Ale mi sie teraz smiac chce
Mnie też, choć mam cały czas obawy że to "stand by", nie "off"
Na siebie z takim syndromem nalezy bardzo uważać - w moim przypadku
![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Strony Poprzednia 1 … 242 243 244 245 246 … 405 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Ale mi sie teraz smiac chce
Mnie też, choć mam cały czas obawy że to "stand by", nie "off"
Na siebie z takim syndromem nalezy bardzo uważać - w moim przypadku
![]()
Podobne tematy
Anstawia napisał/a:Happyfull napisał/a:Next time ale co? Bo np. next time uda mi sie stworzyc "fajny zwiazek" to zalezy przede wszystkim od Ciebie i Twoich wyborow partnera. Bo jak "trafisz"
znowu na karalucha?
Jeżeli chodzi o wybór partnera, to już mam jakieś doświadczenie. A to już jest 50% plus doświadczenie, czyli są mniejsze szanse na to, że next time nie popełnię błędu
"Pożyjemy, zobaczymy"- nie, dziękuję.Anstawia, że się wtrącę i nie żeby Cię jakoś przystopować, tylko...
No, po prostu z własnych życiowych dróżek chciałam zwrócić uwagę, że....
Nie wchodzimy tylko na te dróżki, które - poprzez ich przejście - zaprowadziły nas do nikąd...
Nie wszystkie dróżki przeszłyśmy! Niestety wykrzyknik
Zgadzam się z Tobą w 100%
Inaczej nie potrafiłam.
M: Dużo myślę i nie mogę przestać. Jakaś rada podręcznikowa?? Buziaki
Ja: Psycholog, sport, zdrowie odżywianie (błąd mogłam napisać,że się nie znam na tym i koniec tematu)
M: Ja bym się wybrał razem z Tobą do psychologa, zobaczył jak tam jest? Wiesz,że ja mam traumę jak tam idę! Razem będzie mi troszkę łatwiej! Co ty na to? Buziaki p.s. Oczywiście nie na terapię.
Ja: Do psychologa się idzie jak się czuje samemu taką potrzebę. (shit, po co w ogóle jakieś tłumaczenia??)
M:Wiem i to rozumiem. Mam potrzebę porozmawiania z kimś kto mi pomoże tylko nie wiem jak się za to zabrać. Dlaczego nie chcesz mi pomóc troszeczkę?:*
Ja: Od pomagania jest psycholog! ( to zdanie mogło być pierwsze, ostatnie i jedyne)
REWELACJA!!!!
Maj, AD 2012, ja w trakcie totalnego zamiatania podłogi nosem w trakcie deprechy.
Poważna rozmowa (tysięczna do cholery?????), że już nie mogę itp, że przeżyłam z nim cholernie wiele i wytłumaczyłam sobie wszystko i nigdy w żadnej sytuacji nie czuję, że ktoś jest obok mnie. Że nie chcę czuć się jak nic nie warty śmieć, że zawsze byłam lubianą roześmianą dziewczyną, a teraz nawet do domu dojść nie jestem w stanie, spowalniam kroki, wracam tylko dla dzieci i z obowiązku (a nie byłam w stanie prawie nic zrobić, tylko siedzieć na balkonie i płakać). Że zabił we mnie wszystko - bo FAKT - zabił wtedy! Że nawet jeśli nie będę z kimś to choć nie będę tak cierpieć, że ktoś z kim jestem, tak strasznie mnie krzywdzi. I co? Płacz!!! Nie chce mi się o jego reakcji gadać....
Między innymi, ale proszę Ty też mi pomóż!!!! Po 4-ech miesiącach - porozmawiajmy w jego wydaniu. Teksty toksyczne:
- taki jestem i się nie zmienię,
- wiem chyba zrobiłem Ci krzywdę i jestem winny,
- nie chcę i nie chcę chcieć i nie zechcę zrobić czegokolwiek, żebym chciał, bo ja się nie zmuszę,
- a Ty to jesteś taka stanowcza! (K....!!!! Po tylu latach????)
Pewnie, przez 6 tygodni próbowałam, walczyłam. Przez pierwsze 4 jak lwica
Na prośbę o szansę powiedział, cytuję: nie, nie wiem, może kiedyś.
Jak mu się kiedyś przypomina, to mu zdecydowanie odpowiadam: prosiłam, tłumaczyłam, rozmawiałam. NAS już nie ma - zgodnie z twoją niepodważalną decyzją
. Czekałam 10 lat, praktycznie 11. Dawałam niezliczone szanse. Prosiłam o szansę. NAS nie ma, bo: nas nigdy nie było, bo sobie jego wymyśliłam i w swoje wymysły wierzyłam, bo wszystko co się zdarzyło, zdarzyło się jedynie dlatego, ze ja tego chciałam i ja to zrealizowałam! "Dzieci są - tak, ja sam przyznajesz, rewelacyjne - ale dlatego, że pierwsze z przypadku, a bliźniaczki z mojej samotności - tylko ja chciałam". Kiedy chciałąm - wiesz, co raczył powiedzieć??? Mówisz i masz. Anstawia - jak głupia byłam, czy Ty rozumiesz ten tekst? Tak - mam co chciałam! I bardzo się z tego co mam, bardzo (!) się cieszę każdego dnia
Bo mam czego chciałam świadomie
I mam ogromną satysfakcję z tego co mam ![]()
O pomaganiu słyszę co chwilkę. Żebym pomogła. Aktualnie pożyczył od koleżanki więc i telefony odblokowane i prąd jest i nawet był dziś u fryzjera. Kiedy szłam po zakupy, poprosił o odebranie poleconego z poczty. Leży kwit od 4 dni, sam nie raczył. Zawiadomienie z banku. Nawet nie zdjął z lodówki. Nie wziął ode mnie, choć mu podałam pierwszego dnia kiedy przyszło - do ręki
Ale dziś - masz po drodze, odbierz mi, bo to mój weekend, gdzie siędzę w domu, Ty masz wolne. Do cholery - on wiecznie siedzi w domu - przed telewizorem, bez względu na to czy to mój czy jego weekend! Co za różnica???? A w cholerę!
![]()
Nie pomaga. Mam troje dzieci. Kiedyś, na początku spytałam o terapię, psychologa. Zaczął się śmiać. Chodzimy teraz razem ze starszą - o nią pyta, o mnie nie powinien, ale chyba realia korzyści dla mnie - jego przerastają ![]()
Tym tropem
Nie daj się. Nie pozwól się nosić na swoich ramionach
Komentarze Twoje są jak najbardziej ![]()
Nie pomagaj! Ale pomóż komuś zdjąć słoiczek
KOMUŚ ![]()
I na razie nic poza tym, bo to ponad siły człowieka, który tak wiele złego doświadczył.
Szanuj siebie dalej ![]()
Że zabił we mnie wszystko - bo FAKT - zabił wtedy! Że nawet jeśli nie będę z kimś to choć nie będę tak cierpieć, że ktoś z kim jestem, tak strasznie mnie krzywdzi. I co? Płacz!!! Nie chce mi się o jego reakcji gadać....
Między innymi, ale [b] proszę Ty też mi pomóż!!!!
Zabka prawie sie poryczalam, bo czytajac te slowa "przypomnialo" mi sie prawie to samo !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Tez "umarlam" w zwiazku z karaluchem !!!!!!!!!!!!!!!!! A te teksty jaki on jest nieszczesliwy i cierpi tez znam ![]()
U mni bylo bardzo teatralnie: "Czarna zaslona zaslonila mi moj swiat i nic nie widze" !!!! "Chcialbym byc w koncu szczesliwy ale na razie tylko ciemnosc mnie otacza"!!!!
Kij im w d...pe!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Niech sobie szukaja swiatelek w tunelu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Zasrani romantyczni cierpietnicy nie warci funta klakow!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Happyfull napisał/a:Ale mi sie teraz smiac chce
Mnie też, choć mam cały czas obawy że to "stand by", nie "off"
Na siebie z takim syndromem nalezy bardzo uważać - w moim przypadku
![]()
![]()
![]()
Bo ile mozna plakac? Zofia tez pisala, ze nie moze juz plakac !!! Lepiej sie smiac niz plakac !!!!!
Inaczej nie potrafiłam.
M: Dużo myślę i nie mogę przestać. Jakaś rada podręcznikowa?? Buziaki
Ja: Psycholog, sport, zdrowie odżywianie (błąd mogłam napisać,że się nie znam na tym i koniec tematu)
M: Ja bym się wybrał razem z Tobą do psychologa, zobaczył jak tam jest? Wiesz,że ja mam traumę jak tam idę! Razem będzie mi troszkę łatwiej! Co ty na to? Buziaki p.s. Oczywiście nie na terapię.
Ja: Do psychologa się idzie jak się czuje samemu taką potrzebę. (shit, po co w ogóle jakieś tłumaczenia??)
M:Wiem i to rozumiem. Mam potrzebę porozmawiania z kimś kto mi pomoże tylko nie wiem jak się za to zabrać. Dlaczego nie chcesz mi pomóc troszeczkę?:*
Ja: Od pomagania jest psycholog! ( to zdanie mogło być pierwsze, ostatnie i jedyne)
inaczej nie potrafiłabym
M: Dużo myślę i nie mogę przestać. Jakaś rada podręcznikowa?? Buziaki
Ja: Odłącz od prądu i o wyjęciu baterii nie zapomnij.Buziaki.
M: Ja bym się wybrał razem z Tobą do psychologa, zobaczył jak tam jest? Wiesz,że ja mam traumę jak tam idę! Razem będzie mi troszkę łatwiej! Co ty na to? Buziaki p.s. Oczywiście nie na terapię.
Ja:Hmmm wybrałbyś się ze mną, by zobaczyć jak tam jest ?! i masz traumę jak idziesz i ze mną będzie ci łatwiej... , więc wnioskuję, że zanieść mi Cię przyjdzie abyś mógł zaspokoić swoją ciekawość. p.s. Nie zaspokoisz, za ciężki jesteś . Buziaki
M: Mam potrzebę porozmawiania z kimś kto mi pomoże tylko nie wiem jak się za to zabrać. Dlaczego nie chcesz mi pomóc troszeczkę?
:*
Ja: Ja również nie mam pojęcia jak Ty masz się za to zabrać, więc nawet troszeczkę Ci pomóc nie mogę
![]()
Anstawia napisał/a:Inaczej nie potrafiłam.
M: Dużo myślę i nie mogę przestać. Jakaś rada podręcznikowa?? Buziaki
Ja: Psycholog, sport, zdrowie odżywianie (błąd mogłam napisać,że się nie znam na tym i koniec tematu)
M: Ja bym się wybrał razem z Tobą do psychologa, zobaczył jak tam jest? Wiesz,że ja mam traumę jak tam idę! Razem będzie mi troszkę łatwiej! Co ty na to? Buziaki p.s. Oczywiście nie na terapię.
Ja: Do psychologa się idzie jak się czuje samemu taką potrzebę. (shit, po co w ogóle jakieś tłumaczenia??)
