netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

45 odpowiedzi7 462 wyświetleniazałożony przez apetyt na życiee, 13.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 46 ]

1 Ostatnio edytowany przez zwłoki żony (2010-12-17 11:46:20)

Temat: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

boje sie wiec musze wykasowac

2

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Przerażające jest to co opisujesz, aż mnie ciarki przeszły.

Powiem Ci, że jesteś odważna i silna psychicznie mimo wszystko.

W trakcie czytania Twojego losu uświadomiłaś mi, że ja mogę mieć podobnie, baaa już się to zaczęło- tylko u mnie wszystkim dyryguje teściowa, a mój mąż nie umie wybrać czy ona czy ja.
Mnie to już męczy i dlatego dziś postawiłam kropkę nad "i", nie wycofam się z decyzji rozwodu, choćby nie wiem jak błagał. Koniec

Dziękuję Ci bardzo i trzymam kciuki za Ciebie, będzie dobrze.

3

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Jesteś bardzo dzielną kobietą, że po tylu latach od tego jak Cię traktował potrafisz mu się sprzeciwić.Sory, ale facet chyba ma coś z głową skoro nie pozowolił Ci na nic.. kontrolował każdy Twój ruch.Ten Twój nick też jest przerażający" zwłoki żony" skąd to wziełaś?
Piszesz, że on mógł wychodzić na imprezy a Ty musiałaś siedzieć w domu.Co takiego się stało, że pozwalałaś na to?Myślę, że on wyczuł, że się go bałaś..

4

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Naprawde jestem pod wrazeniem,kreta draga szlas do wyjscia.Trzymam kciuki,powinnysmy zalozyc grupe wsparcia,pozdrawiam

5 Ostatnio edytowany przez zwłoki żony (2010-12-17 11:46:58)

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Witam ponownie

6

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Jakbys to przelala na papier to nie watpie ale pewnie bylabys popularna jak Grochola,ma zajefajne ksiazki.

7

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Mój boże, Twój mąż to prawdziwy psychopata, cieszę się że zerwałaś kajdany ale czy nie pora całkowicie się wyswobodzić z tych tortur i więzienia, zawsze on bedzie Ci się z tym kojarzył, jesteś niezależna finansowo, dzieci zapewne są juz dorosłe, czy nie czas szukać swojego szcześcia? czy nie czas skosztować zycia normalnego i mieć zdrowy zwiazek? Twoja cała historia kojarzy mi się z filmem - Sypiając z wrogiem - i film i Twoja historia poruszyły mnie do głębi.

8 Ostatnio edytowany przez ewelinaL (2010-11-13 20:46:45)

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Pierwsza myśl, która mi się nasuwa to: "DO NIEKTÓRYCH POWINNO SIĘ STRZELAĆ".
Z tego co opisujesz to facet bez Ciebie nie istnieje!!! Ma milion kompleksów i ty jesteś złotym środkiem na dowartościowanie go. Fantastycznie ustawił się w życiu, w którym robi sobie wrogów cyt.: [Obrażanie się na mnie, wychodzenie w trakcie imprezy, był panem i władcą. Nikt nie odważył się powiedzieć mu złego słowa.], a ty zawsze byłaś Tą, która go popierała, akceptowała. Temu człowiekowi albo nie przeszło przez myśl, że jest to akceptacja wymuszona terrorem, albo mu to nie przeszkadzało.

(tu było napisane wiele, ale nie odważyłam się na upublicznienie, jak chcesz posłuchać mojej historii to daj znać na mejla, historia kończy a właściwie trwa szczęśliwie)

To najdłużej pisany, przeze mnie post. Chciała bym Ci tylko powiedzieć, że mogłam być w takiej samej sytuacji, tylko miałam wokół siebie wspaniałych ludzi, którzy mnie wspierali. Mój mąż jest dobrym człowiekiem, ale partnerstwa w związku uczę go każdego dnia. Dużo czau upłynęło zanim zrozumiałam, że jestem wartościowym człowiekiem, kobietą.

9

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Tytuł był bardzo zachęcający -''po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę".Raczej spadły rózowe okulary a z tej złotej klatki to chyba wcale nie jest tak łatwo się uwolnić.Kobiety z jedną walizką bez pieniędzy,z dzieckiem na ręku są prawdziwymi bohaterkami.Cierpienie nie pozwala zatrzymać się i odwrócić aby popatrzeć na to co zostawiają.Mają gdzieś firmę ,konto bankowe...Kurczę,chciałabym być taką kobietą.Chciałabym żyć a nie wegetować...

