netkobietyWszystkie działy
Nasza społeczność

Netkafejka dla Przyjaciół ;)

30 540 odpowiedzi1 145 112 wyświetleńzałożony przez bianka25, 24.01.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Strony Poprzednia 1 … 361 362 363 364 365 … 470 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 531 do 23 595 z 30 541 ]

23 531 Ostatnio edytowany przez Rafix (2011-12-06 23:55:27)

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Witajcie.

Zacznę od Ciebie Alicjo jako że to Ty się mnie dopominałaś najgłośniej wink Myślisz, że moja kobieta stara się mnie udoskonalić tak subtelnie, że nawet tego nie zauważam? Hmmm muszę się nad tym zastanowić i zacząć prowadzić obserwacje smile Z tym udawaniem słabszej przez kobietę to nieco zbyt daleko idąca interpretacja. Po prostu lubię jak kobieta czasem pokazuje, że nie jest samowystarczalna i że facet nie jest jej potrzebny tylko przy seksie smile Lubię jak mnie o coś prosi, nawet o drobnostkę. A nie znoszę z kolei jak wszystko robi sama. Tak już mam, że lubię się czuć przy kobiecie potrzebny. Nie mówię oczywiście o tym, że ma tak być codziennie, ale choćby od czasu do czasu. Poważne decyzje oczywiście jak najbardziej we dwoje, więc nie tak że wszystko ma być na mojej głowie. Podział ról? Oczywiście także jestem za, ale mimo wszystko facet musi być facetem i tego się będę trzymał wink
Co sprawiło, że stałem się mniej uległy i podatny opiniom innych? Pierwszy ważny moment to było gdy zacząłem sam na siebie zarabiać. Myślę, że niezależne finanse dają człowiekowi taką swobodę, że sam może o sobie decydować. Drugi ważny krok to przeprowadzka na swoje mieszkanie. Jeśli człowiek wychodzi spod wpływu najbliższych (np rodziców), to tym łatwiej mu unikać wpływu innych osób. Owszem bywam uparty, ale raczej ufam swoim przeczuciom, które rzadko mnie zawodzą. To nie tak, że dla zasady nie uznaję racji innych. Nie jestem przesadnie uparty, ale po prostu sam wiem co jest dla mnie najlepsze. I wychodzę z założenia, że ewentualne konsekwencje swoich błędów będę ponosił tylko ja a nie ci wszyscy doradcy. Jeśli przyjdzie do mnie najlepszy przyjaciel albo ktoś z najbliższej rodziny i powie mi coś niepokojącego np na temat mojego związku to zawsze wysłucham. Jednak jeśli jedynym argumentem będzie jego przeczucie, to raczej nie posłucham. Argumenty do mnie trafiają, ale raczej w kwestii przeczucia stawiam na własne przeczucie.
Pytasz także co mnie tutaj ściągnęło. Sam nie wiem, chyba po prostu miałem ochotę coś do Was napisać. Tak po prostu smile Nie ma drugiego dna. Życie nauczyło mnie wiele i jakkolwiek tekst ten brzmi jak wyznanie 70latka to jest to prawda. Nie da się tej myśli rozwinąć, bo musiałbym wyłożyć posta na kilka stron smile A rzeczy, na które nie mam wpływu mnie nie denerwują. To tak odpowiadając ogólnie. Ale może dla odmiany Ty rozwiń co masz konkretnie na myśli? smile Bo zakładam, że nie masz na myśli brzydkiej pogody.
A o zwierzakach to powiem krótko bo i tak wyjdzie ogromny post. Najlepsza zabawa z wyjazdów na wieś do babci i dziadka to była zabawa z kurami. Brało się np lusterko i robiło popularne zajączki. Kury biegały za tym i starały się to złapać. I choćby nie wiem ile trwała zabawa one zawsze starały się dopaść niewidzialnego wroga. Zawsze podziwiałem ich zawziętość smile Raczej jako chłopak z miasta nie miałem skłonności sadystycznych. Zwierzęta raczej mnie fascynowały, bo nacodzień nie miałem z nimi większej styczności. Miałem jednak na wsi kolegów, którzy do zwierzątek mieli zgoła inne podejście. Traktowali je bardziej przedmiotowo, jakby wiedząc po co je człowiek hoduje i jaki jest ich końcowy los. Tutaj zgadzam się z tym co pisała Beata. Podejście do zwierząt mieszczucha a podejście kogoś kto wychował się na wsi to niebo a ziemia. Aaaa pamiętam też że łapałem stonki do pudełek po zapałkach i robiłem im wstrząsy smile A po nich miałem ubaw jak taka stonka miała czasem problem by iść prosto smile Ale co ciekawe na niektórych takie wstrząsy nie robiły żadnego wrażenia. Było też łapanie motyli, ale to też nuda bo zawsze wypuszczałem żywe. Cóż widać nudny jestem smile

Beata - Na wstępie powiem, że jestem zaszczycony, iż ktoś nazwał mnie Twoim mięskiem wink Bo jak wszyscy wiemy dzikie koty gardzą padliną a skoro mógłbym być Twoim mięskiem to znaczy, że żadna ze mnie padlina. Tak sobie to sprytnie wydedukowałem.
Co do kobiet samodzielnych, to nie mam nic przeciwko jeśli tylko od czasu da się taka wykazać facetowi. Jeśli wszystko robi za niego, to potem facet się przyzwyczaja do tego i jak taki pantofel ma potem być wsparciem dla kobiety? Niektóre kobiety same sobie hodują takiego nieudacznika robiąc wszystko za niego i zwalniając go z wszystkich obowiązków. A potem zostaje płacz.
Zamierzasz komunikować się z facetem za pośrednictwem forum? Oj będzie ciekawie smile
Nie miewasz kaca? To to nas łączy, bo ja także nie miewam. Jedyny objaw mocnego picia to potem ogromne pragnienie następnego dnia.
Koloryzowanie rzeczywistości? To akurat pojęcie jest mi chyba obce. Jak coś jest ok to jest ok, a jak nie to nie jest i dla mnie nie da się tutaj nic pokolorować. Ale ja jestem w końcu tylko facet smile
Much także nie znoszę, ale jeszcze bardziej komarów. Reszta robalstwa ujdzie, nawet demonizowane przez wielu pająki.
Ogólnie jak Ciebie czytam, to też mi wstyd jaki był ze mnie mięczak. Nie mam barwnych opowieści jak to urządzałem obozy śmierci dla stonek albo organizowałem jatki wśród żab smile A może moja pora na tego typu doświadczenia życiowe jeszcze nie nadeszła? Hmmm....

Ema - Pan Epizod? No wiesz? Aż mi się smutno zrobiło. Nie warto chyba wyciągać ręki do kogoś kto nas raz poważnie zawiódł. Zwyczajnie nie warto. O przyjaźń nie należy zabiegać, ona powinna sama trwać. Pomimo wszystko. Nie warto zabiegać kontakt z kimś kto nie widzi własnych błędów a za to wytyka Tobie wszystko.
Twoje podejście to prac jest typowo kobiece i takie lubię smile Choć prasowanie musisz polubić. Bo kto będzie Twojemu facetowi koszule prasował? Samo się nie wyprasuje big_smile Haha. A jak gwoździem zahaczysz o rajstopy to będzie dobry powód by je zdjąć, bo chyba nie będziesz chodzić w podartych? smile
Z prawkiem masz rację nie odpuszczaj, ale też podchodź do sprawy na luzie i bez stresu. W końcu co się może stać? Najwyżej możesz oblać smile Czyli niewiele do stracenia, ale za to ile do zyskania smile
Z zawodu cukiernik? No to wyjaśniło się czemu tak ładnie umiesz słodzić haha tongue Mam nadzieję, że utniesz ze mną znajomości za ten niewinny żarcik wink
Co do przeszłości także masz rację - nie da się jej wyprzeć ze swojego życia. Można jednak uczynić z niej jedynie epizod. No to zacząłem od epizodu i na epizodzie skończę. Wyszła taka piękna klamra smile A no i dziękuję za upominek na Mikołaja - wybieram kasę smile

Roża - Niedobry Zorro Cie serdecznie pozdrawia i życzy tylko samych pozytywnych dni. Napisz więcej co u Ciebie słychać. Koniecznie.

Strzała - Witaj Aniu. Na wstępie dziękuję za nazwanie mnie mięskiem Beaty smile Fajnie, że szybko dostosowałaś się do długich wypowiedzi. Taki urok tej kafejki wink Widzę, że lubisz kierować swoim życiem. To bardzo fajnie, ja mam tak samo. Ale jak w tym wszystkim widzisz rolę swojego męża? Zawsze mnie ciekawi jak facet odnajduje się u boku takiej energicznej i kroczącej odważnie przez życie kobiety. Lubisz męskie zajęcia, uwielbiasz piłkę nożną. Normalnie strach się bać takiej kobiety smile
Mało jest zwierząt których nie lubię, ale kot to numer jeden na tej liście.
Boże jesteś tutaj krótko a zdążyłaś we mnie dostrzec filozofa? Eh czas się chyba zmienić ale przestać pisać smile
Z tego co piszesz wyłania się obraz fajnej i pozytywnej osoby. I to mimo tych problemów o których pisałaś. Dobrze, że wiesz że masz dla kogo żyć. Jak czuje się osoba z 12letnim stażem małżeńskim? Oczywiście nie chce być wścibski ale zawsze mnie zastanawia, czy jak ludzie są ze sobą 10 czy 20 lat, to czy to nadal jest takie uczucie, że wiadomo, czy może bardziej przyjaźń już i wzajemny szacunek oraz przywiązanie. Sam mam nadzieję, że lata lecą a uczucie się nie zmienia. Taki ze mnie niepoprawny marzyciel.
Wypatrujesz Euro? No proszę, to będzie z kim pogadać w kafejce o piłce nożnej wink Jak podoba się Tobie losowanie grup? Komu kibicujesz poza Polakami rzecz jasna? A co do sympatii klubowych to masz jakieś? Grywasz z dzieciakami w piłkę? Supermama normalnie smile I także nie znam żadnego związku, gdzie to kobieta uwielbia sport a facet odwrotnie. Ciekawie musicie mieć. Tylko nie mów, że Twój mąż ogląda namiętnie brazylijskie telenowele wink

No dobra to chyba pobiłem własny rekord. Tyle ode mnie. Może złośliwi przestaną mnie nazywać Pan Epizod wink

Pozdrawiam wszystkich bez wyjątku i do następnego.

23 532 Ostatnio edytowany przez Ema (2011-12-07 00:24:07)

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Obiecuję,że jak kiedyś będę miała czas to upiekę tort i wstawię fotkę. Myślę nawet,że mam gdzieś parę fotek swoich tortów,ale nie wiem czy Twoja psychika wytrzyma te widoki ? tongue

A czym się tak zmęczyłaś kobieto? Prezenciki piękne,ale nie zdradziłaś,który wybrałaś? smile Nie bądź zachłanna,możesz wziąć tylko jeden tongue

Masz rację co do szefowej,że zgasiła mój zapał,zanim się jeszcze dobrze rozpalił. Ja na serio lubiłam się uczyć o technologii produkcji i słuchać i zapisywać te wszystkie informacje co i jak trzeba zrobić,aby ciasto było miękkie i jak się ratuje coś,co dla zwykłego człowieka jest już nie do uratowania.
Nie wiem czy wszędzie jest dużo chemii.  U nas było sporo. Było dużo mieszanek,ale poza tym,że były w nich suszone jajka,mąka i np. cukier,to jeszcze rożnego rodzaju spulchniacze,glutaminiany,polepszacze smakowe,utrwalacze i różne barwniki hmm  Tego w cieście nie czułaś,ale zamiast tego powinny być świeże jajka i wszystko prawdziwie moim zdaniem..bez sensu miec cukiernię i tak ją bezczyścić. Kiedyś myślałam,że taki biznes jak cukiernia jest otwierany z zamiłowania do słodkości.
Oczywiście jest wytłumaczenie na te metody,czasem jest to po prostu tańsze,ale przede wszystkim te mieszanki gwarantuję dłuższy żywot takiego ciasta,zamiast popsuć się dwa dni później to ono wytrzymuje dwa kolejne,w taki sposób mniej się go marnuje. Nie od dziś wiadomo,że najlepiej upiec ciasto samej smile

Powiem Ci,że krówek nie umiem robić. Nawet nie wiem jak zacząć. smile

Co do wybaczenia. Myślę,że nie potrzebuje tego dla siebie. Ja bym tylko chciała usłyszeć szczere słowa żalu i zrozumienia błędów,przyznania się do winy. Czasu nie cofniemy i nie zmienimy tego co było złe. Ale Ona byla dorosła a ja byłam dzieckiem i jej zadaniem było mnie chronić.  Gdyby mojej matce zależało na moim wybaczeniu zrobiła by jakiś krok. A skoro jej nie zależy to nigdy nie będzie miała córki. Zresztą to ona ze mnie zrezygnowała.
Nie mam z nią wiele wspólnego,więc nie czuję żadnej więzi. Dlatego jest mi obojętna.  Większą więź mam z ojcem,co wydaje się nienaturalne.
Dobra uznaję ten temat za zakończony. 

Moje spanie wygląda też dziwnie ostatnio.. Kładę się do łóżka ok. 1.00 lub 2.00 a nawet czasem 3.00 i czytam książkę,bo i tak nie zasnę. Zasypiam jakoś ok.5.00 a wstaję ok. 11.00 albo później. I Idę do pracy.

23 533

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Melduję, ze wszystko przeczytałam ze zrozumieniem. Ale ustosunkuję się dopiero jutro, bo znowu jakoś mi literki się plączą. Jakieś wredoty takie... Wieczorami mi zmyłki robią...

Wybiorę sobie tylko prezent na Mikołajki, zanim Mikołajki się skończą. Nieważne, że nie obchodzę. Wybieram te prezenciki z pierwszego obrazka. Jakoś tak mam, że wolę niewiadomą niż jakąś tam kasę we wstążeczce... A może w tych paczuszkach jest więcej pieniążków? wink

23 534

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Ania nie byłaś kujonem ??  Yes Yes Yes big_smile  Super,teraz nie czuję tutaj taka osamotniona tongue


Strzała napisał/a:

Tak ,zgadzam się całkowicie.To nie jest tak ,że oto któregoś dnia dochodzę do wniosku,że chcę wymazac,zapomniec pewne sprawy z przeszłości,inaczej myślec,tak ,aby ta przeszłośc nie ciągnęła za sobą żadnych konsekwencji w moim zachowaniu.To są przez lata wyuczone sposoby np reagowania na coś,innego postrzegania świata,strach przed drugą osobą z podświadomością ,że na pewno jest zle nastawiona do mnie,brak zaufania,ucieczka w swój własny świat,tworzenie wokół siebie muru .Chociaż jestem nadal jeszcze w trakcie przepracowywania całej przeszłości to jednak zdaję sobie sprawę,że w 100% nie da się pozbyc wszystkiego i będę z tym życ.

Dobrze to nazwałaś. Przez lata wyuczone sposoby reagowania na coś. Bardzo trafnie.
I z tym murem tez racja,bo jak się jest dzieckiem i dorośli którzy powinni być tymi odpowiedzialnymi i chroniącymi,wcale tacy nie są i najbliżsi którzy boleśnie zawodzą to jak potem tak ukształtowany człowiek ma wejść w dorosłe życie ? Ma ufać ludziom ? Jak? hmm To pytania retoryczne,bo odpowiedź jest jasna. 

Aniu cieszę się,że przetrwałaś i dziś cieszysz się z życia smile Tak być powinno. Nie możemy pozwolić,aby przeszłość wdarła się i niszczyła nam życie.  Przerażające jest to,jakie życie fundują rodzice swojemu dziecku,ludzie dla których powinno się być najważniejszym na świecie.

Strzała napisał/a:

Emcia czy nie tęsknisz tam w tej swojej wiosce Muminków za swoim krajem ,za kimś, za czymś co polskie?

Zdarza mi się tęsknić.  Brakuje mi lasu,często chodziłam na spacery. Tego zapachu i tej atmosfery. Brakuje więcej,ale trudni tak teraz to wypisać.  Ogólnie tęsknota nie jest przytłaczająca. Tutaj czuję się o wiele lepiej i bardziej u siebie niż w PL.  smile

Tak wyszło,że teraz jestem sama. Radzę sobie,bo nie mam innej opcji. Wierzę,że będzie lepiej za parę miesięcy smile



Dziewczyny ja też chodziłam po drzewach i skakalam po płotach,a nawet kradłam kwiatki i owoce z działek tongue
Wtedy miałam na sobie spodnie zazwyczaj.Raz tylko kradłam w sukience i straciłam kawałek materiału,ale to było nie planowane. Skakałam  z braćmi po dachach garaży..z bratem bawilam się w wojnę,przez co rozwaliłam sobie kolano i do dziś mam spora bliznę.  smile

Ryzykantka byłaś Aniu tongue  Ja kiedyś wskoczyłam w suche wapno,kolega z podwórka dużo straszy szybko zareagował i zaprowadził mnie do domu.  Oczy mnie strasznie piekły.  Szybko przemyłam je wodą i przeszło po paru godzinach.


Co do alkoholi wiem co mogę a czego nie mogę pomieszać.  Kiedy wychodzę piję malibu z mlekiem,wódkę z redbullem,morgana z colą i czasem piwo.  Na drugi dzień jestem w normalnym stanie.  Ale jeśli przed tym wszystkim,albo w trakcie napiję się wina,to już po mnie.   Tak więc staram się tego nie robić big_smile

Dobrze,że wiesz ,że jesteś silna Aniu. Taka jesteś i taka pozostań. smile

23 535

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

No proszę nie udało mi się jednak napisać wczoraj, a tu zmiany i post nadaje się do edycji....
Widzę ze Beatka zamroczona nieco  (powiedzmy ze zmęczenia) smile ale i Em widzę zalogowana jednak pewnie zanim odpisze to znikną...

Samodzielne kobiety Rafale to niesamowita mieszanka, i nie każdy facet może podźwignąć taki dar smile

Ja tez nie mam problemu by zrobić coś "męskiego " w domu jednak zdecydowanie uraża to dumę mojego mistera, więc udaję często celowo bezradna sierotkę która bez męskiej silnej ręki zginie.
Jemu to robi dobrze na ego a ja mam ubaw i przyjemność patrzenia oczywiście.

Z reszta mam jakieś chyba zboczenia na punkcie zapracowanego mężczyzny, w kombinezonie, lekko spoconego i ubrudzonego... ufff stop  lepiej  nie zapędzać się w te rejony.

Co u mnie, no dużo się jak zwykle dzieje. Ubolewam nad brakiem dnia w którym z kapciami pod kocem będę popijać w spokoju kawę.
Dziś miałam jazdę na placu , czyli ćwiczenia z łuku smile. Pierwszy raz podeszłam do jazdy z podejściem mam dość co będzie to będzie. Jeździłam dla siebie i poszło mi na 4+ powiedzmy.
Jest to ogromny postęp, gdyż do tej pory pan instruktor prowadził ze mną zabawę w karanie mnie za impertynencję.

Pan nie mógł mnie zdominować, zadawałam za dużo pytań w efekcie kazał mi się cytuje "zamknie się pani na 20 minut i jeździ" Zrobiła to 3krotnie.
Efekt był taki iż na maksa mnie wkurzał i nie pamiętałam nic z jazd, po prostu strata mojego czasu.
Ale ja jestem twarda jak stonka Beaty, wyjeżdżę jeszcze trzy jazdy i umówiłam sie z inna szkoła na dokupienie mi jazd przed samym egzaminem.

Ten mój instruktor wygrał przetarg bo dał najniższą cenę i za to kompletnie go nie interesujemy, bo wymyślił sobie że do 10 grudnia wyjeździmy godziny a potem odbije sobie kasę na lekcjach kupnych u niego.
Dla mnie jego podejście jest nie profesjonalne, ohydne i mam go serdecznie i głęboko...

Poza uczeniem się testów, próbuje tez robić świąteczne ozdoby do domy, typu filcowe mikołaje, czy renifer-ki które przypnę do firanek.
Szukam tez sposobu na wypieczenie figurek z masy solnej i właśnie mnie olśniło ze na strychu mam nie używany piekarnik.
Cóż kafejka dobrze mi na mózg robi widać smile

Wiele pisaliście o swoich przeżyciach z dzieciństwa, wszystkie czytam z wzruszeniem i uśmiechem .
Ja co prawda zabijać czy bawić się w grabarza nie bawiłam ale często np łapaliśmy  trzmiele takie wielkie do pudełka po zapałkach.
Jak się puknęło to bzyczały i to była frajda.

Miałam tez przygodę z uratowanym pieskiem, suczka miała ich kilka i ojciec chciał oddać. W tym czasie leciała taka dobranocka o niedźwiadkach i tam był Dżeki i Nuka. No i ten mój ukochany szczeniak był taki jak ten niedźwiadek, czarny puchaty, z kropkami na nosie.
Urządziłam cały strajk żeby uratować mojego pieska i uratowałam.
Chyba czuł ze mną szczególna więź bo nie słuchał nikogo innego, miałam go 16 lat. Jak na psa to długo.
Był psem długowłosym, z białym krawatem, i puchatymi łapami.
Po nim miałam już tylko koty, jakoś jego żaden nie mógł zastąpić.

Pewnie jeszcze dopiszę Jutro część posta bo plecy mam już zmęczone tak że poczekajcie cierpliwie.

23 536

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
Raf napisał/a:

Zacznę od Ciebie Alicjo jako że to Ty się mnie dopominałaś najgłośniej wink

AHaaaa..... to Ciebie należy się dopominać abyś się pojawił ?!  Zapamiętam big_smile

Raf chcesz mi powiedzieć,że nigdy nie zdarzyło Ci się pokroić żadnego robala ani żadnej żaby ? yikes  Serio?? 
To nie jest nudne tylko dziwne tongue To czym się zajmowałeś w wolne popołudnia po szkole ?

Raf napisał/a:

Jeśli wszystko robi za niego, to potem facet się przyzwyczaja do tego i jak taki pantofel ma potem być wsparciem dla kobiety? Niektóre kobiety same sobie hodują takiego nieudacznika robiąc wszystko za niego i zwalniając go z wszystkich obowiązków. A potem zostaje płacz.

Święte słowa !!  Ja nigdy takiego nie wyhodowałam,zawsze musiałam sie kłocić ze swoim eks o to,że obowiązki są podzielone,że nie będę robić wzsystkiego,bo ja też jestem zmęczona po pracy. Nie robiłam rzeczy za niego. Efekt był taki,że ja robiłam swoje a on swoich nie i powstawał gigantyczny bałagan !!!  Chwila....potem to ja go sprzątałam bo jemu on nie przeszkadzał a mnie dobijał yikes mad   hmm...ok rozumiem..już się nie odzywam w tej kwestii... hmm

Obozy śmierci dla stonek ? Buahahaha lol  Niezłe określenie tongue
Twoja chwila na takie eksperymenty i obozy nadejdzie kiedy weźmiesz swojego syna lub córkę na podwórko i zaczniesz z nimi grzebać w ziemi smile

Raf napisał/a:

Ema - Pan Epizod? No wiesz? Aż mi się smutno zrobiło.

Hej ! Nie staraj sie sprawić,że poczuję się winna tej sytuacji tongue To Beata Ciebie tak nazwała pierwsza,ja tylko podchwycilam i uznałam za zabawne,znasz mnie tongue No,,już nie płacz tongue

To co napisaleś o przyjaźni jest prawdą. Nie zabiega się o przyjaźń..skąd Ty masz tyle w sobie mądrości? smile

Raf napisał/a:

Twoje podejście to prac jest typowo kobiece i takie lubię smile Choć prasowanie musisz polubić. Bo kto będzie Twojemu facetowi koszule prasował? Samo się nie wyprasuje big_smile  Haha. A jak gwoździem zahaczysz o rajstopy to będzie dobry powód by je zdjąć, bo chyba nie będziesz chodzić w podartych? smile

Wiesz co jest moim hasłem przewodnim?  Ja nic nie muszę smile Nic i nikt nie przekona mnie do prasowania...kochanka będzie się tym zajmować tongue A tak na poważnie to R* jest w tym lepszy.Czekam aż przyjedzie bo mam parę rzeczy do zszycia lol SErio.
Hahaha jak ściągne rajstopy to będzie się działo.... ,dobre logiczne myślenie tongue

Raf napisał/a:

Z zawodu cukiernik? No to wyjaśniło się czemu tak ładnie umiesz słodzić haha tongue Mam nadzieję, że utniesz ze mną znajomości za ten niewinny żarcik wink

Hmm...no pewnie,że zrywam znajomość,do świątecznej kartki wsadzę zdechłego kreta tongue Hahaha żartuję smile
  Wszyscy się zachowujecie jakbyście pierwszy raz usłyszeli kim jestem z zawodu tongue

Raf napisał/a:

Wypatrujesz Euro? No proszę, to będzie z kim pogadać w kafejce o piłce nożnej wink

Ykhm..ten tego..no..mmhm.... Ja mogę z Toba tez pogadać o piłce...np. o ubiorach i fryzurach  piłkarzy big_smile NO co zawsze cos tongue Kiedyś zrobilam eksperyment na samej sobie. Usiadłam przed TV i obejrzalam cały mecz. Chciałam się przekonać co w tym jest co podoba się facetom? Nie dostrzeglam nic,poza tym,ze piłkarze są bardzo spoceni,wkurzeni,zmeczeni i plują na murawę <jedna z tych rzeczy,które najbardziej odrzucają ode mnie faceta> . Dostrzegłam jeden plus. PO skończonym meczu niektóre osobniki ściągały koszulki i można było podziwiać klatę tongue Jakby podczas meczu biegali bez tych koszulek,to kto wie..może i by mi sie zaczęło podobać big_smile

Znacznie poprawiłeś swoją sytuację Raf jeśli chodzi o ilość tekstu smile Teraz na pewno ta złosliwa Beata nie nazwie Cię Pan Epizod tongue A może to była Ala??  Nie pamietam,wiem że to nie ja tongue

Cieszę się,że prezenty się spodobały smile Ja wybrałam misia aby mnie grzał w nocy smile Chciałabym kiedyś dostać taaaakiego wielkiego Misiaka big_smile BYłoby sie do kogo przytulić w nocy.

23 537

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
Różyczka napisał/a:

...ale i Em widzę zalogowana jednak pewnie zanim odpisze to znikną...

Pisałam posta smile   Właśnie go wstawiłam patrzę,a tutaj Ty zostawiłaś swojego i znowu mam co pisać big_smile

Najpierw idę coś zjeść,bo padnę tongue

23 538

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Skoro Vinnga poszła się...stosunkowac to ja sobie popiszę.
Swoją drogą to ileż można,aż do jutra ,to ja współczuje temu Mięsku.Ciekawa jestem, czy Mięsko będzie jutro wyglądał jak porażony piorunem  ,czy jak przejechany walcem smile
I tak się zastanawiam ,czy nasza koleżanka nie ma jakiegoś problemu(te ciągle skaczące literki to początki ,a potem to już i białe myszki będą smile ) i w razie czego służę pomocą.U mnie przy parafii jest klub AA i nie ma czego się wstydzic,wystarczy przecież zrobic ten pierwszy krok... Pomogę,zawsze pomagam kto tylko zechce.

