netkobietyWszystkie działy
Nasza społeczność

Netkafejka dla Przyjaciół ;)

30 540 odpowiedzi1 145 109 wyświetleńzałożony przez bianka25, 24.01.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Strony Poprzednia 1 … 360 361 362 363 364 … 470 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 466 do 23 530 z 30 541 ]

23 466

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

No i gdzie się szlajałyście całe niedzielne popołudnie i wieczór?

Ja sprzątałam smile Oczywiście nie 100% czasu, ale trochę poświęciłam. Dzisiaj też zamierzam sprzątać. Powodem jest to, że NIC nie mogę znaleźć. Nawet mojej książki o rzucaniu palenia, a przecież nie mogę rzucić, dopóki jej nie przeczytam...

A już katastrofa totalna jest w pokoju Żaby. Żaba, jako dziecko rozpieszczane przez dziadków, ciotkę, wujków ma milion zabawek. Obecnie te zabawki służą jedynie do zabawy w "wypieprz*** wszystkiego na środek pokoju". Bo żadna gra ani zabawka nie jest kompletna. Więc dzisiaj zamierzam zrobić tam czystkę. Jak zostaną jej 1 puzzle to może się nie pomieszają tongue

23 467

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Dziś aktywny dzień sprzątający big_smile Firanka się jeszcze pierze...

Vinnga napisał/a:

Marzenko, mówiłam, że wzywam Kupkę Kości po to, żeby zadbać o jego wygodę spania. Żeby rano w pełni sił witalnych mógł mi kawkę robić. Ale jakoś długo mu się z tą kawką schodzi...

Jasne,tak to się teraz nazywa..aby był w pełni sił rano... tongue

Magda napisał/a:

Co do obżerania się - też jadłam czekoladę. I takie dobre ciasteczka "sasanki" z czekoladą. Niby takie pospolite, ale każdemu smakują. Można je kupić w każdym lidlu, jak taki gdzieś macie tongue

A mam taki big_smile Tylko,że raczej wątpię,aby były w nim PL produkty smile

Magda napisał/a:

Zdechły kret? Nie wysmarowałabym mu chyba twarzy. Bo mi by było szkoda. Pewnie zabrałabym kreta, pochowała, a jemu nakopała big_smile  haha, tradycja pogrzebowa.

Nadal się będziesz upierać,że nie grabarz ? tongue

Magda napisał/a:

I chciałabym Was zapytać, czy chodzicie w swoich kurteczkach jesiennych i bucikach, czy już tych zimowych? Bo ja mam jesienne jeszcze. Nigdy nie wiem, kiedy pora na tą zmianę. Czy dopiero jak przyjdą mrozy i śnieg ? big_smile

W kurtce zimowej chodzę już od połowy października,bo zimno Brrr... Buty raczej jeszcze jesienne. Raz miałam na sobie zimowe z kożuszkiem,bo było na serio lodowato na dworze .  Zresztą sporo osób chodzi już w czapkach,szalikach i rekawiczkach,jest taki mróz,że palce i nosy zamarzają hmm

Co do świąt. To ja czekam na nie,bo będą inne niż zawsze. Tylko we dwoje smile
Z prezentami w tym roku będzie inaczej,chyba nie będę taka hojna jak rok temu tongue
Tak w ogóle nie mam pomysłu na prezenty,jak zawsze zresztą... i jeszcze nic nie kupiłam.

Vinnga napisał/a:

No i gdzie się szlajałyście całe niedzielne popołudnie i wieczór?

Jak Ci powiem będę musiała Cię zabić tongue

Tak mnie pochłonęło sprzątanie,że zapomniałam,że jestem głodna ..

23 468

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Tak mnie pochłonęła dyskusja o penisach, że zapomniałam o sprzątaniu...

23 469

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
Vinnga napisał/a:

Tak mnie pochłonęła dyskusja o penisach, że zapomniałam o sprzątaniu...

yikes   yikes   yikes 



Jeśli zamierzałaś zrobić ciekawe wejście ,to Ci się udało tongue

23 470 Ostatnio edytowany przez Ema (2011-11-29 01:13:29)

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Hmmm... poszpiegowałam Cię tongue

Chyba nie sądziłaś,że po zostawieniu jednego lichego zdania z zawarciem słowa penis będę usatysfakcjonowana ? tongue
Teraz rozumiem dlaczego zapomniałaś o sprzątaniu...trochę tam czasu spędziłaś .
Nie przeczytałam wszystkiego,ale dużo...jak dla mnie za dużo tongue

Najlepsze była ta ,,subtelna'' uwaga do  pewnego Użytkownika -  ,,Z Tobą rozmawia się jak z owcą ''  lol  Hahahaaa... Mee..  tongue


Edytuję się,bo zapomniałam jeszcze o czymś...

Właściwie wolałaś gadać o penisach zamiast tutaj z nami? yikes  PHI ...  <hahaha>
Ale Cię wciągnęło tam...

I mam dla Was piosenkę. Nie wiem czy się Wam spodoba...  Mi wpadła w ucho,fajna nuta taka łatwa do zapamiętania ... ,,.....repeat-peat-peat-peat-peat-peat '' big_smile


23 471 Ostatnio edytowany przez Ema (2011-11-29 02:51:17)

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Człowiek spać nie może,a tutaj żywej duszy nie ma do pogadania hmm

Więc będę gadać sama ze sobą big_smile Wczoraj minęło 5 lat mojego pobytu w Irlandii.  Ależ to przeleciało. smile
Cały czas mam swój bilet lotniczy. smile
Jak sobie przypomnę jakie myśli mi towarzyszyły 5 lat temu przed wylotem na lotnisku..heh..teraz wydają się takie zabawne.
To była cholernie trudna decyzja. Tyle obaw..
Najbardziej nie przerażała mnie kompletna nieznajomość angielskiego tylko porzucenie wszystkiego w Polsce. To tak jakby się zostawiło jedno życie za sobą i w innym miejscu zaczynało wszystko od nowa.
Mimo sytuacji w mojej rodzinie,istne piekło,trudno mi było wyjechać. Pierwszy miesiąc być trudny..potem się przyzwyczajałam powoli.
Za sobą zostawiłam wszystko i wszystkich. Ale już po roku poczułam się jak inny człowiek. Dopiero z dala od swojej rodziny zdałam sobie sprawę jaka ja byłam zestresowana i wymęczona psychicznie. Wtedy doceniłam to,że jestem tak daleko.
Jakbym odkryła Inną siebie. To był dla mnie pewien rodzaj przełomu. Mogłam w końcu pomyśleć o sobie nie martwiąc się o tyle spraw,które nie dawały mi żyć w Polsce na co dzień.
Niesamowite uczucie. Jakby mnie wypuszczono z więzienia. Niby byłam wolna,ale tak naprawdę uzależniona od zachowań rodziców..

Po 4 miesiącach w Irlandii poszłam do pierwszej pracy. Bez angielskiego. Szefowa sprawiała wrażenie bardzo miłej i przyjaznej.
Mimo tego,że w ogóle nie miałam pojęcia co Ona do mnie mówi,nawijała jak szalona! Ja w tym czasie potrafiłam powiedzieć tylko ,, Good morning'' i ,, bay '' oraz ,, Finish''  hmm
Była ze mną jeszcze koleżanka. Nasza praca polegała na sprzątaniu po remoncie w hotelu tej kobiety.
Różnica pomiędzy mną a tą koleżanką polegała na tym,że ja starałam się zrozumieć tą kobietę,po pracy szukałam słówek w słowniku,które wcześniej sobie zapisywałam. A koleżanka miało to gdzieś,bo Ona przyjechała tylko zarobić kase na dom..Ale ja tak sobie myślę,że co jej szkodziło nauczyć się trochę angielskiego,skoro parę lat spędzi w Irlandii? Przecież to dawało niezależność ! Niby po studiach,po dobrej szkole,a jakoś zero ambicji w niej. hmm

Szefowa była tak przyjazna,że nie da się opisać. Pracowałyśmy dla niej chyba miesiąc. Jak potrzebowałyśmy odkurzacz to szłam do niej i posługiwałam się tak zwanym ,,migowym angielskim'' big_smile To znaczy wydałam z siebie dzwięk coś w stylu ,,wrzrzrz'' i gestem pokazalam,że chodzi mi o odkurzacz lol Ona się domysliła,a ja nie wiedziałam jeszcze wtedy jakie słowo określa odkurzacz. Hahha..to było mega zabawne..
Codziennie robiła nam śniadanie,strasznie dużo gadała,nie zwracając uwagi na to,że My nic nie rozumiemy big_smile
A najlepsze jest to,że po miesiącu pracy nauczylam się sporo nowych słów. To zasługa szefowej,gdyby nie gadała,to niczego bym się nie nauczyła. smile

Zaproponowała nam pracę jak się zacznie sezon. Powiedziala,że zadzwoni.

PO dwóch miesiącach zadzwoniła. Ja poszłam. A koleżanka nie,bo w między czasie goniła za kasą i poszła gdzie indziej pracować,nie sądziła,że ta kobieta zadzwoni.

Na początku sprzątałam pokoje i hotel ogólnie.Póżniej zaczęłam pracować w kuchni,a następnie szefowa zaczęła mnie wypychać do klientów,dosłownie wypychać. Bo to było tak; Powiedziała,abym poszła spytać faceta co chce na sniadanie,a ja się na nią spojrzałam,że chyba sobie kpi?! Przecież ja nie wiedziałam co mówić ! Nauczyła mnie dwóch głownych zwrotów i poszłam..ale miałam stresa... Po połowie roku potrafiłam już nimi pogadać i ich odebrać zamówienie big_smile

Załatwiła mi darmową nauczycielkę,Irlandkę,chodzilam do niej przez półtora roku. Ale i tak uważam,że teraźniejszy poziom swojego angielskiego zawdzięczam szefowej a nie tamtej nauczycielce. smile

Tak w ogóle nie wiem czy nadążacie,ale moja pierwsza praca okazala się moją pierwszą i ostatnią,do dziś tam pracuję smile

Kiedy zaczęłam pojmować,co szefowa do mnie mówi,opowiedziała mi co o mnie pomyslała jak mnie zobaczyła.
Już wtedy wiedziała,że ja będę dla niej pracować,Powiedziala,że sprawilam dobre wrażenie smile
Myślę,że dziś jestesmy na pewien sposób ze sobą dość blisko związane. Dużo jej zawdzięczam.Nie tylko w sprawach zawodowych.  KIedy rzucilam Marcina,była przy mnie,pomagała mi w przeprowadzce.
Przywoziła mi jedzenie i dzwonila pytac czy u mnie wszystko ok? .. Kochana kobieta smile

Tak sobie myślę,że dziś to wszystko co napisałam,mogłabym spokojnie napisać po angielsku..heh a 5 lat temu nie wiedziałam co to ,,hoover''  smile


Za karę,że Was nie ma,jutro a właściwie już dzisiaj czeka na Was ta okropna nudna opowieść,a i tak w wieeeelkim skrócie tongue

23 472

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Ależ skąd, Marzenko. Byłam przekonana, że zaraz polecisz sprawdzić, skąd to liche zdanie się wzięło smile

A w Lidlu to w ogóle są polskie produkty? Jakoś mi się nigdy chyba nie trafiły smile

Wolałam gadać o penisach niż z Wami, bo tam było z kim gadać smile A tu musiałabym gadać sama ze sobą a ja nie mam tak długiej sentymentalnej historii do opowiedzenia tongue Aczkolwiek doświadczenie pokazuje, że ja z każdej historii, a nawet pojedynczego faktu umiem wypłodzić stronę smile Zresztą ja jestem pobudliwe stworzenie i jak mi adrenalinka zadziała to siedzę i dyskutuję, nawet, jeśli dyskusja jest bez sensu. Taka sztuka dla sztuki smile

Piosenka mi się nie spodobała. Ale wiem, że nie wpadniesz w czarną rozpacz z tego powodu smile

Za to podoba mi się Twoja historia. Troszkę mi byłą wcześniej znana, ale fakty zebrane do kupy dają większą jasność smile Od razu jak zaczęłam czytać opis sprzątania hotelu po remoncie to pomyślałam, że to pewnie ten sam hotel, w którym pracujesz teraz smile
Fajna jest taka odwaga, żeby rzucić wszystko i zaczynać od nowa. Bez znajomości języka, bez pewnej pracy tam. Normalnie - szacuneczek. Miałaś trochę szczęścia, ale reszta to tylko Twoja zasługa. A kto Cię namówił na ten wyjazd? Twój ex? Pojechałaś z tą koleżanką czy poznałyście się na miejscu?

Ema napisał/a:

Tak sobie myślę,że dziś to wszystko co napisałam,mogłabym spokojnie napisać po angielsku..heh

Ale wtedy ja bym nie zrozumiała tongue

Ema napisał/a:

a 5 lat temu nie wiedziałam co to ,,hoover''

Ja dalej nie wiem smile I nie chce mi się sprawdzić w słowniku. Chyba mam coś z tej Twojej koleżanki smile

Dzisiaj mam ambicję kontynuować sprzątanie. Może też firanki upiorę? Mam nadzieję, że dyskusja o penisach się nie ożywi (ha, widzisz, rano zaczęłam od sprawdzenia kafejki, nie wątku z penisami) smile

Aluś, czy Ty tam już tak usmarkana siedzisz, że nie możesz podejść do komputera?

Różyczka pewnie pogryzła instruktora i ją zamknęli?

Miłego dnia dziewczynki wink

23 473

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Nie, żadna zasmarkana tongue Tylko jakaś chodzę zmęczona ostatnio hmm Nie wiem czemu, nic takiego nie robię. Nie przemęczam się w sumie tongue Ale też nie mam czasu odpocząć ani się nie wysypiam hmm

A Ty, Pani Szanowna Moderatorko się nie wymiguj big_smile Wcale nie chodziło Ci o ilość rozmówców, tylko o temat rozmowy. haha big_smile

hm, ja w sumie nie wiem czy bym zdobyła się na wyjazd za granicę tak. Odważna jesteś tongue I jak tak czytam, to miałaś wielkie szczęście, z tą pracą i wszystkim smile

23 474

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Masz rację, Alu. Jak widzę słowo "penis" to rzucam wszystko i pędzę do komputera. Nieważne, że woda na herbatę się przypala, dzieci płaczą, śnieg mi okna zasypuje. Ja tkwię przed monitorem i czytam, czytam, czytam...

23 475

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

ah. byłam pewna, wiedziałam! :*

23 476

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
Vinnga napisał/a:

Wolałam gadać o penisach niż z Wami, bo tam było z kim gadać smile A tu musiałabym gadać sama ze sobą a ja nie mam tak długiej sentymentalnej historii do opowiedzenia

No dobra Beata jesteś usprawiedliwiona big_smile

Vinnga napisał/a:

Piosenka mi się nie spodobała. Ale wiem, że nie wpadniesz w czarną rozpacz z tego powodu smile

Nie zamierzam tongue

Vinnga napisał/a:

Za to podoba mi się Twoja historia. Troszkę mi byłą wcześniej znana, ale fakty zebrane do kupy dają większą jasność smile Od razu jak zaczęłam czytać opis sprzątania hotelu po remoncie to pomyślałam, że to pewnie ten sam hotel, w którym pracujesz teraz smile

Bystrzacha wink

Vinnga napisał/a:

Fajna jest taka odwaga, żeby rzucić wszystko i zaczynać od nowa. Bez znajomości języka, bez pewnej pracy tam. Normalnie - szacuneczek.

E tam... <zawstydzona>    tongue

Vinnga napisał/a:

Miałaś trochę szczęścia, ale reszta to tylko Twoja zasługa. A kto Cię namówił na ten wyjazd? Twój ex? Pojechałaś z tą koleżanką czy poznałyście się na miejscu?

Szczęścia było dość sporo smile  Mój ex namawiał mnie na wyjazd 3 miesiące... w końcu z ciężkim sercem się zgodziłam,wiedziałam,że jak nie pojadę to będzie koniec naszego związku,a ja go wtedy bardzo kochałam i strasznie ufałam.
Koleżankę poznałam na miejscu,to byli znajomi mojego ex.


Vinnga napisał/a:

Ema napisał:

    a 5 lat temu nie wiedziałam co to ,,hoover''

Ja dalej nie wiem smile  I nie chce mi się sprawdzić w słowniku. Chyba mam coś z tej Twojej koleżanki smile

Odkurzacz smile

Vinnga napisał/a:

Dzisiaj mam ambicję kontynuować sprzątanie. Może też firanki upiorę? Mam nadzieję, że dyskusja o penisach się nie ożywi (ha, widzisz, rano zaczęłam od sprawdzenia kafejki, nie wątku z penisami) smile

Ja miałam dzis tą samą ambicję i ogłaszam,że misja wykonana big_smile
Wiesz Beata,tak naprawdę nie wiadomo gdzie dzisiaj byłaś najpierw? Trudno będzie udowodnić tongue

Magda napisał/a:

Nie, żadna zasmarkana tongue Tylko jakaś chodzę zmęczona ostatnio hmm Nie wiem czemu, nic takiego nie robię. Nie przemęczam się w sumie tongue Ale też nie mam czasu odpocząć ani się nie wysypiam hmm

Spadek energii..zima idzie hmm  Otocz się kolorami kup sobie ciepłu szalik i usmiech na buźkę zarzuć big_smile  I wróć tutaj pisac jak człowiek,a nie jak pól człowieka tongue

Magda napisał/a:

hm, ja w sumie nie wiem czy bym zdobyła się na wyjazd za granicę tak. Odważna jesteś tongue  I jak tak czytam, to miałaś wielkie szczęście, z tą pracą i wszystkim smile

smile


Vinnga napisał/a:

Masz rację, Alu. Jak widzę słowo "penis" to rzucam wszystko i pędzę do komputera. Nieważne, że woda na herbatę się przypala, dzieci płaczą, śnieg mi okna zasypuje. Ja tkwię przed monitorem i czytam, czytam, czytam...

Hahaha.....

23 477

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Beata,Ty wiesz,że ja tutaj czekam na odzew...wiesz prawda ? tongue

23 478

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Skoro nie ma z kim romansować, to Beatka chyba ćwiczy naszą cierpliwość ? big_smile Chociaż. Pewnie wielu chętnych by się znalazło tongue

Jak człowiek, nie jak pół człowieka big_smile - rozbawiłaś mnie.

Mówcie, jak tam u Was, tak konkretnie? Jakieś zmiany czekają? I jak człowiek napiszę później tongue

23 479

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

OH Ty niedobra Beato tongue  Widziałam wczoraj wieczorem jak skakałaś po paru tematach,a o kafejce zapomniałaś buuu...będę płakać .

