netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Od kochanka do "przyjaciela" w sekundę?!

85 odpowiedzi10 240 wyświetleńzałożony przez ney34, 03.05.2016

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Od kochanka do "przyjaciela" w sekundę?!

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 86 z 86 ]

66 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-05-04 14:31:45)

Odp: Od kochanka do "przyjaciela" w sekundę?!

Klio,

Z całym szacunkiem, ale gdybyś zobaczyła jak ja "prowadzę" większość znajomości to mogłabyś dojść do identycznych wniosków, tymczasem w znikomym procencie chodzi mi o seks i TYLKO seks wink
Serio, wątpię żeby młoda 20-kilkuletnia dziewuszka była tak wygłodniała i wyrachowana, żeby ciągnąć faceta kilkaset km żeby dokonał 'wsadu'..

Rozumiem jeszcze szybkie spotkanie ludzi z jednego miasta, ale tak? Po co tyle zachodu, a jeszcze nie wiadomo przecież czy gość ma czas i chęci tyle km dybać.
U mnie było podobnie, z tymże to pan składał deklaracje nieco 'na wyrost', co mim wszystko nie musi świadczyć o tym, że miał rozpisany w podpunktach plan niczym psychopatyczny zabójca, że przyjeżdża po to żeby mnie wykorzystać. No proszę Cię, kto normalny zakłada takie rzeczy? smile
Dodam normalny I WOLNY, bo zdradzaczy pomijamy.

Na moje 'dobrze żarło', ale w trakcie coś się posypało i nie wyszło. Historia jak milion innych.
Nie ma potrzeby robienia z tej młodej Femme Fatale (autor zdaje się też już to w myślach robi), ani dorabianie większej ideologii do tego dlaczego się zdystansowała.

JA robię to nagminnie, często z powodów, które uświadamiam sobie daleko po niewczasie i jak widać niekoniecznie świadczy to o tym, że coś wcześniej zaplanowałam. Raczej, że niczego niplanowałam, ale i niczego NIE WYKLUCZAŁAM stanowczo.

67

Odp: Od kochanka do "przyjaciela" w sekundę?!

Bo to zła kobieta była wink i pewnie miała dziadka z wehrmachtu . Helga raus !!!

68

Odp: Od kochanka do "przyjaciela" w sekundę?!

Nie mówię, że miała wszystko w punktach rozplanowane. Znajomość rozpoczęła się jednak dla niej jako niezobowiązująca i oparta na seksie. Być może dopuszczała możliwość innego rozwoju wydarzeń, ale urlopowy wyskok Neya34 wybił jej to z głowy.  End of story.
Co do wygłodniałych 20-paro latek oczekujących wsadu big_smile to było ich ostatnio sporo na forum w dziale o seksie. Mnie tam takie zachowania nie dziwią w przypadku młodych osób, które są wygłodniałe wrażeń, seksu (i to dobrego seksu). Mogła się takiego właśnie spodziewać po starszym i doświadczonym mężczyźnie. Może miała niewielkie doświadczenie seksualne, może beznadziejne, więc taka odmiana wydawała się idealna. A to że on musiał gnać setki kilometrów? Nic tak nie łechce ego i dodatkowo nie zapewnia odpowiedniego dystansu. W każdej chwili mogła się wycofać bez przykrych konsekwencji w postaci nachodzenia itp, bo dzielą ich właśnie setki kilometrów. Wybieranie takich zdystansowanych (fizycznie, bądź emocjonalnie) jest w większości przypadków domeną osób, które chcą dystansu, potrzebują bufora.
To, że ma 20-parę lat nie znaczy, że jest pierwszą naiwną. To, że ma zerowe doświadczenie związkowe i być może niewielkie doświadczenie seksualne nie znaczy, że nie wie czego chce i nie może być wyrachowana w dążeniu do tego.

69

Odp: Od kochanka do "przyjaciela" w sekundę?!

Z podświadomym wybieraniem facetów, którzy z przyczyn oczywistych nie mogą być blisko na codzień to się zgodzę.

Z tym, że łechtało jej ego, że doświadczony i zakładam, że również przystojny facet chce się z nią seksić - również się zgodzę.

