netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

krótka piłka

201 odpowiedzi21 479 wyświetleńzałożony przez snipes, 01.12.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 202 ]

66 Ostatnio edytowany przez edziak (2015-12-02 21:31:40)

Odp: krótka piłka

Snipes
czyli rada byś zostawił żonę też Ci nie pasuje??
Hmm...
To nie wiem może arkusz w excelu sobie przygotuj, zestaw zyski i straty.
Albo szczerze zapytaj żonę czy zgodzi się byś na te 3-4 dni był z kochanką, w końcu brzydzisz się kłamstwem.
Szydera jakaś.

Ciężko znieść krytykę prawda? Ciężko znieść, że jednak taki wspaniały nie jesteś. Może nawet myślałeś, że jeśli tu na forum znajdziesz zrozumienie to i w rzeczywistym życiu wszyscy spojrzą tak samo. Szukasz usprawiedliwienia a tak się nie da i dobrze o tym wiesz, dlatego zaczynasz atakować.
Wiesz, że ten bilans który robisz nie wyjdzie nigdy na plus, ale Twoje egoistyczne myślenie chciałoby zachować status quo najlepiej z obydwiema.
Puść żonę wolno, zwłaszcza że już ją zdradziłeś. Chciałbyś być na jej miejscu? Pomyśl chwilę o niej. Widzisz w mojej opinii ta trzecia zupełnie na uwagę nie zasługuje, bo nie ma w niej cech które ja uważam za wartościowe - ale to moja opinia- więc jej stanem psychicznym głowy sobie zupełnie sobie nie zawracam. Weszła w to świadomie, tak jak i Ty. 
Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę że wypowiadały się tu nie tylko kobiety zdradzone, ale też takie które same zdradziły ale i niezdradzone/niezdradzające/a może jeszcze zwyczajnie nieświadome jak Twoja żona.

67

Odp: krótka piłka

Może chciałbyś żeby żona wykonała pierwsza jakiś ruch i zdjęła z Ciebie ciężar odpowiedzialności ?zapewne zauważa różnicę w zachowaniu.

68

Odp: krótka piłka

Żona wykona ten ruch, bo ona juz przestała nosić obrączkę, jako znak manifestacji i chodząc ulicami przygląda się obcym kobietom, jakby próbując zgadnąć, która z nich najlepiej pasowałaby do jej męża- dla mnie jej zachowania sa czytelne i wróżą wycofanie się z tego malżeństwa dla dobra męża. Na razie ta kobieta przypomina dziecko błądzące we mgle, ale ona usłyszała już nowinę, że mąż jej nie kocha- bardzo budujące wyznanie i niezwykle motywujące, by chciec nadal pozostawac w takim związku.
Autor wątku ktoregoś dnia mocno sie zdziwi.
On jeździ do swojej kochanki, poznaje jej rodzinę i znajomych- pewnie wyobraża sobie, że zyje na pustyni i nikt o niczym się nie dowie, a juz na pewno nie zona. Niech on myśli tak dalej- jak sobie ktoś pościeli, tak się i wyśpi.
Dalej- zazwyczaj jest tak, że gdy dochodzi do rozmów o rozwodzie, to ludzie zaczynaja skakać sobie do oczu. Przynajmniej jedna strona histeryzuje, szantażuje, sa kłótnie, awantury i pranie brudów. Tu sytuacja wygląda tak, że zona autra z godnością przyjmuje wyroki pańskie i nie płaszczy się przed mężem żebrając albo wymuszając jego uczucia. On zamiast docenić tę kobietę jeszcze bardziej, bo naprawdę ma wyjątkową kobietę, dalej rozmysla o jakiejś babie, ktora z rozmysłem wlazła w zycie innej kobiety i ja stawia wyżej nad swoją zonę. On chce rozwalić sprawdzony związek z kobieta na poziomie na rzecz jakiejś latawicy, która nie wiadomo ilu to miała przed nim chłopów i o której wie tyle, ile kot zapłakał.
To ci dopiero mądry chłop- Dlatego właśnie ja w zyciu nie zainteresowałabym się facetem,o którym wiedziałabym, że kogos zdradzał. Nie lubię głupich ludzi. sama w swoim zyciu nie popisałam się mądrością i dlatego głupota ludzka razi mnie najbardziej.

69

Odp: krótka piłka
atata napisał/a:

Miłość to bardzo wiele . Jak dla mnie , powinno się nią walczyć do upadłego .

I na początku Twoich wpisów byłam w 100 % za Tobą , ale tym " tylko złamanym sercem " - zawiodłeś mnie .

Nie skrzywdź tych kobiet .... cokolwiek zrobisz ..... nie zasługują na to .


Nie żal mi tej drugiej, bierze czynny udział w niszczeniu życia kobiety, która nic jej nie zrobiła, w niczym nie zawiniła, no chyba tylko  tym, że ma pecha i żyje mężem co cały czas coś szuka na boku, ach prawda kiedyś to  była  miłość tylko platoniczna.

70

Odp: krótka piłka
snipes napisał/a:

najbardziej polskie słowo? Zółć wink

dziękuję za wszystkie konstruktywne rady i rozsądną krytykę:

dla pozostałych Pań: obyście się tą żółcią nie udławiły. Ogarnijcie się, ucieszcie, a potem żyjcie szczęśliwie w swoim uniwersum.

To nie żółć (nie pocieszaj się), tylko zwerbalizowanie rzeczywistości jaką stworzyłeś i w której tkwisz.
Także uważam, że kłamstwo ma krótkie nogi i Twoja żona prędzej, czy później dowie się o Twojej kolejnej zdradzie (miłość platoniczna, to też zdrada - emocjonalna, jeśli nie wiedziałeś), oby nie dała Ci drugiej szansy.
Przede wszystkim dla jej dobra.

71

Odp: krótka piłka

Raz jeszcze i ostatni.

Na TAK:
Bycie z żoną przez 21 lat w zgodzie, przyjaźni, UCZCIWOŚCI.
Przyznanie się do błędu ( chociaż z tego coraz mniej )
Wypowiadanie się o żonie w superlatywach, bo zazwyczaj każdy sobie drugą połówkę obrzydza.

Na NIE:
Zdrada, całkowity brak docenienia kobiety jakąś miałeś (oby Cię do diabła posłała) i życia, które razem zbudowaliście.

Powiesz, że doceniasz? Jakbys doceniał to byś się zastanawiał nad tym jak to odbudować, bo to jednak coś warte, a nie że strachu, że rzucisz wszystko i zostaniesz na lodzie.

W tę Twoją uczciwość także coraz mniej wierzę. Przecież Ty spotykając się z nią za pierwszym razem już byłeś nieuczciwy. Czy powiedziałes żonie " kochana jadę do X by spotkać się z taką Panią, która się we mnie zakochała gdy byłem na ostatnim spotkaniu służbowym i muszę jej powiedzieć, że nic z tego " no na Boga. Pokonujesz setki kilometrów by się rozmowić z kimś kogo ponoć nie chcesz ( lub wtedy nie chciałes)
Jakiej Ty rady oczekiwałeś? Że ktoś Ci powie, że takie jest życie i da wskazówki jak masz się w tym odnaleźć? Jak zatrzymać jedną i drugą?

Jesteś krytykowany i słusznie. Nie dlatego że się zakochałes, z nieba Ci to nie spadło. Sam rozwijałes znajomość z kobietą która Cię zaintrygowala, planowales mieć to pod kontrolą i jednocześnie wchodziłes w to dalej. Z nadzieją że przyschnie i wymowka że się o małżeństwo starales bo coś tam między czulymi słowami do kochanki powiedziałes albo zaproponowałes żonie.

Rady:
Zostaw żonę, leć do kochanki
Zostaw kochankę i napraw małżeństwo
Ciągnij że dwiema i módl się żeby się nie wydało.
Zapytaj, może mają ochotę żyć w otwartym trójkącie.
Zostaw je dwie.

Każda jedna możliwa została Ci podana. Ty masz problem że sobą, bo się okazuje że nie jesteś taki wspaniały jak myślałeś, że jesteś. Nie przyjmujesz krytyki, przez co żadnych rad i nie zauważasz że między tą " żółcią" ludzie starali Ci się też pomóc.

Powodzenia autorze!

72

Odp: krótka piłka

Raz jeszcze i ostatni.

Na TAK:
Bycie z żoną przez 21 lat w zgodzie, przyjaźni, UCZCIWOŚCI.
Przyznanie się do błędu ( chociaż z tego coraz mniej )
Wypowiadanie się o żonie w superlatywach, bo zazwyczaj każdy sobie drugą połówkę obrzydza.

Na NIE:
Zdrada, całkowity brak docenienia kobiety jakąś miałeś (oby Cię do diabła posłała) i życia, które razem zbudowaliście.

Powiesz, że doceniasz? Jakbys doceniał to byś się zastanawiał nad tym jak to odbudować, bo to jednak coś warte, a nie że strachu, że rzucisz wszystko i zostaniesz na lodzie.

W tę Twoją uczciwość także coraz mniej wierzę. Przecież Ty spotykając się z nią za pierwszym razem już byłeś nieuczciwy. Czy powiedziałes żonie " kochana jadę do X by spotkać się z taką Panią, która się we mnie zakochała gdy byłem na ostatnim spotkaniu służbowym i muszę jej powiedzieć, że nic z tego " no na Boga. Pokonujesz setki kilometrów by się rozmowić z kimś kogo ponoć nie chcesz ( lub wtedy nie chciałes)
Jakiej Ty rady oczekiwałeś? Że ktoś Ci powie, że takie jest życie i da wskazówki jak masz się w tym odnaleźć? Jak zatrzymać jedną i drugą?

Jesteś krytykowany i słusznie. Nie dlatego że się zakochałes, z nieba Ci to nie spadło. Sam rozwijałes znajomość z kobietą która Cię zaintrygowala, planowales mieć to pod kontrolą i jednocześnie wchodziłes w to dalej. Z nadzieją że przyschnie i wymowka że się o małżeństwo starales bo coś tam między czulymi słowami do kochanki powiedziałes albo zaproponowałes żonie.

Rady:
Zostaw żonę, leć do kochanki
Zostaw kochankę i napraw małżeństwo
Ciągnij że dwiema i módl się żeby się nie wydało.
Zapytaj, może mają ochotę żyć w otwartym trójkącie.
Zostaw je dwie.

Każda jedna możliwa została Ci podana. Ty masz problem że sobą, bo się okazuje że nie jesteś taki wspaniały jak myślałeś, że jesteś. Nie przyjmujesz krytyki, przez co żadnych rad i nie zauważasz że między tą " żółcią" ludzie starali Ci się też pomóc.

Powodzenia autorze!

73 Ostatnio edytowany przez Marajka (2015-12-03 14:24:43)

Odp: krótka piłka
snipes napisał/a:

moze i  jestem frajerem. Ale byłem bardzo fair przez tyle lat, nikt ni nic za darmo nie dał.

MOja żóna ma wszystko, tylko nie ma tego czegoś.

Mam wszystko w życiu. Tylko nie mam miłości.

MIłosć. Dużo to, czy mało?