Pewnie to był wieczór na wypełnianie obowiązków moderatorskich a nie na miłe pogawędki w kafejce big_smile

Alicja...Po pierwsze co to za pół-człowiecze trzy marne zdanka? yikes  Po drugie dlaczego tak wcześnie już byłaś na nogach ? Po trzecie trzymam za słowo,że pojawisz się tutaj dziś i napiszesz jak człowiek big_smile

U mnie konkretnie się nareszcie zrobiło. Bo żyłam w pewnej niepewności przez jakiś czas. A to za sprawą mojego wynajmowanego mieszkania. Ale teraz już się wszystko wyjaśniło i jest cool smile

Zmiany? Hm...tylko jedna jak na razie,od 21 grudnia będę mieszkać sama,do tej pory mieszkał ze mną znajomy.To się oczywiście wiąże z większymi kosztami i fuck sick akurat w zimie kiedy jest najgorzej z godzinami w pracy hmm Ale kto ma dać rade jak nie ja ? smile

Pozdrawiam Leniuchy tongue

23 480

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Jasne, że dasz radę tongue A ten znajomy to tylko znajomy ? I dlaczego teraz już sama? Może pomyśl o kimś na jego miejsce ? smile

Oj bo ze mnie taki pół-człowiek ostatnio tongue Ale już, obiecuję poprawę. Wkurza mnie, że nikt tu nie pisze hmm Na samym początku(jak przyszłam) nie nadążałam z odpisywaniem, czytaniem i zapamiętywaniem kto jest kim. A teraz ? yikes CISZA.

Może to taka cisza przed burzą ? big_smile w sumie wątpię.

Pogoda u mnie straszna, mogłabym na to zwalić mój zły humor. Ale w sumie nie przejmuję się rzeczami, na które nijak nie mam wpływu. No dobra, staram się. Czasem taka nagła zmiana pogody może wywołać równie nagłą zmianę humoru tongue A jak u Was? Z tym przejmowaniem/złoszczeniem? Raczej jest okej, z utrzymywaniem emocji na wodzy? Czy skaczą jak chcą? smile Ja w sumie myślę, że jestem dość opanowaną osobą. Choć czasem łatwo mnie zdenerwować. Taka mała sprzeczność big_smile

Poza tym, zrobiłam pyszne ciasto i będę się objadać. big_smile Na wieczór pewnie będzie mi niedobrze hmm Ale to nic. smile

A mam do Was pytanko. Słyszałyście kiedyś może o powiedzeniu "nie doceniając siły wpływu społecznego,  intensyfikujemy ryzyko, że jej ulegniemy" ? To w sumie z psychologii chyba, z tego co pamiętam. Ja osobiście się z tym zgadzam, i w sumie to dość logiczne. I niestety muszę uciekać. Miłego dzionka, misiaki :*

23 481

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Ten znajomy to tylko znajomy,znaczy się kolega . Czyżby jakieś nieczyste myśli chodziły Ci po głowie ? tongue
Nikogo innego na jego miejsce nie ma i nie będzie. Być może za jakiś czas Robert postanowi do mnie przyjechać na stałe to wtedy nie będę sama:)

Oj bo ze mnie taki pół-człowiek ostatnio tongue Ale już, obiecuję poprawę.
No i teraz rozumiem ! Zuch dziewczyna big_smile

Wkurza mnie, że nikt tu nie pisze hmm
Co??  Słucham??  yikes To ja sobie wypruwam flaki,aby móc się pojawić codziennie,a Ty tego nie zauważasz?!
Sorry,ale nie dam rady pisać tyle tekstu,ile by było z paru osób sad Teraz będzie mi strasznie smutno. tongue

Zastanawiam się co u Różyczki? Może naprawdę zaatakowała instruktora i teraz siedzi w jakieś ciemnej zapyziałej celi?
Tutaj się nie pojawiła a na gg też milczy,chociaż odpisałam hmm

Reszta dziewczyn chyba zajeta robieniem karier .. smile

Alicjo u mnie pogoda też totalnie beznadziejna..pada i pada...

A jak u Was? Z tym przejmowaniem/złoszczeniem? Raczej jest okej, z utrzymywaniem emocji na wodzy? Czy skaczą jak chcą?

Często noszę urazę w sobie,np. kiedy ktoś zrobi coś na złość mi,albo po prostu coś czego nie powinien był robić,to mnie tym wkurzy,ale zatrzymam to dla siebie. Przez nastepny miesiąc będzie mnie tak wkurzać cały czas,to wtedy jak sie przeleje czara goryczy ekspoluduję jak wulkan !! Wszystko co mi leży na sercu ujrzy światło dzienne !

Jestem troche dziwna po tym względem chyba..bo widzisz..ja nie mówię pewnych rzeczy ludziom,aby nie zrobić komuś przykrości. To mnie powstrzymuje. W sumie to nie jestem dziwna tylko głupia... Ale jak sobie wyobraże,że komuś będzie przykro po moich słowach,to mi się go robi żal hmm

Ale jak już się komuś ode mnie oberwie to mu nie zazdroszczę !

Jak coś gotuję i wszystko idzie nie tak,można się spodziewać,że cos znajdzie się na podłodze,albo coś się potłucze...Wtedy jestem nerwowa..złośliwość rzeczy martwych doprowadza mnie do szału..O.np. ostatnio mój odkurzacz nie chciał się włączyć,próbowałam kilka razy delikatnie,potem brutalniej...zrobiłam sobie przerwę...po czym znowu starałam się go włączyć,,zaczęłam nawet do niego kląć.. a on nic ! No wtedy to już mnie tak wkurzył,że rzuciłam nim o ścianę ! I jeszcze mu nagadalam,że teraz to już nie będzie taki cwaniak,gad jeden ! mad


Wczoraj skończyło mi się mydło w płynie do rąk w łazience. Wyrzucilam więc pustą butelkę i wyciągnęłam nową pełną. Chcialam przekręcić dozownik aby otworzyć doplyw mydła,ale ten się zaciął,pewnie wada produkcji.  I jak bym nie kombinowała mydło nie chciało wyjść. Wkurzyłam się i rzuciłam nim o ścianę..efekt był taki,że dozownik się wcisnął do środka hmm   Wyciągnęłam więc pustą butelkę po mydle ze śmietnika i chciałam przelać mydło z tej zepsutej do tej dobrej,ale stwierdziłam,że nie będzie mną dozownik rządzić...tak więc obie butelki teraz leżą w umywalce i czekają na decyzję.

Poza tym, zrobiłam pyszne ciasto i będę się objadać. big_smile Na wieczór pewnie będzie mi niedobrze hmm Ale to nic. smile

Wow...ale plan big_smile  A jakie ciasto ? <ślinka cieknie>

Słyszałyście kiedyś może o powiedzeniu "nie doceniając siły wpływu społecznego,  intensyfikujemy ryzyko, że jej ulegniemy" ?

Hmm... może i racja. Ale ja chyba doceniam wpływ społeczny smile

Misiaki ???  Wow... :*

Leće też do swoich obowiązków. Pa Pyziaki tongue

23 482

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Gdy Anioł spojrzał na zwykłego człowieka,
On zdał sobie sprawę jak jego życie ucieka.
Zobaczył ile strat poniósł ile błędów popełnił,
Ile marzeń przepadło ile snów swych nie spełnił.

Usiadł wtedy i zapłakał rzewnymi łzami,
Nad utraconym szczęściem straconymi latami.
Anioł usiadl przy nim i powiedział te słowa,
Nie smuć się człowieku zacznij żyć od nowa.

Masz jeszcze w głębi serca swoje marzenie,
Nigdy się nie poddaj walcz o jego spełnienie.
Uwierz że twój los wkrótce się odmieni,
I całe twoje życie szczęśliwie się zmieni.

I człowiek uwierzył podniósł wysoko głowę,
A Anioł powiedział; Ja tobie pomogę.
I ruszył człowiek przez życie odważnie,
Bo zrozumiał jak jego marzenia są ważne.


Spodobał mi się ten wiersz,więc go tu wbiłam big_smile Może Różyczce się spodoba jak ją już wypuszczą z celi ?

23 483

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

nie mam kompletnie czasu, wlazłam zerknąć i patrzę smutno. Oczywiście, że Cię doceniam! :* :* :* Ale jesteś zawsze, więc nie widziałam sensu wymieniania Ciebie, ani Beatki. Odpiszę później na posty, jutro prawdopodobnie smile

23 484

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Jeśli Ala pisze jak półczłowiek to ja dzisiaj będę ćwierćczłowieka. Też się jutro ustosunkuję smile O ile malutkiemu braciszkowi uda mi się myszkę z ręki wyrwać, bo w domu rodzinnym jestem smile
Wybaczcie, ladies...

23 485

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Jestem w szoku...wrócę jak się z niego otrząsnę ... yikes

23 486

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Pól-człowiek i ćwierć-człowiek yikes

Magda napisał/a:

nie mam kompletnie czasu, wlazłam zerknąć i patrzę smutno.

Dlaczego smutno ??  A te trzy buziaki zgarnęłam big_smile

Beata Ty tez jutro ?

No to Dobranoc,dziś nie pisze sama do siebie tongue

23 487

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Emuś, otrząsanie się z szoku zajmuje Ci 36 minut i 2 sekundy. Zapamiętaj. To może Ci się kiedyś przydać smile

Kiedy tylko napisałaś, że zostajesz sama w mieszkaniu to podświadomość rzekła "a czemu ona swojego lubego nie ściągnie?". Potem rozumek się dołączył "pewnie on ma tam daleko swoje biznesy i nie może się przeprowadzić". A następnie czytam, że są plany przeprowadzki smile

Przejmowanie/złoszczenie - chyba udaje się tylko komputerowi. Po prostu nienawidzę, kiedy mi coś nie wychodzi. Kiedy cholerny internet nie działa, kiedy nie umiem czegoś zainstalować, zmienić itp. Wtedy się wściekam. Nic więcej na tym świecie mojej wściekłości nie wywołuje. A, przepraszam, Żaba ma czasem jeszcze taki talent smile

Wpływ społeczny? Zaczęłam odpisywać, ale uświadomiłam sobie, że z jednego zdania wyrwanego z kontekstu nie potrafię zdefiniować, co to ten wpływ społeczny. Czy to oddziaływanie społeczeństwa na jednostkę? Wpływ mediów? Wpływ danej kultury? Nie umiem tego ugryźć tak bladym świtem smile

23 488

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Pamiętacie jak kiedyś raz na jakiś czas wstawiałam kolorowy napis,a potem już nie? Przestałam,bo miałam robionego formata kompa i straciłam adres stronki z której te napisy ściągałam.. Odnalazłam ją dzisiaj big_smile  Więc będzie kolorowy napis tongue

Beata zapamiętam,że otrząsanie się z szoku tyle mi zajmuje.Dziękuję za dokonanie tak misternych obliczeń tongue

Co do mojego lubego,to nie takie proste. On ma swoją pracę,ma umowę na czas nieokreślony. I jest mu tam dobrze. Firma wywiązuje się ze wszystkiego z czego powinna,tylko pozazdrościć.  A jak przyjedzie tutaj,to co niby ma robić w tej wiosce Muminków? Ma slaby angielski...  Zresztą na czas zimowy tu jest cisza,jeśli chodzi o pracę.
Jak na razie kazałam mu zrobić prawo jazdy,bo umie jeździć,tylko nigdy sobie nie wyrobił dokumentu. To jego zadanie i nauka anglika big_smile


Obrazek dodany przez użytkowniczkę

23 489

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Emuś, poproszę jakiś napis dla mnie smile

Hmmm, a rozpatrywałaś kiedyś opcję w drugą stronę? Znaczy Ty do niego? smile
A zasadniczo to zabawne te Twoje ustalanie mężczyźnie zadań na drodze ku doskonałości smile To chyba naturalne dla kobiet, które starają się uczynić z niedoskonałych mężczyzn istoty doskonałe smile Od razu Ci powiem, że to się nigdy nie uda smile

23 490

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Napis jak najbardziej będzie,tylko może jakaś mała podpowiedź jaki on ma być? smile

Ja do Szkocji????  Staram się tej opcji nie dotykać. Jakoś nie podoba mi się taki pomysł. JUż raz rzuciłam całe swoje życie i wszystko co miałam zostawiłam za sobą dla jednego faceta,nie jestem gotowa,aby zrobić coś takiego ponownie,tu gdzie jestem czuję się bezpiecznie i szalenie niezależna  smile
Zresztą jakbym tam się przeniosła,zrobiłabym extra przyjemnośc pewnej kobiecie,a do tego to ja nie mogę dopuścić,bo musi wyjśc na moje,a nie na jej tongue  Niech spada.


Uwierz mi,że ten facet potrzebuje dyktatora lol  Przecież faceci lubią podświadomie te nasze rozkazy,tylko udają,że nie lubią tongue

Wiem,że nie da sie udoskonalić osobnika,próbowałam parę lat i wyszło na to,że tylko pogorszyłam sytuację.
A od Roberta oczekuję tylko prawa jazdy i anglika. Na ten czas starczy tongue

Uciekam do pracy smile

Beata a Ty teraz to co robisz tak właściwie? Pracujesz czy nie?

I Alicja wyłaź spod kołdry ! yikes  tongue

23 491

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
Ema napisał/a:

Napis jak najbardziej będzie,tylko może jakaś mała podpowiedź jaki on ma być? smile

A gdzie Twoja kreatywność? Zajrzyj pod łóżko, może tam spadła.

Ema napisał/a:

JUż raz rzuciłam całe swoje życie i wszystko co miałam zostawiłam za sobą dla jednego faceta,nie jestem gotowa,aby zrobić coś takiego ponownie,tu gdzie jestem czuję się bezpiecznie i szalenie niezależna  smile

I tak wygląda świadectwo wielkiej dojrzałości...

Ema napisał/a:

Uwierz mi,że ten facet potrzebuje dyktatora lol  Przecież faceci lubią podświadomie te nasze rozkazy,tylko udają,że nie lubią tongue

Oni świadomie lubią. A protestują, bo tak wypada. Biedny los kobiety... Kobieta musi całe życie doskonalić jakiegoś mężczyznę i kierować nim. W dodatku musi się głowić, jak to robić dyplomatycznie, tak, żeby mężczyzna myślał, że sam to wymyślił. Kurcze, jakiś zagmatwany ten zamysł stworzenia kobiety i mężczyzny był. Skoro kobieta i mężczyzna są stworzeni po to, żeby im było razem raźniej, to dlaczego kobieta została stworzona jako istota z każdej strony idealna, a mężczyzna tak bardzo niedoskonały? Nie można było stworzyć tych mężczyzn troszkę bliżej idealności?

Ema napisał/a:

Beata a Ty teraz to co robisz tak właściwie? Pracujesz czy nie?

Tak właściwie to teraz nic nie robię smile Właściwie to nawet dosłownie NIC. Mogłabym chociaż się nieco poedukować, ale mi się nie chce smile Zaraz jadę popleciuchować z koleżanką, której dawno nie widziałam.

Ema napisał/a:

I Alicja wyłaź spod kołdry ! yikes  tongue

No wyłaź! Słuchaj się trochę starszych tongue

23 492

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Alicja wylazła spod kołdry big_smile Smutno Tobie, Emuś, że Cię nie doceniłam:P "To ja sobie wypruwam flaki,aby móc się pojawić codziennie,a Ty tego nie zauważasz?! Teraz będzie mi strasznie smutno." I bardzo szybko, z szoku się otrząsasz big_smile

Pytałam właśnie o rzeczy martwe, że tak się wyrażę big_smile Bo ludzie, jakby nie patrzeć wpływają na nasze emocje i uczucia. Komputer? Zawsze możesz sobie wszystko wygogolować albo douczyć. Z tym nie mam problemu i się nie wściekam. tongue

Emuś, ależ wymagania stawiasz big_smile On też Tobie każe się tak edukować ? tongue

W sumie, jak potrafisz żyć bez swojego lubego, to na Twoim miejscu, też bym się nigdzie nie wybierała. smile Raz zaryzykowałaś, poszczęściło się i wszystko ułożyło. Ale za drugim razem niekoniecznie musi wypalić, a teraz chyba Ci dobrze ? tongue

Wpływ społeczeństwa. Myślę, że chodzi o ogół. O to wszystko, co wymieniłaś. Wpływ kultury, mediów. Ale w sumie myślę, że najbardziej chodzi o to otoczenie, i ludzi, z którymi przebywamy. Bo osobiście uważam, że to ma największy wpływ na nas.

23 493

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Jak na zawołanie. Wylazłam big_smile Ale z chęcią Wam powiem, że poszłabym spać. Świadomie, podświadomie. Lubią i tyle tongue Taak. Na głowie kobiety wszystko. Bo takiego faceta też trzeba wychować, jak duże dziecko big_smile Nie można było. Bo ktoś zawsze musi być taki dyrektorem i nad wszystkim panować, żeby nie powstał chaos.

23 494

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Ludzie mają na mnie wpływ. Chłonę ich emocje i nastroje jak gąbka. Przeładowana cudzymi problemami mam mętlik w głowie, jakbym rozważała własne sprawy. Ale tylko taki wpływ na mnie mają. Nigdy nie podążałam za instynktem stada. Zawsze miałam swoje zdanie i lubiłam je demonstrować. I bardzo lubiłam (i lubię) jak znajdują się tacy, co się z moim zdaniem nie zgadzają smile Aha, i bardzo lubię obserwować instynkt stada w praktyce. Np na forum - pierwsza osoba odpowie, że problem autorki jest głupi to znajdzie się 10 osób, które poprze, że jest głupi. Ale wystarczy jeden post, że problem jest poważny i od razu mętlik się robi w wątku. Jak kij w mrowisku tongue
Media - zdaję sobie sprawę z ich wpływu. Czasem ulegam. Niby mam świadomość, że ten produkt podoba mi się tylko dlatego, że ma ładne opakowanie, albo fajny spot reklamowy, ale go kupuję. Nie wiem, czy tu ma znaczenie czy jestem świadoma wpływu czy nie, skoro działam pod wpływem smile

O złośliwości rzeczy martwych - naprawdę w przypadku komputera czuję się bezsilna. Tylko on mnie wnerwia. Nie przemawia do mnie to, że mogę się douczyć czy wygooglać. Wściekam się i już jak coś się dzieje nie tak jak bym chciała. Inne przypadki złośliwości rzeczy martwych mnie bawią, nie złoszczą. Np. kiedy uświnię całą kuchnię tłukąc paletkę jajek to siadam i zaczynam się głupio chichotać. Bo to takie zabawne uświadomić sobie własną pierdołowatość i jej następstwa smile Nigdy by mnie nie zdenerwował opisany przez Emcię przypadek z mydłem. Albo bym go przelała do działającej butelki, albo korzystała z odkręconej smile

23 495

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
Vinnga napisał/a:

A gdzie Twoja kreatywność? Zajrzyj pod łóżko, może tam spadła.

Jak pisałam pytanie o podpowiedź,to już czułam,że tej pomocy nie otrzymam tongue

Vinnga napisał/a:

Oni świadomie lubią. A protestują, bo tak wypada. Biedny los kobiety... Kobieta musi całe życie doskonalić jakiegoś mężczyznę i kierować nim. W dodatku musi się głowić, jak to robić dyplomatycznie, tak, żeby mężczyzna myślał, że sam to wymyślił. Kurcze, jakiś zagmatwany ten zamysł stworzenia kobiety i mężczyzny był. Skoro kobieta i mężczyzna są stworzeni po to, żeby im było razem raźniej, to dlaczego kobieta została stworzona jako istota z każdej strony idealna, a mężczyzna tak bardzo niedoskonały? Nie można było stworzyć tych mężczyzn troszkę bliżej idealności?

