grupę stanowią zazwyczaj "kłamczuszki" , które nie chcą nikogo zranić ( sarkazm
).
A czasami specjalnie nas prowokuja bo chca potwierdzenia swojej atrakcyjnosci, a jak facet wykona pierwszy krok to sie tylko z nas smieja.
Cóż, oprócz wspomnianych przez Ciebie powyżej manipulantek chyba tylko modliszki są gorsze. ![]()
Niestety jest trochę w tym kraju ( jak i na świecie) kobiet, które są na tyle zakompleksione, że muszą sobie głaskać ego ilością poderwanych facetów, tudzież komplementów albo rozdanych fałszywych numerów.( chociaż teraz mają do tego snapchaty, instagramy i fejsbunie
)
Trochę jak z facetami podrywającymi dziewczyny dla sportu i uzależniających swojego ego od ilości zdobytych numerów czy jedno nocnych przygód.
Ogólnie z podchodzenia "na ulicy" juz dawno wyroslem, jedyne co mi z tego wyszlo to jeden, srednio udany kilkumiesieczny zwiazek. Kobietka super ale nie pasowalismy do siebie.
No widzisz ale poznałeś ją i coś z tego było... i tak jesteś do przodu w porównaniu do kogoś kto czegoś takiego nawet nie próbował. ![]()
bardzo ciezko jest losowo trafic na kobiete z która mialbym o czym rozmawiac, a nawijac o bzdurach i budowac napiecia u zupelnie obcej mi osoby nie potrafie
Moim zdaniem, nie ma sensu bawić się w budowanie napięcia a najlepiej być po prostu sobą. Gierki są sztuczne i śmieszne, naturalności spontaniczność jest moim zdaniem najlepsza. Ale to moje zdanie. ![]()
Zauważyłam już dużo razy że zerka na mnie, jak się mijamy to utrzymujemy kontakt wzrokowy, a raz jak rozmawiałam z koleżanką i wybierałam produkty to przyłapałam go na tym że stanął sobie na rogu półki i prawdopodobnie nas podsłuchiwał (przynajmniej tak to wyglądało).
Zawsze jak idę do tego sklepu to myślę sobie: dobra uśmiechnę się w końcu czy coś, ale jak go widzę to się stresuję i boję się wykonać jakikolwiek ruch (pewnie wiele z was zna to uczucie)
A nie możesz tak ustawić sprawy, żeby go poprosić o pomoc przy czymś, np. żeby Ci zdjął jakiś produkt z wysokiego regału? ![]()
11 2017-02-17 19:57:10 Ostatnio edytowany przez Alberto Salazar (2017-02-17 19:57:58)
A nie możesz tak ustawić sprawy, żeby go poprosić o pomoc przy czymś, np. żeby Ci zdjął jakiś produkt z wysokiego regału?
Genialny w swojej prostocie sposób na niebezpośrednie rozpoczęcie rozmowy, możesz również zapytać gdzie znajdziesz produkt XY bo nie możesz znalezć... i czy mógłby Ci pomóc..
Zaskoczyło mnie jak się rozwinął ten wątek, bardzo ciekawe i trafne uwagi tutaj wyczytałam...
A wracając do ochroniarza, dzisiaj nastąpił przełom: Weszłam do sklepu i spotkałam go zaraz przy wejściu, obserwował mnie, rzuciłam mu krótkie spojrzenie i gdy już opuszczałam wzrok zauważyłam że chyba coś mruknął/powiedział albo przynajmniej się do tego zabierał.... więc rzuciłam krótkie "hola" z uśmiechem i uciekłam w podskokach ![]()
Zaskoczyło mnie jak się rozwinął ten wątek, bardzo ciekawe i trafne uwagi tutaj wyczytałam...
A wracając do ochroniarza, dzisiaj nastąpił przełom: Weszłam do sklepu i spotkałam go zaraz przy wejściu, obserwował mnie, rzuciłam mu krótkie spojrzenie i gdy już opuszczałam wzrok zauważyłam że chyba coś mruknął/powiedział albo przynajmniej się do tego zabierał.... więc rzuciłam krótkie "hola" z uśmiechem i uciekłam w podskokach
Ech... a już przez maleńką chwilę miałem nadzieję na coś więcej niż burza w szklance wody... ![]()
Zaskoczyło mnie jak się rozwinął ten wątek, bardzo ciekawe i trafne uwagi tutaj wyczytałam...
