wiem,czym nie jest samotność - wiec dla mnie samotność to nie brak faceta, nawet kochającego. nawet na tym forum jest wiele osob, ktore maja kochających facetów, a czują sie samotne.
ja, dla odmiany, nie mam kochajacego faceta, nie uprawiam przygodnego seksu, a nie czuje i nie jestem samotna.
mnie poczucie szacunku do partnera nie pozwoliloby go oklamywac czy zatajac czegokolwiek z mojej przeszlosci.
mysle, ze w wielu kwestiach ludzmi kieruje tez wstyd.
a ja sie nie wstydzę swojej przeszlosci, ani tego w jakiej rodzinie przyszlo mi sie urodzic,ani tego w kim sie zakochiwalam i z kim bylam w zwiazkach, ani niczego innego. wiec nie widze powodu,dla ktorego miałabym cokolwiek ukrywac, tym bardziej gdy ktoś sam o to pyta.
uznaję wtedy, ze jest na tyle dojrzaly, ze wie co robi i ze ma swiadomosc, ze moze uslyszec rozne rzeczy.
wiele kwestii tak naprawde moze wplynac na zycie we swoje. a po drugie klamstwo czy zatajenie zwykle wychodza na jaw, czasem szybciej, czasem po latach, ale wychodzą.
inna kwestia jest jeszcze to, ze nie zawsze chcemy tą prawde zobaczyc,nawet jesli pcha nan sie do oczu 
natomiast argument typu: "okłamie partnera, bo prawda moglaby źle na niego wplynac" jest dla mnie argumentem najgorszego sortu i chyba najbardziej podlym. bo jest klamstwem. jest dla mnie projekcją wlasnego strachu na partnera.
a wracajac do tego,ze musialabym stanac przed takimi dylematami,to owszem, stanelam, przy przedostatnim zwiazku.
w dosc krotkim czasie przypadkowo wpadly mi w rece twarde dowody na zdradę partnera ( wczesniej klamal w zywe oczy, ze nie bylo zdrady), odmowil mi pomocy w opiece nad chorym kotem i okazalo sie, ze przestepstwa ktore popelnilnie byly z roztrzepania (przedtem w to wierzylam,bo w domu ja ogarnialam rachunki, on nigdy nie pamietal o terminach), ale przyznal sie, ze mial pelna swiadomosc popelnianych czynów.
te czynniki zlozyly sie na to, ze podziekowalam panu za współpracę.
i powtórzę jeszcze raz: wole nie mieć partnera i umierac otoczona kotami, niz miec za towarzysza zycia kłamce i oszusta, ktory uwaza, ze sam lepiej wie, co bedzie dla mnie dobre, albo nie ma do mnie kompletnie szacunku zatajajac prawde czy wazne rzeczy ze swojego zycia.