Niezły wywód !  Beata na prezydenta tongue
Najgorzej jak kobieta doskonali tego osobnika,a potem musi się go pozbyć,bo przecholowała lol I wtedy od nowa....


Plotkowanie z koleżanką to zawsze jakieś zajęcie big_smile

Magda napisał/a:

Alicja wylazła spod kołdry big_smile  Smutno Tobie, Emuś, że Cię nie doceniłam:P "To ja sobie wypruwam flaki,aby móc się pojawić codziennie,a Ty tego nie zauważasz?! Teraz będzie mi strasznie smutno." I bardzo szybko, z szoku się otrząsasz big_smile

No widzisz taka już jestem pojechana na maxxa tongue <jak to mówi pewna osoba o mnie>

Magda napisał/a:

Emuś, ależ wymagania stawiasz big_smile On też Tobie każe się tak edukować ? tongue

Jakies wymagania co do mężczyzn trzeba wykazywać,bo inaczej na laurach osiądą big_smile
Ja się nie muszę edukować.oj nie uważałaś dziś Gapo  tongue  Zobacz ----->>>>

Vinnga napisał/a:

Skoro kobieta i mężczyzna są stworzeni po to, żeby im było razem raźniej, to dlaczego  kobieta została stworzona jako istota z każdej strony idealna , a mężczyzna tak bardzo niedoskonały?

Coś jeszcze muszę wyjasniać ? big_smile


Wiesz Alu...żyć potrafię bez lubego,ale to do przyjemności nie należy hmm Więc jak nadejdzie odpowiedni czas,będzie trzeba coś z tym zrobić. smile

Nie tylko Ty lubisz spać...ja do pracy ostatnio chodzę na 12.30 lub na 13.00 a z łóżka wstaję ok. godziny 11.30 lub 12.00...  hmm  Więc luzzz..

23 496

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Ale mi tamten post wyszedł rozlazły ... tongue

A jeszcze napis... ; 

Obrazek dodany przez użytkowniczkę


Może być ? big_smile

23 497 Ostatnio edytowany przez Ema (2011-12-02 01:05:48)

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Ale beznadzieja.... chciałam poprawić ten post wyżej,bo napis wydał mi się za mały..ale post zarchiwizowany po niecałych dwóch minutach yikes

A jak wkleje go teraz tutaj to już efekt nie ten sam..psia krew hmm

_______________________________________________________________

Hej ! Właśnie zauważyłam,że mnie przerzuciło na następną stronę,więc nie wszystko stracone big_smile  Teraz to inna sprawa,napisy nie będą sąsiadami tongue

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

23 498

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
Ema napisał/a:

Ale beznadzieja.... chciałam poprawić ten post wyżej,bo napis wydał mi się za mały..ale post zarchiwizowany po niecałych dwóch minutach yikes

A jak wkleje go teraz tutaj to już efekt nie ten sam..psia krew hmm

_______________________________________________________________

Hej ! Właśnie zauważyłam,że mnie przerzuciło na następną stronę,więc nie wszystko stracone big_smile  Teraz to inna sprawa,napisy nie będą sąsiadami tongue

http://liczniki.org/gif2/an-VinngaF20na … lue003.gif

Wreszcie ktoś docenił bardzo wspaniałą osobę,jaką jest Vinnga. Jak najbardziej popieram,będę głosowac jako pierwsza.

23 499

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

No popatrzcie - wielbiciele mi się pchają drzwiami i oknami smile

Uprzedzając Wasz talent do pisania romansów informuję, że Strzałą jest kobietą tongue Chociaż nie sądzę, żeby Waszej wyobraźni to jakoś przeszkadzało smile
No i Strzałka jest mi znana, w przeciwieństwie do owego pana, z którym próbowałyście mi romans wmówić tongue

Strzałko, zostajesz z nami? Jeśli tak to będziesz musiała przedstawić się koleżankom, bo one bardzo zgryźliwe się robią, jak ktoś tu wejdzie i po 2 postach się nie przedstawi smile A koleżanki w sumie fajne, tylko lekko nieobliczalne tongue

Napis.... Hmmm... Ja i polityka? Fuuuj. Przecież ja nie jestem pewna, czy bym poznała obecnego prezydenta, gdyby go w TV nie podpisali... Ale niech Wam będzie. Tylko chyba najpierw muszę przedstawić mój plan wyborczy?
A więc moje postulaty wyborcze:
1. koniec z demokracją. To poroniona idea.
2. jedyną słuszną i niepodzielną władzę mogą sprawować kobiety
3. mężczyźni do garów i noszenia ciężkich przedmiotów
4. prawo głosu tylko dla kobiet
5. prawo do nauczania innych tylko dla kobiet (no bo jak istota niedoskonała miałaby nauczać inne istoty?)
6. chroniony prawem obowiązek nałożony na mężczyzn - codzienne sprawdzenie czy kobieta chce się miziać
7. jak kobieta nie chce się miziać - obowiązek poczekania aż będzie chciała
8. obowiązek przytulania kobiety przynajmniej 10 razy w ciągu doby

To na razie tyle. A póki co sama idę do garów... Sałatkę śledziową robię smile

23 500

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Witajcie smile

No Beata przykro mi bardzo, ale na mój głos nie możesz liczyć. Choć co do kilku punktów Twojego programu nie można się przyczepić i w wielu kwestiach masz moje pełne polityczne poparcie (patrz punkt 6 czy 8). Na pewno dodałbym jeszcze prawem chroniony obowiązek kobiety do noszenia seksownej bielizny i przebierania się w coś ciekawego przynajmniej raz w tygodniu tongue

No cóż troszkę mnie tutaj nie było, co nie znaczy że w ogóle nie czytałem co piszecie. W ostatnim czasie kafejkowa społeczność wyraźnie odżyła jak widać. Fajnie poczytać co u Was słychać.

Em - Ciekawa ta Twoja historia i fajnie, że z happy endem. Znam wiele osób, które wyjechały za granicę. Sporo z nich nie znało języka, ale mieli w sobie tę wewnętrzną chęć opanowania go tak szybko jak to możliwe. Fajnie widzieć, że ktoś kto jeszcze rok temu nie znał kompletnie angola, dziś mówi płynnie że aż bierze zazdrość. A uwierzcie mi rok pobytu w obcym kraju to lepsza nauka niż 3 lata w renomowanej szkole językowej. Jeśli ktoś oczywiście ma chęć nauki. Są ludzie, którzy wyjeżdżają tylko zarobić i ich nie interesuje inwestowanie we własny rozwój.
Doskonalenie mężczyzny powiadasz? Haha ciekawa teoria, muszę wybadać czy moja kobieta też stara się mnie jakoś udoskonalić wink Swoją drogą fajnie mieć jakieś oczekiwania co do drugiej osoby. Mnie bardzo motywuje zdanie innych na mój temat (o wpływie społecznym będzie w dalszej części). Nie lubię jak mi ktoś wypomina, że jestem w czymś kiepski albo że mógłbym coś zmienić w swoim życiu, ale z drugiej strony takie gadanie wpływa na to, że zaczynam się zastanawiać nad tym, czy faktycznie nic z tym nie robić. I przeważnie jakieś decyzje podejmuję. Grunt, żeby człowiek przy swoim partnerze nie czuł się jakby wiecznie gonił za jakimś wyidealizowanym wizerunkiem. Jak we wszystkim wskazany jest zatem w tej kwestii także umiar. Domyślam się, że nie jest łatwo jak dzieli Was taka odległość i nie możecie się widywać codziennie, ale i tak wierzę że problem przezwyciężycie i zamieszkacie razem prędzej czy później. Czasem rzeczy, na które długo czekamy smakują lepiej smile

Beata - Odkąd pamiętam lubiłaś ożywione dyskusje na forum z upartymi jak wół osobnikami smile Pamiętam, bo sam takie dyskusje lubiłem (chyba dalej lubię). Jednak ostatnio gdy poczytałem sobie kilka tematów z nudów, to doszedłem do wniosku, że poziom tych dyskusji znacznie się obniżył. Na forum pojawiło się sporo osobników płci męskiej, które użalają się na los i narzekają na to, że żadna kobieta ich nie chce. Nieważne o czym jest wątek i tak wkrótce przemieniają go w wątek o tym jacy to są biedni i pokrzywdzeni. Jest też kilka osób, które ewidentnie starają się zgrywać społecznych psychologów. Jest taki jeden osobnik, który z tego co widzę dalej jest bardzo aktywny na forum. Nazwijmy go osobnikiem H. Słynie z tego, że obojętnie czego dotyczy wątek, to on stara się przedstawiać swoje niszowe i bardzo filozoficzne poglądy. Poglądy przeważnie totalnie kontrowersyjne i nie pomagające w żaden sposób znalezieniu konsensusu w dyskusji. Nie dające też żadnej odpowiedzi ani sugestii autorowi wątku, a jedynie wprowadzające zamęt i niepotrzebne odejście od głównego tematu. Ostatnio sporo się naczytałem w wątkach z działu o seksie, żeby owego seksu nie czynić czymś najważniejszym i nie mierzyć głębi uczuć głębokością pochwy czy jakoś tak smile Jak czytam takie poglądy zastanawiam się czy taka osoba pisze poważnie czy dla zabawy. Tak czy siak współczuje takim domorosłym filozofom i psychologom.
Czy facet lubi jak kobieta, choćby podświadomie, nim steruje? Ja nie lubię, choć lubię np jak kiedy mówię o jakiś swoich problemach czy rozterkach i słyszę jakąś konstruktywną opinię albo radę. Wiem wtedy, że nie jest to dla tej kobiety wszystko obojętne co się dzieje z moim życiem. Nie oczekuję podania propozycji działania, bo decyzję co do swojej osoby zawsze podejmuję sam. Jednak lubię wiedzieć, co myśli najbliższa osoba. Chyba jednak wolę, gdy kobieta jest ta słabsza (albo taką udaje tongue) i to ona oczekuje rad, propozycji, inicjatywy. Taki staroświecki jestem. Denerwuje mnie też nadmierna samodzielność typu "nie wiedziałam o której wrócisz, więc sama próbowałam naprawić kran itd" smile Facet ma być facet i ma rozwiązywać wszelkie problemy. I to zarówno takie jak to, by nie brakowało w domu pieniędzy nigdy na jedzenie, jak i takie by kobieta nie musiała się zajmować naprawianiem czegoś w domu. Tak widzę rolę faceta w związku wink Teraz możecie mnie zjechać, że mamy XXI wiek tongue

Alicja - Co do Twojego pytania o wpływ społeczny. Myślę, że kiedyś bardziej ulegałem. Życie nauczyło mnie, że nie warto się przejmować opinią ogółu. Tzn inaczej - warto wiedzieć jaka ta opinia jest, ale nie warto zmieniać własną postawę pod jej wpływem. Jeśli jestem czegoś pewien i wiem, że to dla mnie najlepsze, to robię to. Choćby mi wszyscy wokół odradzali. Przykład, to choćby mój związek. Przykład idealny tego, jak się traktuje w naszym kraju temat związków z kimś po przejściach. Teksty typu "zasługujesz przecież na kogoś lepszego" czy "nie marnuj sobie życia". Wiem, że gdybym był słabszy, to bym się tym przejął i pewnie zmienił swoje życie. Ale dlaczego kierować się tekstami osób, które guzik wiedzą o sprawie? Ktoś ma być gorszy tylko dlatego że samotnie wychowuje dziecko? A może ten ktoś potencjalnie lepszy (bo bez dziecka) okaże się osobą sto razy mniej wartościową od tej osoby teoretycznie gorszej? To odnośnie wpływu społecznego bezpośredniego otoczenia na moją osobę. Istnieje jeszcze oczywiście wpływ społeczny w wymiarze globalnym - reklama handlowa, informacja medialna, polityka itp. Z tym oczywiście bywa różnie - nie jestem osobą, która biegnie do sklepu bo właśnie w tv reklamowali jakiś fantastyczny produkt. Często jednak łapię się na tym, że po obejrzeniu jakiegoś programu informacyjnego w tv mam wyrobiony jakiś pogląd na dany temat, a tak naprawdę nie powinienem bo przecież program informacyjny powinien jedynie informować. To widz powinien sam dokonać analizy tego co zobaczył i we własnej głowie stworzyć własny pogląd. Niestety coraz częściej w programach informacyjnych treści prezentowane są w sposób tendencyjny i subiektywny. Czasem mam wrażenie, że moje zdanie na pewne tematy powstaje wyłącznie na podstawie tego, co zobaczę w tv albo przeczytam w gazecie. A przecież wiadomo że ta sama informacja może być podana na wiele sposobów. Także reasumując wpływ społeczny to temat rzeka. Mam nadzieję, że moja odpowiedź zadowala Cie choćby w jakiejś drobnej części. Jeśli zadasz bardziej szczegółowe pytania, chętnie odpowiem smile

Witam także nową (przynajmniej jak dla mnie) osobę o nicku Strzała smile

To tyle ode mnie. Myślę, że długość wpisu wybaczycie - wyszło długo bo mnie  długo nie było tutaj smile

Pozdrawiam i życzę wszystkim miłego weekendu.

P.S. Poczytałem sobie Wasze opowieści o zwierzętach i nieźle się ubawiłem. Może wkrótce zamieszczę jakieś własne wspomnienia wink

23 501

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

No popatrzcie, wystarczy kilka słusznych postulatów zamieścić i nawet pana Zorro (proponuję mu zmienić ksywkę na "pan epizod" wink ) się da wywabić z ukrycia tongue

O panach P. i H. nie będę się tu wypowiadać, gdyż takie trochę mało ustronne to miejsce smile Za to o roli kobiety i mężczyzny oczywiście się wypowiem smile

Kobieta umie naprawić kran i kilka innych "męskich" rzeczy wykonać. Po prostu. Bo to banalnie proste jest smile Ale kobieta wie też, że mężczyźnie jest lepiej, kiedy to on może owe męskie rzeczy wykonywać. Na skutek tej filozofii mam w domu kilka odpadających elementów od mebli i takich innych drobiazgów tongue Chyba dojdę do wniosku, że mężczyźnie jest najlepiej, kiedy te "męskie" prace tak sobie cały czas czekają nie zrobione bo wtedy może codziennie napawać się widokiem jaki to on niezastąpiony jest i bez niego nic się nie naprawi smile
Tylko meble z Ikei lubię składać sama. Bo to jest takie zarąbiście fajne, że nie oddam tej zabawy mężczyźnie w imię jakiejś filozofii o dowartościowywaniu płci brzydkiej tongue

No i o programach informacyjnych. Nienawidzę programów typu "Uwaga" czy "Sprawa dla reportera" (ten drugi akurat mniej heretyczny, moim zdaniem, ale też naciągany). "Uwaga" to jest tak manipulacyjny program, że jeszcze nie widziałam odcinka, który by jakąś sprawę w miarę obiektywnie przedstawiał. Widz po prostu MUSI patrzeć na daną kwestię tak, jak sobie autorzy tego życzą. A oni oczywiście życzą sobie, aby patrzeć na to z jak najbardziej medialnej strony. Np. był program o tym, jak na jakiegoś chłopca się przewróciła bramka na gminnym boisku, gdzie nauczycielka zabrała dzieci na lekcję w-f. I wielka nagonka na nauczycielkę, że ona siedziała PO DRUGIEJ STRONIE BOISKA w trakcie wypadku. A w ogóle to w ręku trzymała telefon komórkowy. No kurde. Sama mam dziecko, duże wrażenie robi na mnie krzywda innych dzieci, ale rozróżniam nieszczęśliwy wypadek od wypadku spowodowanego głupota i bezmyślnością ludzi. Co ta biedna nauczycielka miała niby robić? Biegać za 12-latkami grającymi w piłkę po całym boisku, żeby cały czas mieć dzieci pod kontrolą?

23 502 Ostatnio edytowany przez strzała (2011-12-02 18:53:49)

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Witam Wszystkich:)=)
Przepraszam,że tak wtargnęłam do Was bez słowa.Już się poprawiam.
Nazywam się Anka.Mam męża ,córkę i syna,kota ,chomika i rybkę (ale nie złotą).
...Kurcze trudno tak o sobie pisac.
Od jakiegoś czasu śledzę Wasze wpisy na Netkafejce,ale nie miejcie mnie za szpiega .
Po prostu jakoś tak fajnie tu u Was,można nieraz niezle się ubawic Waszymi wypowiedziami.
Atmosfera przyjemna,tak z boku to widac, że jesteście ze sobą wszyscy zżyci .Także podoba mi się tu.
I owszem chciałabym tu zostac,oczywiście,jeśli nikt nie ma nic przeciwko.

Widzę ,że Beatka to naprawdę wielka szczęściara,nie może się odgonic od tych wszystkich wielbicieli.
Tak znamy się i wiele Jej zawdzięczam,trochę dała mi lekcji,pozytywnych.Dlatego dla mnie jest Wielka.
Odnośnie planu wyborczego w całości podpisuję się pod wszystkimi 9 punktami.

To tak na początek trochę krótko może,ale podziwiam Wasze baaaaaaardzo długie wypowiedzi.


Pozdrawiam Wszystkich:)=)

23 503

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Emuś - co do Twojego mężczyzny zgodzę się z naszym rodzynkiem. smile

Cześć Aniu, oczywiście, że nie możesz zostać hmm Nie wiesz, że my tutaj niegościnni ? A tak poważnie, bardzo się cieszę, że mamy nową koleżankę. Jestem Alicja, Ala. Miło mi tongue Jakieś historie ciekawe dla nas masz? O sobie albo swoich zwierzątkach ? Ze mnie i Beatki zrobiono tu sadystki big_smile Co do długich wypowiedzi. Wcale nie są długie, same takie wychodzą. Przyzwyczaisz się tongue

Ojj. A powiedzcie mi, co to za święto? No, jakieś chyba musi być, skoro nam się Rafałek pojawił tongue

Vinnga na prezydenta - podoba mi się big_smile punkt 3. Jakby ich zagonić do garów, czy gotowania, to mniemam, że w większości byłybyśmy głodne tongue Chociaż niektórzy, fantastycznie gotują smile Niektórzy.

