netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Koniec w dniu naszej rocznicy

43 odpowiedzi9 050 wyświetleńzałożony przez Leejunfun, 23.10.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Koniec w dniu naszej rocznicy

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 44 ]

1

Temat: Koniec w dniu naszej rocznicy

Witam
16 października dziewczyna mnie zostawiła po roku czasu... zastanawiam się teraz dlaczego to się zepsuło? Ale podejrzewam, że odeszła, bo chce mi zrobić na złość tym, że po raz kolejny ją obrazilem i powiedziałem, że mam jej dosyć. Mam dość, że mnie ogranicza, że wszystkiego mi broni, że żałuję, że z nią jestem i mi nie zależy. Prawda jest taka, że już miałem dość słuchania o jej chorobach czy rzekomej ciąży ze mną. Nalegalem, żeby szła do lekarza, ale ona się boi... i tak było przez miesiąc. Dodatkowo bronilem jej zadawać się z kilkoma dziewczynami a mianowicie z jej przyjaciółka, która miała na nią zły wpływ. Ostatnio jak do niej napisałem, bo chciałem się spotkać to napisała, że ona nie chce wracać do mnie i nie chce cierpieć, wspomniała, że nią się nie interesowałem, że ona zawsze musiała o mnie walczyć... Z tym, że to ona zjebała, dlatego się czasami tak.zachowałem. Starałem się być ndla niej wszystkim. No i wracając... napisałem, że ją kocham i mi na niej zależy, że chce, żeby dała nam szansę i odpisała, że chyba nie chce spróbować. To ja zapytałem dwa razy czy jest pewna czy na sto procent nic nie chce? No i ona znowu, że chyba nie. To napisałem, że jej dziękuję za wszystko, że ja chciałem spróbować, ale jak nie chce to jej decyzja i jej życie. Powiedziałem, że ją będę kochać. A ona, że znajdę inną, która tak mnie pokocha i, że będzie tęsknić i zaczęła mnie.przepraszać i napisała, żebym do niej pisał jak kiedy tylko chce.Odpisalem, że chciałem spróbować i jak nie chce spróbować to jej wybór i życie i się pożegnałem. Przyznam się szczerze, że jak dała mi kosza to zaczęło mi bardziej zależeć i płakałem użalalem się nad sobą, ale zaraz zacząłem rozumieć, że nie.mam za co się obwiniać... ale codziennie mam dołek. I potem mija, tęsknię, ale nie napiszę do niej pierwszy.. koleżanka.mi powiedziała, że dałem jej sygnał,.że.mi.zależy i teraz mam czekać i właśnie jest to, że się łudze... Czy widzicie szansę, że ona.wróci? Wyczuwam to, że ona wróci tylko chce mi dać po dupie za to powiedziałem.... Znajoma mi powiedziała, że jej też.zależy i to widać tylko chcę,.żebym to ja się starał o nią... Chce, żebym cierpiał, bo zranilem jej uczucia. Najgorsze jest to, że mam przeciwko sobie koleżanki i jej siostryJest szansa, że wróci i będziemy razem?

2

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy

Ona czeka na Twój ruch, Ty na jej.
Z pewnością jest szansa tylko nie uważasz, że Wasz związek-po tym co pisałeś-jest lekko "pogmatwany"?

3

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy

Oboje jesteście niedojrzali, a do tego kompletnie nie umiecie ze sobą rozmawiać.
Chciałbyś zeby ktoś traktował Cię jak dziecko, zabraniał kontaktów z kolegami, mówił że ma Cię dosyć i nie odzywał się, bo "to Ty zjebałeś"?
Dała Ci pewnie popalić, ale Ty jej też. Być może rozstanie dobrze Wam zrobi.

4

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy

Na tym polega miłość, że się kłóci i wymienia swoje zdanie, ja od początku jak coś nie wyszło to od razu mówiłem, że odchodzę licząc, że coś zmieni, nie robiła nic a ja nad sobą pracowałem, jak mnie oklamywala z błahych powodów to bardzo mnie to bolało i tak reagowalem z tymi gadkami, że odchodzę... Na początku mówiłem jej, że nie lubię kłamstw. Ona tez mi broniła wiele rzeczy a ja tylko, żeby zrozumiała, że tak sie nie robi i sam wpadłem we własne sidła. Wiem, że czekamy obydwoje na ruch. Z tym, że ja napisałem co czuję i nie będę się też płaszczyć i zmuszać jej, że mamy być ze.sobą. uszanowalem jej decyzję. Mimo, że tęsknię i ją kocham. Nie bronił bym jej.kontaktu gdyby nje to, że jedna z tych przyjaciółek ją źle traktowała... z.kolei inna wyzwala ją z zazdrości i chciała zniszczyć nasz.związek od początku,.bo dałem jej kosza i powiedziała, że ją zgwałciłem... Do tego tej co mówiła, że ją zgwałciłem jej.przyjaciółka też na mnie leciała i dostała kosza to ta zaczęła gadać, że ją pobilem. Moja dziewczyna była za mną i był to ciężki rok. Ale było dużo.wspaniałych chwil,.które wiem, że chciałbym spędzić z nią resztę swojego.życia. Wiem, że buntuja ją te koleżanki i na pewno.siostra,.która.zawsze jej zazdrościła. Są szansę, że będziemy razem? Czy tylko chciała mnie pocieszyć i dać złudne szansę, że będziemy razem? Nawet napisała, żebym do niej się odzywał, a na początku napisała, że.koniec to koniec i nie chce.ze.mną.gadać... Nawet oficjalnie face to face nie.zerwaliśmy... zaczęła mnie.olewać, mniej się odzywać i pytała czy tęsknię albo czy mnie.to boli jak.ją olewam a ja, że.tęsknię.tak jak ona.i boli mnie.to jak ją... Widać było, że nie o to jej chodziło i robi wszystko, żeby.o nią walczył takie.mam odczucie. Jest szansa, że wróci?

5

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy

Jak czytam tutaj niektóre posty to uważam,.że nie jest tak pogmatany jak inne związki... Nawet.dużo.starsi ode nas tutaj zachowują się jak dzieci, ale myślę, że taka jest miłość. Że zachowujemy się jak dzieci i trzeba czasu,.żeby dojrzeć do tego... Tylko co robić? Tylko nie piszcie, że mam.iść do niej z kwiatkami i paść.na kolana, bo to żałosne... Ja tylko chciałem wiedzieć czy ona się odezwie, czy jedt szansa na powrót? W zasadzie śmieszne jest to, że.nie powiedziała mi tego w oczy tylko.zerwała przez fejsa i usunęła związek. No, ale uważam, że chce.mi pokazać co straciłem i, że chce się odegrać na mnie...

6

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy

Daj sobie spokój, jak komuś zależy to rozwiązuje sprawy rozmawiając, a sam piszesz, że się z nią dusiłeś.

7

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy

Czasami tak było... przyznaje, że się dusilem... Czasem czułem się bardziej jak jej Ojciec, który uczy ją jak ma postępować. Ja jej nie broniłem jej zadawania się z tymi znajomymi, lecz chciałem ją uchronić. Ona mnie z bzdetami oszukiwała nawet wielokrotnie chciałem odejść, ale dawałem jej szansę i liczyłem, że się zmieni. I ona na koniec mi powiedziała, że to ona o mnie walczyła.. :-D. No, ale nie było by tego gdyby nie to, że ją trzeba traktować jak dziecko.. Ale mimo tego chciałbym spróbować, sam nie wiem dlaczego? Ale czuję, że to właśnie ta osoba,która kocham. Z drugiej strony zastanawiam się czy chciałbym przeżywać drugi raz i znów przechodzić to samo, ale jest coś co do niej mnie ciągnie i sam nie wiem co? Tym bardziej, że byliśmy rok ze sobą i nie zawsze było źle....

