O sprawie w domu seniora pisało sporo mediów, głownie tych mniejszych, ale tez Fakt na przykład.
Pensjonariusze zmarli po podaniu pierwszej dawki szczepionki, która odpornośc podnosi nie za bardzo jeszcze, a uwidacznia się po 2 tygodniach, skok jest po drugiej dawce.
Tymczasem pensjonariuszy zaszczepiono 19 stycznia, a juz 2 i 3 lutego były pierwsze zgony, tzn że zakażenie miało miejsce wcześniej. Sam wirus ma okres inkubacji do 14 dni więc niewykluczone że do zakażenia doszło przy okazji podawania szczepionki (albo i nie - nie wiemy), ale w tym przypadku to nie kwestia szczepionki tylko personelu.
Ale tak przy okazji jak to było, "fałszywa pandemia"? Taka książkę ktoś napisał nawet.
261 2021-02-11 21:11:50 Ostatnio edytowany przez Czarna Kotka (2021-02-11 21:15:23)
Snake Ciebie najwyraźniej wyjaśnienia przyczyn wszelkich mało gnębią;) i to w wielu wątkach.
Jak coś jest nie po Twojej linii dowodzenia z góry założonych tez. to wykręcasz kota ogonem i zmieniasz temat , Tak że Pa! ![]()
263 2021-02-11 22:44:06 Ostatnio edytowany przez Snake (2021-02-11 23:01:02)
Snake Ciebie najwyraźniej wyjaśnienia przyczyn wszelkich mało gnębią;) i to w wielu wątkach.
Jak coś jest nie po Twojej linii dowodzenia z góry założonych tez. to wykręcasz kota ogonem i zmieniasz temat , Tak że Pa!
Ale jakie wyjaśnienia? Temat dotyczy wolności słowa i mnie w tym temacie nie interesuje na co zmarły te osoby. Interesuje mnie, że dla głównych mediów śmierć 1/4 staruszków zamieszkujących dom opieki w tydzień, to nie jest news! O właśnie grając spoglądałem jednym okiem na TVN24, które zostawiła mi żona. Top temat - wspominkowy przegląd walki telewizji z podłym reżimem. Aż się wzruszyłem...
Jak ktoś ogląda Dzikiego Trenera, to polecam świeży odcinek w temacie wolnych mediów. Jak ktoś czyta Ziemkiewicza, to też polecam świeże wpisy na ten temat. Można nie lubić ale warto się zastanowić. Te wolne media na Węgrzech ktoś przecież sprzedał? Bo to jakby biznes jest? A wiecie, że taki TVN też można kupić za "dulary"? Naprawdę! To jest zwykła operacja biznesowa. Jak prezes uzna, że warto, to kupi. To znaczy my wszyscy Polacy kupimy
Wyznawców teorii o wolnych mediach nie chciałbym martwić ale TVN-owi kończy się koncesja. Jej przedłużenie nie jest z automatu. Może dostaną, a może nie... A po co komu stacja telewizyjna bez koncesji? A w tym TVN ostatnio coś mocno redukują personel. Dyrektorzy odchodzą, pośledni personel wylatuje. Że o starej, dobrej Agorze nie wspomnę. Tam to zwolnienia grupowe lecą już chyba 2-3 rok. Było fajnie jak swoi rządzili, to reklamy spółek skarbu państwa leciały aż miło no ale się skończyło i trza redukować...
Tak w ogóle Elu z mediów lokalnych polecam Głos Zabrza i Rudy Śląskiej. Zdaje się, że tylko tam przeczytasz o śmierci profesora Pardeli, któremu 40 minut po podaniu szczepionki na koronawirusa nagle pogorszył się stan zdrowia i chłop już z tego nie wyszedł. Na szczęście rodzina i znajomi mogli o tym przeczytać i to jest najważniejsze w szczytnej misji mediów względem społeczeńśtwa!
Snake-nie systematyki, a prawdy
Snake-nie systematyki, a prawdy
A że nakłamali smutni panowie w sandałach, bo zając nie ma żwacza, a wygląd kopyta wielbłąda im się nie podobał? Nie wiem o co chodzi z pająkiem, jedli pająki?
Cytat z Jacka Dehnela:
"Dziś, kiedy przez polski internet przetacza się histeria, że czarna aktorka, Jodie Turner-Smith, gra elfkę w spinoffie "Wiedźmina" oraz królową Annę Boleyn, przypomnijmy ważniejsze inby z dziejów polskiej kinematografii i teatru.
1966 – obchody Tysiąclecia przyćmione paleniem komitetów partyjnych, albowiem społeczeństwo nie zgadza się, żeby rolę Egipcjanina Ramzesa II grał nie dumny syn Afryki, tylko jakiś tam Polak, Zelnik. Napięcie społeczne rośnie tym bardziej, że w 1968 roku protesty dotyczą jeszcze obsadzenia białego Polaka, niejakiego Olbrychskiego, w roli krymskiego Tatara, Azji Tuhajbejowicza. W sumie po dwóch latach doprowadza to do upadku rządu Gomułki.
1972 – pierwszy poważniejszy kryzys ekipy Gierka, kiedy Wajda obsadza białoskórego Pszoniaka w roli śniadego mieszkańca Judei, Jehoszuy z Nazaretu w „Piłat i inni”. Cenzura zatrzymuje film na półkach w obawie przed zamieszkami.
Rok 1980 i 1981 – ludność masowo protestuje przeciwko obsadzeniu bladej blondynki Aleksandry Śląskiej w roli ognistej czarnowłosej Włoszki z Południa, Bony Sforzy. W odpowiedzi na zamieszki rząd wprowadza stan wojenny.
1984 Teatr Telewizji wystawia „Otella”, gdzie Maura w służbie Wenecjan gra niegdysiejszy podrabiany Tatar, Daniel Olbrychski. Wojna na ulicach, wkracza ZOMO.
1999 – nienauczony przykrym doświadczeniem z przeszłości, Hoffman obsadza po raz kolejny w roli Tatara – Olbrychskiego i dokłada do tego Ferencego w roli tatarskiego chana. Społeczeństwo Warszawy pisze „tylko świnie siedzą w kinie” i bojkotuje projekcje.
2001 – kiedy Jerzy Kawalerowicz zatrudnia białych Polaków w roli ludów z basenu Morza Śródziemnego, czyli Rzymian i Żydów, oburzony etniczną niezgodnością naród pali mu dekoracje do filmu i wszystko trzeba przykrywać plastikowym sztucznym bluszczem."
267 2021-02-15 19:50:00 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-02-15 20:12:53)
po pierwsze w tamtych czasach dotarcie do egipskiego aktora który mógłbyu zagrać Ramzesa to olbrzymie koszty i wręcz zatrzymałoby niejeden film.
Co innego równość dostępu różnych aktorów do ról a co innego obsadzanie ludzi i wątków na siłę z nakazu odgórnego- głupota będąca zafałszowaniem historii często.
Były czasy gdy w rolach kobiet w teatrach obsadzano mężczyzn bo z różnych powodów nie było aktorek.
to była KONIECZNOSC
idąc za tą myślą niedługo z Dorociskim zagra Karolak w kiecce jako wybranka, by była równość.
Ciekawe że oskara zdobył Parasite i nie widzę tam żadnych Europejczyków i nie wydaje mi się do dziwne że dom Azjatom prowadzi Azjatka ![]()
niedługo też w imię równości powstaną filmy gdzie faceci rodzą ![]()
Że tak powiem stop bzdurom -bo coraz większe są i QUO VaDIS kinematografio???
I o ile jestem w stanie zaakceptować np film o korporacji gdzie jest wytyczna producenta że mają być osoby róznych płci i ras bo to jakoiś tam kształtuje obraz społeczny to gdyuby miał powstać film oparty na faktach, o historii jakiejś korpo takie wytyczne nie będą miały sensu- bo zafałszują obraz sytuacji.
tak samo jak nie zrobimy ekranizacji "Marty" Orzeszkowej gdzie zagra jakiś Marcin co nie moze dostać pracy i jedyna opcja zostać utrzymankiem.
Mogłabym tak wymieniać jeszcze wiele ale chyba już rozumiesz co mam na myśli..
W sumie w ramach jakiegoś pastiszu i prowakacji Tarantino mógłby w Django obsadzić Leonardo w roli prześladowanego niewolnika a Hally Berry albo jąś inną czarnoskórą aktorkę w roli znęcającego się nad nim świra.. Tylko by się zaczeły pomówienia, że branżę zmienia.. ![]()
I w ogóle jak można tak pluć na pracę charakteryzatorów w tych filmach co wymieniasz? Olbrychski był w sumie wystarczająco dziki dla mnie jako Azja..
268 2021-02-15 20:26:18 Ostatnio edytowany przez szakisz (2021-02-15 20:35:20)
Poprawność polityczna za wszelką cenę to zło. W najnowszej części "Morderstwa w Orient Expressie dr Arbuthnota gra murzyn. Pomijając już to, że sama Agatha Christie nie była przychylna innym narodowościom, to na pewno w XIX wieku murzyn został oficerem wojsk Jej Królewskiej Mości xD Oczywiście przy okazji zamieniono całe jego origin story, tj. pochodzenie, historię, a nawet zawód tak by wszystko było odpowiednio "nowoczesne".
Cytat z Jacka Dehnela:
"Dziś, kiedy przez polski internet przetacza się histeria, że czarna aktorka, Jodie Turner-Smith, gra elfkę w spinoffie "Wiedźmina" oraz królową Annę Boleyn, przypomnijmy ważniejsze inby z dziejów polskiej kinematografii i teatru.
