netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.

121 odpowiedzi26 236 wyświetleńzałożony przez smallangel, 18.10.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 122 z 122 ]

66 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-10-21 18:23:17)

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.

Doczytałam.

smallangel napisał/a:

Byłam ZBYT PEWNA Mojego Męża

Dramat!
Jak można być kogoś zbyt pewnym?
Związek opiera się na zaufaniu do partnera, na PEWNOŚCI, że mnie nie skrzywdzi, że będzie działał na rzecz związku, który jest dla mnie i dla niej/niego wartością. Że związek dla nas obojga to wzajemne dawanie i branie oraz znajdowanie radości w dawaniu i braniu.
To, co mogło zabraknąć tobie, smallangel to UMIEJĘTNOSCI DAWANIA, dbania o swojego partnera i swój związek, przestałaś się starać o niego. Zamknęłaś się na dawanie. A to jest zdecydowanie inna sytuacja niż bycie zbyt pewnym.

Zresztą NIEUMIEJĘTNOŚĆ DAWANIA jest charakterystyczna dla osób wychowywanych w rodzinach, w których między rodzicami jest obojętność. Bo dorośli, którzy wychodzą z tychże domów nie dostali wzorców, nie wiedzą, że i jak należy dbać o MIŁOŚĆ. Nie mają pojęcia że miłość to nie tylko zauroczenie i następnie zakochanie, które ZAWSZE mijają, w co nie wierzą świeżo zakochani. Zakochanie to przedsionek prawdziwej dojrzałej miłości, która wymaga umiejętności podtrzymywania wzajemnej fascynacji. A tego ty, smallangel i żona aviatora z domu nie wyniosłyście. Szkoda tylko, że potrzeba wam kopa w postaci zdrady, żeby TO zobaczyć.

67 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2015-10-21 17:03:59)

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.
aviator999 napisał/a:

Ja jestem na etapie, że zaczynam dopuszczać myśl o innej - ale tak naprawdę NIE CHCĘ TEGO ROBIĆ!!. Ja chciałbym, aby nasze małżeństwo było znowu jak 10 lat temu. Niestety jest to wola i czyny tylko jednostronne - a "do tanga trzeba dwojga"


Do Pań ze "stowarzyszenia jajników" - musicie uwierzyć, że nie jestem typowym (opisanym tu) polskim Januszem, co to wraca do domu, je obiad, bierze piwsko rękę, ogląda TV i drapie się po łysinie (albo po jajkach) :-).
Potrafię gotować (co często czynię), potrafię zorganizować czas synom i żonie (ten jeden wyjazd opisany to - to był tylko JEDEN przykładowy opis), uprawiam sport czasami zwany ekstremalnym (mój nick nie jest przypadkowy). Majsterkuję - wszystkie naprawy w domu robię sam - a nawet teraz ze starszym synem - niech się uczy. Podobno podobam się kobietom (moje dwie siostry w żartach nazywają mnie "40-letnie ciacho" :-)
Moja żona nie ma rozstępów, jest naprawdę piękną kobietą (co zawsze jej mówię)  i teoretycznie mogłaby mieć każdego faceta na skinienie palcem.
Mam i jestem świadom swoich wad (każdy ma jakieś wady - nikt nie jest aniołem), ale naprawdę nie wiem, czym sobie zasłużyłem na takie traktowanie.

Niczym nie zasłużyłes, po prostu przestała kochać lub to uczucie przeszło w przyzwyczajenie, bez  pożądania. Bo nawet gdybyś popełniał jakieś błędy, to jak każdy, pewnie ona także, ale kochająca partnerka nie karałaby za to w nieskończoność. Może i ma  jakiś żal, jeśli nigdy  nie powiedziała to możesz tylko gdybać. A może i oziębłość, tez się zdarza. "Murzyn zrobił swoje"...poślubił, zapłodnil, teraz tylko bankomat. Nie radziłabym Ci czynić zdrady jako kolejnego kroku,  to kanał. Może i chwilowo będzie miło, ale potem moralniak i broń w ręku żony.
Na Twoim miejscu zarządzilabym separację. Z jasnym tekstem do żony, ze  ją kochasz, pożądasz, nie zdradzasz, ale ten chłód i samotność Cię męczą, chcesz także być ważny i kochany. Nie bój się o dzieci, dadzą sobie psychicznie radę,  zresztą możesz się starać być z nimi jak do tej pory,  tylko mieszkać osobno, jeśli finansowo byłoby to możliwe. Wyjaśnić trzeba im dyplomatycznie i stosownie do  wieku, ale w miarę szczerze.
Może to nią wstrząśnie, czego Ci życzę, może odetchnie z ulgą lub uniesie się honorem. Na charakter niestety nie mamy czasem wpływu. Zły dobór. Ale przemyśl. Życie mamy tylko jedno, szkoda je spędzić byle jak.

68 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2015-10-21 17:50:27)

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.
zmierzch napisał/a:

Zresztą NIEUMIEJĘTNOŚĆ DAWANIA jest charakterystyczna dla osób wychowywanych w rodzinach, w których między rodzicami jest obojętność. Bo dorośli, którzy wychodzą z tychże domów nie dostali wzorców, nie wiedzą, że i jak należy dbać o MIŁOŚĆ. Nie mają pojęcia że miłość to nie tylko zauroczenie i następnie zakochanie, które ZAWSZE mijają, w co nie wierzą świeżo zakochani. Zakochanie to przedsionek prawdziwej dojrzałej miłości, która wymaga umiejętności podtrzymywania wzajemnej fascynacji. A tego ty, smallangel i żona aviatora z domu nie wyniosłyście. Szkoda tylko, że potrzeba wam kopa w postaci zdrady, żeby TO zobaczyć.

Ja się z Tobą nie zgadzam. Pochodzę z domu, gdzie okazywania miłości nie było ani między matką a ojczymem, ani do dzieci, choć matka mojej matki, a  ojciec nawet bardziej,  byli ludźmi ciepłymi. I ja mam jak oni, mój mąż i dzieci nie mogły narzekać na brak ciepła i czułości. Może słów, ale cenię sobie wyznania i nie szafuje nimi 3 razy dziennie. Zawsze zależało mi,  aby u mnie było przeciwnie, żeby moje dzieci nigdy nie zaznały chłodu i odtracenia, a mąż pogardy. W końcu każdemu Bozia rozum dała po to, by wiedział co dobre, co nie, a wzorce poza domem też się ma,  czy to z mediów,  czy dalszej rodziny i znajomych. Moim zdaniem tu jednak najbardziej odpowiedzialny jest indywidualny charakter człowieka.

69 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-10-21 17:37:22)

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.
gagatka0075 napisał/a:
zmierzch napisał/a:

Zresztą NIEUMIEJĘTNOŚĆ DAWANIA jest charakterystyczna dla osób wychowywanych w rodzinach, w których między rodzicami jest obojętność. Bo dorośli, którzy wychodzą z tychże domów nie dostali wzorców, nie wiedzą, że i jak należy dbać o MIŁOŚĆ. Nie mają pojęcia że miłość to nie tylko zauroczenie i następnie zakochanie, które ZAWSZE mijają, w co nie wierzą świeżo zakochani. Zakochanie to przedsionek prawdziwej dojrzałej miłości, która wymaga umiejętności podtrzymywania wzajemnej fascynacji. A tego ty, smallangel i żona aviatora z domu nie wyniosłyście. Szkoda tylko, że potrzeba wam kopa w postaci zdrady, żeby TO zobaczyć.

Ja się z Tobą nie zgadzam. Pochodzę z domu, gdzie okazywania miłości nie było ani między matką a ojczymem, ani do dzieci, choć matka mojej matki, a  ojciec nawet bardziej,  byli ludźmi ciepłymi. I ja mam jak oni, mój mąż i dzieci nie mogły narzekać na brak ciepła i czułości. Może słów, ale cenię sobie wyznania i nie szafuje nimi 3 razy dziennie. Zwsze zależało mi,  aby u mnie było przeciwnie, żeby moje dzieci nigdy nie zaznały chłodu i odtracenia, a mąż pogardy. W końcu każdemu Bozia rozum dała po to, by wiedział co dobre, co nie, a wzorce poza domem też się ma,  czy to z mediów,  czy dalszej rodziny i znajomych. Moim zdaniem tu jednak najbardziej odpowiedzialny jest indywidualny charakter człowieka.


Absolutnie masz prawo się ze mną nie zgadzać a to, że nie miałaś poprawnych wzorców jest dla mnie jasne.
Gdy ktoś ma poprawne to potrafi rozwiązywać problemy w związku (zapewne w przeciwieństwie do ciebie miał okazję widzieć jak rodzice wspólnie dochodzą do konsensusów) i nie zdradza - jak to miało miejsce w twoim przypadku oraz ma w sobie nieco empatii, której brak tobie już tutaj na forum wypunktowano.
Każdy kij ma dwa końce.

