netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Nadzieja, która umarła.

19 odpowiedzi4 372 wyświetleniazałożony przez chomej, 04.02.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nadzieja, która umarła.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1

Temat: Nadzieja, która umarła.

Odszedł już 2 miesiące temu. Wiem, że to już bez sensu, ale ciagle jest dla mnie ważny, ciągle go kocham, dlatego ta nadzieja zawsze gdzieś na dnie serca była....taka malutka. Mieliśmy umówe, że jak któreś z nas zacznie się z kimś spotykać to sobie o tym powiemy, żeby nie było "niespodzianek". Wczoraj mi to zakomunikował. Poczułam jak kolejny sztylet przebija moje zabliźnione serce na nowo.
Czytałam jego słowa i czułam jak łzy same płyną po policzach....

To był moment kiedy ta reszta nadzieji, umarła. Wiem, że musze iść do przodu, że to nie ma sensu i gdzieś tam czeka na mnie moje szczęscie i że on nim nie był.

Ale czuję sie taka oszukana, modliłam się codziennie o niego, o nas i wszystko zagręła ona.

Nie mam siły już walczyć o jutro...

2

Odp: Nadzieja, która umarła.

naprawde lepiej zacznij zyc swoim zyciem i nierozpamietuj o nim bo to nie daje ci nic

on teraz sie tym nie przejmuje i jest z inna moze mowi inaczej ale jego decyzja mowi sama za siebie

i tak kawal czasu sie maltretujesz

pomysl o tym
zrob cos

3

Odp: Nadzieja, która umarła.

Droga choomej!
Ja dzis wypilem 9 (dziewiec!) piw, i nic... po 2 miesiacach zadnej..l najmniejszej! ulgi mi to nie dalo...
tylko tyle, ze doszedlem do wniosku, ze chyba ja juz dlugo nie pozyje.....

Do przodu isc... do kad, po co? sama i tak nie bedziesz szczescliwa.. i zadna wiedza, kasa ci szczescia nie da..

.. ja tak mysle, o sobie... abys umiala inaczej! tego Ci serdecznie zycze..

4

Odp: Nadzieja, która umarła.

Nadzieja nie umiera nigdy. Ona zawsze gdzieś na samym dnie serca pozostanie ukryta.
chomej jestes jeszcze młoda, całe życie przed Tobą. Spróbuj zapomnieć o nim, nie wspominac wspólnych chwil. Wiem łatwo się mówi gorzej z wprowadzeniem tego w życie, ale musisz iśc do przodu, nie zatrzymywać się i nie oglądać za siebie.
Znam ten ból nawet niewiesz jak bardzo, nie da się go wyleczyć. Tobie przyjdzie to z czasem latwiej bo widzę że zdajesz sobie sprawę i piszesz że: " gdzieś tam czeka na mnie moje szczęscie i że on nim nie był." Powodzenia

5

Odp: Nadzieja, która umarła.

Pisze, że czekam na to moje szczęście bo musze w coś wierzyć. Jak bym nawet w to nie wierzyła to już nic by mi nie zostało. ostatnio sł.uchałam piosenki Normalsów w refrenie leci tak:

"zapomnieć nie ma mowy...
być razem nie ma mowy...
wyrzucić nie da rady...
bo ciągle w sercu Ciebie mam..."

Czuje się dokładnie tak. Ale skoro on buduyje sobie życie na nowo nic innego mi nie zostało tylko zapomnieć. Ja nikomu źle nie życzę, serce mi pęka, że to ja nie mogłam dac mu szczęścia, ale podobno wszystko dzieje się po coś. Zobaczymy,

Tomku nie poddawaj się! Trzeba walczyć, chociaż czasmai jest ciężko i wszystkiego się odechcewa. Widać te połówki jabłek były zgniłe i popsuły by cały owoc. Na wiosnę znów zakwitna jabłonie...

6

Odp: Nadzieja, która umarła.

To tak sie nie da zapomniec,jak sie bardzo kocha,trudno po rostaniu sie odnalezsc,i chyba kochana osobe sie dlugo pamieta,ja do dzisiaj sledze losy,kiedys mojego chlopaka...chociaz szczerze mi powiedzial ,ze mnie nie kocha,docenilam to,kazdy ma swoj scenariusz zycia,tylko my chcemy to zmienic i z wieloma rzeczami musimy sie pogodzic....

7

Odp: Nadzieja, która umarła.

Każde głębsze uczucie prowadzi do cierpienia. Miłość bez cierpienia nie jest miłością.

Jan Twardowski

8

Odp: Nadzieja, która umarła.

Zgadzam się. Bez cierpienia nigdy byśmy nie docenili tych cudownych chwil... tylko ile tego cierpienia trzeba znosić. Ile jeden człowiek jest w stanie wtrzymać? Skąd brać siłę, skoro już zaczyna się tracić nawet nadzieje?
Przyznam sie Wam, że w najgorszych koszmarach nie spodziewałam się, że przyjdzie mi się zmierzyć z czymś takim, z takim ogromnym bólem i zawodem życiowym.
Jego odejście jest najgorszą decyzją jaką przyszło mi zaakcpetować w ciągu całego mojego życia.

Narazie jestem na etapie egzystencji, nie życia. Kiedyś czytałam takie pytanie: "a Ty dzisiaj przeżyłeś ten dzień czy przeistniałeś?"

Ja istnieję, tak baradzo chcę żyć, ale nie mogę, nie chce mi się....

9

Odp: Nadzieja, która umarła.
chomej napisał/a:

Mieliśmy umówe, że jak któreś z nas zacznie się z kimś spotykać to sobie o tym powiemy, żeby nie było "niespodzianek".