8

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy
Leejunfun napisał/a:

ja od początku jak coś nie wyszło to od razu mówiłem, że odchodzę licząc, że coś zmieni

O kurde. Czyli stosowałeś wobec niej szantaż emocjonalny i uważasz że to w porządku? Miała do wyboru albo zrobic to co Ty chcesz, albo papa? Ja się nie dziwię, że ona nie wytrzymała w końcu, ludzka cierpliwość ma swoje granice. no i pewnie walczyła o Ciebie, wtedy, kiedy strzelałeś focha niczym primadonna i przestawałeś się odzywać.
Nie dziwię się też Tobie, że nie czułeś się szczęśliwy w związku z tak niestabilną emocjonalnie dziewczyną, dlatego może po prostu dajcie sobie spokój na razie.

9

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy
Czarna Kotka napisał/a:
Leejunfun napisał/a:

ja od początku jak coś nie wyszło to od razu mówiłem, że odchodzę licząc, że coś zmieni

O kurde. Czyli stosowałeś wobec niej szantaż emocjonalny i uważasz że to w porządku? Miała do wyboru albo zrobic to co Ty chcesz, albo papa? Ja się nie dziwię, że ona nie wytrzymała w końcu, ludzka cierpliwość ma swoje granice. no i pewnie walczyła o Ciebie, wtedy, kiedy strzelałeś focha niczym primadonna i przestawałeś się odzywać.
Nie dziwię się też Tobie, że nie czułeś się szczęśliwy w związku z tak niestabilną emocjonalnie dziewczyną, dlatego może po prostu dajcie sobie spokój na razie.

Nie uważam, że to było w porządku... Chciałem w końcu, żeby zrozumiała, że robi źle... Ale wiem.na przyszłość,.że tak się nie robi. Ona najpierw na.kogoś najezdzala np. Na siostrę to ja reagowalem i najzabawniejsze było to, że to ona stanęła po ich stronie, one mnie znienawidzily a one jej w tyłek wchodziły... i czasem miałem już.dość i powiedziałem co powiedziałem w złoci... No ale widzę, że ona ma się nieźle i teraz znowu poszła do tych koleżanek....

10

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy
Leejunfun napisał/a:

Na tym polega miłość, że się kłóci


Nie. Nie na tym.

11

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy

Może inaczej... Czy gdyby ona chciała kiedyś wrócić zakładając teoretycznie... Czy warto do niej wracać? Proszę o wasze opinie, "tak " dlaczego? I "nie" dlaczego?

12 Ostatnio edytowany przez MleczneCiastko (2015-10-24 18:49:05)

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy

Moim skromnym zdaniem - NIE.
Oboje byliście winni, że tak powiem jeden lepszy od drugiego. Za dużo gmatwaniny, za dużo tego wszystkiego.
Tym bardziej, że jak sam napisałeś przeciwko sa jej siostra i koleżanki, a wiadomo, one i siostra będą ją nakręcać, żeby się nie odzywała do Ciebie.
Ale to juz od Ciebie będzie zalezało (jeśli się odezwie) czy chcesz z nią być i czy chcesz trwać w takim "skomplikowanym" związku.

A miłość nie polega na kłótniach, tylko na wzajemnym wspieraniu się, pomaganiu sobie w gorszych i lepszych dniach, i takie tam.
Może z czasem sam dojdziesz do jakiegoś wniosku, przeanalizujesz "ten związek" i sam sobie odpowiesz na to pytanie.

A tak poza tym, nie ma co się dołować... Na świecie jest dużo różnych dziewczyn, a kto wie, może za jakiś czas poznasz taką, z którą nie bedziesz przechodził tego co przechodziles w tym związku.
Życie jest zaskakujące, nie wiesz co będzie jutro.
Nie ma co się załamywać, głowa do góry (choć wiem,że trudno bedzie) i czas zająć się sobą i czymś co Cię interesuje i nie myśleć o niej.
Tak czy owak, życze Ci powodzenia i nie załamuj się, takie jest życie, ale toczy się dalej, a problemom trzeba stawiać czola i je pokonywać.  wink

13

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy
Leejunfun napisał/a:

Z tym, że to ona zjebała, dlatego się czasami tak.zachowywalem

Nie. Właśnie dlatego. Dlatego,ze ona znowu coś zrobi źle,co Cię zmusi to złego zachowania.

14

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy

Moi rodzice, Brat i paru przyjaciół powiedzieli mi, że dużo tym rozstaniem zyskałem niż straciłem... A ja pamiętam jak się denerwowałem na nią, bo kłamała mnie z błahych powodów a ja nienawidzę.kłamstw. Powiem wam, że tylko rano mam moralniaka a wieczorem jest mi o wiele lepiej... Albo jak się z nią raz pokłóciłem to się pocięła... W sumie, zastanawiam się czemu człowiek po stracie, upadku związku idealizuje daną osobę? Skoro mi było z nią w większości tego związku źle, często chciałem odejść od niej ale łudziłem się, że zmieni swoje zachowanie... W końcu jak odeszła to zabrakło mi jej...  Nie chciałbym żyć w takich związku, gdzie zamiast miłości, ciepła itd.  Są przeciwieństwem tego, ale jakoś mi brakuje jej obecności.... Nawet nie oczekuję, że się odezwie kiedykolwiek, ale znajoma mi tak namieszała w głowie, że się nakręciłem na to, że się odezwie. Ja często analizuje związek tylko raczej jestem z tych facetów, którzy chcą sobie.ułożyć życie nie zmieniając partnerki... Może dlatego tak mnie ciągnie?

15

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy

No fakt, ile razy mówiła mi, że zmieni.swoje zachowanie?? Zamiast tego zmieniała się na gorsze... Dla niej moje zdanie się nigdy nie liczyło... Jak koleżanki, siostry powiedzieli coś to tak było a ja nie miałem racji do momentu kiedy nie obrobił jej ktoś dupy... No, ale może dalsza taka konwersacja z wami uświadomi mój mózg, że nie warto wracać i wspominać o niej. :-). Myślicie, że teraz tym bardziej koleżanki i siostry mają na nią wpływ?

16 Ostatnio edytowany przez Marjolaine (2015-10-24 16:23:27)

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy
Leejunfun napisał/a:

Na tym polega miłość, że się kłóci i wymienia swoje zdanie

Chyba najgorsza definicja, jaką widziałam. Rodzice przekazali Ci BARDZO niewłaściwy obraz miłości. Widać, że oboje z dziewczyną jesteście bardzo niedojrzali, zakładam, że niepeĺnoletni.

Rozstanie dobrze Wam zrobi, ale doskonale wiem, że żadne z Was tego nie posłucha, będziecie kręcić się w kółko, aż nie poznacie relatywnie "lepszych" zamienników i tak dopóty, dopóki się w główkach nie ułoży. smile
Większość z Nas przez to przechodziła, a ja już na pewno. wink

Leejunfun napisał/a:

W sumie, zastanawiam się czemu człowiek po stracie, upadku związku idealizuje daną osobę?

Według badań psychologicznych ludzki umysł jest skonstruowany w ten sposób, by szukać potwierdzeń dla swoich zachowań i uczuć, tzn. jeśli ktoś nas zostawia, podświadomie chcemy by była to osoba jak najlepsza, wyjątkowa, niesamowita, ponieważ nie potrafimy zaakceptować faktu, że zostawia nas ktoś zupełnie ZWYKŁY. W dużej mierze wynika to z tego, że sami sibie idealizujemy codziennie, nie mając o tym zielonego pojęcia. Tym bardziej, gdy podświadomie czujemy swoją niezwykłość, jak mielibyśmy się pogodzić z faktem opuszczenia przez kogoś przeciętnego, czy gorszego od nas? Umysł nie znajdując uzasadnienia zewnętrznego (realnych idealnych cech partnerki) musi wytworzyć substytut w postaci uzasadnienia wewnęrznego (sam przypisuje zmyślone idealistyczne cechy partnerce).

Dobrze, że zadajesz takie pytania. Ten sposób myślenia odnosi się do każdej dziedziny poglądów człowieka, nie tylko do zawodów miłosnych.