Rafał cała przyjemnośc po mojej stronie,że mogłeś choc przez chwilę poczuc dumę jako Mięsko Beatki. A tak apropo to co Vinnga ma w sobie takiego.....że to taki zaszczyt ? (Wybacz to już pytanie krępujące-nie musisz odpowiadac) smile
Nawet Cię polubiłam ,ale Cię nie podrywam ,to tylko taka iluzja,czy aluzja smile`
Fakt lubię kierowac swoim życiem.Gdzie w tym wszystkim mój mąż?
To takie trochę trudne pytanie ,bo z jednej strony to nikt mnie dobrze nie zna,bo nadal jestem otoczona trochę takim murem ,nie ufam najbliższym i w żaden sposób nie chcę i nie potrafię tego zmienic,a z drugiej strony czasem chciałabym, żeby np mąż bardziej wspierał mnie w czymś,był jakimś oparciem.Ale to niemożliwe, bo jak można komuś pomóc nie wiedząc w czym problem.Choc kilka razy zaryzykowałam i jednak facet nie zawsze jest w stanie zrozumiec kobietę np jeśli chodzi o przeszłośc ,trochę go rozumiem ,bo sama nie jestem w stanie wszystkiego pojąc ,więc i on tym bardziej nie.
To samo mam w w relacjach z innymi np z najbliższą koleżanką,wiem o niej dużo,ale ona kompletnie mnie nie zna i nie chcę i nie potrafię tego zmienic.
Szczerze to byłabym bardziej w stanie otworzyc się przed nieznajomymi, niż przed najbliższymi osobami.Często celowo izoluję się od wszystkich,a czasem choc rzadziej jest mi z tym zle.
Owszem to ja jestem u nas bardziej takim fundamentem rodziny.Ja mam prawko ,ja trzymam kasę,ja robię zakupy,ja czasem muszę byc bardziej twarda,ja lepiej pływam.
Seriale brazylijskie-o nie mój facet nie ogląda takich,woli filmy przyrodnicze lub melodramaty. Czasem nie wiem ,czy mam się śmiac, czy płakac ,bo wchodzę do pokoju,a on zalany łzami siedzi przed telewizorem .
Może też wydawac się ,że mój facet siedzi pod pantoflem,ale nie sądzę.Myślę ,że bardziej jednak uzupełniamy się.On nie jest jakimś pierdołą,wszystko potrafi zrobic z męskich robót,nawet tzw złota rączka.Prawka nie robił trochę z powodu choroby (Coatsa) ,przez to musiałby często robic badania, jako kierowca i jakoś zraził się do tego,zresztą ja mam prawko . Z babskimi zajęciami też sobie radzi,jak mu się chce oczywiście.
Jak jedziemy gdzieś dalej to on robi za pilota z mapą na kolanach ,a ja mam zakodowane jechac przed siebie.Inna sprawa,że ja rzadko dostrzegam jakieś znaki.Nawet nie tak dawno mi się to zdarzyło ,zatrzymaliśmy się na kilka dni w jednej wsi,drugiego dnia pojechaliśmy na miasto a potem trzeba było znowu wrócic do tej samej wsi.Oczywiście mój facet tłumaczył mi cały czas jak mam jechac.W końcu dojechaliśmy do jakiejś tablicy z nazwą miejscowości w której zatrzymaliśmy się poprzedniego dnia.Mąż celowo nie odzywał się ,że to już tutaj ,a ja... no jasne ,że pojechałam dalej,przecież nie rozglądam się na boki,tylko przed siebie smile
Wydaje się to tak, jakbym to ja wszystkim rządziła,ale kurcze ja nie rozstawiam wszystkich po kątach.A jeżeli umiem zrobic coś z męskich rzeczy, to dlaczego nie mogłabym tego robic,nikt mnie nie zmusza,zle się czuje jak ktoś za mnie coś robi,odpuszczam ,gdy jestem zmęczona. Wcale nie jestem najmądrzejsza,najpiękniejsza i nie wszystko umiem.Ale ja nie potrafię inaczej,a mój facet godzi się na to,.bo on wie,że ja sobie poradzę.
Myślę ,że w moim przypadku to ma związek właśnie z przeszłością,mój brat jest taki sam,on też wszystkim kieruje.Ale to wynika może z tego ,że tak naprawdę od dziecka byliśmy sami.Sami często musieliśmy o czymś decydowac,czymś się zając.Ja np już jako 7 letnie dziecko sama jezdziłam do szkoły autobusem do miasta,sama też spacerowałam sobie, gdzie chciałam ,jak nie zdążyłam na autobus,czasem łapałam okazje,lub szłam piechotą 8km do domu.Mogłabym tutaj napisac całkiem niezłe opowiadanie...
A jak się czuje osoba z 12 letnim stażem? Pewnie trochę sobie myśli,że czasem mogłoby byc inaczej ,niektóre sprawy bardziej prostsze,miłośc trochę mniej powinna bolec.Czy to przywiązanie,czy dalej uczucie? Po części wszystko.Uczucie nie zmieniło się raczej ,tylko trochę wygasła wzajemna fascynacja.
Ostatnio terapeutka powiedziała nam ,że oboje mamy w sobie taką wielką siłę porozumiewania się bez słów.Ogólnie nadal go kocham ,z mojej strony to się nie zmieniło,w sumie on też zapewnia mnie o uczuciu,wychodzi do pracy to nadal mnie całuje.
Nie wszystko w małżeństwie jak i w życiu  jest słodkie,różnie bywało,nie miałam nigdy innego facet ,ale tak ogólnie jestem teraz raczej szczęśliwa.
Co do piłki to szczerze wolałam czasy gdy w Holandii grał Rud Culiss(przekręciłam może  nazw.), a w Argentynie- Maradona , chyba w Anglii- Michael Owen wtedy to były czasy i bardzo dawne czasy kiedy to Pele rozwalał bramki (dosłownie) A teraz to ciągle jakieś przekręty,ustawiane mecze itd itp. A nasi Polacy jak zdarzy się cud to zajdą daleko...

Ema (Marzenka) tak?
Właśnie ,przerażające jest to życie ,dlatego,że to nasi najbliżsi nam je fundują .Ci którzy powinni zrobic dla nas wszystko,przede wszystkim powinni kochac,a kochac to dawac siebie,to zapewniac bezpieczeństwo,byc oparciem,byc wzorem,przykładem.A nie zostawiac na pastwę losu.
Jak najbardziej rozumiem Ciebie .Jesteś też tą silną osobą,która wie ,że da radę ,mimo wszystko ,że będzie iśc do przodu,że się nie podda.
Szczerze Ci wspólczuję, dobrze ,że masz przynajmniej kontakt z ojcem.Wierzę ,że poszczęści Ci się w życiu ,że Ci się uda....Wiesz o co chodzi.
I tego jak najbardziej Ci życzę.

Muszę kończyc bo coś mi łezki lecą,taka dziwna czasami jestem,muszę na fajeczka jeszcze,to ochłonę.

pa

23 539

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Ile moje kafejkowe kotki napisały! Nawet kocurek do nas przyskoczył tongue I Różyczka! Jestem pod wrażeniem, łapcie całusa! :*

I od czego tu zacząć?

Skoro Rafał zaczął ode mnie, to ja zacznę od Niego tongue

Rafał - jakie tam najgłośniej..Ja po prostu trzymałam Cię za słowo, że wrócisz tongue Ale przykro mi, nie zadowoliłeś mnie. Coś tu kręcisz, nie wierzę, że byłeś taki grzeczny, co do zwierząt. No to po prostu, niemożliwe! Tak, myślę, że taka natura kobiety. Chociażby podświadomie będzie Cię tam troszczekę zmieniać, nakierowywać, nazywaj to, jak chcesz. Lubisz czuć się potrzebny - no tak, to zrozumiały. Chyba każdy lubi. Ale uwierz mi, że kobieta nie lubi, jak się z niej robi taką głupią lale, co to niczego nie potrafi. Ale tak, rozumiem o co Ci chodzi. Facet musi być facetem - opinia niepodważalna i przy tym także zostanę. Co do wyprowadzki, oddzielnych finansów - to raczej takie kroki do samodzielności. Ale skoro to u ciebie wpłynęło na byciemniej podatnym - w porządku. Nie jestem przesadnie uparty - oj, też mi się nie chce wierzyć. Nie bardzo uparty, tylko jak osioł tongue Wiem, co jest dla mnie najlepsze - jeśli tak samo myślałes, jako dziecko, rodzice mieli przechlapane smile Konsekwencje błędów zawsze ponosisz Ty, a nikt inny. Nawet, jeśli ktoś Ci doradzał, zawsze to Twoja decyzja i Ty za nią odpowiadasz tongue Hmm. A często kierujesz się przeczuciem ? Przeczucie mi się jakieś kobiece takie wydaje. Faceci to zawsze wszystko "na zdrowy, chłopski rozum". W takim razie, masz ode mnie pracę domową. Mianowicie: miej ochotę częściej wpadać. tongue

Rafał napisał/a:

Życie nauczyło mnie wiele - tekst ten brzmi jak wyznanie 70latka

- wyznanie 70latka, dobre.

Rzeczy, na które nie mam wpływu - nie mam nic konkretnego na myśli, w sumie. Przynajmniej nie miałam. Ale nie zawsze możey decydować, o tym, co się wokół nas dzieję, jakie decyzje czy czyny są podejmowane przez innych, więc nie widzę sensu przejmowania się tym. Zaoszczędzi nam to czasu i ewentualnych szkód. Podawał ktoś ostatnio przykład z Uwagi czy czegoś tam, że afera wokół nauczycielki. I kobieta nie miała wpływu na wypadek, więc po co miała się tym zadręczać? Wyrzuty sumienia by ją zjadły. Ja też jestem z miasta, a historii ze zwierzętami mam pełno. Domagam się czegoś ciekawszego. I gdbyś był nudny, byśmy się tak o Ciebie tutaj nie dopominały tongue
Niepokojący jest tylko fakt, że jesteś tu tak rzadko. Stanowczo za rzadko. Widzisz, zjawiłeś się i teraz masz opieprz, że tak rzadko. Zamiast wdzięczna, to narzekam roll


Ania - nie, nie, nie. Nie mówię, że zadajesz krępujące pytania tongue Ale Emcia napisała "pyytaj, nie krępuj się". I tak się zastanawiam, czy tylko Ty masz prawo być wścibska. big_smile Klub AA - dobre, haha big_smile Ciekawe czy Beatce to się spodoba tongue Też nie lubię, jak ktoś robi coś za mnie. Po postu czuję się niezręcznie. Nie biorę wszystkie na siebie i wtedy jest ok. Tak samo, nie zawsze lubię prezenty. Bo mam głupią potrzebę odwdzięczenia się. Chęć kierowania wszystkim - może dlatego, że chce, by wszystko się ułozyło, było jak należy. A te fajeczki zostaw. Bo po co? Kasa i smród.

Emuś - upiecz, upiecz. I wstawiaj fotki, ja z chęcią popatrzę. Moja psychika? Pewnie będę chciała zeżreć monitor, ale jakoś dam radę big_smile Pewnie kiedyś i tak było, z otwieraniem cukierni. Ale teraz? Chodzi o kasę i tyle. Żeby upiec ciasto samej, trzeba jeszcze umieć tongue Krówki moja babcia umiała robić. Wiesz, ona żyła w czasach, gdzie wszystkiego brakowało. Pamiętam, jak opowiadała mi, że razem z "babcią Marią" - nadal nie wiem, kim jest babcia Maria. Ani to siostra mojej babci, ani mama mamy. W każdym razie, robiły cukierki. Krówki były łatwizną. Ale robiły jakieś inne karmelki - opowiadała, że strasznie łatwo się poparzyć, bo trzeba je rozciągać hmm
Jesli nie potrzebujesz wybaczać, to jest w porządku. Też mam taką sytuację i zastanawiam się tylko, czy nie tworzy się jakieś koło. W sensie gdyby chciała wybaczenie, zrobiła by krok. Nie zrobię niczego i tak mi nie wybaczy. Nie wybaczę jej, dopóki niczego nie zrobi..Co do więźi - u mnie odwrotnie. O, przeczytałam, że temat zakończony, także już nie odnoś się do posta tongue I nie wiesz, czemu nie możesz spać? Może natłok myśli, albo coś takiego. Bo innego pomysłu nie mam. co do prezentów - podobnie, jak Beatka wybieram te zamknięte(pierwsze), lubię niespodzianki smile Haha, znalazłaś w końcu współtowarzyszkę ? Uroczyście oznajmiam Ci, że ja i Beatka tez nie byłyśmy kujonami. Miałyśmy tylko dobre ocenki smile Czujesz się lepiej tam, niż w Polsce ze względu na doświadczenia itd? Czy chodzi o sam kraj? Dopominajmy się wszystkie, to nasz rodzynek będzie pojawiał się szybciej. Kurde. Zawsze, jak on się pojawi temat się kręci wokół niego big_smile Powinnam być zazdrosna! Twoje podejście do meczy - zupełnie takie same mam. Też mogę pogadać o fryzurach, haha big_smile I strasznie irytuje mnie, komentator, który się wydziera hmm

Haha - Różyczko. Rozpawiłaś mnie, na wstępie smile

Różyczka napisał/a:

ja jestem twarda jak stonka Beaty

- dobrze, że nie jadłam orzeszków. big_smile  To rzecz jasne, że kafejka rozwija twórcze myślenie. Wątpiłaś? Ja nie mam ochoty na nic,co świąteczne - zazdroszczę Ci zapału i chęci. To logiczne, że kot nie zastąpi psa. Całkiem inna natura. I zostanę przy zdaniu, że nikt jak pies, człowieka nie rozumie. Poza tym, pies potrafi rozpoznać dobre i złe osoby tongue

23 540

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Ponieważ nie było mnie długo, cofnęłam się w czytaniu postów do tyłu  no i musze po prostu muszę zacytować kilka spraw.

/////////////////////////// Emcia napisała/////////////
Jak coś gotuję i wszystko idzie nie tak,można się spodziewać,że cos znajdzie się na podłodze,albo coś się potłucze...Wtedy jestem nerwowa..złośliwość rzeczy martwych doprowadza mnie do szału..O.np. ostatnio mój odkurzacz nie chciał się włączyć,próbowałam kilka razy delikatnie,potem brutalniej...zrobiłam sobie przerwę...po czym znowu starałam się go włączyć,,zaczęłam nawet do niego kląć.. a on nic ! No wtedy to już mnie tak wkurzył,że rzuciłam nim o ścianę ! I jeszcze mu nagadałam,że teraz to już nie będzie taki cwaniak,gad jeden ! mad


Wczoraj skończyło mi się mydło w płynie do rąk w łazience. Wyrzucilam więc pustą butelkę i wyciągnęłam nową pełną. Chcialam przekręcić dozownik aby otworzyć doplyw mydła,ale ten się zaciął,pewnie wada produkcji.  I jak bym nie kombinowała mydło nie chciało wyjść. Wkurzyłam się i rzuciłam nim o ścianę..efekt był taki,że dozownik się wcisnął do środka hmm   Wyciągnęłam więc pustą butelkę po mydle ze śmietnika i chciałam przelać mydło z tej zepsutej do tej dobrej,ale stwierdziłam,że nie będzie mną dozownik rządzić...tak więc obie butelki teraz leżą w umywalce i czekają na decyzję.
////////////////////////////////

Marzenko kochana powiedz jak wyglądają twoje ściany? smile No ja zupełnie nie pojmuje jak ten parszywiec odkurzacz nie posłuchał ciebie, nie wiedział z kim zadziera smile

Ogólnie czytałam dziś dużo co pisałaś o początkach pracy  na wyspie Muminków, wiem ze musiało być ci tragicznie ciężko. Całe twoje życie to jakiś sensacyjny thriller  ale wszystko to przetrwałaś. Ogromnie podziwiam że nie dałaś się złamać.
A to twoje szefostwo na praktykach w cukierni no szok, szok i jeszcze raz szok. Trzeba było napluć na jakieś ciasteczko i dać szefowej do kawy...

Marzenka ja odkąd cie znam to mam wrażenie i wiem ze słuszne ze ty silna babeczka jesteś. O takich kobietach mówi się że maja jaja... smile
No i tu analogicznie nasuwa się pytanie czy Robert to wie? smile) Bo na mój rozum chyba wie ze masz jaja, a jeśli tego nie wie to może się nie długo dowie ha ha ha ha smile

Wiersz o aniele był piękny,zapiszę go sobie.

/////////////////Ala napisała/////////////
Wiecie co ostatnio wyczytałam, dziewczynki moje? Że kobiety zniekształcają rzeczywistość na swoją korzyść. Zgadzacie się z tym? Kurde, tak się zastanawiam. W sumie nigdy jakoś tego nie zauważyłam. Jasne, zdarza się każdemu skłamać czy coś. Ale to na podstawie badań i tak dalej tongue Mogę Wam poszukać cytatu z eksperymentu, jeśli chcecie. smile

Dalej. Nadchodzą święta, czas przebaczania, bla, bla, bla. Macie takie osoby, którym chcecie lub powinniście coś wybaczyć? I jeśli tak, czy to zrobicie? Ja osobiście mam, ale w sumie jakoś się do tego nie kwapię..
///////////////////////////////////

Tez zastanawiałam się jak kobieta może naginać  widzący obraz tak by pasował do jej spojrzenia. kojarzy mi się to tylko z sytuacjami chorymi np mąż pobił żonę a ona woli widzieć to tak iż faktycznie coś zrobiła źle to może i zasłużyła.
Ale myślę ze to jakieś skrajne przypadki. Np moja matka, niszczyła własnego męża, potem własne dzieci, ale gdy jej sie pytasz to ona czuje sie ofiarą. Wiec ułozyła sobie swój obraz i nie dopuszcza do głowy innej opcji.

Ala powiem ci że raczej ja zadała bym sobie odnośnie świąt inne pytanie. Czy jeśli ktoś nie prosi o wybaczenie i moją obecność to należy mimo to  mu wybaczyć dla własnego spokoju sumienia.
Bo wiadomo mamy do czynienia  czasem z osobami od lat zatwardziałymi w błędnym obrazie świata i oni mogą nie czuć się winni a wręcz oczekiwać przeprosin .. Co wtedy, okazać się miłosiernym i wybaczyć mimo to...?

///////////////Anka napisała////////////
Jeśli chodzi o mnie, to jestem raczej typem trzymania wszystkiego pod kontrolą.Nie lubię jak ktoś mną rządzi,czy kieruje.To wcale nie znaczy,że pozjadałam wszystkie rozumy,tylko po prostu kieruję się tym co uważam za słuszne,a nie tym kto mi coś nakazuje.
Zawsze z góry wszystko muszę miec zaplanowane,nawet zapisane co i kiedy robię ,bo inaczej wypadam z rytmu życia.
Tak samo również jest ,gdy ktoś lub coś poprzestawia mi jakieś plany,nie lubię tego.
////////////////////////////////

Mam zdecydowanie podobnie, mimo mojej natury ekspresyjnej dosyć lubię mieć zaplanowane wszystko, na karteczkach zapisane.
Niewiedza wprowadza we mnie niepokój, jakieś napięcie.
Może to dlatego że latami żyłam w chaosie który mi ktoś fundował i doceniłam zorganizowanie i plan.

////////////Anka napisała///////////
W piosence są takie słowa "babe zesłał Bóg ,raz mu wyszedł taki cud".,a ja uważam ,że baba która mnie urodziła pochodzi od samego czarta.
Ona nie musi nic mówic,wystarczy,że zabija wzrokiem.A jak już coś powie to ładuje nóż prosto w serce.
Nic już do niej nie czuje i wiem ,że ma mnie w d... .Wolę zapomniec o niej.
////////////////////////////////////////

Anka ty nie masz może za matkę taki diablichy z rogami jak u mojej? Ja wiem jesteś moja zaginioną trzecią już z kolei bliźniaczką, druga to Em....

Prawdopodobnie zmagasz się z wieloma spadeczkami w postaci lęków, strachów, nie akceptacji siebie, ciągłego żalu...
Jakie te mamusie kochane że dały nam tyle w spadku...
Ale jesteś bardzo podobna do mnie, nawet wiek sie zgadza. Tylko ja już uwolniłam się z demonów, a ty jesteś w trakcie. Chodź na terapie nie poddawaj się walcz, ja tez chodziłam 1,5 roku i wygrałam siebie.
Nawet mężów mamy podobnych z charakterku.
A o rybce zawsze marzyłam, i wiem o co poproszę mikołaja.
Piłkę także kocham, niestety czasu ostatnio brak, mój ukochany Real będzie musiał poczekać.

/////////////Beatka napisała///////////
No cóż, Rafix - mięsko niczego sobie - ale nie moje...
/////////////////

Beata a skąd ty wiesz jakie mięsko z Zorro bo ja bym chciała tysz obaczyć...
Miałam spytać tez o Żabke czy już jej lepiej?

////////////////Raf napisał////////////
Po prostu lubię jak kobieta czasem pokazuje, że nie jest samowystarczalna i że facet nie jest jej potrzebny tylko przy seksie smile Lubię jak mnie o coś prosi, nawet o drobnostkę. A nie znoszę z kolei jak wszystko robi sama. Tak już mam, że lubię się czuć przy kobiecie potrzebny. Nie mówię oczywiście o tym, że ma tak być codziennie, ale choćby od czasu do czasu. Poważne decyzje oczywiście jak najbardziej we dwoje, więc nie tak że wszystko ma być na mojej głowie. Podział ról? Oczywiście także jestem za, ale mimo wszystko facet musi być facetem i tego się będę trzymał wink
////////////////////

Rafał to ty troszkę romantyczno rycerski jesteś, no więc znów coś z Koniami. smile Ale masz rację ze bycie komuś potrzebnym to fajne uczucie, chyba gdyby nasi partnerzy byli mocno samodzielni czulibyśmy się niepotrzebni.
Ja tez lubię gdy moje kochanie prosi choćby o radę, i nie ważne czy jej posłucha ważne że pyta.


Naprodukowałam posta, mam nadzieję ze nie zanudzę was zupełnie. Wpadnę wieczorem , jak skończę naukę testów.
Pa pa całuski sto dwa. smile

23 541

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Ojejejejejej...

Tyle natworzyliście, a ja dzisiaj zabiegana. Więc odniosę się tylko do przypadkowych kwestii smile

Aluś, wrzuć przepis na te swoje krówki, please.

Ema napisał/a:

To Beata Ciebie tak nazwała pierwsza,ja tylko podchwycilam i uznałam za zabawne,znasz mnie

Skarżypyta!

Ema napisał/a:

Teraz na pewno ta złosliwa Beata nie nazwie Cię Pan Epizod tongue A może to była Ala??  Nie pamietam,wiem że to nie ja

I do tego kombinatorka!

Dlaczego Wy uważacie Rafixa za dziwadło, bo zwierząt nie kroił? Jestem przekonana, że moje Mięsko też nie kroiło. No bo jak miałby pokroić jakąś żabę, jeśli się boi jej dotknąć?

Aniu, męczennicą nazwała mnie Ema. Niech więc się tłumaczy tongue

O wybaczaniu, bez odnoszenia do konkretnych Waszych wypowiedzi, ale widzę, że temat się przewija. Co to jest wg Was wybaczenie? Bo ja się zastanawiam i...nie wiem. Jeśli ktoś mi coś słabo przeskrobał, to w sposób naturalny mu to "wybaczam" - po prostu za kilka dni (czasem godzin smile ) wydaje mi się, że to była jakaś nieważna pierdółka, przestaję się zupełnie przejmować i wracam do normalnych relacji. A jeśli ktoś mi coś porządnie nawywijał? Jedynym zbrodniarzem wobec mojej osoby, jaki mi przychodzi do głowy jest mój eks. Czy można powiedzieć, że mu wybaczyłam? Jest mi on obojętny jak zeszłoroczny śnieg. Czy to wybaczenie, czy obojętność jako najwyższa forma zemsty?

Różyczko, wiem jakim mięskiem jest Zorro, bo się przede mną troszkę obnażył wink

Raf, sprytna dedukcja z tą padliną smile Faktycznie, do padliny Ci daleko. Czasem przecież oznaki życia przejawiasz smile

Nie można powiedzieć, że ja się Euro nie interesuję smile Ale mam wrażenie, że do czerwca mi zbrzydnie, bo już wszędzie o tym trąbią. Oprócz Polaków (czy ja w ogóle kibicuję Polakom?) od zawsze kibicuję Holandii smile Takie dziwne zboczenie. Chyba z czasów, kiedy najbardziej na świecie podobał mi się holenderski bramkarz - Edwin van der Sar tongue Moja siostra natomiast zawsze kibicowała Anglikom, bo tam był Michael Owen smile W ten sposób siedziałyśmy przed TV razem z tatą i się kłóciłyśmy, kto wygra i który ładniejszy smile W sumie obie miałyśmy swoich ulubionych w reprezentacji Hiszpanii (mój Raul Gonzales, a jej - Nuno Gomez, czy jakoś tak), ale nie mogłyśmy kibicować Hiszpanii, bo wtedy nie miałybyśmy sie o co kłócić. A przecież musiałyśmy mieć się o co kłócić smile

Na razie tyle wink

23 542

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Różyczko - nie powiem Ci czy należy, czy nie. Sama powinnaś zdecydować, czy tego potrzebujesz. Dla siebie. Jeśli nie to, to olej. A jeśli tak, to wybacz. Takim osobom należy uświadomić, że prawda jest inna. A jeśli się nie da - trudno, nic nie poradzisz, próbowałaś. I albo wybaczyć albo olać.

Beatko - przepis na krówki. Kiedyś robiłam z cukru, mleka i masła. Ale masa była trochę rzadka, nie do końca zastygała. Teraz tak:

# 300 ml mleka kremówki
# 3/4 szklanki cukru
# 1/3 kostki masła
# cukier waniliowy(do smaku, jak kto chce)

Wszystko do garnka, zagotować. Zmniejszyć gaz, i zostawić na wolnym ogniu. Musisz mieszać, żeby się nie przypaliło. Gotować - tak na oko, aż masa zgęstnieje i będzie taka krówkowa. tongue Powinnaś wiedzieć. Masa powinna być w miarę gęsta i odpowiedni kolor. Zdjąć z ognia i ucierać. Jakoś nie wiem, z 10 minut, może być więcej. Potem przełożyć do pojemniczka, wyłożonego papierem do pieczenia czy folią - łatwiej będzie się odrywać i schłodzić. wink

Mam nadzieję, ze coś Ci z tego wyjdzie big_smile Zawsze podjadałam podczas gotowania, bo robiło się z tego takie mleczko - jak to z tubki big_smile

Wybaczenie. Dla mnie to takie odpuszczenie wszystkich krzywd drugiej osobie, ze szczerego serca, z własnych chęci. I poinformowanie takiej osoby o tym, że "wybaczam". Nie chodzi o poprawianie relacji, bo to co innego. Po prostu pogodzić się z tym, co było, bo czasu się przeciez nie cofnie.

Jestem strasznie zmęczona. Zresztą wiecie. Miłego wieczorku/poranka - zależy, kiedy to przeczytacie tongue

23 543 Ostatnio edytowany przez strzała (2011-12-08 20:55:27)

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

ALA ,mam rzucic fajeczki?! To ciężka sprawa.Mogę zrobic wszystko,wszystko co tylko zechcesz ale...tylko nie rzucic fajeczek.
Za co chcesz mnie tak ukarac.Ja rozumiem kasa,(spora),smród(leci do góry,pale na strychu),ale ja bez fajek to jak bez ręki.Wybacz,może innym razem.
No dobra ograniczę się...
A co do reszty, to co stwierdziła moja psycholog to ja za dużo biorę na siebie i dlatego w końcu nie wytrzymuję.Ale ja nie potrafię inaczej,bo inaczej nie czułabym że żyję
Ala irytuje Cię komentator który się wydziera,ależ to sama adrenalina,ja wtedy jeszcze bardziej podkręcam głos ,żeby go lepiej słyszec smile
Wiesz jakie to bicie serca ,jak zawodnik biegnie z piłką,ogrywa wszystkich po kolei i biegnie do bramki,normalnie tego nie da się opisac.

