netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Niezdecydowany facet

88 odpowiedzi22 707 wyświetleńzałożony przez navelbina, 05.08.2016

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Niezdecydowany facet

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 89 z 89 ]

66

Odp: Niezdecydowany facet
Zatroskana5 napisał/a:

Wszystko ok. A co zrobić jak facet jest niezdecydowany po 3 latach? Raz mówi, że wszystko się ułożu, bardzo Cię kocham i na pewno się oświadczę i że się kobieta doczeka a innym razem mowi, że to chyba nie to, że nie wie.
Co z takim przypadkiem?

To znaczy, że nie "chyba nie", ale na pewno nie. Ponadto taka wymiana zdań świadczy o tym, że kobieta żebrze o zaręczyny i ślub, a to znaczy, że kobieta zachowuje się jak żebrak i traktowana jest jak żebrak.

67

Odp: Niezdecydowany facet
navelbina napisał/a:

..zaproponowal spotkanie i oczywiscie sie zgodzilam.

Nie uważasz, ze w obliczu swoich wątpliwości powinnaś się zgodzić nieco "mniej oczywiście"?

68

Odp: Niezdecydowany facet
Naprędce napisał/a:

Nie uważasz, ze w obliczu swoich wątpliwości powinnaś się zgodzić nieco "mniej oczywiście"?

Tak uważam wink troszkę go przed zmęczyłam, wymyślając brak czasu i sprawdzenie w grafiku czy znajdę czas big_smile


Ok ale ciągnąc dalej ten wątek (w międzyczasie przeczytałam chyba setkę podobnych tematów na forum) dochodzę do wniosku (chociaż chyba doszłam do niego już wcześniej ale teraz zaczynam się z nim godzić), że to nie ma sensu, jak ja zaczęłam się oddalać, to on na odwrót zaczął się zbliżać, mówić bardziej otwarcie o tym co czuje. Mówi, że tęskni i za każdym razem chce się upewnić czy aby ja na pewno też tęsknie. Po każdym spotkaniu gdy nawet nie zdążę wrócić do domu już mam wiadomość, że tęskni.

Czy to jest w ogóle możliwe? Przecież jeszcze nie tak dawno nie wiedział, czego chciał, mówił, że ma blokade, że on jest samotnym wilkiem tongue  że ciężko mu zaufać i generalnie raczej wszystko było na NIE.
Czy to, że ja się wycofałam zmieniło jego nastawienie czy to może świadoma manipulacja mną i moimi uczuciami ?
Nie wygląda na takiego faceta, twierdzi, że nie chce mnie skrzywdzić, no ale czy tak aby na pewno we wszystko wierzyć ?

69

Odp: Niezdecydowany facet

Mężczyźni lubią zdobywać Kobiety. Jak mają coś szybko, bez trudności to tego nie doceniają.

Trafiłam kiedyś na takiego faceta, który starał się, zabiegał, było fajnie dopóki trzymałam go na dystans. Trwało to ponad pół roku...Kiedy zaczął zauważać większe moje zaangażowanie, role się odwróciły... zabawa w kotka i myszkę. Inaczej: męczarnia. Kiedy "odchodziłam" znów
zaczynał swój "taniec godowy"...no tak się nie da budować czegokolwiek, chyba że układu...

Z perspektywy czasu, uważam to za manipulację, granie na uczuciach i bezwzględność. Każdy normalny związek się buduje. Dwoje ludzi się stara, zabiega.

Mężczyzna, którego opisujesz pasuje mi jako facet, który musi wiedzieć, że jest ktoś, kto się nim interesuje. Że ma poczucie, że jak pstryknie palcem - przybiegniesz. Nie chce normalnego związku, tylko jakiejś relacji, w której to on będzie się czuć wygodnie. Musi karmić swoje ego....to jest okrutne. 

Oczywiście, każdy z nas może się mylić. Ty się z nim spotykasz i powinnaś sama ocenić szanse. Ja w takim "układzie" tkwiłam półtora roku, karmiona nadziejami, nie życzę Ci takiej huśtawki.