Ale z tym, żeby laska była wyrachowana 'na dzień dobry' to się nie mogę zgodzić.
Bo jak mówię - sama jako osoba o fatalnych wzorcach w rodzinie, jak zaczynałam swoje przygody z facetami to zachowywałam się b. podobnie, ale prawie nigdy nie był to wynik jakiegoś niecnego planu typu: "żeby mnie ktoś poduczył tego i owego", a potem go kopnę w zad. Albo pobawię się kimś i kopnę w zad jak zobaczę zaangażowanie.
Ludzie.. serio? smile

Mogę mówić za siebie, ale wiem, że mówię w imieniu wielu osób z podobnym "posagiem" z rodziny i ogólnie osób, które nie są świadome co robią - moim zdaniem ta dziewczyna sama nie wie czego chce, działała pod wpływem emocji. Z jakiegoś powodu te emocje osłabły (możemy podejrzewać zbytnią nachalność autora -nieszczęsny urlop, albo cokolwiek innego..a równie dobrze mógł jej przeszkadzać nagle jego wiek, whatever naprawdę) i ona już nie widzi powodu albo nie ma takiego entuzjazmu by to kontynuować.

I takie jej święte prawo, tak samo jak dorosły facet ma ochotę na seks i niemówienie o tym wprost wcale nie czyni z niego lepszego materiału na partnera, czy "świętego" o krystalicznych intencjach. Podobnie jak kobieta, która 'zaczyna' znajomość od seksu niekoniecznie dąży tylko do seksu.

70

Odp: Od kochanka do "przyjaciela" w sekundę?!

Właściwie czy założymy, że kobieta była dzieckiem we mgle, czy też zdawała sobie sprawę z tego co robi, nie zrobi różnicy dla Neya34. Finał jest ten sam. Nie stanowią dla siebie materiału na związek. Obecnie jedynie na „przyjaźń” wink Czyli Pan czeka spokojnie na ławce rezerwowych do czasu aż się przyda. I znowu nieważne dla Neya34 jest to, czy ona posadziła go na ławce rezerwowych świadomie, czy nie. Ważne jest tylko, że tam siedzi.

71

Odp: Od kochanka do "przyjaciela" w sekundę?!

Klio, z tymi ostatnimi wnioskami się w 100% zgodzę smile

72 Ostatnio edytowany przez zyfika (2016-05-04 15:13:30)

Odp: Od kochanka do "przyjaciela" w sekundę?!
Elle88 napisał/a:

Nie rób z dorosłej kobiety nieopierzonego podlotka, którego trzeba ratować samego przed sobą, bo inaczej "rozszarpią go kruki i wrony" wink
Duża jest. Przejdzie jej. Nauczy się czegoś.
Zresztą, może nie być wcale tak naiwna i głupia jak Ci się wydaje i równie dobrze mogło jej chodzi o seks. You never know.

No ale ja właśnie uważam, że ona nie jest głupia. Zorientowała się i się wycofała. Po prostu zmieniła zdanie bo doszła do wniosku, że chce czegoś innego a on jej tego nie daje/ nie da. 
Może jej chodziło o seks na początku ale w trakcie się coś zmieniło bo się zaangażowała. Ja ani jej nie bronię, ani nie mam pewności co do jej intencji inicjalnych ( big_smile) bo musiałaby nam powiedzieć jak ona to widziała i czego oczekiwała. A tej informacji nie mamy.

Po prostu zauważam, że autor nie był zaangażowany emocjonalnie i nie traktował tego na serio jako związku a jeśli ona tego oczekiwała no to powiedziała pa! Jeśli natomiast chodziło jej tylko o seks (w co wątpię mimo wszystko) to tym bardziej autor nie może być zdziwiony, że to koniec.

73

Odp: Od kochanka do "przyjaciela" w sekundę?!

Zyfika, ale skoro ona oczekiwała zaangażowania i związku, to nie sądzisz że zachowywała się jakby chodziło jej o coś dokładnie odwrotnego?
A jeśli laska nie wie sama czego chce to chyba trochę nie fair obwiniać autora? wink

On zachowywał się właśnie jak ktoś kogo emocje PONIOSŁY, bo JEST zaangażowany.
I za to mu się oberwało - od niej i od części z Was wink

Paradoks.


Ja też nie bronię ani jego ani jej, ale dostrzegam brak symetrii w obiektywnej ocenie sytuacji.
Przecież ogólnie mi to zwisa czy oni będą ze sobą czy nie. Mówię co widzę tylko.