EMCIA  śpisz? nie ma Cię .Tęsknie...

Coś mi się  właśnie przypomniało i muszę to teraz napisac,najwyżej Beatka mnie zabije,bo to chodzi o Jej pupilki. smile
Konkretnie mam na myśli żabki,te niby piękne, a tak naprawdę to bleee...
Pamiętam to już robiłam nie sama,tylko ze starszymi kolegami.
To oni łapali te żabki,potem wsadzali je w woreczki ,tak by nie dotykac ich rękami,następnie braliśmy słomki,wsadzaliśmy je żabkom w d... i potem trzeba było dmuchac w te słomki,po czymś takim żabki wyglądały jak balony,nie wiem co potem z nimi się działo,bo wyrzucaliśmy je,jak już się na nie napatrzyliśmy .
Trochę się boje teraz ,no dobra możecie mnie zbesztac...

RÓŻYCZKO witaj w klubie <przytulam> i naprawdę bardzo się cieszę,że udało Ci się uwolnic z przeszłosci,że wygrałaś.Wielkie gratulacje!!!!
To dla mnie wielki zaszczyt byc Twoją blizniaczką .
To co piszesz o swojej matce jest dosłownie identyczne jakby to była moja matka.Moja też wykańczała wszystkich , a jeśli ktoś odważył się wytknąc jakiś jej błąd to robiła z siebie ofiarę i nadal tak ma. Może to siostry... 
Moja matka również widziało co innego niż inni,w sumie to często zastanawiałam się ,co w tym życiu jest normalne,myślałam ,że to może mi coś na głowę pada i widzę inaczej. Kompletny chaos ,to takie przekręcone wszystko,a dla dziecka nic nie było zrozumiałe,to takie pranie mózgu. Taka dziwna teoria,że jeśli coś jest czymś dobrym to wcale nie znaczy ,że jutro też tak będzie,bo jutro już to będzie czymś złym.
Tak ,tak dostałam trochę spadku z dzieciństwa.To pewnie z miłości,bo przecież coś trzeba dac dzieciom,aby lepiej im się żyło. (pisałam trochę w wątku -lęki z dzieciństwa)
To wszystko jest chore.Moja matka to kobieta idealna,baardzo pobożna,pewnie kiedyś wyniosą ją na ołtarze,nigdy nie popełniła błędu ,wszyscy są nikim,nikt się nie liczy.Nigdy mnie nie przytuliła,nigdy nie powiedziała,że mnie kocha.Nieraz dostałam od niej w twarz jako dziecko,setki razy zwyzywała mnie od k**** i szmat,musiałam się  przyzwyczaic do tego.Ale najbardziej utkwiły mi jej jedne słowa "szkoda ,że nie obcięłam ci łba przy porodzie,było by mniejsze zło".Nigdy nie zapomnę,nie potrafię.
Miała wszystko gdzieś ,moje problemy,to że ktoś mnie krzywdził,nigdy nie czułam się przy niej bezpiecznie.Na próbę jej reakcji w moje problemy odpowiadała-spi*******
Nieraz musiałam się za nią wstydzic przed sąsiadami,a to przed koleżankami,które bały się do mnie przyjśc,gdy ona była w domu,albo wtedy gdy szła po mieście i wyzywała moją siostrę ,a ja szłam za nimi i udawałam ,że ich nie znam,bo ludzie się oglądali za nimi i pukali się w czoło.
Nie wiem skąd w niej tyle zła,dlaczego pogubiła tak widoczne granice miedzy dobrem a złem,ja kompletnie tego nie pojmuje.


Wybaczenie według mnie to nie nosic urazy nie wypominac tego co było złe,przebaczenie tak z serca,zapomnienie.Nie piszę tu o drobnych sprawach bo mam podobnie jak Beatka,szybko zapominam,nigdy nie miałam wrogów.Chociaż teraz...to trudne i tu wcale nie chodzi o matkę(innym razem o tym napiszę)
A odnośnie matki ,mam podobne zdanie jak Ema i nie rozumiem ,nie pojmuje  słowa wybaczenie nie widzę powiązania,tutaj wszystko jest pomieszane.
Co wybaczyc,jak wybaczyc,tu nie ma winnego,.Moja matka nie rozumie takich spraw ,jej to niepotrzebne,całkiem zbędne.
Ona by nie wiedziała kto komu miałby to zrobic,wychowałam się w tych jej poglądach,przecież ona jest bóstwem w każdym calu,ona nie zna takich słów nawet jak przepraszam.Ma głęboko gdzieś czyjeś żale,ona nie potrzebuje żadnego wybaczenia,mam je wepchnąc jej na siłę,po co i tak nie wiedziałaby co z tym zrobic.
Ja nic nie rozumiem ,gdzie podziały się jej granice między dobrem ,a złem.Nie rozumiem, gdy zwyzywa wszystkich dookoła ,gdy skopie moją siostrę ,a potem leci do kościoła pod ołtarz i prosto do Komunii i śpiewa tak ,że ją wszyscy słyszą.Ja mam dreszcze...
Pęka mi głowa na samo wspomnienie o niej ,wole już nie pisac. Wiem,że się nie zmieni,co raz tylko stosuje nowe metody aby mnie zmienic, ale niech zapomni,nigdy to się już jej nie uda. Byłam uzależniona od niej,ale już zostawiam to powoli za sobą i jestem twardym zawodnikiem, nigdy mnie nie pokona!!!

BEATKA wielki SZACUN znasz się na piłce smile
I jak tam Twoja Żabka,lepiej trochę???
I wiesz ,że Cię lubię,baaaaaaaardzo

Buziaki dla Wszystkich smile smile smile

23 544

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Heloł, chyba pora zacząć nocną zmianę smile nie no Anka mnie ubiegła ale może i dobrze bo mogę odnieść się do jej posta.

Moi drodzy u mnie biało za oknem, ciekawe jak u was, wpadłam dziś do kafejki bo jutro nie będzie mnie cały dzień.

Anka nie wiem jak ty ale ja odkąd pamiętam tylko, zawsze wiedziałam co jest dobre a co złe. Wiedziałam jako dziecko że syf jaki urządzali moi rodzice nie jest normalny, ich zachowanie też.
Nie wiem skąd to wiedziałam, ale wiedziałam.
I przez te wszystkie lata miałam wrażenie jakbym mieszkała w domu świrów, patrzyłam na to wszystko jak na jakiś głupi teatr w którym ktoś każe mi żyć.

Człowiek budził się czasem i myślał czy to ja jestem wariatka czy oni, ale zaraz wiedział  oczywiście ze oni.
Niestety niektórzy w ogóle nie powinni byc rodzicami, znam kilka dziewczyn których matki są właśnie z czasów  rocznik-owo z moja matka podobnych i maja tez Sajgon w domu.

Moze ten rocznik jakiś wybrakowany? Moja tez wiele razy mówiła ze szkoda że mnie nie utopiła jak kota, albo żebym zdechła pod płotem.
A w niedziele do kościółka i komunia. Piękny przykład katolika. Albo w każda wigilie, wyzywała mnie od najgorszych by potem podejść z opłatkiem i dzielić się.

Na takie nieszczęśliwe, chore osoby nie mamy wpływu Anka, możemy im współczuć bo zostaną same. Bo nie odwiedzi je nikt bo nie kochają nikogo.
A my zobacz mamy swoje wspaniałe życie, wbrew ich życzeniom żyjemy. Twoje dzieci przylatują do ciebie cie ukochać i wiesz ze wygrałaś bo nie stałaś się nią.

Moja matka została sama, mieszka  40 metrów przez podwórze ode mnie niestety, ale nie rozmawia ze mną rok. Jej strata bo ma fajna córkę której nie zna.
Brat i bratowa nie zostawiają jej jedynej wnuczki bo zwyczajnie sie boja bo to wariatka .
Mój ojciec zostawił ja  i zamieszkał z inna dobra dla niego kobieta pół roku temu i wreszcie żyje.

Została sama, opuszczona na własne życzenie przez wszystkich. Wreszcie od lat po raz pierwszy nie muszę iść do niej na wigilie, wcześniej chodziłam tam tylko dla brata i ojca.

Ciekawi mnie czy widząc z swojego okna moja kuchnie będzie jej przykro gdy z mężem uśmiechnięci będziemy spędzać ten wyjątkowy dzień a ona będzie tam sama.
Powiem ci nikomu nie życzę samotnych świat, jednak jeśli ona nie chce się zmienić , to zostanie sama dalej, towarzyszyć jej będzie głos ojca dyrektora z radia jej wybór.
Nie czuję nic do niej poza współczuciem.

23 545

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Cześć Kochani smile

Od razu przepraszam,ale nie napisze dziś zbyt dużo..oczy mnie bolą hmm Dobrnęłam do posta Beaty w którym pisze o piłkarzach,nie byłabym sobą gdybym ich  nie sprawdziła .  Edwin van der Sar taki sobie...ma jakiś urok,ale to nie to tongue
Michael Owen prawdziwe ciacho,rozumiem Twoją siostrę big_smile
Raul Gonzales wygląda lepiej jak ten Edwin,ale też jakiś taki...ja bym sie nim nie podniecała zbytnio tongue A ten Nuno Gomez to jakiś gej ?
Wygrywa Michael Owen ciacho tongue   Im dłużej na niego patrzę tym mnie mniej oczy bolą big_smile

Na to co zdołałam przeczytać mam już gotowe odpowiedzi,ale jak na razie w mojej głowie,jutro prawdopodobnie przeleje je tutaj smile

Chciałam Wam na Dobranoc powiedzieć  ;  Dziękuję,że Jesteście smile

23 546

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Ojej, jak tu się zrobiło głęboko smile

Aluś, a co to mleko kremówka?

Różyczko, zastanawia mnie, skąd wiedziałaś, że mieszkasz w domu świrów? Po przeczytaniu Twojego posta wiem, że Ty sama nie wiesz, ale i tak mnie to intryguje. Bo dzieci zazwyczaj są nieświadomymi ofiarami, Ty byłaś świadoma od zawsze...

Zastanawiam się, czy takie "mamusie" jak Wasze są normalnymi ludźmi, czy może cierpią na jakąś chorobę psychiczną? Nie potrafię sobie wyobrazić, że ktoś może być tak tępy, żeby nie widzieć swojego zakłamania, nie wiedzieć, że źle postępuje? Ale jeśli ktoś wie, że źle postępuje to chyba stara się ograniczyć swoje złe postępowanie zamiast w nie brnąć? Paradoksalnie mi ich szkoda smile W sumie one są też jakieś pokrzywdzone przez los, że dał im taki umysł (serce? duszę?). Nie odczytujcie tego jako sugestię, że należy Wasze matki traktować jak ludzi, bo moim zdaniem nic im się od Was nie należy...

Marzenko, ja tych piłkarzyków kojarzę sprzed jakiś 15 lat smile Nawet nie wiem, jak teraz wyglądają smile Może pobrzydli? A może ja miałam zupełnie inny gust? Ooo, jak sobie myślę, to holenderski bramkarz mógł być wyrazem mojego podświadomego ideału mężczyzny smile Bo świadomie nigdy nie podobali mi się wysocy i szczupli, on jako jedyny z tego typu. A teraz mam długiego i chudego mężczyznę tongue

Aha, wspomniałaś, że najbardziej z meczów podoba Ci się moment zdejmowania koszulek przez piłkarzy... Tak mi się coś po głowie kołacze, że zostało im to zabronione wink Więc już nie masz po co oglądać smile

Żaba dzisiaj jakoś zdrowo wygląda. Póki co gorączki też nie ma. Może w końcu jej przeszła tajemnicza zaraza. Najchętniej bym ją jutro do przedszkola wyrzuciła (tydzień z wiedźmą na małej przestrzeni jakoś mnie zmęczył...), ale może się jeszcze poświęcę smile

Mężczyzna zarządził sprzątanie, więc wypada mi zakończyć pisanie i się przyłączyć...

Strzałko, ja też Cię lubię smile

23 547

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Dobry dzień  smile fajnego humorku worek przesyłam dla wszystkich.

Beata skąd wiedziałam że to wariatkowo? Tak się zastanawiając  to chyba z obserwacji innych rodzin. Tam widziałam uśmiechnięte dzieci, miłe mamy a u mnie plucie jadem...
Poza tym  już jako 4-latka uczyłam się czytać , szło mi nieźle, jak miałam 5 czytałam płynnie.
Poszłam do przedszkola dla 5cio latków ale cały rok nudziłam się okropnie bo inne dzieci dopiero się zaczynały uczyć a ja miałam to w małym palcu.
W 1 klasie zaczęła się moja przygoda z bibliotekami  i trwa do dziś.

Moze to sprawiało ze odbierałam mój świat szerzej, albo to że ktoś mnie krzywdził nauczyło mnie nie ufać dorosłym , analizować ich zachowanie dla własnego bezpieczeństwa.
Matka to odkąd pamiętam mój wróg, i jak robiła się słodka to jak nic trzeba było spierniczać bo atak zaraz miał nastąpić.

Teraz jako dorosła kobieta  w pewien sposób ją zrozumiałam, sama miała nie łatwe dzieciństwo, choć jej nikt nie bił.
Tuz przed jej ślubem zmarł jej ukochany tata, wzieła ślub i mąz okazał się pijakiem .
Urządzał jej jazdy co dzień, spalił jej nawet  jeden z budynków, i okazało się że jest w ciąży. Po mnie rok  urodził sie brat, i nie było jej łatwo na wsi.

Ale mimo to że ona miała wtedy 26lat, nic nie tłumaczy nienawiści jaka odczuwa do mojej osoby. Bo tylko ja z trójki rodzeństwa doświadczałam najgorszego. Młodszy brat był jej zabaweczka pupilkiem, a najmłodszy  jego dała na wychowanie mi.

Pytasz jak ona mogła i może nadal żyć z świadomością tego co robiła? Po prostu wyparła wszystko to co robiła złego. W swoim własnym spojrzeniu na siebie uparcie odmawia zobaczenia prawdziwego oblicza.

Pani psycholog tłumaczyła mi ze gdyby ona przyznała że zniszczyła własnemu dziecku życie, ba nawet doprowadziła je na skraj samobójstwa dodatkowo nie pomogła gdy było molestowane to musiała by się sama zabić.
Dlatego ma swój świat w którym rzeczywistość jej się już miesza, i wszystkich myślących inaczej  odrzuca bo są dla niej zagrożeniem, przypomnieniem, wyrzutem sumienia.

To tak jak z ludźmi którzy przeszli tak ogromna traumę i ich wspomnienia się zablokowały, nie mogą i podświadomie sami nie chcą tam zajrzeć ze strachu.

Teraz po kilku latach  od terapii gdy to zrozumiałam  nie czuje już do niej nienawiści czy obrzydzenia. Dla mnie to tylko stara , samotna osoba. .Mówiłam ze należy jej tylko współczuć bo zapłaciła dużą cenę.

23 548

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Beatko, wybacz, rozkojarzona byłam tongue Śmietanka kremówka. smile Taka 30% lub więcej. Co do piłkarzyków: Michael i Raul big_smile Czyli jeden Twój, jeden Twojej siostry tongue Ale zdecydowanie wygrywa Michael. Mam podobny gust do Emci big_smile Co do matek - myślę, że te osoby nie są w pełni zdrowe. Nie wyobrażam sobie matki, która traktowałaby dziecko w taki sposób, z własnej woli. Jak można zabronić sportowcom eksponowania własnego ciałka ?! hmm

Aniu - co dobrego jest w papierosach? Ja rozumiem, że to uzależnienie. Ale nie rozumiem, jak można się od tego uzależnić. Poza tym, uważam, że uzależnienia(od czegokolwiek) są cechą ludzi słabych.
Komentator strasznie mnie irytuje. Może dlatego, że mam wrażliwy słuch. Np. ze snu można mnie obudzić, rozmawiając szeptem. smile SADYSTKA. Biedne żabki. One takie fajne sad I na taką mękę skazane!

Różyczko, tak sobie czytam. A propos świąt. Dałoby Ci satysfakcję, jesli Twoja matka byłaby smutna, widząc Was szczęśliwych? I czy byłabyś szczęśliwa, wiedząc, że jest smutna czy po prostu to obojętne? I kolejne pytanie. Czy jesli by do Ciebie przyszła, potrafiłabyś jej wybaczyć, usiąść razem do stołu czy cokolwiek ? Zastanawiam się, czy jest sens wybaczać osobom, które i tak się nie zmienią. Zastanawiam się, czy warto.

Emcia - też mi się podoba ten Michael tongue I mało jakoś Ciebie. Wracaj.

Różyczko, Aniu - co Was skłoniło do podjęcia terapii ?

Życzę miłego dnia:*

23 549

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Aluś, chyba nadal jesteś rozkojarzona, bo tak napisałaś jakoś tego posta, jakbys ciasto robiła i właśnie mieszała składniki smile

Aż sobie chyba tego Owena zaraz pooglądam, bo nie pamiętam jak on wyglądał. Pamiętam tylko, że siostra mi się nim strasznie fascynowała smile

Pytanie do Rózyczki, ale się wypowiem a potem zobaczę jej odpowiedź i sprawdzę moją umiejętność wczuwania się w czyjąś sytuację smile
A więc: Różyczce nie sprawi przyjemności to, że matka będzie samotna i będzie patrzyła na jej szczęście. Różyczka będzie wiedziała, że ona sama sobie na to zasłużyła, ale w głębi duszy będzie jej żal matki, że tak się pogubiła i tak bardzo nie ma szans na normalne życie na własne życzenie.
Gdyby przyszła - Różyczka zrobiłaby jej miejsce przy stole. Ale o wybaczaniu nie może byc mowy, ponieważ jej matka nie rozumie, że cos zrobiła nie tak. Nie czułaby się winna, a jak można wybaczyc osobie, która nie widzi swoich błędów? Różyczka nie ma szans na to, że jej matka przyjdzie i powie "wiem jak bardzo cię skrzywdziłam, chciałabym cofnąć czas, ale ponieważ sie nie da więc chcialabym teraz naprawić to co się da". Ona tak nie powie nigdy, chyba, że na łożu śmierci.
Matka do Różyczki nie przyjdzie. Będzie siedziała samotna i psioczyła na wyrodną córkę. Cały świat będzie winien jej samotności, najbardziej wstrętna córka, ale nawet przez myśl jej nie przejdzie, zeby przeanalizować własne zaslugi w tym temacie. Różyczka nie będzie z tym szczęśliwa, ponieważ ona jest świadoma i wrażliwa. Jej matka świadoma nie jest, żyje w jakimś własnym swiecie gdzie matce z definicji nalezy się szacunek. Tylko dlatego, że nie utopiła dziecka tuż po narodzinach....

O papierosach. Nigdy nie powiedzialabym o sobie, że jestem słaba. Do tego właśnie przeczytałam, ze palenie jest domeną ludzi bardzo silnych i niezależnych. Ludzi, którzy w każdej dziedzinie życia sobie radzą, odnoszą sukcesy, przegrywaja tylko z nałogiem. Jako jedyna palaczka w mojej byłej pracy czasem się zastanawiałam, czy ja jestem jakaś bardziej ulomna od reszty? Ale na wszystkich szkoleniach prowadzący palili. A trudno przecież powiedzieć, że prowadzacy szkolenie jest  słabszy czy glupszy od moich niepalących współpracowników, którzy się w niego wpatrywali jak w guru... Jesteśmy ofiarami prania mózgu, szczególnie mlodzież, które pokazuje palenie jako sposob na spedzanie czasu, symbol dorosłosci, niezalezności, lekarstwo na stres, dodatek towarzyski. Wystarczy, żeby bardziej zbuntowane jednostki dały się złapać. Kiedy zaczynałam palić - podobał mi się ten "szumek" w glowie, moje guru paliło, a ja chciałam być taka jak ona, podobała mi się teoria, że alkohol mocniej działa jak się go łączy z papierosami, dałam się nabrać na to, że przy fajce łatwiej się skoncentrowac na trudnym zadaniu, pogawędki przy papierosku  miały jakiś taki magiczny urok - nie byłoby ich, gdybym nie paliła (bo po co wtedy miałabym stać z tym towarzystwem na mrozie?). A potem jest już zwykłe uzaleznienie - spada poziom nikotyny we krwi i cała psychika koncentruje się wokół tego, żeby zdobyć papierosa. Tego nie zrozumie nikt, kto nigdy nie był od niczego uzależniony. Po kilku latach faktycznie nie umiesz się już skoncentrować bez papierosa, nie umiesz się też zrelaksować (bo dotychczas przy kazdym stresiku się szło na fajkę i stresik się zmniejszał). Masz wyrobione nawyki, bez których czujesz wściekłe rozdrażnienie i wewnetrzny niepokój (papieros po posiłku, po wyjsciu z urzędu, przed wykonaniem telefonu, przed położeniem sie do łóżka). Bez rytualnego papieroska na dobranoc trudno zasnąć - to tak, jakbyś wiele lat czytała przed zaśnięciem i nagle nie miała książki.
Niepalący twierdzą - przecież można rzucić. Można. Ale to oznacza przejście przez detoks - jak u narkomanów. To nie jest rezygnacja z ulubionej potrawy, którą się jadło od czasu do czasu. To przejście przez fizyczne i psychiczne skutki odstawienia narkotyku - kiedy cały organizm domaga się ponownego zażycia trucizny... Jeśli zrezygnujesz z hamburgerów - Twój organizm nie będzie się dopominał zażycia hamburgera. Jeśli zrezygnujesz z papierosów - będzie.

Gdybym kiedyś miała dzisiejszy rozumek - nie zaczęłabym palić.

23 550

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Witam wszystkich.

Ja tylko na chwileczkę. Widzę, że wena Wam dopisuje. I w sumie dobrze. Nie jestem na bieżąco, więc... tylko Was pozdrawiam.

Dobrej nocy.

23 551

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Meguś, a czy to, że nie jesteś na bieżąco jakoś przeszkadza w tym, żebyś napisała, co u Ciebie słychać? Myślisz, że nie jesteśmy ciekawe jak Twoje przyspieszone życie się toczy?

23 552

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Witam wieczorowa porą. Dzień miałam dobry, mimo iz pierwszy raz jeździłam po ciemku. Miałam egzamin wewnętrzny z teorii, trafił mi zestaw z dosyć normalnymi pytaniami. zrobiłam jak sądzę jeden błąd.

Wyniki będę znać  w poniedziałek.

Co do pytania twojego Alu - //////////////////Różyczko, tak sobie czytam. A propos świąt. Dałoby Ci satysfakcję, jesli Twoja matka byłaby smutna, widząc Was szczęśliwych? I czy byłabyś szczęśliwa, wiedząc, że jest smutna czy po prostu to obojętne? I kolejne pytanie. Czy jesli by do Ciebie przyszła, potrafiłabyś jej wybaczyć, usiąść razem do stołu czy cokolwiek ? Zastanawiam się, czy jest sens wybaczać osobom, które i tak się nie zmienią. Zastanawiam się, czy warto./////////////

1czy była bym szczęśliwa  gdyby ona się smuciła więc zdecydowanie nie. mimo iż nic do niej nie czuje to wcale a wcale nie cieszyła by mnie jej krzywda. To w końcu człowiek, samotny na pewno , nawet jak tego nie przyzna.
Nigdy nie ubliżyłam jej słownie i tez nie życzyłam jej źle. Niech sobie żyje po swojemu jeśli jest z tym szczęśliwa.

2-Beata ma rację jak można wybaczyć coś komuś gdy ten nie widzi w sobie błędu?
Gdyby ja nawet olśniło i przyszła i powiedziała żałuję córeczko, to teraz już nie potrzebne by mi to było. Potrzebowałam tego kiedyś. Teraz pewnie przytuliła bym ja  i powiedziała "Szkoda że mnie nie poznałaś mamo'',i zapłakała bym nad straconymi latami.
Jednak teraz już czas upłynął, lat miłości  nie nadrobisz,teraz jestem kobieta mogę żyć obok mamy samodzielnie.

Kiedyś zastanawiałam się co będę czuł stojąc nad jej trumna i powiem ci ze jedynie nostalgie,smutek za tymi latami które mogły być wykorzystane inaczej. Nie czuła bym ulgi że jej niema, a tylko może nadzieje ze ona jest wreszcie szczęśliwa i spokojna.

Ala pytasz czy warto jej wybaczać, myślę ze warto dla mnie samej. Bo wtedy nie muszę już czekać na jej zmianę, mogę dać temu odejść w zapomnienie.

Co mnie skłoniło do terapii? Dojście do kresu po prostu. Żyłam 25 lat w stanie zagrożenia, stresu, strachu. Mój organizm był jak napięta struna ciągle w gotowości.
A potem wyszłam za mąż , pierwsze dwa lata zajęta domem , mężem zapomniałam o przeszłości  .5 lat po ślubie kiedy wreszcie poczułam się pierwszy raz w życiu szczęśliwa sprężyna odbiła w druga stronę. 

Najpierw pierwszy objaw,przestałam wychodzić z domu, mimo pięknego lata wyszłam z domu 3 razy tylko.
Potem zaczęłam płakać i to z byle powodu i trwało to 3,4 godziny non stop.
Potem były sny, o cmentarzach , krwi, tego typu.
Aż przyszedł mąż z pracy a ja tego nie pamiętałam, i dopiero jak zobaczyłam ze płacze koło mnie wiedziałam, doszłam na dno.

I zadałam sobie pytanie albo idę po pomoc i zaczynam żyć, albo zdycham. Poszłam do fachowca, mimo trzęsących się kolan, poszłam i wygrałam.

23 553

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Cześć ludziki smile
Czemu tylko Różyczka po nocy łazi? A gdzie reszta nocnych marków?

Ja dzisiaj doszłam do wniosku, że absolutnie nie nadaję się na Matkę Polkę. Po 5 dniach siedzenia z Żabą w domu świruję. Żaba ze mną też świruje...

I to na tyle dramatyzmu. Miłej reszty dnia Wam życzę smile

23 554

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

OMG...  Wlazłam odpisać na posty....Ale.. OMG..

Nie wiem czy mam tyle czasu !  Ależ się rozpisałyście jak szalone ! Wow...jestem pod wrażeniem...

23 555

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

To i ja się dołączę do reszty .
Uściski do Wszystkich smile smile smile
Musze kończyc ,bo spadam do pracy. Wybaczcie

23 556

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

HEJKA smile


Różyczko mi sie otarło o uszy,że niektórzy mężczyźni boją się samodzielnych kobiet,
ciekawa jestem czy to prawda ?

Co do męskich robót,lubię patrzeć jak facet coś naprawia,to jest fajne. smile
Czasem staram się mieć jakiś udział w tym podając śrubokręt albo kombinerki.
Mnie taki widok to chyba nawet trochę kręci..tak samo jak lubię obserwować faceta
kiedy prowadzi samochód.Jak kręci kierownicą,zmienia biegi i w ógóle to skupienie.
Mężczyźni są wtedy tacy władczy. Nie umiem Wam tego lepiej wyjaśnić.


Różyczka napisał/a:

Z reszta mam jakieś chyba zboczenia na punkcie zapracowanego
mężczyzny, w kombinezonie, lekko spoconego i ubrudzonego... ufff stop  lepiej
  nie zapędzać się w te rejony.

Hahahaha.... lepiej się nie zapędzać tongue

Różyczka napisał/a:

Jest to ogromny postęp, gdyż do tej pory pan instruktor
prowadził ze mną zabawę w karanie mnie za impertynencję.

Uważam,że też powinnaś się z nim pobawić np. zwiąż go w samochodzie i ukaraj go
za to chamstwo tongue

Różyczka napisał/a:

Poza uczeniem się testów, próbuje tez robić świąteczne ozdoby do
domy, typu filcowe mikołaje, czy renifer-ki które przypnę do firanek.
Szukam tez sposobu na wypieczenie figurek z masy solnej i właśnie mnie
olśniło ze na strychu mam nie używany piekarnik.