10

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę
daria1968 napisał/a:

Tytuł był bardzo zachęcający -''po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę".Raczej spadły rózowe okulary a z tej złotej klatki to chyba wcale nie jest tak łatwo się uwolnić.Kobiety z jedną walizką bez pieniędzy,z dzieckiem na ręku są prawdziwymi bohaterkami.Cierpienie nie pozwala zatrzymać się i odwrócić aby popatrzeć na to co zostawiają.Mają gdzieś firmę ,konto bankowe...Kurczę,chciałabym być taką kobietą.Chciałabym żyć a nie wegetować...

Kochana, tu nie chodzi o firmę, konto i całą resztę. Nie rozumiesz mojej pułapki. Facet nie wyobraża sobie życia beze mnie, rozważałam wszystkie scenariusze. Pierwsza próba zakończenia tego horroru wyglądała tak, że mój kochający mąż urządził pożegnanie z dziećmi, zbiorowy lament , po czym zapytał mnie jaka jest moja ostateczna decyzja. Jaką byłabym bohaterką dla mojej 16 letniej córki , rozwalonej emocjonalnie i 8 letniego syna zakochanego w swoim tatusiu. Kogo miałam wziąć pod pachę i wyjść z domu? Druga próba po nocnej awanturze z rozbijaniem szklanek, zrywaniem zasłon i innymi wariacjami zakończyła się też fiaskiem. On nie wyobraża sobie życia beze mnie, nie mógłby funkcjonować obok. I ja to wiem. Zniszczyłby wszystko i wszystkich wokół. Błagał o ostatnią szansę. Dostał. Czekam co będzie dalej... Ale już się go nie boję i to jest moim bohaterstwem. Potrafię zdecydowanie wyrazić swoje uczucia, a właściwie ich brak. Nie czuję nic. Nie kocham, nie nienawidzę, nie chcę zemsty, chcę tylko żyć. Nic więcej.

11

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Skoro nic nie czujesz, nie kochasz, nie nienawidzisz może zwyczajnie zacznij stawiać warunki, spróbuj "ustawić" się w tym związku, uszczknąć coś dla siebie. Gdy się nie kocha łatwiej wymagać i co najważniejsze nie dać się wykorzystywać. Poświęciłaś wiele lat dla faceta, który Cię upokarzał i wyzyskiwał, może wreszcie przyszedł czas dla Ciebie, może powinnaś wyegzekwować to co się Ci należy. ZACZNIJ ŻYĆ DLA SIEBIE, bo nikt nie powie dziękuję za Twoje poświęcenie.
Życzę powodzenia i wiary w siebie, na pewno wszystko się ułoży.

12

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

"Gdy się nie kocha łatwiej wymagać" Jedno wiem na pewno,na dzień dzisiejszy -że w imię miłości należy wymagać Bo potem właśnie mogę zostać z niczym...

13

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Nie każdy kocha tak samo. IDEAŁY PIĘKNA RZECZ. Niestety My kobiety mamy tendencje do miłości bezwarunkowej, kochamy facetów takimi jakimi są z ich zaletami i wadami, a oni to wykorzystują i nawet się człowiek nie spostrzeże jak w imię miłości zostaje służącą na krótkiej smyczy pana. Osobiście uważam, że "kubeł zimnej wody" raz na jakiś czas na głowę mojego ukochanego tylko urozmaici i wzmocni związek. Słyszałam kiedyś, że miłość jest światłem życia, a małżeństwo rachunkiem za to światło. Nie powiedziała tego kobieta.

zwłoki żony, Co się z Tobą dzieje? Dlaczego się nie odzywasz? Mam nadzieją, że nic się nie stało.

14

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

No niestety, wiekszosć kobiet ma zbyt małe poczucie wartosci zeby stawić facetom WARUNKI od samego początku....:( i nie chodzi tu o wychowanie faceta (broń boże) lecz o stworzenie zdrowej partnerskiej relacji w oparciu o przyjazn i milosc.

15

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę
nimfa napisał/a:

No niestety, wiekszosć kobiet ma zbyt małe poczucie wartosci zeby stawić facetom WARUNKI od samego początku....:( i nie chodzi tu o wychowanie faceta (broń boże) lecz o stworzenie zdrowej partnerskiej relacji w oparciu o przyjazn i milosc.

Nareszcie ktoś pisze z sensem w tym temacie.
Jak się lubi silnych facetów to czasem trzeba walczyć o swoje i nie ma to nic wspólnego z brakiem miłości. Jeżeli poddamy się całkowicie woli, wymaganiom i życiu partnera to ta miłość prędzej, czy później wygaśnie. Rezygnacja z własnego życia, marzeń nawet w imię miłości skończy się brakiem szacunku z drugiej strony i niestety poczuciem nie spełnienia i wykorzystania, a co za tym idzie brakiem poczucia własnej wartości, a nawet nienawiścią do samej siebie.
Jak wtedy będzie się miało przykazanie "a bliźniego swego jak siebie samego"...

16

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

ewka3 dokładnie jest tak jak mówisz ..