M:Wiem i to rozumiem. Mam potrzebę porozmawiania z kimś kto mi pomoże tylko nie wiem jak się za to zabrać. Dlaczego nie chcesz mi pomóc troszeczkę?:*
Ja: Od pomagania jest psycholog! ( to zdanie mogło być pierwsze, ostatnie i jedyne)inaczej nie potrafiłabym
M: Dużo myślę i nie mogę przestać. Jakaś rada podręcznikowa?? Buziaki
Ja: Odłącz od prądu i o wyjęciu baterii nie zapomnij.Buziaki.M: Ja bym się wybrał razem z Tobą do psychologa, zobaczył jak tam jest? Wiesz,że ja mam traumę jak tam idę! Razem będzie mi troszkę łatwiej! Co ty na to? Buziaki p.s. Oczywiście nie na terapię.
Ja:Hmmm wybrałbyś się ze mną, by zobaczyć jak tam jest ?! i masz traumę jak idziesz i ze mną będzie ci łatwiej... , więc wnioskuję, że zanieść mi Cię przyjdzie abyś mógł zaspokoić swoją ciekawość. p.s. Nie zaspokoisz, za ciężki jesteś . BuziakiM: Mam potrzebę porozmawiania z kimś kto mi pomoże tylko nie wiem jak się za to zabrać. Dlaczego nie chcesz mi pomóc troszeczkę?
:*
Ja: Ja również nie mam pojęcia jak Ty masz się za to zabrać, więc nawet troszeczkę Ci pomóc nie mogę
To odpowiadanie na smsy to sie nazywa POZYWKA dla karalucha !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Po otrzymaniu sms jak nas bardzo kusi to czytamy i dla swojego dobra KASUJEMY (nie dotyczy smsow przydatnych w rozwodach). I wszystko na ten temat!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
NIE KARMCIE KARALUCHOW !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
zabka-k napisał/a:Że zabił we mnie wszystko - bo FAKT - zabił wtedy! Że nawet jeśli nie będę z kimś to choć nie będę tak cierpieć, że ktoś z kim jestem, tak strasznie mnie krzywdzi. I co? Płacz!!! Nie chce mi się o jego reakcji gadać....
Między innymi, ale [b] proszę Ty też mi pomóż!!!!
Zabka prawie sie poryczalam, bo czytajac te slowa "przypomnialo" mi sie prawie to samo !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Tez "umarlam" w zwiazku z karaluchem !!!!!!!!!!!!!!!!! A te teksty jaki on jest nieszczesliwy i cierpi tez znam
U mni bylo bardzo teatralnie: "Czarna zaslona zaslonila mi moj swiat i nic nie widze" !!!! "Chcialbym byc w koncu szczesliwy ale na razie tylko ciemnosc mnie otacza"!!!!
Kij im w d...pe!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Niech sobie szukaja swiatelek w tunelu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Zasrani romantyczni cierpietnicy nie warci funta klakow!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
U mnie umarł związek
ja żyję
.
Teksty, że nieszczęśliwy też znam ![]()
U mnie było subtelnie albo po chamsku i zależało to od stanu upojenia, ostatnie 2 lub 3 lata upajania się codziennego.
U mnie było zadłużanie rodziny.
I kij ! i nic nie warci !
I najważniejsze - znalazł światełko w tunelu
I ważniejsze od najważniejszego - ja z tunelu wyszłam ![]()
Anstawia napisał/a:A jak doszło do Waszego rozstania?
Juz pisalam ale teraz krotko. Bylo zle, bo ja zla i jak sie nie zmienie to on sobie pojdzie.
Ja sie nie zmienilam i on tak jak mi "grozil" poszedl sobie.
Mielismy "rozmowe", ze jak Ci sie nie podoba to szukaj sobie innej. I wszystko na ten temat.
I mówisz, że wszystko odbyło się w zaledwie kilka minut........ później blogi, książki, forum.....więc temat jest chyba bardziej skomplikowany niż myślisz....
Happyfull napisał/a:Anstawia napisał/a:A jak doszło do Waszego rozstania?
Juz pisalam ale teraz krotko. Bylo zle, bo ja zla i jak sie nie zmienie to on sobie pojdzie.
Ja sie nie zmienilam i on tak jak mi "grozil" poszedl sobie.
Mielismy "rozmowe", ze jak Ci sie nie podoba to szukaj sobie innej. I wszystko na ten temat.I mówisz, że wszystko odbyło się w zaledwie kilka minut........ później blogi, książki, forum.....więc temat jest chyba bardziej skomplikowany niż myślisz....
Nie w kilka minut. Zle bylo kilka lat !!!! Najpierw byla terapia od razu po zakonczeniu zwiazku, w kilka tyg. przeczytalam wszystko o narcystach w internecie i zamowilam wszystkie dostepne ksiazki o narcystach w DE.
10 dni po rozstaniu szukalam pomocy dla SIEBIE u Mr. Juliana. 1,5 roku terapii - wracalam do zycia- odpranie mozgu!!!!!! Potem dopiero blogi, forum i ciagle praca nad soba!!!!!!!!
Z karaluchem nie widzialam sie od 1,5 roku. Szybko poszlo, bo zastosowalam sie do metod ksiazkowych i rad Mr. Juliana - zero dyskusji, zero kontaktu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ty Zofia chcesz wygrac z karaluchem a ja z nim nie chcialam wygrac. Ja chcialam miec w koncu swoje zycie i nie zaprzatac sobie mysli robactwem!!!!! Wiesz dlaczego nie wygrasz z karaluchem? Bo on Cie od srodka (dusza i mysli) zatruje. Cala swoja energie bedziesz na niego tracisz az w koncu energii do zycia Ci nie zostanie!!!! To tak jak z kochaniem za bardzo: Cala milosc oddajesz jemu i dlatego milosci do siebie brak!!!!!
A co to jest depresja? Nieuporzadkowane sprawy, strachy, zwidy, rozczarowania, zle nawyki?
Mr. Julian mowil mi, ze on pomaga ludziom uporzadkowac ich wnetrze. Mowil, ze jego zawod to sprzataczka i ile on sie codziennie musi nasprzatac a na nastepnej wizycie znowu "burdel" ![]()
Same wiecie jak trudno dbac o czystosc !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
zofia282 napisał/a:Anstawia napisał/a:Inaczej nie potrafiłam.
M: Dużo myślę i nie mogę przestać. Jakaś rada podręcznikowa?? Buziaki
Ja: Psycholog, sport, zdrowie odżywianie (błąd mogłam napisać,że się nie znam na tym i koniec tematu)
M: Ja bym się wybrał razem z Tobą do psychologa, zobaczył jak tam jest? Wiesz,że ja mam traumę jak tam idę! Razem będzie mi troszkę łatwiej! Co ty na to? Buziaki p.s. Oczywiście nie na terapię.
Ja: Do psychologa się idzie jak się czuje samemu taką potrzebę. (shit, po co w ogóle jakieś tłumaczenia??)
M:Wiem i to rozumiem. Mam potrzebę porozmawiania z kimś kto mi pomoże tylko nie wiem jak się za to zabrać. Dlaczego nie chcesz mi pomóc troszeczkę?:*
Ja: Od pomagania jest psycholog! ( to zdanie mogło być pierwsze, ostatnie i jedyne)inaczej nie potrafiłabym
M: Dużo myślę i nie mogę przestać. Jakaś rada podręcznikowa?? Buziaki
Ja: Odłącz od prądu i o wyjęciu baterii nie zapomnij.Buziaki.M: Ja bym się wybrał razem z Tobą do psychologa, zobaczył jak tam jest? Wiesz,że ja mam traumę jak tam idę! Razem będzie mi troszkę łatwiej! Co ty na to? Buziaki p.s. Oczywiście nie na terapię.
Ja:Hmmm wybrałbyś się ze mną, by zobaczyć jak tam jest ?! i masz traumę jak idziesz i ze mną będzie ci łatwiej... , więc wnioskuję, że zanieść mi Cię przyjdzie abyś mógł zaspokoić swoją ciekawość. p.s. Nie zaspokoisz, za ciężki jesteś . BuziakiM: Mam potrzebę porozmawiania z kimś kto mi pomoże tylko nie wiem jak się za to zabrać. Dlaczego nie chcesz mi pomóc troszeczkę?
:*
Ja: Ja również nie mam pojęcia jak Ty masz się za to zabrać, więc nawet troszeczkę Ci pomóc nie mogę
To odpowiadanie na smsy to sie nazywa POZYWKA dla karalucha !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Po otrzymaniu sms jak nas bardzo kusi to czytamy i dla swojego dobra KASUJEMY (nie dotyczy smsow przydatnych w rozwodach). I wszystko na ten temat!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
NIE KARMCIE KARALUCHOW !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie karmić trola!
Dziewczyny,Wy to jesteście fajne. Takie pozytywnie zakręcone.
Chyba jednak będę potrzebował Waszego wsparcia...
W wieeelkim skrócie mój jeszczemąż to alkoholik (cichy,spokojny,tylko co jakiś czas....) i seksoholik -nie wiem co gorsze...Napiszę więcej następnym razem.
Niby wszystko wiem-czego już mam nie robić,jak reagować,czytam wpisy na forumod pażdziernika,czytam literaturę fachową,zaczęłam dbać o siebie i najważniejsze:po 22 latach zdecydowałam,że to już ostateczny koniec.Dość szans,prób itp.Nie ma sensu tego ciągnąć.
Dorosłe dzieci też wreszcie przemówiły -mam w nich wsparcie...i w rodzicach i mojej rodzinie...
Ale do cholery to tak boli,mam taki żal do niego? do siebie? za te wszystkie lata i te ostatnie ,chyba najgorsze miesiące,że musiałam ten żal wykrzyczeć.
Aż trzy miesiące panowalam nad sobą i co -nie dalam rady,Jestem wściekła na siebie bo niby trochę mi ulżyło ale znów mąż i teściowa mają na mnie haka.
Sorry,ale muszę spadać -nocka w pracy,odezwę się jeszcze.
Chyba jednak będę potrzebował Waszego wsparcia...
W wieeelkim skrócie mój jeszczemąż to alkoholik (cichy,spokojny,tylko co jakiś czas....) i seksoholik -nie wiem co gorsze...Napiszę więcej następnym razem.
Niby wszystko wiem-czego już mam nie robić,jak reagować,czytam wpisy na forumod pażdziernika,czytam literaturę fachową,zaczęłam dbać o siebie i najważniejsze:po 22 latach zdecydowałam,że to już ostateczny koniec.Dość szans,prób itp.Nie ma sensu tego ciągnąć.
Dorosłe dzieci też wreszcie przemówiły -mam w nich wsparcie...i w rodzicach i mojej rodzinie...
Ale do cholery to tak boli,mam taki żal do niego? do siebie? za te wszystkie lata i te ostatnie ,chyba najgorsze miesiące,że musiałam ten żal wykrzyczeć.
Aż trzy miesiące panowalam nad sobą i co -nie dalam rady,Jestem wściekła na siebie bo niby trochę mi ulżyło ale znów mąż i teściowa mają na mnie haka.Sorry,ale muszę spadać -nocka w pracy,odezwę się jeszcze.
Jakiego haka?
