Witajcie.
Zacznę od Ciebie Alicjo jako że to Ty się mnie dopominałaś najgłośniej
Myślisz, że moja kobieta stara się mnie udoskonalić tak subtelnie, że nawet tego nie zauważam? Hmmm muszę się nad tym zastanowić i zacząć prowadzić obserwacje
Z tym udawaniem słabszej przez kobietę to nieco zbyt daleko idąca interpretacja. Po prostu lubię jak kobieta czasem pokazuje, że nie jest samowystarczalna i że facet nie jest jej potrzebny tylko przy seksie
Lubię jak mnie o coś prosi, nawet o drobnostkę. A nie znoszę z kolei jak wszystko robi sama. Tak już mam, że lubię się czuć przy kobiecie potrzebny. Nie mówię oczywiście o tym, że ma tak być codziennie, ale choćby od czasu do czasu. Poważne decyzje oczywiście jak najbardziej we dwoje, więc nie tak że wszystko ma być na mojej głowie. Podział ról? Oczywiście także jestem za, ale mimo wszystko facet musi być facetem i tego się będę trzymał ![]()
Co sprawiło, że stałem się mniej uległy i podatny opiniom innych? Pierwszy ważny moment to było gdy zacząłem sam na siebie zarabiać. Myślę, że niezależne finanse dają człowiekowi taką swobodę, że sam może o sobie decydować. Drugi ważny krok to przeprowadzka na swoje mieszkanie. Jeśli człowiek wychodzi spod wpływu najbliższych (np rodziców), to tym łatwiej mu unikać wpływu innych osób. Owszem bywam uparty, ale raczej ufam swoim przeczuciom, które rzadko mnie zawodzą. To nie tak, że dla zasady nie uznaję racji innych. Nie jestem przesadnie uparty, ale po prostu sam wiem co jest dla mnie najlepsze. I wychodzę z założenia, że ewentualne konsekwencje swoich błędów będę ponosił tylko ja a nie ci wszyscy doradcy. Jeśli przyjdzie do mnie najlepszy przyjaciel albo ktoś z najbliższej rodziny i powie mi coś niepokojącego np na temat mojego związku to zawsze wysłucham. Jednak jeśli jedynym argumentem będzie jego przeczucie, to raczej nie posłucham. Argumenty do mnie trafiają, ale raczej w kwestii przeczucia stawiam na własne przeczucie.
Pytasz także co mnie tutaj ściągnęło. Sam nie wiem, chyba po prostu miałem ochotę coś do Was napisać. Tak po prostu
Nie ma drugiego dna. Życie nauczyło mnie wiele i jakkolwiek tekst ten brzmi jak wyznanie 70latka to jest to prawda. Nie da się tej myśli rozwinąć, bo musiałbym wyłożyć posta na kilka stron
A rzeczy, na które nie mam wpływu mnie nie denerwują. To tak odpowiadając ogólnie. Ale może dla odmiany Ty rozwiń co masz konkretnie na myśli?
Bo zakładam, że nie masz na myśli brzydkiej pogody.
A o zwierzakach to powiem krótko bo i tak wyjdzie ogromny post. Najlepsza zabawa z wyjazdów na wieś do babci i dziadka to była zabawa z kurami. Brało się np lusterko i robiło popularne zajączki. Kury biegały za tym i starały się to złapać. I choćby nie wiem ile trwała zabawa one zawsze starały się dopaść niewidzialnego wroga. Zawsze podziwiałem ich zawziętość
Raczej jako chłopak z miasta nie miałem skłonności sadystycznych. Zwierzęta raczej mnie fascynowały, bo nacodzień nie miałem z nimi większej styczności. Miałem jednak na wsi kolegów, którzy do zwierzątek mieli zgoła inne podejście. Traktowali je bardziej przedmiotowo, jakby wiedząc po co je człowiek hoduje i jaki jest ich końcowy los. Tutaj zgadzam się z tym co pisała Beata. Podejście do zwierząt mieszczucha a podejście kogoś kto wychował się na wsi to niebo a ziemia. Aaaa pamiętam też że łapałem stonki do pudełek po zapałkach i robiłem im wstrząsy
A po nich miałem ubaw jak taka stonka miała czasem problem by iść prosto
Ale co ciekawe na niektórych takie wstrząsy nie robiły żadnego wrażenia. Było też łapanie motyli, ale to też nuda bo zawsze wypuszczałem żywe. Cóż widać nudny jestem ![]()
Beata - Na wstępie powiem, że jestem zaszczycony, iż ktoś nazwał mnie Twoim mięskiem
Bo jak wszyscy wiemy dzikie koty gardzą padliną a skoro mógłbym być Twoim mięskiem to znaczy, że żadna ze mnie padlina. Tak sobie to sprytnie wydedukowałem.
Co do kobiet samodzielnych, to nie mam nic przeciwko jeśli tylko od czasu da się taka wykazać facetowi. Jeśli wszystko robi za niego, to potem facet się przyzwyczaja do tego i jak taki pantofel ma potem być wsparciem dla kobiety? Niektóre kobiety same sobie hodują takiego nieudacznika robiąc wszystko za niego i zwalniając go z wszystkich obowiązków. A potem zostaje płacz.