Dziękuję za wszystkie wpisy , także te mocno krytyczne.


Powiem z wlasnego doswiadczenia - milosc to jest wszystko, co najwazniejsze.

Tylko jest jedno ALE: ta milosc nie jest do znalezienia na zewnatrz. Ona musi byc we wlasnym srodku, a jak jej nie ma, to trzeba ja w sobie rozwijac. Nie tak jak myslisz - ze musisz sie na nowo zakochac w zonie i palac tym plomieniem, ktorym palasz teraz do swojej kochanki.
Nie, trzeba rozwijac w sobie zdolnosc do empatii dla wszystkich, trzeba popatrzec do swojego srodka, zajac sie cieniami, ktore sa tam ukryte, przestac uzalezniac milosc od zewnetrznych objektow, umiec czuc zycie w sobie samym, sile zyciowa pulsujaca w ciele bez potrzeby stymulacji przez kochanke, cieszyc sie sloncem i natura, i co tam jeszcze nalezy do poczucia bycia ZYWYM. Bo milosc to nie sa zadne uniesienia - te sa tylko przejsciowymi emocjami, ktore wczesniej czy pozniej wygasna, przejda, spowszednieja i zostana zastapione czyms innym.
Jesli to sie rozumie przez milosc, to jest to fatalna pomylka, ktora prowadzi do tego, ze po jakims czasie trzeba szukac nowych wrazen, nowych uzywek, zeby znow moc poczuc ZYCIE.
Tymczasem milosc to jest stan, nie zadne uniesienie, stan wlasnego ducha.
Zacytuje za pewna madra osoba - "milosc to jest to cieple, miekkie uczucie, bez ktorego zycie nie moze plynac". To bardzo proste i jednoczesnie tak trudne do zrozumienia przez tych wszystkich szukajacych silnych wrazen.

I zeby wyjasnic - nie jesten sfrustrowana panienka. Zyje w trzecim malzenstwie, mam dorosle dzieci, mialam jeszcze inne zwiazki, dzieki temu w koncu zrozumialam, o co chodzi z ta miloscia. Moglabym teraz tez zyc i sama i tez nie brakowaloby mi milosci.
Byc moze, ze gdybym wczesniej spotkala kogos, kto by mi to powiedzial, co napisalam powyzej i pokazal droge do tego, to nie potrzebowalabym tych wszystkich dramatow, przez ktore przeszlam. Ale niestety, nie bylo wtedy kogos takiego.

Masz wybor - mozesz sprobowac szukac drogi do milosci w sobie samym i moze dzieki temu zrozumiec, co jest miloscia i jak kochac zone, albo rzucic sie w te milosne i z pewnoscia w takiej formie przemijajace uniesienia z kochanka, ktore moze przeksztalca sie w milosc, a moze nie. To zalezy od tego, czy TY nauczysz sie kochac.
Bo do tej pory tego nie umiales i nie jest to wina zony, czy tego, ze ona rzekomo nie ma "tego czegos", tylko jest Twoja wlasna ulomnoscia.


Edit: ta szalona milosc kochanki, w ktora uderzyl piorun po 5 minutach i jej rozpaczliwe szlochania daja mi sporo do myslenia. Raczej sceptycznego!
Prawdopodobnie osoba ze sklonnoscia do ogromnego dramatyzowania, ktora na poczatku owszem, daje przez to poczucie zywotnosci, ale potem potrafi urzadzic ze zwiazku pieklo i ma niezle zdolnosci do manipulacji emocjonalnych.
Emocje to nie milosc!!!

74

Odp: krótka piłka

Z jednej strony podziwiam osoby, ktore z taką pewnością i bezwzględnością ferują wyroki i opinie dot. ludzi i sytuacji.
Z drugiej - zastanawiam się nad ich empatią i życiowymi doświadczeniami. Czy zawsze na ich drodze stają takie bialo-czarne sytuacje?! Czy wszystko jest takie 0-1.?

Wasza sytuacja jest trudna. Zarowno zony, ktora została zdradzona, jak i kochanki, ktora zobaczyla szansę na zycie z facetem u boku, jak i Twoja - miedzy sercem, a rozumem. Młotem a kowadlem...

Wielkie oburzenie wywołalo zdanie, o wygospodarowaniu miejsca dla 2 kobiet w Twoim zyciu.. sama nie wiem, jak sobie to wyobrazasz, ale moze cos jak czasowa separacja? Niech zona rozglądnie się za alternatywnum zyciem, ty sproboj szczęscia ze swoją miloscią? Jakby zona się zgodzila, byloby to najlepsze z mozliwych wyjsc... oczywiscie byloby jej cięzej, bo ty masz juz jakos zagospodarowaną przestrzeń emocjonalną, a ona zostałaby z pustką, ale czy zycie przez wiele kolejnych lat z poczuciem, ze poswięcilo się namiętnośc dla świętego spokoju i ulozonej codzienności da Tobie poczucie spełnienia?
Czy moze tylko wymuszonego przez system spoleczny zrealizowanego obowiązku?

Druga strona medalu? - zauroczenie za jakiś czas minie, motyle w brzuchu zdechną smiercią naturalną (czysta niochemia), i albo zostanie szara codzienność połączona zs świadomością "wszędzie dobrze gdzie nas nie ma", albo poczucie, że jest się przy osobie, która nadal inspiruje i fascynuje, ktora jest dla nas ciekawa i motywująca.
Ale nikt tego nie wie póki nie sprawdzi wybranego scenariusza wink
Pozdraawiam

75

Odp: krótka piłka

nie jest wszystko czarne albo białe, ale ludzie mają skłonność dodawania barw w stanach uniesień, a te uniesienia są często prowokowane i rozwijane przez nich samych.
Podejrzewam, że gdyby autor ściągnął różowe okulary o wiele łatwiej by mu było zrozumieć czego on w ogóle chce.

76

Odp: krótka piłka
Marajka napisał/a:

Powiem z wlasnego doswiadczenia - milosc to jest wszystko, co najwazniejsze.

Tylko jest jedno ALE: ta milosc nie jest do znalezienia na zewnatrz. Ona musi byc we wlasnym srodku, a jak jej nie ma, to trzeba ja w sobie rozwijac. Nie tak jak myslisz - ze musisz sie na nowo zakochac w zonie i palac tym plomieniem, ktorym palasz teraz do swojej kochanki.
Nie, trzeba rozwijac w sobie zdolnosc do empatii dla wszystkich, trzeba popatrzec do swojego srodka, zajac sie cieniami, ktore sa tam ukryte, przestac uzalezniac milosc od zewnetrznych objektow, umiec czuc zycie w sobie samym, sile zyciowa pulsujaca w ciele bez potrzeby stymulacji przez kochanke, cieszyc sie sloncem i natura, i co tam jeszcze nalezy do poczucia bycia ZYWYM. Bo milosc to nie sa zadne uniesienia - te sa tylko przejsciowymi emocjami, ktore wczesniej czy pozniej wygasna, przejda, spowszednieja i zostana zastapione czyms innym.
Jesli to sie rozumie przez milosc, to jest to fatalna pomylka, ktora prowadzi do tego, ze po jakims czasie trzeba szukac nowych wrazen, nowych uzywek, zeby znow moc poczuc ZYCIE.
Tymczasem milosc to jest stan, nie zadne uniesienie, stan wlasnego ducha.
Zacytuje za pewna madra osoba - "milosc to jest to cieple, miekkie uczucie, bez ktorego zycie nie moze plynac". To bardzo proste i jednoczesnie tak trudne do zrozumienia przez tych wszystkich szukajacych silnych wrazen.

I zeby wyjasnic - nie jesten sfrustrowana panienka. Zyje w trzecim malzenstwie, mam dorosle dzieci, mialam jeszcze inne zwiazki, dzieki temu w koncu zrozumialam, o co chodzi z ta miloscia. Moglabym teraz tez zyc i sama i tez nie brakowaloby mi milosci.
Byc moze, ze gdybym wczesniej spotkala kogos, kto by mi to powiedzial, co napisalam powyzej i pokazal droge do tego, to nie potrzebowalabym tych wszystkich dramatow, przez ktore przeszlam. Ale niestety, nie bylo wtedy kogos takiego.

Masz wybor - mozesz sprobowac szukac drogi do milosci w sobie samym i moze dzieki temu zrozumiec, co jest miloscia i jak kochac zone, albo rzucic sie w te milosne i z pewnoscia w takiej formie przemijajace uniesienia z kochanka, ktore moze przeksztalca sie w milosc, a moze nie. To zalezy od tego, czy TY nauczysz sie kochac.
Bo do tej pory tego nie umiales i nie jest to wina zony, czy tego, ze ona rzekomo nie ma "tego czegos", tylko jest Twoja wlasna ulomnoscia.


Edit: ta szalona milosc kochanki, w ktora uderzyl piorun po 5 minutach i jej rozpaczliwe szlochania daja mi sporo do myslenia. Raczej sceptycznego!
Prawdopodobnie osoba ze sklonnoscia do ogromnego dramatyzowania, ktora na poczatku owszem, daje przez to poczucie zywotnosci, ale potem potrafi urzadzic ze zwiazku pieklo i ma niezle zdolnosci do manipulacji emocjonalnych.
Emocje to nie milosc!!!

Brawo Marajka - nic dodać nic ująć big_smile

77

Odp: krótka piłka

Nie ma czegoś takiego jak "miłość idealna".
Przeżywasz w tej chwili endorfinowy haj i w jego ramach idealizujesz nową panią oraz Waszą relację.
A to jest kobieta chętna na wejście w relację "na boku", na uszczęśliwienie siebie kosztem kogoś. Nie byłabym w stanie zaufać komuś takiemu.
Jeśli jednak czujesz że musisz, zakończ najpierw małżeństwo.

78

Odp: krótka piłka

A ja sobie tak myślę po cichutku .. że ta Pani ...to raczej gierkę urządza . I ma rację nasz autor, ona nie ma nic do stracenia ... poznał znajomych, rodzinę - myślicie że kłamała , że wolnego strzelca upolowała ? Ja myślę że jej otoczenie jest przyzwyczajone do nowego pana co rusz.
I życzę Ci autorze tego ..by Ci się ziściło marzenie o tej jedynej... wróżę co prawda na krótko... Bo pani sobie Ciebie upatrzyła ...zdobędzie , pobawi się i rzuci!
A dlaczego ?
bo tu nie było tekstów o złym małżeństwie, złej żonie...on jej powiedział że nie pisze się ...a ona go zwodziła .... zakochała się na zabój .. po kilku godzinach haha . Lasko go chce i nie obchodzi ja cena .. jak go zdobędzie to zainteresowanie szybko spadnie. Po prostu kolejny egzemplarz.
Trzymaj tak dalej facet, ego Ci dmuchnęła kochanica że hoho. Pan i rządca świata- ta czy ta.

