netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Jak uratować małżeństwo?

369 odpowiedzi42 575 wyświetleńzałożony przez SM78, 31.07.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak uratować małżeństwo?

Strony 1 2 3 … 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 370 ]

1

Temat: Jak uratować małżeństwo?

Witam,
poruszałem już mój problem w kilku podobnych tematach (ze względu, że jestem tu nowy i nie za bardzo ogarnąłem na początku), starając się uzyskać jakieś wskazówki, porady, słowa krytyki czy pocieszenia, ale jednak postanowiłem, że stworzę swój i opiszę w jednym wątku.

Od 13 lat jestem w związku małżeńskim z kobietą, którą kocham ponad życie, jest tą jedyną i zawsze nią była. Mamy 9 letniego syna. Nasze wspólne życie miało swoje wzloty i upadki, chwile piękne, ale i beznadziejne. Jednak od pewnego czasu (nawet nie jestem w stanie określić, kiedy to nastąpiło) zaczęło się wszystko powoli sypać. Mamy trudne charaktery, można powiedzieć, że takie dwa małe przeciwieństwa, co raczej nie pomagało. Gdy któreś powiedziało A, to drugie musiało na koniec powiedzieć B. Zaczęliśmy się czepiać o praktycznie każdą pierdołkę, nie rozmawialiśmy o naszych problemach, każdy miał jakieś tam życie, problemy, ale swojej głowie. Nie spędzaliśmy praktycznie razem czasu, ja zacząłem być domownikiem, wciągnąłem się w świat komputera, zacząłem przy tym popijać w week piwo, gdzie potrafiłem (jak to żona mówiła) upić się przy tym sam, mało czasu poświęcałem rodzinie, byłem zazdrosny, miałem problemy ze swoimi emocjami i nastrojami, żona wychodziła do rodziców lub spotykała się z koleżankami. Kolejnym problemem były  też nasze wydatki, gdzie wiedząc, że nie możemy za bardzo szaleć, nie potrafiliśmy też tego tematu unormować. Jestem osobą dobrą, jednak chyba troszkę zagubioną która bardzo potrzebuje bliskości  i (podobno z tym przesadzam) i to stał się również problem. Pisałem np. żonie miłego maila do pracy, a ona nie odpisała ? problem dla mnie, napisałem sms-a, to samo. Wychodziła z koleżanką/ami, mówiła, że będzie np. o 22:00, a ja pisząc sms o 23:00, gdzie jest, czy wszystko jest ok, odbijało się tym, że ją sprawdzam i kontroluję, a ja się po prostu martwię. Kilkanaście miesięcy temu, po rozmowie między nami zacząłem dostrzegać swoje błędy, że pora zacząć coś z tym robić. Przejąłem pewne obowiązki, które do tej pory praktycznie zawsze wykonywała żona. Zacząłem zmieniać w sobie pewne nałogi i przyzwyczajenia (rzuciłem nawet palenie po 19-stu latach). Małżonka też miała swoje minusy. Ponad wszystko stawiała dobro swojej rodziny (rodzice, brat), nie słuchała, że jakieś tam rzeczy w tym mi się nie podobają. Zostawała w pracy po godzinach za darmo, bo wszyscy tak robili i jak to twierdziła, nie mogła się wyłamywać. Nie konsultowała ze mną pewnych rzeczy i robiła, jak uważała za moimi plecami.
Teraz wiem, że wszystko prysnęło przez brak rozmowy o życiu, problemach...
Więc, pewnego czerwcowego dnia, żona wyprowadziła się do rodziców. I tak trwa to do dzisiaj.
Miałem dużo czasu na przemyślenia, co robiłem nie tak, co muszę zmienić i wdrażam to w swoje życie. Rozmawiałem z żoną kilka razy o powrocie, ale ciągle jest na nie. Nie mamy obecnie jakiś stosunków bojowych, spotykamy się co jakiś czas, zachowujemy się jak normalni ludzie, rozmawiamy normalnie. Tylko ja ciągle dążę do powrotu, a ona obecnie tego nie chce.
Więc bardzo proszę o jakieś rady i pomoc, jak ten związek uratować, bo naprawdę mi zależy na tym.

2

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Wiesz. Moze ja nie zauwazylem a moze Ty nie napisales ale brakuje mi tu czegos co byloby ta kropla, ktora przelala czare. Zona zarzuca Ci ze upijales sie - a upijales? Uciekales w komputer - a tak mierzalnie, ilosc godzin per doba to ile bylo? A jak z synem? Grales z nim w pilke, rozmawiales, uczyles swiata, pokazywales ze warto byc kims takim jak Ty? Cos sie musialo przelac bo z Twojej wypowiedzi nie sadze by zona kogos miala, ale rowniez nie sadze by chciala juz odejsc od Ciebie definitywnie. Szansa na naprawe jest bardzo prawdopodobna wedlug mnie.

3

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Wiem, że dużo szczegółów brakuje w mojej wypowiedzi, ale wszystkiego się nie da opisać i liczyłem właśnie na pytania, które mogą pomóc w tej sytuacji.
Jeżeli chodzi o alkohol, to nie jestem/byłem typem człowieka, który chodzi po barach i się upija, a potem wraca do domu na czterech. Gdy oni wychodzili np. w sobotę do rodziców lub na działkę (nie chodziłem na działkę z nimi, bo nie odpowiadało mi towarzystwo. Jej rodzice i ciotka - oki, ale zawsze była stara znajoma od jej rodziców, której nie potrafię ścierpieć, nie tylko ja, ale coś tam jej zawdzięczają i nie powiedzą jej w oczy, że ma tam nie przychodzić, a uwierz mi, że jest non stop) to ja wtedy kilka piw przez całą sobotę i pod koniec dnia byłem wstawiony. Wiem, że to złe i już od pewnego czasu tego nie robię. Komputer - to kolejny wielki błąd z mojej strony. Od czterech lat gram w pewną grę i był okres chyba pierwszych 2 lat, że się całkowicie zatraciłem. Grałem, kiedy tylko mogłem. Jednak też to zauważyłem i gram teraz sporadycznie, albo inaczej, wolę zrobić coś bardziej pożytecznego, niż siedzieć przed monitorem. Jeżeli chodzi o syna, to ideałem dla niego raczej nie byłem. Fakt, odbierałem go ze szkoły, robiłem z nim lekcje, chodziłem kiedyś na zajęcia z break dance'a (aż mu się nie znudziło), czasami piłka, rolki. Ale nie mogę powiedzieć, że poświęcałem mu dużo czasu. Było to też spowodowane sytuacjami, które opisałem powyżej. Jeżeli chodzi o temat, czy żona kogoś ma/miała? Na 99,9% nie. Wierzę jej w tych sprawach, mimo, że były jakieś tam dziwne sytuacje. Np. rok temu będąc na urlopie, miała imprezę firmową i nie miała zamiaru iść, bo wiadomo, urlop. Ale dzień wcześniej dzwoniła jej niby najlepsza koleżanka z pracy i strasznie ją namawiała, żeby poszła. Żona się zastanawiała i rozmawiała ze mną na ten temat, ale stwierdziłem, że mamy urlop i powinniśmy go spędzić razem. I na następny dzień zaczęli wydzwaniać do niej z firmy, w celu pytań, a jak zrobić, a jak tamto i wreszcie po 8 tel. nie wytrzymałem i powiedziałem, że ma nie odbierać, bo jest na urlopie, a nie w pracy. I po kilku kolejnych tel. nieodebranych przyszedł sms. Już nie wytrzymałem, myślałem, że piszą koleżanki, że mają jakiś problem i ma zadzwonić, chciałem odpisać stosownie i pierwszy raz w życiu odebrałem sms-a do żony.... i zonk. Ta najlepsza koleżanka pisze: "R. będzie na festynie" Kopara mi opadła. Zapytałem kto to i otrzymałem odp., że nikt ważny. Po burzliwej rozmowie, po kilku h powiedziała, że to kolega z pracy i nie wie co jej się stało, ale spodobał jej się, ale nic poza tym i że gadała o tym z tą właśnie koleżanką, jak to kobiety i tyle. No nie wiem, ale po kilku dniach uznałem to za ostateczną wersję.
Czy chce odejść na zawsze? Tego nie wiem. Ale robię wszystko, żeby tak się nie stało.

