netkobietyWszystkie działy
Nasza społeczność

Netkafejka dla Przyjaciół ;)

30 540 odpowiedzi1 145 103 wyświetleniazałożony przez bianka25, 24.01.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Strony Poprzednia 1 … 358 359 360 361 362 … 470 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 336 do 23 400 z 30 541 ]

23 336

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Muszę przyznać,że to stanowcze ,,No!'' na końcu Twojego posta odbiło się echem aż w mojej lodówce,już się wystraszyłam,że to ta wędlina na mnie krzyczy,co ją tam wsadziłam pól tora tygodnia temu,że życ zaczęła i chce sie domagać wolności...

Też zauważyłam,że nasza kafejka spadła tak nisko jak jeszcze nigdy nie była sad

1. aktualne zajęcia pochłaniające czas
To co mnie najbardziej pochłania ostatnio to;
-obmyślanie intrygi lub planowanie brutalnego morderstwa ,(snucie roskosznych wizjii boleści) na su** znaczy się kobiecie, która nie rozumie co znaczy team-work ! I sprawiła,że moja granica tolerancji i cierpliwości jest tak czerwona i tak gorąca,że lada chwila wybuchne !!
-atak myśli jak sobie poradzę całkiem sama w mieszkaniu,a konkretniej jak sobie poradzę z oplatami. hmm
-niepokój o ludzi,którzy mnie otaczają
-wewnętrzne przeżywanie wyprowadzki przyjaciółki i chrzesniaka dalekooo ode mnie
-Zastanawianie się dlaczego niektorzy z ludzi i to Ci którzy wydawali się mi najbardziej bliscy okazali się nie tacy jak myslałam
-Anlizowanie znaków,które sie objawiają obecnie w moim życiu..uważam,że nic nie dzieje się bez powodu...wszystko to do czegoś zmierza,czuję się jakby powoli i monotonnie układały sie dla mnie jakies puzzle..cos się szykuje..
-Intensywne ciepłe myslenie o dwu tygodniowej wycieczce do Lanzarote i świadomośc,że gdy juz tam będę nic mnie nie będzie obchodzić ! Dosłownie wszystko będę mieć w dup** ! O !

2. temat związkowy

Wszystko doskonale smile TYlko ta odległość...zaczyna mi przeszkadzać. hmm  Ale tak to cud miód i orzeszki big_smile

3. praca/szkoła

-Szkoła-mialam zaczynać drugi rok kursu fotograficznego,ale okazało się ,że teraz musiałabym za to płacić,na co mnie aktualnie nie stać,więc zrezygnowalam.
-Praca- zawsze sprawiala mi przyjemność,uwielbialam pracowac w miejscu w ktorym pracuje do dzis,ale to zaczyna sie zmieniac..za duzo rzeczy mnie drazni,denerwuje,,wkurza,irytuje...pare osób w pracy dziala mi na nerwy..A ja nie potrafię i nie chcę,nie zamierzam sie zmuszać do pracy w atmosferze do dupy ! Do tego osoby,które mysla,że pozżerały wszystkie rozumy,wydzierają sie na niewinnych ludzi starajac sie zatuszowac swoje błedy a jednoczesnie popelniajac nastepne,które oczywiscie im uchodza na sucho,a za co na drugi dzien jakas niewinna osoba dostanie ochrzan za cos czego nie zrobila...
Są dwie osoby które totalnie doprowadzają mnie do szału ! Juz naprawde nie wiele brakuje abym powiedziala ,,Bay Bay'' !!!
Mam dość.

4. zdrówko

Dopisuje smile Ostatnio w pracy nabiłam sobie wielgachnego siniaka na kolanie.

5. najbliższe zamiary

1.Zdecydowanie co zabieram ze soba na wakacje (to nie będzie łatwe)
2.MUszę w środę pojechac odebrać swój nowiusieńki paszport z Konsulatu.
3.Dać komuś w mordę. Nawet wiem komu najchetniej bym przywaliła.
4.Zjeść budyń,który za mną chodzi od tygodnia.
5.Odlecieć.



Myslę,że sie spisałam. smile   

A teraz ;  NEXT PLEASE smile

23 337

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Helooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo  ???

23 338

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Wow, Emcia, spisałaś się smile Ale ja od czasu ostatniego posta nie zaglądałam, bo uznałam, ze to wnerwiające zaglądać, kiedy nikt nie pisze. A jak zajrzałam to nie mam czasu sie ustosunkować. Bo jak się ustosunkuję tutaj to o żadnych innych stosunkach dzisiaj nie będzie mowy tongue

23 339 Ostatnio edytowany przez alaclaudie (2011-09-28 23:12:58)

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Niemożliwe, Beatko żeby wystosowanie posta w kafejce znaczaco wpływało na Twoją chęć przeżycia stosunku wink
Nie pisałam, bo nie chcę się ustosunkować do Twoich pytań (po raz pierwszy w historii, więc liczę wyłącznie na chłostę zadaną przez jakieś beżowe ciasteczko, ewentualnie krajową podróbkę tongue )
Marzenka po zjedzeniu budyniu tak odleciała że zapamiętale naciskała klawisz z literką "E", działo się Emka, nie? wink
Przyjdzie zima, bedzie nas tu więcej, chyba smile
Pozdrawiam wszystkich!

23 340 Ostatnio edytowany przez Ema (2011-09-29 16:57:22)

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

No to pięknie Beata myśli tylko o stosunkowaniu się spychając na bok pisanie postów tongue Hm..ja mogę sobie o tym tylko pomysleć co najwyżej hmm


ALA ?!  Włóczykijka to naprawdę Ty ? smile  Nawet nie wiesz ile i jak się działo tongue
Przyjdzie zima, bedzie nas tu więcej, chyba smile
NAS ? Czy to oznacza,że będziesz częściej tutaj zaglądać? smile
Napisz co u Ciebie??

Idę do pracy za niechwilę,mam nadzieję,że nikogo nie zabiję big_smile


POZDRAWIAM smile

PS>>> Chwila,chwila....jako jedyna sie spisałam,to nie powinnam dostac jakieś nagrody? NP. buziaki albo coś?? tongue

23 341

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Emcia, masz buziaka :* Zadowolona?

Hahaha, jak pisałam pytania to pomyślałam, że Wisienka, nawet gdyby chciała zajrzeć, to i tak ominie szerokim łukiem. A tu takie zdziwko. Więc już sam fakt, Włóczykijko, że łuku nie zrobiłaś zasługuje na nagrodę. Więc też masz buziaka :* Ale tylko dlatego, ze nie mam narzędzia do wymierzenia kary, jaką sobie wymyśliłaś...

Już Wam tłumaczę zależność między stosunkami a ustosunkowywaniem się . Otóż odpowiedź Marzenki zauważyłam o późnej godzinie, kiedy moje Mięsko poszło się myć. Gdybym zaczęła się ustosunkowywać to Mięsko by zaczęło smacznie chrapać. Szybkie wyłączenie komputera i znalezienie się w łóżeczku dawało nadzieję na inne ustosunkowanie. Niestety, zdradzę w tajemnicy, że nadzieja matka głupich... Ja jestem mądra, więc nadzieja mnie ominęła...

A ustosunkowanie się do Marzenkowego posta wygląda tak: oczy mi z orbit wyszły i rechotałąm do komputera smile Ojej, ile ekspresji w tym poście smile Emuś, a co Ci się udało zrealizować z Twoich 5 zamiarów przez ostatnie 2 dni, które miałaś od podjęcia zamierzeń?

Do pracy o 16? Ty na pewno nie zmieniłaś zawodu na lepiej płatny w godzinach nocnych?

23 342

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Czeeść. sad

Już boję, że mi się dostanie za niepisanie tongue Ale no tak tu pusto, że ja nie wiem hmm Od czasu kiedy tu jestem, tak nigdy nie było, nie wiem, co się dzieje sad Taka brzyydka jesień, a Was nie ma. Przy okazji, to czy taka przygnębiająca pogoda nie wpływa czasem negatywnie na Wasze samopoczucie? Bo mnie czasem potrafi dobić tongue Zupełnie nic się nie chce.

No to teraz obowiązek narzucony przez Beatkę: zajmuje się ciągle moim małym zwierzątkiem. Mówię Wam, chodzi ze mną nawet na zakupy. big_smile Fakt, niektórzy są zniesmaczeni widokiem szczura w sklepie, ale cóż, wolny kraj hmm Ja jestem za uparta. Dalej, to prawie skończyłam czytać książkę, w sumie w miarę ciekawa, jeśli pominę fakt, że większość informacji już znałam. Czytałam Aronsona, z działu psychologiczne smile

Powinnam dodać, że mama wyjechała do sanatorium, i teraz trzeba pomagać babci. Jakieś zakupy, posprzątać, no wiecie - starsza osoba smile Przy okazji - moje relacje z nią są bardzo bliskie. Macie też kogoś takie poza rodzicami/rodzeństwem ? Dla mnie to jak druga matka. Z pochłaniających zajęć czas, to chyba tyle.

Temat związkowy. Nie obrazicie się, jeśli pominę? Powiem tylko, że strasznie denerwuje mnie, jak wszyscy wtykają nos w moje prywatne sprawy! Nie znoszę tego. Mam własny rozum. Dobra, nie zaczynam, bo się zdenerwuję smile
Znów: przy okazji. Lubicie dostawać rady ? W sumie trochę retoryczne, bo nikt żadnych porad na siłę nie lubi.

Punkt kolejny, też nic ciekawego. Więcej mam obowiązków w domu(u siebie, i babcia) niż poza nim. smile Zdrówko dopisuje, poza nieustającym katarem. Chyba alergia, a głupiej tabletki zapominam brać. Jakoś nie może mi wejść w nawyk. Kupiłam już ze 2 miesiące temu i zjadłam tylko 1 tabletkę. To pewnie wynika z przekonania, że te tabletki wcale mi nie pomagają, więc automatycznie nie widzę potrzeby trucia organizmu.

A nawiązując do chorób. Czy Wy też spotykacie się, że starsi ludzie uważają, że nie ma potrzeby w ogóle chodzenia do lekarza?! Jak mnie to strasznie irytuje, jak widzę mą kochaną babcię, z kaszlem, że się dusi, i bólem głowy, że oczy ma podpuchnięte. A jej zdanie na ten temat "byłam u lekarza nic nie pomoże" doprowadza mnie do szewskiej pasji. I nic jej się nie przetłumaczy, ewentualnie zdenerwować ją można. I siebie przy okazji też.

Najbliższe zmiany. Chyba niczego nie planuję. Przynajmniej o tym nie myślałam. No, ale przemyślę. Lubię zmiany, są dobre. A jak u Was? Moja siostra nienawidziła wręcz każdej najmniejszej zmiany. Nawet przestawienie głupiego kubka z herbatą, mogło czasem popsuć jej humor. Nie mówiąc już o zmianie umeblowania pokoju. Do fryzjera też nigdy nie chodziła, by zmienić uczesanie. Dla mnie to zawsze było dziwne tongue

Coś tam napisałam, więc nagany chyba nie dostanę smile Ewentualnie może mi się dostać za nieczytelnego posta, bo walnęłam tak wszystko bez odstępów, i tak dalej. No ale wybaczcie. Na koniec dodam, że mam trochę problemy ze snem. Długo nie mogę spać, rano muszę wstać, a nawet, jeśli nie muszę, to i tak się obudzę. To pewnie przez to, że za dużo myślę. Dobra, koniec, chyba wszystko powiedziałam. I skoro nikt(chyba) nie pochwalił Beatki, za próbę przyciągnięcia wszystkich do kafejki, łap całuska - :*

Życzę miłego dnia/tygodnia. ; )

23 343

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Heloł wiec aby dopełnić listy obecności pojawiam się i ja. Świetnie że jestem pod postem Magdy, bo będę mogła zerkać pisząc.
Magda wiesz że twoich postów wiele osób tu wyczekuje i jak możesz się tak długo nie pojawiać.No ja nie wiem no...

Co do pogody i złotej jesieni to albo żyję na innej planecie albo u mnie anomalie jakieś. Ostatnie 10 dni to piękna słoneczna pogoda, 24stopnie babie lato fruwa.
Twarz sobie opaliłam na huśtawce bo była piękna pachnąca jesień.
Dziś widziałam klucze dzikich gęsi, moi drodzy niedługo przyjdzie ponure.

Byłam nawet na grzybach, ale tylko się naspacerowałam a grzyby się pochowały. smile

Magda chodzisz ze szczurem na zakupy? WooooW pewnie darła bym się jak opętana widząc go w sklepie.
Nie no są ludzie nie trawiący psów, są ludzie nie trawiący kotów , koni i osłów  a ja nie znoszę gryzoni.
Może to i faktycznie mądre zwierzątka ale sam widok mnie odrzuca . Sory ale nie.

Co nie znaczy że Magda nie powinna kochać swojego pupilka. Tylko czemu zabierać go do sklepu z produktami spożywczymi?On nie może zostać sam w domu na tę chwilkę?
Wiem że ty je znasz i wiesz czyste zdrowe, ale ja chyba bym cie poprosiła o wyjście ze sklepu. Raz już poprosiłam panią z psem w spożywczym, okropnie była zbulwersowana.
Pominęła fakt że pies miał pchły i drapał się nad dolnymi półkami pełnymi ciastek w otwartych kartonikach..

Brrr okropne babsko, ja jak mam katar to w sklepie zawsze mam w ręku chusteczkę by gdy kicham zastawić twarz, moja ślina nie musi być na wszystkich owocach w sklepie prawda?

Co do kogoś do kogo czujemy miłość, szacunek prócz partnera czy przyjaciółki to u mnie była na pewno to babcia.
niesłychanie wesoła,całą buzie miała w zmarszczkach. Kurcze do 75 lat miała długie warkocze, czarne potem coraz siwsze. 
Pamiętam jak ją czesałam a ona gładziła się po buzi patrząc w lusterko i śmiała się z zmarszczek. Zawsze mówiła że to ozdoba kobiety, że jej życie było pełne emocji,radości.
Raz wzięła nożyczki i sama obcięła jeden warkocz a ja potem drugi, spytałam czemu po tylu latach obcięła.
Wiecie co powiedziała?
Że jedna stara babka powiedziała w kościele że staro wygląda, a babcia była dużo młodsza od niej. I ciachnęła. smile

Jedno co uwielbiała to gościny z wszystkimi dziećmi, wnukami, gwar wesołość, tak wtedy to aż oczy jej świeciły. Szczęściara ze mnie że dane mi było to mieć.

Magda pytasz czy lubię rady? Lubie, bo to punkt widzenia innej osoby, jednak zawsze działam pod własny system wartości i pod własna duszę. Ale lubię znać innych zdanie, taka wrodzona ciekawość opinii innych.

Co u mnie i mojego męża? Dziś przywieźli drzewo na dach na dobudówkę, Mury już stoją i coraz bliżej planowania kolorystyki na to czekam.
Dwa miesiące temu wpisałam się na listę do projektu unijnego i naszej gminy na szkolenie na prawo jazdy. Dwa miesiące była cisza, już myślę pewnie nie dostali kasy, i niespodzianka.
Podpisałam już kontrakt i 15 pażdziernika zaczynam kurs na prawko, nie ma zmiłuj.

Z nowych zajęć to dużo robię zdjęć ostatnio, jakaś wena mnie naszła. A z złych wieści brat cioteczny znalazł guz na szyji i okazało się że to rak, jest obecnie po drugiej chemii.
No i mój rodzony brak wykryto mu chorobę krwi, podobną do białaczki i we wtorek jedzie do specjalistycznego szpitala. Trzymam za nich kciuki bo więcej nie mogę nic zrobić.

Niestety moi mili róbcie sobie badania, raz do roku podstawowe bo wtedy można sobie pomóc a tak może być za późno.

Emcia gdzie to jedziesz na te wakacje?

Beatko a jak tam u ciebie z pracą? Nadal szukasz? Pytałaś mnie skąd biorę takie fajne kursy, otóż jak się ma grupę inwalidzka nawet lekką to są organizacje które za darmo szkolą stacjonarnie i wyjazdowe ludzi by im pomóc.
no i w ten sposób z dofinansowaniem UE ja tez mogłam skorzystać.

Ale ten kurs witrażu to już był dla normalnych ludzi bez pracy, po prostu wiele się potworzyło grup szkolących za Unijną kasę bezrobotnych. W lokalnej prasie znalazłam ogłoszenie o projekcie i poszłam dopytać i zrobiłam kurs.

23 344

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

O matko, to poszalałyście... Aż nie wiem za co się złapać przy odpisywaniu. Z tego wniosek, ze nie ilość (osób) a jakość się liczy tongue

Zaczynam od Alicji. Tak nawiasem mówiąc, uwielbiam tę formę imienia, odkąd Żaba namiętnie ogląda Muminki. Dla niewtajemniczonych Alicja to wnuczka Czarownicy w Muminkach. Strasznie mi się podoba głos Czarownicy, kiedy mówi "Alicjo, zabraniam ci się bawić z Muminkami. Są takie obrzydliwe dobre, ze nie przystoi przyszłej czarownicy się z kimś takim zadawać, moja panno!". A swoją drogą moja mama to też Alicja. A babcia zawsze mówi o niej "Lalka". Co za głupie zdrobnienie (bo to od imienia, nie od lalki). Alicjo, jakie w Twoim przypadku funkcjonują zdrobnienia imienia?

Alicjo, nagany nie dostaniesz, bo pozwoliłam sobie edytować Twój post, kiedy dotarłam do fragmentu o nieczytelności smile Nie wiem, czy ładnie go podzieliłam na akapity, ale teraz już nic nie możesz zrobić, skoro byłaś leniwa i sama nie podzieliłaś tongue

Alicja napisał/a:

Taka brzyydka jesień, a Was nie ma. Przy okazji, to czy taka przygnębiająca pogoda nie wpływa czasem negatywnie na Wasze samopoczucie? Bo mnie czasem potrafi dobić. Zupełnie nic się nie chce.

Rety, gdzie Ty mieszkasz? U mnie, jak u Różyczki - przepiękna jesień. Moja wiejska dusza wyrywa się na wieś, a czasu brak sad Mam nadzieję, ze jutro chociaż po jakimś parku uda się poszlajać...

Alicja napisał/a:

Mówię Wam, chodzi ze mną nawet na zakupy. big_smile Fakt, niektórzy są zniesmaczeni widokiem szczura w sklepie, ale cóż, wolny kraj hmm

A ja wolę szczura niż psa w sklepie. Szczurek siedzi sobie na właścicielu, a pies może napsocić i nabrudzić. Szczur w sklepie to tak jak element właściciela. Co do względów estetycznych - nikomu nie podoba się brudny bezdomny, a nikt go ze sklepu (zazwyczaj) nie wygania i pozwala mu zrobić zakupy. Więc człowiek ze szczurkiem też nie powinien budzić wstrętu czy czegoś tam. Natomiast pies w sklepie - zdecydowanie nie. Ostatnio zaobserwowana scena na bazarku: szła pani z pieskiem, piesek zatrzymał się i demonstracyjnie obsikał worek ziemniaków przy jednym ze straganów. Pani poszła dalej, jakby nigdy nic. To dopiero jest zgroza...

Alicja napisał/a:

Macie też kogoś takie poza rodzicami/rodzeństwem ? Dla mnie to jak druga matka.

Bardzo blisko byłam związana z dziadkiem, ale jego już nie ma na tym świecie... Z babcią nie jestem za bardzo związana. W jej przypadku różnica pokoleń objawia się z negatywnej strony. Za to dziadkowi bardzo dużo zawdzięczam. Prawdopodobnie to jaka jestem teraz w ogromnym procencie jest zasługą dziadka.

Alicja napisał/a:

Temat związkowy. Nie obrazicie się, jeśli pominę? Powiem tylko, że strasznie denerwuje mnie, jak wszyscy wtykają nos w moje prywatne sprawy! Nie znoszę tego. Mam własny rozum. Dobra, nie zaczynam, bo się zdenerwuję

Mam nadzieję, że nie odebrałaś mnie jako wtykacza nosa? Pisząc moje pytania zdawałam sobie sprawę, że część osób nie odpowie. Troszkę Was już znam tongue Odmowa odpowiedzi to święte prawo każdego smile Liczyłam, że pytania zachęcą do odświeżenia kafejki, a było kilka, żeby każdy znalazł jakieś, na jakie jest w stanie (i ma chęć) odpowiedzieć.

Alicja napisał/a:

Znów: przy okazji. Lubicie dostawać rady ? W sumie trochę retoryczne, bo nikt żadnych porad na siłę nie lubi.