79

Odp: krótka piłka

Snipes, ty jakoś tak kochasz na pół gwizdka - żonę kochałeś, ale właściwie to nie była wielka miłość, kochankę kochasz, ale nie aż tak, żeby rzucić dla niej wszystko. O żonie mówisz, że jest super, ale szkoda, że twoja, bo jakby była obca, to ho ho. Takie to śmieszne trochę i niepoważne jak diabli. Można by pomyśleć, że z dobrobytu w d...ci się przewróciło. Zastanawiam się, czy faceci kiedykolwiek dojrzewają do czegokolwiek. I wydaje mi się, że nie, nigdy. Żony zastępują im matki w pewnym sensie, niańczą, chuchają, stroją się dla facia, depilują, robią operacje plastyczne itd. a to i tak psu na budę, bo tyle lat, to choćby miał królewnę za żonę to i tak nudy. Trzymasz się żony, bo pewnie działa instynkt samozachowawczy, gdzieś tam ci się kłębi w głowie, że starość i samotność, to be, a latka lecą jak oszalałe. Nie stać cię nawet nad zastanowieniem się nad własnymi dziećmi, jak one to przeżyją, jaką krzywdę im wyrządzisz. E tam, twoje szczęście i wygoda są najważniejsze. Żaaal.

80

Odp: krótka piłka

Znasz takie przysłowie? "W tym cały ambaras żeby dwoje chciało naraz"?
Z tego co napisałeś, to w stosunku do żony to chyba obydwoje chcecie " naraz", natomiast odnośnie kochanki Ona bardzo chce, a Ty niekoniecznie chcesz oddać całego siebie? I tu zaczyna się Twój problem. Niestety to jest książkowy przykład na znudzenie w wieloletnich związkach.
Założę się, że Ty masz taką pracę, która wymaga wielu wyjazdów więc jakoś te 21 lat z żoną przeleciało i nie zastanawiałeś się nad nudą, bo nikt Cię wcześniej tak bardzo nie zaintrygował. Niestety teraz Cię trafiła strzała amora i wierz mi na słowo w obecnej sytuacji choćby Twoja żona stanęła na rzęsach, kochanka zawsze będzie górą bo fascynuje Cię pod wieloma względami.
Tak jak wcześniej już ktoś napisał to Ty musisz odnaleźć w sobie wyjście z tej sytuacji i w końcu nazwać uczucia jakimi darzysz obie kobiety.
Daleka jestem od ferowania wyroków co do żony i kochanki. Bo żona również nie jest bez winy, gdzieś po drodze wpadliście w zbyt dużą rutynę... (A czy Twoja żona jest aktywna zawodowo?)
Kochanka po prostu trafiła na podatny grunt i dałeś się uwieść bo czegoś Ci brakowało.
Większość bardzo źle ocenia kochankę, ale pamiętajcie, że do tanga trzeba dwojga. On chciał, tak naprawdę być uwiedziony.
Wiem jedno jakąkolwiek decyzję podejmiesz będzie zła. Nie pochwalam Twojego postępowania ale i nie zazdroszczę całej sytuacji.
Wiem to z własnego doświadczenia to ja po 23 latach małżeństwa zostałam zdradzona. Żona z reguły dowiaduje się ostatnia i reakcje są różne wierz mi bo emocje są trudne do ogarnięcia.
Dlatego radzę Ci rozwiąż tę sytuację jak najszybciej, bo potem skutki mogą być opłakane...

81 Ostatnio edytowany przez Szpileczka (2015-12-04 00:08:07)

Odp: krótka piłka
edziak napisał/a:

UWOLNIJ ŻONĘ OD SIEBIE!

edytuję, bo może autor nie zrozumie. Autorze słowa wyżej niech będą twoim hymnem!
Co za burak sad

82

Odp: krótka piłka

to ja jestem sama....s ama zasypiam...budze sie....Spotykamy sie tylko gdy Ona jest w pracy Mam dosc takiego ycia a nie potrafie tego przerwac Juz nie wiemco mam robic

83

Odp: krótka piłka
sandra215 napisał/a:

to ja jestem sama....s ama zasypiam...budze sie....Spotykamy sie tylko gdy Ona jest w pracy Mam dosc takiego ycia a nie potrafie tego przerwac Juz nie wiemco mam robic

Jak sobie poscielisz tak się wyspisz smile

84

Odp: krótka piłka

jeszcze raz bardzo dziękuję za wszystkie uczciwe i wartościowe opinie.

oczywiście czuję się winny całej sytuacji, przede wszystkim w stosunku do rodziny, która okłamuję od kilku miesięcy. W stosunku do Kochanki mniej. To ona się do mnie przysiadła, to ona nawiązała kontakt mimo, że miałem na ręce obrączkę i powiedziałem od razu, że mam dziecko. To ona mówiła tygodniami, że mnie uwielbia (ja milczałem) a potem, że mnie kocha. W końcu i ja to jej wyznałem. Wiedziała, że wchodzi w sport esktremalny. Połączyła nas wielka więź.

Zakochałem się nie w tym jak wygląda tylko w tym jak mówi, z jaką ekspresją, w tym jak się porusza. Ma absolutnie wyjątkową osobowość Sowizdzrzała. Bardzo mi się taki typ kobiety podoba. Jest absolutnie fantastyczną kobietą. Potrafi poderwac kazdego faceta. No prawie.

Czekają mnie jeszcze rozmowy z Żoną, ona wysyła sygnały, że chce próbować.
Moja Pani z daleka - której od dawna zapowiadałem, że jeśli będę musiał wybierać, nie zdecyudje się na porzucenie rodziny i ze tkai scenariusz nie jest nawet brany pod uwagę (jej to w wogóle nie zbijało z tropu) i trzeba będzie nasze stosunki nazwac pryzjaźnią, pryznajmniej w okresach kiedy się nie widzimy - słabo przyjęła tą propozycję. Ale od początku byłem z nią szczery.

Chyba jednak nie potrafie dziś zaryzykować całego świata dla osoby z którą przynajmniej przez najbliższych 10 lat nie mógłbym na stałe zamieszkać. A która widząc jak się miotam, przysyła wiersz w rodzaju "sam musisz sobie z tym poradzić". Niby racja, ale...

85 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-12-04 00:59:50)

Odp: krótka piłka

Ma absolutnie wyjątkową osobowość Sowizdzrzała.

"Sowizdrzał" - dla niewtajemniczonych - to taka (podstarzała w tym przypadku) trzpiotka. Fiu bzdziu, nic na poważnie , żartownisia. Nie jak stara, odpowiedzialna = nudna żona, co to zamiast się pochichrać i zachwycać mężem to zanudza wymaganiami.. niepoważna.

Boj, oł boj.. Niekiedy to przysłowie, że facet młodnieje na starość jest prawdziwe do bólu - im starszy, tym większa szansa, że na byle dzidzie piernik poleci.
A żona - oby w tyłek dziada kopnęła, ale wątpię w to.. pewnie będzie pod wrażeniem, że staruszek jeszcze ma powodzenie hmm tak to działa zazwyczaj.

86

Odp: krótka piłka
snipes napisał/a:

Chyba jednak nie potrafie dziś zaryzykować całego świata dla osoby z którą przynajmniej przez najbliższych 10 lat nie mógłbym na stałe zamieszkać. A która widząc jak się miotam, przysyła wiersz w rodzaju "sam musisz sobie z tym poradzić". Niby racja, ale...


"przez najbliższych 10 lat"!!!???
Sugerujesz, że masz w planach przemęczenie przy rodzinie jeszcze z 10 lat, a potem...?
No to tym stwierdzeniem obnażyłeś całą swoją podłość, cynizm i egoizm.
Daj szanse swojej żonie na spotkanie kogoś porządnego, i ułożenie sobie życia bez Ciebie, uwolnij ją od siebie, choćby w imię tego szacunku o którym tutaj kilka razy wspominałeś.
Za 10 lat, ona będzie miała 52-54 lata? Wtedy jej notowania znacznie spadną, czy o tym pomyślałeś?

87

Odp: krótka piłka

No, mówię - dziadu.
Wyczuwam takich cwaniaków na kilometr.

Z żona z rozsądku, a kichy się rwą do ostatnich podrygów.

88

Odp: krótka piłka

snipes - rozwódka po przejściach przysiada się do zaobrączkowanego typa i zaraz potem mówi, że kocha... heellooołł!!! ktoś tu ma klapki na oczach w postaci okładów z młodej piersi. Ja tam jej nie ufam, do tego sowizdrzał big_smile ogarnij się, dziadygo, bo laska ewidentnie CZEGOŚ CHCE. Pewnie forsy.

Wiesz co, tam pal sześć nudną żonę, której nigdy nie kochałeś, ona sobie poradzi, puści Cię z zemsty w skarpetach, cokolwiek. Osobą, która będzie miała naprawdę złamane serce - jest Twoje dziecko.

89 Ostatnio edytowany przez lilianna90 (2015-12-04 10:15:54)

Odp: krótka piłka

Tak jak jeszcze parę postów wyżej próbowałam jakoś Cię zrozumieć tak teraz pojechałeś po bandzie... Nie chcę Cię martwić, ale karma jest zołzą i wraca... Twoja będzie wyjątkowo parszywa.

90

Odp: krótka piłka

lilianna90, może i będzie, a może i nie bedzie- wiesz przecież doskonale o tym, że dzisiaj faceci byle gdzie się zapiszą, pójdą do knajpy i praktycznie od razu rozchodza się, jak świeże bułeczki. Czy dzisiaj kobiety są jakoś szczególnie wybredne? Na tym forum widać wyraźnie, że biorą byle portki, wszystko co podchodzi im pod rękę. Autor da sobie radę i zawsze znajdzie kolejną. Nawet gdyby w całym kraju znany był, jako lowelas, to przecież amatorki i tak ustawią się do niego w kolejce. A on stanie sobie w szerokim rozkroku i bedzie wybierał, i przebierał. Ja tam nie mam złudzeń.

On, jak widać, ma aktualnie dwie kobiety- gorszą (żonę)i tę lepszą(kochanicę)i cóż- to on dyktuje im warunki i rozdaje karty.
Takie są dzisiaj realia- nic na to nie poradzisz.

91

Odp: krótka piłka

Fortuna kołem się toczy:) Dziś ma dwie, a jutro może zostać samotnym podstarzałym Panem pijącym kolejną "lufkę" w pobliskim barze- wspominając jak mu było kiedyś dobrze:) To, że kobiety aktualnie nie są wybredne to fakt, ale nasz bohater nie bierze pierwszej lepszej, on musi mieć kobietę która będzie łechtać jego ego i status.

92

Odp: krótka piłka

" To ona się do mnie przysiadła, to ona nawiązała kontakt mimo, że miałem na ręce obrączkę i powiedziałem od razu, że mam dziecko. To ona mówiła tygodniami, że mnie uwielbia (ja milczałem) a potem, że mnie kocha. W końcu i ja to jej wyznałem. Wiedziała, że wchodzi w sport esktremalny. Połączyła nas wielka więź. "

A Ty jej na to wszystko pozwoliłeś. Bo zamiast zakończyć kontakt całkiem, co by było dosyć łatwe, ze względu na odległość jak Was dzielić. Wtedy nawet gdybyś tęsknił, brakowało by Ci jej, rozmów z nią, Twoje emocje szybciej by opadły. A taka adrenalina, niedokończone, nieznane sprawy wpływają na naszą wyobraźnię i dlatego też emocje się nasilają.

