Poszukajcie może jakieś forum zoologiczne...
Podobne tematy
67 2015-11-04 00:41:48 Ostatnio edytowany przez madziusiek21 (2015-11-04 00:45:02)
Maz mnie zdradzil po 8 latach bycia w zwiazku... niby wybaczylam ale zadra w sercu ..wspomnienia ..fakt ,ze jednak byla inna czasami mnie zabija ..psychika juz nie ta sama ... srodek rozsypany na milion kawalkow ..nie do posklejania...przyznal sie po 3 latach ... w momencie zalamania kiedy przechodzil kolejne zauroczenie jakas bzdziagwa ...kiedy sie dowiedzialam ...zlosc ..emocje ..i mysli... zrobie mu to samo moze ulzy.... ale nie umialam .. bo nie umiem sie tak znizyc ... ciagle jestem w tym toksycznym zwiazku ...maz siadl na dupe ..a ja mimo ze cierpie to kocham
68 2015-11-04 01:08:36 Ostatnio edytowany przez adiafora (2015-11-04 01:10:56)
no, no, stosik zaplonal :-)
Ja ja uwielbiam tych swietojebliwych... Gowniane pojecie o zyciu maja, ale odezwac się musza, bo inaczej się udusza.
Daisy, pytasz dlaczego? Najkrotsza odpowiedz: bo jesteś człowiekiem.
majkaszpilka napisał/a:aurora borealis napisał/a:Wybacz Najpiękniejsza Kobieto Forum, ale jako miłośniczka jeleni na rykowisku muszę się wtrącić...
Daniele, to zwierzątka, które do czasu osiągnięcia "pełnoletności" charakteryzują się dość niepozornym, a na dodatek porośniętym meszkiem porożem. Nawet osobniki dorosłe nie mogą pochwalić się taką okazałą "koroną", jaką mają na przykład jelenie lub łosie.
A przecież Mąż Krotki przez kilka lat był łosiem, aż do czasu, gdy zaczął robić za jelenia...
Chyba, że mu Daniel na imię!?Auroro:)
Ale ja wiem jaka jest roznica,moglam jasniej sie wyrazic.Nie dzkodzi,zrobilad to TyWybacz mi, dopiero dzisiaj zwróciłam uwagę na słowa "większe niż", których użyłaś do opisania wieńca, które nad małżeńskim łożem mógłby powiesić śmiało ów Daniel. Bardzo przepraszam za wtręt zoologiczny. Zwracam honor i doceniam biegłość w dziedzinie łopataczy ;-)))
Auroro ![]()
Twoja przenikliwa analiza świadczy o tym,że jako jedna z niewielu(albo wielu,wszystkich przecież nie znamy w tym padole cyberprzestrzeni)czytasz ze zrozumieniem.Fakt jest taki,że to ja się czasami zacietrzewiam i piszę niezrozumiale ![]()
Poszukajcie może jakieś forum zoologiczne...
Xymena...
Niestety ale Twoja rada jest spóźniona,udzielam się bowiem bardzo gorliwie na "kociarskim" forum.Ale dzięki za pamięć.
Swoją drogą,to może też poszukasz sobie jakiś zainteresowań...wierz mi...one poszerzają horyzonty.Człowiek może się czegoś dowiedzieć,nauczyć.Czasami nawet doznać "olśnienia" w jakiejś kwestii,o co broń Boże Ciebie nie podejrzewam...tak tylko mówię.
później można tylko próbować minimalizować straty.
jakie ty straty chcesz minimalizować? czyżby ból po zdradzie drugiej osoby? Umiałbyś się z tym całkowicie pogodzić? Zawsze przecież pozostanie drzazga w sercu, która z czasem będzie jeszcze bardziej zawadzać.
właśnie to wmawiasz. przykro mi, że rozwiewam Twoje iluzje, ale Twoje, tak mi się wydaje, dość proste i naiwne pojęcie miłości, nie jest jedynym i najwłaściwszym na świecie.
Zgadza się, nie jest jedynym i najwłaściwszym, ale jeśli już ktoś składa przysięgę małżeńską to niech się jej trzyma. Jeśli kocha drugą osobę to niech się trzyma tej miłości. Przez myśl mi nie przechodzi, żeby dla własnej przyjemności skrzywdzić drugą osobę (nawet jeśli żyje w niewiedzy, chociaż i tak później się to wyda). Wolałbym katusze przejść latami, niż ulec chwili słabości i dać się pokonać "namiętnościom". I co? Bo nie mogę wytrzymać? Phi, tylko ludzie słabi charakterem ulegają pokusom i się poddają.
hehehe. nóż w plecy? może od razu napisz, że jego i siebie zeszmaciła, zdeptała ich uczucie, wiarę i nadzieję w przyszłość i wiele innych rzewnych i dramatycznych epitetów? ona uprawiała seks, dość przyjemny, z tego co pisała z innym kolesiem. zaspokoiła swoje namiętności. minęła jej frustracja, jest bardziej zadowolona - hańba po prostu. jak ona mogła poświęcić 5-letni brak seksu dla kilka chwil uniesień. przecież mogła obyć się, pewnie jakby się postarała, i 6 lat. a tak zniweczyła te wysiłki kilkoma pchnięciami. okropne! i jeszcze jej się to podobało! sodoma i gomora!
i jeszcze śmie twierdzić, że kocha męża, a to był tylko seks. b. dobry seks. a fe! a kysz!
tak na poważnie i naprawdę jedyne co ważne w tym momencie, to czy się zabezpieczyła i nie złapała jakiegoś syfa, którym by mogła obdarować męża.
Przykład oportunisty jak biczem strzelił. Niech sobie ulży, niech da się unieść tym przepięknym chwilom. Przecież się należy, o! i frustracja minęła. Kurde, to w złych chwilach, gdy sytuacja ww. się powtórzy i męża nie będzie w domu to powinna raz jeszcze skorzystać z usług innego pana. Przecież to nie jest "a fe" ani "a kysz". Przecież to dla "jej" (J E J) dobra.
bo ona kocha i szanuje męża? a tamten facet był jej tylko potrzeby aby zaspokoić jej chuć? no sorry, może Cię rozczaruję, ale poważny związek to nie tylko seks i igraszki w łóżku. a już na pewno nie jest to takie fajne, aby porzucać dla tego udany, wieloletni związek.
żeby była jasność: ona, mówiąc skrócie, wykorzystała tamtego drugiego faceta. do seksu wykorzystała. bo ona ani myśli rozstać się z mężem. o tamtym drugim, o jego motywach nic nie wiemy. może dla niego to też tylko seks. a może nie? może liczy przez to na coś więcej? wtedy się rozczaruje.
Szanuje męża? Polecam więc wrócić się do słownika i sprawdzić co to słowo(szacunek) znaczy. Kocha? Jak można kochać kogoś i go zdradzić? Wybacz nie rozumiem. Wytłumacz mi proszę, gdzie tu miłość? I ta jej "chuć". Aż tak jest niewyżyta? Nie umie się opanować? To tylko świadczy o tym, że facet(jej mąż) długo z nią nie pobędzie i ten ich wieloletni związek szybciutko się rozpadnie. I w skrócie: jeśli wykorzystuje innych, a już tym bardziej do seksu(będąc już z kimś) to ja nie mam pytań. Gorszego drania na oczy nie widziałem.
Mogę być durny, głupi, można mnie nazywać świetojebliwym, ale pewnych zasad trzeba się trzymać. Dlaczego tak wiele jest zdrad, rozwodów, rozpadów itp. Bo ludzie są tępi jak diabli i ulegają pokusom. Mają słaby charakter. Robią sobie na życzenie problemy skutkiem czego pozostają nieszczęśliwi i wypłakują się na różnorakich forach, oczekując niebiańskiego pocieszenia. Bla bla bla
jakie ty straty chcesz minimalizować? czyżby ból po zdradzie drugiej osoby? Umiałbyś się z tym całkowicie pogodzić? Zawsze przecież pozostanie drzazga w sercu, która z czasem będzie jeszcze bardziej zawadzać.
nie zrozumiałeś nic z tego co pisałem. nie pochwalam zdrady, ale cóż, zdarza się. ale jeśli już się zdarzy, to nie uważam za stosowne kiedy zdarzyło się to wyłącznie dla seksu, by katować tym współmałżonka. jest to rzecz, która nie jest chwalebna i ludzie dobrze wychowani swoich tajemnic alkowy nie wywlekają na światło dzienne.
a mąż jest szczęśliwy nadal, dopóki nic nie wie. więc po co go unieszczęśliwiać i uświadamiać? jaka de facto by była różnica gdyby wiedział? żona nadal jest ta sama, nadal go kocha, a po powiedzeniu mu takiej wiadomości by już go nie kochała i nie szanowała? absurd. jej uczucia są nadal takie same, a jedyne co by się zmieniło, to wiadomość dla męża, która by tylko ujemnie wpłynęła na związek.
cały czas bazuję oczywiście na tym, że kochanek autorki dla niej nic nie znaczy i nie wiąże do niego jakiś uczuć, czy nie chce poświęcać dla niego czasu, który normalnie by był przeznaczony dla męża.
Zgadza się, nie jest jedynym i najwłaściwszym, ale jeśli już ktoś składa przysięgę małżeńską to niech się jej trzyma. Jeśli kocha drugą osobę to niech się trzyma tej miłości. Przez myśl mi nie przechodzi, żeby dla własnej przyjemności skrzywdzić drugą osobę (nawet jeśli żyje w niewiedzy, chociaż i tak później się to wyda). Wolałbym katusze przejść latami, niż ulec chwili słabości i dać się pokonać "namiętnościom". I co? Bo nie mogę wytrzymać? Phi, tylko ludzie słabi charakterem ulegają pokusom i się poddają.
jak już pisałem, nie pochwalam okłamywania. ale takie rzeczy się zdarzają. piszesz o skrzywdzeniu... powiedz mi, w jaki to sposób mąż jest skrzywdzony? czy gdybym teraz poszedł do jej męża i zapytał: "czy czuje się pan krzywdzony przez żonę?", to by powiedział: "tak"? no nie, nie powiedziałby, bo nie wie, że jego żona uprawiała seks z jakimś innym kolesiem. ona nadal się opiekuje domem, mężem, a mąż, o ile ona dobrze to ukrywa, nie widzi różnicy. nadal czuje się kochany, zadbany, itp. jaka to więc krzywda mu się dzieje? żadna. jedynie w Twoim umyśle - czysto hipotetyczna, że gdyby się coś wydało i gdyby się dowiedział, to może by się czuł skrzywdzony. no, absurd, gdybanie. liczą się fakty i tu i teraz. a fakt jest taki, że nie czuje się skrzywdzony.
to co wolisz Ty, że masz masochistyczne zapędy umartwiania się, zostaw dla siebie. nie każdy takie rzeczy lubi. ludzie wywodzą się od zwierząt i tak już mają, że w przygniatającej większości, jeśli nie wszyscy (bywa marginalny element ułomnych społecznie i umysłowo osób) ulegną różnorakiej pokusie. pytanie nie jest więc CZY ULEGNIE, a takie: KTÓREJ POKUSIE ULEGNIE. dla każdego istnieje wartość graniczna i a także odpowiednie okoliczności.
twierdzisz inaczej, Twoje zdanie. pragnę tylko dodać, że jest bardzo idealistyczne i nieprawdziwe. widać, że mało przeżyłeś i masz znikome doświadczenie, skoro obstajesz przy wersji wziętej z bajek dla grzecznych dziewczynek. sorry, ale nie ma wysokiego, dobrego, blond przystojniaka na białym rumaku z dobrego domu i bardzo bogatego, który chciałby pojąć biednego kocmołucha, tak samo nie ma pięknej królewny, która tylko czeka na Twój pocałunek by się w Tobie zakochać.
aha, świętego mikołaja też nie ma.
Przykład oportunisty jak biczem strzelił. Niech sobie ulży, niech da się unieść tym przepięknym chwilom. Przecież się należy, o! i frustracja minęła. Kurde, to w złych chwilach, gdy sytuacja ww. się powtórzy i męża nie będzie w domu to powinna raz jeszcze skorzystać z usług innego pana. Przecież to nie jest "a fe" ani "a kysz". Przecież to dla "jej" (J E J) dobra.
po raz n-ty to piszę. powinna wcześniej ustalić swoje potrzeby z mężem. nie powinna okłamywać. ale jeśli już, to dobrze, że przynajmniej jej się podobało, a nie zdradziła dla marnego seksu. wyjęła z tego jakiś pozytyw w końcu. zaspokoiła swoje potrzeby, a frustracja minęła. w domu pewnie też atmosfera się choć lekko rozchmurzyła.
należy szukać pozytywów. życie jest za krótkie by być ciągle zacietrzewionym.