Rafał - długość postu? Nie, żebym marudziła, ale mogłeś napisać coś więcej, i nie żartuję tongue Myślę, że Twoja kobieta, chce Cię doskonalić. Jak chyba każda. Nigdy nie podoba nam się coś 100%. Ciekawe, że robi to tak delikatnie, że tego nie zauważasz big_smile co do motywacji czyjąś opinią. Tak, opinie są dobre, ale te obiektywne. Jeśli są szczere i naprawdę coś wnoszą, mogą zmienić wiele na lepsze. Wypominania "jesteś kiepski" chyba nikt nie lubi smile Dyskusje z upartymi osobnikami zawsze są ciekawe. Bo są to odmienne poglądy, które trzeba argumentować, by dowieść swojej racji. Przy okazji można dowiedzieć się czegoś nowego. A co można wynieść z rozmowy, jeśli każdy się z Tobą zgadza? Zupełnie nic. Także, o wiele lepiej się sprzeczać i dyskutować. Haha, społeczni psychologowie. Tak, to jest straszne. Jestem najmądrzejszy, wszystko wiem, więc słuchaj moich jakże błyskotliwych rad! Można się znać na jednej czy dwóch rzeczach, ale każdy temat i wątek to już przesada. W sumie, mi się chyba zdarza być takim filozofem i wygłaszać dziwne przemówienia. Ale to nie mi oceniać. Co do tego sterowania -  nie mam na myśli "zrób to, zrób tamto, nie rób tego, nie rób tamtego" bo to takie zakazy czy ograniczenia. Hmm. Poważnie mówisz, że pasowałoby Ci, jeśli kobieta udawałaby słabszą? Takie trochę bez sensu. Chyba lepiej, jakby była szczera i tak dalej. Samodzielność jest dobra. Nawet bardzo. Ale "naprawianie kranu" jeśli baba nie ma o tym zielonego pojęcia, to też przesada. Czy facet ma rozwiązywać wszystkie problemy? Nie. I nie sądzę, żeby Ci odpowiadało to, że wszystko jest na Twojej głowie. Jakiś podział ról czy obowiązków musi być. Co do wpływu społecznego i bardziej konkretnych pytań. Jakaś konkretna sytuacja, albo zbieg wydarzeń sprawiły, że stałeś się mniej uległy? Jeśli jesteś czegoś pewien, to zamykasz się na inne propozycje, rozwiązania? Nie słuchasz opinii, nic? Wiesz swoje i tyle? Czy po prostu starasz się trzymać swojej wersji? Co do związków. To najlepiej kierować się tym, co czujesz. No chyba, że przyjdzie najlepszy kumpel i powie "słuchaj, ona leci na Twoją kasę, ze mną było podobnie". Jeśli ktoś zaufany potrafi Ci zargumentować, że nie warto zawracać sobie głowy, i poważnie możesz mieć kogoś lepszego, to warto posłuchać. Ale takie czcze gadanie wymienione w Twoim poście po prostu olewać. Wpływ mediów - tv oglądam rzadko i nie ma to na mnie najmniejszego wpływu. Twoja odpowiedź mnie zaskoczyła. Jak teraz już się zapowiedziałeś, to czekamy na historie o zwierzakach i wszelkich żyjątkach. Powiedz mi jeszcze, co Cię zmotywowało do wyłuszczenia posta? Będziemy wiedziały, czym Cię tu ściągać. Życie nauczyło Cię..mógłbyś bardziej sprecyzować, a nie wyjeżdżać takimi ogólnikami big_smile I pytanie było wcześniej, czy przejmujesz się rzeczami, na które nie masz wpływu, rzeczami martwymi - coś w ten deseń. Liczę, że się tu pojawisz tongue

Beatko - co do wykonywania "męskich" rzeczy, masz racje. Ale strasznie mnie denerwuje typ panoszącej się kobieciny, która nic nie umie, a wszystko chcę zrobić tongue Uwagi ani niczego innego raczej nie oglądam. Ale to logiczne, że wszelakie programy są manipulowane czy koloryzowane.

Co jeszcze ode mnie? W sumie nic nowego. Pada, wieje, ogólnie zimno. Siedzę i piję herbatkę z cytrynką tongue Ostatnie moje ciasto wszystkim smakowało. W sumie sama zjadłam jeden kawałek, reszta jakoś się rozeszła. Mój szczurek żyje, ma się dobrze - tak dla rozwiania wszelkich wątpliwości tongue Ja mam jakiś dobry humor. Jutro muszę rano wstać, takie małe spotkanie ze znajomymi. Nie wiem, co im odbiło, o 9. W sumie jutro cały dzień nie ma mnie w domu, więc odezwę się wieczorkiem. Mam nadzieję, że zastanę tutaj kilka ciekawych postów. smile

Wiecie co ostatnio wyczytałam, dziewczynki moje? Że kobiety zniekształcają rzeczywistość na swoją korzyść. Zgadzacie się z tym? Kurde, tak się zastanawiam. W sumie nigdy jakoś tego nie zauważyłam. Jasne, zdarza się każdemu skłamać czy coś. Ale to na podstawie badań i tak dalej tongue Mogę Wam poszukać cytatu z eksperymentu, jeśli chcecie. smile

Dalej. Nadchodzą święta, czas przebaczania, bla, bla, bla. Macie takie osoby, którym chcecie lub powinniście coś wybaczyć? I jeśli tak, czy to zrobicie? Ja osobiście mam, ale w sumie jakoś się do tego nie kwapię..

Miłego wieczorka :*

23 504

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Strzałko, Ty mi tu nie cukruj! My tu zżyci, bo nas tu mało smile A zresztą mała rotacja występuje smile Taka Emcia jest chyba od pierwszej strony kafejki. Różyczka też. Ja jestem od którejś strony, ale na pewno w pierwszych 10 stronach się pojawiłam. Czyli wieki temu smile Tylko Ala jest dość świeża. Chociaż też już sporo czasu minęło od jej pojawienia się. W sumie, gdyby była kiełbasą to by porządnie śmierdziała po takim czasie, na pewno nikt by wtedy o niej nie powiedział, że jest świeża smile

A swoją drogą, Alu, zdradź nam teraz, po czasie, jak się czułaś włażąc do kafejki, gdzie wszyscy sie znali od dłuższego czasu i na pewno było to widać? I dlaczego akurat wybrałaś naszą kafejkę?

Aniu, kiedy Ala tu weszła to pamiętam, ze zapowiedziała, że ona mało mówi i woli słuchać. Pomyślałam wtedy "o rany, jak tu rozmawiać z osobą, która tylko słucha?". A teraz zobacz jaka gaduła się z niej zrobiła smile

Aluś, nie znam kobieciny, która się panoszy i nic nie umie zrobić. Może dlatego, że wyrosłam w środowisku bardzo samodzielnych pań. Moja mama w domu robi wszystko, ze szczególnym umiłowaniem prac remontowych. Siostra też dziarskie babsko, ale ostatnio podchwyciła filozofię "dać się mężczyźnie wykazać", więc długo rozpaczała, że czeka i czeka aż jej mężczyzna załata dziury w ścianach i pokój pomaluje i już nawet gips kupiła i chyba jej się cierpliwość skończy i ten gips rozrobi... A szczytem babskiej samodzielności jest moja przyjaciółka, z którą dość długo mieszkałam. W sumie byłyśmy jak przykładne małżeństwo. Ja jej robiłam śniadanka do łóżka a ona wiecznie coś przykręcała, rozkręcała, smarowała, przybijała. Przy tym ma kobiecy wygląd i nosi długachne, czerwone paznokcie. Więc hitem było, kiedy na jednej z naszych wypraw rowerowych rozpadł jej się rower. J.rower przekręciła do góry nogami, zaczęła wyjmować odpowiednie sprzęty i wtedy zbiegli się młodzi tubylcy płci męskiej. Każdy chciał zaszpanować przed trzema dziewczynami i pokazać, że umie rower naprawić. J. stała i patrzyła przerażonym wzrokiem co oni robią z jej rowerem, w końcu nie wytrzymała, wyrwała jakiemuś chłopaczkowi klucze i sama tymi czerwonymi pazurami podokręcała wszystkie śrubki. A kiedy skończyła to chłopcy mieli twarze koloru jej paznokci ze wstydu. A my z siostrą też byłyśmy czerwone ze śmiechu smile

Kobiety zniekształcają rzeczywistość na swoją korzyść? Weź rzuć ten cytat, bo nie wiem, z której strony to ugryźć smile Wydaje mi się, że coś w tym jest, ale jakoś tak wydaje mi się, że dotyczy to też mężczyzn. Z kolei raczej wśród kobiet jest więcej takich, które całą rzeczywistość odbierają bardzo źle i twierdzą, że one się do niczego nie nadają. Moja rzeczywistość, jeśli jest zniekształcona to na pewno na moją korzyść. Ale jakoś dziwnie to brzmi "zniekształcenie". Wolę wybierać z rzeczywistości to, co jest zgodne z moimi zamierzeniami i pomijać to, co zgodne nie jest smile

Alu, czy Ty jesteś całkowicie przeciwna udawaniu? Słowo "udawanie" też mi nie pasuje smile Niemniej stwierdzam, że rozmaite gry są u mnie na porządku dziennym. A przy tym twierdzę, że jestem szczerą osobą. Ale takie proste życie, gdzie się mówi wprost co się myśli dla mnie wydaje się strasznie nieciekawe. Fajniejsze są pewne niedopowiedzenia, niuanse, gra słów i takie tam... Zresztą nie jestem pewna, czy np. udawanie słabszej można nazwać udawaniem. To tylko odstąpienie mężczyźnie pewnych zadań, żeby mężczyzna czuł się potrzebny a kobieta żeby się czułą zaopiekowana. I wszyscy są szczęśliwi smile

Gdyby mojego mężczyznę zagonić do garów to na pewno bym chodziła głodna. Ewentualnie musiałabym nauczyć się jeść 3 razy dziennie pierogi z Biedronki... Ale do zmywania garów mój mężczyzna nadaje się smile

Nigdy nie traktowałam świąt jako czasu przebaczania. W sumie nie mam raczej takich wrogów do zakopywania wojennego toporu. Są osoby, których nie znoszę, ale wtedy z nimi ograniczam kontakt do minimum i nie widzę sensu przebaczania. Bo po co? One mi nic konkretnego nie zrobiły, głupie są i tyle tongue A z osobami bliskimi w krwawe konflikty nie wchodzę. A jak wejdę to nie czekam do świąt z pogodzeniem się. Bo ja łatwo się wściekam, a jeszcze szybciej mi przechodzi. Czasem tak szybko, że osoba, na którą się wściekłam nie zdąży zauważyć, że się wściekłam smile

Odnośnie tego, że kobietom nigdy nie podoba się w 100%. Tak się akurat nad tym ostatnio zastanawiałam. Bo mam wrażenie, że ja bym cały świat ustawiła na swoją modłę. A już mężczyznę w szczególności. Kurcze, faceci tak nie mają! Dlaczego? Czy oni są bardziej tolerancyjni (w co wątpię)? Czy im wszystko jest bardziej obojętne? A może faktycznie widzą, że kobiety są doskonałe i nie próbują ich zmieniać? smile

Aluś, na posta Emci wieczorem nie licz. Ona dopiero nocą chodzi smile Rano przeczytasz smile

23 505

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Nie będę na razie się rozdrabniac, więc popiszę sobie trochę do wszystkich.

Jeśli chodzi o mnie, to jestem raczej typem trzymania wszystkiego pod kontrolą.Nie lubię jak ktoś mną rządzi,czy kieruje.To wcale nie znaczy,że pozjadałam wszystkie rozumy,tylko po prostu kieruję się tym co uważam za słuszne,a nie tym kto mi coś nakazuje.
Zawsze z góry wszystko muszę miec zaplanowane,nawet zapisane co i kiedy robię ,bo inaczej wypadam z rytmu życia.
Tak samo również jest ,gdy ktoś lub coś poprzestawia mi jakieś plany,nie lubię tego.

Co do wykonywania typowo "męskich" zajęc, to zawsze bardziej mnie to pociągało niż jakieś kobiece.
Jak byłam mała to często rąbałam drzewo,brałam taką dużą siekierę i sobie rąbałam,bo nie było bardzo komu oprócz brata ,a trzeba było czymś palic w piecu.
Do kuchni raczej nigdy nic mnie nie ciągnęło i coś z tego do dzisiaj zostało.
Lubiłam też sama malowac ściany,czy sufity.A trzeba było w końcu za to się wziąc ,gdy nie mogłam już ścierpiec nędznego ich widoku.Brat mi robił wtedy taką czapkę z gazety i byłam malarzem na całego.
Nieraz też coś się popsuło w domu ,jakieś urządzenie,więc brałam różne śrubokręty i dłubałam w tym ,czasem coś się naprawiło,a czasem rozwaliłam do reszty.
Często też brałam sobie młotek i gwozdzie i wbijałam w jakieś stare pieńki,potem tylko co któryś paznokiec miałam fioletowy.
Pamiętam, jak wprowadziłam się do męża i nie podobały mi się stare już listwy przypodłogowe w pokoju,więc po podważałam je i powyciągałam z podłogi razem z gwozdziami.Potem poszłam z tym do garażu ,wzięłam obcęgi i zaczęłam wyciągac te gwozdzie ,wtedy przyszedł teścio,popatrzył zdziwiony i powiedział-nie wiedziałem ,że ty taka kowalowata jesteś :)i=)

Pomyślałam o młotku i przypomniało mi się życie stonek .(a temat miał byc przecież i o zwierzątkach). A mi się strasznie podobały te żyjątka.
Tylko kurcze,trochę chyba sadystka jestem.Bardzo lubiłam zbierac sobie stoneczki z kartofli do słoika.Jak już było ich sporo w tych słoikach ,to zwierzątka były wypuszczane na taki duży kamień a ja wtedy bach ,bach sobie tym młotkiem,tak do ostatniej,aż już żadna nie dawała znaku życia...
Nie wiem co niektórzy widzą np w żabach bo dla mnie to bleee,albo kretach jeszcze gorzej.Choc zdarzało mi się kopac w norach kretów ale nigdy ich nie znalazłam.
Ze zwierząt domowych to pamiętam miałam tylko kota ,taki szary w czarne paski.Nazywał się Mruczek.Lubiłam go i on chyba mnie też ,zawsze koło mnie się kręcił,mógł ze mną chodzic po domu.Gorzej było jak moja matka wracała z pracy ,rozumieli się bez słów,wystarczy ,że na niego spojrzała (nie musiała nic mówic) a on od razu dawał dyla,że ledwo zakręty łapał w drzwiach .Szkoda mi go było ,bo jak nie zdążył uciec to dostawał kopa od mojej matki,lub miał wylane pomyje na głowę.
Któregoś dnia matka robiła pranie i zostawiła wodę w balii do której było dodane Acze ,niestety Mruczek pewnie był spragniony i nachliptał się tej wody.Efekt był po niedługim czasie ,leżał i jęczał z bólu,siedziałam koło niego i nie wiedziałam co mam z nim zrobic,bo on już nie chciał nic pic.Myślałam ,że pęknie mi serce,bo długo tak leżał, aż w końcu zdechł.
Potem już nigdy nie miałam żadnego zwierzaka.

Zawsze chciałam miec rybki i teraz już mam ,co prawda jedną rybkę w takiej sporej szklanej kuli,musi byc sama bo to jej królestwo.Jest taka niebieska i czasem sobie siedzę i patrzę na nią,śliczna jest.
Mam tez chomika który ciągle nazywa się Kuba ,chociaż to już drugi Kuba ,bo wcześniejszy sobie umarł,ale dzieci myślą ,że to cały czas ten sam Kuba..
A najbardziej to lubię kotkę- "Pusia"( nie ja ją tak ochrzciłam)Siedzę sobie wieczorem przy kompie,podejdzie do mnie ,miałknie raz ,ja wstaję, ona leci przede mną ,idę do kuchni i szukamy karmy.Zjada,ja wracam do kompa.Za chwilę znów idzie do mnie,znowu miałkniecie ,idę za nią ,daje jej pic i potem cisza.
Tylko trochę dziwna jest,bo jak chce ją pogłaskac, to ona mnie łapką,nie da się dotknąc,jakaś niedotykalska dama.Choc czasem ją złapię na siłę i ją poprzytulam ,to tylko mruczy mrrrrr.Ale zwierzęta są czasem lepsze od ludzi
Chciałabym jeszcze miec kiedyś papugę...
To tyle o zwierzątkach.

W sumie to miałam pisac jeszcze na inne tematy ,ale tak patrzę na zegarek ,kurcze trochę pózno,a muszę wstac o 6 ,bo mam trochę zarobku do południa.W południe kilka godz przerwy i przed wieczorem znowu zarobek.Potem idę na 22 na nocną zmianę i tu już będzie 8 godz do szóstej rano w niedzielę .Spac już nie pójdę bo na 7 znowu zarobek tak do południa,znowu parę godz przerwy i po południu znowu zarobek. Ale noc z niedzieli na poniedziałek jest moja i niech nikt mi nie przeszkadza,bo.....

Wybaczcie za pominięcie różnych tematów ,ale rozumiecie prawda?Mam nadzieje..
I pamiętajcie,że ja o Was wszystkich też pamiętam.
Pa pa.

23 506

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Spodziewałam się posta od Emci - i się zawiodłam. Ale Strzała nadrobiła tongue

haha, nie, nie. Ja podziękuję bardzo za porównywanie mnie do kiełbasy. Wiem, że jestem tutaj w sumie najkrócej, ale wcale nie czuję się świeża smile Jak się czułam? Hmm. Pamiętam, że napisałam tu, bo miałam problem ze znajomym. W sumie wcale nie miałam zamiaru zostawać w żadnej z kafejek ani udzielać się po jakimś rozwiązaniu problemu. Ale napisałam w jakiejś innej kafejce, była tam chyba London, i tutaj. Z początku myślałam, że zostanę tam, bo z tego co pamiętam wydawało mi się, że Londonka jest wredna i mnie nie chce big_smile A po co wpraszać się na siłę? Ale siłą rzeczy już po paru postach tutaj stwierdziłam, że muszę zostać. Kafejkę wybrałam przypadkowo. Na początku nie wiedziałam, jak się odnaleźć, przecież nie byłam w stanie tego wszystkiego przeczytać. Przeczytałam więc parę wcześniejszych stron i jakoś dało radę tongue Zdziwieniem było przychodzenie innych, nowych osób. Ja się tu witam, myślę, że ktoś nowy, a okazuje się, że to stały bywalec, z tym że pojawia się sporadycznie. smile Fajnie powspominać, w sumie wydaje mi się, że to było daaaawno temu. Ale kiedy ja naprawdę wolę słuchać, niż mówić. Ale to działa tak, że jeśli chcemy, żeby ktoś się otworzył, też musimy powiedzieć coś od siebie smile

Przeciwna udawaniu - tak. W sensie, nie lubię tanich komedii, mój facet tak, więc będę dawać, że strasznie się cieszę, idąc na taki film do kina - to jest dla mnie udawanie i temu stanowczo mówię nie. tongue  Ale masz rację, życie takie po prostu jest zbyt monotonne i lubię też się bawić w niedopowiedzenia i inne gierki tongue

A ja znam, parę takich bab. Z natury są straszne. Wiesz, takie miastowe panienki, przemądrzałe, a jak przyjdzie co do czego, to wychodzą na idiotki. smile

Cytat już daję: prosząc kobiety o oszacowanie atrakcyjności i zalet kilku rodzajów  urządzeń, takich jak opiekacz do chleba i elektryczny ekspres do kawy. Każdej klientce  powiedziano, że w nagrodę za uczestniczenie w badaniach może otrzymać jeden z owych  sprzętów w prezencie. Wybierały jeden z dwóch produktów, jednakowo dla nich atrakcyjnych.  Wskazane urządzenie było pakowane i wręczane badanym. Po 20 minutach każdą kobietę  proszono o ponowną ocenę wszystkich produktów. Brehm stwierdził, że po otrzymaniu  wybranego towaru kobiety oceniały jego atrakcyjność nieco wyżej niż uczyniły to za pierwszym  razem. Jednocześnie drastycznie obniżyły one ocenę urządzeń, które mogły wybrać, a które  odrzuciły.