74

Odp: Od kochanka do "przyjaciela" w sekundę?!

Tylko pobieżnie przejrzałem wątek bo nie mam sił na takie filozoficzne dywagacje. Coś co mnie na swój sposób dziwi to fakt, że ja przy całym swoim swoistym podejściu do wielu spraw jestem chyba mimo wszystko staroświecki. Mnie przyjaźń nieodzownie kojarzy się platonicznie. Nie mógłbym być "przyjacielem" kobiety, którą fizycznie skonsumowałem w wielu daniach. Znajomym, kolegą jak najbardziej ale nie przyjacielem. Może owa dama z tematu wątku bardzo lubi autora i z tego powodu chce go wynagrodzić tytułem "przyjaciela", żeby myślał iż jest bardziej wyjątkowy niż reszta. Swoje życie pewnie widzi gdzie indziej z kimś innym.

75

Odp: Od kochanka do "przyjaciela" w sekundę?!
Elle88 napisał/a:

Zyfika, ale skoro ona oczekiwała zaangażowania i związku, to nie sądzisz że zachowywała się jakby chodziło jej o coś dokładnie odwrotnego?
A jeśli laska nie wie sama czego chce to chyba trochę nie fair obwiniać autora? wink

On zachowywał się właśnie jak ktoś kogo emocje PONIOSŁY, bo JEST zaangażowany.
I za to mu się oberwało - od niej i od części z Was wink

Paradoks.


Ja też nie bronię ani jego ani jej, ale dostrzegam brak symetrii w obiektywnej ocenie sytuacji.
Przecież ogólnie mi to zwisa czy oni będą ze sobą czy nie. Mówię co widzę tylko.

No dobra! Mnie też to przecież zwisa, po prostu dla rozrywki sobie rozkminiamy i tyle. Ja mogę się mylić przecież. Nie znam jej. Każdy z nas inaczej to ocenia i inaczej to odbiera z własnego punktu widzenia. Ja mam inne oczekiwania i dla mnie taka relacja od razu nie miałaby żadnego sensu. Nawet bym się w to nie bawiła bo szkoda mojego czasu. I autor po prostu na mnie robi takie wrażenie, jakie robi. Nic na to nie poradzę. big_smile

76

Odp: Od kochanka do "przyjaciela" w sekundę?!
Il Condottiero napisał/a:

Tylko pobieżnie przejrzałem wątek bo nie mam sił na takie filozoficzne dywagacje. Coś co mnie na swój sposób dziwi to fakt, że ja przy całym swoim swoistym podejściu do wielu spraw jestem chyba mimo wszystko staroświecki. Mnie przyjaźń nieodzownie kojarzy się platonicznie. Nie mógłbym być "przyjacielem" kobiety, którą fizycznie skonsumowałem w wielu daniach. Znajomym, kolegą jak najbardziej ale nie przyjacielem. Może owa dama z tematu wątku bardzo lubi autora i z tego powodu chce go wynagrodzić tytułem "przyjaciela", żeby myślał iż jest bardziej wyjątkowy niż reszta. Swoje życie pewnie widzi gdzie indziej z kimś innym.



Może zwyczajnie nie chciała mu powiedzieć że nici z bajki ale nie miała odwagi tak wprost Autora pogonić, nie pierwsza to panna co mówi o przyjaźni itp. A może zostawia go sobie jako rezerwę i ego-łechtacza, kto wie.

77 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-05-04 15:47:04)

Odp: Od kochanka do "przyjaciela" w sekundę?!

Generalnie wnioski są takie (jak zwykle zresztą wink): Faceci najbardziej na świecie boją się zostać "przyjacielem" atrakcyjnej dla nich laski, a kobiety nie chcą czuć, że robią za "materac" dla facetów.
Dodać do tego inaczej skonstruowany mózg i wynikające z tego problemy w komunikacji i.. z której strony nie spojrzeć, zawsze jesteśmy w dupie. big_smile

78 Ostatnio edytowany przez Skywalk (2016-05-04 15:52:25)

Odp: Od kochanka do "przyjaciela" w sekundę?!
Elle88 napisał/a:

Generalnie wnioski są takie (jak zwykle zresztą wink): Faceci najbardziej na świecie boją się zostać "przyjacielem" atrakcyjnej dla nich laski, a kobiety nie chcą czuć, że robią za "materac" dla facetów.
Dodać do tego inaczej skonstruowany mózg i wynikające z tego problemy w komunikacji i.. z której strony nie spojrzeć, zawsze jesteśmy w dupie. big_smile



Kto by chciał służyć za popychadło słuchając przy okazji jaki ten Wojtek jest seksi a z Markiem to robiłabym to i tamto. Trza się szanować. Oczywista nie twierdzę że to dotyczy w tej chwili  Autora, jak tam się sytuacja rozwinie to nie wiadomo o czym mam nadzieję się dowiemy wkrótce.