Szanuje męża? Polecam więc wrócić się do słownika i sprawdzić co to słowo(szacunek) znaczy. Kocha? Jak można kochać kogoś i go zdradzić? Wybacz nie rozumiem. Wytłumacz mi proszę, gdzie tu miłość? I ta jej "chuć". Aż tak jest niewyżyta? Nie umie się opanować? To tylko świadczy o tym, że facet(jej mąż) długo z nią nie pobędzie i ten ich wieloletni związek szybciutko się rozpadnie. I w skrócie: jeśli wykorzystuje innych, a już tym bardziej do seksu(będąc już z kimś) to ja nie mam pytań. Gorszego drania na oczy nie widziałem.
Mogę być durny, głupi, można mnie nazywać świetojebliwym, ale pewnych zasad trzeba się trzymać. Dlaczego tak wiele jest zdrad, rozwodów, rozpadów itp. Bo ludzie są tępi jak diabli i ulegają pokusom. Mają słaby charakter. Robią sobie na życzenie problemy skutkiem czego pozostają nieszczęśliwi i wypłakują się na różnorakich forach, oczekując niebiańskiego pocieszenia. Bla bla bla
tak, polecam spojrzeć co znaczy szacunek. tak, kocha męża. znacz historię Tristana i Izoldy? jakoś ponoć się kochali a nie uprawiali ze sobą seksu
ona z mężem się nie bzyka od dawna, stąd chyba może go kochać? jeśli bym był zakochany i bym wzdychał do dawnej miłości to już nie mogę z nikim innym uprawiać seksu? absurd.
ostatni raz już podkreślam. skoro obiecywała nie uprawiać z nikim innym seksu poza mężem, to zrobiła błąd. nie powinna.
jednak dla mnie to po prostu zwykłe kłamstwo w tym wypadku, a dla Ciebie koniec świata. ręczę Ci, że bywają większe dramaty niż to, że żona postanowiła się zaspokoić z kimś innym. i o zgrozo - ten seks jej się podobał.
skąd Ty niby wiesz, czy jej związek się rozpadnie czy nie?
nie widziałeś gorszych świństw - więc b., na prawdę b. mało rzeczy zatem widziałeś.
bardzo dobrze, że starasz się trzymać SWOICH zasad. nie każ tylko trzymać się ich innym. Twoje zasady są Twoje. super. jeśli przyjdzie Ci żyć w związku i Twoja kobieta postanowi się do nich dostosować, chwała jej. znajdź jednak tylko taką, która będzie w pełni tych zasad świadoma, taka, której zaufasz, że dla niej też takie zasady są ważne. inaczej o kant dupska potłuc takiej zasady.
73 2015-11-04 12:22:24 Ostatnio edytowany przez georgino (2015-11-04 12:23:38)
Staram się być obiektywny w tej sprawie i to nie tak, że nie zrozumiałem Twych wypowiedzi. Po prostu mamy różne - w tym wypadku - poglądy i są one względem siebie sprzeczne. Doskonale wiem, że mąż żyjąc w niewiedzy będzie szczęśliwy. Jednakże ten związek już jest chory, zatruty, nie realny. A dlaczego? Bo żona złamała przysięgę, zrobiła coś wbrew zasadom prawdziwego małżeństwa z powodu braku ujścia jak to nazwałeś "chuci". Jeżeli autorce postu zależy na tym, by utrzymać związek to wyjściem w tej sytuacji będzie "udawanie" żony(prawdziwa żona nie chodzi z innym do łóżka, bo mąż to, mąż tamto i jezu jak mi źle ojej) i utrzymywanie tego co się stało w tajemnicy. Dla mnie to jest śmieszne, ale w tym co przytoczyłeś jest trochę racji. Wcześniej prawdopodobnie źle się wyraziłem. Głównie chodziło mi o żonę, moje aluzje odnośnie męża nie miały na celu sprowadzenie tej rozmowy do uczuć i postawy jej współmałżonka.
I znowu ten tekst, że mało przeżyłem. Tak, przeżyłem i widziałem wystarczająco dużo błędów ludzi i to na ich przykładach opieram obecnie swoje zdanie. Moja wersja jest dla Ciebie absurdalna, ponieważ wychowałeś się w innym środowisku. Ja wychowałem się w środowisku, gdzie od lat wpajano mi pewne zasady i wartości, dlatego wyskok tej autorki jest dla mnie oburzający i nie do przyjęcia. Dlatego Twoim zdaniem jestem marginalnym elementem ułomnych społecznie i umysłowo osób bo nie dam się pożreć swojemu EGO(psychoanaliza).
A poza tym jakie jakie to ja dziwne zasady prezentuję? To, że należy się trzymać przysięgi małżeńskiej, nie zdradzić drugiej osoby, walczyć i umieć się powstrzymać przed pokusą/chwilą słabości? Przecież to dzieciaki w podstawówce wiedzą, że to normalne.
georgino, jestem pewien, że są możliwe pewne okoliczności, pewna sytuacja i taka osoba, która by na Ciebie tak wpłynęła, że byś uległ. zresztą były kiedyś na ten temat badania. i to potwierdziły.
tekst o ułomnych nie był do Ciebie a dotyczył osób naprawdę chorych psychicznie itp. które nie byłyby fizycznie sprostać przykładowi.
moim zdaniem nigdy nie powinno się mówić "nigdy", "zawsze" i itp. tak szerokich kwantyfikatorów. bo "nie zna się dnia ani godziny", kiedy "kosa trafi na kamień", a wtedy pozostanie tylko powiedzieć: 'ups'.
odnośnie pierwszej części posta:
w związku często jest tak, że nie mówi się wszystkiego. dosłownie wszystkiego i szczerze. powiesz partnerce, że w takiej a takiej sukience która jej się podoba wygląda jak k***a? że się spasła? że jej gust muzyczny jest dla Ciebie infantylny? że np. nie lubiłeś jej babki i że nie obeszło Cię że już zeszła z tego świata? że podoba Ci się Twoja koleżanka z pracy i czasem o niej fantazjujesz? podobnych przykładów można mnożyć. no raczej nie, jeśli jesteś dobrze wychowany. nie oznacza to przecież także tego, że nie szanujesz żony, czy że jej nie kochasz.
ludzie różne rzeczy myślą, na różne pokusy są wystawieni. nic w tym złego. jest tak jak powiedziałeś, należy trzymać się ustalonych zasad, ale też trzeba umieć, wiedzieć jak rozwiązać problem gdy takie zasady się złamie. jesteśmy ułomni. tego nic nie zmieni. trzeba mieć tego świadomość i nie szafować, że "zawsze", że "nigdy".
Zgadzam się, że to co zrobiłam jest niewybaczalne. I świadomość tego i wyrzuty sumienia katują mnie każdego dnia. Że udaję teraz żonę? Może, ale naprawdę nie byłabym w stanie powiedzieć o tym co się stało mężowi. Tak jak napisałam wcześniej - ja osobiście wolałabym o takim epizodzie po prostu nie wiedzieć.
Nadal nie wiem dlaczego to się stało (wiem, wiem...podjęłam decyzję, ok ale właśnie sama sobie nie umiem odpowiedzieć na pytanie dlaczego). Przecież w życiu miałam różne sytuacje, różnych nachalnych mniej lub bardziej facetów, przed którymi po prostu uciekałam i którzy powodowali, że natychmiast się spinałam, nigdy nawet przez ułamek sekundy nie pojawiła się w mojej głowie myśl o zdradzie. Zdrada zawsze dla mnie była nie do przyjęcia. Czy są tu kobiety, które były lub są w podobnej sytuacji?
O...zapewne jest wiele takich kobiet Daisy.
Przed jednymi się spinają a przed innymi rozpinają...głównie uda.Są też w równym stopniu tchórzliwe jak Ty.Szkoda,że dla takich kobiet jak Ty... i mężczyzn zresztą również...postawienie całego życia na szali w zamian za chwilkę uniesień,jest epizodem.Smutne to...
Daisy
Ja bym na twoim miejscu zadała sobie raczej pytanie o relację ze swoim mężem.
Nie szukam usprawiedliwienia, oczywiście to ja jestem winna, ale dlaczego to się stało? Może ktoś przez swoją historię czy swój powód pomoże mi znaleźć odpowiedź dla mnie samej...
(...)
Ale ta zdrada...brak seksu mnie nie usprawiedliwia, wiem.
!!!
Kobieto! Jak dla mnie jesteś całkowicie usprawiedliwiona! Brak seksu z mężem przez 5 lat i Ty się jeszcze czujesz winna???
Nie mogę takich rzeczy spokojnie czytać po prostu. Kurcze! Chcę zobaczyć faceta, który w takiej sytuacji czułby się winny i męczyłby się w taki sposób wyrzutami sumienia...
Czy możecie napisać dlaczego Wy zdradziłyście? Może to mi jakoś pomoże?
No więc ten... Nie zaskoczę Cię teraz pewnie ;D Zdradziłam z braku seksu właśnie i nie mam najmniejszych wyrzutów sumienia. Z tym, że przyznam, że zdecydowałam się na zdradę dopiero jak: 1) wpadłam w depresję z powodu braku życia seksualnego; 2) mój facet widział, że ze mną źle i sam powiedział, że jakbym chciała być przez jakiś czas z kim innym, to nie przeszkadzałoby mu to bylebym do niego wróciła... Pierwsza myśl wtedy to było, że teraz jeszcze bardziej go kocham... No ale potem się zdecydowałam jednak i nie żałuję. I wiesz co jest najciekawsze? Jakiś czas po tym jak mojego faceta zdradziłam, poczułam znowu ochotę na seks z nim..... Ech te paradoksy
Życie erotyczne jest skomplikowane. Ale uważam, że powinniśmy się postarać czerpać z tego wszystkiego jak najwięcej przyjemności, życie jest krótkie.
Napisz maila jak chcesz;)
79 2015-11-09 10:43:14 Ostatnio edytowany przez Excop (2015-11-09 10:53:42)
daisy-like napisał/a:Nie szukam usprawiedliwienia, oczywiście to ja jestem winna, ale dlaczego to się stało? Może ktoś przez swoją historię czy swój powód pomoże mi znaleźć odpowiedź dla mnie samej...
(...)
Ale ta zdrada...brak seksu mnie nie usprawiedliwia, wiem.!!!
Kobieto! Jak dla mnie jesteś całkowicie usprawiedliwiona! Brak seksu z mężem przez 5 lat i Ty się jeszcze czujesz winna???
Nie mogę takich rzeczy spokojnie czytać po prostu. Kurcze! Chcę zobaczyć faceta, który w takiej sytuacji czułby się winny i męczyłby się w taki sposób wyrzutami sumienia...daisy-like napisał/a:Czy możecie napisać dlaczego Wy zdradziłyście? Może to mi jakoś pomoże?
No więc ten... Nie zaskoczę Cię teraz pewnie ;D Zdradziłam z braku seksu właśnie i nie mam najmniejszych wyrzutów sumienia. Z tym, że przyznam, że zdecydowałam się na zdradę dopiero jak: 1) wpadłam w depresję z powodu braku życia seksualnego; 2) mój facet widział, że ze mną źle i sam powiedział, że jakbym chciała być przez jakiś czas z kim innym, to nie przeszkadzałoby mu to bylebym do niego wróciła... Pierwsza myśl wtedy to było, że teraz jeszcze bardziej go kocham... No ale potem się zdecydowałam jednak i nie żałuję. I wiesz co jest najciekawsze? Jakiś czas po tym jak mojego faceta zdradziłam, poczułam znowu ochotę na seks z nim..... Ech te paradoksy
Życie erotyczne jest skomplikowane. Ale uważam, że powinniśmy się postarać czerpać z tego wszystkiego jak najwięcej przyjemności, życie jest krótkie.
Napisz maila jak chcesz;)
Cóś pachnie mi tu hipokryzją, Licho.
Ponoć nabrałaś ochoty na seks z mężem po tym, gdy go zdradziłaś. Na jego "życzenie" zresztą.
To z czego wynikał ów brak seksu? Bo według tego, co piszesz, to on chciał, ale Ty już myślałaś wtedy o karesach z innymi, więc dureń "dał Ci zielone światło", drżąc na myśl, że odejdziesz. To skąd miałyby zrodzić się w Tobie wyrzuty sumienia? Zwłaszcza, że uniesiona "dumą" odmówiłaś zapewne jego "niemoralnej propozycji", by biedak mógł wciąż uważać się za mężczyznę.?