17

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Miałam nadzieję dopisać jeszcze coś do poprzedniego mojego postu zanim ktoś odpowie. Pominęłam w nim ważną kwestię, nie wszyscy faceci tylko biorą. Oczywiście jeżeli dostają coś na tacy (nawet w imię miłości), to z tego korzystają, bo dlaczego nie? W tym przypadku wystarczy potupać nogami, lub szczerze porozmawiać (nie wiem kto tam co preferuje) i mężczyzna zaczyna nas dostrzegać.
Niestety zdarzają się "cwaniacy", którzy za nic nie zrezygnują z wygody w związku. Od takiego "psychola" to tylko wiać dla własnego i często dzieci dobra. Jego stosunek do nas nie ma nic wspólnego z miłością.

18 Ostatnio edytowany przez zwłoki żony (2010-12-17 11:47:38)

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Witam ponownie
Tylko kurcze serce wciąż bije, choć błagam Boga o śmierć, ale i On już się ode mnie odwrócił.

19

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

to przerażające co piszesz. Musisz zacząć żyć od nowa, powinnaś się może wyprowadzić, dzieci z wiekiem na pewno Cię zrozumią, a może pójdą razem z Tobą. Co do przyjaciół to się nie przejmuj - "prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie". Dobrze że stawiłaś mu czoło!
Pozdrawiam

20

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Zwłoki żony, zastanawiałam się co Ci napisać, jak pocieszyć. Myślę, że powinnaś odejść i zacząć własne życie, jednak może warto by było skorzystać z porady jakiegoś specjalisty. Pomógł by Ci wyjść z sytuacji unikając tych wszystkich scen i szantaży ze strony męża. Jedno wiem na pewno Twoje obecne życie Cię niszczy i dla własnego i dzieci dobra musisz coś zmienić.
Pozdrawiam Cię i życzę siły.

21

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Nie trać wiary w ludzi w miłość i w to wszystko co dziś może wydawać Ci się nie osiągalne.
Z mojego doświadczenia wiem,że to właśnie drugi człowiek jest potrzebny ,nie wiem gdzie byłabym dziś gdybym nie potrafiła czy nie chciała wyjść do ludzi i prosić o pomoc.
  Tak jak pisze ewka3 należy skorzystać z fachowej pomocy bo np dlaczego masz uciekać z domu który należy do Ciebie.

"  Potrafię zdecydowanie wyrazić swoje uczucia, a właściwie ich brak" - jak można wyrażać coś czego jak piszesz brak?

22

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Dziewczyny, ja korzystam z pomocy psychiatry i psychologia. Bardzo staram się wyjść z depresji, mam już jej po dziurki w nosie. Wiem, że leczenie potrwa jeszcze długo. A wróciłam do domu, bo nie mam wyjścia. Po jednej stronie stoję ja SAMA, a po drugiej cała reszta świata, na czele z moimi dziećmi. Ale od powrotu mój mąż nie pije i zaczął myśleć. Nie wierzę już w nic, chcę tylko spokoju. Nic więcej. W ludzi też nie wierzę

23

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

To co piszesz ,to co przeżylaś i ci jeszcze przed Tobą tego nie wiem ale wiem jedno ,ze Cie podziwiam.
Rozumie Twoje lęki jednak trudno mi uwierzyć ,ze zaczniesz żyć przy swoim oprawcy.
Tacy faceci to tchórze jeżeli uzna ,ze jest na przegranej pozycji to przyjmie swoją rolę ale jeszcze nie raz popróbuje Cie postawić na swoim mejscu.
Oni jak piszesz nie potrafia zyć sami -nie łódź się ,ze mu to minie.
Napewno sam nie odjejdzie-
Tyle lat walki,upokorzeń teraz walka o siebie-
Życzę Ci dużo sił i wytrwałosci!

24

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Rzadz kobieto, stawiaj warunki, niech schowa sie pod stolem, tam gdzie Ciebie trzymal przez te wszystkie lata. Ja tez przeprowadzam, a raczej zaczynam przeprowadzac rewolucje w moim zyciu. Na swiecie, na razie malutkie, ale systematyczne i zobaczymy, gdzie zaprowadza. Znow zaswieci slonce. Na pewno sa na swiecie wartosciowi ludzie, jescze ich spotkasz. Trzymaj sie

25

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Przeszłaś piekło, ale dobrze, że znalazłaś tyle w sobie siły, aby chcieć to skończyć i się jego nie bać. Obiecywał i zawiódł Cię już tyle razy, że ja bym nie dawała szansy. Ale jak napisałaś w ostatnim poście, przestał pić i zaczął myśleć, więc może nie skończy się tak jak zawsze.

Kochana, nie możesz teraz myśleć o śmierci.  To nie jest wyjście. Masz dzieci, które kochają Cię i potrzebują. Nie możesz ich tak zostawić.