17

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy

Teraz to tym bardziej one maja na nią wpływ, bo przecież muszą się wspierać i "obgadywac" coś co juz bylo i wmawiać ze tak jest lepiej. No ale sam powinieneś dojść do wniosku jak Ci jest lepiej, z nią - kłótniami, kłamstwami, etc. czy bez niej, wiadomo, człowiek po takim czasie się przyzwyczaja do tej osoby, jednak po co coś dalej ciągnąć gdy jest juz zle? Lepiej dać sobie spokój, zacząć żyć własnym życiem i poczekać na ta "jedyna". Uwierz ze z czasem taka trafisz i poznasz co to prawdziwa miłość i wtedy sam sobie powiesz, ze wyszedłeś na tym zerwaniu lepiej niż Ci się wydawało. ;-)

18 Ostatnio edytowany przez Leejunfun (2015-10-24 20:59:55)

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy
MleczneCiastko napisał/a:

Teraz to tym bardziej one maja na nią wpływ, bo przecież muszą się wspierać i "obgadywac" coś co juz bylo i wmawiać ze tak jest lepiej. No ale sam powinieneś dojść do wniosku jak Ci jest lepiej, z nią - kłótniami, kłamstwami, etc. czy bez niej, wiadomo, człowiek po takim czasie się przyzwyczaja do tej osoby, jednak po co coś dalej ciągnąć gdy jest juz zle? Lepiej dać sobie spokój, zacząć żyć własnym życiem i poczekać na ta "jedyna". Uwierz ze z czasem taka trafisz i poznasz co to prawdziwa miłość i wtedy sam sobie powiesz, ze wyszedłeś na tym zerwaniu lepiej niż Ci się wydawało. ;-)

Póki co ciężko mi coś na ten temat powiedzieć, bo raz już wydaje mi się, że już uczucia poszły z dymem, ale zaraz znowu wracają i znowu masę tych pytań w głowie:
-Czy mnie kocha i czy tęskni?
-Czy się odezwie? Jak tak? to ile będę czekać?
-Dlaczego się rozstaliśmy? Po co?
-Czy będziemy razem?

No i reszta z tej nostalgii. Tym bardziej, że teraz na mnie oddziałuje ta jesienna atmosfera, ta pogoda i ten stan apatii i jeszcze to rozstanie... Szczerze jestem tego zdania, że trzeba dawać ludziom szansę tą drugą i dopiero wtedy podjąć decyzję o być albo nie być.. Myślę, że duży wpływ miało na to rozstanie częste kłótnie, wypominanie sobie nawzajem błędów i jej wieczne gadanie, że ja "kocham" swoją byłą... Gdyby tak było to nie bym był z nią tylko byłą... Ale do niej nie chce nic trafić, żyje w jakimś matrixie... Brakuje mi jej obecności, przyzwyczaiłem się też do niej i do jej rodziny. Bardzo polubiłem jej babcię i traktowałem ją jak swoją babcię a ona mnie jak wnuka... Jej rodzice traktowali mnie jak swojego zięcia. Tylko był konflikt z siostrą najstarszą i jej pseudo przyjaciółkami.... Więcej jest głosów i z waszej strony i z mojego bliskiego otoczenia tj. rodzice, brat, przyjaciele, że powinienem się cieszyć, że w porę wyszedłem z tego bagna niż miało być to po ślubie. Każdy mi mówi, żebym sobie ją odpuścił, bo szkoda moich nerwów i zdrowia na nią. Tylko jestem z tych, którzy nie dają tak łatwo za wygraną. Uważam, że jak coś się psuje to trzeba to naprawić a nie od razu wypierdolić do śmieci... Wiadomo, że to jest inwestycja, która nie zawsze się zwraca.

Ona po rozstaniu chciała utrzymać ze mną kontakt i napisała, że jednak nie "chyba nie być ze mną" chociaż z drugiej strony jak napisałaś, że czasem jest warto zacząć z kimś innym od początku od zera... Tym bardziej, że przeżywałem bardzo to jak mnie oszukiwała z bzdetami i kłamała. Zanim się rozstała wyczułem, że chce odejść, bo coraz mniej się do mnie odzywała... Dwa dni przed rocznicą pisaliśmy i się spotkaliśmy ostatni raz. Nawet seks uprawialiśmy. Jak nie przyjechałem na rocznice to wtedy dojrzale zerwała przez fejsa i powiedziała, że ona nie chce cierpieć z mojego powodu(?). Nawet się nie chciała spotkać tylko pisała ze mną.. To trochę poniżające.. Moja znajoma powiedziała, że ona chce się odegrać za to, że jej powiedziałem, że nie chce z nią być, że mi na niej nie zależy, że już mam jej dosyć i żałuję, że z nią jestem... Ale to było w złości... Ile można słuchać tego, że ona nie chce, żebym pisał z moją kuzynką (bo jest za ładna) tą usuń ze znajomych (bo za ładna)... No kurwa ileż można wytrzymać, że się tak wyrażę? Też jestem człowiekiem... I właśnie mi znajoma powiedziała, że sądząc po tym co pisze, że widać, że mnie kocha tylko sprawdza mnie co zrobię dalej? jak się zachowam? Ale mówi, że mnie kocha i, że jest prawie przekonana, że wróci - I to mi żyć nie daje! Jej słowa, że wróci, bo się tylko łudzę....

19 Ostatnio edytowany przez MleczneCiastko (2015-10-25 19:09:12)

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy

Zawsze po rozstaniu sa pewne pytania (często bez odpowiedzi), rozmyslenia, etc.
z jednej strony masz racje, ze jak się coś wali to się powinno to naprawiać, a nie wypierdzielac od razu do kosza, ale z drugiej strony jak nie ma poprawy, no to nie ma przebacz, czemu człowiek ma się dusić i czekać na zmianę, której być może nigdy nie nastąpi i tracić na tym "zdrowie i zęby".
zrywanie przez "fejsa" dojrzale nie jest, czemu nie spojrzała Ci w oczy i Ci tego nie powiedziała? tego nie rozumiem, ale jak dla mnie takie zachowanie pokazuje jak jest niedojrzala i (być może, bo może się mylę) nakręcona przez siostrę i kumpele.
Odgrywanie się w taki sposób, to dzieciniada, bo raczej o takich rzeczach trzeba rozmawiać a nie zrywać przez neta.
Sama wiem, ze jesień jest depresyjna,ale nie można się załamywać, trzeba się czymś zająć i żyć powoli, bo świat na niej się nie kończy.

A rozmyślanie o tym czy wróci czy nie też nie jest dobre bo sam się spędzasz w "jesienna depresje" jeszcze bardziej, bo gdyby Cię naprawde kochała, to spojrzała by Ci w oczy i zaczęła z Toba rozmawiać tak jak należy, a nie pisanie "chyba nie chce być  z Toba" albo inne cuda nie widy. Ona sama chyba nie wie czego chce tak naprawde, bo kocha się nie na niby, a rozmowa w związku  i praca nad sobą i zwiazkiem to podstawa jak coś idzie nie tak, ale to musi iść z dwóch stron nie z jednej.