4

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Jak pisalem wczesniej-to nie wyglada na definitywne rozstanie. Zona sobie w tym momencie prawdopodobnie uklada bilans Waszego wspolnego zycia. I prawdopodobnie uzna, ze jeszcze nie warto Cie skreslac. Z drugiej strony to wyprowadzila sie nie w atmosferze wojny i awantury ale na spokojnie i w pelni swiadomie. Nie wyprowadzila sie jednak 'na swoje' ale do rodzicow co tez nie jest bez znaczenia in plus.
Ja kiedys zatracilem sie Football Managerze. Zbywalem dzieci i olewalem dom. Na szczescie to trwalo krotko i po konstruktywnej krytyce zrozumialem ze nie tedy droga. Jednak nie trwalo to na tyle krotko poniewaz dzieci nauczyly sie juz tego, ze tata nie ma dla nich czasu. Moje zatracenie trwalo okolo 4 miesiecy i tyle samo trwalo odkrecanie tego wobec dzieci. A mowie o dwolatce i trzylatku, ktorzy teoretycznie maja nie wpelni rozwinieta jeszcze swiadomosc i podobno szybko zapominaja.
Mysle ze droga jaka Ciebie czeka jest dluga. I to jest dlugosc wyrazana w miesiacach w liczbie dwucyfrowej. Mi pomoglo zrozumienie i pogodzenie sie z pewnym prawidlem: Mam czas dla siebie dopiero wtedy jak dzieci pojda spac i relacje z zona sa na tyle zaspokojone ze na to pozwalaja. Bylo upierdliwie na poczatku ale teraz traktuje to jako cos naturalnego choc zdarza sie iz ten ustalony porzadek solidnie mnie wk*rwia smile

5

Odp: Jak uratować małżeństwo?

No rozstanie nie do końca było spokojne. W piątkowa noc była kłótnia, a rano zadzwoniła do brata, żeby przyjechał pomóc się wyprowadzić.
Tylko teraz pytanie: pisząc, że czeka mnie kilkumiesięczna batalia, masz na myśli powrót, czy naprawianie i budowanie wszystkiego po powrocie? Bo szczerze, to trwa to już 2 miesiące i jakoś nie widzę sił i innych rzeczy, żebym mógł tyle wytrzymać sad

6

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Faktycznie... Pisales, ze wyprowadzila sie w czerwcu... A czy zona w ogole cos planuje, czy trwa w stanje zawieszenia?
Mialem na mysli dluga droge po Waszym zejsciu sie.

7 Ostatnio edytowany przez Amethis (2014-07-31 19:14:36)

Odp: Jak uratować małżeństwo?
SM78 napisał/a:

No rozstanie nie do końca było spokojne. W piątkowa noc była kłótnia, a rano zadzwoniła do brata, żeby przyjechał pomóc się wyprowadzić.
Tylko teraz pytanie: pisząc, że czeka mnie kilkumiesięczna batalia, masz na myśli powrót, czy naprawianie i budowanie wszystkiego po powrocie? Bo szczerze, to trwa to już 2 miesiące i jakoś nie widzę sił i innych rzeczy, żebym mógł tyle wytrzymać sad

jedziesz na dwa wątki przynajmniej ja to widzę, i tam wybierasz kolory kwiatów, a tu że nie widzisz sił,

zastanów się co chcesz, bo coś widzę że chcesz żeby cię ktoś wyręczył, za twój obowiązek, no chyba że nie masz sił ....

zastanów się czy chcesz mieć "babę" przy sobie czy żonę, jak "babę" to wolna droga do tego, ta łatwa przynajmniej ...

a chciałbyś żeby ci żona teleofn monitorowała, nie decyduj za nią co złe a co nie, bo przegrasz, tu też jak zwykle mam rację,
wiesz ja juz to wszsytko przerabiałem, żona właśnie dlatego dała ci znak odejściem od Ciebie, żebyś wydoroślał, następnego razu może nie być ...

to taki optymistyczny akcent na koniec

powodzenia

8

Odp: Jak uratować małżeństwo?

SM78
z tego co piszesz to nie jesteś bez winy i naprawdę dużo mam ale. Picie, granie, nie chodzenie na wspólne imprezy to naprawdę nie to czego kobiety oczekują od faceta. Ona miała po prostu tego dość i teraz Twoja rola żeby jej udowodnić że Ci zależy i ze chcesz się zmienić, ale nie na chwilę na stałe i inaczej to do widzenia. A druga sprawa praca, kurczę robiłeś jej wymówki ze po godzinach zostaje, sory, ale w niektórych firmach to po prostu standard albo wylatujesz. I na koniec robisz problem bo jakiś facet jej się podoba, kobiety sobie takie rzeczy mówię, że niezłe ciacho, ale bez przesady to nie romans.

Na początku pisałeś ogólnikami...ale sory ja tu widzę spory problem w Tobie.

9 Ostatnio edytowany przez Amethis (2014-07-31 19:32:38)

Odp: Jak uratować małżeństwo?

!!!
jedziesz na dwa wątki przynajmniej ja to widzę, i tam wybierasz kolory kwiatów, a tu że nie widzisz sił,

zastanów się co chcesz, bo coś widzę że chcesz żeby cię ktoś wyręczył, za twój obowiązek, no chyba że nie masz sił ....

zastanów się czy chcesz mieć "babę" przy sobie czy żonę, jak "babę" to wolna droga do tego, ta łatwa przynajmniej ...

a chciałbyś żeby ci żona teleofn monitorowała, nie decyduj za nią co złe a co nie, bo przegrasz, tu też jak zwykle mam rację,
wiesz ja juz to wszsytko przerabiałem, żona właśnie dlatego dała ci znak odejściem od Ciebie, żebyś wydoroślał, następnego razu może nie być ...

to taki optymistyczny akcent na koniec

ile byś róż nie zamówił, radzę ani jednej nie wysyłaj, nie wiesz po co to robisz, chcesz chyba ją kupić, tak to odbieram, "D

i tak czytam i wiesz kiepsko to widzę, piszesz " Kolejnym problemem były  też nasze wydatki, gdzie wiedząc, że nie możemy za bardzo szaleć, nie potrafiliśmy też tego tematu unormować. "
sorry a co zrobiłeś w kierunku żeby to zmienić, może pierwszy nie spożywac piwa w weekend big_smile, co żonę interesować ma że nei możecie szaleć, ty nie możesz big_smile
ona pewnie mnie wydała, niż ty
sorry troszke ostro, ale takie życie,

traktuj to jako przestrogę osoby która to samo robiła, a może dużo gorzej, nie wiem licytować nie zamierzam się big_smile
znaczy może jestem lepszy w tym, byłem, moja wytrzymała 9 lat sad, ale mówienie o długości związku chyba w tym przypadku, to jednak nóż w swoje własne plecy

to sa naprawdę uwierz ucieczki od obowiązków, wydorosleć czas
powodzenia

!!!