I po prostu, myślę, że tak jest. Tak, jak w eksperymencie. Ale jak to się przekłada na tą naszą rzeczywistość? Macie może jakieś przykłady ? tongue


Strzałeczko, bardzo przepraszam, ale do Twojego posta odniosę się później, teraz muszę uciekać. Mam nadzieję, że się nie obrazisz smile I post wyszedł bardzo ładny i długi , oby tak dalej :*

23 507

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Jeszcze co do facetów. Myślę, że bardziej tolerancyjni na pewno nie są. Za to leniwi owszem. I wszystko jasne. tongue

Strzałka - zaplanowane i zapisane ? yikes Broń boże. Nigdy big_smile Ja nie jestem na tyle dokładna. Nie lubię planować sobie jakoś szczególnie dnia, bo nie widzę potrzeby. Wiadomo, jakieś tam plany typu: spotkanie z przyjaciółmi, owszem. Ale żeby szczegółowo? I zapisywać. Co to, to nie big_smile Jeśli ktoś zmienia mi plany. Hmm, jeśli siedzę w domu a ktoś chce mnie zabrać na spacer, to czemu nie? Jeśli mam sprzątać, a jest jakiś fajny koncert, to sprzątanie nie ucieknie. Ale jak mam jakąś ważną sprawę, a muszę z niej zrezygnować ze względu na kogoś to się wściekam - choć w sumie takie sytuacje się nie zdarzają.

Męskie/damskie zajęcia. Ja w sumie lubię po trochu i to i to. Od małego zawsze lubiłam piec przeróżne ciasta czy ciasteczka. Wynikało to z tego, że ze mnie był taki niejadek, więc jeśli zrobiłam coś sobie sama, to tak jak lubiłam tongue Z drugiej strony, zawsze lubiłam przybijać gwoździe, czy tak jak Ty rąbać drzewo - u babci na działce, na ognisko tongue Ściany też lubiłam malować.

Sadystka? Trochę? Biedne stonki yikes yikes yikes Przebiłaś nas wszystkich. Mam nadzieję, że już takie sadystyczne zapędy Ci przeszły ? big_smile Ja na kreta ciągle czekam. Beatka mi złapie i wyśle pocztą ! tongue  To widzę, że podejście to zwierząt rodzinne? A tak serio, co ten kotek mamusi zawinił, że tak go nie znosiła? Nie mieliście tam jakieś weterynarza, czy cokolwiek.. ?

Hm. Zawsze się zastanawiam. Po co komu ryby? Co w nich jest? Nie rozumieją, nijak ci nie odpowiedzą, nie można się przytulić - nic. Ostatnio się dowiedziałam, że moja koleżanka ma żaby. Takie hodowlane, w akwarium. Czego to ludzie nie wymyślą. smile Sprytne, z tym chomikiem. Ale chcesz kupować nowego za każdym razem, gdy tamten dożyje swojego wieku ? Mimo wszystko uważam, że najlepszym zwierzęciem i przyjacielem jest pies. Zdania nie zmienię. Z gryzoni oczywiście szczur, a z ptaków? Z tego, co wiem - chyba kanarki.

Ojej, mogę spytać, czemu tak dużo pracujesz? I kto się zajmuje dziećmi wtedy?

23 508

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Obrazek dodany przez użytkowniczkę


big_smile big_smile big_smile

Vinnga napisał/a:

No popatrzcie - wielbiciele mi się pchają drzwiami i oknami smile

Jeśli zdarzy się to po raz trzeci,zacznie mnie to zastanawiać...  Ta wielbicielka wlazła oknem i nie domknęła tongue

Vinnga napisał/a:

Uprzedzając Wasz talent do pisania romansów 1p. informuję, że Strzałą jest kobietą tongue  Chociaż nie sądzę, żeby Waszej wyobraźni to jakoś przeszkadzało 3p.   smile
No i Strzałka jest mi znana, w przeciwieństwie do owego pana 1p. , z którym próbowałyście mi romans wmówić tongue

5p.

Strzałko, zostajesz z nami? Jeśli tak to będziesz musiała przedstawić się koleżankom, bo one bardzo zgryźliwe się robią, jak ktoś tu wejdzie i po 2 postach się nie przedstawi smile 3p.   A koleżanki w sumie fajne, tylko lekko nieobliczalne tongue 3p.

Suma= 11 punktów

Uwielbiam kiedy ktoś tak szybko się uczy big_smile  A ta wiedza o mnie i o Alicji...imponujące tongue

Twój plan wyborczy mi się podoba !! Zwłaszcza punkt number 1,2,3,4,5,6,7, i 8 !! lol  Ależ byłoby cudownie big_smile
Pojechałaś z tematem..hahaha Masz mój glos big_smile

Raf napisał/a:

Na pewno dodałbym jeszcze prawem chroniony obowiązek kobiety do noszenia seksownej bielizny i przebierania się w coś ciekawego przynajmniej raz w tygodniu tongue

Dodałabym jeszcze,aby ta kobieta w tej seksownej bieliźnie musiała chodzić tak po domu kiedy będzie sprzątać i gotować tongue
Fajnie,że się nam objawiłeś Raf smile smile  A może raczej ,,Panie epizod'' ? Hahaha ,,sorrka..spodobało mi się tongue

Raf napisał/a:

A uwierzcie mi rok pobytu w obcym kraju to lepsza nauka niż 3 lata w renomowanej szkole językowej. Jeśli ktoś oczywiście ma chęć nauki. Są ludzie, którzy wyjeżdżają tylko zarobić i ich nie interesuje inwestowanie we własny rozwój.

To prawda szkola ma się nijak do pobytu w kraju anglojęzycznym. A co ,,tylko zarobku'',miałam przyjemność się znać z taką dziewczyną . smile

Raf napisał/a:

Czasem rzeczy, na które długo czekamy smakują lepiej smile

Też tak uważam smile

Raf napisał/a:

To tyle ode mnie. Myślę, że długość wpisu wybaczycie - wyszło długo bo mnie  długo nie było tutaj smile

No wiesz jak jest..długości się nie wybacza tylko akceptuje <hihi>  big_smile

Raf napisał/a:

P.S. Poczytałem sobie Wasze opowieści o zwierzętach i nieźle się ubawiłem. Może wkrótce zamieszczę jakieś własne wspomnienia wink

Koniecznie wink


Co do naprawiania różnych rzeczy...jasny szlag mnie trafia !! Jakie męskie obowiązki ? Jak kobieta tego nie zrobi,to nigdy nie będzie zrobione ! Wszystko tylko leży i czeka i czeka i czeka i czeeeeeeeekaaaaaaaaaaaaaaaa mad Doprosić się nie można...
Zauważyłam,że facetom szybciej idzie naprawianie wszystkiego wszędzie tylko nie we własnym domu...to strasznie wkurzające. Mam nadzieję,że R* naprawi od razu jak się coś zepsuje..bo jak nie.... pipipipipipi  tongue

Vinnga napisał/a:

Co ta biedna nauczycielka miała niby robić? Biegać za 12-latkami grającymi w piłkę po całym boisku, żeby cały czas mieć dzieci pod kontrolą?

No pewnie,że powinna biegać za nimi ! A najlepiej by było,jakby nie wypuszczała dzieci na dwór,tylko trzymała je w klasie i aby te dzieci były ubrane w grube pianki i najlepiej przywiązane do krzeseł ,aby tak czasem nic im się nie stało i nie było potem afery .  tongue
A tak właściwie to wina rodziców,bo puścili dzieci do szkoły..nie, nie rodziców,to wina ludzi którzy wymyslili bramki,albo wina Państwa bo jak ono mogło wymyslić szkołe i kazać dzieciom do niej chodzić..przecież tam może im się stać krzywda ..
We własnym domu dzieci robią sobie nie małą krzywdę ,po co ta afera w szkole..masakra. I żenada.

Magda napisał/a:

Ze mnie i Beatki zrobiono tu sadystki big_smile

Kogoś konkretnego masz na myśli ? tongue  I zrobiono ??  yikes te fakty same wypłynęły,,ja to tylko nazwałam po imieniu big_smile

Magda napisał/a:

Co do długich wypowiedzi. Wcale nie są długie, same takie wychodzą. Przyzwyczaisz się tongue

Długie wypowiedzi? A co to jest ? tongue

Magda napisał/a:

Ojj. A powiedzcie mi, co to za święto? No, jakieś chyba musi być, skoro nam się Rafałek pojawił tongue

Tęsknota big_smile

Magda napisał/a:

Mój szczurek żyje, ma się dobrze - tak dla rozwiania wszelkich wątpliwości tongue

Uff..ulżyło mi tongue Juz miałam pewne myśli,coś długo nie pisałaś o nim big_smile

Magda napisał/a:

Że kobiety zniekształcają rzeczywistość na swoją korzyść.

Dawaj te przykłady,bo nie wiem o co kaman ? tongue Zresztą będę sie trzymać wersji Beaty,że kobieta jest idealna z każdej strony big_smile

Magda napisał/a:

Dalej. Nadchodzą święta, czas przebaczania, bla, bla, bla. Macie takie osoby, którym chcecie lub powinniście coś wybaczyć? I jeśli tak, czy to zrobicie? Ja osobiście mam, ale w sumie jakoś się do tego nie kwapię..

Nie wliczając mojej rodziny.  Jest pewna osoba,która powinna mnie przeprosić,ale tak z serca,a nie dlatego,że powinna.
Tylko wiecie co? Mam już dość zawodzenia się na ludziach,nie wiem czy wybaczyłabym tej osobie. hmm
Zostałam o coś posądzona nie słusznie. Sprawa się niby wyjaśniła,ale pozostał taki nie smak.Ta osoba się ode mnie odsunęła całkowicie,a pare miesięcy temu jeszcze twardo twierdzila,że jest moim przyjacielem.
Ja nie zamierzam wyciagac ręki jako pierwsza,nie ma mowy,to ja jestem tutaj poszkodowana. Jak ja mam dośc fałszywych ludzi..


Ok ten post uważam za skończony.  Pojadę techniką Beaty i zrobię to dwu-postowo.  big_smile

Więc już tworze post number 2 smile

23 509

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Witam oficjalnie Kobietę Strzałę big_smile

Strzła napisał/a:

Nazywam się Anka.Mam męża ,córkę i syna,kota ,chomika i rybkę (ale nie złotą).

Nie za dużo tych zwierząt w domu? I wcale nie mówię tutaj o kocie,chomiku czy rybce tongue <taki żart,nie gniewaj się>

Strzała napisał/a:

Od jakiegoś czasu śledzę Wasze wpisy na Netkafejce,ale nie miejcie mnie za szpiega .

Czułam Twój wzrok na swoich postach... tongue


Vinnga napisał/a:

Taka Emcia jest chyba od pierwszej strony kafejki. Różyczka też. Ja jestem od którejś strony, ale na pewno w pierwszych 10 stronach się pojawiłam. Czyli wieki temu smile

Taka czyli jaka ??  tongue hahaha.. małe sprostowanie,nie jestem tutaj od pierwszej strony,tylko chyba od 22 ? Jakos tak. smile Ale fakt,wieki temu wink

Alicjo czy Beata porównała Cię do kiełbasy ?? Hahahaha ja bym strzeliła focha tongue

Vinnga napisał/a:

Aniu, kiedy Ala tu weszła to pamiętam, ze zapowiedziała, że ona mało mówi i woli słuchać. Pomyślałam wtedy "o rany, jak tu rozmawiać z osobą, która tylko słucha?". A teraz zobacz jaka gaduła się z niej zrobiła smile

Dobrze ściemniała big_smile

Beata świetna story z koleżanką z czerwonymi pazurkami,chciałabym zobaczyć twarze tych chłopaków big_smile
Nie zrobilaś zdjęcia żadnego przypadkiem?

Vinnga napisał/a:

Weź rzuć ten cytat, bo nie wiem, z której strony to ugryźć

Zauważylam,że ostatnio masz problemy ze zgryzem tongue Nie wiesz co i jak się gryzie...ale pasztet z królika zrobisz tongue

Vinnga napisał/a:

Aluś, na posta Emci wieczorem nie licz. Ona dopiero nocą chodzi smile Rano przeczytasz smile

Hahaha..uśmiałam się smile  Włąsnie w nocy chodzę....jak BUKA yikes

Strzała napisał/a:

Jeśli chodzi o mnie, to jestem raczej typem trzymania wszystkiego pod kontrolą.Nie lubię jak ktoś mną rządzi,czy kieruje.To wcale nie znaczy,że pozjadałam wszystkie rozumy,tylko po prostu kieruję się tym co uważam za słuszne,a nie tym kto mi coś nakazuje.

Podobnie do mnie smile

Strzała napisał/a:

Zawsze z góry wszystko muszę miec zaplanowane,nawet zapisane co i kiedy robię ,bo inaczej wypadam z rytmu życia.

Ja bym tak nie mogła tongue

A jeszcze co do prac męskich...nie lubię ich wcale. Cale dziciństwo ojciec mi tłumaczył co to jest śrubokręt,wkretak itd...jakaś wiedzę posiadam,ale jakos mnie to nie kręci smile Wolę damskie,ale nienawidzę  i nie potrafię szyć i nienawidzę prasowac !!!!  NEVER !
Ok ewentualnie mogę cos odkręcić albo przykręcić..wymienić baterie.. Definitywnie potrzebuję partnera,który jest złota raczka big_smile

Zresztą jak mnie babcia prosiła o pomoc ...to zazwyczaj wolałam sprawdzać czy moja sukienka jest nadal czysta i czy moje paznokcie są ładnie pomalowane tongue Ale to nie tak,że byłam leniwa...ja tylko nie lubię swojej babci hmm

Strzała napisał/a:

Lubiłam też sama malowac ściany,czy sufity.

To strasznie nudneeee zajęcie i takie głupie,jakbym miała malowac pokój lub sufit to by mnie szlag trafił i pewnie zrobilabym to od niechcenia tak szybko jakby sie tylko dało..brrrrr.... I jeszcze ta farba na ubraniu albo na twarzy yikes Za to chętnie bym mogła instruować malarza tongue

Strzała napisał/a:

Często też brałam sobie młotek i gwozdzie i wbijałam w jakieś stare pieńki,potem tylko co któryś paznokiec miałam fioletowy.

Mój paznokieć był fioletowy tylko w dwóch powodów... Raz brat przytrzasnął mi palec drzwiami,myślałam,że palec odpadł,to jeden z najgorszych bólów fizycznych jakich doświadczyłam,ale kolor piękny fiolet ! Drugi powód to wtedy jak na paznokcie nałożyłam sobie fioletowy lakier tongue

Ja i młotek? hmm...jak mam do zawieszenia obrazek w domu,to zamiast młotka,uzywam dużego kamienia. Specjalnie sobie przyniosłam taki z podwórka kiedyś smile Stwierdzilam,że młotek mi się nigdy nie przyda....

Strzała napisał/a:

Pamiętam, jak wprowadziłam się do męża i nie podobały mi się stare już listwy przypodłogowe w pokoju,więc po podważałam je i powyciągałam z podłogi razem z gwozdziami.Potem poszłam z tym do garażu ,wzięłam obcęgi i zaczęłam wyciągac te gwozdzie ,wtedy przyszedł teścio,popatrzył zdziwiony i powiedział-nie wiedziałem ,że ty taka kowalowata jesteś

No co Ty...jeszcze bym się skaleczyła w paluszek yikes albo gwoździem zahaczyła o rajstopy !   Ale z Ciebie dzielna kobietka smile
ja to nawet odkurzacza nie potrafię naprawić rzutem o ściane,a przecież się starałam.

Strzała napisał/a:

Bardzo lubiłam zbierac sobie stoneczki z kartofli do słoika.Jak już było ich sporo w tych słoikach ,to zwierzątka były wypuszczane na taki duży kamień a ja wtedy bach ,bach sobie tym młotkiem,tak do ostatniej,aż już żadna nie dawała znaku życia...

yikes yikes yikes yikes AAaaaa !!!

Strzała napisał/a:

Tylko kurcze,trochę chyba sadystka jestem.

CHYBA ?!   lol

Wiecie co dziewczyny ?? Załóżcie sobie wątek o sadystycznych eksperymentach tongue  OMG co ja tu robię ? tongue
Aniu wierz mi lub nie,ale idealnie tu pasujesz big_smile

Strzała napisał/a:

Mam tez chomika który ciągle nazywa się Kuba ,chociaż to już drugi Kuba ,bo wcześniejszy sobie umarł,ale dzieci myślą ,że to cały czas ten sam Kuba..

