Fiu fiu, ale mam zaległości... Zeście się rozpisali, że na wiele pytań muszę odpowiedzieć 
UV - normalnie mi tymi pytaniami zaimponowałeś
A potem się ni z tego ni z owego wychodzą mi rozprawki na pół strony 
Uwaga, odpowiadam:
Czy spotkaliście w życiu osobę o tych samych myślach co Wy? Chodzi mi o rozumienie, poglądy, reakcje bez słów. Taki brat, siostra bliźniak.
Kurde, nie spotkałam, chociaż żałuję bardzo. Może to być spowodowane tym, że robię wielką selekcję swoich znajomych. Wierzcie mi lub nie, ale w dzisiejszych czasach ciężko znaleźć jakąś bratnią duszę. Mam tylko kilka koleżanek, ale żeby zaraz to było wielkie porozumienie dusz, to bym nie powiedziała 
Czy potrzebna jest religia, wiara w dzisiejszym świecie i co daje?
Hm... Wierzę w Boga, ale do Kościoła nie chodzę. Być może dlatego, że mam alergię na Księży. Nie cierpię pasibrzuchów, którzy pod przykrywką ofiary na Kościół, bogacą swoje kieszenie. Modlić się mogę wszędzie, ale żeby co niedziela chodzić do Kościoła... To nie dla mnie. Bóg to jest dla mnie raczej taką idealogią. I wiadomo, jak trwoga to do Boga. Tą zasadę stosuje chyba każdy
Ale żebym była jakoś szczególnie wierząca... Nie nie nie nie 
Czy mówienie i przebywanie w kręgu osób z "jaśniejszej strony świata" może pozwolić nam na podobne widzenie życia? Przykłady 
Wiadomo, humor optymistów zaraża i mnie. Ja jednak na codzień, mimo jakiś tam swoich trosk, staram się mieć uśmiech na buziuni. Jednak kiedy mam doła i mam ochotę okazać swoją ciemniejszą stronę chamstwa, ich dobry humor wkurza mnie wtedy jeszcze bardziej. Wręcz po prostu działa na mnie jak czerwona płachta na byka. Dlatego wtedy przed optymistami uciekam, bo nie chcę powiedziec kilka słów za dużo 
Jeśli, któreś z Was się źle czuje i wymiotujecie to bliska osoba powinna zapytać czy pomóc?
Heh, ja ze swoim żołądkiem mam straszne problemy i coś takiego nie jest mi obce
Natomiast w takich chwilach pomocy nie chcę, ale jak ktoś przy mnie jest, to nie pogardzę. Nikt nie musi mnie trzymać za główkę. Sama sobie świetnie daję radę. Jeśli ktoś potrzebuje mojej pomocy w tej kwestii... Chciałabym się subtelnie wyrazić...
Jak ktoś ma ten problem, to ja najczęściej chciałabym pomóc, ale mam najczęściej tak, że jak widzę, że ktoś wymiotuje, to ja bym zasiadła gdzieś obok i zrobiła to samo. No po prostu nie jestem w stanie pomóc, bo mój organizm odmawia współpracy
I nieszczęście gotowe 
A czy wy myślicie, że wytrzymalibyście ze sobą, spotykając taką osobę i jak byście postąpili?
Czy bym wytrzymała??? Myślę, że na pewno. Taka bratnia dusza fascynowała by mnie do granic możliwości. Nie wiem jednak czy po jakimś czasie bym się tą jednomyślnością nie znudziła... Taka już jestem, że szybko się nudzę 
Czy lubicie przyjmować rady od innych, czy warto się zmieniać?
Rady przyjmować lubię, ale tylko w przypadku, kiedy sama o nie proszę. Kiedyś, będąc u koleżanki, zaczęłyśmy rozmawiać tak ogólnie no i zeszłyśmy na temat wyglądu. Zawaliła mi z grubej rury co jej się w moim wyglądzie nie podoba, chociaż ja o to nie prosiłam. Że niby powinnam się czesać tak i tak, malować tak i tak, ubierać tak i tak. Wyszło na to, że jestem totalnym bezguściem co to się nie umie uczesać, ubrać, umalować. No po prostu miałam wtedy ochotę powiedzieć jej, żeby swoje uwagi zachowała dla siebie. W momecie kiedy rady potrzebuję nie lubię kiedy mnie ktoś spławia. Tak jak napisała Elnett, nie lubię kiedy ktoś zamiast udzielić mi rady, mówi mi, że ja sama wiem, co dla mnie najlepsze. No dokładnie, jak bym wiedziała, to bym się nie pytała. I przede wszystkim zmieniam się dla siebie a nie pod presją otoczenia. Nie każdemu musi się podobać mój wygląd. Jak się komuś nie podobam, to niech na mnie nie patrzy. Proste jak konstrukcja cepa 
Elnett - mnie również jest miło Ciebie poznać
Jestem Meg
Cieszę się, że Ci się spodobałam 
Vinnga - no Twoje szczęście, że mi sie ukazałaś. Ja nie wiem, jakiegoś GPS-a albo innego chipa Ci wszczepię chyba

Oj, myślę, że byłabyś wyzwaniem dla porywacza
Takiej porwanej zapewne jeszcze nigdy nie miał
I tak szybko by nie oddał 
Alu - no przecież przeprosiłam za posta widmo
Problemy techniczne miałam

A co u mnie??? Jakby ktoś był ciekaw... 
Aparat kupiony. Ochrzczony dużą ilością nerwów, ale w końcu mam i mam nadzieję, że będzie mi dobrze służył 
Natomiast jutro mam rozmowę kwalifikacyjną... Chciałabym w końcu zmienić firmę, bo jeszcze chwila i krew się poleje...
A tak poważnie, jutro, godz 10 mam się wstawić w Salonie Meblowym w Łodzi. Podobno zależy im na czasie. Rewelacja, bo mnie też.
Trzymajcie kciuki, Kochani
Ja już dzisiaj jestem jeden wielki kłębek nerwów a jutro rano przed tym sklepem to chyba na zawał zejdę 
Idę się chyba połozyć, bo jutro muszę być wyspana i wyglądać kwitnąco. Mam trzy opcje ubioru i nie wiem, którą wybrać.
Pozdrawiam was Kochani i jeszcze raz trzymajcie kciukasy, bardzo Was proszę.
Dobrej nocy :*
Buźki.