Z tym "kochaniem" dupy wołowej, mogłabyś jednak dać sobie spokój.
A ostatnie zdanie, przed propozycją korespondencji prywatnej z Autorką, tylko utwierdziło mnie w tym.
Clint jones, podoba mi się "twoje wygodne" podejście do tego tematu. "Nie pochwalasz zdrady ale cóż zdarza się"
Nie, bo albo się zdarza, albo się nie pochwala i te dwie sprawy się ewidentnie eliminują.
Tak samo jak wygodne podejście do życia Kroteczki, która ma takie siano w głowie,( jak głosujący za Kukizem) "rozbawiło" i zszokowało zarazem. Bo jak można mieć taki lekceważący stosunek do samej siebie? Szczególnie jeżeli w jednej linii potrafi napisać że mąż się nie stara, ale pracuje na jej gachów za granicą.
Żenujące to i tyle.
no, no, stosik zaplonal :-)
Ja ja uwielbiam tych swietojebliwych... Gowniane pojecie o zyciu maja, ale odezwac się musza, bo inaczej się udusza.
Daisy, pytasz dlaczego? Najkrotsza odpowiedz: bo jesteś człowiekiem.
Nie musisz uwielbiać, bo to twoja sprawa. Na całe szczęście są ludzie, dla których zasady mają sens. Dla ciebie ich być nie musi. Naprawdę uważasz że ludzie nie zdradzający gówno wiedzą o życiu, bo nie sprowadzają się do do roli worków na spermę, lub spoglądania się tylko na siebie? Dobre, dawno się tak nie uśmiałem. Dla ludzi z zachowanymi minimalnie zasadmi moralnymi, żona/partnerka to coś więcej niż dziury. Rozbawiłaś mnie tym swoim duszeniem się itp itd.
Bycie człowiekiem, właśnie jako tej istoty stojącej na czele intelektualnego świata, powoduje że rozmawiamy o moralności a nie o skakaniu z drzewka na drzewko. Najkrótsza odpowiedź? Jak suka nie da to pies nie weźmie.
Pewne rzeczy są dla mnie niezrozumiałe.
Od pięciu lat małżonkowie nie śpią ze sobą i nikomu to nie przeszkadza.
Nagle pojawia się - jak w większości takich wypadków Ten, Który Był Marzeniem kiedyś tam.
Potem wyrzuty sumienia i poczucie winy. A z jakiego względu, pytam się, skoro było jak nigdy wcześniej z nikim innym?
Przecież, gdybyście z mężem dbali o relacje między Wami, nie doszłoby do tego prawdopodobnie?
Co więc w międzyczasie sprawiało, że wciąż pozostawaliście w zwiazku, skoro nie potraficie rozmawiać o podstawowych rzeczach ważnych w małżeństwie?
.
Dokładnie tak. Ciekawi mnie jak można napisać w jednym zdaniu - nie śpimy razem od lat ale jesteśmy zgodnym małżeństwem. Dbanie o relacje w małżeństwie jest największą sztuką. A co sprawiło że nadal są razem? Wygodnictwo i egoizm autorki.
Do Excop:
Dlaczego jestem w związku z mężem? Bo - paradoksalnie - go kocham. Nie będę mówić o dzieciach, kredytach, bo wiadomo, że są itp. Nigdy wcześniej, mimo kilkuletniego braku bliskości nie rozważałam rozstania. Ale dopiero ostatnio zadaję sobie pytania, co czuję i czy to ma sens.... i wiem, że to wszystko kieruje mnie do jednego: muszę z nim o tym porozmawiać i nadal nie mam...nie wiem, odwagi? Myślę, że boję się do czego do doprowadzi...
Wiem, jak to brzmi, patrzę na to z boku i zgadzam się z tym co napisałeś.
Widzę kompletny bezsens...
Najgorsze jest to, że mojemu mężowi najwyraźniej nasza sytuacja nie przeszkadza bo nigdy nawet nie próbował ze mną o tym rozmawiać.
Generalnie z jego strony rozmowy o uczuciach nigdy nie wychodziły.?
Błądzisz. A co najgorsze, zapłacą za to wszyscy. Paradoksalnie to budujesz mity.
kamil_20047 napisał/a:daisy-like jak napisała kroteczka to forum dla zdradzonych. Od jakiegoś czasu trudno o radę na dobrym poziomie. Wiele frustracji i prób dowalenia tym, którzy okazali się niekryształowi.
Tylko czekać aż będą banować tych co mają odmienne zdanie.
Może dlatego że owe osoby, które zdradziły za bardzo nie szukają porady, ale wpisów typu - przyprawiłam rogi i jestem zaj****a? Ja mam swoje zdanie, również z doświadczenia osoby zdradzonej i wiem że mimo wszystko, sam przyczyniłem się do tego że moja żona mnie zdradziła, oczywiście nie było w tym mniejszej winy zdradzającej, ale jednak.
Jeżeli napiszesz autorce poradę o tym, że postępując w taki sposób jest osobą zakłamaną, fałszywą, to będzie to ok? tutaj często już nie szuka się porady, ale braw.
Dokładnie...
Czy zdradzający może jeszcze kiedyś być szczęśliwy....jakoś tak to szło.Pamiętam ostatni wpis Aurory o układzie współczulnym.Takie "wstawianie" siebie w watki innych, gwoli zainteresowania?
Może. O ile naprawdę sam/a przepracuje tę zdradę i faktycznie będzie potrafił/a chcieć to naprawić. Przykład mojej żony, która zdradziła kilka lat temu. Jest to jednak praca dla dwojga partnerów/małżonków. Ja wybaczyłem, ale nie zapomniałem. Czy się opłaciło? Tak, bardzo.
dziewan napisał/a:Starając się o męża, starasz się o swoją rodzinę, o Siebie.
Mówiąc wprost, latwo iść z jakąś pokraka do łóżka ale sto razy więcej wysiłku kosztuje odzyskanie rodziny/szacunku do samej siebie.
Mąż może dawać Ci różne sygnały ale zapewniam,że gdyby nie chciał to już dawno miałabyś pozew w ręku.Nie zgadzam sie, nie mozna opierac swojej wartosci na drugim czlowieku. Szacunek do siebie mam, bo wiem ze zakochalam sie w kochanku, to nie bylo takie pojscie do lozka. Kochalam go jak nigdy wczesniej zadnego mezczyzny nie kochalam. On o tym nawet nie wie.
Maz nie sklada pozwu bo tak mu wygodnie.
.
Kroteczko, opowiadasz brednie za brednią. A co gorsze, wierzysz w ową. Nie można mieć szacunku do siebie i zakochiwać się w kochanku, jeżeli się ma męża. Tak, nie opiera się swojej wartości na drugim człowieku, ale wartość można budować przy drugim człowieku. Skoro więc kochasz kochanka, a z mężem to TY jestes dla wygody, to jesteś wyrachowana i zimna a nie zakochana. Twoje ego tak usiadło na twoich oczach, że nie ma prawa stamtąd zniknąć.
Coz daisy, FacetJakWielu pewnie by Ci powiedzial, ze to wina Twojego meza. Cos musialby byc z jego strony nie tak skoro zdradzilas. Oczywiscie to bzdura. Czasami wystarczy zwykla ciekawosc i brak zasad. Tylko czy z tego jakies wnioski wyciagnelas? Zyjesz w oszustwie ale w imie czego? Milosci do meza czy dla wygody utrzymania obecnego stanu posiadania?
Jakie to bzdurne zdanie "Szczesliwy rodzic to szczęśliwe dzieci" to ludzkie pojęcie przechodzi.
Tak mówią skrajni egoiści.
Szacunek do siebie to zachowanie uniwersalnych zasad i wartości, bez względu na okoliczności, również porywy serca i namiętności.
Delikatnie powiedziane...
A tak na marginesie...zastanawiam się czy Kroteczki mąż był szczęśliwy, jak się dowiedział,że ma rogi większe niż Daniel??Czyżby to tylko o jej szczęście chodziło?Znowu JA?
Jeżeli jest człowiekiem o podobnym charakterze, to kto wie czy Kroteczka nie przebija porożem Łosia. Ale jeżeli jest kimś normalnym, który zwyczajnie się poddał, to faktycznie, ciekawie by było.
Żal mi Ciebie autorko. Nie potrafię opisać słowami Twojego zachowania. Zdradziłaś męża, by zaspokoić swoje ego. No ludzie... Zamiast powalczyć, pójść do psychologa, pogadać z kimkolwiek, postawić warunki mężowi(tak, wydrzeć się, zrobić awanturę, dać ultimatum) ty najzwyczajniej w świecie rozkraczyłaś nogi przed innym. I jeszcze mówisz, że kochasz męża? .
A co gorsza, czeka aby jej bić brawo
Gary, mnie również nie zawiodłeś. Ale współczuję takim osobom. Nie dlatego że masz takie zdanie, ale dlatego że ty naprawdę wierzysz w takie układy.
Zgadzam się, że to co zrobiłam jest niewybaczalne. I świadomość tego i wyrzuty sumienia katują mnie każdego dnia. Że udaję teraz żonę? Może, ale naprawdę nie byłabym w stanie powiedzieć o tym co się stało mężowi. Tak jak napisałam wcześniej - ja osobiście wolałabym o takim epizodzie po prostu nie wiedzieć.
Czy są tu kobiety, które były lub są w podobnej sytuacji?
To że zdradziłaś jest wybaczalne. Nie wybaczalne jest twoje kombinowanie jak najmniej piwa wypić z tego co uwarzone. Kiedy moja żona nie zdradziła, to ja się dowiedziałem o tym od niej. Było wiele rozmów, cichych wieczorów, ale i chęć. Ty szukasz tylko usprawiedliwienia. Moja żona nie udawała żony, nie grała. powiedzieliśmy sobie bardzo wiele. Ty cały czas odpowiadasz sobie sama. ~ Może ~ Każda osoba która ma coś za uszami napisze że nie chciałaby wiedzieć, bo tak jest łatwiej, lżej, wygodniej egoistyczniej.
daisy-like napisał/a:Nie szukam usprawiedliwienia, oczywiście to ja jestem winna, ale dlaczego to się stało? Może ktoś przez swoją historię czy swój powód pomoże mi znaleźć odpowiedź dla mnie samej...
(...)
Ale ta zdrada...brak seksu mnie nie usprawiedliwia, wiem.!!!
Kobieto! Jak dla mnie jesteś całkowicie usprawiedliwiona! Brak seksu z mężem przez 5 lat i Ty się jeszcze czujesz winna???
Nie mogę takich rzeczy spokojnie czytać po prostu. Kurcze! Chcę zobaczyć faceta, który w takiej sytuacji czułby się winny i męczyłby się w taki sposób wyrzutami sumienia...No więc ten... Nie zaskoczę Cię teraz pewnie ;D Zdradziłam z braku seksu właśnie i nie mam najmniejszych wyrzutów sumienia. Z tym, że przyznam, że zdecydowałam się na zdradę dopiero jak: 1) wpadłam w depresję z powodu braku życia seksualnego; 2) mój facet widział, że ze mną źle i sam powiedział, że jakbym chciała być przez jakiś czas z kim innym, to nie przeszkadzałoby mu to bylebym do niego wróciła... Pierwsza myśl wtedy to było, że teraz jeszcze bardziej go kocham... No ale potem się zdecydowałam jednak i nie żałuję. I wiesz co jest najciekawsze? Jakiś czas po tym jak mojego faceta zdradziłam, poczułam znowu ochotę na seks z nim..... Ech te paradoksy
Życie erotyczne jest skomplikowane. Ale uważam, że powinniśmy się postarać czerpać z tego wszystkiego jak najwięcej przyjemności, życie jest krótkie.
Napisz maila jak chcesz;)
Wybacz, ale nie przedstawiasz większej wartości niż zużyta prezerwatywa. Szkoda że nie pęknięta, bo opowiadasz bzdury. Widocznie był powód że Twój mąż ciebie nie dotykał. A znalazł się ktos, kto wykorzystał okazję, bo najłatwiejsza zdobycz to właśnie taka "zraniona" sarna.
Nie masz wyrzutów sumienia, bo aby mieć wyrzuty trzeba mieć jakieś minimalnie wyższe uczucia a nie tylko cycki i dziurki do zapchania. Sorry, ale tak już jest.
licho napisał/a:daisy-like napisał/a:daisy-like napisał/a:?
)
Cóś pachnie mi tu hipokryzją, Licho.
