Daria, a Ty tu wracaj i skrobnij parę słów o tym, co u Ciebie oprócz mrozu ![]()
23 791 2012-02-04 18:30:18
Podobne tematy
23 792 2012-02-04 18:34:57
Heh widzę że nie umknę Ci ![]()
U mnie jakoś leci do przodu
Chyba się nic nie pozmieniało no oprócz jednego starsza o rok jak my wszyscy ![]()
23 793 2012-02-04 18:49:52
Heh, nie zdążyłam drugiego ataku przypuścić, bo umknęła ![]()
23 794 2012-02-04 19:27:14
Heh jestem ![]()
A powiedz co tam u Ciebie ??? jak tam Twoja Żabcia????
23 795 2012-02-04 19:50:33
Moja Żaba ma się doskonale, szczególnie, kiedy tak jak teraz jest daleko u dziadków
A ja już nawet nie pamiętam, ile Ty masz dzieci. Dobrze kojarzę, że sztuk dwie? Z czego przynajmniej jeden chłopak mi się kojarzy ![]()
23 796 2012-02-04 21:38:10 Ostatnio edytowany przez darinia288 (2012-02-04 21:38:41)
hmm nie chyba mnie z kimś pomyliłaś mam jedno i to dziewczynkę
Cieszę się Bardzo że u Ciebie wszystko wporzo !!!!!
23 797 2012-02-06 00:46:13
Wcale Cię nie pomyliłam, skoro kojarzyłam, że jakieś dzieci masz
Wpadasz tu tak rzadko, że powinnaś mi to za sukces policzyć, że aż tyle pamiętam
Gdzie Wy wszyscy się szwendacie?
Ania, widziałam Cię na forum, a tu nie zajrzałaś. A pe!
23 798 2012-02-06 01:18:39
Ups... jestem ,jestem ![]()
Myślałam,że nie rzucam się tak bardzo w oczy ![]()
Ganiam sobie po forum i szukam biednych duszyczek ,bo mam dzisiaj manie pomagania innym .
Ale nie widzę tu ich wiele .
Czasem Tobie Beatko pomagam zgłaszając posty do redakcji i... nie otrzymałam, jak do tej pory podziękowania:)
W dzień się trochę wyleniłam ,a teraz siedzę ,wszyscy śpią, a ja sobie biegam tutaj.
Musiałam trochę poodpoczywac, bo pracuję ten cały tydzień do soboty na drugą zmianę i obawiam się,aby w międzyczasie nie wypadła druga robótka.
Póki co jutro mogę sobie poleżec do 10 ,więc korzystam z życia ![]()
Pocieszę wszystkich tym ,że podobno mrozy niedługo miną:)
Auto mi pali i wtedy też zapaliło na szczęście ,ale trochę przepalam w ciągu dnia.
Beata znowu Żaba u dziadków ,ferie się skończyły już przecież.
Witam Karolinę ,miło mi bardzo.
A gdzie reszta duszyczek się podziewa? Bo raczej nie pomarzły.
Pozdrawiam ![]()
23 799 2012-02-06 01:26:17
Aniu, widocznie nie jesteś tak mała jak mówisz i jednak Cie widać
Ach dziękuje, dziękuję wspaniała istoto! Czujna, szybka, spostrzegawcza i chętna do pomocy - za te wszystkie raporty
Wystarczy, czy mam stworzyć poemat? ![]()
Żaba była u dziadków wczoraj, dzisiaj już w swoim pokoju. A jutro będzie w przedszkolu ![]()
Nie widzisz biednych duszyczek do pomagania? To jednak chyba nie jesteś tak spostrzegawcza, jak w moim podziękowaniu... Bo ja ich widzę mnóstwo. Wprawdzie już mnie lekko mdli od tych wszystkich kochanek wierzących, że ich wspaniali mężczyźni są związani z okropnymi, wrednymi jędzami (żonami) jakimiś magicznymi więzami, których za nic w świecie zerwać nie mogą, nawet dla tak olbrzymiej miłości jaką darzą ową kochankę...
23 800 2012-02-06 01:48:53
HA ha ha ha ha ![]()
Tak ,tak teraz czuję się usatysfakcjonowana, za poemat podziękuję .:)
Jestem bardzo spostrzegawcza ,zresztą ja mam wiele zalet ![]()
Mówiąc szczerze to mnie już zemdliło od tych ciągle zakochanych i jęczących , tych z małymi i brzydkimi penisami ,a także od tych co sami nie wiedzą, co chcą.
Zmykam teraz, bo mam do pogadania jeszcze za chwilę.
23 801 2012-02-07 15:56:17
Po raz kolejny muszę zadać sakramentalne pytanie: gdzie Wy wszyscy jesteście?
Ja się dzisiaj czuję jak matka niemowlaka. Żaba 3 razy w ciągu nocy stała mi nad łóżkiem jak widmo i chciała sikać. Nigdy jej się to nie zdarzało. A ponieważ moja noc trwała od 1 do 7 więc czuję się wielce niewyspana...
Chciałam zauważyć, że mróz już mniejszy i możecie się odmrozić i tu zawitać ![]()
23 802 2012-02-08 03:04:07 Ostatnio edytowany przez Ema (2012-02-08 03:29:35)
Witajcie ![]()
Jak ja Wam nie zazdroszczę pogody brrr U mnie dzisiaj było 5 stopni ![]()
Praca mnie zawaliła niespodziewanie. Nigdy bym nie pomyślała,że w styczniu tak będzie.
Dzisiaj byłam na pierwszym w tym roku spotkaniu foto.Taki klub dla miłośników fotografii ![]()
Było miło,bo głównym prowadzącym jest nauczyciel z mojego kursu.
Było mi miło,że mnie pamiętał i nie tylko On. Pochwalilam sie najnowszymi zdjęciami,
bo trzeba było ze sobą jakieś przytachać i sporo z nich spotkało sie z zachwytem ![]()
Zostałam namówiona do wyeksponowania moich zdjęć na wystawie,która się odbędzie pod koniec marca.
Oczywiście cala klasa wystawi swoje zdjęcia.
Zastanawiam się czy człowiek,który otwiera się przed obcymi ludźmi,dzieli sie problemami na forum,
może liczyć na szczere wsparcie (oczywiście tylko pisemne )i obiektywne spojrzenie,czy może liczyć jedynie
na sztuczne wparcie i ciche komentarze typu ,,po co ona to pisze'' , ,,i tak jej nikt nie pomoże'', albo
,,przecież pisanie o problemach nie ma sensu'' ?
Dlaczego nie ma w niektórych ludziach odrobiny zrozumienia dla innych? Dlaczego tak trudno innym wpasować się
w sytuację drugiej osoby? Czy wyciągnięcie do potrzebującego swojej dłoni nie przynosi im satysfakcji?
Co jest tego przyczyną?
Zastanawiam sie także,jak bardzo jestem dziwna dla innych ludzi?
Wiem jedno i tego nikt ze mnie nie wyplewi- posiadam pewne cechy,dzięki którym mogę spojrzeć
sobie w twarz codziennie rano,ale wiem także,że są one jednoczesnie moim przekleństwem.
W wielu sytuacjach postąpie inaczej niż wiekszość,zawsze tak miałam.I zazwyczaj za to obrywałam
własnie ja,ale to kwestia przyzwyczajenia.
Takie mam ostatnio przemyslenia.
MOżecie potraktować te pytania jako retoryczne,jesli nie ma nikt ochoty się wypowiadać.
Alicjo- niech będzie,że źle zrozumiałam.
Zaobserwowałam,że zgrabnie pomijasz partie,które są dla Ciebie nie wygodne.
Może powinnam zacząć stosować podobną praktykę,widzę że to lepiej jest odbierane przez otoczenie.
Muszę przyznać,że w ostatnim czasie mogłam wydac się nieprzyjemna dla Alicji,ale tak to juz ze mna jest
kiedy widze nieprawidłowość w tym co ktoś do mnie pisze.Wszystko się we mnie buntuje i musze wyjasnić sprawe.
Alicja nie mam zamiaru popadać w konflikty,i żyć z kimś w niezgodzie.
Uważam tylko,że jesli ktoś postanawia publicznie uchodzić za specjaliste od danej dziedziny,to rzeczywiście
powinien tym specjalista być. A jeśli tak nie jest,to nie powinien wznosić się na piedestał.
Alicja wytknęła mi moje błędy. Niektóre rzeczywiście są błędami,ale niektóre to zwykła literówka albo
pospiech podczas pisania.Bardzo łatwo jest ominąc kropkę lub przecinek.
Przyznaję się do swoich błędów w pisowni. Chcę,aby to było jasne dla wszystkich.
Ale prosze powiedzcie mi,jakbyście Wy zareagowali gdyby ktoś Was pouczał,a sam zaraz popełniał
podobne błędy w pisowni? Przemilczelibyście? Szczerze watpię.
A tak się stało z Toba Alicjo. Może teraz,jak sama mogłaś się przekonać,że łatwo jest popełnić
błąd w pisowni pisząc na klawiaturze,to inaczej bedziesz postrzegać nasze posty.
To nie dramat ani wstyd, a zaleta potrafic przyznac się do błędu.
Postanowilam to wszystko napisać,aby wyjasnić niejasności i oczyścić atmosferę.Nie lubię tkwić w takich
cichych konliktach i zawsze
doprowadzam sprawe do końca,a przynajmniej sie staram.
Tak więc Ala,ja dążyłam tylko do tego,aby udowodnić swoje racje,nie ma mowy o złości co do twojej osoby.
Chcę ,abys była tego świadoma.
Emuś, nie złość się, bo zeszpetniejesz... Może Ala faktycznie wykazała się małym
wyczuciem w stosunku do Ani, ale może taki już jej urok i też należy to uszanować?
Natomiast wydaje mi się, że z tą ignorancją Megi to już naciągnęłaś lecąc na skrzydełkach złości
Nie mam powodów do złości.Tak Ala wykazala się małym wyczuciem w stosunku do Ani,jest jaka jest w porządku.
Ale ja będąc częścią tej kafejki i osobą wyczulona na czyjąć krzywdę,mam prawo zareagować na coś,co wydaje mi się niestosowne.
To nie ma nic wspólnego ze złością. Ja tez czasem popełniam gafy i nie krzywię się,kiedy ktoś mi
je wytknie,wtedy wiem,że moje zachowanie było niewłaściwe i staram się więcej do niego nie dopuścić.
To czysta komunukacja między ludzka,nie miałam zamiaru nikogo tym urazić.
A co do Meg i naciągania. Nic nie naciagnęłam. Napisałam w języku polskim jak ja to odebrałam.
Sama się zdziwiłaś przecież,że post Meg został przez Alę ominęty,to miało formę żartobliwą,ale jednak.
Szanuję Meg i Ale także,i myślę,że ta sytuacja była nieprzyjemna. Nie powinno ignorowac się tutaj postów.
Wiem,że wielu osobom nie pasuje,ale takie jest moje stanowisko w tej sprawie. Ala zachowała się nie ładnie i koniec.
Chyba naprawdę,zacznę ignorować pewne partie,wyjdzie mi na dobre.
Beata aby tylko Twoja Żaba nie nabawiła się infekcji dróg moczowych,albo tych spraw..U was tam zimno,
to by mogło być możliwe,a jak piszesz,że nigdy nie wstawała do toalety...żeby ją tylko nie zaczęło nic boleć..
to jest okropny ból.. przeżywalam to wiem,a dziecko zniesie do o wiele gorzej.Może warto to sprawdzić ![]()
Ala (Alaclaudie)- tak ciasto mi wyszło i wiele innych ekperym. także. ![]()
Rogaliki ? Mmm
Gdzieś było pytanie Alicji do mnie,jakim jestem Lwem?
Upartym na pewno
I według mnie to zaleta.Jakim jeszcze?
Jestem przyjaźnie nastawiona do ludzi. Nie lubię konfliktów,
ale walczę o swoje racje. Nawet kiedy wszyscy mówią TAK,ja
potrafie powiedzieć NIE. Udowodniłam to sobie już nie raz. ![]()
Jestem zapominalska,ale za to punktualna i oddana.
Nie wiem co jeszcze... trudno tak o sobie pisać..
Wady..wiem,że je mam,ale jakie to nie wiem... hehe
Może czasem za dużo gadam. Może czasem jestem wredna..ale
przyjmuję zasadę,że czasem trzeba traktować ludzi bez ulgi,aby
coś zrozumieli.
Karola? Hmm...coś mi to mówi..juz prawie sobie przypomniałam.. ![]()
Gdyby nie facebook to pomyslałabym,że wyjechałaś z Kraju ![]()
fajnie,że wpadłas Ruda
Raf naprawdę ludzie tak uważają,że jak w wieku 30 nie masz dzieci,to nic nie osiągnęłaś??
Tego nie wiedziałam...hmm
Ludzie,którzy tak uważają,to chyba mieli wpadkę
Masz rację,warto poczekać na odpowiedniego faceta.
Wtedy przynajmniej masz pewność,że zajmie się rodziną jak powinien,a nie,że
bedzie miał rodzinę gdzieś i bedzie pił z kolegami..bo to przecież ważne. ![]()
U mnie w rejonie to trudno spotkac Polkę,która by nie miała dziecka,albo by w ciązy nie chodziła..
Co do NK...te śluby u dzieci to spoko,sporo osób wkleja zdjęcia na NK głownie dla rodziny.
Ale to czego ja nie mogę pojąć,to wstawianie zdjęć z nowym facetem lub kobietą,zaraz po zerwaniu z poprzednim partnerem.
Przecież to boli ! Tak sądzę...to taka zbędna i brutalna złośliwość.
Co do dzieci-to mam znajomą,która ma czteroletniego synka. Nie powinno się tak pisac o dzieciach,ale ten mały to
istny szatan !!
Mama praktycznie non stop w pracy, a tata zajmuję sie synkiem.Nie ogranicza go to,do spotkań z kumplami na piwko.
Ale ten mały może wszystko..najgorsze jest to,że jak zabierają go ze sobą do ludzi,a on się zachowuje tragicznie,
to oni są z niego dumni,że tak wspaniale sobie radzi i,że w kasze nie da sobie nadmuchać,bo akurat skopał kolegę za to,
zabrał mu klocka. Pluje w twarz ludziom,kopie ich..gryzie..wyzywa !
A rodziców duma rozpiera !
Jest mi go żal,ponieważ latwo jest sobie wyobrazić,że liczba jego przyaciól bedzie wynosić zero ![]()
Raf do mnie nie napisałeś ani słowka,do Karoli nawet jedno zdanko sklecileś,ale do mnie to nic ...buu będę plakać ![]()
Babski foch PHI !~
Spokojnie,to tylko żart,wiem przecież,że nie łatwo się do wszystkiego ustosunkować i wszystko przeczytać.
Masz szczeście,wybaczam Ci
hahaha
Zauważcie,że Rafał jako jedyny nie wypiera się prawdy
(chodzi o ściaganie dekoracji z samochodu po swiętach ) haha
Ostatnio na necie ogladam serial ,,Spadkobiercy'',widział ktoś?
Jak ja się przy tym naśmieje ! Czasem to można peknąć ze śmiechu,to jest świetne !
Daria ??!! Wybałuszyłam oczy...wpadaj częściej please ![]()
Zauważyłam,że Różyczka sie nie pojawiła jak to miała w zwyczaju,kiedy to ukazuje sie post
Rafixa
Szybkiego powrotu do zdrówka Różyczko :**
Meg a Ty gdzie się szlajasz? ![]()
Powiedzcie mi,organizujecie coś na walentynki? Czy nie obchodzicie tego?
Jakieś podarunki?
Chciałabym mieć w tej chwili te zgrabne ręce Grażynki,zrobiłabym coś ładnego własnoręcznie
Właśnie zjadłam kolejny eksperyment...i żyję
BYł smaczny !
Do pucharka nalałam galaretkę jeżynową,aby zastygła.
Następnie podgrzałam mleko ze śmietanką,cukrem pudrem,cukrem waniliowym i cynamonem.
Ostudziłam. Dodalam troche żelatyny.
Przelałam masę do pucharków na galaretkę,ale wcześniej posypalam galaretkę wiorkami kokosowymi .
Kiedy masa zastygła,pokrylam górę cienutką warstwą galaretki i polałam,dosłownie odrobinką soku malinowego.
Pychota !
Chyba napisałam wszystko co zamierzałam. DOBRANOC.
23 803 2012-02-08 16:10:02
No i Marzenka się odmroziła. Tyle, że ona wcale nie zamarzła ![]()
Emuś, Żaba nie ma nic z pęcherzem. Po prostu wieczorem się uparła na wodę z sokiem i jej wypiła ze 2 szklanki. Już wtedy przeczuwałam, że w nocy będzie widmo spacerować, ale nie przypuszczałam, że aż tyle razy. Za to wczoraj wody z sokiem wieczorem nie było i nocnego widma też nie było ![]()
Zastanawiam się czy człowiek,który otwiera się przed obcymi ludźmi,dzieli sie problemami na forum,
może liczyć na szczere wsparcie (oczywiście tylko pisemne )i obiektywne spojrzenie,czy może liczyć jedynie
na sztuczne wparcie i ciche komentarze typu ,,po co ona to pisze'' , ,,i tak jej nikt nie pomoże'', albo
,,przecież pisanie o problemach nie ma sensu'' ?