A moim zdaniem, wybacz, ale to głupota. Po co ludzie, których nic już nie łączy, mają sobie komunikować o ewentualnym rozpoczęciu nowego związku? Para zrywa ze sobą i finito- żadnych rozpamiętywań, rozdrapywania ran i tym podobnych. Koniec jest końcem- po co sobie wzajemnie robić tym krzywdę? Żadne z Was nie było swoją własnością; Jako osoby żyjące osobno i nie mające ze sobą już nic wspólnego, nie powinniście się w ogóle interesować wzajemnym losem. Tym bardziej, że od Waszego rozstania minęło już trochę czasu...

10

Odp: Nadzieja, która umarła.

Wtedy wydawało mi sie to fair, ale teraz wiem, że ta umowa była głupotą. No nic już nie zmienie. Tym razem dotrzymał słowa. Ehh ciężkie to wszystko.

11

Odp: Nadzieja, która umarła.

Powiedział, nie powiedział, co to ma za znaczenie. Jeśli się skończyło, przestań z nim się w ogóle komunikować, rozmawiać, pisać. Zamknij drzwi i wyrzuć klucz, po co to rozpamiętywać?

12

Odp: Nadzieja, która umarła.

Chomej!  Nie poddawaj się, bo po prostu zmarnujesz sobie parę miesięcy życia. Właśnie twoje posty , o tym ze nie warto sie poddawać, trzeba iść dalej i zyć pomogły mi. To i Ty sie tego trzymaj. Wiem, że jest ciężko...ja też do końca się nie wyleczyłam ale po tym co sie dowiedziałam o nim ostatnio, to proces leczenia się znacznie przyspieszył.  Poza tym moja koleżanka z grupy tez sie ostatnio rozstała ( była z nim 7 lat) i tak się mnie pyta czy mi ciężko jest. Ja mówię, że trochę ale już niedługo wiosna to się zakocham szczęśliwie:) i mówię żeby ona tez sobie kogoś znalazła a ona mi na to: tego chwastu to pełno po rowach tylko trzeba wybrać jakiś kwiat... i tu ma trochę racji, bo znaleźć sobie chłopaka po to tylko, żeby nie być samą mija sie z celem.

Chomej, zostaw za sobą to, co było kiedyś i żyj chwilą:) równa z Ciebie babka:)
Ja też żyję mimo tego, że mój eks perfidnie paraduje ze swoją nową miłością po wydziale...:) i mam zamiar żyć tak, zeby on żałował , że mnie stracił:)

13

Odp: Nadzieja, która umarła.

Smutne to życie...:(

14

Odp: Nadzieja, która umarła.

No smutne...niestety, ale nie wolno sie poddwać, nawet jak czasami jest cięzko. Wiaodmo są dni lepsze i gorsze. raz chce nam się śmiać i możemy wszystko, a drugiego dnia nie ma siły żeby wstać z łożka. To niesamowite jaki wpływ na nasze życie może mieć drugi człowiek.
Jak potrafimy się od niego uzależnić. Nigdy więcej!

15

Odp: Nadzieja, która umarła.

chomej nie mów nigdy więcej bo wiadomo , że jak się pojawi ten właściwy to się zakochasz smile

16

Odp: Nadzieja, która umarła.

Tak wiem, nigdy nie mów nigdy, nigdy nie mów zawsze. Ale nie macie takiego czegoś, że sama myśl o nowym związku was paraliżuje? Ja tak mam może za mało mineło, dlatego moje zdziwienie jak on mi oznajmił, że ma inną...no ale nieważne, olał go. każdy radzi sobie jak potrafi, z resztą to on odszedł.
A jak jak sobie pomyśle, że jakiś mógłby mnie dotykać to robi mi sie niedobrze. I znowu to smao, poznawanie się, swoich zachowań, swoich przyzwyczajeń, min, gestów, rodzin...cholera znowu, najnormalniej mi sie nie chce. Chyba faktycznie jeszcze byłoby za wcześnie na cokolwiek.

17

Odp: Nadzieja, która umarła.

Oj no to nie musisz przecież od razu się pakować w związek. To tylko od Ciebie zależy czy chcesz czy nie chcesz poznać kogoś. Jeśli jest za wcześnie to daj sobie jeszcze czas smile

18

Odp: Nadzieja, która umarła.

"Ale nie macie takiego czegoś, że sama myśl o nowym związku was paraliżuje?"
"A jak jak sobie pomyśle, że jakiś mógłby mnie dotykać to robi mi sie niedobrze. I znowu to smao, poznawanie się, swoich zachowań, swoich przyzwyczajeń, min, gestów, rodzin...cholera znowu, najnormalniej mi sie nie chce."

-hehe.. bodajze identyczne cos pisalem w jakims postcie, a Ty mi cos pocieszajacego odp..
:-)

chomej, chomej..

"Amilie Coulen sama pomagala wielu sierotom, starcom i chorym..  A sama sobie nie umiala pomoc.."

Kurcze, trzeba juz powiedziec w koncu dosc dosc tym smutom..    Wiesz mnie ocknelo ostatnio jak cos napisalem do niej, a ona mi odpisala "nie psuj mi humoru z rana, mam taki wspanialy dzien"   -to sie zagotowalo wemnie, i para uszami wychodzila :-)  Jakto, kurde? Ja Ci psuje humor?    To ja mam miec dola od miesiecy, a Ty sobie masz w spanialy dzien???      No nie! Tak nie bedzie.

19

Odp: Nadzieja, która umarła.

Tomek84 tak trzymaj:) I Ty Chomej bierz przykład:)

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nadzieja, która umarła.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026