Jak widzisz Różyczka lubi smile Ja też lubię rady, ale tylko wtedy, kiedy o radę proszę. Nie znoszę, kiedy ktoś mnie próbuje na siłę uszczęśliwiać. Nie lubię (i nie umiem) udawać, że słucham i mnie to interesuje. Jedynym wyjątkiem są rozmowy z mamą, która mi jakieś wskazówki usilnie wtyka, a ja grzecznie odpowiadam "tak, kochana mamusiu, tak, kochana mamusiu". W ten sposób kochana mamusia wie, że i tak zrobię po swojemu, a jest szczęśliwa, że mogła się wypowiedzieć w temacie tongue

Alicja napisał/a:

Zdrówko dopisuje, poza nieustającym katarem. Chyba alergia

Czy Ty kiedykolwiek badałaś sobie zatoki? Albo byłaś u laryngologa? Alergia o tej porze roku? Chyba na własne odbicie w lustrze, bo to jest chyba czas najmniejszej ilości alergenów w roku. No, chyba, że masz alergię pokarmową, która też się tak może objawiać.

Alicja napisał/a:

Czy Wy też spotykacie się, że starsi ludzie uważają, że nie ma potrzeby w ogóle chodzenia do lekarza?! Jak mnie to strasznie irytuje, jak widzę mą kochaną babcię, z kaszlem, że się dusi, i bólem głowy, że oczy ma podpuchnięte. A jej zdanie na ten temat "byłam u lekarza nic nie pomoże" doprowadza mnie do szewskiej pasji. I nic jej się nie przetłumaczy, ewentualnie zdenerwować ją można. I siebie przy okazji też.

Ja zaobserwowałam, że starsi ludzie mają dwa, ekstremalnie różne podejścia - jedno to podejście Twojej (i mojej) babci, a drugie to podejście tego stada babć, które zawsze siedzą przed gabinetami lekarskimi, niezależnie od specjalizacji lekarza. Ja mam podejście Twojej babci - nienawidzę lekarzy, uważam, że to strata czasu i że mi nie pomogą smile Nawet jak mnie rozkładała sepsa to siostra musiała załatwić wszelką papierologię (razem z mamą zrobiły spisek), zamówiła taksówkę i mnie poinformowała, że mam jechać do szpitala i zapytała, czy pojadę po dobroci, czy ma wolne w pracy brać i mnie zawieźć. Z moim stanem zdrowia to głupie podejście, ale wyznaję zasadę, że dopóki mam siłę stawiać opór to nikt mnie do lekarza nie zaciągnie. Inną sprawą jest fakt, że większość lekarzy na samą nazwę mojej choroby robi wielkie oczy i usilnie próbuje sobie przypomnieć, co na studiach w tym temacie mówili... Więc co mi mogą pomóc, skoro ja wiem o tej chorobie więcej niż oni?

Alicja napisał/a:

Lubię zmiany, są dobre. A jak u Was? Moja siostra nienawidziła wręcz każdej najmniejszej zmiany. Nawet przestawienie głupiego kubka z herbatą, mogło czasem popsuć jej humor. Nie mówiąc już o zmianie umeblowania pokoju. Do fryzjera też nigdy nie chodziła, by zmienić uczesanie. Dla mnie to zawsze było dziwne

Uwielbiam zmiany. Kocham zmiany. Im bardziej drastyczne, tym lepiej. Lubię wywracać moje życie do góry nogami. A meble w pokoju bym najchętniej co tydzień ciągała z kąta w kąt, gdyby nie fakt, że mieszkanie nie jest duże, gratów sporo, więc obecne ustawienie jest optymalne, niestety sad Za to niezbyt chętnie zmieniam coś w swoim wyglądzie. Rzadko bywam u fryzjera, nie eksperymentuję z fryzurą, strojami, makijażem. Może dlatego, ze generalnie małą wagę przywiązuję do wyglądu. Stawiam na wnętrze, a w tej materii umiem być kameleon tongue No i jak spojrzę na siebie na przestrzeni lat to zmiany w mojej osobowości, nastawieniu do świata są ekstremalne.

Alicja napisał/a:

Na koniec dodam, że mam trochę problemy ze snem. Długo nie mogę spać, rano muszę wstać, a nawet, jeśli nie muszę, to i tak się obudzę. To pewnie przez to, że za dużo myślę.

Witaj w klubie. Jedyna pora, o której ja mogę spać, to między 6 a 9 smile Wieczorem nie mogę zasnąć, jak się w nocy przebudzę to mogę łazić do rana, a potem jak nietoperz funkcjonuję... Ale po co komu sen? Szkoda czasu tongue Mój Mężczyzna kupił mi nawet książkę o tym, jak zacząć normalnie spać. Przyznam, że kilka fajnych porad tam jest. Najbardziej zapadło mi w pamięć takie (skuteczne) ćwiczenie: zamyka się oczy i opisuje się obrazy, które przelatują przed oczami. Nieważne, że są niedorzeczne, ważne, żeby po prostu opisywać w myślach obrazy, które w danym momencie wytwarza mózg. Bardzo usypiające smile I szybko smile

[

Alicja napisał/a:

I skoro nikt(chyba) nie pochwalił Beatki, za próbę przyciągnięcia wszystkich do kafejki, łap całuska - :*

:* :* :*
Najbardziej chciałam przyciągnąć Ciebie smile Wiedziałam, ze tak dowalisz pytaniami, że już wtedy nikt nie będzie mógł przejść obojętnie i zrobi się tłum tongue

Alicja napisał/a:

Życzę miłego dnia/tygodnia. ; )

Ja Ci dam tydzień! Codziennie masz tu życzyć miłego dnia smile

Różyczko:
przykre, że choróbska grasują po Twojej rodzinie. Mam nadzieję, że trafiły na optymistów - takim ludziom łatwiej walczyć z chorobą. I walczą skuteczniej.

Piękny opis Twojej babci. Moim marzeniem jest być taką staruszką, jak ona. Kiedyś (w liceum) żartowałyśmy sobie z przyjaciółką, że my nawet jako staruszki będziemy takie rozchichotane wariatki. Mam wrażenie, ze Twoja babcia też to kiedyś sobie obiecywała i jej się udało dotrzymać słowa...

Nie zdawałam sobie sprawy, że orzeczenie o niepełnosprawności może dawać dostęp do nowych możliwości. Chyba powinnam zainteresować się tematem. Kiedyś miałam II grupę. Potem odpuściłam sobie komisje i te sprawy, bo zawsze wolałąm udawać całkowicie zdrową niż przyznawać się do choroby. Ale już mi chyba to podejście przeszło i zaczynam myśleć bardziej racjonalnie. A jeśli taki papierek dałby jakieś fajne możliwości to czemu nie?

Różyczko, nie szukam DALEJ pracy, bo ja jeszcze nie zaczęłam szukać smile Dopiero w tym tygodniu zmobilizowałam się do pójścia do mojej poprzedniej pracy odebrać papiery. Teraz walczę z Urzędem Pracy. I jestem pod wrażeniem, jak można ludziom skutecznie życie utrudniać. Zaczynam nawet myśleć, że bezrobotny człowiek nie ma kiedy szukać pracy, bo całe dnie mu zajmuje załatwianie spraw urzędowych. Że nie wspomnę o tym, że wypełnienie wniosku o rejestracji jako osoby bezrobotnej przysporzyło mi dużo problemów, a przecież magister jestem i do tego z długim doświadczeniem w pracy biurowej. Ciekawe ile czasu wypełnia taki wniosek niezbyt ogarnięta osoba, jakich przecież wiele się rejestruje? Ubezpieczenie dla Żaby mi potrzebne, więc zamierzam walkę z UP zakończyć. Gdyby nie to - odpuściłabym sobie.

To tyle. Chyba wyszedł mi długi post tongue Czyżby mi się gadatliwość włączała po POŁOWIE piwa? Dzisiaj relaksik z piwkiem i netkobietami. Moje Mięsko skusiło się na piwo miodowe, a ponieważ z niego pijak jest taki, że jak ma ochotę na piwo to wypija 2 łyki - ja kończę jego i swoje. Mocne jakieś to piwo miodowe. Dużo czasu zajęło mi poprawianie literówek po POŁOWIE piwa tongue

23 345

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Witam smile

Oj Beatko, Beatko. Weszłam zerknąć tylko, czy ktoś odpisał, zobaczyłam mojego pięknego posta po metamorfozie i musiałam napisać. Ale nie liczcie na moją wenę twórczą i pytania dziś. Strasznie boli mnie głowa. Zatok chorych nie mam, niby kiedyś miałam, ale same się zaleczył, czy jakoś tak. Alergia pokarmowa - to nie to.

Różczko, Beatko miłe Wasze te słowa, że taka tu przydatna jestem tongue :*

Temat związkowy, Beatko - nie chodzi mi o Twe pytanie. smile Tylko każdy ostatnio się wtrąca, w te oto sprawy. A to strasznie denerwuje. Moje serduszko, mój umysł - więc kurczę sobie poradzę. Nikt mi w główce nie siedzi przecież big_smile

Co do metod zasypiania - hm, no wiesz. Niektóre obrazy mogę pobudzić, a nie uśpić .. tongue

Co do szczurka - po ulicy chodzi na ramieniu, w autobusie, w sklepie siedzi grzecznie w rękawie(kurtki, bluzki), by nie denerwować innych. Ja doskonale rozumiem ludzi, którzy się boją czy brzydzą. Powiem szczerze, że te zwierzaki mi się nie podobały jakoś szczególnie, dopóki przypadkiem sobie kiedyś takiego nie sprawiłam. Różyyczko, naprawdę, polecam, fajna taka zmiana big_smile

To tymi zdjęciami wypada się pochwalić, Różyczko tongue

A pogoda - dzisiaj i wczoraj się przejaśniło, dzisiaj wręcz gorąco było big_smile

Jedno pytanko tylko: jaki macie stosunek do rodziców? I z którym z nich macie lepszy kontakt? Słyszałam ostatnio dziewczynę, która strasznie odzywała się doi swej rodzicielki. Kurczę, ja tak nie potrafię. Nawet jak się wkurzę porządnie, matce nie powiem nic złego. Pod wpływem emocji zdarzały się niemiłe odzywki, jak każdemu, ale wiecie, o czym mówię.O braku szacunku. Z babcią mam to samo. Ale inne starsze osoby nie zawsze szanuje. I co myślicie o tym "daje Ci tyle szacunku, ile dostaje od Ciebie" coś takiego. I dalej. Myślicie, że wszystko działa w dwie strony?

Doobrej nocki tym razem :*

23 346

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Alu, czy uważasz, że Twój piękny post po metamorfozie przestał być piękny??? No jak możesz...

Stosunek do rodziców? Mieszanka szacunku i głupawki. Tak się składa, ze mam fajnych rodziców. Kontakt chyba lepszy mam z mamą - ona jest bardziej otwarta. Tata to wrażliwy, dobry człowiek, ale uczucia przykrywa poczuciem humoru, więc na głębokie rozmowy nie mogę liczyć. Z mamą kiedyś się bardzo ścinałam, ale odkąd wyprowadziłam się z domu to można powiedzieć, że mama stała się przyjaciółką. Mama ma fenomenalne, złośliwe poczucie humoru (zresztą tata też ma złośliwe tongue ), więc podczas wizyt w domu rodzinnym zawsze jest zabawnie smile Natomiast nigdy nie odezwałam się do rodziców w sposób, jaki obserwowałaś u owej dziewczyny. Uuuu, gdybym tak powiedziała do mamy to mogłabym więcej się nie pokazywać. Za to w żartach wiele chwytów jest dozwolonych, wiec czasem nazywam mamę "starą matką", albo "mamuś, chyba ci menopauza na głowę padła", albo "chyba z braku snu bredzisz strasznie". Wyrwane z kontekstu te zdania szacunkiem nie ociekają, ale zapewniam, że w rzeczywistości nie mają żadnego obraźliwego kontekstu. Tym bardziej, że zaraz nadchodzi cięta riposta smile Mój mężczyzna, kiedy poznał moich rodziców stwierdził, że on już rozumie, że złośliwość wyssałam z mlekiem matki smile

Właściwie nie potrafię sobie przypomnieć żadnej osoby, do której odzywałabym się bez szacunku. Nie umiem tak. Mam włączony jakiś analizator, który mi automatycznie podpowiada, gdzie u danej osoby jest granica, przekroczenie której sprawia przykrość. Jak kogoś nie lubię to raczej unikam kontaktu niż miałabym mówić coś przykrego czy ubliżającego. Oczywiście na pewno znalazłoby sie kilka przykładów, że byłam dla kogoś niemiła, ale nie nie jest tego dużo. Tylko mojego eks obrażałam w pełni świadomie, ale to inna historia...

Osoby, które nie szanują swoich rodziców dla mnie są żałosne. Z wyjątkiem osób, których rodzice ewidentnie na szacunek nie zasługują. Aczkolwiek poczyniłam pewne obserwacje, z których wynika, że dzieci patologicznych rodziców częściej rodziców bronią niż ich obrażają.

Powiedzenie "daję ci tyle szacunku ile dostaję od ciebie" jest prawdziwe. I działa w obie strony. Zachowuję się zgodnie z moimi zasadami postępowania, ale jeśli ktoś mnie ewidentnie olewa to i ja zaczynam mieć tę osobę gdzieś. Zdarza się też, że traktuję kogoś z szacunkiem "edukacyjnie" - z nadzieją, że ten ktoś raczy to zauważyć i się dostosować do poziomu szacunku tongue

Tyle w temacie. Zmykam spać, bo jutro pobudka bladym świtem i ciężki, pracowity dzień smile Dobranoc, Robaczki.

23 347

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Witam.

Przypomniałam sobie, że nie napisałam o zdrobnieniach tongue Ojej, dużo tego. Mamusia zawsze do mnie zdrobniale mówiła: Alusia, Alunia. Lalka też ktoś do mnie czasem mówił hmm Poza tym było tego mnóstwo: Lusia, Luśka, Lusiek, Aluśka, Alusiek, Aluś. Śmiesznie tak. smile Jak coś sobie przypomnę, to dam znać.

Uważam, że mój post jest piękny po metamorfozie, Beatko tongue Wcześniej był brzydki hmm

haha, moje poczucie humoru również bywa złośliwe. Często moje żarty są nie na poważnie, z sarkazmem czy coś. Nowo poznane osoby o tym nie wiedzą, i czasem zdarza się, że wezmę to za bardzo serio, potem wychodzę na jędzę. big_smile No, ale z czasem to wyobrażenie znika(mam nadzieję tongue)

Tak sobie myślę. Potraficie bezproblemowo odczytać, gdy ktoś jest nieszczery? Kłamie, zachowuje prawdę dla siebie? I w drugą stronę. Potraficie oszukać kogoś bez większego kłopotu? Ukryć swoje uczucia, i tak dalej?

Ja potrafię doskonale. I  jedno i drugie. I w sumie myślę, że to raczej wada niż zaleta. Z reguły jestem szczera. Ale w sytuacjach, gdy czuję się źle, i wiem, że całe stado znajomych przybiegnie mnie pocieszać, co mnie dodatkowo zirytuje, wolę sobie odegrać szczęśliwą Panią Alę. W sumie to chyba nie kłamstwo big_smile Moje nastroje świetnie potrafię udawać. Wzięło się to chyba stąd, że zawsze 'manipulowałam' mamusią płacząc o jakąś zabawkę czy coś w ten deseń. Jak ktoś kłamie, to od razu widać. Dla mnie to proste. I nawet, jak ktoś mi patrzy w oczy, nie zawsze mówi prawdę. smile Nasuwa mi się tu cytat: "Badaj twarze, nie słuchaj tego, co mówią usta". I jest bardzo prawdziwe.

Co do tego manipulowania. Tylko ja byłam taka zła? Umiałam się rozpłakać na zawołanie - to raz. I płakać aż nie dostanę tego, o co prosiłam. roll Moim drugim "argumentem", co do dziecinnego szantażu był tekst "nie będę jadła". Zawsze byłam chudziutka i miałam niedowagę. I wszyscy pilnowali, żebym jadła. A ja to wykorzystywałam big_smile A jak się kłóciłam z rodzeństwem ? Też albo w płacz, albo swoje ząbki na rączce mogłam zostawić, żeby kara się dostała znielubianej siostrze big_smile Jej, chyba wcale nie byłam takim aniołkiem roll

Chyba tyle na dziś. Zobaczymy tongue

23 348

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Normalnie, najzwyczajniej w świecie, przestaje mieć ochotę tu zaglądać! Zupełna pustka, nic. hmm

23 349

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Witam serdecznie, niestety humor mam kiepski co u mnie ostatnio często ,więc uprzedzam post może wyjść poważny.

Bardzo dużo rzeczy zaciekawiło mnie zarówno w odpowiedzi Koteczka jak i Magdy. Ale może po kolei.

Beata no to możesz wiele zyskać odkopując swoje orzeczenie, wiem np o stowarzyszeniu Maltańczyków czy innych które chętnie organizują stacjonarne kursy czy szkolenia z autoprezentacji i wiele innych. Poza tym z pefronu czy z innych miejsc można uzyskać 20tyś dotacji bezzwrotnej na otworzenie działalności. Przez okres tego roku ZUS płacisz połowę, za lokal obniżka do symbolicznej zł, i co najważniejsze firma nie musi wykazywać dużego dochodu byle ją rozkręcić.
Gdy po roku firmę chcesz zamknąć dotacji nie zwracasz, i wszystkie materiały stają się twoja własnością. Lub tez możesz rozkręcać dalej firmę i dostajesz 40tys na dwa lata i w tym można za część sumy kupić auto.

Ogólnie możliwości masz o wiele więcej w wawie niż ja tu u siebie.

Magda pytasz o zmiany, ja tez jak Beatka lubię wywracać wszystko i budować od nowa, tworzyć ,zmieniać.
Stabilizacje doceniam tylko w kwestii finansowej bo to daje mi spokój.
Ale  ogólnie w życiu gdy dojdę do momentu gdy wyczerpie możliwości w danym temacie to bez żalu zmieniam czy wystrój domu czy pracę.
Za to mój mąż jest typowy pedantyczny ideałek. Przesunięta ozdoba na szafce wprowadza go w nastrój niepokoju. Puty będzie chodził aż znajdzie i przestawi.
Nie lubi zmian ustawienia mebli, wszystko ma być jak było, bo spać nie może jak jest jakaś zmiana.

Magda masz kłopoty ze spaniem? Ja tez długi czas miałam, bo ja akurat mam intensywne nawet ze zapachem sny. Np śni mi się że piekę ciasto i po przebudzeniu normalnie czuję zapach ciasta w nosi, i smak w ustach. Utrzymuje się to chwilę i jak się obudzę dobrze znika.
Najgorzej jest gdy śni mi się horror,i tu moje zmysły tez nie dają mi spokoju.
Mój lekarz rodzinny na te kłopoty powiedział że jestem osoba bardzo wrażliwą i przed snem, nie powinnam dostarczać sobie silnych bodźców. Np,czytać horrorów czy oglądać komedii bo bywa że potem rechoczę przez sen smile

Ogólnie jak kładę się do łóżka to mam jeszcze milion myśli, długo zanim uspokoję i ogarnę to jakoś.

Mówiłyście o swoim szacunku do rodziców. Cóż jak wiadomo moi nie spełnili się w tej kwestii, więc trudno mi mówić że ich szanuję.
Ale zawsze uważałam że to jak się wypowiadam i co mówię świadczy tylko i wyłącznie o mnie. Wiedziałam że jeśli będę przeklinać przeklinającego to stanę się taka jak on.
Dlatego mimo lat upokorzeń i trudnych spraw nigdy nie przeklęłam na matkę, nigdy nie oddałam uderzenia. Bywało że stałam i całym sobą chciałam powiedzieć dość ale stałam w milczeniu.

Często zastanawiam się jak to będzie dalej. Przyjdzie starość i mam się nimi zająć, mam być dobra córką. Wbrew wszystkimi co przeszłam mam kolejny raz okazać się mądrzejsza "A bo wiesz oni tacy już są i już "

Wczoraj byłam o 5 w kolejce u lekarza i jedna babcia drugiej mówiła jak to całe serce wkładała by dzieci wszystko mieli a one są niewdzięczne.
A czy ta kobieta ubierała je karmiła szkoliła to to oznacza wychowanie czy chowanie?Bo jak dla mnie to jest różnica.
Bo za kilka lat gdy nikt nie poda mojej matce herbaty to czy nie powie ona że ma podłą córkę?
Owszem jednak ludzie patrzący z boku nie zastanowią się  i nie zadadzą pytania a jaka była ona dal mnie?

Kiedys mając 24 lata mówiłam nigdy nic dla niej nie zrobię, niech padnie jak mucha. Dziś mam po 30 i już to wszystko nie jest proste. Ja dobry człowiek mam odwrócić się do drugiego człowieka plecami?
A z drugiej strony mam wybaczyć i zapomnieć wszystkie moje łzy? Czy to ich nie podważy?
Nie chciała bym tego.

23 350

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Witajcie wszyscy.