Życzę Ci, aby tym razem Twój mąż Cię nie zawiódł. Pozdrawiam. smile

26

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Dziś mija trzeci tydzień od ostatniej awantury. Trzeci tydzień bez alkoholu, pogadanek, szantażowania mnie i wszystkich wokół  popełnieniem samobójstwa. Teraz przyszedł czas na smutek, tak mój mąż jest baaaardzo smutny. Myślał,że jak wróciłam do domu to będzie jak dawniej. Kochająca żona, szczęśliwa rodzinka. A tu zamiast kochającej żony wróciły jej zwłoki. Tak, mój bardzo kochający mnie mąż doprowadził mnie do stanu unicestwienia. W miejscu serca mam narząd, który trzyma mnie przy życiu, nie czuję już strachu, nie czuję też radości i miłości. Czasem tylko jeszcze czuję ból, ale i tego uczucia się pozbędę. Pracuję nad tym. Już nigdy mnie nie skrzywdzi. On już wie co mi zrobił, nie wiem jak będzie z tym żył, ale jakoś mnie to już nie interesuje. Swoje występki i postępki tłumaczy nieświadomością. Próbował nawet wmówić mi, że to moja wina, bo mogłam przez te dwadzieścia lat powiedzieć mu, że nie odpowiada mi takie życie.O nie, kochanie, nie dam już sobie wmówić żadnej winy. To twoja wina, że tak mnie traktowałeś, to twoja wina,że płakałam, cierpiałam i bałam się ciebie, to twoja wina, że się za ciebie wstydziłam, to twoja wina, że odwrócili się od ciebie wszyscy znajomi, których jakże często poniżałeś i wyśmiewałeś. To twoja wina, że wpadłam w depresję. To twoja wina, że z wesołej radosnej i ufnej dziewczyny uczyniłeś wredne zwłoki żony.Pytasz mnie teraz, czy masz jeszcze jakieś szanse i dziwisz się, że teraz kiedy bijesz się w piersi ja nie padam przed tobą na kolana. Bo teraz już mi się nie chce, już nie chcę ciebie i twojej miłości, czy jak tam nazwiesz to czym mnie teraz tak chojnie obdarzasz. Mieszkam w tym samym domu, ale żyję już tylko dla dzieci. Dla ciebie nie ma już miejsca w moim życiu. Skończyło się w momencie , kiedy postanowiłam od ciebie odejść. I odeszłam, ja tylko tu mieszkam, ale nie jestem już z tobą. Ja ci juz nie wierze i nigdy nie zaufam na tyle, aby przestac być czujną i gotową do obrony siebie i dzieci. Więc nigdy już nie będzie mnie stać na jakiekolwiek uczucie do ciebie. Ja nawet cie nie nienawidzę.

27

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Podziwiam cię bo na pewno przeszłaś traumatyczne rzeczy, ale walczysz nie dałaś sie złamać do końca.

Walcz o własny szacunek o pozbycie się lęków wspomnień. Przeszłam dużo i terapie pomogły mi na nowo żyć. 

Nie poddawaj sie i żyj na przekór temu czego chcą inni. Pozdrawiam.

28

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Dziś mam kiepski dzień. Dziś nie pasuję do reszty świata i ukryłam się w domu. Przeczekam, przejdzie, wiem, zawsze przechodzi. Żeby znów wrócić. Jak ocean, przypływ, odpływ, życie, nieżycie.Wracam do brulionu, nie będę Was przerażać.

29

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Jesteś na początku ,nie czujesz strachu ale mówisz jak by nic już nie miało cię spotkać dobrego.
To nie jest prawda ,nie boisz się swojego męża ale nie pozwalasz sobie na nowe życie.
Życie tylko dla dzieci to nie jest dobry pomysł ,musisz zyć dla siebie.
Oczywiście dzieci dla mnie tez sa najważniejsze i to nie czcze słowa ale one odejdą ,założa swoje rodziny a ty zostaniesz z kimś kto wywołuje tylko złe wspomnienia.
Trzymam za Ciebie kciuki ,za walkę z depresją ,której nie możesz się poddać a sama z nią nie wygrasz.

30

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Jestem,żyję i dziś nawet się uśmiechałam. Już noc, więc mogę to głośno powiedzieć MIAŁAM DOBRY DZIEŃ. Rano bałam się tej błogości, spokoju, bałam się, że jak wypowiem to głośno, czar pryśnie. Byłam czujna, bo zawsze musiałam płacić za chwile spokoju. Kiedyś haracz pobierał mój mąż, dziś przypłacam atakami paniki, wtedy nadlatuje czarny ptak, siada na mych piersiach i nie pozwala oddychać. Ale o tym paskudztwie już pisałam. Znacie dziewczyny to ptaszysko? Mieszkam w domu, w tym samym domu mieszka mój mąż. I tak sobie pomieszkujemy. Bierzemy się na przeczekanie. Ja nie jestem gotowa, ani już chetna do żadnych ustępstw, a tym bardziej pomocy. Tak kochane dziewczyny, bo teraz on prosi o pomoc, o łaskę, o nadzieję. Nadzieję na miłość.... Boże!!! Jaka miłość!