Wcześniej wspomniałaś coś o marzeniu o chwili spokoju w kapciach...
A sama sobie roboty dokładasz tongue Podejrzewam,że jakby Twoje marzenie o chwili
spokoju się spełniło,to juz po godzinie znalazłabyś firankę,którą trzeba koniecznie
teraz zszyć albo krzesło,które na świeta przydałoby się wyjątkowo odmalować tongue
Jestes kobietą czynu smile



Strzała napisał/a:

A tak apropo to co Vinnga ma w sobie takiego.....
że to taki zaszczyt ?

Jak to co?  Beata ma w sobie coś z diabła i coś z anioła,tylko to jest strasznie
pomieszane i nie da się tego odeseparować...nazywamy to ,,tym czymś''  wink

Strzała napisał/a:

To takie trochę trudne pytanie ,bo z jednej strony to nikt mnie
dobrze nie zna,bo nadal jestem otoczona trochę takim murem

Ja jestem zdania,że Druga osoba zna Nas na tyle,na ile pozwolimy jej sie poznać .
Wie o Nas tyle ile sami jej powiemy.

Strzała napisał/a:

To samo mam w w relacjach z innymi np z najbliższą koleżanką,wiem o
niej dużo,
ale ona kompletnie mnie
nie zna i nie chcę i nie potrafię tego zmienic.

Prawdopodobnie ta Twoja koleżanka woli mówić niż słuchac.
Myślę,że jakby chciała Cię zrozumieć lub pomóc,to wyciągnęłaby to z Ciebie.
Ale jest jest wygodnie tak jak jest. Ona się wygada,i nie musi się martwić,że
Ty zrobisz to samo,więc ma spokój. To jest bardzo wgoistyczne z jej strony.
Skoro Cię zna,bo jest Twoją najbliższą koleżanką,dlaczego nie postara się czegoś
o Tobie dowiedzieć więcej? Odpowiedź jest podana wyżej.
Czy Tobie to odpowiada? Naprawdę nie chcesz się przed nią wygadać?
A może jest tak,oczywiście mogę sie mylić,że jeśli tylko dałaby Ci sygnał,że jest
ciekawa Ciebie,jeśli tylko poczułabyś,że ją na serio interesuje co się z tobą dzieje
to wtedy bys sie otworzyła ? 
Myślę,że poczułabyś się lepiej.


Strzała napisał/a:

Prawka nie robił trochę z powodu choroby (Coatsa) ,przez
to musiałby często robic badania, jako kierowca i jakoś zraził się do tego,zresztą
ja mam prawko .

Nie chcę być wścibska ani nie delikatna,ale czy Twojemu mężowi grozi ryzyko,że
zostanie niewidomy ? Czy ta choroba oczu jest bardzo uciążliwa? Nie musisz odpowiadać,
jeśli uznasz to pytanie za nie delikatne .  smile


Strzała napisał/a:

Inna sprawa,że ja rzadko dostrzegam jakieś znaki.

A jak ja jadę z kimś samochodem to wyśmiewam się ze znaków.
POdam jakiś przykład,abyście wiedziały o czym mówię.
NP> Jest znak spadające odłamki skalne,ja to tłumaczę jako spadające okruchy z tortu
albo znak nierówna droga to dla mnie cycki murzynki. Wprawiam w śmiech kierowcę i
jeszcze go upominam,żeby się nie śmiał tylko skupił na jeździe tongue


Strzała napisał/a:

A jak się czuje osoba z 12 letnim stażem? Pewnie trochę sobie myśli,
że czasem mogłoby byc inaczej ,niektóre sprawy bardziej prostsze,miłośc trochę mniej
powinna bolec.Czy to przywiązanie,czy dalej uczucie?

Hmm.. to pytanie sama sobie zadawałam będąc w związku przez 8 lat. Zadawałam je sobie zbyt często.
W końcu doszłam do wniosku,że jedno i drugie,ale to pierwsze zdecydowanie silniejsze.
Niestety..ale miałam tylko dwie opcje. Albo tkwić w tym związku,który wyniszczył we mnie
pewne wartośći i który mnie bardzo męczył i ranił,spaśc jeszcze niżej niż jestem albo uciekać
i zawalczyć o siebie,o swoje szczęście.
Wybrałam opcję drugą. Po krótkim czasie tylko utwierdziłam się,że decyzja była jak nabradziej słuszna.
Jeden minus wszystkiego,że to było bardzo,ale to bardzo trudne dla mnie i bolesne także.
Jednak kiedy spędza się kimś tyle lat razem,nie wystarczy powiedzieć cześć i sobie pójśc.
Ale to już za mną smile


Strzała napisał/a:

Ema (Marzenka) tak?

Marzenka,Majella,Mała mi,Ema,Emcia jak Ci wygodniej tongue


Strzała napisał/a:

Jak najbardziej rozumiem Ciebie .Jesteś też tą silną osobą,która wie ,
że da radę ,mimo wszystko ,że będzie iśc do przodu,że się nie podda.
Szczerze Ci wspólczuję, dobrze ,że masz przynajmniej kontakt z ojcem.Wierzę ,
że poszczęści Ci się w życiu ,że Ci się uda....Wiesz o co chodzi.

Tak,uważam się za silną.MOże to nie jest zbyt skromne,ale tak właśnie uważam.
Nie pokona mnie byle jaki problem.
Kontakt mam z obojgiem rodziców i z półową rodzeństwa. Problem w tym,że Oni nie maja kontaktu
ze mną.  Nigdy nie piszą z zapytaniem co u mnie słychać. Zawsze ja pierwsza się odzywam.
Już jestem taką właśnie osobą,która dba o utrzymywanie kontaktu.
Nie oczekuje od nich dzwonienia,bo wiem,że połączenia są drogie.
Ale myślę,że na święta lub urodziny miło by było dostać zwykłą kartkę. A raz na jakiś czas
sms-a,( one nie są drogie. )ze zwyklym pytaniem czy u mnie wszystko w porządku.
Jest NK jest Facebook,tam też nie znajduję wiadomośći. To jest przykre.
Zwłaszcza boli mnie to,że moi bracia tak mnie olewają,ponieważ wiele dla nich zrobiłam,dużo
wycierpiałam. Nie oczekuje wdzięczności i nigdy tez im tego nie wypomniałam.
Jakiś czas temu dostałam wiadomość na NK,od mojego starszego brata. Napisał jedno zdanie.
Miał problem z żoną i wyraził się w jednym zdaniu. Oczywiśćie zadzwoniłam.

Jeszcze kiedyś wcześniej była sytuacja. Zadzwoniłam do brata tak tylko pogadać.
Nasza rozmowa zeszła na temat samolotu,który leciał ze szkocji do Irlandii.
Rozbił się i zginęło paru ludzi.Mój brat widział relację w TV. To wydarzenie miało
miejsce jakiś tydzień przed naszą rozmową.
Wiecie ci On mi powiedział ?
Że jak to zobaczył w TV to pomyślał,że mogłam być w środku,bo wie,że latam do Szkocji
do mojego faceta. Więc domniemał,że mogłam zginąć lub zostac ranna. Tak myślał.
Przez cały tydzień po wydarzeniu nie napisał smsa,nie zadzwonil,aby tylko tak na wszelki
wypadek sprawdzić czy wszystko ze mną ok.
Byłam w takim szoku i tak mnie to zabolało..że nie macie pojęcia.
A jakbym była w tym samolocie? Jakbym zostala ranna i np. sparalizowana na resztę swojego
życia? Nikt nawet nie sprawdzi.
Moja rodzina ma to gdzieś,zero troski. Zdałam sobie sprawę,że ja się w żadnym stopniu
dla nich nie liczę. Jakbym była obca.
Nie ma słow.

Ostatnio dzwonilam do drugiego brata. Nawet nie mieliśmy tematu,aby o czyms pogadać.
Stwierdziłam,że od tej pory koniec z telefonami.



Magda napisał/a:

Ile moje kafejkowe kotki napisały! Nawet kocurek do nas przyskoczył
tongue I Różyczka! Jestem pod wrażeniem, łapcie całusa! :*

TYLKO JEDEN ??!!!  PHI.


Magda napisał/a:

Skoro Rafał zaczął ode mnie, to ja zacznę od Niego tongue

A Ty nie flirtuj tylko pisz tongue

Magda napisał/a:

Ale przykro mi, nie zadowoliłeś mnie.

I jeszcze jaka wymagająca...zero wstydu tongue


Magda napisał/a:

Ale uwierz mi, że kobieta nie lubi, jak się z niej robi taką głupią lale,
co to niczego nie potrafi

Ja nie lubię big_smile
ZA to mogę udawać głupią lalę jeśli zajdzie taka potrzeba lol

Magda napisał/a:

Tak samo, nie zawsze lubię prezenty.

Sprawdź czy na pewno jestes kobietą !  tongue

Magda napisał/a:

Uroczyście oznajmiam Ci, że ja i Beatka tez nie byłyśmy kujonami.
Miałyśmy tylko dobre ocenki

Ble ble ble...My z Anią swoje wiemy tongue

Magda napisał/a:

Czujesz się lepiej tam, niż w Polsce ze względu na doświadczenia itd?
Czy chodzi o sam kraj?

Czuję się tu lepiej ponieważ nie otaczają mnie alkoholicy.
Mam święty spokój.  Odbudowalam siebie.

Różyczka napisał/a:

Marzenko kochana powiedz jak wyglądają twoje ściany? smile
No ja zupełnie nie pojmuje jak ten parszywiec odkurzacz nie posłuchał ciebie,
nie wiedział z kim zadziera smile

Moje ściany są w dobrym stanie big_smile Jeszcze roll Nigdy nie wiadomo co wydarzy
się jutro tongue
Parszywiec wykazał wolę walki i działa !  yikes


Różyczka napisał/a:

Ogólnie czytałam dziś dużo co pisałaś o początkach pracy  na wyspie
Muminków, wiem ze musiało być ci tragicznie ciężko. Całe twoje życie to jakiś
sensacyjny thriller  ale wszystko to przetrwałaś. Ogromnie podziwiam że nie dałaś
się złamać.

Szczerze to nie było aż tak ciężo,albo ja to tak postrzegam.
A ja podziwiam Ciebie :*

Różyczka napisał/a:

A to twoje szefostwo na praktykach w cukierni no szok,
szok i jeszcze raz szok. Trzeba było napluć na jakieś ciasteczko i dać
szefowej do kawy...

Wtedy byłam taka szara mysz co się nie wychyla przed szereg.
Byłam na to zbyt grzeczna smile
Ale jakbym miała okazje teraz to bym się nie zawahała smile


A Robert jeszcze nie wiem o moim bojowniczym nastawieniu do życia big_smile
Wszystko przed nim.




BEATA pytasz o wybaczenie. Wybaczenia wymagają tylko sprawy ciężkie.
Bo jak mi ktos stłucze mój ulubiony kubek to jakie to ma porownanie do zniszczonego życia,
zdrady,albo zabójstwa ?

Vinnga napisał/a:

Aniu, męczennicą nazwała mnie Ema. Niech więc się tłumaczy tongue

tongue tongue


Strzała napisał/a:

EMCIA  śpisz? nie ma Cię .Tęsknie...

Jak miło big_smile

Dmuchałaś żaby ?? yikes yikes Co za pomysłowość...masakra tongue

Strzała napisał/a:

Ale najbardziej utkwiły mi jej jedne słowa "szkoda ,
że nie obcięłam ci łba przy porodzie,było by mniejsze zło".Nigdy nie zapomnę,
nie potrafię.

Ja usłyszałam nie raz ,,żałuję,że sie urodziłaś'' i tym podobne komplementy.
Jakby się nie bzykała bez zabezpieczenia to bym się nie urodziła,proste.
Sama stworzyła problem. Pomyśleć dorosła kobieta hmm

Czytałam ciekawy artykuł o dotyku. Teraz w pewnym stopniu bardziej rozumiem,dlaczego
do Ojca mam szacunek i miłość a do matki nie.
Była mowa o tym,jak dotyk jest ważny w naszym życiu. Jak woda i jak powietrze.
Chodzi o przytulanie i tym podobnie przez rodziców.
Moja mam przestała mi dawać dotyk w pewnym momencie.
A Ojciec,choziać]ż wiem,że nie potrafi wyrażać uczuć,czasem mnie przytulił
i potrafił powiedzieć lub wyrazić,że mnie kocha,w każdym razie tak to odczuwałam.
A dziś mam mętlik w głowie.


A jeszcze jedna kwestia. Ja swoje piekło obserwowałam od samego początku.Widziałam jak się rozwija.
Do 8 roku życia miałam przykladme dzieciństwo. Potem wszystko się zmieniło.
To chyba gorsze niż piekło od urodzenia. Bo jak rodzisz się już w tym piekle,to
jesteś od początku przyzwyczajony,a jak masz Raj,a potem zeslanie do piekła,to boli mocniej.
Tak myślę,zle pewności nie mam.
Wiem tylko,że wspomnienia chwil z życia,kiedy wszystko było jeszcze dobrze,dużo mi pomagało.

Jeszcze cos mi sie przypomnialo. Kiedy zastanawialam się czy wyjechać do Irlandii,biłam
się z myslami,to bardzo pomogła mi postawa mojego Ojca.
Powiedział mi,żebym jechała.Żebym uciekała stąd,bo nic mnie tutaj nie czeka.
TO przyczyniło się do mojej decyzji tak naprawde. Mimo wszystko byłam bardzo mocno związna
ze swoją rodziną i nie wyobrazalam sobie ich opuścić.
Ale po słowach ojca doszlam do wniosku,ze ma racje.
Potrzebowalam,aby mi to powiedzial,wsparl mnie.

Pisalam już kiedys o tym,ale napisze jeszcze raz,że chcialabym miec Ojca przy sobie.
Jeszcze nie teraz. Ale jak nadejdzie odpowiedni czas. Ale Matka niech sie trzyma jak najdalej.

Vinnga napisał/a:

Marzenko, ja tych piłkarzyków kojarzę sprzed jakiś 15 lat smile
Nawet nie wiem, jak teraz wyglądają smile Może pobrzydli?

NO co Ty ?? Nie wiesz,że faceci z wiekiem stają się bardziej przystojni i zyskują duzo uroku? smile

Vinnga napisał/a:

A teraz mam długiego i chudego mężczyznę tongue

I pewnie jędrnego tongue

Vinnga napisał/a:

Aha, wspomniałaś, że najbardziej z meczów podoba Ci się moment
zdejmowania koszulek przez piłkarzy... Tak mi się coś po głowie kołacze,
że zostało im to zabronione wink Więc już nie masz po co oglądać:)

Nawet po meczu? Beznadzieja,teraz to już na 200% meczu nie będę oglądać tongue



Vinnga napisał/a:

Żaba dzisiaj jakoś zdrowo wygląda. Póki co gorączki też nie ma.
Może w końcu jej przeszła tajemnicza zaraza.

Oby na pewno a nie może smile

Różyczka napisał/a:

Teraz jako dorosła kobieta  w pewien sposób ją zrozumiałam,
sama miała nie łatwe dzieciństwo, choć jej nikt nie bił.

Rozmawiałyśmy kiedys o tym smile
Ja uważam,że na takie zachowanie i traktowanie nie ma usprawiedliwienia.
Ja na pewno nigdy nie będę go szukać.


Magda napisał/a:

Jak można zabronić sportowcom eksponowania własnego ciałka ?!

Też jestem oburzona hmm

O papierosach się nie wypowiadam. Jak palaczom do rozumu Rak nie przemawia to co może
taki zwykły człowiek?

Magda napisał/a:

Emcia - też mi się podoba ten Michael tongue I mało jakoś Ciebie. Wracaj.

Jestem tongue

Megi napisał/a:

Witam wszystkich.

Ja tylko na chwileczkę. Widzę, że wena Wam dopisuje. I w sumie dobrze.
Nie jestem na bieżąco, więc... tylko Was pozdrawiam.

Dobrej nocy.

Jak miło,że wpadłaś smile Pojawisz sie aby napisać dłuższego posta?
I może wrócisz do nas juz ?

Buziaki :**** Czekamy :*




Różyczko trzymam kcuki za wyniki smile

Różyczka napisał/a:

Kiedyś zastanawiałam się co będę czuł stojąc nad jej trumna i
powiem ci ze jedynie nostalgie,smutek
za tymi latami które mogły być wykorzystane inaczej.

Też się nad tym zastanawiam. Często myślę jakby wyglądały nasze relacje,gdyby Ona nie pila.
Jak wspaniale by było. Chodziłybyśmy razem na zakupy,były dla siebie wsparciem.
Ale cos... Masz rację,będzie tylko smutek i żal,że czas jaki mogła spedzić ze mną i ja z nią
nie miał nawet szansy się wydarzyc.

A co by się stało jakbym poszła na terapię? czy ja tego potrzebuję?
Wiem,odpowiedź znam tylko ja. Ale jak czytam,że Różyczka i Strzała były na terapii,to może
ja też powinnam?
Ale może wcale nie muszę? Nie wiem....
Zresztą nie wiem czy bym sie odwarzyła. smile

Vinnga napisał/a:

Czemu tylko Różyczka po nocy łazi? A gdzie reszta nocnych marków?

Byłam zajeta tongue


Czyli chcesz mi powiedzieć,że Ty ześwirowałaś i Twoja Żaba też??
Czyli dwa świry więcej? tongue



Nie wierzę,że zdołalam odpisać na wszystkie posty !  yikes

Ale czad tongue


Ide się do pracy szykować. Idę na 20.00 .. dziwnie jakos.

POZDRAWIAM smile

23 557

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Emuś, to błysnęłaś smile Wyciągnęłaś nawet takie fragmenty postów, o których ja zupełnie zapomniałam smile

Ogłaszam uroczyście, że padł rekord długości posta w kafejce smile Post numer 23556 jest najdłuższy! Jeśli w przyszłości jakiś będzie wydawał się dłuższy możemy policzyć linijki. Ale nie sądzę, żeby zaszłą taka potrzeba smile

A ja potem po cichaczu użyje mojej moderatorskiej władzy i wykasuję jakiś pościk ze środeczka i mój stanie się postem nr 23556 tongue

Melduję, że ześwirowałam kompletnie od tego nicnierobienia i siedzenia w domu. Dopadła mnie deprecha. Bardzo głęboka (oczywiście w odniesieniu do mojej osoby wink ). Więc nic mi się nie chce, siedzę i się umartwiam i mogę nadal grać męczennicę, którą wcześniej zasugerowała Marzenka smile

Emuś, do pracy na 20.00? yikes Daj znać rano, czy Ci się zakres obowiązków zmienił tongue
Może zastaniesz na drzwiach hotelu tabliczkę "od dzisiaj dla naszych klientów nowa superatrakcja - ognistowłosa nimfa. Przyjmuje na I piętrze w godz. 20.00-8:00".

Ja też lubię patrzeć jak mężczyzna prowadzi autko. Przyczyny całkiem dobrze ujęła Marzenka smile
Zapracowanych i spoconych mężczyzn też lubię tongue Bardzo tongue Ach ten mój odwieczny pociąg do budowlańców tongue Niestety moje Mięsko jest okrutnie pedantyczne i by poleciało się szorować zanim bym zdążyła go popodziwiać w wersji umorusanej smile

I ja też mogę czasem poudawać głupią jeśli mam z tego korzyści. W byłej pracy szczególnie to przećwiczyłam. Skoro patrzyłam na blond idiotki, które trzepały rzęsami i mówiły, że "one nie umieją" to dlaczego ja miałam umieć? Niestety, trzepać rzęsami się nie nauczyłam, więc moje "nie umiem" kończyło się słynnym "Ależ Beatko! Każdy ćwierćinteligentny człowiek może się tego nauczyć, więc pomyśl i to zrób". No i wtedy jedynym pocieszeniem było to, że blond trzepaczki od rzęs były poniżej ćwierćinteligentnego człowieka, bo im pan szef nigdy nie kazał myśleć tylko przynosił zadanie do ciemnowłosych... 

Marzenko, nie pisz mi takich rzeczy o jędrności mojego długiego i chudego Mięska, bo mi zaraz depresja się w kudłate myśli zamieni. A przecież dzisiaj jestem męczennica!

Ema o Różyczce napisał/a:

A sama sobie roboty dokładasz tongue Podejrzewam,że jakby Twoje marzenie o chwili
spokoju się spełniło,to juz po godzinie znalazłabyś firankę,którą trzeba koniecznie
teraz zszyć albo krzesło,które na świeta przydałoby się wyjątkowo odmalować tongue
Jestes kobietą czynu

Ja myślę, że Różyczka po 5 minutach od spełnienia się marzenia zaczęłaby dziergać firankę na szydełku smile Co tam zwykłe pranie firanki dla Różyczki - na pewno już wszystkie uprała smile

Czuję się mało kreatywna. Nie umiem ani prowadzić samochodu bez patrzenia na znaki, ani nie umiem widzieć cycków murzynki na znaku sad

I na razie to tyle smile

Dobranoc smile

23 558

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Hejka smile


Jak miło wejść i zobaczyć same pochwały tongue Błysnęłam...ahhhh. tongue I rekord ustanowiłam...ja to mam życie big_smile
Nie ośmielisz się wykorzystać swoich mocy przeciwko mnie smile

Myślałam,że najdłuższe posty pisze Meg... smile

Beata a ta Twoja deprecha to poważna czy nie? No bo jak nie podjadasz jakiś słodkości i nie chodzisz cały dzień w piżamie to nic poważnego big_smile

Vinnga napisał/a:

Emuś, do pracy na 20.00? yikes  Daj znać rano, czy Ci się zakres obowiązków zmienił tongue
Może zastaniesz na drzwiach hotelu tabliczkę "od dzisiaj dla naszych klientów nowa superatrakcja - ognistowłosa nimfa. Przyjmuje na I piętrze w godz. 20.00-8:00".

Tak ehh..uprzedzałam wcześniej,że tak bedzie roll W końcu do tego doszło...
A dlaczego ognistowłosa? tongue

Budowlańcy mnie nie kręcą...są zbyt brudni a fee tongue

Vinnga napisał/a:

Marzenko, nie pisz mi takich rzeczy o jędrności mojego długiego i chudego Mięska, bo mi zaraz depresja się w kudłate myśli zamieni. A przecież dzisiaj jestem męczennica!

No co ja poradzę,że ja mam tylko takie myśli ? O czym nie pomyślę,wszystko schodzi na jeden tor tongue
Męczennicą możesz przestać być na chwilkę wink


Hmm..nie moja wina,że jak patrzę na  pewne znaki to widzę to co widzę. hmm 

To sa cycki murzynki;

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

to są rozkraczone nogi;

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

to jest znak ostrzegawczy,aby użyć prezerwatywy;

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

a to;

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Hmmm..czy muszę Wam wyjaśniać z czym ten znak mi się kojarzy? Beata masz szansę być kreatywna tongue

Wiem jest ze mną gorzej niż źle...ale spoko obędzie się bez terapii..mój R* będzie ze mną już za 8 dni big_smile big_smile big_smile

Buziaki smile

23 559

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Ooo, to mamy tylko 8 dni, żeby nacieszyć się Twoim towarzystwem? Mam nadzieję, że przynajmniej będziesz pisała przez te 8 dni przynajmniej po 4 posty dziennie, żeby jakoś nam rozstanie osłodzić?

Moja depresja jest ogromna tylko w odniesieniu do mnie. Charakteryzuję się zwiększoną refleksyjnością, sennością, zgnębieniem. Mija rano lub po popłakaniu sobie tongue Ponieważ noc już była, więc z przyczyn oczywistych dzisiaj nie mam depresji smile
Słodyczy nie podjadam nawet w depresji. Słodycze są fuj zawsze smile

Ostatni znak, hmmm.... Z czym ma mi się kojarzyć? Z otwieraczem do słoików? Przecież nie napiszę na publicznym forum, że ja bym go zatytułowała "pion niepełny, nasilić starania"...

Ciekawe do czego doprowadzi kuracja Twojego R.? wink

23 560

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Cztery posty dziennie? A o czym mam pisać aż cztery razy ? tongue
na pewno po przybyciu R* zniknę na parę dni,ale postaram się pojawiać,zobaczymy jak mi to wyjdzie smile

Twoja depresja robi na mnie wrażenie big_smile

Vinnga napisał/a:

Ostatni znak, hmmm.... Z czym ma mi się kojarzyć? Z otwieraczem do słoików? Przecież nie napiszę na publicznym forum, że ja bym go zatytułowała "pion niepełny, nasilić starania"...

Hahaha... lol Odezwała się kreatywność big_smile

Mam nadzieję,że kuracja będzie porządna big_smile

Ja dziś przytargałam ze strychu u znajomych swoje dekoracje świąteczne i panią choinkę. smile
Musiałam sprawdzić czy wszystkie lampki działają. No i nie wszystkie,co przewidziałam.
Na dodatek co roku robię sobie to samo... Kiedy chowam lampki po świętach do pudła,nigdy ich nie składam,tylko po prostu wrzucam wszystkie razem. Kiedy na następny rok otwieram pudło i dwie godziny zajmuję mi rozplątanie lampek i kosztuje mnie to mocne nerwy mad to obiecuję sobie,że tym razem je poskładam,aby na kolejny rok się nie denerwować.
Oczywiście po świętach wrzucam je do pudła,myśląc,że za rok będę sie martwić ich rozplątaniem. hmm Paranoja jakaś .
Mam nadzieję,że w tym roku uda mi się dotrzymać swojej obietnicy.

23 561

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Emuś, czy znasz kogoś, kto umiałby lepiej pisać 4 posty dziennie bez konkretnego tematu czy punktu odniesienia niż Ty? smile

No co ty, jak można nie lubić rozplątywania lampek? Uwielbiam smile Podobnie jak wszelkie łańcuchy choinkowe - rozplątywanie ich to najprzyjemniejsza część ubierania choinki smile

Natomiast dzisiaj doszłam do wniosku, że nie widzę uroku ubierania choinki i w ogóle jakichkolwiek dekoracji świątecznych w domu na tyle dni przed świętami... Jakoś nastrój mi psują. Po świętach dekoracje mogą mi wisieć wiele dni, ale przed świętami nie lubię. No, chyba, że w sklepach - przywykłam do tego, że tam już od kilku tygodni pełnia dekoracji.

23 562

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

No w sumie masz rację..skoro potrafię rozmawiać z odkurzaczem i z kwiatkami to dlaczego miałabym nie potrafić pisać sama ze sobą i to bez konkretnego tematu? tongue  Przecież udowodniłam,że potrafię big_smile

Z tymi lampkami to żartujesz? Na pewno żartujesz smile

Ja zamierzam udekorować moje mieszkanko 15 grudnia.  Fajnie jest mieć udekorowany dom...to tworzy nastrój.  smile
Ale nie jestem zwolenniczką dekoracji już od 1 grudnia...to za wcześnie.