Słownictwo przejęłam od męża...Niestety dałam się ponieść emocjom i zwymyślałam go (no...używałam brzydkich słów na ch,na sk itd,itp).I to tak przez ostatnie trzy dni.A że mieszkamy w darowanym nam przez teściową domu i w dodatku z nią...........
Próbowałam wymusić na jeszczemężu kasę na opłaty i kredyty.Na początku miesiąca grzecznie oznajmiłam,że do 10tego czekam na pieniążki,podałam wyliczenie pod nosek.10 ani do 15tego nie potrafił zorganizować,no to zaczęłam naciskać
już niegrzecznie.
Ponieważ odseparowałam się od niego na początku października,kiedy to wywalili jaśnie pana z pracy za picie-też był uprzedzony jakiś rok? temu,że już nie dostanie kolejnej szansy ode mnie -teściowa mnie znienawidziła jeszcze bardziej.Bo jej synek taki biedny - zero jedzenia(przestałam sponsorować jak to nieraz bywało),osobne spanie i w ogóle.Mamusia nie słyszy jak mówię,że na picie i fajki ma,a skoro ja mogłam organizować nasze życie korzystając z kredytów to niech Z. też pożyczy.
I jak widzę,że on łazi do niej trzy razy dziennie na jedzonko,ona skacze koło niego i gada,że powinien ze mną zrobić porządek i jeszcze mu piwo kupila to mnie normalnie krew zalewa (dosłownie też-akurat teraz) i nie pomagają żadne Valu-cośtam łykane jeden po drugim,ani próby skupiania się na czymś innym.
I wybuch nastąpił.Ale uwaga! Zawsze było morze łez -a teraz nic!Udało się! To chyba krok do przodu?
Dopiszę jeszcze kilka słów i idę spać ![]()
Nasze życie to kolejny schemat -współuzależniona KKZB,DDA +typ jak pisałam wcześniej tylko zapomniałam dodać do tego chorobliwie zazdrosny i też DDA.
W skrócie -18 lat na huśtawce -źle-znośnie (tak,tak teraz jak zatrzymałam film widzę,że bardzo dobrze nie było nigdy,ja na siłę próbowałam go zmienić,a bardzo odstawał od reszty świata,kilka osób mi to mówiło ale to przecież była moja pierwsza miłość-miałam 21lat,naprawdę go kochałam).To naprawianie trwało zdecydowanie za długo i kosztowało mnie i dzieci za dużo ![]()
Od czterech lat to małżeństwo wisiało na włosku.Postanowiłam,że to już koniec a teraz żyję z dwoma wrogami pod jednym dachem plus jego solidarna,zakłamana rodzinka dochodząca.
Jestem potwornie zmęczona życiem,walką o trzeźwego,zadowolonego męża,załatwianiem wszystkiego,zmuszaniem go do wszystkiego,pracą za dwoje,myśleniem za dwoje.Mam dość słuchania bzdur o podstawianiu mu facetów a nawet kobiet w celu sprawdzenia jego wierności i zazdrości.Dość wysłuchiwania pretensji o sex -za mało (miał częściej),lubi oral(miał częściej) potem, że za rzadko zaczynam pierwsza,ciągle coś nie tak robiłam.A przez manipulacje (czytaj.:osobne spanie już drugi raz) zepsułam mu całkiem potencję.Nie może,nie chce,nie umie? zrozumieć,że posądza mnie o wyimaginowane kombinacje z magazynierami,z hydraulikiem itd. i uderzył mnie po raz trzeci,ale już na tyle mocno,że zalałam się krwią i wezwałam policję (ale kochająca żona ze mnie...) i wiele innych ważnych czynników składa się na to,że nie będę,nie chcę,nie potrafię już z nim spać!
Pracowałam nad sobą przez ostatnie kilka lat,wiem,że popełniam mniej błędów,teraz usiłuję zająć się tylko sobą-on uważa,że nie ma żadnego problemu to ja jestem nienormalna,niedobra,wredna -staram się to olewać,ale te doły,te ostatnie wybuchy wściekłości.......to też mnie wykańcza.
Beosa a myslalas juz o pomocy psychologa ale dla Siebie? My Cie bedziemy wpierac na forum ale mi sie wydaje, ze zbyt dlugo bylas w "toksycznym zwiazku" aby "tylko" forum Ci pomoglo
.
Twoj maz sie nie zmieni a Ty bedac z nim (chociaz piszesz ze nie jestes) mozesz zatracic w sobie ostatnie reszkti szacunku dla Siebie. Szanuj sie Beosa i walcz o Siebie!!!!!!!!!!!! Nie marnuj potrzebnej Ci energii na walke z nim i tesciowa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Witaj w klubie walczacych o Siebie ![]()
Poczytaj sobie blogi Terapia przez pisanie i Moje dwie glowy. Ksiazki moge Ci wyslac ![]()
Nasza madra Zazdrosc !!!! ![]()
Trafilam tu gdy rozpaczliwie chcialam sie wyplakac. Poskarzyc na los. Poprosic o porade. Anonimowosc byla super sprawa. Moglam opisac cale ochydztwo mojej sytuacji, zenujaca historie. To bylo super. A potem moglam wrocic do pracy i udawac w biurze jak to wszystko OK w moim zyciu. No bo jak podac swoje prawdziwe nazwisko, imie i opowiedziec jak pozwalam sie facetowi upokorzyc, zeszmacic, traktowac jak dziwke, jak glupka.
Anonimowo mozna.
... Teraz zagladam czasem na to forum i czytam. I zal mi tych wszystkich glupich ludzi.
bo to my jestesmy glupi, nie lubimy sie, nie szanujemy i nie kochamy... i boimy sie ze ten jeden jedyny "dupek" co nam sie trafil to skarb, ktorego trzeba trzymac za wszelka sile. Niech nas bije, poniza, zdradza... my wszystko wybaczymy bo go kochamy...
a to pomylka my go nie kochamy... my tylko nie potrafimy odroznic milosci do "dupka" od braku milosci do samych siebie.
a brak milosci do siebie oznacza, ze:
- boimy sie ze go stracimy i zyc bez niego nie bedziemy juz mogly
- wybaczamy ochydzienstwa, niesprawiedliwosc, brak szacunku
- mowimy ze mamy nadzieje ze kiedys ON to zrozumie..... ale nawet przed soba nie chcemy sie przyznac, ze wydaje nam sie ze jak jego nie bedzie to juz nikogo nie bedzie... i splesniejemy w kacie. Udajemy wiec ze czekajemy az zrozumie. Przeciez zrozumiec moze bez nas w poblizu.
-zapominamy... mowimy "to ostatni raz" albo "tym razem wybaczam" ... a potem wypieramy z naszej swiadomosci ze cos takiego powiedzielismy
- BO TAK NAPRAWDE PANICZNIE BOIMY SIE ZE NIKT NAS JUZ NIE POKOCHA (takie do niczego jestesmy, brzydkie, grube, obwisle cycki, albo brak wyksztalcenia, biedne, albo moze stare)Ja wlasnie odrabiam moja prace zyciowa.
Ucze sie jak kochac siebie. Wydawalo mi sie ze to mnie nie dotyczy. A jednak! Slepa bylam i biedna. Az mi zal siebie.Napiszcie mi wszystkie zdradzone, pobite, porzucone, nieszanowane dziewczyny dlaczego tak walczycie o tego "PANA DUPKA"?
Ja powiem pierwsza.
Bo gruba jestem i wydaje mi sie ze nie jestem na tyle ladna by ktos na mnie zwrocil uwage... no i jeszcze pokochal
boje sie ze nie jestem rowniez zbyt madra... a interesuja mnie wylacznie inteligentni faceci
ON mowil, ze kocha.... no to myslama ze kocha tylko inaczej, i ze ja moze tego nie widze... a fakty co swiadcza przeciw niemu... no to nie wiem... moze przejaskrawiam? Wiec jak dluzej bedziemy razem to sie dopatrze wreszcie. I sie dopatrywalam czasami. Kwiaty przyniosl, usmiechnal sie do mnie... mama niby tez, ale na mame nie bylam taka napalona.
Mowil ze kocha... a jak mowi ze kocha to znaczy ze mowi, a nie ze kocha.
... i bardzo nie lubie byc niekochana. Normalnie panika. To nic ze zdradzil... ale powiedzial ze kocha i ze jestem najwazniejsza. To jak narkotyk. To nic ze sie zabijam, ale mam przez chwile przyjemnosca co z Wami nie tak?
potraficie zrobic sobie pranie mozgu?
Świetna jest Zazdrość.
Te nasze zachowania to też jakiś schemat?
Dziękuję za serdeczne przyjęcie ![]()
No i siedzę i ryczę po cichutku (żeby nie dać satysfakcji onemu i teściowej:(
Happyfull ten post Zazdrości...tak,to o mnie,podpisuję się obiema rękami.Każde słowo to jakby cios nożem prosto w serce.Ale to cholernie boli....
Doszłam już do 169 strony ale chyba nieuważnie czytałam,bo tego wpisu nie pamiętam.
Tu nie chodzi o to,że boję się,że sobie nie poradzę -przeprowadziłam się z Warszawy do męża,pod Otwock -dom bez wody,ogrzewania i łazienki-dałam radę.
Mam wykształcenie średnie techniczne,maturę,mam pracę,fizyczną ale "dobrze" płatną,w domu praktycznie zajmowałam sie wszystkim-finansami,organizowaniem fachowców do remontu chałupy,zakupami,włącznie z częściami do samochodu,deskami na podłogę,elektroniką ,kładłam panele ścienne i podłogowe,murowałam komin,ocieplałam poddasze i wiele innych rzeczy potrafię.Część z nich była robiona oczywiście ramię w ramię ze ślubnym.
"To jak narkotyk. To nic ze sie zabijam, ale mam przez chwile przyjemnosc" Tak,bo przecież gdyby nie te chwile....już dawno dałabym sobie spokój.
"ON mowil, ze kocha.... no to myslama ze kocha tylko inaczej, i ze ja moze tego nie widze... a fakty co swiadcza przeciw niemu... no to nie wiem... moze przejaskrawiam? Wiec jak dluzej bedziemy razem to sie dopatrze wreszcie. I sie dopatrywalam czasami" Tak było.....
BO TAK NAPRAWDE PANICZNIE BOIMY SIE ZE NIKT NAS JUZ NIE POKOCHA
Ja po prostu tyle lat sobie wmawiałam,że wystarczyłoby mi jak on mnie tak mocno przytuli,przyjdzie do mnie jak płakałam bo było mi źle,byłam rozczarowana,zawiedziona,wkurzona,bo znów coś schrzanił,że jak przytuli i powie,że będzie dobrze,że damy radę to...no właśnie.Co? Będzie fajnie sielanka,bo potrafił się przyznać do błędu,bo to znaczy,że mnie "kocha"???
Wiecie co?Zdarzyło się to raz,kilka lat po ślubie,byłam tak zdesperowana,że o mały włos nie wsiadłam do pociągu i nie odjechałam w siną dal.Zrobił to!Przytulił,postawił się swojej rodzinie!Obroni mnie...To był pierwszy i ostatni raz.