20

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy

W skrócie mówiąc chcesz mi powiedzieć, że nie jest warta moich uczuć i nie mam na kogo czekać... Nie rozumiem dlaczego postąpiła w taki sposób, bo poczułem się jak jakaś zabawka. Pobawiła się i odstawiła w kąt... I wolałbym, żeby mi powiedziała w oczy, że to koniec niż zakończając to na jakimś głupim portalu... Kiedy znowu mogę oddychać swobodnie to brakuje mi jej bardzo... Do tego pogoda, staram się w ogóle nie bywać w domu tylko na noc... I wiecznie spoglądam w ten telefon i łudzę się, że napisze, że zmieni zdanie, żebym czekał... Ale to na nic, to tylko moja wyobraźnia, która robi mnie w karolka... Było wiele takich sytuacji w których zachowaliśmy się niedojrzale... Co do tego odgrywania to sądzę iż jej wspaniałomyślna siostrunia nabrudziła jej w głowie najbardziej a koleżanki tylko przybiły pieczęć nad tym. Wielokrotnie wyciągałem do niej pomocną dłoń, żeby wyciągnąć ją z tego dołka, ale jak rzucam line to ją przecina jak podaje rękę to gryzie... Chyba jej pasuje takie życie jakie ma... Zawsze mnie bawiło to, że po kłótni chciała ze mną porozmawiać i jak się pytałem o czym? to mówiła, że nie chciała o niczym rozmawiać... hmm. Co do tego, że nie wie czego chce? To jest raczej więcej niż pewne, że nie wie czego chce... Oboje jesteśmy młodzi mam dopiero 20 lat i na pewno kogoś sobie znajdziemy. Bo szkoda się łudzić, że kiedyś napisze do mnie czy w ogóle się odezwie... Chyba, że jak koleżaneczki i siostrunie dadzą jej kopa w cztery litery to może zrozumie, że miałem rację... Parę miesięcy temu przytoczyłem jej taki podobny scenariusz, a ona, że nigdy tak nie będzie... I wyszło na moje, teraz czekam aż się dowiem, że koleżanki i siostrunie dadzą jej popalić... A to jest kwestia czasu i wcale nie trzeba długo czekać... A ja nie będę wiecznie kochać za dwoje, robił za dwoje i myślał za dwoje... Może to zabrzmiało dosyć ostentacyjnie, ale liczę na to, że przyjdzie z podkulonym ogonem, mam nadzieję, że do tego czasu uczucia, nadzieja i wszystko co z jej osobą związane mi przejdą, bo jak tak sobie myślę jak tutaj piszę to więcej się nacierpiałem, nawkurzałem i straciłem trochę zdrowia na nią, ale mimo wszystko kocham ją i nie ma dnia, godziny, minuty i sekundy, że o niej nie myślę... Szkoda, że ona o mnie nie myśli, nie tęskni i nie cierpi.... Bo jeśli liczyła na to, że będę za nią biegać, to sie trochę przeliczyła, bo nie mam zamiaru się ośmieszać i poniżać.. Już tak robiłem z dwoma poprzednimi partnerkami i zawsze wychodziło to na moją niekorzyść.. Ona wiedziała, że biegałem za tamtymi nawet dwa miesiące, ale byłem młody, głupi i bardziej zdesperowany niż teraz. Obydwoje wiemy, że po takim czasie na razie nie myślę o innej... wink. Źle o mnie by to świadczyło i po za tym taki nie jestem, że skaczę z kwiatka na kwiatek.. Musi minąć dłuższy odstęp od rozstania..

21 Ostatnio edytowany przez basienka22 (2015-10-26 00:43:26)

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy

Czytam to forum już od roku. Jak przeczytałam o twojej historii postanowiłam założyć konto i Ci odpisać. Dzięki twojej historii zrozumiałam dlaczego rozpad się mój związek.

Historia twojej nieszczęśliwej miłości przypomina momentami moją i mojego eksa. Kłóciliśmy się ciągle, byliśmy nie dopasowani pod względem charakterów, byłam o niego mega zazdrosna i zaborcza. Nie ufałam mu na każdym kroku. Bałam się, że wróci do byłej i mnie rzuci. Był moim pierwszym chłopakiem i bardzo go kochałam i nadal kocham... Ciągle mi mówił, że wkurza go moja dziecinność i beztroska. Ciagle mnie pouczał. Mówił mi, że czuje się jakbym była jego córką. Mnie wkurzało to, że mnie poucza, mówi że jestem dziecinna oraz ze utzrymuje kontakt z byłą. Ciagle się o to kłócilismy. Nie wytrzymał biedny i mnie zostawił. Po paru miesiącach wróciliśmy do siebie. Potem było jeszcze gorzej i znowu ze mną zerwał. Potem znowu zaczelismy sie spotykać... Pewnego dnia się pokłóciliśmy i nie wytrzymałam tego psychicznie i zaczęłam go mocno obrażać. Zwyzywałam go w nerwach od najgorszych, obraziłam jego rodzinę i wytknęłam jego wszystkie wady i powiedziałam mu, że go nigdy nie kochałam i żałuje, że z nim byłam. Usunęłam go z fb, ze skypa, zablokowałam jego numer telefonu i przestałam się odzywać. Bolało mnie to ze mnie jego zachowanie, ze mnie zostawia, wraca potem a potem znowu rzuca. byłam dla niego taka niedobra, ubliżalam mu, zmieszalam z blotem. Żałuję tego.
Dzięki twojej historii zrozumiałam ze mój chłopak wypominając moja dziecinność chciał żebym dorosła, wytykając moje wady chciał żeby je wyeliminowała i stała się lepszym człowiekiem. Tak jak w twojej historii 3 osoby próbowały rozwalić mój związek. Moje 2 koleżanki nie lubiły mojego eksa i mnie nastawiały przeciwko niemu. Tez mi kazał wybierać albo on albo one a ja się wkurzałam.

Tęsknie za moim byłym i nadal go kocham. Chciałabym mu powiedzieć, ze żałuje moich słów, że żałuje że go obraziłam i zerwałam z nim kontakt, ale mi głupio tak napisać po tylu miesiącach do niego. Boje się jak zareaguje, że mnie wyśmieje, że wyjdę na idiotkę. Boję się ze ma nową dziewczynę.

Może twoja była dziewczyna tez żałuje tak jak ja  ze zerwała kontakt, może nadal cię kocha tak jak ja mojego byłego i tęskni za tobą tak jak ja za nim. Moze boi sie twojej reakcji, może mysli ze masz kogos nowego i nie chce mieszac w twoim zyciu.

Jabym chciala zeby moj byly sie do mnie odezwal. To troche glupie bo ja zawalilam, obrazilam go, ale ja sie boje do niego odezwac pierwsza. Nadal go kocham, chcialabym byc z nim, miec jeszcze kolejna szanse, teraz zachowywalabym sie lepiej, nie bylabym dziecinna. Nie pisze do niego bo sie boje ze mnie przestal kochac i boje sie ze ma nowa dziewczyne i mnie odrzuci i wyjde na idiotke.

My dziewczyny zostalysmy wychowane w takiej glupiej kulturze ze to chlopak robi pierwszy krok. Dorastalysmy na bajkach disneya ze zachowujemy sie jak ksiezniczki i czekamy ze to chlopak pierwszy napisze. Boimy sie.  boje napisać do mojego bylego. byłabym szczęśliwa jakby się do mnie odezwał mój były.

22

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy

Przeczytałem Twoją historię i Twój chłopak jest bardzo ułożonym człowiekiem, chciał Cię pokierować w dobrym kierunku, ale Ty pewnie nie chciałaś jego słuchać. Uważałaś jego, że nie ma racji i słuchałaś wszystkich, znajomych, siostry tylko nie jego.. Pewnie wielokrotnie się pokłóciliście o to, że Ty jego nie chcesz słuchać a Ty wytykałaś jemu, że to on nie słucha Ciebie.. Faceci już tacy są, że oni chcą uchronić swoje kobiety przed jakąkolwiek krzywdą ze strony osób trzecich. Napisz do niego i zaproponuj jemu spotkanie, zapytaj co u niego słychać? Ale przed tym przeproś jego za swoje zachowanie (schowaj dumę do kieszeni). Ja bym do niej napisał z tym, że ona mnie zostawiła, ja napisałem do niej, że chce spróbować, że ją kocham i mi na niej zależy (napisałem, bo tylko taką miałem możliwość), ale nie chciała... Póki co myślę, że ona jest szczęśliwa beze mnie, w końcu odzyskała wolność i to w pełni, bo się wzajemnie ograniczaliśmy i to był błąd... Napisz do niego, ja poczekam na swoją księżniczkę aż napisze do mnie sama. Ja o swoich uczuciach jej powiedziałem a jak zerwała to znaczy, że coś robiłem nie tak... Jak kocha to wróci i trzymam się tej  zasady.. Ja ją przeprosiłem za swoje zachowanie i mi wybaczyła. Dlatego doceniam jej także decyzje i liczę, że do mnie napisze... Ale mniejsza o mnie...