70

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.
zmierzch napisał/a:

Absolutnie masz prawo się ze mną nie zgadzać a to, że nie miałaś poprawnych wzorców jest dla mnie jasne.
Gdy ktoś ma poprawne to potrafi rozwiązywać problemy w związku (zapewne w przeciwieństwie do ciebie miał okazję widzieć jak rodzice wspólnie dochodzą do konsensusów) i nie zdradza - jak to miało miejsce w twoim przypadku oraz brak empatii, który tobie już tutaj na forum wypunktowano.
Każdy kij ma dwa końce.

big_smile
Bez względu na to, co mam swojej matce do zarzucenia,  to mojej  zdradzie na pewno winna nie jest smile Przykre, ale to tylko i wyłącznie moja wina.
A rozwiązywać problemy w związku umiem, mój mąż długo przed zdradą miał jasno mówione, że brak seksu jest dla mnie problemem. W złości nawet groziłam zdradą. Choć od niego nigdy nie usłyszałam, jak niektórzy,  to idź sobie znajdź". Prawda jest taka, że libido mamy mocno różne, tak jak i fantazję. Ja go rozumiałam, potrzeby zrobiły swoje, egoizm pewnie dopomogl. Ja się absolutnie nie wypieram, i nie polecam nikomu, zranienie kochającej osoby boli. Wybaczyl, jak wiesz, bo nie może się wyprzeć.wiedzy o problemach i jest porządnym człowiekiem,  a  że źle się dobralismy...to się męczymy smile

71 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-10-21 18:01:18)

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.
gagatka0075 napisał/a:
zmierzch napisał/a:

Absolutnie masz prawo się ze mną nie zgadzać a to, że nie miałaś poprawnych wzorców jest dla mnie jasne.
Gdy ktoś ma poprawne to potrafi rozwiązywać problemy w związku (zapewne w przeciwieństwie do ciebie miał okazję widzieć jak rodzice wspólnie dochodzą do konsensusów) i nie zdradza - jak to miało miejsce w twoim przypadku oraz brak empatii, który tobie już tutaj na forum wypunktowano.
Każdy kij ma dwa końce.

big_smile
Bez względu na to, co mam swojej matce do zarzucenia,  to mojej  zdradzie na pewno winna nie jest smile Przykre, ale to tylko i wyłącznie moja wina.
A rozwiązywać problemy w związku umiem, mój mąż długo przed zdradą miał jasno mówione, że brak seksu jest dla mnie problemem. W złości nawet groziłam zdradą. Choć od niego nigdy nie usłyszałam, jak niektórzy,  to idź sobie znajdź". Prawda jest taka, że libido mamy mocno różne, tak jak i fantazję. Ja go rozumiałam, potrzeby zrobiły swoje, egoizm pewnie dopomogl. Ja się absolutnie nie wypieram, i nie polecam nikomu, zranienie kochającej osoby boli. Wybaczyl, jak wiesz, bo nie może się wyprzeć.wiedzy o problemach i jest porządnym człowiekiem,  a  że źle się dobralismy...to się męczymy smile

Pewnie, że rodzice nieodpowiadają za twoje czyny.
Wychowanie to nie wytrych, którym można usprawiedliwiać swoje świństwa big_smile
Masz przecież rozum, który może "prześwietlać" podświadome programy.
Ale swoich problemów z mężem nie umiałaś rozwiązać w tak sposób, aby go nie ranić, krzywdzić, upokorzyć - to znak, że nie było w tobie empatii dla niego, nie umiałaś dawać. Z drugiej strony, on nie umiał dawać tobie tego, czego potrzbowałaś. Po prostu niedobrana para, która na siłę próbowała uskuteczniać związek skazany na porażkę, bo odpowiedni dobór seksualny to jedna z najważniejszych nóg związku.
Niech zgadnę, pewnie dla DOBRA dzieci postanowiłaś być obok męża i go zdradzać?

72 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2015-10-21 18:09:03)

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.

Nie, dziećmi zajęlibyśmy się oboje, tu jesteśmy wyjątkowo zgodni. Córki nas w pewnym momencie same namawialy smile
On stanowczo nie chce rozwodu, nie.wiem czemu, nie jest wylewny,  nie potrafi mówić o tym, jest.z rozwiedzionej rodziny, może też na przekór doświadczeniom, więc czekam, aż dojrzeje albo mnie tak znielubi,  że sam zażąda. Narazie twierdzi,  że kocha i nie ma mowy nawet o separacji. I ja go chyba głównie za to kocham, nikomu nigdy tak na mnie nie zależało. Seks nam się poprawił, w razie coś mam zabawki. Trzymam się, nie puszczam, może mi w końcu seksoholizm przejdzie.
Dzięki, Twoja chęć dokuczenia poprawiła mi humor smile
Autorze, sorki za off top smile

73

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.
gagatka0075 napisał/a:

Nie, dziećmi zajęlibyśmy się oboje, tu jesteśmy wyjątkowo zgodni. Córki nas w pewnym momencie same namawialy smile
On stanowczo nie chce rozwodu, nie.wiem czemu, nie jest wylewny,  nie potrafi mówić o tym, jest.z rozwiedzionej rodziny, może też na przekór doświadczeniom, więc czekam, aż dojrzeje albo mnie tak znielubi,  że sam zażąda. Narazie twierdzi,  że kocha i nie ma mowy nawet o separacji. I ja go chyba za to też kocham, nikomu nigdy tak na mnie nie zależało. Seks nam się poprawił, w razie coś mam zabawki. Trzymam się, nie puszczam, może mi w końcu seksoholizm przejdzie.
Dzięki, Twoja chęć dokuczenia mi poprawiła mi humor smile

Chyba mnie przeceniasz, gagatko big_smile
Dobrze, że wreszcie udało się wam dogadać.
Tak trzymajcie.

74 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2015-10-21 18:21:59)

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.

Dzięki smile
Aviator999,  tak sobie jeszcze pomyślałam, może jak nie słowem ją,  to czynem. Można się tak zapiec w swoim bólu i złości, że już nie potrafimy okazać swojej partnerce ciepła, na które mogłaby odpowiedzieć tak samo. Swoje potrzeby artykuuje się z pretensjami,  co jest normalne w niedoborach,  ale mega nieskuteczne, wręcz odpychające.  Po prostu ktoś musi być mądrzejszy i  zacząć, a czułością,  ciepłem, delikatnością,  dbałością można skruszyc ten lód i chłód.
Nie twierdzę, że zawsze, ale spróbować nie zawadzi. Zaglaskaj ją,  a nuż się uda.

75 Ostatnio edytowany przez Paweło (2015-10-21 18:44:58)

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.
aviator999 napisał/a:
zmierzch napisał/a:
aviator999 napisał/a:

Nie chce przekazywać im takiego wzorca małżeństwa, ale nie chcę im burzyć istniejącego status quo.
Czytałem przed chwilą na innym forum o mężu z podobnym problemem. On to rozwiązał w ten sposób - poczekał aż dzieci wyfrunęły z domu i  poszły na studia i wtedy "podziękował" małżonce za wspólne życie.
W takim układzie musiałbym się jeszcze pomęczyć 8-9 lat, będę jeszcze przed 50-tką - więc nie tak źle :-)

aviator
Ogarnęła mnie płowa pustka po przeczytaniu powyższego.
Nie wiem komu bardziej współczuć. Czy tobie, że tak się "poświęcasz" (cudzysłów zamierzony), czy twojej żonie, że z takim wyrachowanym gościem przyjdzie jej spędzić kolejną dekadę, aby w okolicy 50tki, gdy kobieta zaczyna stawać się przeźroczysta dla mężczyzn, dzieci ma odchowane i może zacząć w pełni korzystać z uroków życia, otrzymać cios w plecy. Wyglada mi to na zemstę, chyba że wtajemniczysz małżonkę w swoje plany. Tylko czy zdobędziesz się na taką szczerość? Czy ty w ogóle kiedykolwiek zdobyłeś się na przedstawieniu swoich przemyśleń i uczuć żonie wprost, czy kluczysz i między słowami "dajesz jej do zrozumienia", jaki jest twój stan myśli i emocji?
Nie zrozum mnie źle. Nie atakuję ciebie, ale widzę tylko jedną stronę medalu - TWOJĄ.
A przecież jest też druga strona - TWOJEJ ŻONY.
Zastanawiałeś się skąd u niej ten chłód? Miałeś okazję poobserwować relacje między jej rodzicami? Widziałeś tam bliskość, czułość, wzajemną troskę, czy raczej przyzwyczajenie i wzajemne oczekiwania, niespełnione obietnice,...?

A jak w przyszłości twoje dzieci będą budowały dorosłe relacje z partnerami? Czy będą umiały stworzyć atmosferę sprzyjającą bliskości, gdy minie etap zakochania a dalsze "ciągnięcie" związku będzie wymagało pewnych umiejętności? Skąd mają wiedzieć, jak  podtrzymywać wzajemną fascynację drugim człowiekiem skoro w domu zionie...OBOJĘTNOŚCIĄ między rodzicami. Widocznie tak ma być...taka kolej rzeczy. Twoje dzieci nie będą sobie zdawały sprawy, że może być inaczej...tak samo jak być może twoja żona nie wierzy, że możecie być jeszcze blisko, najbliżej.