Pisaliście ostatnio o samych poważnych, życiowych kwestiach więc i ja coś dodam. Oczywiście odniosę się nie po kolei i wybiórczo - a co , kto mi zabroni wink

Beata - Masz rację z tym, że skoro coś się należy za głupi świstek papieru, to warto się o to postarać. Takie mamy czasy, że nic się nie dostaje za darmo. Skoro inni kłamią, manipulują, podstępnie wyłudzając coś, by tylko poprawić sobie życie, to dlaczego uczciwy człowiek ma mieć skrupuły. Denerwuje mnie gdy widzę kierowców którzy akurat muszą zaparkować na miejscu dla inwalidów, bo blisko do drzwi sklepu. Tak ciężko przejść kilka kroków więcej? Naprawdę przeraża mnie, że ludzie chcą coraz więcej i więcej. Czasem mam wrażenie, że poza kilkoma wyjątkami (wyjątkowymi wyjątkami) otaczają mnie egoiści, którzy chcą tylko brać - nie dając nic od siebie. Co do wniosku o rejestrację bezrobotnego masz rację - kompletne nieporozumienie. Co prawda wypełniałem tylko raz i wiele lat temu, ale podejrzewam że niewiele się zmieniło w tej kwestii.

Alicja - Też nie lubię, gdy inni wtykają nos w nieswoje sprawy. Żyje sam na własny rachunek i staram się nie wadzić nikomu, a i tak mnóstwo ludzi lubi węszyć, drążyć i niuchać. Być może działa to tak, że ktoś ma tak nudne własne życie, że musi żyć życiem innych ludzi? Uważam, że sprawy uczuciowe są na tyle delikatną materią, że nie należy się za bardzo interesować drugą osobą. Złośliwe poczucie humoru? Uwielbiam takie smile

Róża - Ja nie lubię zbyt często wywracać swego życia do góry nogami. Tzn wiadomo czasem trzeba, ale co za dużo to niezdrowo. Kłopoty ze spaniem? Brak smile No chyba że podpiąć pod to za małą ilość przespanych godzin, zwłaszcza ostatnio smile Szacunek do rodziców? Kiedyś było chyba z tym gorzej, zwłaszcza w stosunku do ojca. Odkąd się wyprowadziłem wszystko zmieniło się na lepsze. Widzisz ludzie oceniają po tym co widzą aktualnie. Rzadko ktoś pomyśli szerzej i głębiej. A może na starość jest sam, bo był dla swojej rodziny jednym wielkim wrzodem? Nie. Lepiej myśleć, że to wredne dzieci opuściły starszą osobę w potrzebie. Ot takie uproszczenie.

Tyle ode mnie na szybko, bo zmykam do domu smile

Może jutro coś jeszcze dodam wink

Pozdrawiam

23 351

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Hmmm... Ala, Różyczka, Rafix i ja - my lubić głębokie tematy smile A więc bul, bul, bul - zanurzamy się tongue

Najpierw Różyczka.
Nie znam szczegółów Twojej sytuacji, więc powiem ogólnie, co sądzę w tym temacie. Otóż podziwiam ludzi, którzy mieli trudne dzieciństwo i potrafią racjonalnie myśleć. Zazwyczaj trudno pokonać przeszłość, stać się normalną, przystosowaną społecznie jednostką z własnym systemem wartości. Dzieci patologicznych rodziców najczęściej ciągną patologię i są uzależnione od swoich toksycznych rodziców. Każde dziecko (dorosłe też) chce mieć normalną rodzinę i kochających rodziców. To chyba jedna z najsilniejszych potrzeb człowieka. Mam wrażenie, że dzieciom, które urodziły się bez nóg jest łatwiej nauczyć się żyć i funkcjonować bez nóg niż dzieciom, które urodziły się bez kochających rodziców nauczyć się żyć bez miłości rodzicielskiej... Mechanizm jest prosty - takie dzieci za wszelką cenę próbują na miłość rodziców zasłużyć (nie wiedząc, że miłość rodzica powinna być bezwarunkowa). Robią wszystko, aby tylko zobaczyć przychylność w oczach rodzica. I tak się dzieje nawet wtedy, kiedy są już dorosłe. Takie dzieci nie mają prawidłowego obrazu słowa matka czy ojciec, więc muszą korzystać ze stereotypów, typu, że matce zawsze należy się szacunek, lub że dzieci powinny opiekować się starymi rodzicami. W mądrej książce czytałam, że najważniejszą rolą rodzica jest nauczyć dzieci samodzielności i wychować je na świadome, odrębne istoty. Dzieci patologicznych rodziców często nie myślą samodzielnie, całe życie próbują zasłużyć na miłość rodziców, ich postępowanie wyznacza "muszę", "powinnam", "trzeba", zamiast: "chcę", "uważam", "moim zdaniem".
Koresponduję z pewną dziewczyną z forum (dorosłą kobietą), która nie potrafi normalnie funkcjonować poprzez swoją przeszłość. I za nic w świecie nie umie się od tej przeszłości odciąć, mimo, że w jej przypadku nie ma wątpliwości, że powinna radykalnie odseparować się od swojej rodziny.
Różyczko, Twoja postawa świadczy o tym, że bardzo dużo osiągnęłaś w tej kwestii. Do Ciebie należy decyzja, w jaki sposób CHCESZ układać stosunki z matką. Ja nie mówię o traktowaniu jej jak śmiecia, ale Ty decydujesz, czy zamierzasz z nią kontakt utrzymywać, czy nie, czy chcesz jej podać tę przysłowiową szklankę herbaty. Nie liczy się opinia innych ludzi, Ty wiesz najlepiej, że tej osobie nic nie zawdzięczasz, więc Twój obowiązek podawania jej herbaty jest taki sam jak obowiązek, który ma sąsiadka wobec Twojej matki. To, jak zrobisz to tylko Twoja decyzja. Ja bym chyba myślała tak jak Ty - jako człowiek nie umiałabym się odwrócić od drugiego człowieka, nawet, jeśli kiedyś temu człowiekowi było bliżej do gada niż istoty ludzkiej. Na pewno nie zabrałabym takiej matki na starość pod swój dach, ale są przecież różne inne możliwości, żeby jej zupełnie bez pomocy nie zostawiać. Każda sytuacja jest inna. Ty już wygrałaś, bo masz swoje życie, własny system wartości. Ważne, żeby Twoje postanowienia były w zgodzie z Tobą - nawet, jeśli uznasz, że Twoja matka nie zasługuje na minutę Twojego życia.

Teraz Aluśka:
Nie mam żadnego problemu z odkryciem, czy ktoś kłamie, czy mówi prawdę. Wyjątkiem był mój kolega z pracy, który potrafił mnie czasem tak wkręcić, że potem tylko łebkiem tłuc w ścianę i rozpaczać "o ja durna, jak mogłam się nie kapnąć?". Tyle, że wkręty kolegi R. były w formie żartów, niespodziewane, najczęściej dotyczyły spraw zawodowych. W normalnych kontaktach z ludźmi kłamstwo wyłapuję. A sama umiem bezbłędnie kłamać, aczkolwiek tę umiejętność rzadko wykorzystuję smile

Manipulacja nie jest mi obca. Właściwie to całkiem wysoki poziom mistrzostwa w niej osiągnęłam, tylko nie wiem, czy to manipulacja jest smile Bo ja nie płaczę, nie tupię i nie gryzę smile Natomiast umiem dogadać się zarówno z istotą z gatunku plastikowych barbie, jak i z osobą, przy której czuję się głupia jak but z lewej nogi. Niby nic wielkiego, ale każda z tych istot jest święcie przekonana, że ja prezentuję ten sam poziom co ona tongue W czasach moich intensywnych kontaktów damsko-męskich umiałam wzbudzić zainteresowanie prawie każdego osobnika męskiego, który dał mi szansę na kilka minut rozmowy. Taka błyskawiczna analiza, czego ten osobnik szuka i co go intryguje i dopasowanie się do jego zainteresowań smile Umiem też robić dobre pierwsze wrażenie. Dzięki temu np na wszelkich szkoleniach prowadzący wypisywali mi fenomenalne recenzje, których zapewne mój szef, który miał z moją leniwą osobą do czynienia na co dzień, za nic w świecie pojąć nie mógł. I potem mówił "Beatko, ty jesteś najprawdopodobniej najbardziej inteligentną osobą w biurze, więc dlaczego nie możesz zrobić tego, tego, tego, tego?" Ooo, całe studia to była moja jedna wielka manipulacja i robienie wrażenia. Do tego stopnia, że nawet strasznie sroga (i z pewnością bystrzejsza ode mnie) kierowniczka katedry do końca była przekonana, że jestem najpilniejszą studentką smile No i mam tę piąteczkę na dyplomie, mimo, że czas poświęcony na jej zdobycie to jakieś 10% czasu moich koleżanek z grupy. Zawsze uwielbiałam egzaminy ustne, bo z nich wychodziłam najniżej z czwórką. A pisemne, no cóż, tam potrzebna była wiedza, nie wykorzystywanie gierek psychologicznych, więc często kończyły się poprawkami (a poprawki zazwyczaj były ustne tongue ). Jednak najbardziej dumna jestem z mojej wizyty u psychiatry. Wysłał mnie tam ordynator ortopedii (!!!), bo uznał, ze mam depresję poporodową (no jak się ma ogromne, spuchnięte kolano i zakrzepicę pod nim, że nie można nawet lekko poruszyć nogą, żeby nie wściekać się z bólu i 3-tygodniowe dziecko w domu to nie dziwne, że się spędza całe dnie gapiąc tępo w sufit). A dumna jestem z tego, ze to było fajne potwierdzenie mojej wiedzy psychologicznej - każde pytanie psychiatry, każdy gest był celowy, a ja to wiedziałam smile I umiałam na to odpowiedzieć zgodnie z podręcznikami psychologii. Do tego stopnia, że pani psychatrka uznała, że ordynator chyba nie ma pomysłu, co ze mną zrobić, skoro mnie przysłał do niej smile

Teraz Rafix:
Zabawne jest to, ze ludzie, którzy nie potrzebują i nigdy nie potrzebowali pomocy - lubią korzyści wyłudzać. Ja mam wielkie opory. Nigdy nie zaparkowałam na miejscu dla niepełnosprawnych, mimo, że mogłabym mieć tę naklejkę. Nie chcę mieć orzeczenia o niepełnosprawności, ani żadnej renty, bo uważam, że w tej chwili inwalidy nie przypominam. A tak na logikę to różnię się od zdrowych ludzi. Są okresy, kiedy jestem w pełni sprawna i wszystko ok, a są okresy, kiedy wstanie z łóżka i zrobienie sobie kawy wyczerpuje mój limit aktywności i najchętniej bym po tym do łóżka wróciła. Są okresy, kiedy staruszki mnie przeganiają goniąc autobus, a mi on odjeżdża. Gdybym kupowała wszelkie specyfiki i chodziła na wizyty, które powinnam to co miesiąc potrzebowałabym kilku stówek na opiekę medyczną. Nic z tego nie robię, bo od zawsze mam potrzebę udawania, że jestem normalna i zdrowa smile Do tego stopnia, że jak byłam młodsza to moja mamuś siwiała wiedząc, że lekarze zabronili mi się męczyć, wychodzić na słońce, marznąć, przegrzewać się, źle odżywiać itp, a ja beztrosko oświadczałam, ze jadę nad morze rowerem, brałam śpiwór, znikałam na kilka dni i wracałam zjarana jak czekoladka. I dlatego teraz też mam opory przed skorzystaniem w pełni z możliwości, jakie są zarezerwowane dla osób nieco pokrzywdzonych przez los. Ale może kiedyś do tego dorosnę tongue Tym bardziej, że już przynajmniej umiem o tym mówić. Kiedyś temat mojej choroby był tabu i prawie nikt nic nie wiedział smile

23 352

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Skoro nikt nie chce ze mną pisać to popiszę sama ze sobą. Przecież Marzenka kiedyś pokazywała jak to się robi smile

A więc:
- chce mi się spać
- nie chce mi się pracować
- zaraz muszę ruszyć tyłek sprzed komputera i wziąć się za robotę
- najpierw jednak muszę tyłek ubrać, a mi się nie chce

Zastanawiam się, co u Megi, Marzenki, Elnettki. I u małolat. Małolaty pewnie biegają - jedna za piłkarzami, druga za policjantem...

23 353

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Widzę że nie zdążyłam zalogować się jak była Beata, ale to nic na pewno się ucieszy że ktoś jej odpisał.

Nie miałam czasu odpisać ci w weekend,ale powiem że uważnie przeczytałam co napisałaś.Zgadzam się że przez wiele lat czekałam właśnie na jakiś ruch ze strony matki że jest ze mnie dumna, że cieszy się z moich sukcesów.
Ale nie doczekałam się.
Mimo iż nie było żadnych reakcji na moje działania sama doszłam do wniosku że to ja sama powinnam być z siebie dumna, nie moja matka bo to ja przeżywam swoje życie. 

To że zatrzymałam się w pewnym momencie i zaczęłam żyć dla siebie to wiele mi dało.  Nawet w rozmowach z innymi ludźmi, przestałam traktować siebie jako gorszej a stawiać na pozycji partnera do nowej rozmowy.
Na pewno zyskałam tym szacunek do siebie.

Masz rację Bea że do matki mogę kogoś wynająć do opieki,albo załatwić jej ośrodek opiekuńczy.

Jak minął wam weekend? U mnie ciężko. W sobotę byłam na pogrzebie mojej siostry ciotecznej. Miała tylko 44 lata. Zostawiła 6 dzieci i 4 wnuczków.
Gdy umiera tak młoda osoba, pogrzeby są jednymi z cięższych, zwłaszcza że to była osoba niezwykle łagodna i dobra.

Z rakiem zmaga się jej brat, a mój brat cioteczny, no i mój brat rodzony tez właśnie zachorował na białaczkę takie są wstępne diagnozy.
Teraz wszędzie słyszy się coraz więcej o chorobach, spada to na całe rodziny niespodziewanie ale cóż poradzić na los.

Ciągle jeszcze nie doszłam do siebie po sobocie, podobnie jak Beata bardzo jestem nie wyspana,zimno mi w stopy ciągle. Ale ja przynajmniej ubrana chodzę od 8 rano. smile

23 354

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Ha, a ja w czasie, kiedy Ty, Różyczko odpisywałaś, wypełniłam ankietkę na omnigeo.pl. Obiecują darmowe noclegi za to wypełnienie w jednym z 800 obiektów, który można sobie wybrać. Wydaje się zbyt piękne, żeby było prawdziwe, niby trochę poczytałam, haczyka nie znalazłam. Jak masz czas, Różyczko, to może looknij na tę stronkę, poszukaj haczyka, jak nie znajdziesz to też sobie wypełnij ankietkę, a co smile
Do posta ustosunkuję się później. Teraz to już naprawdę muszę przyodziać tyłek tongue

23 355 Ostatnio edytowany przez różyczka (2011-10-10 11:03:04)

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

No Beatko powiem ci że aż dziw że nasze kafejkowe rodzynki nie reagują  na te jawne pokazanie gołego(?) tyłka przy pisaniu   smile

Zajrzę na pewno, zobaczymy cóż tam proponują.

No więc zajrzałam. Jedyna opłata wydaje się opłacenie przesłania voucher-a do nas, jednak wysokości kwoty nie podają.
Drugim haczykiem jest to że w przypadku gdy chcesz swój voucher podarować innej osobie to ty płacisz za wysłanie jej tego  voucher-a.

23 356

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Witajcie Skarby moje najdroższe! Nie było mnie tutaj wieki! yikes

Jak się macie? Wszystko u Was w porządku?

Ja sobie studiuje. I nie żałuję, że poszłam na studia dzienne. Plan zajęć mam super, w tygodnie parzyste: poniedziałek, wtorek, czwartek, a w nieparzyste: poniedziałek, wtorek, środa. Więc mam tylko 3x w tygodniu zajęcia. I to w miare mało, bo mamy tylko 5 przedmiotów. Zdążyłam już znienawidzić filozofię i polubić wprowadzenie do pedagogiki. smile Na moim kierunku na roku jest aż 100 osób, więc jesteśmy podzieleni na 4 grupy po 25 osób. W mojej grupie same wulkany energii, więc dobrze trafiłam lol Poza tym dalej pracuje w redakcji.

Pozdrawiam i obiecuję zaglądać tutaj częściej! smile

23 357

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Ooo, nie zauważyłam wejścia Karoli smile

Ja Ci dam "skarba"... Ty tu się lepiej kajaj i tłumacz, co Ty przez te wieki robiłaś?

Zawsze twierdziłam, że na studiach dziennych człowiek ma znacznie więcej czasu niż na zaocznych. Bo taki biedny student zaoczny praktycznie zawsze pracuje, żeby na studia zarobić. Zajmuje mu to cały tydzień. W weekend studia - ponieważ mają mało czasu, więc zajęcia od bladego świtu do ciemnej nocy i dodatkowo dużo rzeczy jako "praca domowa". Na dziennych zajęcia trwają kilka godzin dziennie, czasem wypadają całkiem wolne dni w grafiku, weekendy wolne, mniej zadań do domu...
Karola, nie pocieszę Cię tym pewnie, ale z reguły jeśli pierwszy semestr masz luźny to w drugim będziesz spędzać na uczelni całe dnie tongue
A filozofii też nie cierpiałam. Brrrr. Toż to całkiem niedorzeczny przedmiot. W dodatku barbarzyństwem jest wrzucać go studentom na pierwszym roku. Starsze roczniki już wiedzą, że jak wykładowca sam nie wie o czym mówi to będzie też na egzaminie akceptował bredzenie studentów. A pierwszoroczniaki są zawsze przejęte, próbują te bredzenie wykuć, zrozumieć, nauczyć się... Zupełnie niepotrzebnie, bo filozofia polega na tym, że każdy może stworzyć własną i się upierać, że jest jedyna słuszna. A wykładowca nie ma innego wyjścia jak to zaakceptować, bo skoro tylu filozofów głosiło odmienne teorie to dlaczego taka Karolina nie może głosić swojej, zupełnie odmiennej od wszelkich istniejących?

Różyczko, czy Twój natłok smętności życiowych już minął?

23 358

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Cześć moi drodzy, jak powyciągane już ciepłe swetry? No normalnie czuję w powietrzu śniegowe zimno.

Karola jak dobrze że na poczatku studiowania nie zniechęciła cię atmosfera i natłok zajęć. Będziesz mieć przez to większą motywację do nauki. Poznałaś jakich fajnych studentów?
Coś czuję że to głupie pytanie, pewnie nie jednego a masę smile

Beatko owszem najgorsze minęło, oby nic więcej nie wyskoczyło. W sobotę byłam na roczku u chrześnicy, powiem wam że kupić coś dziecku które wszystko ma jest naprawdę trudne.
Ale ostatecznie dostała śliczny komplet sukienka, leginsy i bluzeczka i żeby było wesoło edukacyjną książkę z mnóstwem przycisków.

Zrobiony był oczywiście film, wrrr jak ja nie lubię nagrywania jak jem coś, zawsze mam wrażenie ze nagrają jak jestem brudna na twarzy.
Ale w końcu to dla nich ogromna pamiątka, więc zniosłam i filmowania.

Wczoraj za to byłam na spotkaniu pierwszym o te prawo jazdy, niestety nadal mazowiecki sejmik blokuje im fundusze i jutro do południa będzie ostateczna decyzja czy w tym roku robimy czy w następnym.

Wkurza mnie ten stan zawieszenia, zresztą po nowym roku będzie trudniej zdawać. Dobre chociaż to że ja na pewno już będę uczestniczyć bo podpisałam już kontrakt.

A co u was mróweczki pracusie jedne? Natalka co u ciebie i twoich trzech co najmniej pupili?

Magda a ty wyjdź z pod tego koca i napisz no tu co u ciebie. Zawsze jesteś ogromnie tajemnicza.

Emcia nadal świruje na wakacjach z Romeo czy już wróciła? Skąd ta dziewczyna ma siłę na to wszystko ,ja nie wiem.

No to ja mam pytanie do was czy obchodzicie rocznice. Zarówno rocznice w związkach ale też jakieś inne prywatne?

23 359

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Ciepłę swetry funkcjonują od dłuższego czasu... Dzisiaj tu tak ponuro, że szok. Mokro, zimno, a ja na kacu... O bleee.

Różyczko, wbrew pozorom nie tak trudno kupić coś dziecku, które ma wszystko. Sama mam takie dziecko. Obsesyjnie zakochani dziadkowie, jeszcze bardziej zakochana ciotka, kilku zakochanych wujków i...moje dziecię ma chyba wszelkie zabawki dla dzieci w jej wieku. Skutek - totalny brak szacunku dla przedmiotów. Ale nie o tym miało być. No więc, kiedy się pytałam Żaby co chce na urodziny to odpowiedzi były takie: maskotkę żabę (maskotek ma setki, ale żaby faktycznie nie ma, a całe wakacje spędziła łapiąc żaby, więc jest głęboko tymi stworzeniami zainteresowana), pomarańczową piłkę (piłek ma dużo, ale pomarańczowej nie ma, a jak widać do szczęścia potrzebna jest pomarańczowa) i farby. Dzieci mają zupełnie inne postrzeganie świata niż dorośli i im najwięcej radości sprawiają drobiazgi.

