Nie wiedziałam gdzie się z tym udać, więc piszę do was.
Spotykamy się od jakiegoś czasu, jest przystojny, uczuciowy, czuję się przy nim bezpiecznie i mega kobieco. Błogostan. W weekend cały czas byliśmy ze sobą i było cudownie... do czasu. W łóżku zaczęliśmy sobie opowiadać o swoich wstydliwych rzeczach z życia. W sumie to ja go do tego namówiłam i ciągnęłam go za język, że na pewno coś takiego ma.
I wypalił, że... no właśnie - miał kiedyś kilkanaście lat temu jak byli nastolatkami kilka razy seks ze swoją siostrą! Myślałam, że to głupi niesmaczny żart, ale nie, on potwierdził. Byłam w szoku! Zresztą nadal jestem! Nie wiem co mam z tym robić! Jest mi niedobrze na samą myśl. Przecież ja ją też znam, nigdy bym nie przypuszczała, że oni razem...
Nie wiem co z tym mam zrobić. Mam mętlik w głowie. Pomóżcie
Wierzysz mu?
Tak, to na pewno prawda
Pytanie więc czemu z nią uprawiał seks, czy nadal to robi bądź czy ma na to ochotę?
Mówi, że był młody, głupi, hormony.
Nie, uprawiał z nią tylko wtedy jak miał te naście lat, tak twierdzi
Potrafisz to zaakceptować i dalej traktować go jak swojego faceta?
Nie wiem właśnie co robić. Bo inaczej teraz na niego patrzę, widzę takie obrazy jego z nią i robi mi się niedobrze. Tyle razy ich widziałam razem u nich w domu...
Nie unikniesz spotkań rodzinnych. Sama oceń na ile ta sytuacja i związane z tym problemy rzutują na Twoje uczucia. Zapewne przez jeszcze długi czas wasz seks będzie przesłonięty tą sytuacją o ile w ogóle kiedyś wróci do normy.
I po co Ci to było? Nie wiem, my kobiety mamy coś takiego, że koniecznie chcemy wiedzieć, a jak już wiemy, to się wali i pali, bo to okropne co się kiedyś u partnera działo. Oczywiście jest to jakiś wyznacznik, nakreślenie jego osobowości przez czyny z przeszłości, ale nie dajmy się zwariować. Spali ze sobą, trudno i tak się dzieje, ludzie różne rzeczy robią. Wiem, że to siostra i tak dalej, może Cię to odrażać, spokojnie, to nie jest jakieś mega normalne, ale przypomnij sobie, co małolaty robią za młodu? Co Ty robiłaś? Myślę, że nikt z nas święty nie był, różne sytuacje z "seksowaniem" i eksperymenty się zdarzały. Jego na przykład mogłoby odrażać, że spałaś z Maćkiem z liceum, bo to największy obdartus był. No i co, rozejdziecie się przez to?
Jeśli już wiesz, co się stało, a on mówi, że to za młodziaka było, to dajże spokój, było, minęło. A jak się będziesz tym zadręczać, to możesz zniszczyć świetny związek swoimi obawami.
No a jeśli już zasiałaś w swojej głowie za dużo dziwnych myśli, to ochłoń, przemyśl, czy dasz radę z nim być. Choć dla mnie to trochę dziwne, żeby się rozstawać z takiego powodu. Rozumiem, gdyby się okazało, że zgwałcił siostrę, kuzyna, psa, kota, albo bezbronne dziecko. Wtedy definitywnie koniec, to by było zrozumiałe.
Ale to była gówniarska zabawa, która jak widzisz dawno temu odeszła w zapomnienie i nikt tego nie wywleka, bo nie ma ku temu powodów
Pomyśl racjonalnie, bo szkoda wspólnie budowanej relacji. Nie sądzę,byś miała powód do utraty zaufania.
Fajna patologia. Dobrze Ci radzę....EWAKUACJA. To nie jest normalne, że uprawia się seks z siostrą. Ile oni mają lat? Czy nadal łączą ich bliskie relacje ? Jeżeli ze sobą mieszkają albo mieszkają niedaleko siebie to uwierz, że nadal to będą robić. Weź pod uwagę to nie było jednorazowe to było kilka zbliżeń miedzy rodzenstwem.....jezeli twoj facet bedzie mial cisnienie a siostra bedzie chetna to oooo jezus niedobrze mi sie robi ![]()
Jak dla mnie to jestes trollem, albo masz faceta idiotę. Nie, nie dlatego że ewentualnie sypiał z siostrą, ale że ci o tym powiedział. Takich rzeczy sie nie mówi. Nikt przy zdrowych zmysłach nie powierza takich informacji nowo poznanej osobie, nikt nie ryzykuje, ze kiedyś, po rozstaniu zostawi w rekach tej drugiej osoby taka bron.
Dlatego uwazam, ze jestes trollem.
Albo masz faceta idiote. - Jezeli bylby w stanie powiedziec cos takiego, to zastanowilabym sie ile waszych tajemnis sprzeda swiatu ![]()
Iceni, znam go od roku. Ufamy sobie wzajemnie. Nigdy bym nikomu nie zdradziła jego i naszych tajemnic. I on o tym wie. On naszych też na pewno by nikomu nie przekazał. Znam go.
Ingunn, masz rację. Dostałam co chciałam. Tylko ja nie wiem co mam teraz z tym zrobić. Tak bardzo żałuję, że wiem. Już nigdy nie spojrzę na jego siostrę, którą lubię jak dawniej. Będę pewnie musiała udawać, że nie wiem i zmuszać się aby nasze relacje były jak dawniej...
Czyżby troll?
Jeśli to, co napisałaś, to prawda - to warto bliżej zastanowić się nad faktem, dlaczego SYPIAŁ z własną SIOSTRĄ i czy psychicznie jest z nim wszystko w porządku.
Potem dopiero, czy mimo tego, czego się dowiedziałaś - będziesz dalej gotowa do związku z nim.
Ja bym nie mogła.
Nie ma co dramatyzować, spokojnie,zshockowana. Zastanów się, czy on cały czas jest taki krejzi, czy to tylko taki wyskok. Może się zdażyło, a może nie pogardzi siostrą przy innej okazji. Tego nie wiem. Powinnaś rozwiać swoje niepewności, rozmawiając z owym Panem. Ale pamiętaj, że im więcej szczegółów, tym gorzej dla Ciebie i Twojej psychiki. Szczera rozmowa i trochę otuchy Ci się przydadzą. Bądź dzielna i rozsądna. Jeżeli wiesz,że nie dasz sobie rady, odpuść. Gdy trochę ochłoniesz, wyluzujesz się, pójdziesz zrobić coś miłego dla siebie, podejdź do tematu jeszcze raz i wyjaśnijcie sobie tą kwestię, raz na zawsze i potem nie wracajcie do tematu. Taka moja rada
Gdzieś tam zawsze będziesz pamiętać o tym incydencie, który im się przytrafił, ale to nie jest tak, że te myśli Cię będą dręczyć
Nie zamartwiaj się na zapas. Nie czuj się tak, jakby relacjie Ty-siostra, Ty-Twój parner zmieniły się na zawsze.
