nie wiem od czego zacząć... w moim związku nie dzieje się najlepiej... facet chyba po prostu chce przejąć kontrolę nad wszystkim ;/ gdy o czymś rozmawiamy i powiem cos nie tak - potrafi wyzwać od kretynek i każe spadać. mam nie odzywać się do niego. kiedyś w takiej syt. oczywiście wpadałam w panike i pisałam desperacko przepraszając..właściwie za nic ! ;/ teraz gdy olewam to zarzuca mi że go olewam, do tego nie okazuję mu uczuć( dodam że troszczę sie o niego, staram się zorganizowac ciekawie wspólny czas, piszę czułe smsy itp ), ale nie zuważyłam by on w jakis specjalny sposób mnie traktował...wręcz przeciwnie...dla zabawy(niby podroczyć się) " klepie" mnie po głowie ( i w dvpie ma to że ciągle mu mówie żeby przestał bo to zwyczajnie boli, w dodatku czuje sie przez to juz upokorzona, a gdy mu oddam w złości to potrafi jeszcze lepiej przyłożyć). pyskówka i brak zainteresowania są na porządku dziennym od jakiegoś czasu....nie wiem co sie dzieje. kiedyś był inny, czuły, potrafił postarać się, bez okazji przyjechał z różą gdy byłam chora i siedziałam w domu zasmarkana...czasem tylko gdy rozmawiamy o starych czasach widze ze łapiemy tą nić ale to chwilowe. gdy mam inne zdanie niz on potrafi zagrozić że pożeganmy się o.O zarzuca mi ze nie troszcze sie o niego i regularnie wspomina żejego eks była dobra dzierwczyną(więc dlaczego go rzuciła? ... ) wychodzi na to że powinnam siedziec jak mysz pod miotłą i każdy rozkaz spełniac, odzywac sie kiedy Pan i Władca tego chce.tyle że mnie to juz zaczyna frustrowac i czuje ze pewnego dnia wybuchne...póki co próbuje to do porządku doprowadzic, ae z marnym skutkiem ( typ bezkompromisowy ;| ) kocham go całym sercem ale sytuacja robi sie gorąca... często rozstawalismy się, oczywiscie z jego inicjatywy, miesiąc-dwa i sam wracał...gdy spędzamy czas razem różnie bywa...jest dobrze, jest źle, kłócimysię, godzimy...ale kontakt virtual to porazka..nie potrafie złapac tematu, ma wrazennie ze to zreszta go nie obchodzi :(gdy pytam go co go skłoniło do powrotu odp że sam nie wie... widze że zmienił sie, nie wiem co sie z nim stało...jest oschły, niemiły, niecierpliwy...kompletne przeciwieństwo chłopaka, którego kiedys poznałam...nie wiem co mam robic, nie jestem na tyle silna by odejsc, czuje sie kompletnie rozdarta, HELP !
sorry za błędy. pisane na szybko podczas chwili wolnego wink
Nie pisz posta pod postem tylko używaj opcji "edytuj", o czym mówi pkt 10 regulaminu - pozdrawiam Agatka/moderator