23 563

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Emuś, ale do 15 grudnia jest jeszcze 5 dni yikes
Zamierzasz tyle czasu stroić tę choinkę czy nastrajać się mentalnie?
A może lampki rozplątywać? smile

Nie żartowałam. Naprawdę zawsze lubiłam rozplątywać lampki. To taka fajna łamigłówka połączona z grą zręcznościową smile

23 564

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Wiem,że do 15 jest jeszcze 5 dni smile
Ale moje ozdoby były schowane na strychu u znajomych. Chciałam je zabrać już teraz,by potem ich już nie niepokoić.
No i sprawdzić czy wszystkie lampki dzialają.  Mieszkam na wiosce MUminków.. W mieście jestem raz na tydzień,bo na tyle pozwala mi praca. A bilety na autobus kosztują. Poza tym autobusy kursują tylko w pewnych godzinach. Więc nie jestem w stanie wybrać się po nowe lampki kiedy mi się tylko zachce,bo jestem uzalezniona od tych wszystkich czynników. hmm
Najlepiej by było mieć samochód,wtedy spokojnie mogę jechać do miasta po pracy albo w niedziele i spokojnie wrócić.
A kiedy ja kończe pracę nie ma juz autobusu do miasta. Nawet jak uda mi sie skończyć przed 17,(mam autobus o 17.25) to nie ma autobusu powrotnego. hmm
Więc jak mam jedyny wolny dzień w tygodniu to zamiast wypoczywać jade do miasta. Tu na miejscu są tylko sklepy spozywcze,apteka i jeden z farbami i duperelami.

Na razie te ozdoby będą leżeć sobie w pudłach pod ścianą. smile

Na serio lubisz rozplątywać lampki? yikes  Ty jesteś jakaś ...inna tongue To jeszcze zdążę Ci je wysłać abyś je rozplątała i odesłała big_smile

23 565

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Strasznie mnie to rozbawiło -->  ,,Słyszałem, że jak byłeś mały to byłeś tak brzydki, że mama wieszała Ci kiełbasę na szyi, żeby chociaż psy się z Tobą bawiły...''

lol

23 566

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Wątpię, czy zdążą się wydostać z Wioski Muminków przed świętami, skoro macie tam taką łączność ze światem smile Nie wspomnę już o drodze powrotnej do Wioski smile

A może to ja jestem standard, a Ty inna? Nie ma innej opcji sprawdzenia, jak wypowiedzi naszych koleżanek. Więc poczekajmy i zrobimy statystyki ile osób lubi rozplątywać lampki, a ile nie. I wtedy się okaże, która z nas odstaje od społeczeństwa smile Aczkolwiek mam straszne przeczucie, że możesz mieć rację...

23 567 Ostatnio edytowany przez Ema (2011-12-11 00:37:04)

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Pogrzebalaś moją ostatnią nadzieje na rozplatanie lampek hmm A może ktoś się tym zajmuje zawodowo? No jak są panowie do wynajęcia na jedną noc w celu stworzenia potomka to wszystko mozliwe . Panowie łapią sie wszystkiego tongue

Też jestem ciekawa która z nas odstaje od społeczeństwa ? smile Okaże się.

A co Ty teraz robisz poza tym,że piszesz tu z szychą?   <czyli mną big_smile >

23 568

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Są też panie, które podejmują się stworzenia potomka dla kogoś innego... A dla pań to bardziej czasochłonne zajęcie...

A swoją drogą zabawny jest cennik usług na jedną noc. Z ogłoszeń pań wynika, że za tę przyjemność trzeba zapłacić przynajmniej kilka stówek. Tymczasem panowie czasem pracują za symboliczną złotówkę. Widziałam też ogłoszenia "szukam sponsorki, ale możliwe także spotkanie zupełnie za darmo". A nawet Ci "pełnowartościowi" w przypadku usług całonocnych są kilkukrotnie tańsi od pań smile Zupełnie inaczej ma się cennik godzinowy - tutaj panowie się wyżej cenią smile

Nie Marzenko, nie myśl, że w trakcie rozmowy z szychą ośmielam się sprawdzać ogłoszenia towarzyskie smile
Błąkam się po forum, ale już chyba wszystko widziałam.
Więc idę spać.
I oczekuję wdzięczności za pomoc w wyrobieniu Twojego dziennego limitu postów w kafejce!

Dobranoc :*

23 569

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Dziwi i przeraża mnie Twoja znajomość usług pań i panów... zwłaszcza pań. tongue
W sumie przecież Ty jesteś Beata...to czemu się dziwię? 

Wdzięczność? Hmmm..Nie ma sprawy obdaruje Cię tym co uwielbiasz ponad wszystko big_smile To dla Ciebie;

Słodziutko różowe przytulaski XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX  i cukrowo słodkie buziaczki ********************************************************************************  big_smile
+ wytarganie za policzki jak to robia stare ciotki i czochraniec po czuprynie jak to robią starzy wujowie big_smile I to GRATIS !!

Ehhh teraz wiem,że jesteś naprawdę wyprzytulana i wycałowana...pewnie nawet Mięsko nie ma takiej możliwości tongue

DOBRANOC big_smile

23 570

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Dopiero, co wstałam(zaczęłam pisać posta o 10, ale musiałam wyjść zrobić obiad czy coś tongue ) a i tak jakaś niewyspana jestem hmm Wiiitam Was :*

Ten post będzie trochę pomieszany, ale trudno big_smile

Beatko -  Ja po prostu nie potrafię nazwać osoby uzależnionej nazwać silnej. Bo jeśli wiem, że coś jest złe, a nadal to robię, bo nie mogę przestać? I nie mówię tylko o tych diabelskich papierosach. I nie mówiłam nic, że ktoś jest głupszy, tylko słaby. Co do tego, że papierosy się pali, jak ktoś jest zdenerwowany - często się z takim czymś spotykam. Kiedyś gdzieś czytałam, że papierosy wcale nie niwelują stresu, a wręcz przeciwnie smile Czy ja wiem, czy nie zrozumie. Ja w sumie paliłam jakoś z pół roku, z koleżankami. Skoro one mogły, to czemu ja nie? Wszystko fajnie, tylko po czasie sobie uświadomiłam, że to do niczego nie prowadzi, i że zawsze wykłócałam się o niepalenie w domu przez dorosłych i to takie sprzeczne z moim ideami czy coś tam. Ale to było właśnie tylko pół roku, a ja tak szybko sobie nawyków nie wyrabiam. Nie wiem, jak to jest po kilku latach. Ja tam czuję wewnętrzny niepokój, jeśli wiem, że robię coś, co jest pozbawione sensu. I tyle. tongue Ale myślę, że taka Beataka jest silniejsza, niż zachcianki jej organizmu. Sama wiesz, że gdybyś chciała, to byś mogła. Nie ma rzeczy niemożliwych. wink

My tu o półczłowiekach, ćwierćczłowiekach - ale Megi przebiła wszystkich. Ani słowa o sobie yikes

Różyczko - odpowiedziałaś mi na wszystko, nie ma dp czego się doczepić. tongue Zapytam tylko, czy już tak stuprocentowo pogodziłaś się z przeszłością i tym, co było? Czy nigdy tak zupełnie nie można się z tego "wyleczyć" ?

Emcia:

Emuś napisał/a:

A Ty nie flirtuj tylko pisz tongue

- haha, od flirtów to tu Beatkę mamy tongue

Magda napisał:

    Ale przykro mi, nie zadowoliłeś mnie.

I jeszcze jaka wymagająca...zero wstydu tongue

- w sumie to jak to przeczytałam, to mogło dziwnie zabrzmieć big_smile

Oj Emuś - jestem kobietą. tongue Ale nigdy nie czułaś się niezręcznie, dostając prezent? Nie wierzę. No kiedyś musiał być Ci głupio czy cokolwiek hmm Chyba, że to ja jestem jakas dziwna czy przewrażliwiona tongue

Jak tak jeszcze o tych papierosach gadacie. Głupi żart czytałam, ale no jak pomyslałam o Was, to mi trochę śmieszno się zrobiło big_smile
A mianowicie jakoś tak:

Lekarz zostaje wezwany do dyrektora.
-Jest pan zwolniony.
-Ale za co?!
-Opowiada pan dzieciom durne rymowanki, typu "idzie rak, nieborak"
-Ale co z tego? Pani w przedszkolu też mi opowiadała!
-Ale to było w przedszkolu, nie na onkologi!

Wiem, że głupie i nie powinnam się śmiać. Ale jak wyobraziłam sobie Beatkę i lekarza, który opowiada jej "idzie rak" no to.. oj nieważne. tongue

Wszystkie te rodzinne wzmianki pominełam, wybaczcie, ale nie czuję się na siłach gadać o takich rzeczach aktualnie tongue

Ojej. W sumie to tak czytam, co mi tu Beataka pisze, że najdłuższy post hmm O nie. Może jednak wrócę do tych rodzinnych spraw, wróce. Ale to ogólnie i na końcu! Mój post też musi być długi tongue

Vinga nadużywa władzy?! Hmm.. muszę przemyśleć głosowanie na Twoją kandydaturę, jak prezydenta tongue

E tam, jaka deprecha? Skoro tu siedzisz i piszesz, to jest ok big_smile Pociąga Cię umorusany facet, a wybrałaś pedantyczne Mięsko. big_smile Coś mi tu nie gra. Pranie mózgu Ci zrobił yikes

Co do udawania głupiej. No można. Udawać to ja mogę wszystko, jestem genialną aktorką. W szkole, jak był sprawdzian, jak coś mi nie pasowało, szłam do pielęgniarki, i była przekonana, że jestem chora - wysyłała mnie do domku. A Alusia w pełni zdrowa, rzecz jasna. Udawanie głupiej, żeby czegoś nie robić. Hmm, chyba nie wykorzystywałam. Ale może spróbuję. Chociaż w szkole czasem się zdarzało tongue

Beatko i reszta - naprawdę uważacie, że blondynki są głupsze, niż cała reszta? Bo ja nie big_smile Znaczy, są głupie blond lale, ale równie często spotykam głupie brąz lale i tak dalej. Macie jeszcze jakieś takie stereotypy, z którymi się zgadzacie?

hahah, długie i jędrne Mięsko..i jak tu mieć depresję? granie męczęnnicy ci nie wyjdzie. big_smile A Twoja jednodniowa depresja jest ogromna? to znaczy, że zawsze miewasz dobry humor ? tongue

Czuję się mało kreatywna. Nie umiem ani prowadzić samochodu bez patrzenia na znaki, ani nie umiem widzieć cycków murzynki na znaku sad

- zmieniam zdanie, Ty naprawdę źle się czujesz! big_smile

Emuś - najdłuższe posty Meg. Taak, ten ostatni był zaskakująco długi. Policzmy linijki! big_smile

Nie kręcą Cię budowlańcy ? yikes Ja pamiętam, jak w lato parę lat temu, takie ciacha kostkę ukłądały, jak był stary chodnik wymieniany. Takie ciałka i bez koszulek! big_smile Sprawdź, czy jesteś kobietą tongue

Emuś ... czy Ty nie musisz wybrać się do specjalisty ? big_smile Teraz za każdym razem, widząc te znaki będę myślała o Tobie. tongue Powiedz mi. Czy Ty ze wszystkim masz takie skojarzenia, czy jakiś fetysz do znaków drogowych ?! big_smile

Hmm, to Twój R chyba nie będzie mógł narzekać na brak "zainteresowania" z Twojej strony big_smile Chyba będzie facet szczęśliwy ..

nibymęczęnnica big_smile  napisał/a:

Ooo, to mamy tylko 8 dni, żeby nacieszyć się Twoim towarzystwem? Mam nadzieję, że przynajmniej będziesz pisała przez te 8 dni przynajmniej po 4 posty dziennie, żeby jakoś nam rozstanie osłodzić?

- 4 posty?! Czy Ty sobie kpisz yikes Stanowczo za mało, ja myślę hmm

Beatko - słodycze fuj? Żartujesz ?! yikes yikes yikes

Beatka napisał/a:

"pion niepełny, nasilić starania"

- nic nie jadłam, nic nie piłam, nie udławiłam się, nie oplułam monitora ani klawiatury, ale się usmiałam big_smile

Emuś - już choinka ? Wcześnie jakoś tongue Pani leniwa. Żeby głupich lampek nie złożyć! yikes Jak tak można?! Ja to nawet bombki kolorystycznie układam, łańcuchy według długości.. Żartuję! Mam to samo, co Ty big_smile Na pewno jest ktoś od rozplątywania tego. tongue Jakieś małe, chińskie rączki smile

A właśnie, kiedy choinkę do domu targacie ?

Beatko - czuję się pominięta hmm Ja naparwadę potrafię pisać świetne monologi o niczym! I dyskutować sama ze sobą. 4 posty to nic. Pogadajmy o 40stu. big_smile

Lubisz rozplątywać to cholerstwo?! yikes Nie chcesz wpaść do mnie na święta ?! Przy okazji, zawsze mi się plączą słuchawki.. Łamigłówka połączona z grą zręcznościową ?! Nie wiedziałam, że istnieją takie ludziki na tej ziemi. Lubisz się bawić z tego typu rzeczami?! yikes Kłamiesz, musisz kłamać! Do białej gorączki mnie to doprowadza. Albo, jak musiałam w szkole rysować jakieś głupie linie w określonych odstępach, coś dokładnie wycinać czy wyklejać. Jak coś nie wychodziło, szlag mnie trafiał. hmm Ty odstajesz od reszty, przykro mi big_smile Nie znam nikogo, kto by to lubił yikes

Ja właśnie nigdy nie chcę przyciągać choniki za wcześnie. Ale za późno i tak na ostatnią chwilę też nie lubię.

Emuś - rozmowa z odkurzaczem ?! yikes Zróbmy tu jakąś zbiorową terpie, oficjalnie stwierdzam - jesteście nienormalne big_smile

Beatko - nie wiem, i nie chcę wiedzieć skąd znasz cenniki takich osób. dobra, panów bym zrozumiała. Ale panie?! big_smile O, Marzenkę też to dziwi. Nie jestem sama. tongue

Ojej, posty mi się skończyły. No więc wracam do początku i piszę o tym, co pominęłam. No tak, mówiłam, że ten post będzie "trochę" pomieszany. Nie zagryziecie mnie za to, prawda ? big_smile

W sumie to nikomu nie powinno sprawiać przyjemności ani satysfakcji cierpienie drugiego człowieka. Jeśli tak jest, to chyba już coś nie tak. Ale szczerze mówiąc, osobiście wolałabym nie czuć nic, do takiej osoby. Nawet głupiego żalu, współczucia. Po prostu chciałabym, żeby to wszystko mnie obchodziło tyle, co zeszłoroczny śnieg. Ale tak się chyba nie bardzo da. Przynajmniej ja tak nie potrafię. A przy okazji mówienia różnych rzeczy na łożu śmierci. Myślicie, że to naprawdę wypływa z serca i że takie osoby żałują tego, co się zdarzyło? Że to życie tak przemyka przed oczami i widzi się swoje błędy? Czy takie osoby mówią to, dla własnego spokoju albo z jakiejś obawy, lękiem ? A teraz jeszcze - jak można wybaczyć osobie, która nie widzi swoich błędów, jak można wybaczyć osobie, która widzi swoje błędy, a niczego nie zmienia? No, co jest trudniejsze? I czy ta druga opcja ma w ogóle sens ? Co będzie się czuło, stojąc nad grobem takiej osoby. Jak już mówiłam, ja naprawdę wolałabym nie czuć nic, niż żałować straconych lat.

Pytanie było jeszcze do Różyczki, o strach mężczyzn przed samodzielnymi kobietami. Ale ja się udzielę tongue Myślę, że tak. I wychodzi to z tego, że facet musi mieć swoje poczucie wartości, znać swoje miejsce i wiedzieć, że jest potrzebny. A po co on kobiecie, która ze wszystkim sobie radzi? Yo taki sztorm na jego ego. smile

Pamiętam też, że kiedyś dziwnie zakończyła się znajomość z moim kolegą. Zwykły znajomy, później trochę coś w roli przyjaciela. Znajomość się urwała, bo przeprosił i powiedział, że nie potrafi ze mną gadać, skoro ja doskonale wiem, co on myśli i co czuje. Że mu z tym źle, niezręcznie czy coś takiego. Do tej pory tego nie rozumiem tongue
Chociaż z drugiej strony, nie wyobrażam sobie sytuacji, że ktoś naprawdę zna moje myśli, uczucia czy emocje, tak w każdym detalu.

Ominęłam jeszcze prowadzenie przez faceta. Ja też lubię. Jakos tak się utarło, i jak widzę, że kobieta prowadzi, a facet siedzi, to mi jakoś dziwnie. tongue

Co do Różyczki jeszcze, to myślę, że ona nie wysiedziała by w tych swoich kapciach tongue Hm, po godzinie spokoju? Chciałabym zobaczyć, że przez 15 minut sobie nasza Róża siedzi i nic nie robi. big_smile O, przy okazji przypomniało mi się. Znacie jakieś takie osoby ndpobudliwe, co nie umieją ustać w miesjcu ? Mój brat taki jest trochę, ale pamiętam kolegę ze szkoły. Jak siedział, ruszał albo nogami albo rękami, albo poprawiał włosy. W miejscu nie ustał, przystawał z nogi na nogę. Kiedyś się zapytałam, czemu on nigdy w miejscu nie może ustać to tylko się śmiał. hmm Nie zaspokoił mnie, no. znaczy..mojej ciekawości tongue


Co jest takiego z w Beatce? Trochę z anioła?! yikes nie zauważyłam big_smile

Jeszcze chyba Emcia wspomniała, że ktoś nas zna na tyle, na ile dajemy mu się poznać. I tak jest, nie ma z czym dyskutować. Trzeba tylko po prostu umiejętnie dobierać takie osoby, które mogą nas poznać. Bo wiadomo, że jeśli komuś pozwolisz się poznać, co za tym idzie, zbliżyć do siebie, to takiej osobie łatwo to wykorzystać.

O, co do wykorzystywania. Przypomniała mi się lekcja o bezinteresowności. Wierzycie, że coś takiego istnieje? I jeśli tak, to co to jest? Bo mi na tej lekcji, skrzętnie udowadniano, że nie ma osób bezinteresownych. Że nawet praca w wolontariacie, tak aprawde nie jest bezinteresowna, bo ludzie robią to, by czuć się lepiej, więc mają z tego korzyści takie duchowe, wewnętrzne. Bezinteresownie pomagam innym, czemu? Bo oczekuję, że ktoś później pomoże mi, jeśli zajdzie potrzeba. I tego typu sprawy. I jak się tak zastanawiam, naprawdę nie wiem, czy jest coś stuprocentowo bezinteresownego. Pomyślcie i dajcie znać. tongue

Co do tej koleżanki, o której wiesz dużo, a Cię nie zna(chyba ania to pisała) i komentowała Emcia.

Myślę, że to nie jest kwestia chęci mówienia i chęci słuchania. Tylko kwestia tego, że jedna z Was jest bardziej otwarta, a druga bardziej zamknięta w sobie. Ja również wolę słuchać, niż mówić, o sobie. Nawet powiedziałabym, że nie mówię o sobie, swoich uczuciach i tak dalej, bo nie widzę potrzeby. Tak naprawdę nikt nie jest w stanie tego zmienić, więc nie widzę potrzeby rozmawiania o tym. Wiem, że to takie prymitywne. Ale po co robić coś, co jest wbrew naszym potrzebom? I również myślę, że to nie działa w sposób "jakby chciała, to by z Ciebie to wyciągnęła", bo z osoby zamkniętej w sobie i negatywnie nastawionej do rozmów(na moim przykładzie tongue ) serio trudno cokolwiek wyciągnąć. I ja naprawdę wiem, że jest dużo osób, które chętnie by mnie wysłuchały i zainteresowałyby się tym, jak to jest, ale po co, jak końcowy efekt będzie "aha, współczuję Ci" czy tego typu sprawy.


Małżeństwo z 12 letnim stażem..związek z 8 letnim. W takim związku nie byłam, wszystko trwało krócej. Ja z natury szybko się nudzę. I nie, ludźmi się nie nudzę, ale nie każdemu odpowiada chęć ciągłych zmian. Poza tym, jest jeszcze mnóstwo innych czynników. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś ze mną tyle wytrzymał, kropka smile


Emcia - Majella ? yikes nie słyszałam o tym w życiu big_smile A co do chodzenia do pracy na 20.00. Ja bym zasnęła, zanim bym tam doszła! big_smile

Co do bycia silną. też będę nieskromna i powiem, że się za taką uważam. Doświadczenia z trudnego dzieciństwa i poradzenie sobie z tym, co było dają naprawdę taką wewnętrzną siłę. Mam do Was pytanie - uważacie, że zły są oznaką słabości ? Ja raczej nie, ale zależy o jaką sytuację chodzi.

Emuś, tak czytam jeszcze, że kontakt masz z połową rodzeństwa. Ile Ty masz rodzeństwa, powiedz mi ? smile Co do braci. Jak kiedyś będziesz miała okazję, to powiedz im, co Cię boli, nic nie stracisz smile nie wiem, co Ci jeszcze powiedzieć. Ale już się zmieniam i specjalnie dla Ciebie - łap więcej buziaków :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :*
Teraz też jesteś ucałowana. tongue

Pamiętam, jak Beatka mówiła, że może mam alergię. I może naprawdę, miałaś racje. Bo ciągle teraz kicham, i mi się kręci w nosie. W nocy mam straszny katar, przez co się budzę. A wydaje mi się, że jestem zdrowa, bo na dobrą sprawę mi nic nie dolega. Ale przecież ja nie miałam wykrytej alergii na nic, co by występowało jesienią/zimną. Ze mną jest coś nie tak czy z tymi lekarzami ? big_smile

O, a co do lekarzy. Często chodzicie? Czy już tak w ostateczności? Ale sobie ubzdurałam, ale Beatka kiedyś mówiła, że ona po lekarzach nie chodzi. big_smile Ja myślę o zrobieniu kontronych badań, jakoś po nowym roku. Nie zaszkodzi, a mam głupie uczucie, że ciągle jestem chora i jakoś nie do końca sprawna. Myślę sobie o wyjechaniu na wieś na trochę i takim porządknym odpoczyku. Boj jestem naprawdę wyczerpana, chcoaiż naprawdę nie wiem, czym. Ale z kolei na wsi zawsze dużo pracy, a nie lubię się tak narzucać rodzince. Jak przyjadę, to chyba powinnam coś pomóc, a nie się obijać. tongue Więc nie wiem, czy jest jakiś sens. Ale na wsi zawsze się tak wyciszam, uspokajam. Pożyjemy, zobaczymy smile

Ni z tego, ni z owego, ale mam pytanie. Piszecie zwroty grzecznościowe z wielkiej litery? Ty, Ci, Tobie i tak dalej. Ja zawsze piszę, i jeśli ktoś tego nie używa, to się wkurzam. Mamy piękny język, więc trzeba się stosować do jego zasad. W sumie poprawiałabym Wasze błędy, ale to trochę bezczelne. big_smile Muszę tylko coś napisać. PISZĘ SIĘ NIE MA. "niema" to osoba, która nie umie mówić. big_smile Wybaczcie, ale ze mnie taka polonistka. roll Pamiętam, że od zawsze każdego poprawiałam. I dużo osób się irytowało strasznie. big_smile Wyjątkiem była moja babcia. Ona zawsze mówiła "wiater, poszłeś, zygarek" i tak dalej. Ale nigdy nie miałam sumienia zwrócić jej uwagi, nie tyle, że szacunek, tylko ona umiała i rozmawiała w swoich młodych latach po rosyjsku, dopiero później mogła po polsku. Pamiętam, że kiedyś pisała mi jakieś zwolnienie ze szkoły. I pamiętam, że pisała dwa razy, bo robiła błędy. Jak za drugim razem napisała "mojei" wnuczki czy jakoś tak, to podziękowałam i sama poprawiłam. Nie chciałam, żeby jej było przykro. Tak się zastanwiam, czy ona czuje się swobodnie mówiąc po polsku czy mimo wszystko lepiej zna rosyjski. Ale jakoś nigdy nie miałam ochoty jej o to pytać. W sumie zawsze uważałam, żeby jej nijak nie zrazić, nie wiem czemu. Zaczęłam od zasad polskiego, skończyłam na babci tongue Przy okazji, umiem liczyć po rusku do dziesięciu, i znam kilka słówek. Fajny język, śmiszny taki. Ale literek bym nie ogarnęła yikes



Mój post chyba osiągnął zadowalającą mnie długość. Konstrucja i nieład mnie nie zadowala, ale Wy to będziecie czytać, nie ja! big_smile Jestem za leniwa, by to zmieniać, wybaczcie. smile Niestety, Emci jest chyba dłuższy.. A może i nie? Hmm. Popisałabym jeszcze. Tak się jakoś wciągnęłam. big_smile Ale przecież nie będę Was zamęczać jakimiś monologami big_smile

Życzę miłego dnia :*

23 571

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Odzywam się dopiero teraz, bo dopiero udało mi się pozbierać po tych obleśnych pieszczotach Marzenki. Fuj, fuj, fuj.

Aluś, to się popisałaś smile Jak któraś z zainteresowanych chce wiedzieć, czy ma rekord, czy nie to niech sobie liczy linijki. Mi się nie chce tongue

magda02 napisał/a:

Beatko -  Ja po prostu nie potrafię nazwać osoby uzależnionej nazwać silnej. Bo jeśli wiem, że coś jest złe, a nadal to robię, bo nie mogę przestać? I nie mówię tylko o tych diabelskich papierosach.

Widzisz, niektórzy pewnymi rzeczami przejmują się bardziej, inni mniej. Mnie np trudno nastraszyć wizją chorób czy wierszykami o rakach nieborakach. Jakoś tak mam, że coś, czego nie czuję teraz - nie jest dla mnie jakieś takie rzeczywiste. Dotychczas widziałam głównie dobre strony palenia (tak, wiem, głupie, ale jednak możliwe) i dopiero teraz próbuję się przestawić smile

magda02 napisał/a:

I nie mówiłam nic, że ktoś jest głupszy, tylko słaby. Co do tego, że papierosy się pali, jak ktoś jest zdenerwowany - często się z takim czymś spotykam. Kiedyś gdzieś czytałam, że papierosy wcale nie niwelują stresu, a wręcz przeciwnie smile

Bo nie niwelują. Ale jeśli palisz to masz takie wrażenie. Bo sam spadek poziomu nikotyny w organizmie powoduje stres. I taki palacz nie rozróżnia - czy to z powodu sytuacji, czy z powodu braku papierosa. Kiedy zaciągnie się dymkiem - rozładowuje się stres z powodu braku papierosa. Palaczowi się wydaje, że cały stres zniknął.
Jestem taka mundra, bo przeczytałam właśnie książkę o rzucaniu palenia wink I tam naprawdę, czarno na białym były wypisane wszystkie idiotyzmy, którymi przesiąknięte są umysły palaczy. Wszystko rozumiem, tylko...dalej palę. Przy zakupie każdej paczki obiecując sobie, że to ostatnia. Jakoś mi brakuje ostatniego elementu układanki - pozbycia się żalu, ze już nigdy nie będę mogła zapalić. A ten ostatni element jest dowodem na to, że nic z tej książki nie zrozumiałam wink

magda02 napisał/a:

Ale myślę, że taka Beataka jest silniejsza, niż zachcianki jej organizmu. Sama wiesz, że gdybyś chciała, to byś mogła. Nie ma rzeczy niemożliwych. wink

Taka Beataka bardzo się słucha swojego organizmu. Jeśli organizm mówi "paaaalić!" to ja biegnę i realizuję jego zachciewajkę. Dodatkowo przeraża mnie to, że przeczytałam, że głód nikotyny trwa 5 dni, piątego dnia osiągając apogeum. To ja nie wiem co ja bym tego piątego dnia zrobiła, skoro po godzinie powstrzymywania się przed paleniem mam ochotę zamordować wszystko, co jest w pobliżu i śmie się odezwać. A jak nie śmie się odezwać to zabić za mrukowatość...

magda02 napisał/a:

My tu o półczłowiekach, ćwierćczłowiekach - ale Megi przebiła wszystkich. Ani słowa o sobie yikes

Bo ona widocznie weszła tu jako 1% człowieka wink

magda02 napisał/a:

- haha, od flirtów to tu Beatkę mamy tongue

A czymże ja tu zasłużyłam na taką opinię? Czy nie widziałyście jak zgrabnie ominęłam mojego pierwszego wielbiciela? tongue

magda02 napisał/a:

Lekarz zostaje wezwany do dyrektora.
-Jest pan zwolniony.
-Ale za co?!
-Opowiada pan dzieciom durne rymowanki, typu "idzie rak, nieborak"
-Ale co z tego? Pani w przedszkolu też mi opowiadała!
-Ale to było w przedszkolu, nie na onkologi!

