Witajcie Kochani 
A co to? Towarzystwo spać nie może, że po nocach takie owocne posty pisze? To w takim razie życzę sobie częściej, bo przynajmniej rano miałam co czytać
Przez cały dzień przetrawiłam, przemyślałam to, co mam do powiedzenia i oto jestem 
Rafał to, co nasi politycy wyprawiają, woła o pomstę do nieba. Ja już tu kiedyś pisałam, że zamiast zająć się czymś ważnym, pożytecznym dla Polski (np. zapewnić ludziom pracę, zadbać o to, żeby dzieci nie głodowały) to oni cały swój cenny czas poświęcają na nic nie warte utarczki słowne, przepychanki, stawiają pomniki, prowadzają się z krzyżami i spekulują, co się przyczyniło do katastrofy smoleńskiej. A autostrady? Mieli 4 lata na budowę, żeby nagle teraz się okazało, że Chińczycy się wycofują, bo źle oszacowali koszty budowy. I znów wstyd na całą Europę. Za co nasi kochani politycy się nie wezmą, to nic im nie wychodzi. Jedyne co zauważam, to ich rosnąca waga
Ale masz rację. Dyskusja na ten temat jest zbędna, bo doprowadza tylko do frustracji.
Heh, no rzeczywiście, ciekawe zjawisko... Rafał nigdy nie został posądzony o ciążę <myśli> Ciesz się, Mój Drogi, bo takie plotki bywają bardzo męczące
Zwłaszcza jak się jest obiektem obgadywanym a i przy najbliższej okazji świdrujące oczka taksują wzrokiem człowieka od stóp do głów
I nawet mimo wszystko, gdy się wie, że nic się nie ma na sumieniu, to pod presją tych spojrzeń, jakoś tak człowiekowi... niemrawo 
Marzenka napisał/a:Naczytałam się ostatniego czasu tematu,który poruszył jakiś mężczyzna na forum,niestety nie pamiętam jego nicku <upss>
No wiesz co? Totalna ignornacja z Twojej strony
Ja bym się na Twoim miejscu wstydziła
Jak mogłaś nie zapamiętać nicku? Ty nie tylko powinnaś go zapamiętać, ale nawet powinnaś Nas przed tym człowiekiem ostrzec 
Marzenka napisał/a:był oburzony sposobem pisania niektórych ludzi,nie podoba mu się to,że niektórzy piszą niepoprawnie.No i teraz jestem w stresie <
> ,bo tego posta piszę ze specjalną uwagą..hmm mam nadzieję,że nie popełnię żadnego błędu...
Proszę, ile potrafi zdziałać oburzenie na niepoprawne pisanie
Zaopatrz się w słownik ortograficzny i stres minie jak ręką odjął 
Marzenka napisał/a:Pisze się lubiłam czy lubiałam?
Zdecydowanie lubiłam 
W sumie nie przyszło mi do głowy, że powinnam te wiedźmy poinformować o zabiegu
Przecież powinnam zdać sprawozdanie, powiedzieć gdzie dokonałam aborcji itd. Podczas gdy ja bezczelnie usunęłam i... uciekłam bez słowa
Nie no, trzeba mnie wykluczyć z honorowych mieszkańców mojego osiedla. Absolutnie 
Marzenka napisał/a:a do tego dobija fakt,że masz powtórkę z rozrywki,ale pamiętasz,że za pierwszym razem wszystko sie ułożyło? teraz też się ułoży z pewnością.
No właśnie pamiętam, że za pierwszym razem się udało. Dlatego teraz domyślam się, że nie będę miała tyle szczęścia i zanim znajdę pracę w swojej ukochanej branży, upłynie dużo wody
Ułoży się. Tylko kiedy?