Potem zwykle ja się poddawałam.Ile można płakać.Ale oczywiście nie obywało się bez kazania z mojej strony,co kończyło się zwykle kłótnią,on przerywał milczenie i atakował,wyrzucał z siebie bolączki,które dla normalnego człowieka już byłyby przedawnione.
Bo jego matka mnie nie lubi,bo kiedyś coś powiedziałam nie tak,bo robię histerię o "tylko" jedno piwo.Albo co takiego się stało,że go okradli(był pijany) z wypłaty-mnie tez mogą napaść.Bo nie powinnam tego,bo zrobiłam tak a nie tak.Bo mogłam,mimo,że zaciskałam zęby przez parę miesięcy jeszcze nie zwracać uwagi np.szwagrowi.Chciałam wszystko za szybko,jakoś wciąż nie trafiałam na odpowiedni moment.Jestem materialistką -zapewniam Was,żyjemy na przeciętnym poziomie.Dzieciaki do 18 tego roku życia spały w 12 metrowej kuchni i załatwialiśmy potrzeby do wiadra w kotłowni.Bo ciągle coś było nie po jego myśli....Walczył nawet ze swoją mamusią,która go teraz karmi,bo nie zgadzała się na wydzielenie łazienki ze swojej kuchni....bo on sobie tak wymyślił 19 lat temu i tak ma być.
I co zrobiłam?
Zmusiłam mężusia,żeby wywalczył zarejestrowanie w pracy(bo oczywiście pracował na czarno i nie myślał pracy zmienić-wstawanie na gwizdek,dojazdy,phi),załatwiłam formalności i wzięliśmy hipoteczny.
No bo jak dzieci będą miały pokoje,będzie łazienka(luksus,marzenie -w 21 wieku ha,ha) to już się wszystko poukłada i będziemy żyli długo i szczęśliwie.
To był mój drugi wielki błąd (nr.1 ochajtanie się z psychofagiem) bo trzeba było spieprzać jak najszybciej i najdalej....
A tak siedzę w prawie złotej klatce,bo oczywiście do wykończenia jej potrzebaby było jeszcze kilku wieelkich awantur,raz,dwa razy w roku,które zawsze kończyły się "sukcesem" w postaci np.oddanej do użytku łazienki na górze przed 18 syna,remontu kuchni,remontu naszego pokoju,niestety po 18 tce córki ale juz wtedy bąknęłam coś na serio o rozwodzie ...
W tej chwili separację a właściwie rozwód odłożyłam na później,to nie jest piorytet,to zawsze zdążę zrobić prawda?
Na razie przygotowuję sobie zaplecze,dowody zbieram od około czterech lat,spisuję a nawet nagrywam sobie te jego brednie na mój temat bo nikt mi nie wierzył,że on taki spokojny flegmatyk,prawie niemowa,nieee,przesadzam.
Teraz zbieram kasę,oddzieliłam moje od jego (żebyście go widziały w jakim szoku był :)Pusta lodówka.Jak to nie ma wspólnej kasy? do tej pory była? sam papiery na posredniak musiał wypełnić biedactwo.Do mojej mamy wydzwaniał,że co ja wyprawiam to ludzkie pojęcie przechodzi-OD TRZECH MIESIĘCY Z NIM NIE ŚPIĘ!!!-normalnie tragedia!)
Ale moja satysfakcja - bezcenna....Przecież uprzedzałam,że to się tak skończy ![]()
Oczywiście miewałam sekundy zwątpienia,czy nie za ostro,a może jednak...Ale wtedy czytałam listę dobre/złe ,sobie też taką zrobiłam -zgadnijcie kto z nas ma jakich cech najwięcej ?:) Poza tym jest forum,literatura.TO POMAGA!
Byłam u koleżanki rozmawiałam o separacji,ona to przeszła.Nocowałam u rodziców.Kilka razy byłam na zakupach,tak po prostu kupić sobie coś tylko dla SIEBIE-bez wyrzutów sumienia - FAJNIE BYŁO:)
Nie chcę,nie gotuję,chcę to śpię,mam ochotę posprzątam,nie tłumaczę się nikomu.PODOBA MI SIĘ TAK ![]()
Zrobiłam sobie listę rzeczy,które chciałabym zrobić - życia mi nie starczy ![]()
Ale dobrze wiecie,że samo wygadanie,wypisanie się to już dużo,ale najbardziej brakuje tego czynnika ludzkiego,tego ciepła,szczerości,bezpośredniości,bliskości też(sexu nie koniecznie
.
Całe życie tego pragnęłam.I okazuje się,że mam przytulać samą siebie.Niby rozumiem o co biega ale ja chcę kogoś NAMACALNEGO!Obiecuję,że już nie będę się narzucać,zachowałam te resztki szacunku do siebie i będę je pielęgnować,nie pozwolę się NIKOMU zniszczyć.
Tylko niech mnie ktoś wreszcie do cholery po prostu przytuli !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Qrcze,znowu ryczę,a zdążyłam już wyschnąć......
zachowałam te resztki szacunku do siebie i będę je pielęgnować,nie pozwolę się NIKOMU zniszczyć.
Tylko niech mnie ktoś wreszcie do cholery po prostu przytuli !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Qrcze,znowu ryczę,a zdążyłam już wyschnąć......
"Rycz mała, rycz. Płacz maleńka, płacz...". Czuj się przytulona - na tym forum to nagminne. Trzymaj się cieplutko... będzie lepiej, nie zaraz, nie już, ale będzie ![]()
Witaj Anhedonio ![]()
Dziękuję.Też Cię kocham.
Wiesz,ja nawet swoim dzieciom nie potrafiłam powiedzieć -kocham Cię.Po prostu nie przechodziło mi to przez gardło,choć naprawdę bardzo je kocham,tzn. tak jak umiem najlepiej.Nie potrafię ich przytulić choć sama o to krzyczę:(
Jak były małe nie miałam zadnego problemu,gdy dorastały-krążylam jak orbita wokół ich tatusia-choć wydawało mi się,że troszczę się o swoje dzieci,dbam o nie,czasami rozmawiam,tłumaczę co się dzieje w domu to jestem w porzo.W głębi duszy wiedziałam,że jestem złą matką,mam dla nich za malo czasu,daję im za mało ciepła i uczuć to życie toczylo się dalej w tym samym kierunku....Nic z tym nie zrobiłam.
Paradoksalnie Ci najbliżsi,którzy dostali ode mnie najmniej zostali przy mnie,starają się mnie zrozumieć,wybaczyć a ten,który był sensem mojego życia rzyga mną,opluwa,nie szanuje...
W szkołach powinny być zajęcia na temat KKZB i współuzależnień,albo wydajcie tę swoją książkę jak najszybciej i jakimś cudem trzeba ją rozprowadzić pod strzechy.
Bo to co kobiety wyrabiają to jakaś masakra.Naprawdę byłam zdziwiona,że nawet te z wyższym wykształceniem,baardzo mądre,zaradne dają się tak stłamsić.
Myślę,że gdybym noo jakieś 15 lat temu miała dostęp do tej WIEDZY to moje życie potoczyłoby się inaczej.A może to kolejne marzenie.Nieważne,Ja zaczynam późno,45lat na karku ale teraz będę żyć tak jak JA CHCĘ!
Tylko podziwiam Zazdrość jak Ona wytrzymywala pod jednym dachem ze swoim psychofagiem?
Bo ja też muszę.Narazie.I to z dwoma...
Fajnie tak się "wypisać" - kartka mi nie odpowiadała-Wy zjawiacie się z odpowiedzią i wsparciem niemal natychmiast:)
Proszę o małą wskazówkę jak cytować część czyjegoś posta?Nie mam dzisiaj natchnienia szukać rad....
Przytulam Cie smutna silna kobietko
Podejdz do lustra i usmiechnij sie do siebie
Dzisiaj bedzie to wymuszone ale moze juz niedlugo szczere !!!!!
Powiedz dzieciom, ze ich kochasz !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Piszez, ze podziwiasz Zazdrosc, ze ona wytrzymywala z karaluchem, aTy jak wytrzymujesz z karaluchem????
Kazda z nas to "Zazdrosc" i kazda mozna "podziwiac" za to, ze wytrzymywala z karaluchem.
Podziwiac????? Nie ma za co!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Toz to glupota!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Zazdrosc mozna podziwiac, ze odeszla od karalucha i zajela sie "kochaniem siebie". I wiesz co stal sie "cud" -
UDALO SIE JEJ!!!!!!!!!!!!! A jak jej sie udalo, to czemu nam ma sie nie udac?
Przeciez my takie SAME !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Świetna jest Zazdrość.
Te nasze zachowania to też jakiś schemat?
My wszystkie takie same Hm... a zwal to jak zwal!!!!!!!!!!!!! Jedne moze bardziej w tyle a inne troche dalej ![]()
Schemat nie kochania sie
. Ale to choroba i da sie wyleczyc
Najwazniejsze, zeby pacjent chcial !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Fajnie tak się "wypisać" - kartka mi nie odpowiadała-Wy zjawiacie się z odpowiedzią i wsparciem niemal natychmiast:)
Proszę o małą wskazówkę jak cytować część czyjegoś posta?Nie mam dzisiaj natchnienia szukać rad....
Witaj ![]()
Kliknij w napis [cytuj post], pod postem osoby, której wypowiedź chcesz cytować. Możesz część tekstu, z wypowiedzi tej osoby, wykasować klawiszem backspace.
Poza tym znaczek:) jeśli ma być minką/uśmiechem musi być w odległości przynajmniej jednego kliknięcia (przerwy) od ostatniej literki.
Kobietko? 72 kg żywej wagi ![]()
Próbowałam.Jak mi coś wyjdzie,albo zaświta jakiś szatański pomysł to szczerzę zęby i bez lustra.O,nawet teraz też ![]()
Dzieciom (20 i 22 lata) na razie po pewnym wydarzeniu po świętach napisałam w esemesach,że kocham i synku i córciu (oczywiście z odpowiednim emotem
co by nie pomyślały,że matka nagle zwariowała,albo chce ich przeciągnąć na swoją stronę).
Długą,oczyszczającą rozmowę odbyłam już z synem -żyjemy i mamy się duuużo lepiej
)
Córka jest bardziej zamknięta w sobie -będzie trudno...
Ale powiem im to,tylko jeszcze nie teraz...Boję się,że to zabrzmi jakoś tak sztucznie.Dziwna jestem trochę.
P.S
A o książki poproszę.Może być bez"Końca uzależnienia" i "Małżeństwa na lodzie".
Przytulam Cie smutna silna kobietko
Podejdz do lustra i usmiechnij sie do siebie
Dzisiaj bedzie to wymuszone ale moze juz niedlugo szczere !!!!!
Powiedz dzieciom, ze ich kochasz !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Piszez, ze podziwiasz Zazdrosc, ze ona wytrzymywala z karaluchem, aTy jak wytrzymujesz z karaluchem????
Kazda z nas to "Zazdrosc" i kazda mozna "podziwiac" za to, ze wytrzymywala z karaluchem.
Podziwiac????? Nie ma za co!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Toz to glupota!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Zazdrosc mozna podziwiac, ze odeszla od karalucha i zajela sie "kochaniem siebie". I wiesz co stal sie "cud" -
UDALO SIE JEJ!!!!!!!!!!!!! A jak jej sie udalo, to czemu nam ma sie nie udac?