No mi też się śmiesznie zrobiło. Więc jak widać jestem ciężki przypadek, skoro mnie takie rzeczy bawią, zamiast zmuszać do płaczu tongue

magda02 napisał/a:

Wiem, że głupie i nie powinnam się śmiać. Ale jak wyobraziłam sobie Beatkę i lekarza, który opowiada jej "idzie rak" no to.. oj nieważne. tongue

Ja też sobie wyobraziłam smile I zobaczyłam moje wielkie wytrzeszczone oczka jak on tak opowiada smile I głupią minę. A potem bym uszczypnęła lekarza za tyłek i zakończyła bajkę "a teraz rak gryzie, gryzie, gryzieeee". No co? Tak się zawsze kończyło tę bajkę opowiadając dzieciom smile

magda02 napisał/a:

Vinga nadużywa władzy?! Hmm.. muszę przemyśleć głosowanie na Twoją kandydaturę, jak prezydenta tongue

Jednostka myśląca nie powinna wierzyć w słowa tylko sprawdzić. Czy widzisz gdzieś dowód mojego nadużywania władzy? Nie? To marsz do urny!

magda02 napisał/a:

Pociąga Cię umorusany facet, a wybrałaś pedantyczne Mięsko. big_smile Coś mi tu nie gra. Pranie mózgu Ci zrobił yikes

Ech, pociąg do brudasów to biologiczny aspekt mojej natury. Coś, co mi po neandertalskich przodkach pozostało. Przecież takiego pana ze szpadlem w ręku i bez koszulki podświadomość od razu odczytuje jako "silny dawca zdrowych genów". Zresztą takiego dawcę genów sobie dla Żaby wybrałam... Wtedy wygrała biologia.
A teraz biologię przytłamsił rozumek i mam moje pedantyczne mięsko smile Które, jak się głębiej zastanowić, też ma całkiem dobre geny tongue

magda02 napisał/a:

Beatko i reszta - naprawdę uważacie, że blondynki są głupsze, niż cała reszta? Bo ja nie big_smile Znaczy, są głupie blond lale, ale równie często spotykam głupie brąz lale i tak dalej. Macie jeszcze jakieś takie stereotypy, z którymi się zgadzacie?

Nie uważam, że wszystkie blondynki są głupie. Ale przeważająca część idiotek farbuje się na wściekły blond. A już na pewno wszystkie tzw. "słodkie idiotki". Do tego kilka innych atrybutów (tipsy, solarka, różowe dodatki, białe kozaczki) i powstaje obraz pustaka doskonałego. Nie umiem wyjaśnić tego fenomenu, ale to od razu widać. Nie spotkałam nigdy żadnego egzemplarza, który by mojej teorii zaprzeczał. Chociaż nie - moja koleżanka ze studiów miała taki image. A była całkiem niegłupia i przemiła. Ale czyż wyjątek nie potwierdza reguły?
Inną odmianą idiotki jest idiotka kruczoczarna. Tu też występują tipsy, solarka i jakieś błyskotliwe krzykliwe dodatki. Kruczoczarne nie sprawiają wrażenia słodkich idiotek, ale nie zmienia to faktu, że też jakoś łatwo je odróżnić. Może dlatego, że wiatr świszcze przelatując im przez uszy nie napotykając tam żadnej przeszkody?

Żeby była jasność - sam kolor włosów o niczym nie świadczy. Do tego, żeby mi dana osoba pasowała do stereotypu potrzeba kilku innych czynników. Nie umiem tego precyzyjnie wyjaśnić, ale te słodkie idiotki mają jakiś taki charakterystyczny (tępy?) wyraz twarzy...

Inne stereotypy tak na szybko nie przychodzą mi do głowy.

magda02 napisał/a:

hahah, długie i jędrne Mięsko..i jak tu mieć depresję? granie męczęnnicy ci nie wyjdzie. big_smile A Twoja jednodniowa depresja jest ogromna? to znaczy, że zawsze miewasz dobry humor ? tongue

Nie zawsze miewam dobry humor. Ale rzadko jest mi naprawdę smętnie. Taka moja jednodniowa depresja charakteryzuje się tym, że wszystko wydaje się bez sensu, wszędzie widzę problemy, nic mnie nie cieszy, przygnębiają mnie nawet drobiazgi. Bo normalnie, nawet jak dopadają mnie kłopoty to w jakiś inny, taki bardziej kreatywny sposób. Mam ochotę z nimi powalczyć, poanalizować lub przynajmniej przeczekać. W czasie "depresji" nie mam takiej ochoty. Wtedy mam ochotę iść płakać tongue

magda02 napisał/a:

Emuś ... czy Ty nie musisz wybrać się do specjalisty ? big_smile Teraz za każdym razem, widząc te znaki będę myślała o Tobie. tongue

Ja też big_smile

magda02 napisał/a:
nibymęczęnnica big_smile  napisał/a:

Ooo, to mamy tylko 8 dni, żeby nacieszyć się Twoim towarzystwem? Mam nadzieję, że przynajmniej będziesz pisała przez te 8 dni przynajmniej po 4 posty dziennie, żeby jakoś nam rozstanie osłodzić?

- 4 posty?! Czy Ty sobie kpisz yikes Stanowczo za mało, ja myślę hmm

Oj, pomyliłam się. Widocznie mi jeszcze depresja nie minęła smile Niech będzie 10 postów...

magda02 napisał/a:

Beatko - słodycze fuj? Żartujesz ?! yikes yikes yikes

Nie żartuję. Nie widzę przyjemności w obżeraniu się słodyczami. Co innego mięsko... Taki kabanosek... mniam. Albo śledzie... mniam. Albo gołąbki.... mniam. Albo kurze żołądki... mniam, mniam, mniam smile

magda02 napisał/a:

A właśnie, kiedy choinkę do domu targacie ?

Jadę na święta do mamusi, tam choinkę się ubiera w wigilię lub dzień przed. A przytargana jest kilka dni wcześniej i czeka w piwnicy smile

magda02 napisał/a:

Beatko - czuję się pominięta hmm Ja naparwadę potrafię pisać świetne monologi o niczym! I dyskutować sama ze sobą. 4 posty to nic. Pogadajmy o 40stu. big_smile

No dobrze. Żebyś się pominięta nie czuła to Ci pozwolę się wykazać. Dawaj te 40 postów sama do siebie smile

magda02 napisał/a:

Lubisz rozplątywać to cholerstwo?! yikes Nie chcesz wpaść do mnie na święta ?! Przy okazji, zawsze mi się plączą słuchawki.. Łamigłówka połączona z grą zręcznościową ?! Nie wiedziałam, że istnieją takie ludziki na tej ziemi. Lubisz się bawić z tego typu rzeczami?! yikes Kłamiesz, musisz kłamać! Do białej gorączki mnie to doprowadza. Albo, jak musiałam w szkole rysować jakieś głupie linie w określonych odstępach, coś dokładnie wycinać czy wyklejać. Jak coś nie wychodziło, szlag mnie trafiał. hmm Ty odstajesz od reszty, przykro mi big_smile Nie znam nikogo, kto by to lubił yikes

To już znasz. I jestem rozczarowana Twoją postawą. Liczyłam, że mnie poprzesz, a Ty dopisujesz się po stronie Marzenki i to ja wyjdę na nienormalną hmm
Inne okropieństwa, o których piszesz też lubiłam. Linie umiem rysować bez użycia przyrządów pomiarowych i nieźle trzymają te równe odstępy smile Ja w ogóle zawsze lubiłam wszelkie zajęcia manualne. I teraz podobno mam sprytne rączki tongue

magda02 napisał/a:

Ja właśnie nigdy nie chcę przyciągać choniki za wcześnie. Ale za późno i tak na ostatnią chwilę też nie lubię.

Ależ Ty jesteś zrównoważona i ułożona smile A czy istnieje jakaś dziedzina, w której masz bałagan i nie planujesz? smile

magda02 napisał/a:

oficjalnie stwierdzam - jesteście nienormalne big_smile

Toś odkrycia dokonała... Nobla jej, Nobla!

magda02 napisał/a:

Beatko - nie wiem, i nie chcę wiedzieć skąd znasz cenniki takich osób. dobra, panów bym zrozumiała. Ale panie?! big_smile O, Marzenkę też to dziwi. Nie jestem sama. tongue

Jak to skąd? Z internetu smile

magda02 napisał/a:

Pytanie było jeszcze do Różyczki, o strach mężczyzn przed samodzielnymi kobietami. Ale ja się udzielę tongue Myślę, że tak. I wychodzi to z tego, że facet musi mieć swoje poczucie wartości, znać swoje miejsce i wiedzieć, że jest potrzebny. A po co on kobiecie, która ze wszystkim sobie radzi? Yo taki sztorm na jego ego. smile

Najzabawniejsze jest to, że proporcje muszą zostać zachowane. Więc silna, niezależna kobieta potrzebuje silniejszego faceta. Mimo, że na logikę, takie powinny lubić ciepłe kluchy. A tu zonk. I potem trzeba się okrutnie męczyć, kiedy pod jednym dachem lądują dwie niezależne osobowości... Bo jeśli kobieta ma jaja to facet powinien mieć większe. I potem facet stara się jaja pokazać a kobieta protestuje, bo ona przecież wie lepiej smile

magda02 napisał/a:

Pamiętam też, że kiedyś dziwnie zakończyła się znajomość z moim kolegą. Zwykły znajomy, później trochę coś w roli przyjaciela. Znajomość się urwała, bo przeprosił i powiedział, że nie potrafi ze mną gadać, skoro ja doskonale wiem, co on myśli i co czuje. Że mu z tym źle, niezręcznie czy coś takiego. Do tej pory tego nie rozumiem tongue
Chociaż z drugiej strony, nie wyobrażam sobie sytuacji, że ktoś naprawdę zna moje myśli, uczucia czy emocje, tak w każdym detalu.

Nie wyobrażam sobie takiego powodu zakończenia znajomości. Z kolei nie sądzę, żeby można było całkowicie znać drugą osobę. Nieskromnie stwierdzam, że mam dużą łatwość czytania innych ludzi, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, że znam kogoś na wylot. Nawet, jeśli umiem odczytać myśli tego człowieka smile
A swoją drogą - macie takie osoby, którym czytacie w myślach, zanim je wypowiedzą? Albo które umiecie przyciągnąć myślami (np. w tej samej chwili pisane smsy?). Albo takie, z któymi mówicie to samo w tym samym momencie?

magda02 napisał/a:

Znacie jakieś takie osoby ndpobudliwe, co nie umieją ustać w miesjcu ?

Taaaa...Moje dziecko tak ma...

magda02 napisał/a:

Co jest takiego z w Beatce? Trochę z anioła?! yikes nie zauważyłam big_smile

Bo Tobie już z nadmiaru snu oczy zarosły!

magda02 napisał/a:

Jeszcze chyba Emcia wspomniała, że ktoś nas zna na tyle, na ile dajemy mu się poznać. I tak jest, nie ma z czym dyskutować. Trzeba tylko po prostu umiejętnie dobierać takie osoby, które mogą nas poznać. Bo wiadomo, że jeśli komuś pozwolisz się poznać, co za tym idzie, zbliżyć do siebie, to takiej osobie łatwo to wykorzystać.

Troszkę się powtórzę, ale mam wrażenie, że wiem więcej o danej osobie niż ona powiedziała. Dotyczy to tylko osób, które troszkę pozwoliły się poznać. Obcych na ulicy nie prześwietlam smile Zresztą znajomym też nie robię psychoanalizy - po prostu wyrabiam sobie pewną opinię na podstawie sygnałów werbalnych i niewerbalnych, a w mojej główce układają się puzzle ze wszelkich posiadanych informacji.

magda02 napisał/a:

O, co do wykorzystywania. Przypomniała mi się lekcja o bezinteresowności. Wierzycie, że coś takiego istnieje? I jeśli tak, to co to jest? Bo mi na tej lekcji, skrzętnie udowadniano, że nie ma osób bezinteresownych. Że nawet praca w wolontariacie, tak aprawde nie jest bezinteresowna, bo ludzie robią to, by czuć się lepiej, więc mają z tego korzyści takie duchowe, wewnętrzne. Bezinteresownie pomagam innym, czemu? Bo oczekuję, że ktoś później pomoże mi, jeśli zajdzie potrzeba. I tego typu sprawy. I jak się tak zastanawiam, naprawdę nie wiem, czy jest coś stuprocentowo bezinteresownego. Pomyślcie i dajcie znać. tongue

Aluś, przy takich założeniach - nic nie ma bezinteresownego. Zawsze, zawsze będzie jakaś interesowność. No bo nawet zakładając, że ktoś da się pożreć tygrysowi, żeby tygrys nie zjadł drugiego człowieka to przecież zrobił to, żeby spełnić jakąś swoją potrzebę (potrzebę uratowania tego drugiego, potrzebę uznania czy jakieś tam inne). Ja po prostu za bezinteresowność uznaję działanie, które prowadzi tylko do zaspokojenia wewnętrznych potrzeb - bez oczekiwania wzajemności ani wymiernych korzyści.

magda02 napisał/a:

Mam do Was pytanie - uważacie, że zły są oznaką słabości ? Ja raczej nie, ale zależy o jaką sytuację chodzi.

Nie. Łzy oczyszczają duszę tongue

magda02 napisał/a:

Pamiętam, jak Beatka mówiła, że może mam alergię. I może naprawdę, miałaś racje. Bo ciągle teraz kicham, i mi się kręci w nosie. W nocy mam straszny katar, przez co się budzę. A wydaje mi się, że jestem zdrowa, bo na dobrą sprawę mi nic nie dolega. Ale przecież ja nie miałam wykrytej alergii na nic, co by występowało jesienią/zimną. Ze mną jest coś nie tak czy z tymi lekarzami ? big_smile

Nigdy bym nie pomyślała o alergii zimą (przecież żadnych pyłków nie ma), gdyby nie znajoma, która opowiadała, że ją całą zimą alergia męczy. Ona twierdziła, że ma alergię na pleśnie z opadniętych liści i roztocza w mieszkaniu. I jak tak sobie myślę - co z tego, że miałaś testy na jakieś konkretne alergeny, skoro możesz mieć alergię na bardzo konkretny rodzaj pleśni, którą masz w mieszkaniu a na testach tego alergenu nie było? Mojej Żabie nałożyli 2 alergeny różnych pleśni. Na jeden rodzaj alergię ma (niewielką), na drugi zupełnie nie ma. A przecież tych odmian grzybków są tysiące!

magda02 napisał/a:

O, a co do lekarzy. Często chodzicie? Czy już tak w ostateczności? Ale sobie ubzdurałam, ale Beatka kiedyś mówiła, że ona po lekarzach nie chodzi. big_smile

Beatka powinna chodzić regularnie do lekarzy, ale ma alergię na białe fartuchy smile I potem, kiedy już absolutna konieczność mnie do lekarza zaciągnie to się denerwuję okropnie i wymyślam najdziwniejsze opowieści, żeby usprawiedliwić to, że nie byłam u żadnego lekarza od czasu ostatnich porządnych kłopotów... Zaraz miną 3 lata odkąd nie byłam u żadnego specjalisty, do których chodzić powinnam regularnie... Oj biedna ja będę, jak mnie sytuacja przymusi do odwiedzenia któregoś...

magda02 napisał/a:

Ja myślę o zrobieniu kontronych badań, jakoś po nowym roku. Nie zaszkodzi, a mam głupie uczucie, że ciągle jestem chora i jakoś nie do końca sprawna.

Zrób badania. Tylko nie zaczynaj szukaj w internecie objawów. Gwarantuję, że będziesz pasowała np do boreliozy, HIV, rzs, wszelkich chorób tarczycy smile

magda02 napisał/a:

Myślę sobie o wyjechaniu na wieś na trochę i takim porządknym odpoczyku. Boj jestem naprawdę wyczerpana, chcoaiż naprawdę nie wiem, czym. Ale z kolei na wsi zawsze dużo pracy, a nie lubię się tak narzucać rodzince. Jak przyjadę, to chyba powinnam coś pomóc, a nie się obijać. tongue Więc nie wiem, czy jest jakiś sens. Ale na wsi zawsze się tak wyciszam, uspokajam. Pożyjemy, zobaczymy smile

A nie myślisz, że nawet ciężka praca na wsi byłaby dla Ciebie odpoczynkiem? Odpoczynkiem jest wszystko, co odrywa nas od dotychczasowego trybu życia.

magda02 napisał/a:

Piszecie zwroty grzecznościowe z wielkiej litery?

W pismach oficjalnych - zawsze. Tutaj - prawie zawsze. W smsach i na gg - prawie nigdy smile

Ja umiem po rosyjsku dużo więcej niż liczyć do 10 smile Właściwie to może powinnam sobie przypomnieć ten język?

Rozumiem Twoją niechęć do urażania babci. Moim zdaniem poprawianie ma sens tylko wtedy, kiedy ma jakiś sens smile Tzn - po co poprawiać starszą osobę, która całe życie mówiła/pisała tak a nie inaczej? Tylko by jej przykro było. Jeśli młoda (dorosła) osoba robi błąd w każdym wyrazie - też nie ma sensu - przecież skoro nic się nie nauczyła przez wszystkie lata szkolne to teraz daremny trud. Ale jeśli ktoś czasem pacnie jakiegoś rażącego byka - można poprawić. Ja przy tym staram się zrobić to delikatnie, bo uważam, że mi mniejszą przykrość sprawia błąd tej osoby niż tej osobie może sprawić moja krytyka...

O kurza stopa. Nie wiem, czy niechcący nie dołączyłam do konkursu na najdłuższy post...

23 572

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Myślę, że z konkursy jesteś zdyskwalifikowana. hmm Po pierwsze - za dużo materiału ode mnie dostałaś, a po drugie co to za cholernie wielkie cytowanie ? hmm Bez cytatów na pewno nie wygrałaś, a z racji tego, że cytaty nie są Twoje ... - big_smile

Walę te papierosy, bo i tak niczego się nie przetłumaczy. smile Myślę, że jedyną osobą, która miałaby na to wpływ, poza Tobą jest Mięsko i Żaba. tongue

A moja znajomość tak się skończyła. Znaczy, myślę, że powód jest inny, ale mi nieznany. I tej osobie naprawdę potrafiłam czytać w myślach i tak, jak wymieniałaś. Obecnie taką osobą jest tylko przyjaciółka, którą znam od początku mojego życia tongue

No bo o Tobie już pisałyśmy charleqina - wiem, że piszę się inaczej, ale to moja definicja hmm big_smile I dlatego, tak się utarło, jesteś flirciarą! :*

A teraz kończę, napiszę resztę później, bo muszę iść. yikes

23 573 Ostatnio edytowany przez magda02 (2011-12-11 21:44:47)

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Czyli pewnie mam alergię. Albo znowu może coś z zatokami, nie wiem tongue Szuukać żadnych chorób i objawów w internecie nie zamierzałam, bo po co? Lekarze są od tego, w razie czego. smile

Na ciężką pracę by mi pewnie nie pozwolili, bo przecież jestem gościem. tongue Czy bym odpoczęła? Pewnie tak, pewnie masz rację. wink

Umiesz rosyjski ? Dobrze ? tongue Dogadałabyś się ? smile

W tym momencie ja się dołączyłam na najkrótszego dwu-posta. I chyba wygrywam. tongue

Zapomniałabym - dziecina życia, w której nie planuje? To żart ? tongue Ja niczego nie planuję. I w żadnym stopniu nie jestem zrównoważona. big_smile

Dobranoc Wam, bo dzisiaj już mnie tu nie będzie smile

23 574

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Wlazłam,poczytałam i odpisze jutro big_smile

Wpadła mi do głowy jedna myśl... Skoro Beaty facet to Mięsko a jej córka to Żaba,to dlaczego Beata jest Beata? Nie powinna być Ropucha albo Kabanosek?  tongue

Do jutra smile

23 575 Ostatnio edytowany przez strzała (2011-12-12 14:41:02)

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Witam Wszystkich smile smile smile
Ale macie tupet ! Nie było mnie tutaj zaledwie chwile ,a Wy już tyle zdążyłyście się naprodukowac,że nie wiem od czego teraz zacząc. smile

Widzę,że już powoli zaczyna się udzielac świąteczna atmosfera.
To miłe,ja bardzo lubię te  całe przygotowania do świąt.
Serio to już mam nawet migającego Mikołaja w oknie. Bo...dzieci już się niecierpliwiły .A ja bardzo lubię wszystko co kolorowe ,a jak się świeci to już całkiem frajda. smile
Oprócz tego mamy już zrobione 4 stroiki i stoją sobie wszędzie,ba.. obrus w kuchni też w Mikołaje leży sobie. Tylko choinka jeszcze nie stoi ,ale z nią to poczekamy smile
Padło pytanie ,kto lubi rozplątywac lampki. Niestety, Beatka też Cię zasmucę,nie cierpię tego.To jest zawsze rola mojego faceta,najpierw je rozplątac ,a potem zawiesic na choince.Gdybym ja miała je rozplątac ,to pewnie rozerwałabym je na strzępy i poszłabym kupic nowe smile
Jestem czasem baaaardzo niecierpliwa smile

Ema napisał/a:

Wpadła mi do głowy jedna myśl... Skoro Beaty facet to Mięsko a jej córka to Żaba,to dlaczego Beata jest Beata? Nie powinna być Ropucha albo Kabanosek?  tongue

Emcia,ubiegłaś mnie ,bo już wcześniej o tym myślałam,dlaczego Beata to po prostu Beata i koniec.
Wydaje mi się ,że tutaj nie ma o czym dyskutowac, ponieważ nasza Pani Moderator jest taką idealną,odrębną ,samodzielną,osóbką . Jest jedyna i niezastąpiona,dlatego żadna inna nazwa Jej przypasowana ,nie będzie dokładnie określac Jej wizerunku.
Jak dla mnie to koniec tematu,nie ma innej odpowiedzi. Beata to Beata i koniec smile

Teraz cofną się daleko ,daleko do pyt. Ali.
Co mnie skłoniło do podjęcia terapii?
To długa droga. W tej chwili to już jest moja 3 terapia.
To nie był jednoznaczny mój wybór,ale podobnie jak pisała o tym Różyczka to było tak jakby dosięgnięcie dna.
To zbierało się we mnie całymi latami,całkowita izolacja,stworzenie takiego własnego świata,w którym byłam szczęśliwa,takie pomieszanie realiów z rzeczywistością.W tym moim świecie,wciąż był mój tato,którego tak bardzo zawsze mi brakowało.
Jednak nie wytrzymałam w końcu tego.Najbardziej właśnie pamiętam ten ciągły mój płacz,mogłam płakac godzinami,wtedy słuchałam zawsze ballad Scorpionsów  .Do tego miałam jakieś ciągłe napady lęku,bałam się nawet własnego cienia.Często mdlałam ,kilka razy w miesiącu przyjeżdzało do mnie pogotowie z tego powodu. Nawet, gdy byłam na pielgrzymce do Częstochowy, to podczas głównej Mszy pod klasztorem ,zostałam zabrana karetką na sygnale do szpitala Św Barbary.Bałam się ruszac gdzie kolwiek w obawie ,że znowu będę mdlała. Przez kilka lat strasznie bolała mnie głowa,nikt nie wiedział dlaczego,potem kilka lat ciągłe bóle brzucha,stwierdzony refluks żołądka.Z nikim nie rozmawiałam o swoich problemach. Co nieco zaczęłam w końcu mówic wychowawczyni. Była bardzo wrażliwa,często mnie całowała,czy przytulała,a ja nie wiem czemu wbiłam sobie to do głowy,że tak już będzie zawsze..Wyglądało to tak jakby mi trochę matkowała.
Nie potrafiłam już życ bez Niej,nie mogłam doczekac się kolejnej lekcji z Nią. Matka wykrzykiwała mi ,że moja nauczycielka jest pierd*******,w domu było już nie do wytrzymania,ojczym znowu obnażył się przede mną. Nie mogłam już tego znieśc, pohartowałam sobie rękę papierosem,uciekłam z domu ,ale musiałam wrócic tam w końcu.Trafiłam do psychologa,to była pani,byłam w szoku,gdy zaczęła się ubierac ,stwierdziła ,że musi ze mną jechac do szkoły( nie mogłam jej zrozumiec po co marnuje swój czas na moje sprawy.) Potem miałam spotkanie z psychiatrą,wezwano matkę,która robiła mi jazde w domu,o to że wszyscy psycholodzy są pierd******* i robią mi wode z mózgu. Wyszłam od psychiatry ,to był wieczór zimową porą,pamiętam ,że zobaczyłam jeden duży budynek na ulicy,który mijałam na co dzień, ale owego dnia miałam wrażenie,że to jakiś potwór który za chwile mnie pożre. Co noc miałam jakieś potworne sny,budziłam się z krzykiem.Gdy spałam miałam wrażenie,że wcale nie śpię i próbuję wstac z łóżka ,ale coś nie pozwalało mi ruszyc się z miejsca,to był taki dziwny strach,że myślałam ,że mi serce wysiądzie.
Na terapię było już za pózno,lekarze stwierdzili ,że jestem już w krytycznym stanie psychicznym,a także  to, iż jestem uzależniona emocjonalnie od wychowawczyni.
Wylądowałam w szpitalu psychiatrycznym ,na sali z ludzmi w depresji,z samobójcami,z osobami uzależnionymi.Nic już do mnie nie docierało ,mogłam patrzec godzinami w sufit,nic już do mnie nie docierało,nic się nie liczyło,nawet już przestałam myślec.
Po jakimś czasie, jako tako było lepiej ,wyszłam ze szpitala,czekała mnie niespodzianka,lekarze zabronili wychowawczyni jakiegokolwiek kontaktu ze mną.
Dla mnie to był koniec świata,chciałam umrzec,nie miałam już nikogo.Do szpitala trafiłam jeszcze 2 razy,w międzyczasie 5 prób samobójczych ,pisanie pożegnalnych listów.Zawsze jednak mnie ratowali,może to było tylko wołanie o pomoc,ale ja tak bardzo chciałam umrzec,myślałam ,że np 18 tabl z krzyżykiem załatwi wszystko.To  były ciągłe eksperymenty ,nawet tabletki relanium popijane piwami nie zdołały mnie zabic.
W końcu ocknęłam się ,poszłam na terapię,jednak szybko zrezygnowałam,psycholożka jak dla mnie była zimna jak lód,nie dałam rady.
Ciągle przeżywałam "rozstanie"z wychowawczynią,po ok 4 latach udało się ,pogodziłam się z tym.
Jednak historia się powtórzyła ,wiedziałam ,że już nie dam rady,że znowu spadne ,kompletnie nie wiedziałam jak i po co dalej życ.Zgłosiłam się do psychologa i znowu to samo- uzależnienie emocjonalne od koleżanki.Mój świat się zawalił.Terapia trwała 8 czy 9 mieś.,ale warto było i stanęłam na nogi.
Kwiecień tego roku- wywrócenie całej przeszłosci,konkretnie dzieciństwa do góry nogami.Najgorsze to trauma molestowania,które przez lata wyparłam z pamięci,ale ....niestety wszystko wróciło,każdy dzień,pamiętam wszystkie słowa matki tak, jakby to było wczoraj. Przestałam życ ,to wegetacja,zmuszanie się do wszystkiego i wielka chęc skończenia ze sobą,albo i ze wszystkimi.