1966 – obchody Tysiąclecia przyćmione paleniem komitetów partyjnych, albowiem społeczeństwo nie zgadza się, żeby rolę Egipcjanina Ramzesa II grał nie dumny syn Afryki, tylko jakiś tam Polak, Zelnik. Napięcie społeczne rośnie tym bardziej, że w 1968 roku protesty dotyczą jeszcze obsadzenia białego Polaka, niejakiego Olbrychskiego, w roli krymskiego Tatara, Azji Tuhajbejowicza. W sumie po dwóch latach doprowadza to do upadku rządu Gomułki.
1972 – pierwszy poważniejszy kryzys ekipy Gierka, kiedy Wajda obsadza białoskórego Pszoniaka w roli śniadego mieszkańca Judei, Jehoszuy z Nazaretu w „Piłat i inni”. Cenzura zatrzymuje film na półkach w obawie przed zamieszkami.
Rok 1980 i 1981 – ludność masowo protestuje przeciwko obsadzeniu bladej blondynki Aleksandry Śląskiej w roli ognistej czarnowłosej Włoszki z Południa, Bony Sforzy. W odpowiedzi na zamieszki rząd wprowadza stan wojenny.
1984 Teatr Telewizji wystawia „Otella”, gdzie Maura w służbie Wenecjan gra niegdysiejszy podrabiany Tatar, Daniel Olbrychski. Wojna na ulicach, wkracza ZOMO.
1999 – nienauczony przykrym doświadczeniem z przeszłości, Hoffman obsadza po raz kolejny w roli Tatara – Olbrychskiego i dokłada do tego Ferencego w roli tatarskiego chana. Społeczeństwo Warszawy pisze „tylko świnie siedzą w kinie” i bojkotuje projekcje.
2001 – kiedy Jerzy Kawalerowicz zatrudnia białych Polaków w roli ludów z basenu Morza Śródziemnego, czyli Rzymian i Żydów, oburzony etniczną niezgodnością naród pali mu dekoracje do filmu i wszystko trzeba przykrywać plastikowym sztucznym bluszczem."
Już rozumiem Kotko czemu tak często się nie rozumiemy. Ty po prostu za dużo czytasz idiotów i nieuków. Co do Wiedźmina nie będę się wypowiadał, bo choć znam dzieła Sapkowskiego na wylot i nie pamiętam tam jakiegokolwiek czarnoskórego, a tym bardziej elfa ale kto w końcu widział kiedyś elfa?
Co do reszty:
1. Nie będę wrzucał obrazków, bo tu nie małpie towarzystwo. Zakładam pewien poziom obycia w kulturze i wiedzy powszechnej. Zelnik i Brylska w Faraonie wyglądają jak... egipska arystokracja sprzed kilku tysięcy lat. Może pan Dehnel wyobraża sobie, że faraonowie jak i jego poddani wyglądali jak dzisiejsi mieszkańcy Egiptu, jego sprawa, niech się błaźni. Zaraz do tego wrócę. Niemniej dzisiejsi dumni, biali Europejczycy i ich biali potomkowie z USA ganiając po pustyniach potomków nomadów za wystarczający akt upodobnienia do miejscowych na wypadek porażki i konieczności wmieszania się w tłum po cywilnemu, uważali złapanie opalenizny od tutejszego słońca i zapuszczenie zarostu. W ten sposób dumny, biały ale cokolwiek ogorzały i zarośnięty wojownik po zrzuceniu munduru mógł śmiało wmieszać się w tłum mieszkańców ha, ha Afryki. Jak widać jest to wiedza niedostępna dla wielu idiotów i nieuków. Teraz wracając do faraonów. Nie, nie byli oni Arabami. Jakby pan Dehnel coś ogarniał z historii, to by wiedział, że ci opanowali ziemie faraonów jakieś dwa tysiące lat po akcji filmu Faraon. Ten zaś jak twierdzi coś jakby nauka bardziej przypominał dzisiejszych mieszkańców białej Europy niż śniadej Afryki.
2. Ja poproszę o zestaw cech wyglądu odróżniających krymskiego Tatara od Lipki, Kozaka, Polaka, Litwina tudzież Daniela Olbrychskiego ![]()
3. Ha, ha przecież Pszoniak to wykapany starozakonny, niemalże obsadzany "po warunkach" ![]()
4. No może Śląska nie jest tak piękna jak Sophie Loren, choć to kwestia gustu ale tylko dla idioty równie daleko jej do Włoszki jak Jodie Turner do Anny Boleyn.
5. Patrz 1 i 2.
6. Patrz 1 i 2.
7. Patrz 1 i 2.
Droga Czarna Kotko, zmień autorytety. Z idiotami i nieukami nie ma co się zadawać. Za czasów Anny Boleyn pani Jodie Turner mogła być co najwyżej drogą niewolnicą zabawką przywiezioną ku uciesze dworu króla brytyjskiego. No ale skoro już na dworze carycy Katarzyny II biegają czarnoskórzy bojarzy, to tylko się śmiać. Właśnie to robią ludzie wrzucając propozycje aktorskie dla wielkich, kasowych, białych aktorów. Jakieś biografie Martina Luthera Kinga czy Nelsona Mandeli. W rolach głónych rzecz jasna i chyba głupi nie wierzy, że aktorsko by nie podołali. Wiem! Naszych chłopaków z Młodzieży Wszechpolskiej obsadzić jako statystów grających Czarne Pantery!
270 2021-02-17 00:47:06 Ostatnio edytowany przez Bill.Garret (2021-02-17 00:48:16)
Cytat z Jacka Dehnela:
"Dziś, kiedy przez polski internet przetacza się histeria, że czarna aktorka, Jodie Turner-Smith, gra elfkę w spinoffie "Wiedźmina" oraz królową Annę Boleyn, przypomnijmy ważniejsze inby z dziejów polskiej kinematografii i teatru.
1966 – obchody Tysiąclecia przyćmione paleniem komitetów partyjnych, albowiem społeczeństwo nie zgadza się, żeby rolę Egipcjanina Ramzesa II grał nie dumny syn Afryki, tylko jakiś tam Polak, Zelnik. Napięcie społeczne rośnie tym bardziej, że w 1968 roku protesty dotyczą jeszcze obsadzenia białego Polaka, niejakiego Olbrychskiego, w roli krymskiego Tatara, Azji Tuhajbejowicza. W sumie po dwóch latach doprowadza to do upadku rządu Gomułki.
1972 – pierwszy poważniejszy kryzys ekipy Gierka, kiedy Wajda obsadza białoskórego Pszoniaka w roli śniadego mieszkańca Judei, Jehoszuy z Nazaretu w „Piłat i inni”. Cenzura zatrzymuje film na półkach w obawie przed zamieszkami.
Rok 1980 i 1981 – ludność masowo protestuje przeciwko obsadzeniu bladej blondynki Aleksandry Śląskiej w roli ognistej czarnowłosej Włoszki z Południa, Bony Sforzy. W odpowiedzi na zamieszki rząd wprowadza stan wojenny.
1984 Teatr Telewizji wystawia „Otella”, gdzie Maura w służbie Wenecjan gra niegdysiejszy podrabiany Tatar, Daniel Olbrychski. Wojna na ulicach, wkracza ZOMO.
1999 – nienauczony przykrym doświadczeniem z przeszłości, Hoffman obsadza po raz kolejny w roli Tatara – Olbrychskiego i dokłada do tego Ferencego w roli tatarskiego chana. Społeczeństwo Warszawy pisze „tylko świnie siedzą w kinie” i bojkotuje projekcje.
2001 – kiedy Jerzy Kawalerowicz zatrudnia białych Polaków w roli ludów z basenu Morza Śródziemnego, czyli Rzymian i Żydów, oburzony etniczną niezgodnością naród pali mu dekoracje do filmu i wszystko trzeba przykrywać plastikowym sztucznym bluszczem."
Były takie czasy, w których aktorzy nakładali maski na twarz i mogli grać choćby niemowlaka.
Widzowie nie rozpraszali się ocena urody ale skupiali na roli i grze aktora.
Może należałoby wrócić się parę tysięcy lat wstecz ?
Wtedy kobiety grałyby role męskie, mężczyźni kobiece, czerwoni role żółtych i nikogo by nie dziwiło to, że wikingów grają Masajowie.
Mnie natomiast dziwi , obecnie, serial puszczany na Netflixie którego akcja dzieje w wiktoriańskiej Anglii a na salonach brylują murzynki, biały szlachcic gra schwarz charakter poskramiany w pojedynku przez Mulata.
I niestety , murzynki grają murzynki, białe grają białe, a Mulat gra Mulata.
Niemowlaki tez są grane przez niemowlaki ![]()
Nuda.
Gdyby tak chociaż białe kobiety zagrały murzynki ....
Snake
czyli twierdzisz ze pod wpływem Linneusza wielbłąd rozszczepił sobie kopyto, a właściwie wyhodował czwarty (anatomicznie) palec i druga puszkę kopytowa? Zaiste, moc słowa pisanego jest wielka.
Pająk -w. Biblii ma sześc nóg- wiec wyrosły im dwie nogi. Fakt, luter przebrzydły, pewnie celowo to zrobił.
Przemyślałam wielbłąda. Moze biblijny wcale nie miał palca trzeciego, jak koń. Tylko np. pierwszy? A potem pod wpływem systematyki zlikwidował pierwszy, a wyhodował trzeci i czwarty? Kto wierzy w biblijne bajki (w tym o ilości kopyt wielbłąda czy nóg u pająka) uwierzy tez i w to.
Z tym ze rzymskie wielbłądy nie dały się propagandzie biblijnej - były okuwane tak jak bydło, podkowa "z wąsem".Moze Rzymianie tez lutry?
Femme, Ty szukasz potwierdzenia swoich tez o nieistnieniu Boga klękając na ziemi i grzebiąc w niej dowodów na swoje tezy. Tam zawsze znajdziesz coś na ich potwierdzenie , albo coś na wymyślenie nowej tezy potwierdzającej brak Boga.