Dlaczego nie ma w niektórych ludziach odrobiny zrozumienia dla innych? Dlaczego tak trudno innym wpasować się
w sytuację drugiej osoby? Czy wyciągnięcie do potrzebującego swojej dłoni nie przynosi im satysfakcji?
Co jest tego przyczyną?
Zastanawiam się, skąd u Ciebie takie przemyślenia? Toż to na pierwszy rzut oka widać, że większość osób odpowiadających na forum kieruje się czystą chęcią pomocy. Ja także. Nie wyobrażam sobie innego powodu, dla którego miałabym poświęcać mój czas i klawiaturę, żeby coś napisać w czyimś wątku.
To "wczuwanie" to już inna sprawa i zależy, jak się do tego podchodzi. Nie umiem się wczuć w sytuację kobiety, która pisze "mam męża, ale spotykam się z innym, proszę o rady". I się bulwersuje, kiedy wszyscy jej piszą, że robi źle. Ona twierdzi wtedy, że jej nie rozumieją, że nie umieją się postawić w jej sytuacji ci, którzy takiej sytuacji nie przeżyli. Owszem, nie umiem postawić się w sytuacji bezmózgiego stworzenia, które kieruje się popędem (w najlepszym wypadku emocjami) i krzywdzi tym parę osób. Ale wierzę w to, że każdy, kto jej mniej lub bardziej nawtyka w tym wątku kieruje się wyłącznie potrzebą pomocy...
I na razie nie mogę pisać, więc c.d.n. ![]()
23 804 2012-02-09 11:11:04
Brrr ja już mam po dziurki w nosie tego śniegu! Czy Wam też jest ciągle zimno?
U mnie kaloryfer na full, a siedzę w leginsach, dresie, z kubkiem gorącej herbaty i trzęsę się jak szczeniaczek
Beata ja doszłam do wniosku, że nie ma co się przejmować, zawsze to jakieś nowe doświadczenie w życiu.
I szczerze, z ręką na sercu mogę powiedzieć, że tego 'związku' nie żałuję. ![]()
Marzenko za to ja Tobie straaaasznie zazdroszczę pogody! U mnie dziś ile? Hmm <poszła sprawdzić
> -4 więc nie jest aż tak źle. Kilka dni temu z rana było -25 ![]()
23 805 2012-02-09 11:21:44
Hmmm, jak Wy będziecie tu tak szybko pisać, to ja mogę sobie spokojnie do lata na ten post Emci odpisywać...
Więc dzisiaj grzebnę tę trudniejszą kwestię - o nieporozumieniach, szczerości i komunikacji. Trudno mi się wypowiadać, bo odnoszę wrażenie, że rozumiem i Alę i Marzenkę. Po zastanowieniu stwierdzam, że ja się bardziej zachowuję jak Ala, ale od pewnego czasu bardzo podziwiam takie bezkompromisowe pragnienie robienia czystych sytuacji jak u Marzenki. Natomiast nie lubię być rozjemcą. I w ogóle nie przepadam za zajmowaniem stanowiska tam, gdzie o to nie zostałam poproszona. Rozumiem chęć wyjaśnienia sprawy przez Marzenkę, ale...sama bym tak nie zrobiła. Powód jest prosty. Jeśli Ala uraziła lub zachowała się niedelikatnie np. w stosunku do Ani to Ania powinna z nią tę kwestię wyjaśniać, jeśli chce. Ania nie wydaje się urażona i sądzę, że przyjęła to dość lekko. Zresztą Ania jest duża i świetnie umie się bronić. Dlatego, Marzenko, trochę zdziwił mnie Twój nalot na Alę. Rozumiem Twoje intencje, wiem, że są ludzie którzy najbardziej na świecie chcą mieć wszystko czarno na białym wyjaśnione, ale czy naprawdę uważasz, że tak internetowo, słowem pisanym da się wszystko satysfakcjonująco wyjaśnić? Moim zdaniem nie da się, więc wolę podejść z dystansem, obrócić w żart, przejść nad tym do porządku dziennego. Potrafię też zrozumieć, że ktoś nie chce lub nie umie tłumaczyć się na forum. Różne są sposoby zażegnywania konfliktów na tym świecie. Czasem da się po prostu nieporozumienie pominąć...
Nie jesteś dziwna. Jesteś najczystszą znaną mi formą potrzeby wyjaśniania
Już tłumaczę o co mi chodzi. Otóż znam kilka osób, które uważają, że są szczere i że to ich wielka zaleta. Moim zdaniem ich szczerość często jest zwykłą bezczelnością, chamstwem i prymitywizmem. U Ciebie jest tylko szczerość, bez tych domieszek. Przynajmniej ja tak to odbieram. Wydaje mi się, że jest to takie oczywiste u Ciebie, że każdy powinien to wyczuwać. I wcale się nie podlizuję
Dobra, kończę ten temat, bo się chyba zamotałam. Odpowiem jeszcze o Walentynkach. Nie lubię tego dnia i nigdy nie lubiłam. To święto wydaje mi się jakieś takie obce, praktycznie jak Halloween. No i robi mi się bleee na widok czerwonych, futrzastych serduszek i innych takich. Owszem, fajnie byłoby, żeby moje Mięsko było np. z okazji walentynek bardziej przytulaste, ale żadnych większych obchodów nie chcę.
Aaaa, za największą atrakcję tego dnia uważam kolejki w kinie. To fenomenalne zjawisko ![]()
23 806 2012-02-09 11:24:14
O, Karola się wcięła w międzyczasie
Karolciu, w tym dalekim Szczecinie to Wy jakieś zmarzluchy jesteście
Jak u nas -5 to ja już się czuję wiosennie i mi ciepło. W domu oczywiście ![]()
Oczy mojej wyobraźni zobaczyły futrzastą Karolę z włochatymi uszami (no jak szczeniaczek)...
23 807 2012-02-09 21:34:48
Hahaha pozytywne wyobrażenie!
Mi tam ciągle zimno brrr ale jutro idę do klubu więc się rozgrzeję!
A na rozgrzewkę macie, znalazłam dziś i kojarzy mi się z dzieciństwem: http://www.youtube.com/watch?v=baFlfAH2KQQ&feature=related ![]()
23 808 2012-02-10 03:04:10
Hejka ![]()
Ja prosto po pracy tutaj zaglądam...
Beata,nic nie poradzę,że takie właśnie mnie napadają przemyślenia. ![]()
Większość odpowiadających na forum kieruje się chęcią pomocy,ale jednak nie wszyscy.
I dlatego zastanawiam się,co jest w głowach tej mniejszości.
A ja potrafię wczuć się w sytuację kiedy kobieta pisze "mam męża, ale spotykam się z innym, proszę o rady".
Sama nigdy bym takiego wątku nie założyła,ale skoro ta osoba pisze,to liczy na jakąś pomoc.
Zdaję sobie sprawę,że często jest tak,że ta osoba czeka tylko na przychylne uwagi.
Ale wierzę,że gdzieś w środku bierze sobie do serca i te w jej mniemaniu złośliwe i myśli o tym,tylko,że
na forum tego nie okaże,jej błąd.
Mimo tego,że potrafię wczuć się w czyjąś sytuację,raczej nie potrafię doradzić.
Za to rozumiem taką kobietę,mimo tego,że ja nigdy nie byłam w takiej sytuacji.
Przecież jesteśmy ludźmi,najbardziej ludzkie jest popełnianie błędów.Może taka kobieta sama nie wie czego chce,
może nie kocha męża,ale nie potrafi odejść,a może kocha męża i do tego pokochała kogoś jeszcze,to się zdarza.
Różne są opcje. Zawsze jestem ciekawa co napisałaby druga strona. Wiem,że najłatwiej jest pomyśleć,że ta kobieta to
Su** bo zdradza męża,ale może dopiero to właściwe życie przed nią? Bardzo łatwo jest ocenić kogoś,kogo sie nie zna i nie znając wszystkich szczegółów.Na takie zachowania składa się więcej czynników.. ja tak uważam.
Co do wyjaśniania,w tym właśnie jest problem,bo internetowo jest to o wiele trudniejsze. Trzeba wszystko napisać i ubrać w słowa. A gdyby to powiedzieć,byłoby łatwiej i szybciej.
Ale już taka jestem,że mi nieczyste sytuacje ciążą,a poza tym co za sens tkwić z kimś w konflikcie,nawet najmniejszym.
Życie jest na to za krótkie.
Każdy z nas się kłóci z różnymi ludźmi,ale czy to znaczy,że mamy się poobrażać i już nigdy się nie odzywać do siebie?
Kiedy ochłoną emocje,czas przystąpić do pogodzenia.
Wiem,że nasuwa się właściwie logiczna myśl,że skoro tekst był do Ani to po jaką cholerę się wtrącam.
Ale skoro przyjaźnie się z Anią jak i z Alą również,to uważam za swój obowiązek wejście z sytuację,zwłaszcza,że tu chodziło o zrobienie przykrości. Jakby toczyły między sobą jakąś prywatną walkę,pewnie bym się nie wtrącała.
Nie jestem człowiekiem typu ,,będę stać z boku i się przyglądać''. Zresztą nic strasznego i oburzającego nie zrobiłam,ja w swojej ocenie uważam,że zachowałam się tak jak powinnam.
A to pomijanie czyiś małych konfliktów w tej kafejce nigdy mi się nie podobało.
Ja nie potrafię widzieć zaognionej sytuacji,ingnorować ja totalnie i pisac sobie po swojemu jakby nic się nie działo.
Przecież na takie sytuacje należy reagować. Skoro jestem częścią tej społeczności to dotyczy mnie wszystko z nią związane.
Nie umiem wejść do kafejki,zauważyć konflikt i napisać posta o swoim dniu bez napomknięcia o napotkanej sytuacji.
Zresztą jeśli można komuś zwrócić uwagę na błędy w pisowni to tym bardziej na niestosowane zachowanie.
Niestety,ale nie będę patrzeć z boku i udawać,pomijać i omijać,obracać z żart takich sytuacji,to nie jest dobre.
Bo nie chciałabym ,aby się powtarzały,a jeśli obrócę w żart to tak,jakbym dawała swoje przyzwolenie.
Nie jesteśmy dziećmi,uważam za normalne dyskutować o takich sytuacjach. Nie ma co sie obrażać i uciekać,tylko porozmawiac i
wrócić do normalności jak dorośli.
Ja tez rozumiem,że nie każdy LUBI tłumaczyc się na forum,ale niestety czasem jest to KONIECZNE.
Uznałam za koniecznie właśnie wyjaśnić swoją sytuację,czułam się z nią źle i nie do końca rozumiana.
Są sytuacje kiedy swoją dumę trzeba odłożyć na bok. To nie ona jest najważniejsza w życiu.
Beata,doceniam,że odbierasz mnie jako szczerą osobę. I powiem Ci,że moim problemem jest właśnie to,że
chyba uważam,że każdy potrafi dojrzeć to co ja.
Wiele razy była w kafejce sytuacja(nawet Alicji wtedy z nami jeszcze nie było) konfliktowa pomiędzy dwoma osobami.
Zawsze sie zastanawiałam,dlaczego nikt nie zareaguje,nikt się nie wtrąci? Czyżby wygoda?
To jest dla mnie dziwne.
Rozumiem,że każdy jest inny. Jak zdążyłam zauważyć,tylko ja reaguje na sytuacje,które inni uważają za takie,że nie należy sie wtrącać.Może taki mój urok. Ja nie rozumiem,jak można nie reagować,skoro trzymamy się tu razem. ![]()
Alicja,a Ty byś mogła do nas wrócić,gdzie się podziewasz?
A co zrobilibyście gdyby:
Wyobraźcie sobie sytuację. Jesteście w szkole na zebraniu swojego dziecka. Ale musicie jeszcze poczekać 10 minut na nauczycielkę,czekacie na korytarzu. Z sąsiedniej klasy słyszycie lekko podniesiony głos nauczycielki,i płacz dziecka.
Zajrzelibyście do tej klasy sprawdzić co tam się dzieje? Bo ja na pewno,dla własnego spokoju.
Karola,co Ty za piosenkę wrzuciłaś
Niezła ![]()
23 809 2012-02-10 11:14:05
Nie chcę wałkować tego tutaj, więc napiszę Ci w mailu roztłumaczenie mojego stanowiska o konfliktach
Ale później, bo pewnie będzie długo a ja mam ambicję być pożyteczną ![]()
Przedwczoraj była u mnie przyjaciółka i zadała mi pytanie: a Ty teraz coś robisz "zawodowo" czy zajmujesz się domem? Następnie obie wybuchłyśmy śmiechem, bo moja chałupka nijak nie wygląda jakby się nią ktokolwiek zajmował
Więc dzisiaj mam ambicję nadrabiać ![]()
A ja potrafię wczuć się w sytuację kiedy kobieta pisze "mam męża, ale spotykam się z innym, proszę o rady".
Sama nigdy bym takiego wątku nie założyła,ale skoro ta osoba pisze,to liczy na jakąś pomoc.
Zdaję sobie sprawę,że często jest tak,że ta osoba czeka tylko na przychylne uwagi.
Ale wierzę,że gdzieś w środku bierze sobie do serca i te w jej mniemaniu złośliwe i myśli o tym,tylko,że
na forum tego nie okaże,jej błąd.
Mimo tego,że potrafię wczuć się w czyjąś sytuację,raczej nie potrafię doradzić.
Za to rozumiem taką kobietę,mimo tego,że ja nigdy nie byłam w takiej sytuacji.
Przecież jesteśmy ludźmi,najbardziej ludzkie jest popełnianie błędów.Może taka kobieta sama nie wie czego chce,
może nie kocha męża,ale nie potrafi odejść,a może kocha męża i do tego pokochała kogoś jeszcze,to się zdarza.
Różne są opcje. Zawsze jestem ciekawa co napisałaby druga strona. Wiem,że najłatwiej jest pomyśleć,że ta kobieta to
Su** bo zdradza męża,ale może dopiero to właściwe życie przed nią? Bardzo łatwo jest ocenić kogoś,kogo sie nie zna i nie znając wszystkich szczegółów.Na takie zachowania składa się więcej czynników.. ja tak uważam.
Ja też zawsze jestem ciekawa co napisałaby druga strona. Ale ponieważ mam wersję jednej strony, więc się odnoszę do wersji jednej. Są sytuacje dyskusyjne, ale są takie, gdzie jednoznacznie można stwierdzić co jest dobre, a co złe. Wydaje mi się to tak oczywiste, że nie pojmuję, jak można nie zauważać, że robi się to, co złe. Dlatego nie rozumiem obruszenia tych, które proszą o radę i rady dostają (czyli pokazanie tego co złe) a one się bulwersują, że nie oczekiwały takich rad. To czego oczekiwały? Pogłaskania po główce "jakaś Ty biedna"? Moja mama mówi "biedna, bo głupia", więc może faktycznie one są biedne? W tej kwestii absolutnie nie jestem tolerancyjna. Kobieta nie jest wredna s***, bo zdradza męża (aczkolwiek niektóre są), ale jest nierozumna, że nie umie wyjść z tej sytuacji. Dojrzałość polega na umiejętności podejmowania decyzji. Przecież nikt na forum za nią tej decyzji nie podejmie.
Wyobraźcie sobie sytuację. Jesteście w szkole na zebraniu swojego dziecka. Ale musicie jeszcze poczekać 10 minut na nauczycielkę,czekacie na korytarzu. Z sąsiedniej klasy słyszycie lekko podniesiony głos nauczycielki,i płacz dziecka.
Zajrzelibyście do tej klasy sprawdzić co tam się dzieje? Bo ja na pewno,dla własnego spokoju.
Nie zajrzałabym. Chyba, że zamiast podniesionego głosu usłyszałabym, ze ktoś kogoś tam tłucze. Podniesionego głosu nie uważam za sytuację alarmową. A dzieci czasem płaczą i bez podniesionego głosu. Nie pomyślałabym o tym, że temu dziecku dzieje się krzywda.
Karola, Twoje dzieciństwo, moja młodość...dzieciaku
To zupełnie nie jest mój gust muzyczny, ale zawsze jakoś lubiłam tę piosenkę.
23 810 2012-02-10 15:52:50
Cześć ![]()
Wow. Dostanę e-maila od samej Vinngi
Moja chałupka obecnie wygląda podobnie jak Twoja. Nie ma się nią kto zająć kiedy jestem w pracy,służące chyba sobie wolne zrobiły hahaha Muszę chyba jakieś łańcuchy skombinować...
Zgadzam się,że są sytuacje,że jednoznacznie można stwierdzić co jest dobre ,a co złe.
Czasem to po prostu bije po oczach.Masz rację również z tym,że skoro takie kobiety już swój problem
wykładają na forum,to powinny się spodziewać różnych opinii,nie tylko pozytywnych.