Ponoć nabrałaś ochoty na seks z mężem po tym, gdy go zdradziłaś. Na jego "życzenie" zresztą.
To z czego wynikał ów brak seksu? Bo według tego, co piszesz, to on chciał, ale Ty już myślałaś wtedy o karesach z innymi, więc dureń "dał Ci zielone światło", drżąc na myśl, że odejdziesz. To skąd miałyby zrodzić się w Tobie wyrzuty sumienia? Zwłaszcza, że uniesiona "dumą" odmówiłaś zapewne jego "niemoralnej propozycji", by biedak mógł wciąż uważać się za mężczyznę.?
Z tym "kochaniem" dupy wołowej, mogłabyś jednak dać sobie spokój.
A ostatnie zdanie, przed propozycją korespondencji prywatnej z Autorką, tylko utwierdziło mnie w tym.
Dokładnie tak
Ale licho pewnie i tak napisze że jest inaczej.
Myśli, że wszyscy są takimi pustakami jak ona.
Niech myśli,jej sprawa...skoro szuka w tym wybawienia,oczyszczenia i innych pierdów.
Zastanawia mnie jednak fakt,gdzie uchowała się taka "męska pipka",która widząc "depresję" spowodowaną ich wzajemnym zaniechaniem dbałości o związek,bliskość i miłość...daje zielone światełko na przyprawienie rogów?
84 2015-11-09 12:27:09 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-11-09 12:29:44)
Z wpisu Licha wynika, że biedaczka straciła ochotę na seks z mężem...
i z tego powodu, po pięciu latach posuchy aż dostała depresji...
Wówczas mąż - zaniepokojony stanem psychicznym żony - dał jej pozwolenie na wyru...e przez innych facetów... do których, w przeciwieństwie do niego, Licho ciągnęło...
I pomogło!
Po przeleceniu Licha przez innych osobników niż własny mąż - depresja przeszła jak ręką odjął...
A sama Licho poczuła nawet coś na kształt dawnego pociągu do męża... i nawet pokochała go jeszcze bardziej...
ps. to tylko relacja - małe streszczenie
żaden jad i złośliwości - żeby nie było - życzę Lichu by była zaliczana "na boku" na boku do późnej starości, coby depresja nie wróciła....
Z wpisu Licha wynika, że biedaczka straciła ochotę na seks z mężem...
i z tego powodu, po pięciu latach posuchy aż dostała depresji...Wówczas mąż - zaniepokojony stanem psychicznym żony - dał jej pozwolenie na wyru...e przez innych facetów... do których, w przeciwieństwie do niego, Licho ciągnęło...
I pomogło!
Po przeleceniu Licha przez innych osobników niż własny mąż - depresja przeszła jak ręką odjął...
A sama Licho poczuła nawet coś na kształt dawnego pociągu do męża... i nawet pokochała go jeszcze bardziej...ps. to tylko relacja - małe streszczenie
żaden jad i złośliwości - żeby nie było - życzę Lichu by była zaliczana "na boku" na boku do późnej starości, coby depresja nie wróciła....
Mam wrażenie że "robiłaś" jako materac w tej całej przygodzie, ale i ja to tak widzę
Czyli jak leczyć depresję? Wydobyć od męża zgodę na seks z innymi.
Nie musiałam za nic "robić"... Licho sama to skrupulatnie opisała ![]()
nic tylko brać przykład...
żeby tylko psychiatrzy nie stracili roboty...
Nie musiałam za nic "robić"... Licho sama to skrupulatnie opisała
nic tylko brać przykład...
żeby tylko psychiatrzy nie stracili roboty...
Psychiatrzy i terapeuci najpirw rozłożyliby mądre książki, potem ręce, a potem załamali głowy. Przed taką argumentacją obawiam się ze sam Lew Starowicz czy inny Depko by się poddał.
Zgadzam się, że to co zrobiłam jest niewybaczalne. I świadomość tego i wyrzuty sumienia katują mnie każdego dnia. Że udaję teraz żonę? Może, ale naprawdę nie byłabym w stanie powiedzieć o tym co się stało mężowi. Tak jak napisałam wcześniej - ja osobiście wolałabym o takim epizodzie po prostu nie wiedzieć.
Nadal nie wiem dlaczego to się stało (wiem, wiem...podjęłam decyzję, ok ale właśnie sama sobie nie umiem odpowiedzieć na pytanie dlaczego). Przecież w życiu miałam różne sytuacje, różnych nachalnych mniej lub bardziej facetów, przed którymi po prostu uciekałam i którzy powodowali, że natychmiast się spinałam, nigdy nawet przez ułamek sekundy nie pojawiła się w mojej głowie myśl o zdradzie. Zdrada zawsze dla mnie była nie do przyjęcia. Czy są tu kobiety, które były lub są w podobnej sytuacji?
Daisy, ja tak samo nigdy wczesniej przez moment nawet nie pomyslalam o zdradzie. Tak samo mialam rozne sytuacje, nachalnych kolegow itd. Zawsze ucinalam
sprawe szybko, niezaleznie jak duzy mialam kryzys malzenski. Nawet z kochankiem przez wiele lat sie tylko przyjaznilam, a jego rozne podchody traktowalam jak zart. Z czasem jednak zdalam sobie sprawe ze go kocham a kazdy dzien jak go nie widzialam byl dla mnie ciezki. On tak samo. Jednak gdyby nie jego dazenie do seksu, fizycznie bym nie zdradzila bo caly czas mialam blokade na takie rzeczy. On bardzo powoli przelamywal granice, nie bylo zdanych tzw akcji po alkoholu. Ja po kazdym "etapie" czulam sie fatalnie, on to widzial i zachowywal sie jakby przepraszajaco, ale potem brnal dalej i ciagle chcial wiecej. A ja zwyczajnie zakochalam sie u nim nieprzytomnie, nie moglam spokojnie na niego patrzec, jego usmiech, oczy, gesty, to jak mowil, chodzil, niestety wszystko mnie ciagnelo do niego.
Zaluje tego co sie stalo, ale mysle tez ze spotkalam faceta ktory w 100 proc do mnie pasuje. Szkoda ze tak pozno.
Wiem ze nigdy juz nie zdradze bo to mnie zniszczylo. Teraz psychicznie jestem silna, ale ile mnie to kosztowalo to tylko ja wiem. Moje malzenstwo pewnie nie przetrwa ale mysle ze moja zdrada byla tylko taka iskra zapalajaca od dawna tykajaca bombe.
Wow Kroteczka...
Jego wina...jego wina...jego bardzo wielka wina.Ale gadasz dyrdymałki.Nie lepiej powiedzieć,że bez specjalnego PIN-u można się do Ciebie dostać,a nie sadzić pierdolamento,że blokadę miałaś?Bzdura...
Wow Kroteczka...
Jego wina...jego wina...jego bardzo wielka wina.Ale gadasz dyrdymałki.Nie lepiej powiedzieć,że bez specjalnego PIN-u można się do Ciebie dostać,a nie sadzić pierdolamento,że blokadę miałaś?Bzdura...
Dobre podsumowanie, bo im więcej ona pisze, tym bardziej wieksza kompromitacja i obraz zwyczajnego pustaka.
91 2015-11-09 13:26:48 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-11-09 13:28:29)
Moje malzenstwo pewnie nie przetrwa ale mysle ze moja zdrada byla tylko taka iskra zapalajaca od dawna tykajaca bombe.
a jednak ...
skończ krotka to małżeństwo w takim razie
smutne, że jednak nie pomylili się ci, którzy nie dowierzali w to, co starałaś się tak ubrać w słowa
Bo wiesz...bardziej mnie wkoorfia fakt mówienia półprawd,niz to,żeby zwyczajnie powiedziała o co chodzi.A o co chodzi,to dziecko z podstawówki raczej wie...więc po co ta ściema.I do tego jeszcze snucie teorii behawioralnych...tak,tak...kochana,masz rację,każda zdrowa kobieta zrobi podobnie,seks jest tak ważny...rachu ciachu...i usprawiedliwione.Ble,ble,ble
A,że mąż doopa no cóż...a może kocha?I nie widzi baboli i nie "widzi" takich" zachowań?
majkaszpilka napisał/a:Wow Kroteczka...
Jego wina...jego wina...jego bardzo wielka wina.Ale gadasz dyrdymałki.Nie lepiej powiedzieć,że bez specjalnego PIN-u można się do Ciebie dostać,a nie sadzić pierdolamento,że blokadę miałaś?Bzdura...Dobre podsumowanie, bo im więcej ona pisze, tym bardziej wieksza kompromitacja i obraz zwyczajnego pustaka.
To niesamowite co tutaj napisales, niesamowite. Bo czytajac twoj watek, intuicyjnie czulem ze twoja zona jest mentalnie podobna do kroteczki. No ale nie mam na to zadnych dowodow poza swoja intuicja. Takze, przepraszam za offtop glownej dyskusji.
Poza tym nie powiedzialbym ze Kroteczka jest pustakiem. Na pewno ma twarda dupe, twardsza od niektorych i potrafi wysluchac krytyki. Jest jednak uwiklana w pewien sposob myslenia, patrzenia. Jak kazdy zreszta.
facetJAKwielu napisał/a:majkaszpilka napisał/a:Wow Kroteczka...
Jego wina...jego wina...jego bardzo wielka wina.Ale gadasz dyrdymałki.Nie lepiej powiedzieć,że bez specjalnego PIN-u można się do Ciebie dostać,a nie sadzić pierdolamento,że blokadę miałaś?Bzdura...Dobre podsumowanie, bo im więcej ona pisze, tym bardziej wieksza kompromitacja i obraz zwyczajnego pustaka.
To niesamowite co tutaj napisales, niesamowite. Bo czytajac twoj watek, intuicyjnie czulem ze twoja zona jest mentalnie podobna do kroteczki. No ale nie mam na to zadnych dowodow poza swoja intuicja. Takze, przepraszam za offtop glownej dyskusji.
Poza tym nie powiedzialbym ze Kroteczka jest pustakiem. Na pewno ma twarda dupe, twardsza od niektorych i potrafi wysluchac krytyki. Jest jednak uwiklana w pewien sposob myslenia, patrzenia. Jak kazdy zreszta.
A ty jesteś takim samym pustakiem jak ona? Teraz będziesz pod każdym tematem szukał moich wpisów? O mojej żonie to goowno wiesz, goowno wiesz ile poczyniła walki o siebie i o to aby zrozumieć i przepracować to co miało miejsce. Intuicyjnie to ty nie masz pojęcia o czym piszesz. Twoje majaki są nic nie warte, nie tylko w tym wątku, ale w każdym innym, np. o aborcji.
Będąc pustakiem podobnym Kroteczce, to jesteś w tej samej lidze. A więc "ludzi",którzy nie są nic warci. I zaznaczam więc, że mam zamiar ignorować takich pustaków pod każdym tematem. Spodziewam się że nie zrozumiesz co napisałem.
95 2015-11-09 14:27:35 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-11-09 14:35:04)
maniek_z_maniek napisał/a:facetJAKwielu napisał/a:Dobre podsumowanie, bo im więcej ona pisze, tym bardziej wieksza kompromitacja i obraz zwyczajnego pustaka.
To niesamowite co tutaj napisales, niesamowite. Bo czytajac twoj watek, intuicyjnie czulem ze twoja zona jest mentalnie podobna do kroteczki. No ale nie mam na to zadnych dowodow poza swoja intuicja. Takze, przepraszam za offtop glownej dyskusji.
Poza tym nie powiedzialbym ze Kroteczka jest pustakiem. Na pewno ma twarda dupe, twardsza od niektorych i potrafi wysluchac krytyki. Jest jednak uwiklana w pewien sposob myslenia, patrzenia. Jak kazdy zreszta.
A ty jesteś takim samym pustakiem jak ona? Teraz będziesz pod każdym tematem szukał moich wpisów? O mojej żonie to goowno wiesz, goowno wiesz ile poczyniła walki o siebie i o to aby zrozumieć i przepracować to co miało miejsce. Intuicyjnie to ty nie masz pojęcia o czym piszesz. Twoje majaki są nic nie warte, nie tylko w tym wątku, ale w każdym innym, np. o aborcji.
Będąc pustakiem podobnym Kroteczce, to jesteś w tej samej lidze. A więc "ludzi",którzy nie są nic warci. I zaznaczam więc, że mam zamiar ignorować takich pustaków pod każdym tematem. Spodziewam się że nie zrozumiesz co napisałem.