Dzisiaj jestem dalej na terapii i już wiem ,że sobie poradzę .Może zanudzę Was już swoim życiem,serio to nie bardzo już mam ochotę wracac do tego tematu .Wolę już zostawic to poza sobą. To jest przeszłośc,każdy jakąś ma,moja już została cała przepracowana.Wolę życ do przodu,niż znowu cofac się w tył.
Chcę myślec o przyszłości,tamto niech już wszystko zostanie.

Różyczko Ty potrafisz współczuc matce.U mnie jest trochę inaczej.To wcześniej tak było ,że jej współczułam,że stałam za nią murem,chocby i wszyscy byli przeciwko niej ,to mnie zawsze miała za sobą.Też było mi jej żal bo straciła męża(czyli mojego ojca) w wieku 28 lat i została sama z dwójką małych dzieci.
Ale... nie ma dla niej żadnego usprawiedliwienia,nie miała prawa mnie tak traktowac,nic jej nie tłumaczy.
Dzisiaj  już nie potrafię jej współczuc,to tak jakbym miała serce z kamienia.Co do niej czuję ? nie wiem,to taka jakaś wielka pustka której nie potrafię nazwac.Czasem przypominam sobie chwile ,gdy coś dla niej robiłam,wtedy uśmiechała się do mnie .I nie wiem ,czy mi tego brakuje...nie wiem ,bo teraz lecą mi łzy...........
Cholera sama nie mogę tego pojąc,na święta się spotkamy,będę twarda,przecież to tylko jeden dzień,będzie tam mój brat, pojadę..Wytrzymam ,będzie tam ojczym!!....nie, nie dzisiaj ,nie dam rady dzisiaj o tym myślec.

Beata nie bądz już tą męczennica ,już lepiej miej te swoje kudłate myśli. Lepiej też jak już całkiem ześwirujesz ,a jeszcze i do tego razem z Żabą, to może byc nawet niezła zabawa .Dwa świry to nie jeden,nie jesteś sama przynajmniej smile A i w razie czego Cię znajdę ,jak będziesz chciała smile

Emcia ,jeśli chodzi o moją najbliższą koleżankę to po części masz rację,że to ona więcej mówi,ja wolę słuchac.Ale to ,że nie ufami nie potrafię się otworzyc wynikac też może z tego ,że przewiozłam się bardzo ostro na byłej"przyjaciółce" która dużo o mnie wiedziała,teraz jesteśmy tylko na cześc i zero tematu.Nie jest też tak ,że ta obecna koleżanka nie próbuje ze mnie coś wyciągnąc,czasem chciałam jej coś powiedziec,ale powstrzymałam się i potem nie żałowałam tego. I tego nie zmienię.Bardziej jestem w stanie zaufac Wam wszystkim tutaj, niż komukolwiek z najbliższych.Nie chcę inaczej.
Pytałaś o chorobę Coatsa, czy to oznacza,że całkiem straciłby wzrok?nie chce o tym myślec. Zachorował jako dziecko i obecnie widzi tylko na jedno oko.Powinien prowadzic bardziej oszczędny tryb życia,nie przemęczac się,ale to nie dociera do niego ,czasem trzeba mu coś nakazywac jak dziecku.Niedługo wybiera się do okulisty,nie wiemy co dalej.Czytałam o tym,że choroba nie powinna zaatakowac drugiego oka i mamy nadzieję,że będzie dobrze.
Emcia współczuję o tym co piszesz,Twoja rodzina wymazała Cię z pamięci.Ale jesteś silna,wiesz o tym,już dawno to wiesz,poradzisz sobie.

Różyczka,nie mam nic przeciwko,jeśli odezwiesz się na meila ,o czym wspominałaś. I pamiętaj,że nie palę za sobą mostów,nie pojawiam się i znikam,nie wyrzucam ludzi z życia, ot tak po prostu.

Ala no to dobrze ,że walisz te papierosy ,mogę z czystym sumieniem zaraz na macha skoczyc. smile
Nie wiem, czy gorszym problemem od fajek  nie są u mnie słodycze,których np Beatka nie znosi.Ja nie wyobrażam sobie dnia bez słodyczy ,od dawna tak mam i nie potrafię z tym skończyc.Jeśli zdarzy się,że pochłonę wszystkie,a znowu mam ochotę to potrafię jeśc cukier łyżkami, lub chociażby kogel-mogel z cukrem smile

Wiecie co ,już ledwo widzę,poprzednią noc pracowałam całą,a dzisiaj muszę wstac o 6 ,bo na 7 do pracy(o zgrozo!!!)
Ale...czego się nie robi ,aby do Was napisac.

Całuski ,przytulaski (obleśne? -NIE!!!)
smile smile smile

23 576

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Witajcie po weekendzie.

Tyle napisałyście przez weekend dziewczyny, że musiałbym pobić rekord długości swojego wpisu by się ustosunkować do całości. A ja nie mam jakiegoś pędu do bicia rekordów wink

Ciesze się że jako kierowca dalej wracam do domu z pracy 20minut a nie półtora godziny. Czyli czytajcie, że ciesze się że nadal nie ma śniegu.

Co do znaków drogowych to muszę pogratulować dziewczyny wink Odtąd znak zakaz wjazdu będzie mi się kojarzył jeszcze gorzej.

Beata miała chyba sporo racji co do tych zwierząt. Ja się wychowywałem na typowym polskim blokowisku. Tam szczytem ekstrawagancji był chomik lub rybki w akwarium. Jak jechałem na wieś to żyjątka jak krety, żaby czy owady były raczej lokalnymi paskudztwami, które się omijało szerokim łukiem. Nie to że się bałem, bo pamiętam że kiedyś się założyłem z wiejskimi chłopakami, że nie złapię ropuchy w ręce. Zakład wygrałem. Po prostu mnie to bardziej brzydziło niż ciekawiło. Ciekawiły mnie inne rzeczy na wsi, ale o tym może innym razem.

Co do przyjaźni damsko-męskiej. Kiedyś Alicjo miałem przyjaciółkę. Zaczęło się od typowego koleżeństwa, które pod wpływem ilości wspólnie spędzanego czasu zamieniło się w coś w rodzaju przyjaźni. Słuchaliśmy tej samej muzyki, oglądaliśmy te same filmy i czytaliśmy te same książki. Niesamowita zgodność pod wieloma względami. Ona nawet lubiła grać w kosza i jeździła na łyżwach smile Problem w tym, ze po dwóch latach zacząłem widzieć w niej kogoś więcej. Wszystko się zmieniło. Wkurzało mnie, że chcę z nią rozmawiać szczerze i o wszystkim jak dawniej, a nie mogę bo przecież musiałbym jej najpierw powiedzieć co myślę. Ona zaczęła dostrzegać co i jak. Wreszcie powiedziałem jej choć nie wprost co się zmieniło. Na jej pytanie co się zmieniło odpowiedziałem, że zacząłem w niej widzieć fantastyczną kobietę ą nie tylko przyjaciela. Ona niestety (albo stety) nie odwzajemniła uczuć. Kontakt się urwał. Wyjechała za granicę w czasie studiów. Wiem, że poznała tam kogoś. Pisaliśmy do siebie raz na 3-4 miesiące co słychać. Chyba była szczęśliwa. Po 4 latach przyjechała, chciała się spotkać. Z naszych maili wiedziałem że jest sama. Ja też wtedy akurat byłem. Spotkaliśmy się i było w porządku. Potem spotkaliśmy się kilka razy jeszcze. Ona na jednym spotkaniu zapytała niby półżartem co myślę, czy mielibyśmy szanse być kiedyś parą. Odpowiedziałem, że raczej nie, bo najlepszy moment na to już minął i nie sądzę by był kiedyś lepszy moment. Ona nie dała po sobie poznać że ją to zabolało, raczej w formie żartu była ta rozmowa. To było nasze ostatnie spotkanie. Potem kilka razy coś jej wypadło, aż wreszcie dowiedziałem się że znowu wyjechała. Potem napisała mi w mailu, że strasznie ją zabolało to co powiedziałem. Padło wiele przykrych słów z jej strony. Prosiła bym się nigdy nie kontaktował z nią. Po tym co przeczytałem chciałem napisać jej wiele. Ale gdy ochłonąłem uznałem, że to nie ma sensu. Napisałem tylko, że życzę jej szczęścia. Gdziekolwiek i zkimkolwiek. Czy działałem złośliwie? Nie. Po prostu nie czułem tej magii co kiedyś. Minęło prawie 5 lat. Dla mnie była zwykłą koleżanką. Myślę, że nie było nawet szansy na to byśmy zostali na nowo przyjaciółmi. Uważam, że pewne rzeczy mają miejsce w naszym życiu dokładnie wtedy kiedy powinny. Jeśli ta szansa czy okazja minie, to nie można wracać na siłę do przeszłości. Ona mi napisała, że dojrzała do tego że coś do mnie czuje, ale ja nie byłem pewny czy ona mówi szczerze. Nie potrafiła dojść do takiego wniosku mając mnie codziennie na wyciągnięcie ręki, ale doszła do tego nie widząc mnie kilka lat. Ciekawa bywa kobieca logika smile W ogóle dziwna to była.... chyba przyjaźń? Spędziliśmy razem tyle czasu a nigdy nic. Zero seksu, nawet pocałunku prawdziwego nie było tylko jakieś w policzek wink Pewnie myślała że jestem gejem przez jakiś czas tongue
Czy teraz wierzę w przyjaźń damsko-męską? Na pewno mniej niż kiedyś smile

Papierosy? Nie znoszę od zawsze. Ale jak ktoś lubi niech sobie pali, byle nie wydmuchiwał dymu prosto w mój nos smile

Jeszcze co do usług na jedną noc (wiem wiem wybieram najlepsze tematy), to jedno ale. Faceci mają większe ryzyko zawodowe smile Bo jak kobieta się nie podnieci to najwyżej nie będzie jej dobrze ale jakoś klienta zniesie, kasę weźmie i po sprawie. A jak facet się nie podnieci to nie zarobi big_smile Stresujący zawód, bo podejrzewam że z takich usług nie korzystają same seksbomby big_smile

Co do tematu bolesnych wspomnień z przeszłości nie jestem kompetentny by się na ten temat wypowiadać. Szkoda, że nie wszyscy mają spokojne i normalne dzieciństwo. Myślę, że to na etapie dzieciństwa kształtuje się wiele cech charakteru. Niektórzy potrafią wyrosnąć na porządnych ludzi bo mają silny charakter, nie chcą powielać wzorców z domu itd. A inni? Cóż myślę, że spora część osób, które się staczają ma znakomite wytłumaczenie dlaczego im się w życiu nie układa. Czy patologia rodzi patologię? Na szczęście nie zawsze.

Tyle póki co ode mnie.

Pozdrawiam i miłego dnia.

23 577

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Alicja masz e-maila smile Odpisz jak możesz smile

23 578

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Na samym początku mam do Was poważne pytanie.  CZEGO SIĘ NAJARALIŚCIE ??? yikes yikes  Tyle tekstu.. Nawet Beata vel ,,Kabanosek'' nigdy takiego posta w kafejce nie wyprodukowała ! yikes
Nie wiem co to było,ale podzielcie się tongue

I co...teraz mam odpisać na to wszystko????

ALICJA Twoje posty od pewnego czasu są tylko i wyłącznie pomieszane hmm  te wszystkie błędy i literówki..nie do pomyślenia tongue
,,Beataka ''  -  i to dwa razy! , ,,Może jednak wrócę do tych rodzinnych spraw, wróce.'' Hahaha- kojarzy mi się z filmem Dzień świra lol   ,,Hmm, chyba nie wykorzystywałam. Ale może spróbuję. Chociaż w szkole czasem się zdarzało ''' - to się może zdecydujesz czy wykorzystywałaś czy nie ? Nie graj przed nami świętej tongue

Przyjmij do wiadomości,że uwielbiam prezenty big_smile Czasem udaję,że jest mi niezręcznie czy głupio je przyjąć,ale to tylko dlatego,aby osoba obdarowująca mnie nie pomyślała,że jestem zachłanna albo jakiś sęp tongue A tak na serio zawsze się ekscytuję co znajdę w środku,tak...tak jak dziecko big_smile
Nie uważam,że kolor włosów ma znaczenie,czy jest się głupim czy nie. Takie żarty wzięły się pewnie do tego,że wiele blondynek ubiera się i maluję,tapiruje na lalkę barbie i nie błyszczą mądrością.To się tyczy takich panienek..tak myślę. A cała reszta blondynek jest spoko smile
Emuś - najdłuższe posty Meg. Taak, ten ostatni był zaskakująco długi. Policzmy linijki! big_smile -->> NO co? tongue
Co do budowlanców..CI których ja widziałam zazwyczaj przekraczali już 40 ...więc nie oczekuj od młodej,jędrnej,zdrowej dziewuchy aby się jarała facetami w wieku jej ojca ! tongue Wolę jarać się  facetami o podobnym stopniu jędrności lol
Hmm, to Twój R chyba nie będzie mógł narzekać na brak "zainteresowania" z Twojej strony big_smile Chyba będzie facet szczęśliwy .. -->  CHYBA ? yikes To słowo nie wchodzi w rachubę big_smile

Musicie przyznać ALU I BEATO,że sprytnie zagrałam ze znakami drogowymi big_smile Niby niewinna gadka o znakach,a tak na serio niepostrzeżenie wdarłam się w waszą codzienność i teraz kiedy tylko zobaczycie znak na drodze,pojawię się w waszych myślach hahahaha big_smile
Jak tak można?! Ja to nawet bombki kolorystycznie układam, łańcuchy według długości.. Żartuję! --> Dobrze,że dodałaś słowo żartuję na końcu zdania,bo już mi się gęba rozdziabiła w trakcie czytania lol
Czy pisząc o małych chińskich rączkach zasugerowałaś abym sprawiła sobie małego chińczyczka jak niewolnika do rozplątywania? tongue

Magda napisał/a:

Emuś - rozmowa z odkurzaczem ?! yikes  Zróbmy tu jakąś zbiorową terpie, oficjalnie stwierdzam - jesteście nienormalne big_smile

Hmm..a co to jest TERPIA ?  lol buahahaha  Ja na nieznane się nie piszę tongue

Pomyślcie i dajcie znać. --> czy Ty każesz mi myśleć ? yikes
Nawet powiedziałabym, że nie mówię o sobie, swoich uczuciach i tak dalej, bo nie widzę potrzeby. -->Ignorujesz potrzebę wygadania się  i dusisz wszystko w sobie czy na serio nie masz nawet 1% opowiadania o swoich uczuciach???Ja się cieszę,że potrafię być tak otwarta mowiąc o swoich uczuciach.
To czyni mnie wolną,sprawia,że jestem bliżej z ludzmi. Mają szansę poznać mnie bliżej. Zburzyłam mur wiele lat temu i Alelluja ! Milczenie było męczące.
I również myślę, że to nie działa w sposób "jakby chciała, to by z Ciebie to wyciągnęła" --> U mnie zadziałało. Dzięki temu czuję się znacznie lepiej smile

Majella,co się dziwisz? tongue  To moje tutejsze imię. Irlandczycy mi je nadali,bo mają problem z wysłowieniem ,,rz'' w moim imieniu . Podoba mi się moje drugie imię smile

Magda napisał/a:

Emuś, tak czytam jeszcze, że kontakt masz z połową rodzeństwa. Ile Ty masz rodzeństwa, powiedz mi ?  smile  Co do braci. Jak kiedyś będziesz miała okazję, to powiedz im, co Cię boli, nic nie stracisz

Wolałabym o tym nie rozmawiać o tej sprawie smile Nie gniewaj się.

Do lekarza chodzę jak muszę. Nie jestem uparta jak osioł w tej kwestii,jesli tylko dzieje się coś z czym wiem,że sama sobie nie poradzę to idę.

Piszecie zwroty grzecznościowe z wielkiej litery?   -->  Dziwi mnie,że pytasz . Piszesz tutaj z Nami od dłuższego czasu,nie zdążyłaś zaobserwować? smile 
Rozumiem,że ten cały tekst miał na celu ochrzanić Nas za nasze błędy ortograficzne ?
Ja zawsze staram się pisać poprawnie,jeśli czasem mi nie wyjdzie to pewnie  z pospiechu, ze zwykłego błędu niedopatrzenia lub po prostu z niewiedzy . Nie muszę być idealna. Ideały są nudne.

23 579

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

BEATA

Odzywam się dopiero teraz, bo dopiero udało mi się pozbierać po tych obleśnych pieszczotach Marzenki. Fuj, fuj, fuj.
big_smile big_smile big_smile Hahahaha...czekalam na tą reakcję,dzięki,że nie zawiodłaś tongue
A czymże ja tu zasłużyłam na taką opinię? Czy nie widziałyście jak zgrabnie ominęłam mojego pierwszego wielbiciela? tongue
Ja widziałam! big_smile Ta wstrętna Alicja Cię tak gnębi tongue Nie dobra dziewucha big_smile
Ja też sobie wyobraziłam smile I zobaczyłam moje wielkie wytrzeszczone oczka jak on tak opowiada smile I głupią minę. A potem bym uszczypnęła lekarza za tyłek i zakończyła bajkę "a teraz rak gryzie, gryzie, gryzieeee". No co?
Twoja kreatywność odżyła lol

 

Vinnga napisał/a:

magda02 napisał:

    oficjalnie stwierdzam - jesteście nienormalne big_smile

Toś odkrycia dokonała... Nobla jej, Nobla!

Ala...gdzieś Ty była jak Cię nie było,że dopiero teraz zauważyłaś ? tongue

A swoją drogą - macie takie osoby, którym czytacie w myślach, zanim je wypowiedzą? Albo które umiecie przyciągnąć myślami (np. w tej samej chwili pisane smsy?). Albo takie, z któymi mówicie to samo w tym samym momencie?
Nikomu w myślach nie czytam. Ale akurat ostatnio zdarzyło mi się kilka razy pisać sms-y z dobrym kolegą i miała miejsce taka dziwna sytuacja. Pisaliśmy ze sobą rano. Późnym popołudniem postanowiłam do niego napisać,bo zauwazylam,że zapomniał czegoś z mojego domu jak był u mnie poprzedniego dnia.Sms był w trakcie wysyłania,kiedy dostalam sms-a. I Ironio pytał własnie o to,o czym ja pisalam w smsie hehe. Nie dość,że oboje postanowilismy napisać dokladnie w tym samym czasie to jeszcze o tym samym .   I podobna sytuacja miała miejsce kilka razy już. smile

23 580

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

ANIA

Ale macie tupet ! Nie było mnie tutaj zaledwie chwile ,a Wy już tyle zdążyłyście się naprodukowac,że nie wiem od czego teraz zacząc.
Nareszcie ktoś Ich za to zbeształ . Jesteś mój Hero big_smile

Emcia,ubiegłaś mnie ,bo już wcześniej o tym myślałam,dlaczego Beata to po prostu Beata i koniec.
Wydaje mi się ,że tutaj nie ma o czym dyskutowac, ponieważ nasza Pani Moderator jest taką idealną,odrębną ,samodzielną,osóbką . Jest jedyna i niezastąpiona,dlatego żadna inna nazwa Jej przypasowana ,nie będzie dokładnie określac Jej wizerunku.
Jak dla mnie to koniec tematu,nie ma innej odpowiedzi. Beata to Beata i koniec

yikes yikes        Co Beata Ci zrobiła,że tyle cukru na nią marnujesz?  tongue

Współczuje Ci wszystkiego co musiałaś przejść. Ale zwyciężyłaś smile

Co do Twojej koleżanki i waszych relacji. To będzie wyglądać jak tylko sobie zażyczysz smile Skoro jest Ci dobrze tak jak jest,to w porządku. Każdy zna swoje potrzeby smile

Mam nadzieję,że z Twoim mężem będzie dobrze i się nic nie pogorszy. Całuję :**


Czy Każdy z Was woli słuchać niż mówić ?  Ja uwielbiam gadać big_smile Ale to nie znaczy,że nie potrafię wysłuchać.

23 581

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

No i jeszcze został mi RAFIX big_smile

Moje spostrzeżenie na początek tego posta to zauważyłam,że pojawiasz się częściej odkąd Alicja zaczęła się o Ciebie dopominać tongue   I zazwyczaj choć nie zawsze pojawiałeś się po poście Różyczki... które rzadko tu zaglądała.  Nie wiem co lub kto sprawia,że jest tutaj Ciebie więcej,ale podoba mi się to i utrzymaj to w takim stanie smile

W swoim poście nie napisaleś nic,czego już bym nie słyszała,czytała lub wiedziała o Tobie smile ,więc nie mam za bardzo do czego sie odnieść hmm

Raf napisał/a:

Jeszcze co do usług na jedną noc (wiem wiem wybieram najlepsze tematy), to jedno ale. Faceci mają większe ryzyko zawodowe smile Bo jak kobieta się nie podnieci to najwyżej nie będzie jej dobrze ale jakoś klienta zniesie, kasę weźmie i po sprawie. A jak facet się nie podnieci to nie zarobi big_smile Stresujący zawód, bo podejrzewam że z takich usług nie korzystają same seksbomby big_smile

Masz rację big_smile Ale są dostępne pewne niebieskie ,,ciekawostki'' tongue



Wybaczcie mi rozbicie mojego tekstu na 4 części,ale tak wydawało mi się łatwiej. I wyrobiłam swoją normę 4 postów dziennie tongue  A największy powód rozbicia pisaniny to prowokacja,abyście nie tworzyły wielgachnych pościorów i nie rywalizowały w rekord,który post dłuższy big_smile No i oczywiście mam nadzieję,że Wasze posty będą już ,,normalne'' tongue Lubię was czytać,ale nie mam całego dnia aby na wszystko odpisać big_smile


PS>

Aniu zapomniałam Ci napisać,że Beatka uwielbia jak się ją pocałowuje i przytula,ale tak na maxxxa !!  Dziewczyna czuję się wtedy szczęsliwa ponad wszystko smile   Ehh co zrobisz,że taka już z niej PRZYTULINKA smile
Nie krepuj się obdażyć ją odrobinką czułości big_smile tongue

23 582

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Czyżby właśnie została zapoczątkowana moda na 3-postowe wypowiedzi?
Marzenko, Twoja spostrzegawczość mnie zdumiewa. Jak normalnie czytam to zupełnie nie widzę tych cudacznych literówek i innych mniejszych byczków. A Ty je tak profesjonalnie wyłapałaś smile
No i jak przeczytałam Twojego wyłapującego posta to już miałam tak uwagę wyostrzoną, że nie mogę się powstrzymać:
Nas i Nami pisze się z małej litery smile Więc udowadnianie Ali, że znasz się na pisowni zwrotów grzecznościowych jakoś tak wyszło Ci... mizernie smile Ale pocieszę Cię - możesz próbować dalej smile

Za Kabanoska ja się zemszczę... Zemsta będzie okrutna. Nie znasz dnia ani godziny, kiedy Ci się pojawi słodki napis "Parówa" pod Twoim tajemniczym imieniem "Ema"... Bo "przyjaciółka forum Ci się pewnie znudziła, no nie? wink

Ania - cholerka - kolejna osoba do statystyk, że jednak tylko ja odstaję od reszty z tym rozplątywaniem lampek? Rafix się nie wypowiedział. Są dwie opcje:
1. nie chciał mnie pogrążać kolejnym głosem dla przeciwnika
2. nigdy nie ubierał choinki smile

Strzałko, ja już dawno zauważyłam, że Ty prawie nie śpisz, ale wiesz, że sen jest człowiekowi potrzebny? Tak przynajmniej mówią naukowcy...
A Twoje uwielbienie dla słodyczy przynajmniej tłumaczy to, że tak mi tu cukrzysz i cukrzysz smile Ale już przestań, błagam, bo się zarumienię i ucieknę! Albo zamknę w sobie!

Rafał, dziwna ta Twoja opowieść o przyjaźni... Taka trochę toksyczna ta Twoja przyjaciółka. To musi być dziwne, kiedy znasz kogoś tak dobrze, a potem ten ktoś się tak irracjonalnie zachowuje. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym się tak zachować w analogicznej sytuacji. Skoro nie chciała być z Tobą to widocznie miała swoje powody do takiej, a nie innej decyzji. Więc ta jej propozycja po latach wydaje się dziwna (aczkolwiek to jeszcze mogłabym zrozumieć), ale późniejsze fochy za Twoją odpowiedź? Kurcze... To chyba logiczne, że ludzie się zmieniają, że po kilku latach nic nie jest już takie samo i ktoś może mieć inne zdanie niż wcześniej... Co najwyżej bym trzepnęła głową w ścianę i stwierdziła "ale byłam głupia" a potem powrót do normalności. Tak myślę, myślę i myślę i nie mogę wymyślić, jakie można mieć podstawy do obrażenia się za odmowę po latach? Chyba tylko własna urażona duma. No bo jak Ty śmiałeś nie pielęgnować uczuć do niej? To był Twój obowiązek smile A fe, jakiś Ty nieromantyczny tongue

23 583

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

O jasny gwint! Wypowiedzi 4-postowe nadeszły....

To znowu Ci Beata zostałą tongue

23 584

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Emuś, odpisałam :*

Rafałek się pojawił yikes Znowu! yikes Może to taki gatunek, aktywny zimą ? tongue

Aniu, nadal uważam, że papierosy są ZŁE. I zdania nie zmienię. tongue

Rafałku. Ja też wychowałam się w bloku, i co? Doświadczenia ze zwierzakami miałam przeróżne tongue
W przyjaźń damsko-męską nie wierzę, bo nigdy nie wyszło. Jeden mądry, co papierosów nie lubi. Punkt dla Ciebie smile Proszę Cię, nie zagłębiaj się w tematy usług na jedną noc. Tyle mi starczy. big_smile
"Póki co" - odbieram, jako deklarację, że niedługo wpadasz. tongue

A Beatka gdzie? Ach, ta flirciara roll

23 585

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
Ema napisał/a:
Raf napisał/a:

Jeszcze co do usług na jedną noc (wiem wiem wybieram najlepsze tematy), to jedno ale. Faceci mają większe ryzyko zawodowe smile Bo jak kobieta się nie podnieci to najwyżej nie będzie jej dobrze ale jakoś klienta zniesie, kasę weźmie i po sprawie. A jak facet się nie podnieci to nie zarobi big_smile Stresujący zawód, bo podejrzewam że z takich usług nie korzystają same seksbomby big_smile

Masz rację big_smile Ale są dostępne pewne niebieskie ,,ciekawostki'' tongue

No i znowu mnie pobiłaś w kwestii spostrzegawczości... Jak ja mogłam taki ciekawy fragment pominąć, no jak?
Marzenko, jak Ty sobie wyobrażasz zażywanie niebieskich ciekawostek "w pracy"? Przecież tego się nie je jak landrynki! No i wyobraź sobie - masz zgłoszenie (oczywiście jesteś facetem smile ), jedziesz do klientki, otwiera drzwi a Ty oceniasz i wyjmujesz niebieską pastylkę lub nie? A co, jeśli trafisz do jakiejś wyzwolonej rodziny i otworzy Ci babcia a właściwa klientka, która ma właśnie 18-tkę będzie czekała w sypialni? Zdążysz połknąć tabletkę a potem serducho stanie zamiast penisa po połączeniu sexbomby i viagry...

Ema napisał/a:

A największy powód rozbicia pisaniny to prowokacja,abyście nie tworzyły wielgachnych pościorów i nie rywalizowały w rekord,który post dłuższy big_smile

Spostrzegawczość może masz dużą, ale pamięć króciutką... Widzę, że już się zapomniało, kto pierwszego "pościora" wypłodził?