79

Odp: Od kochanka do "przyjaciela" w sekundę?!

A kto by chciał robić za sztuczną pochwę? Trzeba się szanować wink

Tak jest, czekamy na relację autora.
Napisał może ze 2 posty, a reszta nasza mózgoburza tongue

80

Odp: Od kochanka do "przyjaciela" w sekundę?!

Szanowni,

Obiecałem powrót i kolejny rozdział zatem jestem.
Dziękuję bardzo za tak ożywioną dyskusję w tym temacie i za wszystkie opinie także te niepochlebne na mój temat. Uwierzcie mi, wszystkie konkretne posty pozwoliły mi przeanalizować siebie w tej sytuacji. Dziękuję.
Gratulacje dla Elle88 (chyba już ponowne) Twoje wnioski po pierwsze były i są najbliższe rzeczywistości, po drugie dawały mi poczucie wątłej bo wątłej ale jeszcze nadziei. smile

Tak przyznaję, zapoznałem "pannę" w celu bliżej niedoprecyzowanym, bo tak mi się chciało i tak jak wcześniej kilka innych - jak piszą osoby na których nie zrobiłem dobrego wrażenia. Sęk w tym że po kilku tygodniach dostałem tak naprawdę obuchem w głowę jak piszę Elle i nie potrafiłem wymazać z głowy mojej wybranki smile
Małe sprostowanie do tego mojego niefortunnego dojazdu na wakacje - po tych kilku miesiącach do dziś zdałem sobie sprawę że zrobiłem to głównie dlatego  że tuż przed tym nasze relacje zaczęły się lekko psuć - tzn. ja odkrywałem się coraz bardziej z uczuciami jej to chyba uwierało i bardzo powoli się wycofywała. Wyjazdem dobiłem całą sytuację ... na szczęście nie do końca smile ... o czym poniżej smile

Nie widzieliśmy się dwa miesiące (mniej więcej od czasu kiedy ten wątek założyłem) prowadząc jednocześnie jakąś taką sztuczną wymianę korespondencji. Zgodnie z planem zawodowym przybyłem w jej okolice, po kilku dniach niezobowiązująco zaprosiłem mą wybrankę do zobaczenia efektów mojej pracy (co jest jej pasją jak wspominałem w pierwszym poście). Przybyła jakby unosząc się lekko nad ziemią, fenomenalnie wyglądając ... niestety mieliśmy dla siebie może z 10 minut, ale głosy nam się trzęsły jak pietnastolatkom przed pierwszym buziakiem. Po wszystkim cisza na tydzień.
Po wspomnianym tygodniu zaproponowałem kolejne spotkanie, tym razem już na sushi które oboje uwielbiamy. Ucieszyła się jak dziecko - sama nazwała to naszą pierwszą prawdziwą randką (niby w żartach, ale jednak), przy czym na 15 minut przed spotkaniem zadzwoniła z pytaniem ... czy ... nie miałbym nic przeciwko jeśli wpadną też jej rodzice!!! Bo niedziela, rodzina  smile smile
Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło - wieczór okazał się fenomenalny, kupa śmiechu, żartów i świetny kontakt wszystkich ze wszystkimi, bo jakby nie patrzeć rodzice wcale nie tak sporo starsi  smile Po kolacji na już mniej zobowiązującym drinku w pubie Mama powiedziała mi na osobności że w życiu jeszcze nie widziała jej tak odpicowanej. smile. Pożegnanie buziakiem, bo rodzice też nie w ciemię bici i poszli do taksówki 5 minut wcześniej.
Kilka godzin po spotkaniu mój sms do niej z wylewnym podziękowaniem za szokującą ale wspaniałą "randkę", komplementy jej wyglądu, i ostatnie zdanie w stylu "warto było czekać dwa miesiące, jeśli to teraz może tak wyglądać", jej odpowiedź identycznie emocjonalna.
.... i co??? ... i gó..no  .... stare demony wróciły ... na zadane wprost i precyzyjne pytania dostaję suche precyzyjne odpowiedzi jakby znikąd po 3-4 dniach. Na moje próby kontaktu reagowała nawet dość gniewnie.
Spotkaliśmy się jeszcze raz tym razem sami - ale atmosfera już w typie przyjaciele, czego nie omieszkała podkreślić kilkakrotnie, pomyślałem że jednak end of story ... jaki był efekt po spotkaniu?!
...dostałem zaproszenie na rodzinny piknik z okazji jej urodzin w najbliższą niedzielę i premierę sztuki w której bierze udział w przyszłą środę, no i mam dać znać gdy bezpiecznie dojadę do domu w Polsce smile smile smile