Przeciez my takie SAME !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Zgadzam się z lustrem, dziećmi, naszą chorobą i możliwością leczenia z dobrymi skutkami.
Taaaaaak ......inne, jak inne wytrzymują?! no my byśmy z panem Y, toksycznym mężem koleżanki/znajomej nie wytrzymały ! Nie! My pogoniłybyśmy drania w pięć sekund. U nas w związku nie patologia, u nas miłość, może lekko przygasła w nielicznych momentach, u nas wiek przekwitania partnera, tak czy inaczej u nas wszystko gra, w naszym związku "ON" kocha i jednak szanuje.
Podziwiać....czy ja siebie podziwiam, że odeszłam od drania - NIE! Odejść powinnam dawno temu. Podziwiam siebie, że tak długo z nim wytrzymałam !
Happyfull edytowałaś posta,a ja już pisałam odpowiedź ![]()
To jeszcze dwa słowa do Ciebie.
Może nie podziwiam...Po prostu czym innym jest życie z karaluchem,którego się gania po całym domu,wypatruje gdzie teraz się przyczaił,karmienie,ewentualne sprzątanie po nim a co innego "udawanie" że się go nie widzi,choć on cały czas się szwenda,włazi przed oczy i robi głupoty. Rozumiesz mnie?
Po prostu pstryk i nie widzę,nie słyszę,nie czuję?
To jest zadanie,które Zazdrość już odrobiła a ja dopiero się za nie zabieram i czasem jest ponad moje siły....
A pacjent(ka) chce i to bardzo ![]()
Zofio dziękuję za pomoc ![]()
hm... napisał/a:Świetna jest Zazdrość.
Te nasze zachowania to też jakiś schemat?
My wszystkie takie same Hm... a zwal to jak zwal!!!!!!!!!!!!! Jedne moze bardziej w tyle a inne troche dalej
Schemat nie kochania sie![]()
![]()
. Ale to choroba i da sie wyleczyc
![]()
![]()
Najwazniejsze, zeby pacjent chcial !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
XXXXXXX:D
Happyfull napisał/a:Przytulam Cie smutna silna kobietko
Podejdz do lustra i usmiechnij sie do siebie
Dzisiaj bedzie to wymuszone ale moze juz niedlugo szczere !!!!!
Powiedz dzieciom, ze ich kochasz !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Piszez, ze podziwiasz Zazdrosc, ze ona wytrzymywala z karaluchem, aTy jak wytrzymujesz z karaluchem????
Kazda z nas to "Zazdrosc" i kazda mozna "podziwiac" za to, ze wytrzymywala z karaluchem.
Podziwiac????? Nie ma za co!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Toz to glupota!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Zazdrosc mozna podziwiac, ze odeszla od karalucha i zajela sie "kochaniem siebie". I wiesz co stal sie "cud" -
UDALO SIE JEJ!!!!!!!!!!!!! A jak jej sie udalo, to czemu nam ma sie nie udac?
Przeciez my takie SAME !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Zgadzam się z lustrem, dziećmi, naszą chorobą i możliwością leczenia z dobrymi skutkami.
Taaaaaak ......inne, jak inne wytrzymują?! no my byśmy z panem Y, toksycznym mężem koleżanki/znajomej nie wytrzymały ! Nie! My pogoniłybyśmy drania w pięć sekund. U nas w związku nie patologia, u nas miłość, może lekko przygasła w nielicznych momentach, u nas wiek przekwitania partnera, tak czy inaczej u nas wszystko gra, w naszym związku "ON" kocha i jednak szanuje.
Podziwiać....czy ja siebie podziwiam, że odeszłam od drania - NIE! Odejść powinnam dawno temu. Podziwiam siebie, że tak długo z nim wytrzymałam !
Zofia mnie rozumie!!! ![]()
Huraaa! A ja zrozumiałam Zofię i zacytowałam post.
Tylko wycinanie mi jeszcze nie wyszło ![]()
Zofia mnie rozumie!!!
Kazda tutaj Cie rozumie!!!!!!!!!!!!!! Ale nie znaczy, ze bedziemy "biadolic" z Toba nad karaluchem !!!!!!!!!!!!!!
Ty jestes tutaj "gosciem honorowym" a karaluchom wstep wzbroniony ![]()
Huraaa! A ja zrozumiałam Zofię i zacytowałam post.
Tylko wycinanie mi jeszcze nie wyszło
Widzisz jaka bysrzacha z Ciebie !
Wycinania też się nauczysz i jeszcze takie numery wycinać będziesz, że samą siebie zadziwisz ha ha ha
beosa napisał/a:Zofia mnie rozumie!!!
Kazda tutaj Cie rozumie!!!!!!!!!!!!!! Ale nie znaczy, ze bedziemy "biadolic" z Toba nad karaluchem !!!!!!!!!!!!!!
Ty jestes tutaj "gosciem honorowym" a karaluchom wstep wzbronoiny
A która biadoli, współczuje, kochać siebie nie chce, ma do czynienia ze mną i z Tobą - prawda ? ![]()
Happyfull napisał/a:beosa napisał/a:Zofia mnie rozumie!!!
Kazda tutaj Cie rozumie!!!!!!!!!!!!!! Ale nie znaczy, ze bedziemy "biadolic" z Toba nad karaluchem !!!!!!!!!!!!!!
Ty jestes tutaj "gosciem honorowym" a karaluchom wstep wzbronoinyA która biadoli, współczuje, kochać siebie nie chce, ma do czynienia ze mną i z Tobą - prawda ?
Tutaj nie ma biadolenia, tutaj jest reaktywacja.
No już dobrze,skoro odebrałyście moje słowa jako biadolenie - będę uważać.
Na szczęście weekendowy dół już się kończy.
Jutro mam pewną sprawę do załatwienia w banku.Mam zamiar rozdzielić wspólne konto...Mam nadzieję,że karaluch się nie rozmyśli...i że go po drodze nie rozpłaszczę na szybie ![]()
Zero dyskusji,zero pogadanek,zero wypominania i nie dać się sprowokować - tak mi forum dopomóż
)
PRECZ Z KARALUCHAMI !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
No już dobrze,skoro odebrałyście moje słowa jako biadolenie - będę uważać.
Na szczęście weekendowy dół już się kończy.
Jutro mam pewną sprawę do załatwienia w banku.Mam zamiar rozdzielić wspólne konto...Mam nadzieję,że karaluch się nie rozmyśli...i że go po drodze nie rozpłaszczę na szybie
Zero dyskusji,zero pogadanek,zero wypominania i nie dać się sprowokować - tak mi forum dopomóż)
PRECZ Z KARALUCHAMI !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Tak trzymaj kochana!!!! Biadolic mozesz ale nie o karaluchu, bo oni wszyscy tacy sami
.
Tak Ci podomoz swiety Walenty
. Zarty na bok: Sama sobie dopomozezesz!!!! Ja jakos to czuje
![]()
A co u Was kobietki? Jakos cicho bylo przez weekend. Brak wiadomosci dobre wiadomosci ![]()
Uzaleznilam sie juz chyba od Was
.
Podziwiać....czy ja siebie podziwiam, że odeszłam od drania - NIE! Odejść powinnam dawno temu. Podziwiam siebie, że tak długo z nim wytrzymałam !
U mnie jest odwrotnie. Ja siebie podziwiam, ze udalo mi sie odciac od karalucha-latwe nie bylo !!!!
Nie podziwiam sie, ze wytrzymalam z nim 7 lat. Wstydze sie tego do tej pory !!!!!!!!!!!!!!!!
zofia282 napisał/a:Podziwiać....czy ja siebie podziwiam, że odeszłam od drania - NIE! Odejść powinnam dawno temu. Podziwiam siebie, że tak długo z nim wytrzymałam !
U mnie jest odwrotnie. Ja siebie podziwiam, ze udalo mi sie odciac od karalucha-latwe nie bylo !!!!
Nie podziwiam sie, ze wytrzymalam z nim 7 lat. Wstydze sie tego do tej pory !!!!!!!!!!!!!!!!
A czego się wstydzisz,że miałaś,masz za dużo dobroci i miłości w sobie?
Przecież gdybyś od początku była świadoma tego co Cię czeka odeszła byś czym prędzej...
To tyle na pocieszenie...a poza tym też jest mi wstyd,że ciągnęłam to wbrew wszystkim znakom na niebie i ziemi.
Nie wiedziałam,nie umiałam,nie byłam dość silna -tak sobie to teraz tłumaczę..........
A co u Was kobietki? Jakos cicho bylo przez weekend. Brak wiadomosci dobre wiadomosci
Uzaleznilam sie juz chyba od Was.
Jestem ranna
Przejechałam się na mokrej podłodze w kuchni
Sama rozlałam i sama się przejechałam ![]()
Zaliczyłam upadek. Kolanko stłuczone, paluch skręcony. Leżę przykuta do łóżeczka z obandażowaną nóżką.
Weekend koleżankowo/pracowicie spędzony, tzn. pogawędki u koleżanki, spotkanie z przyjacielem i porządki w domku.
Ja także uzależniona jestem i dobrze mi z tym.
Wiem, że jeszcze potrzebne mi to forum.
Potrzebne mi dobre jak i złe przykłady i ludzie,
którzy są siebie i swoich problemów ŚWIADOMI
.
Oj to sie porobilo!!! Najwazniejsze, ze nic sobie nie polamalas. Zycze szybkiej rekonwalescencji ![]()
zabka-k napisał/a:Że zabił we mnie wszystko - bo FAKT - zabił wtedy! Że nawet jeśli nie będę z kimś to choć nie będę tak cierpieć, że ktoś z kim jestem, tak strasznie mnie krzywdzi. I co? Płacz!!! Nie chce mi się o jego reakcji gadać....
Między innymi, ale [b] proszę Ty też mi pomóż!!!!
Zabka prawie sie poryczalam, bo czytajac te slowa "przypomnialo" mi sie prawie to samo !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Tez "umarlam" w zwiazku z karaluchem !!!!!!!!!!!!!!!!! A te teksty jaki on jest nieszczesliwy i cierpi tez znam
U mni bylo bardzo teatralnie: "Czarna zaslona zaslonila mi moj swiat i nic nie widze" !!!! "Chcialbym byc w koncu szczesliwy ale na razie tylko ciemnosc mnie otacza"!!!!