70

Odp: Niezdecydowany facet

Czyli mam zakładać, że wszystko co mówi i pisze jest po to, żeby się podbudować i wiedzieć, że jest ktoś z kim może spędzić czas ale jak znajdzie lepszą opcję to ja pójdę w odstawkę?
No nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, on ostatnio stwierdził, że jestem w gorącej wodzie kąpana i chciałabym wszystko już na teraz, a jemu się nigdzie nie śpieszy i czasami trzeba na coś poczekać. Poza tym no widzę jak na mnie patrzy, jak się zachowuje wobec mnie, widzę że coś jest na rzeczy, ale widzę też strach w jego oczach przed tym uczuciem.
Ostatnio powiedział mi, że gdy jest ze mną to ma ochotę krzyczeć smile
Ale mimo wszystko cały czas mam w głowie jego słowa, że nie jest niczego pewny i nie może mi nic zagwarantować. Ale nigdy nie powiedział wprost, że kompletnie nic do mnie nie czuje.

71

Odp: Niezdecydowany facet
navelbina napisał/a:

(...)
Ostatnio powiedział mi, że gdy jest ze mną to ma ochotę krzyczeć smile (...)

"Krzyk jest manifestacją najbardziej przenikliwą, jest wyzwoleniem dźwięku wokalnego. Wyraża najczęściej ból i wszystko to, czego nie można wyrazić słowami. Jest najbardziej gwałtowną i najbardziej archaiczną ekspresją własnego ja." - z netu.
A jak ty interpretujesz tę jego wypowiedź?

72

Odp: Niezdecydowany facet
navelbina napisał/a:

Czyli mam zakładać, że wszystko co mówi i pisze jest po to, żeby się podbudować i wiedzieć, że jest ktoś z kim może spędzić czas ale jak znajdzie lepszą opcję to ja pójdę w odstawkę?
No nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, on ostatnio stwierdził, że jestem w gorącej wodzie kąpana i chciałabym wszystko już na teraz, a jemu się nigdzie nie śpieszy i czasami trzeba na coś poczekać. Poza tym no widzę jak na mnie patrzy, jak się zachowuje wobec mnie, widzę że coś jest na rzeczy, ale widzę też strach w jego oczach przed tym uczuciem.
Ostatnio powiedział mi, że gdy jest ze mną to ma ochotę krzyczeć smile
Ale mimo wszystko cały czas mam w głowie jego słowa, że nie jest niczego pewny i nie może mi nic zagwarantować. Ale nigdy nie powiedział wprost, że kompletnie nic do mnie nie czuje.


O Matko...mam nadzieję, że ten Twój nie ma imienia na G. smile Jakbym słyszała mojego ex....On zawsze się śpieszył powoli a ja chciałam już teraz...:) i tak, patrzył na mnie w sposób, ze myślałam "no tego się przecież nie da udawać..." big_smile

Słuchaj, a może opanuj emocje. Przestań z nim o nich rozmawiać, spotykaj się z nim normalnie, ale nie na kiwnięcie palcem. Randkuj i obserwuj. Może on odczuwa jakąś presję i ucieka...? Rób to, na co masz ochotę, ale słuchaj tez swojej intuicji

73 Ostatnio edytowany przez navelbina (2016-08-19 14:31:47)

Odp: Niezdecydowany facet
żyworódka napisał/a:

"Krzyk jest manifestacją najbardziej przenikliwą, jest wyzwoleniem dźwięku wokalnego. Wyraża najczęściej ból i wszystko to, czego nie można wyrazić słowami. Jest najbardziej gwałtowną i najbardziej archaiczną ekspresją własnego ja." - z netu.
A jak ty interpretujesz tę jego wypowiedź?

No ja sądziłam, że to ze szczęścia bo mówił to z takim uśmiechem na twarzy wink

Pokręcona Owieczka napisał/a:

Słuchaj, a może opanuj emocje. Przestań z nim o nich rozmawiać, spotykaj się z nim normalnie, ale nie na kiwnięcie palcem. Randkuj i obserwuj. Może on odczuwa jakąś presję i ucieka...? Rób to, na co masz ochotę, ale słuchaj tez swojej intuicji

no i wlaśnie to staram się robić, z każdym dniem ostudzam swoje emocje względem niego. Natomiast intuicja w tym konkretnym przypadku po prostu chyba oszalała bo podpowiada mi, że to może być coś fajnego ale powinnam uważać.