Wyprostuj się.
Spójrz w górę i popatrz na świat.
Tam jest wskazówka. Nie na dole.
Snake
czyli twierdzisz ze pod wpływem Linneusza wielbłąd rozszczepił sobie kopyto, a właściwie wyhodował czwarty (anatomicznie) palec i druga puszkę kopytowa? Zaiste, moc słowa pisanego jest wielka.
Pająk -w. Biblii ma sześc nóg- wiec wyrosły im dwie nogi. Fakt, luter przebrzydły, pewnie celowo to zrobił.Przemyślałam wielbłąda. Moze biblijny wcale nie miał palca trzeciego, jak koń. Tylko np. pierwszy? A potem pod wpływem systematyki zlikwidował pierwszy, a wyhodował trzeci i czwarty? Kto wierzy w biblijne bajki (w tym o ilości kopyt wielbłąda czy nóg u pająka) uwierzy tez i w to.
Z tym ze rzymskie wielbłądy nie dały się propagandzie biblijnej - były okuwane tak jak bydło, podkowa "z wąsem".Moze Rzymianie tez lutry?
O ile wiem wielbłąda czepiano się za wygląd kopyta, które z przodu jest rozdzielone ale z tyłu tak słabo. Co do pająków, nie wiem, nie zgłębiałem. Zatrzymałem się na tym, że mają 6 par odnóży.
Snake, nie czytałeś jako dziecko "Dzieci kapitana Granta"? Tam krótkowzroczny naukowiec znajduje sześcionogiego pająka- sensacja. Po czasie okazuje się ze oderwał mu jedna parę nóg.
Mniej więcej w tym samym czasie dostałam pierwsza Biblie- i zaczęłam czytać, bo informacja u źródła najlepsza.Pająk i wielbłąd były znakiem ze cały tekst jest niewiarygodny. A sama się przekonałam ze "dobroć" boga jest tak naciągana , ze coś tu nie gra. Potem doszły nowe wątpliwości- sama idea boga jest niejasna, nikt nie umie podać definicji. Wszechwiedza i wszechmoc są nie do pogodzenia, tak samo jak są nie do pogodzenia z wolna wola(boga). Z nimi tez jest nie do pogodzenia istnienie zła. Cala koncepcja kupy się nie trzyma. Jak ktoś nie uwierzy jako dziecko, to potem nie nagnie umysłu żeby w to uwierzy- stad tez przypadki nawrócenia się na wiarę są takie rzadkie. Mam kilka pytań, na które nie odpowiedział mi żaden teolog czy ksiądz- pogięłam kilku w internecie. Napisać?
Co do kopyta- wygooglaj sobie camel hoof -mam nadzieje ze się nie zgorszysz.
Co do kopyta- wygooglaj sobie camel hoof -mam nadzieje ze się nie zgorszysz.
Znam temat
i szczerze mówiąc fajniejszy ![]()
276 2021-02-19 13:06:40 Ostatnio edytowany przez assassin (2021-02-19 13:09:22)
I powoli w Stanach rządy przejmuje dzielna dama, która karierę robiła w stylu aktorek w LA
, w asyście kadry z mediów społecznościowych. Ku rozpaczy Nancy Pelosi, druga próba uwalenia Trumpa nie powiodła się w tamtejszym senacie (zarzuty o podżeganiu zostały obalone), ale jajogłowy z tłiterka i tak już się odgraża, że gdyby Trump wystartował za cztery lata, to na to medium go nie wpuszczą.
Także tego...
Pająka z oderwanymi odnóżami kojarzę z "Piętnastoletniego kapitana" ![]()
278 2021-02-19 22:47:28 Ostatnio edytowany przez polis (2021-02-19 22:49:18)
Brytyjczycy od dawna nie patrzą się na kolor skóry w doborze aktora, zwłaszcza w teatrze. Może ktoś jeszcze pamięta kto grał Hermione w Przeklętym Dziecku? Także taki ruch nie jest akurat dla nich niczym niezwykłym. Sprawdźcie sobie na przykład The Hollow Crown produkcji BBC z i kto tam gra Królową Anglii Margaret.
Druga sprawa, to ma być jakiś film dokumentalny, że ludzie się tak oburzają? Bo z tego co wiem, to ma być thriller, co tak czy siak pewnie byłby oparty luźno na faktach. Jak ktoś chce zdobywać solidną wiedzę o tym okresie Anglii, to może zwyczajnie poczytać książkę do historii, która nie rządzi się prawami dramaturgii i musi się trzymać faktów.
Większość, jak nie wszystkie, takie serialowe produkcje historyczne to przecież fikcja. No chyba, że ktoś serio oglądając uważał, że oglądnie serialu na netflixsie = czytanie poważnej książki historycznej, jeśli tak to współczuję.
Podejrzewam, że część tych narzekających nie zauważyłaby innych nieścisłości i nie robiła problemu z ich powodu. Tylko akurat tak się złożyło, że tyle widzą, że nie było czarnoskórych królowych Anglii, to znaleźli okazję ponarzekać i pochwalić się swoją <sarkazm>niezmierzoną wiedzą. </sarkazm>
Podejrzewam, że część tych narzekających nie zauważyłaby innych nieścisłości i nie robiła problemu z ich powodu. Tylko akurat tak się złożyło, że tyle widzą, że nie było czarnoskórych królowych Anglii, to znaleźli okazję ponarzekać i pochwalić się swoją <sarkazm>niezmierzoną wiedzą. </sarkazm>
Jak widzę czarnych bojarów na dworze Katarzyny II, to mi się przypomina stary dowcip:
Środek Zimnej Wojny. USA, obawiając się ataku ZSRR, szkolą szpiegów, by zdobyli informacje. Kurs kończy najlepszy z najlepszych wśród najlepszych. Dzień odprawy.
- Listen! - mówi dowódca - Twoja mission jest top secret i very fuckin' important. Twoim celem jest dotrzeć do Moscow i zdobyć top secret information na temat planowanej invasion! Potem nasz łącznik we Vladivostok załatwi Ci powrót do USA. Zrozumiałeś?
- Yes, sir! Znaczy... Da, tawarisz kamandir!
Zrzucają agenta na totalnym zadupiu. Po kilku godzinach znajduje wioskę - kilka chałupek na krzyż. Myśli sobie:
- OK. Teoria teorią time for practise.
Dostrzega babulkę na ławeczce, podchodzi doń:
- Zdrastwujcie, babciu.
- Zdrastwujcie, amerikanski szpiegu.
- Szto?
- Zdrastwujcie, amerikanski szpiegu.
- Szto? Ja nie amerikanski szpieg, ja ruski!
- Niet, wi nie ruski, wi amerikanski szpieg.
- Ja nie ruski? Nu pagadi!
Odśpiewuje babulce hymn ZSRR, Katiuszę, Kalinkę, Pust wsiegda budziet sonce.
- I szto? Ja nie ruski?
- Niet, wi amerikanski szpieg.
- To patrzcie teraz!
Odtańcowuje jej kazaczoka i to tak jakby nic nie robił od dziecka, tylko nak***iał kazaczoki.
-I szto? Ja nie ruski?
- Niet, wi amerikanski szpieg.
Facet myśli sobie:
- Damn it. Jak ona? Yeah, w sumie mówić, śpiewać i tańczyć każdy się nauczy. Ale tego nie da rady...
Tu wyciąga zza pazuchy pół litra. Otwiera i obala flaszkę w rekordowym tempie.
- I szto? Ja nie ruski?
- Niet, wi amerikanski szpieg.
- Ale, kak wi? Gawarim kak ruski...
- Da.
- Śpiewam kak ruski...
- Da.
- Tańczę kak ruski...
- Da.
- Nawet piję kak ruski!
- Da.
- To kak wi poznali, ze ja amerikanski szpieg?
- Widzisz, u nas w Sajuzie czornych niet.
280 2021-02-20 01:16:43 Ostatnio edytowany przez szakisz (2021-02-20 01:21:07)
Większość, jak nie wszystkie, takie serialowe produkcje historyczne to przecież fikcja. No chyba, że ktoś serio oglądając uważał, że oglądnie serialu na netflixsie = czytanie poważnej książki historycznej, jeśli tak to współczuję.
Jak ja uwielbiam takie postępowe śnieżynki, które uważają, że skoro serial X jest produkcją fabularyzowaną, a nie historyczną, to możemy olać cieplutko i przyjemnie cały kontekst zgodności z faktami. Jedno pytanie mój piękny płateczku - jaki % młodych ludzi sięga dziś z własnej, nieprzymuszonej woli po książkę, i do tego historyczną? Mówię tu o pokoleniu, dla którego to Netflix jest często pierwszym i nierzadko jedynym wyborem, jeśli chodzi o dostęp do kultury jakiejkolwiek.
Ale tu nie chodzi przecież o zgodność koloru skóry.! jak dla mnie Morgan Freeman mógłby zagraćw sumie jakiegoś białego wodza, bo By się nadał. Patrzyłibyśmy na grę i ona przyćmiłaby wszystko
Chodzi o wciskanie na siłę w każda fabułę obowiązkowych elementów z grup które uważają się za poszkodowane bez artystycznego celu, wyrazu.
a tylko dlatego że są z tych grup.
To taki sam strzał w kolano jak wybranie pani Ogórek jako kandydata na prezydenta Lewicy ![]()
czy ktoś się oburzał na rolę Krystyny Feldman w Nikiforze? Nie, bo była świetna, bo miało to sens.
A jak coś ma polityczny a nie artystyczny sens w sztuce to psuje sztukę.
Tak samo jak coś ma artystyczny, a nie polityczny cel w polityce- wspomniana Ogórek..
takie lokowanie produktu poniża i ośmiesza produkt w końcu.