Oszustka !  tongue

Magda napisał/a:

Spodziewałam się posta od Emci - i się zawiodłam. Ale Strzała nadrobiła tongue

PHI ! Czyli co? Mam sie zwijać? Mam sobie iść w siną dal? Już mnie nie potrzebujesz? Buuuuuu  A ja Ci zrobię na złość i zostanę big_smile

Teraz jestesmy fair tongue

Magda napisał/a:

z tego co pamiętam wydawało mi się, że Londonka jest wredna i mnie nie chce

Londonka wredna ? BUahahahahaha  Oj Ala tongue

Magda napisał/a:

Jeszcze co do facetów. Myślę, że bardziej tolerancyjni na pewno nie są. Za to leniwi owszem. I wszystko jasne. tongue

Tralalaalaa i nanannaa tongue

Alicjo tak się rozpisałaś co do tych zwierzaków... A ja sie nie mogę nadziwić jak niektórzy ludzie mogą hodować w domu tarantule te wielkie i jeszcze nazywac je pet's znaczy się pupilami ??!  Jakbym miała syna i on by hodował tarantule to nie miałabym wyjścia,pozbyłabym sie ich obojgu ! Miłość miłością,ale nie wyobrażam sobie abym już nigdy nie miała zmrużyć oka w nocy,nie mogłabym spać ! I na bank miałabym obsesję, co minutę sprawdzac czy ten pajączek tak czasem nie wylazł z akwarium i nie drepta gdzies po mieszkanku. A potem pewnie zaczełyby się schizy...widziałabym tego pajączura w szufladzie w kuchni i w lodówce...w efekcie wylądowałabym w wariatkowie yikes

Sorry moi Drodzy,ale musiałam Was tak ,,poquotować'' (cytować) bo nie zostawiliście mi innego wyboru ! Jak jestem to Wam sie pisać nie chce,ale jak znikam na zaledwie jeden dzień,to potem się ogarnąć nie mogę ze wszystkim ! yikes

Strzała stwierdzam,że dopasowałaś się do Nas ilością tekstu big_smile No i te stonki....

smile

23 510

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

No a teraz mogę zadać kilka pytań naszej nowej koŻelance big_smile

1. Jak długo jesteś mężatką ?
2. Czy Twoje dzieci są jeszcze malutkie i takie kizi mizi?
3. Masy jakieś hobby?

smile

23 511

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

haha, jaka matematyczka nam tu wyrasta! big_smile Geniusz! Umie liczyć i dodawać do 11 yikes To podejrzane? Może to czarownica ?! yikes Na stos z nią tongue

Emcia napisał/a:

No wiesz jak jest..długości się nie wybacza tylko akceptuje <hihi>  big_smile

- HAHAHAAHA -..z czego ja się śmieję sad yikes

CIEBIE! Oczywiście, że Ciebie mam na myśli. big_smile Jakie z nas sadystki, no przestań hmm Masz tu jedną, nową sadystkę tongue

Przykład już dałam. Jakaś rozkojarzona jesteś. Ciekawe czemu tongue

Vinnga napisał:

    Aniu, kiedy Ala tu weszła to pamiętam, ze zapowiedziała, że ona mało mówi i woli słuchać. Pomyślałam wtedy "o rany, jak tu rozmawiać z osobą, która tylko słucha?". A teraz zobacz jaka gaduła się z niej zrobiła smile

Dobrze ściemniała big_smile

hmm, a czekasz na wybaczenie od tej osoby? Potrzebne Ci to dla własnego spokoju ? Co do wybaczania komuś, znam fajny sposób, podobno skuteczny, chociaż nigdy go nie potrzebowałam. W razie czego, mogę napisać tongue

Ja miałam więcej zwierząt w domu hmm Bo dwie siostry i brata. Tylko pozazdrościć, rodzicom się chyba nudziło .. big_smile

hmm, czyli namawiasz mnie, żebym strzelała publicznie fochy? Ciekawe, co Beata na to, że tak mnie nastawiasz, hah big_smile


W sumie chyba nie będę się do niczego więcej odnościć, bo większość już powiedziałam. Tylko:

1. Nie, nigdzie Cię nie wyganiam yikes Zawiodłam się, bo nie zobaczyłam posta tongue Zostań :**
2. Pająki - fu.

Też bym się bała i miała jakieś przywidzenia. Wiecie, jako dziecko miałam chyba poważnie arachnofobie. Strasznie się bałam, krzyczałam, widziałam pająki. W nocy nie mogłam spać, często się budziłam z płaczem/krzykiem, bo widziałam pająki. Pamiętam, jak mama ze mną spała, bo się bałam i tak się obudziłam z krzykiem i przestraszona, i nawet jak otworzyłam oczy widziałam biegające pająki. Pamiętam, że uciekłam z łóżka. Ale sama się z tego wyleczyłam, teraz bym nawet mogła wziąć na rękę w ostateczności. W szkole podstawowej, chyba 5 klasa, była żywa lekcja przyrody. I były zadawane pytania. Pamiętam, wygrałam patyczaka tongue I własnie za właściwe odpowiedzi można było coś wygrać. Oprócz patyczaka, wygrałam jeszcze.. zabawę z tym obrzydliwym bydlakiem, wielkim, włochatym pająkiem. I podchodzi do mnie Pani z nim, ale skoro już wygrałam, głupio mi było się wycofać, więc go pogłaskałam i .. wzięłam na rękę hmm Futerko miał fajne, ale to na tyle. W życiu bym w domu takiego nie trzymała. Syn sąsiadki kiedyś takiego miał. Sytuacja: stoję na klatce, na ganku z przyjaciółką. Gadamy, śmiejemy się. Wychodzi sąsiadka taka miła zawsze była, a jakaś blada i dziwna. I pyta się nas "dziewczyny nie chcecie białej myszki" ? My nie chciałyśmy, bo wtedy miałyśmy swoje tongue A ona cos tam się pyta jeszcze i w końcu wybuchła "bo ten mój idiota Krystian kupił pająka i chce mu dać ją zjeść. Debil kompletny" i poszła. Nie pamiętam, co dokładnie móiwła, ale coś w ten deseń, pamiętam, że go troszkę powyzywała i była strasznie zdenerowana. big_smile A wiecie, że  w u nas(w Polsce) normalnie występują takie okazy, które gryzą? Są obrzydliwe! I potrafią zmienić kolor. Pamiętam, keyds takiego znalazłyśmy. Wydawał się dość przyjazny, w porwnaniu do innych, więc z dwoma koleżankami postanowiłyśmy go wziąć na ręce i przełamać ten strach. One bały się mniej, więc najpierw wzięła go jedna, potem druga, a na końcu miałam wziąć go ja. I pamiętam, już mi miała koleżanka go oddać, gdy z krzykiem i jakimiś tam niemiłymi słowami wykrzyczała, że ją ugryzł. W sumie trochę mi się nie chciało wierzyć, ale patrzę, a na palcu czerowne i kropelka krwi. Ten pająk to chyba kwietnik czy jakoś tak.

Strzała stwierdzam,że dopasowałaś się do Nas ilością tekstu big_smile No i te stonki....

- zgadzam się big_smile

Z dzieciństwa też pamiętam, że zasypiałam zawsze przy zapalonym świetle. Ale ciemności się nie bałam, zastanawiam się, skąd się to wzięło, bo nie pamiętam. smile I zastanawiam się, czemu tak bardzo bałam się pająków, i kiedy mi przeszło big_smile Czy w ten 5 klasie, czy może wcześniej? Hm, nie wiem smile

Miłego dnia tongue

23 512

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Jakoś dziwacznie napisałaś tego posta.. tongue

*haha, jaka matematyczka nam tu wyrasta! - Już jestem duża,bardziej nie urosnę tongue
*Geniusz! - Ba ! Jakieś wątpliwości ?
*Umie liczyć i dodawać do 11 - no i to by było na tyle tongue
*To podejrzane? Może to czarownica ?! - Może ?
*Na stos z nią - Małpiszonka tongue

Magda napisał/a:

- HAHAHAAHA -..z czego ja się śmieję sad yikes

Doskonale wiesz z czego <hihi>  big_smile

Magda napisał/a:

Przykład już dałam. Jakaś rozkojarzona jesteś. Ciekawe czemu tongue

Cichoooo ! Ciiii....specjalnie nie zareagowałam na ten przykład,ignorując go totalnie,bo za cholerę nie wiem jak na to odpowiedzieć,myślałam,że mi się upiecze i się z tego wyślizgnę,a Ta mi tutaj z rozkojarzeniem wyskakuje i robi aferę na całą stronę tongue

Magda napisał/a:

hmm, a czekasz na wybaczenie od tej osoby? Potrzebne Ci to dla własnego spokoju ? Co do wybaczania komuś, znam fajny sposób, podobno skuteczny, chociaż nigdy go nie potrzebowałam. W razie czego, mogę napisać

Nie lubię tkwić w konfliktach,to wzbudza u mnie długotrwały dyskomfort psychiczny. Lubię być w zgodzie z ludźmi.
I tak,przydałoby się aby te przeprosiny miały miejsce,ale nie poprzez smsa,albo telefon,tylko takie osobiście ze skruchą i zrozumieniem własnego błędu. Nie czekam na wybaczenie,bo nie ma mi czego wybaczać,ja nic nie zrobiłam. To pomówienia.  Zresztą ta osoba odsunęła się ode mnie więc chyba nadal trzyma się swoich podejrzeń. hmm
A może tak ma być? Może to dobrze,że już nie mamy kontaktu?
Tylko dziwi mnie jej zapatrzenie w siebie,to straszne nie widzieć własnych błędów. Sama siebie krzywdzi.


Magda napisał/a:

hmm, czyli namawiasz mnie, żebym strzelała publicznie fochy? Ciekawe, co Beata na to, że tak mnie nastawiasz, hah big_smile

Najwyżej mnie ugryzie tongue

Straszna ta Twoja historia o pajakach blee... Ja też miałam schizy w dziećiństwie. Zawsze miałam wrażenie,że ktoś za mną chodzi,najbardziej mi to uczucie doskwierało na klatce schodowej kiedy winda nie działała i musiałam chodzić po schodach na 10 pięto i na dół. Uwierz mi...na dół zawsze zbiegałam z szybkością jakiej u siebie nie znałam,a do góry też biegłam z takim strachem,że masakra. Albo jak byłam sama w domu,to też to czułam,bałam się,że gdy wejdę do drugiego pokoju to ktoś tam będzie..nie mam pojęcia skąd u mnie takie zajawki ?
To było naprawdę silne...  Pamiętam jeszcze akcję z pracy,miałam wtedy jakieś 20 lat. Byłam na nocce z kolegą,sami na całym zakladzie. Jak tylko gdzieś wychodził i znikał z mojego pola widzenia,to wyobraźnia mi takie akcje podpowiadała,że strach..nagle wydawało mi się,że widzę zarys faceta na końcu hali i w różnych innych miejscach..mówię Wam kosmos.
To było takie realistyczne,ale wiedzialam,że to się nie dzieje na serio smile

BYł okres w moim życiu,kiedy jeździłam pociągiem na kurs do innego miasta. W dodatku w zimie,kiedy szybko robi się ciemno.
Pewnego razu jak już wracałam z tego kursu,szłam na peron po schodach do góry,chłopak który schodził w dół złapał moją torebkę,próbując mi ją wyrwać ! Ale po chwili szarpaniny odpuścił,trzymałam ją z całych moich sił. Tyle tylko,że zamki mi powyrywał hmm  Ale uratowałam swóją własność.  A ludzie to widzieli i nic nie pomogli...ale to w sumie norma.
Wszystko pieknie ładnie,ale po tym zajściu przez jakieś 3 miesiące miałam traume. Każdego dnia kiedy tylko wychodziłam na zewnątrz z torebką obawiałam się każdej jednej osoby,która szła z naprzeciwka.Każdy wydawał mi się podejrzany i zdolny do kradzieży mojej torebki. Wtedy ściskałam torebkę mocno.  Powiem Wam,że cieszę się,że mi to przeszło,bo było OKRUTNIE UCIĄŻLIWE !! 

Pozdrawiam smile

23 513

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Wow..jestem pod wrażeniem yikes

23 514

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

A czego?

Czytam, patrzę, nie odpisuję. Nie dlatego, ze Was już nie lubię. Po winie literki mi się plączą. Wcześniej nie miałam okazji. Byłam przecież u rodziców, a tam o dostęp do komputera musiałam z malutkim, 100-kilowym braciszkiem walczyć.

Tylko jedno spostrzeżenie. Nastawcie się, że jak już będę miała czas to będę tu wywlekać najbardziej intymne szczegóły. Bo mój mężczyzna, po 4 dniach samotności przyjechał po mnie na dworzec. I zaczął wypominać wszelkie wpisy z ostatnich dni. Wnioski są zaskakujące - z moich wypowiedzi w kafejce Mięsko wszystko zakodował w swoim móżdżku. Z wielu moich godzin wywodów w realu - niewiele pamięta. Więc chyba oczywiste, że lepiej i skuteczniej przemawiać do niego przez monitor?

Odniosę się tylko do jednego... Kurde, oszczędziłam Wam opowieści o stonkach, myśląc, że to zbyt brutalne dla Emci i Ali. A tu przychodzi sobie Ania i pobija moje wszelkie opowieści o edukacji poprzez zwierzęta... No to Wam powiem, że ja też tłukłam stonki. Nie młotkiem wprawdzie, ale kamieniem. I miałam tyle "serca", że stonkom, którym udało się dotrzeć do krawędzi pieńka zanim je utłukłam - życie było darowane tongue

Aniu, Twoja rybka nazwa się bojownik. Też taką mam. Znaczy mam całe akwarium (to moje) i kulę z niebieska rybką w pokoju Żaby. Podobno bojownik jest bardzo odporną rybką, jedyne wymagania ma do temperatury - powinien mieć temperaturę powyżej 25 stopni. Żaby bojownik ma 21 (grzałka padła) i żyje. Baaaardzo odporna rybka smile

Kurde, strasznie trudne to pisanie dzisiaj. I bardzo czasochłonne. Więc kończę. Zawitam do Was jutro z trzeźwym (powiedzmy: wyspanym) umysłem.

Dobranoc smile

23 515

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
Ema napisał/a:

Wow..jestem pod wrażeniem yikes

Vinnga napisał/a:

A czego?

Waszego milczenia Pijaczko tongue     


Nie mam już dziś siły pisać więcej...

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

23 516

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

haha, mamy tutaj pijaka. big_smile Rada na dziś: czym się strułeś, tym się lecz.

biedne stonki, jesteście powalone yikes yikes yikes To ja dodam historię o mojej koleżance, może Wam ulży. Miała na imię Sandra i była starsza. Nie pamiętam, jak wyglądała, ale wiem, że miała psa boksera, dużego. Trochę się go bałam, ale strasznie mi się podobał big_smile Ale to nieważne. Kiedyś ktoś znalazł pisklaka - takiego małego, bez piór, cały różowy. I ktoś mu dał coś do zjedzenia, tak na siłę. A, że mały nie mógł przełknąć, to Sandra udusiła go klamerką do prania, wiecie, żeby się nie męczył smile I dla mnie takie opowieści brutalne nie są. Ale powalone jesteście tongue

Ja dzisiaj też jak ćwierć-człowiek, bo też jestem zmęczona. Więc życzę miłego dnia, i co niektórym małego kaca. tongue

23 517

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Skąd te przedziwne insynuacje o dręczącym mnie dzisiaj kacu? Muszę Was rozczarować - po 1 (niecałym) winie to ja kaca nie mam w zwyczaju mieć. W ogóle nie miewam kaca. Jak się porządnie schlam, to wtedy następny dzień nadal jestem pijana i pewnie kaca mam dopiero kolejnej nocy, więc nie jest dotkliwy tongue A jak tylko lekko umoczę dziób w alkoholu (jak wczoraj) to po czym mam mieć kaca? Toż wino to jak sok, tylko troszkę stary...

Ja się czuję jak cały człowiek, co oznacza, że Ala piła więcej tongue

Ptaszka klamerką? yikes Jestem strząśnięta tym okrucieństwem smile Ciekawe, skąd ona taki pomysł wytrzasnęła? Nie prościej było takie zwierzę trzepnąć o beton, jak to ja robiłam? Albo zostawić z nadzieją, że je "mama znajdzie"?

O schizach z dzieciństwa: najdłużej bałam sie kościotrupa. Rodzice trzymali na szafie różne czasopisma kryminalne z tamtych czasów. Oczywiście je znalazłam i namiętnie czytałam od deski do deski. I tam była jakaś historia o morderstwie i zwłokach zamurowanych w piwnicy, które po latach zostały odkryte jako kościotrup w ścianie. I potem się bałam chodzić do piwnicy, w szczególności po ziemniaki, które leżały pod schodami, a przestrzeń pod schodami wydawała mi się idealnym miejscem do trzymania kościotrupa... I ta schiza mi sie przez kilka lat utrzymywała.

A moje siostra bała się świńskiego łba. Też w piwnicy smile No bo w czasach, kiedy dziadek hodował świnki - czasem było świniobicie. Wtedy w jednym pomieszczeniu w piwnicy był rozkładany taki stół z desek i tam lądowało mięso i było porcjowane itp. Tam też lądowała świńska główka. Leżała tak na tych dechach i patrzyła na każdego, kto wchodził do piwnicy tongue Moja siostra nie wchodziła do piwnicy prawie nigdy, bo zawsze jej sie wydawało, że ten świński łeb ją będzie tam ganiał (nawet, jeśli go tam od dawna nie było).

23 518

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Kolejne odniesienia: tym razem o koloryzowaniu rzeczywistości na swoją korzyść. Moim zdaniem każdy człowiek to robi. Ja robię to notorycznie. Jestem tego świadoma i nie uważam za coś szkodliwego smile Po jakie licho miałabym się zadręczać, że toster, którego nie kupiłam jest lepszy od tego, który mam? Więc będę podkreślała zalety tego, który mam, bo fajnie jest być zadowoloną ze swojego wyboru tongue
Ja nawet umiem przewidzieć sytuację, kiedy będę naciągała rzeczywistość smile Np. muszę dokonać wyboru, czy puścić Żabę do szkoły w najbliższym roku szkolnym, czy jeszcze za rok. To strasznie trudna decyzja, ale kiedy już ją podejmę to na pewno będę widziała same zalety mojej decyzji i dużo wad opcji, którą odrzuciłam smile To chyba zdrowo na głowę robi, no nie?

23 519

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Witam wszystkich, i oświadczam nikogo nie pogryzłam smile nie zamknęli mnie w więzieniu. Uczę się pilnie przez całe ranki, ze swej drogowej wrednej czytanki...

Wrrrrrrrr i jeszcze raz wrrrrrr  to co mnie ostatnio spotyka. Oj musiała bym pisać z godzinę.

Czytam co u was, witam Strzałę czyli Anię  i powiem wam że też uważam ze ona tu świetnie pasuje.

Kurna co się tu zrobiło klub sadystyczno- zwierzęcy, matko i polko gdzie ja wlazłam ... smile

Napiszę więcej tylko nie mam teraz czasu, ale do wieczora wyprodukuję się na pewno.

Całuski dla wszystkich , Emci Ali Anki Beatki ( a propo jestem za twoja prezydenturą ) no i Raffaello ty tez niedobry Zorrro smile

23 520

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

O kacu - myślałam, że jesteś porządnie pijana, gdyż nie trafiałaś w literki big_smile

Ooo, ktoż nam się tu pojawił ? tongue Czekamy na tego dłuższego posta, mam nadzieję, że dotrzymasz obietnicy, nie to co Rafałek. hmm

Ja nie jestem sadystką. Ja kochałam zwierzątka i żadnego nie uśmiercałam! Nie rzucałam nimi o beton sad 

Niczego się nie bałam, poza pająkami tongue

A ja stanowczo powiem, że nick Ani jest dopasowany. Szybko wpada, jak taka strzała i równie szybko wypada. hmm A to nic dobrego. tongue

Miłego dzionka Wam smile I dziękuję za całuska, łap też różyczko :*

23 521

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Halooo już jestem.Pozdrawiam wszystkie sadystki i te nie sadystki też smile
Dzięki za oficjalne powitania od Emci ,Różyczki itd.

Wspominałam ostatnio ,że mam sporo pracy i dopiero dzisiaj (choc padam na zęby) jestem w stanie coś napisac.
A praca tylko dorywcza i tak wyszło,że akurat wszystko zbiegło się w ciągu godzinowym.
W domu już się nasiedziałam ,bo 180 dni byłam na zwolnieniu ,a teraz udało mi się załapac na kuronia .
Trafiła się robota to się zgodziłam,a kasa się przyda przecież chociażby na gwiazdkę.
Jak mnie nie ma to teściowa z dziecmi lub mąż(on też pracuje).