My nie spotykamy się jakoś specjalnie często, raz czasami dwa w tygodniu. I raczej on jakoś stara się ten kontakt utrzymać. Wypytuje jak się czuję, co robię, a nawet tak infantylne jak to czy coś dziś zjadłam tongue
Ale jest też bardzo ostrożny i powściągliwy w swoich osądach. Zresztą sam mi powiedział, że nie może mi nic zagwarantować bo nie jest niczego pewny i woli żebym usłyszała to aniżeli jakieś kłamstwo od niego. Ale to było jakiś czas temu i ja naiwna głupia wierzę, że może coś się zmieniło od tamtego czasu.
Bo gdy on mi to zakomunikował to mu otwarcie wyznałam, że lepiej będzie urwać znajomość bo wolałabym o nim zapomnieć. A za kilka dni się odezwał i powiedział, że może lepiej niech mi tak szybko nie przechodzi no bo co ja taka w gorącej wodzie kąpana.

Więc suma sumarum raczej tą relację powinnam spisać na straty a szkoda mi strasznie sad

A u Ciebie to też wyglądało podobnie ? I jak się wasze drogi rozeszły ? Jak się to potoczyło ?

74

Odp: Niezdecydowany facet
Pokręcona Owieczka napisał/a:

A u Ciebie to też wyglądało podobnie ? I jak się wasze drogi rozeszły ? Jak się to potoczyło ?

u mnie? Po półtora roku karmienia mnie nadziejami, zerwałam w końcu kontakt jednym ruchem. Widzisz...u mnie to była taka neverending story. Mi nie pasowała relacja w takiej formie "niewiadomoczego" on chciał się spotykać, ale nie angażować. I to tak trwało i trwało...dawał nadzieję, zabierał... aż powiedziałam dość. Było mi cholernie trudno. Ale ile można? Czułam że mnie oszukuje, więc po prostu napisałam mu, że nie chcę mieć z nim nic wspólnego, że nic z tego nie będzie i tyle. Nawet nie odpisał....milczał 3 miesiące. Kilka dni temu dostałam sms o treści "sorki"...czujesz? Dorosły, 38 letni facet, po trzech miesiącach pisze "sorki"...żenada...Oczywiście nie odpisałam. To już jest za mną.

Uważaj, bądź czujna. Ale jeśli jest wart uwagi i czujesz się z nim dobrze to kontynuuj. Wielu jest facetów, którzy nie wiedzą czego chcą, kiedy my wiemy czego potrzebujemy!

75

Odp: Niezdecydowany facet

No lekkie przegięcie z taką próbą przeproszenia, ale z drugiej strony po trzech miesiącach ? Moze on sprawdza, czy się odezwiesz, bo raczej sumienie to go nie ruszyło.


Pokręcona Owieczka napisał/a:

Wielu jest facetów, którzy nie wiedzą czego chcą, kiedy my wiemy czego potrzebujemy!

Co masz przez to na myśli ?

76

Odp: Niezdecydowany facet
navelbina napisał/a:

No lekkie przegięcie z taką próbą przeproszenia, ale z drugiej strony po trzech miesiącach ? Moze on sprawdza, czy się odezwiesz, bo raczej sumienie to go nie ruszyło.


Pokręcona Owieczka napisał/a:

Wielu jest facetów, którzy nie wiedzą czego chcą, kiedy my wiemy czego potrzebujemy!

Co masz przez to na myśli ?

Mam na myśli to, że większość Kobiet wie czego potrzebuje od Mężczyzny. Szacunku, ciepła, lojalności, zrozumienia. Takich zwykłych ludzkich rzeczy. Niektórzy Mężczyźni potrafią doskonale wykorzystywać nasze uczucia, manipulować. Sami nie są pewni czy chcą się wiązać, czy nie. Nie wiem z czego to wynika. Wiadomo, że ciężko po kilku miesiącach deklarować cokolwiek, ale skoro podejmuje się decyzję o spotykaniu się mamy prawo wymagać od drugiej osoby szczerości, szacunku i lojalności.

My Kobiety jesteśmy bardziej emocjonalne. Bardziej i chyba szybciej wchodzimy w relacje. Kierujemy się niestety częściej sercem niż rozumem. Oni chyba częściej kalkulują, skreślają za i przeciw.  Boją się okazywać swoje uczucia, bo myślą, że będziemy zbyt pewne siebie i jeszcze zaczniemy nimi rządzić. Głupie stereotypy...

77

Odp: Niezdecydowany facet

Jeju dziewczyny doradźcie coś bo ja wariuje sad niech to się szybciej skończy sad

78

Odp: Niezdecydowany facet

A jak się poznaliście?