Kij im w d...pe!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Niech sobie szukaja swiatelek w tunelu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Zasrani romantyczni cierpietnicy nie warci funta klakow!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Właśnie, to co mnie otworzyło, to to, że ryczałam przy postach innych osób
Ale jednocześnie podniosło na duchu - nie jestem jedyna, nie jestem winna całemu złu tego świata
Też po jakichś tam jego kajaniach usłyszałam, że on chce żeby ktoś go kochał jakim jest. No świetnie! O dziwo odetkało mnie (jak nigdy) i wskazałam osobę, która będzie go kochać bezapelacyjnie - obruszył się
Hłe, hłe, prawda zabolała
A on jej nie trawi, bo "jest nudna", bo jest taka jak on
Nikt inny, "zdrowy" go nie pokocha jakim jest, bo on zyje złudzeniami, że potrafi coś z siebie dać
Nie potrafi, bo nikt go tego nie nauczył
Bez wchodzenia w szczegóły ![]()
Potem mi wypomniał, że ja jakaś dziwna jestem, bo on znajomych nie stracił, tylko ja
Ale ja straciłam na "chwilę" i osobom z którymi byłam w zażyłości już wyjaśniłam. Nie lecę w ich ramiona z hurra optymizmem, wręcz przeciwnie, ale mam wzgląd na fakt, że "oni" uważają, że mnie z 3 dzieci jest teraz ciężko. Nie, teraz nie
Było
Teraz jest normalnie
Taki kkkk....... bohater romantyczny a`la Konrad Wallenrod??? Nienawidziłam zawsze epoki romantyzmu, bo romantyzm miał to do siebie, że tragizm bohaterów polegał na ich odrealnieniu od rzeczywistości i na tragizowaniu nawet fizjologii oddechu!
Już bardziej do mnie przemawia pozytywizm
Nie cierpię
Staram się aranżować swoje życie na takie, jakie lubię
Cudowny weekend
Wczoraj zaliczyłam dwie bajuszkowe kawki z koleżankami, takie zwykłe, u nich, takie "po prostu". Jedna postanowiła się wyciągnąć do mojego ukochanego ciuchlandu, ja przy okazji sobie zakupiła za 12 zł bluzeczkę z kamizelką idealnie pasującą do spodni wizytowych Hilfingera, które jakiś czas temu "trzasnęłam" w TK Maxx za straszne 20 zł
Mam cud komplecik, właśnie wyprasowałam
Wieczorkiem poleciałam do znajomych i po prostu pograliśmy sobie w kości
Do 1.00 w nocy..... Odespałam, dokończyłam prezent z okazji Dnia Babci - dla przyszywanej Babusi moich dzieciaków
Bo tylko taką już mają. Czekoladki z rodzynkami i orzeszkami w formie serduszek (mam silikonową foremkę do lodu w serduszka - idealna była), do tego torebeczka zapachowa z ususzonymi 3 pomarańczkami (w piekarniku - jak bombki HM
), do tego 2 herbatki zielone z owocami (to już kupione, ale obiecuję sobie, że i sama porobię takie mieszanki
). Popakowałam, obwiązałam kokardkami, posankowałyśmy się w 4 do Babusi na obiad
Jedna z jej córek ze swoum chłopakiem wyciągnęła dzieciaki na górki na sanki, wywściekali się że jej
Myśmy pokłapały trochu
Jeszcze sobie zrobiłąm obiadek na jutro, poprasowałam właśnie, ściągnęłam starszej materiały na prezentację na przyrodę. Jestem UHAHANA!!!! A jakie dzieciaki są UHAHANE????
Taki weekend jak lubię
Nawet w locie udało mi się sprzątnąć
I nagotować, jak zwykle ![]()
Wiesz co, tak dziś gadałyśmy sobie i "Babusia" powiedziała, że jej dziewczyny (bo obie są często tu u mnie), to mówią, że on zachowuje się trochę, jakby to były początki jakiejś choroby... Wiem, ja miałam takie obawy jeśli chodzi o jego mamę.... Ale zawsze tłumaczyłam, że to wynik jej pieskiego życia. Tylko że ja, co tu gadać, lepszego nie miałam i nikt by mnie nie podejrzewał. To jest kompilacja doświadczeń i zatwardziałego introwertyzmu bez chęci na chcenie... Mnie samą po głowie "trzepie" ta analogia, którą on kiedyś negował i sam w nią wpada... Nie, dla zdrowia moich dzieci mam nadzieję, że to chwilowe i że wynika tylko z problemów, że jak w końcu sprzeda mieszkanie, weźmiemy rozwód, będzie "na swoim" to się mu wyrówna i będzie lepiej.... Muszę chyba pogadać z terapeutką starszej.... Jedna z bliźniaczek jest zbyt wrażliwa.... Żeby to się nie obróciło w taki właśnie schemat....
No dobrze - ale podsumowując - jestem zadowolona
Bo widzę i czuję
Nie tylko siebie
To był taki fajny, taki "mój" weekend ![]()
Precz z Konradem i kolejnymi ![]()
Oj to sie porobilo!!! Najwazniejsze, ze nic sobie nie polamalas. Zycze szybkiej rekonwalescencji
Dzięki ![]()
Powinna być szybka, bo od razu maściami się na grubo wysmarowałam (od stłuczeń).
A czego się wstydzisz,że miałaś,masz za dużo dobroci i miłości w sobie?
Przecież gdybyś od początku była świadoma tego co Cię czeka odeszła byś czym prędzej...
No mialam bardzo duzo dobroci i milosci w sobie dla wszelkiego robacta
![]()
A na poczatku to ja wiedzialam co mnie czeka: Zyli dlugo i szczesliwie
!!!! A potem obudzilam sie nieszczesliwa i prawie martwa!!!!!!!!!!!!!
Gdyby mi na poczatku ktokolwiek powiedzial, co mnie moze czekac to myslisz, ze bym uwierzyla? Ja przeciez mam "moc" zmienic kogos
.
Teraz wiem, ze to gowno prawda!!!!!!!!!!!!!!!! Uzywam teraz mojej "mocy" do pracy nad zmiana siebie !!!!!!!!!
Happyfull napisał/a:zabka-k napisał/a:Że zabił we mnie wszystko - bo FAKT - zabił wtedy! Że nawet jeśli nie będę z kimś to choć nie będę tak cierpieć, że ktoś z kim jestem, tak strasznie mnie krzywdzi. I co? Płacz!!! Nie chce mi się o jego reakcji gadać....
Między innymi, ale [b] proszę Ty też mi pomóż!!!!
Zabka prawie sie poryczalam, bo czytajac te slowa "przypomnialo" mi sie prawie to samo !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Tez "umarlam" w zwiazku z karaluchem !!!!!!!!!!!!!!!!! A te teksty jaki on jest nieszczesliwy i cierpi tez znam
U mni bylo bardzo teatralnie: "Czarna zaslona zaslonila mi moj swiat i nic nie widze" !!!! "Chcialbym byc w koncu szczesliwy ale na razie tylko ciemnosc mnie otacza"!!!!
Kij im w d...pe!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Niech sobie szukaja swiatelek w tunelu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Zasrani romantyczni cierpietnicy nie warci funta klakow!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!U mnie umarł związek
ja żyję
.
Teksty, że nieszczęśliwy też znam
U mnie było subtelnie albo po chamsku i zależało to od stanu upojenia, ostatnie 2 lub 3 lata upajania się codziennego.
U mnie było zadłużanie rodziny.
I kij ! i nic nie warci !
I najważniejsze - znalazł światełko w tunelu![]()
I ważniejsze od najważniejszego - ja z tunelu wyszłam
Hłe, a z jakiego powodu zląduję z dziećmi na wynajmowaniu mieszkań?
Nie jest mi z tego powodu rewelacyjnie, ale po prostu wiem dlaczego. Ja też wyjdę
Ale nie zamierzam dzięki komuś ![]()
Wiesz dlaczego nie wygrasz z karaluchem? Bo on Cie od srodka (dusza i mysli) zatruje. Cala swoja energie bedziesz na niego tracisz az w koncu energii do zycia Ci nie zostanie!!!! To tak jak z kochaniem za bardzo: Cala milosc oddajesz jemu i dlatego milosci do siebie brak!!!!!
A co to jest depresja? Nieuporzadkowane sprawy, strachy, zwidy, rozczarowania, zle nawyki?
Mr. Julian mowil mi, ze on pomaga ludziom uporzadkowac ich wnetrze. Mowil, ze jego zawod to sprzataczka i ile on sie codziennie musi nasprzatac a na nastepnej wizycie znowu "burdel"
Same wiecie jak trudno dbac o czystosc !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Tak straszliwie czuję, ze właśnie niedługo pojawi się kupiec i "sobie wysprzątam"
i pójdę "na swoje" i będę mieć w końcu jaśnistą jasność, jak sobie najlepiej mogłybyśmy zorganizować swoje własne życie. Wprost doczekać się tego nie mogę
Nie musieć uciekać, wychodzić, mijać się... W końcu być u siebie, choć na długo nie na swoim, ale za swoje. Nigdy nie żyłam ponad stan, ale przynajmniej mi to sprawia satysfakcję, że sobie daję radę, na tyle ile potrafię
Mogę jeść wiecznie naleśniki (jak się da), ale byle bym była zawsze uśmiechnięta
Umiem zrobić coś kolorowego z niczego
A przede wszystkim nigdy nie otaczałam się ludźmi, którzy cenili mnie za to co mam
Tylko za to, że się uśmiecham i jestem "pozytywnie zakręcona" ![]()
Depresja u mnie to był strach przed decyzją, której nie chciałam podjąć w imię idei
Wiedziałam, że to ostatni moment i pozwoliłam się "omamić". Ale chyba wyszło mi to na dobre
Im większe wątpliwości i panika, tym większą pewność, że to właściwa decyzja. Nie ważne, że nie do końca moja
A raczej ważne - do końca dałam szansę, bo wiedziałam, że to co jest, jest tego starania warte
I to nie ja nie czułam tej wartości
I try
Ja nie mam sobie nic do zarzucenia
Zrobiłam więcej, niż zdrowo można było
Nie egoistycznie dla siebie
Dlatego to ja się uśmiecham
A przypomniałam sobie, jak zarzucałam sobie brak odpowiedzialności i konsekwencji, gloryfikując jego.... Hłe, hłe
Zbyt wiele straciłam z siebie, by nie powiedzieć sobie samej - KONIEC ![]()
Zaczynam Happy rozumieć Twój uśmiech ![]()
zofia282 napisał/a:Happyfull napisał/a:Zabka prawie sie poryczalam, bo czytajac te slowa "przypomnialo" mi sie prawie to samo !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Tez "umarlam" w zwiazku z karaluchem !!!!!!!!!!!!!!!!! A te teksty jaki on jest nieszczesliwy i cierpi tez znam
U mni bylo bardzo teatralnie: "Czarna zaslona zaslonila mi moj swiat i nic nie widze" !!!! "Chcialbym byc w koncu szczesliwy ale na razie tylko ciemnosc mnie otacza"!!!!
Kij im w d...pe!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Niech sobie szukaja swiatelek w tunelu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Zasrani romantyczni cierpietnicy nie warci funta klakow!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!U mnie umarł związek
ja żyję
.
Teksty, że nieszczęśliwy też znam
U mnie było subtelnie albo po chamsku i zależało to od stanu upojenia, ostatnie 2 lub 3 lata upajania się codziennego.
U mnie było zadłużanie rodziny.
I kij ! i nic nie warci !
I najważniejsze - znalazł światełko w tunelu![]()
I ważniejsze od najważniejszego - ja z tunelu wyszłamHłe, a z jakiego powodu zląduję z dziećmi na wynajmowaniu mieszkań?
Nie jest mi z tego powodu rewelacyjnie, ale po prostu wiem dlaczego. Ja też wyjdę
Ale nie zamierzam dzięki komuś
Gdyby nie światełko, nie sięgnęłabym dna.