10 Ostatnio edytowany przez Lancacter (2014-07-31 19:38:24)

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Tanniedobry2, nie ujmujac nic z winy autora watku to jednak ta sytuacja nie wyglada dla mnie dramatycznie z puntu widzenia ostatecznych rozwiazan. Zakladajac nie bez podstaw, ze tak radykalne kroki ze strony zony zostaly wykonane po raz pierwszy to jest mozliwosc 'drugiej szansy'.
Bo jak? Nawet szansy nie dostal? Drastyczne ciecia sa z reguly wtedy,gdy tnacy ma poczucie tego, ze wszystko inne zawiodlo i moze w pelni rozgrzeszony mowic, ze ciety zmarnowal wszystkie szanse. W obecnej sytuacji takie poczucie nie ma racji bytu.

11

Odp: Jak uratować małżeństwo?
Lancacter napisał/a:

Tanniedobry2, nie ujmujac nic z winy autora watku to jednak ta sytuacja nie wyglada dla mnie dramatycznie z puntu widzenia ostatecznych rozwiazan. Zakladajac nie bez podstaw, ze tak radykalne kroki ze strony zony zostaly wykonane po raz pierwszy to jest mozliwosc 'drugiej szansy'.
Bo jak? Nawet szansy nie dostal? Drastyczne ciecia sa z reguly wtedy,gdy tnacy ma poczucie tego, ze wszystko inne zawiodlo i moze w pelni rozgrzeszony mowic, ze ciety zmarnowal wszystkie szanse. W obecnej sytuacji takie poczucie nie ma racji bytu.

on się mota, nie rozumie tak naprawdę, ja trochę radykalny się zrobiłem, sam to naprawdę uwierz przerobiłem, na żonie, nie przekreślam go, życzę mu dobrze
ale moje wypowiedzi, traktuje jak taki kopniak na szczęście, i więcej pomyśli, tym więcej to pomoże, mam nadzieje,
ogólnie moze zmyłka ale chcę pomóc,
bo sam kiedyś potrzebowałem tutaj pomocy,
i takową uzyskałem,

a może tez jest to swoista wiesz prowokacja, big_smile takie badanie klienta
głowa do góry

pozdr

12

Odp: Jak uratować małżeństwo?

@tenniedobry2
w 1 poście wytłumaczyłem fakt, że zagadywałem w kilku wątkach i dlatego stworzyłem ten wink
Nie chcę, żeby ktoś mnie wyręczał, potrzebuje pomocy, rady, bo nie wiem co mam robić.
Jeżeli chodzi o Twój zarzut, co do wydatków, to przeczytaj pierwszy post smile Ja je ograniczyłem. Ale to szczegół.
Telefonu nie monitoruje, napisałem, że pierwszy raz to był, że odebrałem sms i to przy niej smile
Tak, nie mam sił, bo nie wiem co robić.

@Lancacter
żona na razie nie wie czego chce, czy chce być sama z synem, czy chce wrócić. Ogólnie ma w głowie tylko same złe wspomnienia. Przez kilkanaście ost dni spotykaliśmy się w trójkę. Były momenty fajne, ale były (przynajmniej dla mnie) gorsze. Gdzie np. przez cały spędzony czas, próbowałem dać jej trochę ciepła i uczucia, a na koniec słyszałem, że przesadzam trochę z tymi emocjami. Ogólnie ja próbuję cały czas coś zrobić w dobrym kierunku, staram się, ale są dni, gdy dostaję totalnego doła, bo okazuje się, że to na nic. Natomiast żona spotyka się z koleżankami, nadrabia zaległości z ostatnich lat (w dobrym znaczeniu tego słowa) i nie mam nic przeciw temu ofc. Ja jednak nie potrafię wyjść z kimś, pogadać o tej sytuacji, duszę to w sobie, bo wydaje mi się, że dam radę sam. Ale czy to dobrze? I tak na koniec tej wypowiedzi, żartobliwie wink mam 178 cm wzrostu, ważyłem 2 m-ce temu 93kg, teraz ważę 82 smile Dieta cud

@stokrotka1978
jeżeli chodzi o moje wady, które wypisałaś, to wiem i już to w sobie zmieniałem od jakiegoś czasu.
To, że mi na niej zależy, ale to bardzo, to staram się udowadniać, jeżeli tylko mam okazję. Ale to nie pomaga. Z drugiej strony, z tego co mi mówi żona (po rozmawiamy jak normalni ludzie) to jedni jej mówią, że ma sobie dać spokój na jakiś czas, a inni, że sobie sama wmawia to wszystko. No cóż, ile osób, tyle opinii.

13

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Nurtuje mnie jeszcze jedno pytanie: jak obecnie mam się zachowywać? Czy mam nadal się narzucać, dążyć do spotkań, dzwonić, ogólnie pokazywać, że istnieję i mi bardzo zależy? Czy spasować lekko, tzn. zająć się sobą i synem i czekać na rozwój zdarzeń? Kurcze nie miałem nigdy takiej sytuacji i nie wiem co mam robić.

14

Odp: Jak uratować małżeństwo?
SM78 napisał/a:

Nurtuje mnie jeszcze jedno pytanie: jak obecnie mam się zachowywać? Czy mam nadal się narzucać, dążyć do spotkań, dzwonić, ogólnie pokazywać, że istnieję i mi bardzo zależy? Czy spasować lekko, tzn. zająć się sobą i synem i czekać na rozwój zdarzeń? Kurcze nie miałem nigdy takiej sytuacji i nie wiem co mam robić.

Witam. jestem w podobnej sytuacji i tez zadawalem sobie takie pytanie, ale niestety nic nie moge poradzic. Duzo zalezy od charakteru i stanu w którym przebywa zona... podobno czasem warto sie odsunac, aj tak zrobilem, ale bylem proszony o to i tak sam zdecydowalem... czas pokaze...

15

Odp: Jak uratować małżeństwo?

No mi w sumie też to zasugerowano, ale mam mętlik w głowie.

16

Odp: Jak uratować małżeństwo?

warto spróbować bo człowiek uczy się na własnych błędach.