Sama sobie odpowiedz na pytanie, czy chcesz to wszystko pogrążyć. Rozumiem Twój niepokój, ale ochłoń
Wiesz, równie dobrze może się okazać, że ten facet to psychol,ale tego jeszcze nie wiesz. Potrzeba czasu i spokoju
Tylko spokój pozwala znaleźć wyjście z takich sytuacji. I zdrowy rozsądek ![]()
Iceni: a może to takie trochę ciele, chciał być po prostu szczery i tyle. I mu się "palnęło" . No nie wiem, że debil od razu, to pewności nie mamy. ![]()
Siostra tez nie przypuszcza ze komus o tym on powiedział, szczególnie tobie....
Może przy rodzinnym obiadku, gdy wszyscy w kupie, zapytaj się, czy bzykanie to jakaś rodzinna tradycja, czy tylko młodzieńcze zabawy.
On ma tylko jedną siostrę?
Każdy człowiek z normalną psychiką ma wbudowany bezpiecznik wyłączający popęd w stosunku do członków najbliższej rodziny. Jeżeli facet nie zdradza objawów wskazujących na "zryty beret", to coś jest tu nie tak. Bo jeżeli na skutek np. alkoholu czy innych używek zdarzyła się już taka sytuacja to powinna być to najbardziej ścisła tajemnica do grobowej deski. A tu facet wyskakuje z takim newsem
. A może cały ten temat to zwykła prowokacja ?
LOL, Averyl, nieźle, nieźle. Jeszcze się okaże, że wszyscy razem się czasem spotykają na "seans" i co wtedy? ![]()
Każdy człowiek z normalną psychiką ma wbudowany bezpiecznik wyłączający popęd w stosunku do członków najbliższej rodziny. Jeżeli facet nie zdradza objawów wskazujących na "zryty beret", to coś jest tu nie tak. Bo jeżeli na skutek np. alkoholu czy innych używek zdarzyła się już taka sytuacja to powinna być to najbardziej ścisła tajemnica do grobowej deski. A tu facet wyskakuje z takim newsem
. A może cały ten temat to zwykła prowokacja ?
Ale to nie był jednorazowy seks po pijaku!
Oni ze sobą SYPIALI, czyli robili to częściej.
Niepojęte to jest dla mnie. Mam nadzieję, że to prowokacja.
Jeśli to nie trolling, to...
Ja nie widzę powodów do Twojej schizy. To działo się na długo przed Waszym związkiem. Nie powinnaś mu wypominać jego życia, co robił wcześniej, zwłaszcza z kim spał. Nie robił nikomu krzywdy. Ciesz się, że masz dobrego faceta.
Ktoś komu nie działa bezpiecznik o którym pisałem wyżej ma duże szanse na pociąg seksualny również w przyszłości do swoich dzieci. Miałbym poważne wątpliwości co dalszych planów z człowiekiem o wyraźnych dewiacjach, bo takim przecież jest kazirodztwo.
Jeśli to nie trolling, to...
Ja nie widzę powodów do Twojej schizy. To działo się na długo przed Waszym związkiem. Nie powinnaś mu wypominać jego życia, co robił wcześniej, zwłaszcza z kim spał. Nie robił nikomu krzywdy. Ciesz się, że masz dobrego faceta.
Hmmm...że co proszę?
majkaszpilka, przecież napisała, że wszystko z nim w porządku.
W młodości robi się różne głupie rzeczy, szczególnie eksperymentuje się z seksem.
Nie widzę powodów dla których autorka miałaby mieć uzasadnione pretensje do faceta. Przecież jej nie zdradził. To wszystko, z tego co pisze, było na długo zanim ją poznał. Nie ma więc powodów by krzywo patrzeć na jego siostrę i niego.
Rozumiem, że do ich obecne stosunki są już normalne. Więc o co kruszyć kopie?
majkaszpilka, przecież napisała, że wszystko z nim w porządku.
W młodości robi się różne głupie rzeczy, szczególnie eksperymentuje się z seksem.Nie widzę powodów dla których autorka miałaby mieć uzasadnione pretensje do faceta. Przecież jej nie zdradził. To wszystko, z tego co pisze, było na długo zanim ją poznał. Nie ma więc powodów by krzywo patrzeć na jego siostrę i niego.
Rozumiem, że do ich obecne stosunki są już normalne. Więc o co kruszyć kopie?
Nie sądzę,aby wszystko było z nim w porządku.
Eksperymenty z seksem owszem...były, są i będą,to normalna kolej rzeczy,bo od etapu dojrzewania się nie ucieknie.
Czym innym są natomiast patologiczne zachowania,czy deficyty w różnych sferach,bądź jedno i drugie połączone.
Każdy nastolatek wie,a przynajmniej powinien na tyle kojarzyć,żeby wiedzieć,choć może tego nie nazwać wprost -kazirodztwem...ale wiedzieć powinien,że tak się nie robi,bo...i tu podanie argumenty dlaczego NIE.
Powinien to wynieść z domu,szkoły,niezaburzonego procesu myślenia i ogólnych wiadomości o zachowaniach międzyludzkich.
Tłumaczenie faceta,że nie zdradził,że to było na długo przed ich poznaniem... przepraszam Ciebie,jest nie na miejscu.To nie jest sypianie bez zobowiązań ludzi dorosłych,tak jak w Twoim wątku.
Obecne stosunki mogą być normalne,a wcale nie muszą...o to,wypadałoby zapytać jego siostrę.
Na marginesie...gdyby mi takie coś powiedział facet,z którym właśnie baraszkuję w łóżku,puściłabym na niego siarczystego pawia i tyle by mnie widział.Bo potraktował swój "wybryk" jak doświadczenie seksualne,jak każde inne,chwaląc się o tym partnerce.
To nie jest ranga wstydliwych rzeczy z młodości typu..."nie stanął mi z poprzednią"...tylko przestępstwo.
majkaszpilka, relatywizujesz.
W różnych kulturach jest różnie. Gdzieniegdzie takie zachowania nie są karalne, a zwłaszcza nie są traktowane jako przestępstwo.