W sobotę byłam na koncercie Chóru Alexandrowa. Fajnie się spełnia swoje drobne marzenia smile Dla równowagi jutro idę na koncert agresywnej punkrockowej kapeli tongue Aha, jestem zdegustowana zachowaniem niektórych dystyngowanych starszych pań, z gatunku tych, które w autobusie dyskutują, jaka to dzisiejsza młodzież jest niewychowana. Zapłaciłam 120 zł za bilet po to, żeby przez drugą część koncertu słuchać... nucenia starszych pań, które siedziały obok. Matko! Toż każdy jełop wie, że na koncert idzie się słuchać wykonawców a nie fałszować pod nosem! Jak już koniecznie chcą wyśpiewywać utwory chóru Alexandrowa to niech sobie kupią płytę i śpiewają w kuchni przy lepieniu pierogów. Jak zresztą ja mam w zwyczaju tongue

O rocznicach - mam różne podejście. Pamiętam o rocznicach, ale nie przepadam za uroczystym ich obchodzeniem. Urodziny czy imieniny lubię, bo jest to okazja do spotkania ze znajomymi. Ale bardzo mnie peszy obchodzenie np urodzin w pracy czy życzenia od praktycznie nieznanych mi ludzi. A inne rocznice? Sentymentalny jest dla mnie dzień zapoznania mojego mężczyzny. Nie widzę potrzeby obchodzenia go, ale lubię ten dzień smile

Idę być pożyteczna smile

23 360

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Cześć moje drogie kafejko-we lenie. Sama jak widać tez ostatnio mało zaglądam więc owszem możecie i na mnie mówić leń. Moja nieobecność to wynik intensywnej nauki ostatnimi czasy.

Po wielu przesuwaniach terminów, wreszcie przyznano pieniądze na moje prawko i zaczęłam od byłego poniedziałku zajęcie po 7 godzin dziennie z teorii. Dodatkowo po kilka godzin z doradcą zawodowym i z psychologiem.
Kurs prawa jazdy normalnie trwa ponad dwa miesiące.
Nasz kurs niestety musi trwać 1,5 ze względu na termin , i na połowę grudnia mam już egzamin.
W poniedziałek mam już dwu godzinną jazdę.

Trochę to wszystko za szybko moim zdaniem, nawał nauki  plus jazdy co drugi dzień do grudnia po 2 godziny to naprawdę dużo.
Ale jest i plus, do samego egzaminu  będziemy mieli styczność z autem ,nie będzie przerw by coś można zapomnieć.

Reszta wieści ode mnie to byłam chora i bałam się że plecy nie pozwolą mi zacząć tego kursu ale już troszkę lepiej.
W domu mąż nie chce mi dać potrenować na naszym samochodzie, czym wkurza mnie niezmiernie.

Zbliżają się święta  nostalgiczne bardzo, i u nas w gazecie zobaczyłam reklamę " Wszyscy wyjeżdżają na Święto Zmarłych a ty wracasz czy zostajesz?" Powiem wam że zastanowiłam się nad tym , naprawdę koszmar co się czasem wyprawia przy takich powrotach.

Ale jedno mnie zastanawia, ludzie chlają wódkę przy każdej okazji, większość takich debili wraca z zonami i dziećmi.
Jak ta zona może narażać swoje cenne dzieci bo taki debil mówi że wytrzeźwiał i wsiada z nim do auta.
Po jakiego grzyba ja się pytam???
Czemu mu na to do oleryyyy pozwala.

No głupota ludzka czasem nieodgadniona.
Dobra nie marudzę , spadam na zakupy do miasta, a wieczór  chyba zrobię coś romantycznego dla mojego bo ostatnio biedak narzekał że nie mam dla niego czasu.

Ciao ludzie, i może byśta tak zajrzeli jo? smile

23 361

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Cześć smile Wpadlam Was wszystkich serdecznie pozdrowić smile   Buziaki ...

23 362

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Witajcie smile

Beatko zgadza się, mam koleżankę na drugim roku i mówiła, że na początku był luz, a później już ciężko... Więc cieszę się póki mogę big_smile

Różyczko ależ oczywiście, że poznałam. big_smile Byłam ostatnio nawet na imprezie w akademiku i z dumą stwierdzam, że nie chciałabym tam mieszkać. big_smile

Nie ma to jak cały tydzień wolny... Studia to przepiękny czas. tongue Imprez jeszcze nie mam dosyć więc jest dobrze. Nauki też nie mam dosyć póki co haha. big_smile Pozdrawiam i miłego weekendu! smile

23 363

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

cześć wszystkim smile

Wyciągnął mnie post różyczki. Jak powiedziała o świętach i tej bezmyślności. Co do świąt: bardzo lubię, atmosfera, kolędy, śnieg, prezenty i taka wewnętrzna radość. Ale moim zdaniem wszystko ma dwie strony, i tu też tak mam. Z tej właśnie drugiej strony, bardzo nie lubię. Wszystko piękne, ale nie wydaje mi się, żeby było szczere. Bo myślę, że mało kto, przeżywa jakieś wewnętrzne odrodzenie i staje się nagle dobry. Wszystko jeszcze piękniej, każdy pozornie szczęśliwy, ale święta się kończą, mija wigilia i każdy, każdy wraca do tej rzeczywistości i już nie jest tym aniołkiem, to chwilę wcześniej. I to mnie odraża, no, no taka obłuda, oszukiwanie samego siebie i całej reszty wokół. Może jestem cyniczna. tongue

Przy okazji, mam wielką, wielką ochotę na wydanie jakiejś kasy, kupienie ciuchów. Kupiłam sobie spodnie, ale stwierdziłam, że potrzebuję jeszcze butów, płaszcza czy kurtki, szalika, czapki, rękawiczek, może jakiegoś swetra. No wiecie. tongue Chociaż to dziwne, bo nigdy nie lubiłam biegać po sklepach, jakoś specjalnie. smile

Co do picia i wsiadania za kierownicę. Nie każdy jest na tyle nieodpowiedzialny, aby tak uczynić. Co do tych matek. Myślę, że to takie wpojone 'nigdy nic się nie stało, to czemu teraz ma się stać?'. Poza tym, przeważnie jest tak, że ojciec, mąż ma większy autorytet(co mnie dogłębnie wkurza, jak patrzę na niektóre pary hmm ) i dlatego nie ma dyskusji, czuję się trzeźwy, możemy jechać. Dużo nie wypiłem, możemy jechać. Wypiłem, stało się, no ale musimy jechać. Dla mnie to czysta głupota.

I mimo "przełamywania stereotypów" i tak dalej, nadal często widzę, że większą władzę ma facet. I nie mówię tu o sile fizycznej, tylko decydowaniu o różnych sprawach. Trochę tego nie rozumiem. Po co komu kobieta, która daje sobą kierować? hm, to trochę jak dziecko. Nie, nie i jeszcze raz nie dla uległych kobiet. smile Tylko nie mówię, że we wszystkim trzeba się stawiać i robić wszystko na opak, ot tak, dla zasady. Mówię po prostu, że powinno się mieć swoje zdanie, i wyrażać je bez względu na chociażby płeć. smile

Ja również byłam chora. Ciągle choruje ostatnio. Nie mogę się dobrze wyleczyć. big_smile Aż dostałam skierowania na dodatkowe badania. Ogólnie czuję się trochę zmęczona, jakoś nic mnie nie cieszy. Ale taka pora, jesień, święto zmarłych, takie trochę przygnębiające. Na nic nie mam czasu, wypożyczyłam książkę, i musiałam oddać, termin się skończył, a nawet nie przeczytałam kilku stron.

Jak myślcie, kiedy zacznie padać śnieg?

Miłego tygodnia Wam wszystkim :*

23 364

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Witajcie Kochani smile

No widzę, że zbytniego życia tutaj ostatnio nie ma... Bardzo niedobrze hmm

Wracam powoli do siebie po kilku tygodniach prawdziwych kłopotów. Pracuję od połowy sierpnia. Zatrudniłam się w hurtowni meblowej, ale niestety, pomimo moich najszczerszych chęci zwolniłam się stamtąd. Miesięczna praca w tym miejscu doprowadziła mnie prawie do załamania nerwowego. Byłam mobbingowana przez laskę, którą miałam zastąpić już na stałe. Byłam zdana tylko na nią, więc nie wytrzymałam psychicznie i po prostu podziękowałam. Z jednej strony żałuję, bo z chłopakami na magazynie bardzo dobrze mi się pracowało (same ciacha big_smile) a i chlopak, który miał zostać Kierownikiem (w sumie już nim jest) był naprawdę bardzo w porządku (kolejny przystojniak big_smile). Z drugiej strony uważam, że dobrze zrobiłam. Hurtownia ta mieściła się na drugim końcu Łodzi. Wstawałam 4:30, z domu wyjeżdżałam parę minut po 6, żeby na 8 być w pracy. Jak pomyślałam o zbliżającej się zimie i trudnościach z dojazdem taki kawał, to mi się odechciało. Na odejście złożyło się jeszcze kilka innych, ważniejszych czynników. Ale Kierownik do dzisiaj nie może odżałować, że odeszłam smile Na to miejsce zarekomendowałam koleżankę, która przez rok poszukiwała pracy. Zatrudnili Ją, więc tym bardziej jestem szczęśliwa, że mogłam Jej pomóc smile
Natomiast ja wróciłam do firmy, w której pracowałam w 2008. Jest to wielki sklep meblowy (nie wiem czy powinnam pisać nazwę tongue). Umieścili mnie na dobrym, spokojnym dziale (w sumie to było warunkiem mojego powrotu). I przeszłam tam z marszu, z jednej firmy do drugiej z przerwą praktycznie jednodniową. A to wszystko dzięki Kierownikowi, który bardzo chcial, żebym wróciła. To on umówił mnie na spotkanie z Dyrektorem, zarekomendował. Staram się, żeby nie musiał się za mnie wstydzić. Poza tym mam nadzieję, że już tutaj zostanę. W każdym razie ja nie planuję się zwalniać. Ekipa przyjęła mnie pozytywnie. Jest wielu starych pracowników, ale też grono nowych. Tutaj to już w ogóle same ciacha big_smile Poczynając od ochrony, przez sprzedawców, po magazynierów tongue Łypię okiem to na jednego, to na drugiego big_smile A jak się za bardzo rozglądam, to się upominam, że przyszłam tu do pracy a nie na łowy tongue

No dobra, to tyle co u mnie. Przepraszam Was za moją absencję, ale w pewnej chwili byłam tak rozchwiana emocjonalnie, że nie umiałam prawidłowo sklecić zdania. Teraz powoli wracam do świata żywych smile I postaram się bywać tu częściej smile

Pozdrawiam Was serdecznie i ściskam każdego z osobna. Buziaczki przesyłam :*
Dobrej nocy. Ciao.

23 365

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Oj leniwce, leniwce... Nie zaglądam tu, bo po co się irytować, że nikogo nie ma? A jak zajrzałam po x czasu to przynajmniej parę wpisów do czytania zastałam smile

Różyczko, ależ Ty masz świetny układ! W ten sposób masz szansę się dobrze przygotować do egzaminu. Ja mój kurs na prawko robiłam pół roku. Bo byłam tak błyskotliwa, że mieszkając w Warszawie zapisałam się na kurs w mojej rodzinnej miejscowości. Jeździłam tam na weekendy rozpaczliwie próbując załapać się na jakąś wolna godzinę instruktora. Czasem odstępy między jazdami były tak długie, że zapominałam, gdzie są pedały i do czego służy kierownica... Ty nie masz szan zapomnieć smile No i jeszcze Cię pocieszę, że dorosłym paniom łatwiej zdać egzamin. Bo egzaminatorzy jakoś przychylniej patrzą na zdeterminowaną dojrzałą niewiastę niż na przemądrzałego podlotka.

Co do Twoich pytań egzystencjalnych smile : od kilku lat stwierdzam, że święta nie mają dla mnie żadnego uroku. Są tylko punktem w grafiku do odhaczenia. Zawsze sobie obiecuję, że coś z tym zrobię - i zawsze wychodzi jak zawsze smile A teraz to już chyba nawet nie mam pomysłu jak to zmienić, ani natchnienia po co zmieniać...

Co do pijanych kierowców - jeśli kobieta pozwala pijanemu facetowi prowadzić to znaczy, że żyje w patologicznym układzie. A wtedy przyczyn jej bierności może być kilka: przyzwyczaiła się, boi przeciwstawić, nie chce robić sceny przy ludziach, nie jest w stanie wyegzekwować swojego zdania i milion innych. Dlaczego kobiety są uległe? Ja nie jestem pewna, czy to uległość. To jest ciężka dysfunkcja szarych komórek, uniemożliwiająca prawidłową ocenę sytuacji. Wiem, bo sama na tę przypadłość cierpiałam. A w sumie wątpię, czy kiedykolwiek można mnie było nazwać uległą. A przynajmniej 2 razy wsiadłam do samochodu z pijanym facetem... Ech, stare dzieje. Na szczęście ta dysfunkcja szarych komórek jest w pełni uleczalna smile

Piszecie o choróbskach, wiec się dołączę. Z moim agresywnym układem odpornościowym żadne przeziębienie nie ma szans, ale kiedy jakaś infekcja mi immunologię obudzi to moje białe krwinki atakują wszystko, co się da. No i właśnie to robią. W związku z tym sypię się i skrzypię jak stare próchenko smile Już bym wolała jakieś grypsko, przynajmniej by było wiadomo co to i czy przejdzie samo smile

Megi, super, że Ci się tak fajnie układa. Czytam Twoje posty i zastanawiam się, w jaki sposób się Twoja wybitność w branży meblowej objawia. Weź mnie oświeć, pytam całkiem serio. No bo dobry lekarz - wiadomo czym się charakteryzuje. Dobry prawnik - też wiadomo. Ale co robi dobry pracownik salonu meblowego, że jego sława po całej Łodzi się rozłazi?
Aaaa, i przypominam, że piszczałaś, że na pewno nie znajdziesz fajnej pracy w zawodzie. A my mówiliśmy Ci tu, że znajdziesz. I co? smile A nie mówiłam/śmy tongue
A za ciachami się tyle nie oglądaj. Bo zęby ci sie popsują od nadmiaru słodyczy, albo zeza dostaniesz smile

Emcia - co to w ogóle było, że aż trudno zauważyć? To był post?

23 366

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Cześć dziewczyny i chłopaki. Pojawiam się z nowymi wrażeniami.

Spieszę donieść że jazda była i przeżyłam i ja i instruktor. Stresu nie miałam wsiadając do auta uspokoiłam się totalnie i chłonęłam tylko informacje.
Jest trzech instruktorów, jeden ten właściciel i jeden policjant który dorabia ucząc  i trzeci to nauczyciel który na emeryturze uczy innych jeździć.

Mnie trafił pan policjant, nie wywołało to zupełnie stresu bo facet wesoły , zupełnie jak nie glina. Plusem uwaga jest bardzo przystojny, w okularach.
No tylko żeby nie było że jeżdżę z nim bo przystojny. To tez smile ale głównie dlatego bo uważam że facet z drogówki świetnie zna się na tym czego ma mnie nauczyć.

Na pierwszej jeździe w Poniedziałek  pokazał gdzie co i jak, odpalenie auta , dwa razy do przodu, dwa razy wsteczny i na miasto.
Zgasł mi tylko dwa razy, biegi włączałam prawie bez patrzenia.
Jedyny błąd trzymanie się za blisko prawej krawędzi jezdni.

Na drugiej jeździe w Piątek wszystko szło o niebo lepiej, biegi całkiem bez patrzenia, płynnie  i ok. Wszystko szło ok nawet jechałam 90 na piątym biegu.
Jedyny błąd to wejście w zakręt pusty co prawda ale na 4.  smile

O dziwo wszystko na razie dobrze, nauka też. Mąż jest w szoku totalnym. Jutro trzecia jazda.
Beata masz rację ja tez się cieszę że będę miała jazdę do samego egzaminu.

Magda jak ja bym chciała wybrać się na babskie zakupy, oj zazdroszczę ci możliwości. Niestety ostatnio czasu to mam prawie co nic.

Emcia a ty faktycznie mogła byś coś więcej napisać o tych wakacjach. Może jakieś foto wstawić. Tajemnicza jesteś okropnie.

Dziś oglądałam program o maminsynkach,uśmiałam się ale pewnie dla tych kobiet życie w trójkącie z teściowa nie było śmieszne.
Jakie to dziwne ze taki maminsynek mimo obiektywnych opinii , nie może zerwać toksycznej więzi z matką. Sam bez pomocy  niestety jest skazany na życie bez kobiety.
Bo chyba mało jest kobiet mogących całe życie opiekować się i wyręczać we wszystkim faceta i jeszcze nigdy nie być ta pierwsza dla niego.
Ja bym nie mogła tak żyć.

Meg poluj poluj rozważnie, może jakieś mięsko przytargasz do domu smile Całuski

23 367

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Hejka smile  Mam takąąąąąąąąąąąa ochote iść na zewnątrz,napić się drinka pobyć z ludzmi....a nie ma z kim !!!! Aaaaaaaa !! To okropne sad   Przez to siedzę w domu i pięke glupie ciastko jak jakas podstarzala kura domowa.... grr

Różyczko pamiętam,że pisałaś kiedyś o książce,którą czytałaś. Chcę spytać czy ta książka miała tytuł ,, Listy do moich córek'' Fawzia Koofi  ? Mówiłaś,że to była opowieść o Kobiecie z Afganistanu.

Meg Ty mnie zadziwiasz Kobieto ! smile

Pamiętam jak kiedyś martwiłaś się o pracę,bo jej nie miałaś,chyba nawet mówiłaś,że nawet jak będzie daleko to ważne aby była ta praca.Pamiętam Twoje nastawienie.   A teraz kiedy tą pracę dostałaś odrzuciłaś ją,bo jakaś lafirynda tam była? Hm... Napisałaś,że Ty miałaś ją zastąpić,więc nie warto było jeszcze trochę się pomęczyć i doczekać ? Zwłaszcza,że tyle ciastek naokoło tongue Zresztą piszesz,że żałujesz... Nie zawsze warto jest rezygnować z powodu zachowania jakieś osoby... Może trzeba było ją bliżej poznać...pewnie nie bez powodu była taka nie miła i chamska... Ale w sumie ten twój dojazd...masakra.
W sumie to przepraszam,że Ci to piszę,,nie powinnam sie wtrącać. Wybacz. smile
Najważniejszy jest efekt końcowy,masz nową-starą pracę i czujesz się tam dobrze,a o to chyba chodzi najbardziej wink Super :*


Wiesz Beata jak tak czytam co napisałaś o tym prawie jazdy i przychylności co do dojrzałych kobiet,stwierdzam,że zrobię sobie prawko jak będę ok 40 big_smile    Bo jak na razie to tej przychylności nie dostałam nawet na teori hmm  A przez te lata niech wozi mnie jakis facet..a co mi tam tongue

Vinnga napisał/a:

Emcia - co to w ogóle było, że aż trudno zauważyć? To był post?

Yyy.... tak jakby... roll


No i się wydało dlaczego Różyczka robi prawko ! A ja już myslalam,że TY na poważnie chcesz jeżdzić samochodem i być taka samodzielna,a TY się tylko wypuszczasz z domu aby sobie na przystojniaczków popatrzec oj Ty nie dobra tongue

A co do prawa jazdy...mnie wogóle to nie kręci hmm Nic..  Chcialam zrobić by być niezalezna..ale jestem zbyt tępa aby zdać test lol    Jedynym moim osiagnieciem jak na razie jest spalenie czegoś w silniku bialego samochodu ktorym mój byly uczyl mnie jezdzic... hmm  A dzis wiem ,że NAJBARDZIEJ LICZY SIE PODEJSCIE NAUCZYCIELA...tzreba znalesc odpowiednia osobe z cierpliwoscia big_smile  Uwazam tak, bo dzieki innej osobie nauczylam sie wrzucac jedynke i ruszac...  nawet przejechalam kawalek..i ZROZUMIALAM W KONCU TE BIEGI ! Naprawde podejscie jest najwazniejsze smile

Madzia nawet nie wiesz jak chetnie bym poszla z Toba powydawac kase na ciuchy ! Potrzebuje ludzi naokolo siebie takich żywych..  Hmm wiecie,że to jest ciekawe zjawisko.... Zawsze wolalam byc sama z dala od gwaru...a teraz ?! Jakas przemiana ! big_smile Sama się dziwie....