17

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Witam,
cały weekend spędziłem z synem, bo żona pojechała z rodzicami w góry. Był to nasz pierwszy cały week, od 2 m-cy. Było oczywiście super. Żona, z tego co wiem, też spędziła czas fajnie, ale z rodziną i znajomymi. Ogniska do późnych godzin nocnych, alkohol itd. W piątek, w nocy dostałem jednak sms (nie wiem od kogo), ale osoba ta napisała, żebym dał sobie spokój, bo żonie pasuje tak, jak jest teraz, że nic do mnie nie czuje. Napisałem jej o tym fakcie oczywiście, zadzwoniła do mnie na następny dzień i po krótkiej rozmowie ustaliliśmy, że w niedzielę, po jej powrocie porozmawiamy szczerze. W trakcie rozmowy powiedziała, że owszem, nie tęskni za mną, nie czuje potrzeby, żebym był przy niej. Z mojej strony padły słowa, że po tylu latach małżeństwa, nie możemy zakończyć tego w taki sposób, nawet nie próbując, że naprawdę może nam się udać, ale musimy zrobić ten pierwszy krok. Zapytała; skąd ja mam tyle siły, że po tym wszystkim, co było i jak ona teraz podchodzi do tematu wciąż walczę o nasze małżeństwo, o nią? I po 2 sek. odpowiedziała sama: Ty mnie naprawdę kochasz tak, że nie da się tego opisać. I ma rację. Widziałem w jej oczach smutek i żal. Trzymałem ją za rękę, ale to był taki raczej chłodny dotyk. Powiedziała, że idzie do psychologa i musi się dowiedzieć od niego, czego ona chce od życia, bo sama nie potrafi obecnie na to pytanie odpowiedzieć i dopiero wtedy da mi odpowiedź, co robimy dalej sad
Czy jaj mam już naprawdę się poddać i czekać, czy mam działać w jakiś sposób?

18

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Co za ścierwo wysłało Ci tego smsa.
Ludzie to nie mają wyobraźni, wyczucia.
Po co się wpieprza pomiędzy Was.
Fajnych ma znajomych ta Twoja żona:(

Dobrze, że idzie do psychologa, pogubiła się, coś pękło.
Może też byś poszedł?? Może potem razem na terapię dla par?
Warto walczyć..

19

Odp: Jak uratować małżeństwo?

bądź przy niej . wspieraj ją ale nie naciskaj. może wizyty u psychologa jej pomogą. musisz być cierpliwy.

20

Odp: Jak uratować małżeństwo?

No wiem, że warto walczyć, bo robię to już od prawie 2 miesięcy i chociaż są momenty zwątpienia oraz myśli o poddaniu się, nie robię tego i nie zrobię. Chociaż coraz bardziej brakuje sił.
Ja również idę do psychologa, w przyszłym tygodniu, ale ja idę z innymi problemami, bardziej związanymi z moją osobowością.
No a osoba, która wysłała sms-a (nazwała się Życzliwa) nie mam pojęcia kto to, ale wyszło, jak wyszło.

21

Odp: Jak uratować małżeństwo?
alis401 napisał/a:

bądź przy niej . wspieraj ją ale nie naciskaj. może wizyty u psychologa jej pomogą. musisz być cierpliwy.

hmm... właśnie tu jest problem. Bo ja chcę być przy niej, ale ona nie chce. Są dni, gdy nie rozmawiamy praktycznie o nas i wtedy widzę, że ona czuje się całkowicie inaczej, ale jak tylko zaczynam rozmowę, zmienia się o 180 stopni.
Teraz znowu wyjeżdża z synem w góry na tydzień, półtora, więc znów nie będziemy mieli kontaktu sad

22

Odp: Jak uratować małżeństwo?
Betsy80 napisał/a:

Fajnych ma znajomych ta Twoja żona:(

No jeżeli chodzi o koleżanki, z którymi się spotyka, spędza czas hmmm... problem jest taki, że większość z nich, to samotne, dzieciate, młode rozwódki 30+, które nie mają swoich rodzin, a straciły je z różnych powodów (zdrady, alkohol, przemoc) i co takie mogą mojej żonie poradzić? Jedna z nich, to już pobiła Wszystkie. W drugi dzień, po wyprowadzce żony zapytała, czy już mnie o alimenty podała. No ale takie kobiety niektóre są. Jak mi się w życiu nie udało, to czemu ma się udać inny. Co prawda żona mówi, że nie przywiązuje wagi do ich rad i wypowiedzi, ale na pewno coś tam sobie do serca bierze.

23

Odp: Jak uratować małżeństwo?

No i kolejny dzień do dupy. Wczoraj była znowu u koleżanki, wypiły trochę i nie wiem, co znowu za opowieści były, bo zadzwoniłem przed 22:00 (tak martwię się, jednak to już nie młoda godzina, a ona wracała z synem autobusem) i łaskawie odebrała za 2 razem, po jakiś 15 minutach. Rozmawialiśmy prawie godzinę i poleciało, że ona nie chce próbować, że teraz jest jej dobrze, że nie czuje do mnie żadnego uczucia psychicznego i fizycznego, że ma dość i zawsze słuchała wszystkich, a teraz zrobi tak, jak jej pasuje. I nie pomaga nic, tłumaczenie, że jak nie spróbujemy, to się nie dowiemy, że musimy znaleźć siłę, żeby to ratować i odbudować, że mamy przecież syna, który na tym najbardziej ucierpi i proszę ją tylko o promil wiary i zaufania, że może się udać, a to czego nie ma teraz, przyjdzie z czasem, tylko musimy się o to postarać. Nie i koniec. I na kolejne pytanie, czy definitywnie kończymy, tradycyjna odpowiedź, że nie, bo boi się, że będzie tego kiedyś żałowała. Qźwa ludzie, co ja mam robić? Tyle tu mądrych osób na forum i liczę na Waszą pomoc. Jak ktoś nie chce tu pisać, to poproszę na priva.

24

Odp: Jak uratować małżeństwo?

SM78
Słuchaj, naprawdę nie rozumiesz co ona mówi, no po prostu nie chce być z Tobą, nie kocha Cię, nie chce próbować i ma do tego prawo. Ja nie wiem, może ktoś jest w tle, a może po prostu ma dosyć. Na siłę nic nie zrobisz.

25

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Czyli, wg Ciebie, nie ma tu już szans na ratunek i nadziei na odbudowanie tego wszystkiego? Mam wszystko odpuścić?

26

Odp: Jak uratować małżeństwo?
SM78 napisał/a:

Czyli, wg Ciebie, nie ma tu już szans na ratunek i nadziei na odbudowanie tego wszystkiego? Mam wszystko odpuścić?

wg mnie warto walczyć, macie syna.
Razem  z nim chodzi na te imprezy zakrapiane alkoholem ?

To ze jego mamie poprzestawiały się priorytety, nie znaczy ze ma prawo zapomnieć o nim i jego wychowaniu.
Jak jej rodzina podchodzi do sytuacji - wspiera ją w przekonaniu ze dobrze robi ?

Niby nie chce być z Toba, ale boi sie zdecydować że to koniec - wiesz kiedy powie ze to koniec ?
- kiedy nie tylko że pojawi sie rycerz na białym koniu to jeszcze zrobi jej miejsce na siodełku....

Staraj się ale na odleglość nic nie zdziałasz.

27

Odp: Jak uratować małżeństwo?
Secondo1 napisał/a:
SM78 napisał/a:

Czyli, wg Ciebie, nie ma tu już szans na ratunek i nadziei na odbudowanie tego wszystkiego? Mam wszystko odpuścić?

wg mnie warto walczyć, macie syna.
Razem  z nim chodzi na te imprezy zakrapiane alkoholem ?