79 Ostatnio edytowany przez navelbina (2016-08-20 14:28:02)

Odp: Niezdecydowany facet

Na koncercie przez znajomego wink

A czy to ma jakies znaczenie 'jak' ?

80 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2016-08-23 11:05:58)

Odp: Niezdecydowany facet
navelbina napisał/a:

Czy to jest w ogóle możliwe? Przecież jeszcze nie tak dawno nie wiedział, czego chciał, mówił, że ma blokade, że on jest samotnym wilkiem tongue  że ciężko mu zaufać i generalnie raczej wszystko było na NIE.
Czy to, że ja się wycofałam zmieniło jego nastawienie czy to może świadoma manipulacja mną i moimi uczuciami ?
Nie wygląda na takiego faceta, twierdzi, że nie chce mnie skrzywdzić, no ale czy tak aby na pewno we wszystko wierzyć ?

Może jego miłość rozwijała się powoli. Może macie mniej częsty kontakt. No raczej krzywdy nikt nie planuje, przynajmniej z tych w miarę normalnych.


Pokręcona Owieczka napisał/a:

Mężczyźni lubią zdobywać Kobiety. Jak mają coś szybko, bez trudności to tego nie doceniają.

Nie wymyślaj.

81

Odp: Niezdecydowany facet
Miłycham napisał/a:
Pokręcona Owieczka napisał/a:

Mężczyźni lubią zdobywać Kobiety. Jak mają coś szybko, bez trudności to tego nie doceniają.

Nie wymyślaj.

A co w tym stwierdzeniu jest wymysłem? Może faktycznie, źle to ujęłam...powinnam napisać, że wg mnie każdy kto bez trudu dostaje coś, nie docenia tego. Takie jest moje zdanie, Twoje może być inne

82

Odp: Niezdecydowany facet

Hej,
Postanowiłam napisać bo sama borykam się ostatnio z podobnym problemem tylko myślę, że u mnie jest to jeszcze bardziej pogmatwane jeśli Cię to pocieszy smile
Od 4 miesięcy spotykam się z mężczyzną (oboje +/- 30 l.) i teraz jestem w "martwym" punkcie tej jakże pokręconej relacji.
Generalnie chodzi o to, że oboje jesteśmy po przejściach - ja mam lekkie problemy z zaufaniem, natomiast on - boi się zaangażować żeby, jak to powiedział, "potem nie płakać" smile Tyle że nasza znajomość wystrzeliła od samego początku jak z procy i to w głównej mierze z jego strony. Przez chwilę to czułam się wręcz osaczona jego sms-ami, telefonami, zdjęciami. W pewnym momencie to myślałam, że wyskoczy mi z lodówki. Ale w sumie to bardzo mnie do niego ciągnęło i powoli się otwierałam na tą znajomość. Z jego strony zaczęły pojawiać się różnego rodzaju wyznania i deklaracje i w pewnym momencie poczułam, że czeka na ich odwzajemnienie. W związku z tym, że mieliśmy wtedy dopiero 2-3 miesięczny staż (choć nie powiem, mieliśmy bardzo częsty i intensywny kontakt) i nie chciałam kończyć tej znajomości, mimo moich obaw, wzięłam go na szczerą rozmowę i powiedziałam mu o sobie, o tym dlaczego jestem lekko wycofana, ale że zależy mi na nim więc niech to się spokojnie wszystko rozwija. Finał był taki, że niby do niego dotarło, ale jakieś 2 tyg po tej konwersacji zmienił całkowicie do mnie nastawienie. Schłodził naszą relację aż za bardzo, z Karaibów trafiliśmy na Syberię wręcz smile Mieliśmy nadal kontakt, często z jego inicjatywy, ale to już nie było to. No i kolejna poważna rozmowa. Że coś w nim pękło, że się otworzył aż nadto, że się boi kolejnego ciosu (jest ponad rok po rozwodzie) że pewnego dnia, jak on to powiedział, obudził się z blokadą i nie potrafi wrócić do tego co było między nami. Z jednej strony miałam wyrzuty, że to zepsułam i że to moja wina bo byłam zdystansowana, ale z drugiej na boga! Też już wiele przeżyłam i nie rzucam się na "główkę" w każdą nową znajomość, jak mi ktoś robi wyznania po miesiącu to podchodzę do tego ostrożnie. W każdym razie pogadaliśmy kilka dni temu, wyznał, że mu na mnie zależy, że coś czuje, ale ta "BLOKADA" jest (uwaga:) niezależna od niego. Byłam z nim szczera bo uważam, że rozmowa to najważniejszy punkt komunikacji między ludźmi. Niby obojgu nam zależy, niby oboje coś czujemy. Zapytałam go więc: to czego chcesz? A on, że chciałby się odblokować i żeby było tak jak na początku, że wie, że jak się odetnę to będzie strasznie żałował, że przez swoje fanaberie stracił możliwość na wielkie uczucie.  No i co wy na to? smile bo ja nie wiem. Z jednej strony chciałam czas, chciałam żeby to się powoli rozwijało. Z drugiej zaś, widzę, że się bardzo dużo zmieniło, bardzo się zdystansował, atmosfera po naszych rozmowach jest strasznie gęsta i jakaś taka...sztuczna. Teraz oboje jesteśmy w rozjazdach, postanowiliśmy sobie wszystko przemyśleć, dać czas. Tylko, że się strasznie od siebie oddaliliśmy,  za dużo zostało powiedziane. Mam wrażenie, że jest bliżej końca niż początku. W każdym razie chciałam tylko pokazać tak jakby drugą stronę medalu - facet był zaangażowany na 100%, zabiegał, "osaczał" wręcz i teraz sobie myślę, że a) dobrze, że trzymałam się trochę na dystans bo teraz by mi było mega ciężko b) czasami bardzo chcemy z kimś coś stworzyć, pozbyć się swojej przeszłości, ale to w nas gdzieś zawsze zostaje - lęki, obawy i nawet jeśli nie chcemy to to rzutuje na teraźniejszość.