Ale tu nie chodzi przecież o zgodność koloru skóry.! jak dla mnie Morgan Freeman mógłby zagraćw sumie jakiegoś białego wodza, bo By się nadał. Patrzyłibyśmy na grę i ona przyćmiłaby wszystko
Chodzi o wciskanie na siłę w każda fabułę obowiązkowych elementów z grup które uważają się za poszkodowane bez artystycznego celu, wyrazu.a tylko dlatego że są z tych grup.
To taki sam strzał w kolano jak wybranie pani Ogórek jako kandydata na prezydenta Lewicyczy ktoś się oburzał na rolę Krystyny Feldman w Nikiforze? Nie, bo była świetna, bo miało to sens.
A jak coś ma polityczny a nie artystyczny sens w sztuce to psuje sztukę.
Tak samo jak coś ma artystyczny, a nie polityczny cel w polityce- wspomniana Ogórek..takie lokowanie produktu poniża i ośmiesza produkt w końcu.
Tylko gdzie jest granica między działaniem na siłę, a obsadzaniem w roli po prostu aktora?
U nas zrobił się wielki larum, bo Annę Boleyn zagra czarnoskóra aktorka albo w ekranizacji Sapkowskiego pojawi się czarnoskóra elfka. No dramat, bo popularna aktorka nie jest biała :-O
Dla mnie to tak jakby robiono awanturkę, bo blondyn zagrał postać historyczną, która była w rzeczywistości brunetem, albo brązowooki zagra niebieskookiego. Skandal :-D
Dlatego czekam na życiową rolę Brada Pitta jako Nelson Mandela.
284 2021-02-20 10:26:59 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2021-02-20 10:45:19)
Ela210 napisał/a:Ale tu nie chodzi przecież o zgodność koloru skóry.! jak dla mnie Morgan Freeman mógłby zagraćw sumie jakiegoś białego wodza, bo By się nadał. Patrzyłibyśmy na grę i ona przyćmiłaby wszystko
Chodzi o wciskanie na siłę w każda fabułę obowiązkowych elementów z grup które uważają się za poszkodowane bez artystycznego celu, wyrazu.a tylko dlatego że są z tych grup.
To taki sam strzał w kolano jak wybranie pani Ogórek jako kandydata na prezydenta Lewicyczy ktoś się oburzał na rolę Krystyny Feldman w Nikiforze? Nie, bo była świetna, bo miało to sens.
A jak coś ma polityczny a nie artystyczny sens w sztuce to psuje sztukę.
Tak samo jak coś ma artystyczny, a nie polityczny cel w polityce- wspomniana Ogórek..takie lokowanie produktu poniża i ośmiesza produkt w końcu.
Tylko gdzie jest granica między działaniem na siłę, a obsadzaniem w roli po prostu aktora?
U nas zrobił się wielki larum, bo Annę Boleyn zagra czarnoskóra aktorka albo w ekranizacji Sapkowskiego pojawi się czarnoskóra elfka. No dramat, bo popularna aktorka nie jest biała :-O
Dla mnie to tak jakby robiono awanturkę, bo blondyn zagrał postać historyczną, która była w rzeczywistości brunetem, albo brązowooki zagra niebieskookiego. Skandal :-D
Wiedźmin to fantastyka, więc czarny elf może być.
Wizję "słowiańską" w dużej mierze "narzuciła" masom gra komputerowa, która dzięki temu aspektowi bardzo dobrze trafiła do graczy.
Choć poza tematem przyznam, lokalizacja Wiedźmin 3 Dziki Gon to idealny przykład tego, jak "swojskie" akcenty tracą sporo na tłumaczeniu.
Sam Sapkowski się od tego odcina.
Niemniej kiedy mowa o filmie historycznym to powinno się dążyć do tego, żeby dane postacie, jak najbardziej przypominały pierwowzory.
Równie dobrze Churchilla w 1940 roku może grać Pudzianowski z długimi włosami itd.
Nie ma sensu zakrzywiać przekazu historycznego. Nie bez powodu metody charakteryzacji idą do przodu, żeby łamać wszystko.
Dlaczego wspomniałem o Churchillu? Mianowicie z roli Garego Oldmana, który ogromną transformację przeszedł.
----
I na koniec.
W takim razie przedstawmy nowy Amistad.
Przedstawmy biednych białych niewolników prowadzonych przez czarnych panów do Ameryki.
Z pewnością środowiska postępowe by nie zrobiły szumu za taką interpretację...
Niemniej kiedy mowa o filmie historycznym to powinno się dążyć do tego, żeby dane postacie, jak najbardziej przypominały pierwowzory.
Równie dobrze Churchilla w 1940 roku może grać Pudzianowski z długimi włosami itd.
Nie ma sensu zakrzywiać przekazu historycznego. Nie bez powodu metody charakteryzacji idą do przodu, żeby łamać wszystko.
Dlaczego wspomniałem o Churchillu? Mianowicie z roli Garego Oldmana, który ogromną transformację.
Zgadzam się z tym. Przecież tak naprawdę w filmach dba się o odzwierciedlenie szczegółów historycznych w różnych warstwach (mowa, stroje, infrastruktura,...).
Z drugiej strony jest wizja artystyczna.
Przede wszystkim jednak to odbiorca „kupuje” albo „nie kupuje” przekaz. Nie będzie popytu nie będzie podaży. Biznes.
Dlatego dana wizja artystyczna może dane reakcje wywoływać ![]()
Nie bez powodu wspomniałem o "alternatywnym wydaniu" filmu Amistad.
---
Ja np. nie słyszałem narzekań na to, że Samuel L. Jackson zagrał postać Nicka Fury, którego komiksowy pierwowzór był biały ![]()
Wiedźmin to fantastyka, więc czarny elf może być...
Teoretycznie dlatego nie czepiam się ale ja nie jestem w tym temacie purystą. Obiektywnie rzecz jednak biorąc chyba żaden kanon, żadnego pisanego świata fantasy nie przewiduje czarnoskórych elfów. Przypadek...
Co do świata realnego. Ewidentnie coś się jakiejś grupie ludzi odp.....la w głowach i jest to najkrótszy komentarz. Jest dla mnie rzeczą oczywistą, że aktorstwo jest sztuką umowną, szczególnie teatralne. Tam mamy najczęściej zamknięte składy aktorskie, które muszą grać wszystko co jest na tapecie. Dziś białego, jutro czarnego, a pojutrze żółtego i to jest normalne, bo taka jest konwencja teatru.
Co innego film, gdzie obsada aktorska dobierana jest pod film i tak dzieje się w 99,9 % przypadków. Oczywiście, że są aktorzy topowi, których obsadza się dla nazwiska, bo przyciągają widzów itp. ale jak napisałeś takiego Oldmana tak się potem charakteryzuje, że o tym, że to Oldman mówią napisy końcowe
Z tą czarną panią jako żona Henryka VIII chodzi tylko i wyłącznie o skandal, i nowe motto "czarni mogą więcej". Nie widzę innej drogi aktorskiej dla tej pani jak odegranie Jana Pawła II
A nie, bo ten to nie uciśniona panienka co straciła głowę tylko biały satrapa katolickiego reżimu. No to jednak nie
ale coś w ten deseń na pewno.
Gdyby wciąż działał Monthy Python, to bezwzględnie by tą nową rzeczywistość wyśmiał, bo oni najpierw naśmiewali się właśnie ze swojego środowiska.
Póki mamy do czynienia z fantastyką, to można sobie wstawiać tam dowolnych aktorów. Jako, że średnio za fantastyką przepadam, to zazwyczaj zwracam uwagę na to, jakich aktorów dobierają do filmów, gdzie zawarte sa watki historyczne. Jeśli już mowa o czasach II wojny światowej, to przypomniały mi się akurat dwa filmy: " Hitelr: Narodziny zła" (2003) i "Upadek" (2005). W tym drugim Adolfa odwzorowali idealnie, zaś w tym pierwszym już niekoniecznie..
289 2021-02-20 11:04:39 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2021-02-20 11:05:46)
Monthy Python już obśmiewał aktualną "normalność"
Przypominam Żywot Briana i scenę w koloseum ![]()
A co do braku "czarnych elfów"... Nie ma co ukrywać, że fantastyka zwykle czerpie podań i legend, które nieraz wywodzą się z jeszcze starszych mitologii. ![]()
Póki mamy do czynienia z fantastyką, to można sobie wstawiać tam dowolnych aktorów. Jako, że średnio za fantastyką przepadam, to zazwyczaj zwracam uwagę na to, jakich aktorów dobierają do filmów, gdzie zawarte sa watki historyczne. Jeśli już mowa o czasach II wojny światowej, to przypomniały mi się akurat dwa filmy: " Hitelr: Narodziny zła" (2003) i "Upadek" (2005). W tym drugim Adolfa odwzorowali idealnie, zaś w tym pierwszym już niekoniecznie..
Na CDA zobacz sobie On Wrócił na podstawie książki pod tym samym tytułem ![]()
Monthy Python już obśmiewał aktualną "normalność"
Przypominam Żywot Briana i scenę w koloseum
I wyśmiewali to już 40 lat temu ![]()
Aaa, mam coś dla femte. Biblia wszystko przewidziała. Koronawirusa mamy dzięki bezbożnikom co jedli zakazanego ptaka tj. nietoperza!
Jeśli już mowa o czasach II wojny światowej, to przypomniały mi się akurat dwa filmy: " Hitelr: Narodziny zła" (2003) [...] , zaś w tym pierwszym już niekoniecznie..
Wygląda na to, że remake nie będzie lepszy

O ku....
