Czy ja przesadzam?? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy ja przesadzam??

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

Temat: Czy ja przesadzam??

Witam!
Na początku chciałbym serdecznie pozdrowić wszystkie forumowiczki i forumowiczów.
Od czego tu zacząć??? Mam 30 lat niedlugo strzeli mi kolejny roczek i od ponad roku

jestem w związku z kobietą, którą uważam za najwsapnielszego człowieka na ziemi. Z

zawodu jestem masażystą do tego pasjuonuje sie sportem. Nie będę wchodził w

szczególy dotyczące samej dyscypliny jaką uprawiam poprzestane jedynie na tym ze

treningi są ważną częścią mojego życia. 3 w tygodniu to minimum. Do tego pracuję

jako masażysta wiec przy większym natężeniu pracy potrafie siedzieć w niej od 8 

nawet do 13 godzin. Ma ukochana natomiast jest dziennikarką, prowadzi wraz ze swoją

przyjacółką pewien biznes i również ma bzika punkcie sportu. Pod tym kątem jest u

nas dosyć duże zrozumienie. Pasjonujemy się sportem, on nas napędza a my dzięki

temu napedzamy siebie nawzajem. A może tylko mi się wydaje...
Od września zamieszkaliśmy razem. Wcześniej nasze odwiedzaliśmy sie. Ja sypiałem u

niej prawie zawsze. Układało się wspalniale i wciąż mam wrażenie lub po prostu chce

wierzyć w to że układa się wspaniale nie jestem jednak w stanie pominąć pewnych

kwestii z którymi mam do czynienia i w tym miejscu chciałbym wam wszystkim zdać 

pytanie lub ich kilka.


Czy byliscie kiedys w zwiazku w ktorym?:

- słyszycie -  "zabierasz się jak pies do jeż" - słowa mojej dziewczyny po jedynm z

naszych stosunków. W łóżku, poza tym że seksu ostatnio prawie ni uprawiamy jesta

nam dobrze. Lubie być delikatny, mniej delikatny a czasami nawet brutalny. Zawsze

zależało mi na tym aby "czytać moją prartnerke".

- słyszycie "nie chce mi się, po prostu mi się nie chce. mam za duzona glowie i

musze zmienić swoje życie" - słowa które slysze gdy chce się z nią kochać a ona nie

ma na to ochoty. zapewnia mnie tym samym, że jestem atrakcyjny i bardzo się jej

podobam. Co jest dla mnie całkowicie zrozumiałe. Kobiety tak najzwyczajniej mają.

Za dużo stresu i życie w ciągłym biegu sprawia ze się tego odechciewa. Rozumiem ją

i pomimo tego że złoszcze się w bardzo introwertyczny sposób to ją rozumiem! Jednak

nawet gdy próbóje stworzyć miłą i przyjemną atmosferę, bez bycia nachalnym i zacząć

nasze igraszki od zwykłej bliskoci, namietnego przytulanca to słyszę "Nie!"

- jesteście traktowanie z góry - czesto bywa, że moja dziewczyna nie traktuje moich

opinii na pewne sprawy powaznie. bywam żartownisiem jednak nie w takim stopniu aby

uchodzic za błazna. czasami przyznaje mi racje, czesto jednak daje mi odczuc ze

gatunki muzyczne ktorymi żywo się interesuje sa dnem. podobnie jest z literaturą i

filmami. Wiem pierdoly jednak sprawia mi przykrosc fakt, że ona nie ma ochoty

poznac tej czesci mnie.

"ale uwierz mi w obliczu tego co do Ciebie czuje tamto wydaj mi sie niewzne

nieprawdziwe, niemiłoscia" - jej słowa po prouszeniu kwestii Byłej.


- słyszycie "jade do warszawy i bedac tam chce spotkac się ze swoja byłą" - tak

moja dziewczyna byla kiedys w zwiazku z kobieta na punkcie ktorej oszalala z

zakochania. owa paniusia rzucila ją. zrobila to w dosyc niewybredny sposob, za

pomoca telefonu komorkowego. serce bylo zlamane a nasze poczatki wypelnione byly

żalem, smutkiem i wspomnieniami o niej. chciala to z siebie wyrzucic a ja uznalem

ze najlepszym sposobem na ulzenie w jej cierpieniach bedzie wysluchanie tego

wszystkiego. nie ocenialem, wspolczulem, bardzo delikatnie doradzalem. jednak

widzialem jak cierpi a moje serce łkało razem z nia widząc to. z czasem jednak nasz