Nie wiem czy po czyms takim ktos wogole bedzie chcial z Toba jeszcze dyskutowac. Chyba ze zmienisz nick. Sam zreszta dajesz przyklad o sobie. A jesli chodzi o moje pisanie. Coz, chcialem Ci tylko cos uswiadomic. Jesli wiec piszesz ze Twoja zona podjela jakies wysilek to my nie wiemy jaki. Bo nic o tym nie pisales. Za to ciagle piszesz ze to Ty ponosisz wine za jej zdrade i w kazdym temacie, ze to zdradzony ponosi jakies winy za zdrade zdradzajacego go. Moim zdaniem ta teza jest falszywa i wtedy z mojej strony konieczny jest odpowiedni komentarz, bo doglebnie sie z tym nie zgadzam. Przede wszystkim raz, ze to jest kompletna bzdura, dwa ze mozna takiej osobie pokrzywdzonej, znajdujacej sie w zlym stanie psychicznym, wine wmowic. Bo oni nie ponosza winy za zdrady ich partnerow. Jesli Ty uwazasz ze ponosisz, to twoja prywatna sprawa. Ludzie zwracali Ci juz uwage ze nie masz racji i zebys tego nie robil.
A tak na marginesie. Za kazdym razem mnie zaczepiasz i tez odpowiadasz, ciagle mowiac o "ignorze. Wiec ten Twoj "ignor" jest jakis malo wiadygodny ![]()
maniek_z_maniek napisał/a:To niesamowite co tutaj napisales, niesamowite. Bo czytajac twoj watek, intuicyjnie czulem ze twoja zona jest mentalnie podobna do kroteczki. No ale nie mam na to zadnych dowodow poza swoja intuicja. Takze, przepraszam za offtop glownej dyskusji.
Poza tym nie powiedzialbym ze Kroteczka jest pustakiem. Na pewno ma twarda dupe, twardsza od niektorych i potrafi wysluchac krytyki. Jest jednak uwiklana w pewien sposob myslenia, patrzenia. Jak kazdy zreszta.
A ty jesteś takim samym pustakiem jak ona? Teraz będziesz pod każdym tematem szukał moich wpisów? O mojej żonie to goowno wiesz, goowno wiesz ile poczyniła walki o siebie i o to aby zrozumieć i przepracować to co miało miejsce. Intuicyjnie to ty nie masz pojęcia o czym piszesz. Twoje majaki są nic nie warte, nie tylko w tym wątku, ale w każdym innym, np. o aborcji.
Będąc pustakiem podobnym Kroteczce, to jesteś w tej samej lidze. A więc "ludzi",którzy nie są nic warci. I zaznaczam więc, że mam zamiar ignorować takich pustaków pod każdym tematem. Spodziewam się że nie zrozumiesz co napisałem.
Ja pisalam do Daisy a ty musiales do skomentowac. Zajmij sie swoja zona, zamiast atakowac obcych ludzi.
facetJAKwielu napisał/a:maniek_z_maniek napisał/a:To niesamowite co tutaj napisales, niesamowite. Bo czytajac twoj watek, intuicyjnie czulem ze twoja zona jest mentalnie podobna do kroteczki. No ale nie mam na to zadnych dowodow poza swoja intuicja. Takze, przepraszam za offtop glownej dyskusji.
Poza tym nie powiedzialbym ze Kroteczka jest pustakiem. Na pewno ma twarda dupe, twardsza od niektorych i potrafi wysluchac krytyki. Jest jednak uwiklana w pewien sposob myslenia, patrzenia. Jak kazdy zreszta.
A ty jesteś takim samym pustakiem jak ona? Teraz będziesz pod każdym tematem szukał moich wpisów? O mojej żonie to goowno wiesz, goowno wiesz ile poczyniła walki o siebie i o to aby zrozumieć i przepracować to co miało miejsce. Intuicyjnie to ty nie masz pojęcia o czym piszesz. Twoje majaki są nic nie warte, nie tylko w tym wątku, ale w każdym innym, np. o aborcji.
Będąc pustakiem podobnym Kroteczce, to jesteś w tej samej lidze. A więc "ludzi",którzy nie są nic warci. I zaznaczam więc, że mam zamiar ignorować takich pustaków pod każdym tematem. Spodziewam się że nie zrozumiesz co napisałem.Ja pisalam do Daisy a ty musiales do skomentowac. Zajmij sie swoja zona, zamiast atakowac obcych ludzi.
Jak to ktoś napisał, to jest forum publiczne a nie prywatne. Nie tylko ja to zauważam, więc nie sądzę abym się mylił. Tak, zawsze komentuję bzdurę i nie hołduję głupocie. Jeżeli zabolało, to trudno.
Coz daisy, FacetJakWielu pewnie by Ci powiedzial, ze to wina Twojego meza. Cos musialby byc z jego strony nie tak skoro zdradzilas. Oczywiscie to bzdura. Czasami wystarczy zwykla ciekawosc i brak zasad. Tylko czy z tego jakies wnioski wyciagnelas? Zyjesz w oszustwie ale w imie czego? Milosci do meza czy dla wygody utrzymania obecnego stanu posiadania?
Jeżeli byś umiał czytać, to co jest napisane, to sama daisy o tym pisze, że miała depresje z powodu olania ją przez męża i napisała jeszcze wiele innych tego typu rzeczy. Rozumiesz więc sam przez siebie, że przyznałeś mi rację. Gdyby mąż nie zaniedbał swojej daisy to pewnie by nie była w depresji itp itd. Jak widzisz więc, czytać ze zrozumieniem, również nie potrafisz. Jest to tylko dowód na to, jak kompletnie jesteś zielony praktycznie w każdym temacie i jak kompletnie nie rozumiesz o czym chcesz dyskutować
Dlaczego nie to nie dziwi? Ignor jak najbardziej właściwy.
Jak już zechcesz mnie cytować o depresji i wyławiać zdania z kontekstu, doczytaj dokładnie że napisałem o depresji i o wielu innych jeszcze sprawach. ![]()
Nie spodziewam się że zrozumiesz.
kroteczka napisał/a:Moje malzenstwo pewnie nie przetrwa ale mysle ze moja zdrada byla tylko taka iskra zapalajaca od dawna tykajaca bombe.
a jednak ...
skończ krotka to małżeństwo w takim razie
smutne, że jednak nie pomylili się ci, którzy nie dowierzali w to, co starałaś się tak ubrać w słowa
Inka nie wiem o co ci chodzi. Nie szukaj konfliktu w kazdym watku. Watek Anastacji jest zamkniety to przyszlas tutaj. Masz ewidentny problem ze soba. Zajmij sie soba nie mna.
100 2015-11-09 14:44:53 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-11-09 14:50:29)
Panowie, troszku mniej emocji - proszę
ciekawie piszecie obaj panowie ![]()
szkoda by było, gdyby zbrakło któregoś z Was ![]()
Inka nie wiem o co ci chodzi. Nie szukaj konfliktu w kazdym watku. Watek Anastacji jest zamkniety to przyszlas tutaj. Masz ewidentny problem ze soba. Zajmij sie soba nie mna.
zła krotka interpretacja, zupełnie ...
ponieważ znam twój watek i twoją historię skomentowałam ( tak działa krotka forum - ludzie piszą
),
nie widzę szansy dla Was z takim podejściem, jak tutaj przedstawiasz,
może i próbowałaś i chciałaś jakoś sobie poradzić, wytrwać, znaleźć w sobie motywację
ale raczej nic z tego
Panowie, troszku mniej emocji - proszę
ciekawie piszecie obaj panowie
szkoda by było, gdyby zbrakło któregoś z Was
Nie wiem czy ciekawie pisze mój szanowny adwersarz, ale pisze głupotki. Nie tylko tutaj. Szkoda że nie potrafi zrozumieć zwykłego tekstu że ja akurat uważam go za mało obeznanego w temacie. nie tyko w tym. Ale przynajmniej w tym wątku, przyznał mi wiele razy rację.
kroteczka napisał/a:facetJAKwielu napisał/a:A ty jesteś takim samym pustakiem jak ona? Teraz będziesz pod każdym tematem szukał moich wpisów? O mojej żonie to goowno wiesz, goowno wiesz ile poczyniła walki o siebie i o to aby zrozumieć i przepracować to co miało miejsce. Intuicyjnie to ty nie masz pojęcia o czym piszesz. Twoje majaki są nic nie warte, nie tylko w tym wątku, ale w każdym innym, np. o aborcji.
Będąc pustakiem podobnym Kroteczce, to jesteś w tej samej lidze. A więc "ludzi",którzy nie są nic warci. I zaznaczam więc, że mam zamiar ignorować takich pustaków pod każdym tematem. Spodziewam się że nie zrozumiesz co napisałem.Ja pisalam do Daisy a ty musiales do skomentowac. Zajmij sie swoja zona, zamiast atakowac obcych ludzi.
Jak to ktoś napisał, to jest forum publiczne a nie prywatne. Nie tylko ja to zauważam, więc nie sądzę abym się mylił. Tak, zawsze komentuję bzdurę i nie hołduję głupocie. Jeżeli zabolało, to trudno.
Facet, komentuj sobie jak ci to sprawia ulge. Nic mnie nie zabolalo, gdybys byl na tym forum troche wczesniej to wiedzialbys ze nie takie obelgi byly pisane pod moim adresem. Te obelgi swiadcza tylko o tych ktorzy je pisza. Ze tez ludziom chce sie na to tracic czas?
103 2015-11-09 15:09:20 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-11-09 15:20:05)
Hmm, wole być "zielony" niż nazywać innych ludzi pustakami. Bo takie coś świadczy własnie u pustactwie, wynikajacym z tego, ze nie ma sie nic do powiedzienia. Dla mnie taka osoba jest całkowicie skompromitowana. Bo co z tego ze czasami cos ciekawego napisze. Marks tez pisał, i Engels też. Ale to co sobą reprezentowali świadczy o nich samym, i o tym, że nie nalezy dyskutowac z ich tezami. Przede wszystkim dlatego ze to saczy klamstwo, zza klamstwem, co czasami trudno jest zweryfikowac.
Nie widze zeby autorka obwiniała meza za swoja zdrade. Stan depresji nie obliguje do zdrady. Czy jakikolwiek inny. Wrecz przeciwnie, stan, okres zaniedbania, czy tzw. kryzys sa w dlugich zwiazkach wrecz typowe. Czy wiec wszyscy zdradzaja? Zapewne wielu ale tez i spora czesc nie. Poza tym zdady pojawiaja sie i na poczatku zwiazku , kiedy wszystko wydaje sie byc ok.
Jesli wiec ktos pisze, ze zdrada jest usprawiedliwiona tym, ze ktos kogos zaniedbywal, ta osoba zaniedbana byla w depresji (sama tez mogla o siebie zadbac) wiec zdradzila i to jest ok. to rece opadaja. Co tu komentowac?
Owszem jest mnostwo sytuacji, ktore doprowadzaja do oslabienia wiezi miedzy partnerami. Jednak w tym ujeciu zdrada jest zwyklym egoizmem, niczego nie rozwiazuje tylko poglebia problem. Ew. czasami poczucie winy, odkrycie zdrady, itp powoduje zmianie myslenia. W tym ujeciu mamy nastepstwo zdrady co nie oznacza ze automatycznie zdrada rodzi dobre skutki czy zle (jak ludzie sie rozstaja w nienawisci). Bo to co rodzi to postepowanie czlowieka, ludzi.
Jesli np. autorka "zdradzila z powodu zaniedbywania przez meza" a raczej ta kwestia jest dla niej problemem to ten problem nalezy rozwiazac. Narzucic jemu sobie okreslone postepowania, nie godzic sie na zaniedbywanie, samemu wychodzic z inicjatywa. Bo to ciekawe, ze taka osoba ma inicjatywe do zdrady ale inicjatywy do meza nie ma. Co powoduje to ze ma ochote na cos innego a nie idzie to w kierunku meza? Przeciez ogolnie zeby podjac pewne dzialanie to trzeba wyjsc z depresji. Wtedy tej depresji nie ma.
Ok. robiac rozne rzeczy uczymy sie, wyciagamy wnioski. Podsumowujac jednak problem zdrady, ktory sie toczy w kilku tematach, obwinianie zdradzonego jest zamiana miejsca ofiary i sprawcy. Ofiara (zdradzony) nigdy nie zasluguje na przypisanie mu winy poniewaz oznaczalo by to szukanie winy u ofiary. Takie cos to nonsens. Rowniez nonsens prawny. Tego nie widzicie bo ulegliscie manipulacji retoryki i to jest smutne. Kazdy jest na to podatny ale w pewnym momencie powinno sie widziec rowniez tresc wypowiedzi a nie tylko podazac za wypowiadana retoryka. Inaczej dojdzie do akcpetacji zla.