Jeżeli Ci na tym chłopaku zależy to napisz do niego, idiotki z siebie nie robisz, ale przynajmniej dowiesz się czy było warto, być może komuś pomogę tym wątkiem i ktoś dzięki mnie odzyska osobę, którą się kocha, coś zrozumie i z tego będę dumny smile. Na przyszłość zapanuj nad emocjami jak masz kogoś obrazić to lepiej nie odzywaj się aż złość Ci przejdzie. Trzeba sobie wybaczać.. Ona chciała ze mną utrzymywać kontakt, ale ja z nią urwałem kontakt, to ja nie pisze a ona z pewnością tego oczekuje, lecz ja nie mam za co juz ją więcej przepraszać i pisać jak ją kocham. Ja ze swoimi byłymi kontaktu nie utrzymuje i z tamtą poprzednią tez nie utrzymywałem, bo się nienawidzimy od momentu rozstania.. Lecz ona myśli, że ją kocham a to bzdura! Brakuje mi jej, ale poczekam jak to wszystko się potoczy, bo wiem, że napisze do mnie i to czuje. Tylko musi się przekonać, że miałem rację i zrozumieć swój błąd jak Ty teraz. Nie krępuj się i nie czekaj napisz do niego basienka22.

23 Ostatnio edytowany przez basienka22 (2015-10-26 00:25:32)

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy

Boje się do niego napisać sad Podobno ma dziewczynę i jest mu z nią dobrze. Moja "koleżanka" wysłała mi ich fotkę na maila wyczaiła ich zdjęcia na fb, tak się ładnie uśmiechają. Może to jednak tylko jego przyjaciółka, ale się boje że są jednak razem. Kocham go bardzo i tęsknie za nim. Codziennie o nim myślę. Serce każe mi do niego napisać, przeprosić. Żałuje że go zwyzywałam, zrozumiałam, że chciał dla mnie dobrze, starał się, a ja zachowywałam się jak dziecko i go to wnerwiało. ja zawsze najpierw mówiła a potem myślałam- dlatego wieczne kłótnie były. Boje się ze on mnie już nie kocha. Boje się, że jak napisze, to on mi nie odpisze albo że ktoś niepowołany to odczyta np ta ze zdjęcia. Nie wiem czy napisać na fb czy esemesa wysłać albo maila. Decyzja o napisaniu do niego dręczy mnie już od miesiąca. Nie radze sobie z tym. Chce napisać. Myśle, że przyjdzie taki dzień ze siąde przed fb i do niego napisze.

Takie retoryczne pytanie jakbyś się poczuł jakby napisała do ciebie była której nie kochasz, ułożyłeś sobie życie z nowa dziewczyną a ta twoja eks pisze i zaczyna Cię przepraszać za stare grzechy i błędy?

Powinnam chyba założyć nowy temat o mnie, bo zaczynam odbiegać od twojego tematu i mnie moderator zbanuje wink

24

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy

Tak, właśnie to mialam na myśli, nie jest warta Twoich uczuć i Ciebie. Myśli, ze znalazła kogoś kto wiecznie będzie za nią biegać i będzie się tym dowartosciowywac a Ciebie będzie traktować jak zabawkę i zmieniać zdanie co chwile, żeby mieć z tego satysfakcje. Tak to w moich oczach wygląda, choc moge się mylic.
Podejrzewam ze Ci jej brakuje, bo jednak rok z osoba która się kocha to nie jest krótki okres, i ciężko tak z dnia na dzien nie mieć tej osoby. Ale pomysl sobie ze to nie bylo Ciebie warte, bo ile można biegać, prosić, a tu niezdecydowanie i dziecinada, bo jak sie kogos kocha to  sie z nim jest mimo wszystko, albo sie nie kocha i nie robi sie nadziei.
I mam taka nadzieje, ze wkoncu zrozumie swój błąd albo w przyszłości może ja ktoś tak potraktuje to zobaczy jak to jest.

wiadomo, ze to jeszcze nie jest czas o myśleniu o innej, ale z czasem, późniejszym czasem czemu nie. Choć życie czasem zaskakuje i nawet nie spodziewasz się kiedy poznasz swoja wymarzona :-) czego Ci życzę.
Ja sama swojego obecnego partnera poznałam w dość nie spodziewany sposób, w sumie nawet o swoim istnieniu nie wiedzieliśmy, a tu nagle takie rzeczy, ale jak to się mówi, swój swego znajdzie! I Ty też tak bedziesz miał :-)

25

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy

Masz w zupełności rację, nie będę ganiać za kimś dla kogo znajomi mają większą wagę niż osoba, którą rzekomo kocha... Może kiedyś zrozumie swój błąd, ja wszystkie po niej pamiątki wyrzuciłem przed chwilą, wszystkie zdjęcia spaliłem a zegarek, który od niej dostałem rozwaliłem i wyrzuciłem do kosza na śmieci. Tak samo jak ona mnie potraktowała tak samo ja po niej usunąłem wszystkie pamiątki co mi ją przypominało. Brakuje, ale nie będę żyć wiecznie w świecie osoby dla której się nic nie liczę, mam 20 lat i znajdę sobie kogoś lepszego niż była ona. Ona i jej siostry są w ogóle dziecinne, mało, że egoistki to jeszcze materialistki. Mój brat miał racje, że za gównem się nie biega tylko zostawia komuś kto gównem się żywi. Mam dość tego, że się denerwuje i rozmyślam o kimś, kto ma mnie w D*PIE! Niech sobie ułoży z kimś innym życie i życzę jej tego, żeby jakiś jeleń kopnął ją w te d*psko. Jest zakompleksiona i ciągle tylko mi marudziła, że ma ładny tyłek. Ale rozumu to za grosz nie ma. Tym bardziej, że nie wspomnę, że w ogóle o siebie niedbała, ja ją uczyłem tego. Nie chce flejtucha,lenia  i bezmózga, którego już nie chce! Chciałbym tylko przestać o niej myśleć! W zasadzie nic nie straciłem a zyskałem. Mam nadzieję, że będzie cierpiała jak ja teraz. I niech się słucha swoich psiapsiułek i siostrzyczek, skoro nie ma własnego zdania to tym bardziej niczego nie żałuję... Nie będę czekać na nią, bo chce sobie ułożyć życie z kimś innym a uczucia do niej mi przejdą, bo jak to Linda w psach powiedział: "to zła kobieta była". Mam nadzieję, że uczucia mi przejdą a jak napisze do mnie to nawet jej nie odpisze, niech się do koleżanek idzie i niech mi nie zawraca głowy.. Nie będę wracać do BAGNA! Masz rację i bardzo fajnie sobie to uświadomić tutaj na forum. Dziękuję i mam nadzieję, że znajdę w końcu tą swoją jedyną... Śmieszne jest to, że trzy razy pod rząd zrywały ze mną dziewczyny tego samego dnia i miesiąca yikes. To teraz pech już mi się odwróci w szczęście big_smile. Teraz jak pomyślę to aż wstyd mi, że ten post w ogóle dodałem i zawracałem wam głowę nic nie wartą osobą, ale potrzebowałem się z komuś się wyżalić i wyrzucić ten cały syf z mojej głowy... Dzięki Bogu, że ze mną zerwała. Jestem teraz tak na nią negatywnie nastawiony, bo zauważyłem, że zadaje się z koleżankami, które chciały zniszczyć nasz związek i, których tak ją "skrzywdzili". Miałaś rację jak mój Ojciec, Mama, brat i przyjaciele, że ona nie jest mnie warta. Dobrze, że nie robiłem z siebie idioty i za nią nie biegałem big_smile. Dzięki za otworzenie oczów na świat i życie! Mam nadzieję, że napiszę tutaj jeszcze niedługo jak jej zaczął się grunt pod nogami palić. Czas wziąć się za siebie i nie beczeć jak dziewczynka tylko cieszyć się, że za wczasów wyszedłem z tego bagna... Jezu jak ja mogłem się załamać po kimś dla kogo są koleżanki? yikes ;/. No, ale różowe okulary zdjąłem, śmieci po niej wyrzuciłem, zdjęcia spaliłem i usunąłem z komputera. Ja sobie znajdę kogoś kto zasługuje na moje uczucia i o to, żebym zabiegał o taką kobietę. Dzięki WIELKIE smile. Może jeszcze odświeżę ten wątek kiedyś, żeby wam się pochwalić co się stało po czasie wink