zwiazek wygladal powaznie. spotykalismy sie bardzo czesto a jej smutek i zal

zniknely. jedyne conie zniknelo to kontakt z byłą. rozmawialy ze soba przez fejsa,

dzwonily do siebie i wysylaly fotki z okresu kiedy ze soba byly. oczywiscie

wszystko to bylo utrzymywane w scislej tajemnicy przede mna a dowiedzialem sie o

tym sztampowo. przejżałem jej fejsa.kiedy? ktos moze zapytac. po jej powrocie z

warszawy. spotkaly sie uniej w domu a nie w restauracji jak mnie zapewniala. po

kolacji zadzwonila do mnie. slyszalem w jej glosie to ze byla podpita. powiedziala

ze wraca taksowka do hotelu. a ja sie cieszylem i jej wierzylem. wciaz chce w to

wierzyc pomimo tego ze ostatnia wiadomoscia na fejsie ktora dostala od swojej ex

bylo to ze zostawila u nie skarpetki sad. jestem naiwniakiem, jestem najwiekszym

naiwniakiem na swiecie albo ona mnie kocha jak nigdy nikogo. boje sie jednak ze

moze to byc to i to. czy z nia o tym rozmwialem? oczywiscie. przyznala sie ze

restauracja byla klamstwem co do reszty natomiast zapewniala mnie ze nie mam czym

sie przejmowac. w tym wszystkim jednak niepokoił mnie stan w jakim mogła być -

poalkoholowy. Stan w którym moja dziewczyna niczego nie pamieta i robi co się jej

podoba. Tak to odbierałem. Obecnie widzę jednak że jest inaczej.

- ma nos wlepiony w swój telefon i jest niemalże od niego uzależniona.

- dziewczyna lubi pić alkohol? mam czasami wrażenie, że jest on dla niej lekiem na

wszystko. popija gdy ma kiepski nastrój i wtedy gdy humor jej dopisuje. W lato gdy miała urlop przez 2 tygodnie chodziła prawie non stop pijana. Teraz sobie to tłumacze tym, że musiała odreagować i zapomnieć o wszystkich problemach zawodowych. Jest strasznie zapracowaną osobą a ja chce być dla niej. Kochać ja bez wzgledu na wszystko i akceptować taką jaką jest. Ze wszystkim zaletami i wadami bo dla mnie to jest prawdziwa Miłość taka przez duże "M".

Może przesadzam bo pochodze z domu w ktorym alkohol piło się raz na ruski rok. Może

ludzie tak robią...

Wcześniej dosyć często próbowałem podejmować z moją dziewczyną wyżej opisane tematy słyszałem jednak tylko to, że szukam dziury w całym i że przesadzam.
Pisząc to wszystko pojawia mi się głowie myśl, że może przesadzam. Może tak bardzo

ją kocham że na moich oczach pojawia się mgła namietności, zazdrości, złości i żalu

która nie pozwala mi widzieć całej sytuacji w sposób obiektywny. Chyba przesadzam!

Chyba przesadzam! Chyba przesadzam! to mi właśnie dudni w głowie. Na tym poprzestane bo mam taki mętlik w głwie, że aż nie wiem o czym pisać. A jest tego sporo zarówno chwil wspaniałych jak i tych gorszych w których czułem się źle i było mi smutno, że osoba którą kocham może mnie traktować nieładnie, źle być dla mnie niemiła i wredna. Co przeze mnie przemawia? Miłość, naiwność czy męska cheć kontrolowania wszystkiego a przede wszystkim mojej ukochanej? To wszystko napisane jest chaotycznie ale mam nadzieje że podzielicie się swoimi opiniami.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy ja przesadzam??

To się nazywa: plaster i nie przesadzasz.

3

Odp: Czy ja przesadzam??

Wow. Krótko i na temat.

4

Odp: Czy ja przesadzam??

No przykro to pisać, ale mi też się wydaje, ze ona Cię zdradziła z byłą. sad

5

Odp: Czy ja przesadzam??

