Witam. Mam na imię Tomek. Pozwoliłem sobie wkraść się na Wasze forum drogie panie, ponieważ potrzebuję Waszej opinii. Chodzi o mój związek. Postaram się opisać to krótko, ale treściwie.
Mój związek trwa już 4 lata. Moja dziewczyna to osoba, która ma wiele zalet. Jest miła, pomocna, inteligentna. Jednak... obecna sytuacja wygląda tak - ja pracuję w domu jako grafik, ona od 4 lat nie pracuje. Zarabiam dość dobrze, starczy na utrzymanie nas obojga, jednak wiadomo - dodatkowe źródło złotówek zawsze by się przydało. Jednak nie o finanse chodzi. Chodzi o to, że ona lubi... wiedzieć wszystko? Oczywiście o mnie. Gdzie idę, co robię. Spędzamy ze sobą po 24 godziny na dobę, ponieważ ja mam firmę w domu. Chodzimy razem nawet do sklepów. Ona nawet zęby idzie myć wtedy kiedy ja. Z początku było to słodkie, ale po takim czasie jest to bardzo męczące. Wręcz bardzo. Ona twierdzi, że tak miała zawsze w związkach i taka jest, bo jej zależy na bliskości. Mi też, ale ja już nie mam życia prywatnego. Nie mam praktycznie znajomych, bo nigdzie nie wychodzę sam, bo oczywiście byłaby awantura. Ona do pracy nie chce iść - chce pracować ze mną. Czasem mi pomagała i jej się spodobało. Jednak nie jest mi to na rękę. Przeraża mnie ten ciągły kontakt z nią. Tylko, że jej się tego nie da wyjaśnić. Z nią niestety nie ma rozmowy, ponieważ zawsze zaczyna płakać, mieć ciche dni. Tyle już tego przerobiłem, że wole tego uniknąć. Zależy mi na niej, po tylu latach to chyba normalne, ale najgorsze jest to, że to wszystko odbija się na wielu płaszczyznach, np. seksie. Nie ma go już od 2 lat. Przestała mnie całkowicie pociągać. Nigdy nikogo nie zdradziłem i na pewno tego nie zrobię, ale chyba doszło już do tego, że ja się czuję jakbym mieszkał z siostrą. Jak gdzieś jesteśmy to mimo że nie chcę - patrzę na inne kobiety i potem często o nich myślę i sam na siebie się wku***am, bo nigdy nie chciałem i nie chcę być takim facetem. Jednak ja już na prawdę nie wiem co robić. 3 lata temu był najgorszy okres. Bardzo się kłóciliśmy o moich znajomych, bo ona nie polubiła dziewczyny mojego kumpla. To wszystko kończyło się tak, że robiła sobie krzywdę (nie wiem czym, widziałem tylko krew na podłodze często). Potrafiła uciekać w nocy gdzieś do lasu i musiałem jej szukać. Teraz już jest pod tym względem o wiele lepiej, ale w dalszym ciągu nie potrafię z nią rozmawiać na poważne tematy, bo ona nie uznaje innych opinii. Ma tylko swoją.
Nie wiem co mam robić. Próbowałem to wszystko skończyć 2-3 razy, ale wymiękałem i wracałem do niej. Przez te lata tak bardzo przyzwyczaiłem się do tego, że robimy wszystko razem, że nie umiem już robić nic sam bo mam wyrzuty. Dzisiaj np. obraziła się na mnie na cały dzień bo sam pojechałem załatwić coś na miasto. Ja już zrobiłem się tak słaby psychicznie, że myśl o pozostaniu samemu mnie przeraża.
Proszę Was o radę, czy i jak ja mam z nią rozmawiać? A może jedynym wyjściem jest rozstanie?