Ludzie tutaj, nie chcą zrobić Ci na złość. Poświęcają swój czas i radzą dobrze, co trzeźwym okiem sam jesteś w stanie zauważyć.

Problem jest ten, że Ty ciągle mówisz "żonie brakowało, nie miała tego czegoś" " Kochanka się przysiadła, mówiła, zakochała się " Nie zauważasz w tym swojego udziału, największego. Bo gdybyś kopnął ją w dupę, zerwał wszelkie kontaktu, nie miałbyś takiego problemu jaki masz teraz. I w moim mniemaniu nie do końca chcesz go rozwiązać, bo mimo wszystko, mimo negatywnych uczuć, wyrzutów sumienia- jest to dla Ciebie wygodne. Pewnie zaprzeczysz, jak nie mi bezpośrednio to sobie samemu, ale czy masz źle?
żona dobra, wrażliwa, kochana, dziecko, dom, spokojne życie, ustatkowane
kochanka wesoła, optymistyczna, pełna energii

gdyby nie wyrzuty sumienia to by było idealnie, i raczej tu widzisz problem, a nie tam gdzie on rzeczywiście jest.

Prawda jest taka, że nie można mieć wszystkiego, czasem trzeba z czegoś zrezygnować i się na coś zdecydować. Ale Ty tego za Chiny nie chcesz.

93

Odp: krótka piłka

Liliano, a moim zdaniem kochanica jest własnie taką pierwszą lepszą, ale w sensie etycznym, rzecz jasna, czyli dla autora watku raczej dość abstrakcyjnych- żaden mądry życiowo facet mający posprzątane w głowie nie zainteresowałby się na poważne amatorką cudzych mężów, bo wiadomo jaką to wartość, jako człowiek, przedstawia sobą ktoś, kto chciałby uszczęśliwić siebie kosztem drugiego człowieka- takie baby albo na dzień dobry goni się od siebie, albo traktuje uzytkowo- to zalezy do faceta, ale traktować poważnie, to naprawdę trzeba miec nadźgane we łbie, na dodatek stawiać na szali sprawdzone i dobre małżeństwo.
Tak więc on właśnie wziął sobie pierwszą lepszą.
Kurczę, nie lubię się powtarzać, ale jeszcze raz przytoczę tu opisana przeze mnie w innym wątku historię z życia wziętą. Rzecz dotyczy pewnego mojego znajomego, który jest żonaty i od zawsze oprócz zony lubił też miec różne boczne. Ruch u niego w interesie panował całkiem niezły i na ogoł chłop ten nie miał żadnych problemów z faktem posiadania haremu, bo te boczne dobierał dość starannie, czyli pod kątem tego, żeby były to baby, które nie mają problemów z tym, żeby bzykac się z żonatym. I tak sobie chłopisko to żyło i żyje nadal, rzecz jasna- miewa się on na ten moment bardzo dobrze. Tak się zdarzyło, że na jedną ze swoich dup namierzył babę, która mu się zaangzowała- ona źle zrozumiała o co chodzi w tej zabawie i wyobraziła sobie, że facet zostawi dla niej zonę, rodzinę. Zaczęła być dość namolna, upierdliwa i złośliwa, gdy kapnęła się, że żonatemu daleko do ożenku z nią. Wtedy on z nia zerwał, a nam, swoim znajomym mówił ze śmiechem, że cytuję jego słowa "musiałbym chyba upaść na łeb, bym miał wiązać się z kurwą"- dla tego chłopa każda jego boczna dupa była ku..wą, bo on za taką właśnie miał każdą babę, która godziła się na boczny z nim układ wiedząc, że jest żonaty i dzieciaty, i o tym, że on nie szuka drugiej połówki itd.
Ta historia mocno, swego czasu, otworzyła mi oczy na niektóre sprawy.

94 Ostatnio edytowany przez snipes (2015-12-04 16:40:54)

Odp: krótka piłka

na litość boską - prosze o czytanie ze zrozumieniem.

- jakie 10 lat oszukiwania???? sprawa ma się wyjaśnić w ciągu tygodni. 10 lat to okres przez który wspólne zamieszkanie z nową Panią nie wchodzi w grę bo ona tam a ja tu. NIe ma mowy o robieniu z siebie idioty przez dekade. Brrr

- sowizdrzał - staram się nie oceniać ludzi z którymi nie miałem kontaktu. Ta moja pani jest zajebista, to jest fakt. I nie ma tu pola do negocjacji. Gdyby każdy miał tak poukładane w głowie to świat byłby lepszy, choć pewnie złosliwi zauważa, że byłoby więcej rozbitych rodzin. I to jest fakt.

- słowo miłość pojawiło się po dwóch miesiącach

- tak, mam źle. Mówiąc szczerze - mam przeyybne. Nie rozumiem jak można pisac, że ma się romans i dopiero wtedy zaczyna się żyć. Bullshit. Wszystko to na co pracowałem przez lata przestało mnie cieszyć. I bliscy i rzeczy. Siedzenie w domu z rodziną i udawanie dobrego ojca jest nie dla mnie. Ciśnienie nie do ogarnięcia. Dlatego szukam rozwiązania, bo na dłuższą metę to jest nie do przyjęcia. W zasadzie te trzy miesiące są stracone dla mnie. Myśle o niej 95 proc. czasu.

- próbowałem się nawet przekonywac, ze tak jest dobrze. Bo 95 proc. mężczyzn w tym kraju i 99 proc. na świecie w ciemno wzięłoby taki układ - świetna dupeczka (żona bardzo lubi to określenie) w domu, i ciut lepsza druga dupeczka (ta pani tez akceptuje to określenie) na boku. Obydwie skłonne do ponadstandardowych zachowań w sypialni. Marzenie po prostu. No niestety, dla mnie to nie do pogodzenia. Dlatego zawitałem na to forum.

- forsy ona NA PEWNO. prowadzi małą firmę za granica i świetnie jej idzie. kasa nie ma znaczenia ani dla mnie ani dla niej. Chce mnie. Chce mnie mieć jak najcześciej przy sobie. Na tyle na ile znam się na ludziach to jej kompletnie odbiło. Cena nie gra dla niej roli, ale to głównie dlatego, że ja płacę rachunek (dom, rodzina). Taka prawda.

- pisałem, że czuję się winny. tak jestem winny bo pozwoliłem żeby to się rozwinęło. Powinien wcześniej powiedzieć pass. Naiwnie zakładałem, ze jak powiem, "nie zostawię dla Ciebie żony i dziecka" to zostaniemy takimi zarąbistymi przyjaciółmi, których łączy coś więcej niż przyjaźń, spacery, buziaki i będzie OK.

- to że ona się nacieszy i mnie rzuci jest zdecydowanie mniej prawdopodobne, że ja się nacieszę i pociąg opadnie. Niestety to bardzo prawdopodobne, że jak ograniczenia znikną, Ona stanie się łatwo dostępna to moje zainteresowanie nią spadnie znacznie. Być może to przypadek, którym powinien zająć się psychiatra. Ale tak właśnie jest.

- o dziecku nie wpsominam, bo to jest zupełna masakra. Jeśli miałbym się wyprowadzić to tylko w sąsiedztwie. Nie wyobrażam sobie, żebym codziennie nie widział dziecka, pomagał w wychowaniu. Zresztą temat ten akurat z Żoną już jakiś czas temu omówilismy.

- nad nudą w związku zastanawiałem się nie raz. zwłaszcza po przyjściu na świat dziecka, kiedy żona zaangażowała się w 110 proc. a ja musiałem konkurować o jej czas. I tak zostało do dziś. Ona mówi, że się spełnia w tym. Jej taka codzienność - praca i dziecko jak najbardziej odpowiada.

- ja uwielbiam spędzać czas z dzieckiem, ale sam na sam. Wycieczki rowerowe, wypady weekendowe. To najfajniejsze weekendy w roku. Bez dwóch zdań. W trójkącie to nie działa. Jestem wyraźnie na doczepkę. Moja żona wyznaczyła tak wysokie standardy jeśli chodzi o zaangażowanie w bycie rodzicem, że nigdy nawet nie próbowałem jej dorównać.

- wiem, że na dziś żona nie ma szans w starciu z tym wyobrażeniem o Kochance, które mam w głowie. Dlatego pytałem jak długo taki obłęd miłosny trwa.
- i dlatego pisałem, ze dałbym prawie wszystko, żeby Zakochać się w Żonie tak jak w niej. wtedy wszystko stałoby sie proste jak budowa cepa

jeszcze raz dziękuję za wszystkie mądre uwagi

95

Odp: krótka piłka

chwileczkę,
liczyłeś na przyjaźń na tle niewinnych spotkań, buziaków od czasu do czasu?
Błąd a) apetyt rośnie w miarę jedzenia, prędzej czy później wylądowalibyście w łóżku
Błąd b) takie coś niewinne prowadzić coś z kobietą, która otwarcie mówi, że Cię chce, a Twój stan cywilny i społeczny nie robi na niej wrażenia?
Błąd c) krok w kierunku nieuczciwości.
Głupota czy naiwność, hm?

" Ona stanie się łatwo dostępna to moje zainteresowanie nią spadnie znacznie. "
TADAM- brawo !
dalej będzie fascynującą kobietą, ale już nie będzie to robić takiego wrażenia. będzie to fajna, optymistyczna, mądra babka. - jakich z resztą wiele, co też przestanie czynić ją wyjątkową.
no i będziesz ją miał, w końcu emocje opadną Tobie, jej, środowisku i znowu zacznie wiać nudą.

tak bez żadnych złośliwości, ale jeśli chcesz zachować twarz, powiedz to wszystko żonie, czego Ci w niej brak, co ma tamta i poproś o separację.
A nie Ty usilnie dajesz pole do popisu żonie, by walczyć, by próbować, a kochanka i tak jest na pierwszym miejscu i rządzi Twoim sercem.

Sam zauważasz jak beznadziejne to jest. Ty rozdajesz karty i tylko Ty możesz coś na to poradzić.

96

Odp: krótka piłka

Zostaw tę biedną żonę więc. Kochankę tez zostaw. Wyprowadź się dwie ulice dalej żebyś miał bliżej do dziecka, pomieszkaj sobie sam, może Ci się we łbie bardziej poukłada. A za jakiś czas będziesz wiedział do czego/kogo Ci bliżej.

97

Odp: krótka piłka

Ale życie nie jest proste jak budowa cepa. Wyidealizowałeś kogoś kogo słabo znasz, z kim nie spędziłeś nawet miesiące ciągle, a z żoną owszem. To, że jak ją byś miał bez ograniczeń jest wiadome, że pociąg opadnie. Masz kryzys wieku średniego próbujesz znaleźć sobie atrakcje, aby znowu poczuć się tak jak gdy byłeś młody. Przykro mi nie do zrealizowania, już nigdy nie będziesz miał 20 lat, pogódź się z tym.