Różyczko,przepraszam,ale nie mam weny aby opowiadac o wakacjach....nie dzisiaj :* :*  A zdjęcia? Mam ich tyle,że zanim  zdecyduje jakie tutaj wstawić to minie miesiac. hmm 

Wstawię jedną fotkę specjalnie dla Magdy bo ją to chyba jesienna deprecha łapie..  No dobra Dla Ciebie też jedna wstawie tongue

Maminsynek???    OMG..ode mnie z daleka ! Zabi;abym,bo wiem,że nie wytrzymalabym tego tongue


Obiecane fotki ;


Obrazek dodany przez użytkowniczkę


Obrazek dodany przez użytkowniczkę

smile

23 368

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Witajcie ludziki. Fajnie, że niektóre dusze czasem tu zaglądają, szkoda, że tak rzadko...

Różyczko, Ty najwyraźniej jesteś stworzona do śmigania autkiem smile Emcia, Tobie najwyraźniej WYDAJE się, że nie jesteś stworzona smile Kiedyś, dawno, dawno temu, kiedy nie jeździłam samochodem - wydawało mi się to absolutnie zbędne. A potem, kiedy już się przyzwyczaiłam, że jeżdżę samochodem - wydaje mi się to takie okrutnie wygodne smile I po pewnym czasie człowiek sam nie wie, jak przez tyle lat wytrzymał bez samochodu (lub na siedzeniu pasażera smile ). Oj, jak mi teraz dziwnie mój majestat włożyć do komunikacji miejskiej lub do pociągu smile

Marzenko, ładne te Twoje fotki z wakacji. Ale...zapomniałaś dla mnie jedną wstawić... Czuję się pominięta i będę płakać. I zamoczę klawiaturę. Chlip, chlip.

Ja miałabym z kim wyjść na drinka, ale mam większą przeszkodę niż brak towarzystwa: otóż cierpię na przedziwnego lenia. I nawet nie chce mi się ciasta upiec, żeby się przynajmniej poczuć jak podstarzała kura domowa (wg wyznaczników Emci smile ). To jest straszne. Bo skoro nie jestem kura domowa, skoro nie jestem dusza towarzystwa to co ja teraz jestem????

W tematyce maminsynków zastanawia mnie to, czy te mamusie zdają sobie sprawę, że robią swoim dzieciom krzywdę? Bo, moim zdaniem, to wina rodziców, nie dzieci. Gdyby taka mamusia wychowywała synka w przekonaniu, że ma dorosnąć i iść szukać nowego gniazdka - zapewne by mu o niebo łatwiej było. Ale jeśli ona mu całe życie wpaja, że matka powinna być najważniejszą kobietą w życiu mężczyzny, że on jest całym jej światem, że obowiązkiem dzieci jest opiekować się starymi rodzicami, że tylko niewdzięczne dzieci opuszczają starą matkę i latają za jakąś niedoskonałą małolatą - nic dziwnego, że potem synek siedzi z tą mamusią i nie wie, że obojgu lepiej by było, gdyby on zajął się swoją rodziną...

23 369

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Hej smile

Beata może i mi się WYDAJE,że nie jestem stworzona do prowadzenia samochodu,ale to wrażenie jest bardzo silne i nie wiem czy kiedyś zacznie mi się wydawać,że jestem stworzona aby być kierowcą big_smile

Co do fotek,które wstawiłam to nie pominęłam Cię,tylko zrobiłam to celowo,aby osiągnąć taką Twoja reakcję,przecież to rzadko się zdarza aby Vinnga zapłakała tongue  Żartuję,tak naprawdę to nie chciałam robić tutaj śmietnika,więc wrzuciłam tylko dwie fotki i stwierdziłam,że jak ktoś zechce jeszcze to wtedy coś dorzucę smile  (No już nie płakusiamy tongue  )

,,To jest straszne. Bo skoro nie jestem kura domowa, skoro nie jestem dusza towarzystwa to co ja teraz jestem???? ''

Wychodzi na to,że teraz jesteś w fazie zawieszenia tongue   Znajdź sobie czym prędzej jakąś rolę..bo się zalenisz na amen hmm Może na dobry początek ,,męczennica'' tongue

Zgadzam się do Twojej wypowiedzi o maminsynkach. Heh,maminsynki brzmią prawie jak muminki big_smile  Tyle,że muminki radzą sobie lepiej hahaha...


Obrazek dodany przez użytkowniczkę


Obrazek dodany przez użytkowniczkę



Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Pierwsze zdjęcie taki sobie widoczek...
Drugie - jest to malutka plaża na której byliśmy big_smile Nie ma do niej wejścia ani wyjścia..trzeba było zejść na nią po skałach z góry i tak samo wrócić big_smile
To ostatnie zdjęcie,to jest symbol Parku Narodowego Lanzarote. smile

23 370

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Ale piękne te zdjęcia yikes Już jedno widnieje u mnie na tapecie big_smile

A tak przy okazji, to witam wszystkich smile

Gratuluję tam robienia prawka, trzymam kciuki big_smile W sumie gratulować powinnam, jak zdasz tongue

Co do maminsynków. Już samo to słowo brzmi okropnie. A co dopiero taki facet. Grr, dla mnie to nie facet! Bardziej, jak dziecko. No, facet powinien być silnie i fizycznie i psychicznie, a nie grzecznie wypełniać polecenia mamusi. Takie więzi są bardzo toksyczne. Nie wyobrażam sobie jakiegokolwiek bliższego kontaktu, mówiąc szczerze. Po prostu nie potrafiłabym chyba takiej osobie zaufać, skoro jest aż  tak niesamodzielna. Hm, z tym, że to wina rodzica, a nie dziecka. Nie zgadzam się. Wina zawsze leży po obu stronach. Fakt, matka mogła być nadopiekuńcza, doprowadzić do takiego stanu rzeczy. Ale gdyby dziecko chciało, wyrwałoby się spod jej wpływów. Tak czy inaczej, takie relacje są krzywdzące dla obu stron tongue

Kurczę. Nie jestem pewna, czy Was już o to przypadkiem nie pytałam big_smile Ale czytałam kiedyś książkę, i był tam taki cytat o miłości. I teraz mi się znalazł. Moim zdaniem, jest to pięknie ujęte i prawdziwe tongue Chociaż nie spotkałam jeszcze takich par. Jak myślicie?

"Nienawiść, która jest całkowicie pokonana przez miłość, zmienia się w miłość, a miłość ta jest wówczas większa, niż gdyby nie poprzedzała jej nienawiść. Albowiem ten, kto zaczyna kochać coś, co przyzwyczaił się nienawidzić lub uważać za przykre, odczuwa przyjemność płynącą z samego faktu kochania."

Życzęę Wam miłego miesiąca chciałam napisać. tongue Chyba byście mnie zagryzły big_smile Miłego dnia, tygodnia ewentualnie smile

23 371

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Ha, trochę popłakać i już dostałam 3 razy więcej smile Aluś, które masz na tapecie? Mi się najbardziej podoba pierwsza fotka (ta nie dla mnie smile ), ale pewnie dlatego, że ja strasznie lubię zdjęcia natury, z jak najmniejszym udziałem cywilizacji smile

Podyskutuję o winie rodziców. Zawsze wina leży po obu stronach, ale w tym przypadku jest to jak proporcja 10:1. Gdyby rodzice nie zrobili dzieciom kuku to dzieci nie musiałyby potem próbować żyć normalnie. Wcale nie jest łatwo żyć normalnie, kiedy się nie ma odpowiednich wzorców. Już chyba łatwiej jest dzieciom alkoholików - one wiedzą, że to, co się dzieje w ich rodzinie to patologia i mogą próbować nie powtarzać błędów. Natomiast nadopiekuńczy rodzice to bardziej "tajemnicze" zagrożenie. Dziecko, które od zawsze wychowuje się w takiej rodzinie, uważa, że wszystko jest normalne. Bardzo trudno wychwycić granicę między rodzicielską troską a nadopiekuńczością. A więc trudno walczyć z wrogiem, którego nie można określić...

"Nienawiść, która jest całkowicie pokonana przez miłość, zmienia się w miłość, a miłość ta jest wówczas większa, niż gdyby nie poprzedzała jej nienawiść. Albowiem ten, kto zaczyna kochać coś, co przyzwyczaił się nienawidzić lub uważać za przykre, odczuwa przyjemność płynącą z samego faktu kochania."

Jakoś mi to Harlequinem zajeżdża... Ja również nie spotkałam takich par. A jako istota okrutnie nieromantyczna - jakoś nie umiem sobie wyobrazić takiej sytuacji w normalnym życiu. Ale mogę znaleźć dla tej obleśnie romantycznej tezy racjonalne wytłumaczenie psychologiczne smile Otóż, wg niektórych specjalistów od duszy - miłość i nienawiść aktywują podobne obszary w mózgu. Podobno nawet człowiek nie odróżnia tych dwóch uczuć. Wystarczy, że oba wywołują dużo emocji i zastrzyk hormonów. Seks po awanturze jest fajny - bo awantura wywołuje emocje, których mózg nie odróżnia i odczytuje jako zachętę do miziania smile Więc jako nie-romantyczka dopasowałam teorię seksuologiczną do Twojej romantycznej tongue

Dzisiaj, wg teorii Marzenki, nadal pełnię rolę męczennicy. Zawieszonej męczennicy smile Nic mi się nie chce...

23 372

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Vinngo, wzorowo, szybciutko odpisała. Łap buziaczki w nagrodę :* :*

Na tapecie mam właśnie te dwa dla Ciebie big_smile Wczoraj jedno i dziś na drugie zmieniłam.  To pierwsze(nie dla Ciebie big_smile ) bardzo ładne, ale trochę niewymiarowe się wydaje tongue

Więc dyskutujemy o winie rodziców ? big_smile Proporcja 10:1 brzmi bardzo niesprawiedliwie hmm Możliwe, faktycznie wina rodzica jest tu może większa. Ale takie dziecko, nie chcę się zmieniać, nie dlatego, że nie ma wzorców - bo ma. Nie chcę być samodzielnym, bo tak wygodniej. Na takiej zasadzie, bogate dziecko nie powinno się uczyć, pracować, rozwijać. Bo po co? Mam wszystko na miejscu, więc idę na łatwiznę. A tak to nie działa. Każdy człowiek rozwija się, nawiązuje/zrywa więzi dla siebie. Więc bogate dziecko, może iść do pracy, żeby się rozwijać, tak, jak maminsynek może zerwać krzywdzącą więź z matką, by się usamodzielnić. smile

haha, ale mnie rozbawiło Twoje rozumowanie. Co nie znaczy, że jest błędne. Ja osobiście nie wyobrażam sobie, że mogłabym pokochać kogoś, kogo nienawidzę. Bo skoro kogoś nienawidzę, ktoś mi zrobił krzywdę. I musiała być to duża krzywda, co za tym idzie, odizolowałabym się od tej osoby. Ale zastanawia mnie, czy to naprawdę jest możliwe i czy ktoś się z takim czymś spotkał. Możliwe, na pewno jest - bo każdy jest indywidualistą. Co do nierozróżniania miłości i nienawiści - nie wiem, skąd taki głupoty yikes czarny i biały.

Wiecie, że mój szczur, po spaniu normalnie się przeciąga? Tak jak ja. big_smile

Miłego wieczora, jedynej aktywnej forumowiczce dzisiaj smile

23 373

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Aluś, to nie moje rozumowanie, tylko gdzieś wyczytane mądrości. Nie wiem tylko, czy na pewno wiernie je przedstawiłam smile

Nasza dyskusja: czy Ty miałaś kiedyś do czynienia z prawdziwym maminsynkiem, czy rozważasz teoretycznie? Ja znam 2, no może 3 takich. I, Alu, oni nie wiedzą, że coś jest nie tak, więc nie mogą nic z tym zrobić! Pytam jednego - czemu się od matki nie wyprowadzisz, skoro uważasz, że się tam dusisz? Odpowiedź: bo i tak codziennie będę musiał do niej jeździć, żeby jej pomagać. No to się pytam: to ona jakaś niepełnosprawna albo ciężko chora jest? Odpowiedź: nie, ale nie ma żadnych znajomych, więc będzie jej strasznie smutno samej codziennie siedzieć. No i tu łapki opadają. Czy to wina tego chłopaka, że jego matka nie ma znajomych? Czy to jego wina, że matka założyła, że on będzie jej jedyną ostoją na starość? I jak biedak ma się z tego zaklętego kręgu wyrwać? Może trzasnąć drzwiami i się wyprowadzić, ale walka z wyrzutami sumienia by go zamęczyła (podsycana odpowiednimi treściami w telefonach od mamusi). Łatwiej wynieść się od matki alkoholiczki niż od matki, która "całe życie poświęciła dla dziecka, a ono takie niewdzięczne"...

A co do szczurka - rozczaruję Cię. WSZYSTKIE moje szczurki się przeciągały smile Więc Twój wcale nie jest wyjątkowy tongue

23 374

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Beatko big_smile Twój przekład teorii romantycznej na seksualną mnie rozbawił big_smile W życiu bym tego nie skojarzyła z seksem po awanturze. big_smile no, ale nic smile

Dyskusja: Czy miałam do czynienia ? Ojj, miałam. I myślę, że jest to spowodowane, nie tyle nadopiekuńczością, co rozpuszczeniem takiego dziecka. Jest traktowane zawsze dobrze i automatycznie tworzy mu się w główce myśl, że musi się za to odwdzięczyć. I moim zdaniem, osoba która jest inteligentna zobaczyłaby, że nieprawdą jest to, co mówi mamusia. Osoba o mocnym charakterze, poradziłaby sobie z "wyrzutami sumienia", których być nie powinno. I kurczę, wiem, że to jest trudne, ale wiem, że możliwe. 

Czy ja przeoczyłam, że Ty miałaś szczurki ? yikes Czy po prostu zapomniałam ? hmm

23 375

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Pewnie przeoczyłaś i zapomniałaś smile Jak byłam mała to marzyłam o szczurku. A że dzieci na wsi nie wiedzą o istnieniu sklepów zoologicznych, więc przez lata próbowałam jakiegoś upolować w kurniku. Nie dały się. Za to złapałam kilka polnych myszek, które hodowałam. Za to, kiedy wyniosłam się do wielkiego miasta, natychmiast kupiłam sobie szczurka. Niestety, napił się piwa i umarł w młodym wieku hmm Potem zakupiłam drugiego. Żył 2 lata i umarł ze starości. Potem trzeciego i też dożył starości smile Jeden ze szczurków mi kiedyś uciekł. Wygryzł sobie dziurę w materacu i tam zamieszkał. Materac był porządny, ze sprężynami i za chorobę nie dało się z niego szczurka wygonić (bo jak?). Kilka dni czaiłam się na szczura (zamiast spać czy iść na uczelnię). Dopiero po jakimś tygodniu pić mu się zachciało, a że jedyna woda byłą w klatce, więc grzecznie do niej wlazł...

23 376

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Nie wiem, jakim sposobem ja to zrobiłam, ale teraz już nie zapomnę hmm Jak byłam mała znosiłam wszystkie zwierzęta do domu big_smile mysz kiedyś złapałam, ale uciekła. Miałam szczury, ptaki, koty, psy i jeże. Kiedyś prawie złapałam takiego małego gronostaja, ale zwiał big_smile Zawsze chciałam mieć wiewiórkę, ale były za sprytne hmm Niestety, żadnego z wyżej wymienionych zwierzaków nie zatrzymałam - albo wyleczyłam i wypuszczałam albo oddawałam. Mama to miała ze mną sporo kłopotów big_smile Szczurka miałam - umarł ze starości. A myszkę miałam, taką ze sklepu, jako dziecko. Jedna uciekła - bawiłam się z nią na dworze hmm A drugą miałam, parę lat temu, to ze starości. smile

23 377

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

nagana! zero odzewu! sad
To ja też przestanę się odzywać, monologi nie wskazane.

23 378

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Oj, Alu, Alu - monologi są bardzo wskazane - każdy przecież musi od czasu do czasu porozmawiać z kimś mądrym tongue

Aluś, ja nie wiem czy mogę tu napisać całą prawdę o moich zwierzątkach... Bo jakieś towarzystwa od zwierząt mogłyby zacząć mnie ganiać... Czasem sama się dziwię, jakim byłam hitlerkiem. Teraz bym już tak nie mogła chyba.
A co tam - oto cała prawda o moich hodowlach. Część historyjek już tu opowiadałam, ale skoro o szczurkach nie pamiętałaś to na pewno o tym też nie smile

Świnka morska - chyba moje pierwsze oficjalne zwierzątko domowe. Całe życie mieszkała we wiadrze. Strasznie nie lubiłam wymieniać jej ściółki, więc jak już zasikała całe trocinki i stała w błocie to jej wrzucałam coś do tego wiadra na co mogłaby wejść, żeby się nie utopiła... Świnka morska to bardzo fajne stworzenie - była taka interaktywna big_smile Jak była głodna to gwizdała kiedy tylko ktoś szedł na piętro. Łatwo się domyśleć, że lubiłam jak jest głodna, bo słyszałam jak mama idzie na górę i mogłam np. schować papieroski smile Jak dostała jeść to tak fajnie gulgotała z zadowolenia. Żyła 8 lat, tyle ile świnka żyć powinna, co oznacza, że była zadowolona z mojej opieki smile

Żółwie - były 2. Wodne. Ponieważ nie miałam w zwyczaju trzymać zwierząt w odpowiednich dla nich klatkach/pojemnikach - żółwie mieszkały w kociej kuwecie. Oczywiście kuweta była bez żwirku dla kota. Trochę wody, kamienie. Całkiem fajnie miały. łapałam im chrabąszcze, które wieczorami wpadały przez okno do pokoju. Lubiłam patrzeć jak na nie polują. Fajnie też wyrywały kawałki mięsa z ręki. Duże były tongue A potem jeden uciekł. Prawdopodobnie wylazł na balkon i wyskoczył z pierwszego piętra. Potem w jego ślady poszedł drugi. Myślałam, że im u mnie dobrze, a one wolały samobójstwo hmm

Rybki - dostałam akwarium wujka, które mu się znudziło. Nie posiadało akcesoriów, więc rybki żyły sobie w niemal naturalnych warunkach polskiej rzeki - wśród roślinności ze stawu, temperaturze pokojowej, w wodzie z kranu bez filtra. Rzadko te moje rybki widywałam, bo wymiana wody wydawała mi się zbędną czynnością. Potem postanowiłam hodowlę poszerzyć. Nałapałam sobie w rzece rybek. Zeżarły moje rybki a potem zdechły hmm Kolejne rybki żyły, dopóki siostra nie przyniosła grzałki od jakiejś koleżanki. Grzałka akwariowa, ale nieco za mocna do mojego małego akwarium. Rybki się ugotowały... Aha, w międzyczasie miałam jeszcze wielką złotą rybkę. Nie chciałam, żeby mi zjadła małe rybki w akwarium, więc złota rybka mieszkała w dużym, niebieskim, plastikowym wiadrze. Pamiętam, że też bardzo długo żyła...

Myszki - łapałam zwykłe, szare polne myszki. Trzymałam w słoiku. I tak mama zawsze je wyrzucała w ciągu tygodnia. Panicznie boi się myszy. Jak ona się ich pozbywała to nadal pozostaje dla mnie zagadką...

Koty - miałam świra na punkcie kotów. Moja pierwsza kotka (cała czarna) zachorowała i zdechła sobie jak miała kilka miesięcy hmm Przyniosłam drugą kotkę. Ta dorosła i zaczęła się puszczać. Szybko wróciła w ciąży. Miałam zamiar oddać kociaki, ale jak się urodziły to już nie mogłam ich oddać. Więc miałam dodatkowe dwa koty. Były fenomenalne. Kotka miała w dzieciństwie naderwany ogon, więc nie mogła utrzymać równowagi na wysokości. Właziła więc na drzewa a potem miauczałą, żeby ją zdjąć. Jeden z jej kocich synów urósł wielki, gruby i lubił włazić pod nogi. Drugi - chudy i hałaśliwy okropnie. A potem znowu były kociaki - tym razem 3. Urodziły się w moim łóżku smile Te rozdałam, ale zanim je oddałam miałam na podwórku 6 kotów. I moja mama kota dostawała, kiedy wychodziła z domu, a tam na każdym stopniu schodów leżał rozpłaszczony kot smile

Felek - hodowałam króliki (takie zwykłe, pasztetowe). Kiedy urodziły się pierwsze małe króliczki - było ich 12. Wszystkie były białe albo biało-szare, ale jeden był cały czarny. Oczywiście wiedziałam, że przy takiej ilości dzieci - kilka z nich nie przeżyje. I okazało się, że ten jedyny czarny już drugiego dnia wyglądał jak szkielecik. Więc go zabrałam do domu. Karmiłam mlekiem ze strzykawki i spałam z nim w łóżku, żeby nie zmarzł. O dziwo, królik przeżył. Tylko łapki miał krzywe, te przednie, więc poruszał się jak kaleka. Nazwałam go Felek. Felek nigdy nie został zamknięty w klatce. Kicał sobie swobodnie po podwórku. Podbiegał na głos kroków moich albo dziadka jak piesek. A potem dziadek zrobił z niego pasztet...