Jeśli dwoje dojrzałych ludzi się kocha, i to obojętne czy to brat i siostra, to mają prawo do swojego szczęścia.
Jestem daleka od potępiania innych, bo może mi się coś nie mieścić w głowie. Musimy być tolerancyjni.
26 2016-06-02 16:24:36 Ostatnio edytowany przez majkaszpilka (2016-06-02 16:29:40)
majkaszpilka, relatywizujesz.
W różnych kulturach jest różnie. Gdzieniegdzie takie zachowania nie są karalne, a zwłaszcza nie są traktowane jako przestępstwo.Jeśli dwoje dojrzałych ludzi się kocha, i to obojętne czy to brat i siostra, to mają prawo do swojego szczęścia.
Jestem daleka od potępiania innych, bo może mi się coś nie mieścić w głowie. Musimy być tolerancyjni.
Wydaje mnie się,że żyjemy w Polsce i ta sytuacja dotyczy naszego kraju?
Nie żyjemy w Argentynie, Holandii, czy innym kraju europejskim,gdzie kazirodztwo jest dozwolone i nie jest ścigane prawnie.
To samo tyczy się względów kulturowych,religijnych czy etycznych z tym związanych...u nas jest to doprecyzowane w Kodeksie Karnym.Póki co...bo idąc chorą drogą multi-kulti,aby zwiększyć dzietność(zakładam,że w perspektywie "spapraną" genetycznie) mogą i u nas to uznać jako normę.
Póki co,normą nie jest...a brat i siostra jak kochają się miłością inną, niż braterską siostrzaną,powinni udać się na terapię.
To nie jest relatywizm,tylko zdrowy osąd.
Tak samo potępiałabym uprawianie seksu z kozą,nawet...jak się tę kozę bardzo kocha.
I tu,nie ma miejsca na tolerancję.
27 2016-06-02 22:41:38 Ostatnio edytowany przez Ingunn (2016-06-02 22:43:48)
O jezu , zaraz tam kochał siostrę na zabój. A może to była jedyna, która mu dała? ![]()
A tak na serio, to jeśli jednak darzył siostrę TAKIM uczuciem,to coś jest nie halo, przyznaję. Ale tak jak mówiłam,uważam, że nie ma co spekulować, póki nie autorka nie dowie się, dlaczego takie cuda na kiju wyprawiali.
Nie wiem o co takie wielkie halo, byli młodzi chcieli pewnie zdobyć swoje pierwsze doświadczenie seksualne i tyle.
Ja uważam że jak oboje wyrazili na to zgodę to nie ma problemu.
Jedyną głupotę jaką tu widzę to fakt że on ci o tym powiedział, teraz to dopiero będzie miał przekichane jak ty komuś o tym powiesz.
To by było dopiero niemiłe, tak rozdmuchać całą historię, w akcie gniewu i rozpaczy. Najgorsza zemsta kiedykolwiek. Lepiej, żebyś tego nie zrobiła, autorko...
Ojej.. chłopak zrobił taki błąd... a Ty byś od razu go do piekła wysłała. Wyluzuj! Obyś tylko takie problemy w życiu miała.
A jak sobie z tym nie radzisz to zerwij. Chłopak nauczy się trzymać tajemnice w sobie.
A ja z innej strony, Autorko pomyśl, jakie On musi mieć do Ciebie zaufanie, że coś takiego Ci powiedział.
Przyznaj, że to wymagało odwagi, nieprawdaż?
32 2016-06-02 23:48:34 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2016-06-02 23:50:36)
A mnie by interesowało czy siostra wówczas wyraziła zgodę na seks z bratem czy było to pod przymusem, szantażem, obietnicą czegoś korzystnego dla niej.
Zdarzają się nawet nierzadko takie przypadki kazirodztwa także w Polsce. Silniejszy fizycznie ojciec czy brat pierwszy raz zmusi lub
zachęci w jakiś sposób a potem już z górki kolejne razy. Przypadki gdy robi to z dzieckiem matka, oboje rodzice też się zdarzają.
Mam tez pytanie do autorki. Czy byłoby lepiej czy gorzej gdyby to był seks z bratem?
33 2016-06-03 03:04:41 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2016-06-03 03:05:17)
Jestem trochę w szoku widząc ilość wypowiedzi pt. "nic się nie stało".
Dla mnie oczywistym jest, że osoba, która dopuściła się seksu z własnym bratem/siostrą NIE jest do końca normalna i młody wiek czy burza hormonów nie są dla mnie żadnym usprawiedliwieniem.
Równie dobrze mógł powiedzieć, że uprawiał seks z osobą małoletnią. Padłyby odpowiedzi typu: "uważaj, ma zadatki na pedofila". Mylę się?
Najczesciej kobiety doprowadzaja do sytuacji kiedy chca zadawac pytania partnerowi balansujac na granicy ryzyka i ryzykanctwa. Chociaz panom tez sie to moze przydarzyc. Pytania o niesamowite przezycia i odczuwana rozkosz z jakims partnerem/ka z przeszlosci, seks z nowa poznana osoba po wypiciu alkoholu i tym podobne przyklady prowadzic moga do rozbicia zwiazku, ktory wcale nie musi sie rozleciec. Chcesz spokojnie przezyc lata, nie zadawaj pytan, na ktore odpowiedzi beda cie ciagle przesladowac, w dzien i w nocy, az zacznie milosc przeradzac sie w nienawisc do drugiej osoby. Przyczyna zadawania takich pytan oraz zgoda na uczestnictwo w takich zwierzeniach to zawsze brak psychicznerj dojrzalosci oraz brak gotowosci do prawdziwego przezywania bycia w zwiazku z druga osoba. Ludzie popelniaja bledy, niech to tkwi gdzies gdzie nie ma dostepu. Naprawde tak jest lepiej. Fakt faktem do takiego sposobu myslenia trzeba dorosnac.
majkaszpilka, relatywizujesz.
W różnych kulturach jest różnie. Gdzieniegdzie takie zachowania nie są karalne, a zwłaszcza nie są traktowane jako przestępstwo.Jeśli dwoje dojrzałych ludzi się kocha, i to obojętne czy to brat i siostra, to mają prawo do swojego szczęścia.
Jestem daleka od potępiania innych, bo może mi się coś nie mieścić w głowie. Musimy być tolerancyjni.
Rodzeństwo nie było wówczas dojrzałe (chyba, że masz na myśli fiz. dojrzałość).