Napiszę to, co pisałem tu wielokrotnie.
Na moje próby rozmowy, że nie jest dobrze w naszym małżeństwie, że musimy coś zrobić - odpowiedź mojej małżonki jest jedna - "dla mnie jest ok, jak ci się nie podoba to możesz odejść"
Jeżeli jeszcze raz mi tak powie - to rzeczywiście się spakuję i gdzieś się wyniosę (jak mi tu już radzono)
Znalazłem taki artykuł - i coraz bardziej się przekonuje - że tu może być istota sprawy.
http://www.fronda.pl/a/nadopiekunczosc- … 48861.html
Tak jak pisałem - nasze małżeństwo zaczęło się psuć po narodzinach naszego drugiego syna i to był proces stopniowy. Może to dziwnie zabrzmi, ale po przeczytaniu tego artykułu zaczęła mi kiełkować myśl - że moja małżonka przelała swoje całe uczucia na synów - a dla mnie już po porstu nie ma miejsca. Zostałem sprowadzony tylko do roli bycia wołem roboczym, zapewniającym byt jej i dzieciom.
Przeraża mnie to.

Fronda iw wszystko jasne...
Znam takie świętoszki jak ty tradycje wartości, kobieta ma swoje konkretne miejsce  w tej hierarchii.

76 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-10-21 20:08:16)

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.
aviator999 napisał/a:

Do Pań ze "stowarzyszenia jajników" - musicie uwierzyć, że nie jestem typowym (opisanym tu) polskim Januszem, co to wraca do domu, je obiad, bierze piwsko rękę, ogląda TV i drapie się po łysinie (albo po jajkach) :-).
Potrafię gotować (co często czynię), potrafię zorganizować czas synom i żonie (ten jeden wyjazd opisany to - to był tylko JEDEN przykładowy opis), uprawiam sport czasami zwany ekstremalnym (mój nick nie jest przypadkowy). Majsterkuję - wszystkie naprawy w domu robię sam - a nawet teraz ze starszym synem - niech się uczy. Podobno podobam się kobietom (moje dwie siostry w żartach nazywają mnie "40-letnie ciacho" :-)
Moja żona nie ma rozstępów, jest naprawdę piękną kobietą (co zawsze jej mówię)  i teoretycznie mogłaby mieć każdego faceta na skinienie palcem.
Mam i jestem świadom swoich wad (każdy ma jakieś wady - nikt nie jest aniołem), ale naprawdę nie wiem, czym sobie zasłużyłem na takie traktowanie.

Typowy? A ilu znasz takich, bo ja tylko kilku, a większość to dbają o dom i żonę itp. itd. big_smile?
No cóż nie wiem czy zdajesz Sobie sprawę, ale nie każdy z wiadomych powodów odchodzi od męża/żony tongue. Najczęściej tego typu osoba przeprowadza rozeznanie czy mu się opłaca wink. Ile to osób jest w związkach z rozsądku - tym bardziej, gdy występują dzieci?

A po drugie jeśli tak dobrze znasz Swoją żonę i uważasz się za tak dobrą "partię" to dlaczego nie potrafisz nic z tym zrobić? To jest pytanie zagadka... mały wypadek przy pracy wink? Według mnie masz staroświeckie podejście do tego co wpływa na udane małżeństwo i teraz odczuwasz tego skutki.
No ale co ja tam mogę wiedzieć tongue. Uwzięłam się na Ciebie biednego, więc wybywam.

Pss i jeszcze coś. "Małżeństwo doprowadza do tego, że ludzie zaczynają traktować siebie nawzajem jak przedmioty, będące ich własnością, a nie jak wolne osoby." Zgadnij czyj to cytat, bo z Twoich opisów widać, że Ty nadałeś żonie rolę, ale Ona coś nie chce grać w Twoim teatrze tongue.

77

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.
Nektarynka53 napisał/a:
aviator999 napisał/a:

WOW - klasyczny zmasowany atak "solidarności jajników"
Może się zdziwisz - ale opisałaś całkowite przeciwieństwo mojej osoby. Nie będę wypisywał jaki jestem - bo "jajniki" i tak nie uwierzą.
Dziś mam zamiar pokazać ten topic mojej żonie. Nie chce ze mną rozmawiać - to może chociaż przeczyta.
Jeżeli będzie miała ochotę - to odpisze.


Jeśli kupujesz samochód i przed kupnem jest w dobrym stanie. Pewien czas po kupnie również, a zaczyna coś z nim być "nie tak" to oczywiście wina wyłącznie auta - zła konserwacja, brak przeglądów nie mogą mieć z tym nic wspólnego? Widzisz niektórym te samo auto "służy" dłużej niż innym wink. Wiem, że dość dziwne porównanie, ale chyba to powinieneś zrozumieć.

Skoro juz uzywasz takich porownan, to wyjdzmy z innego zalozenia.
Takie auto zostaje kupione dla rodziny, maz i zona uzytkuja jew rownym stopniu.
Do kogo zatem nalezy dbanie o ten samochod?
Tylko do meza, czy rowniez do zony?
Malzenstwo, zwiazek dwojga ludzi, to wzajemne prawa i obowiazki, nie jednej strony, ale obu.
Jesli  Aviator pisze, ze sie staral, ze jest normalnym, dbajacym o zone i rodzine mezczyzna, to ja mu wierze.
Zreszta nawet z tresci jego postow to wynika.
Czlowiek ma dylemat, kocha zone, ale czuje sie nie doceniany w tym zwiazku.
Co on ma jeszcze dla niej zrobic?
Stanac na glowie i zaklaskac uszami?
No przepraszam bardzo, ale chyba kazdy normalny czlowiek ma pewne granice wlasnej wartosci.
Skoro jego zonie, on nie odpowiada to niech od niego odejdzie, co to za tlumaczenie oziemblej, nie majacej w stosunku do meza zadnych uczuc kobiety?
On ma racje piszac o ,,solidarnosci jajnikow", bo tak to z boku wyglada i nie ma sie co oszukiwac, ze tak nie jest.
I nie ma sie co tu odwolywac do jednej wersji, jego wersji.
Historie znamy z jego przekazu i do jego przekazu sie odnosic powinnismy, a nie zastanawiac sie nad relacja drugiej strony.
Powiedz mi, czy gdyby taka historie opisala kobieta, to tez bys wnikliwie dociekala, czy to aby czasem ona nie jest winna takiej sytuacji?
Tylko szczerze odpowiedz a nie pod publike.

78 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-10-21 21:09:44)

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.
Piotr74 napisał/a:

Skoro juz uzywasz takich porownan, to wyjdzmy z innego zalozenia.
Takie auto zostaje kupione dla rodziny, maz i zona uzytkuja jew rownym stopniu.
Do kogo zatem nalezy dbanie o ten samochod?
Tylko do meza, czy rowniez do zony?
Malzenstwo, zwiazek dwojga ludzi, to wzajemne prawa i obowiazki, nie jednej strony, ale obu.
Jesli  Aviator pisze, ze sie staral, ze jest normalnym, dbajacym o zone i rodzine mezczyzna, to ja mu wierze.
Zreszta nawet z tresci jego postow to wynika.
Czlowiek ma dylemat, kocha zone, ale czuje sie nie doceniany w tym zwiazku.
Co on ma jeszcze dla niej zrobic?
Stanac na glowie i zaklaskac uszami?
No przepraszam bardzo, ale chyba kazdy normalny czlowiek ma pewne granice wlasnej wartosci.
Skoro jego zonie, on nie odpowiada to niech od niego odejdzie, co to za tlumaczenie oziemblej, nie majacej w stosunku do meza zadnych uczuc kobiety?
On ma racje piszac o ,,solidarnosci jajnikow", bo tak to z boku wyglada i nie ma sie co oszukiwac, ze tak nie jest.
I nie ma sie co tu odwolywac do jednej wersji, jego wersji.
Historie znamy z jego przekazu i do jego przekazu sie odnosic powinnismy, a nie zastanawiac sie nad relacja drugiej strony.
Powiedz mi, czy gdyby taka historie opisala kobieta, to tez bys wnikliwie dociekala, czy to aby czasem ona nie jest winna takiej sytuacji?
Tylko szczerze odpowiedz a nie pod publike.