Odnośnie czasu- ktoś w moim bliskim otoczeniu też żyjący w małżeństwie (krótszy staż-10lat, bez dzieci) też zakochał się bez pamięci w kimś innym. Jaka to była miłość! Trwała rok. Potem oczy się otworzyły i był płacz. Małżeństwo trwa do dziś, ale nie wiem czy dalej można to nazwać małżeństwem bo od tamtej pory żyją obok w cieniu tego co się stało. Może kiedyś jeszcze uda im się wrócić do beztroski z przed zdrady.

Nie pokochasz żony tak jak kiedyś, zwiąż się z kochanką, obudź się z ręką w nocniku kiedy jednak emocje opadną i pojawi się szara rzeczywistość.

98

Odp: krótka piłka

W calej  tej historii zastanawia mnie jedna rzecz:

Kochanka jest taka pogodna, ogarnieta, ladna, samodzielna babka....( i po przejsciach- daje do myslenia- przynajmniej mnie)
Pokazcie mi taka kobitke, rzucajaca sie na zonatego/dzieciatego faceta, ktorego prawie nie zna, w dodatku mieszka daleko....

Soryyyy, cos mi tu smierdzi...i to jak cholera
( a powinno smierdziec autorowi)

To, ze on poczul sie dowartosciowany, jest bezsprzeczne.
Nie- to nie super porozumienie, ani big love, ani przeznaczenie...
Ona po prostu " napompowala ego"

Madry, rozgarniety facet usiadlby na spokojnie i pomyslal;
- czemu ona taka zauroczona?
-czemu ona ciagnie go do zwiazku?
- czemu ona tak kadzi dymem w oczy?
A nie lykal komplementy i zachwyty, jak, nie przymierzajac- gimnazjalistka...


Niestety- zona autora zna, i ochami i achami nie reaguje na kazde jego pierdniecie...
Dlatego w obliczu takiej adoracji- przegra.
Banal, ale prawdziwy- trudno byc bozyszczem dla kogos, z kim sie zyje tyle lat razem...
Nawet, jak by teraz zaczela go podziwiac, to autor i tak nie poczuje sie wystarczajaco adorowany, bo wie, ze ona wie, ze on jest takiz wykly " roman"( i kocha go zwyklego, z jego wadami)
A on nie chce milosci akceptujacej- tylko adorujaca.

W zwiazku z powyzszym- zona odpada.
A co do kochanki, to ja bym sie zastanowila....baaaardzooo powaznie...

A przede wszystkim zastanowilabym sie nad soba.
Co to dla ciebie znaczy milosc?
Czy potrzebujesz byc idolem?
Czy potrzebujesz imponowac/zeby tobie ktos imponiwal?
Jak rozumiesz bliskosc?
Czego oczekujesz od kobiety, zeby stworzyc zwiazek dla ciebie szczesliwy( nie nudny)?

To wszystko, mozesz przemyslec teraz, albo przekombinowac...
I za czas jakis wyladowac na badoo i tam wypisywac oldorando te wszystkie farmazony.

99 Ostatnio edytowany przez snipes (2015-12-04 17:10:46)

Odp: krótka piłka

ale dlaczego nie pokocham Żony? Przecież to tylko chemia. Jest na sali chemik?

Wiem, ze po okresach totalnego zniechęcenia w przeszłości bywały takie stinty, że znów miałem bzika na jej punkcie. Inna sprawa, że ona to systematycznie olewała.... nie potrafiła tego wykorzystać. Generalnie nie ma podejścia do mężczyzn. Stąd jest tak wierna.

separację wewnętrzną z żoną ustalilismy miesiąc temu, ale po paru winach, więc chyba nie do końca obydwoje wzięliśmy to na poważnie.

xxxxxx
oldorando - zupełnie nie ten kierunek. ona jest po prostu zajebista. Nie typ laseczki na obcasach. Swoją atrakcyjność świetnie ukrywała przez długi czas. Tyle w temacie.

100 Ostatnio edytowany przez Iwona40 (2015-12-04 17:20:22)

Odp: krótka piłka

snipes- tak, mam źle. Mówiąc szczerze - mam przeyybne. Nie rozumiem jak można pisac, że ma się romans i dopiero wtedy zaczyna się żyć. Bullshit. Wszystko to na co pracowałem przez lata przestało mnie cieszyć. I bliscy i rzeczy. Siedzenie w domu z rodziną i udawanie dobrego ojca jest nie dla mnie. Ciśnienie nie do ogarnięcia. Dlatego szukam rozwiązania, bo na dłuższą metę to jest nie do przyjęcia. W zasadzie te trzy miesiące są stracone dla mnie. Myśle o niej 95 proc. czasu.
- ja uwielbiam spędzać czas z dzieckiem, ale sam na sam. Wycieczki rowerowe, wypady weekendowe. To najfajniejsze weekendy w roku. Bez dwóch zdań. W trójkącie to nie działa. Jestem wyraźnie na doczepkę...

- nad nudą w związku zastanawiałem się nie raz. zwłaszcza po przyjściu na świat dziecka, kiedy żona zaangażowała się w 110 proc. a ja musiałem konkurować o jej czas. I tak zostało do dziś. Ona mówi, że się spełnia w tym. Jej taka codzienność - praca i dziecko jak najbardziej odpowiada
- to że ona się nacieszy i mnie rzuci jest zdecydowanie mniej prawdopodobne, że ja się nacieszę i pociąg opadnie. Niestety to bardzo prawdopodobne, że jak ograniczenia znikną, Ona stanie się łatwo dostępna to moje zainteresowanie nią spadnie znacznie.

Zostaw więc żonę i zamieszkaj sam. Z tym kogo kochasz nie masz najmniejszego problemu, a udawać już niczego nie będziesz musiał. Ach i ta zazdrość o uwagę żony. Znalazłeś dlatego sobie mamusię. Duże dziecko z ciebie snipes wink
Bawisz się, bawi ciebie ta zabawa z ta kobietą, w schadzki w wiadomym celu, przytulaski, głaski etc. to są dla ciebie "nowości", fajną masz opiekunkę.

- wiem, że na dziś żona nie ma szans w starciu z tym wyobrażeniem o Kochance, które mam w głowie
- pozwoliłem żeby to się rozwinęło

Tak to był i jest twój wybór co robisz ze swoim życiem. Sam to sobie  wymyślasz.
podobny temat http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=89929

101

Odp: krótka piłka

Snipes- jej zajebistosc opiera sie na 2 filarach.
1 zachwycie toba
2 pokazaniu siebie z dobrej strony
1+2= zlapales boga za nogi....

Gwarantuje ci, ze to rownanie dziala na wszystkich frajerow, a jesli ona ma dwie szare komorki, to o tym wie.
( tym bardziej, jesli jest doswiadczona z facetami)
Pytanie, czemu ona " wziela " frajera? I to z daleka?

Snipes- ty szukasz " zacieszu", adrenaliny, mocnych przezyc, uniesien i dowartosciowania- nie milosci.


PS wiesz ilu takich jak ty znam z portali?
Nie jestes oryginalny...
Albo " rzucilem rodzine dla super laski- jestem sam"
Albo " znalazlem mezatke i chcialem byc jej rycerzem, ale wrocila do meza"

Nooo, banal do wyrzygu....

Ja ciebie nie krytykuje, mnie toto loto, generalnie, tylko ostrzegam, ze mozesz poczuc sie ...hmmm zalosnie
A z bozyszcza do zalosnego facecika, to upadek z wysoka......

102

Odp: krótka piłka
snipes napisał/a:

- to że ona się nacieszy i mnie rzuci jest zdecydowanie mniej prawdopodobne, że ja się nacieszę i pociąg opadnie. Niestety to bardzo prawdopodobne, że jak ograniczenia znikną, Ona stanie się łatwo dostępna to moje zainteresowanie nią spadnie znacznie. Być może to przypadek, którym powinien zająć się psychiatra. Ale tak właśnie jest.


-


Haha
gość się ma za cudo świata ... egoisto.
Idż , pobaw się i wtedy się okaże kto kim straci zainteresowanie .

Ja się powtórzę -  jesteś dla niej trudniejszą zdobyczą bo się opierasz/ zona, rodzina/... dlatego jej zależy.
facetom się wydaje że to od nich zależy czy kobieta chce czy nie... i że to tylko wy potraficie "zagiąć parol" na trudną niedostępną laskę ...żeby pokazać jej i sobie jaki jestem macho.... zdobyć i porzucić...bo jest zabawa tylko wtedy gdy króliczek ucieka ..

Jesteś dla niej króliczkiem... i tylko króliczkiem.
I nie żadne wyrzuty sumienia Tobą kierują ... ale strach...bo czujesz że cos tu nie jest na serio ... że to zabawa .. i dlatego tak się motasz.

Postaw warunki Pani- Ty rzucasz rodzinę a ona przyjeżdża do Ciebie ... ale zaraz .. ona niczego Ci nie obiecała ??!!
Wyraźnie mówi że straty będziesz miał tylko Ty ... mówi że ona najwyżej złamane serce.
Chłopie obudź się !!!
ona pobawi się Tobą i zostawi.... bo ty łykasz jak młody gówniarz.. ehhhh

idź idź ... tylko daj znać jak poszło tongue

103 Ostatnio edytowany przez Dorula (2015-12-04 18:34:53)

Odp: krótka piłka

Bardzo przepraszam, z jakiego środowiska wywodzi się ów pan i ile ma lat,
że określa swoją panią jako ZAJEBISTĄ???
A może myśli, że taki gimnazjalny żargon odejmuje mu lat?
Żenada.

104

Odp: krótka piłka

Dorulo, też zwróciłam uwagę na to samo, co ty- rzeczywiście chłopiec w krótkich spodenkach- jak to się takich określa? Aha- już wiem piotruś pan.   To ci dopiero mężczyzna- ależ się ta kochanka zasadziła na cudo- katastrofa.
I ten tekst o chemii- jak dla mnie, to kabaret a nie facet.
Chłopie, wiesz jak z tobą jest? Pewnie masz jakieś 40 lat +,- i pod względem fizycznym oraz  intelektualnym rozwinąłeś się prawidłowo, jednak gdy twoi koledzy rozwijali się także pod innymi względami np. emocjonalnie, psychicznie i dzisiaj są dojrzałymi mężczyznami, ty w pewnym momencie swojego zycia, gdzieś na poziomie 8-mej klasy zatrzymałeś się w rozwoju emocjonalnym, psychicznym i dlatego dzisiaj wyglądasz, jak dorosły, a może nawet i podstarzały chłop, ale w środku pozostałeś chłopaczkiem- dlatego masz takie problemy. Nic do ciebie nie dociera i jesli chodzi o mnie, to ku twojej radości, ja kończę produkowanie się na twoim wątku, bo równie dobrze mogłabym wziąć kilo grochu i rzucać nim o ścianę, efekt miałabym identyczny- szkoda na ciebie czasu.
Życzę twojej żonie, byś zostawił ją i poszedł do kochanki. Prędzej czy później ty i tak wylądujesz na jakimś portalu randkowym i tam bedziesz szukał opiekunki na stare lata i mam dla ciebie dobrą nowinę- znajdziesz poczciwą kobitkę i to z palcem w dupie.
Ja idę z tego wątku- to przecież głupol- żenada.