Przecież to jasne,że jak napiszesz o tym,że zdradzasz męża to będą opinie negatywne.
To jeszcze zależy po co ta kobieta to pisze. Jakby pisała z chęcią otrzymania pomocy,to by się nie bulwersowała.
Jakby pisała tylko po to,aby poszukać potwierdzenia u innych,że robi dobrze to bulwersuje się śmiesznie.
Ale w obu przypadkach ją rozumiem. Są ludzie,którzy chcą żyć według tylko własnych zasad,nie widzą nic złego w tym,
że zdradzają męża,albo oszukują przyjaciół,ich sprawa. Nikt nic nie może zrobić.
No i należy się zgodzić z tym,że nikt za nią decyzji nie podejmie,może to zrobić tylko Ona sama. W końcu to jej życie.
A nie zastanawiało by Cię,dlaczego ta nauczycielka podnosi głos?
Miłego dnia życzę ![]()
23 811 2012-02-11 01:46:13 Ostatnio edytowany przez strzała (2012-02-11 02:05:14)
Siemka
Wpadłam do Was na chwilę , niedawno tez wróciłam z pracy.
I powiem,że jestem dumna z mojej córki ,bo mam posprzątane ,pozmywane a ja mogę sobie poodpoczywac .
Zaraz zrobię sobie jeszcze gorącą kąpiel, a potem odpłynę...
Karola ,świetna piosenka.Lubiłam kiedyś Scatmana ,to z czasów już wchodzenia w dorosłośc prawie.
Teraz kojarzy mi się z pewną osobą ,która zawsze słuchała tej piosenki.
Chciałam poruszyc jeszcze pewną kwestię ,ponieważ kilkakrotnie przeczytałam tutaj o sobie.
Tak jak wcześniej gdzieś już pisałam, tak powtórzę to znowu ,iż należę do osób,które jeśli nawet coś dotknie,to szybko o tym zapominają.
Czasem jest też tak ,że mogę poczuc się zle po tym,co ktoś o mnie mówi,ale po przemyśleniu jednak potrafię stwierdzic ,że może niepotrzebnie tak się tym dołuje,że może inna osoba nie miała jednak nic aż tak złego na myśli.
Ja czasem jestem przewrażliwiona i zdaję sobie sprawę z tego,że nie zawsze odbieram kogoś właściwie,taka już moja wada.
Sytuacja ta dotyczy Ali. To o czym pisałyśmy dla mnie jest już sprawą zamkniętą,nie czuję się ani obrażona, nie odczułam jakiejś strasznej tragedii.
Przemyślałam w sumie wszystko chyba przez 2 dni i doszłam w końcu do wniosku ,że Ala nie miała na celu zrobienia mi jakiejś przykrości.
Ala napisała tylko swoje zdanie na dany temat . Jesteśmy tylko ludzmi , każdy jest inny i każdy ma prawo wyrazic swoje zdanie i nie każdy musi się akurat z tym zgadzac.
Jesteśmy różni ,mamy inne poglądy,inne odczucia.
Marzenka, bardzo doceniam Twoje stanowisko w mojej obronie ,jesteś bardzo wrażliwą duszyczką ,dziękuję za Twoje dobre chęci.
Ale wolę,żeby ta sprawa poszła w zapomnienie tym bardziej ,że ja już dawno mam to za sobą i nie czuję żadnej urazy w stosunku do Ali.
Nie chcę żebyś mnie tutaj zle zrozumiała ,albo poczuła się zle z mojego powodu.
Nie lubię byc przyczyną konfliktu i nie lubię znajdowac się w centrum uwagi.
Wolałabym się teraz gdzieś schowac.
Beatka też została postawiona między młotem, a kowadłem.
Może lepiej zacznijmy unikac takich sytuacji .To niepotrzebnie rodzi tutaj jakieś spięcia .
Czasem lepiej coś jednak obrócić w żart, przemilczeć, zignorować niż tworzyć taką atmosferę..
Ja ze swej strony postaram się mniej emocjonalnie reagowac,będę zostawiała sobie czas na przemyślenia.
To moja opinia i proszę Was abyśmy pisały dalej normalnie ,dla mnie jest wszystko ok.
Ala napiszę to co Ty mi wcześniej -wracaj tutaj i napisz normalnego posta ![]()
To tyle na dzisiaj ,wybaczcie,ze pominęłam ostatnie tematy,ale jestem padnięta ,a jutro tez pracuję.
Teraz idę popływac .
Miłych snów
Buziaki
23 812 2012-02-11 09:45:32
Hejka ![]()
Aniu,ale my przecież piszemy normalnie. A sprawa z Alą już poszła w zapomnienie,dlatego wszystko wyjaśniłam.
Do całkowitego wyprostowania sytuacji brakuje tylko samej Ali i jej akceptacji. ![]()
Przykro mi,że miała miejsce nieprzyjemna sytuacja w kafejce i to właściwie z mojego powodu,ale takie jest życie,nie zawsze przyjemne. A pewne sprawy należy poruszać. Tak jak pisałam wcześniej,nie potrafię stać z boku i się przyglądać.
Aniu ja uważam,że to słuszne reagować na nie właściwe zachowanie. Zawsze tak robię. Może to i moja wada.
Nie miałam zamiaru być złośliwa,ale wyszło jak wyszło. Ja ze swojej strony wszystko wyjaśniłam,więc uważam ten temat za zakończony.
Rozumiem,że oczekujecie ode mnie,abym się więcej nie wtrącała w Wasze małe konflikty w przyszłości i najlepiej się zamknęła i była ślepa,bo tylko zaogniam sytuację ?
I jeszcze jedno Aniu,Ty nie byłaś przyczyna konfliktu. Więc nie czuj się tak. Przyczyną były pewne zasady.
Przepraszam Wszystkich,którzy z mojej winy poczuli się nie komfortowo.
Miłego dnia.
23 813 2012-02-11 13:58:16 Ostatnio edytowany przez strzała (2012-02-11 13:59:26)
Siemka ![]()
Ok, piszemy normalnie i nie wracajmy do tego co było. ![]()
Ja najzwyczajniej siedzę sobie i wcinam rosół w biegu trochę,bo zaraz do pracy się wybieram.
Obawiałam się ,że druga praca wypadnie i tak też się stało . W sumie dzisiaj rano nie poszłam ,ale jutro będę miała niedziele z przerwami .
Pocieszam się tylko ,że od poniedziałku trochę może wszystko się uspokoi i będę miała sporo wolnego .
Pozwolę sobie jeszcze na jedną sugestię odnośnie pytania ,czy reagowac ,czy nie na czyjąś krzywdę itp.
Kilka lat temu miałam taką sytuację ,że akurat w mojej najbliższej rodzinie,(nie będę pisac pokrewieństwa) natrafiłam na przykrą dla mnie sytuację.
Byłam wtedy u nich w domu i akurat facet tej kobiety wrócił z pracy podpity niezle .Wymienili się ostro słowami po czym on rzucił się na nią z rękami ,przewalił ją na łożko i zaczął ją dusic . Facet wyższy ode mnie ok 3o cm i jak na moją wagę to potężny. Złapałam go z tyłu za ręce i chciałam go odciągnąc od niej .Wtedy odwrócił się do mnie i dosłownie wywalił mnie przez drzwi ,że znalałam się w drugim pomieszczeniu, a dodam,że byłam wtedy w 4 mies ciąży.
Na szczęście mi ani dziecku nic się nie stało,on się też w końcu uspokoił.
Czasem za naszą chęc pomocy,otwartą reakcję możemy jeszcze w łeb za to oberwac.
Innym razem szkoda mi było napitej znajomej, która ledwo stała na nogach .Do domu miała daleko. Wpakowałam ją do samochodu i odwiozłam do domu.
Wyszedł jej facet ,nie poznał mnie po ciemku. Miałam wtedy bardziej krótsze włosy. Myślał,że to jakiś jej kochaś ją przywiózł.Podleciał do mnie już się zamachiwał ,żeby mi dowalic,chciał mi skasowac samochód.
Nie zawsze da się tak po prostu reagowac ,możemy miec z tego więcej problemów niż komukolwiek pomóc.
O kurcze znowu biegiem, papa ,mam 12 km i 30 min czasu , przebrac się naszykowac i nastroic się ,żeby nabrac dużo siły.
Może smerfy mnie nie pogonią,bo najlepiej nastraja mnie muza na ful i jazda prawie w locie . ![]()
23 814 2012-02-11 22:17:25 Ostatnio edytowany przez Ema (2012-02-11 22:19:55)
No to Aniu teraz to robisz na więcej niż pełnych obrotach
Nie zapomnij oddychać i czasem do toalety zajrzeć ![]()
Co do Twoich opowiedzianych sytuacji; Tak to właśnie funkcjonuje. Tak dokładnie wygląda pomoc innym. Zazwyczaj
z tego powodu mamy więcej problemów albo jakieś nieprzyjemności,to cena pomocy. Zawsze tak było i zawsze tak będzie.
Jest nawet takie powiedzenie,nie wiem czy znacie? ,,Nie rób komuś dobrze,nie będzie Ci źle'',podejrzewam,że powstało dlatego,że zawsze ten co pomaga dostaje kopniaka. Teraz tylko trzeba się zdecydować czy się wytrzyma te kopniaki czy nie . ![]()
Ale czymże są te problemy w porównaniu do tego,jak bardzo wpłynęła nasza pomoc dla potrzebującej osoby. ![]()
Satysfakcja ! I efekt pomocy!
Wiem,że są ludzie,którym się nie da pomóc. Ale zawsze warto podjąć próbę przynajmniej podniesienia na duchu.
Dla niektórych ludzi ma ogromne znaczenie zwykła rozmowa. Wsparcie. Czasem milczenie,ale już nie samotne.
Wiadomo,że jak ktoś choruje na raka na przykład to nie dam rady mu pomóc,ale porozmawiać mogę.
A często jest tak,że takie osoby są pozostawione same sobie,bo ktoś nie ma ochoty,nie chce mu się zainteresować. Ludzie nie wiedzą jak rozmawiać w takich sytuacjach,jak się zachować. Więc nie robią nic.
I nie chodzi mi tylko o ludzi chorych. Chodzi mi o wszystko.
Ania to jak rzuciłaś się na pomoc koleżance to naprawdę było ryzykowne,postąpiłam tak samo wiele razy,z tym,że nie w ciąży.
Tak.. pomóż komuś to za to zapłacisz. Trzeba być tego świadomym. Mi to nie przeszkadza.
Dzisiaj Marzena będzie się bawić
Idę z koleżanką Fioną do pubu trochę pobrylować wśród ludzi,nawet nie wiecie jak ja tego potrzebuje ! Już nie pamiętam kiedy byłam ostatnio w pubie ![]()
Buziaki :*
23 815 2012-02-13 18:29:14
Przepraszam za moją nieobecność. Bardzo bliska mi osoba odeszła i muszę się pozbierać. Myślę, że nie będzie mnie tu jakiś czas, nie jestem w nastroju do rozmów, trzymajcie się ciepło.
23 816 2012-02-14 00:40:18
Przyjmij wyrazy współczucia. ![]()
23 817 2012-02-15 14:32:19
Witajcie.
Na wstępie wyrazy współczucia dla osoby, która niedawno straciła kogoś bliskiego. To zawsze przykro, gdy bliscy nam ludzie odchodzą.
Em - ostatnio nie było nic do Ciebie, to teraz cały post poświęcam Tobie ![]()
Niestety w Polsce ludzie są bardzo zawistni. Kiedyś tego nie zauważałem nawet, ale odkąd zacząłem jeździć po świecie i odkąd częściej rozmawiam i przebywam z obcokrajowcami lub Polakami mieszkającymi za granicą to widzę to doskonale. Owszem są jeszcze normalni ludzie, którzy żyją swoim życiem ale naprawdę coraz więcej przypadków, gdy ktoś poprawia sobie humor, bo ktoś inny ma gorzej albo smuci się tym, że ktoś ma lepiej. Stąd niektórzy mają potrzebę ekshibicjonizmu na takich portalach jak NK. I nie chodzi tutaj o sam fakt wstawiania zdjęć. Każdy ma prawo wstawiać własne zdjęcia z wakacji, ze ślubu czy z nowego domu. Bardziej chodzi mi o taki schemat zachowania - zdjęcia, komentarze, wpisy itd. To właśnie z powodu ludzi zlikwidowałem swoje konto na tej stronie. Osobną kategorią osób byli ludzie, którzy ciągle czegoś chcieli. A to pomocy w czymś, a to pomocy w załatwieniu sprawy (z uwagi na moją pracę), a to nawet pożyczyć pieniądze pilnie.
Nie chce mówić, że tylko w Polsce ludzie są tacy i owacy. Wszędzie są normalni i nienormalni. Jednak od pewnego czasu mam wrażenie, że w Polsce sporo jest tego patrzenia na innych, zawiści. Wynika to chyba z tego, że w Polsce żyje się naprawdę ciężko i trzeba gonić za pieniędzmi by żyć na jakimś poziomie.
Co do dzieci to już na tym forum pisałem wiele razy i nie chce mi się powtarzać. Generalnie jak to kiedyś mówiłem, to w większości przypadków (myślę że około 90%) to kobiety wychowują swoje dzieci przez zagłaskanie. Wyrasta potem taka życiowa niedorajda, która niczego nie potrafi samodzielnie zrobić. A potem czyta się wątki, że kobiety chcą facetów pewnych siebie, samodzielnych, zaradnych i przebojowych
A trafiają się sami tacy nieżyciowi i niezaradni. Ciekawe skąd się wzięli?
Wiem wiem, męska złośliwość.
Co do sporu (był jakiś? musiałem przeoczyć) nie będę się wypowiadał. Generalnie uważam, że zawsze lepiej sobie wszystko od razu wyjaśniać niż w sobie kumulować złość i negatywne emocje. Na forum zawsze staram się pisać, jak mnie coś lub ktoś denerwuje. A w życiu? Chyba jestem nieco inny. W zasadzie to denerwuje mnie przeważnie ludzka głupota. A że na głupotę nie ma lekarstwa to staram się nie reagować, bo głupi i tak nie zrozumie
Staram się problemy omijać jeśli mnie bezpośrednio nie dotyczą. Z drugiej strony kiedyś byłem inny i w zasadzie zawsze reagowałem, ale kilka razy przekonałem się że nie ma wdzięczności. Rzadko ktoś zostaje bohaterem jak w filmach, bo komuś pomógł. Przeważnie jeszcze ponosi się konsekwencje tego, że chciało się dobrze. Na pewno warto pomagać dzieciom, bo one zawsze to doceniają.
Spadkobiercy? Jeden z moich ulubionych seriali
Tyle ode mnie. Mam kupę roboty. Wszystkich pozdrawiam i obiecuję napisać coś więcej i bardziej ogólnie w weekend ![]()
23 818 2012-02-16 01:32:17
Cały post dla mnie ! Juhu !
Gdybyś mieszkał tu gdzie ja,to ta zawiść by Cię poraziła. Nikt się z nikim nie przyjaźni,a jeśli tak twierdzi to znaczy,że prawdopodobnie jesteś mu do czegoś potrzebny.
Sporo Polaków przyjaźni się tylko z Irlandczykami, własnych rodaków uważając za margines.
Trudno się dziwić.
Troszkę przesadziłam,że nikt z nikim,są wyjątki,gdzie Polacy próbują się naprawdę szczerze zaprzyjaźnić,wszak każdy potrzebuje towarzystwa,ale niestety nigdy nie wiadomo na kogo się trafi. Trudno spotkać osobę ,która szuka tego samego co my. Kiedy już myślimy,że znaleźliśmy towarzystwo dla siebie,prędzej czy później okazuje się,że byliśmy do czegoś wykorzystywani. Kiedy dzieje się tak za każdym razem,przestaje się szukać,bo to już nie ma sensu.
Jest sporo osób,które kumplują się,bo masz samochód,bo znasz angielski więc pójdziesz z nim do urzędu coś załatwić. To są dwa najczęstsze powody. A jak pójdziesz z nimi raz to już się nie odkleją.
Ja staram się być samowystarczalna. Mam paru znajomych,którzy mają samochód,ale nigdy z tego nie korzystam,do miasta jeżdżę autobusem. Do pracy chodzę na pieszo. Nauczyłam się anglika na tyle,aby móc sobie radzić i nie prosić o pomoc.
A jeśli już potrzebuje pomocy jeśli chodzi o język,zwracam się do Irlandczyków.
Polacy Polakom nie są tutaj przyjaciółmi.
Smutna i przykra jest świadomość,że większość problemów ludzi jest spowodowane pieniędzmi,a raczej ich brakiem. ![]()
Że też nie można tyle wydrukować,aby każdy miał tyle samo...
Dziwna ta polityka świata.
Trochę się z Tobą zgodzę,że sporo matek zagłaskuje swoje dzieci,ale aż 90 % to chyba nie ![]()
Mam nadzieję,że nie będę nadopiekuńczą matką
W sumie to kilka osób mi powiedziało,że moje dzieci nie będą miały ze mną łatwo,dlatego,że ja nie uważam za krzywdę brak słodyczy na przykład.