Wszystkie te zwierzęta miałam właściwie w jednym czasie.

Historia szczurków już została przedstawiona. Szczury miałam już po opuszczeniu domu rodzinnego, więc można powiedzieć, że były hodowane profesjonalnie. Już wiedziałam, że istnieją sklepy zoologiczne z pokarmem i akcesoriami dla zwierząt smile

23 379

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Uśmiałam się big_smile Moje zwierzątka miały dobrze, bo jak ja zapominałam, zajmowało się rodzeństwo. Z tych, które żyły w domku na dłuższą metę był tylko pies, chomiki, myszy i szczurki. Miałam jeszcze króliki. Z czego jednego oddałam, jeden umarł ze starości, a drugi hm, na zawał tak myślę. Pamiętam, siostra z nim wyszła na spacer, jak zawsze, ale żywy nie wrócił. Jakiś pies go zaczął gonić i mały się tak wystraszył, że no, odszedł do drugiego świata. tongue Pamiętam, zawsze kazałam mamie ze mną iść i robić im groby hmm nawet się modliłam big_smile

Pewna moja koleżanka, za to miała zwierzęta, które zdychały - nigdy ze starości. Nie wiem, czy pisałam, ale cóż. big_smile

Chomiki 1 - uciekły, zdechły znalezione za szafą

Chomiki 2 - zostawione bez jedzenia/picia w czasie wyjazdu, zdechły.

Żółw - parę razy wyskakiwał przez okno, aż się zabił (3 piętro)

Kanarek - kot wydrapał oczy, zdechł

Kot 1 - wyskoczył z 3 piętra i słuch po nim zaginął

Kot 2, to aktualnie. Też wyskoczył z okna i ma połamane 2 łapy przednie. Znaczy teraz, już zdrowe. Martwi mnie, że wzięli 3 kota.

Rybki - zostały spuszczone w toalecie.

Tą koleżankę znam już bardzo długo, cóż dziwna to była rodzina big_smile Jak by to jakimś cudem przeczytała, chyba bym miała niezły łomot tongue

Beatko, nie uważasz, że im wszystkim należą się jakieś karne zadania, za tak długą nieobecność ? big_smile A przy okazji. Zawsze, jak używam imienia, zamiast nicku, boję się, że coś pomylę tongue

Miłego dnia :*

23 380

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

O cholercia. Czyli istnieją bardziej sadystyczne osobniczki ode mnie smile
Tak sobie jeszcze pomyślałam o motywacji - po co Ty chciałaś mieć zwierzaki? Bo wymyśliłam, że jak byłam młodsza to zwierzaki miały dla mnie ogromną wartość poznawczą. Nie tylko te hodowane w domu. Jako dziecko wsi mieszkałam między konikami, świnkami, kurami i innymi stworzeniami. Oczywiście zawsze był na podwórku pies, którego nijak zwierzakiem domowym nie dało się nazwać. Ale ja te wszystkie zwierzęta z fascynacją obserwowałam - ich zwyczaje, zachowania, cechy szczególne poszczególnych gatunków. Szczególnie procesy rozmnażania smile Super były świnki, wcale nie morskie. Dziadek postanowił dohodować się małych prosiaków, więc jedna świnka była w ciąży. Zrobiła się ogroooomna. Dziadek twierdził, że świnie są bardzo inteligentne i że tę świnkę w ciąży trzeba oswoić, żeby potem nie broniła młodych. No i przez tę jej ciążę codziennie do niej chodziłam, głaskałam, przytulałam. Strasznie lubiła jak się ją pod brodą miziało - przewracała się do góry nogami i tak śmiesznie chrumkała. Rewelacyjnie to wyglądało jak taka wielka bestia na widok dziecka (czyli mnie) robiła od razu fik z raciczkami do góry i czekała aż ją pomiziam smile A potem urodziły się małe i faktycznie świnka w ogóle nie miała nic przeciwko, kiedy właziłam jej w stado i bawiłam się z prosiakami. Tzn ja uważałam to za zabawę - one były jakieś dzikie i od razu wrzeszczały jak je brałam na ręce. Gdyby świnka nie była oswojona to by mnie pewnie wtedy zjadła smile

Aluś, zadanie karne by się przydały. Ale czy nie myślisz, że wtedy to już nigdy nie doczekamy się tu żadnej duszyczki? Bo będą się bać? smile

23 381

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Hm, moja motywacja. Taak, fascynowały mnie zwierzątka. Chciałam być weterynarzem. Później mi się odwidziało, ale to już inna sprawa. Zawsze chciałam się czymś opiekować. Poza tym, fajnie było ganiać za dzikimi stworzonkami i je oswajać big_smile Mieć jakieś inne zwierzątko niż dzieci z bloku. Nawet nie wiesz, ile dzieciaków mi zazdrościło jeży albo mew big_smile Koniki też uwielbiałam. Swego czasu, troszkę jeździłam, za dzieciaka. Ale nic poważnego, teraz bym się bała pojechać w teren smile Moja pasja zaczęła się niewinnie, poczynając od świerszczy czy motyli. Później były żaby i jaszczurki. Te wodne rybki, traszki i kijanki też. Kiedyś, jak byłam na wsi, na takiej jakby piaskuli(ciekawe czy wiesz, o co mi chodzi?) to widziałam w takim bagienku żółwia. Ale ciocia mi nie pozwoliła złapać. Co do takich wspomnień. Pamiętam, że z zaciekawieniem pobiegłam do jakiegoś "domku" i chciałam zerknąć przez dziurkę od klucza lub okno. Niczego nie zobaczyłam. Ostatecznie od starszej siostry dowiedziałam się, że jest jest to dom dla zmarłych ludzi, gdzie się ich myje, ubiera, puszcza muzykę i z nimi rozmawia big_smile Byłam zdziwiona. Przecież oni byli nieżywi. hmm Poza tym, zawsze chciałam mieć kreta. Wyobrażałam sobie, że będę go trzymać w dużym słoiku. Ale niestety nigdy takiego nie upolowałam.

Beatko big_smile Myślę, że się doczekamy. Pewnie wszystkiego nie doczytają, a my wtedy hyc. big_smile

23 382 Ostatnio edytowany przez Ema (2011-11-18 23:28:22)

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Cześć smile

Cieszę sie,że moje zdjęcia się wam spodobały smile JUz naprawdę nie musiałyście tak dobitnie zaznaczać,które fotka była ,,nie dla mnie'' tongue  hahaa 
Na końcu posta dodam jeszcze jedną fotkę uroczego kociaka...kiedy go zobaczyłam nic tylko go przytulać i kiziać i miziać smile Taki słodziachny ! Chyba miał lekkiego zeza... tongue  Ale jak tak patrzył na mnie...to mi się go żal zrobiło,że musi być tam gdzie jest...

Widzę,że Dyskusja była ostra tutaj pomiędzy dwiema forumowiczkami big_smile

Magda02 napisał/a:

"Nienawiść, która jest całkowicie pokonana przez miłość, zmienia się w miłość, a miłość ta jest wówczas większa, niż gdyby nie poprzedzała jej nienawiść. Albowiem ten, kto zaczyna kochać coś, co przyzwyczaił się nienawidzić lub uważać za przykre, odczuwa przyjemność płynącą z samego faktu kochania."

Nie ogarniam tego skomplikowania...  roll

Blee..co Wy widzicie w tych szczurkach? Nie chcę ich obrażać,ale one są jakieś takie...wcale nie do kizi mizi... hmm


Co do maminsynków już się nie wypowiadam,ale widzę że temat zwierzaków się dość rozwinął,więc dodam swoje 18 centów big_smile

Pamiętam jak prze mgłę,że mój tata miał OGROMNIASTE akwarium z rybkami,chyba już je miał zanim jego dzieci czyli My się pojawiliśmy na świecie. Wiem,że kiedyś dokupił rybki z polecania pana w sklepie zoologicznym i niestety ale one powżerały te które już tam były...i w ogóle zrobiły zamieszanie...Podobno mój tata bardzo mocno przeżył stratę tych rybek...zlikwidował akwarium sad

Były tez papugi...  Kiedyś jedna papuga wleciała do nas do domu,chyba uciekła komuś z domu..została już u nas. Rodzicie dokupili druga papugę,aby ta nie czuła się samotna. I tak powstała para Kasia i Kuba big_smile
Chyba się nie lubiły za bardzo,bo dzieci z tej miłości nie było tongue
Kuba<papuga która do nas wleciała> była bardzo wdzięczna chyba za przygarniecie,bo nawet kiedy okna były otwarte ona nigdy nie wyleciała z domu,poza tym jadła  z moim tatą z jednego talerza,ale tylko z nim! I kilka podobnych akcji...
Któregoś dnia ta druga papuga Kasia..postanowiła zwiać..ktoś nie dopilnował okna.. hmm  Już nie wróciła..rodzice planowali dokupić nową przyjaciółkę dla Kuby...ale niestety nie zdążyli...Kuba zdechł  sad  Prawdopodobnie z tęsknoty,ale pewności nie mam,specjalistą nie jestem.. Ale nie widzę innego powodu.

Mieliśmy też w naszej karierze parę kotów i psów... Jeden z kotów tylko mnie pozwalał się wykąpać big_smile Nikt inny nie mógł tego robić..
Psy były super... Jeden był znaleziony,ktoś go porzucił,tak myśleliśmy..ale po jakimś czasie ktoś go zgarnął spod sklepu,więc prawdopodobnie był to właściciel.
Drugi pies był z nami od maluszka,tata go przyniósł bo właściciele chcieli go topić..
Miał być mały...a zrobił się ogromny! Ale był bardzo kochany smile
Po paru latach...pies zaginął..nie pamiętam co się stało..czy uciekł czy ktoś go ukradł...nie wiem..
Ale to było dla nas bardzo smutne.. sad

Myślę,że mój tata zawsze sobie stwarzał jakąś wyjątkową więź z tymi zwierzakami,za każdym razem cierpiał kiedy odchodziły..
To się nie tyczy kotów,bo ich chyba nie lubił..one były w domu na mój kaprys big_smile  Ale pewnego dnia i kotek zniknąl,,tata powiedział,że uciekł,a po paru latach przyznał się,że wyniósł go do piwnicy ! <wielkie gały>
Jeden z naszych kotów wyskoczył z balkonu..pewnie miał nas dość i postanowil popelnić samobójstwo..bo mieszkalismy na 10 piętrze...

Mój brat bardzo chciał mieć mysz..więc i ta znalazła u nas swoje miejsce,ale nie na długo..kiedy brat był w szkole,chcialam się z ta myszka pobawić i niechcący ją zabiłam ! Nie tracąc zimnej krwi wsadziłam ja spowrotem do akwarium i udawalam,że nic nie wiem.. roll
Brat wrócil i byla afera..placz itd... Dostal nową myszkę..a mnie męczyly wyrzuty sumienia co do zabójstwa hmm Ta druga myszka nie skonczyla dobrze..w tym samym czasie mielismy kota w domu,ale na noc byl zamykany w kuchni..do dzis nikt z nas nie wie jak ta myszka wyszla z akwarium i poszla do kuchni....mama znalazla ja rano sztywna na podlodze zaraz przy drzwiach...  yikes  Chyba atak serca na widok kota ?

Ja w swoim pokoju miałam hodowle much i biedronek...
A mój mlodszy brat parę slimaków...
Za to ten najstarszy przyniósł kiedys z lasu malutką jaszczurke..ale na polecenie taty musial ja odnieść do lasu ..

To chyba tyle... chyba nie ominęłam nikogo... smile


Beata jestem wstrząśnięta historią o śwince morskiej !  Stworzyłaś jej koszmar w wiadrze,musiała się wspinać,aby się nie utopić ..jak tu się dziwić,że była interaktywna ! lol

Nie dziwie sie żółwiom... tongue

A te rybki ?? Ugotowane ?!!  yikes     I znowu wiadro..... hmm

No nie !  Jak czytałam o króliczkach,to już myślałam,że to historia pozytywna...opieka,ogrzewanie,karmienie,,super smile Uratowałaś mu życie.. A na końcu dziadek zrobił z niego pasztet !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!  yikes yikes

Beata nie wiem czy ktoś juz Ci to mówił...ale nie przygarniaj juz więcej zwierzątek...pomoc rozumiesz w odwrotną stronę lol  tongue


Alicja....ta Twoja koleżanka potrzebuje pomocy specjalisty tongue  Tez mialam koleżankę,która swojego kanarka zakatowała muzyką !   Klatkę z nim postawiła na meblach pomiedzy dwoma wielkimi kolumnami od wieży....Uwielbiala sluchac muzyki bardzo głośno..kilka razy jej zwróciłam uwage,że ten kanarake tam cierpi i zdechnie w końcu... Przecież to było okrutne !  A ona powiedziała,że cały czas tam siedzi i jakos żyje... tydzien później było juz po kanarku hmm

Magda02 napisał/a:

Beatko, nie uważasz, że im wszystkim należą się jakieś karne zadania, za tak długą nieobecność ?

Ty już nie kombinuj tongue


Vinnga napisał/a:

Aluś, zadanie karne by się przydały. Ale czy nie myślisz, że wtedy to już nigdy nie doczekamy się tu żadnej duszyczki? Bo będą się bać? smile

Coś w tym jest tongue


Dlaczego chciałaś mieć kreta ???   


Magda02 napisał/a:

Beatko smile  Myślę, że się doczekamy. Pewnie wszystkiego nie doczytają, a my wtedy hyc. smile

Czy Wy nie słyszałyście o cierpliwości ? tongue  Czy moja skromna osoba zalicza sie do tego doczekania? big_smile
Aha i jeszcze jedno ! Przeczytałam wszystko,tylko teraz obawiam sie,że nie zasnę....albo w najlepszym wypadku będę miała koszmary o mordowanych zwierzakach.... roll

big_smile



Obrazek dodany przez użytkowniczkę

23 383

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Aluś, jedna się doczytała, więc myślę, że zadanie karne może ją ominąć smile W nagrodę za uważne czytanie? smile

Wiesz, wśród wszelkich moich przedziwnych pomysłów nigdy nie wpadłam na pomysł, żeby hodować kreta. Zupełnie nie wiem, czemu. Przecież kilka udało mi się upolować. Bo na wsi krety uznawane są za szkodniki i się je morduje. Jak się złapie, oczywiście. Ja umiałam je łapać smile

Nie wiem, co to piaskula smile Skojarzyło mi się z takim małym stawkiem w ziemi wykopanym w żwirku, ale pewnie się mylę smile

Emuś napisał/a:

Beata nie wiem czy ktoś juz Ci to mówił...ale nie przygarniaj juz więcej zwierzątek...pomoc rozumiesz w odwrotną stronę

Nawet nie wiesz, ile osób mi już to mówiło smile Teraz znowu chcę świnkę morską. Chomiki zdecydowanie są głupie smile
Ale zwróć uwagę, że Twoje historyjki też nie przypominają opowieści ze Zwierzęcego Domu Spokojnej Starości big_smile

Emuś napisał/a:

A na końcu dziadek zrobił z niego pasztet !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

A co miał zrobić? Rosół?

Na początku zrobiłaś reklamę milusiemu kotkowi. Dotarłam do zdjęcia i, o matko, to jest kot?. On ma mordkę tapira! Na discovery jest jakiś taki program o dziwnych zwierzakach, myślę, że ten Twój słodziak by się tam świetnie nadawał smile

Skoro teraz pojawiła się Emcia to mogę się zwracać w liczbie mnogiej smile A więc, czy myślicie (Wy smile ), że dzieci na wsi są wychowane w mniejszym szacunku do zwierząt niż te w mieście? W mieście jakoś tak więcej jest o tym, że zwierzęta to przyjaciele, że się ich nie zabija, nie męczy itp. A na wsi? Zwierzęta są dla człowieka. Kreta bach łopatą, Felek na pasztet, kociaki utopić, bo za dużo... I takie wiejskie dziecko uważa, że to normalne...

23 384

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Zjawiłam się tutaj niczym Zakonnica w domu publicznym i nawet zero radości tongue  Poza tym Beata jak to ,,myślę, że zadanie karne może ją ominąć'' ?  To ,,może'' jest nie potrzebne big_smile

Ja kreta brzydziłabym się dotknąć,a co dopiero na niego polować i łapać brrr...
Beata,ale ta świnka morska będzie posiadać lepszą ,,willę'' niż wiadro ? tongue Pamiętaj,że masz dziecko i ono bierze z Ciebie przykład big_smile
Rosół z królika...to by chyba nie było dobre..ale kto wie tongue

Vinnga napisał/a:

Ale zwróć uwagę, że Twoje historyjki też nie przypominają opowieści ze Zwierzęcego Domu Spokojnej Starości big_smile

Cóż... roll


Mój słodziach jest super big_smile Powiedz,że Ci się nie podoba? 
Nic tylko go ,,wypsitulać i pocałowywać'' tongue   Ok...zgadzam się,że jest może odrobinkę niebezpieczny,ale spójrz na jego oczka.. smile

Każesz nam myśleć..hmm..dobrze podejrzewasz w tym nawiasie,że MY to mamy robić tongue

Ja uważam,że dzieci na wsi są wychowywane praktyczniej. Szacunek do zwierząt.. Myślę,że u dzieci ze wsi jest on prawidłowy,natomiast dzieci z miasta mają niepotrzebnie wpajane pewne rzeczy do głowy. Bo kiedy dziecku z miasta sie powie,że krówka robi muu i jest łaciata i że osioł tez jest słodki ...a potem nagle taki dzieciak dowiaduje się,że ta krowa i ten osioł to nawet są smaczne..to dla mnie bezsens..Bo nastepuje pewien rodzaj szoku..no bo jak to..krowa taka fajna a teraz dowiaduje się,że cały czas ją jadłam? To podejście sprawia,że dzieci każde jedno zwierze traktują jak psa czy kota..
Dzieci ze wsi maja świadomość od samego poczatku po co są zwierzęta. I myślę,że to dobrze,bo kiedyś i tak się dowiedzą,po co robić z tego cyrk? Tak już jest świat urządzony i już.

Uważam nawet,że dzieci z miasta moga wyjśc na dziwaka dla takiego dziecka ze wsi.. BO dziecko ze wsi opowie o tym jak babcia zabiła kurę albo jak dziadek zabił świnię...a to dziecko z miasta sie przerazi jakby ufo zobaczyło..Nie rozumiem dlaczego dzieciom z miasta takie informacje są ,, ułagodniane'' ?

Ja zostałam wychowana w mieście..ale przez jakiś czas w dzieciństwie jeżdziłam na wieś do babci co roku na okres dwóch miesięcy i tam jako to dziecko z miasta,któremu szkoła zapomniała powiedzieć,że niektóre zwierzątka się je,przeraziłam się na amen jak zobaczyłam krwawą świnię albo dowiedziałam sie,że kaczka z która sie właśnie zakumplowałam pójdzie na czarninę !
W tym momencie to sie wydaje okrutne i rodzi sie pogarda do ludzi którzy te zwierzęta zabijają..
Dlaczego nie mozna dziecku od małego tłumaczyć,że wszystkie zwierzeta trzeba szanować,ale niestety niektóre sa zabijane po to aby ludzie mieli co jeść? 

Myślę ponad to..że dzieci ze wsi są zaradniejsze w życiu. Może nie każde z nich uznaje swoje dzieciństwo za udane lub łatwe,ale przynajmniej nie byli okłamywani co do sensu istnienia pewnych zwierząt.

Ja się cieszę,że byłam na wsi i widziałam to i owo,ale nie chciałabym tam mieszkać na stałe... tongue

Pytanie do osób wychowanych na wsi ;   Czy czuliście/czujecie współczucie,żal co do tych zabijanych zwierząt czy nie? Czy pojawiała/pojawia się myśl,że jaka ta krowa biedna..musi iść na rzeź ?

23 385

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
Ema napisał/a:

Zjawiłam się tutaj niczym Zakonnica w domu publicznym i nawet zero radości tongue

A czegoś Ty oczekiwała? Fanfarów? Zresztą - jaki dom publiczny? My tu same cnotliwe. Phi, no i jaka zakonnica?

Ema napisał/a:

Poza tym Beata jak to ,,myślę, że zadanie karne może ją ominąć'' ?  To ,,może'' jest nie potrzebne big_smile

Potrzymamy Cię nieco w niepewności. Drugi juror się nie wypowiedział. Teraz przerwa na reklamę.

Ema napisał/a:

Ja kreta brzydziłabym się dotknąć,a co dopiero na niego polować i łapać brrr...