A wracając do ochroniarza, dzisiaj nastąpił przełom: Weszłam do sklepu i spotkałam go zaraz przy wejściu, obserwował mnie, rzuciłam mu krótkie spojrzenie i gdy już opuszczałam wzrok zauważyłam że chyba coś mruknął/powiedział albo przynajmniej się do tego zabierał.... więc rzuciłam krótkie "hola" z uśmiechem i uciekłam w podskokach
Eeee, a gdzie ten przełom? ![]()
Zawsze to coś więcej niż tylko nieśmiałe spojrzenie... więc krok do przodu ![]()
Z reguły jestem taka, że gdy coś idzie za szybko, lub gdy facet zagaduje i od początku okazuje swoje intencje to bardzo szybko tracę nim zainteresowanie.
Więc wbrew pozorom jestem zadowolona z obrotu sprawy... mam nadzieję tylko że w ciągu tego miesiąca poprzestaniemy na czymś więcej niż tylko zwykłym "cześć" ![]()
16 2017-02-19 14:06:43 Ostatnio edytowany przez Alberto Salazar (2017-02-19 14:09:26)
Zawsze to coś więcej niż tylko nieśmiałe spojrzenie... więc krok do przodu
Jak dla mnie, to Tobie się wydaje... że to krok do przodu a w zasadzie gdzie staliście tam stoicie... ale to mój punkt widzenia. Co innego gdybyście porozmawiali...
Z reguły jestem taka, że gdy coś idzie za szybko, lub gdy facet zagaduje i od początku okazuje swoje intencje to bardzo szybko tracę nim zainteresowanie.
Hmm aż mnie rączki świerzbią żeby podrzucić Ci namiary na kilka ciekawych i rzeczowych artykułów bo być może zmieniłabyś zdanie... i spojrzała na siebie nieco krytycznie...
Z drugiej strony to nawet się cieszę, że ten gość do Ciebie nie podszedł z własnej inicjatywy... bo z tego co widzę bez mrugnięcia okiem byś go spławiła.
Tego rodzaju zachowania są właśnie powodem dla tego, że faceci w naszym kraju boją się podchodzić do kobiet, które im się podobają.
To jak postępujesz z facetami to Twoja sprawa i mnie nic do tego... ale zdaj sobie proszę sprawę, że w ten ( powyższy) sposób, robisz odsiew ze zdecydowanych i pewnych siebie facetów, którzy mają odwagę podejść i powiedzieć Ci wprost że im się spodobałaś - to jest np klasyczna nawijka Hiszpanów albo Włochów.
Krótko mówiąc moim zdaniem sama strzelasz sobie w kolana.
Więc wbrew pozorom jestem zadowolona z obrotu sprawy... mam nadzieję tylko że w ciągu tego miesiąca poprzestaniemy na czymś więcej niż tylko zwykłym "cześć"
Moim zdaniem jesteś zadowolona z obrotu sprawy bo Ty wciąż masz pełną kontrolę nad tą pseudo - relacją i siedzisz w swojej strefie komfortu. W takim tempie do rozmowy dojdzie za 2 miesiące a do randki za pół roku... zakładając, że w ogóle do nich dojdzie z Twoim podejściem... bo gdzieś po drodze ocenisz, że to za szybko i tracisz nad tym pełną kontrolę...
Wybacz ale tak to dla mnie wygląda i takie jest moje zdanie... a prócz powyższych tego rodzaju podejście może Cie zaprowadzić donikąd.
Hmm aż mnie rączki świerzbią żeby podrzucić Ci namiary na kilka ciekawych i rzeczowych artykułów bo być może zmieniłabyś zdanie... i spojrzała na siebie nieco krytycznie...
Dziękuje za rady, motywujesz mnie do działania ![]()
A co do artykułów możesz mi podesłać coś ciekawego, chętnie poczytam!
Masz na poczcie.
Dzięki wielkie!
Jesteśmy już na etapie "Hola" i uśmiechów przy mijaniu się... tak więc coś ruszyło do przodu!
Autorko
Weź coś buchnij, krem albo jakieś gumki :], myślę że pójdziecie mocno do przodu w interakcji.
Wiesz sam na sam w pokoju, przeszukanie itd... Dla tego gumki, niech sobie porozkminia.
Wystarczy pokombinować, na pewno się uda
Pozdrawiam
Najpierw zorientuj się czy jest w związku czy jest wolny.
Jesteśmy już na etapie "Hola" i uśmiechów przy mijaniu się... tak więc coś ruszyło do przodu!
Jak już pisałem - nic nie ruszyło. ![]()
Za miesiąc jak być może porozmawiacie - okaże się ( nie daj Boże), że facet jest w związku i będzie rozczarowanie, bo tyle podchodów i wszystko na nic. ![]()
Nie lepiej poświęcić te 5-10 minut jednorazowo i porozmawiać? To nie boli, raczej Cie nie zje. ![]()
dziewczyno czaisz się z tym zagadaniem jak kot na myszę, widzę że u ciebie wyobraźnia mocno pracuje, a to przecież zwykły człowiek nie jakiś heros albo wampir, tak więc do dzieła, pomimo że cię onieśmiela