Witajcie Kochani 
Żar leje się z nieba. Normalnie idzie się obedrzeć ze skóry tak jest gorąco.
Truskawki za mną chodzą... Takie mniamnuśne, ze śmietaną... Niestety, nie mogę jeść ani jednego ani drugiego, bo moja trzustka na czele z wątrobą odmawiają współpracy
Ostatnio się tak załatwiłam, że musiałam być na 2-tygodniowej diecie i mam oszczędzać te moje organy wewnętrzne
A te truskawki tak bezczelnie pachną, kiedy przechodzę koło nich na ulicy... 
Zafundowałam sobie moskitierę w oknach, to teraz chociaż mi żadne muchy, komary i inne owady nie wlatują do mieszkania. Mogę wieczorem przy zapalonym świetle mieć pootwierane okna bez obaw, że będę miała stado komarów na suficie a w nocy zeżrą mnie żywcem. 
Beatko toaletę w pracy jeszcze mam. Najemca tej części lokalu spóźnił się z podpisaniem umowy od 1 czerwca i podpisał ją dopiero w czwartek. W każdym razie, z tego co słyszałam, od jutra zaczną tam działać, więc już od wtorku za potrzebą będę śmigać na drugie piętro
Ewentualnie administrator chce mi dać klucze od swojej toalety. To jest bliżej o wiele i nie będę musiała za każdym razem zamykać sklepu. Muszę go jutro ścignąć po klucz, żeby chłopina nie zapomniał o mnie 
Wyjazd do Poznania odpada. Niestety, nie będę miała gdzie zamieszkać a szef raczej nie pójdzie na to, żeby mi opłacać mieszkanie służbowe. W takim układzie muszę szukać na miejscu. No cóż...
Mam możliwość złapania pracy w Pabianicach, bo tam otwiera się nowy sklep meblowy. Tylko ten dojazd... Jak tramwajami (bo dwoma bym musiała śmignąć) to przez całą Łódź musiałabym przejechać, żeby się dostać na miejsce. Ewentualnie wypatrzyłam jeszcze możliwość przejazdu pociągiem... Trochę ryzykowne posunięcie, patrząc na poczyniania PKP... Sklep otwiera się 2 lipca, więc praktycznie z marszu przeszłabym z jednej firmy do drugiej. Zobaczymy. Na razie mam wysłać swoje cv i czekać.
Druga możliwość to Pan Piotr ma znaleźć lokal o powierzchni ok 200m2 i tam wystawią się producenci mebli ekskluzywnych, z którymi współpracujemy i którzy nam wystawiają swoją ekspozycję. Mnie chcą wziąć na sprzedawcę, bo znam ich towar jak własną kieszeń a i oni też nie bardzo mają jak znaleźć kogoś nowego, bo są ze Swarzędza i w Łodzi są sporadycznie. Wszystko w rękach Piotra. Jeśli do końca czerwca zdoła znaleźć to super. Będę miała pracę. Jeśli nie... no to lipa.
No i jest jeszcze trzecia możliwość... Moja klientka, która kupowała u mnie meble, chce mnie wziąć do swojej firmy na stanowisko sekretarki w Agencji (nie towarzyskiej
) Pracy Tymczasowej. Moim zadaniem byłoby ogarnięcie wszystkich spraw papierkowych. Od dodania klienta do bazy szukających, przez wyszukiwanie im zajęcia, przez kontakt z fiirmami, dla których będą pracować, po fakturowanie itd. Dla mnie to zupełnie nowa dziedzina i musiałabym się wszystkiego uczyć od podstaw, ale Klientka zapewniła mnie, że ona, jak zaczynała też była zupelnie zielona. Wszystkiego się nauczyła w tak zwanym "między czasie". Zobaczymy, która możliwość wypali.
Rafał będę się starać zbyt długo na tym bezrobociu nie siedzieć. Dla mnie to żadna przyjemność, bo już na samą myśl o długim wolnym mam drgawki... Dziękuję Ci za słowa wsparcia :* Od razu człowiekowi lepiej na duszy 
Karolka Moja serdecznie Ci gratuluję pracy dodatkowej :* <przytula> Bardzo się cieszę, że tak się to wszystko ułożyło, Kochana 
Małgosiu Kochana postaram się w środę odpisać na maila. Musiałam wyciągnąć wnioski z tego, co mi napisałaś :* Przemyśleć wszystko... Spodziewaj się eseju w środę
<przytula> :*
Ja sobie dzisiaj zafundowałam SPA na poprawę humoru. Depilacja gdzie się da, malowanie paznokci u stóp, balsamowanie każdej cząsteczki ciała... Mmmm, aż sama mam na siebie ochotę 
Pozdrowienia dla reszty ekipy. Dla Mojej Kochanej Natalki :* , Marty, Grażynki, Pauli, Marzenki... kogo pominęłam - przepraszam 
Tymczasem idę popatrzeć na "Ranczo". Trzymajcie się Kochani :* Niedługo znów Was odwiedzę
<przytula>
Ciao <papa>