26

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy

Zaryzykuj i napisz do niego... Jeśli okaże się, że ma kogoś to musisz niestety pogodzić się z tym, że znalazł sobie kogoś i cieszyć się z jego szczęścia. Czasem jest za późno, żeby coś naprawić... Ale trzymam kciuki, że Ci się ułoży, że jednak coś z tego będzie, ale jeśli jest z jakąś dziewczyną to sobie odpuść, nie niszcz jego szczęścia, bo miałaś swoje 5 minut, które nie wykorzystałaś... Próbuj, może będzie warto wink

27

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy

Miałam 5 minut i źle wykorzystałam sad Czuje, że jest z inną. Tylko coś mi każe do niego napisać... Jakaś siła, nie wiem jak to nazwać, coś mi każe, ale to odganiam.
Ja jak byłam na niego wkurzona i zła po tej kłótni to tez wszystkie pamiątki po nim wyrzuciłam - róże podpaliłam, bransoletkę wrzuciłam do jeziora, zdjęcia wyrzuciłam, żałuje tego sad

28

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy
basienka22 napisał/a:

Miałam 5 minut i źle wykorzystałam sad Czuje, że jest z inną. Tylko coś mi każe do niego napisać... Jakaś siła, nie wiem jak to nazwać, coś mi każe, ale to odganiam.
Ja jak byłam na niego wkurzona i zła po tej kłótni to tez wszystkie pamiątki po nim wyrzuciłam - róże podpaliłam, bransoletkę wrzuciłam do jeziora, zdjęcia wyrzuciłam, żałuje tego sad

Przede wszystkim udowodnisz sobie, że było warto spróbować, że warto do niego napisać i przynajmniej będziesz wiedzieć czy było warto. Nie bój się jego reakcji. Tego się teraz nie bój. Możesz zaryzykować i może wtedy zamkniesz bramy przeszłości. Ja nie wyrzuciłem pamiątek dlatego, że jestem zły tylko dlatego, żeby od niej się uwolnić i zapomnieć. Jednak uświadomiłem sobie, że nie warto wracać do niej i szkoda czasu na taką osobę jak ona. Ja przez nią bardzo dużo.straciłem plany marzenia, przestałem myśleć o sobie. Wszystko co robiłem to z myślą o niej i po to, żeby nam się żyło lepiej w przyszłości właśnie z kimś kogo już nie będę musiał zostawu. Widocznie Bóg chciał, żebym zrobił  te błędy z tymi dziewczynami, żebym cierpiał po to by.dostać od losu tą właśnie kobietę  z którą chciałbym spędzić resztę życia. Teraz jak tak patrzę to szkoda było czasu na tą dziewczynę z którą byłem i, że nie.warto było sobie truć nią głowy. Bardzo się cieszę, że mnie zostawiła. Będę miał czas na to bym mógł spełnić swoje marzenia. Pójdę do wojska tak jak chce i zapewnie mojej rodzinie dom, miłość,.pieniądze i bezpieczeństwo. Ja żałować nie mam.czego, że ktoś mnie zostawił a ona jest młoda tak jak ja i będzie wkrótce jak dorosnie żałować tej decyzji. Dziękuję, że mnie zostawiła, bo zrozumiałem, że tą decyzję musiałem prędzej czy później podjąć ja. Ona  niech żyje w swoim świecie egoizmu, materializmu lenistwu. Dużo w życiu nie osiagnie, ale życzę jej jak najlepiej. Chce także, żeby cierpiała tak jak ja teraz i żałowała swojej decyzji. Jak kiedyś się odezwie to podziękuje jej za tą decyzję, bo teraz mogę rozwinąć skrzydła i polecieć do przodu. Ona jest młoda i głupia... No cóż nie moja to była decyzja i mam nadzieję, że będę mógł.kiedyś powiedzieć jej w oczy, że cieszę się z jej decyzji i wspomnę jej o tym jaką była a obecnie jest. Teraz zaczynam rozumieć i się cieszyć, bo byłem przez rok uwiazany jak pies do budy. Dziękuję Ci Kasiu, że mnie zostawiłaś :-).

29

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy

Szybko się pozbierałeś smile Napisze do mojego byłego, ale nie dzisiaj. Musi to we mnie jeszcze dojrzeć. Napisze do niego może na święta, w Wigilie. Będzie wtedy szansa, że przyjmie moje przeprosiny i nie potraktuje mnie jak kosmitkę i zamknę bramy przeszłości wtedy.

Chciałam Ci podziękować. Dzieki twojej historii zrozumiałam wreście o co chodziło mojemu byłemu. Tylko szkoda, że tak późno.

30 Ostatnio edytowany przez Leejunfun (2015-10-26 02:28:40)

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy
basienka22 napisał/a:

Szybko się pozbierałeś smile Napisze do mojego byłego, ale nie dzisiaj. Musi to we mnie jeszcze dojrzeć. Napisze do niego może na święta, w Wigilie. Będzie wtedy szansa, że przyjmie moje przeprosiny i nie potraktuje mnie jak kosmitkę i zamknę bramy przeszłości wtedy.

Chciałam Ci podziękować. Dzieki twojej historii zrozumiałam wreście o co chodziło mojemu byłemu. Tylko szkoda, że tak późno.

Nigdy nie jest za późno, żeby coś naprawić. Im dłużej będziesz zwlekać tym gorzej dla Ciebie. Co do mojego pozbierania to jeszcze nie do końca się pozbierałem, ale jednak zrozumiałem, że nie warto do niej wracać i o niej myśleć. Bo nie jest warta tego, żebym truł sobie głowę kimś kto jest nie wart moich uczuć i myśli. Wystarczyło wejść na jej profil na Facebooku i wszystko zacząłem rozumieć, że wiele razy mnie oszukała, okłamała i ktoś taki nie może w moim życiu zajmować dłużej miejsca. Ona musi jak najszybciej zniknąć z moich myśli. Teraz to niech psiapsiuły ją wspierają i będę się cieszyć jak kopną ją w dupe a one będą tak długo przy niej aż przejdą jej uczucia do mnie czyli jakiś miesiąc, dwa. Już sam nie chce spróbować i nie chce od niej nic. Nawet nie będę jej kolegą, bo nie zasłużyła na to. Nie stać ją było na to by zerwać ze mną i powiedzieć mi to w oczy. Żal mi jej, bo już niedługo będzie jej samej żal siebie :-D. Ciebie koleżanki też musiały popalić dlatego zrozumiałaś... I na nią przyjdzie czas :-). Ja bynajmniej mam czyste sumienie i cieszę się, że odeszła w diabły.

31

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy

I tak masz myśleć cały czas, widzisz, czasami potrzebne jest takie wyżalenie sie i rozmowa z kimś obcym, żeby zrozumieć, spojrzeć na oczy i to nie jest żaden wstyd! A jednak nie tylko ja mialam takie zdanie, ale również i Twój brat, rodzina, a to juz coś znaczy. I cieszę się ze to zrozumiałeś, ze przejrzałeś na oczy i ze wiesz ze nie warto. Bo na prawdziwa miłość jeszcze przyjdzie czas i tego się trzymaj, a teraz realizuj swoje marzenia, zajmij się sobą i zobacz, ze masz przy sobie ludzi którzy są z Toba mimo wszystko nie patrząc na wygląd, materializm, i Ci pomagają i po prostu są zawsze. To jest ważniejsze niż jakas małolata egoistyczna a do tego materialistka. I cieszę się ze mogłam Ci pomoc otworzyć oczy! I trzymam mocno kciuki, zebys zrealizował swoje marzenia, dążył do postawionych sobie celów w życiu i znalazł ta odpowiednią kobietę dla której bedziesz mógł przenosić góry i która to doceni i odwzajemni!