31

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę
zwłoki żony napisał/a:

Jestem,żyję i dziś nawet się uśmiechałam. Już noc, więc mogę to głośno powiedzieć MIAŁAM DOBRY DZIEŃ. Rano bałam się tej błogości, spokoju, bałam się, że jak wypowiem to głośno, czar pryśnie. Byłam czujna, bo zawsze musiałam płacić za chwile spokoju. Kiedyś haracz pobierał mój mąż, dziś przypłacam atakami paniki, wtedy nadlatuje czarny ptak, siada na mych piersiach i nie pozwala oddychać.

big_smile Cieszę się, że miałaś dobry dzień big_smile
Myślę, że będą one dobre coraz częściej. Okrzepłaś i "śmiesz" dostrzegać ich dobroć. A z tymi 2 stworzeniami (mąż i ptaszysko), które uprzykrzały Ci dotąd życie nauczyłaś się żyć, walczyć i o to chodziło cały czas. Będzie lepiej smile Tak trzymaj

32

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Witaj
czy masz obok kogos bliskiemu komu możesz sie zwierzyć? z kim możesz wyjść na kawę, do kina....chodz na chwilę złapać oddech?
jesteś silna...
ja też chodzę do psychologa i psychiatry...też jest mi ciężko...
tylko że ja kocham...
bardzo...i nie umiem stawiać warunków...

33

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Witam
Żyję, chyba, okrzepłam, wręcz zastygłam. Ale nie potrafię jeszcze pozbyć się wielu nawyków, nie potrafię żyć na wolności. To ciągłe poczucie winy, czy kiedykolwiek mnie opuści? Mam takie dwie osoby, które nader łatwo wprowadzają mnie w ten labirynt, a ja nie potrafię, zwyczajnie boję się powiedzieć NIE. Pierwszą z nich jest mój mąż. Czasem obwinia mnie bezpośrednio, na przykład mówiąc, że jeżli popełni samobójstwo to będzie to moja wina i żebym to zapamiętała. Innym razem, tak jak jest teraz, chodzi smutny, przygnębiony, załamany, nic nie je, bierze tabletki uspokajające, szuka przyjaciół wśród niepijących alkoholików. Nigdzie nie wychodzi, z nikim się nie spotyka, tylko się rozpłakać na jego widok. A i jeszcze przynosi mi róże i mówi jak cierpi, że wie ile zrobił mi złego, ale nawet najgorsze rzeczy można wybaczyć. Nie potrafi tak żyć obok mnie, potrzebuje bliskości, miłości i rodziny. Największą litość wzbudził w mojej mamie, która dzisiaj prosiła mnie, żebym się opamiętała i zapomniała o tym co było. To druga osoba, dzięki której czuję się winna, choć wiem że nie jestem. Żebyście słyszały jej argumenty! Przecież Cię nie bił i nigdy nie miał żadnej kobiety. To czego Ci potrzeba? Kiedy mówię jej, że ja już nic do tego człowieka nie czuję, ona znów swoje, że rodzina, że dzieci, że ona miała gorzej, że to ,że tamto, wszystko i wszyscy, tylko gdzie ja jestem w tym jej poukładanym życiu? Wkurza mnie to, ale brak mi argumentów, bo on taki smutny, chudy się zrobił. Nawet nie chce mi się wytaczać armat, bo ona mnie nie słucha.
  Pytasz Doris czy mam z kim wyjść? Czasem mam.Jest parę osób, które nie boją się reakcji mojego męża i śmiało ze mną wychodzą, czy się spotykają. Ale jest dużo znajomych, którzy traktują mnie jak trędowatą. Bo co będzie jak on się dowie, że byliśmy na kawie? Rozumiem i nie rozumiem. Wiem, że było dużo takich sytuacji, gdzie ludzie zostawali obrażani czy wręcz pobici za mnie. Cieszę się, że Ty kochasz i jest Ci z tym dobrze. Ja nie wierzę w miłość, uważam ją za handel wymienny, towar za towar w zależności od potrzeb. Nigdy więcej nie dam się wkręcić w to targowisko. Czasem tylko brakuje mi bliskości, ale gdzieś czeka na mnie miś.
Anhedonia, lubię Twoje ciepłe słowa, dziękuję. Nie wiem, czy to już, czy jeszcze długo będę się uczyła żyć na wolności. Niedługo minie rok. Rok piekła, rok walki,rok przesłuchań, rok cierpienia ponad ludzkie siły. Jestem silna, bo przeżyłam. Bo żyć mi kazano. Ale odniosłam potężne straty w tej walce. Straciłam wiarę w wartości, które były dla mnie istotne, miłość, przyjaźń, honor, lojalność, uczciwość. A co zyskałam? Namiastkę wolności, nową przyjaciółkę-depresję i nowe zwierzątko w domu-czarne ptaszysko.Kiepsko z tą moją szalą. Bardzo kiepsko i dlatego tak bardzo ciężko, wciąż do dołu. I kurcze brak perspektyw. Nie mam pojęcia jak żyć. Mam podcięte skrzydła i drepczę tylko wokół swojej klatki. Potykam się o własne nogi, czasem zdarza mi się przejść większy kawałek ale wciąż wracam, bo w tej klatce są moje dzieci. Moje dzieci, które potrzebują domu i nie wiedzą dlaczego mama tak się szarpie. One nie były do końca świadome. Córki dziwiły się bardzo, bo zawsze uważały nas za idealne małżeństwo i przykład miłości idealnej.Żadnych kłótni, zawsze zgodnie, ja płakałm w poduszkę, tatuś był zawsze dobry. Awantury i przesłuchania odbywały się nocą lub kiedy dzieci nie było. Od niedawna zaczął pić tak, że dzieci to widziały, ale wtedy im tłumaczył, że pije bo to moja wina. Zobaczcie , jaką macie matkę! Zabierałam je wtedy żeby widziały jak najmniej a małemu opowiadałam jakieś bajki. Wierzył. Tylko gdy tatuś spadał ze schodów to prosił mnie żebym poszła zobaczyć, czy nie zrobił sobie krzywdy. Nigdy nic mu się nie stało. Raz tak walczył ze spodniami, że przyszedł do kuchni cały we krwi. Wezwałam lekarza. Nie chciałam go obmywać, czy sprawdzać stanu zdrowia. Okazało się, że tylko uderzył się w nos. Żadnego śladu na drugi dzień. Dużo bym mogła opowiadać, ale po co? Jak będę wolna wydrukuję swój brulion. Może.