Po prostu pan FJW akceptuje zlo jakie uczynila jego malzonka, przypisujac wine sobie. W ten sposob tlumaczy i dopuszcza zlo, i jego usprawiedliwienie. Dzieki takiej retoryce ludzie, ktorzy postapili zle, a czuja ze jednak gryzie ich sumienie, moga sie poczuc usprawiedliwieni. Bo to, bo tamto. To jest jednak calkowicie falszywe.
[EDIT] Oczywiscie w przypadku autorki mamy problem relacji, problem akceptacji pewnego stanu, braku sily przebicia do zmiany tego. Dobrze, ze ona na samym poczatku nie laczyla okreslonej sytuacji, w sensie winy meza ze swoja zdrada. To bylo calkowicie jej dzialanie. Tylko ze potem pojawiaja sie kwestie:
- czy chce naprawiac swoj zwiazek, czy mam do tego motywacje, czy to jest to, czy partner tez bedzie dzialal w tym kierunku, itd.
- kwestia rodziny, dzieci, ich wychowania
- kwestia spojrzenia na siebie, swoje prawdziwe motywacje do dzialania, to czego pragne dla siebie i jak chce zeby wygladalo moje zycie,
itd. itd.
facetJAKwielu napisał/a:kroteczka napisał/a:Ja pisalam do Daisy a ty musiales do skomentowac. Zajmij sie swoja zona, zamiast atakowac obcych ludzi.
Jak to ktoś napisał, to jest forum publiczne a nie prywatne. Nie tylko ja to zauważam, więc nie sądzę abym się mylił. Tak, zawsze komentuję bzdurę i nie hołduję głupocie. Jeżeli zabolało, to trudno.
Facet, komentuj sobie jak ci to sprawia ulge. Nic mnie nie zabolalo, gdybys byl na tym forum troche wczesniej to wiedzialbys ze nie takie obelgi byly pisane pod moim adresem. Te obelgi swiadcza tylko o tych ktorzy je pisza. Ze tez ludziom chce sie na to tracic czas?
Moja droga, ale gdzie ty widzisz tutaj obelgi? Napisanie o kimś że jego tok myślenia jest pusty, brak zasad i czegokolwiek innego ewidentny to znaczy że jest pustakiem. Nie dorobisz ideologii do k****a i nie miej do nas o to pretensji. Mnie to osobiście wisi, co ty robisz swojej rodzinie. Żal mi ich i tyle. I niech zgadnę, zapewne ciebie ktoś obraził na forum przez przypadek?
105 2015-11-09 15:29:54 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2015-11-09 15:36:13)
ech, przeczytalam ten arcyciekawy watek i dorzuce swoje dwa grosze. Otoz niektorym wydaje sie chyba, ze slub daje im jakis immunitet i prawo wlasnosci tej drugiej osoby. I od tej pory, od tego slubu, moga sobie robic albo nie robic co im sie zywnie spodoba, a ta druga osoba ma psi obowiazek kochac, szanowac, pozostac wierna. No niestety, to tak nie dziala. Zwykle jest cos za cos. Wiec wracajac do tematu seksu w tej historii - pamietam jedna dawna uczestniczke forum, w zupelnie innym dziale pisala, ktora mieszkala z calkiem aseksualnym partnerem. Radzilysmy jej wtedy rozne sposoby i metody na pobudzenie i rozbudzenie skalnego ksiecia. Nic a nic nie dzialalo na tego pana. Zadne terapie, rozmowy, koronki itp. Viagry brac nie chcial. Nic nie chcial. A w dziewczynie, mlodej kobiecie, narastala frustracja z tego powodu, bo trwalo to pare lat. Kiedy my pisalysmy jaki to super weekend mialysmy z mezem, partnerem, narzeczonym, ona wstydliwie przyznawala, ze znowu nic. Odejsc nie chciala, bo go jednak kochala, ale jak podle moze czuc sie mloda, atrakcyjna kobieta, ktorej partner dupa sie co noc odwraca i zasypia? bez pocalunku, bez pieszczoty, bez dotyku, bez seksu? Wtedy sama jej napisalam, zeby sobie jakis numerek na boku zafundowala, zanim sfiksuje albo zanim nie bedzie dla niej za pozno. Bo coz innego pozostawalo w tej sytuacji zrobic? Rozejsc sie? ale co z uczuciem do niego? zwiazac i zgwalcic? zyc w dozgonnym celibacie, majac jeszcze calkiem zdrowe cialo i ochote?
Jesli maz daisy od pieciu lat nie dotknal swojej zony, to w zasadzie nie powinien dziwic sie, ze znalazla kogos., kto jej naturalna potrzebe zaspokoil. A jak ma problemy natury fizycznej czy psychicznej, to od tego sa specjalisci. Osobiscie uwazam, ze to on wykazal sie spora dawka egoizmu, zapominajac, ze zyje z kobieta, a nie z manekinem.
Coz, kiedys panowie, ktorych zony cierpialy na nieustajace migreny miewali kurtyzany i byl to jak najbardziej rozumiany spolecznie proceder. Skads sie taka potrzeba zrodzila. I ja tu wiekszej niz ta filozofii w zdradzie daisy nie widze. Jedno, co mogla zrobic, to zapytac konkretnie czemu maz sie z nia od lat nie kocha. Tylko, czy to cos by zmienilo?
106 2015-11-09 15:36:49 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-11-09 15:55:44)
Nie mozna bardziej kogos upodlić niż powiedziec o kims ze nie jest nic wartym "czlowiekiem". FJW widac bardzo byl kiedy upodlony ze nie widzi granic upadlania innych ludzi. To ze kroteczka przyjmuje cos na klate jest tylko zlym przykladem dla wszystkich, nie pierwszym zreszta. Niestety, mechanizm upadlania innych, z powodu przezytego bolu i traumy jest bardzo typowy dla ludzi. Dla ludzi, ktorzy nie poradzili sobie z bolem i agresja, ktora nadal maja w sobie. Dla ludzi a nie dla "ludzi". Bo wiekszosci wypadkow wszyscy jestesmy ludzmi. A wartosc czlowieka? Coz, wynika z owocow jego dzialania. To mowi wszystko.
FJW polecam Ci mocny, zimny prysznic. Wg. mnie daleki jestes od uporania sie ze swoimi problemami. Z tym ze uwazam, w przeciwienstwie do ciebie, ze my wszyscy jestesmy na takim etapie. Tam gdzies, gdzie ciagle jakies watpliwosci i wybory leza na naszej drodze zycia. Upraszczanie, nie prowadzi nigdzie, jest tylko tymczasowym sposobem radzenia sobie z rzeczywistoscia. Półbiedy jeśli to jest naszym osobistym sposobem ale staje sie czyms zlym, w moim mniemaniu, kiedy prowadzi do usprawiedliwiania zla oraz wmawianiu ofierze winy sprawcy.
I tyle w temacie.
ech, przeczytalam ten arcyciekawy watek i dorzuce swoje dwa grosze. Otoz niektorym wydaje sie chyba, ze slub daje im jakis immunitet i prawo wlasnosci tej drugiej osoby. I od tej pory, od tego slubu, moga sobie robic albo nie robic co im sie zywnie spodoba, a ta druga osoba ma psi obowiazek kochac, szanowac, pozostac wierna. No niestety, to tak nie dziala. Zwykle jest cos za cos. Wiec wracajac do tematu seksu w tej historii - pamietam jedna dawna uczestniczke forum, w zupelnie innym dziale pisala, ktora mieszkala z calkiem aseksualnym partnerem. Radzilysmy jej wtedy rozne sposoby i metody na pobudzenie i rozbudzenie skalnego ksiecia. Nic a nic nie dzialalo na tego pana. Zadne terapie, rozmowy, koronki itp. Viagry brac nie chcial. Nic nie chcial. A w dziewczynie, mlodej kobiecie, narastala frustracja z tego powodu, bo trwalo to pare lat. Kiedy my pisalysmy jaki to super weekend mialysmy z mezem, partnerem, narzeczonym, ona wstydliwie przyznawala, ze znowu nic. Odejsc nie chciala, bo go jednak kochala, ale jak podle moze czuc sie mloda, atrakcyjna kobieta, ktorej partner dupa sie co noc odwraca i zasypia? bez pocalunku, bez pieszczoty, bez dotyku, bez seksu? Wtedy sama jej napisalam, zeby sobie jakis numerek na boku zafundowala, zanim sfiksuje albo zanim nie bedzie dla niej za pozno. Bo coz innego pozostawalo w tej sytuacji zrobic? Rozejsc sie? ale co z uczuciem do niego? zwiazac i zgwalcic? zyc w dozgonnym celibacie, majac jeszcze calkiem zdrowe cialo i ochote?
Jesli maz daisy od pieciu lat nie dotknal swojej zony, to w zasadzie nie powinien dziwic sie, ze znalazla kogos., kto jej naturalna potrzebe zaspokoil. A jak ma problemy natury fizycznej czy psychicznej, to od tego sa specjalisci. Osobiscie uwazam, ze to on wykazal sie spora dawka egoizmu, zapominajac, ze zyje z kobieta, a nie z manekinem.
Coz, kiedys panowie, ktorych zony cierpialy na nieustajace migreny miewali kurtyzany i byl to jak najbardziej rozumiany spolecznie proceder. Skads sie taka potrzeba zrodzila. I ja tu wiekszej niz ta filozofii w zdradzie daisy nie widze. Jedno, co mogla zrobic, to zapytac konkretnie czemu maz sie z nia od lat nie kocha. Tylko, czy to cos by zmienilo?
To po co tkwic w takim zwiazku wogole? Zdradzac i tkwic? Dla utrzymania sie ? Dla fikcji? Przeciez zycie w klamstwie rowniez bardzo wyniszcza.
Zgadzam się, że to co zrobiłam jest niewybaczalne. I świadomość tego i wyrzuty sumienia katują mnie każdego dnia. Że udaję teraz żonę? Może, ale naprawdę nie byłabym w stanie powiedzieć o tym co się stało mężowi. Tak jak napisałam wcześniej - ja osobiście wolałabym o takim epizodzie po prostu nie wiedzieć.
Nadal nie wiem dlaczego to się stało (wiem, wiem...podjęłam decyzję, ok ale właśnie sama sobie nie umiem odpowiedzieć na pytanie dlaczego). Przecież w życiu miałam różne sytuacje, różnych nachalnych mniej lub bardziej facetów, przed którymi po prostu uciekałam i którzy powodowali, że natychmiast się spinałam, nigdy nawet przez ułamek sekundy nie pojawiła się w mojej głowie myśl o zdradzie. Zdrada zawsze dla mnie była nie do przyjęcia. Czy są tu kobiety, które były lub są w podobnej sytuacji?
Przeczytałem wszystkie Twoje wpisy i chwała Ci za to, że nie obarczasz męża winą za zdradę. Mnie się jednak wydaje, że to zdarzenie jednak jest po coś. Myslę, że powinnas sobie uswiadomic stan relacji miedzy wami. W normalnym malzenstwie te relacje sa wielopoziomowe. W twoim brakuje relacji fizycznej. Musisz sobie odpowiedziec swiadomie na pytanie, czy potrafisz tworzyc z mezem relacje bez tego elementu ale i bez zdrady, bo z tego co czytam, ona nie wchodzi w gre. Czy w takim ukladzie maz moze Ci okazywac czulosc? Po drugie mysle ze niezaleznie od Twojej decyzji powinniscie oboje poszukac odpowiedzi na pytanie co jest przyczyna zachowania meza? Przeciez kiedys bylo inaczej. Gdzie lezy powod tego. I zaczac cos z tym robic. Sa od tego poradnie, specjalisci, jest farmakologia. Musicie, mozesz to sama zorganziowac, narzucic, bo to sa losy waszego zwiazku i relacji. Czy to jest jakies niejasne wypalenie sie, inna kobieta albo mezczyzna (jesli maz jest gejem), moze jakis wypadek, choroba (ukryta choroba). Nic sie bowiem nie dzieje bez przyczyny. I jak sie ja odnajdzie bedzie mozna sie zastanawiac co robic dalej. Nie znajac jej, bedziesz sie poruszac po omacku.
Mańku, zawsze lubiłam czytać to, co pisałeś...
Ale tym razem się z Tobą nie zgadzam...
nie sądzę, że masz prawo pisać do Faceta, że jego żona jest taka sama jak Kroteczka...
i nie sądzę, że masz prawo pisać do niego, że jest daleki od uporania się ze swoimi problemami...