Mocne uderzenie ![]()
293 2021-02-20 13:22:32 Ostatnio edytowany przez polis (2021-02-20 13:23:04)
polis napisał/a:Większość, jak nie wszystkie, takie serialowe produkcje historyczne to przecież fikcja. No chyba, że ktoś serio oglądając uważał, że oglądnie serialu na netflixsie = czytanie poważnej książki historycznej, jeśli tak to współczuję.
Jak ja uwielbiam takie postępowe śnieżynki, które uważają, że skoro serial X jest produkcją fabularyzowaną, a nie historyczną, to możemy olać cieplutko i przyjemnie cały kontekst zgodności z faktami. Jedno pytanie mój piękny płateczku - jaki % młodych ludzi sięga dziś z własnej, nieprzymuszonej woli po książkę, i do tego historyczną? Mówię tu o pokoleniu, dla którego to Netflix jest często pierwszym i nierzadko jedynym wyborem, jeśli chodzi o dostęp do kultury jakiejkolwiek.
Mnie natomiast rozczulają ludzie, którzy do tej pory nie widzieli, że te rozrywkowe, fabularyzowane seriale historyczne często nie trzymały się faktów historycznych, więc oczywiście nie przeszkadzały im, tylko dopiero jak rozrywkowy film czy serial zapodał coś co jest w oczywisty sposób niezgodne z faktami, to stali się wielkimi znawcami tematu i miłośnikami historii. ![]()
Młode pokolenie powinno być uczone przede wszystkim krytycznego patrzenia na źródła, nawet jak w tych fabularyzowanych serialach netflixsowych nie ma czarnoskórych aktorek grających królowe, to i tak nie są to żadne wiarygodne źródła wiedzy o historii. Co najwyżej takie seriale mogą stanowić źródło wiedzy o tym, co reżyser i producenci uważali, że może się sprzedać.
Dlatego Polis napisałem.
Zróbmy Amistad z odwróconymi rolami.
Niechaj rasistowscy Murzyni będą brutalni wobec białych niewolników.
Zaufaj mi, ze za samą wzmiankę o takim pomyśle byłby szum w danych środowiskach, na równi z aj waj.
A co? Przecież to wizja artystyczna nawiązująca do historii, a nie film historyczny.
295 2021-02-20 13:43:25 Ostatnio edytowany przez polis (2021-02-20 13:47:29)
No jak nie widzisz jak to się wpisuje w obecny kontekst polityczno-społeczny, to nie wiem.
Zwyczajnie przecież chodziło o to, żeby w serialu rozrywkowym i tak luźno opartym na historii, dać osobom o innym kolorze skóry role inne niż służących i niewolników. To nie są solidne filmy dokumentalne, to nie są książki ani popularno-naukowe ani naukowe, to są seriale rozrywkowe. To, że ktoś postrzegał te serial i filmy rozrywkowe jako źródło wiedzy i nie widział wcześniej kwiatków, bo ma za małą wiedzę, to już problem tej osoby.
Zgadzam się z tym. Przecież tak naprawdę w filmach dba się o odzwierciedlenie szczegółów historycznych w różnych warstwach (mowa, stroje, infrastruktura,...).
No akurat niekoniecznie. Stroje to dobry przykład tego o czym mówię i wcale nie jest dziwne jeśli np. w serialu jedna panna chodzi w stroju z epoki wiktoriańskiej, a druga w sukience z epoki regencji. Mało kto dostrzega takie rzeczy i mało komu to przeszkadza.
Ludzie tego nie zauważają, bo się nie znają. Jak ktoś zna, to ma WTF? (albo i nie ma, bo się przyzwyczaja) czemu jedna panna jest w stroju z późniejszego okresu, a druga chodzi ubrana jak jej matka albo babcia.
296 2021-02-20 13:50:14 Ostatnio edytowany przez szakisz (2021-02-20 14:56:08)
Tylko gdzie jest granica między działaniem na siłę, a obsadzaniem w roli po prostu aktora?
Po mojemu ta granica leży mniej więcej tam, gdzie granica pomiędzy filmem traktującym się serio i rzetelnie, a parodią czy pastiszem. Nikt ci tej granicy dokładnie nie wskaże, nie ma jej nigdzie szczegółowo wytyczonej. Mimo wszystko, jakimś cudem jesteś w stanie podświadomie wskazać, w którym momencie dane dzieło staje się tak naprawdę swoją własną karykaturą.
Mnie natomiast rozczulają ludzie, którzy do tej pory nie widzieli, że te rozrywkowe, fabularyzowane seriale historyczne często nie trzymały się faktów historycznych, więc oczywiście nie przeszkadzały im, tylko dopiero jak rozrywkowy film czy serial zapodał coś co jest w oczywisty sposób niezgodne z faktami, to stali się wielkimi znawcami tematu i miłośnikami historii.
Właśnie w tym cały sęk. Filmy fabularyzowane nigdy nie były dobrym źródłem wiedzy historycznej, bo nigdy nie miały być. Mimo wszystko zawsze to jakoś się tam kupy trzymało na kleju i kilometrach taśmy, do tego stopnia, że nikomu nie przyszło do głowy pokazać królowej Wiktorii w polskim ortalionie z przełomu lat 80/90. Natomiast jeżeli myk filmowy zaczyna kłuć w oczy nawet szarego Janusza, który od zawsze był nogą z historii, to coś tu jest nie tak.
Zwyczajnie przecież chodziło o to, żeby w serialu rozrywkowym i tak luźno opartym na historii, dać osobom o innym kolorze skóry role inne niż służących i niewolników.
Ja bym ich obsadził jako kosmitów infiltrujących dwór Henryka VIII.
Może granica jest tam gdzie to zauważamy. Swoją drogą scenariusz i gra autorska w serialu. o angielskiej arystokracji jest tak słaba, że wielbicielkom Jane Austen odniechciewa się po 2 odcinku. A nie z powodu kolorów skóry.
Właśnie w tym cały sęk. Filmy fabularyzowane nigdy nie były dobrym źródłem wiedzy historycznej, bo nigdy nie miały być. Mimo wszystko zawsze to jakoś się tam kupy trzymało na kleju i kilometrach taśmy, do tego stopnia, że nikomu nie przyszło do głowy pokazać królowej Wiktorii w polskim ortalionie z przełomu lat 80/90. Natomiast jeżeli myk filmowy zaczyna kłuć w oczy nawet szarego Janusza, który od zawsze był nogą z historii, to coś tu jest nie tak.
Powiedziałbym, że coś zdecydowanie jest nie tak z Januszem, jeśli oczekiwał, że pozycja rozrywkowa dostarczy mu faktów historycznych i tego co naprawdę się wydarzyło. Powinien się zastanowić nad własną wiedzą z historii, jeśli dopiero wrzucenie czarnoskórej aktorki w roli królowej zauważył jak nieścisłość historyczną, a wszystkie inne kwiatki z takich seriali przelatywały mu nad głową.
szakisz napisał/a:Właśnie w tym cały sęk. Filmy fabularyzowane nigdy nie były dobrym źródłem wiedzy historycznej, bo nigdy nie miały być. Mimo wszystko zawsze to jakoś się tam kupy trzymało na kleju i kilometrach taśmy, do tego stopnia, że nikomu nie przyszło do głowy pokazać królowej Wiktorii w polskim ortalionie z przełomu lat 80/90. Natomiast jeżeli myk filmowy zaczyna kłuć w oczy nawet szarego Janusza, który od zawsze był nogą z historii, to coś tu jest nie tak.
Powiedziałbym, że coś zdecydowanie jest nie tak z Januszem, jeśli oczekiwał, że pozycja rozrywkowa dostarczy mu faktów historycznych i tego co naprawdę się wydarzyło. Powinien się zastanowić nad własną wiedzą z historii, jeśli dopiero wrzucenie czarnoskórej aktorki w roli królowej zauważył jak nieścisłość historyczną, a wszystkie inne kwiatki z takich seriali przelatywały mu nad głową.
Czyli mam rozumieć, że jak ktoś zrobi film luźno oparty ma dziejach średnio utalentowanego, austriackiego akwarelisty z wąsem, rozpętującego globalny konflikt zbrojny, a główną postać przerobi na czarną lesbijkę, to oczywiście wszelkie oburzenie środowisk rasistowsko-LGBTQ-żydowskich będzie nieuzasadnione, prawda? No bo przecież to tylko fabuła, a głuptaski powinny się doedukować...
301 2021-02-20 19:16:32 Ostatnio edytowany przez Snake (2021-02-20 19:17:43)
Powiedziałbym, że coś zdecydowanie jest nie tak z Januszem, jeśli oczekiwał, że pozycja rozrywkowa dostarczy mu faktów historycznych i tego co naprawdę się wydarzyło. Powinien się zastanowić nad własną wiedzą z historii, jeśli dopiero wrzucenie czarnoskórej aktorki w roli królowej zauważył jak nieścisłość historyczną, a wszystkie inne kwiatki z takich seriali przelatywały mu nad głową.
Usilnie starasz się nie rozumieć. Jeżeli nawet przysłowiowy Janusz ogarnia, że czarnoskóra królowa, żona angielskiego króla, to bzdet do kwadratu, to znaczy, że to mega bzdet. Janusz może nie ogarniać, który to Henryk, który to wiek, czy wtedy faceci chodzili w rajtuzach czy pończochach ale wie, że czarna królowa Anglii to BZDET.
Tak jak ja podśmiechuję się z seriali, gdzie na czele wikingów pomykają hoże dziewoje z mieczami ale zlewam to jeśli ogólnie serial filmowo trzyma się kupy. Tabuny hożych dziewoj z mieczami, to ahistoryzm ale jak mają rozchełstane kubraczki i i krótkie spodniczki, to olać to! No czarna Boleyn, to po prostu BZDET. Chyba, że byłaby to jakaś różowa produkcja z gatunku sadomaso (wiadomo jaki finał), to może, może...