Niestety Piotrze już nie wypowiadam się w wątku (spóźniłeś się o jeden post) wink. Ale odpowiem ostatni raz.
Ja nigdy nie odpowiadam/nie robię nic pod publikę przykro mi. Zawsze co mówię to robię choćbym miała czołgać się i bronię własnych wartości. Bardzo żadko ulegam innym chyba, że widzę logikę w tym co mówią smile.
A nie wiem czy zrozumiałeś moje PORÓWNANIE wink. "Samochód" - żona, "użytkownik" - mąż. U Ciebie wychodzi "Samochód" - ktoś trzeci , "żona" - żona, "mąż" - mąż. Czyżby podprogowy przekaz dla kogoś...
No cóż jeśli jest problem to musi być powód wink. Jaki tutaj był powód rozstania/skutek Jej zachowania? Dla Ciebie Piotr to odejście od żony (nie oceniam, ale sądzę, że dlatego na tym się skoncentrowałeś z powodu własnych doświadczeń), a dla mnie coś co wydarzyło się gdy byli jeszcze razem.
Zobacz na własnym przykładzie - często diabeł tkwi w szczegółach, a nie w tym co widać na pierwszy rzut oka. Może dlatego ja nie narzekam na swoje małżeństwo hmm, choć jak w każdym są problemy?
Słyszysz bójkę na podwórku i gdy przybiegasz widzisz jak dwóch Panów jest już po niej. Jeden ma podbite oko, a drugi nie. Czy to oznacza, że zaczął ten co ma podbite oko, bo na pierwszy rzut oka jest mniej poobijany ("wygrał") wink?

Co do jajników. Powtórzę jeszcze raz ja OBRACAM się w męskim towarzystwie! Doceniam towarzystwo panów jako po prostu fajnych ludzi smile.

79 Ostatnio edytowany przez Piotr74 (2015-10-21 21:49:53)

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.
Nektarynka53 napisał/a:
Piotr74 napisał/a:

Skoro juz uzywasz takich porownan, to wyjdzmy z innego zalozenia.
Takie auto zostaje kupione dla rodziny, maz i zona uzytkuja jew rownym stopniu.
Do kogo zatem nalezy dbanie o ten samochod?
Tylko do meza, czy rowniez do zony?
Malzenstwo, zwiazek dwojga ludzi, to wzajemne prawa i obowiazki, nie jednej strony, ale obu.
Jesli  Aviator pisze, ze sie staral, ze jest normalnym, dbajacym o zone i rodzine mezczyzna, to ja mu wierze.
Zreszta nawet z tresci jego postow to wynika.
Czlowiek ma dylemat, kocha zone, ale czuje sie nie doceniany w tym zwiazku.
Co on ma jeszcze dla niej zrobic?
Stanac na glowie i zaklaskac uszami?
No przepraszam bardzo, ale chyba kazdy normalny czlowiek ma pewne granice wlasnej wartosci.
Skoro jego zonie, on nie odpowiada to niech od niego odejdzie, co to za tlumaczenie oziemblej, nie majacej w stosunku do meza zadnych uczuc kobiety?
On ma racje piszac o ,,solidarnosci jajnikow", bo tak to z boku wyglada i nie ma sie co oszukiwac, ze tak nie jest.
I nie ma sie co tu odwolywac do jednej wersji, jego wersji.
Historie znamy z jego przekazu i do jego przekazu sie odnosic powinnismy, a nie zastanawiac sie nad relacja drugiej strony.
Powiedz mi, czy gdyby taka historie opisala kobieta, to tez bys wnikliwie dociekala, czy to aby czasem ona nie jest winna takiej sytuacji?
Tylko szczerze odpowiedz a nie pod publike.

Niestety Piotrze już nie wypowiadam się w wątku (spóźniłeś się o jeden post) wink. Ale odpowiem ostatni raz.
Ja nigdy nie odpowiadam/nie robię nic pod publikę przykro mi. Zawsze co mówię to robię choćbym miała czołgać się i bronię własnych wartości. Bardzo żadko ulegam innym chyba, że widzę logikę w tym co mówią smile.
A nie wiem czy zrozumiałeś moje PORÓWNANIE wink. "Samochód" - żona, "użytkownik" - mąż. U Ciebie wychodzi "Samochód" - ktoś trzeci , "żona" - żona, "mąż" - mąż. Czyżby podprogowy przekaz dla kogoś...

Przykro mi, ale zle mnie zrozumialas.
Samochod to uczucie.
Maz i zona to uzytkownicy tego uczucia.
O samochod dba kazdy jego uzytkownik, nie jeden.
Jasne, ze wypowiadam sie na pdstawie wlasnych doswiadczen i posiadanej wiedzy.
Mysle, ze 99% uzytkownikow tego forum to robi. smile
I na podstawie moich doswiadczen i opisu kobiety z ktora zyje Aviator moge sie zalozyc jaki bedzie final tej historii.
Otoz ta biedna, zaniedbywana przez niego zona, znajdzie sobie wkrotce pocieszyciela, o ile juz tego nie zrobila.
On nadal bedzie sie zastanawial, co jest z nim nie tak, a ona nie bedzie miala tego problemu.
Taka jest prawda i tak to zwykle wyglada, nawet tu na forum.
Wiesz kiedys myslalem, ze moja historia, ze moja zona jest wyjatkowa.
Ze mnie i ja czeka zupelnie cos innego niz schemat, wielokrotnie tu opisywany przez innych.
Nie wierzylem w to, ze u nas bedzie tak samo.
No i co sie okazalo?
Ze jednak schemat, to schemat.
Ja bylem glupi i naiwny, bo wierzylem, ze bedzie inaczeja, ale nie bylo i nie jest.
Tylko, ze mi teraz juz nie zalezy, przeszedlem przyspieszony kurs otwierania oczu na pewne sprawy.
I uwierz mi daleki jestem od tego aby doszukiwac sie winy takiej sytuacji jak u Aviatora tylko po jednej stronie, a niestety Ty to w swoich postach robisz.
Jak to mozna nazwac inaczej, niz tak jak on to zrobił?

80 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-10-22 09:08:29)

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.

Aviatar,

po pierwsze - skończ już z tym powtarzanym w kółko banałem pt. "solidarność jajników"
Nie wiem, czy czytałeś coś z tego forum, ale skoro tu się zacząłeś udzielać, to myślę, że byłoby warto, żebyś się w tym forum co nieco zorientował.
Zauważyłbyś wówczas, że zarówno ja, jak i inne kobiety (Zmierzch, Nektarynka - akurat z tego wątku, ale też inne, Aurora, Zbytdelikatna, Majka itd itp itd) -->> nie są w żadnym stowarzyszeniu jajników... i potrafią zjechać niejedną forumowiczkę, podobnie jak Ty - nieszczęśliwą w związku, nie mającą satysfakcji w związku i szukającą "dobrego pana" (wątek Toorank, Krotki, Koteczki, Sponi... poczytaj...)
Co do Piotra74 i Twoich klakierek z tego wątku ->> to oni akurat są tu już wystarczająco długo...
żeby znać wszystkie te wymienione przeze mnie tematy...
i wiedzieć, że żadnej "solidarności jajników" tu nie ma.
A biją Ci brawo, ponieważ same wyzbyły się zasad i zdradzają (usprawiedliwiają się w ten sposób)... lub są zwykłymi hipokrytami i udają, że nie wiedzą o co chodzi, a tak jest im wygodniej - popierać Ciebie w tym durnym określeniu... które jest jak dla mnie denne i obrzydliwe... (dziwię się kobietom, które je używają lub popierają jego używanie).

po drugie - chłopie! jak Ci jest tak źle, czemu tak się męczysz? Tyle osób stąd już Cie o to pyta...
Miej jaja i odejdź... Dlaczego wchodzisz na wątek i żalisz się, że "dłużej nie wytrzymasz"... opisujesz, jaki jesteś dobry i wspaniały, a żona jędza -->> ale nic z tym nie zamierzasz robić (poza znalezieniem sobie "dobrej pani", zwanej tu i w realnym świecie najczęściej dziwką).
Czemu Aviatar ma służyć Twoje tu pisanie? Potrzebujesz się wypłakać? Bo - raz - nie słuchasz ani żadnych rad (np. Nektarynki)... ani nawet delikatnych sugestii (np. Zmierzchu), że coś powinienieś zrobić TY SAM... Ty sobie nic nie masz do zarzucenia! To skoro tak jest, to po co tkwisz w takim gównie? Zwiewaj stamtąd, bądź facetem... a nie przychodź tu wylewać żale, bo ja naprawdę nie rozumiem, w jakim celu sie tu znalazałeś...

po trzecie - tak, masz rację, pokaż ten wątek żonie... i nie zdziw się, że (być może już teraz! bo życie bywa cholernie przewrotne i nawet nie wiesz co się może dziać), albo za rok... dwa lata... pięć...
ta Twoja jędzowata żona znajdzie sobie (już znalazła) MĘŻCZYZNĘ (może go nazywa "dobrym panem") --->>> takiego, który ją kocha, szepcze jej do ucha czułości, robi z nią taki seks, że choćby i chciała, to nie może leżeć jak kłoda..... bo jest PRAWDZIWYM FACETEM Z JAJAMI.... a ona OD DAWNA TAKIEGO NIE MIAŁA...
I co wtedy? Ty tu sobie pojęczysz... a ona doskonale wie czego chce, wie, czego pragnie ->> i dostanie to (bo wcale nie jest tą kurą domową, dla której nic poza dziećmi się nie liczy).
Uwierz, że możesz się bardzo grubo mylić Avatar.
Życie nas bowiem diabelnie zaskakuje tongue (a piszę, z własnego doświadczenia, bo mnie właśnie tak pozytywnie zaskoczyło...)
I co wtedy zrobisz, bidulko, co?? Popłaczesz się, że taka niedobra... z Tobą nie chciała... z nim chce... a Ty NIE WIESZ DLACZEGO!! bo przecież obiad potrafisz ugotować....