Ja widzę, że Facet podjął jakąś decyzję w swoim życiu... postępuje zgodnie z nią... widzę też, że się szarpie, gubi... czasem zapędza w swoich tezach... czasem nie zdaje sobie sprawy, że przesadza... i koniecznie chce przekonać cały świat do swoich tez... z którymi ja się też nie do końca zgadzam...
Ale myślę, że robi to dla siebie - on tak naprawdę próbuje przekonać siebie...
Bo jego ścieżka wcale nie jest łatwa... i prosta... a jednak TO ON ją wybrał i ma do tego prawo...
Czy mu to wyjdzie na dobre?
Tego nie wiemy...
jednak... pamiętajmy... że żeby gdzieś dojść, trzeba wyruszyć w drogę...
i Facet wyruszył... życzmy mu powodzenia, nawet wówczas, gdy się z nim nie zgadzamy co do szczegółów...
Wolę jego postawę - bo on coś robi, o coś walczy, stara się...
od postaw typu Krotka, która nie robi nic.....
A Twoje sądy Mańku są bardzo radykalne i wg mnie mają na celu wyłącznie uderzyć... dowalić...
nie pomagają...
Rozumiem, że Facet gdzieś tam, na innym wątku zalazł Ci za skórę...
to lepiej odpuść całkowicie dyskusję... bo to nie ma sensu...
108 2015-11-09 16:11:45 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-11-09 16:20:23)
Mańku, zawsze lubiłam czytać to, co pisałeś...
Ale tym razem się z Tobą nie zgadzam...
nie sądzę, że masz prawo pisać do Faceta, że jego żona jest taka sama jak Kroteczka...
i nie sądzę, że masz prawo pisać do niego, że jest daleki od uporania się ze swoimi problemami...Ja widzę, że Facet podjął jakąś decyzję w swoim życiu... postępuje zgodnie z nią... widzę też, że się szarpie, gubi... czasem zapędza w swoich tezach... czasem nie zdaje sobie sprawy, że przesadza... i koniecznie chce przekonać cały świat do swoich tez... z którymi ja się też nie do końca zgadzam...
Ale myślę, że robi to dla siebie - on tak naprawdę próbuje przekonać siebie...
Bo jego ścieżka wcale nie jest łatwa... i prosta... a jednak TO ON ją wybrał i ma do tego prawo...
Czy mu to wyjdzie na dobre?
Tego nie wiemy...
jednak... pamiętajmy... że żeby gdzieś dojść, trzeba wyruszyć w drogę...
i Facet wyruszył... życzmy mu powodzenia, nawet wówczas, gdy się z nim nie zgadzamy co do szczegółów...
Wolę jego postawę - bo on coś robi, o coś walczy, stara się...
od postaw typu Krotka, która nie robi nic.....A Twoje sądy Mańku są bardzo radykalne i wg mnie mają na celu wyłącznie uderzyć... dowalić...
nie pomagają...
Rozumiem, że Facet gdzieś tam, na innym wątku zalazł Ci za skórę...
to lepiej odpuść całkowicie dyskusję... bo to nie ma sensu...
Rozumiem i akceptuje. Jestem do tego zdolny. Jednak moim zdaniem sendo twki w tym co napisalas:
"Ale myślę, że robi to dla siebie - on tak naprawdę próbuje przekonać siebie..."
O to mi wlasnie chodzi. Ale to nie rozwiazuje problemu.
Oczywiscie masz racje piszac, ze
"mają na celu ... uderzyć... dowalić..."
Z tym ze nie wylacznie. Powinnas wiedziec, ze mi chodzi tylko o to zeby sklonic kogos do myslenia, zobaczenia. To cel jedyny. A przebicie muru, ktory sie widzi nie jest latwe. Zupelnie bowiem inaczej realizuje sie w zyciu zeby miec jakas satysfakcje z dowalenia komus. Takie cos raczej mnie odrzuca. A ze sie bronie? Wprawdzie FJW atakuje mnie pierwszy bezpardonowo w kazdym swoim watku, juz po pierwszym wpisie ale musi miec to jakis powod. Przypomina mi to troche watek Piotr74. Tam tez bylem "atakowany" a jednak po czasie autor, Piotr74 mi podziekowal. FJW jest tutaj bardzo podobny w postepowaniu, tylko bardziej agresywny. A skoro nie raza jego epitety. Coz moze to ewolucja i jezyk sie tutaj tez zmienia.
Dodatkowo FJW wmawia wine innym, osobom pokrzywdzonym przez zdradzajacego. A z tym juz nie musze sie godzic. Autorka napisala:
"- nie szukam usprawiedliwienia, usprawiedliwienia nie ma i dobrze to wiem - szukam powodu w sobie"
To jaki sens jest wmawianie winy jej mezowi, skoro ona "o niebo" lepiej to widzi i rozumuje niz FJW, mimo ze to ona jest sprawca? A przeciez w jego mniemaniu to niemozliwe. Ona juz dawno szuka tam gdzie powinna od razu, podczas gdy FJW twki gdzies w "przedsionku" zrozumienia zdrady.
Co do jego zony. Coz, napisalem skad moj sad. Do tej pory intuicja mnie nie mylila. Nie znam takiego przypadku. Po prostu pewne rzeczy czuje. Ale oczywiscie tego nie udowodnie. Chodzi mi tutaj raczej o taki stan umyslu. Nie uwazam krotki za osobe jaka sie wydaje. To trzeba by rozwinac ale to nie ten watek. Wazne co dana osoba soba reprezentuje. A wiec to jest pewien stan myslenia i tak mi sie to kojarzy. To nie jest obrazliwe. Razej z tym ze ktos w czyms tkwi. Bo zeby cos widziec trzeba podjac dyskusje. Zastanow sie szczerze. Co wyniosla osoba zdradzajaca ze zdrady jesli nie podjela refleskji nad swoim wlasnym postepowaniem, jak to probuje autorka tego watku? Moze wyniesc z autorefleksji (stad to wyciszenie) ale na pewno nie z sytuacji, gdzie za zdrade w zwiazku wine ponosi strona zdradzona. Taka teza jest z gruntu falszywa a jest podstawa rozumowanie FJW. Dlatego nigdy sie nie dogadamy, tylko trudno zrozumiec jego ataki jak tylko ze jest to wypieranie czegos. Bo cos z czym sie tylko nie zgadzamy, niekoniecznie musi wywolywac az takie emocje ![]()
109 2015-11-09 16:45:43 Ostatnio edytowany przez majkaszpilka (2015-11-09 16:46:21)
Panowie....
Po co wyciągacie szczegóły, z wątków was dotyczących? Czy to jest tematem tej dyskusji?Analogi znaleźć można wiele,ale darujcie sobie osobiste wycieczki.
Maniek...zawsze czytam co piszesz...często tez zgadzam się z Twoim tokiem myślenia. Czasami jednak, mam wrażenie,że pretendujesz do miana nieomylnego,który wszystkie rozumy zwyczajnie "zjadł."..bez obrazy oczywiście,nie taka jest moja intencja.
Czyż nie lepiej,prościej,wygodniej... byłoby wysnuwać wnioski w oparciu o toczącą się dyskusję...niż dawać odnośniki do czegoś,co tak po prawdzie, nie jest ani wyznacznikiem ani prawdą absolutną?
facetJAKwiel[/quote napisał/a:Jak to ktoś napisał, to jest forum publiczne a nie prywatne. Nie tylko ja to zauważam, więc nie sądzę abym się mylił. Tak, zawsze komentuję bzdurę i nie hołduję głupocie. Jeżeli zabolało, to trudno.
Facet, komentuj sobie jak ci to sprawia ulge. Nic mnie nie zabolalo, gdybys byl na tym forum troche wczesniej to wiedzialbys ze nie takie obelgi byly pisane pod moim adresem. Te obelgi swiadcza tylko o tych ktorzy je pisza. Ze tez ludziom chce sie na to tracic czas?
Nie ,nie Kroteczka....
Te obelgi świadczą o tym,jak zdecydowana większość ludzi,podchodzi to takich osobników jak TY.
Próba czarowania rzeczywistości przez Ciebie, jest chybiona.Smutne ale prawdziwe.
Panowie....
Po co wyciągacie szczegóły, z wątków was dotyczących? Czy to jest tematem tej dyskusji?Analogi znaleźć można wiele,ale darujcie sobie osobiste wycieczki.
Maniek...zawsze czytam co piszesz...często tez zgadzam się z Twoim tokiem myślenia. Czasami jednak, mam wrażenie,że pretendujesz do miana nieomylnego,który wszystkie rozumy zwyczajnie "zjadł."..bez obrazy oczywiście,nie taka jest moja intencja.
Czyż nie lepiej,prościej,wygodniej... byłoby wysnuwać wnioski w oparciu o toczącą się dyskusję...niż dawać odnośniki do czegoś,co tak po prawdzie, nie jest ani wyznacznikiem ani prawdą absolutną?
I dlatego nie racę już więcej czasu na dywagacje z tym kimś.
"Nie ,nie Kroteczka....
Te obelgi świadczą o tym,jak zdecydowana większość ludzi,podchodzi to takich osobników jak TY.
Próba czarowania rzeczywistości przez Ciebie, jest chybiona.Smutne ale prawdziwe."
Otóż to.
Mańku, zawsze lubiłam czytać to, co pisałeś...
Ale tym razem się z Tobą nie zgadzam...
nie sądzę, że masz prawo pisać do Faceta, że jego żona jest taka sama jak Kroteczka...
i nie sądzę, że masz prawo pisać do niego, że jest daleki od uporania się ze swoimi problemami...Ja widzę, że Facet podjął jakąś decyzję w swoim życiu... postępuje zgodnie z nią... widzę też, że się szarpie, gubi... czasem zapędza w swoich tezach... czasem nie zdaje sobie sprawy, że przesadza... i koniecznie chce przekonać cały świat do swoich tez... z którymi ja się też nie do końca zgadzam...
Ale myślę, że robi to dla siebie - on tak naprawdę próbuje przekonać siebie...
Bo jego ścieżka wcale nie jest łatwa... i prosta... a jednak TO ON ją wybrał i ma do tego prawo...
Czy mu to wyjdzie na dobre?
Tego nie wiemy...
jednak... pamiętajmy... że żeby gdzieś dojść, trzeba wyruszyć w drogę...
i Facet wyruszył... życzmy mu powodzenia, nawet wówczas, gdy się z nim nie zgadzamy co do szczegółów...
Wolę jego postawę - bo on coś robi, o coś walczy, stara się...
od postaw typu Krotka, która nie robi nic.....A Twoje sądy Mańku są bardzo radykalne i wg mnie mają na celu wyłącznie uderzyć... dowalić...
nie pomagają...
Rozumiem, że Facet gdzieś tam, na innym wątku zalazł Ci za skórę...
to lepiej odpuść całkowicie dyskusję... bo to nie ma sensu...
Oj widzę że masz zadatki na nadinterpretację pewnych faktów. Ale ok, jeżeli chcesz wiedzieć, to sytuacja która mnie dotknęła miała miejsce 10 lat i jej, że tak powiem najbardziej destrukcyjne dzieło minęło bez śladu. Mój wątek, dotyczy tego, jak często się zdarza że ktoś uważający że całą winę ponosi tylko ten co zdradza, się myli. I cały czas podkreślam, że nie jest to większa część winy, co jest oczywiste. Dzisiaj to wydarzenie jest dla nas czymś co było. I nie ma tutaj czegoś takiego jak gubienie się na tej drodze.
Przypomnę tobie, co powtórzę, nie zamierzam wyciągać z twoich wpisów tego do czego można się przyczepić, chociaż to zrobiłem w swoim wątku, właśnie po to, aby pokazać, jak bardzo kręcisz, bo kręcisz.
Wiesz dlaczego uważam że nie przesadzam? Bo zbyt często, czytając podobne wątki, wiele punktów jest wspólnych, aż nadto. Więc nie są to żadne moje dywagacje, ale oparte o relacje ludzi, pewne fakty.
Maniek, stwierdzając że moja żona jest jak Kroteczka, tylko udowodnił jak jest głupim człowiekiem i kompletnie nie mającym pojęcia o czym pisze. I spokojnie, nie jest w stanie mnie jakoś bardziej sprowokować, bo to także trzeba umieć. Moja żona, w przeciwieństwie do jego ulubienicy, potrafiła ze mną porozmawiać, wypłakać się, szukać rozwiązania, a co najważniejsze, nie ukrywać niczego. Zagrała w otwarte karty. Tak dłużej być nie może, zdradziłam, ale nie jest to tylko moja wina. I nastąpiło wtedy ponad dwuletnie naprawianie związku.