Chore... smile
Czas spojrzeć ponownie w paszport i przypomnieć sobie ile mam lat!

81 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2016-06-29 22:47:50)

Odp: Od kochanka do "przyjaciela" w sekundę?!

Niezwykle rodzinna Niemka! Nawet na randki zabierają rodzinę. Chyba czas na zmianę mojego stereotypowego obrazu tego narodu.

Nie pomyslałeś, że dosztukowanie rodziców do tej "randki" to tak na wszelki wypadek żebyś nie zaczął na niej wychodzić z roli przyjaciela?
A jej "odpowiedź identycznie emocjonalna" nie była czasem zabarwiona ironią? No, w każdym razie nie dziwię się, że z entuzjazmem podeszła do Twojego "warto było czekać dwa miesiące, jeśli to teraz może tak wyglądać". Bo pewnie przez chwilę miała nadzieję, że zalapałeś o co chodzi, co prawda po dwóch miesiącach, ale jednak. I do tego "kosztowało ją" to tylko 5 minut sam na sam i buziaka.
A potem znów zacząłeś ją "nękać"- zrozumiała, że się pomyliła. Kto sie lubi mylić? To i się "gniewała'.
Potem znów randką z rodziną... Sorry- ale nie mogę się powstrzymać -Może ona Cię chce spiknąć ze swoją Mamą??
No i prośba o zameldowanie się po powrocie - to chyba nawiązanie do tej akcji z wjazdem na jej urlop- widocznie komfortowo się czuje jak ma pewność gdzie jesteś (tzn. że jestes daleko i nie będziesz robił jej niespodzianek).

Cytat dnia: "Przybyła jakby unosząc się lekko nad ziemią..." big_smile
https://www.youtube.com/watch?v=LfsqSElTDhU

Co zadurzenie robi z ludźmi...

Ona "nic nie czuje", a trochę czasu spędziliście razem, na czym chcesz budować ten związek? Możesz się łudzić, że jest taka jak Elle, ale ile kobiet reaguje jak Elle? Niech mu ktoś odpowie, najlepiej procentowo- to będzie oznaczało Twoje szanse Ney.

82

Odp: Od kochanka do "przyjaciela" w sekundę?!

Naprędce, masz racje - takich kobiet jak ja to z haczkiem po kanale szukać wink

Oraz: nie śledzę tego wątku, ale po ostatnim wpisie wnoszę, że jest pełne FZ, więc nie ma o czym gadać.

Wpisuję się tylko żeby przybić piątkę za Fisza i "30 cm" hej!   smile

83

Odp: Od kochanka do "przyjaciela" w sekundę?!
ney34 napisał/a:

Przybyła jakby unosząc się lekko nad ziemią, fenomenalnie wyglądając ...

Dżizas... Cokolwiek bierzesz, albo palisz, przestań.

ney34 napisał/a:

niestety mieliśmy dla siebie może z 10 minut, ale głosy nam się trzęsły jak pietnastolatkom przed pierwszym buziakiem. Po wszystkim cisza na tydzień.