Zamierzasz komunikować się z facetem za pośrednictwem forum? Oj będzie ciekawie
Nie miewasz kaca? To to nas łączy, bo ja także nie miewam. Jedyny objaw mocnego picia to potem ogromne pragnienie następnego dnia.
Koloryzowanie rzeczywistości? To akurat pojęcie jest mi chyba obce. Jak coś jest ok to jest ok, a jak nie to nie jest i dla mnie nie da się tutaj nic pokolorować. Ale ja jestem w końcu tylko facet ![]()
Much także nie znoszę, ale jeszcze bardziej komarów. Reszta robalstwa ujdzie, nawet demonizowane przez wielu pająki.
Ogólnie jak Ciebie czytam, to też mi wstyd jaki był ze mnie mięczak. Nie mam barwnych opowieści jak to urządzałem obozy śmierci dla stonek albo organizowałem jatki wśród żab
A może moja pora na tego typu doświadczenia życiowe jeszcze nie nadeszła? Hmmm....
Ema - Pan Epizod? No wiesz? Aż mi się smutno zrobiło. Nie warto chyba wyciągać ręki do kogoś kto nas raz poważnie zawiódł. Zwyczajnie nie warto. O przyjaźń nie należy zabiegać, ona powinna sama trwać. Pomimo wszystko. Nie warto zabiegać kontakt z kimś kto nie widzi własnych błędów a za to wytyka Tobie wszystko.
Twoje podejście to prac jest typowo kobiece i takie lubię
Choć prasowanie musisz polubić. Bo kto będzie Twojemu facetowi koszule prasował? Samo się nie wyprasuje
Haha. A jak gwoździem zahaczysz o rajstopy to będzie dobry powód by je zdjąć, bo chyba nie będziesz chodzić w podartych?
Z prawkiem masz rację nie odpuszczaj, ale też podchodź do sprawy na luzie i bez stresu. W końcu co się może stać? Najwyżej możesz oblać
Czyli niewiele do stracenia, ale za to ile do zyskania ![]()
Z zawodu cukiernik? No to wyjaśniło się czemu tak ładnie umiesz słodzić haha
Mam nadzieję, że utniesz ze mną znajomości za ten niewinny żarcik ![]()
Co do przeszłości także masz rację - nie da się jej wyprzeć ze swojego życia. Można jednak uczynić z niej jedynie epizod. No to zacząłem od epizodu i na epizodzie skończę. Wyszła taka piękna klamra
A no i dziękuję za upominek na Mikołaja - wybieram kasę ![]()
Roża - Niedobry Zorro Cie serdecznie pozdrawia i życzy tylko samych pozytywnych dni. Napisz więcej co u Ciebie słychać. Koniecznie.
Strzała - Witaj Aniu. Na wstępie dziękuję za nazwanie mnie mięskiem Beaty
Fajnie, że szybko dostosowałaś się do długich wypowiedzi. Taki urok tej kafejki
Widzę, że lubisz kierować swoim życiem. To bardzo fajnie, ja mam tak samo. Ale jak w tym wszystkim widzisz rolę swojego męża? Zawsze mnie ciekawi jak facet odnajduje się u boku takiej energicznej i kroczącej odważnie przez życie kobiety. Lubisz męskie zajęcia, uwielbiasz piłkę nożną. Normalnie strach się bać takiej kobiety
Mało jest zwierząt których nie lubię, ale kot to numer jeden na tej liście.
Boże jesteś tutaj krótko a zdążyłaś we mnie dostrzec filozofa? Eh czas się chyba zmienić ale przestać pisać ![]()
Z tego co piszesz wyłania się obraz fajnej i pozytywnej osoby. I to mimo tych problemów o których pisałaś. Dobrze, że wiesz że masz dla kogo żyć. Jak czuje się osoba z 12letnim stażem małżeńskim? Oczywiście nie chce być wścibski ale zawsze mnie zastanawia, czy jak ludzie są ze sobą 10 czy 20 lat, to czy to nadal jest takie uczucie, że wiadomo, czy może bardziej przyjaźń już i wzajemny szacunek oraz przywiązanie. Sam mam nadzieję, że lata lecą a uczucie się nie zmienia. Taki ze mnie niepoprawny marzyciel.
Wypatrujesz Euro? No proszę, to będzie z kim pogadać w kafejce o piłce nożnej
Jak podoba się Tobie losowanie grup? Komu kibicujesz poza Polakami rzecz jasna? A co do sympatii klubowych to masz jakieś? Grywasz z dzieciakami w piłkę? Supermama normalnie
I także nie znam żadnego związku, gdzie to kobieta uwielbia sport a facet odwrotnie. Ciekawie musicie mieć. Tylko nie mów, że Twój mąż ogląda namiętnie brazylijskie telenowele ![]()
No dobra to chyba pobiłem własny rekord. Tyle ode mnie. Może złośliwi przestaną mnie nazywać Pan Epizod ![]()
Pozdrawiam wszystkich bez wyjątku i do następnego.