Kiedy zajmowałam się chrześniakiem,kilka miesięcy nigdy mu nie dałam słodyczy,zawsze owoce. A On nigdy nie pytał o słodkości. Kiedy wracała z pracy jego mama,pierwsze co robiła,otwierała już na wejściu batoniki dla synka,nawet nie spytała,czy obiad zjadł. Zresztą nie raz widziałam,że jak obiadu nie chciał,to dostał ciastko,bo coś przecież zjeść musi. ![]()
Nie mnie oceniać. Może łatwo mi się gada. Ale nie jednym dzieckiem się opiekowałam i jakoś One nie maja parcia na słodycze,to rodzice im je wpychają uzależniając je i ucząc złych nawyków żywieniowych.
Dobra,nie jestem specem w tej dziedzinie. ![]()
Chcę Was poinformować,że jutro w nocy jadę daleko i wrócę dopiero 2 marca . Być może uda mi się pojawić tutaj w między czasie,ale to nic pewnego.
Pozdrawiam ![]()
23 819 2012-02-16 11:12:06
Siemka
Nie wiem jak jest w innych krajach,ale tutaj u nas ,a zresztą pewnie i wszędzie,ludzie dzielą się na tych dobrych i tych złych.
I nie chodzi tutaj głównie o pieniądze,ale przede wszystkim o takie relacje czysto międzyludzkie.
Człowiek dla człowieka staje się wilkiem, wrogiem.
Wszyscy za czymś ciągle gonią,ciągle dążą do tego,żeby miec np lepszy samochód od sąsiada,czy aby kupic coś nowego co zaskoczy innych.
Są ludzie dla których żadne wartości nie mają znaczenia ,chodzi im tylko o to, aby drugą osobę wykorzystac na maksa.
Nie rozumiem tego,bo przecież tak sie nie robi i nie mogę tego pojąc dlaczego inni myślą inaczej.
Pożyczałam nieraz ludziom pieniądze. Dla mnie nie miały nigdy jakiegoś szczególnego znaczenia,choc nie jestem wcale jakaś zamożna.
Wiele osób przychodziło do mnie pożyczyc,ale z oddaniem było gorzej. Do tej pory częsc z tych pieniędzy już nie odzyskałam.
Nie rozumiem dlaczego jak ktoś mówi,że odda mi np w sobotę to ta sobota mija ,jedna i następna ,a dana osoba raptem znika i coś nie mogę jej wcale spotkac. A przecież wystarczyłoby zadzwonic i powiedziec ,że na razie się nie ma,że innym razem ,a tu nic,tylko cisza.
Jak jezdziłam autem do pracy to również zabierałam koleżanki. Nigdy nie jezdziłam sama. Przyszło co do wypłaty to jedna kazała mi zajechac na cpn i kupiła mi puszkę piwa ,a druga za nadrobione ok 200 km miesięcznie na jej korzyśc dała mi 20 zł. Ja nie upominałam się o swoje ,ale gdzie ci ludzie mieli swój honor.
Teraz potrafię podejśc do tego z dystansem. Co nie znaczy ,że np już nikomu w niczym nie pomogę .Staram się realnie nakreślic ,czy w danej sytuacji ktoś naprawdę tej pomocy potrzebuje i trzeba uważac komu się pomaga. Nie każdy zasługuje na to i dla niektórych ta pomoc może przynieśc więcej szkody niż pożytku.
Np nie pożyczę znajomej ,której pozabierali dzieci do rodziny zastępczej ,a ona przychodzi do mnie i niemal błaga mnie o 20 zł. Jak chce dac jej jeśc to odmawia,bo jej potrzeba napic się, a nie jeśc.
Czasem w nagłych przypadkach wożę znajome z dziecmi do lekarza i biorę za to opłatę zgodnie z tym ile wydałam na paliwo,ale nie jak taxi.
Przyjazń w realu dla mnie tez jakieś dziwne słowa ,przejechałam się na tym niejednokrotnie .Choc może i nie natrafiłam na właściwych ludzi ,albo za dużo zawsze chciałam dac z siebie.
Nie wiem ,czy zgodziłabym się ze stwierdzeniem ,że 90 % dzieci jest zagłaskiwanych przez matki . Jakoś nie mogę dostrzec tych ludzi w świecie, w którym wielu wciąż brakuje miłosci.Ile dzieci jest niekochanych ,ile jest odrzucanych przez własne matki. Gdyby rzeczywiście tyle matek zagłaskiwało dzieci to nie było by tyle zła . Ktoś kto doświadczył mega uczuc od własnych matek nie postępuje w taki ,a nie inny sposób.
Myślę,że potrafię odgraniczyc uczucia do dziecka, od uczenia ich samodzielności. To ,że je przytulam ,czy całuję to nie znaczy,że wyręczam je we wszystkim. Nie znaczy ,że zrobię wszystko za nich ,bo one przecież są małe.
Emcia- buziaki
Odezwij się ![]()
Pozdrawiam Wszystkich
23 820 2012-02-16 13:24:07
Witajcie.
Na początku sprostuję, bo jak widzę nie zostałem dokładnie zrozumiany. Miałem na myśli, że jeśli mamy do czynienia z zagłaskiwaniem dziecka to w 90% dzieje się tak przez kobiety. Nie miałem na myśli tego, że ogólnie 90% dzieci jest rozpieszczanych. Napisałem nieprecyzyjnie, moja wina. I przez zagłaskiwanie mam na myśli klasyczne rozpieszczanie. Może to przyjmować wiele postaci. A to pozwalanie dziecku na wszystko, niereagowanie na pewne zachowania, pomaganie w najprostszych czynnościach mimo że dziecko nie jest już zupełnie niesamodzielne. Jasne, że należy okazywać dzieciom miłość i pokazywać, że są dla rodziców najważniejsze. Jednak dzieci powinny być wychowywane w poczuciu, że gdzieś tam za oknem jest świat, w którym dzieci nie będą dla wszystkich ludzi najważniejsze. Będą sobie musiały w tym świecie poradzić samodzielnie. Kiedyś nie było w szkołach ADHD, dyslektyków itd. Teraz ta ochrona dzieci idzie coraz dalej. Dorośli chcą chronić dzieci tak długo jak się da. Czy to dobre podejście? Nie sądzę, ale każdy ma prawo do samodzielnego wychowywania dzieci.
Co do tego pomagania innym to mam podobne zdanie jak Ty Aniu. Wiele razy się zawiodłem i wiele razy pomagałem komuś, kto na tę pomoc nie zasłużył. Przyjaźń? Takie mamy czasy, że ciężko o prawdziwą przyjaźń. Trzeba cenić każdego przyjaciela.
Em - miłego pobytu gdziekolwiek będziesz ![]()
Pozdrawiam wszystkich
23 821 2012-02-16 14:20:37
Rafał ,może zle się zrozumieliśmy.
Owszem zgadzam się z tym ,że niektórzy rodzice,zwłaszcza matki pozwalają dzieciom na wszystko,nie reagują na ich niewłaściwe zachowanie.
Czasem wręcz są dumni z tego ,że dziecko zachowuje się zle .Mam to na przykładzie np własnej siostry ,która z zadowoleniem opowiada mi o tym,że jej syn wypowiada już coraz więcej słów. Dla niej to bez różnicy ,iż te słowa są typu;zamknij ryj ,czy przeróżne przekleństwa. Ona jest dumna ,że mały zaczyna mówic.
Niektóre matki są tak nadopiekuńcze ,że ich dzieci zaczynające już szkołę, nie potrafią nawet same się ubrac .Wszystko robia za nie mamusie,wychowując je na kaleki życiowe.
Znajomej córka w wieku 15 lat nie wiedziała, jak obrac sobie jajko ze skorupki.
Potem takie dzieci wchodzą w dorosłośc,nie potrafią same ruszyc się z miejsca bez tej mamusi. Kreują swój wizerunek na takie małe bezradne istoty ,którym wiecznie trzeba pomagac ,bo same nie potrafią nic zrobic.
Inna kwestia jeszcze tych ludzi ,którzy stale żerują na innych.
Myslę ,że tutaj nie miało wpływu na to ich zagłaskiwanie przez rodziców.
Raczej po prostu lenistwo i wygoda.Bo po co się czymś trudzic ,po co się męczyc ,gdy wystarczy posłużyc się innymi.
Są tacy ludzie ,nie mają żadnych zachamowań,żadnych reguł.
Jeszcze odnośnie ochrony dzieci przez różne placówki,instytucje ,szkoły.
Jestem za,jak najbardziej.
Dzieci mają czuc się bezpiecznie,mają prawo liczyc na czyjąś pomoc,mają prawo do ochrony.
Dorosły to dorosły,sam może sobie poradzic we wszystkim,sam może znaleśc rozwiązanie różnych problemów.
Dzieci nie we wszystkim poradzą sobie same i dobrze ,że coraz więcej instytucji tym się zajmuje.
Dajmy temu przykład ,np molestowanie.Kiedyś to był temat tabu,nikt o tym nie rozmawiał głośno. Wszystko mogło się dziac ,ale w zaciszu własnego domu.
Nawet jeśli ktoś wiedział, to wolał milczec. Cierpiały na tym dzieci i skutki tego odczuwają do dzisiaj. A ci dorośli mieli to gdzieś ,bo przecież dzieci się nie liczyły,bo przecież nie miały prawa głosu,bo myślano o nich ,że nic nie czują.Traktowano ich jak przedmioty, pozbawione jakichkolwiek uczuc.
Teraz wszystko jest nagłaśniane,czy przez media ,czy inne przekazy.Chociażby hasła-Zły dotyk. Kiedyś nikt nie miał o tym pojęcia ,a teraz już najmłodsze dzieci są na ten temat uświadamiane. Jest wiele akcji walki z przemocą ,czy niezgadzanie się na różne złe sytuacje.
Teraz dzieci wiedzą dużo więcej o życiu.
Przyjazń? Nie każdy "przyjaciel" jest przyjacielem.
23 822 2012-02-23 13:39:31
Wchodzę i oczom nie wierzę. Nasza kafejka na samym dole w spisie kafejek ! Tak źle jeszcze nigdy nie było... ![]()
Jeszcze tylko dwa obsunięcia i zniknie z pierwszej strony.
Jestem z misją podniesienia kafejki na jej prawowite miejsce ![]()
Beata co Ciebie tak pochlania ostatnio ? ![]()
I zresztą Wszystkich?
Masz rację Aniu,źli jak i dobrzy ludzie są wszędzie. Nie staraj się zrozumieć tych złych,bo chyba tylko Oni sami to rozumieją ![]()
Co do pożyczania pieniędzy,to ja zawsze pożyczę jeśli mam,ale to zależy. Bez wahania pożyczę mojej przyjaciółce,bo wiem,że odda.
Nigdy dla niej nie ustanawiam terminu,odda kiedy będzie miała.
Pożyczę każdemu,kto jest w potrzebie. Oczywiście wysokość pożyczki ma limit.Wszystko zależy od osoby,która pozycza.
Zdarzyło mi się kilka razy,jak każdemu pewnie,pożyczyć komuś pieniądze,a dana osoba nie raczyła ich oddać. Jeśli była to większa suma,
upomnę się,ale jesli to groszowe sprawy,to inaczej postepuje. Np. pożyczam komuś 2zł,a ta osoba mi ich nie odda w terminie jaki ustalilismy,nie upomnę się,a to dlatego,że wiem,że ta osoba juz nigdy nie przyjdzie do mnie pożyczyć. Myślę sobie,niech sobie zatrzyma te 2 zł,ja nie zbiednieje,a droga do pomocy dla tej osoby zostaje zamknieta. Jesli jednak ta osoba byłaby na tyle bezczelna,aby mimo to przyjść po kolejną pożyczkę,powiem jej,że nie pozyczam pieniędzy,bo jeszcze ostatniej pozyczki nie oddała.
Tak się pozbylam kilku osób,które raz pozyczyły drobne. Teraz mam święty spokój. Ja sama nienawidzę pożyczać i robię to tylko,kiedy nie mam innego wyjścia,na szczęście rzadko.
Dla mnie pieniądze to tylko pieniądze. Nie rozumiem ludzi,dla ktorych pieniądze to wszystko.
No widzisz Raf....
Teraz po sprostowaniu lepiej Cię rozumiem i zgadzam się z tym co napisaleś.
A Ty bardzo zapracowany jesteś ?
Wypowiem się jeszcze na temat dzieci i młodzieży. W pracy mogę obserwować relację mojej szefowej z jej najmłodszym synem (lat 19).
Kiedy był młodszy,szefowa zawsze kazała mu sprzątać jego pokój,on odpowiadał,że zaraz to zrobi,ale wcale palcem nie kiwnął. Wojna toczyla sie przez kilka dni. W końcu co? Szefowa sama zabrala sie za jego pokój,najlepsze w tym wszystkim jest to,że on w tym czasie sobie chodził po domu i nic nie robił ! To skutki wychowania,ja nawet nie podejrzewam tylko wiem,że tak został wychowany. Mam wszystko za niego robiła,kiedy on nie miał na to ochoty.
Musicie mi uwierzyć na słowo,że ten pokój to istna masakra. Jakby mnie teraz ktoś zapytał w jakim najgorszym miejscu przebywalam na świecie to zdecydowanie odpowiedzialabym,że w pokoju tego chłopaka ! Bałagan bałaganem,ale ten smród ! Bleee...
Jak to bym go zamknęła w tym pokoju i nie wypuściła dopóki nie posprząta.
O tym chłopaku moglabym napisać książkę.
Wybaczcie mi wszystkie niedociągnięcia w tekście,ale klawiatura na której pisze,jest jakaś dziwna. ![]()
Na urlopie jest spoko. Pozdrawiam ze Szkocji :*****
I błagam Was,pojawicie się,nie mam co czytać ![]()
23 823 2012-02-26 14:10:41
No popatrzcie, wystarczy nie pisać i nawet w dalekich krajach Marzenka znajduje internet
Postanowiłam się nieco odzwyczaić od forum. Z przerażeniem zauważyłam, że pochłania zbyt duży procent mojego życia. Gdybym ten procent przeznaczyła np na naukę angielskiego, to po kilku miesiącach gadałabym w tym okropnym języku lepiej od Marzenki...
Alu, wracaj do nas jak tylko poczujesz się nieco lepiej... Nie będziemy Cię przytulać
Myślę, że popisanie tutaj o zupełnie innych sprawach może Ci nawet pomóc troszkę oderwać myśli od smutnych zdarzeń...
Wiecie, trochę mnie przygnębiają Wasze doświadczenia w relacjach z ludźmi. Ja takich nie mam. Może dlatego, że dość szybko wyłapuję naturę człowieka i po prostu nie zacieśniam relacji z ludźmi, którzy są z innego świata niż ja. Przyjaciół mam prawdziwych - takich na dobre i na złe - jedna przyjaciółkę i dwie męskie przyjaciółki. Nie nadużywam słowa przyjaźń, o czym świadczy fakt, że jeszcze kilka osób nazwałoby mnie przyjaciółką a u mnie te osoby są zakwalifikowane jako dobrzy znajomi. Dobrzy znajomi to też wysoki status zresztą - nie trafia tam byle kto
Nigdy nie zawiodłam się na przyjaciołach, a było wiele sytuacji, gdzie mieli szansę się sprawdzić. Ja również staram się nie zawodzić.
Kiedy czytam wątki na forum osób samotnych lub takich w podbramkowej sytuacji życiowej to zawsze się zastanawiam, czy oni nie mają przyjaciół. Kiedy u mnie było bardzo źle - przyjaciele byli. Wyciągali za uszy z bagna, służyli swoją obecnością i pomocą w każdym możliwym zakresie. Dzięki nim tak naprawdę nigdy nie czułam się w sytuacji bez wyjścia...
Jeśli chodzi o pożyczanie - Emuś, chyba byśmy się szybko przestały lubić
Z prostego powodu - rzadko oddaję małe sumy. I to wcale nie świadczy o mojej złej woli - ja po prostu o tym zapominam. Jakoś tak wśród moich znajomych przyjęło się, że z drobnych sum się nie rozliczamy. Więc kiedy np jestem w sklepie i przyjaciółka dorzuca mi 2 zł to jakoś podświadomie nie traktuję tego nawet jako pożyczki. Innym razem ja coś kupuję jej i nie liczymy, czy na pewno wychodzi na zero. Zdaję sobie sprawę, że niektórych ludzi taka postawa może drażnić. Chciałabym tylko, aby ci niektórzy mi zwyczajnie o tym przypomnieli zamiast np. ochłodzić kontakt bez wyjaśnień. O większych sumach pamiętam i bardzo mi wiszą na sumieniu więc staram się jak najszybciej dług oddać
W kwestii nadopiekuńczości - moim zdaniem to robienie dzieciom kuku. Zawsze mnie zastanawia, gdzie te matki mają oczy, uszy a przede wszystkim rozum. Oczywiste jest, że nie będą mogły zawsze być koło dziecka - ono musi samo nauczyć się sobie radzić. Z kolei takie np. ubieranie dziecka to specyficzny przykład i wierzchołek góry lodowej. Bo, praktycznie zawsze, takie dziecko umie się samo ubrać (robi to w przedszkolu czy szkole, bo nie ma tam mamy, która by pomogła). Kiedy widzi na horyzoncie mamę - wyrastają mu dwie lewe ręce. I dziecko się uczy, że mama służy do obsługi jego szanownej osoby...
