Nie, chow wsobny/endogamia/kazirodztwo nie powoduje degradacji spoleczenstwa (gatunku).
Powoduje to jedynie brak kontroli nad tym procesem. Aby doszlo do degradacji nalezy dopuscic do rozmnazania sie jednostek obciazonych genetycznie. Osobnik zdrowy z osobnikiem zdrowym nie stworzy uposledzonego potomstwa. Celowo pisze osobnik bo praktyki chowu wsobnego sa czesto stosowane przy hodowli zwierzat. Tak wlasnie powstaja nowe szlachetne rasy zwierzat hodowlanych - przez krzyzowanie osobnikow o okreslonych, pozadanych cechach - i czasem do tego stosuje sie chow wsobny.
Poza tym Kazirodztwo najbardziej jest pietnowane w kulturze chrzescijanskiej i wcale nie bylo tak, ze ludzie zawsze i wszedzie sie tego "brzydzili" - najwieksze europejskie monarchie to efekt chowu wsobnego (fakt, nie miedzy rodzenstwem, za to miedzy kuzynostwem przez wiele pokolen) i znajdziemy tego slady i w monarchiach niemal calej Europy
Metode tez stosowali skutecznie starozytni Egipcjanie do utrzymywania "czystosci krwi" i tam malzenstwa miedzy rodzenstwem byly jak najbardziej dopuszczalne (a pecha miala zaledwie jedna (!) linia, gdzie faktycznie doszlo do degeneracji na skutek przenoszenia wady henetycznej.
____________
Mnie osobiscie kazirodztwo pomiedzy rodzenstwem ani ziebi, ani grzeje. Wcale to jakims wielkim problemem nie jest. Oczywiscie o ile obie strony robia to dobrowolnie. Dokladnie tak samo jak homoseksualisci (ze homoseksualizm jest dozwolony przez prawo i nie traktowany jak choroba? Przypominam, że to prawo homoseksualisci sobie WYWALCZYLI! Parady rownosci, walka o tolerancje, zmiana definicji medycznej z dewiacji na orientacje - to byl caly PROCES i trzeba naprawde mocno zamykac oczy zeby tego faktu nie dostrzegac
Kogo obchodzi z kto i z kim sypia jezeli obie osoby robia to z wlasnej woli?
Troche inaczej sie ma sytuacja z seksem pomiedzy rodzicem a dzieckiem. Tutaj bardzo latwo o naruszenie granicy wlasnej woli. (Pominę zupelnie kwestie rodzic -nastolatek, bo w tym wypadku trudno mowic o wlonej woli nastolatka, ktory jest wciaz zalezny spolecznie i emocjonalnie od rodzica) Rodzic ma u dziecka autorytet i przez wychowanie moze tak wplynac na swoje potomstwo, ze bedzie mu (doroslemu potomstwu) wydawalo, ze robi to z wlasnej woli. Ze nie bedzie swiadomy ze "wlasna wola" to jedynie wzorce przekazane przez rodzica.
A jeszcze inna sprawa jest zwiazek doroslego rodzica z potomstwem, ktore NIE bylo przez niego wychowywane. Jezeli taka osoba nie mogla miec wplywu na proces wychowania to nadal jest to czysta decyzja wolnej woli dwoch osob.
I nie, mozliwosc splodzenia uposledzonego potomstwa NIE JEST dla mnie argumentem, poniewaz wspolczesna medycyna potrafi juz w tym kierunku minimalizowac ryzyko -to raz. A dwa, ze wiele CHORYCH osob obciazonych chorobami o podlozu genetycznym swiadomie decyduje sie na dzieci. W czym takie osoby sa lepsze od ukladu zdrowy brat ze zdrowa siostra?
A najwiekszym problemem dla ewentualnego potomstwa jest nie ryzyko choroby genetycznej tylko PIETNOWANIE przez spoleczenstwo. To robi wieksze spustoszenie w psychice niz fakt ze mama jest siostra taty 