Edit: ej, niezły filterek jest na forum. Zamiast słowa "różowa" wpisałem coś o konkretnym serwisie i mi wywalało posta ![]()
302 2021-02-20 20:18:35 Ostatnio edytowany przez polis (2021-02-20 20:19:23)
szakisz mam wrażenie, że chyba udajesz, że nie rozumiesz. Chodzi przecież o danie tym ludziom roli, która byłaby pozytywnie odebrana/jest postrzegana jako rola osoby mającej władzę i nie byłaby rolą służącego/niewolnika. Robi Ci to aż taką różnicą w serialu rozrywkowym, który i tak nie będzie się ortodoksyjnie trzymał faktów? Chodzi też przecież o to, żeby nie pokazywać ich jako tych gorszych i złych, tak jak ich do tej pory malował między innymi kościół katolicki.
Usilnie starasz się nie rozumieć. Jeżeli nawet przysłowiowy Janusz ogarnia, że czarnoskóra królowa, żona angielskiego króla, to bzdet do kwadratu, to znaczy, że to mega bzdet. Janusz może nie ogarniać, który to Henryk, który to wiek, czy wtedy faceci chodzili w rajtuzach czy pończochach ale wie, że czarna królowa Anglii to BZDET.
Dobrze rozumiem. Januszowi przeszkadzają dopiero te odejścia od faktów historycznych, które rzuciły mu się w oczy. Inne odejścia i kwiatki, których nie zauważył, bo najczęściej nie ma wiedzy albo mu jakoś pasują jak te Twoje rozchełstane kubraczki i i krótkie spodniczki, w niczym mu nie przeszkadzają.
Samego problemu by nie było też, gdyby Janusz zdawał sobie sprawę, że oglądając seriale rozrywkowe na netflix/hbo go, etc. ogląda seriale rozrywkowe, które generalnie nie trzymają się faktów i nie jest to niczym nadzwyczajnym ani nowym, a nie czyta poważną naukową pozycję na temat historii Anglii. A tak to wygląda jakby Janusz tego nie wiedział i oczekiwał po tych serialach czegoś, czego bardzo często tam i tak nie ma.
Aż mnie dziwi, jak niektórzy mało ogarniają ogromną rolę wykorzystaniu mass mediów w kreowaniu masowej opinii publicznej.
Mityczna świętość żydów, którzy w końcu byli jedynymi ofiarami Niemców jest tego najlepszym przykładem.
Nie mówiąc o tym, że ogromną dyplomatyczną porażkę (Wietnam), branża przetransformowała w popkulturowy sukces.
304 2021-02-20 21:18:38 Ostatnio edytowany przez szakisz (2021-02-20 21:43:07)
szakisz mam wrażenie, że chyba udajesz, że nie rozumiesz. Chodzi przecież o danie tym ludziom roli, która byłaby pozytywnie odebrana/jest postrzegana jako rola osoby mającej władzę i nie byłaby rolą służącego/niewolnika. Robi Ci to aż taką różnicą w serialu rozrywkowym, który i tak nie będzie się ortodoksyjnie trzymał faktów? Chodzi też przecież o to, żeby nie pokazywać ich jako tych gorszych i złych, tak jak ich do tej pory malował między innymi kościół katolicki..
I widzisz, tu się różnimy. Ja uważam, że historiii (nawet w tym najbardziej prymitywnym, Januszowym wydaniu) nie powinno się zmieniać. A na pewno, nie w imię jakiejś pokracznie rozumianej sprawiedliwości dziejowej.. Zresztą nawet nie w imię tego. Po prostu ktoś na szczycie fabryki snów uznał, że bycie woke jest takie tajne, bo spływają dodatkowe $$ z biletów i sukskrypcji.
305 2021-02-20 22:11:16 Ostatnio edytowany przez Snake (2021-02-20 22:12:11)
szakisz mam wrażenie, że chyba udajesz, że nie rozumiesz. Chodzi przecież o danie tym ludziom roli, która byłaby pozytywnie odebrana/jest postrzegana jako rola osoby mającej władzę i nie byłaby rolą służącego/niewolnika. Robi Ci to aż taką różnicą w serialu rozrywkowym, który i tak nie będzie się ortodoksyjnie trzymał faktów? Chodzi też przecież o to, żeby nie pokazywać ich jako tych gorszych i złych, tak jak ich do tej pory malował między innymi kościół katolicki.
O matko! Już rozumiem, to jest obsadzanie ról z litości
Masz, poczuj się jak biała królowa... ale zaraz, nie może zagrać żony Zulusa Czaki?
306 2021-02-21 10:02:42 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2021-02-21 10:10:39)
MagdaLena1111 napisał/a:Zgadzam się z tym. Przecież tak naprawdę w filmach dba się o odzwierciedlenie szczegółów historycznych w różnych warstwach (mowa, stroje, infrastruktura,...).
No akurat niekoniecznie. Stroje to dobry przykład tego o czym mówię i wcale nie jest dziwne jeśli np. w serialu jedna panna chodzi w stroju z epoki wiktoriańskiej, a druga w sukience z epoki regencji. Mało kto dostrzega takie rzeczy i mało komu to przeszkadza.
Ludzie tego nie zauważają, bo się nie znają. Jak ktoś zna, to ma WTF? (albo i nie ma, bo się przyzwyczaja) czemu jedna panna jest w stroju z późniejszego okresu, a druga chodzi ubrana jak jej matka albo babcia.
Nie mieszałabym jednak braku wiedzy odnośnie szczegółów strojów z epoki, z niewiedzą dotyczącą koloru skóry postaci historycznej.
Masz rację, że to chodzi o to, czego się jest świadomym, ma się w tym temacie wiedzę, a co jest poza kręgiem wiedzy i zainteresowania. Każdy z nas ma wiedzę dotyczącą koloru skóry postaci z historii. Dlatego też pojawienie się czarnoskórej aktorki w roli postaci historycznej, o której wiemy, że miała jasną skórę, nie wytworzy nagle w nas przekonania, że jednak była ona czarna. To by oznaczało, że społeczeństwo ma bardzo niski poziom wiedzy historycznej. Natomiast mało kto się wgłębia w szczegóły strojów z danej epoki. Potrafimy tylko mniej więcej je opisać. Dlatego odnosząc się do prawdy historycznej, to jednak dwie różne kwestie.
Chodzi tu o coś innego, co wiąże się z tym, co uznajemy za ważne, a co uznajemy za nieistotne. Czy kolor skóry aktora uznajemy za ważny. Niektórzy uznają za ważny i oczekują, że w kinie zobaczą świadectwo historyczne. Oczekują, że kino ma przyjąć na siebie rolę edukatora historii i być rodzajem przewodnika epoki.
Inni uznają, że kolor skóry aktora odtwarzającego postać z historii nie ma znaczenia. Bo kino to nie lekcja historii lecz jest tylko artystyczną wizją historii, więc traktuje aktora tylko jako osobę budującą pewną postać z historii. Wtedy kolor skóry nie jest żadną informacją.
MagdaLena1111 napisał/a:Tylko gdzie jest granica między działaniem na siłę, a obsadzaniem w roli po prostu aktora?
Po mojemu ta granica leży mniej więcej tam, gdzie granica pomiędzy filmem traktującym się serio i rzetelnie, a parodią czy pastiszem. Nikt ci tej granicy dokładnie nie wskaże, nie ma jej nigdzie szczegółowo wytyczonej. Mimo wszystko, jakimś cudem jesteś w stanie podświadomie wskazać, w którym momencie dane dzieło staje się tak naprawdę swoją własną karykaturą.
Granica jest tam, gdzie sobie ją ustawisz.
Jak pisałam, gdy oczekujesz od kina, że będzie Ciebie uczyło historii, to chcesz wiernego odzwierciedlenia tamtej rzeczywistości. Jak ktoś włączając film ma świadomość, że jest to tylko wyraz artystycznej wizji historii, to wie, że może zobaczyć w filmie dosłownie wszystko ;-)
Granica jest tam, gdzie sobie ją ustawisz.
Jak pisałam, gdy oczekujesz od kina, że będzie Ciebie uczyło historii, to chcesz wiernego odzwierciedlenia tamtej rzeczywistości. Jak ktoś włączając film ma świadomość, że jest to tylko wyraz artystycznej wizji historii, to wie, że może zobaczyć w filmie dosłownie wszystko ;-)
Mój ulubiony Tarantino nakręcił film Bękarty wojny, gdzie młoda żydówka z pomocą marokańskiego murzyna pali Hitlera ze świtą za pomocą celuloidu i miotacza płomieni. Świadomość, że w rzeczywistości było "ciut inaczej" nie przeszkadzała mi się dobrze bawić. Tarantino nie kręci bowiem filmów historycznych. To jest zresztą twórca, który przez lata zmagał się z krytyką "wiadomych kręgów" za film Wściekłe psy, bo w tym filmie wystąpiła tylko jedna kobieta, na 20 sekund, a i tak ją zabili. Tak, można być idiotą, który ocenia film po ilości kobiet, które w nim wystąpiły. Teraz tych idiotów jest znacznie więcej i oceniają sztukę na podstawie algorytmów ilu w nich wystąpiło czarnych, żółtych, czerwonych, homo, bi itd.
Tarantino miał jakiś pomysł i o coś mu chodziło, tak jak również w Dawno temu w Hollywood. Twórcy tego gniota o czarnej Boleyn nic nie mieli na myśli. Po prostu, jak tu po raz n-ty pokazać tą historię? Co można zrobić lepiej? Ej, chłopaki, a jakby Boleyn zagrała czarna aktorka ale byłby czad?! Tego jeszcze nie było! Będzie się sprzedawać!