Nie sięgnęłabym dna, dna sięgnęliby chłopcy, dna finansowego.
Ten proces już się zaczął. Udało mi się machinę zatrzymać
Jestem happy ![]()
Jestem happy
Ja tez full happy for you ![]()
Beosa
I powiem szczerze, jeszcze nie jestem na etapie, kiedy mogłabym przeczytać do końca Twoje posty bez płaczy - bo nie mogę. Nie mogę, bo nie chcę. Bo znowu się popłaczę, poryczę, jak napisała do mojego Happyfull. Tylko dlatego, że nasze losy osób z tym samym syndromem w jakiś momenetach sie zazębiają i nie wszystko wybaczyłyśmy przeszłości, by chcieć to znowu "przeżyć". Bo nie wszystkie umiemy jeszcze nie ryczeć. Jak ryczymy - znaczy się coś jeszcze jest
Ale Beosa - trafiłaś tam gdzie powinnaś ![]()
Jesteś zbyt silna
Ja nie lubię akurat, kiedy mi mówią, że jestem silna, bo ja nie cchę być silna. Bo ja - właśnie jak napisałaś - chcę żeby mnie ktoś pokochał, taką jaka jestem (a jestem dużym dzieckiem) i żebym nie musiałą z kluczem francuskim zmieniać uszczelek przy kranach, Bo też umiem
I inne rzeczy też umiem - a wcale nie chcę
To, że gdzieś pojawia się wulgaryzm, to ja po sobie mam wrażenie, że po prostu tak strasznie się nie chcę poryczeć, że muszę emocjom upuścić w inny sposób. A teraz już wiem, że to wynika z faktu, że ktoś doprowadzi mnie do takiego stanu, że żeby ratować siebie, po prostu potrafię ucieć w coś takiego.... W wyzwiska, bo i to się zdażyło, choć ja normalnie u siebie nie widzę takich "potrzeb"... I jeśli jeszcze ktoś kiedykolwiek doprowadzi mnie do chęci zachowania się nie tak, jak "lubię", to też będę już "pamiętać", że to nie jestem ja, tylko syndrom....
Ale wcześniej u mnie występuje syndrom braku umiejętności zareagowania w jakikolwiek sposób, na to co się dzieje ![]()
No dobrze - ale podsumowując - jestem zadowolona
Bo widzę i czuję
Nie tylko siebie
To był taki fajny, taki "mój" weekend
Precz z Konradem i kolejnymi
No to nastepna Happy
Fajnie Zabko
A nastepny Konrad to juz sie nie zdazy!!!!!!!!!!! Juz Konrady na Ciebie nie poleca
. Za wyzwolona Ty dla nich - baba co to myslec umie ![]()
Mam nadzieje, ze spotkanie wypali bo chcialabym Cie w realu usciskac za Twoja pozytywne energie ![]()
Happyfull edytowałaś posta,a ja już pisałam odpowiedź
To jeszcze dwa słowa do Ciebie.
Może nie podziwiam...Po prostu czym innym jest życie z karaluchem,którego się gania po całym domu,wypatruje gdzie teraz się przyczaił,karmienie,ewentualne sprzątanie po nim a co innego "udawanie" że się go nie widzi,choć on cały czas się szwenda,włazi przed oczy i robi głupoty. Rozumiesz mnie?
Po prostu pstryk i nie widzę,nie słyszę,nie czuję?
To jest zadanie,które Zazdrość już odrobiła a ja dopiero się za nie zabieram i czasem jest ponad moje siły....
A pacjent(ka) chce i to bardzoZofio dziękuję za pomoc
Daj czasowi czas
Rzucam się czasem wewnętrznie, ale już przestałam sobie robić z tego problem. Mam prawo i nie dopuszczę do tego, żebym zaczęła się do tego przyzwyczajać. Mijam się bo muszę, ale żywo reagować na jego zachowania będę do upadłego, jak długo będę musiała razem z nim mieszkać. Ale myślę, że już niedługo
Nie na wszystkie
Na niektóre mam "wycofane" ![]()
Jeśli pacjentka chce - to ewidentnie pacjentka da radę ![]()
zabka-k napisał/a:No dobrze - ale podsumowując - jestem zadowolona
Bo widzę i czuję
Nie tylko siebie
To był taki fajny, taki "mój" weekend
Precz z Konradem i kolejnymiNo to nastepna Happy
Fajnie Zabko
![]()
A nastepny Konrad to juz sie nie zdazy!!!!!!!!!!! Juz Konrady na Ciebie nie poleca. Za wyzwolona Ty dla nich - baba co to myslec umie
Mam nadzieje, ze spotkanie wypali bo chcialabym Cie w realu usciskac za Twoja pozytywne energie
Nie że oni nie polecą, tylko ja każdego "makbetha" itp pognam w zarodku
Ani mi się śni zastanawianie, czemuś ten facet taki tajemniczy
Czytam kochana czytam
Fajne to ![]()
Nie ściskajmy się, tylko idźmy się gdzieś po prostu dobrze we własnym towarzystwie zabawić
A choćby i na kręgle
Albo na herbatkę
Albo na cokolwiek ![]()
Jak to nie wypali, to się wymyśli co innego. Od myślenia głowa nie boli
Nie nas
![]()
No już dobrze,skoro odebrałyście moje słowa jako biadolenie - będę uważać.
Na szczęście weekendowy dół już się kończy.
Jutro mam pewną sprawę do załatwienia w banku.Mam zamiar rozdzielić wspólne konto...Mam nadzieję,że karaluch się nie rozmyśli...i że go po drodze nie rozpłaszczę na szybie
Zero dyskusji,zero pogadanek,zero wypominania i nie dać się sprowokować - tak mi forum dopomóż)
PRECZ Z KARALUCHAMI !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ja tak tego nie odebrałam ![]()
Życzę powodzenia jutro.
Zofia
Szczerze? Jam niby młodsza, ale przez nieleczenie sobie naciapałam. Weśże kobieto sprawdź u lekarza co z palcem i kolanem. Palec daje się szybko wyleczyć. Kolana mają to do siebie, ze siadają w najgorszym momencie, od 30 wzwyż więzadła potrafią się wrednie wydłużać i destabilizować. Nie o to mi kaman, żeby Cię wystraszyć, ale kolano jest wredne samo w sobie, sama sobie winnam, że na dyskotekach muszę się wspierać na stabilnych facetach (
), lepiej leczyć na bieżąco, bo ja byłam na tyle mądra że czeka mnie zabieg i długa rehabilitacja.
Pisz no mi, co z tym kolanem!!!!! Będę Cię kochana dręczyć
![]()
Dobrze kobietki, ja uciekam, bo pranko się wyprało, czas na eskapadę do suszarni ![]()
beosa napisał/a:No już dobrze,skoro odebrałyście moje słowa jako biadolenie - będę uważać.
Ja tak tego nie odebrałam
Hm...ja wiem o tym
Ale wybiadolic to sie czasem trzeba ![]()
Happyfull napisał/a:zabka-k napisał/a:Że zabił we mnie wszystko - bo FAKT - zabił wtedy! Że nawet jeśli nie będę z kimś to choć nie będę tak cierpieć, że ktoś z kim jestem, tak strasznie mnie krzywdzi. I co? Płacz!!! Nie chce mi się o jego reakcji gadać....
Między innymi, ale [b] proszę Ty też mi pomóż!!!!
Zabka prawie sie poryczalam, bo czytajac te slowa "przypomnialo" mi sie prawie to samo !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Tez "umarlam" w zwiazku z karaluchem !!!!!!!!!!!!!!!!! A te teksty jaki on jest nieszczesliwy i cierpi tez znam
U mni bylo bardzo teatralnie: "Czarna zaslona zaslonila mi moj swiat i nic nie widze" !!!! "Chcialbym byc w koncu szczesliwy ale na razie tylko ciemnosc mnie otacza"!!!!
Kij im w d...pe!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Niech sobie szukaja swiatelek w tunelu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Zasrani romantyczni cierpietnicy nie warci funta klakow!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Właśnie, to co mnie otworzyło, to to, że ryczałam przy postach innych osób
Ale jednocześnie podniosło na duchu - nie jestem jedyna, nie jestem winna całemu złu tego świata
Też po jakichś tam jego kajaniach usłyszałam, że on chce żeby ktoś go kochał jakim jest. No świetnie! O dziwo odetkało mnie (jak nigdy) i wskazałam osobę, która będzie go kochać bezapelacyjnie - obruszył się
Hłe, hłe, prawda zabolała
A on jej nie trawi, bo "jest nudna", bo jest taka jak on
Nikt inny, "zdrowy" go nie pokocha jakim jest, bo on zyje złudzeniami, że potrafi coś z siebie dać
Nie potrafi, bo nikt go tego nie nauczył
Bez wchodzenia w szczegóły
Potem mi wypomniał, że ja jakaś dziwna jestem, bo on znajomych nie stracił, tylko jaAle ja straciłam na "chwilę" i osobom z którymi byłam w zażyłości już wyjaśniłam. Nie lecę w ich ramiona z hurra optymizmem, wręcz przeciwnie, ale mam wzgląd na fakt, że "oni" uważają, że mnie z 3 dzieci jest teraz ciężko. Nie, teraz nie
Było
Teraz jest normalnie
![]()
![]()
![]()
Taki kkkk....... bohater romantyczny a`la Konrad Wallenrod??? Nienawidziłam zawsze epoki romantyzmu, bo romantyzm miał to do siebie, że tragizm bohaterów polegał na ich odrealnieniu od rzeczywistości i na tragizowaniu nawet fizjologii oddechu!
Już bardziej do mnie przemawia pozytywizm
![]()
Nie cierpię
Staram się aranżować swoje życie na takie, jakie lubię
Cudowny weekend
Wczoraj zaliczyłam dwie bajuszkowe kawki z koleżankami, takie zwykłe, u nich, takie "po prostu". Jedna postanowiła się wyciągnąć do mojego ukochanego ciuchlandu, ja przy okazji sobie zakupiła za 12 zł bluzeczkę z kamizelką idealnie pasującą do spodni wizytowych Hilfingera, które jakiś czas temu "trzasnęłam" w TK Maxx za straszne 20 zł
Mam cud komplecik, właśnie wyprasowałam
Wieczorkiem poleciałam do znajomych i po prostu pograliśmy sobie w kości
Do 1.00 w nocy..... Odespałam, dokończyłam prezent z okazji Dnia Babci - dla przyszywanej Babusi moich dzieciaków
Bo tylko taką już mają. Czekoladki z rodzynkami i orzeszkami w formie serduszek (mam silikonową foremkę do lodu w serduszka - idealna była), do tego torebeczka zapachowa z ususzonymi 3 pomarańczkami (w piekarniku - jak bombki HM
), do tego 2 herbatki zielone z owocami (to już kupione, ale obiecuję sobie, że i sama porobię takie mieszanki
). Popakowałam, obwiązałam kokardkami, posankowałyśmy się w 4 do Babusi na obiad
Jedna z jej córek ze swoum chłopakiem wyciągnęła dzieciaki na górki na sanki, wywściekali się że jej
Myśmy pokłapały trochu
Jeszcze sobie zrobiłąm obiadek na jutro, poprasowałam właśnie, ściągnęłam starszej materiały na prezentację na przyrodę. Jestem UHAHANA!!!! A jakie dzieciaki są UHAHANE????