Jak dla mnie - dziwny temat.
Nie wiem czemu ma służyć.
Piszący tu faceci użalają się nad swym biednym losem.
Ale czy chcą coś zmienić? Nie.....
bo oni nic nie muszą zmieniać, tacy są super.
noooo... poza znalezieniem "dobrej pani" na boku...

Chłopaki - jeszcze raz dla podsumowania - w złym związku nikt / nigdy / nikogo nie trzyma NA SIŁĘ!! - jak nie da się naprawić - trzeba z godnością (dla obu stron) odejść!
A jak się chce naprawiać - to do roboty! A nie szukać poparcia na forum -> ochh, jaki ja jestem dobry i nieszczęsliwy...
I nie słuchać żadnych Gagatek, które opowiadają bzdury, jak to potrzeba innej osoby (dziwki), żeby się odważyć... Odważyć na co? Na upadnięcie na samo dno? Na zrobienie z siebie obrzydliwego zera? Na upokorzenie swojego partnera, z którym mamy dzieci, z którym braliśmy ślub? Na stracenie szacunku samego dla siebie? Do tego ta odwaga jest potrzebna? Litości...........

edit: i nie słuchaj też tych bzdur, że w życiu nie ma "prawdziwych facetów z jajami" lub tego typu kobiet, którzy/które - jak im związek się rozpada i nie ma szans na jego uratowanie, to zamiast odjeść z godnością (godnością dla siebie i swojego partnera), to szukają na boku pocieszyciela...
nie wierz w to...
zwyczajnie, takie osoby nie piszą na forach...
bo nie muszą...
nie muszą ani szukać poparcia dla swoich decyzji (gównianych, z których potrzebują się wytłumaczyć), ani poparcia innych, im podobnych, ani się żalić na zły los...
Ci ludzie znają swoją wartość i nie potrzebują dowartościowywać się w ten sposób na forum... i tyle... dlatego tu ich nie ma w takiej ilości... za to w życiu realnym - gwarantuję Ci, że są...

edit2 - i dodam jeszcze, że myśląc o dziwce... szukając jej... planując...
Ty już zdradziłeś swoją żonę...
a to niestety wraca! i już nie będziesz mógł powiedzieć, że denna baba znalazła sobie kochanka - bo to ty ZACZĄŁEŚ! I proszę, pamiętaj o tym, gdy ten scenariusz Cię za jakiś czas zaskoczy! Że Ty byłeś pierwszy! Więc nie obwiniaj jej wtedy.... trudno chłopie... te same zasady gry obowiązują obu graczy.....

81

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.
aviator999 napisał/a:

Ja jestem na etapie, że zaczynam dopuszczać myśl o innej   - ale tak naprawdę NIE CHCĘ TEGO ROBIĆ!!. Ja chciałbym, aby nasze małżeństwo było znowu jak 10 lat temu. Niestety jest to wola i czyny tylko jednostronne - a "do tanga trzeba dwojga"

Bingo! aviator ta myśl "poprowadzi ciebie" do innej, a ty tutaj próbujesz usprawiedliwić siebie i przerzucić odpowiedzialność na żonę, za to że "popycha ciebie w ramiona innej". sad Twoja zona nie ma władzy nad twoimi myślami i nad twoim zachowaniem, więc to nie jest jej wina że "dopuszczasz do siebie myśli o innej".
To, że przechodzicie kryzys (to ty masz problem, bo żona może widzieć to inaczej niż ty sobie myślisz), nikogo kto chce być z partnerem/partnerką nie usprawiedliwia z brania za siebie odpowiedzialności za relację i sytuacje, w której się znaleźliście. Bez rozmawiania o tym, może tez bez pomocy psychoterapeuty jeżeli chcesz być z zoną, nie poradzisz sobie. Sadze, ze prawdopodobnie do tego miejsca w którym jesteście, doprowadził was brak bliskości, rozmów, wygórowane oczekiwania wobec partnera, który "ma realizować potrzeby"  tego drugiego, wcześniejsze idealizowanie i wyobrażenia na temat małżeństwa. Niestety "bajka się skończyła", jest zmeczona żona, dla której na 1 miejscu jako że chce być dobra matka sa dzieci , a potem ty. Tak to już jest, że czasami kobiety wchodzą tak bardzo w role matek, ze nie widza mężów z ich potrzebami. Pretensjami, oskarżaniem zony nie zmienisz swojej relacji z zoną. To od ciebie zależy, jak zadbasz o siebie i zonę. Może od czasu do czasu, tylko we dwoje spedzic czas, zastanowić się nad rozwiązaniami. Najważniejsze jest jednak to, żeby zaakceptować "ten etap małżeństwa", ze to normalne iż codzienne obowiązki, praca i stres mają przeogromny wpływ na jakość relacji, ale nie dramatyzować tylko rozmawiać, dbać o np.wieczorne rytuały- czas tylko dla siebie, relaks, może wspólne przygotowywanie posiłków, uprawianie sportu, posiedzenie w ciszy.... możliwości jest wiele, docenienie tego, że jesteście razem, chociaż czasami jest trudno, ale takie jest życie i dlatego docenia się te chwile w których był dobrze.
To co był 10 lat temu nigdy już nie będzie, bo to przeszłość. Ważne jest to co jest teraz. O to TERAZ zadbajcie oboje.
W twoich postach jest zal i złość na zonę, pomysl co z tym mógłbyś zrobić. smile

82

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.

Dla mnie faktycznie ten watek jest bez sensu ale z racji zupelnie innych przeslanek. Nie oszukujmy sie... tu glownie wypowiadaja sie kobiety ktore zostaly w jakis sposob zdradzone przez mezow /partnerow wiec o "obiektywnej " ocenie pewnych sytuacji nie moze byc poprostu mowy.
Ja Ciebie poniekad Aviator rozumiem ale zgodze sie z tym ze pozostaje odejsc skoro w Twoim odczuciu wykorzystales juz wszelkie sciezki naprawy malzenstwa.
Zorija -czytam Cie od jakiegos czasu i wydajesz sie byc spoko kobietka ale jak gdzies sama zauwazylas wczesniej chyba zbyt  dluga bytnosc na forum Ci nie sluzy. Jakos jad sie z Ciebie wylewa w mojej ocenie i troche galopujesz z opiniami typu" jesli pomyslales kiedykolwiek o kims innym to juz zdradziles i zasluzyles by Ciebie zdradzono". Nie wierze ze kazdy chociaz raz w zyciu nie mial mysli jakby to bylo z kims innym mniej lub bardziej konkretnym. Ale co ja tam wiem ...kamieniem we mnie i w kazdego kto nie ma glowy nieskazonej  zadna "nieczysta mysla".

83 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-10-22 10:11:10)

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.
feniks35 napisał/a:

Dla mnie faktycznie ten watek jest bez sensu...

Śmieszą mnie takie osoby, które zabierają głos, w wątku, który w ich ocenie jest bez sensu.
Zwykle człowiek omija wątki, które go nie interesują i nie ma nic sensownego do powiedzenia, tudzież napisania.
Nie wiem, czy to jakieś braki tychże osób, kompleksy, chęć zwrócenia na siebie uwagi,...
Może napiszesz feniks, skoro już wszędzie musisz się udzielić, dlaczego np. nie udzielisz się w wątku czym jest dusza? Może za mało poczytny?

84 Ostatnio edytowany przez Akaya (2015-10-22 10:17:55)

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.

Aviator, jak wiele osób tutaj pisze - jeżeli Ci źle, to po prostu odejdź od żony. Zadbaj o siebie - przecież to Twoja samoocena opada, czujesz się niechciany. W przeciągu kilku lat może pojawić się nawet depresja.
Dzieci zrozumieją jak dorosną - a przecież odejście od żony nie klasyfikuje Cię jako tego złego. Fakt faktem, iż na początku może być źle, dzieciaki będą w rozsypce - ale czy nie uważasz, że zadowolony tata jest lepszy niż zmartwiony? One na pewno widzą to, że nie jesteś usatysfakcjonowany, że brakuje Ci czułości.
I tak jak ktoś wyżej napisał - nie użalaj się nad sobą, tylko działaj. wink

85

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.
zmierzch napisał/a:
feniks35 napisał/a:

Dla mnie faktycznie ten watek jest bez sensu...

