Lekarz nie jest lekarzem publicznym 
Jest to JEGO gabinet i ma prawo decydowac.
Kto powiedzial ze to PUBLICZNY podmiot? Nikt. To gabinet prywatny. Co wiwcej - jestem zwykle obslugiwana PRZED 8 rano czyli zanim zaczynaja prace. A ze ludzie lubia gadac, to mi to wisi. Place za to. Znaczy moj ojciec placi i nie mam na mysli skladek tylko ogolny "pakiet" za moje badania i leczenie w tym gabinecie. Specjalnie jezdze 25 kilometrow zeby wlasnie u pana doktora sie leczyc w rodzinnej miejscowosci, bo zawsze poswieca mi wiele uwagi i nie olewa moich dolegliwosci. Sam mowi - o mlodych ludzi trzeba dbac bo maja cale zycie przed soba. Wie cos o tym, bo ma 3 synow, swietnie wyksztalconych zreszta. Takich ludzi jak on niestety coraz rzadziej sie spotyka - wyksztalcenie jest dla niego najwyzsza wartoscia w zyciu. I docenia mlodych ludzi. Za to go lubie. I lubi to ze jestem przemadrzala 
Gojka - tak, to jest zalezne od czasu czekania, im dluzej czekam tym wiecej razy zejde. W poczekalni. Naprawde, super oplacalne czasowo zeby pielegniarki zamiast pobierac krew beda mnie cucic.
Wybacz, nie Ty bedziesz dyktowac mojemu lekarzowi co ma robic we wlasnym gabinecie.
Uwazaj madralo ze mnie ktos pogoni
Przyjdzie pan doktor nauk medycznych - wlasciciel spolki cywilnej w formie NZOZ i powie "chodz kochanie" (zna mnie od 5latka) i akurat mnie ktos pogoni. Juuuuz to widze. Natychmiastowo ludzie zamykaja mordki nawet jak pielegniarka to powie, a co dopiero jakby on wyszedl
albo jego zona - uwielbiam ja, niezle jedzie ludzi nieinteligentnych.
PS daruj sobie pseudo-wychowawczy ton
widac ze nauczycielka
PS nie, prosba nie byla idiotyczna. Slowem: informatyk ma obowiazek przyjsc naprawic projektor w czasie konferencji. Jesli nie da sie naprawic - ruszyc zad i przyjsc. Przestalam byc mila, to sie podniosl. Jak widac "zadzwonie do kierownika katedry" zawsze dziala. I tak, to byl jego obowiazek. Kierownika katedry pytalam.