Również uwielbiam Tarantino i jego sposób zabawy konwencją. Takiego ma stajla :-D
Ale między zabawą konwencjami a fabularyzowanym dokumentem można znaleźć przestrzeń na mnóstwo pomniejszych form wyrazu artystycznego, który widz oceni. Przecież nie sprzeda się coś, co nie zainteresuje widza.
Przecież nie sprzeda się coś, co nie zainteresuje widza.
Dlatego serial Wikingowie się sprzedaje, choć jest tam wiele bzdur. Jest jednak krew, przemoc, seks, fajne laski ganiające z mieczami. Ba, nie przeszkadza mi n-ta bzdurna wersja historii o królu Arturze. W ostatniej nie wiem czy też jakiś czarny nie biega. No ale to bardziej mit niż fakt. Aaa, w ostatniej odsłonie mitu arturiańskiego schowali Merlina, występuje tylko jako imię, a jego rolę przejęła oczywiście jakaś randomowa czarodziejka. Młoda, ponętna, kto by starego dziada oglądał?
A króla Artura wychowały dziwki. Wróć - seksworkerki!
310 2021-02-21 13:38:27 Ostatnio edytowany przez szakisz (2021-02-21 13:48:50)
Chodzi tu o coś innego, co wiąże się z tym, co uznajemy za ważne, a co uznajemy za nieistotne. Czy kolor skóry aktora uznajemy za ważny. Niektórzy uznają za ważny i oczekują, że w kinie zobaczą świadectwo historyczne. Oczekują, że kino ma przyjąć na siebie rolę edukatora historii i być rodzajem przewodnika epoki.
Inni uznają, że kolor skóry aktora odtwarzającego postać z historii nie ma znaczenia. Bo kino to nie lekcja historii lecz jest tylko artystyczną wizją historii, więc traktuje aktora tylko jako osobę budującą pewną postać z historii. Wtedy kolor skóry nie jest żadną informacją.szakisz napisał/a:MagdaLena1111 napisał/a:Tylko gdzie jest granica między działaniem na siłę, a obsadzaniem w roli po prostu aktora?
Po mojemu ta granica leży mniej więcej tam, gdzie granica pomiędzy filmem traktującym się serio i rzetelnie, a parodią czy pastiszem. Nikt ci tej granicy dokładnie nie wskaże, nie ma jej nigdzie szczegółowo wytyczonej. Mimo wszystko, jakimś cudem jesteś w stanie podświadomie wskazać, w którym momencie dane dzieło staje się tak naprawdę swoją własną karykaturą.
Granica jest tam, gdzie sobie ją ustawisz.
Jak pisałam, gdy oczekujesz od kina, że będzie Ciebie uczyło historii, to chcesz wiernego odzwierciedlenia tamtej rzeczywistości. Jak ktoś włączając film ma świadomość, że jest to tylko wyraz artystycznej wizji historii, to wie, że może zobaczyć w filmie dosłownie wszystko ;-)
Intrygujący, a zarazem przerażający dokonał się proces myślowy dokonał się w głowie osoby, która taką lekką ręką całkowicie zwalnia szeroko pojętą kulturę i sztukę z jakiegokolwiek poszukiwania i dążenia do prawdy, a który to cel przyświecał tejże jeszcze nawet wówczas, kiedy mieszkaliśmy w jaskiniach. Już wtedy rozumiano, na swoim niezwykle prymitywnym poziomie, jak bardzo ważna jest dokumentacja istotnych wydarzeń z historii plemienia (rysunki naskalne) na poczet przyszłych pokoleń. Dzisiaj zaś, niektórzy ciężar ten chcieliby przenieść całkowicie na jednostkę. Jednostkę która często nie dysponuje, ani taką ilością pieniędzy, ani nawet czasu, by podobne poszukiwania podjać, bo obraca się w świecie, w którym algorytmy nastawione na łatwy i szybki zysk, monetyzują jego życie, podsyłając mu intelektualną papkę 24/7. Robi się to w imię czego? W imię choro rozumianej sprawiedliwości dziejowej, bo ktoś po drugiej stronie Atlantyku nie może pogodzić się z faktem, że jego pra pra pra pra dziadek jednak nie miał błękitnej krwi, tylko został złapany w siatę na afrykańskiej sawannie i zwieziony na pole bawełny. Ten fakt boli go tak bardzo, że trzeba go wręcz karmić fałszywą wersją historii, aby tylko poczuł się lepiej. Smutne.
311 2021-02-21 13:50:19 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2021-02-21 13:55:44)
Ojejku, jakiż to przerażający proces myślowy nie nakazuje mi poszukiwanie w filmografii jednej i słusznej prawdy historycznej :-O
Jakie to straszne, że nie wszystko w mojej głowie dąży do poszukiwania faktów, autentyzmu i dumnie brzmiącej - prawdy :-D
Niesamowite, że film czy ogólnie sztuka może korzystać tylko z inspiracji historycznych, a sami filmowcy mogą korzystać z własnej wyobraźni, aby tworzyć zamiast tylko odwzorowywać.
Niewyobrażalne, że twórcom zostawia się przestrzeń do wyrażania siebie zamiast ich wkładać w przegródki i kanony, z których na mm nie można nosa wyściubić.
Lepiej zostawić fakty nauce, edukację - szkole, a prawdę historyczną - historykom :-)
312 2021-02-21 14:04:42 Ostatnio edytowany przez szakisz (2021-02-21 14:09:18)
Ojejku, jakiż to przerażający proces myślowy nie nakazuje mi poszukiwanie w filmografii jednej i słusznej prawdy historycznej :-O
Jakie to straszne, że nie wszystko w mojej głowie dąży do poszukiwania faktów, autentyzmu i dumnie brzmiącej - prawdy :-D
No, historia ma to do siebie, że już się wydarzyła. Taki mały szczególik ![]()
Jednak jak ktoś chce szukać naprawdę szeroooooookiego poletka do interpretacji, to polecam Cyberpunk na ten przykład.
Oryginalny Blade Runner z 82' zawsze na propsie ![]()
MagdaLena1111 napisał/a:Ojejku, jakiż to przerażający proces myślowy nie nakazuje mi poszukiwanie w filmografii jednej i słusznej prawdy historycznej :-O
Jakie to straszne, że nie wszystko w mojej głowie dąży do poszukiwania faktów, autentyzmu i dumnie brzmiącej - prawdy :-DNo, historia ma to do siebie, że już się wydarzyła. Taki mały szczególik
Jednak jak ktoś chcesz szukać naprawdę szeroooooookiego poletka do interpretacji, to polecam Cyberpunk na ten przykład.
Oryginalny Blade Runner z 82' zawsze na propsie
Ale filmy to nie są rozprawy naukowe :-D
Nie kręcą ich naukowcy i historycy, ale powiedzmy artyści.
Osobiście lubię jak filmy historyczne starają się odzwierciedlać epokę, ale przesadą jest oczekiwanie od artystów dogmatycznego trzymania się szczegółów historycznych. W filmie i tak chodzi o fabułę, czyli rozgrywającą się historię, w której odzwierciedlenie faktów i szczegółów historycznych jest dodatkiem.
Umówmy się, jak będę chciała zapoznać się z faktami historycznymi, to zajrzę do opracowania naukowego albo muzeum ;-)
Uważasz odzwierciedlenie koloru skóry, pierwszą rzecz która wręcz wali cię po gałach jako oglądającego widza, za dogmatyczny bzdet? ![]()
No właśnie, książki, muzea. To wszystko niby jest, ale oczywiście przegrywa formą z takim Netflixem. Zresztą nie można powiedzieć, że Netflix nie mógłby przekazywać w fajny i i przystępny sposób przemycać treści historyczne. Ma przecież pieniądze i przestrzeń. No ale trzeba chcieć, prawda? ![]()
Uważasz odzwierciedlenie koloru skóry, pierwszą rzecz która wręcz wali cię po gałach jako oglądającego widza, za dogmatyczny bzdet?
No właśnie, książki, muzea. To wszystko niby jest, ale oczywiście przegrywa formą z takim Netflixem. Zresztą nie można powiedzieć, że Netflix nie mógłby przekazywać w fajny i i przystępny sposób przemycać treści historyczne. Ma przecież pieniądze i przestrzeń. No ale trzeba chcieć, prawda?
Czyli jednak chciałbyś, aby artyści wzięli na siebie edukację, bo szkoły zawodzą. Teraz filmowiec powinien mieć doktorat a przynajmniej magisterium z nauk historycznych, aby w ogóle pomyśleć o twórczości filmowej inspirowanej lub opierającej się na faktach historycznych ;-)
Co do zwracania uwagi na kolor skóry, to już wspominałam, że zależy to, czy ktoś filtruje świat i innych ludzi przez kolor ich skóry. Neuronaukowcy już dawno to opisali. Jak już mowa o różnych faktach, to oprócz historycznych, można także pochylić się nad innymi i tak np. To, jak my postrzegamy kogoś, czy ktoś się różni od nas czy nie, zależy od tego, jak działa zakręt wrzecionowaty w naszej korze skroniowej, tzn. jeżeli zakręt wrzecionowaty jest często poddawany działaniu bodźców, czyli często widzimy osoby, które wyglądają inaczej niż my, to on się w pewnym sensie przyzwyczaja do inności. Wtedy on jest bardzo aktywny.
316 2021-02-21 14:36:51 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2021-02-21 14:37:42)
szakisz napisał/a:Uważasz odzwierciedlenie koloru skóry, pierwszą rzecz która wręcz wali cię po gałach jako oglądającego widza, za dogmatyczny bzdet?
No właśnie, książki, muzea. To wszystko niby jest, ale oczywiście przegrywa formą z takim Netflixem. Zresztą nie można powiedzieć, że Netflix nie mógłby przekazywać w fajny i i przystępny sposób przemycać treści historyczne. Ma przecież pieniądze i przestrzeń. No ale trzeba chcieć, prawda?