A tak apropo to mogłybyście coś więcej napisac o sobie,bo nie bardzo was kojarzę.(choc odrobinę)
To by było za trudne, żebym czytała o was od początku.
Na razie to mam takie skojarzenia iż :
Rafix(filozof) to Mięsko Vinngi (gdzieś to mi tak się skojarzyło)
Ema mieszka w Londynie(Londynka)
Vinga imprezuje i koncertuje i nie ma kaca(uodporniona)
Magda ma chłopaka
Różyczka robi prawko

Powrócę do tematu o zwierzątkach.
Sadystką już nie jestem,na pewno nie.Bo teraz, jak mam np muchy w domu to ich nie biję ,tylko łapię i wyrzucam przez okno,lub na korytarz ,żeby sobie do szwagra poleciała,ha to jaka ze mnie sadystka?
A skoro mowa o muchach to mój braciszek był bardziej brutalny,pamiętam jak łapał te muchy i po kolei wyrywał jej najpierw skrzydła potem nogi,nie mogłam na to patrzec.
Przypomniał mi się kawał,może znacie ,jak nie to posłuchajcie.
Był sobie doktorek, który przeprowadzał doświadczenia na muchach.
Złapał muche i wyrwał jej jedną nogę ,po czym kazał jej iśc i mucha poszła.
Potem tej samej wyrwał drugą nogę i znowu kazał jej iśc i znowu poszła.
Dalej po kolei reszte nóg i za każdym razem mucha jakoś szła dalej.
W końcu została tylko jedna noga,którą doktorek wyrwał .
Na jego polecenie-mucho idz, zero reakcji mucha siedzi.
Doktorek zanotował wniosek z doświadczenia-Po wyrwaniu wszystkich nóg mucha straciła słuch smile

Jeśli chodzi o kota to będąc dzieckiem nie miałam pojęcia nawet, że istnieje ktoś taki, jak weterynarz.Zresztą nawet jakbym i wiedziała to i tak nie byłoby go komu zawieśc.
A na pytanie czemu moja mamusia aż tak nie znosiła tego kotka to trudno jest odpowiedziec.Ta kobieta nikogo nie znosiła ,poza sobą .
W piosence są takie słowa "babe zesłał Bóg ,raz mu wyszedł taki cud".,a ja uważam ,że baba która mnie urodziła pochodzi od samego czarta.
Ona nie musi nic mówic,wystarczy,że zabija wzrokiem.A jak już coś powie to ładuje nóż prosto w serce.
Nic już do niej nie czuje i wiem ,że ma mnie w d... .Wolę zapomniec o niej.

Dalej co do mnie to jestem mężatką od 12 lat,sporo już tych latek naleciało.Bywa różnie raz lepiej ,raz gorzej.Takie życie.
Dzieci mam dwójkę już trochę starsze niż takie kizi mizi ,córka ma już 10 lat,niedługo mnie przerośnie,ale taka laaaska jak nie wiem i wcale się nie chwalę.
Synek ma 6 lat i chodzi do zeróweczki, to taki mój facecik ,moim największym marzeniem było miec syna.Normalnie często patrzę się na niego i nie mogę uwierzyc ,że właśnie go mam,to taki cud.
Hobby ,zawsze ,ale to zawsze chciałam byc piłkarzem,dlatego baaaardzo lubię grac w nogę,gram raczej z dzieciakami na podwórku i nadal je ogrywam.
Czekam na mecze Euro,będzie wojna z mężem ,ale ja jestem uparta ,a on nie lubi meczów smile

Tak ,tak moja niebieska rybka to bojownik.Nigdy nie brałam pod uwagę jaką ma temperaturę ,bo w kuli nie mam grzałki  i nie miałam.Jak wyczyszczę akwarium to leję zimną wodę z kranu i nic się nie dzieje,rybka już jest ok 2 lat i żyje.

Sorki za pismo ,pózno i już nie wszystko mi funkcjonuje.

Siemka smile smile smile

23 522 Ostatnio edytowany przez Ema (2011-12-06 02:54:07)

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Obrazek dodany przez użytkowniczkę  sama nie wiem co jest brutalniejsze,zabijanie stonek młotkiem czy kamieniem? Biedne one...że też nie miały szansy się utopić albo powiesić tongue Ale aby okaleczać i tak zostawić to już totalne zbrodnialstwo... ( to,że zostawiałam muchy bez jednego skrzydełka nie zalicza się do zbrodni roll )

,,zwierzę trzepnąć o beton'' -     yikes yikes

Twoja historia o kościotrupie dosyć oryginalna... ja bym w tej piwnicy stopy nie postawiła!
A Twoja Żaba boi się czegoś ? Jakiś potworów z pod łóżka?


Mnie brat straszył Bebokiem...nigdy gościa na oczy nie widziałam,ale strasznie się go bałam!   Nie wiem czy znacie BOBKA z Muminków ? Taki mały kudłaty dziwak z uśmiechem jak terrorysta . W sumie zabawny.  Więc wyobrażałam sobie,że ten BEBOK wygląda podobnie,tylko,że jest o wiele wiele większy i straszniejszy. I zastanawiałam się jak on się mieści pod moim łóżkiem ? Bo musicie wiedzieć,że do łóżka nie wchodziłam tylko wskakiwałam,naprawdę. Bałam się,że jak tylko stanę obok łóżka to BEbok złapie mnie za nogę i wciągnę.

I wiecie co? Może skończymy z tymi brutalnymi historiami...aż strach pomyśleć jak się bawią dzieci z owadami i zwierzątkami z dzisiejszą techniką i możliwościami ?! yikes


Obrazek dodany przez użytkowniczkę  jak miło,że się pojawiłaś smile   Jaka ulga,że nie pogryzłaś nikogo Ufff..
Wredna czytanka?  U lalala....nie złość się,bo to piękności szkodzi.
Pewność co do wyprodukowania czasu zgasła tongue  Ale postaraj się jutro,bo chętnie poczytam posta pisanego Twoim charakterem smile I mam do Ciebie pytanie.

A wiecie co? Wkurzyłam się i coś postanowiłam. Zdawałam na prawo jazdy trzy razy. Trzy razy oblałam test teoretyczny..wiem porażka.  Na swoją prośbę miałam dodanego Polskiego lektora,aby było mi łatwiej. Z tego tez względu musiałam zdobyć materiał do nauki w języku Polskim,co nie było łatwe,a potem i tak się okazało,że podobno miałam złą wersję tych testów do nauki...  Więc teraz będę się uczyć w języku angielskim,mam książkę.  Może w ten sposób się uda?
Będzie to trochę trudniejsze,ale zawzięłam się. Może nie zawsze należy wybierać łatwiejszą drogę..a jak mi się uda i zdam,to wyobraźcie sobie ta satysfakcję smile  Zaczynam się uczyć już teraz,a na testy zapiszę się na drugi rok,może już w styczniu,zobaczę jak mi to pójdzie.  I jest dodatkowy plus,na pewno nauczę sie przy okazji sporo nowych słówek i określeń.
Tak bym chciała mieć prawo jazdy i jeździć tam gdzie chcę i kiedy tylko tego zapragnę! Ahh..taka niezależność.

Obrazek dodany przez użytkowniczkę co to za określenie ,,powalone'' ?  tongue  Co się tak oszczędzasz w tych wypowiedziach ? Nawet nie mam się do czego przyczepić ... Już nie bądź taka skromna tongue  Na pewno znajdzie się jeszcze coś czego się bałaś...hmmm



Dziś zdałam sobie sprawę z tego,że nie da się wyprzeć przeszłości. I jak bardzo by się chciało ją ukryć przed sobą samym,ona i tak znajdzie wyjście by doskwierać. Ciąży każdego dnia,czasem nie wiedząc,że podejmowane działania czy decyzje lub nachodzące myśli są spowodowane właśnie wydarzeniami z przeszłości, o których myślało się,że są już daleko za nami.
Dopóki nie zmierzymy się z przeszłością,to nigdy ten ciężar nie spadnie,zawsze będzie. Ale czasem nie da się go pozbyć.


Obrazek dodany przez użytkowniczkę

23 523

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

I tak Obrazek dodany przez użytkowniczkę dowaliła mi roboty  tongue tongue

23 524

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Strzała Ty spryciulo,sprawiłaś,że cały post będzie do Ciebie,dobrze niech Dziewczyny zazdroszczą tongue

Słyszałam o padaniu na ryjek,na gębę,na pysk,o padaniu z wyczerpania na zadek nawet...ale jestem ciekawa jak wyglada padanie na zęby ?!   tongue

Ależ długi ,,urlop'' miałaś,to musiało być coś poważnego,ale spokojnie nie jestem taka bezczelna,aby wypytywać smile
No dobra jestem....ale będę udawać,że nie roll

Strzała napisał/a:

Na razie to mam takie skojarzenia iż :
Rafix(filozof) to Mięsko Vinngi (gdzieś to mi tak się skojarzyło)
Ema mieszka w Londynie(Londynka)
Vinga imprezuje i koncertuje i nie ma kaca(uodporniona)
Magda ma chłopaka
Różyczka robi prawko

Ale będzie ubaw jak Dziewczyny przyjdą...zwłaszcza Beata lol  Nie mogę się doczekać big_smile

Ja opowiem o sobie więc,abyś nie czuła się tutaj taka obca smile

Nie mieszkam w Londynie dzięki Bogu albo innej sile,ale jesteś na dobrym tropie smile
Mieszkam w Irlandii w małej uroczej tętniącej życiem w lato, a martwej w zimie <lecz nadal uroczej> wiosce Muminków od lat 5 smile  Ilość mieszkańców ok. 1000  .   I właśnie zaczął padać grad ! Jak miło.. hmm Stuka mi po oknach i nie pozwala się delektować muzyką hmm 
Mam tyle lat na ile wyglądam tongue  Nie mam dziecków  jeszcze smile Choć czuję,że spokojnie mogłabym mieć już gromadkę big_smile  Miałam narzeczonego przez prawie 8 lat,ale się rozstaliśmy juz tutaj w Irlandii. Ale nie martw się mam nowego chłopaka od ponad roku,tyle tylko,że On mieszka daleko ode mnie więc widzimy się tylko kilka razy w roku. Mieszka w Szkocji. Przyjedzie do mnie na święta na trzy tygodnie,więc będę pewnie mniej zaglądać tutaj między 18 grudnia a 8 stycznia.  Ale Wy mi wybaczycie,bo rozumiecie,że mamy dużo do nadrobienia big_smile Zaczepił mnie na NK miłym komentarzem i tak się poznaliśmy smile

Mogę powiedzieć,że już praktycznie mieszkam sama,ponieważ mój dotychczasowy współlokator wyjeżdża do Polski 20 grudnia.
Wszystkie opłaty spadną na mnie,więc jak przestanę pojawiać się tutaj w godzinach nocnych,to będzie znak,że poszłam zarabiać w ,,naturalny'' sposób na rachunki tongue
Interesuję się fotografią,lubię słuchać muzyki naprawdę różnej.
Jestem cukiernikiem z zawodu,a tutaj pracuje w Hotelu. Zajmuję się wszystkim po trochu. Właściwie to mam coraz więcej obowiązków a podwyżka żadna się nie szykuje,ale nie przeszkadza mi to,przynajmniej jestem gdzieś do czegoś potrzebna i jestem w stanie zrobić to,o co jestem proszona smile W Polsce mogłabym tylko pomarzyć o takich zarobkach.

Jak masz jeszcze jakieś pytania to się nie krępuj big_smile
Biedna Ania...dowiedziałaś się więcej niż chciałaś lol  Teraz musisz z tym żyć tongue

Dowcip dobry ! Hahahaha lol

Strzała napisał/a:

Nic już do niej nie czuje i wiem ,że ma mnie w d... .Wolę zapomniec o niej.

Przykre okoliczności,ale witaj w klubie hmm   <przytulam>

Z pewnością fajnie się obserwuje własne dzieci jak dorastają. Jeszcze chwila a córka,będzie przyprowadzać chłopaków i przechodzić pierwszy okres,te wahania nastrojów i bunt...no chyba ,że to już tongue
Ja bym chciała 3 córki big_smile  Byłoby super ! Nie mogę się doczekać,aż będę miała własne dzieci smile
Ale powiem Wam,że będę mieć syna na bank! Po prostu to czuję.

LUBISZ PIŁKĘ NOŻNĄ ?????? CHCIAŁAŚ BYĆ PIŁKARZEM ????  yikes yikes yikes  Wielkie gały !!     A co z ładnymi sukienkami,kokardkami na skarpetkach,lakierkami ??!   tongue  Hmm..ale barbie lubiłaś?

PS>>
Jedno pytanie? Byłaś Kujonem w szkole? Pleaseee powiedz mi,że nie big_smile   <będzie dwie na dwie>  I jeszcze z Różyczki trzeba prawdę wyciągnąć big_smile

23 525

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

O kurcze, jak mi brakuje jakiejś stronki, z której bym mogła ściągnąć szybciutko wieeeelkie oczy...

Strzała napisał/a:

Rafix(filozof) to Mięsko Vinngi (gdzieś to mi tak się skojarzyło)
(...)
Vinga imprezuje i koncertuje i nie ma kaca(uodporniona)

No cóż, Rafix - mięsko niczego sobie - ale nie moje smile
smile smile smile
Moje Mięsko też jest na forum. Pamiętam, jak Mięsko się szczyciło, kiedy zaczynałam, że lata świetlne miną zanim przegonię jego 700-ileśtam postów tongue Teraz się od dawna nie udziela, ale wczoraj zagroził, że zacznie (bo jak na razie tylko czyta, chyba jest bardziej na bieżąco niż ja smile ).
A nie mam kaca, bo mam dobre, podlaskie geny smile Gdyby to była kwestia treningu to bym miała wspomnienia kaców. A ja nie miałam nigdy prawdziwego kaca. Zawsze mi się chce pić na drugi dzień (to niby objaw kaca, ale mało uciążliwy, jeśli się w połączeniu z innymi nie pojawia) i to wszystko. Kilka razy trochę mnie głowa bolała i kilka razy byłam trochę śpiąca i zmęczona. Nigdy żadnych dolegliwości żołądkowych, żadnego porządnego bólu głowy ani złego samopoczucia.

Hahaha, nie widziałam jeszcze pary, która by była zainteresowana piłką nożną w takim samym stopniu. Mam koleżankę, która namiętnie ogląda wszystkie mecze i toczy boje ze swoim mężem, który meczy nie lubi smile A teraz Strzałka następna smile

Wyrzucać muchy na korytarz? W sumie moje doświadczalne bestialstwo przeszło mi zupełnie (teraz nie umiałabym chyba nic z tych rzeczy zrobić, które robiłam bez mrugnięcia okiem) - muchy są wyjątkiem. Nienawidzę tego draństwa! Bleee. Więc je nadal chętnie morduję. Najlepiej tylko trochę przygłuszyć ścierą i do akwarium wink Rybki się cieszą smile

O sobie Ci nie muszę opowiadać, bo wiesz całkiem sporo smile Tylko Mięska mylisz tongue

Ema napisał/a:

sama nie wiem co jest brutalniejsze,zabijanie stonek młotkiem czy kamieniem? Biedne one...że też nie miały szansy się utopić albo powiesić.

Niektóre miały. Przynajmniej, jeśli chodzi o utopienie. Zbierałam pełen słoik stonek, dolewałam wody i zakręcałam. To nie ja wymyśliłam - taka na wsi panowała metoda mordowania tych szkodników. One tam strasznie długo żyły! Czasem po wielu dniach nadal się ruszały. Szybciej było, jeśli wystawiło się ten słoik na słońce. W ciepłej wodzie szybciej się topiły. O fuj, jaka masakra. W sumie to nawet o tym zapomniałam, dopiero jak napisałaś o topieniu to mi się przypomniało.
A swoją drogą to zadziwia mnie, jak starsi ludzie na wsi utrudniali sobie życie. No. te stonki. Moja ciocia staruszka miała kawałeczek pola i uparcie odmawiała przyjęcia do świadomości, że jest już cywilizacja, więc stosowała na tym poletku metody z czasów jej rodziców. Normalnie żywą lekcję historii miałam tongue I np ona zbierała stonki do słoika a potem zasypywała je takim niebieskim proszkiem. Zapomniałam jak ten proszek się nazywa, ale był trujący (psy też się nim posypywało - oczywiście, żeby pchły zdechły, psy żyły dalej smile ). I tak sobie myślę - czy nie prościej było te stonki rozdeptać/młotkiem/kamieniem niż posypywać proszkiem i czekać aż zdechną? Albo zalewać wodą i zakręcać słoik?

Ema napisał/a:

Ale aby okaleczać i tak zostawić to już totalne zbrodnialstwo... ( to,że zostawiałam muchy bez jednego skrzydełka nie zalicza się do zbrodni roll )

No nie, u Ciebie to po prostu akt miłosierdzia smile

Marzenko, a czy Ty czegoś się nauczyłaś w szkole i wykorzystujesz tę wiedzę? Zapomniałam, że jesteś cukiernikiem (a może nie wiedziałam?). Umiesz zrobić w tej dziedzinie więcej niż przeciętny człowiek? Robisz czasem jakieś słodkie cuda?

Koniecznie idź na prawko! To wybitnie do Ciebie niepodobne, że nie masz!

Już czwarty dzień zmagam się z dziwną chorobą Żaby. Ma gorączkę i nic więcej. od 4 dni. Wczoraj byłam z nią u lekarza. Pani dr powiedziała, że Żaba zdrowa i że trzeba poczekać, aż gorączka zniknie albo się w coś zamieni. O losie!

23 526

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Witam Was :*

Strzałka napisał/a:

Na razie to mam takie skojarzenia iż :
Rafix(filozof) to Mięsko Vinngi (gdzieś to mi tak się skojarzyło)
Ema mieszka w Londynie(Londynka)
Vinga imprezuje i koncertuje i nie ma kaca(uodporniona)
Magda ma chłopaka
Różyczka robi prawko

Magda, że ja Magda ? Mogę wiedzieć, skąd takie skojarzenie ? big_smile Vinga imprezuje, hahah. Niedawno była jakąś męczennicą, o ile pamiętam tongue Rafix i mięsko Vingi, ciekawe jakby na to zareagował big_smile Ema i Londonka to dwie różne osoby tongue Powiem tylko, że nazywam się Ala, Magda to tylko nick.

Pominę to "o sobie"na początku chyba też nie pisałam. Wyrobisz sobie zdanie z czasem smile

Co do much - też nie mam serca ich zabijać hmm I wyrzucam za okno. Inaczej, jak jestem na wsi. Wtedy to z radością - cap - packą na muchy tongue Kawału nie znałam, ale jest dla mnie zbyt brutalny. Nie lubię takiego poczucia humoru. Pamiętam, pewnien nauczyciel kiedyś z tekstem "Ile murzynka wyrzuca śmieci? 9 miesięcy" - i nie, nie był rasistą, ale śmieszyły go takie rzeczy.

Co do mamy - czytałam Twojego posta, gdzieś na forum. Szczerze Ci współczuję, naprawdę. Mam nadzieję, że teraz się jakoś trzymasz i jest dobrze. wink I wcześniej było pytanie o wybaczaniu. Nie masz potrzeby wybaczania jej ?

