Witam!
Na początku chciałbym serdecznie pozdrowić wszystkie forumowiczki i forumowiczów.
Od czego tu zacząć??? Mam 30 lat niedlugo strzeli mi kolejny roczek i od ponad roku
jestem w związku z kobietą, którą uważam za najwsapnielszego człowieka na ziemi. Z
zawodu jestem masażystą do tego pasjuonuje sie sportem. Nie będę wchodził w
szczególy dotyczące samej dyscypliny jaką uprawiam poprzestane jedynie na tym ze
treningi są ważną częścią mojego życia. 3 w tygodniu to minimum. Do tego pracuję
jako masażysta wiec przy większym natężeniu pracy potrafie siedzieć w niej od 8
nawet do 13 godzin. Ma ukochana natomiast jest dziennikarką, prowadzi wraz ze swoją
przyjacółką pewien biznes i również ma bzika punkcie sportu. Pod tym kątem jest u
nas dosyć duże zrozumienie. Pasjonujemy się sportem, on nas napędza a my dzięki
temu napedzamy siebie nawzajem. A może tylko mi się wydaje...
Od września zamieszkaliśmy razem. Wcześniej nasze odwiedzaliśmy sie. Ja sypiałem u
niej prawie zawsze. Układało się wspalniale i wciąż mam wrażenie lub po prostu chce
wierzyć w to że układa się wspaniale nie jestem jednak w stanie pominąć pewnych
kwestii z którymi mam do czynienia i w tym miejscu chciałbym wam wszystkim zdać
pytanie lub ich kilka.
Czy byliscie kiedys w zwiazku w ktorym?:
- słyszycie - "zabierasz się jak pies do jeż" - słowa mojej dziewczyny po jedynm z
naszych stosunków. W łóżku, poza tym że seksu ostatnio prawie ni uprawiamy jesta
nam dobrze. Lubie być delikatny, mniej delikatny a czasami nawet brutalny. Zawsze
zależało mi na tym aby "czytać moją prartnerke".
- słyszycie "nie chce mi się, po prostu mi się nie chce. mam za duzona glowie i
musze zmienić swoje życie" - słowa które slysze gdy chce się z nią kochać a ona nie
ma na to ochoty. zapewnia mnie tym samym, że jestem atrakcyjny i bardzo się jej
podobam. Co jest dla mnie całkowicie zrozumiałe. Kobiety tak najzwyczajniej mają.
Za dużo stresu i życie w ciągłym biegu sprawia ze się tego odechciewa. Rozumiem ją
i pomimo tego że złoszcze się w bardzo introwertyczny sposób to ją rozumiem! Jednak
nawet gdy próbóje stworzyć miłą i przyjemną atmosferę, bez bycia nachalnym i zacząć
nasze igraszki od zwykłej bliskoci, namietnego przytulanca to słyszę "Nie!"
- jesteście traktowanie z góry - czesto bywa, że moja dziewczyna nie traktuje moich
opinii na pewne sprawy powaznie. bywam żartownisiem jednak nie w takim stopniu aby
uchodzic za błazna. czasami przyznaje mi racje, czesto jednak daje mi odczuc ze
gatunki muzyczne ktorymi żywo się interesuje sa dnem. podobnie jest z literaturą i
filmami. Wiem pierdoly jednak sprawia mi przykrosc fakt, że ona nie ma ochoty
poznac tej czesci mnie.
"ale uwierz mi w obliczu tego co do Ciebie czuje tamto wydaj mi sie niewzne
nieprawdziwe, niemiłoscia" - jej słowa po prouszeniu kwestii Byłej.