34

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Kochane zwłoki - rehabilitacja to straaaasznie długi proces - głupi obojczyk w gipsie 6 tygodni - któż może wiedzieć ile się zrastają złamane skrzydła??? smile
Dobrze, że nie tracisz z oczu swojej klatki, bo są twoje dzieci. Dla nich warto żyć, nawet jeśli tymczasowo jest to życie w letargu. Szukaj drobiazgów, które wywołają uśmiech na twojej twarzy (na mnie galopował wielki, tłusty czarno-biały kot - w oczach mi stoi ta przewalająca się kupa futra nacierająca na mnie jak na kawał sera! Co sobie przypomnę, to w duszy chichoczę).
I Ty - powoli, powoli zaczniesz tajać, jak lód na wiosnę, raz będzie trudniej, raz lżej - ale szala w końcu zacznie się przechylać smile Może na święta? może na wiosnę? Masz pomoc psychologa. daj sobie czas smile Będzie lepiej smile Trzymaj się mocno i życzę dobrego dnia, z uśmiechem na twarzy smile

35

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

A czy nie mogłabyś wystawić mu walizki za drzwi i zmienić zamki? nie znam Twojej sytuacji, ale czy tak nie byłoby prościej? Przecież to Twój dom. Obawiam się ze to jest cisza przed burzą i ten psychol przyczaił się jak kot na parę tygodni, jezeli tak nie możesz to postaw mu warunki: zyjecie pod jednym dachem ale nie razem, nie chcesz jego chorej i toksycznej miłości ani intymności, wydatki i opłaty na pół itp, napisz coś czy postawiłaś jakieś warunki? Wykańczasz się psychicznie z dnia na dzień przy takim kimś, bo nawet człowiekiem go nie mogę nazwać, zrób coś dla siebie, coś malutkiego ale abyś odczuła zadowolenie i radość, tak mi przykro że masz takie życie.

36

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Witam Moje Kochane Kobietki
Żyję. Jestem niezwykle silna, aż się dziwię skąd i dlaczego mam tyle sił i chęci do życia. Powiem Wam dzisiaj moje Panie, że mieszkam już tylko z dziećmi. Jest ciężko. Bardzo, ale nikt nie mówił, że będzie łatwo. Następnym razem podzielę się sekretami mojej drogi do wolności, mety co prawda nie widać, ale trzymam się trasy.
Buziaki

37

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Dziś już wiem
Mety nie zobaczę nigdy.
Zycie z psychopatą... Nie mam pieniędzy żeby stąd uciec, nie mam też zeby zostać.
W zasadzie dziś nie mam nic,
Pozbawił mnie wszystkiego
Już nie myślę o samobójstwie, mam dzieci
Ale nie wiem jak mam żyć

Wyję, dziś syna nie ma w domu,
śpi u taty, więc mogę wyć do rana

Dziś już wiem, nigdy się nie uwolnię
myślałam o jakimś schronisku
zeby przetrwać
Zeby uciec i zatrzeć za sobą ślady
ale mam syna
syna, który potrzebuje ojca
kocha go

A ja bez niego nie potrafię żyć
i nie mogę go wyrwać z jego świata

Mały ma komunię w tym roku ....
za dwa tygodnie

a ja umieram
nie, ja nie umieram
zabija mnie moj maz
maz ktory mnie kocha ...