Na razie tyle. Podniosłam kafejkę nieco wyżej w klasyfikacji ![]()
23 824 2012-02-26 15:20:39
Hej kochani ![]()
Ale piękne słoneczko dzisiaj u mnie się pokazało! A ja cały weekend przeleżałam chora z grypą. Nienawidzę siedzieć bezczynnie w domu, więc nie mogę się już doczekać jutra i uczelni.
Aż dziwne. ![]()
Alu ogromne wyrazy współczucia...
Beata u mnie ten utwór też nie podchodzi pod mój gust muzyczny, ale jak to znalazłam, to takie wspomnienia wróciły, łooo ![]()
Kochani jaka jest wasza ulubiona pora roku? Nie pamiętam, czy nie padło czasem już tutaj kiedyś takie pytanie, ale tak jakoś teraz mi się nasunęło ![]()
Ja bardzo lubię zimę i lato. Jak zima to taka fest, ze śniegiem i mrozem, a jak lato to też takie w pełni, czyli słoneczko, ciepła woda w jeziorkach.
Wiosna i jesień są dla mnie takie nijakie, chociaż nie mówię, że za nimi nie przepadam. Ale jeśli miałabym wybierać to stanowczo lato i zima ![]()
23 825 2012-02-26 16:05:58
Oj Karola, czy nie mogło Cię do łóżka położyć coś atrakcyjniejszego niż grypa?
Pytanie o ulubioną porę roku na pewno było, ale i tak nie pamiętam co kto i kiedy pisał. Poza tym to pytanie wpędza człowieka w miły nastrój, więc odpowiem z przyjemnością: uwielbiam wszystkie pory roku.
Wiosna - uwielbiam pierwsze ciepłe dni i te już trochę później, kiedy zaczyna być zielono. W powietrzu jest taka niemal namacalna energia, tak jakby ziemia chciała wykipieć
I potem ten gwałtowny wybuch, kiedy z dnia na dzień staje się zielono. Wszystko żyje i jest pięknie...
Lato - nie lubię upałów, ale lato ma w sobie taką atmosferę wolności. Nawet, jeśli się spędza je za biurkiem lub ciężko zasuwając jak ja przez ostatnie lata spędzałam. Ale wolność czuć. Uwielbiam takie upalne popołudnia (oczywiście pod warunkiem, że nie muszę nic robić), kiedy przyroda staje się taka leniwa i senna. Uwielbiam letnie poranki, kiedy jest taki przyjemny chłodek i można boso tuptać po rosie. I uwielbiam mgłę - zarówno o poranku jak i tę wieczorną. Suuuuper.
Jesień - ciepła i słoneczna jest po prostu cudowna. Ale nawet te deszczowe dni mają dla mnie swój urok. Są takie...refleksyjne. Jesienią uwielbiam zbierać grzyby. Nawet nie tyle chodzi o zbieranie grzybó co o las - taki wilgotny i pachnący...
Zima - lubię mroźną i śnieżną. Ale nie w Warszawie. W Warszawie zima jest zimna i brudna. Na wsi jest śliczna. A najbardziej uwielbiam taki krajobraz zasłany śniegiem i z białymi drzewami. Las zimą jest niesamowicie cichy, tak jakby wszelkie dźwięki zostały stłumione białą kołderką. No co ja zrobię, że wszystko lubię? ![]()
23 826 2012-02-26 19:07:02
Megi, widzę Cię!!!! Chodź tu!!!!
23 827 2012-02-27 10:08:06
Ale się ruch zrobił ho ho ![]()
Ja także z pór roku najbardziej lubię lato i zimę. Przejściowych pór roku nie lubię z uwagi na tę ciągłą zmienność pogody i to, że łatwiej się przeziębić. Generalnie najbardziej lubię zimę. Dlaczego? Ciężko wyjaśnić. Po prostu lubię niskie temperatury, śnieg itd. Lato też lubię, ale bardziej dlatego, że wtedy zawsze mam długi urlop i sobie odpoczywam
Pożyczać kasę mi się zdarza, ale raczej drobne kwoty i w zasadzie oddaję z dnia na dzień. Przeważnie pożyczam nie bo nie mam, ale dlatego że nie mam przy sobie a nie ma jak wypłacić z bankomatu na przykład
Jak komuś nie oddam pieniędzy to dziwnie się czuję w towarzystwie tej osoby, więc staram się oddawać niezwłocznie.
Co do moich jeszcze relacji z ludźmi, to chyba najbardziej denerwują mnie dwie postawy. Pierwsza polega na wykorzystywaniu. Poznałem kilka jednostek, które swoją egzystencję opierają na wykorzystywaniu innych. Pomagać takim osobom mają wszyscy i wszędzie. Jak tylko ktoś odmówi, to wielka obraza majestatu. Podejrzewam, że taka właśnie postawa wiąże się z wychowaniem w poczuciu bycia absolutnym centrum wszechświata (jako dziecko). Potem taka osoba w świecie dorosłych nie potrafi się odnaleźć, gdy tylko ktoś śmie odmówić pomocy. Spotkałem w życiu wiele takich osób, głównie w pracy. Druga postawa polega na nazywaniu wszystkich wokół swoimi przyjaciółmi. Wyjątkowo mnie to denerwuje. Wiadomo, że w razie problemów to ci przyjaciele z nazwy znikną i tyle z nich będzie. A prawdziwych często wyłowić w całym stadzie przyjaciół przyszywanych.
Pozdrawiam
23 828 2012-03-04 22:03:42
czesc ![]()
siedzę sobie tu od piątku (ofkors z przerwami
) a tu mrozna pogoda
zimno tak, ze palce trzeszczą hahahaha\
rozruszam Was ![]()
http://www.youtube.com/watch?v=dJWsRdc1e9A
jak nie śmieszy to Was, to zażalenia piszcie do pani Basi ![]()
23 829 2012-03-09 20:30:04
Witam Was ; )
A wróciłam. Chociaż nastrój nadal nie najlepszy, uśmiechnęłam się, że nie będę przytulana. To był właśnie ten okres, gdzie potrzebowałam chwili spokoju, odpoczynku od wszystkiego, takiego małego azylu. Pewnie wiecie, o czym mówię.
No dobra, teraz chętnie tutaj popiszę. Ja nie wiem, tyle czasu mnie nie było, a tu taka cisza! Musicie się koniecznie poprawić
Beatko - nie ma żadnego odzwyczajania się, nie możesz nas przecież zaniedbywać tutaj :*
Odniosę się tak trochę, do tego, co mi się rzuciło w oczka. Tak więc najpierw o pożyczaniu pieniędzy. Dużych sum nie pożyczam, jakoś nie ma ku temu okazji. Drobne owszem. Tak samo, jak ktoś już wspomniał - zawsze wszystko staram się szybko oddawać i regulować, bo czuję się niekomfortowo i dość niezręcznie, kiedy jestem komuś coś winna. Co do takiego dorzucania 2zł przy kasie - podobnie jak Vinga, też nie traktuję, jak pożyczki, bo jest dokładnie tak, jak mówi. Raz ja coś kupię, raz znajomy i tak dalej ![]()
Pory roku. Na pewno mogę powiedzieć, że nie lubię jesieni. Jest zimno, wietrznie, pełno zarazków i w dodatku pada. Straszne błoto - ogółem, jeden, wielki syf. Plusem są tylko kolorowe listki i kasztany oraz żołędzie,które namiętnie zbierałam w dzieciństwie. Pamiętacie, jak się ludziki z kasztanów i wykałaczek/zapałek robiło? W tym roku takie zrobię, o ile nie zapomnę
a po drzewach jak się skakało! Swoją drogą. Zawsze miałam lęk wysokości, przez wiadukt się bałam przejść, a na drzewa to się pchałam, jak nikt!
Wiosna - lubię, ale tą ciepłą. Wszystko kwitnie, i słoneczko. Jest cudnie ![]()
Ale najbardziej lubię lato - mam urodzinki, zawsze jest odpoczynek, mam morze i plażę koło siebie. Jest tak ciepło, że wystarczy założyć tylko butki, a ja straszny zmarźluch jestem, więc wysokie temperatury mi bardzo na rękę:) Zimę też bardzo lubię, kocham śnieg, tą rażącą biel. Lepienie bałwanów, bitwy na śnieżki, iglo - zima kiedyś była ulubioną porą roku, bankowo ![]()
Nadopiekuńczość=krzywda. I nie trzeba nic więcej dodawać, ale z racji tego, że ja lubię gadać, i dawno mnie tu nie było, rozwinę temat
Dziecko, żeby prawidłowo funkcjonować musi się rozwijać, poznawać świat, doświadczać. Samemu! Nie z mamusią, tatusiem czy babcią. Oni za to dziecko, tego życia przecież nie przeżyją. I co później z takich pociech wyrasta? No jedne, wielkie, nieporadne ciapy. Jak później taki dorosły człowiek, ma być samodzielny, jak całe życie się matczynej spódnicy trzymał? Skąd ma wiedzieć, gdzie leżą granice, jak zawsze był głaskany? Cóż. Szkoda gadać. Nad moim młodszym bratem też tak skakali, i mama i babcia. Zawsze z siostrami mu dokuczałyśmy
Na szczęście sam się wyrwał spod ich skrzydeł, bo miał dość docinków z naszej strony ![]()
Na pytania to chyba wszystko, teraz może jeszcze coś ode mnie, skoro tak dawno nie zaglądałam. Z utęsknieniem czekam na wiosne, poza tym, postanowiłam przejść na troszkę zdrowszy tryb życia, może poczuję się lepiej
Chciałabym się Was zapytać, czy często jesteście zmuszeni do wybierania "mniejszego zła"? I jeśli tak, to powiedzcie mi, macie wtedy wyrzuty sumienia? Dalej, to ciekawi mnie, czy często po podjęciu ważnej decyzji, macie chwile zawahania i chcecie jednak zmienić zdanie? Poza tym, ciekawi mnie jeszcze jedna kwestia. Znów sobie myślami wracam do homoseksualizmu. Mianowicie, osobom hetero, wybór partnera, pierwsze randki przychodzą tak naturalnie, same z siebie. A im? Myślicie, że to też jest "naturalne"? Czy w momencie randki z dziewczyną, chłopak stwierdza 'to jednak nie to'. Wiem, że bardzo uprościłam, i że to o wiele bardziej skomplikowane, ale Waszym zdaniem, tak schematycznie, jak to wygląda?
Tyle ode mnie na dziś, pozdrawiam Was :*
23 830 2012-03-09 21:00:02
Alu, suuuper, że wróciłaś
A dzięki Tobie i Alę-Wiśnie zobaczyłam. Tu było tak cicho, że aż nie zaglądałam ![]()
Najpierw o homoseksualistach, bo to najciekawsze
W pierwszej chwili pomyślałam, że pytasz, czy oni "naturalnie" wyłapują się w otoczeniu - idą sobie, patrzą, ooo, on też jest homo to ja go poderwę
Ale chyba nie o to pytałaś. Myślę, że większość z nich od początku wie, że jest inna. Niestety, poziom tolerancji naszego społeczeństwa sprawia, że te osoby długo się ukrywają, często same ze sobą walczą, czasem same siebie uważają za nienormalne. To ukrywanie jest strasznie, strasznie złe. Nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo złe, dopóki nie poznałam jednego geja. Pracował z moim mężczyzną, prawie od początku wiedziałam, że jest innej orientacji. Czasem przychodził do niego jego chłopak (nawiasem mówiąc - chyba kilkanaście lat młodszy). No i wszystko ok, pan gej był przesympatyczny i bardzo go lubiłam. Szokiem była dla mnie informacja, że miał żonę i ma dwoje dzieci. No masakra normalnie. Jego syn ma coś koło 16 lat. Wyobrażacie sobie jak się czuje nastoletni chłopak, który wie, że ma ojca pedała (i jego koledzy też zapewne wiedzą)? A jak musiała się czuć jego żona, kiedy mąż odszedł do faceta? Gdybyśmy żyli w społeczeństwie tolerancyjnym - bohater tej opowieści zapewne nie wikłałby się w żadne małżeństwa, dzieci itp., gdyż miałby odwagę żyć zgodnie ze swoją orientacją. Nie mam nic przeciwko homoseksualistom, ale przerażają mnie skutki nietolerancji. No i jestem przeciwna adoptowaniu dzieci przez pary homoseksualne. Nie w tym kraju, nie teraz...
Kolejne pytanko - właściwie nie potrafię przypomnieć sobie żadnej sytuacji, kiedy musiałam wybierać "mniejsze zło". Chyba tylko wtedy, kiedy decydowałam, czy tkwić w patologicznym związku, czy pozbawić dziecko ojca. Ale tu właściwie mogło być tylko jedno wyjście.
Po podjęciu ważnej decyzji nie mam żadnych chwil zwątpienia. Ważne decyzje zazwyczaj zapadają po mniejszym lub większym przemyśleniu. I jeśli już tę decyzję podejmę - czuję ulgę i trzymam sie decyzji. JEśli trzeba - szukam dodatkowych pozytywnych stron, ale NIGDY nie wątpię w jej słuszność. I nie rozważam "co by było gdybym postąpiła inaczej".
Alu, ja też postanowiłam przejść na zdrowszy tryb życia. Po tym jak założyłam rolki i po 5 minutach nogi mi się zaplątały, bo moje resztki mięśni poczuły się zmęczone... Tylko słabo mi to wychodzi. Ostatni weekend spędziłam u rodziców. Codziennie jeździłam rowerem (krótko, bo jak wspomniałam w nogach mam resztki mięśni) i wróciłam do Warszawy z mocnym postanowieniem kontynuowania passy. I co? Mija tydzień a ja nawet nie ruszyłam roweru ani rolek... Ani nawet schodów, mimo, że miałam zamiar po nich chodzić
Tylko żarełko odrobinę ograniczyłam. Zwłaszcza to o północy ![]()
Wisienko, panią Basię pokazał mi jakiś czas temu mój potencjalny przyszły szwagier. Fajna jest
Rafix - mam wrażenie, że należę do osobowości lubiącej korzystać z czyjejś pomocy
I na pewno nie wywodzi się to u mnie z wychowania
Chyba sama się tak wychowałam już w dorosłym życiu. Jak już pisałam - jest sporo osób, z którymi łączą mnie bliskie relacje. To takie naturalne, że bez wahania proszę je o pomoc, kiedy czegoś potrzebuję. Inną sprawą jest to, że zawsze bez wahania pomagam, kiedy ja zostanę o coś poproszona. Zupełnie się nad tym nie zastanawiam. Taki odruch
Osoby z dalszego otoczenia, które wiecznie proszą o pomoc skojarzyły mi się z takimi niedorobieńcami, które same nic nie umieją zrobić... Lub wykorzystywaczami. Takie osoby znam tylko z byłej pracy. W życiu prywatnym takich nie znam.
23 831 2012-03-10 10:36:22
Witam z samego rana;)
Beatko - rower, rolki, bieganie- super, świetnie. Ale jak, jeśli za oknem taka straszna pogoda? Wczoraj byłam trochę pobiegać, bo było w miarę ładnie, ale dziś już nic z tego
Jedzonka nie ograniczyłam..Dopiero zamierzam, ale najpierw muszę przysiąść do lekturki, co jest zdrowe i w jakich ilościach. Cóż, przeraża mnie wizja, że w lato, na plaży, będę wyglądać jak siedem nieszczęść ![]()
Czy często proszę o pomoc?Hm, zdecydowanie nie. Jestem raczej samodzielna, i staram sobie radzić ze wszystkim sama, tak mi po prostu wygodniej, tak się nauczyłam. I jakoś nie czuję potrzeby zmieniać tego. Taka ze mnie Zosia Samosia - bardzo lubiłam tą książeczką w dzieciństwie
Za to pomagać lubię. Daje mi to taką wewnętrzną radość, satysfakcję wręcz. Ale to chyba naturalne ![]()
I na końcu jeszcze wrócę do homoseksualizmu, bo pewnie najwięcej tu naskrobię. Żona i dzieci? Konsekwencje nietolerancji? Owszem, ale jeśli taki gej, sam zaakceptowałby, że jest inny, otoczenie też by zaakceptowało. Wiesz, jak dla mnie taka postawa to już egoizm. Ja rozumiem, że taki człowiek ma pohamowania, wstydzi się, i to nie jest takie "hop siup". Ale można sobie z tym poradzić, udać się do psychologa, jest masa sposobów na rozwiązanie problemów. Nie ma sytuacji bez wyjścia, nigdy. Ale jak wielkim egoistą być trzeba, żeby ranić inne osoby ze względu na to, że jest się innym od reszty? Tego nie zrozumiem, nie chcę rozumieć. I to naprawdę nie może być takie trudne, bo również znam faceta, który jest gejem i się z tym nie kryje od samego początku. Żona? To już trochę zobowiązuje, nie mówiąc o dziecku. Aż mi się ciśnienie podnosi, jak o tym człowieku myślę. I wiem, trochę oceniam to wszystko z góry, ale to się w głowie nie mieści.
