dzis nie spie juz od 4.30..
kolejne badania..nikt z lekarzy nie rozumie jak sie denerwujemy, oni zawsze znaja odpowiedz na nasze pytania..
niedlugo wejde w 42 tc a tu nic..wiec nawet dzis nie robie sobie nadziei ze pozostane w szpitalu i zaczna cos dzialac..
Podobne tematy
Bądź dzielna, postaraj się zaufać lekarzom. Ale pytaj ich o wszystko i tyle razy ile będziesz chciała. Życzę Ci powodzenia. ![]()
czarna, masz prawo pytac.. !
A jezeli lekarze nie widza powodu do wywolania porodu, widocznie jest wszytsko ok, a ty sie niepotrzebnie denerwujesz..
Ja w pierwszej ciazy chodzilam 41tc i 2 dni ![]()
Widocznie dzidzia ma jeszcze czas.. sprobuj pochodzic po schodach, gora, dol, gora, dol.. niby pomaga
albo umyj okna, podlogi, duuuuzzooo sexu tez ponoc pomaga.. tak mi polozna mowila ![]()
dzieki za rady kochane..jednak zadne nie pomagaja..nawet ten ukochany seks:(
skurcze mam co 16 min ..tak wykazalo ktg..w pn jade juz "na stale" do wywolania..
jak juz bedzie "po" i znajde chwile to napisze:)
dzieki za mile slowa..zawsze to pomaga:)
czarna powodzenia!!
a ja jednak wierze ze malenstwo samo sie zdecyduje wyjsc ![]()
Trzymaj sie tam kochana !! Trzymam za ciebie kciuki !
Pisz kochana koniecznie jak się czujesz i jak już będzie po. I życzymy ci powodzenia. Dasz sobie radę. ![]()
A u Czarnej jeszcze nic ?
chyba ze ma juz malenstwo przy sobie, i nie ma czasu wejsc i nam napisac ![]()
dokladnie laski:))
malenstwo mam juz przy sobie!!!
Zaczne ze od 20,09 lezalam w szpitalu ,pierwszego dnia pod kroplowka, ktora owszem wywolala skurcze, ale brakowalo rozwarcia..wiec wtorek byl dniem "wolnym" i odpoczywalam psychicznie meczac sie i czekajac na decyzje lekarza..wchodzilam juz w 42 tc...w srode od samego rana podali mi specjalny zel, dzieki ktoremu myslalam ze zwariuje z bolu, bo ani podanie jego ani skurcze po nim nie byly w ogole przyjemnie..jesli skurcze mozna nazwac ze sa przyjemne..
I zaczelo sie..6 godz skurczy po czym 5 sm rozwarcia i jazda na porodowke..bol byl nie do ogarniecia..jak pomyslalam sobie ze mam tam sie meczyc jeszcze do polnocy(nie wiem dlaczwego tak pomyslalam..zasugerowalam sie chyba tymi 5cm-a gdzie 10cm??) to zwariuje!!
przyjechal moj narzeczony i gdyby nie on to chyba tak by bylo!!naszczescie zdobyl sie na odwage i zostal ze mna, czego zycze kazdej kobiecie-niesamowite wsparcie a poza tym jeszcze bardzie sie poznajecie:))teraz wie-jak krzycze majac rozwarcie i skurcze:))))
Porod nie mialam latwy-ponoc przez ten zel..z 5 cm zrobilo sie nagle 9 i o 17,45 mielismy juz nasza kruszyne..4 parcia i wyszla!!hura
ulga niesamowita!automatycznie opadl mi brzuch:))
i wyszlo takie cudo natury podobne tylko do mojego narzeczonego:(hehe
Przecial pepowine a ja dostalam zabcie kolo siebie..pozniej byl jeszzce zabieg"czyszczacy" i "szyjacy" niestety, ale juz mi bylo wszystko jedno!!nie czulam zadnego bolu, porownujac to co bylo wczesniej.
Jestem niesamowicie wdzieczna ze mialam kolo siebie mojego mezczyzne-spisal sie na medal..widze po kilku dniach jak wiele znaczy dla niego nasza corunia..mam nadzieje ze tak zostanie:))
Ogolnie zabka jest wspaniala-jedyne co mnie meczy teraz to wysypki jakie ma..jem zdrowo, dbam o nia a ciagle jej cos wyskakuje..mialam tez problemy z piersiami, gdyz zatamowal mi sie pokarm, ale teraz naszzcescie juz wszystko sie unormowalo.
wiec nie wiem co jeszcze mam napisac..skorzystalam z okazji ze kruszyna spi..i w ten sposob chyba moj watek sie zakonczy:))
Pozdrawiam wszystkie laski i do uslyszenia:))
Wspaniale!!!
Życzę Wam obojgu dużo zdrowia, tatusiowi dużo cierpliwości w nocy jak mała się obudzi. ![]()
A jakie imię dałaś swojemu maleństwu?
HANIA:))
Pozdrów Haneczkę.
Jak Ci mijają noce z Hanią? Jest grzeczna? ![]()
Haniusia jest kochana..duzo je i spi:)oby tak dalej:))
gratuluje slodkosci !!
Ty tez sie spisalas na medal
musze porozmawiac z polozna o tym zelu ![]()
No miejmy nadzieję, grunt, że jest zdrowa.
Pisz do nas na forum, jak mała będzie robiła jakieś postępy. ![]()
Ciesze sie z twojego szczescia i malutkiej fasolki:) ja staram sie o dzidzie i mam nadzieje ze to tez zaowocuje mała fasolka
Moja zaba jutro skonczy miesiac..to byl ciezki miesiac..nocki daly sie we znaki a ja wrocilam do wagi sprzed ciazy:)
Byly male problemy-mala miala i jeszcze troszke nadal ma problemy z jelitkami-zbyt czesto przystawialam ja do piersi-co konczylo sie bilami brzuszka, brakiem gazow i kolkami:((
Teraz jestemy juz po wizycie u doktora, przyjmujemy specyfiki-ktore powoli ale daja rezultat..dzis mala przespala prawie cala noc..teraz z perspektywy czasu stwierdzam, ze macierzynstwo to cierpliwosc i konsekwencja..i jeszcze jedno-dziecko tutaj jest najwazniejsze:)