38

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Ja też nie mam pieniędzy - święta a ja w portfelu mam 100 zł .Jak mogłabym zarabiać więcej pieniędzy aby się usamodzielnić,stanąć mocno na swoich nogach...

39 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-04-22 09:54:07)

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Długo myślałam co Ci napisać, i prochu nie wymyśliłam. sad
Huśtawka trwa. Wiesz, że raz jest lepiej raz trudniej. Widocznie trudniej jest w obliczu większych wyzwań wymagających większego zaangażowania (święta, komunia). Trudno, trzeba się z tym pogodzić. Masz przecież wsparcie psychologa, więc jakoś przez to przebrniesz. Może rozważ prośbę o skierowanie do Ośrodka leczenia nerwic. Myślę, że wyjazd i oderwanie od codzienności bardzo by Ci pomogły. Trzymam za Ciebie kciuki i życzę ułożenia wszystkiego smile

Piękny, choć bolesny utwór wyszedł spod twego pióra. Może więcej pisz, przelewaj swe myśli na papier smile może przyniesie Ci to ulgę smile

40

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Nie mam wsparcia psychologa,
musiałam zrezygnować,
nie mam żadnego wsparcia,
tylko te rzędy literek...
Zostałam sama,
bo to ja kazałam wyprowadzić się z domu
swojemu mężowi, który płacze i błaga
i wie o tym cały świat
To ja jestem tą złą,
pisałam już,
mój mąż zamieszkał u mojej matki...
To psychopata, boli go każde moje
powstanie, kiedy otrzepuję kurz i krew,
kiedy zaczynam żyć, on swoimi wypracowanymi
metodami doprowadza do kolejnego upadku..
i wówczas jest znów jedyną osobą,
która może mi podać rękę
To schemat
I żadnych szans
Wiem, że jedynym ratunkiem dla mnie
jest ucieczka, ale mam syna ...

41 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-04-22 12:05:01)

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę
zwłoki żony napisał/a:

Nie mam wsparcia psychologa,
musiałam zrezygnować,
nie mam żadnego wsparcia,
tylko te rzędy literek...
Zostałam sama,

Więc idź do psychologa ponownie, jeżeli Ci to pomagało. Istnieje również bezpłatna pomoc psychologiczna z NFZ. Samym rozdrapywaniem ran nic nie zdziałasz. Psychopata zawsze da sobie radę i jeszcze robi dobre wrażenie - z psychopatą rady sobie dać nie można - nie bez pomocy. A pomocą może być tylko fachowiec.

Skoro:"bo to ja kazałam wyprowadzić się z domu
swojemu mężowi, który płacze i błaga
i wie o tym cały świat
To ja jestem tą złą,
pisałam już,
mój mąż zamieszkał u mojej matki...
To psychopata, boli go każde moje
powstanie, kiedy otrzepuję kurz i krew,
kiedy zaczynam żyć, on swoimi wypracowanymi
metodami doprowadza do kolejnego upadku..
i wówczas jest znów jedyną osobą,
która może mi podać rękę"

TO niech TEN cały świat się dowie, że jesteś skłonna dać się przebłagać, ale pod kierunkiem psychologa, pod warunkiem podjęcia terapii psychologicznej. Bo sama nie czujesz się na siłach i mu nie ufasz.