Miłego dnia, uciekam na śniadanko ![]()
23 832 2012-03-12 19:09:43
Witajcie kochani po mojej długiej nieobecności.
:* Z góry Was przepraszam. Jestem zawalona sprzątaniem, praca (dalej stajnią), szkołą i.... życiem... Niedługo matura i egzamin. Strach się bać. Duuużo się u mnie zmieniło. Wróciłam do M. (nie wiedziałam, że jego uczucie do mnie jest tak dojrzałe i silne) od września jesteśmy zaręczeni i mieszkamy razem. Jest o niebo lepiej, oboje dużo się nauczyliśmy przez ten czas. Już szukam sobie pracy powoli. Muszę powiedzieć, że nie rozpisaliście zbyt dużo od czasu mojej nieobecności.
Dobra ale ja tu Wam wyrzuty robię a mnie samej chyba z rok nie było.
Będę pisać w miarę możliwości.
Pozdrawiam, Nat. :*
Pozdrawiam
23 833 2012-03-12 22:30:21 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-03-12 22:34:40)
Przyjmiecie?
Miło się Was czyta, więc postanowiłam napisać
., Z wątków mnie raczej znacie, Monia jestem
Ja przerzuciłam się na zdrowszy tryb życia, a byłam z żarłokiem (myślę, że jadłam około 3 tys kalorii dziennie, ale dokładnie nie wiem, to orientacyjnie, bo generalnie nie przejmowałam się kaloriami). W końcu kiedyś byłam laseczką ze 56-58 kg i 166 cm wzrostu. Tyle jadłam i serio nie tyłam, taki metabolizm. Ale popsuł się przez problemy hormonalne (no i moje jedzenie) i dobiłam do 86 kg przy 170 cm. Także, zaczęłam dietę, też dla zdrowia, mieszczę się teraz raczej w 1200- 1400 kalorii dziennie, choć łatwo nie jest. Na razie większość czasu i tak nie jestem w ruchu, bo szukam pracy, także pracy nie mam, więc tu dużo czasu w domu, ćwiczę, ale tak z 30 minut, bo na razie kiepska kondycja.
Do homoseksualistów nic nie mam, to nie choroba. Nie wiem co więcej dodać. Dodatkowo, mam kolegę na roku, który prawdopodobnie jest gejem, ale jest bardzo sympatyczny i sporo gadamy.
Co do pór roku, to ja lubię chyba najbardziej zimę i wiosnę. Zimę jak jest mroźna, to jak w górach byłam, wiosnę jak wszystko budzi się do życia. Lato też jest fajne, ale czasem jest za gorąco dla mnie. A np samego opalania, to nie za bardzo lubię.. choć ktoś mógłby powiedzieć, że mogłabym się opalić, bo mam porcelanową cerę
. Ale ja taką lubię, więc nie przeszkadza mi, że ja wolniutko się opalam. A z solarium nigdy nie korzystałam.
23 834 2012-03-13 14:46:04
Witajcie. Tak to ja, jedyny męski przedstawiciel tej kafejki, który się tutaj ostał. Naprawdę to ja, nie przewidziało Wam się. W końcu jak widzę tutaj mamy czas wielkich powrotów ![]()
Ala - Miło że jest lepiej i znowu zajrzałaś tutaj. Co do Twoich pytań. Pewnie, czasem wybieram mniejsze zło. Myślę, że każdy czasem staje przed takim wyborem. Nigdy nie mam chwili zawahania jak już dokonam wyboru. Owszem czasem żałuję, ale to po dłuższym czasie jak się okazuje, że można było wybrać lepiej. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
Co do pytania o osoby homoseksualne, to nie wiem - wydaje mi się, że taka osoba czuje wewnętrznie, że coś jest nie tak. Na przykład nie wyobrażam sobie, że chłopak w wieku 17-19 lat widząc skąpo ubraną dziewczynę (np latem) nie czuje podniecenia
Dlatego wydaje mi się, że takie osoby zdają sobie sprawę, że coś jest nie tak, ale nie do końca wiedzą co. Takie uświadomienie pewnie przychodzi później wraz z dojrzałością. A do tego czasu pewnie takie osoby mają za sobą kilka randek mniej lub bardziej nieudanych. Co do tych ludzi, którzy mają rodziny a tak naprawdę ukrywają swój homoseksualizm to mam własną teorię. Myślę, że to troszkę dorabianie ideologii do własnej postawy. Nie ma usprawiedliwienia dla takiej osoby i tyle. Niby się mówi, że żyjemy w mało tolerancyjnym kraju, że jest zaściankowość, ale na litość boską nie przesadzajmy. Nie wydaje mi się, żeby taka osoba z tego powodu, że boi się odrzucenia przez społeczeństwo i presji środowiska, miała oszukiwać drugą osobę będąc z nią w związku. Hipokryzja w czystej postaci. I nie oszukujmy się zdrada zawsze jest straszna, ale nie wyobrażam sobie bym miał się dowiedzieć, że moja partnerka zdradza mnie z kobietą. Z facetem ok, pomyślałbym o niej najlepiej to fakt, ale z drugiej strony cóż - znalazła kogoś i myśli że tamten jest lepszy, ja jej już nie wystarczę, więc droga wolna. Ale z kobietą? Pomyślałbym, że nigdy nie byłem dla niej ważny i nigdy nic nie było prawdziwe.
Beata - Korzystanie z cudzej pomocy to nic złego. Po to są w naszym otoczeniu życzliwi ludzie, byśmy mogli na nich polegać. Ja bardziej miałem na myśli osoby, które tak sobie zaplanowały życie, że wszystko za nich robi ktoś. Oczekują wiecznie pomocy i chcą być wyręczani. Mimo, że to dorośli ludzie. Takiej postawy nie cierpię. Nie znoszę u dorosłych ludzi braku samodzielności i niezaradności.
Co do dbania o siebie, to idzie wiosna i trzeba się ruszyć po zimie na rower. Na razie pogoda u mnie sprzyja bardziej spacerom (duży wiatr, ciężko się jeździ na rowerze).
Wiśnia - Zapraszam częściej tutaj
A tej akurat osoby z filmiku nie cierpię, bo nie lubię jak ktoś w internecie świeci swoją głupotą i prostotą
Ale cóż, każdy ma inny gust. A zażalenia nie będę pisał jednak ![]()
Natalia - Miło Cie zobaczyć tutaj po dłuższej przerwie. I miło poczytać, że z Twoim facetem się wszystko jednak ułożyło. Życie to jednak pisze nieprzewidywalne scenariusze i nigdy nie wiadomo co może nas zaskoczyć
Monia - Witaj. Jestem Rafał jak nie trudno się domyślić. Czasem tutaj sobie wpadam i wymądrzam się - na pewno przywykniesz
Ja mam tego typu problem, że tuż po studiach dość sporo przybrałem na wadze i o ile na początku nie było problemu (byłem wcześniej szczapa chuda), to po jakimś czasie dodatkowe kg zaczęły przeszkadzać. Od tego czasu jest dużo lepiej, ale do upragnionej wagi nigdy nie udało się dobić już od kilku lat. Choć muszę przyznać, że zbyt rygorystyczny w swoich postanowieniach nie jestem. Od paru dni zdecydowałem, że pora zrzucić jakieś 10 kg i zamierzam się za to ostro zabrać. Tak więc możemy się wspólnie dopingować. Zamierzam intensywny wysiłek (rowerem do pracy, po pracy siłownia i basen) wspomóc tym razem dietą, bo wcześniej fakt sporo ćwiczyłem, ale np wpadałem do domu i około 20 jadłem obiadokolację - na przykład schabowy z frytkami i surówką
Takie coś nie ma sensu. Nie wierzę też w liczenie kalorii, bo kaloria kalorii nierówna. Można jeść więcej kalorii i lepiej. Co do porcelanowej cery to wielu facetów bardzo lubi - moja kobieta ma taką cerę
I kiedyś jak się opaliła mocno latem, to mi się to mniej podobało. Nie wiem skąd się utarło, że kobieta opalona wygląda ładniej. A co mężczyzna to inny gust. I szkoda zdrowia na solarium.
Pozdrawiam wszystkich.
23 835 2012-03-13 15:25:56
Witaj Monia ![]()
Od pewnego czasu myślałam, że przydałaby się nowa krew, bo kafejka nieco nam zdziadziała
Strach jednak zapraszać osoby nowe na forum (jak to kiedyś Bianka robiła) bo po kilku słowach w dziale "poznajmy się" trudno ocenić, jak z taką osobą będzie można się dogadać...
Ciebie, Truskaweczko kojarzę bardzo dobrze i myślę, że będziesz tu pasować. Dużo gadasz (to komplement
) i często bywasz na forum - oj przydasz się tu nam ![]()
****************
Skąd Wy wytrzepaliście wątek o solarium? Czy ja czytam nieuważnie, że nigdzie takiej wzmianki nie zauważyłam ![]()
Więc w tym kontekście powiem Wam coś tak idiotycznego, że nie uwierzycie, że to ja napisałam. Otóż, kiedy byłam młodszą nastolatką (koniec podstawówki w starym trybie, czyli jakieś 13 lat) to strasznie zazdrościłam mojej przyjaciółce porcelanowej cery. Zupełnie jakoś nie wiązałam tego faktu z opalaniem. Ja byłam dzieckiem, które do domu wracało tylko spać, więc w sposób naturalny całorocznie byłam brązowawa. Więc wymyśliłam sobie, że ona chyba... dokładniej się myje. I szorowałam moją twarz szczotką, próbowałam nawet pumeksem - żeby była taka jasna jak u niej. Nie wpadłam na to, że ona całymi dniami siedzi nad książkami a dom opuszcza tylko w celu przemieszczenia się do szkoły, więc nie ma jak zdobyć mojego odcienia cery
Teraz opalać się nie mogę, więc mam porcelanową cerę. I, dla odmiany, wcale mnie to nie cieszy
Jeszcze o homo:
Rafał, piszesz, że 17-19 -letni chłopak powinien zauważyć, że nie kręcą go dziewczyny. Ja myślę, że taki chłopak już dawno zauważył, że kręcą go chłopaki. Ale podejrzewam, że on może mieć problem z przyznaniem się przed samym sobą. Może za wszelką cenę chcieć "znormalnieć". Może myśleć, że jak będzie wiódł "normalne" życie to się do tego przekona i własna płeć przestanie być dla niego atrakcyjna. Ostatnio ktoś mnie zamurował stwierdzeniem, że homoseksualizmem można się zarazić wchodząc w intymną relację (powiedzmy z ciekawości, nie mając takich określonych skłonności) z przedstawicielem własnej płci. To ja już we wszystko jestem w stanie uwierzyć. W to, że ktoś myśli, że jak będzie miał żonę to mu "przejdzie" też już wierzę... W kwestii nietolerancji nie chodzi mi o lęk przed odrzuceniem jeśli się ujawni prawdziwą orientację. Uważam, że nietolerancyjne społeczeństwo sprzyja temu, żeby młody człowiek (przecież orientacja ujawnia się zazwyczaj bardzo wcześnie) ukrywał swoje skłonności przed samym sobą i łudził się, że mu się tylko tak wydaje i że może to zmienić.
Natalia, nie wiem, czy rok Cię tu nie było, ale długo... A jeśli od września jesteś znowu z M. to znaczy, że przynajmniej od września Cię nie było
Cieszę się, że Ci się układa. Jestem wprawdzie przeciwniczką wchodzenia dwa razy do tej samej rzeki, ale jednocześnie uważam, że to zależy od indywidualnego przypadku. Jeśli teraz jesteś szczęśliwa (a minęło trochę czasu od września) to znaczy, że najprawdopodobniej była to dobra decyzja
Marzenko, wracaj tu! NIC nie usprawiedliwia Twojej nieobecności, za to brakuje tu Twojego pogibanego podejścia do świata ![]()
23 836 2012-03-13 20:16:13 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-03-13 20:21:03)
Zabawne, jak byłam mniejsza to myślałam chyba podobnie
. Np Ci mają ciemniejszą cerę, bo pewnie tak dobrze się nie myją
. Haha.
Mój facet też ma jasną cerę, ciemne włosy jak ja, zielone oczy, jak bliźniaki trochę hehe
. Tylko ,zę on szczuplejszy, ale niech poczeka, to mu dorównam
.
Oj, na diecie nie jest łatwo, wiecie, że ja jednego dnia tak się załamałam, że chciałam to rzucić? Tyle rzeczy wokół kusi, miałam już wiele kryzysów, choć dieta to u mnie mus- właśnie dla zdrowia. Ale zawzięłam się i jakoś daję radę. No, ale nikt nie twierdził, że będzie łatwo
. Kryzysy trzeba jakoś przeżyć
. Ja też tych dokładnie kalorii nie liczę, dlatego piszę tak orientacyjnie, że tyle jest teraz w mojej diecie, ale na pewno to się waha, ja nie mam dokładnej wagi, to się liczy nawet na oko, ale i tak można to w miarę dobrze policzyć. Ale generalnie, chodzi mi by było zdrowo. Jak najwięcej warzyw, jem 5 posiłków. Kolację jem tak ok 20, przed 21, bo to, że musi być do 19, bo inaczej waga nie zejdzie, to podobno mit. Można jeść i później, jeżeli później się chodzi spać i jeżeli jest lekko, to waga i tak powinna się zmniejszyć
. Także spokojnie, ja jem wtedy na kolację sałatkę warzywną, dużo jej zjadam (taki trochę głębszy talerzyk) i kanapkę z chleba ciemnego np z chudą wędliną. I jest OK
. No i staram się pić dużo wody. Nigdy za wodą nie przepadałam, ale jednak to wspomaga, dlatego no cóż, lepiej pić.
Nie wiem, co więcej tym razem napisać, tak Rafi, będziemy wspierać się w zrzucaniu kg
. Na pewno będzie dobrze
.
Pozdrawiam
.
23 837 2012-03-13 20:56:18 Ostatnio edytowany przez London69 (2012-03-13 20:58:18)
Hej kochani ![]()
Truskawka my się znamy z innego wątku
Witamy ![]()
Jeszcze co do pór roku to ostatnio jak czekałam na autobus jadąc na uczelnie, tak sobie pomyślałam, że w lato to nawet takie zwykłe siedzenie na przystanku sprawia człowiekowi przyjemność. Można sobie posiedzieć, poczekać na ten autobus, poczytać książkę. Czas jakoś tak szybciej wtedy upływa, niż gdy czekamy zimą, w śniegu, deszczu itd. ![]()
A teraz pytanka:
1. Wiadomo, czasem trzeba wybrać mniejsze zło, jeśli już to robię, nie żałuję, nie mam wyrzutów sumienia. ![]()
2. Często podejmuje wieeele różnych decyzji. Jeśli są to decyzje codzienne, robię to od razu bez zastanowienia. Natomiast jeśli są to decyzje poważniejsze, nie spędzam też nie wiadomo ile czasu na przemyśleniach, ponieważ im więcej człowiek się zastanawia nad tym, tym więcej pojawia się wątpliwości. I wychodzę z założenia, że jeśli ma się możliwość zrobienia czegoś, to lepiej żałować tego, co się zrobiło, niż żałować, że nie zrobiło się nic a miało się możliwość działania.
3. Jeśli chodzi o homoseksualizm, to nie mam pojęcia, ale wiem, że ich problemy są takie ciut inne. Ostatnio np. napisała do mnie moja dobra koleżanka, ponieważ zostawiła ją dziewczyna. Niby też ludzie, tylko z pociągiem do tej samej płci, ale ja kompletnie nie potrafiłam jej pomóc, doradzić. Dla mnie to całkiem inny świat, mówiąc 'Nie przejmuj się, nie była Ciebie warta' no nie wiem, jakoś tak dziwnie się czułam. Bałam się, że odpowiednio nie pomogę. Nawet nie potrafię opisać tego, jak się czułam.
Może dlatego, że pierwszy raz ktoś przyszedł do mnie z takim problemem?
Od dwóch tygodni zdrowo się odżywiam, robię 200brzuszków dziennie i skaczę na skakance po 20/30 minut. Nie mam w planach odchudzania, chcę po prostu się ujędrnić. Zbliża się wiosna i jakoś tak aż człowiek chce zadbać o siebie.
Dziwne jest to, że gdy chce się odchudzać, patrzę na wagę i nic nie znika. A teraz, gdy prowadzę zdrowy tryb życia, bez zamiaru zrzucenia wagi i z ciekawości dziś weszłam sobie na wagę, to aż się zdziwiłam, że straciłam 2kg. To chyba takie wynagrodzenie za męki niejedzenia słodyczy ![]()
Pozdrawiam! ![]()
23 838 2012-03-13 23:58:22
Witam Was, Kochani.
