Polowanie na mięsko - szczegóły zostaw dla siebie
:*
oplucie garścią orzechów klawiatury i namiętnie do upadłej anginy mnie rozbawiło
Ja również nie miałam skojarzeń z zabawą z mężem przyjaciółki. Toż to mąż przyjaciółki.

O świętach gadać za wcześnie, spokojnie
Dentystów się od zawsze boję, więc nawet nie pocieszam. A za prawko trzymam kciuki. No i za dogadanie się, z instruktorem 
Inni mają spać, bo mogą.
I nie, za żadne grzechy nie chcę informatora przy komputerze o nowych postach. Chyba bym wiecznie niewyspana chodziła! haha 
Co do zagadki, to nadal nie jestem pewna
Świderki - są różniaste, nad morzem. Z polewamy, z posypkami, i właśnie te truskawkowe bądź jogurtowe. W mieście u mnie świderki w klasycznym wydaniu, z truskawkowymi/jogurtowymi włoskimi jedynie można się spotkać 
Baniek nigdy nie stawiałam i stawianych nie miałam, więc nie bardzo nawet wiem, co to takiego
Herbatki nie piłam, i nie mam pojęcia, jak się ją robi. Możesz powiedzieć coś na temat tego soku, to może wypróbuję
Mój szczur wszystko zanosi - tylko w swoje skrytki
Ale to chyba normalne
Z tym, że ja miałam robione testy. I na zwierzaki i na jedzonko, i na różnego rodzaju pyłki i tak dalej. I mam właśnie na jakieś pyły, których obecnie nie ma.
No właśnie o takie "przepowiadające przyszłość" horoskopy pytałam
z żadną numerologią nie miałam styczności, więc nie zagłębiam się w temat
Przy znakach zodiaku i cechach poszczególnych - moim zdaniem, są na tyle uniwersalne, że można je dopasować. Chociaż nigdy jakoś się w to nie wczytywałam i nie sprawdzałam.
Też zawsze miałam nieograniczoną możliwość brudzenia się
Znaczy, jak czasem przesadziłam i miałam już trochę latek, to mama nie była szczególnie szczęśliwa. I zawsze w zimne mnie wołała, żebym się przebrała, bo się rozchoruje
Albo żebym zjadła coś ciepłego. Ale to była troska, nie ograniczenia
Z dyfuzją też tak robiłam.
Z sokiem, albo jak wrzuca się torebkę od herbaty, tak samo. Czasem mnie denerwowało, że za wolno się rozchodzi i sama mieszałam, jak nie miałam cierpliwości. Wypicie soczku czasem wydawało się fajniejsze niż obserwowanie go 
a mi powtarzano, że "później będzie trudniej", "zacznie się w gimnazjum", "teraz to będziesz musiała się uczyć, w przedszkolu się bawiłaś". Jakoś nigdy mi to nie przeszkadzało i nie brałam tego do siebie. Teraz jest łatwo, więc teraz jest fajnie 
Nie kazano mi się uczyć, fakt. Ale po prostu nie było takiej potrzeby, same piątki przynosiłam
W każdym razie, pamiętam, że mama mi zawsze pomagała, nawet w przedszkolu z malowaniem obrazków, a później sprawdzała mi zeszyty. Pamiętam, że wtedy było tak fajnie, bo spędzałam czas z mamą i razem robiłyśmy obrazki - no czysta zabawa. A jak mi w podstawówce sprawdzała zeszyty i później mówiła "brawo" to czułam się taka wyjątkowa, przez co miałam motywacje, by być tym dobrym uczniem 
Ja zawsze słyszałam pochwały
Ale często słyszałam od mamy koleżanki z bloku, której później pomagałam, że ona siedzi nad książkami i nic, a Ala to taka mądra. I pewnie było jej przykro i dokładnie, samospełniające się proroctwo - jestem głupia->nie uczę się, bo i tak nic z tego nie wyjdzie->nie uczę się, więc jestem głupia.
Hmm. A ja chyba nigdy nie miałam takiej ciekawości do konkretnego przedmiotu. Nie lubiłam grać"państwa czy miasta", bo siostry były starsze, wszystko wiedziały, a ja nie. Więc stolic nie znałam ani nic z tych rzeczy
Zawsze oglądałam tylko programy o zwierzątkach, czytałam o nich, oglądałam obrazki. Nawet miałam parę takich części, takiej encyklopedii? Były wielkie obrazki i informacje o zwierzętach. Mama mi kiedyś kupiła. I w sumie nie pamiętam, żeby ktoś mi kiedyś nie odpowiedział na takie nurtujące mnie pytanie.
Solo Lee - Tobie się za to w jednym poście zmieściło. Podsumowując - stanowczo za krótko! 
Gadulstwo. Może nie tyle, że cecha szanowana, co pożądana.
Bo łatwiej się gada z osobą, która ma coś do powiedzenia, a nie z małomówną. Łatwiej nawiązać kontakt z osobą otwartą i gadatliwą niż zamkniętą w sobie. Co za tym idzie, łatwiej się dogadać i dojść do porozumienia
A jeśli takie gadulstwo jest męczące - co zdarza się w przypadku osób, które nawijają jak katarynka, bez sensu, to można grzecznie poprosić o przystopowanie. A przecież osoby małomównej nie poprosisz o bycie gadatliwym, bo to przeczy samo sobie
Ja niby wolę słuchać, niż mówić, jak to pisałam na początku, ale jak przyjdzie, co do czego to gadam najwięcej 