To ze jego mamie poprzestawiały się priorytety, nie znaczy ze ma prawo zapomnieć o nim i jego wychowaniu.
Jak jej rodzina podchodzi do sytuacji - wspiera ją w przekonaniu ze dobrze robi ?

Niby nie chce być z Toba, ale boi sie zdecydować że to koniec - wiesz kiedy powie ze to koniec ?
- kiedy nie tylko że pojawi sie rycerz na białym koniu to jeszcze zrobi jej miejsce na siodełku....

Staraj się ale na odleglość nic nie zdziałasz.

Wiem i gdyby nie syn, to chyba już dawno brakłoby mi sił na to wszystko.
Jak idzie na typową imprezę, to on zostaje ze mną lub z teściową, ale do koleżanek chodzi z nim, bo one też mają dzieci.
Teściu, z tego co mi mówiła żona, ma na nią focha. Tzn. nie rozmawia z nią. I nawet ost, jak coś tam powiedziała, zwrócił jej uwagę stanowczym tonem. Teściowa, raczej neutralnie. Raz mówi jej, żeby dała nam szansę, a innym razem, że może jednak nie robić mi nadziei i skończyć to. Chyba jej zdanie zmienia się pod wpływem jakiś sytuacji. Ogólnie z teściem widziałem się na ulicy 2 razy i tylko było cześć, papieros i gadka, ale nie o tym. Z teściową nie widziałem się od tamtego momentu.
Jeżeli chodzi o tego rycerza, to myślę też o tym coraz bardziej, ale żona oczywiście zaprzecza. Ale czy mówi prawdę? Wie tylko ona.

28

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Ja nie mówię, że się nie da uratować. Prawodopodobieństwo zawsze istnieje. Wiem, ze chce się uchwycic jakies nadziei, ale narazie fakty są inne. Mówię Ci jako kobieta, że albo jest ktoś, albo dałeś jej do wiwatu, że ma dosyć, bo kobiety z reguły boją się odejśc jeśli nie ma jakiegoś back-upu.

Powiedz jeszcze jak u Ciebie z kontrolowaniem? Czy za bardzo jej nie kontrolowałeś, nie ograniczałeś bo widze, że czuje się jak pies spuszczony z łańcucha. No i jeszcze to co piszesz, ze oddzowniła dopiero po 15 minutach, a tu już miałes nerwa...to mi dało do myślenia.

29

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Napisałem, że odebrała dopiero z łaską po 15 min i nie miałem nerwa, tylko się martwiłem (już to pisałem wcześniej, że taki jestem) ale tylko z powodu, że wiedziałem, że już powinna być w domu, a jechała jednak autobusem, w stanie po spożyciu i jeszcze z młodym.
Jeżeli chodzi o ograniczanie, kontrolowanie, to jest to moja wada, owszem, ale starałem się tego unikać i nie było sytuacji, że gdzieś chciała wyjść, a ja jej zabraniałem. Ale fakt, to była jedna z moich głównych wad.

30

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Stary, sorry ale na 99% Ty z jej serca zostałeś wyparty przez kogoś innego :-)
Żadna (?) kobieta nie puści jednej gałęzi, dopóki nie chwyci drugiej.
A dziewczyna teraz czeka jak się potoczy jej znajomość z nowym kolesiem.
Wiesz, zawsze po czasie, jak jej nie wyjdzie będzie mogła powiedzieć, że jednak kocha.
Ty w tej chwili zachowujesz się jak miękki fajfus, chodzisz, prosisz, błagasz... W ŻYCIU CI SIĘ TO NIE UDA.
Byłeś ciapą jak byłeś z nią, a teraz jeszcze bardziej się pogrążasz :-)

Bądź blisko niej, ale jako mężczyzna - nie kalesony.
Maksymalnie zaangażuj się w synka, zadbaj o siebie, wyjdź do ludzi i pokaż jej, że tak naprawdę Ty jesteś graczem.
Siłownia, uśmiech na twarzy, pełna energia i niech dostrzeże w Tobie faceta...

Tak czy siak, sprawdź ją (może profesjonalista).
Jak na mnie to ona kogoś ma, a Ciebie traktuje jako plan awaryjny.

31

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Ciapą nie byłem i nie jestem smile Po prostu nie ogarnęliśmy pewnych rzeczy i tak się to skończyło.
Ale oki, zaczynam się tez przekonywać, że ktoś jednak jest (po dzisiejszej rozmowie z nią), albo inaczej, że ona zaczyna dążyć do spotkania z kimś i pewne teorię mogą się potwierdzić. Więc dzisiaj znowu pojechali w góry do jej rodziców, będą tam do niedzieli i postanowiłem, że zaczynam brać się za siebie. Biorę pod uwagę wszystkie wskazówki, które otrzymałem od Was. Najgorsze jest to, co dla mnie jest najważniejsze - kontakt z synem. On ma teraz wakacje, ona obecnie nie pracuje, więc nie ma ich na miejscu co chwilę. A jak są, na 2-3 dni, to znowu ja wracam z pracy około 16. Oni przeważnie są gdzieś nad wodą i tak wszystko do dupy.

32

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Życie uciekało Ci między palcami, syn dorastał, żona stygła a Ty grałeś w gry :-)
Sorry, ale byłeś ciapą.
Z tego co piszesz to teraz zachowywałeś się jeszcze bardziej ciapowato...

33

Odp: Jak uratować małżeństwo?
rafatal napisał/a:

Sorry, ale byłeś ciapą.

Bardziej mi tu pasuje nieogar, ale oki
A jeszcze pytanko: czy teraz, jak nie będziemy się widzieć przez 5-6 dni to mam zaznaczyć jakoś swoją obecność, np. sms? I wcześniej pisałem, że chciałem wysłać jej kwiaty, zrobić to czy nie?

34 Ostatnio edytowany przez Mały_Książe (2014-08-06 11:42:35)

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Według mnie jest ktoś 3 (prawdopodobnie ten znajomy z pracy) i żona nie zdecyduje co z wami dalej, dopóki koleś się nie określi.
Im bardziej będziesz się jej prosił, zabiegał o powrót tym bardziej odniesiesz odwrotny skutek, bo kusi to co niedostępne, a nie to co samo kładzie nam się u stóp.

35 Ostatnio edytowany przez rafatal (2014-08-06 13:32:04)

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Dokładnie tak jak mówi poprzednik. Pomyśl sobie co byś chciał zrobić i zrób zupełnie odwrotnie.
Zadbaj o siebie i skup się na dziecku. Babkę olej, niestety, ale w tej chwili ŻADNE racjonalne argumenty do niej nie dotrą.
Musi się na nowym lovelasie przejechać (a prędzej czy później się przejedzie) a wtedy Ty bądź blisko, pewny siebie i atrakcyjny.
Będziesz miał wtedy coś czego nie masz teraz - wybór. A czy będziesz chciał przechodzoną lalę - to już będzie Twoja decyzja.

Powodzenia!

36

Odp: Jak uratować małżeństwo?

No i nastąpiło tzw.zmęczenie materiału.Kobita-niby-miała meża,syn-niby-ojca-to jednak ciągle byli sami.Nie dziwie się kobicie,że powiedziała basta/i tak długo to wytrzymała/.
I wcale w "jej zasięgu"nie musi być ten drugi!/rafatal-nie sądź nikogo po sobie/.
Daj żonie czas.
Ty już swoje zrobiłeś.