Każdy człowiek, który wychowuje się w cywilizowanym społeczeństwie przyjmuje pewne wzorce - od dziecka uczy się, że zakrywa się pewne obszary intymne ciała, a inne mogą być odkryte. Obsewuje relacje taty z mamą w sferze intymności (nawet jeśli do końca nie rozumie tego) a nie z przypadkowym sąsiadem, z ciocią, dziadkiem, bratem też nie! Z taką wiedzą wchodzi w okres dojrzewania i szuka partnera poza kręgami rodzinnymi. Rodzina pełni inne funkcje. Poza tym, siostra z którą pewnie nie jeden raz bił się o zabawki, rywalizował, wspierał, dzielił cukierkami, w nastoletności staje obiektem pożądania? To nie może być ani zdrowe, ani moralne.
Jestem trochę w szoku widząc ilość wypowiedzi pt. "nic się nie stało".
Dla mnie oczywistym jest, że osoba, która dopuściła się seksu z własnym bratem/siostrą NIE jest do końca normalna i młody wiek czy burza hormonów nie są dla mnie żadnym usprawiedliwieniem.Równie dobrze mógł powiedzieć, że uprawiał seks z osobą małoletnią. Padłyby odpowiedzi typu: "uważaj, ma zadatki na pedofila". Mylę się?
Cyngli, nikt nie jest do konca normalny
i ja staram się nie robic afery z czegos, bo dotyczy akurat seksu.
Cyngli napisał/a:Jestem trochę w szoku widząc ilość wypowiedzi pt. "nic się nie stało".
Dla mnie oczywistym jest, że osoba, która dopuściła się seksu z własnym bratem/siostrą NIE jest do końca normalna i młody wiek czy burza hormonów nie są dla mnie żadnym usprawiedliwieniem.Równie dobrze mógł powiedzieć, że uprawiał seks z osobą małoletnią. Padłyby odpowiedzi typu: "uważaj, ma zadatki na pedofila". Mylę się?
Cyngli, nikt nie jest do konca normalny
i ja staram się nie robic afery z czegos, bo dotyczy akurat seksu.
Jakby to powiedzieć... z normalnego seksu nie robiłabym afery... Seks brata z siostrą normalny raczej nie jest...
Cyngli - uważam, że porównanie kazirodztwa między siostrą i bratem do pedofilii jest mocno naciągane.
Owszem, jedno i drugie jest parafilią i to karaną w prawie polskim i zdecydowanie potępianą moralnie w naszym kręgu kulturowym (przy czym trudno powiedzieć, co ma silniejszą sankcję moralną - wystarczy przypomnieć relatywizowanie pedofilii w pewnych grupach społecznych).
Ale to jednak dwie różne sprawy. W przypadku pedofilii istnieje niepodważalna i bezdyskusyjna krzywda ofiary. W tym układzie kazirodztwa trudno powiedzieć czy ktokolwiek był ofiarą - i ewentualnie kto.
Osobiście nie uważam kazirodztwa za coś dobrego - ale istnieje też pewna gradacja zła.
Mam to w nosie. Jak coś jest zabronione przez prawo, a do tego moralnie wątpliwe, to się po prostu tego nie robi.
A jak kogoś podnieca własna siostra, to powinien się leczyć.
Mam to w nosie. Jak coś jest zabronione przez prawo, a do tego moralnie wątpliwe, to się po prostu tego nie robi.
A jak kogoś podnieca własna siostra, to powinien się leczyć.
Czyli homoseksualizm też powinien być leczony?
W końcu w niektórych krajach wciąż jest zabroniony przez prawo, a dla wielu ludzi jest moralnie wątpliwy.
41 2016-06-03 14:30:48 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2016-06-03 14:32:18)
Cyngli napisał/a:Mam to w nosie. Jak coś jest zabronione przez prawo, a do tego moralnie wątpliwe, to się po prostu tego nie robi.
A jak kogoś podnieca własna siostra, to powinien się leczyć.Czyli homoseksualizm też powinien być leczony?
W końcu w niektórych krajach wciąż jest zabroniony przez prawo, a dla wielu ludzi jest moralnie wątpliwy.
Nie przypominam sobie, by homoseksualizm był w Polsce nielegalny. Inne kraje mnie nie interesują.
P.S Homoseksualizm nie jest chorobą, a jedynie orientacją seksualną.
Naprawdę nie widzisz nic niewłaściwego w seksie brata z rodziną siostrą, że porównujesz to do homoseksualizmu?
Tu już nawet nie tylko o moralność chodzi, ale też o mieszanie genów. Tak przecież wyginęli Majowie, mieszając się między sobą...
Jest taka wioska w PL, gdzie panują od lat takie obyczaje erotyczne. Tak każdy z każdym, matka z synem, ojciec z córką, brat z siostrą. Wszelkie konfiguracje. Co pewien czas wybuchają tam afery jak kogoś zamykają za pedofilię, bo ktoś zazdrosny "dymu" narobi i na policję zgłosi. Ci ludzie są łatwo rozpoznawali po cechach fizycznych, efekt płodzenia dzieci w sposób jak wyżej. Ciągle zdarzają się tam samobójstwa. Miejscowy proboszcz podejmował już jakieś egzorcyzmy nad tubylcami z mizernymi raczej skutkami.
Tak więc jak pasują komuś takie obyczaje, to czemu nie ![]()
Jakly napisał/a:Cyngli napisał/a:Mam to w nosie. Jak coś jest zabronione przez prawo, a do tego moralnie wątpliwe, to się po prostu tego nie robi.
A jak kogoś podnieca własna siostra, to powinien się leczyć.Czyli homoseksualizm też powinien być leczony?
W końcu w niektórych krajach wciąż jest zabroniony przez prawo, a dla wielu ludzi jest moralnie wątpliwy.
Nie przypominam sobie, by homoseksualizm był w Polsce nielegalny. Inne kraje mnie nie interesują.
P.S Homoseksualizm nie jest chorobą, a jedynie orientacją seksualną.
Naprawdę nie widzisz nic niewłaściwego w seksie brata z rodziną siostrą, że porównujesz to do homoseksualizmu?
Tu już nawet nie tylko o moralność chodzi, ale też o mieszanie genów. Tak przecież wyginęli Majowie, mieszając się między sobą...
Za to fetyszyzm lub sado-masochizm jest
Dla ciebie oburzajace moze byc kazirodztwo (choc i to ma swoje uzasadnienie dlaczego tak sie nieraz dzieje) dla innych seks SM a dla jeszcze innych seks oralno-analny.
Wierz mi, ze dla wielu ludzi pewne czynnosci seksualne choc nie karalne moga byc bardziej obrzydliwe niz sypianie z rodzenstwem ( zwlaszcza w glupim, szczeniecym wieku)
-- ----
Ja nadal nie rozumiem dlaczego aspekt seksualny mialby przewyzszac nad jakimkolwiek innym. OK, kazirodztwo to nie jest powod do dumy, tak samo jak wyrok za kradziez czy proba samobojcza. Lub spowodowanie wypadku po pijaku.