- słyszycie "jade do warszawy i bedac tam chce spotkac się ze swoja byłą" - tak
moja dziewczyna byla kiedys w zwiazku z kobieta na punkcie ktorej oszalala z
zakochania. owa paniusia rzucila ją. zrobila to w dosyc niewybredny sposob, za
pomoca telefonu komorkowego. serce bylo zlamane a nasze poczatki wypelnione byly
żalem, smutkiem i wspomnieniami o niej. chciala to z siebie wyrzucic a ja uznalem
ze najlepszym sposobem na ulzenie w jej cierpieniach bedzie wysluchanie tego
wszystkiego. nie ocenialem, wspolczulem, bardzo delikatnie doradzalem. jednak
widzialem jak cierpi a moje serce łkało razem z nia widząc to. z czasem jednak nasz
zwiazek wygladal powaznie. spotykalismy sie bardzo czesto a jej smutek i zal
zniknely. jedyne conie zniknelo to kontakt z byłą. rozmawialy ze soba przez fejsa,
dzwonily do siebie i wysylaly fotki z okresu kiedy ze soba byly. oczywiscie
wszystko to bylo utrzymywane w scislej tajemnicy przede mna a dowiedzialem sie o
tym sztampowo. przejżałem jej fejsa.kiedy? ktos moze zapytac. po jej powrocie z
warszawy. spotkaly sie uniej w domu a nie w restauracji jak mnie zapewniala. po
kolacji zadzwonila do mnie. slyszalem w jej glosie to ze byla podpita. powiedziala
ze wraca taksowka do hotelu. a ja sie cieszylem i jej wierzylem. wciaz chce w to
wierzyc pomimo tego ze ostatnia wiadomoscia na fejsie ktora dostala od swojej ex
bylo to ze zostawila u nie skarpetki
. jestem naiwniakiem, jestem najwiekszym
naiwniakiem na swiecie albo ona mnie kocha jak nigdy nikogo. boje sie jednak ze
moze to byc to i to. czy z nia o tym rozmwialem? oczywiscie. przyznala sie ze
restauracja byla klamstwem co do reszty natomiast zapewniala mnie ze nie mam czym
sie przejmowac. w tym wszystkim jednak niepokoił mnie stan w jakim mogła być -
poalkoholowy. Stan w którym moja dziewczyna niczego nie pamieta i robi co się jej
podoba. Tak to odbierałem. Obecnie widzę jednak że jest inaczej.
- ma nos wlepiony w swój telefon i jest niemalże od niego uzależniona.
- dziewczyna lubi pić alkohol? mam czasami wrażenie, że jest on dla niej lekiem na
wszystko. popija gdy ma kiepski nastrój i wtedy gdy humor jej dopisuje. W lato gdy miała urlop przez 2 tygodnie chodziła prawie non stop pijana. Teraz sobie to tłumacze tym, że musiała odreagować i zapomnieć o wszystkich problemach zawodowych. Jest strasznie zapracowaną osobą a ja chce być dla niej. Kochać ja bez wzgledu na wszystko i akceptować taką jaką jest. Ze wszystkim zaletami i wadami bo dla mnie to jest prawdziwa Miłość taka przez duże "M".
Może przesadzam bo pochodze z domu w ktorym alkohol piło się raz na ruski rok. Może
ludzie tak robią...
Wcześniej dosyć często próbowałem podejmować z moją dziewczyną wyżej opisane tematy słyszałem jednak tylko to, że szukam dziury w całym i że przesadzam.
Pisząc to wszystko pojawia mi się głowie myśl, że może przesadzam. Może tak bardzo
ją kocham że na moich oczach pojawia się mgła namietności, zazdrości, złości i żalu
która nie pozwala mi widzieć całej sytuacji w sposób obiektywny. Chyba przesadzam!
Chyba przesadzam! Chyba przesadzam! to mi właśnie dudni w głowie. Na tym poprzestane bo mam taki mętlik w głwie, że aż nie wiem o czym pisać. A jest tego sporo zarówno chwil wspaniałych jak i tych gorszych w których czułem się źle i było mi smutno, że osoba którą kocham może mnie traktować nieładnie, źle być dla mnie niemiła i wredna. Co przeze mnie przemawia? Miłość, naiwność czy męska cheć kontrolowania wszystkiego a przede wszystkim mojej ukochanej? To wszystko napisane jest chaotycznie ale mam nadzieje że podzielicie się swoimi opiniami.