37

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Dzięki za porady i zaczynam je stosować, chociaż wiem, że będzie ciężko. Mam nadzieję, że nie pęknę i dam radę.
Pozdrawiam.

38

Odp: Jak uratować małżeństwo?
SM78 napisał/a:

Dzięki za porady i zaczynam je stosować, chociaż wiem, że będzie ciężko. Mam nadzieję, że nie pęknę i dam radę.
Pozdrawiam.

nie zakładaj czegoś czego nie możesz być pewien

pękniesz to pękniesz, ważne żeby celu nie zmieniać,
ale nie myśl o tym jak o awaryjnej furtce, ważne żeby się nie łamać, i do przodu

przyzwyczajenia można zmieniać, kwestia chęci

39

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Mija trzeci dzień bez żadnego kontaktu (wiem, że to jeszcze krótko), ale pierwszy raz od tych 2 miesięcy nie czuję takiej potrzeby. Nie oznacza to, że nie myślę, nadal myślę, nadal mam problemy ze snem, ale jest tak jakoś inaczej. Wykupiłem karnet na siłownię, zapisałem się do kosmetyczki, zacząłem odzywać się do starych znajomych, robię to, o czym przez ostatni czas nie myślałem. Jest jakoś lepiej.

40

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Super :-) Dystans, klata do przodu, fujara do góry i zobaczysz, że za jakiś czas sama zacznie szukać kontaktu.
Tylko pamiętaj o mega ważnej sprawie - jak najlepszych kontaktach z synem. Rób wszystko żeby tego nie stracić.

Trzymam kciuki.

41

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Wiem, wiem, syn teraz najważniejszy. Wczoraj wysłałem tylko sms-a do żony, żeby młody zadzwonił do mnie i tak się też stało. W poniedziałek zabieram go na basen albo do kina, zależy co będzie chciał robić. I ogólnie, skupiam się teraz na nim i w drugiej kolejności na sobie wink

42

Odp: Jak uratować małżeństwo?

no i tak trzymaj. zajmij się synem a żonie daj czas.

43

Odp: Jak uratować małżeństwo?
alis401 napisał/a:

no i tak trzymaj. zajmij się synem a żonie daj czas.

dokładnie bo tylko mocniejszy możesz być już nie słabszy,
potraktuj to jak "zmianę miejsca zamieszkania, nie wiem nowe mieszkanie" poukładaj i trzymaj się tego

kibicuje ci, jako facet i jako osoba która zawaliła, może inaczej dopuściła do takiej sytuacji big_smile

44

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Dzieci potrzebują ciepła wielkiej miłości, żeby być ludźmi.

45

Odp: Jak uratować małżeństwo?

I właśnie chcę , żeby ją nadal dostawał, żeby nigdy nie poczuł, że jest mu źle, żeby nie myślał o przykrych sprawach. Mimo, że za 6 dni skończy dopiero 9 lat, jestem z niego strasznie dumny, bo tak naprawdę, on jest już dorosły.  I jedynej rzeczy, której żałuję w 100%, to to, że nie dałem mu tego, czego powinienem dać. Tym bardziej, że ja wychowywałem się od 10 roku życia bez ojca i to powinno mnie ukierunkować. No cóż, zwaliłem to na całej linii.

46 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-08-09 12:23:39)

Odp: Jak uratować małżeństwo?
SM78 napisał/a:

I właśnie chcę , żeby ją nadal dostawał, żeby nigdy nie poczuł, że jest mu źle, żeby nie myślał o przykrych sprawach. Mimo, że za 6 dni skończy dopiero 9 lat, jestem z niego strasznie dumny, bo tak naprawdę, on jest już dorosły.  I jedynej rzeczy, której żałuję w 100%, to to, że nie dałem mu tego, czego powinienem dać. Tym bardziej, że ja wychowywałem się od 10 roku życia bez ojca i to powinno mnie ukierunkować. No cóż, zwaliłem to na całej linii.

SM78 strasznie mi przykro, że jesteś w takiej sytuacji. Powiem Ci, że ja jestem ze swoją żoną 37 lat po ślubie, a razem jesteśmy 44 lata.
Różnie to było między nami. Przez wiele lat byliśmy obok siebie ale nie razem. Niestety to była moja wina.
Najgorsze to co było, to byl brak komunikacji między nami, brak rozmowy.
Ja teraz po wielu latach wiem, że żyję po to aby moja żona była szczęśliwa.
Bo to ja mam ją uszczęśliwić, bo to przy mnie ma się czuć bezpieczna.
To dla mnie ma ogromną wartość.
Moja żona powiedziała mi wielokrotnie, że chciała ode mnie odejść.
Nie zrobiła tego bo mnie kocha, bo jestem jej pierwszym facetem ( ona moją pierwszą kobietą).
Dlatego myślę, że Wy po 9 latach małżeństwa popadliście w rutynę, niestety.
Twoja żona zauroczyła się w jakimś pocieszycielu. A takich teraz na pęczki i ja takich to bez chwili zastanowienia bym pod mur i Obrazek dodany przez użytkowniczkę
Jak nic w tym temacie nie zrobisz to polegniesz.
Ja nie rozumiem jak nic nie można czuć do partnera w sferze emocjonalnej i fizycznej.
To kim Ty jesteś ???? - bankomatem?
Chłopaku ogarnij się.
Usiądź z nią do "okrągłego" stołu i porozmawiaj szczerze.
Zapytaj się czego oczekuje, czego chce, ale niech Ciebie nie zwodzi.
Ty też żyjesz, Ty też czujesz, myślisz i widzisz. Ty też cierpisz i dlatego powiedz jej o tym.
A walczyc zawsze warto.
Ja walczę już prawie 2 lata po tylu latach związku i wierz mi wcalę tego nie żałuję.
Wiem, że moja ż jest biorcą, ale kocham ją jak szaleniec i tego nie zmienię i będę walczył do końca.
Trzymam za Ciebie kciuki.
Rodzina=priorytet.

47

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Jesteśmy 13 lat po ślubie, ale to szczegół.
Nie usiądę za nią do okrągłego stołu, bo robiłem to kilka razy przez ostatnie 2 miesiące, czyli od momentu, gdy się wyprowadziła. Rozmawiałem, prosiłem, tłumaczyłem, ale nic to nie dało. Nie przemawiają do niej żadne argumenty, więc sam rozumiesz, nic już nie dam rady zrobić.

48 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-08-09 12:57:08)

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Chłopaku nie poddawaj się.
Jeżeli przegrasz to nic nie będziesz miał sobie do zarzucenia.
Zapytaj jej czego chce, czego oczekuje.
Niech się określi.
Tak się zastanawiam czy Ty nie jesteś takim wyjściem awaryjnym.
Jak jej nie wypali pocieszyciel ( a jestem przekonany, że jest ) to z łaski wróci do Ciebie.
Może zatrudnij dedektywa aby sprawdził ją.
Ja wiem, że to nie zawsze się godzi, że to poniżające, ale czasem jest to potrzebne.
Może Ty też pokaż jej granice co wolno a czego nie.
Niech będzie świadoma tego co może stracić.

49 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-08-09 12:55:01)

Odp: Jak uratować małżeństwo?