32

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy

Dziękuję za wsparcie. Nie mam kogo żałować, dla mnie dziewczyna jest spalona na każdej linii. Może kiedyś to zrozumie, z resztą nie ważne czy zrozumie czy nie. Nie chciałbym być z kimś kto zawsze będzie się słuchać wszystkich dookoła tylko nie mnie. Niczego nie straciłem a uzyskałem wiele. Na przykład wolność, której mi brakowało, spokoju, którego dawno nie miałem. Uśmiechu na twarzy, któru często schodził z mojej twarzy jak usłyszałem kolejne kłamstwa. Myśl, że jak ja odejdę to może znowu się pociąć. Dlatego sam nie odeszłem. Czułem się źle... Gdy mnie całowała to nie czułem przyjemności tylko  takie jakby odepchniecie. Dlaczego tęskniłem? Może to był jakiegoś rodzaju szok. Teraz im bardziej się zgłębiam to łączył nas tylko seks... Cieszę się, że istnieje taka strona, bo przynajmniej doszedłem do tego teraz a nie za kilka miesięcy. Teraz dam sobie czasu zanim z kimś innym zacznę życie od nowa :-)

33

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy

Wiesz co, dziewczyny wybielać nie chcę bo swoje za uszami ma, ale i Ty nie jesteś święty.
Jak chcesz mieć kogoś, kto się "będzie Ciebie słuchał" to psa przygarnij. Z takim apodyktycznym podejściem przyciągniesz znowu kobietę, która potrzebuje mieć nad sobą pana i władcę, a taka potrzeba zazwyczaj idzie w zestawie z wachlarzem problemów osobowościowych.

34

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy
Czarna Kotka napisał/a:

Wiesz co, dziewczyny wybielać nie chcę bo swoje za uszami ma, ale i Ty nie jesteś święty.
Jak chcesz mieć kogoś, kto się "będzie Ciebie słuchał" to psa przygarnij. Z takim apodyktycznym podejściem przyciągniesz znowu kobietę, która potrzebuje mieć nad sobą pana i władcę, a taka potrzeba zazwyczaj idzie w zestawie z wachlarzem problemów osobowościowych.

Nie traktowałem jej jak psa. Chodziło mi o to, że moje zdanie w jej mniemaniu się w ogóle nie liczyło. Gdy mówiła, że potrzebuje mojej pomocy albo rady to jej radziłem, ale zawsze ważniejsze zdanie było siostry i jej koleżanek. Moje zdanie szło do lamusa i jak to mówiła, że nie mam racji po czym kilka tygodni później mówiła, że miałem rację i mnie przepraszała. Jeszcze bardziej ją bym szanował, gdyby miała także swoje zdanie i swój rozum. Nie umiała mnie słuchać i nie tylko z tym jak coś się wydarzyło, ale także jeśli chodzi o inne kwestie, które nie opisałem, bo gdy np. źle się poczułem było mi słabo i chciałem gdzieś usiąść, bo zrobiło mi się ciemno przed oczyma to miała to gdzieś... Tym bardziej jak były teraz upały to miało prawo mi się zrobić słabo... Gdy przyszedłem zmęczony po 16 godzinach z roboty to chciała, żebym przyjechał do niej jak najwcześniej i nawet trochę nie pomyślała, że jestem zmęczony. We wrześniu była sytuacja, że chciała iść na grzyby, ja nie chciałem bo byłem tak zmęczony, że nawet nie miałem ochoty do niej przyjechać, ale przyjechałem, bo ją kochałem i wtedy zrobiła mi awanturę, że jestem zmęczony i nie mam siły iść na grzyby z nią do lasu... Mógłbym wiele dać przykładów. Więc nie rób proszę ze mnie człowieka, który ma problemy emocjonalne.. Gdybyś była na moim miejscu to byś nie wytrzymała nawet miesiąca z nią, bo to ona traktowała mnie jak psa a ja leciałem. Z resztą ona nic i nikogo szanować nie potrafi, dzisiaj kogoś obgaduje, nienawidzi a jutro będzie z tą osobą najlepszą przyjaciółką. No, ale jak to się mówi? Widziały gały co brały. Ja owszem też nie byłem święty, do czego się przyznaje ale to działa tak, że gdyby nie zrobiła ona tego czy tamtego ja nie zachowałbym się tak... Coś na tej zasadzie. I cieszę się, że odeszła teraz, bo jej nawet moje zdrowie nie obchodziło, tylko liczyła się ona i jej potrzeby.

35

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy

Wypisz wymaluj moja EX, co do joty. 

Tez sie ciesze, ze odeszla. Szkoda zycia na takie pasozyty.

Piona i glowa do gory!

36

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy
Lasolitude napisał/a:

Wypisz wymaluj moja EX, co do joty. 

Tez sie ciesze, ze odeszla. Szkoda zycia na takie pasozyty.

Piona i glowa do gory!

Widzę, że nie jestem sam na tym chorym świecie i cieszy mnie to, że ktoś miał podobny problem do mnie. Kobiety mają podobne myślenie z tego co widzę i czytam na innych forach... One nie rozumieją, że chcemy dla nich jak najlepiej i od pewnych spraw i ludzi chcemy je uchronić...  możesz opisać jak to było u Ciebie? wink

37 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-10-26 16:39:49)

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy
Leejunfun napisał/a:

Kobiety mają podobne myślenie z tego co widzę i czytam na innych forach... One nie rozumieją, że chcemy dla nich jak najlepiej i od pewnych spraw i ludzi chcemy je uchronić...

Z tego typu podejściem nie dziwne, że trafiłeś na tego typu kobietę, a nawet Ona nie dała rady tongue. Na szczęście są mężczyźni z odmiennym podejściem do Twojego... to co dla Ciebie jest dobre wcale nie oznacza, że jest dobrem absolutnym. Zrozumiałeś? Może dlatego wybrała siostrę i koleżanki, bo One brały pod uwagę Ją jako osobę rozumną?
Facet bluszcz...

38

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy

Wszystkie sa takie same i dosyc proste wink czysta biologia, logiki w tym sie nie doszukuj. Z reszta, podobnie jak faceci z tym, ze niektorzy (i niektore) wiedza na czym cala zabawa polega i ciagle trzymaja reke na pulsie. Choc wiekszosc i tak nawet po 5 zwiazkach niczego sie nie ucza.

Duzo by pisac... 3.5 lat poszlo prawie w zapomnienie. Mija kolejny miesiac od roztsania i jest coraz lepiej, ale nadal ciezko. Nie ma dnia zebym o niej nie myslal... Chciala wrocic, po miesiacach zwodzenia i zobojetnienia nagle jej sie odmienilo gdy zaczalem juz bym tym wykonczony, i to bardzo. Nie zgodzilem sie i urwalem blyskawicznie kontakt. Byly z jej storny jeszcze gierki, szukala kontaktu ale olewalem to.

Zajmij sie soba, olej na jakis czas poszukiwanie nowej, zglebiaj wiedze i realizuj sie.


