Ja juz swoje napisalam, ale powtorze - Snipes, Ty nie umiesz kochac, nie wiesz co to jest milosc i dlatego nie wiesz, co Ci jest. Zdarza sie, wiele ludzi tak ma, bo nikt ich nie nauczyl nigdy kochac. Nauczyles sie tylko dostosowywac do spolecznych konwenansow - rodzina, dzieci, stabilizacja, ale pustki to nie zapelnia.
Nie zakochasz sie w zonie, bo Tobie wcale nie chodzi o milosc.
Jestes nalogowcem silnych wrazen chcesz, zeby kobieta wprowadzala Cie w stan jak na haju. Uzywasz kobiet do tego celu. To jest dla Ciebie surogat milosci. Bo milosci szuka kazdy, lub choc jej namiastki.
Tak, zauroczenie daje takie uczucie i nawet jest to zblizone do milosci, dlatego tak mocno trzyma.
Tak mi sie to skojarzylo, bo przypomnialam sobie dawne czasy, gdy i ja bylam taka uzywka.
Mnie kiedys powiedzial moj pewien byly partner, gdy bylam niezadowolona z przebiegu naszego zwiazku, poniewaz on mial w d... wszystko, co bylo codziennoscia, ze on czeka na te wspaniale momenty, ktore sie zdarzaja w naszym zwiazku. Czyli czekal zawsze na nowa dawke adrenaliny i testosteronu, ktora ja mialam mu aplikowac.
No coz, ja to zakonczylam, bo nie chcialam byc uzywka i nie uwazalam, ze moja rola jest dostarczac mu silnych wrazen, bo on mi ich tez nie dostarczal.
Moge przytoczyc z wlasnego doswiadczenia jeszcze inny przebieg takich historii, to byla nastepna po tym powyzszym:
Powtorke z rozrywki mialam z pozniejszym malzonkiem, ktoremu po pierwszych latach uniesien (tez bylam najpierw zajebista dupeczka, od ktorej nie mogl sie oderwac) tez zaczelo byc za szaro i znalazl sobie nowa zajebista dupeczke, od ktorej nie mogl sie oderwac, dokladnie jak Ty, a zaczal ta historie tez dokladnie jak Ty - ze nie wchodzi nic w rachube, bo on ma rodzine i male wtedy dzieci.
No coz, zajebista dupeczka nie miala jednak zamiaru tak latwo sie poddac, no i sprawa rozwinela sie dalej. Po kilku intensywnych miesiacach - wyprowadzil sie na moj nacisk do niej - intensywnosc zaczela opadac i ktoregos dnia zastalam go niespodziewanie z walizka znow u siebie, bo zaczal miec rozterki. Zafundowalam mu chyba za szybka terapie szokowa, wyrzucajac go do laski.
Poniewaz ja nie chcialam pana w domu, wiec wynajal wlasne mieszkanie. Po kilku tygodniach laska postarala sie o dzidziusia, pewnie zeby nie mial juz tych rozterek, i to ostatecznie przypieczetowalo sprawe.
Ja bylam po poltora roku od wyjscia na jaw afery rozwiedziona, a oni w tym czasie przestali juz byc soba oczarowani. Nigdy nie zamieszkali razem, a koniec tego zwiazku przypadl mniej wiecej na czas mojego rozwodu, jakies niecale pol roku po tym, jak urodzilo sie nowe dziecko.
Tak szybko, jak ogien sie pojawil, tak szybko znow wygasl.
Ja dzis mowie, ze bylo to moje szczescie, bo pchnelo mnie to na tory, o jakich nigdy bym nawet nie marzyla.
Zaczelam sie zastanawiac, jaka jest moja rola w takich historiach i dlaczego na takich trafiam. Prosta sprawa, ja tez mylilam milosc z byciem na haju, tylko kosztowalo sporo zachodu i zyciowych perypetii, zeby do tego dojsc.
Oczywiscie bylo to po poczatkowych silnych bolach, ale bylo warto. Dzis to wiem i kazdego razu, jak mi ta historia wpadnie do glowy, dziekuje w duchu zajebistej dupeczce i mojemu eksowi, ze mi to zrobili. To nie zadna ironia. No moze dziekuje bardziej losowi, ze mi tak zycie urzadzil, ale oni byli wykonawcami. 
Moj ex przezyl faze silnego sfrustrowania po niefajnym zakonczeniu z dupeczka i niestety odreagowal to na mnie - za to nie jestem mu wdzieczna, ale dzieki temu chyba dzieci wyszly na tym lepiej, bo raczej nie dogadalibysmy sie co do wychowania.
Dzieciom mimo to chyba nie zaszkodzilo, wiedzie im sie swietnie.
Tak wiec ja nie chce wcale oceniac co jest dobre a co zle. W sumie wcale tego nie wiemy. Ja jestem dzis bardzo zadowolona z obrotu sprawy, choc wtedy uwazalam to za swoja tragedie.
Czasem widac nie da sie inaczej, moze i Ty musisz przez to przejsc.
Mysle sobie tylko, ze twoja zona, ktora zdaje sie byc wartosciowa kobieta, zasluzyla na szanse ulozenia sobie zycia zupelnie inaczej, bez Ciebie, miec calkiem nowa szanse na cos zupelnie innego, czego Ty prawdopodobnie nigdy nie bedziesz w stanie jej dac, a co moze ona dla siebie odkryje.
Ona nie powinna pelnic roli uzywki dla Ciebie (czyli stawac na glowie, zebys ty sie w niej zakochal na tyle, zeby dupeczka przestalabyc interesujaca). To bez sensu.
Wiec w sumie tez uwazam, ze byloby raczej lepiej, gdybys odszedl i robil swoje wlasne zyciowe doswiadczenia.
Wasze malzenstwo raczej juz spelnilo swoja role, macie dziecko, przezyliscie razem, co mieliscie przezyc. Dziecko nie bedzie nieszczesliwe, jesli Wy go takim nie zrobicie. Dzieci daja sobie swietnie rade takze z rozwodami, pod warunkiem, ze maja milosc rodzicow.
Najlepiej byloby, gdyby odbylo sie to bez wojen.