A tak szczerze to po 13 latach małżeństwa tak się zachowywać to żenada.
To co by było po takim stażu jak mój?????

50

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Ja już zrobiłem wszystko, co mogłem. Więc nie ma sensu pisać, żebym się nie poddawał, nie próbował. Nie poddam się nigdy, ale próbować już nie mogę, bo nie da się.

51

Odp: Jak uratować małżeństwo?
SM78 napisał/a:

Ja już zrobiłem wszystko, co mogłem. Więc nie ma sensu pisać, żebym się nie poddawał, nie próbował. Nie poddam się nigdy, ale próbować już nie mogę, bo nie da się.

Da się.
Uwierz, że się da.
Chyba, że jest ten trzeci ( pocieszyciel).

52

Odp: Jak uratować małżeństwo?

qrcze, nie da się sad
właśnie z nią rozmawiałem przez telefon, najpierw z synem i się wyłamałem, powiedziałem na koniec, daj mamę do telefonu. urwa, znowu się poniżyłem, prosiłem, żeby przemyślała, żeby zrobiła to nie dla nas, tylko dla młodego, że da się wszystko naprawić, że musi spróbować, że musi we we mnie uwierzyć, że jeżeli jest ten ktoś inny, to niech pomyśli, czy warto, że naprawdę może być dobrze, że tylko od niej wszystko teraz zależy. Oczywiście powiedziała, że pomyśli, ale już to słyszałem kilka razy... I czuję się teraz ja śmieć.

53

Odp: Jak uratować małżeństwo?
SM78 napisał/a:

qrcze, nie da się sad
właśnie z nią rozmawiałem przez telefon, najpierw z synem i się wyłamałem, powiedziałem na koniec, daj mamę do telefonu. urwa, znowu się poniżyłem, prosiłem, żeby przemyślała, żeby zrobiła to nie dla nas, tylko dla młodego, że da się wszystko naprawić, że musi spróbować, że musi we we mnie uwierzyć, że jeżeli jest ten ktoś inny, to niech pomyśli, czy warto, że naprawdę może być dobrze, że tylko od niej wszystko teraz zależy. Oczywiście powiedziała, że pomyśli, ale już to słyszałem kilka razy... I czuję się teraz ja śmieć.

Nie nie czuj się jak śmieć.
Czuj się jak dojrzały emocjonalnie facet, czuj się jak odpowiedzialny facet.
Niestety ja nie mam wątpliwości, że jest ten trzeci w którym Twoja żona się zauroczyła.
Ja pieprzę, że zawsze znajdą się tacy jeb*ni pocieszyciele.
Ale walcz.
Walcz do krwii ostatniej.
Jeżel Ci zależy to nie masz nic do stracenia.
Postaraj się upewnić, że jest ten trzeci.
Jeżeli tak, to rozwód z jej winy albo koniec z tym trzecim.
Innej opcji nie ma
Ale nie poddawaj się.

54

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Ten trzeci jest, na 99%, ale tylko w jej głowie (wiem, że koleżanki ją w tym kierunku ostro namawiają). Tak, zauroczyła się nim, bo mi o tym mówiła kiedyś (pisałem o tym wcześniej), ale albo gościu spasował, bo jest fer wobec siebie i swojej kobiety, bo raczej ją ma, albo nie jest zainteresowany, albo nie określił się jeszcze do końca i tu jest problem. Żona mi mówi, że nie myśli teraz o innym, ale jakoś jej nie wierzę sad Kurcze, mam dopiero 36 lat, ale trochę już mnie życie przetestowało i nie ogarniam tego, jak można tak postępować, jak można krzywdzić tak drugą osobę? Fakt, jak tak rozmyślam, to zrobiliśmy sobie wzajemnie dużo krzywdy (oczywiście chodzi o nasz stosunek emocjonalny), ale aż tak się nagle "spalić"?

55 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-08-09 16:10:16)

Odp: Jak uratować małżeństwo?

SM to jesteś starszy od mojego syna o 1 rok.
Jak czytam Ciebie to Twoja sytuacja jest bardzo podobna do mojej. Tylko żona nie zauroczyła się w tym trzecim i dlatego ja wygralem i jesteśmy razem.
Widzisz z czasem w każdym małżeństwie dochodzi do rutyny. Rutyna to kostucha dla małżeństw.
Kobieta bez względu na wiek czy ma 20, 30 czy 60 lat potrzebuje się czuć kobietą.
Potrzebuje być adorowana, zdobywana.
Tak potrzebuje się czuć zdobywana, chciana i pożądana.
Niestety faceci o tym zapominają i uważają, że jak zdobył to już na zawsze.
Niestety to goofno prawda.
A tu zjawia się jeb*ny pocieszyciel, powie kilka komplementów, użali się nad nią i mamy pozamiatane.
Pojawiają się motylki w brzuch, ba, nie motylki a motyle i mamy pozamiatane.
Ja wyciągnąłem błędy ze swojego lichego postępowania.
Teraz przynoszę jej kwiaty bez okazji, prawię komplementy, słucham co mówi.
Nawet wychodzę po nią jak wraca z pracy.
Teraz jest naprawdę super.
Ona jest dla mnie miła a ja dla niej.
Ona teraz czuję się wartościową, potrzebną, chcianą i docenianą kobietą.
Dlatego zastanów się i może spróbuj zdobyć ją jeszcze raz, adoruj, doceniaj, zaproś na kolację, na spacer czy do kina.
Ty wiesz co ona lubi, więc zrób jej przyjemność.
Niech ona Ciebie zacznie postrzegać jak na faceta któremu zależy na niej.
Przemyśl to.

56

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Jestem dumny z Ciebie, że Ci się udało smile I mam nadzieję, że kiedyś też taki będę.
Wiem, że rutyna i inne zguby przychodzą z czasem, ale my nie ogarnęliśmy tego. Żona mi powiedział dzisiaj, że 2 lata temu jeszcze jej zależało, więc zapytałem, co robiła w tym kierunku? Odp. nic. Pytam: to dlaczego ze mną o tym nie rozmawiałaś? Odp. nie wie.
Ja nie ogarnąłem tego życia, ona chyba też, ale czy w taki sposób można zamknąć drzwi?

57

Odp: Jak uratować małżeństwo?

SM ja osobiście nie wierzę, że ona nic nie czuje, że się tak totalnie wypaliła.
Tyle lat spędziliście razem a to wiąże, zbliża. To co te dwa ostatnie lata to z litości była?
Dlatego kuj żelazo póki gorące.
Tylko nie płacz i nie poniżaj się bo to będzie miało odwrotny skutek.
Może postaraj się ją czymś zaskoczyć.
Może jakiś wyjazd we dwoje?
Walcz i nie poddawaj się.
Winę za Waszą sytuację ponosicie oboje.
Brak komunikacji pomiędzy partnerami właśnie tak robi, że się od siebie oddalacie.
A to trzeba mówić co Ciebie boli, z czym się źle czujesz, czego oczekujesz.
Ponadto brak zainteresowania partnerem co on/ona widzą dowala ognia do pieca i mamy pozamiatane.
Wiem to z własnego podwórka i jestem przekonany, że jest tak w większości związków.
Dlatego rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa.
Nie zniechęcaj się tym, że ona się tak zachowuje tylko nie poddawaj się.
Trzymam za Was kciuki.