Malo kto z nas jest calkiem "normalny".
Sex z rodzeństwem w Polsce jest niedozwolony. Więc nie jest to coś normalnego. Np. w Holandii, do lat 90-tych (nie pamiętam dokładanej daty), kazirodztwo było dozwolone. Są jeszcze wioski, gdzie to się "praktykuję"...widać nawet po wyglądzie szczególnie holenderek, urodziwe to one nie są
. Ale do rzeczy.
Gdy dochodzi do takiej sytuacji tzn., że rodzeństwo to nie miało przekazanych właściwych wzorców. Nie można usprawiedliwiać tego tym, że chcieli sobie ulżyć, powinni wiedzieć, że to jest "niesmaczne". co mieli wtedy w głowie? warto zapytać się chłopaka jak to wyglądało z ich strony, czy rodzice o tym wiedzą. Kto wie...może u nich w rodzinie to jest coś normalnego?
moim osobistym zdaniem sex między rodzeństwem to...przegięcie. czy byłabym z takim chłopakiem? Zależy jak by to wytłumaczył, ...chociaż nie wiem jak to wytłumaczyć...więc warto z nim porozmawiać.
Kilka lat temu moja przyjaciółka zwierzyła mi się, że nie daję sobie czasami rady ze wspomnieniami z dzieciństwa. W wieku 8-11 lat, nawet nie pamięta ile miała, obserwowała, podglądała jak o kilka lat jej starszy brat, macał swoją sąsiadkę. Widok taki ją podniecał. Gdy nie było rodziców w domu, udawała, że śpi, a brat całował ją po "klacie" bo piersi to tam jeszcze nie było"
.Ją to podniecało. często w trakcie niby zabaw, wchodził na nią i wykonywał typowe ruchu" wchodzenia w kobietę". Oczywiście poza całowaniem jej"klaty";) zawsze była ubrana. Nie doszło do dotykanie narządów,jedynie ocieranie przez ubrania. .ale można to uznać w jakiś sposób za molestowanie z tym, że obydwojgu to odpowiadało. Brat w końcu z tego wyrósł. Ona też zrozumiała, że to jest nienormalne. Nie wspominają tego. Jej prawie udało się to wyprzeć z pamięci, natomiast brat jej kiedyś powiedział, że się wstydzi tego co robił, skwitowała to: wygłupialiśmy się i tyle, byliśmy dziećmi, a poza tym ja niczego nie pamiętam" Wolała to zamknąć w taki sposób raz na zawsze. Niestety czasami do niej to wraca, mimo, że ma 30 lat. Pytała się mnie co o tym sądzę. Czy coś z nią jest nie tak, że jej się to podobało, że odczuwała podniecenie...Czasami jej się sni sex z bratem i odczuwam wielkie podniecenie przez sen..I w sumie też nie wiem jak to ocenić. Niby dzieci, niby nic się nie stało, ale jednak...No ale sex...jak się jest już nastolatkiem - to nie wygłupianie się tylko raczej coś świadomego ![]()
Mam to w nosie. Jak coś jest zabronione przez prawo, a do tego moralnie wątpliwe, to się po prostu tego nie robi.
A jak kogoś podnieca własna siostra, to powinien się leczyć.
Jestem raczej przekonany co do tego że pewnego dnia kazirodztwo nie będzie karalne i wtedy pewnie uznasz już to za normalną sprawę?
Nie żebym był jakimś wielkim obrońcą takich relacji ale zważywszy na fakt że do samego aktu doszło w nastoletnim wieku można na to przymknąć oko, nic strasznego się nie stało a jak autorka tylko z tego powodu skreśli swojego chłopaka to będzie to świadczyć tylko o niej i jej uczuciach względem chłopaka.
kurczę tak czytam te odpowiedzi, i jestem pełna podziwu, że naglę okazuję się, że Polska jest taka tolerancyjna ![]()
Cyngli napisał/a:Mam to w nosie. Jak coś jest zabronione przez prawo, a do tego moralnie wątpliwe, to się po prostu tego nie robi.
A jak kogoś podnieca własna siostra, to powinien się leczyć.Jestem raczej przekonany co do tego że pewnego dnia kazirodztwo nie będzie karalne i wtedy pewnie uznasz już to za normalną sprawę?
Nie, nie uznam.
Brzydzi Cię seks bez miłości, ale kazirodztwo jest ok i, cytuję, ''nic takiego się nie stało''?
Nie do końca łapię Twój system wartości. Ale masz prawo myśleć tak, jak Ci to pasuje.
Tom94 napisał/a:Cyngli napisał/a:Mam to w nosie. Jak coś jest zabronione przez prawo, a do tego moralnie wątpliwe, to się po prostu tego nie robi.
A jak kogoś podnieca własna siostra, to powinien się leczyć.Jestem raczej przekonany co do tego że pewnego dnia kazirodztwo nie będzie karalne i wtedy pewnie uznasz już to za normalną sprawę?
Nie, nie uznam.
Brzydzi Cię seks bez miłości, ale kazirodztwo jest ok i, cytuję, ''nic takiego się nie stało''?
Nie do końca łapię Twój system wartości. Ale masz prawo myśleć tak, jak Ci to pasuje.
Brzydzi to złe słowo, po prostu go nie uznaje ponieważ wtedy nie potrafiłbym w pełni zaufać ale to temat na inną rozmowę.
Co do kazirodztwa to nie jest tak że zareagowałbym hurra optymizmem na wieść że moja dziewczyna miała takie epizody, no bez przesady.
Ale zważywszy na fakt że sama sytuacja miała miejsce gdy byli jeszcze dzieciakami sprawia że mogę to jeszcze zrozumieć.
Mnie ciekawi, skąd nowina, że Majowie wymarli z powodu chowu wsobnego. Jakieś źródło do nowych, intrygujących badań antropologicznych? Bo z genetycznego punktu widzenia to niebezpieczne się robi, gdy przez lata maleńka populacja, odcięta od świata "doi" ten sam zasób genów, aż szkodliwe geny recesywne zaczynają się ujawniać, a mutacje nawarstwiać i wręcz dominować w materiale genetycznym przekazywanym kolejnym pokoleniom. Nie wydaje mi się, żeby Majowie byli małą, odciętą od świata populacją.