Czy Ty wiesz, że kret jest milusi i cieplutki? On ma chyba najbardziej mięciutkie futerko ze wszystkich znanych mi zwierzątek. A że łapki troszkę pokraczne? Każdy ma jakieś wady. A Ty to cała cudo jesteś od stóp do głów?

Ema napisał/a:

Beata,ale ta świnka morska będzie posiadać lepszą ,,willę'' niż wiadro ? tongue Pamiętaj,że masz dziecko i ono bierze z Ciebie przykład big_smile

No chyba lepszą. Mam nadzieję, że dziecko bierze ze mnie przykład. Gdyby urosła na takie coś jak mamusia to by miała całkiem radosne życie smile

Ema napisał/a:

Mój słodziach jest super big_smile Powiedz,że Ci się nie podoba?

Więc milczę.

Ema napisał/a:

Uważam nawet,że dzieci z miasta moga wyjśc na dziwaka dla takiego dziecka ze wsi.. BO dziecko ze wsi opowie o tym jak babcia zabiła kurę albo jak dziadek zabił świnię...a to dziecko z miasta sie przerazi jakby ufo zobaczyło..Nie rozumiem dlaczego dzieciom z miasta takie informacje są ,, ułagodniane'' ?

Faktycznie tak jest. Bardzo dziwiłam się moim miejskim kuzynom, że takie wrażenie robiło na nich zamienianie gdaczącej kury na rosół. Ja nie miałam problemu, żeby takiej kurce łepek urąbać - nawet to ciekawe było, bo ona potem bez tej główki biegała trochę jeszcze...

Ema napisał/a:

Pytanie do osób wychowanych na wsi ;   Czy czuliście/czujecie współczucie,żal co do tych zabijanych zwierząt czy nie? Czy pojawiała/pojawia się myśl,że jaka ta krowa biedna..musi iść na rzeź ?

Jako jedna z nielicznych, do których to pytanie jest skierowane (hmmm, Różyczka jeszcze?) odpowiem tak - żal był zawsze. A jednocześnie była to tak oczywista kolej rzeczy, jak to, że po jesieni przychodzi zima. Nie wiem, jak to wytłumaczyć, ale może coś podobnego jak wrażenia z kina. Jesteś na super-fantastycznym filmie, najchętniej oglądałabyś to jeszcze ze 2 dni, ale widzisz, że akcja chyli się ku końcowi i zaraz pojawią się napisy końcowe. Strasznie wtedy szkoda, że już koniec, ale wiesz, że tak musi być i już. Tak sobie myślę - dziadek miał istnego fioła na moim punkcie, przecież gdybym chociaż słówko rzuciła, że Felek ma dalej kicać po podwórku a nie iść na pasztet - na pewno dziadek by Felkowi dał spokój. Głód przecież w oczy nie zaglądał, że jeden królik nie mógłby dostać dożywocia. Ale ja nic nie powiedziałam, bo to było takie naturalne, że Felek dożył odpowiedniego wieku (a nawet trochę dłużej) i czas go zamienić w pasztet. Nie dywagowałam wcześniej, że teraz się bawię z danym zwierzakiem, a potem zwierzak pójdzie na stół - to było oczywiste. Tak oczywiste, że się o tym nie myślało.

Mam dzisiaj zupełnie samotny wieczór. Nawet odrzuciłam propozycję całkiem fajnego koncertu po to, żeby w końcu posiedzieć sobie sama, bez wyrzutów sumienia i spojrzeń zdegustowanego Mięska siedzieć do późna przed komputerem, pożłopać grzane piwo i jutro spać do południa. Ale fajnie smile

23 386

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)
Vinnga napisał/a:

A czegoś Ty oczekiwała? Fanfarów? Zresztą - jaki dom publiczny? My tu same cnotliwe. Phi, no i jaka zakonnica?

No wiesz...przynajmniej oklasków tongue  Co do zakonnicy mogę się zgodzić,ale cnotliwe ???   tongue

Vinnga napisał/a:

Potrzymamy Cię nieco w niepewności. Drugi juror się nie wypowiedział. Teraz przerwa na reklamę.

Pleaseeeee...tylko nie reklamy ! Czy Was tez denerwują te reklamy w internecie które latają po całym ekranie i trudno je wyłączyć? Jak nie spędzę chwili na znalezieniu krzyżyka,to zaś rekalam lata po całym ekranie,że jej się nie da kliknąć a jak nie to ,to jeszcze są takie które wracają ! Wyprowadza mnie to z równo wagi mad
Drugi Juror proszony jest na dywanik tongue

Vinnga napisał/a:

Czy Ty wiesz, że kret jest milusi i cieplutki? On ma chyba najbardziej mięciutkie futerko ze wszystkich znanych mi zwierzątek. A że łapki troszkę pokraczne? Każdy ma jakieś wady. A Ty to cała cudo jesteś od stóp do głów?

No widzisz...nie mam pojęcia,że kret to miły zwierzaczek,bo w mieście nie miałam okazji się przekonać. Ale czy kret nie ma ostrych pazurków?

Vinnga napisał/a:

Ema napisał:

    Mój słodziach jest super smile Powiedz,że Ci się nie podoba?

Więc milczę.

Naprawdę Ci się nie podoba?  yikes  Myślałam,że akurat Tobie ten kotek przypadnie do gustu..ale trudno smile


Pamiętam jak moja babcia zabijała kurę i rzeczywiście ta się jeszcze ruszała po śmierci. I pamiętam jak skubała kaczki..tego smrodu nigdy nie zapomnę bleeeeeee !!!

Vinnga napisał/a:

Jako jedna z nielicznych, do których to pytanie jest skierowane (hmmm, Różyczka jeszcze?) odpowiem tak - żal był zawsze. A jednocześnie była to tak oczywista kolej rzeczy, jak to, że po jesieni przychodzi zima.

Zawsze byłam ciekawa czy ludzie wychowani na wsi czują ten żal. Muszę powiedzieć,że cieszę się,że teraz wiem że czują smile Nie chcę,aby wyszło tak,że myślałam o nich jakby uczuć nie mieli,ale kiedy sobie pomyślę,że zabijanie zwierząt traktują tak naturalnie jak zimę po jesieni to mi się nasuwał jeden wniosek,że pewnie przeżywają to ot tak i dla nich to takie naturalne.
Rozumiem Twoją wypowiedź i dziękuję za odpowiedź smile


Samotny wieczór ? A rola ,,męczennicy'' jest odgrywana czy to już pora na inną? tongue
Odrzuciłaś propozycje koncertu ?  OJ..ktoś tu się chyba nam starzeje tongue tongue

23 387

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

O wow..... nikt się nie pojawił ?? tongue

23 388

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Bleeee to był kogiel-mogiel (czy jak to się tam fachowo pisze) z wnętrzności zabitej kury. Bo, w dorosłej kurze jest dużo jajek w różnym stopniu rozwoju (czyli mniejsze i większe żółtka). Ponieważ w czasach babci nic nie można było marnować, więc babcia zawsze z tych żółtek robiła kogiel-mogiel. Nawet to jadłam, chyba mnie nie odrzucało. Teraz sama myśl mnie odpycha smile

Kury po śmierci mało uciekały. W tej kwestii rewelacyjne były młode koguty. One potrafiły zwiać na drugi koniec podwórka i jeszcze z jedno okrążenie zrobić bez głowy...

Męczennica wciąż aktualna. To teraz może dorzucimy "stara męczennica"? Po pierwsze - dawno nie miałam samotnego wieczorku i ta wizja była bardzo kusząca. Po drugie - na ostatnim koncercie z malutkim braciszkiem zepsułam sobie kolanko i nadal jest zepsute. Po trzecie - mam wrażenie, że dzisiejsze wyjście byłoby naszpikowane rozmowami o polityce. Bo próbował mnie wyciągać kolega, któremu ostatnio tłumaczyłam, że nie mam poglądów i że mi to wszystko lata i powiewa.

Emuś, czy za Bałtykiem i innymi morzami słyszałaś o akcjach w Warszawie w czasie Święta Niepodległości? 11 listopada oglądałam w TV relacje o walkach z policją i innych takich i myślałam sobie, skąd się takie przygłupy biorą, które nie mają co robić, tylko ze zwykłego święta narodowego robią sobie ustawkę. Następnego dnia się dowiedziałam, że mój dość dobry kolega brał w tym udział. A kolejnego dnia się dowiedziałam, że mój osobisty braciszek był po drugiej stronie. Zgroza. Toż to moje geny, a we mnie taka durnota nie płynie...

I właśnie ten kolega "z pierwszej strony barykady" chciał mnie dzisiaj wyciągnąć na koncert. Gotycki metal, fajne. Ale jak pomyślę, że kolega by mi przez połowę koncertu tłumaczył, że poglądy mojego brata są pe a ja powinnam też mieć "poglądy" to mi się odechciewa smile

A swoją drogą, zastanawiam się, czy we współczesnym świecie młodzi ludzie mają za mało wrażeń i możliwości wykazania się, że robią coś takiego? Te 11-listopadowe zamieszki wyglądały prawie jak wojna. Mój patriotyzm tu wymięka. Bo nasi dziadkowie walczyli, bo musieli, za wolność, za honor. Ginęli. A za co walczą oszołomy na ulicach? Niby też za honor, ale chyba go jakoś dziwnie pojmują.

23 389

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

No ja się pojawiłam. Tylko Ty znikłaś, jak pisałam posta tongue

23 390

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Łeee aż mi się podniosło w trakcie czytania o tej kurze,kogutach i koglu-moglu z tych jajek bleee hmm  Niech mi to z głowy zginie i przepadnie abym tylko sobie o tym nie przypomniała yikes

Rozumiem,że samotny wieczór jest kuszący smile Mam nadzieję,że się nim nacieszyłaś :

Jak mam rozmawiać o polityce to mi się chce wymiotować,jestem zmęczona tym tematem i w ogóle nie mam ochoty sie tego dotykać hmm Już nawet nic na ten temat nie czytam w necie..więc nie wiem kompletnie co się teraz dzieje w Polskim rządzie i nie obchodzi mnie to hmm  Jak to pięknie ujęłaś mi tez zaczęło to latać i powiewać tongue

Nic nie słyszałam o akcjach w Warszawie ... Może to dobrze..znowu bym się tylko zdenerwowała i zbulwersowała tą Polską dzisiejsza młodzieżą mad 

Nie mam pojęcia co Ci młodzi ludzie mają dziś w swoich głowach??? Chcą się wyróżniać z tłumu ? Uważaja,że tym komuś zaimponują ? Hm.. Miałam kiedyś kolegę...spodobałam mu się,więc postanowił mnie wyrwać na ..... przekleństwa hmm
Ubzdurał sobie,że jak będzie przeklinać w moim towarzystwie to mi zaimponuje ,że niby jest taki męski... A mnie to wręcz odpychało i utwierdzało w przekonaniu ,że to zawsze będzie tylko kolega.. W sumie ułatwił mi tongue

Sama się czasem zastanawiam co się dzieje z tymi ludźmi? Nie ma juz tej kontroli co kiedyś była,rodzice przestali cieszyć się szacunkiem swoich dzieci... Każdy idzie na łatwiznę...ok nie każdy,ale sporo hmm


Ehh..

DOBRANOC smile

23 391

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

DZIEŃ DOBRY big_smile

-------------------------- Miłego dnia życzę smile

23 392

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Dzień dobry smile

Nacieszyłam się samotnym wieczorkiem. Tylko, jak na mnie, wcześnie poszłam spać smile

Emuś, tępota mnie dopadła. Wyjaśnij mi, czy Ty masz teraz godzinę wcześniej niż ja, czy tak samo? Teoretycznie wiem, że jest przesunięcie o godzinę, ale u nas się zmienił czas na zimowy i już zgłupiałam smile

Nie mam nic przeciwko wyróżnianiu się z tłumu. Każdy jakoś się wyróżnia. Skoro nie widziałaś to powiem Ci, że Warszawa 11 listopada wyglądała jak ulice dużych miast w państwach, gdzie akurat dokonują się jakieś wielkie przewroty polityczne - obalanie rządu itp. A tu żadnych przewrotów nie było, tylko starcia dwóch grup o odmiennych poglądach. Bez sensu. Jakby nie mogli sobie spokojnie mijać się na ulicy posiadając te swoje odmienne poglądy. A już najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że skrajnie lewicowa młodzież (która, z założenia, jest za tolerancją wszystkiego co chodzi po tym świecie) nie może jakoś tolerować tego, że po tym świecie chodzi też młodzież skrajnie prawicowa... Chyba moja apolityczna tolerancja jest większa, bo mi nie przeszkadzają ani jedni, ani drudzy...

Emuś, a dlaczego nie chciałaś swojego wulgarnego kolegi? Toż to taki prawdziwy mężczyzna był, kipiący od testosteronu tongue Swoją drogą - bardzo mnie bawią takie osobniki. Wydaje mi się, że we współczesnym świecie każdy już wie, że bardziej liczy się kultura osobista niż chamski (męski?) sposób bycia. Więc takie okazy są dla mnie jak dinozaury - jakieś takie przedstawicielstwo minionych czasów, wybryk ewolucji smile

Ema napisał/a:

Sama się czasem zastanawiam co się dzieje z tymi ludźmi? Nie ma juz tej kontroli co kiedyś była,rodzice przestali cieszyć się szacunkiem swoich dzieci... Każdy idzie na łatwiznę...ok nie każdy,ale sporo

No coś Ty. Nie przesadzajmy. Wydaje mi się, że teraz jest po prostu trudniej wyjść na ludzi niż kiedyś. Bo dawniej było mniej możliwości, więc trzeba było iść którąś z niewielu możliwych dróg. Np w czasach młodości moich rodziców było oczywiste, że kończy się szkołę (najlepiej jakieś technikum, bo to daje i maturę i zawód), potem idzie się do pracy (z którą nie było problemów, ale też jakiś mniejszy wybór był), mniej więcej w tym samym czasie bierze się ślub, robi się dzieci itp, itd. Dzieci wychowywało się tak, że "dzieci i ryby głosu nie mają". No inaczej w każdym razie niż teraz. Teraz, na każdym etapie życia, jest milion różnych możliwych dróg. Również w kwestii wychowania dzieci. No i bądź tu człowieku mądry i na każdym rozdrożu wybierz właściwą ścieżkę... Niemal pewne jest, że na jakimś etapie się zabłądzi smile

Coś Ty narobiła. Niedziela, blady świt, a tu takie poważne tematy... Zrobiłabym sobie śniadanie, ale mi się nie chce. Też mam za duży wybór i nie wiem, na co mam ochotę smile

23 393

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Emuś, musiałyśmy, rzecz jasna. Dla mnie nie było żadnej, więc na jakąś czekam big_smile A ten kociak genialny. Gdzie on jest ? yikes

Dyskusja, jak dyskusja. Tylko siebie miałyśmy hmm  Oj, Ty zuchwała dziewczyno. My z wielkiej litery pisze! big_smile haha.
Beatko - myślę, że jej karę odpuścimy za długie posty. Co Ty na to ? big_smile - no i właśnie przeczytałam odpowiedź na moje pytanie smile

Szczurki są genialne, jakbyś kupiła, to byś pokochała :* Jak można tęsknić za rybami? Ani przytulić, ani na rękę wziąć. Nic. A papugi to ciekawe. W sumie też zawsze chciałam mieć, jakąś smile Mój szczurek też je z mojego talerza, jeśli go nie przegonię. Pije z mojego kubka. big_smile Ajj, i szkoda. Papugi to podobno fajne stworzonka. Koleżanka miała kanarki - niby coś innego, ale też ptaki. Latały po pokoju, załatwiały się w klatce i normalnie reagowały big_smile Pies dobrze traktowany nie ucieka. A myślę, że był dobrze traktowany smile Wyjątkiem jest, jeśli wie, że umrze. Wtedy może uciec, niektóre tak robią. Ale Ty jesteś mała sadystka big_smile
Ja zbierałam biedronki do słoika. big_smile I wiesz, one się oswajały. Jak otwieraliśmy słoik, nie wylatywały w większości tylko tam sobie żyły. big_smile Co do koleżanki - tak. Oni są dziwni. Kiedyś przybiegła do mnie z płaczem, że brat ją pobił kapciem hmm Ale cii. big_smile
Kreta? Bo widziałam go tylko w bajkach i wydawał się fajny big_smile 

Piaskula. Dużo piachu, i parę stawków. Dużo roślinności, lasek. Tu parę zdjęć, nie mojego autorstwa, ale mojej piaskuli:

http://lp1.pinkbike.org/p4pb2932523/p4pb2932523.jpg

http://www.flog.pl/media/foto/3099406_piaskula-slupskobialowieska-xd.jpg

http://lh6.ggpht.com/-6rQPBCI0CMc/TYqOcfxf6GE/AAAAAAAAlFw/KkLbNMOzDDk/20110321Piaskula.jpg

Tak. Może nie tyle, że w mniejszym szacunku. Tylko dla wiejskiego dziecka jest to albo jedzenie albo szkodnik smile Moim zdaniem. Ale myślę, że te wiejskie dzieci też nie chcą, żeby topić kociaki czy robić pasztet z ulubionego królika. No, ale może się mylę smile Ja pamiętam, jak na wsi, ciotka skubała indyka, to później nie jadłam obiadu. Hmm. Mam inne podejście niż Ema. Może to i dla nich szok, ale nie traktują psa czy kota, tak jak świnki smile I nie, nie potrafiłabym łepka urąbać kaczce. Nawet karpia na wigilię nie chcę zabijać smile Jak dziecko, zawsze napuszczałam wody do wanny i tam sobie pływał.


Zakonnica w domu publicznym - za to poczucie humoru, karę odpuszczamy! big_smile Miała być niepewność, ale już się dziewczyna naczekała big_smile

Vinnga. Złap mi kreta, wyślij pocztą sad Nie pij żadnego piwa! Nie będiesz taka sprawna i Ci ucieknie hmm

Co do reklam w internecie. Bardzo przydatny dodatek - Adblock Plus. Można blokować te ustrojstwo smile

Kogiel-mogiel z wnętrzności kur. Obrzydliwe. sad Teraz już chyba więcej tego nie zjem, bo będzie mi się przypominać zdechła kura big_smile One naprawdę tak biegają? Hm, śmiesznie. Dobra, nieśmiesznie. A czy to prawda, że jak kurz się przytnkie głowę do ziemi obrysuje się ją w koło to ona nie pójdzie, bo myśli, że jest zamknięta ? big_smile

Co do ustawek - nie tyle, co mało wrażeń. Myślę, że oni walczą o jakieś swoje wartości. Chore wartości smile

Poglądów politycznych - też nie mam. Ci ludzie, to egoiście. Praktycznie w 100%.