58 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-08-10 07:55:08)

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Lexpar bardzo rozsądnie piszesz, naprawdę warto ciebie posłuchać bo przemawia przez ciebie doświadczenie i wiesz o czym mówisz

moim zdaniem jeśli ona mowi ze nie chce z toba być, ale nie jest tego pewna na 100% bo by się inaczej zachowywala, raczej na pewno ktoś jest, jakiś adorator i on pewnie wyslala sma do ciebie anonimowego to się odsuń, nie pros nie blagaj nie rozmawiaj, kontaktuj się z synem, ale jej pokaz obojetnosc, może to cos da, bo ona wie chyba ze jesteś na jej kazde skinienie, a te koleżanki to bym ,,wystrzelala,,, może tak być ze jej imponują one

59

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Lexpar, tak, mądrze piszesz, ale wszystkie pomysły, które podałeś już próbowałem. Byliśmy w kinie, chciałem z nią wyjechać na 2-3 dni, zapraszałem na kolację. Nie chce się zgodzić. Nawet postanowiłem, że pojadę dzisiaj do nich, pobędziemy razem, pogadamy i powiedziała, że mogę przyjechać, ale tylko z młodym pobyć. Ona nie ma ochoty ze mną rozmawiać i słyszeć ciągle jedno i to samo. Zaproponowałem nawet obiad w restauracji z jej rodzicami, żeby pogadać, też nie.

60

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Lex
Ja wiem, ze chcesz dobrze...ale Twoja sytuacja jest zupełnie inna. Znasz moją historię i mnie, popatrz co zrobił mój ex... pamiętasz jak się starałam, jak zabiegałam, a on miał mnie w d***. Nie da się zrobić czegoś jeśli ta druga osoba nie chce, Twoja żona się nie wyprowadziła i w  jakimś sensie chce próbować z Tobą. Jego zona ma go głęboko gdzieś i im więcej się stara tymbardziej on go odsuwa, poniża.

SM78
dobrze robisz, nic na siłę. Odsuń się, stań się jakby nie obecny. Poszukać sobie metodę 34 kroków na tym forum, pisał o niej Bags kiedyś. To jest najlepsze co możesz teraz zrobić.

61

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Czytałem jakiś czas temu i wiem, że jest w tych 34 czynnościach dużo prawdy i nadają one kierunek, jaki trzeba obrać. Problem w tym, że staram się je wykonywać, ale przychodzi nagle coś takiego, że nie potrafię i się wyłamuję. Najbardziej rozwala mnie fakt, że tak naprawdę teraz chodzi mi już tylko o syna, żeby nie miał do końca zwalonego dzieciństwa, a ona widzi tylko czubek własnego nosa i to jest w tym przykre.

62

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Ja również uważam, że powinieneś skupić się teraz tylko na synu, nie na żonie, i na sobie. Zacznij robić coś dla siebie, popraw sobie samopoczucie, poszukaj jakiegoś zajęcia, który odciągnie twoje myśli choć trochę od tej sytuacji i oczywiście nadrabiaj czas z synkiem, stracony przez wcześniejsze granie. Synek to napewno doceni, a ty widząc go szczęśliwym będziesz z siebie dumny.
Musisz znać swoją wartość i jesli jej pokażesz, że dbasz o siebie i o syna, że jesteś w kontakcie ze znajomymi, nie zamykasz się, tylko działasz, ona wreszcie to dostrzeże i zatęskni.

63

Odp: Jak uratować małżeństwo?
mariola856 napisał/a:

Lexpar bardzo rozsądnie piszesz, naprawdę warto ciebie posłuchać bo przemawia przez ciebie doświadczenie i wiesz o czym mówisz

moim zdaniem jeśli ona mowi ze nie chce z toba być, ale nie jest tego pewna na 100% bo by się inaczej zachowywala, raczej na pewno ktoś jest, jakiś adorator i on pewnie wyslala sma do ciebie anonimowego to się odsuń, nie pros nie blagaj nie rozmawiaj, kontaktuj się z synem, ale jej pokaz obojetnosc, może to cos da, bo ona wie chyba ze jesteś na jej kazde skinienie, a te koleżanki to bym ,,wystrzelala,,, może tak być ze jej imponują one

Mariola zgadzam się z Tobą w 100%,
Czegoś jej brakowało w związku i znalazł się je**ny pocieszyciel.
Takie jest życie.
Ale tak myślę, że jego żona jest na rozdrożu i wacha się z zajęciem stanowiska to SM powinien walczyć.
Przynajmniej ja bym tak zrobił.

64 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-08-10 20:29:24)

Odp: Jak uratować małżeństwo?
stokrotka1978 napisał/a:

Lex
Ja wiem, ze chcesz dobrze...ale Twoja sytuacja jest zupełnie inna. Znasz moją historię i mnie, popatrz co zrobił mój ex... pamiętasz jak się starałam, jak zabiegałam, a on miał mnie w d***. Nie da się zrobić czegoś jeśli ta druga osoba nie chce, Twoja żona się nie wyprowadziła i w  jakimś sensie chce próbować z Tobą. Jego zona ma go głęboko gdzieś i im więcej się stara tymbardziej on go odsuwa, poniża.

SM78
dobrze robisz, nic na siłę. Odsuń się, stań się jakby nie obecny. Poszukać sobie metodę 34 kroków na tym forum, pisał o niej Bags kiedyś. To jest najlepsze co możesz teraz zrobić.

Droga Stokrotko znam Twoją sytuację bardzo dobrze. Nawet mogę stwierdzić, że najlepiej ze wszystkich, oczywiście poza Tobą.
Twoją porażkę przeżywałem jak wlasną.
Ale mimo wszystko Twoja jest inna od autora wątku.
Znasz moje zasady co do zdrady.
Ale wierz mi, że gdyby zdradziła mnie żona to czy wystawiłbym jej walizki za drzwi?
Tego nie wiem i modlę się aby mnie to nie spotkało Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
Mnie naprawdę było źle, ba, bardzo źle.
Nas już w zasadzie nie było.
To tak na marginesie.
Wracając do tematu ja jestem za tym aby SM walczył.
Co ma do stracenia Obrazek dodany przez użytkowniczkę w zasadzie nic, bo już prawie nic nie ma.
Żona się wyprowadziła, zauroczyła w dupku pocieszycielu ( o czym on nie wie).
Żona olewa rodzinę, bo uważa, że rodzina to ona i syn.
Ale to nie tak do końca.
Tak szczerze to nie znam małżeństwa/partnerstwa gdzie nie ma nieporozumień, ale jest brak kompromisu, który jak uważam jest niezbędny.
Takie życie

65

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Po raz pierwszy, od tych 2 miesięcy, rozmawiałem dzisiaj telefonicznie z teściową. Zero stresu, zero negatywnych myśli, myślałem, że dostanę tak zwane kazanie. A tu się okazuje, że teście jednak są po mojej stronie, tzn chcą, żeby to wszystko się tak nie skończyło, że dziecko jest ważne, że można wszystko poukładać i naprawić, że trzeba próbować... nie uda się, to już jedno wyjście będzie, ale trzeba próbować. Tylko dlaczego ona tego nie rozumie?

Posty [ 1 do 65 z 370 ]

Strony 1 2 3 … 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak uratować małżeństwo?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026