42

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

tylko mi nie mowcie,ze to wszystko dla dzieci...
taka zlosc mnie ogarnia,na Kobiety,ktore marnuja tak swoje i DZIECI zycie...
Odejdz,zostaw go...nie czujesz nic-przestan sie poswiecac...przestan byc ofiara...
Oddalabym wszystko,by moja Mama zrobila to samo 25 lat temu,by nawet przez mysl Jej nie przeszlo,by poswiecac sie dla nas-dzieci...
Dorosli czesto mysla,ze dzieci nic nie widza,nic nie rozumieja...bo mozna sie klocic w nocy,bo mozna plakac w poduszke,a nastepnego dnia udawac szczesliwa rodzinke...dla dzieci oczywiscie...
Mnie Ojciec nigdy krzywdy nie zrobil,bylam jego oczkiem w glowie...zabawy,bajki,piosenki...wszystko razem...stuklam kolano-wolalam "tata"...
czasem tylko znikal...pamietam podniesione glosy rodzicow,stluczone szklanki(przez przypadek oczywiscie)...Mama sie nigdy nie skarzyla...zlego slowa nie powiedziala...i juz nie pamietam,kiedy zaczelam zwracac uwage,na oczy ojca-szklane,nie wrozyly nic dobrego...i jak 6 latka wyciagalam pochmielonego ojca na pogaduchy-wiedzialam,ze tak odciagne go od mamy...I pewien ranek pamietam,gdy Mama chcac nam zrobic sniadanie do szkoly-mialam 8 lat,nie mogla znalesc nozy...schowalam je w pralce,ze strachu ,ze moze stac sie cos zlego...I dzis Ci powiem Zwloki Zony,ze juz nie pamietam tych zabaw z ojcem i swiat tych milych,a takie tez bywaly...Jak dlugo pil-dzis powiem,ze odkad pamietam,bo nie pamietam juz nic innego...Ile razy przestawal pic,obiecywal...?Podejrzewam,ze Mama nawet tego nie wie...I czasem,tak sobie mysle,ze tez czuje sie jak takie Zwloki...Corki...nie-ogarniam zycia...i jakos nie pomaga widok mojej Mamy,ktora zmarnowala sobie zycie,w imie Mojego i Braci Dobra...
A Ojciec nadal pije...Nadal "sa razem|"...tylko teraz,to Mama nie robi tego dla Nas...Teraz juz chyba ona nie wierzy,ze moglaby zyc innaczej,bo nie zna innego zycia...
Zycze odwagi o walke o Siebie o Swoje i Przede Wszystkim Dzieci Zycie...
Wierze,ze mozna innaczej.

43

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Kochane Kobiety
Pochowałam już "zwłoki żony", teraz mam ogromny apetyt na życie.
A jak wygląda teraz moje nowe życie? W maju wzięłam kredyt i otworzyłam swoją firmę. W mieście oddalonym o 70km. Na tyle daleko, żeby czuć się wolną i na tyle blisko, żeby być z dziećmi. Było ciężko, nawet bardzo. Wojna trwała do czerwca, ale o tym nie będę pisać, ten rozdział już zamknęłam. Już się nie cofam, już nie jęczę i nie użalam się nad sobą. A trochę tego było.
Teraz jest mój czas i nie zamierzam przegapić już życia. Nadrabiam wszystkie zaległości, uczę się żyć i celebrować każdą chwilę. Uśmiecham się do ludzi i wiem, że moje życie będzie piękne. Jest tyle rzeczy, które mi umknęły gdzieś po drodze, jest tyle nie przeczytanych książek, tyle miejsc, które chcę zobaczyć.
Między innymi dzięki temu forum, dzięki  Waszemu wsparciu Kochane Kobiety żyję i mam wielką ochotę do życia. DZIĘKUJĘ
Nie wspomniałam nic o moim mężu... wyprowadził się z domu, mieszka sam w drugim mieszkaniu, w czerwcu przestał pić, potrafimy nawet normalnie rozmawiać. Przecież mamy dzieci i opiekujemy się nimi wspólnie.  Ale ja już jestem wolna, wolna od jego humorów, nerwów i trzaskania drzwiami. To już nie jest mój problem i tylko się uśmiecham. Nigdy już mu nie zaufam, nie uwierzę i nie pozwolę sobie podciąć skrzydeł i wprowadzić na nowo do klatki.
Bo moje skrzydła już się goją i wiem, że kiedyś znów pomogą mi się wznieść. Przeszłam trudną drogę, wciąż jestem pod opieką psychiatry, wciąż korzystam z pomocy farmakologicznej, ale warto było, dla siebie, dla dzieci, dla życia i tych chwil, które jeszcze przede mną...

44 Ostatnio edytowany przez katbe (2011-12-01 13:34:26)

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Nawet nie wiesz jak bardzo ucieszył mnie twój wpis... smile:)

to nic, że po roku... stajesz się silna
to dowód, że wszystko musi mieć swój czas

dla wielu kobiet tu, na forum, jesteś dowodem na to, że można uwolnić się dla samej siebie

będę trzymać kciuki, żeby silna kobieta, którą teraz jesteś, z każdym dniem była szczęśliwsza.. smile:)

pozdrawiam serdecznie!

cytat Haliny Poświatowskiej, z pewnością piękny... do zadumy, ale chyba nie jako motto kobiety, która ma ogromny apetyt na życie.. smile

to dla ciebie od niepoprawnej optymistki (ściskam cię mocno.. smile ... powodzenia)

45

Odp: Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Masz rację, to pozostałość po "zwłokach". Zmieniam natychmiast.
Pozdrawiam

Posty [ 46 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026