Do przewidzenia...

ney34 napisał/a:

Po wspomnianym tygodniu zaproponowałem kolejne spotkanie, tym razem już na sushi które oboje uwielbiamy. Ucieszyła się jak dziecko - sama nazwała to naszą pierwszą prawdziwą randką (niby w żartach, ale jednak), przy czym na 15 minut przed spotkaniem zadzwoniła z pytaniem ... czy ... nie miałbym nic przeciwko jeśli wpadną też jej rodzice!!! Bo niedziela, rodzina

Nie niby w żartach, a w żartach. „Randka” z rodzicami... Bosze, Bosze...

ney34 napisał/a:

Kilka godzin po spotkaniu mój sms do niej z wylewnym podziękowaniem za szokującą ale wspaniałą "randkę", komplementy jej wyglądu, i ostatnie zdanie w stylu "warto było czekać dwa miesiące, jeśli to teraz może tak wyglądać", jej odpowiedź identycznie emocjonalna.
.... i co??? ... i gó..no [...]na zadane wprost i precyzyjne pytania dostaję suche precyzyjne odpowiedzi jakby znikąd po 3-4 dniach.

Kompletnie mnie teraz zaskoczyłeś... Po „randce” z rodzicami nadal trzyma Cię na odległość? Niewiarygodne...

ney34 napisał/a:

Spotkaliśmy się jeszcze raz tym razem sami - ale atmosfera już w typie przyjaciele, czego nie omieszkała podkreślić kilkakrotnie, pomyślałem że jednak end of story ... jaki był efekt po spotkaniu?!
...dostałem zaproszenie na rodzinny piknik z okazji jej urodzin w najbliższą niedzielę i premierę sztuki w której bierze udział w przyszłą środę, no i mam dać znać gdy bezpiecznie dojadę do domu w Polsce

Umrę ze śmiechu zaraz.

Siedzisz na ławce rezerwowych i tylko co jakiś czas wywoływany jesteś na boisko. Ale ławka będzie już z Tobą zawsze.
Przy okazji wielka aktorka-artystka zrobiła sobie z Ciebie pole treningowe. Rolę kochanki, przyjaciółki, prawie narzeczonej przedstawiającej wybranka rodzicom już ma w kieszeni. Będzie wspaniałą aktorką. Prześlij jej ode mnie pozdrowienia i gratulacje za całkiem niezłą grę aktorską następnym razem, gdy zobaczysz ją lekko unoszącą się nad ziemią...

84

Odp: Od kochanka do "przyjaciela" w sekundę?!

Ewidentnie boi się zaangażowania, chce się na razie cieszyć chwilą. Jeśli coś by miało z tego być, to polecam nie mówić żadnych tekstów o przyszłości, albo hipotetycznej przyszłości.
Ona pewnie chce pojeździć tam, tu, mieć parę przygód z facetami zanim się 'ustatkuje'. Jak proponujesz jej niezobowiązującą randkę, to tak będzie chciała to traktować, a na koniec mówisz jej o jakimś hipotetycznym zobowiązaniu 'tak mogłoby wyglądać', więc zwiewa.
Albo traktuje Cię jako miłostkę, która przejdzie, jak nic innego nie ma do roboty, albo się boi, że się zakocha i to przeszkodzi jej w szeroko pojętym realizowaniu siebie.

85

Odp: Od kochanka do "przyjaciela" w sekundę?!

Panie Autorze,
Generalnie fajna historia, mam sentyment do takich, też kiedyś tak miałem, zawsze mnie ciekawi jak inni sobie radzą.
Jednak trochę się pogubiłem, jest mocno późno, albo wcześnie rano; zaburzone postrzeganie. Zresztą...
To w sumie co byś chciał, porozkiminiać, zrozumieć czemu było fajnie a czemu jest jak jest, czy chcesz jakiś porad żeby jeszcze coś tam ugrać.
Bo jak to się skończy to żadna tajemnica, miałem bardzo podobnie, moi koledzy znajomi mieli bardzo podobnie i tu na forum mnóstwo gości co też mieli albo i mają bardzo podobnie. Statystyka.  Jedyne co możesz jeszcze ugrać to oszczędzić sobie "bólu" i "cierpienia". Ale w sumie można się poorać, też nic strasznego.
Zresztą sam odpowiedz sobie jak się czujesz w tym wszystkim.
Dobrze- to ok. Źle- to chyba wiadomo co dalej,bo po co czuć się źle, chyba że źle to też ok. Wtedy rozkimny.
Pozdraiwam

86

Odp: Od kochanka do "przyjaciela" w sekundę?!
Elle88 napisał/a:

Wpisuję się tylko żeby przybić piątkę za Fisza i "30 cm" hej!   smile

To piona, nitroglicerynko smile

Posty [ 66 do 86 z 86 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Od kochanka do "przyjaciela" w sekundę?!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026