83

Odp: Niezdecydowany facet

@Maria.Elena.calienta i nic nie próbujesz z tym zrobić ? Nie zawalczysz ?

84

Odp: Niezdecydowany facet

Wiesz, w pierwszym momencie udzielił mi się efekt "gonienia króliczka". Role się odwróciły i to ja zaczęłam za nim "biec". Ale nie powiedziałabym, że to szczeniackie. Myślę, że to wszystko zaczęło się dziwnie i tak samo się skończy. On za szybko wystartował i jak mówił, jego wszystkie związki tak się zaczynały (przysłowiowe big love), a ja, w zwiazku z tym, że dostałam bardzo po dupie w przeszłości, trzymałam się lekko na dystans bo nie raz dostawałam wiele deklaracji bez pokrycia. Zresztą nie znaliśmy się długo więc była jakaś logika w moim zachowaniu. Myślę, że nie mogę sobie nic zarzucić - byłam z nim od początku szczera, mówiłam mu co i jak czuję, jak jest. Pokazywałam mu, że mi zależy, ale widocznie, albo jego wyznania były na wyrost, albo byłam plastrem na nie do końca wyleczone ex-małżeństwo, albo...i tutaj można mnożyć w nieskończoność. Oczywiście o tym też rozmawialiśmy i stwierdził, że absolutnie nie myśli o swojej ex, ani o innych kobietach tylko zaczęła się gadka o "blokadzie". Ale co ja mam zrobić niby z tą blokadą? Mam mu wejść do głowy i ją wyciągnąć? smile Możemy dać sobie czas, na luzie się spotykać - tak miało być w domyśle, ale jak pisałam wcześniej - z jego strony tak się wszystko oziębiło, że ja zaczynam się czuć nienaturalnie w jego towarzystwie, a to jest już bez sensu. Szczerze? Nie wiem co robić. Ale widzę, że to on ma problem i nie mogę być (no i nie umiem) być jego psychologiem. Powiedziałam mu, że zawsze może na mnie liczyć, że jeśli będzie miał jakiś problem, albo zmartwienie to mu pomogę (miał problemy z rodziną i zdrowiem) i że cieszę się, ze go poznałam bez względu na to co się między nami wydarzy. Nie mam więcej pomysłów, a za stara jestem na to ( no dobrze, może nie za stara co nie mam ochoty na podchody i "wieczne czekanie") żeby się kłaść przed facetem i czekać. Może to egoistyczne, nie wiem, ale we mnie też nastąpiła jakaś zmiana bo poczułam się przez niego lekko oszukana po tych wszystkich wyznaniach i pieprz*** za przeproszeniem o "blokadzie". "Chcę, ale mam blokadę i nie mogę i nie wiem co z tym zrobić. Może mi przejdzie, a może nie". Dla mnie to tak jak osoba, która mówi do zaangażowanej strony: "wiesz co lubię cię, zależy mi na Tobie, ale nie wiem jak będzie, nie wiem, nie mogę Ci nic obiecać bo to może nie mieć sensu".Rozumiem, na tym etapie też nie mogę nic obiecać, ale te obietnice już zostały poczynione w naszym przypadku, to raz, a dwa - to takie egoistyczne. Zwalanie na karb przeszłości. Ja też się boję, też zostałam zraniona i cięzko jest mi ufać. Ale staram się, wychodzę ze swojej strefy komfortu, pokazuję i skupiam się na tym co dobre, na tym co tu i teraz. Także odpowiadając na Twoje pytanie: nie wiem co zrobię, ale walczyć jak lwica raczej nie będę.