105

Odp: krótka piłka
snipes napisał/a:

oldorando - zupełnie nie ten kierunek. ona jest po prostu zajebista. Nie typ laseczki na obcasach. Swoją atrakcyjność świetnie ukrywała przez długi czas. Tyle w temacie.

Snipe......żal mi Ciebie.
Naprawdę.
Straciłeś umiejętność trzezwej oceny sytuacji.
Jesteś w amoku.

Żadne logiczne argumenty do Ciebie nie docierają.
Żyjesz emocjami.

No to frun do tej niby znajomej pani te kilkaset kilometrów.
Do tej zajęcie tej łaski co to ja poznales przez te kilka spotkań.
Rozwala swoją rodzinę, daj żonie szansę żeby ktoś inny o niej powiedział ZAJEBISTA LASKA!
A możesz być pewny ze taki się znajdzie.
I w przeciwieństwie do Ciebie będzie miał rację.
I nie będzie to taka łaska jak Twoja - inny świat, nie na dłuższą metę,.
Da mu szczęście do końca życia, jeżeli tego nie sportowi tak jak Ty.


Twoje dzieci będą do niego mówiły tato i będą miały do tego prawo.

106 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-12-04 20:37:58)

Odp: krótka piłka

Wiecie co, abstrahując od tego, że to co autor wypisuje jest klasyczne i śmieszne (by nie powiedzieć ostrzej), to nie ma co ukrywać, że 99% facetów zakochuje się właśnie poprzez podziw i oznaki zakochania w SWOJĄ stronę.
Przecież to wiedza stara jak świat.


To dlatego tak banalnie prosto jest "wyrwać" faceta na portalu (zakładając, że wyglądamy trochę lepiej od quasimodo -choć tę postać uwielbiam smile), wystarczy wiedzieć co mówić, na spotkaniu trochę się kleić, i co jakiś czas dorzucić jaki jest wspaniały (ewentualnie jak bardzo zazdrościmy jego żonie/dziewczynie i że mamy nadzieję, że ona to docenia).
Serio.. wiele trzeba?

To jest tak banalne, że stanowi praktycznie zerowe wyzwanie - zwłaszcza jak facet nie do końca szczęśliwy w małżeństwie i w "sile wieku" (jak autor). To nawet "ofiarą" nie można nazwać, bo taki gość po prostu sam się poda na tacy, żeby coś przeżyć innego niż ze swoją "Starą".
Nuda, nuda, nuda.
Ale każdy taki gość myśli, że przeżywa historię na skalę precedensu i oczywiście "odkrywa świat".

To dlatego osobom, które nie są tak podatne na emocje (jak ja) tak cholernie trudno się zakochać, bo potrafię doskonale odróżnić zainteresowanie mną jako MNĄ od zainteresowania zbudowanego na emocjach, które można wywołać 'gierkami'. Większość tego w ogóle nie odróżnia.

107 Ostatnio edytowany przez Marajka (2015-12-04 21:35:56)

Odp: krótka piłka

Ja juz swoje napisalam, ale powtorze - Snipes, Ty nie umiesz kochac, nie wiesz co to jest milosc i dlatego nie wiesz, co Ci jest. Zdarza sie, wiele ludzi tak ma, bo nikt ich nie nauczyl nigdy kochac. Nauczyles sie tylko dostosowywac do spolecznych konwenansow - rodzina, dzieci, stabilizacja, ale pustki to nie zapelnia.
Nie zakochasz sie w zonie, bo Tobie wcale nie chodzi o milosc.
Jestes nalogowcem silnych wrazen chcesz, zeby kobieta wprowadzala Cie w stan jak na haju. Uzywasz kobiet do tego celu. To jest dla Ciebie surogat milosci. Bo milosci szuka kazdy, lub choc jej namiastki.
Tak, zauroczenie daje takie uczucie i nawet jest to zblizone do milosci, dlatego tak mocno trzyma.

Tak mi sie to skojarzylo, bo przypomnialam sobie dawne czasy, gdy i ja bylam taka uzywka.
Mnie kiedys powiedzial moj pewien byly partner, gdy bylam niezadowolona z przebiegu naszego zwiazku, poniewaz on mial w d... wszystko, co bylo codziennoscia, ze on czeka na te wspaniale momenty, ktore sie zdarzaja w naszym zwiazku. Czyli czekal zawsze na nowa dawke adrenaliny i testosteronu, ktora ja mialam mu aplikowac.
No coz, ja to zakonczylam, bo nie chcialam byc uzywka i nie uwazalam, ze moja rola jest dostarczac mu silnych wrazen, bo on mi ich tez nie dostarczal.

Moge przytoczyc z wlasnego doswiadczenia jeszcze inny przebieg takich historii, to byla nastepna po tym powyzszym:
Powtorke z rozrywki mialam z pozniejszym malzonkiem, ktoremu po pierwszych latach uniesien (tez bylam najpierw zajebista dupeczka, od ktorej nie mogl sie oderwac) tez zaczelo byc za szaro i znalazl sobie nowa zajebista dupeczke, od ktorej nie mogl sie oderwac, dokladnie jak Ty, a zaczal ta historie tez dokladnie jak Ty - ze nie wchodzi nic w rachube, bo on ma rodzine i male wtedy dzieci.
No coz, zajebista dupeczka nie miala jednak zamiaru tak latwo sie poddac, no i sprawa rozwinela sie dalej. Po kilku intensywnych miesiacach - wyprowadzil sie na moj nacisk do niej - intensywnosc zaczela opadac i ktoregos dnia zastalam go niespodziewanie z walizka znow u siebie, bo zaczal miec rozterki. Zafundowalam mu chyba za szybka terapie szokowa, wyrzucajac go do laski.
Poniewaz ja nie chcialam pana w domu, wiec wynajal wlasne mieszkanie. Po kilku tygodniach laska postarala sie o dzidziusia, pewnie zeby nie mial juz tych rozterek,  i to ostatecznie przypieczetowalo sprawe.
Ja bylam po poltora roku od wyjscia na jaw afery rozwiedziona, a oni w tym czasie przestali juz byc soba oczarowani. Nigdy nie zamieszkali razem, a koniec tego zwiazku przypadl mniej wiecej na czas mojego rozwodu, jakies niecale pol roku po tym, jak urodzilo sie nowe dziecko.
Tak szybko, jak ogien sie pojawil, tak szybko znow wygasl.

Ja dzis mowie, ze bylo to moje szczescie, bo pchnelo mnie to na tory, o jakich nigdy bym nawet nie marzyla.
Zaczelam sie zastanawiac, jaka jest moja rola w takich historiach i dlaczego na takich trafiam. Prosta sprawa, ja tez mylilam milosc z byciem na haju, tylko kosztowalo sporo zachodu i zyciowych perypetii, zeby do tego dojsc.
Oczywiscie bylo to po poczatkowych silnych bolach, ale bylo warto. Dzis to wiem i kazdego razu, jak mi ta historia wpadnie do glowy, dziekuje w duchu zajebistej dupeczce i mojemu eksowi, ze mi to zrobili. To nie zadna ironia. No moze dziekuje bardziej losowi, ze mi tak zycie urzadzil, ale oni byli wykonawcami. wink
Moj ex przezyl faze silnego sfrustrowania po niefajnym zakonczeniu z dupeczka i niestety odreagowal to na mnie - za to  nie jestem mu wdzieczna, ale dzieki temu chyba dzieci wyszly na tym lepiej, bo raczej nie dogadalibysmy sie co do wychowania.
Dzieciom mimo to chyba nie zaszkodzilo, wiedzie im sie swietnie.


Tak wiec ja nie chce wcale oceniac co jest dobre a co zle. W sumie wcale tego nie wiemy. Ja jestem dzis bardzo zadowolona z obrotu sprawy, choc wtedy uwazalam to za swoja tragedie.

Czasem widac nie da sie inaczej, moze i Ty musisz przez to przejsc.

Mysle sobie tylko, ze twoja zona, ktora zdaje sie byc wartosciowa kobieta, zasluzyla na szanse ulozenia sobie zycia zupelnie inaczej, bez Ciebie, miec calkiem nowa szanse na cos zupelnie innego, czego Ty prawdopodobnie nigdy nie bedziesz w stanie jej dac, a co moze ona dla siebie odkryje.
Ona nie powinna pelnic roli uzywki dla Ciebie (czyli stawac na glowie, zebys ty sie w niej zakochal na tyle, zeby dupeczka przestalabyc interesujaca). To bez sensu.

Wiec w sumie tez uwazam, ze byloby raczej lepiej, gdybys odszedl i robil swoje wlasne zyciowe doswiadczenia.
Wasze malzenstwo raczej juz spelnilo swoja role, macie dziecko, przezyliscie razem, co mieliscie przezyc. Dziecko nie bedzie nieszczesliwe, jesli Wy go takim nie zrobicie. Dzieci daja sobie swietnie rade takze z rozwodami, pod warunkiem, ze maja milosc rodzicow.
Najlepiej byloby, gdyby odbylo sie to bez wojen.

108 Ostatnio edytowany przez adiafora (2015-12-04 22:51:09)

Odp: krótka piłka

snipes, jestes zauroczony. Nowy obiekt pożądania zawsze wydaje się wyjątkowy smile A niemożność bycia razem tylko to wrażenie potęguje. Pewnie wydaje Ci się, że omija Cię miłość życia, jakże więc przejsć obojętnie, co? Wiem, że ciężko Ci sobie to wyobrazić, ale nawet najbardziej zajebista dupeczka powszednieje, gdy żyjesz z nią pod jednym dachem 24 godz na dobę. Czyli nie ma tej ekscytacji, która Ci spać nie daje. No bo ileż można jechać na emocjach?
Oczywiście bywa, że czasem mamy intuicję i tym razem okazuje się, że to był właściwy wybór, właściwa osoba i.. żyli długo i szczęśliwie. Ludzie też w końcu trafiają szóstkę w totka smile
Przemyśl sobie to wszystko. Żebyś nie budował zamku na piasku. Bo zostaniesz z niczym.

Zastanawiam się, co bym zrobiła, gdyby mi mąż takie cos odstawił. Chyba spakowałabym mu manatki i razem z nimi wysłała go kurierem do obiektu pożądania. Niechby sobie zobaczył, pomieszkał, pożył z tym cudem... To chyba najlepsza terapia odwykowa. Pewnie po pół albo najdalej roku, fajerwerki by się skończyly a on drapałby się po głowie, jak tu wrócić smile

109

Odp: krótka piłka

Dziewczyny, zauważcie że autor jest odpowiednikiem większości męskiej populacji. Pokażcie mi faceta, który nie skusi się na atrakcyjną, znającą swoją wartość kobietę? I fakt posiadania dzieci, żony itp. nie będzie mu w niczym przeszkadzał. Bądźcie realistkami. Kiedy rozejrzycie się wkoło siebie ale tak dokładniej to zobaczycie na czym większość małżeństw polega. Ludzie pobierają się z różnych powodów ale najrzadziej z prawdziwej miłości i wzajemnej fascynacji. Dlatego tak dużo jest podobnych przypadków do tego. Niestety przykre ale dlatego tak nim tąpnęło i atrakcyjność tej kobiety przesłoniła mu świat.
Pytasz o chemika? Proszę bardzo jestem i niestety ta chemia u Ciebie w związku z kochanką jest mieszanką wybuchową. Dlatego nie próbuj wymyślać, że niby chciałbyś zakochać się w żonie  na nowo, kiedy jeszcze czujesz dreszczyk emocji po spotkaniu z kochanką. Czym niby ta "stara żona" ma Cię zaskoczyć? Nie wytrzyma porównania z tamtą nie ma szans. Odpuść to małżeństwo, zamieszkaj sam, dbaj o dziecko i baw się dobrze z tamtą kobietą. Kto wie może uda Ci się stworzyć związek, który da Ci satysfakcję? Przynajmniej nie będziesz nikogo krzywdził.