Ema napisał/a:

Aniu zapomniałam Ci napisać,że Beatka uwielbia jak się ją pocałowuje i przytula,ale tak na maxxxa !!  Dziewczyna czuję się wtedy szczęsliwa ponad wszystko smile   Ehh co zrobisz,że taka już z niej PRZYTULINKA smile
Nie krepuj się obdażyć ją odrobinką czułości big_smile tongue

No to teraz masz już Parówę murowaną!  Wrrrr.
O wrrrr.

23 586

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Aluś, u Ciebie za to spostrzegawczość zerowa, skoro mnie nie widzisz. Chyba już ze 3 posty mam nad Tobą...

Zmień minki w zdaniu o pojawianiu się Rafałka. Te są jakieś przerażające i może nam się wystraszyć biedactwo....

A Twój blok pewnie był (jest?) w lesie. Jakaś taka tajemnicza budowla, jedyna pozostałość po mitycznym mieście zarośniętym przez las... Stąd zwierzątek i doświadczeń miałaś pod dostatkiem tongue

23 587

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Oj. Nie wyświetliły mi się Wasze posty yikes

Hahaha, Emcia, dostarczyłaś mi śmiechu od początku posta. Ale zapewniam - nic nie jarałam hmm big_smile
i nie udaję świętej. Taka już jestem! big_smile

I kto tutaj coś udaje? Czasem udaję,że jest mi niezręcznie czy głupio je przyjąć,ale to tylko dlatego,aby osoba obdarowująca mnie nie pomyślała,że jestem zachłanna albo jakiś sęp. Od dzisiaj będziesz sępikiem smile

Co do znaków. Nie tylko Ty pojawisz się w naszych myślach..Ale i te Twoje głupie skojarzenia! big_smile

sprawiła sobie małego chińczyczka - czy ja przestanę się śmiać ?! big_smile

Poważnie nie mam potrzeby. Znaczy, jesli wiem, że ktoś mi jakkolwiek może pomóc, to sobie po tę pomoc sięgnę big_smile A z ludźmi jestem serio blisko smile

Dziwię się, bo o Majelli nie słyszałam tongue

Nie bądź niemądra, ja Was nie opieprzam big_smile Gdzież bym śmiała?! tongue Ideały nie są nudne. One nie istnieją smile Pewnie zauważyłam, ale nie pamiętałam, a serio nie chciało mi się wszystkiego ponownie przeglądać, łatwiej było zapytać big_smile

O nie! Powiedziałaś, że jestem wstrętna sad

Widziałam dawno, ale tak jakoś, nikt tego oficjalnie nie stwierdził hmm

A, Aniu. Z tym jedzeniem cukru, to żart, nie? yikes

A więc, teraz jeszcze oficjalnie. RAFAŁ, DOPOMINAM SIĘ! big_smile

Tralalala, Beatka ma rację! big_smile I Emcia zrobiła błąd w poście, ale ja jestem dobra osóbka i nie wyłapuję błędów! Nie, to co niektórzy ! :*

Emcia parówka, Beatka Kabanos - chyba dziś się nie przestanę śmiać..

Rafał, z racji tego, że facet to nie ubierał, tylko pewnie rozbierał Chinkę. znaczy choinkę. big_smile

I teraz powiedzcie, jak tu ma się powiedzenie "jak kocha, to poczeka" to opowieści naszego Rafixa. tongue

Pozdrawiam :*

23 588

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

O, i znowu. Czemu mi te posty z opóźnieniem się wyświetlają ? hmm Albo wiem, tak długo teraz pisałam posta. Buziek nie zmieniam, bo niby na jakie?! tongue

I niestety Cię zawiodę. Mój blok był wśród innych bloków. Może były ze dwa kasztanowce(tam to się fajnie wchodziło! big_smile ) i krzaki ( bawiłam się tam w dom! big_smile ), ale pełno innych bloków. I ławki. I beton. Żadnego lasu! Nigdzie nie było lasu hmm

A spostrzegawczość mam dobrą, naprawdę. tongue

23 589 Ostatnio edytowany przez alaclaudie (2011-12-12 21:32:56)

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Cześć Dyndaski!!
(nie pytajcie skąd to określenie, na wspaniałą klientele tego klubu, taka mi sie zrodzila w momencie czytania ostatniej strony smile)
Widzę, że sobie dobrze żyjecie, nic złego sie nie dzieje (to co cierpkie już się wydarzyło).
Witam Strzałę, nową (dla mnie) "pisaczkę" smile Ja jestem Ala, onegdaj aktywna użytkowniczka i forum i kafejki.
Jeżeli interesuje Was praca prostytuta, mogę na maila podesłać linka, do ciekawego bloga na ten temat.
Rafi, nie tylko maszkary korzystają z jego usług smile:)
Jak uważacie, brak miłości, wsparcia psychicznego, którego z rodziców powoduje większe "halo" w życiu?
Co będziecie robić w ostatni dzień tego roku? Obawiacie się 2012?
Co do opowiadania Rafała, ja nie wierzę w jej uczucia i skrzywdzenie. Dziewczę ma co najwyżej urażoną dumę i coraz mniej czasu na znalezienie "zorrro- podobnego" produktu winktongue
Jak wyglada wystrój piekarnii, w których najczęściej kupujecie pieczywo?
Różo, nadal prowadzisz się zgodnie z zaleceniami diety Cambrige ( tyle zapamietalam hmm).
Kabanosek!! super ksywka!! A popros, Beata - mi sie "przyjaciółka forum" cholernie znudziła lol
Zyczę Wam soczystego wieczorku! smile

23 590

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Wow, kogo moje oczy widzą?
Wiśnia smile Wisienka smile Podjarany Kotek smile I co Ty tam jeszcze onegdaj byłaś smile

alaclaudie napisał/a:

Jeżeli interesuje Was praca prostytuta, mogę na maila podesłać linka, do ciekawego bloga na ten temat.

Ja, ja chcę! Trzeba poszerzać horyzonty smile

alaclaudie napisał/a:

Jak uważacie, brak miłości, wsparcia psychicznego, którego z rodziców powoduje większe "halo" w życiu?

Myślę, że nie ma to znaczenia. Jeśli którekolwiek z rodziców jest wypaczone - odbije się to na dziecku. Im bardziej normalne jest to drugie - tym dziecko będzie miało mniejsze "halo". Ale jakieś "halo" zawsze będzie.

alaclaudie napisał/a:

Co będziecie robić w ostatni dzień tego roku? Obawiacie się 2012?

Z każdą godziną przybliżająca mnie do tego dnia przybliża mi się chęć przespania tej przełomowej chwili smile
Jak można się obawiać roku 2012? Mój móżdżek tego nie pojmuje. Nowy rok - nowe nadzieje. Nie wiem, co mi się wtedy przytrafi, więc nie mam się czego obawiać.

alaclaudie napisał/a:

Jak wyglada wystrój piekarnii, w których najczęściej kupujecie pieczywo?

Rzadko kupuję w piekarniach, nie mam ulubionej. Jestem wielką zwolenniczką chemicznego pieczywa - najbardziej lubię taki sztuczny Schulstadt (nie wiem jak się pisze smile ) z ziarenkami, albo "Janosik" z Biedronki smile

alaclaudie napisał/a:

Kabanosek!! super ksywka!! A popros, Beata - mi sie "przyjaciółka forum" cholernie znudziła lol

Następna... To może Tobie "przyjaciółkę forum" zamienić na "forumowy pasztet"?
Wrrr...

"Jak kocha to poczeka" ma się tu idealnie. Nasz Zorro pięknie pokazał nam różnice między miłością a fascynacją/zauroczeniem. Miłość to coś, co się buduje, a przecież oni niczego nie budowali. A dla fascynacji marnować lata i wzdychać, wzdychać, wzdychać? Na forum jest mnóstwo historii tych, co "kochały i czekały". Czy ktoś umie wskazać chociaż jedną, która byłaby dowodem na to, że warto?

23 591 Ostatnio edytowany przez Ema (2011-12-12 23:31:44)

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

NIE ZGADZAM SIĘ ! yikes yikes Moje ksywka na Ciebie jest uzasadniona. Lubisz Kabanosy ,a ta już nawet nie parówka tylko ohydna PARÓWA to skąd się wzięła ???!  yikes

sad   I widzę atak był na mnie....ale to jutro może napiszę więcej...albo pojutrze skoro mnie już nie lubicie to poczekacie tongue
Wielki wstyd za swoje błędy w pisowni nie pozwolą mi tu zajrzeć w najbliższych dniach...

Bay  .  I cześć Ala-Wiśnia.  smile

23 592

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Marzenko, Ty strzelasz focha?

Wątpię...

Myślę, że po prostu leniwa jesteś i wykorzystałaś swoją spostrzegawczość, żeby znaleźć sobie szybkie usprawiedliwienie...

A PARÓWA wzięła się tylko i wyłącznie ze złośliwości smile Satysfakcjonuje Cię to wyjaśnienie? wink

23 593 Ostatnio edytowany przez strzała (2011-12-13 02:32:05)

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Na początku witam nową koleżankę Alę (Wiśnia podobno). smile

alaclaudie napisał/a:

Jak uważacie, brak miłości, wsparcia psychicznego, którego z rodziców powoduje większe "halo" w życiu?

To pytanie na które mógłby ktoś za mnie o mnie odpowiedziec,ojciec zmarł a matka nigdy nie była matką,nie było ich oboje.
I wyszło dużo halo hmm
Jestem jaka jestem.

alaclaudie napisał/a:

Co będziecie robić w ostatni dzień tego roku? Obawiacie się 2012 roku?

W ostatni dzień roku będę balowac,tak na fest ,to na pewno tongue
Nie obawiam się 2012 roku ,jestem za to ciekawa, co przyniesie tan rok.Wszystko jest takie nie jasne,niespodziewane.


A propo co Was  naszło na te durne mięsne ksywki (pasztety,kabanosy czy parówy,a jeszcze Wam może świńskich cylinderków brakuje smile ) Czy macie potem nawzajem się pozjadac,oddam swoją porcję -bleeeeeeee
Dobra już się nie udzielam ,bo i mnie w końcu ochrzcicie jak za bardzo się narażę.

Rafix napisał/a:

Papierosy? Nie znoszę od zawsze. Ale jak ktoś lubi niech sobie pali, byle nie wydmuchiwał dymu prosto w mój nos smile

Dajesz przyzwolenie,ale spoko nie będę dmuchac Ci w nos smile

Przyjazn damsko-męska,lub jakakolwiek -nie wierzę tak na co dzień . Ludzie mają kilka swoich masek.
Nie czuję takiej potrzeby otwierania się np przed koleżanką  i nic na siłę ze mnie nie wyciągnie.
To taki trochę mur ,ale mi jest z tym dobrze i to niech zostanie.
Przed ludzmi wolę otworzyc się tutaj,bo napisałam bardzo dużo.
Choc jest taka osoba,która wie o mnie prawie wszystko i ona jest moją przyjaciółką,ale widzimy się co kilka lat,mieszka pod Warszawą,ona doskonale wie o tym,że gdybyśmy kumplowały się na co dzień, to nie była by tą przyjaciółką.Mamy kontakt tel lub gg.

Marzenko i Beatko,kłócicie się,jakbyście rąk nie miały smile

Ema napisał/a:

...więc nie oczekuj od młodej,jędrnej,zdrowej dziewuchy

wow...Emcia możesz coś więcej napisac o sobie? tongue


Ema napisał/a:

ANIA

yikes yikes        Co Beata Ci zrobiła,że tyle cukru na nią marnujesz?  tongue

Ciekawośc,ciekawośc-a to...moja słodka tajemnica.... tongue
A cukru to Ci u mnie pod dostatkiem,bo ostatnio walnęłam sobie 10 kg w biedronce, to mogę sobie teraz pocukrzyc smile

Dzięki ,dzięki za całuska-wzajemnie smile
I nie przejmuj się niczym,przecież ja Cię lubię smile

Ema napisał/a:

Aniu zapomniałam Ci napisać,że Beatka uwielbia jak się ją pocałowuje i przytula,ale tak na maxxxa !!  Dziewczyna czuję się wtedy szczęsliwa ponad wszystko smile   Ehh co zrobisz,że taka już z niej PRZYTULINKA smile
Nie krepuj się obdażyć ją odrobinką czułości big_smile tongue

UUUUU,normalnie mi oczka zabłysły smile,o tym jeszcze nie wiedziałam...ale spoko jeszcze się zrekompensuję Jej w ten sposób tongue

vinnga napisał/a:

Strzałko, ja już dawno zauważyłam, że Ty prawie nie śpisz, ale wiesz, że sen jest człowiekowi potrzebny? Tak przynajmniej mówią naukowcy...
A Twoje uwielbienie dla słodyczy przynajmniej tłumaczy to, że tak mi tu cukrzysz i cukrzysz smile Ale już przestań, błagam, bo się zarumienię i ucieknę! Albo zamknę w sobie

Miło mi ,gdy się o mnie  martwisz smile
Beatka naukowcy to filozofy,niewiedziałaś ? I najwyrazniej mnie jeszcze żaden naukowiec nie przebadał,czasem jestem po prostu nie do zaje*****.
Kilka mieś temu nie spałam bo nie mogłam,a teraz często nie mam czasu ,bo jestem zawalona robotą.Tak już mam, że co jakiś czas muszę nazachrzaniac się tak, żeby poczuc że już padam na zęby ,wtedy dopiero czuję,że żyje.Ale nic straconego ,bo po świętach już zejdę na normalny tor i sobie będę spała więcej smile
A co do cukru...chciałam ,żeby było Ci miło,ale widzę... ,że chyba już... zagłaskałam Cie na śmierc. He he i teraz mnie błagasz smile .No dobra ,ok masz u mnie NA RAZIE wolne,a jak długo to zobaczymy, jak będziesz się starała tongue

vinnga napisał/a:
alaclaudie napisał/a:

Jeżeli interesuje Was praca prostytuta, mogę na maila podesłać linka, do ciekawego bloga na ten temat.

Ja, ja chcę! Trzeba poszerzać horyzonty.

Tak ,tak to cała Vinnga ciekawa świata i wszystkiego co się rusza. smile

vinnga napisał/a:
alaclaudie napisał/a:

Co będziecie robić w ostatni dzień tego roku? Obawiacie się 2012?

Z każdą godziną przybliżająca mnie do tego dnia przybliża mi się chęć przespania tej przełomowej chwili smile

Beatka ,nie wierzę , bo jak to, TY- włóczęga i niespokojny duch- tak sobie normalnie masz zamiar przespac taką chwilę?

magda02 napisał/a:

Może były ze dwa kasztanowce(tam to się fajnie wchodziło! big_smile ) i krzaki ( bawiłam się tam w dom! big_smile )

Ala chodzenie po drzewach dla mnie to było świetne zajęcie,robiliśmy sobie na tym drzewie domek ,gorzej wychodziło mi zejście z tego drzewa.
Jeszcze lepszą frajdą był dla mnie czas, kiedy to w mojej wsi budowano kościół,taki wysoki do nieba,a ja wchodziłam sobie po rusztowaniach na sam czubek.

magda02 napisał/a:

Aniu, nadal uważam, że papierosy są ZŁE. I zdania nie zmienię. tongue

Ala niech Ci będzie ,papierosy są złe,złe,złe i basta smile
Wszystko,wszystko wiem,ale i tak mam na nie ochotę...

OOO mój facet własnie wrócił z pracy po 11 godz i mówi mi,że jest padnięty...:(
A ja myślałam....nawet chciałam....i nici z tego sad Teraz potrzebowałabym usługi na tą noc tongue
Ale...:) Nic straconego,zaatakuje mojego faceta z rana ,zrobię mu- szokoseks- tongue

Buziaki,uściski i wszystko co chcecie,narka big_smile

23 594

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Dzień Dobry

Em - Ty na mnie skończyłaś i to bez wielkiego rozpisywania się więc ja dla odmiany od Ciebie zacznę wink Może to Ty sprawiasz że się tutaj pojawiam częściej? A może Beata? Nie doszukujmy się żadnych prawidłowości w mojej obecności na tym forum, gdyż żadnej prawidłowości nie znajdziemy. Zapewniam Cie Marzenko smile Muszę się zacząć bardziej starać by następnym razem moją opowieścią zaskoczyć i Ciebie wink Do jednego muszę się jednak odnieść bo nie byłbym sobą. Z tego co mi wiadomo to tzw. niebieskie ciekawostki nie wywołują podniecenia. W zasadzie to nie ma chyba leków, które wywołują samoczynnie podniecenie a tym samym i erekcję. Licznie reklamowanych preparatów ziołowych, które wpływają na wszystko począwszy od libido a skończywszy na długości trwania stosunku nie liczę, bo można się domyślać jak to działa. Tak więc droga Em niebieskie pastylki zażywa się by wzmocnić erekcję a nie ją wywołać. Jeśli taki facecik zażyje wcześniej odpowiednią dawkę a potem zjawi się kobieta dla niego totalnie nieatrakcyjna to będzie miał problem smile Niestety mogę opierać się tylko na wiedzy ogólnej bo doświadczenia w stosowaniu póki co nie mam wink Pod tym względem kobiety mają łatwiej, bo po facecie zawsze widać jak nie ma ochoty tongue

Beata - Dziwna ta opowieść ale prawdziwa. Toksyczna? Na pewno. Ogólnie zawsze zastanawiałem się jak to w życiu bywa często, że ktoś z kim spędzamy każdą chwilę, o kim myślimy superpozytywnie i mamy wielkie plany staje się nagle kimś o kim zapominamy albo nie chcemy pamiętać. Kimś kogo mijamy na ulicy bez żadnego uczucia, z totalną obojętnością. Być może miałem do niej troszkę żalu, wiadomo żal po odrzuceniu jest zawsze. Jednak nie pielęgnowałem w sobie żadnej złości z tego powodu. Jak wspomniałem pisaliśmy do siebie co jakiś czas, ba nawet się spotkaliśmy parę razy po jej powrocie. Najlepsze, że ja wtedy byłem sam i nie miałem najmniejszej ochoty niczego z nią zaczynać. I tak sobie myślę, że życie bywa przewrotne. Kiedyś nie mogłem myśleć o nikim innym a teraz o niej zupełnie zapomniałem. I mimo że życzę jej dobrze, to niespecjalnie interesuje mnie co u niej słychać. Pięknie napisałaś o tej różnicy pomiędzy miłością a zauroczeniem. Nigdy tak na to nie patrzyłem, ale chyba coś w tym jest.
A co do Twojego pytania to nie wypowiadam się, bo ja wolę rozbierać niż ubierać smile Także choinkę wink

Alicja - Masz rację jestem gatunkiem aktywnym zimą. Przed komputerem. Bo jak jest cieplej to staram się przebywać jak najmniej przed komputerem wink A no i koniec roku w mojej firmie akurat to bardziej spokojny okres więc stąd mam więcej czasu wink Jak widać blok blokowi nierówny. Na moim blokowisku bawiliśmy się w wiele rzeczy ale przeważnie zabawy nie dotyczyły zwierząt, przykro mi wink
Ale mogę powiedzieć coś by wywołać masowe protesty. Jako że mam starszą o 5 lat siostrę to przez jakiś czas jako dzieciak łaziłem za nią na naszym blokowisku. Robiłem to dlatego, że miała fajne koleżanki. Starsze ode mnie o kilka lat to wiadomo, że to i owo już miały całkiem ładnie rozwinięte tongue I zawsze można było popatrzeć sobie, a koledzy zazdrościli że takie laski ze mną się trzymają w paczce tongue A na miłość się nie czeka Ala, nigdy smile Albo jest albo jej nie ma. Proste to jest, nie wiem czasem czemu ludzie starają się wszystko udziwnić smile Aaaa i strasznie mnie przeraziły te buźki. Chyba stąd znikam na dobre....

Wiśnia - No proszę kto tutaj zawitał smile Miło że wpadłaś. Mnie akurat temat prostytutów (czy jak to nazwać) nie interesuje. Szanuję to, że każdy ma prawo zarabiać kasę jak lubi, ale ile potem w takich pamiętnikach czy relacjach jest prawdy a ile mitów to wie tylko sam autor. Mnie taka wiedza do niczego nie jest potrzebna. Ostatni dzień roku spędzę z najbliższą mi osobą. W tym roku chyba tylko z nią, bo mamy swoje własne plany wink A czy obawiam się 2012 roku? Raczej nie. Choć obawiam się, że wkrótce w Polsce sytuacja ekonomiczna będzie naprawdę zła. Dojdzie do poważnego kryzysu, przy którym to co mamy teraz będziemy wspominać jako niezłą sielankę. Czy nastąpi to już w 2012 roku? Nie wiem, ale trzeba się zabezpieczyć finansowo na gorszy okres. Tak myślę.
A co do opowieści to nie wiem czy ona była zdesperowana czy może uraziłem jej dumę. Nie wiem naprawdę. I nie zależy mi by wiedzieć. Wystrój piekarni? big_smile O Boże co to za pytanie? big_smile Nie mam pojęcia, bo kupuję pieczywo i wychodzę. Z reguły jestem tam z samego rana więc pewnie jeszcze w fazie półsnu tongue

Ania - Dlaczego mam komuś zabraniać palić? Dla mnie istotne jest jedynie by wszyscy palacze szanowali prawo niepalących do czystego powietrza. Wyjątkowo wkurzało mnie kiedyś jak ktoś musiał akurat zapalić na przystanku autobusowym i nie mógł np odejść gdzieś na bok tylko stał ostentacyjnie wśród czekających. Na szczęście teraz jeżdżę samochodem smile Co do przyjaźni to myślę, że generalnie istnieje. Sam mam dwóch przyjaciół. W dzisiejszych czasach trudno o prawdziwą przyjaźń bo takie mamy czasy, że króluje postawa egoistyczna. A co do masek masz 100% racji, wiele razy się o tym przekonałem. Nieraz czytam sobie wątki na tym forum i zastanawiam się na ile prawdziwą jest osoba pisząca posta. Chodzi tutaj o szczególnie wyraziste postaci albo o osobniki o wybitnie kontrowersyjnych poglądach. Spotkałem się już z kilkoma przykładami tego, że ktoś w internecie udawał kogoś innego. Dlaczego? Nie wiem, widać taka kreacja osobowości ma czemuś służyć. Nie mogłem nie zauważyć jednego w Twojej wypowiedzi, wybacz. Szokoseks? big_smile Rozwiń temat na czym to polega big_smile

Życzę Wam miłego dnia.

23 595

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Cześć ludki smile

strzała napisał/a:

A propo co Was  naszło na te durne mięsne ksywki (pasztety,kabanosy czy parówy,a jeszcze Wam może świńskich cylinderków brakuje smile ) Czy macie potem nawzajem się pozjadac,oddam swoją porcję -bleeeeeeee
Dobra już się nie udzielam ,bo i mnie w końcu ochrzcicie jak za bardzo się narażę.

Już się naraziłaś. Co chcesz być? Kaszana, Kaszaneczka czy Kicha?

strzała napisał/a:

Przyjazn damsko-męska,lub jakakolwiek -nie wierzę tak na co dzień . Ludzie mają kilka swoich masek.

Smutne takie coś. Nie wiem skąd bierzecie takich "przyjaciół", którzy powodują zwątpienie w przyjaźń ogółem. Ja mam takie szczęście, że zawsze trafiam dobrze. W swoim otoczeniu mam sporo ludzi (niekoniecznie szumnie nazwanych przyjaciółmi), którzy naprawdę grają fair, mogę na nich liczyć. Po prostu nie wiem jak można zaufać komuś tak obłudnemu jak z przykładów Ani. Toż to musi być widać, jak nie na pierwszy to na drugi rzut oka!
Może dlatego, że wg horoskopów ( tongue ) jestem istotą bardzo intuicyjną i dzięki temu nie pakuję się w znajomości z fałszywcami smile 

strzała napisał/a:

Nie czuję takiej potrzeby otwierania się np przed koleżanką  i nic na siłę ze mnie nie wyciągnie.
To taki trochę mur ,ale mi jest z tym dobrze i to niech zostanie.

Ja lubię gadać i jestem trochę emocjonalną ekshibicjonistką. Dlatego czuję taką potrzebę. Ale, jak wyżej wspomniałam, dobrze trafiam z osobami, przed którymi mogę się otworzyć.

strzała napisał/a:

Marzenko i Beatko,kłócicie się,jakbyście rąk nie miały smile

Sugerujesz, że mam jej przy**tentegocić? Nie mogę. Ona jest mała i chuda a ja silna wiejska dziewoja. Jeszcze bym ubiła niechcący i po co mi taka plama na moim czystym sumieniu? wink

Ema napisał/a:

...więc nie oczekuj od młodej,jędrnej,zdrowej dziewuchy

Że co Ty jesteś? big_smile
Ach, to było w kontekście budowlańców smile
A więc, droga Marzenko, chyba opuściłaś nasz piękny kraj w czasie, kiedy byłaś za młoda i niewinna, żeby się rozglądać kto drogi buduje i po rusztowaniach łazi. A w tej Ireland to może i dziadków zatrudniają do tego - nie wiem. W każdym razie w naszym pięknym kraju na szpadelkach głównie opiera się młodzież tongue Jędrna i zdrowa tongue


Ema napisał/a:

Aniu zapomniałam Ci napisać,że Beatka uwielbia jak się ją pocałowuje i przytula,ale tak na maxxxa !!  Dziewczyna czuję się wtedy szczęsliwa ponad wszystko smile   Ehh co zrobisz,że taka już z niej PRZYTULINKA smile
Nie krepuj się obdażyć ją odrobinką czułości big_smile tongue

UUUUU,normalnie mi oczka zabłysły smile,o tym jeszcze nie wiedziałam...ale spoko jeszcze się zrekompensuję Jej w ten sposób tongue

ty się wygłupiasz czy naprawdę nie wiesz, że ja nie znoszę jak mnie baby obściskują? Fuj, fuj, fuj!

strzała napisał/a:

Beatka ,nie wierzę , bo jak to, TY- włóczęga i niespokojny duch- tak sobie normalnie masz zamiar przespac taką chwilę?

Bo ja nie lubię tego "nakazu" balowania... Wolę spontaniczne okazje. Np. moja przyjaciółka złożyła podanie o awans i zostało odrzucone. Więc przyszła się ze mną upijać z rozpaczy. Kilka dni później jednak okazało się, że rektor się zgodził (ona pracuje na uczelni). Więc poszłam do niej opijać zgodę na jej awans. Dzisiaj mi napisała smsa, że mamy jeszcze 3 okazje do opijania: 1. rozwiązanie jej dotychczasowej umowy o pracę (taka biurokracja śmieszna smile ), 2. podpisanie nowej umowy na wyższym stanowisku, 3. rozpoczęcie pracy na wyższym stanowisku. No i takie okazje to ja lubię, a nie jakiś tam Sylwester...

strzała napisał/a:

OOO mój facet własnie wrócił z pracy po 11 godz i mówi mi,że jest padnięty...:(
A ja myślałam....nawet chciałam....i nici z tego sad

Rzeczywiście cherlawi ci współcześni mężczyźni... Zaledwie 11 godzin w pracy, powrót wczesną porą bo o pierwszej - a on się miziać nie chce... Nie do pomyślenia smile

strzała napisał/a:

...szokoseks- tongue

Świetne określenie. Biorę do mojego słownika smile

Tak się zastanawiam - dlaczego ja nie mogę z Wami rano wypić kawki w miłym towarzystwie? Spowiadać się - co Wy macie w zwyczaju robić ok. 9:00 rano? Ja zwykle wracam z przedszkola po odprowadzeniu Żaby, robię sobie kawkę, śniadanko i przeglądam forum. A tu nigdy nikogo nie ma sad

Posty [ 23 531 do 23 595 z 30 541 ]

Strony Poprzednia 1 … 361 362 363 364 365 … 470 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026