Tabu kazirodztwa niewiele ma wspólnego z genetyką, a sporo z normami społecznymi. Bardzo interesujący wywiad w tym temacie dał kiedyś prof. Mikołejko (przy okazji afery z Hartmanem) - można odnaleźć na internetowej stronie Polskatimes. Są filozofowie, którzy twierdzą wręcz, że od tabu kazirodztwa zaczyna się człowieczeństwo, kultura i normy społeczne - z czym trudno się kłócić, bo w świecie zwierząt zachowania kazirodcze są całkiem powszechne, natomiast większość ludzkich społeczności takie tabu posiada (choć w różnym zakresie).
50 2016-06-03 17:49:45 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2016-06-03 17:51:07)
Cyngli napisał/a:Tom94 napisał/a:Jestem raczej przekonany co do tego że pewnego dnia kazirodztwo nie będzie karalne i wtedy pewnie uznasz już to za normalną sprawę?
Nie, nie uznam.
Brzydzi Cię seks bez miłości, ale kazirodztwo jest ok i, cytuję, ''nic takiego się nie stało''?
Nie do końca łapię Twój system wartości. Ale masz prawo myśleć tak, jak Ci to pasuje.Brzydzi to złe słowo, po prostu go nie uznaje ponieważ wtedy nie potrafiłbym w pełni zaufać ale to temat na inną rozmowę.
Co do kazirodztwa to nie jest tak że zareagowałbym hurra optymizmem na wieść że moja dziewczyna miała takie epizody, no bez przesady.
Ale zważywszy na fakt że sama sytuacja miała miejsce gdy byli jeszcze dzieciakami sprawia że mogę to jeszcze zrozumieć.
Nastolatkowie - mogli mieć od 14 do 17-19 lat. To już nie są malutkie dzieci.
I to się powtarzało. Nie był to jednorazowy wybryk.
Dla mnie to chore i obrzydliwe. Na pewno nie związałabym się z kimś, kto ma na koncie tego typu epizody.
Ale jak wiadomo, to Autorka decyzję podejmie.
Można zwymiotować.
Ciekawy temat. A tak przy okazji - skoro kazirodztwo jest ok, to są gdzieś granice, które już troszkę brzydzą albo wstrząsają zwolennikami tej opcji? matka z synem (dodajmy pełnoletnim)? Ojciec z córką (też pełnoletnią - bo interesuje mnie ta opcja a nie pedofilia). Czy ogólnie wszystko oki i co kto lubi?
Nie mam rodzeństwa niestety ale w ogóle jak pomyslę, że mogłabym to zrobić z ojcem czy bratem ciotecznym od razu zbiera mi się na wymioty a psychika skacze koziołki takie to dla mnie osobiście ohydne. W zasadzie nie do przeskoczenia (dla mnie podkreślam) tak jak seks z dzieckiem, takie mam bariery w głowie. Natomiast nie przeszkadza mi seks innych ludzi czy to homoseksualny czy jakies sado-maso albo swingersi jeśli to lubią (ja nie lubię).
Dlatego pytam tak poznawczo czy jest granica dla innych czy nie a jak jest to gdzie?
To ja mam pytanie kontrowersyjne - komu dzieje się krzywda, kiedy seks z zabezpieczeniem uprawia brat z siostrą?
(Chciałabym dotrzeć do sedna, czemu w naszej kulturze ludzie uznają to za nienormalne i niemoralne).
Chyba te granice są ciągle przesuwane.
Jak widać w niektórych krajach europejskich chociażby,kazirodztwo nie jest niczym nienormalnym.I tak jak zauważyła Ruda,ma to wiele wspólnego z normami społecznymi,a mniej z genetyką.Którą... nota bene,też należałoby wziąć pod uwagę,bo czyny kazirodcze, również skutkują posiadaniem potomstwa.Można się spierać,na ile i w jakim stopniu,społeczeństwo mające takie normy jest "spaprane"?
Badania są różne w tej kwestii,zwolennicy tego modelu będą doszukiwać się prędzej wpływu cywilizacyjnego na organizmy,niż tego,że jednak istnieje duży odsetek ludzi podatnych, czy obarczonych zmutowanym genem.
W każdy razie większym,niż wśród par niespokrewnionych w żaden sposób.
Granice?
Chyba niedługo całkowicie się zatrą,chociażby przez kulturę i normy Islamu,który wkracza na stary kontynent bez pardonu.
Wystarczy przeczytać książkę Ajatollah'a Chomeini'ego-"Tahrirolvasyleh", czyli spisu zasad dotyczących zachowania muzułmanów.Można się z niej dowiedzieć,że seks z dzieckiem jest dozwolony,a kozy,wielbłądy czy owce, są na porządku dziennym...czy też nocnym.
Warto to wspomnieć,bo to dość istotny aspekt dla naszego pokolenia,chociażby ze względu na fakt napływu imigrantów,oraz ochocze swatanie możnych tego Świata...w imię dzietności społeczeństw.
A tak naprawdę ekonomii,która trzyma w ryzach nas,niewolników.
Czym więc będzie kazirodztwo?
Doświadczeniem seksualnym,niczym złym,normą.
Nie ważne z kim,nie ważne jak...ważne,żeby dzieci były zdrowe...przynajmniej pokolenie,które da nam emerytury ![]()
To ja mam pytanie kontrowersyjne - komu dzieje się krzywda, kiedy seks z zabezpieczeniem uprawia brat z siostrą?
(Chciałabym dotrzeć do sedna, czemu w naszej kulturze ludzie uznają to za nienormalne i niemoralne).
Dlaczego zaraz musi być krzywda w wymiarze namacalnym? A jeśli ktoś obraża czyjeś uczucia religijne, to jaka krzywda dzieje się? Jest to problem wymiarze etycznym. Naprawdę nie wiesz, dlaczego nawet w prymitywnych społecznościach ukształtowało się tabu na seks kazirodczy, dlaczego jest to zakazane, niemoralne?
To ja mam pytanie kontrowersyjne - komu dzieje się krzywda, kiedy seks z zabezpieczeniem uprawia brat z siostrą?
(Chciałabym dotrzeć do sedna, czemu w naszej kulturze ludzie uznają to za nienormalne i niemoralne).
I tu można przytoczyć słowa angielskiego filozofa,który wyznawał teorię "niekrzywdzenia".
Polegała ona na tym,że można robić dosłownie wszystko,jeżeli się nikogo nie krzywdzi.Nawet rzeczy najbardziej odrażające,takie jak zjadanie płodów własnych dzieci,czy mięsa zmarłej osoby,kazirodztwa...jeżeli obie strony się na to godzą.
Czy muszą być wymierne skutki czegoś,co uważane jest za niemoralne i nienormalne?Raczej nie,i każdy powinien to rozumieć...każdy homo sapiens.
Człowiek niestety jest ukierunkowany moralnie...sprawiły to miliony lat ewolucji.