110

Odp: krótka piłka

"Wiem, ze po okresach totalnego zniechęcenia w przeszłości bywały takie stinty, że znów miałem bzika na jej punkcie. Inna sprawa, że ona to systematycznie olewała.... nie potrafiła tego wykorzystać. Generalnie nie ma podejścia do mężczyzn. Stąd jest tak wierna."

Ty się po prostu czujesz gorszy od niej, i w sumie się nie dziwię na podstawie tego co tutaj piszesz. Nowa pani szybciutko nakarmiła Twoje ego. Teraz jesteś macho, bo nowa tak o Tobie myśli. Oczywiście szybciutko, po 5 minutach już wiedziała jaki Ty jesteś zajebisty. Patrz, jak się na Tobie poznała. Mądra kobieta z niej jest, no. Nie to co Twoja żona. Jest z Tobą 21 lat i nie docenia jaki to skarb ma obok siebie. Zazdrościć Ci można tych emocji płynących przez ocean od tamtej. Ty się tego nie pozbywaj, brnij w to w ciemno chłopie. Nie wiem skąd Twoje dylematy.

111 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-12-04 23:55:34)

Odp: krótka piłka

Wiem, ze po okresach totalnego zniechęcenia w przeszłości bywały takie stinty, że znów miałem bzika na jej punkcie. Inna sprawa, że ona to systematycznie olewała.... nie potrafiła tego wykorzystać. Generalnie nie ma podejścia do mężczyzn. Stąd jest tak wierna."

Tak, mnie to pogrubione tez bardzo się spodobało.

"Nie potrafiła wykorzystać" w sensie - zamiast po okresie kiedy to ona była olewana przez niego, lecieć na łeb na szyję z zachwytami i zdzierając z siebie ubrania z wdzięczności, że mąż ma "stinta" (?) i sobie o niej przypomniał, to kobita pewnie zdezorientowana nie wiedziała co mu odbiło albo podejrzewała, że ten zryw to wynik wyrzutów sumienia np.
A powinna była, jak kochanka, w 5 min. być gotowa i zapomnieć wszystko co było, zamieść po dywan i odgrywać z nim teatrzyk.

Jakim egoistą trzeba być by uważać, że wystarczy raz na kilka lat mieć "zryw" przypływu uczuć do żony, żeby ta miała się wywrócić z wdzięczności na lewą stronę i docenić te ochłapy uwagi, bo na co dzień lipa i "brak ognia", bo nie ma haju.

I tak, kochanka w 5 min. się poznała co to za cudo - mówię, KAŻDY niedorozwinięty emocjonalnie facet się na takie pierdy nabiera, bo on CHCE w to wierzyć, choć podświadomie może całkiem dobrze zdawać sobie sprawę, że jest zupełnie przeciętnym gościem. Haj polega na narkotyzowaniu się komplementami i przeglądaniu w zachwycie nad sobą w oczach drugiej osoby.

112

Odp: krótka piłka

Elle
a jak wygląda zakochiwanie się bez emocji?
tak na zimno?
kwestionariusz zgodności charakterów wypełniasz?

113 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2015-12-05 01:54:54)

Odp: krótka piłka

Kochanka :

snipes napisał/a:

Panna po 5 minutach powiedziała, że 20 lat temu zostałbym jej mężem.

szybka. Można nawet powiedzieć : otwarta.

snipes napisał/a:

Nawiasem mówiąc trochę ją już znam, byłem u niej kilka dni, poznałem jej rodzinę i znajomych. Trochę inny świat niż mój,. Ale jak mówię ta znajomosć nie ma papierów na małżeństwo.

Nawet już ją trochę znasz... dlatego teraz możesz z całą świadomością i przekonaniem powiedzieć :

snipes napisał/a:

ona jest po prostu zajebista. Nie typ laseczki na obcasach. Swoją atrakcyjność świetnie ukrywała przez długi czas. Tyle w temacie.

Wow. Co do będzie kiedy poznasz ją więcej niż trochę.
Strach się bać.

Na szczęście, jak piszesz, Wasza znajomość nie ma papierów na małżeństwo.

świetnie skrywała atrakcyjność...ale po 5 minutach Ci się oświadczyła.
taaak, taak, to możliwe.
Nie, tu nie ma sprzeczności.
Chyba..?

Żona :

snipes napisał/a:

Generalnie nie ma podejścia do mężczyzn. Stąd jest tak wierna.

a ponadto :

snipes napisał/a:

Pytałem przed chwilą żony - bo sporo rozmawiamy o dalszych scenariuszach. Jednak jakoś mnie kocha. Chce dla mnie jak najlepiej. Niedawno mówiła, że rozgląda się po ulicy za kobietami i rozkminia czy z którąś z nich byłoby mi dobrze, skoro z nią nie jestem w pełni szczęśliwy.
Żona przyznała, że wie, że od zawsze czegoś mi w niej brakowało. Jednak ona, choć obrączki nie nosi, nadal coś do mnie czuje. .

Wierna żona, ale obrączki nie nosi. Widocznie dlatego że nie ma "podejścia do mężczyzn" smile
Może jednak mężczyźni mają "podejście do niej", skoro wyszukuje Ci następczynię, żebyś nie był nieszczęśliwy...samotny ?
Tak Cię kocha, że aż szuka partnerki...

- po co się kobita ma zamartwiać ?
Pociesz ją.
Powiedz że już sobie znalazłeś.
Nie musi się już martwić o Ciebie.

cóż, nie ma to jak dobry przyjaciel:

snipes napisał/a:

I tak - jak mówił mi wczoraj mój przyjaciel - żeby się nie okazało, ze jestem taki do przodu a z tyłu mi zabraknie. Ja za rok, dwa strace wszystko a moja pani kochanka, po prostu wróci do swojego poukładanego, ale samotnego życia z bilansem w okolicy zera.

czy aby nie nie czegoś więcej niż Ty ?

a tak, z innej beczki :
- facet, ile Ty masz lat ?

Nie, żebym chciała dyskryminować z powodu wieku,
ale ciekawi mnie, czy jest jakaś granica wieku, poza którą nie można dostać "małpiego rozumu".

114 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-12-05 02:09:44)

Odp: krótka piłka
Xymena napisał/a:

Elle
a jak wygląda zakochiwanie się bez emocji?
tak na zimno?
kwestionariusz zgodności charakterów wypełniasz?

Nie bez emocji, tylko nie na "durnia", tzn. mnie nie wystarczy jak przystojny facet mi powie: "Ej, mała..wiesz co? Fajna jesteś. Normalnie bym się z Tobą ożenił. To wskakuj tatusiowi na kolanka." - a mniej więcej tak podryw autora przez Zajebista wyglądał.
I ja już wiadro muszę stawiać pod nogi, tak ze mnie cieknie.. A autor- analogicznie - musi se czapke na krocze nałożyć, bo wzwodem ściany odrapie.


Czyli wychodzi na to, że można się zakochać 'badając' najpierw czy ja się zakochuję w tym co ktoś o mnie i do mnie mówi, czy w żywej osobie, a nie mojej fantazji n/t ten osoby, bo skoro on tak mi kadzi, to ja chcę tego kadzenia jak najczęściej - to jak tu się nie zakochać?

115

Odp: krótka piłka

99% mężczyzn SIC proszę mnie nie obrażać !!

116

Odp: krótka piłka
Elle88 napisał/a:
Xymena napisał/a:

Elle
a jak wygląda zakochiwanie się bez emocji?
tak na zimno?
kwestionariusz zgodności charakterów wypełniasz?

Nie bez emocji, tylko nie na "durnia", tzn. mnie nie wystarczy jak przystojny facet mi powie: "Ej, mała..wiesz co? Fajna jesteś. Normalnie bym się z Tobą ożenił. To wskakuj tatusiowi na kolanka." - a mniej więcej tak podryw autora przez Zajebista wyglądał.
I ja już wiadro muszę stawiać pod nogi, tak ze mnie cieknie.. A autor- analogicznie - musi se czapke na krocze nałożyć, bo wzwodem ściany odrapie.


Czyli wychodzi na to, że można się zakochać 'badając' najpierw czy ja się zakochuję w tym co ktoś o mnie i do mnie mówi, czy w żywej osobie, a nie mojej fantazji n/t ten osoby, bo skoro on tak mi kadzi, to ja chcę tego kadzenia jak najczęściej - to jak tu się nie zakochać?

O dziwo...pierwszy raz na tym forum zgadzam sie z toba w kwestii zakochania...
I to jest to " wyrachowanie":
Patrzysz sobie, czy ta osoba jest:
- interesujaca
-pociagajaca
- rzetelna
- itd...I albo cie on zachwyca, albo nie.

" chemia" najczesciej jest zjawiskiem wywolanym dowartosciowaniem siebie,
( on mowi, to co chcesz uslyszec, pompuje ego, nadskakuje...)
Czyli- zakochanie w tym ze jestes podziwiana- w zasadzie, przez " kogos blizej nieokreslonego"

117

Odp: krótka piłka
Paweło napisał/a:

99% mężczyzn SIC proszę mnie nie obrażać !!

Pawelo- nie obrazaj sie...
To nawet nie tak ze durniow jest wiecej, ale na pewno sa bardziej widoczni...

118

Odp: krótka piłka

Czemu "o dziwo"?

Ja zawsze mówię, że są 2 rodzaje zakochania:

1. 'z dupy', czyli to które opisałaś: mam haj, bo ktoś o mnie dobrze mówi,a  ja się tym podniecam, bo poczucie wartości czerpię z zewnątrz, od innych - od tego uzależniam swoja atrakcyjność, nie ma nic więcej.

2. zakochanie pod wpływem świadomego wyboru, bo widzę REALNE płaszczyzny dopasowania (poza wyglądam -ta najbardziej powierzchowna, ofkors) Ale to żeby zobaczyć to potrzeba kontaktu na codzień przez dłuższy czas, a nie 1 000000 km od siebie i życie odtwarzaniem słów, które się na swój temat usłyszało i onanizowanie nimi i ewentualnie mmsami, w czasie oczekiwania na kolejne spotkanie raz na pół roku--> tak się zakochuja niedorozwoje i panowie z kryzysem wieku wink

119 Ostatnio edytowany przez horses (2015-12-05 10:50:40)

Odp: krótka piłka

Snipes,
wydaje mi się, że brakuje Ci pokory, uważasz zapewne, że to Ty rozdajesz karty.
Wszystko inne jest stałe- miłość żony, pewna niezależność i brak oczekiwań kochanki,
wszystko zależy od Ciebie.
A co jeśli żona się dowie i powie WYNOŚ SIĘ ?
A co jeśli kochanka, nawet kiedy będziesz chciał zakończyć, zacznie o Ciebie walczyć?
Bo wiesz, takie niezależne, samotne życie silnej kobiety
może w pewnym momencie być dla niej nie do zniesienia.
Takie szybkie wchodzenie w romans z żonatym, mimo, że on się wahał, taka wielka adoracja z jej strony,
niezależność i otwartość ....... mogą świadczyć zarówno o przebojowości, jak i o desperacji.