85

Odp: Niezdecydowany facet
Pokręcona Owieczka napisał/a:
Miłycham napisał/a:
Pokręcona Owieczka napisał/a:

Mężczyźni lubią zdobywać Kobiety. Jak mają coś szybko, bez trudności to tego nie doceniają.

Nie wymyślaj.

A co w tym stwierdzeniu jest wymysłem? Może faktycznie, źle to ujęłam...powinnam napisać, że wg mnie każdy kto bez trudu dostaje coś, nie docenia tego. Takie jest moje zdanie, Twoje może być inne

Nie docenia, bo tak ten świat funkcjonuje, i choć mieszkamy w świecie cywilizacji, to czy tego chcemy czy nie, wiele jeszcze w naszych zachowaniach łączy nas ze zwierzętami. Także w sferze rozmnażania big_smile Samice różnych gatunków zwierząt od tysiącleci uzależniały kopulację od starań samca i jego statusu. Nic dziwnego, że samica, która sama się "oferuje", generalnie poza seksualnym wykorzystaniem nie ma co liczyć na coś więcej wink

86

Odp: Niezdecydowany facet

Ok kontynuując wątek.

Jest zmiana z jego strony, no i z mojej też. Można powiedzieć, że nasza "relacja" wskoczyła na wyższy level. Jest dobrze, na prawde dobrze.

Coś mnie jednak martwi,  chociaż może znowu przesadzam.  Podejrzewam, że jego ex cały czas do niego pisze. Są to tylko podejrzenia bo nie mam zamiaru sprawdzać jego prywatnych rzeczy. Z kolei wiem, że on często te wiadomości odczytuje ale nawet na nie nie odpisuje. Ale to przecież o niczym nie świadczy, albo odpisuje, gdy mnie nie ma w pobliżu.
I chociaż od ich rozstania minęły ponad dwa lata, to boję się, że on może coś jeszcze jednak do niej czuje ? Z kolei nie chcę go pytać wprost aby nie wywoływać złych demonów przeszłości. Zresztą on wychodzi z założenia, że raz przedstawil mi sytuację i nie będzie się powtarzać, po prostu albo mu zaufam albo nie.

87

Odp: Niezdecydowany facet

No coz, to juz chyba definitywny koniec tej znajomosci. Po tych kilku swietnie spedzonych razem tygodniach on znowu sie wycofal. Stwierdzil, ze jednak nie chce sie za czesto spotykac bo boi sie przywiazac a on przeciez nie chce sie narazie wiazac z nikim wiec jednak woli trzymac wszystko na dystans. (Sam inicjowal spotkania, ja na nic nie nalegalam, nie naciskalam). On sie chyba wystraszyl, moze cos poczul i go to przeroslo, w kazdym razie juz chyba czas dac sobie spokoj bo mi tez ciezko z taka hustawka emocjonalna normalnie funkcjonowac.

88

Odp: Niezdecydowany facet

Koleś sam nie wie czego chce. Olej.

89 Ostatnio edytowany przez navelbina (2016-11-30 11:31:17)

Odp: Niezdecydowany facet

Ok dziewczęta i panowie tongue

Już sama się z siebie śmieje zaczynając pisać ten post tongue

To już definitywny (kolejny big_smile) koniec tej telenoweli z panem niezdecydowanym.

On jednak stwierdził, że marnuje mi czas big_smile   
Czyli po 8 miesiącach FwB (bo tak możnaby nazwać naszą znajomość) on znowu podkulił ogon i uciekł.

Posty [ 66 do 89 z 89 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Niezdecydowany facet

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026