Beata pogadaj z wychowawczynią i powiedz jej to wszystko,może sama nie ma pomysłów.
Dużo jest nauczycieli,przynajmniej w moich czasach szkolnych było ich mnóstwo,takich którzy zajmują się tylko tymi ,,wygodnymi'' dziećmi.
To znaczy tymi,które są aktywne same z siebie,które są kujonami i nie potrzebują pomocy w nauce. Bo to jest łatwe.
Nie chcą zajmować się uczniami którzy dużo mogą,ale jednak potrzebują trochę wsparcia,zachęty do działania.
Nauczyciele,którzy nie potrafią zająć się dziećmi ,,na uboczu'' nie powinni być nauczycielami.
U nas w wiosce jakieś 3-4 lata temu zostało wybudowane i otwarte przedszkole i żłobek.
Większość opiekunek jest tylko po kursach. Mam na myśli to,że nie skończyły studiów w tym kierunku. Wiele z nich wykształciło się lub nie w innym kierunku,ale nie mogąc znaleźć pracy w zawodzie przekwalifikowały się na opiekunki. Mają certyfikaty i potrzebne papiery.
Rzecz w tym,że one nic nie potrafią. Moja znajoma chciała,aby jej synek poszedł do tego przedszkola,aby przebywał z dziećmi,to był główny powód,bo sam nie miał jeszcze rodzeństwa. Zapisała go bez problemu. Wróciła do pracy na 4 godziny dziennie od 9.00 do 13.00. W takich godzinach tez jej synek miał przebywać w tym przedszkolu.
Niestety po pewnym czasie znajoma musiała zrezygnować z przedszkola,ponieważ średnio 3 razy na tydzień dostawała telefon do pracy od przedszkolanek,aby odebrała synka,bo on płacze i nie chce się uspokoić.Co ciekawsze zaobserwowałyśmy ze znajomą,że jej synek zachowuje się w taki sposób,kiedy jest konkretna przedszkolanka,jak jej nie było mały był spokojny. Najgorsze w tym jest to,że koleżanka kilka razy ledwo po przekroczeniu progu swojej firmy już dostawała telefon,aby wrócić po synka,bo płacze.
Każde dziecko płacze,one tam są od tego,aby umieć opanować taką sytuację,skoro nie potrafią uspokoić dziecka to według mnie kompletnie się nie nadają do takiej pracy. Syn mojej znajomej nie należy do dzieci typu płaczki i panikarze jak mama znika z pola widzenia. Szkoda słów co do tej placówki. 
Vinnga napisał/a:Marzenko, po wizycie w lumpeksie mam dokładnie odwrotne odczucia niż Ty
Moim zdaniem tam są same mikroskopijne rozmiary 
He he.. trudno nam dogodzić
Masz rację z tymi bluzami czy swetrami kupowanymi przez neta. Ryzykownie jednak jest kupić buty,sukienkę czy spodnie. To jednak trzeba przymierzyć.
Jak ja nie lubię kupować staników brr..Nienawidzę wręcz. Kupuję byle co i byle gdzie,bo mnie ta czynność denerwuje. Na oko wiem czy będzie pasował czy nie i biorę. Ostatnio jednak poszłam specjalnie do dobrego,drogiego sklepu,aby profesjonalnie nabyć odpowiedni biustonosz do karmienia. Na szkole rodzenia babeczka nam opowiadała,jakie to ważne,aby ten stanik był dobrze dobrany,bo piersi stają się pełne od mleka,więc o wiele cięższe i potrzebują dobrego podparcia,jesli takiego im nie zapewnimy,to na starość lub nawet wcześniej będziemy miały piersi do pępka.
Więc bez dyskusji postanowiłam kupić dobry i odpowiedni. Kogo by to nie przekonało?
No i w tym sklepie bardzo miła Pani mi pomogła dobrać.Musze przyznać,że Pani była bardzo profesjonalna,wszystko sprawdzała i mierzyła.
W między czasie gadałyśmy i okazało się,że ja kupuję sobie za małe biustonosze. Stwierdziła,że mam większy rozmiar. Hmm..to było ciekawe,nawet nie wiedziałam
Beata ja tez kiedyś zajrzałam do Tryumpha i tam było bardzo dużo wielkich staników. Mogłabym je nosić na głowie
Powinnaś zagadać z Różyczka i Londonką,z nich są krawcowe niech zaprojektują Ci idealny stanik 
W polskim sklepie kupuję takie rzeczy jak np. chleb,wędliny,kielbasę,sery,soki typu ,,Kubuś'',Almette,sałatki obiadowe,kapustę kiszoną czy ogórki,musztardę,budynie,kisiel,śmietanę 18%,smalec,margarynę do pieczenia(bo irlandzka jest za mocno solona)czasopisma to takie główne produkty.Czasem jakieś słodycze i mrożonki typu pierogi. Jest tam o wiele więcej towaru,ale można znaleźć tańsze odpowiedniki w Irlandzkich sklepach.
Z czego chleb to tak na serio kupuje mój R. Ja ostatnimi czasy lubię ciemne pieczywo z lidla,sami pieką pyszne bułeczki z ziarenkami 
Albo sama coś piekę.
A mogę Was dziewczyny spytać ile wy wydajecie pieniędzy na wasze zakupy spożywcze? Jak to zbyt wścibskie pytanie to zignorujcie. 
Udało mi się dziś zamówić lakier do aniołków. Trzymajcie kciuki za transakcję. 