Paweł przepraszam odpisywałam w innym wątku. Powiedziałeś Różia ha ha ha ha nawet mi się to podoba kojarzy sie kimś rogatym, wesołym.
Cóz co do gg, ja mam stare i ci co znam tez od dawna to samo. Może masz za stara wersję.
Moje akurat dziś zapomniałam włączyć , wiadomo mój mózg płata mi figle.
Co tak tajemniczo nic nie powiedziałeś? Ostatnie wieści od ciebie to był ślub o ile pamiętam a potem żyli długo i szczęśliwie , czy tylko długo???
Oj może na gg spytam lepiej. Jak tam w pracy? Tez taki jesteś zalatany jak Rafał?
Bo on <Rafał> To juz chyba spi w tej robocie a by chociaż powiedział jak to ostatnio miło spędzał czas.
Wracając do pytania Magdy o wojne i czy miałam kogoś kto uczestniczył, to owszem babcia i jej brat np.
Czasy wiadomo tragiczne dla kraju, mnóstwo ludzi walczyło jeśli nie zbrojnie bo nie wszyscy mieli broń to inaczej np utrudniając życie niemcom.
Mówi sie że kraj przezywał wojnę i cały naród był gnębiony to prawda ale wojna to tez oblicze zwykłych ludzi.
Podobnie jak u Beaty czy Miki moja babcia tez godzinami mi opowiadała o tamtych czasach.
Jak widziała przemarsz Niemców, utknęli w błocie bo dróg nie było we wsi, ona z rodzeństwem oglądała to z okien domu .
Mieszkam na wsi, i od zawsze stąd moja rodzina.
Babcia opowiadając przybliżała mnie do mojej historii , do moich korzeni.
Opowiadała jak ciocia szyła bo była krawcową i po nastaniu niemców przychodzili do niej ważniacy z naprawą mundurów.
Zawsze bardzo czyści, spodnie musiały mieć kant specjalny z boku.
Woja kojarzy się z strzelaniną , obozami ale to czas gdy ludzie w wielkim trudzie strach ale musieli żyć.
Rodziły się dzieci, były wesela , owszem skromne, a sukienkę do ślubu robiono z czego sie dało, zasłon np/.
Trzeba było pracować na polu, chować bydło.
Większa cześć zabierali niemcy ale zostawiali ciut na przeżycie.
Pamiętam ze już po wojnie babcia urodziła swoje dzieci , ciotka miała może 8 lat gdy nowa władza ludowa przeszła do nich aresztować dziadka.
Zarówno dziadek jak i jego drugi brat<było ich 3> nic złego nie robili , jednak ten trzeci jak 15 latek w czasie wojny był w partyzantce.
Nie było to mile widziane, więc szukając tego człowieka u moich dziadków w zimie zerwano dach z domu by znaleźć cokolwiek za co dziadka i tamtego można by wsadzić do wiezienia.
Babcia błagała że dziadek nie wiem gdzie jest brat, że małe dzieci ale nic. Rozwalili dach zimą.
Potem tej główny milicjant wziął pasyjke ze stołu i rzucił o ścianę z słowami "Bóg was nie ochroni itak"
Mam ta pasyjke , jest wgięta. Ale mam na pamiątkę jej łez.
Zreszta patrząc na historie teraz bliską. Jak ja się urodziłam miałam kilka la nastał stan wojenny. Wtedy tez wszędzie było wojsko, i czołgi. Ludzi tez wielu zginęło, ale tez to był czas mojego dzieciństwa.
Dla jednych był to czas więzień, upodlenia Sb i bicia , a dla mnie czas nauki szkoły koleżanek.