Można oczywiście postawić wszystko na głowie,tak jak dzieje się to w tej chwili,zaprzeczając wszelkim normom...świadomie.
Bądź nieświadomie...proponuję zgłębić się w eksperyment Calhouna,który poniekąd wyjaśnia okres wymierania i ogromne parcie na podtrzymanie gatunku,wszelkimi sposobami,nawet kazirodztwem-wskazując niejako,na większe więzi emocjonalne.
To ja mam pytanie kontrowersyjne - komu dzieje się krzywda, kiedy seks z zabezpieczeniem uprawia brat z siostrą?
(Chciałabym dotrzeć do sedna, czemu w naszej kulturze ludzie uznają to za nienormalne i niemoralne).
Obojgu, bo z prezerwatywą to nie to samo.
Monoceros napisał/a:To ja mam pytanie kontrowersyjne - komu dzieje się krzywda, kiedy seks z zabezpieczeniem uprawia brat z siostrą?
(Chciałabym dotrzeć do sedna, czemu w naszej kulturze ludzie uznają to za nienormalne i niemoralne).
I tu można przytoczyć słowa angielskiego filozofa,który wyznawał teorię "niekrzywdzenia".
Polegała ona na tym,że można robić dosłownie wszystko,jeżeli się nikogo nie krzywdzi.Nawet rzeczy najbardziej odrażające,takie jak zjadanie płodów własnych dzieci,czy mięsa zmarłej osoby,kazirodztwa...jeżeli obie strony się na to godzą.
To jest teoria jednego filozofa i dotyczy układu określonej liczby ludzi - oboje się zgadzają, to jest ok. A jeśli weźmiesz osobę z niepełnosprawnością umysłową - np. namówisz na seks i taka osoba się zgodzi, nie mając świadomości skutków odległych jak np. ciąża, choroba, tylko doraźne - przyjemność z orgazmu. Dalej pasuje ta teoria, czy należy zrobić kilka zastrzeżeń, wyjątków.
A wyrządzanie krzywdy zwierzętom - przychodzi do ciebie pies, zaczyna się łasić - czyli jest jakaś dobrowolność z jego strony, czy jednak zwierzę, które nie może wyrazić swojego zdania po ludzku nie jest objęte takim układem, a jeśli nie jest to oznacza, że można je krzywdzić czy wprost przeciwnie nie wolno mu sprawiać bólu?
W społecznościach ludów północy (Eskimości, ludność Syberii) nie za bardzo funkcjonowało coś takiego jak drzewo genealogiczne, bo i po co? Kogo interesowało jak się nazywał dziadek dziadka? Oni bardzo dokładnie znali związki krwi między żyjącymi członkami społeczności, dla wszystkich było jasne, że facet ma do wyboru np. tylko dwie kobiety (mogły być nawet bardzo stare i mieszkać bardzo daleko), bo nie był z nimi spokrewniony zbyt blisko.
U Eskimosów jak pojawiali się goście z odległych terenów to robiono gigantyczną orgię i dzieci tak poczęte były bardzo pożądane!
Wydawałoby się, że proste społeczności, które nawet nie posługiwały się pismem, a wiedziały, że nie należy bzykać się z bratem, czy siostrą. Ciekawe skąd oni to wiedzieli?
W tym kontekście pojęcie niekrzywdzenia jest nieadekwatne, bo w tak ciężkich warunkach ludzie mogli przeżyć tylko w swoich małych społecznościach, tam bycie indywidualistą, było skazane na porażkę, wobec nich nie można zastosować zasady - jeśli dwoje ludzi wyrazi zgodę, to wszystko jest ok. Nawet coś tak intymnego jak seks było częścią życia grupy.
On tak na poważnie?
Przecież to chore jest. Jeszcze rozumiem jakby sobie eksperymentował z jakąś koleżanką, ale z siostrą?
Mam brata, jest przystojny, jednak w głowie mi się nie mieści, by coś miało między nami być.
Tolerancja tolerancją, ale to zdecydowanie nie jest normalne...
Sex z siostrą jest chory ale chyba bardziej chore jest to, że on się do tego przyznał swojej dziewczynie.. no chyba,że ma nadzieję na jakiś trójkącik xD
majkaszpilka napisał/a:Monoceros napisał/a:To ja mam pytanie kontrowersyjne - komu dzieje się krzywda, kiedy seks z zabezpieczeniem uprawia brat z siostrą?
(Chciałabym dotrzeć do sedna, czemu w naszej kulturze ludzie uznają to za nienormalne i niemoralne).
I tu można przytoczyć słowa angielskiego filozofa,który wyznawał teorię "niekrzywdzenia".
Polegała ona na tym,że można robić dosłownie wszystko,jeżeli się nikogo nie krzywdzi.Nawet rzeczy najbardziej odrażające,takie jak zjadanie płodów własnych dzieci,czy mięsa zmarłej osoby,kazirodztwa...jeżeli obie strony się na to godzą.To jest teoria jednego filozofa i dotyczy układu określonej liczby ludzi - oboje się zgadzają, to jest ok. A jeśli weźmiesz osobę z niepełnosprawnością umysłową - np. namówisz na seks i taka osoba się zgodzi, nie mając świadomości skutków odległych jak np. ciąża, choroba, tylko doraźne - przyjemność z orgazmu. Dalej pasuje ta teoria, czy należy zrobić kilka zastrzeżeń, wyjątków.
A wyrządzanie krzywdy zwierzętom - przychodzi do ciebie pies, zaczyna się łasić - czyli jest jakaś dobrowolność z jego strony, czy jednak zwierzę, które nie może wyrazić swojego zdania po ludzku nie jest objęte takim układem, a jeśli nie jest to oznacza, że można je krzywdzić czy wprost przeciwnie nie wolno mu sprawiać bólu?W społecznościach ludów północy (Eskimości, ludność Syberii) nie za bardzo funkcjonowało coś takiego jak drzewo genealogiczne, bo i po co? Kogo interesowało jak się nazywał dziadek dziadka? Oni bardzo dokładnie znali związki krwi między żyjącymi członkami społeczności, dla wszystkich było jasne, że facet ma do wyboru np. tylko dwie kobiety (mogły być nawet bardzo stare i mieszkać bardzo daleko), bo nie był z nimi spokrewniony zbyt blisko.
U Eskimosów jak pojawiali się goście z odległych terenów to robiono gigantyczną orgię i dzieci tak poczęte były bardzo pożądane!
Wydawałoby się, że proste społeczności, które nawet nie posługiwały się pismem, a wiedziały, że nie należy bzykać się z bratem, czy siostrą. Ciekawe skąd oni to wiedzieli?