Z tego co piszesz o sobie, jak postrzegasz związek i chcesz traktować swoją kobietę, jak podchodzisz do pojęcia "miłość"...jesteś dojrzałym emocjonalnie mężczyzną gotowym tworzyć dojrzały związek, a Twoja kobieta nie zasługuje na Ciebie. Traktuje Cię jak opatrunek na złamane serce z którego jeszcze się nie wyleczyła i co gorsza z tego co piszesz wcale nie zamierza. Jak można spotykać się z ex mimo że jest z Tobą w związku, i pisać za plecami? Nie dość że zdradza Cię emocjonalnie to myślę że również fizycznie. Do tego okłamuje Cię i poniża dając do zrozumienia że jesteś kiepski w łóżku bo słabo się do tego zabierasz. Toksyczne jest również dawanie Ci do zrozumienia, że Twoja ulubiona muzyka, literatura czy filmy są do niczego. Ona zachowuje się jakbyś Ją drażnił, bo nie spełniasz Jej oczekiwań, których tak na prawdę nie przeskoczysz. Przecież nie zaczniesz np. nagle słuchać rocka skoro lubisz muzykę klasyczną. Poza tym piszesz że masz 30 lat. Zastanawiam się ile lat ma ta Twoja dziewczyna, bo zachowuje się jak nastolatka i jest kompletnie niedojrzała by stworzyć prawdziwy, oparty na miłości, szacunku i wierności związek. Dam Tobie radę. Znajdź sobie kobietę, która będzie Cię szanować, a swoją uwagę będzie poświęcać Tobie a nie komuś innemu czy patrząc ciągle w telefon (czy aby była nie napisała?), i którą będzie interesować to co czujesz (a nie Cię ranić) i obdarzy Cię takim samym sercem ile sam potrafisz podarować "jej" samej.

6

Odp: Czy ja przesadzam??

Kurczę, czytam i chyba przyznam rację osobom powyżej. Czemu? Bo usilnie chcesz wierzyć, że wszystko jest ok, podczas gdy logika, rozum i zranione uczucia mówią ci - ona nie traktuje mnie fair.
No i rzeczywiście nie traktuje cię fair. Ty jesteś gotowy bardzo dużo dla niej poświęcić - uciszasz swoje zranienie, swój niepokój, swoje potrzeby, swoje obawy, w ogóle sobie zatykasz usta, żeby jej było dobrze. A co z tobą? Jak ty się masz w tym związku? Jak można stworzyć szczęśliwy związek, w którym jedna osoba nie jest szczęśliwa (bo musi się dostosować, znosić kłamstwa, lekceważące podejście i brak zrozumienia)?

7

Odp: Czy ja przesadzam??

Dziękuję za wszystkie opinie. Uważam jednak, że dla równowagi warto byłoby napisać coś pozytywnego o mojej ukochanej. Hmmm może właśnie w tym tkwi mój największy problem, że skupiam się na negatywnych rzeczach. Zbieram je z pasją psychopaty a potem o nich pisze. Kwestia telefonu została przez mnie poruszona i obecnie moja luba już tak często na nim nie wisi w mojej obecności.
Jeździła razem ze mną na zawody i wspierałam mnie tam z całych sił. Często powtarza mi to jak wspaniale się przymnie czuje i że nigdy nie spotkała kogoś kto ją potrafi w całości zaakceptować. Mówi mi że kocha mnie tak mocno jak nigdy nikogo wcześniej, że jej serce rozsypało się na drobne kawałki gdyby nagle okazało się, że nie jesteśmy razem. Czasami po ciężkim dni pracy wita mnie z uśmiechem na twarzy i pyszną kolacją. Uwielbiamy ze sobą przebywać, tak zwyczajnie, przed telewizorem, przy książce czy serfując po necie. Z okazji moich 30 urodzin (których nie miałem ochoty organizować) zrobiła mi ogromną niespodziankę. Skontaktowała się z moimi przyjaciółmi, zaprosiła ich do pubu i mnie do niego wyciągnęła. Pierwsze co usłyszałem na wejściu to ryknięcie "sto lat sto lat"... Może uznacie że padłem ofiarą syndromu Sztokholmskiego, albo że coś ze mną nie tak. Jednak nie boje się próbować, chce spróbować bycia z nią. Możliwości tego jak to się skończy jest wiele ja jednak staram się być optymistą.

8

Odp: Czy ja przesadzam??

Mieliście racje. Długo trwało zanim, to wszystko do mnie doszło. Zakończyłem ten związek i pomimo tego, że jestem zrozpaczony, to czuję się lepiej niż jak w nim tkwiłem. Dziękuję wam za wszystkie opinie. Uważam, że dokonałem prawidłowego wyboru. Czuje, że trudno będzie mi się przed kimkolwiek otworzyć zarówno psychicznie jak i fizycznie ale wiem, że to minie. Temat można uznać za zamknięty.

9

Odp: Czy ja przesadzam??

Powodzenia.
Niby prosto ( smile zbyt prosto niejako piszesz) ale fajnie-potoczyście się Ciebie czyta a to rzadkie smile.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy ja przesadzam??

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024