Czym jest Wolność Słowa chyba wie każdy. Zapis dotyczący prawa do swobodnej wypowiedzi swojego zdania w przestrzeni publicznej jest zawarty w Ustawie Zasadniczej niemal każdego cywilizacyjnego państwa, w przypadku Polski są to art. 14, 25, 49, 53 oraz 54 Konstytucji RP. Jednak od jakiegoś czasu bardzo często i coraz częściej pojawia się w dyskursach politycznych samozwańczy cenzor zwany potulnie "Poprawnością Polityczną". W założeniu Poprawność Polityczna miała być remedium na wielkie zło, na mowę nienawiści oraz publiczną dyskryminację różnych grup społecznych - kobiet, osób innej narodowości, religii czy koloru skóry i trzeba powiedzieć - te założenia były dobre. Jednak czy nie macie wrażenia, że poprawność polityczna stała się z czasem karykaturą samej siebie?
Weźmy np. Amerykę - prawdziwy bastion politycznej poprawności. Z jednej strony mamy Rosę Parks i Martina Luthera Kinga walczącego o równouprawnienie rasowe, z drugiej strony kilkadziesiąt lat później mamy naprawdę dziecinne ale tragiczne w skutkach afery na tym tle. Chociażby Paula Deen, która wywołuje wielki skandal i praktycznie kończy swoją karierę, ponieważ przyłapano ją na użyciu zakazanego "n-word" (dla wyjaśnienia słowo o które chodzi to nigger znaczące mniej więcej tyle co Czarny bądź Czrnuch) Co ciekawe słowo to miało mniej więcej do połowy XX wieku konotację zdecydowanie obojętną, było nawet używane przez samych zwolenników równości rasowej.
W Polsce wcale nie jest lepiej. Do niedawna całkowicie obojętne słowo Murzyn zaczyna nabierać coraz bardziej negatywnego wydźwięku. Często jest tak, że pod pretekstem mowy nienawiści krytykuje się wiele negatywnych opinii niemających za wiele wspólnego z nienawiścią. Wypowiesz swój sprzeciw odnośnie osób homoseksualnych, np. małżeństw czy adopcji dzieci - jesteś homofobem, nie chcesz imigrantów ze Wschodu - jesteś ksenofobem. Przykłady można by mnożyć i mnożyć w nieskończoność.
Co o tym myślicie? Czy taki stan rzeczy jest dobry czy raczej szkodzi wszelkim dyskursom? Czy jest w ogóle szansa na zaprzestanie wariactwa i niepopadanie ze skrajności w skrajność i wylądowanie gdzieś po środku. Gdzie jest właściwie granica pomiędzy jednym a drugim i czy w ogóle da się ją wytyczyć? Zapraszam do dyskusji ![]()