Emuś. Ale z Ciebie durna kobita! Taki towar, Ty nie brałaś? Czysta głupota. Takich, to ze świecą szukać, haha big_smile

Co do wychowania, Beatko, masz racje. Poza tym, teraz wszyscy szybciej się rozwijają. Szybciej nabywają złe nawyki. Teraz ciągle słyszę, że ktoś przeklina, kłóci się z rodzicami. Moja mama stwierdziła, że jej nigdy by takie słowo przez usta nie przeszło. Rodzice kiedyś byli na wszystko cięci. Mama mi kiedyś opowiadała, jak jej było smutno, jak jej brat powiedział "moja stara". Albo jaką karę dostał, że popsuł radio. Tak było ze wszystkim. Były zasady, których przestrzegano. Teraz granice między dobrym i złym niejako się zacierają. smile

Jak miło zajrzeć i mieć coś do pisania. Aż się duszyczka cieszy. big_smile

23 394

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Piaskula smile Zwykła kopalnia odkrywkowa piasku zwana żwirownią przez resztę świata smile U Ciebie to normalnie jak w Puszczy Białowieskiej - widać żubra tongue

W życiu nie słyszałam, żeby obrysowana kura myślała, że jest zamknięta smile A ponieważ nie słyszałam - nigdy takiego doświadczenia nie przeprowadziłam smile Szczerze mówiąc, nie wierzę, ze jest aż tak głupia. Mimo, że kura na wsi uchodzi za symbol głupoty. Mój tata czasem mówił o mnie "masz tyle rozumu, co 2 kury" tongue

O tym wychowywaniu dzieci: wpadła mi w łapki książka "Sześć zasad jak wychować zdrowe i szczęśliwe dzieci" jakiegoś anglojęzycznego pana. Książka mi się już zagubiła, więc przeczytałam tylko początek, ale już wiem, że podoba mi się jego teoria. Otóż ten pan jest przeciwnikiem współcześnie dominujących zasad wychowawczych - traktowania dzieci jak równorzędnych partnerów, poświęcania im maksimum uwagi, pytania o zdanie w istotnych kwestiach itp. Twierdzi, że jego wychowywano wg patriarchalnego modelu rodziny (rodzice ważniejsi niż dzieci) i że wtedy wszystkie dzieci tak wychowywano i mniej było różnych anomalii wśród nastolatków. Argumenty ma naprawdę mocne. Otóż, wg tego pana, dziecko potrzebuje poczucia bezpieczeństwa. W rodzinie, gdzie rodzice pozwalają dziecku rządzić - właściwy podział ról zostaje zaburzony. Bo od decydowania są dorośli, nie dzieci. Dziecko nie może czuć się bezpiecznie i korzystać z uroków bycia dzieckiem, jeśli wymaga się od niego udziału w podejmowaniu "dorosłych" decyzji, nie wyznacza się konkretnych granic, rozmawia i pertraktuje w nieskończoność zamiast zakończyć dyskusję stwierdzeniem, że ma być tak, jak chcą rodzice. No cóż, kiedy byłam młodsza - najbardziej na świecie nie znosiłam tego tekstu "ma być tak, bo ja tak mówię". A teraz? Wydaje mi się, że ten tekst to najlepsze, co mogli powiedzieć rodzice. Co by dało tłumaczenie dlaczego, po co, jakie są motywy decyzji, jakie są możliwe kompromisy? Dziecko protestuje nie dlatego, że pragnie porozmawiać i poznać stanowisko drugiej osoby, tylko po to, żeby dostać to, czego chce. Sprawdziłam na własnej córce - kiedy nie chcę jej czegoś dać i mówię "nie" - pada sakramentalne pytanie "dlaczego". Współczesny model wychowawczy nakazuje wtedy tłumaczyć dziecku dlaczego nie może dostać tego, o co prosi. Model wychowawczy z powyższej książki nakazuje powiedzieć "bo ja tak zdecydowałam". Kiedy postępuję wg współczesnego modelu i odpowiadam na pytanie dlaczego Żaba nie może dostać tego, co chce - Żaba nie słucha. Za to natychmiast kiedy skończę zaczyna swoją śpiewkę "ale ja chcę". Jaki z tego wniosek? Choćbym tłumaczyła do rana - nic to nie da. Bo dziecka nie interesują powody. Dziecko jest zainteresowane tylko osiągnięciem celu. A im więcej tłumaczenia tym bardziej dziecko dochodzi do wniosku, że ostateczna decyzja nie zapadła i można próbować dalej.

23 395 Ostatnio edytowany przez Ema (2011-11-20 19:31:38)

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Musicie wiedzieć,że dziś mam dobry humor. A kiedy mam dobry humor,to jestem dla siebie miła i bywam hojna. W drodze z pracy kupiłam sobie czekoladki ,,Merci'' i zamierzam się nimi teraz delektować,zjadając najpierw moje ulubione smile Już długo miałam na nie smaka !


Beata też nie mogę wyjść z zadziwienia,że nie odpisałaś na mojego posta w nocy...pomyślałam sobie czyżby spać poszła ?? I zaraz sobie odpowiedziałam ,że na pewno nie poszła spać,,nie Beata. Juz miałam wizje,że poszłaś na krety polować ożywiona wspomnieniami.. Ale teraz to ja wiem co się wydarzyło,przy komputerku piłaś piwko czyż nie? I prawdopodobnie ono Cię zmożyło big_smile

Beata co Cię dopadło? Tępota ? Czyli jest na to słowo.. <myśli> .. to wychodzi na to,że mnie ta tępota dopada średnio 3 razy na dzień...to chyba nie dobrze ? tongue
Cieszę się,że mam możliwość Ciebie z tej tępoty wygrzebać odpowiedzią na Twoje pytanie smile Więc u mnie jest godzina do tyłu. Kiedy u Ciebie wybija dwunastą u mnie jest dopiero 23.00  big_smile 
U nas też się zmienił czas na zimowy i to w ten sam dzień co u Was smile


Po twoim opisie stwierdzam,że dobrze,że tego nie widziałam.  A od siebie dodam,że mi nie przeszkadzają inni ludzie,tacy którzy się lubią wyróżniać,do momentu kiedy wchodzi w grę przemoc. Masz rację,że każdy z nas wyróżnia sie na swój sposób.
Czyli według logiki tych łobuzów,kiedy zobaczę na ulicy dziewczynę która będzie wcinać lukrecje,będzie ubrana jak Emo ido tego głośno przeklinać to mam się na nią rzucić bo mi się to nie podoba? Bo ja nie lubię likrecji ? Bo nie rozumiem stylu Emo? hmm
Jaki byłby ten świat gdyby każdy tak postępował.. brrr
Wiem,że tutaj chodzi bardziej o jakieś konkretne przekonania. Tak czy siak...przemoc nie może mieć miejsca. Mnie tacy ludzie wręcz przerażają swoją głupotą.


Mój wulgarny kolega był dość uparty,chodził za mną parę lat i zmieniał taktykę. Czegokolwiek by nie zrobił i tak bym z nim nie była,bo po prostu nie było w nim tego czegoś smile
Najlepsze było jak pisał do mnie wiersze,zostawiał na wycieraczce,pukał i uciekał. lol
Kiedy poszłam do niego zapytać o ten wiersz to on mi mówił cały zawstydzony,że to jego brat pisał lol
Najśmieszniejsze w tym jest to,że ja nie byłam w stanie przeczytać tego wiersza,bo on BARDZO BARDZO bazgrał !!!

Może przesadzam co do tej kontroli rodziców kiedyś,ale jednak uważam,że to dużo dawało. Teraz mało kto ma czas interesować się swoim dzieckiem,bo praca itd.
Mój tata kiedyś opowiadał mi o swoim dzieciństwie,stąd może te moje przekonania smile
Ale bić się ze mną nie będziesz za inne przekonania? tongue tongue

Magda02 napisał/a:

Emuś, musiałyśmy, rzecz jasna. Dla mnie nie było żadnej, więc na jakąś czekam smile  A ten kociak genialny. Gdzie on jest ?

Nie rozumiem o co chodzi w pierwszej części zdania ?  <ups>
A Kociak mieszka sobie w Lanzarote w zoo smile  Jego oczka były takie smutne...
Cieszę się,że Tobie sie spodobał big_smile 

Alicja,abym kupiła sobie szczurka,to najpierw musiałabym się przekonać,że nie ma ogona...a jakoś takiego jeszcze nie widziałam tongue Nic nie poradzę na to,że to właśnie ten zimny,okropny ogon mnie najbardziej odstrasza brrrr yikes
Z psem pewnie masz rację. Miałam kiedyś sąsiadkę,bardzo się lubiłyśmy,podejrzewam,że dlatego,że zawsze chciala mieć córkę,a miała tylko dwóch synów. Ona miała psa i to Ona była jego panią. Kiedy przez błąd lekarzy umarła. Pies pewnie poczul,że Ona już nie wróci i zniknął. A nigdy tego nie robił,to był już stary pies.
Podejrzewam,że poszedł zdechnąć. Kiedyś gdzieś czytałam,że psy umierają samotnie gdzieś z dala od domu.

Ja sadystka ? Gdzie tam roll

Magda02 napisał/a:

Ja zbierałam biedronki do słoika.  I wiesz, one się oswajały. Jak otwieraliśmy słoik, nie wylatywały w większości tylko tam sobie żyły.

A one biedne pewnie zamknięte w tym słoiku zapomniały jak latać i dlatego nie uciekły... tongue
Ja moim biedronkom robiłam basen i tor przeszkód a nawet domki!  Zanim zaczęłam się nimi bawić,najpierw zamaczałam je całe w wodzie aby były mokre i mi nie zwiały big_smile Potem sobie pływały jak w SPA tongue
Lubiłam kiedy miały mokre nóżki i chodziły mi po ręce smile
Łapałam też muchy..z nimi było brutalniej..odkryłam,że zamaczanie ich w wodzie jak biedronek było mało skuteczne,więc wyrywałam im jedno skrzydełko.  Wiem..teraz bym tego nie zrobiła. hmm

Koleżanka pobita kapciem ? lol  Kiedyś do mojej mamy przyszedł chłopak z podwórka <ten mój adorator z przeklinaniem> , miał wtedy 19 lat i poskarżył się ,że mój brat,który miał wtedy 6 lat ,go pobił . Nie wiem czy moja mama się starała ukryć rozbawienie..ale jej to zupełnie nie wyszło.wybuchła śmiechem na cała klatkę schodową lol

Magda02 napisał/a:

Zakonnica w domu publicznym - za to poczucie humoru, karę odpuszczamy!  Miała być niepewność, ale już się dziewczyna naczekała

Juhuuuu !  big_smile big_smile

Adblock Plus ? Zdobędę to ! big_smile

Magda02 napisał/a:

A czy to prawda, że jak kurz się przytnkie głowę do ziemi obrysuje się ją w koło to ona nie pójdzie, bo myśli, że jest zamknięta ?

yikes 


Magda02 napisał/a:

Emuś. Ale z Ciebie durna kobita! Taki towar, Ty nie brałaś? Czysta głupota. Takich, to ze świecą szukać, haha big_smile

Hmm..znowu nie wiem o czym mowa roll   Czyżby to tępota znowu się uzewnętrzniała ?

A co do żubra..nie miałam pojęcie,że aż tam się zapuszczają tongue

Beata chciałabym przeczytać ta książkę smile Poszukam jej.
A co tekstu "ma być tak, bo ja tak mówię" ,to u mnie tez było pewne sformułowanie którego miałam po dziurki w nosie i pamiętam do dziś. Ale jak to zwykle bywa,kiedy stałam się dorosła uznałam,że rodzicie mieli racje.   

,, Ty nie jesteś wszyscy/każdy''  - to słyszałam zawsze kiedy coś chciałam i mówiłam rodzicom,że ja musze to mieć bo wszyscy lub każdy to ma .

I wiecie co?  Dzisiaj kiedy robię zakupy i wrzucam coś do koszyka,przychodzi mi do głowy myśl,czy ja naprawdę tego potrzebuje? Będę tego używać czy to tylko mój kaprys by to mieć? I zazwyczaj odkładam smile

Więc wbijanie młotkiem czegoś do głowy dziecka,widocznie coś daje na przyszłość smile

23 396

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Ja tylko szybciutko sprostuję: żadna kopalnia odkrywkowa piasku zwana żwirownią. Moje kochane dzieciństwo i PIASKULA sad tam jest ładnie big_smile teraz tylko tak rozwalili i jest piach, bo ma być aqua park. Ale tam jest cudownie big_smile Widziałam tam kiedyś zająca. I węża. A na te zające były pułapki, w jedną się złapałam smile

JUz naprawdę nie musiałyście tak dobitnie zaznaczać,które fotka była ,,nie dla mnie'' - Emuś, musiałyśmy, rzecz jasna. Dla mnie nie było żadnej, więc na jakąś czekam. Mam nadzieję, że już jasne big_smile

Emuś. Ale z Ciebie durna kobita! Taki towar, Ty nie brałaś? Czysta głupota. Takich, to ze świecą szukać, haha big_smile - mówiłam o tym Twoim chłopaku, co Cię podrywał na przeklinanie. Taki sarkazm big_smile

23 397

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Dziękuję za wyjasnienia smile 

Powiedz tylko jaki rodzaj zdjęcia Cię interesuje i coś wstawię big_smile Krokodyl? Widoczek? Morze i statki ?

Przepraszam,że nie zrozumiałam,że towarem nazwałaś tego kolesia lol Ale  On+Towar=wybuch smiechu tongue Po prostu z towarem go nigdy nie kojarzyłam tongue   Ps> Lubię sarkazm big_smile

Coś się przypomniało a propos tej Twojej Piaskuli big_smile

Kiedy byłam dzieckiem,w każde wakacje praktycznie codziennie chodziliśmy na kąpielisko lub nad jezioro się kąpać.
Będę pisać o kąpielisku.
Szło się tam przez lasek,po drodze była budka  z lodami,ale nie taka byle jaka,to był taki domek cały z drewna,malutki w środku. Tam zawsze unosił sie w powietrzu zapach świeżych wafli..pracował tam Pan w śmiesznej czapeczce i zawsze był usmiechnięty. A lody były gałkowe i według mnie najlepsze na świecie. smile

Były tam dwa otwarte baseny,jeden gdzie kąpały się dzieci i drugi dla dorosłych i młodzieży,bo był głęboki.
Naokoło pełno drzew liściastych i iglastych,uwielbiałam ich zapach i szelest liści kiedy zawiał wiatr.
Było kilka zjeżdżalni wprost do basenu..nic wymyślnego,po prostu zwykła zjeżdżalnia jakich pełno na placach zabaw tylko,że te były wysoko zabudowane z jasnych powodów.
Było tam też kilka placów zabaw,pare sklepików.Ogólnie teren piękny,kochałam to miejsce.
Oczywiście były też złe strony.. Toalety.. Był długi,biały budynek gdzie były sklepy i łaźnie.  Tam zawsze śmierdziało moczem.
Ale ludzi kocha się mimo wad,dlaczego więc miejsc nie ? smile
Chodziłam na ten basen każdego roku przez jakieś 7 lat.  Wiąże się z nim wiele wspomnień.

NP. *Zrobiłyśmy tam sobie z koleżanką zdjęcie z Ratownikiem i to było dla Nas wielkie przeżycie,bo byłyśmy nieśmiałe.

    *Pokłóciłam się tam z inną koleżanką o chłopaka a na drugi dzień się pogodziłyśmy.

* Była akcja ze zboczeńcem!

* Raz kiedy byłam z bratem na kąpielisku przyczepił sie do nas jakiś koleś i kazał nam sprzatać śmieci,bo uważal,że to nasz bałagan.. Nie był miły..wtedy obronila Nas pewna staruszka i nawet dała po cukierku .

*Zostałam kiedyś zaatakowana przez znajomą..bo koleżanką raczej nie była.. A to dlatego,że dowiedziałam się o niej,że puszcza się z chłopakami na lewo i prawo,a dla mnie tamtego czasu to było coś czego właściwie nie rozumiałam do końca,bo wtedy nie zadawałam się jeszcze z chłopakami w sensie ,,miłośc''. Skoro nie wiedziałam o co chodziło,nie widziałam problemu w tym aby się komuś pochwalić ta wiadomością i aby mi wyjaśniono co to znaczy? Pojęłam o co chodzi i wtedy nazwałam ta znajomą Puszczalską,ale w bardziej wulgarny sposób.. na swoje nieszczęście zwierzyłam się niewłaściwej osobie... hmm
No i kiedy ta znajoma się dowiedziała,że tak powiedziałam zaatakowała mnie na basenie. Powiem,że było ostro ! Ona była z bratem. Złapała mnie za włosy i podtapiała. Wtedy zaczęłyśmy się bić nie na żarty,raz ja byłam pod wodą a raz ona..
W pewnym momencie przetrzymała mnie pod wodą dłużej i mało co się nie utopiłam..wystraszyła się i uciekła.
Najlepsze jest to,że jesteśmy w tym samym wieku i kiedy Ona się puszczała to ja jeszcze nie wiedziałam co to seks hmm
Po roku kiedy się zobaczyłyśmy Ona o niczym nie pamietała...a ja tak,chyba jakaś trauma mi została.
W każdym razie ja pamietam to doskonale,jak zresztą możecie się przekonać. tongue
To był incydent z lat młodości,teraz utrzymujemy ze soba sporadyczny kontakt i nie czuję urazy.

Długo by opowiadać,ale nie będę już Was zanudzać.  Ciekawe jest ile wspomnień może sie wiązać z jednym miejscem.

A dążę do tego,że po tych 7 latach to kąpielisko zostało wyremontowane,unowocześnione i rozbudowane.. Powstały trzy baseny i jeden brodzik..ciekawe zjeżdżalnie i inne cuda..wycięli sporo drzew aby móc umieścić tam jakiś dziwny budynek..
Wyglądało to jak  basen w luksusowym hotelu.. Pięknie..

Ale wiecie co? BYłam tam trzy razy i przestałam tam chodzić. To już nie było to co kiedyś.
Ludzie odebrali Czar tego miejsca. najbardziej żałowałam,że wycieli tyle drzew...  sad

23 398

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Ooo, dostanę zdjęcia. big_smile Poproszę coś ładnego, tylko nie statek. Mam chorobę morską i przypomina mi się rejs z dzieciństwa, kiedy wszystkie dzieci się cieszyły, a mała Ala poszła spać. Będę mogła zmienić tapetkę na pulpicie smile

Cieszę Cię, że Cię rozbawiło moje porównanie big_smile

Co do lodów. Będę się kłócić! U mnie były najlepsze na świecie lody gałkowe hmm W budynku, mały sklepik, sprzedawała taka pani. Zawsze, jak przynosiliśmy jej pieniądze to monety gryzła, a papierki pod światło. Taka przezorna. Ale śmieszna, kiedyś jej przynieśliśmy czekoladowy pieniążek, a ona udawała, że się nabrała. big_smile Później ten sklepik zlikwidowali, nie wiem, czemu hmm

Wspomnienia z jednym miejscem? To po prostu bloki, podwórko. Zawsze się siedziało to późna, a rodzice wołali nas przez okno do domu big_smile Dużo bym mogła tu wspominać, zawsze coś się wydarzyło. Na basen nigdy sama z siebie nie chodziłam. Zawsze się bałam, a miałam basen w szkole, obowiązkowy. Nigdy się tam nie nauczyłam pływać. Te panie były wredne hmm Sama się nauczyłam, nad jeziorem czy morzem, nie pamiętam. I za basenem jako tako nie przepadam, taki uraz big_smile Jeśli już to aqua park, gdzie jest pełno ludzi i nikt by nie zwrócił na mnie uwagi smile

23 399

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Alicja naprawdę doceniam to,że jesteś taka konkretna.... coś ładnego tongue
I wszystko wiem,dla mnie to i krokodyl jest ładny tongue
Postaram się coś wybrać dla Ciebie smile

Nie kłóćmy się o lody . U mnie były najlepsiejsze big_smile OK,w moim obrębie świata big_smile
Nie dziwię się dlaczego sklepik zamknęli,skoro ludzie tam płacili walutą czekoladową tongue

I dlatego,że Panie były wredne,nie nauczyłaś się pływać. Jakby były miłe prawdopodobnie nauczyłabyś się.
U mnie ta sama sytuacja z matematyką,Pani była wredna jak wydra i ja nigdy nic nie potrafiłam zrozumieć,
jej się nie chciało tłumaczyć. Czy u Was w szkole też tak było,że nauczyciele bardziej skupiali się na
uczniach wzorowych niż na tych których powinno sie uczyć? Bo przecież skoro wzorowi sobie radzą,
to należałoby zająć się tymi słabszymi uczniami,po to jest szkoła.. Cóż u mnie w szkole nauczyciele
woleli zajmować się kujonami. Myślę,że jakby ta Pani była milsza to i może coś bym zrozumiala z tej matematyki .

A czego się bałaś tak właściwie? Basenu ogólnie, wody czy rozebrania się przed ludźmi ?
Chyba nie jesteś wstydziucha ? tongue

Kiedys uwielbiałam pływac w basenie w jeziorze. Ale teraz jakoś mnie to nie kręci specjalnie. hmm
Wolę robić co innego.

I Wiesz co? Jestem w szoku,że tak mało naprodukowałaś literek ?!  Hm..

Fotka dla Ciebie smile

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

I jeszcze jedna dodatkowa taka milusia smile

Obrazek dodany przez użytkowniczkę


MIŁEGO DNIA smile   PS. Ciekawe gdzie się Beata szlaja ? tongue

23 400

Odp: Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Beata się właśnie przyszlajała smile

Kurde, śliczny ten królik. Normalnie jestem zazdrosna, że Ala dostała najładniejszą fotkę!

O lody możecie się nie kłócić. Żadna z Was nie ma racji. Najlepsze były w miasteczku koło mojej wiochy. Mniam. A lody włoskie były najlepsze koło mojego liceum. Normalnie mistrzostwo świata.

Hahaha, nie wiem, czy u mnie nauczyciele nie skupiali się na uczniach nie-wzorowych bo ja zawsze byłam wzorowa tongue No dobra - więcej uwagi poświęcali takim jak ja. Powód był baaardzo prozaiczny - w tamtych odległych czasach nauczyciele dostawali nagrody za sukcesy uczniów odnoszone na olimpiadach przedmiotowych. Więc moja wychowawczyni dostała za mnie pralkę, coś tam jeszcze, coś tam jeszcze. Na pewno też mieli jakieś premie, skoro pralki mieli smile Oj jak ja nie znosiłam tego jej zainteresowania! W wakacje musiałam jeździć do niej do domu na coś, co ona nazywała "kółkiem rosyjskiego". Tylko ja i moja przyjaciółka... I po lekcjach.... O losie.

Dobranoc, dziewczynki smile

Posty [ 23 336 do 23 400 z 30 541 ]

Strony Poprzednia 1 … 358 359 360 361 362 … 470 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka dla Przyjaciół ;)

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026