Czytam Was często, tylko z czasem krucho, żeby zebrać myśli i coś mądrego napisać.
Z pór roku najbardziej lubię Wiosnę. Wszystko się budzi do życia, coraz więcej kolorów dookoła, dni są dłuższe, wiatr cieplejszy. Nieodłącznie z tym stanem kojarzy mi się piosenka Grechuty, który to wzdycha: "Wiosna, wiosna, wiosna ach to Ty." Wtedy nawet największe problemy mają inny wymiar. Zresztą wyczuwalna jest zapowiedź lata, który obok wiosny jest również moim ulubionym okresem roku. Latem chodzę bezkarnie porozbierana (oczywiście, bez przesady). Jest słońce, które kocham. Człowiekowi chce się uśmiechać. Mało tego wieczory są dosyć fajne. Można pójść na romantyczny spacer. Nawet burze nie są mi straszne. Ubolewam zawsze nad tym, że mija to wszystko zbyt szybko.
Potem jest tylko gorzej. Z jesienią przychodzą złe humory. Deszcze niespokojne, siekające swym strumieniem po twarzy. Wiatry o wiele chłodniejsze. Błoto wszędzie. Szaro, buro i ponuro. Potem zima. Mróz, od którego nos mi odpada. Padający śnieg, przez który spóźniają się tramwaje i ja automatycznie do pracy. Ten puch topnieje i wszędzie są "fajne" kałuże, nie do ominięcia. Jest ślizgawica, przez którą można sobie nogi połamać... Za to jedynym plusem są długie wieczory
Lubię je tak samo, jak długie dnie.
Co do homoseksualistów. Zupełnie mi nie przeszkadza ich "inność". Znam paru i pozostaje mi tylko żałować, że są tej orientacji, bo niejeden hetero mógłby im pozazdrościć urody... Ale pociesza mnie fakt, że "Gej najlepszym przyjacielem Kobiety" ![]()
Witam nową Koleżankę
Jestem Meg, miło mi.
U mnie w porządku. Jestem starsza o rok i niestety z tymi urodzinami przyszła też refleksja...
No nic, ja uciekam spać. Jutro wolne (dzięki Bogu), odpocznę trochę. Idę poczytać, bo mam co a nie mam czasu na taki relaks.
Ściskam Was wszystkich i życzę dobrej nocy. :*
Pozdrawiam.
23 839 2012-03-14 01:26:52
Witam serdecznie.
Witaj Truskaweczko . Co za słodki nick.
Ja kocham jesień. Jestem do niej podobna.
Pa
23 840 2012-03-15 10:52:03
Witajcie! No żeby facet stał się najbardziej aktywny w tej kafejce to wstyd dla Was Panie
Beata - Skąd wziął się temat solarium? Hmmm był temat pór roku, było o tym że ktoś lubi lato, potem że lato to opalanie i pojawił się temat cery. A stamtąd do tematu solarium rzut beretem ![]()
Co do ukrywania faktu homoseksualizmu to sam nie wiem - wydaje mi się, że młodzi ludzie ukrywają to jednak bardziej, bo się zwyczajnie wstydzą. Z resztą ja nie każę nikomu nosić plakietki z napisem "jestem gejem". Nie musi też taka osoba przyznawać się publicznie nikomu do tego. Jednak gdy taka osoba wchodzi w związek małżeński, bo lepiej mieć taką przykrywkę jak żona i dzieci, to bierze mnie obrzydzenie. Nie trzeba wykorzystywać innych do własnych celów w sposób tak perfidny.
Monia - Co do odchudzania, to jednak podobno prawda, że lepiej nie jeść później niż 18-19. Pewnie ten pogląd zakłada, że normalny zdrowy człowiek chodzi spać najpóźniej około 22-23. Być może jak ktoś chodzi spać o północy lub później, to u niego takie coś się nie sprawdzi.
Karola - "ostatnio jak czekałam na autobus jadąc na uczelnie" - a jeszcze niedawno były strachy przed maturą, jak ten czas leci
Często tak jest, że jak nam na czymś zależy to staramy się i nic, a jak nie zależy to samo przychodzi. Pewnie tak jest z Twoim odchudzaniem i gubieniem wagi ![]()
Megi - Ja bardzo niedługo będę o rok starszy. Pojawi się nowa cyferka z przodu
Też mam parę refleksji z tym związanych. Na pewno nie ma co się dołować wiekiem.
Ema - Jesteś podobna do jesieni? Nie żartuj. Dla mnie jesteś podobna do każdej pory roku po troszku. Taki całoroczny mix
Ale ja to mówię tylko na podstawie tego co wiem i zaobserwowałem, Ty znasz samą siebie dużo lepiej. Czemu tak krótko i bez tych uśmieszków i wygłupów?
Mam nadzieję, że nic się nie stało poważnego Em?
Wszystkich pozdrawiam
R.
23 841 2012-03-15 12:57:54
Witam po dłuższym niebycie w kafejce,widzę że nowa osóbka się pojawiła Truskaweczko witam i ja.
Napisała być coś o sobie , czym się ciekawisz na co dzień?
Widzę że z niebieskiej chmurki spadła do nas Emcia po pobycie w raju. Ciekawe czy ma rozmarzony wyraz twarzy ![]()
Widzę że pisaliście o solarium bo czytam tu Rafała post więc ja akurat o solarium nic nie wiem. Nigdy nie byłam i nie miała bym na to ochoty.
Mam kumpla co tam pracował i opowiadał jak podgląda się klientki, więc sory ale nie ufam takim miejscom.
Temat homoseksualistów często poruszam z moja przyjaciółka Kaśką.Ogólnie nic do nich nie mam, zawsze wyznaje że lepiej mieć sąsiada geja niż heteryka sadystę .
Ale wiadomo może się i trafić gej sadysta kto wie.
Generalnie nie wtykam nosa w to kto z kim śpi,w jakiej pozycji i chcę by nikt nie wtrącał się w moje sprawy.
Truskaweczko co do diet mitem jest ze należy się głodzić stosując dietę oraz to ze trzeba nie jeść po 18.Należy jeść zdrowe i tak nasycone posiłki by nie odczuwać głodu.
Jest masę przekąsek zdrowych które można zjeść na kolację i nie tyć. Sama też jestem na diecie.
Dziś moi drodzy zaprząta moją głowę inny problem, może wypowiecie się na ten temat.
Mam dwóch braci, obaj już założyli rodziny i myślałam będzie dobrze
1 - Ma 35 lat zonę od 4 lat, nigdzie nie zarejestrowany bo komornik by go zaraz dopadł . Czemu tak sie boi komorników? A bo wszędzie gdzie tylko się da robi machlojki.
Był jeszcze nastolatkiem gdy zaczął pokazywać rogi. Nie zliczę ile razy wszyscy wyciągali go z długów, a nawet z aresztu.
Każdy widział że nie liczy się z nikim. Poznał swoja przyszłą zonę. Już jej biednej współczułam, oszukiwał ja na każdym kroku a ona z płaczem za nim łaziła wyznając miłość. Ostatnie dwa lata znów wali ją w rogi ma dwie kochanki a jej wmawia chorobę psychiczna.
Czemu o nim piszę? Wiec zachorował najpierw na trzustkę potem doszła wątroba. Ostatecznie diagnoza białaczka. Choć nikt nie widział wypisu z szpitala bo on podarł to.
Nie ubezpieczony zapisał się pod wpływem lekarza na eksperymentalne leczenie nowymi lekami no cud po prostu. A on co robi?
Nadal się nie ubezpiecza nikomu nic nie mówi. Pije chodzi po kasynach i nic by się nie wydało gdyby nie przyszedł list ze szpitala że nie stawia się na kontrole, no i rachunek 12 tysięcy.
Nie rozumiem takiego życia, ma 35 lat błąka się po wynajętych mieszkaniach w Warszawie za które nie płaci bo i po co.Prezenty ślubne swoje zostawił w zastaw za rozliczenie części czynszu.
Ktoś by pomyślał biedny to i nie ma. On zarabia 3,5 tysiąca i o wiele więcej w ukryciu przed żoną.
Czemu więc jest takim debilem?
Na własne życzenie nie chce się leczyć co skutkuje nie długą śmiercią. Jego żona tez na to chyba lachę kładzie. Jak można patrzeć jak mąż na własne życzenie umiera?
2 Drugi brat 24latek żona i córeczka prawie rok. Chodził z nią od 2 gimnazjum czyli co najmniej 6 lat.Miał dość życia bez niej i nalegał na ślub.
A teraz gdy jest dziecko on wychodzi sobie na 6 godzin do kumpla a ona mi płacze bo nie wie co zrobić. Co z tego że nie pije i nie bije jak ciągle jest nie obecny. Nie umie dbać o relacje w rodzinie bo wiadomo moja rodzina to syf.
Każdy z moich braci nie widzi winy w sobie . O rodzinne więzi trzeba dbać jak o klejnot. Kto jest nam bliższy niż ukochana. Ale dzisiejsza młodzież ani myśli wkładać wysiłek,chce mieć już i szybko wszystko , brać co najlepsze a resztę wywalać.
Jak można będąc świadomym człowiekiem niszczyć sobie życie, swoim bliskim i rodzinie? Nie rozumiem takiego czegoś.
23 842 2012-03-15 15:07:50
hoho, Natalia się pojawiła! Nie do wiary, jeszcze ma czelność nas ganić
Wracaaj tu, i naskrob coś więcej
Jak już pisała Beatka, dobrze, że Ci się układa. I nie wchodzi się parę razy do tej samej rzeki, ale można dać szansę, jeśli to jest tak silne, jak mówisz ![]()
Witam truskaweczkę, z chęcią przyjmiemy, za cicho się u nas robi. Mam nadzieję, że Ci się spodoba
Jestem Ala,Alicja albo jak wolisz po nicku - Magda.
Pozazdrościć determinacji. Powiedz mi, czy Ty te wszystkie kalorie liczysz? Ja bym miała dość, o zgrozo, za dużo matematyki ![]()
Ja też o solarium nie widziałam, tylko u Rafałka. Nie popieram, jak ktoś chce być opalony, to zapraszam na plażę
Kaloria kalorii nierówna - fakt. Ale nie wolno przesadzać. Wypadałoby jeść zdrowo, ale także z umiarem. Ja planuję przed wszystkim bieganie + rower +zdrowsze jedzonko. I do tego może rolki ? ![]()
Hahahaha, Beatko.. myłaś się niedokładnie mówisz? Oj, to kolegować się z Tobą musiało być ciężko, do czasu spotkania z pumeksem
Czemuś się opalać nie możesz?
Ja się nie mogłam opalać, po poparzeniu. Przez 2 lata. Rozumiecie?! Plaża 20minut ode mnie, i bez słońca? I tak się opalałam ![]()
Czy można się zarazić homoseksualizmem? Co to, to nie. W życiu się z takim czymś nie spotkałam i nie uwierzę. Taka osoba musiała sobie wmawiać, że jest "normalna" do czasu, aż nie spróbowała. Albo jest ciekawa, popróbuje i się znudzi.. Zarazić ot tak, się nie da.
Kolacje trzeba jeść moi drodzy do 18. Taka reguła. Fakt, błędna. Chodzi oto, by jeść ostatni posiłek 3-4 godzinki przed snem, aby został on strawiony ![]()
HHAHAHAHAHAHA. 200 brzuszków dziennie? Nie wiem, jak wyrazić mój śmiech
W życiu bym się na taką katorgę nie skazała. Ewentualnie 20 mogę zrobić:)
Meg, jaka refleksja? Bo albo coś ominęłam, albo nie wspominałaś ![]()
Emcia się popisała! Takiego długiego wpisu to tylko pozazdrościć
Wymień te Twoje podobieństwa do jesieni, jak wrócisz.
Rafałek znów zajrzał, aż dziwne
Ale to bardzo dobrze ![]()
Różyczko - Twój brat, cóż. Jest trochę za stary na tekst "kiedyś dorośnie". Chyba tutaj pasuje "ten typ tak ma". I "starego psa nowych sztuczek nie nauczysz". A skoro on dzieciaka był takim łobuzem..Wiem, że się martwisz, ale skoro z niego taki uparciuch i jak mówiłaś, z nikim się nie liczy, nie widzę rady..Szkoda mi tylko żony, bo ją krzywdzi. No i rzecz jasna, reszty bliskich, którzy się martwią. I myślę, że żona nie kładzie na to lachy, tylko nie jest tak silną osobą. Spróbuj wyperswadować braciszkowi leczenie. Mądra kobitka jesteś, może sobie poradzisz
Różyczko - drugi brat. Widzisz, dobry chłopak. On na pewno świadomie nikomu nie chce sprawiać bólu czy rozczarowania, ale może ma dość, taki wewnętrzny kryzys, chwile zwątpienia. Musi kochać żonę, skoro tak długo z nią jest, zdecydował się na dziecko. Ale każdemu jest czasem ciężko i sobie nie radzi. Może to krótkotrwałe, przejściowe. A jeśli nie, to przyda mu się solidny kopniak w dupe od starszej siostrzyczki ![]()
Ja tak tylko chwilke, pogadałam, wrócę później. Muszę się przyzwyczaić do codziennego zaglądania tutaj
Żegnam Was ![]()
23 843 2012-03-15 16:45:41 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-03-15 16:49:20)
Hej.
Tak liczę te kalorie, ale tak mniej więcej z Internetu. I np jak coś mna mało kalorii, to np zjem więcej np warzywa, tego nie trzeba sobie odmawiać. Ale grunt, by było zdrowo, kalorie to już mniej ważne.
Będę pisać do Ciebie Alu
. A czemu nick magda?
No tak, Rafix, jak ktoś chodzi spać ok 24 to sprawa jest inna, dlatego ja jem kolację po 20/ przed 21, inaczej bym umarła z głodu, jak późno czasem chodzę spać.
Dziś byłam u lekarza, bo miałam też podejrzenie kłopotów z nadnerczami. Jednak się nie potwierdziło. Dlatego mam tylko/aż zespół policystycznych jajników, ale to wiedziałam od dawna. Dostałam tabletki anty nowej generacji, które poprawią stan moich jajników i nie będą utrudniały odchudzania. Będzie dobrze
.
Mnie też przeraża te 200 brzuszków dziennie... oj, ale ja to mam kiepską kondycję.. ale mimo wszystko wydaje mi się to za dużo, nie ma co przesadzać
.
Różyczko , też słyszałam historie, że w niektórych solariach podglądają klientki, a one nic nie wiedzą, także nic mnie nie zdziwi. A ja po prostu nie chodzę, bo jak pisałam lubię swoją jasną cerę i nigdy do opalania szczególnie mnie nie ciągnęło. A tym bardziej do leżenia plackiem
. Takzę, jeżeli jednak bym chciała być opalona, to pewnie wolałabym już opalić się np nad morzem chodząc czy pływając. Byłoby to dla mnie przyjemniejsze.
23 844 2012-03-15 17:14:29
O, to mnie zaskoczyliście. Tu się coś dzieje ![]()
Jeśli ktoś widział zdjęcia Karoli (a większość widziała
) to nie dziwi ilość brzuszków. Dziewczę wygląda jakby prosto z sali fitness wyskoczyło
Ja bym zdechła po 20. Ale jak ktoś widział moje zdjęcia (a większość widziała) to też nie dziwi. Ja wyglądam jakbym w życiu sali fitness nie widziała (co zresztą jest prawdą
)
Oczywiście ja też się odchudzam. Mniej więcej od 20 lat
Potwierdzam, że niejedzenie po 18 to mit. Podobnie jak syte śniadanko. Posiłki mają być zbilansowane i lekkie. Ostatni na jakieś 3 godziny przed snem. To wszystko. Póki co - dla mnie nawet te mizerne wyznaczniki są zbyt trudne do realizacji. Za bardzo lubię mięsko. A mięsko upichcone na parze to nie mięsko ![]()
Ale kiedy była w wieku Truskaweczki to też liczyłam kalorie. Nic z tym nie robiłam - tylko zapisywałam co pochłonęłam. Wychodziły mi kosmiczne ilości - 3500-4000 kcal. Ale wtedy nie byłam zgrzybiałym pasztetem przyczepionym do klawiatury, więc jakoś te kalorie się rozmywały. Chudziną nigdy nie byłam, ale wtedy wyglądałam ok. No a chudłam w wakacje - brałam namiot, przyjaciółkę i pedałowałyśmy przed siebie. Wracałyśmy po tygodniu z zupełnie odmienionymi figurami ![]()
Alu, opalać się nie mogę, bo moja choroba to wyklucza. Kiedyś to była tylko teoria, bo nie mogłam się opalać, ale mój styl życia sprawiał, że było to nieuniknione. Więc każdego lata wyglądałam jak czekoladka, a na jesieni pokutowałam wściekłym bólem wszystkich stawów
Ale młodzieńcza głupota uznawała, że jest to cena warta 3 miesięcy tego "idealnego" kolorytu. Teraz mój organizm protestuje skuteczniej - otóż na słońce reaguję po prostu alergicznie. Nawet po krótkim pobycie na słońcu bez kremu z mega filtrem moja skóra wygląda jak poparzona. No i już się nie barwi na czekoladkę - raczej na różowego prosiaczka. Więc opalanie już mnie nie kusi - kto chciałby wyglądać jak różowy prosiaczek? Już lepiej mieć tę szlachecką bladość cery ![]()
Różyczko, bardzo smutne jest to, co piszesz. Niestety, są ludzie, do których racjonalne argumenty nie trafiają. Z jednym takim mam dziecko. Też zawsze się zastanawiałam, dlaczego on nie widzi, że to co robi jest bez sensu, niszczy życie jemu i ludziom, którzy z nim swoje życie związali? Po kilku latach zrozumiałam, że takich osobników nie da się nawrócić. Bez względu na to, jak cierpią ich bliscy - oni nie zmienią swojego zachowania. Natomiast widzę cień nadziei dla Twojego młodszego brata. Może jemu dałaby do myślenia szczera rozmowa ze starszą siostrą? Niestety, mam wrażenie, że obaj bracia trafnie wybrali sobie kobiety - znaleźli istoty od nich uzależnione. I patologia będzie trwać kolejne pokolenie...
