Ema napisał/a:Dziś zdałam sobie sprawę z tego,że nie da się wyprzeć przeszłości. I jak bardzo by się chciało ją ukryć przed sobą samym,ona i tak znajdzie wyjście by doskwierać. Ciąży każdego dnia,czasem nie wiedząc,że podejmowane działania czy decyzje lub nachodzące myśli są spowodowane właśnie wydarzeniami z przeszłości, o których myślało się,że są już daleko za nami.
Tak ,zgadzam się całkowicie.To nie jest tak ,że oto któregoś dnia dochodzę do wniosku,że chcę wymazac,zapomniec pewne sprawy z przeszłości,inaczej myślec,tak ,aby ta przeszłośc nie ciągnęła za sobą żadnych konsekwencji w moim zachowaniu.To są przez lata wyuczone sposoby np reagowania na coś,innego postrzegania świata,strach przed drugą osobą z podświadomością ,że na pewno jest zle nastawiona do mnie,brak zaufania,ucieczka w swój własny świat,tworzenie wokół siebie muru .Chociaż jestem nadal jeszcze w trakcie przepracowywania całej przeszłości to jednak zdaję sobie sprawę,że w 100% nie da się pozbyc wszystkiego i będę z tym życ.
Emcia padanie na zęby to coś podobnego jak na gębę,no bo gdzie masz zęby 
A i mam nadzieje,że już mi wszyscy zazdroszczą,że poświęcasz mi całego posta.Widac kto ma tu uważanie 
180 dni urlopu? Fajnie by było gdyby to był tylko urlop,dzika plaża i takie tam... Ale to całkowite wywrócenie życia do góry nogami, to tak naprawdę niemalże 180 dni walki uda się albo nie,albo wyjdę z tego ,dam radę,albo nie.Albo moja przeszłosc mnie pokona,albo wygram z nią. To nie było życie,to wegetacja,spanie po kilka, dosłownie 3,4 godz w nocy,życie na siłę ,bo mam dla kogo życ.A myśli strasznie czarne,skończyc to wszystko w jednej chwili,ale nie sama. Lekarz wciskał mi antydepresanty,ale nie brałam i nadal nie biorę,nie potrzebuję wspomagaczy,bo sama chciałam liczyc tylko na siebie.Miałam co innego,codzienne piwo,przy którym mogłam się poużalac co noc nad sobą.A mi dużo nie trzeba,po jednym piwie już jestem trzepnięta. Niestety nie byłam w stanie przeżywac tego całkierm na trzezwo.Chodzę też na terapię własną od kwietnia,od niedawna też mamy terapię rodzinną.
Ale któregoś dnia wreszcie się ocknęłam ,odstawiłam piwo musiałam się zmierzyc od nowa ze wszystkim.I udało się ,"stanęłam na nogi".Dzisiaj cieszę się ,że żyje.
Emcia czy nie tęsknisz tam w tej swojej wiosce Muminków za swoim krajem ,za kimś, za czymś co polskie?
Podziwiam Cię ,że tak sobie dobrze radzisz ,jesteś silna,ale jesteś tam sama,dobrze Ci jest z tym?
Co do piłki,tak GOOL i GOLL ,jak ja to kocham.
A jakieś lakierki,sukienki trochę i owszem ,ale podobnie jak i Ali mi przeszkadzały niektóre ubrania zabawach a najbardziej jakieś długie sukienki,ponieważ często chodziłam sobie a to po drzewach ,a to po płotach,gdzie tylko można było wejśc tam wlazłam.
Raz nawet zawisłam na jednym płocie na sukience i tak sobie wisiałam dotąd, aż ciotka przyszła i mnie zdjęła 
Innym razem ,gdy byłam jeszcze bardzo mała,koło 2 latek miałam to poszłam sobie na budowę i weszłam po schodach do takiego domu który nie był jeszcze skończony ,także schody prowadziły tak ,że można było dostac się do dymnika ,więc weszłam sobie w ten dymnik,tzn trzymałam się tylko na łokciach a nogi zwisały mi do środka,jak mnie znalezli to mało zawału nie dostali ,bo gdybym tam wpadła to nie wiadomo czy bym przeżyła :0
A kujonem nigdy nie byłam,wolałam pouczyc się ...jutro.Choc to często było tak ,że potem na siłę musiałam wszystko nadrabiac na raz ,no ale komu jak komu ,ale mi to się zawsze udawało
Emcia <przytulam>
A .... i byłabym zapomniała z prezentów wybieram....Kase 
Beatka zlituj się,nie rób takich wielkich oczu bo co będzie ,jak tak Ci zostanie 
I kto tu mówi o Tobie -męczennica,o co chodzi?
A co do picia to myślę ,że masz po prostu twardą głowę i tyle.Szkoda ,że ja takiej nie mam,bo ja np po 2 piwach to jestem już dobrze wstawiona,a po trzech i załóżmy jeden drink to nie potrafię już nawet chodzic i autentycznie może mi się urwac film.Choc kaca też mam rzadko raczej wcale ,no może raz się zdarzyło ,ale to było po mieszance różnych rzeczy ,także trzymało mnie wszystko do południa następnego dnia.
Czyli mam rozumiec,że nadal zajmujesz się drobnymi morderstwami,a nie wiedziałam ,że rybki lubią muchy...no może namówię kogoś, kto mi to pokarze, czy to prawda,bo to takie ciekawe swoją drogą 
Mam nadzieję ,że mi wybaczysz z tym Mięskiem...
I szybkiego powrotu do zdrowia dla Twojej Żaby 
Ala,tak wiem ,Magda to nick. Sorki.
Straaaaaaaaasznie tajemnicza jesteś i wrażliwa,a ja taka czasem trochę bez uczuciowa w przeszłości.
Trzymam się, trzymam,no jakże inaczej.Życie ma przecież nie tylko złe strony i warto naprawdę życ ,czasem dla tej jednej pięknej chwili.
Choc dla mnie teraz wszystkie chwile porobiły się taaakie piękne,nawet jak coś lub ktoś mnie wkurzy to przecież jutro już będzie ok
Prawda?
Zawsze byłam silna i będę silna (bardzo skromna jestem) 
Nie rozumiem,czy ja zadaję krępujące pytania??? A jakie np???
Różyczka,co Ty tak długo tam się produkujesz? Czy pomyślałaś ,co będzie jak data ważności skończy się??? 
Dobra bo Was zanudzę na śmierc swoimi bazgrołami ,kończę już bo mój serial leci.
O wybaczaniu wspomnę innym razem.
Buziaki dla wszystkich