W tym kontekście pojęcie niekrzywdzenia jest nieadekwatne, bo w tak ciężkich warunkach ludzie mogli przeżyć tylko w swoich małych społecznościach, tam bycie indywidualistą, było skazane na porażkę, wobec nich nie można zastosować zasady - jeśli dwoje ludzi wyrazi zgodę, to wszystko jest ok. Nawet coś tak intymnego jak seks było częścią życia grupy.
A to jako kontrast tego, co napisałaś proponuję zapoznać się z drugą stroną medalu - wciąż kultywowanej endogamii wśród muzułmanów
Swoją drogą - rozróżnijmy długotrwały, wielopokoleniowy chów wsobny od jednorazowego krzyżowania - to pierwsze daje ogromne skutki (zwykle negatywne, ale w ten sam sosob wzmacniają się oczywiście również cechy pozytywne) wsrod potomstwa, to drugie praktycznie zadnych, o ile oboje "zainteresowanych" nie jest nosicielami tej samej choroby genetycznej.
Ponadto dla ciekawskich proponuję zapoznać się z teorią "Seksualnej atrakcyjności genetycznej" (Genetic Sexual Attraction /GSA) aby się dowiedzieć dlaczego czasem ktoś blisko spokrewniony staje się bardziej atrakcyjny seksualnie od ososby obcej
)
((
majkaszpilka napisał/a:Monoceros napisał/a:To ja mam pytanie kontrowersyjne - komu dzieje się krzywda, kiedy seks z zabezpieczeniem uprawia brat z siostrą?
(Chciałabym dotrzeć do sedna, czemu w naszej kulturze ludzie uznają to za nienormalne i niemoralne).
I tu można przytoczyć słowa angielskiego filozofa,który wyznawał teorię "niekrzywdzenia".
Polegała ona na tym,że można robić dosłownie wszystko,jeżeli się nikogo nie krzywdzi.Nawet rzeczy najbardziej odrażające,takie jak zjadanie płodów własnych dzieci,czy mięsa zmarłej osoby,kazirodztwa...jeżeli obie strony się na to godzą.To jest teoria jednego filozofa i dotyczy układu określonej liczby ludzi - oboje się zgadzają, to jest ok. A jeśli weźmiesz osobę z niepełnosprawnością umysłową - np. namówisz na seks i taka osoba się zgodzi, nie mając świadomości skutków odległych jak np. ciąża, choroba, tylko doraźne - przyjemność z orgazmu. Dalej pasuje ta teoria, czy należy zrobić kilka zastrzeżeń, wyjątków.
A wyrządzanie krzywdy zwierzętom - przychodzi do ciebie pies, zaczyna się łasić - czyli jest jakaś dobrowolność z jego strony, czy jednak zwierzę, które nie może wyrazić swojego zdania po ludzku nie jest objęte takim układem, a jeśli nie jest to oznacza, że można je krzywdzić czy wprost przeciwnie nie wolno mu sprawiać bólu?W społecznościach ludów północy (Eskimości, ludność Syberii) nie za bardzo funkcjonowało coś takiego jak drzewo genealogiczne, bo i po co? Kogo interesowało jak się nazywał dziadek dziadka? Oni bardzo dokładnie znali związki krwi między żyjącymi członkami społeczności, dla wszystkich było jasne, że facet ma do wyboru np. tylko dwie kobiety (mogły być nawet bardzo stare i mieszkać bardzo daleko), bo nie był z nimi spokrewniony zbyt blisko.
U Eskimosów jak pojawiali się goście z odległych terenów to robiono gigantyczną orgię i dzieci tak poczęte były bardzo pożądane!
Wydawałoby się, że proste społeczności, które nawet nie posługiwały się pismem, a wiedziały, że nie należy bzykać się z bratem, czy siostrą. Ciekawe skąd oni to wiedzieli?
W tym kontekście pojęcie niekrzywdzenia jest nieadekwatne, bo w tak ciężkich warunkach ludzie mogli przeżyć tylko w swoich małych społecznościach, tam bycie indywidualistą, było skazane na porażkę, wobec nich nie można zastosować zasady - jeśli dwoje ludzi wyrazi zgodę, to wszystko jest ok. Nawet coś tak intymnego jak seks było częścią życia grupy.
Aweryl...
Ja nie stoję z Tobą w opozycji.
Tak, to jest teoria,skonstruowana na potrzeby czasów,takich jakie następują, ewoluują w tej chwili.I nie biorę pod uwagę ułomności,jakiejkolwiek.Choć,dla kogoś kto instynktownie potrafi zakwalifikować orgazm,jako przyjemność,potrafi również(poprzez "kierunkowskazy ewolucyjne")zakwalifikować coś,co jest w sprzeczności naturalnej.A wiadomo,że mieszanie tych samych genów,powoduje degradację przyszłego pokolenia.
Teorię tę przytoczyłam celowo,aby uświadomić,że kazirodztwo,które stoi w jasnej sprzeczności z naturą,ewolucją,zachowaniami ssaków...po przeciwstawnej stronie ma,gwałty na dzieciach,zoofilię.
Dwa bieguny...czym więc,za kilka lat będzie kazirodztwo?Nic nie znaczącym epizodem w życiu rodziny,bądź przedłużeniem chorego z założenia gatunku.
Dla mnie,to jest działanie zwyczajnie chore.
Biorąc pod uwagę postęp cywilizacyjny,światłość społeczeństw.
To było nazwane, bodajże
"Sodoma i gomora" ![]()
Nie bodajże,a na pewno.
Ale odrzucając religię,są inne czynniki oraz światły niezaburzony umysł,który to ogarnia.
Jak tego nie robi...czymże jest taka "jednostka"...zwyczajnym zagubionym ogniwem w ewolucji Darwina?
Tak...takim właśnie jest.
65 2016-06-04 13:03:38 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2016-06-04 13:09:26)
To ja mam pytanie kontrowersyjne - komu dzieje się krzywda, kiedy seks z zabezpieczeniem uprawia brat z siostrą?
(Chciałabym dotrzeć do sedna, czemu w naszej kulturze ludzie uznają to za nienormalne i niemoralne).
Klasyczne przykłady z psychologii nie mają tutaj znaczenia. Obrzydzenie do tego typu rzeczy, nie bierze się z tego czy ktoś ma zabezpieczenie. Sama ewolucja raczej nie przewidziała "gumek". Krzywdę można również na wiele sposobów postrzegać. Akceptacja tego typu rzeczy z czasem miałaby wpływ na zmianę zachowań całego społeczeństwa, funkcjonowania domów rodzinnych i związków, a z czasem pewnie i rozmnażania większej ilości ludzi upośledzonych.