23 845 2012-03-15 17:31:09
Beatko masz w pełni racje ze obaj maja partnerki uzależnione od siebie. Może ten młodszy jeszcze mniej bo krótko sa po slubie mimo że w długim związku.
Jego żona to bardzo zadbana pracująca kobieta , ale widać jak na dłoni ze kocha go za bardzo miłością ślepą.
Na pewno spróbuje porozmawiać z tym młodszym na spokojnie,bez zbytecznego wtrącania sie do nich. Sami muszą nauczyć się rozwiązywać kłopoty.
Beata gdzie ty robisz z siebie taką starowinkę akurat bo kto uwierzy. Nie od dziś wiadomo że regularnie polujesz na pewne bardzo soczyste mięsko
a skoro nadal nie jesteś chudzinka znaczy polować umiesz zwinnie ![]()
Ja tez jako 20 latka postanowiłam poprawić figurę i zamęczyłam 3 skakanki ,1,5 godziny skakania i mam piękne zdjęcia z tamtego okresu.
Ale teraz jakby mi się chciało poskakać to zgadzam się tylko na jedna formę podskoków
ale nie powiem jaką ![]()
23 846 2012-03-15 20:20:34
To pozazdrościć. Bo ja jak pisałam teraz 20 - 30 minut ruchu i wymiękam. ale to dlatego, że dłuugi czas miałam leniuszka i mało jakiegokolwiek ruchu miałam. No, ale wiem, że to się poprawi
. Gdy byłam aktywniejsza, to wiadomo, że było inaczej- choć wielką miłośniczką jakichś sportów nigdy nie byłam.
Hehe
W kafejce wszyscy jesteśmy młodzi i piękni, nie zaprzeczać:)
Ta inna forma podskoków też jest super, Ty mały zbereźniku
Hehe ![]()
23 847 2012-03-16 14:13:44
Róża - Witaj ponownie
Współczuję problemów z rodzeństwem. Co możesz zrobić? W zasadzie tylko porozmawiać spokojnie. Ale spokojnie, by nikt nie powiedział Tobie, byś nie ładowała się z butami w cudze życie. Bracia są dorośli i sami sobie układają życie. Wiem, że to denerwuje jak widzisz, gdy ktoś blisko marnuje sobie życie, ale tak naprawdę nic nie możesz zrobić. Uważam, że jedyną osobą, która może zmienić charakter dorosłego faceta jest jego kobieta. Wiadomo musi tę kobietę kochać. No i ta kobieta musi być wytrwała i konsekwentna. Jeśli ktoś przywykł do pewnych zachowań przez 15 czy 20 lat, to nie oduczy się z dnia na dzień. Może bardziej skup się na rozmowie z żoną brata. Doradź jej jak ma z nim rozmawiać i czego wymagać. A oprócz tego rozmowa z bratem też nie zaszkodzi. Ale jak mówię wszystko na spokojnie i z dystansem. Podskoki? Ciekawe określenie muszę przyznać. Takie pobudzające wyobraźnię ![]()
Co do aktywności, to ja w zasadzie kiedyś pojawiałem się w domu tylko coś zjeść i wyspać się. A tak, to ciągle w ruchu. Niestety skończyły się studia, zaczęła poważna praca i zwyczajnie przestało się chcieć. Zapłaciłem za to dodatkowymi kilogramami bardzo szybko. I tak już jest w zasadzie do dzisiaj. Mniej lub więcej, ale zawsze za dużo
Najbardziej mnie denerwuje brzuch,bo reszta wygląda ok, ale brzuch urósł. Jakiś miesiąc temu powiedziałem sobie dość i mam naprawdę ostateczny plan zmierzenie się z brzuchem
Zobaczymy co z tego wyjdzie. Brzuszki zacznę robić, ale jak zgubię troszkę bo słyszałem że nie ma sensu rzeźbić brzucha jak jest zbyt duży
Na razie główny plan to zastąpić samochód rowerem i tak poruszać się do pracy i z pracy. Niby stracę więcej czasu bo droga potrwa dłużej plus wiadomo prysznic przed rozpoczęciem pracy. Jednak myślę, że warto zainwestować ten czas.
Pozwolę sobie zadać pytanie. Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy mogą odpowiedzieć z doświadczenia, ale chętnie poczytam wszystkie odpowiedzi. Czy mieliście jakieś specjalne postanowienia, gdy z przodu waszego wieku pojawiała się trójka?
Wszystkie odpowiedzi mile widziane, także tych którym dopiero co pojawiał się dwójka ![]()
Pozdrawiam
23 848 2012-03-16 18:58:07 Ostatnio edytowany przez London69 (2012-03-16 19:01:30)
Ohohoh Beatko cóż to za komplement
Mi na początku też było ciężko, ale doszłam stopniowo do tych 200 więc już jest ok. Poza tym ja jestem totalnym wulkanem energii, wszędzie mnie pełno, więc raczej ruch nie jest mi straszny
Ostatnio znajoma się dziwiła skąd ja biorę na wszystko siłę, bo byłam na imprezie, a na drugi dzień na 8:00 na uczelnie.
W domku byłam o 5:00 a wstać musiałam i 5:40, więc nawet nie poszłam spać ![]()
Jeeejku jak już pięknie słonko świeci!
Aż chce się wychodzić z domu ! ![]()
Aa i zapomniałabym! Znajomi zakładają gazetę, przyjęłam propozycję współpracy, więc znów będę panią redaktor. ![]()
Faktycznie, czas leci szybko. Pamiętam ten stres przed maturą, a przed prawkiem! A już mam rok i miesiąc. Pamiętacie jak 'płakałam' Wam tutaj po oblanych egzaminach?
Szkoda tylko, że teraz paliwo takie drogie, bo uwielbiam jeździć samochodem. Zazwyczaj jak tankuje, to za góra 50zł i starczy mi to na dwa razy pojechać i wrócić z uczelni... Więc bardziej opłaca mi się kupić sieciówkę i jeździć autobusem ![]()
23 849 2012-03-16 23:39:42
Oj tak, ładniej na dworzu, jutro późnym popołudniem spotykam się z kumpelą
.
Karola, masz masę energii, nie wiem kiedy Ty śpisz ![]()
U mnie dopiero 20 lat, raczej niewiele mogę powiedzieć. Mam tylko nadzieję, że nadal będę taką dziewczyną jak teraz plus na pewno dojdą nowe doświadczenia i czegoś nowego się nauczę za ileś lat ![]()
Pozdrawiam wszystkich
.
23 850 2012-03-17 09:33:23
Do sprawy poruszonej przez Różyczkę wrócę w kontekście wypowiedzi Rafixa. Otóż, moim zdaniem, kobieta nie może zmienić faceta. Mogłyby to zrobić tylko nieliczne, ale one z kolei nie wiążą się z osobnikami zalatującymi patologią. Żeby zmienić faceta (takiego, o jakich pisze Różyczka) trzeba bardzo silnej kobiety i bardzo konsekwentnej. W procesie "zmieniania" nie można odpuścić nawet na chwilę - to musi być ciągła praca nad facetem. I teraz pytanie - która kobieta się na to zdecyduje? Która poświęci swoją wizję wymarzonego związku, pozycję partnerki dla roli wychowawczyni dorosłego faceta? Z "normalnych" kobiet - chyba żadna. Natomiast bez wahania wejdzie w taki układ dziewczyna, która sama nie wie jak powinien wyglądać zdrowy związek. Tylko takiej można uśpić czujność w okresie "aniołkowatości" faceta (czyli na początku związku). Tylko taka nie odejdzie, kiedy będzie już widziała, że nad sytuacją nie panuje. Ona będzie powtarzała tylko, że go kocha, nie wyobraża sobie bez niego życia lub że sobie bez niego nie poradzi. Dlatego uważam, że żadna z żon jego braci nie ma w tej sytuacji dokumentnie nic do gadania. Możliwe, że może pomóc tylko Różyczka, a i to tylko w kwestii młodszego z braci. On wydaje się być mniej patologiczny. Może on nie widzi, że powiela złe schematy z własnej rodziny i uświadomienie mu tego pomoże? A może on nie widzi, że krzywdzi swoją żonę, nie umie się odnaleźć w roli świeżo upieczonego męża i ojca i potrzebuje jakiś wskazówek? Ale te wskazówki może mu przekazać tylko osoba, która jest dla niego jakimś autorytetem - z tego krótkiego opisu Różyczki bez wahania można stwierdzić, że jego własna żona takim autorytetem dla niego nie jest.
Opuszczając ciężkie klimaty - Różyczko, widocznie polowanie na mięsko jest mało ambitnym zajęciem i kondycji nie sprzyja, bo po wczorajszym spacerku jestem nieco połamana. A duchowo jestem połamana dokumentnie, bo jest to po prostu straszne co z człowiekiem robi brak aktywności fizycznej. Więc od dzisiaj biorę się za moją rozlezioną osobę
Rafix - przeżywasz tę trzydziestkę jak stonka wykopki
No dobra, ja też trochę przeżywałam
Postanowień szczególnych nie miałam - chciałam tylko, aby te urodziny były dla mnie kopniakiem do jakiś zmian. Ale to "postanowienie" było uwarunkowane sytuacją - moje życie było takie spokojne, nudne, no po prostu zgnuśniałe
Może, gdyby nie 30-te urodziny to nie rzuciłabym pracy?
Analizując po czasie - 30-tka to żaden wielki przełom. Ale warto wykorzystać tę datę, żeby jakiś zmian dokonać. To lepsza okazja niż codzienne "od jutra"
Hahaha, Karola, nie pamiętałam już Twoich płaczków po oblanych egzaminach
Jak przypomniałaś to i mi się przypomniały
Na uczelnię samochodem? W głowach się tej młodzieży poprzewracało
A tak serio - paliwko drogie jak cholera, więc kiedy jest się młodym i nie przyzwyczajonym do burżujskiego wożenia tyłka autkiem to znacznie mądrzej jest jeździć komunikacją, a paliwko przeznaczyć na bardziej atrakcyjne cele (znaczy czasem przejechać się gdzieś rozrywkowo
).
Truskaweczko, identycznie mogłam napisać, kiedy miałam 20 lat. Też miałam nadzieję, że za 10 lat będę taka jak wtedy tylko trochę mądrzejsza o nowe doświadczenia. Weryfikacja po 10 latach - jestem zupełnie inna niż wtedy
A doświadczeń przez te 10 lat można nazbierać mnóstwo. Zastanawiam się, czy nie jest to czasem taki najbardziej przełomowe 10 lat życia człowieka? Nie wydaje mi się, żebym między 30-tką a 40-tką miała się tak zmienić (i swoje życie) jak między 20 a 30 lat...
23 851 2012-03-20 13:49:07
Ja tak sobie ostatnio myślałam że niby mam już te 20 lat (rocznikowo), moja mama w moim wieku miała już 1,5 roczną córeczkę, męża, dom, studia zaocznie i pracę. A ja? O nie, nie. Nie widzę póki co siebie w roli matki i żony.
Chciałabym mieć dwójkę dzieci i męża, ale jeszcze na tyle nie zwariowałam haha.
Najpierw muszę się wybawić i korzystać, bo młodość ma się tylko jedną! ![]()
I takim oto pozytywnym akcentem na początek, chciałabym życzyć Wam miłego tygodnia. ![]()
23 852 2012-03-22 09:52:56 Ostatnio edytowany przez alaclaudie (2012-03-22 14:01:06)
Hejka ![]()
Natalka, Karola - jak milo Was poczytać!
:)
Nic nie wiedziałam o kryzysie w związku, ale jeżeli wskoczyliście na level mieszkania razem, wszystko wskazuje na to, ze macie podstawę do spędzenia życia razem.
Karolka, dla mnie 200 brzuszków to nie jest hardcore. Też uwielbiam aktywność. Gratuluję ponownego zostania panią redaktor, na studiach sobie radzisz?
Marta- nadal sie nie oddzywa ![]()
Meg- ponury miałaś nastrój ostatnio. Powiedz nadal jestes z tym chlopakiem o którym pisalaś?
Ala- czy ja zdążyłam Ci juz podziekować za tą aplikację która blokuje reklamy? Jeżeli nie, to wiedz, ze dzieki Tobie chce mi się przeglądać forum. Buziak!!
Różyczka- starszego brata pominę a młodszy pewnie uważa że to co zdobył ma na zawsze bez starania.
A może jego kolega wkręcił go w coś lewego.
Rafix- akurat ten filmik jest absolutnie śmieszny
![]()
Beata- czym Ty się teraz zajmujesz? Zastąpiłaś bazarek czymś innym? Żaba zdrowa?
Ania- gdzie się podziewasz?
Emka- jakiś wirus w Irl. uniemożliwia Ci pisanie w Twoim ulubionym wątku?
:)
Truskawa, tu Cie jeszcze nie bylo
wiec witam. Przeczytalam na forum Twoj przykladowy calodzienny jadlospis, przytocz go tu raz jeszcze a napisze Ci co uwazam za złe.
Na pytania nie odpowiadam, bo moje przemyślenia nie różnią się rażąco od Waszych.
3majcie się! ![]()
zapomnialam sie pochwalic, doczaiłam ze mozna sobie zmieniac kolorystyke wyswietlania forum po zalogowaniu, wiec widze Was na różowo
(nie, nie jestem blondynką
)
I dodam jeszcze jedna ważna informację- nie posiadam gg od jakiegoś czasu, piszę to, żeby nikt nie czuł się urażony brakiem odpowiedzi.
23 853 2012-03-23 19:25:10
Witam Was;)
Wisienko, naprawdę nie masz za co dziękować;) A to, że Twoje przemyślenia są inne, to całkiem dobrze. Może wzbudziłyby dyskusję? Wracaj i odpowiadaj szybciutko ![]()
I chyba zapomniałam odpisać truskaweczce - nick Magda jest zupełnie przypadkowy.
Ja tylko na chwilkę, powiem, że u mnie bez większych zmian, i że tutaj stanowczo za cicho. Tymczasem zmykam równie szybko, co ładna pogoda:)
23 854 2012-03-24 22:27:05 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-03-24 22:28:52)
Dobra, ja myślę, że moja dieta mi służy, ale OK :
np tak:
śniadanie --> muesli z otrębami owsianymi, jabłkiem i jogurtem naturalnym albo kanapka z ciemnego pieczywa z wędliną albo białym serem plus warzywo jakieś
2 śniadanie --> jogurt naturalny , a w nim np jakiś owoc
Obiad--> jakaś lekka zupa, np kalafiarowa, potem makaron razowy albo brązowy ryż, sałata, warzywa, chude mieso
Podwieczorek --> jabłko kilka orzechów.. itp
kolacja --> sałatka warzywna plus kanapka albo serek wiejski plus kanapka plus pomidor
tak zazwyczaj teraz jem, pozdrawiam ![]()
A u mnie nic nowego, Wisienko witam Ciebie
i trzymajcie się :*.
23 855 2012-03-26 14:27:08
Ala, napisalam ze sie specjalnie nie roznia, wiec nie ma o czym pisac.
Mysle tylko ze bledny jeststereotyp geja jako super przyjaciela dla kobiety, lansowanego przez komedie ze stanow.
Nie toleruje przykrywki w formnie rodziny i dzieci. Nie chce nawet myslec co czuje kobieta, ktora dowiaduje sie ze jest zdradzana bo jej maz woli facetow.
E nie, Truskawa, udoskonalilas juz. Ten jadlospis ktory mialam na mysli byl duzo ubozszy.
Daruj sobie chleb na kolacje jak chcesz schudnac.
(tak wiem, spadlo Ci 4 kg. ale pamietaj ze wczesniej objadalas sie a nie jadlas. Poza tym na poczatku odchudzania najwiecej sie chudnie, pozniej organizm sie przyzwyczaja do nowego sposobu odzywiania).
milego tygodnia