wink

39

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy

Cały czas zgłębiam wiedzę i cieszę się, że mogę uczyć się po raz kolejny na swoim błędzie... Słyszałem, że one często po rozstaniu wracają... Kilka tygodni przed zakończeniem związku przeprosiłem ją za swoje zachowanie... Zaczęła być bardziej obojętna, ale z doświadczenia innych związków wiedziałem, że to koniec i z dnia na dzień postanowiłem siebie zbierać do kupy, napisałem tutaj swój wątek, przestałem jeść i paliłem papierosa za papierosem, zacząłem pić, ale po dwóch dniach od rozstania umyłem się, ogoliłem, zacząłem jeść i przestałem się dobijać alkoholem, bo to jeszcze bardziej pogłębia smutki. Gdy rano wstaję mam jeszcze małego doła, ale zaraz uświadamiam sobie, że ona sama wybrała taką drogę i wolała pójść na łatwiznę niż spokojnie uspokajać naszą atmosferę w związku. Póki co moje zajęcie to pisanie z wami, bo nie ukrywam, że wiele znajomości zaniedbałem podczas kiedy z nią byłem i teraz muszę powoli małymi kroczkami wszystko układać, puzzel do puzzelka i wszystko staje się coraz bardziej logiczne i prostsze . I jeszcze koleżanka namówiła mnie, żebym napisał, napisałem do niej, że chce pogadać o nas i czemu się to zepsuło... Odpisała na drugi dzień, że nie chce być ze mną (chyba), bo nie chce cierpieć. Napisałem jej, że ją kocham i zależy mi na niej ale skoro nie chce spróbować to nie.. I wtedy wyczułem, że mina jej zrzedła, bo pewnie myślała, że będę się przed nią płaszczyć i napisała mi, że nie będzie mi przeszkadzać, że mnie przeprasza big_smile. Napisałem, że nie ma za co przepraszać i mi nie przeszkadza, chciała, żebym do niej pisał big_smile. Chyba na głowę upadła tongue. Ja nie utrzymuję kontaktu ze swoimi byłymi. Napisałem jej, że będzie żałować swojej decyzji i przestałem się do niej odzywać (jakoś minie 5 dni). Było mi na początku źle płakałem jak dziecko, ale jak zacząłem wyrzucać z siebie tutaj wszystko to zaczęło mi przechodzić.. Mija parę dni a mi lepiej jest. Wszedłem na jej profil na FB i widziałem, że znalazła oparcie w pseudo przyjaciółkach, które od początku chciały zniszczyć nasz związek, pewnie jak się pokłóciliśmy to się wyżaliła którejś z nich... No i pomyślałem sobie, że nie waro być z kimś dla kogo znajomi są ważniejsi... Ale mam przeczucie, że napisze... Moja znajoma też mi powiedziała, że napisałą do byłego i wrócili do siebie... Osobiście z dnia na dzień cieszę sie coraz bardziej, bo ja sam staram się radzić przy waszym wsparciu, bo na kumpli nie mogę liczyć i mają mnie dosyć, że bęczę po lasce... Wierzę w siebie i że znajdę sobie kogoś lepszego niż ona... Ciekawi mnie czy się odezwie do mnie? Tylko raz spróbowałem tej metody i odpisała, ale dałem jej szansę i mimo, że się rozstaliśmy to nie żałuję tego big_smile. Już się nabiegałem za dziewczynami.. Mój brat mówi, że jak zajmę się sobą to wtedy mi przejdzie uczucie tęsknoty a ją zaczną gnębić wątpliwości tylko wtedy do mnie należy wybór co robić dalej? Ja już nie chce spróbować, ale chciałbym, żeby też cierpiała jak ja teraz... Przy rozstaniu powiedziała, że mnie kocha i myślała, że będę jej tym jedynym haha big_smile. Ile razy ja to słyszałem? Faktycznie zauważyłem, że zachowują się podobnie a szczególnie w chwilach rozstania. big_smile. Teraz mogę się powoli śmiać, jeść, zacząłem ćwiczyć, bo będąc z nią nawet na siłkę nie mogłem iść. Ach te kobiety big_smile.

40 Ostatnio edytowany przez Lasolitude (2015-10-26 17:25:22)

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy

Na razie to targaja toba emocje. Zajeciem tylko bedziesz przestawal o tym myslec a w chwilach nie robienia niczego, beda wracaly. Jedni uciekaja w prace, hobby a inni wskakuja z kims do lozka zeby sie pocieszyc (dno).

Mozliwe bardzo, ze jeszcze zatesknisz i bedziesz mial doly, ale po kazdym takim okresie bedzie coraz lepiej jesli tylko wlasciwie je wykorzystasz. Poczytaj co ci podeslalem, powinno zmienic twoj sposob postrzegania tej sytuacji i ogolnie relacji damsko-meskich.

Nie powinno cie obchodzic co sie z nia dzieje ani nie powinienes nosic w sobie checi zemsty. Do poki to bedzie toba kierowalo, nie mysl nawet o puszczaniu oczka do lali w sklepie. Usun ja ze swojego zycia jesli  chcesz sie rozwinac i miec szanse na sprobowanie z kims lepiej dopasowany i na twoim poziomie.

41

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy

Coś w tym jest, że mam teraz takie zachwianie i targają mną emocje, wszedłem właśnie w tą stronkę i zaraz zabieram się do lektury, póki co nie zamierzam mieć jakiejś kobiety, sam chce odetchnąć i spełniać siebie jako faceta. Bo taką cipką i się dałem ograniczać.

42

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy

Witam wszystkich
Wstałem dzisiaj znowu przybity. Wczoraj popełniłem błąd i wszedłem jej na profil na Facebooku i wtedy zadrżało znowu mi serce... Z tego co się dowiedziałem to jej przyjaciółki stopniowo się już od niej odwracają, zrobiło mi się jej szkoda, ale zaraz pomyślałem, że przecież sama podjęła taką durną decyzję. Dzisiaj wstaje i znowu dołek, staram się zapomnieć i nie myśleć, ale im bardziej próbuje tym bardziej mnie nachodzą o niej myśli... Wydaje mi się, że to tylko kwestia czasu aż do niej znacznie wszystko docierać a te pseudo przyjaciółki ją zostawią na lodzie... Wiem, że jak do mnie przyfrunie to mógłbym dać jej szansę, ale nie chce... Nawet moja mama powiedziała, że byłbym głupi jakbym tak postąpił, bo za jakiś czas znowu jej się w głowie poprzestawia. Zastanawiam się tylko nad tym czy się odezwie. Nie chciałbym tego z jednej strony a z drugiej bardzo... I tak każdego dnia wstaję z dołem ale coraz mniejszym... Nadal mną targaja uczucia do niej... Co robić jak rano wstaję z takim.uczuciem?

43 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-10-28 00:24:09)

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy
Lasolitude napisał/a:

Wszystkie sa takie same i dosyc proste wink czysta biologia,

Dlatego tak dobrze Sobie z Nimi radzicie, prawda wink? Jak ja to lubię. To jest proste jak budowa cepa, ale ja nie potrafię tego złożyć/rozkminić :'). Czy Wy czasami czytacie co piszecie? Bo w takim wypadku wynika, że macie ZEROWE pojęcie o związkach (jeśli tak prosto "rozpracować" kobietę) i nigdy żadnego na dłużej nie stworzycie hmm. Nie może coś być jednocześnie proste i skomplikowanie.
Wiesz, że tym zdaniem dałeś ocenę Sobie i niektórym w tym wątku, bacząc na to jak wyglądają/wyglądały Wasze związki i co z nich pozostało?

Leejunfun napisał/a:

Nie chciałbym tego z jednej strony a z drugiej bardzo... I tak każdego dnia wstaję z dołem ale coraz mniejszym... Nadal mną targaja uczucia do niej... Co robić jak rano wstaję z takim.uczuciem?

Spytaj się kolegów Oni zaraz to rozpracują na czynniki pierwsze wink. Poklepią po plecach, podbudowujesz ego do momentu kolejnego "przypadkowego" zajrzenia na profil tej niegodnej dziewczyny. No, ale co ja tam wiem smile.

44

Odp: Koniec w dniu naszej rocznicy

problem w tym, że wy kobiety myślicie jedno, robicie drugie a oczekujecie trzeciego i ciężko was rozkminić... Koledzy jednak dobrze mi podpowiadają a wiadomo, że Ty jako kobieta będziesz bronić swej płci. Ja wiem jaka ona była, jakbym się rozpisał to by miejsca na tej stronie nie starczyło. Owszem okazywała i często wręcz żebrała o moje uczucia i codziennie pytanie "czy ja ją kocham?" - jaką wartość ma to słowo, skoro cały czas pytała mnie o to samo... A chciałbym sam z siebie powiedzieć o moich uczuciach a nie pod przymusem wręcz. Druga sprawa, że to ona się rozstała ze mną i dlaczego miałbym zabiegać o jej uczucia? Przecież ona przeze mnie cierpiała... A czy choć raz kobiety zastanawiają się jak wy nas facetów ranicie? ŻADNA o tym nie pomyślała tylko jak jest już za późno kiedy facet odchodzi.... W moim przypadku jest na odwrót i wiem, że zrobiła to pod wpływem buntu swoich durnych siostrzyczek i psiapsiółek, które od początku chciały zniszczyć nasz związek. Może nienajlepszy cytat, ale przytoczę je: "Dobre kłamstwo jest jak magiczne zaklęcie." I teraz działa właśnie ta magia w jej jaźni aż zacznie otwierać oczy, że zniszczyła związek pod wpływem kogoś i być może za jakiś czas jak znajdzie to forum napisze tutaj o swoim problemie jak ja teraz. Mam pewność tego, że się sparzy.. I podkreślam, że nie byłem święty, nie ma idealnych ludzi i związków - niestety. Ale przecież wy kobiety zawsze wiecie lepiej... wink

Posty [ 44 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Koniec w dniu naszej rocznicy

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026