Marzenko, Kochana, ja Cię proszę, Ty już nie czytaj żadnych takich artykułów, bo mi się normalnie aż włos na plecach zjeżył 
A tak na poważnie. Tam w tych Indiach to te tradycje mają jakieś takie... Obrzezanie jest niewątpliwie problemem, które to Waris Dirie opisała doskonale w swojej książce "Kwiat pustyni" (o której jest nawet wzmianka w artykule). Polecam tą pozycję, chociaż jak ktoś ma słabe nerwy... to niech 5 razy się zastanowi, zanim przeczyta. To całe obrzezanie, wczesne zamążpójścia, gwałty dziewczynek... Żałosne, że w XXI wieku gdzieś na świecie stosuje sie takie praktyki. Normalnie jakby byli kilka wieków za Murzynami (nie obrażając Murzynów, bo mnie zaraz ktoś o rasizm posądzi
).
Małgosia napisał/a:Wiesz ja ostatnio gdzieś czytałam o napadach na polaków zdaje się że w Holandii. Że niby zabieramy pracę im.
Tak, dokładnie w Holandii. Nie są tam na nas pozytywnie nastawieni. Wczoraj oglądałam obrady z Europarlamentu i europoseł, którego nie znam z imienia i nazwiska (wybaczcie:P), zaatakował właśnie Polaków. Że nie dosyć, że im zabieramy pracę, w efekcie nie ma pracy dla Holendrów, to na dodatek podejmujemy się zadań, ktorych Holendrzy nie chcą się podjąć i pracujemy za mniejsze stawki, znów będąc dla nich konkurencją. Zastanawiają sie nawet nad odesłaniem polaków do Polski. No dobrze, ale zastanawiając się dłużej, w Polsce jest tak samo. Chińczycy są w naszym kraju konkurencją dla nas, jak my w Holandii dla Holendrów.
Malgosia napisał/a:Będzie pracował tak samo dobrze za mniejsze stawki i Polacy będą znów mieli kłopoty z praca.
Dokładnie. I tego się właśnie obawiam najbardziej 
Karolka to zadziwiające. Niby nam sie wydaje, że znamy kogoś od podszewki, że moglibyśmy sobie dać za tego kogoś głowę uciąć (tracąc ją niejednokrotnie) a tu zaskoczenie. Jedna sytuacja i wydaje się nam, że jednak nie znamy tej osoby. Zachowanie nas zaskakuje, bo ta znana nam dobrze osoba, nigdy by się nie zachowała tak, jak się właśnie zachowała. To jest najczęstszy powód rozpadających się przyjaźni. Wniosek z tego taki: rozpadają się miłości, rozpadają się i przyjaźnie. Smutne, ale prawdziwe. Nie przejmuj się :* <przytul>
Kochanie, życzę szczęścia na drodze nowej, bardzo owocnej znajomości :* 
Ach. No i jak coś się będzie u mnie działo coś nowego z pracą to możesz być pewna, że dam znać :* 
Madzia napisał/a:Porób coś, co sprawia Ci radość, skoro masz wolny czas. 
No właśnie cały problem polega na tym, że czynności, które sprawiały mi do tej pory przyjemność, teraz nie są w stanie tego zrobić. Od kilku dni nie włączałam radia a to już naprawdę dziwne, bo dla mnie radio to najważniejszy przedmiot w domu (w pracy też). Jedyny plus tego wszystkiego to to, że nadrobiłam zaległości w czytaniu książek z biblioteki. Aż dziwne, że w tym całym natłoku myśli, jestem w stanie skupić się na fabule.
Madzia napisał/a:Macie jakieś osoby, z którymi kontakt się urwał, popsuł, osłabił i tego żałujecie, chcielibyście to zmienić ?
Mam kilka osób, z którymi kontakt się urwał z różnych powodów, ale w większości przypadków nie żałuję tego. Często ja sama inicjowałam spotkania, ale po entej odpowiedzi, że ten ktoś jest bardzo zajęty, odpuszczałam.