Śmieszą mnie takie osoby, które zabierają głos, w wątku, który w ich ocenie jest bez sensu.
Zwykle człowiek omija wątki, które go nie interesują i nie ma nic sensownego do powiedzenia, tudzież napisania.
Nie wiem, czy to jakieś braki tychże osób, kompleksy, chęć zwrócenia na siebie uwagi,...
Może napiszesz feniks, skoro już wszędzie musisz się udzielić, dlaczego np. nie udzielisz się w wątku czym jest dusza? Może za mało poczytny?

Zmierzch nie wiem po co ta ironia..tak sie sklada ze udzielam sie w kilku zaledwie watkach i przez kilka dobrych miesiecy bytnosci na forum uskladalo sie tych moich postow okolo 300 ..nie tysiace jak u wielu osob. Czyzbys skrupulatnie prowadzila statystyki moich wypowiedzi? ..jesli tak to az mi glupio ze sobie czyms zasluzylam na takie wyroznienie tongue
Wypowiadam sie w watkach i tematach w ktorych mam ochote sie wypowiadac ...natomiast sprawy duchowe zostawiam wylacznie dla siebie.i nie zamierzam Ci sie tlumaczyc dlaczego.. Nie znasz mnie kompletnie a juz przypielas mi latke bezrefleksyjnej piszacej tylko w poczytnych watkach panci. Jako specjalistka (jak niesmialo pozwole  sobie domniemywac po Twoim poscie ) od spraw duchowych powinnas chyba wiedziec ze to nieladnie tak oceniac pochopnie wink

86

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.

Feniks, daj spokój.... jaki znowu jad??
Hasło "jad" jest tu tak popularne jak ziemniaki na tradycyjny polski obiad....
Napisałam co myślę... i nie widzę w tym żadnego jadu.

Rozumiem, że jad jest zawsze wtedy, gdy nie głaszczemy kogoś po główce, tak Feniks?
Gdy mam swoją opinię (co prawda wg znawców Tobie podobnych - skażoną tym, że zostałam zdradzona), to od razu jad?
No proszę Cię... dyskutuj jak chcesz... sprzeczaj się... powiedz, z czym się nie zgadzasz i jakie są Twoje argumenty...
Takie są bowiem prawa forum.
Po co w kółko o tym jadzie - zawsze wtedy, gdy masz odmienne zdanie i bronisz swojej (dla mnie wątpliwej) postawy życiowej...
Ale przecież każdy ma prawo żyć tak, jak uważa za słuszne i właściwe... więc o co chodzi?? bo nie wiem...
koniecznie MUSISZ w MOICH OCZACH wyglądać spoko i w porządku?
potrzebne Ci to?
do czego?
mnie bym tam wcale na tym nie zależało...
szczególnie gdybym pozwoliła się przelecieć na boku / znalazła sobie dziwkę...
zrobiła w trąbę swojego męża / żonę...
to tym bardziej nie zależałoby mi na opinii takiej "porządnej" Zoriji...
a tu ciągle tyle usprawiedliwiania się i tłumaczenia..........
i ta wielka potrzeba by ktoś "zrozumiał"... zrozumiał, że "nie każdy przypadek jest taki sam".... "że są różne okoliczności"....... itd. itp.
po co? powiedz mi? nie wiem..... sad

Aviator nie miał myśli o kimś innym....
on z premedytacją szykuje się do skoku w bok....
a na tym forum szuka dla siebie usprawiedliwienia... naprawdę tego nie zauważyłaś?

Nie twierdzę, że zdradzi na pewno...
ale ma takie myśli... i już z góry szuka rozgrzeszenia.... tylko po to tu jest... jego nie interesują żadne inne rady czy głębokie przymyślenia innych osób, do których się tu zwraca...
Dlatego tak - "pozwalam" jego żonie na podobne "myślenie"....
A czy któreś z nich będzie miało "odwagę" zdradzić faktycznie? To już ma drugorzędne znaczenie Feniks... liczy się INTENCJA... a ona jest! i nie ma co ukrywać i ugłaskiwać... i oszukiwać siebie samego, że jest inaczej....

87 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-10-22 10:37:33)

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.
feniks35 napisał/a:
zmierzch napisał/a:
feniks35 napisał/a:

Dla mnie faktycznie ten watek jest bez sensu...

Śmieszą mnie takie osoby, które zabierają głos, w wątku, który w ich ocenie jest bez sensu.
Zwykle człowiek omija wątki, które go nie interesują i nie ma nic sensownego do powiedzenia, tudzież napisania.
Nie wiem, czy to jakieś braki tychże osób, kompleksy, chęć zwrócenia na siebie uwagi,...
Może napiszesz feniks, skoro już wszędzie musisz się udzielić, dlaczego np. nie udzielisz się w wątku czym jest dusza? Może za mało poczytny?

Zmierzch nie wiem po co ta ironia..tak sie sklada ze udzielam sie w kilku zaledwie watkach i przez kilka dobrych miesiecy bytnosci na forum uskladalo sie tych moich postow okolo 300 ..nie tysiace jak u wielu osob. Czyzbys skrupulatnie prowadzila statystyki moich wypowiedzi? ..jesli tak to az mi glupio ze sobie czyms zasluzylam na takie wyroznienie tongue
Wypowiadam sie w watkach i tematach w ktorych mam ochote sie wypowiadac ...natomiast sprawy duchowe zostawiam wylacznie dla siebie.i nie zamierzam Ci sie tlumaczyc dlaczego.. Nie znasz mnie kompletnie a juz przypielas mi latke bezrefleksyjnej piszacej tylko w poczytnych watkach panci. Jako specjalistka (jak niesmialo pozwole  sobie domniemywac po Twoim poscie ) od spraw duchowych powinnas chyba wiedziec ze to nieladnie tak oceniac pochopnie wink

feniks
Ja też wypowiadam się w wątkach, w których mam ochotę się wypowiadać i rownież nie zabieram głosu w każdym.
Ale nie zaczynam swojej wypowiedzi od słów, które obrażają wszystkie osoby, które wypowiedziały się w wątku przed tobą. Czy masz świadomość, że to zrobiłaś. To było protekcjonalne ich potraktowanie, w tym mnie, bo ja również się tutaj udzieliłam. Na przyszłość - SZANUJ INNYCH UCZESTNIKÓW FORUM I ICH PRAWO DO WYRAŻANIA SWOICH OPINII, jeśli tego samego oczekujesz od innych.
PS Ironia była jak zwykle zamierzona.

88

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.

Padło tyle różnych opinii, a mnie nie dziwi brak zrozumienia dla zdań innych. Każdy ma swoją wizję życia, związku, szczęścia. I tak samo jest w małżeństwie. Czasem przychodzi moment, gdy pojawia się problem nie do przeskoczenia, bardziej realny bądź mniej. To już jest kwestia postrzegania właśnie tego danego problemu. Ktoś sobie lepiej radzi z własnym poczuciem wartości, szybciej pokonuje przeszkody. To nie ocena przeszkody i nie ocena człowieka jest najważniejsza w takich tematach jak ten, a sposób postrzegania tej przeszkody i radzenia sobie w trudnych sytuacjach.
W tytule jest "dlaczego świat mnie nienawidzi". Tu jest błąd w toku myślenia. Nigdy nikt jeszcze nie uszczęśliwił świata. Myślę, że nader ważne powinno być postępowanie w zgodzie z własnym sumieniem, w dążeniu do własnego szczęścia, ale pod jednym jedynym warunkiem " nie szkodzić drugiemu". Można zakończyć swój związek, być dalej dobrym ojcem, dobrą matką, często z byłym partnerem pozostać w dobrych stosunkach. Dopuszczenie się zdrady w wyniku problemów małżeńskich, nieradzenia sobie z własnymi emocjami i potrzebami skreśla na takie odejście. Ważne jest też poczucie, że zrobiło się wszystko co możliwe by rozwiązać trudności w tym związku przed odejściem. Trwanie w takim stanie bez wyjścia nie przynosi nikomu korzyści, nawet dzieciom na które wiele osób się powołuje. A samo odejście nie będzie bez skutków ubocznych, żal itp pojawią się. Bez porównania wobec efektów zdrady.

89 Ostatnio edytowany przez Czarna Kotka (2015-10-22 11:12:26)

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.

Niedobrze, że "motorem" zmian została dopiero nowa pani. Ale tak jest najczęściej.

Tekst przysięgi:
"...i przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe."
Jak dla mnie podejście "mnie jest dobrze, nic nie będę dla ciebie zmieniać, a jak nie pasuje, to się ze mną rozwiedź", to jak najbardziej złamanie tej przysięgi.

zmierzch napisał/a:
Czarna Kotka napisał/a:
zmierzch napisał/a:

z takim wyrachowanym gościem przyjdzie jej spędzić kolejną dekadę, aby w okolicy 50tki, gdy kobieta zaczyna stawać się przeźroczysta dla mężczyzn, dzieci ma odchowane i może zacząć w pełni korzystać z uroków życia, otrzymać cios w plecy

- Nie podchodź do krawędzi, bo spadniesz.
- E tam.
- Nie podchodź, proszę
- Dajże spokój.
- Nie podchodź, bo będzie nieszczęście
- Będę robić co mi się podoba, a jak nie pasuje, to zjeżdżaj.
- Nie podchodź, proszę
- Już ci mówiłam, odczepppaaaaaaaaa! To twoooooja winaaaaaaa! (plask)

Gdy się wyrwie fragment wypowiedzi z kontekstu, to różne moźna mieć skojarzenia, dlatego Czarna Kotko lepiej w tym przypadku przytoczyć całą, bo zupełne ZMANIPULOWAŁAŚ sens moich słów.
A może pozytywnie zaskocz i dodaj coś w temacie?