Hahah, Bebok? Ojoj. Uważaj, pogryzie Cię. Zimą się rozmnażają i jest ich pełno! yikes Nigdy w życiu nie bałam się żadnych potworów, a starsze siostry mnie nieczym nie straszyły smile

Określenie powalone.. No wiecie. Nie chciałam tu używać bardziej niecenzuralnych słów tongue Haha! Bardzo dobrze, Emuś. Nie wolno mnie się czepiać. smile hmm, chyba się nie bałam, nie przypominam sobie tongue Czy prawo do krępujących pytań ma prawo tylko Ania ? big_smile big_smile big_smile

Czy fajnie jak dzieci dorastają? Nie wiem. Z jednej strony pewnie tak, super. Ale z drugiej świadomość, że Cię opuszczą i nie będziesz już dla nich takim priorytetem? Będą miały swoje życie, a Ty nie będziesz częścią przewodnią? Pewnie nie. Ale każdy medal ma dwie strony smile

A wiecie, że ja nigdy nie lubiłam sukienek ani niczego? Nie byłam typową panienką. Bo po co? Drzewa są takie fajne! A wiszące tam kasztany? Albo bitwa na śnieżki z chłopakami? Podchody albo gra w piłkę? I jak by tu można to wszystko, z sukienką robić hmm

A Twoje ryby te muchy jedzą ? yikes

Fuj. Te zwyczaje na wsi. To straszne. Nie można było ich normalnie zatłuc? Bezboleśnie? smile A przy okazji. Słyszałam, że jest taki okres, że lata tak strasznie dużo chrabąszczy. I wtedy je się tak zabija normalnie paletkami w powietrzu. Chodzi o to, że jest ich tak strasznie gęsto i masowo można je wybić tongue

Mmm, cukiernik. Upiecz coś ładnego i wrzuć fotkę big_smile Może nam ślinka pocieknie tongue

Poczekać, aż w coś się zamieni - ciekawe. Z kolei, mój lekarz, zawsze mówił "leczenie odpronościowe" i tydzień zwolnienia ze szkoły. Zawsze! Chyba, że już bardzo powaznie, to dawał inny lek. A tak to witaminki i nic. Nawet, jak byłam zdrowa i poszłam - tydzień bez szkoły big_smile

Piszę, piszę. Patrzę, koniec posta hmm A się zapędziłam big_smile Więc życzę Wam wszystkiego najlpeszego z okazji Mikołajek(obchodzicie?) i ogólnie miłego dnia :*

23 527 Ostatnio edytowany przez Ema (2011-12-06 18:01:16)

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Obrazek dodany przez użytkowniczkę


Mam dla Was kilka upominków w Mikołajki,wybierzcie sobie co tylko chcecie smile


Obrazek dodany przez użytkowniczkę       
                                                                     

Obrazek dodany przez użytkowniczkę



Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

23 528

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Ja też rzadko doprowadzam się do stanu kaca...zazwyczaj dolega mi tylko to,że bardzo chce mi się pić i nic więcej.  smile

Zdałam sobie sprawę z tego,że ja tutaj nie mam problemów z muchami przez cały rok big_smile W pracy tylko czasem ktoś się ugania ze ścierą za tą natrętną tłustą bestią  .

Biedne stonki w tym słoiku,to już lepiej było rzeczywiście raz je młotkiem potraktować i koniec ich cierpień,a w tej wodzie ile się musiały namęczyć hmm  To naprawdę masakra.

Rozczaruję Cię Beata,nie potrafię robić żadnych słodkich cudów. Nie mam do tego albo talentu albo byłam na złej praktyce,na której nauczyłam się nie wiele.  Moja praktyka trwała 3 lata. Tylko tyle czasu pracowałam w tym zawodzie. I uwierzcie mi,pracowałam potem w wielu innych miejscach i z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć,że praca w cukierni była najgorsza i najcięższa pod względem fizycznym jak i psychicznym.
Moja praca tam polegała głownie na wyrabianiu kruchych ciasteczek,kokosanek,ptysi,eklerów,rogalików,bajaderek i tym podobnej drobnicy,potem to wszystko udekorować...zajmowało mi to całą dniówkę. Czasem się nie wyrabiałam. Nigdy nie zrobiłam żadnego sernika,makowca czy szarlotki..tym zajmowała się nocka. Jak i wieloma innymi wyrobami. Więc nawet nie miałam okazji zobaczyć jak się wyrabia te ciasta. A jeszcze robiłam pączki i drożdzówki. Tak to już było u nas w zakładzie,każdy miał swoją sekcje. Jak ja nie lubiłam robić tych ptysiów i eklerów....wyrabiane tego ciasta klejącego doprowadzało mnie do szału. A torty ?? Do tego była w zakładzie tylko jedna osoba... hmm
Więc dużo się tam nie nauczyłam. Moja wiedza co do ciast i tortów to była tylko teoria wyniesiona ze szkoły. Później dodano mi obowiązków i robiłam różne zimne desery z galaretką,owocami itp. Najlepsze w tym wszystkim jest to,że wiele produktow do wyrobu tych ciast to była sama chemia.Np.zamiast użyć mąki+jajka to była jedna specjalna mieszanka,która już to zawierała.  Takich mieszanek było bardzo dużo,więc jakbym chciala zrobić dane ciasto w domu to nie ma o tym mowy,bo nikt do końca nie wiedział co to ciasto zawiera .
Powiem Wam,że bardzo mnie to wszystko czego się w szkole uczyłam interesowało,ale szkoda,że w pracy nie można byłó wykorzystać tej wiedzy.
Z czasem cała ta wiedza uciekla mi z głowy,bo nie pracowalam w tym zawodzie nigdy więcej. Nie wiem co ja sobie myslałam idąc w ten profil....to jest straszna harówa ! W pracy trzeba było byc o 5 rano i zazwyczaj do 17-18.
Szefowa była wredna,najgorszy szef jakiego kiedykolwiek miałam.  Uwierzycie,że przez 3 lata mojej pracy tam Ona nigdy nie wypowiedziala mojego imienia?? Mówila do mnie ,,Malutka''  yikes  Bo byłam tam najmniejsza i najdrobniejsza...też mi powód.
Nawet nie wiecie co taka praca za sobą niesie..na nocce były zawsze dwie panie,nawet ich dobrze nie poznalam,bo rzadko je widzialam. One w cukiernictwie pracowały od zawsze. Jedna z nich chorowała na ręce,traciła sprawność miała operację i miała kłopoty  z kręgosłupem. Druga miała operację na nogi i też z kręgosłupem problemy....  To wszystko z tej harówy !
A ile razy się poparzyły gorącymi blachami,kiedyś jedna mało co nie wkręcila sobie ręki do maszyny.
Mogłabym opowiadać o tym okropnym miejscu godzinami,ale krótko mówiąc to był istny KOSZMAR tam pracować. Jak dobrze,że byłam tam tylko trzy lata. W sumie to mnie zahartowało na przyszłość.
Postępowanie szefowej masakra w każdym calu. Okropna osoba.
Były tez plusy oczywiście,można było jeść wszystko co się tylko chciało,na święta każdy dostawalam bardzo dużo ciasta do domu,tyle,że nie dało rady tego unieść. Wyplata też była dobra. Tylko,że co mi było po wypłacie jak nie miałam jej kiedy wydać,bo pracowałam od rana do wieczora a sklepy zamykane były o 18 ?
Wolalam miec mniej godzin i mniej kasy..na serio... Ale się rozpsiałam..sorry roll   Ale jak wchodzę na ten temat to moglabym pisać i pisać,książka by z tego wyszła. Tam było tyle akcji i niesprawiedliwośći i oszustw...
Tak więc podsumowując,moja pierwsza praca była najgorsza jakie miałam.

Oczywiśćie w domu robię różne ciasta,torty itp.  ale nie mam talentu jeśli chodzi o dekorację...to nie jest moja mocna strona. Kilka znajomych zamawiało u mnie torty na komunię i urodziny.  Jestem pewna,że były smaczne,nigdy nie przesadzam z cukrem i to jest  największa zaleta moich tortów,wiele razy mi mówiono,że wolą tort ode mnie niż ze sklepu,wlaśnie dlatego,że nie sa takie słodkie. No ale dekoracja pozostawia wiele do życzenia i ja o tym wiem. Gdybym na praktykach mogla się uczyć dekorować torty,to dziś pewnie nie miałabym z tym problemu.
Skończyłam z robieniem tortów dla znajomych,bo to strasznie jest pracochłonne... i nie bardzo się opłacało.
Tort w sklepie kosztuję od 25 euro,a ja kasowalam po 20 euro,ale czas jaki poświęciłam przy wyrabianiu tortu to masakra...
Zresztą jakby obliczyć ile piniędzy wydałam na składniki i dekoracje to się nie kalkuluje.

Tak więc piekę ciasta i torty,ake tylko dla siebie. Dekoracje nie powalają i nie znam żadnych sztuczek. Sporo już zapomniałam.
MOja cukiernia nie była prawdziwą cukiernią,myślałam,że tam będzie inaczej,że wyroby będą na 100% naturalne i takie domowe..ale cóż zrobić.

Mam nadzieję,że Twoją Żaba szybko wyzdrowieje smile 



Alicjo a do Ciebie się dziś przyczepię. tongue     Co do wybaczania matce,wiem,że pytanie jest kierowane do Ani,ale chcę coś napisac.  Może i taka potrzeba istnieje,ale nie da się jej przełożyć ponad złość,cierpienie,ból,ogromny zawód,czasem i nienawiść. Nie jest to wykonalne,zwłaszcza kiedy ta matka ma gdzieś twoję wybaczenie..Ona nawet nie zdaje sobie sprawy co jej córka nosi w sercu w stosunku do niej. Nie wie,bo ją to nie obchodzi. Ona się liczy dla siebie samej,nikt więcej.
Osoba która kocha alkohol ponad wszystko,osoba która oddała swoje dzieci dla alkoholu i wolności,osoba która ma gdzieś uczucia swoich dzieci i to co się z nimi dzieje,osoba która zniszczyła życie wszystkim swoim dzieciom i mężowi,osoba która wiele razy dostała pomoc i nie skorzystała,osoba ktora miała okazję zawalczyć o swoje dzieci,sprawić aby miały szansę na normalne życie,a było jej to obojętne... Czy taka osoba zasługuję na miano Matki??   Nie sądzę,ona nawet nie zasługuję na to by istnieć. I zdania nie zmienię.
Do szału doprowadza mnie myśl,że kiedyś może być taki dzień,że ona będzie umierająca a ja powinnam jej wybaczyć,bo umiera. Nie wiem czy będę w stanie wybaczyć,ponieważ nie widzę nawet najmniejszego cienia starania z jej strony aby naprawić to co zniszczyła.   Jeśli dałaby z siebie wszystko wiedziałabym,że się starała sprawa by wygladala inaczej.
Ale wybaczyc bo tak trzeba lub wypada? NIE ! To nie takie proste,bo trzeba swoich błędów żałować.
Jest mi tak obca jak istota z innej planety.
Na ten temat też mogłabym pisać godzinami.

Lepiej już skończę te swoje wywody.  smile

23 529

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Upiecz kiedyś dla nas tort, ja chcę zobaczyć big_smile Jeśli będziesz miała kiedyś czas. ;>

Nie mam siły dzisiaj, wybaczcie. sad Przeczytałam wszystko, prezenciki piękne tongue Co do pracy w cukierni: ciężko i bardzo szkoda. Bo dzięki wrednej szefowej i złej pracy Twoja ambicja i zainteresowanie zostały zgaszona. Sama mówiłaś, że bardzo Cię to wszystko ciekawiło. A mnie ciekawi, czy wszędzie jest tyle chemii? Bo jak tak, to ja podziękuję i sama sobie będę piekła słodkości tongue A ja Ci powiem, że umiem robić i sernik i makowiec i przeróżne ciasta. Umiem nawet robić krówki. Babcia mnie nauczyła. Pewnie nie takie dobre, jak Twoje, ale zawsze coś tongue


Co do mamy. Wiem, co czujesz, naprawdę. Ale tak się zastanawiam, czy nie potrzebujesz wybacz, dla siebie. Dla własnego spokoju. Bo chyba nie jesteś spokojna, myśląc o niej..A po co czuć nienawiść, złość i cierpieć, skoro można nie czuć nic? Wiesz, mi zawsze powtarzano, że taka osoba jest chora, myśli inaczej, nie kontroluje siebie, swoich słów, a czasem nawet emocji. Pewnie trochę w tym racji, ale takie argumenty nigdy do mnie nie przemawiały. W każdym razie, pomyśl na poważnie, czy chcesz jej przebaczyć. Nie, czy ona chce. wink

Jak już mówiłam - padam. Idę się położyć. Ale nie zasnę, nie potrafię zasypiać wcześnie. Ostatnio w ogóle nie potrafię, leżę i myślę. Później sięgam po coś do picia i leżę. Tak przez parę godzin, śpię i trzeba wstawać. I jestem nieprzytomna. Mało ważne. Dobranoc Wam :*

23 530

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
Ema napisał/a:

Dziś zdałam sobie sprawę z tego,że nie da się wyprzeć przeszłości. I jak bardzo by się chciało ją ukryć przed sobą samym,ona i tak znajdzie wyjście by doskwierać. Ciąży każdego dnia,czasem nie wiedząc,że podejmowane działania czy decyzje lub nachodzące myśli są spowodowane właśnie wydarzeniami z przeszłości, o których myślało się,że są już daleko za nami.

Tak ,zgadzam się całkowicie.To nie jest tak ,że oto któregoś dnia dochodzę do wniosku,że chcę wymazac,zapomniec pewne sprawy z przeszłości,inaczej myślec,tak ,aby ta przeszłośc nie ciągnęła za sobą żadnych konsekwencji w moim zachowaniu.To są przez lata wyuczone sposoby np reagowania na coś,innego postrzegania świata,strach przed drugą osobą z podświadomością ,że na pewno jest zle nastawiona do mnie,brak zaufania,ucieczka w swój własny świat,tworzenie wokół siebie muru .Chociaż jestem nadal jeszcze w trakcie przepracowywania całej przeszłości to jednak zdaję sobie sprawę,że w 100% nie da się pozbyc wszystkiego i będę z tym życ.

Emcia padanie na zęby to coś podobnego jak na gębę,no bo gdzie masz zęby smile
A i mam nadzieje,że już mi wszyscy zazdroszczą,że poświęcasz mi całego posta.Widac kto ma tu uważanie smile
180 dni urlopu? Fajnie by było gdyby to był tylko urlop,dzika plaża i takie tam...  Ale to całkowite wywrócenie życia do góry nogami, to tak naprawdę niemalże 180 dni walki uda się albo nie,albo wyjdę z tego ,dam radę,albo nie.Albo moja przeszłosc mnie pokona,albo wygram z nią. To nie było życie,to wegetacja,spanie po kilka, dosłownie 3,4 godz w nocy,życie na siłę ,bo mam dla kogo życ.A myśli strasznie czarne,skończyc to wszystko w jednej chwili,ale nie sama. Lekarz wciskał mi antydepresanty,ale nie brałam i nadal nie biorę,nie potrzebuję wspomagaczy,bo sama chciałam liczyc tylko na siebie.Miałam co innego,codzienne piwo,przy którym mogłam się poużalac co noc nad sobą.A mi dużo nie trzeba,po jednym piwie już jestem trzepnięta. Niestety nie byłam w stanie przeżywac tego całkierm na trzezwo.Chodzę też na terapię własną od kwietnia,od niedawna też mamy terapię rodzinną.
Ale któregoś dnia wreszcie się ocknęłam ,odstawiłam piwo musiałam się zmierzyc od nowa ze wszystkim.I udało się  ,"stanęłam na nogi".Dzisiaj cieszę się ,że żyje.

Emcia czy nie tęsknisz tam w tej swojej wiosce Muminków za swoim krajem ,za kimś, za czymś co polskie?
Podziwiam Cię ,że tak sobie dobrze radzisz ,jesteś silna,ale jesteś tam sama,dobrze Ci jest z tym?
Co do piłki,tak GOOL i GOLL ,jak ja to kocham.
A jakieś lakierki,sukienki trochę i owszem ,ale podobnie jak i Ali mi przeszkadzały niektóre ubrania zabawach a najbardziej jakieś długie sukienki,ponieważ często chodziłam sobie a to po drzewach ,a to po płotach,gdzie tylko można było wejśc tam wlazłam.
Raz nawet zawisłam na jednym płocie na sukience i tak sobie wisiałam dotąd, aż ciotka przyszła i mnie zdjęła smile
Innym razem ,gdy byłam jeszcze bardzo mała,koło 2 latek miałam to poszłam sobie na budowę i weszłam po schodach do takiego domu który nie był jeszcze skończony ,także schody prowadziły tak ,że można było dostac się do dymnika ,więc weszłam sobie w ten dymnik,tzn trzymałam się tylko na łokciach a nogi zwisały mi do środka,jak mnie znalezli to mało zawału nie dostali ,bo gdybym tam wpadła to nie wiadomo czy bym przeżyła :0

A kujonem nigdy nie byłam,wolałam pouczyc się ...jutro.Choc to często było tak ,że potem na siłę musiałam wszystko nadrabiac na raz ,no ale komu jak komu ,ale mi to się zawsze udawało smile

Emcia <przytulam> 

A .... i byłabym zapomniała z prezentów wybieram....Kase smile


Beatka zlituj się,nie rób takich wielkich oczu bo co będzie ,jak tak Ci zostanie smile
I kto tu mówi o Tobie -męczennica,o co chodzi?
A co do picia to myślę ,że masz po prostu twardą głowę i tyle.Szkoda ,że ja takiej nie mam,bo ja np po 2 piwach to jestem już dobrze wstawiona,a po trzech i załóżmy jeden drink to nie potrafię już nawet chodzic i autentycznie może mi się urwac film.Choc kaca też mam rzadko raczej wcale ,no może raz się zdarzyło ,ale to było po mieszance różnych rzeczy ,także trzymało mnie wszystko do południa następnego dnia.
Czyli mam rozumiec,że nadal zajmujesz się drobnymi morderstwami,a nie wiedziałam ,że rybki lubią muchy...no może namówię kogoś, kto mi to pokarze, czy to prawda,bo to takie ciekawe swoją drogą smile
Mam nadzieję ,że mi wybaczysz z tym Mięskiem...
I szybkiego powrotu do zdrowia dla Twojej Żaby smile

Ala,tak wiem ,Magda to nick. Sorki.
Straaaaaaaaasznie tajemnicza jesteś i wrażliwa,a ja taka czasem trochę bez uczuciowa w przeszłości.
Trzymam się, trzymam,no jakże inaczej.Życie ma przecież nie tylko złe strony i warto naprawdę życ ,czasem dla tej jednej pięknej chwili.
Choc dla mnie teraz wszystkie chwile porobiły się taaakie piękne,nawet jak coś lub ktoś mnie wkurzy to przecież jutro już będzie ok smile Prawda?
Zawsze byłam silna i będę silna (bardzo skromna jestem) smile
Nie rozumiem,czy ja zadaję krępujące pytania??? A jakie np???

Różyczka,co Ty tak długo tam się produkujesz? Czy pomyślałaś ,co będzie jak data ważności skończy się???  smile

Dobra  bo Was zanudzę na śmierc swoimi bazgrołami ,kończę już bo mój serial leci.
O wybaczaniu wspomnę innym razem.

Buziaki dla wszystkich smile smile smile

Posty [ 23 466 do 23 530 z 30 541 ]

Strony Poprzednia 1 … 360 361 362 363 364 … 470 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026