Jak widzisz więc, masz również błędne myślenie. Od tego czasu dorobiliśmy się własnej firmy, drugiej córki, planujemy swoje życie normalnie, razem. Nie uciekamy od problemów.
A Maniek? To żadna persona. Taki mały wytwór jego chorej wyobraźni, któremu wydaje się że istnieje. Taki emocjonalny niemowlak, dzieciak. Nic więcej. Szkoda że nie czytałaś jakie banialuki wypisywał przy temacie aborcji Rozbawił całe towarzystwo. I dlatego mam dla niego odrobinę litości.
adiaphora napisał/a:no, no, stosik zaplonal :-)
Ja ja uwielbiam tych swietojebliwych... Gowniane pojecie o zyciu maja, ale odezwac się musza, bo inaczej się udusza.
Daisy, pytasz dlaczego? Najkrotsza odpowiedz: bo jesteś człowiekiem.Nie musisz uwielbiać, bo to twoja sprawa. Na całe szczęście są ludzie, dla których zasady mają sens. Dla ciebie ich być nie musi. Naprawdę uważasz że ludzie nie zdradzający gówno wiedzą o życiu, bo nie sprowadzają się do do roli worków na spermę, lub spoglądania się tylko na siebie? Dobre, dawno się tak nie uśmiałem. Dla ludzi z zachowanymi minimalnie zasadmi moralnymi, żona/partnerka to coś więcej niż dziury. Rozbawiłaś mnie tym swoim duszeniem się itp itd.
Bycie człowiekiem, właśnie jako tej istoty stojącej na czele intelektualnego świata, powoduje że rozmawiamy o moralności a nie o skakaniu z drzewka na drzewko. Najkrótsza odpowiedź? Jak suka nie da to pies nie weźmie.
nikt nie napisal Ci jeszcze, ze zamiast prawic moraly innym, jak maja zyc, zajmij sie lepiej wlasnym malzenstwem, zeby Ci zona znowu rogow nie przyprawila?
Nie bardzo rozumiem dlaczego obrazasz innych, piszac o nich z lekcewazeniem i pogarda, tylko dlatego, ze nie spelniaja Twoich kryteriow w temacie moralnosci.
Odnosze wrazenie, ze pomimo tego, co napisales w swoim watku o zdradzie, ze wybaczyles zonie i uklada wam sie swietnie a nawet obudzila sie nowa namietnosc, sam siebie oszukujesz. Twoje reakcje w stosunku do innych, ktorzy postapili tak, jak Twoja zona, sa nieadekwatne do tego, co nam tu tak pieknie opisujesz, za to swietnie obrazuja Twoje negatywne emocje.
Czlowiek po takiej lekcji od zycia, jaka dostales, powinien byc ostatnia osoba, ktora ocenia innych, bo wie i rozumie, ze zycie nie jest biale albo czarne i jak sam napisales - "nic nie dzieje sie bez przyczyny". A Ty nie wyciagnales wnioskow z tej lekcji, jak dalo Ci zycie. Machasz tu frazesami, niczym ksiadz kropidlem, pietnujac tych, co popelnili bledy. I jeszcze ten infantylny i szowinistyczny tekst o suce, ktora nie da...
Mowiac krotko, jestes zakompleksionym facecikiem. Takich zony najczesciej zdradzaja. Life is brutal, choc ja wole tekst, ze kazdy dostaje to, na co zasluzyl ![]()
Nigdy ani przez chwilę nie rozważałam tego czy powiedzieć o tym co się stało mężowi - na pewno tego nie zrobię. Myślę, że ja wolałabym nie wiedzieć o takim jednorazowym wyskoku....szczęśliwie, ja i kolega mieszkamy bardzo daleko od siebie i szans na spotkanie w najbliższej przyszłości nie ma.
A czy mój mąż rzeczywiście by się przejął? Nie wiem, on jest cholerykiem w kwestii niezmytych naczyń, ale emocjonalnie - jak teraz to na zimno analizuję - był zawsze dość letni...
Czy ja kocham męża? Nadal tak. Poza wszystkim jest super gościem, inteligentny, zabawny, dobrze się rozumiemy. mogę na nim (prawie zawsze) polegać (w kwestiach organizacji życia domowo-rodzinnego, bo w kwestii wspierania mnie w najtrudniejszym momencie życia niestety poległ, a ja najwyraźniej nadal tego nie przepracowałam), świetny ojciec.
i nie mow. Przychylam sie do zdania wielu terapeutow ktorzy na co dzien w swojej pracy maja do czynienia z tematem, ze nalezy sie 10 razy zastanowic nad sensem takiej szczerosci. Bo ona nierzadko nic nie wnosi, niczemu nie sluzy a czesto psuje wszystko. Nie kazdy jest w stanie udzwignac temat. Potem chodza takie facetyjakwielu i psuja ludziom krew, bo nie potrafia sobie poradzic z ta prawda ![]()
Poczytaj i przemysl.
http://www.osrodekintra.pl/uploads/arty … radzie.pdf
Hahaha to się robi z tego forum kabaret:)
Pan pod nikiem „facetJAKwielu” wybaczywszy żonie jak to nazywa „kooorestwo” broni jej w zaparte (bo przy nim została) i irytuje się na wpisy innej kobiety (mężatki), która opisała swój romans przyznając się do tego że w tamtym czasie się zakochała (i porównań do swojej). Ba! Nawet używa słowa „pustak”, ale.. wiadomo że sądzi po sobie ![]()
No i kolejna naczelna „miss” forum nijaka majka jakoś tam, co nie ma nic do powiedzenia poza jaka to ona piękna, mądra, błyskotliwa i z zasadami.:D A co? Forum jak każde miejsce.. dobre by zabłysnąć może jakaś propozycja matrymonialna? W końcu zdjęcie jest, reklama też
A tu biedni porzuceni, pokrzywdzeni misie ![]()
O in-ce się nie wypowiem, bo szanuję starsze osoby ot tak.![]()
Anastacjaa...
pożegnałaś się - bywaj było i nic ![]()
wątek twój ( pożegnalny) zamknęli - i nic
ale oczywiście Gwiazdo nasza pisz sobie na forum, pisz,
widać taka twoja nieodparta potrzeba
a za starsza panią dziękuję, żeby tak każdy ten zasłużony wiek potrafił docenić jak Ty moja droga ![]()
Oj in-ka nie mogłam się powstrzymać ![]()
i dziękuję, że doceniasz ![]()
118 2015-11-09 19:55:24 Ostatnio edytowany przez majkaszpilka (2015-11-09 19:56:12)
Hahaha to się robi z tego forum kabaret:)
Pan pod nikiem „facetJAKwielu” wybaczywszy żonie jak to nazywa „kooorestwo” broni jej w zaparte (bo przy nim została) i irytuje się na wpisy innej kobiety (mężatki), która opisała swój romans przyznając się do tego że w tamtym czasie się zakochała (i porównań do swojej). Ba! Nawet używa słowa „pustak”, ale.. wiadomo że sądzi po sobie
No i kolejna naczelna „miss” forum nijaka majka jakoś tam, co nie ma nic do powiedzenia poza jaka to ona piękna, mądra, błyskotliwa i z zasadami.:D A co? Forum jak każde miejsce.. dobre by zabłysnąć może jakaś propozycja matrymonialna? W końcu zdjęcie jest, reklama teżA tu biedni porzuceni, pokrzywdzeni misie
O in-ce się nie wypowiem, bo szanuję starsze osoby ot tak.
Kicia...od gwiazdorzenia jesteś Ty.A....zapomnialam, zamkneli Ci wątek?Wymyśl coś...blyskotliwa jesteś.Może dla wspolczucia zamknij komus wieko?
Na marginesie Anastacjaa w calej okazalosci.Brawo .
119 2015-11-09 19:56:30 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-11-09 19:57:13)
inka, dziewczyny
Włączcie ignora na pustaki, bo dyżurna przybiegnie i kolejny wątek zamkną ![]()
120 2015-11-09 19:58:03 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-11-09 20:01:39)
inka, dziewczyny
Włączcie ignora na pustaki, bo dyżurna przybiegnie i kolejny wątek zamkną
damy radę ![]()
121 2015-11-09 19:59:29 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-11-09 20:00:21)
podwójny post
Eeeeee to co ja mam począć ? też chcę być w centrum uwagi !!!! hahaha chcę ! koniec i kropka ! ![]()
A swoją drogą dziewczyny, dobry taki kabaret od czasu do czasu - mózg też się musi zresetować po takiej dawce problemów jakie tutaj mamy ![]()
123 2015-11-09 20:04:38 Ostatnio edytowany przez majkaszpilka (2015-11-09 20:05:12)
A mnie to nawet bawi....nastka dwoi sie i troi,zeby dopiec.Niestety....ale jej potencjał. nie znajduje sie tam,gdzie powinien ![]()
Ale niech próbuje...hle,hle
A policji sie nie bojam jakoś:lol:
Eeeeee to co ja mam począć ? też chcę być w centrum uwagi !!!! hahaha chcę ! koniec i kropka !
A swoją drogą dziewczyny, dobry taki kabaret od czasu do czasu - mózg też się musi zresetować po takiej dawce problemów jakie tutaj mamy
Gia....
Jezeli satysfakcjonuje Ciebie rola drugoplanowa?
Nie rob tego....paczaj na mnie,ja juz poradzic sobie nie mogie ![]()
On mnie zdradzil to ja dlugo nie myslac tez go zdradzilam z moim eks gdyz zawsze mialam na niego ochote.
GIA_79 napisał/a:Eeeeee to co ja mam począć ? też chcę być w centrum uwagi !!!! hahaha chcę ! koniec i kropka !
A swoją drogą dziewczyny, dobry taki kabaret od czasu do czasu - mózg też się musi zresetować po takiej dawce problemów jakie tutaj mamy
Gia....
Jezeli satysfakcjonuje Ciebie rola drugoplanowa?
Nie rob tego....paczaj na mnie,ja juz poradzic sobie nie mogie
Oł noł ! ja chcem rolem głównom !
hehehe
I jeszcze: " naczelna miss" !!! no nie ! rwę sobie teraz włosy z głowy i za chwile już nie będę taka pikna !
:)
majkaszpilka napisał/a:GIA_79 napisał/a:Eeeeee to co ja mam począć ? też chcę być w centrum uwagi !!!! hahaha chcę ! koniec i kropka !
A swoją drogą dziewczyny, dobry taki kabaret od czasu do czasu - mózg też się musi zresetować po takiej dawce problemów jakie tutaj mamy
Gia....
Jezeli satysfakcjonuje Ciebie rola drugoplanowa?
Nie rob tego....paczaj na mnie,ja juz poradzic sobie nie mogieOł noł ! ja chcem rolem głównom !
hehehe
I jeszcze: " naczelna miss" !!! no nie ! rwę sobie teraz włosy z głowy i za chwile już nie będę taka pikna !
:)
Bo ja tu "misia" szukam ....to dlatemu:P
Guru urestwa tak prawi....toc musi byc true:lol:
GIA_79 napisał/a:majkaszpilka napisał/a:Gia....
Jezeli satysfakcjonuje Ciebie rola drugoplanowa?
Nie rob tego....paczaj na mnie,ja juz poradzic sobie nie mogieOł noł ! ja chcem rolem głównom !
hehehe
I jeszcze: " naczelna miss" !!! no nie ! rwę sobie teraz włosy z głowy i za chwile już nie będę taka pikna !
:)
Bo ja tu "misia" szukam ....to dlatemu:P
Guru urestwa tak prawi....toc musi byc true:lol:
O nie Majka ! miarka się przebrała ! jutro umieszczam tu swoje zdjęcie ! koniec z tą miss ! ![]()
zmykam dziewczyny obiad na jutro warzyć, bo znowu tu wsiąknę :*
129 2015-11-09 20:28:53 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-11-09 20:29:29)
Spokojnie Majeczko, w budowie nie będę przeszkadzała, tylko zajmij proszę front door – ot tak by się prezentowało choćby od zewnątrz ![]()
Przynajmniej na tle innych „pustaków” będziesz się wyróżniać ![]()
I czytaj ze zrozumieniem, bo kolejny raz nie zaczaiłaś nawet tematu wątku
a swoje 3 grosze musisz dodać .. no ale forum… możesz zabłysnąć w każdym temacie.. ![]()
Bywaj! ![]()
Majka
Nie wyciągaj szpilki, mimo że naczelny pustak atakuje i chce cię wygryżć z roli najpiękniejszej ![]()