Mam z kolei kolegę, z którym mamy takie cykle. Przez tydzień intensywnie sms-ujemy. Czasem nawet sie spotkamy. A potem przez pół roku lub rok nie odzywamy się do siebie. Powrót wtedy smakuje najlepiej
Mamy o czym opowiadać, sprawdzamy u którego z nas co się zmieniło. I spoko.
Madzia napisał/a:"jedynym sposobem na pozbycie się pokusy jest ulegnięcie jej"
Z tą moją silną wolą to różnie bywa
Czasem potrafię się opanować. Zajmuję wtedy myśli i ręce czymś innym. Ale czasem mam tak, że zachowuję sie jak zwierzę i nie jestem w stanie pokusie odmówić
Wtedy sobie tłumaczę, że życie jest zbyt krótkie, żeby sobie odmawiać przyjemności. Jednak to wszystko zależy od dziedziny, od mojego nastroju.
Co do niebezpieczeństw czyhających na dzieci. Ja uważam, że to nie ma znaczenia czy jest się w mieście czy na wsi, zagrożeń jest tyle samo, tylko nieco się róźnią. Na wsi dzieci ulegają rozmaitym wypadkom, takie jak np przytoczyłyście. W mieście za to dzieci permanentnie spadają z... balkonów. Kilka tygodni wcześniej bardzo głośno było o dzieciaku z Łodzi, który spadł z balkonu kamienicy, podczas gdy jego 20-letnia opiekunka wyszła do toalety. Małe dzieci nie do końca rozpoznają zagrożenie, zachowując się, jakby miały przysłowiowe "klapki na oczach". Chęć zrobienia czegoś, co zaświta mu w główce, przysłania mu wszystko. Dlatego często ofiarami wypadków są tak małe dzieci.
Normalne również jest to, że dzieci pilnują dzieci. Pamiętam jak dziś jak byłam mała i z mamą poszłam do sąsiadki, która miała syna, który był moim kompanem do zabaw. Mamy były tak zajęte rozmową, że nie widziały, co my kombinujemy. Podczas gdy my czuliśmy nieodpartą wręcz pokusę zapalenia światła (a był słoneczny dzień). Niestety, wzrost nie ten, więc jedno drugie musiało podsadzić. Z tego względu, że byłam drobna, nie mogłabym kolegi udźwignąć, więc od podniósł mnie. Złapał oburącz za nogi i podniósl do góry. Niestety, zachwiał się a ja twarzą dosyć konkretnie przejechałam po ścianie
Matka do mnie szybko podbiegła sprawdzając, czy nie mam przypadkiem ubytków w uzębieniu, podczas gdy sąsiadka strofowała mojego kolegę
Zupełnie nie mam pojęcia, co nam przyszło do głowy. Takich przykładów jednak to ja bym mogła mnożyć, bo pomysłów nam nie brakowało 
Ach, miałam już kończyć, bo się rozpisałam, ale zauważyłam, że Magda zadała pytanie. Odpowiem jeszcze na nie.
Nie wiem jak to jest, gdy się nie ma któregoś z rodziców, bo, na szczęście, jacy by nie byli, oboje jeszcze żyją. Mogę jednak odpowiedzieć na przykładzie mojego taty, który stracił swojego ojca dosyć wcześnie. Zgadzam się, że bez niego, jest jak dziecko we mgle. Zupełnie nie radził (i nie radzi sobie nadal) z życiem. I często sie zastanawiam jakby to było, gdyby dziadziuś żył. Na pewno ojciec byłby innym (mam nadzieję, że lepszym) czlowiekiem. Moja (nieżyjąca już babcia) starała się zastąpić mojemu tacie i jego bratu ojca, ale chyba nie do końca jej się to udało. Każdy z rodziców pełni inną rolę w życiu dziecka, dlatego gdy brakuje jednego z nich, równowaga jest nieco zachwiana.
Dobra, pomądrowałam się, bo ciekawe tematy poryszyliście. Teraz idę coś zjeść, po posta tworzyłam prawie półtorej godziny
i zgłodniałam.
Dobrej nocy życzę wszystkim :* <przytula>