Ten fragment był dobrym podsumowaniem całej wypowiedzi, nawet wyrwany nie różni się zbytnio. Jak jest źle, to winny jest facet, koniec kropka. Kobieta PRZEZ LATA zaniedbuje relację, pomimo jasnych komunikatów męża że jemu nie jest dobrze i jego (olewanych) starań żeby sytuację poprawić, olewa go KONCERTOWO ("dla mnie jest ok, jak nie pasi to się rozwiedź" - zwróć uwagę na pierwszą część tej wypowiedzi - "DLA MNIE JEST OK" - to nie wykorzystywana, uciśniona duszyczka)  i po tych wszystkich latach jego odejście to będzie dla niej NÓŻ W PLECY. No naprawdę. Biedactwo. Nie, to będzie naturalna, oczywista konsekwencja tego, na co latami pracowała.

90 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-10-22 11:24:54)

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.
Czarna Kotka napisał/a:

Niedobrze, że "motorem" zmian została dopiero nowa pani. Ale tak jest najczęściej.

Tekst przysięgi:
"...i przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe."
Jak dla mnie podejście "mnie jest dobrze, nic nie będę dla ciebie zmieniać, a jak nie pasuje, to się ze mną rozwiedź", to jak najbardziej złamanie tej przysięgi.

zmierzch napisał/a:
Czarna Kotka napisał/a:

- Nie podchodź do krawędzi, bo spadniesz.
- E tam.
- Nie podchodź, proszę
- Dajże spokój.
- Nie podchodź, bo będzie nieszczęście
- Będę robić co mi się podoba, a jak nie pasuje, to zjeżdżaj.
- Nie podchodź, proszę
- Już ci mówiłam, odczepppaaaaaaaaa! To twoooooja winaaaaaaa! (plask)

Gdy się wyrwie fragment wypowiedzi z kontekstu, to różne moźna mieć skojarzenia, dlatego Czarna Kotko lepiej w tym przypadku przytoczyć całą, bo zupełne ZMANIPULOWAŁAŚ sens moich słów.
A może pozytywnie zaskocz i dodaj coś w temacie?

Ten fragment był dobrym podsumowaniem całej wypowiedzi, nawet wyrwany nie różni się zbytnio. Jak jest źle, to winny jest facet, koniec kropka. Kobieta PRZEZ LATA zaniedbuje relację, pomimo jasnych komunikatów męża że jemu nie jest dobrze i jego (olewanych) starań żeby sytuację poprawić, olewa go KONCERTOWO ("dla mnie jest ok, jak nie pasi to się rozwiedź" - zwróć uwagę na pierwszą część tej wypowiedzi - "DLA MNIE JEST OK" - to nie wykorzystywana, uciśniona duszyczka)  i po tych wszystkich latach jego odejście to będzie dla niej NÓŻ W PLECY. No naprawdę. Biedactwo. Nie, to będzie naturalna, oczywista konsekwencja tego, na co latami pracowała.

To oznacza, że totalnie nie zrozumiałaś mojej wypowiedzi. Takie twoje prawo smile
Możesz widzieć w każdej wypowiedzi "najazdy" na biednych misiów, ciemiężonych przez żony-jędze, a ja widzę w tym konkretnym przypadku bezjajecznego gościa, który jęczy i stęka i na tym kończy się jego inwencja. I to nie znaczy, że jego żonę uważam za jego ofiarę, bo, co na temat jej postępowania myślę, to też tutaj już wyraźnie (niepochlebnie) napisałam. Ale zdaje się, że ty widzisz tylko to, co chcesz widzieć smile, podkreślasz to, co chcesz podkreślić smile , przekręcasz wypowiedzi tak, aby wpisywały się w twój obraz świata smile
Takie twoje prawo, tylko dokąd ciebie to prowadzi?
Do wniosku, że świat jest pełen żon-jędz?

91 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-10-22 11:40:35)

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.
apologises napisał/a:

Padło tyle różnych opinii, a mnie nie dziwi brak zrozumienia dla zdań innych. Każdy ma swoją wizję życia, związku, szczęścia. I tak samo jest w małżeństwie. Czasem przychodzi moment, gdy pojawia się problem nie do przeskoczenia, bardziej realny bądź mniej. To już jest kwestia postrzegania właśnie tego danego problemu. Ktoś sobie lepiej radzi z własnym poczuciem wartości, szybciej pokonuje przeszkody. To nie ocena przeszkody i nie ocena człowieka jest najważniejsza w takich tematach jak ten, a sposób postrzegania tej przeszkody i radzenia sobie w trudnych sytuacjach.
W tytule jest "dlaczego świat mnie nienawidzi". Tu jest błąd w toku myślenia. Nigdy nikt jeszcze nie uszczęśliwił świata. Myślę, że nader ważne powinno być postępowanie w zgodzie z własnym sumieniem, w dążeniu do własnego szczęścia, ale pod jednym jedynym warunkiem " nie szkodzić drugiemu". Można zakończyć swój związek, być dalej dobrym ojcem, dobrą matką, często z byłym partnerem pozostać w dobrych stosunkach. Dopuszczenie się zdrady w wyniku problemów małżeńskich, nieradzenia sobie z własnymi emocjami i potrzebami skreśla na takie odejście. Ważne jest też poczucie, że zrobiło się wszystko co możliwe by rozwiązać trudności w tym związku przed odejściem. Trwanie w takim stanie bez wyjścia nie przynosi nikomu korzyści, nawet dzieciom na które wiele osób się powołuje. A samo odejście nie będzie bez skutków ubocznych, żal itp pojawią się. Bez porównania wobec efektów zdrady.

Czarna Kotko, ten fragment powyżej (cytat) napisała przed Tobą Apologises.
Zanim wklepałaś swoje "nowatorskie" poglądy i odkrycia w tej materii --->> może jednak powinnaś przeczytać, co na ten temat piszą Twoi przedmówcy...

Bo inaczej to wygląda tak, jakbyś rozmawiała tu sama ze sobą... pomijasz zupełnie wypowiedzi innych (jak Apologises), nie jesteś w stanie zrozumieć co piszą inni (Zmierzch)... a piszesz swoje mądrości tylko sama dla siebie i sama siebie co czegoś starasz się przekonać... a po co Ci to? chyba jesteś przekonana do tez, które głosisz...
natomiast dialogu z osobami z forum nie nawiązałaś żadnego....

92 Ostatnio edytowany przez Czarna Kotka (2015-10-22 11:53:11)

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.

Możesz poczytać moje posty pod kątem wyszukiwania żon-jędz. Powodzenia.

O tej konkretnej napisałas co sądzisz, tylko jej jednak współczujesz tego zdradzieckiego noża w plecy. Przy czym, przypominam, nożem ma być odejście, a nie zdrada.


Może doradź Autorowi coś konkretnego. Co Ty byś zrobiła na jego miejscu, bedąc w ten sposób olewana, Twoja inicjatywa w kierunku odbudowy związku wielokrotnie odrzucana i wiedząc, że w przypadku gwałtowniejszych ruchów Twoja relacja z dziećmi ucierpi?

Zorija, napisałabyś do mnie te słowa, gdybyś się ZGADZAŁA z moim punktem widzenia? Odpowiedz sobie szczerze. Jeśli tak, to szacun. Jeśli nie, to... zastanów się dlaczego.

93

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.

Nie jest normalnym usłyszeć "jak Ci się nie podoba to się rozwiedź" , więc raczej mówienie o nożu w plecach w kontekście odejścia (nie zdrady) nie powinno mieć miejsca. Pytanie czy z kimś innym mogę być szczęśliwym, nie szukanie nowej partnerki, to chyba jeszcze nie zdrada. Choć tutaj ocena może być bardzo indywidualna. Zdradą może być dopuszczenie myśli o byciu z kimś innym, jakby początek pewnego procesu. Pytanie o możliwość swojego szczęścia z kimkolwiek innym w niesprecyzowanej przyszłości, zwłaszcza po zakończeniu aktualnego związku to już zdrada, czy jeszcze nie?

94 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2015-10-22 12:10:15)

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.

Wydaje mi się, że naturalnym jest w niedoskonałym związku mieć takie myśli. I raczej wiele z nas je miewa. Ty tak nigdy nie miałeś, zwłaszcza po swoich przejściach?
To, co z tym zrobimy jest chyba najważniejsze.

