Hello
Hej Słodka Karolino
Dlaczego św. Mikołaj jest taki wesoły?
Dlaczego włosy łonowe są kręcone?
Spoko Beata możesz brać to motto
Wow,poczułam się taka mądra 
Trzeba się umawiać do lekarza pierwszego kontaktu ?!
A jak przyjdziesz do przychodni,bo podejrzewasz np.infekcję nerek i boli cię to,to jest szansa,że się dostaniesz do lekarza?
Powiem szczerze,że kiedy mieszkałam w Polsce,to do 18 roku życia chodziłam do przychodni dla dzieci,taki był system.I zawsze się przychodziło bez wcześniejszego umawiania,zresztą sama tak chodziłam z młodszym bratem.
Po 18 roku życia,kiedy zostałam przepisana do przychodni dla dorosłych,tak się złożyło,że nie bywałam chora. Więc nigdy nie poznałam swojego lekarza,a potem wyjechałam. Do ginekologa chodziłam w inne miejsce,bo ten w przychodni nie cieszył się dobrą opinią.
Więc nie mam bladego pojęcia o tym,czy na wizytę z lekarzem rodzinnym powinnam była się umawiać czy nie.Powiem tylko,że szokuje mnie to,że aż tyle czasu trzeba czekać !
Tutaj tak nie jest.Ale to może dlatego,że jednak jest mniej ludzi? Bo w mojej cudownej wiosce Muminków,żyje plus minus 1000 osób.
Jest przychodnia i jest dwóch lekarzy. Zazwyczaj jak chodzę do lekarza,to dzwonię się umówić na kilka dni do przodu,bo tak mi wygodnie.
Ale akurat wczoraj o 5 rano kiedy wstałam na siusiu,doznałam ostrego bólu. Podejrzewałam infekcję nerek,albo pęcherza w każdym bądź razie dróg moczowych.przeżywałam to jakieś 4 lata temu i doskonale pamiętam ten cholerny ból. Jakieś 15 minut od mikcji cierpiałam,ale przeszło i zasnęłam. Kiedy około 7 musialam iść ponownie do toalety obawialam się najgorszego,ale nic z tych rzeczy.
Na 8 miałam do pracy,jak tylko tam dotarłam nalałam sobie soku żurawinowego i doiłam go przez cały czas jaki spędziłam w pracy. Dla oczyszczenia dróg moczowych. Około godziny 11.00 zadzwonilam do przychodni i umówilam się do lekarza na godzinę 16. A nie na za dwa tygodnie !
Wprawdzie od godziny 5 rano,nie czulam już potem żadnych dolegliwości,ale jak sobie tylko pomyślałam,że ten ból może powrócić w weekend,no i że to niebezpieczne w ciąży to chciałam się upewnić.
Nic nie wykryto,lekarz powiedział,że być może dlatego,że wypłukałam wszystko sokiem,że infekcja dopiero się zaczęła i sama zaleczyłam,tylko cukier miałam wyższy. Dal mi receptę na antybiotyki i powiedzial,ze jak tylko objawy wrócą to mam to brać,a jak nie to nie brać,ale tak czy siak za tydzień w piatek mam wrócić do niego i sprawdzimy czy w moczu nic się nie ukrywa.
I w związku z receptą mam do Was pytanie. Już sporo czasu minęło odkąd ja wykupowałam receptę w Polsce,więc nie pamiętam jak to wygląda.
Czy za receptę w Polsce się płaci?
Bo tutaj wszystko co na receptę to jest za darmo.Pokrywa to ubezpieczenie. Od zeszłego roku weszła jakaś nowa zasada,że od recepty trzeba zapłacić symboliczne 50 centów. Taka kasa to nie kasa.
I zgadzam się z Tobą Beata,że to kobiety często robią z siebie męczennice. Podejrzewam,że byłam taka sama do połowy mojego zeszłego związku czyli jakieś 4 lata,po czym mialam wszystkiego dość i sie zmieniłam. Wtedy mój obecny facet się zszokował,że obiadki na niego nie czekają itd. A ja miałam to głęboko gdzieś,jakie to było wspaniałe uczucie !
No bo cholera jasna ja o niego dbałam ,a o mnie dbał kto? NIKT !
W obecnym związku dałam jasno do zrozumienia,że żadna ze mnie kura domowa. Że chcę pozostać sobą.
Oczywiście,że gotuję,piekę czy sprzątam. Ale nie w granicach upodlenia.
U nas w ogóle jakoś system sprawnie działa. Mój facet więcej gotuje niż ja,on to po prostu lubi robić. Ja gotuje raz na jakiś czas.
ZA to czasem coś upiekę słodkiego. Sprzątamy zawsze razem.Nigdy się o to nie kłócimy.Jasne jest,że do niego należy odkurzanie i mycie podłóg i wynoszenie śmieci.Ja robię resztę innych rzeczy. Ale trzeba przyznać,że teraz prawie nie zmywam,bo On to robi i nawet łazienki sam z siebie sprząta,nie trzeba go o ty pytać. Wie,że na tym etapie ciąży jest mi już ciężko pewne rzeczy robić,jest kochany.
Najgorzej jest,jak baba jest nadgorliwa i robi wszystko sama,samiec się szybko przyzwyczaja do takiego stanu rzeczy. A wtedy to już koniec.
Ameno.
Ja dzisiaj zdecydowałam się zrobić pierwszy raz w życiu kopytka. Mój luby zjadł je z cebulką i boczkiem,a ja z cukrem,cynamonem i masełkiem
Chyba nam wyszły.
Ja też lubię czasem pobyć sama ze sobą. Posłuchać muzyczki,wprawić się w odpowiedni nastrój nalać sobie lampeczkę winka
OH...dłuuuuugo nie zaznam takiego spokoju
Kto to są Analogsy? Jakaś mroczna nuta pewnie..
PS.Jeszcze mi się przypomniało,że nigdy nie myje,nie szoruje kuchenki 