Ja nie znam odpowiedzi, nie wiem, co kieruje Twoją kochanką, ale uwazam, że robisz błąd nie biorąc pod uwagę różnych scenariuszy
i zakładając, że na obecną chwilę dalszy ciąg tej historii zależy jedynie od Ciebie.

120 Ostatnio edytowany przez Marajka (2015-12-05 14:23:30)

Odp: krótka piłka

No tak Snipes, jak niektorzy przedmowcy pisza - to co sie teraz na temat kochanki u Ciebie odbywa, rozgrywa sie przede wszystkim w Twojej glowie, bo przeciez nie macie bezposredniego kontaktu, a wiec nie jest zadnym realnym zwiazkiem.
Warto byloby, zebys zdal sobie z tego sprawe.

Wiec albo zbierz sie do kupy, wymow malzenstwo i zadbaj o wiecej realnego kontaktu z pania Zajebista, zeby skonfrontowac sie z rzeczywistoscia.
Albo naucz sie poslugiwac rozumem, wtedy mozesz cos z tym zrobic. Po prostu przestac obsesyjnie sie nia zajmowac w myslach, zamiast tego zajac sie intensywnie czyms innym, to jest ta recepta na "odkochanie" sie. No i w tym celu oczywiscie zerwac kontakt, ktory dalej podtrzymuje obsesje.

Kiedys czytalam historyjke o adepcie na mnicha, nie pamietam juz w jakim kierunku, ale nie to jest wazne.
Pytal swojego mistrza, co ten moze mu poradzic na jego goraca krew, ktora wzburza mu pewna dziewczyna, gdy on ja tylko widzi i chce wtedy wszystko rzucac, cala nauke i dotychczasowa droge i leciec do niej. A on ma przeciez praktykowac abstynencje.
Mistrz poradzil mu, za kazdym razem, gdy to sie dzieje, siadac z golym tylkiem na nagrzana skale - to odbywalo sie gdzies w tropikach - jako sposob na odwrocenie uwagi od problemu.
Uczen w ten sposob dosc szybko opanowal problem - bo chcial go opanowac.

To jest ten chemiczny sposob na odkochanie sie.
To tylko sprawa dyscypliny.
big_smile

121 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-12-05 14:29:49)

Odp: krótka piłka

Marajka, ale tu chodzi o to, że autor NIE CHCE. Wie, że może i że może powinien, ale nie chce odwracać uwagi od tych myśli, bo on się nimi 'sztacha' jak narkoman ścieżka kokainową.

On sobie co rano zapoda taką białą ścieżkę i jest ustawiony na resztę dnia. Pozytywnie ustawiony oczywiście wink


Pisał wcześniej, że platoniczną miłość już zaliczył, tylko wtedy rozum go powstrzymał pewnie (albo obiekt nie był tak "odważny"), a tu obiekt sam się pcha w ręce.

Facio popłynie, widać, że ma to wszystko w głowie już - teraz tylko myśli jak zrobić żeby mieć z tego tytułu jak najmniej kłopotów.
Ale paradoksalnie lepiej żeby popłynął do końca, bo z obecnym myśleniem jak sobie położy szlaban to i tak myślenia o kochance nie wyłączy i będzie żonę dalej oszukiwał. Jeśli zrezygnuje to nie dlatego, że coś zrozumiał, tylko mu się nie skalkulowało. Uczuć do żony brak, szacunku też, więc nie to go powstrzyma - jeśli cokolwiek. Po co udawać?
Niech idzie na całość, oby żona okazała się mniej wyrozumiała niż mu się wydaje.

122

Odp: krótka piłka

Hmmmmm....zona.....

Zona myslowo " jest w zwiazku"....( wyglada to tak, ze nie ma podejscia do facetow)
Ona po prostu na ten moment nie chce miec podejscia....

Ale z drugiej strony nie ma zbyt wielu zludzen, co do meza....
W mojej ocenie ona jest w stanie " zawoeszenia", patrzy sobie, jak sie to rozwinie, co maz zrobi/chce z tym zrobic....

Jesli zostanie sama, to( na moje oko- bo jej przeciez nie znam)
Pojdzie w tango- i albo szybko znajdzie sobie pocieszyciela
( malo to takich, ktorzy szukaja kobiety " domowej"?)
Albo pojdzie sie bawic facetami.....
To zalezy , ale raczej nie sadze, ze bedzie czekala z cycem na parapecie na powrot mezusia.....


Dlatego, jesli mezus pojdzie do zajebistej, to zwyczajnie moze nie miec gdzie wrocic.
To tylko jemu sie wydaje, ze ten powrot zawsze bedzie mozliwy, ze ona poczeka, przygarnie, ze z samotnosci wszystko wybaczy.
( wnosze to tylko z opisu autora, wiec moge sie mylic, ale tak to widze)

123

Odp: krótka piłka

Ale tu nie chodzi o to by go straszyć co żona zrobi a czego nie zrobi - i co, ma zostać przy niej ze strachu? Bez sensu, niech idzie.

Ja uważam, że to lepiej dla żony: "Baba z wozu, koniom lżej." wink
A po drugie, skoro małżeństwo nie ma dla niego wielkiej wartości ponad te czysto rozsądkowe to cóż ono jest warte? Przecież to jeden wielki teatrzyk.

124

Odp: krótka piłka

Bardzo dziękuję za wszystkie uczciwe komentarze, zwłaszcza marajce i adiaphorze. Mam materiał do przemyśleń.

Przy okazji gorąca prośba do elle o rozważenie zakończenia udziału w tym wątku. NIe dlatego, że trafiasz jak kulą w płot, może masz pecha, tylko dlatego, że kreując taką a nie inną definicję zakochania (typ urzędniczki, która założy urząd orzekający kto jest zakochany a kto nie?) budujesz wizerunek oziębłej z konieczności, zapomnianej przez płeć przeciwną jednostki, której nie pozostaje nic innego jak gnębienie innych. A tak przecież nie jest, prawda?

Opatrzności, jak dobrze, że w realu nie spotykam takich jednostek jak połowa pań z tego forum!

125 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-12-05 16:07:20)

Odp: krótka piłka

No tak, ty się zakochujesz wyjątkowo - żadne schematy cię nie dotyczą, hahahahah

Oj dziadku, ile dziadek ma lat, że taki naiwny?

Zastanawiaj się, ale ja i tak nie wróżę sukcesu temu małżeństwu skoro ty sie nad takimi oczywistościami musisz zastanawiać.
I też dziękuję, że pomimo, że nietrudno spotkać podobnie myślących facetów, to nie trafiłam "jak kulą w płot" i nie jestem w zgniłym związku z rozsądku z jednym z takich właśnie niedoadorowanych pańciów smile

126

Odp: krótka piłka
Elle88 napisał/a:

Ale tu nie chodzi o to by go straszyć co żona zrobi a czego nie zrobi - i co, ma zostać przy niej ze strachu? Bez sensu, niech idzie.

Ja uważam, że to lepiej dla żony: "Baba z wozu, koniom lżej." wink
A po drugie, skoro małżeństwo nie ma dla niego wielkiej wartości ponad te czysto rozsądkowe to cóż ono jest warte? Przecież to jeden wielki teatrzyk.

Absolutnie- tez uwazam, ze powinien z zona sie rozstac- dla dobra obojga....

Zwracam sie do autora, i jemu radze, bo to jego watek. I tyle...
On tu wyszedl z problemem, wiec mowie jemu- jak to widze.

127

Odp: krótka piłka

Oldo, przecież napisał, że "musi sprawę przemyśleć" -czytaj: czy mu się to będzie opłacało.
Żona wprawdzie stara (znana) i nudna, ale co jak z ta nowa mamy racje? Przecież głupi nie jest wink "głupi"  w sensie potrafi liczyć starty po swojej stronie.

Pewnie pociągnie 2 sroki za ogon i zobaczy na ile 'zajebista' będzie zdeterminowana - w międzyczasie żonie jakiś standardowy kit pociśnie, że "warto próbować" itp.

128

Odp: krótka piłka
snipes napisał/a:

Opatrzności, jak dobrze, że w realu nie spotykam takich jednostek jak połowa pań z tego forum!

I ja też się z tego właśnie cieszę. Bo serio mało znam takich roszczeniowych,  wyemancypowanych i zjadliwych idealistek,  większość koleżanek to rodzinne, ciepłe, choć potrafiące tupnac nogą kobietki. Chyba że to tylko poza na użytek forum.
Ale w Twoim przypadku życzę chyba przemiany żony na właśnie taką bliższą tym tutaj. Bo z tym "pieprzem " może potrafiłbys ją docenić i postarać się o przetrwanie Waszej rodziny.
Mnie też się kiedyś wydawało,  że "trawa za płotem jest bardziej zielona", okazało się,  że to bzdura. Na szczęście dostałam drugą szansę i jestem pewna, że nawet niedoskonały,  młodo zawarty związek po latach docierania,  poznawania siebie wzajemnie i pogodzenia się z minusami jest o niebo lepszy i szczęśliwszy od nowej, może i ekscytujacej, ale i mocno niepewnej znajomosci. Może jest i tak, że aby to zrozumieć i docenić,  trzeba spróbować i się sparzyć. Jeśli nie potrafisz inaczej, to jak dziewczyny,  też radziłabym Ci uczciwość wobec żony. Przyznaj się i puść ją wolno, daj jej szansę na miłość.

129

Odp: krótka piłka

Snipes- a myslisz, ze nie spotykasz????

Ja mysle, ze ta twoja zajebista jest nie mniej cyniczna...

Przeciez wiele z pan tutaj ma takie " podrywy" za soba....
Tylko tu mowia, co mysla, a przydupasowi- nie.....

130

Odp: krótka piłka
oldorando napisał/a:

Snipes- a myslisz, ze nie spotykasz????

Ja mysle, ze ta twoja zajebista jest nie mniej cyniczna...

Przeciez wiele z pan tutaj ma takie " podrywy" za soba....
Tylko tu mowia, co mysla, a przydupasowi- nie.....

Ha, ha

Dokładnie. Takim spragnionym misiom można taki makaron nawinąć na uszy, a oni bez podejrzeń łykną wszystko.
Ale tu trzeba wziąć pod uwagę, że autor już nie pierwszej świeżości, 'zajebista' tym bardziej - więc ona łapie faceta po prostu: zajęty nie zajęty, młodsza już nie będzie. Ostatnie podrygi.

Posty [ 66 do 130 z 202 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026