![]()
![]()
Taki weekend jak lubię
Nawet w locie udało mi się sprzątnąć
I nagotować, jak zwykle
Wiesz co, tak dziś gadałyśmy sobie i "Babusia" powiedziała, że jej dziewczyny (bo obie są często tu u mnie), to mówią, że on zachowuje się trochę, jakby to były początki jakiejś choroby... Wiem, ja miałam takie obawy jeśli chodzi o jego mamę.... Ale zawsze tłumaczyłam, że to wynik jej pieskiego życia. Tylko że ja, co tu gadać, lepszego nie miałam i nikt by mnie nie podejrzewał. To jest kompilacja doświadczeń i zatwardziałego introwertyzmu bez chęci na chcenie... Mnie samą po głowie "trzepie" ta analogia, którą on kiedyś negował i sam w nią wpada... Nie, dla zdrowia moich dzieci mam nadzieję, że to chwilowe i że wynika tylko z problemów, że jak w końcu sprzeda mieszkanie, weźmiemy rozwód, będzie "na swoim" to się mu wyrówna i będzie lepiej.... Muszę chyba pogadać z terapeutką starszej.... Jedna z bliźniaczek jest zbyt wrażliwa.... Żeby to się nie obróciło w taki właśnie schemat....
No dobrze - ale podsumowując - jestem zadowolona
Bo widzę i czuję
Nie tylko siebie
To był taki fajny, taki "mój" weekend
Precz z Konradem i kolejnymi
Ja romantyzmu też nie, to już starożytność wolę. A najbardziej współczesność i co sama wybiorę.
A te bombki? O co kurczę chodzi?
Dzień wypadkowy, ja weszłam do pokoju ale mały paluszek chsilowo został z drugiej strony drzwi. I on już był złamany. Ale jeszcze mogę chodzić.
Nie ściskajmy się, tylko idźmy się gdzieś po prostu dobrze we własnym towarzystwie zabawić
A choćby i na kręgle
Albo na herbatkę
Albo na cokolwiek
Jak to nie wypali, to się wymyśli co innego. Od myślenia głowa nie boliNie nas
![]()
![]()
Oj wymyslimy
. Nie wazne gdzie, nie wazne co, wazne z kim ![]()
A od myslenia to boli glowa ![]()
hm... napisał/a:beosa napisał/a:No już dobrze,skoro odebrałyście moje słowa jako biadolenie - będę uważać.
Ja tak tego nie odebrałam
Hm...ja wiem o tym
Ale wybiadolic to sie czasem trzeba
No jasne. To tylko profilaktyka taka była.
beosa napisał/a:A czego się wstydzisz,że miałaś,masz za dużo dobroci i miłości w sobie?
Przecież gdybyś od początku była świadoma tego co Cię czeka odeszła byś czym prędzej...No mialam bardzo duzo dobroci i milosci w sobie dla wszelkiego robacta
![]()
![]()
A na poczatku to ja wiedzialam co mnie czeka: Zyli dlugo i szczesliwie!!!! A potem obudzilam sie nieszczesliwa i prawie martwa!!!!!!!!!!!!!
Gdyby mi na poczatku ktokolwiek powiedzial, co mnie moze czekac to myslisz, ze bym uwierzyla? Ja przeciez mam "moc" zmienic kogos.
Teraz wiem, ze to gowno prawda!!!!!!!!!!!!!!!! Uzywam teraz mojej "mocy" do pracy nad zmiana siebie !!!!!!!!!
Miałam dużo dobroci, miłości i SZCZĘŚCIA !
.
Mnie trafił się IDEAŁ!
.
Dumna byłam!!! Dumna byłam i szczęśliwa ze szczęścia, które mi się trafiło !!!
Zmieniać nie musiałam! Był idealnym mężem. Mnie traktował iście po królewsku.
Obrotny, operatywny i dobry człowiek. Złego słowa powiedzieć nie mogłam.
Kiedy firmy padały z hukiem jedna po drugiej, wierzyłam, że pech, że kiepski wspólnik. On? On też świetnym biznesmenem był.
Co mnie jedynie bardzo niepokoiło od samego początku? Niepłacenie alimentów na dzieci z pierwszego małżeństwa i nieinteresowanie się tymi dziećmi. Myślałam, taki dobry człowiek, taki wrażliwy i współczujący innym nie jest zainteresowany swoimi dziećmi?
Ach! symptomów ta ja miałam mnóstwo! Dlaczego ich nie widziałam, nie rozumiem
.
Dzień wypadkowy, ja weszłam do pokoju ale mały paluszek chsilowo został z drugiej strony drzwi. I on już był złamany. Ale jeszcze mogę chodzić.
Zycze szybkiej porawy paluszka ![]()
Zofia
Szczerze? Jam niby młodsza, ale przez nieleczenie sobie naciapałam. Weśże kobieto sprawdź u lekarza co z palcem i kolanem. Palec daje się szybko wyleczyć. Kolana mają to do siebie, ze siadają w najgorszym momencie, od 30 wzwyż więzadła potrafią się wrednie wydłużać i destabilizować. Nie o to mi kaman, żeby Cię wystraszyć, ale kolano jest wredne samo w sobie, sama sobie winnam, że na dyskotekach muszę się wspierać na stabilnych facetach (), lepiej leczyć na bieżąco, bo ja byłam na tyle mądra że czeka mnie zabieg i długa rehabilitacja.
Pisz no mi, co z tym kolanem!!!!! Będę Cię kochana dręczyć
![]()
![]()
Dobrze kobietki, ja uciekam, bo pranko się wyprało, czas na eskapadę do suszarni
Ja już nie strachliwa
a świadoma troszkę ![]()
Kolano to pikuś. Mocniej jedynie oparłam się na nim. Z paluszkiem może być gorzej. To była moja kolejna jazda figurowa na płytkach w kuchni. Poprzednia, przy szykowaniu świąt. Paluch zasiniał, bolał, ale na pięcie w kuchni dalej naginałam, by stół świąteczny pustkami nie świecił, by rodzina i goście mi z głodu nie poumierali. Kontuzja powtórzona. Tym razem już wiedziałam, że nie uderzenie i maścią od razu trzeba zadziałać. Kolano ok., palcem jutro odważę się poruszać. ![]()
hm... napisał/a:beosa napisał/a:No już dobrze,skoro odebrałyście moje słowa jako biadolenie - będę uważać.
Ja tak tego nie odebrałam
Hm...ja wiem o tym
Ale wybiadolic to sie czasem trzeba
Oczywiście, że czasem trzeba
z podkreśleniem czasem, bo często, jest dowodem na toksyczny związek ![]()
Dzień wypadkowy, ja weszłam do pokoju ale mały paluszek chsilowo został z drugiej strony drzwi. I on już był złamany. Ale jeszcze mogę chodzić.
Ja też! Na pięcie pomykam ![]()
i kciuki trzymam, by nie był znowu złamany.
Zabka-k
Nie czytaj moich postów jeśli ma to wywołać jakąś traumę,zle duchy czy coś.Nie zaglądaj tam więcej
Przecież znasz schemat a szczegóły....sama z perspektywy czasu widzę,że to był jakiś koszmar.Nie wszystko jeszcze napisałam...ale już jest mi ociupinkę lżej ![]()
Wiecie co,najgorsze jest to,że nie miałam zahamowań opowiadać wszystkim dookoła jaka jestem nieszczęśliwa (no może nie do początku bo jednak wstyd zwyciężał) taka "szczera Kasia" jestem (a może to właśnie biadolenie było???) to dopiero TERAZ powiedziałam dosyć!
Chyba czekałam,aż ktoś mi poda na talerzu cudowną receptę,albo ogólnie na cud,bo podobno wystarczy chcieć...Gówno prawda.Bardzo chciałam i co?
Zmarnowałam naszej trójce 20 lat życia.Ech, nie daruję sobie tego nigdy.
Żabka,wiem że trafiłam tu gdzie powinnam
Pisałam wcześniej,że właśnie mam dość bycia tą silną,jestem potwornie zmęczona tym byciem i czekaniem aż on zrobi to co do JEGO nie do moich obowiązków należy.On zarzucał mi,że jestem za mało kobieca a ja tłumaczyłam -zdejmij ze mnie trochę tego ciężaru (czytaj;spraw do zalatwienia,do zrobienia,do przemyślenia...),pomóż mi. Nie kumał,albo nie chciał.
Jego ulubione motto -sprawy dnia codziennego należy oddzielić od łóżkowych.Jak ja się wtedy wściekałam...
Wulgaryzmy -to i tak lepsze od strzelenia w mordę albo kopniaka w jaja,więc niech się robal cieszy,bo mogło bardziej zaboleć
Owszem też próbuję sobie wytłumaczyć,że ujście emocji,że stres,panika itp.Ale miałam wychodzić na łąkę i krzyczeć,włączać muzykę itp.I jakoś zawsze jest już za późno.Ale może tak jak piszesz potrzebuję więcej czasu....i na razie będę np. ryczeć tak jak dzisiaj kilkakrotnie,bo to po prostu jest silniejsze ode mnie ![]()
Cieszę się,że miałaś tak udany weekend
![]()
U mnie kolejny raz się potwierdziło,że dla własnej spokojności i zdrowia weekendy powinnam spędzać (o ile nie pracuję) poza ciepłym (chodzi o grzejniki
domkiem.
Psychofag i mamusia z oczu - tego sercu nie żal ,czy jakoś tak...
Wiecie co,najgorsze jest to,że nie miałam zahamowań opowiadać wszystkim dookoła jaka jestem nieszczęśliwa (no może nie do początku bo jednak wstyd zwyciężał) taka "szczera Kasia" jestem (a może to właśnie biadolenie było???) to dopiero TERAZ powiedziałam dosyć!
Chyba czekałam,aż ktoś mi poda na talerzu cudowną receptę,albo ogólnie na cud,bo podobno wystarczy chcieć...Gówno prawda.Bardzo chciałam i co?
Było to biadolenie
....zawsze jest to biadoleniem gdy na słowach się kończy ![]()
Zmarnowałam naszej trójce 20 lat życia.Ech, nie daruję sobie tego nigdy.
Darujesz i jeszcze śmiać się z siebie "starej" będziesz i szczęśliwa będziesz ![]()
Owszem też próbuję sobie wytłumaczyć,że ujście emocji,że stres,panika itp.Ale miałam wychodzić na łąkę i krzyczeć,włączać muzykę itp.I jakoś zawsze jest już za późno.Ale może tak jak piszesz potrzebuję więcej czasu....i na razie będę np. ryczeć tak jak dzisiaj kilkakrotnie,bo to po prostu jest silniejsze ode mnie
Pisz, krzycz, płacz i pisz - to pomaga. I potrzebujesz czasu, przemyśleń, wniosków ![]()
Nieodporny rozum
http://www.youtube.com/watch?v=MEdxTgvVZFk
![]()
Strony Poprzednia 1 … 242 243 244 245 246 … 405 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026