Czyli jednak chciałbyś, aby artyści wzięli na siebie edukację, bo szkoły zawodzą. Teraz filmowiec powinien mieć doktorat a przynajmniej magisterium z nauk historycznych, aby w ogóle pomyśleć o twórczości filmowej inspirowanej lub opierającej się na faktach historycznych ;-)
Co do zwracania uwagi na kolor skóry, to już wspominałam, że zależy to, czy ktoś filtruje świat i innych ludzi przez kolor ich skóry. Neuronaukowcy już dawno to opisali. Jak już mowa o różnych faktach, to oprócz historycznych, można także pochylić się nad innymi i tak np. To, jak my postrzegamy kogoś, czy ktoś się różni od nas czy nie, zależy od tego, jak działa zakręt wrzecionowaty w naszej korze skroniowej, tzn. jeżeli zakręt wrzecionowaty jest często poddawany działaniu bodźców, czyli często widzimy osoby, które wyglądają inaczej niż my, to on się w pewnym sensie przyzwyczaja do inności. Wtedy on jest bardzo aktywny.
Nie bez powodu propaganda przedstawiała zawsze dane postawy
Niemniej jeszcze raz mówię. Dlaczego w takim razie taki model ma działać tylko w jedną stronę w odtrącaniu roli białego człowieka?
Zróbmy w takim razie film, gdzie Żydzi zabijają Germanów, Słowian w obozach, po podbiciu centrum Europy? Jidysz przecież bardzo niemiecko brzmi i tak.
Dlaczego by nie, w końcu wizja artystyczna...
317 2021-02-21 14:55:42 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2021-02-21 15:00:23)
Niemniej jeszcze raz mówię. Dlaczego w takim razie taki model ma działać tylko w jedną stronę w odtrącaniu roli białego człowieka?
Zróbmy w takim razie film, gdzie Żydzi zabijają Germanów, Słowian w obozach, po podbiciu centrum Europy? Jidysz przecież bardzo niemiecko brzmi i tak.
Dlaczego by nie, w końcu wizja artystyczna...
Twórców się pytaj ;-)
Mnie osobiście to rybka, podobnie jak czarna Anna Boleyn. Podobnie też nie przeszkadzałby mi Brad Pitt w roli Nelsona Mandeli.
Chociaż to, co proponujesz, to alternatywna wersja rzeczywistości i to w kinie wiele razy już było wykorzystywane, raczej jako sci-fi.
318 2021-02-21 14:59:47 Ostatnio edytowany przez szakisz (2021-02-21 15:01:38)
szakisz napisał/a:Uważasz odzwierciedlenie koloru skóry, pierwszą rzecz która wręcz wali cię po gałach jako oglądającego widza, za dogmatyczny bzdet?
No właśnie, książki, muzea. To wszystko niby jest, ale oczywiście przegrywa formą z takim Netflixem. Zresztą nie można powiedzieć, że Netflix nie mógłby przekazywać w fajny i i przystępny sposób przemycać treści historyczne. Ma przecież pieniądze i przestrzeń. No ale trzeba chcieć, prawda?
Czyli jednak chciałbyś, aby artyści wzięli na siebie edukację, bo szkoły zawodzą. Teraz filmowiec powinien mieć doktorat a przynajmniej magisterium z nauk historycznych, aby w ogóle pomyśleć o twórczości filmowej inspirowanej lub opierającej się na faktach historycznych ;-)
A czy trzeba poświęcać jedno kosztem drugiego? Czy to nie może iść ze sobą w parze, tak jak było przez wieki, gdzie sztuka i kultura tak naprawdę na współ z historią przekazywała wiedzę o korzeniach człowieka, jednocześnie zadając to jedne i być może najważniejsze pytanie: "Quo Vadis ludziku?" Oczywiście nie łudzę się, że Netflixa będzie stać aż na tak głębokie rozważania, jednak to cały czas jest kino. Jeżeli debatujemy o tym czy ich produkcje mają stawać w szranki o Oscara, przydałoby się, żeby reprezentowały jakiś tam, przynajmniej minimalny, poziom ![]()
Co do zwracania uwagi na kolor skóry, to już wspominałam, że zależy to, czy ktoś filtruje świat i innych ludzi przez kolor ich skóry. Neuronaukowcy już dawno to opisali. Jak już mowa o różnych faktach, to oprócz historycznych, można także pochylić się nad innymi i tak np. To, jak my postrzegamy kogoś, czy ktoś się różni od nas czy nie, zależy od tego, jak działa zakręt wrzecionowaty w naszej korze skroniowej, tzn. jeżeli zakręt wrzecionowaty jest często poddawany działaniu bodźców, czyli często widzimy osoby, które wyglądają inaczej niż my, to on się w pewnym sensie przyzwyczaja do inności. Wtedy on jest bardzo aktywny.
Ale wiesz, że kolor skóry Anny Boleyn jest niedebatowalny? W sensie, on nie zależy ani od reżysera, ani od kastingowca, ani od tego gościa, który rozkłada kable po planie. Tym się różni fakt od wizji artystycznej. Nauka, taki wynalazek sprzed kilkuset lat. Obiektywne fakty. Historia też jest nauką.
Ale filmy nawet historyczne to nie rozprawy naukowe. To raczej artystyczne wizje historii. Lepiej jak nikt nie będziesz wiedzy o świecie i historii czerpał z filmów :-D
Lepiej jak nikt nie będziesz wiedzy o świecie i historii czerpał z filmów :-D
Lecz obecnie mamy trend odwrotny.
Ludzie się uczą z mas mediów, co tylko ułatwia procesy dezinformacji.
MagdaLena1111 napisał/a:Lepiej jak nikt nie będziesz wiedzy o świecie i historii czerpał z filmów :-D
Lecz obecnie mamy trend odwrotny.
Ludzie się uczą z mas mediów, co tylko ułatwia procesy dezinformacji.
No i?
Przecież to nie problem twórców filmowych, że edukacja leży, a ludzi nie interesuje jak było naprawdę?
Lucyfer666 napisał/a:MagdaLena1111 napisał/a:Lepiej jak nikt nie będziesz wiedzy o świecie i historii czerpał z filmów :-D
Lecz obecnie mamy trend odwrotny.
Ludzie się uczą z mas mediów, co tylko ułatwia procesy dezinformacji.No i?
Przecież to nie problem twórców filmowych, że edukacja leży, a ludzi nie interesuje jak było naprawdę?
Przeciętnego Kowalskiego zwykle rzadko to będzie obchodziło, bo po wszelkich obowiązkach szukać będzie prostej rozrywki.
Nie bez powodu masy z natury są głupie.
323 2021-02-21 15:15:27 Ostatnio edytowany przez szakisz (2021-02-21 15:16:33)
OK, jeżeli kontekst zgodności historycznej nie jest dla reżysera ważny, jeżeli w ogóle przedstawienie tej postaci jako takiej nie gra większej roli i jest tylko pretekstem, bo odpływamy totalnie, to po jakiego grzyba majstrować przy postaci historycznej? Nie można wziąć fikcyjnego królestwa, fikcyjnej księżniczki i skupić się na wizji autora, skoro to i tak ma być punktem wyjścia do całej reszty? Zresztą już i tak to nie raz czyniono w popkulturze.
324 2021-02-21 15:39:42 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-02-21 15:44:26)
Wydaje mi się, że ludziom brak jest tej podstawowej świadomości, że rzeczywistość w filmie zazwyczaj nieco odbiega od tej, jaka rzeczywiście miała miejsce. Jeśli dla kogoś taki Netflix pokazuje się jedynym oknem na świat, to już jego problem. Z drugiej strony osobiście miałem tak, żę NA PODSTAWIE niektórych fabularnych produkcji dowiedziałem się o pewnych historycznych wydarzeniach, gdyż wcześniej jakoś nie miałem o nich pojęcia:)
Swoją drogą, to we wszelkich produkcjach filmowych można dostrzec także herezje, dotyczące innych dziedzin. Z mojej branży akurat można takich wymienić wiele. Czasami poziom błędów, odnoszących się do szeroko rozumianej przyrody sięga głębokiego dna, ale wywołuje u mnie to co najwyżej politowanie, choć rzeczywiście razi w oczy
Faktem jest, żę w celu lepszego poznania danego zjawiska sięga się po inne źródła.
Akurat w literaturze, to sporo błędów w odniesieniu zarówno do historii, jak i do opisów przyrody, wytknąć można niejakiemu Siekiewiczowi ![]()
325 2021-02-21 18:26:05 Ostatnio edytowany przez Znerx (2021-02-21 18:33:56)
OK, jeżeli kontekst zgodności historycznej nie jest dla reżysera ważny, jeżeli w ogóle przedstawienie tej postaci jako takiej nie gra większej roli i jest tylko pretekstem, bo odpływamy totalnie, to po jakiego grzyba majstrować przy postaci historycznej?
Bo tak się wykuwa nowego rad... tfu... postępowego człowieka.
Nie można wziąć fikcyjnego królestwa, fikcyjnej księżniczki i skupić się na wizji autora, skoro to i tak ma być punktem wyjścia do całej reszty? Zresztą już i tak to nie raz czyniono w popkulturze.
Można ale:
- to już by było fantasy,
- przepadłaby darmowa reklama za "czarną królową Anglii",
- nie było by szans na jakieś nagrody od akademii,
- no i kaską by dodatkowo nie sypnęli.
Czyli to albo ideolo
albo skrajny koniunkturalizm i skok na łatwą kasę.
edit:
To zresztą nic nowego. Wystarczy spojrzeć na nasze podwórko np. Szymborska. Wielka poetka? Ale swoje pochwalne wiersze na temat socjalizmu, Stalina czy Lenina pisała.
No i kariera toczy się szybciej.