95 Ostatnio edytowany przez Czarna Kotka (2015-10-22 12:11:02)

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.

Moim zdaniem, nie.
Przy czym zadałam sobie to pytanie z obu stron - gdybym ja o tym myslała i gdyby mój mąż o tym myślał w kontekście związania się z kims (szczególnie NIE z kimś konkretnym, kogo ma już na oku) po zakończeniu związku ze mną. Jakkolwiek przykro jest mi nawet w teorii rozważać tę druga sytuację, uważam że nie byłaby to z jego strony zdrada.

96 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-10-22 12:36:31)

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.
Czarna Kotka napisał/a:

Możesz poczytać moje posty pod kątem wyszukiwania żon-jędz. Powodzenia.

O tej konkretnej napisałas co sądzisz, tylko jej jednak współczujesz tego zdradzieckiego noża w plecy. Przy czym, przypominam, nożem ma być odejście, a nie zdrada.


Może doradź Autorowi coś konkretnego. Co Ty byś zrobiła na jego miejscu, bedąc w ten sposób olewana, Twoja inicjatywa w kierunku odbudowy związku wielokrotnie odrzucana i wiedząc, że w przypadku gwałtowniejszych ruchów Twoja relacja z dziećmi ucierpi?.

Czarna Kotko
Może jestem naiwną idealistką, bo wierzę, źe dwoje ludzi jest w stanie się dogadać nawet po przejściach jak to ma miejsce w przypadku gagatki czy autorki tego wątku.  Może żyję w alternatywnej rzeczywistości, w której udawanie latami, źe jest się Z KIMŚ na dobre i na złe po to, aby zgodnie z sobie tylko znanym planem na koniec "podziękować małżonce za współptacę - to też zdrada. Bo co innego, gdy układ jest jasny i informuję małżonkę o swoich planach a co innego, gdy z wyrachowaniem i potajemnie realizuje plan zemsty za braki, które odczuwam w małżeństwie oraz brak reakcji żony na prośby, aby się zmieniła.

Już napisałam aviatorowi, co ja zrobiłabym na jego miejscu.

97

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.

Nie, nie zawsze dogadanie się jest możliwe. Poczytaj wątki dziewczyn, które uciekły od facetów-psychopatów, tam to widać chyba najwyraźniej.
Tutaj nie ma takiej patologii, ale ściana jest podobna.
Aviator, o ile dobrze pamiętam, zdecydował się pokazać żonie ten wątek. Tak więc i o wspomnianej planowanej możliwości odejścia pani żona się dowie.  Jestem bardzo ciekawa czy naprawdę to zrobił/zrobi.

98 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-10-22 12:37:17)

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.
Czarna Kotka napisał/a:

Nie, nie zawsze dogadanie się jest możliwe. Poczytaj wątki dziewczyn, które uciekły od facetów-psychopatów, tam to widać chyba najwyraźniej.
Tutaj nie ma takiej patologii, ale ściana jest podobna.
Aviator, o ile dobrze pamiętam, zdecydował się pokazać żonie ten wątek. Tak więc i o wspomnianej planowanej możliwości odejścia pani żona się dowie.  Jestem bardzo ciekawa czy naprawdę to zrobił/zrobi.

To co ty radzisz aviatorowi oraz bohaterowi pierwszego posta w tutejszym wątku?

99

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.

Wychodzę z założenia, że moja inicjatywa naprawy związku po raz setny została olana. OK. Poszłabym do psychologa poradzić się co w tej sytuacji zrobić, może podpowiedziałby cos mądrego, co mnie nie wpadło do głowy. Oprócz tego zaproponowałabym terapię małżeńską.  Gdyby to wszystko nie wypaliło, to najpierw nagrałabym minimum jedną z takich rozmów("nie pasuje to się rozwiedź"), żeby potem w razie czego mieć dowód i nie pozwolić zrobić z siebie tyrana i nikczemnego krwiopijcy, później po prostu wystąpiłabym o rozwód (bez orzekania o winie), występując jednocześnie  o opiekę naprzemienną nad dziećmi. Czas pomiędzy złożeniem wniosku a sądownym ustanowieniem rozwodu to byłaby dla żony ostatnia okazja, żeby rozwodowi zapobiec, gdyby chciała.
JEDYNĄ opcją, która nie krzywdziłaby dzieci jest poprawa stosunków między małżonkami. Ale wtedy do pani żony musiałoby coś dotrzeć. Taka sytuacja jak teraz, z jednej strony starania (i frustracja) a z drugiej chłód, również nie jest dla dzieci dobra.

100

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.

Od dłuższego czasu biernie przyglądam się temu forum ale ten temat mnie zaciekawił, poniekąd słowa Aviatora mogła bym wcisnąć w usta mojego męża - tak przypuszczam. Może ten człowiek kocha żonę ale widzi Swoją słabość, próbuje nieudolnie dotrzeć do żony, chwała mu za to że skrzepy w mózgu doprowadziły go tu na forum. Już wiadro pomyj zostało na niego już wylane i może to poskutkuje.

Aviator bardzo mi przypominasz mojego męża, z tego co piszesz jesteś przystojny itd... ale słaby bo o tym mówisz, twierdzisz że pomagasz a może tak Ci się tylko wydaje? mój też był przekonany że jest przykładnym mężem ale proza życia prawdopodobnie zrobiła z nami to co z wami. Mój się dowartościował na boku, znalazł powierniczkę. Niestety wydało się, jesteśmy razem ale to są zgliszcza, mimo to iż stara się bardzo. Szacunek to słowo kluczowe.
Wiem że do wydaje Ci się być może niedorzeczne ale powiedz żonie jak się czujesz, pokaż jej to forum, zawalcz.

W kwestii formalnej zabranie żony na wyjazd nie załatwi sprawy jeśli nie będzie na nim rozmowy... Ja zdradzona baba nie sądziłam że jemu było aż tak źle. Niby coś komunikował ale nigdy nie potrząsną mną.

101

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.

A dlaczego byłaś tak zamknięta na niego, że jego komunikaty nie docierały do Ciebie? Dlaczego uważasz że by dotarło dopiero potrząśnięcie? Czy uważasz, że odpowiedzialność za Waszą kaleką komunikację ponosił tylko Twój mąż?

102

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.

Teraz już wiem że komunikacja powinna być obustronna,   w innym wypadku jest monologiem. O ile ten występuje. U Aviatora nie ma komunikacji..   jego żona nie dostrzega swoich błędów i męża. Nie potrafią ich zdefiniować a jest jeszcze szansa nim popadną w szambo kompletne.

103 Ostatnio edytowany przez smallangel (2015-10-22 18:02:47)

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.
zmierzch napisał/a:

Doczytałam.

smallangel napisał/a:

Byłam ZBYT PEWNA Mojego Męża

Dramat!
Jak można być kogoś zbyt pewnym?
Związek opiera się na zaufaniu do partnera, na PEWNOŚCI, że mnie nie skrzywdzi, że będzie działał na rzecz związku, który jest dla mnie i dla niej/niego wartością. Że związek dla nas obojga to wzajemne dawanie i branie oraz znajdowanie radości w dawaniu i braniu.
To, co mogło zabraknąć tobie, smallangel to UMIEJĘTNOSCI DAWANIA, dbania o swojego partnera i swój związek, przestałaś się starać o niego. Zamknęłaś się na dawanie. A to jest zdecydowanie inna sytuacja niż bycie zbyt pewnym.

Zresztą NIEUMIEJĘTNOŚĆ DAWANIA jest charakterystyczna dla osób wychowywanych w rodzinach, w których między rodzicami jest obojętność. Bo dorośli, którzy wychodzą z tychże domów nie dostali wzorców, nie wiedzą, że i jak należy dbać o MIŁOŚĆ. Nie mają pojęcia że miłość to nie tylko zauroczenie i następnie zakochanie, które ZAWSZE mijają, w co nie wierzą świeżo zakochani. Zakochanie to przedsionek prawdziwej dojrzałej miłości, która wymaga umiejętności podtrzymywania wzajemnej fascynacji. A tego ty, smallangel i żona aviatora z domu nie wyniosłyście. Szkoda tylko, że potrzeba wam kopa w postaci zdrady, żeby TO zobaczyć.

Zmierzch zanim wydasz opinie - zastanów się chwilę.
Nie pisz co wyniosłam z rodziny co nie, bo nie wiesz jak była moja rodzina.
Gdybać to sobie można.
Jesteś w błędzie z oceną w tej sytuacji.
Między moimi rodzicami zawsze była miłość, szacunek.
Byli, są szczęśliwym małżeństwem,  byliśmy/jesteśmy szczęśliwa rodziną.
Od siebie dawałam bardzo dużo.
Często kosztem siebie - taka jest prawda.
Problem polegał na tym, że ja kochałam Męża - z perspektywy swojej miłości.
Miłości kobiety.
Teraz wiem czym jest miłość dla mężczyzny.
Jaka jest różnica między wizją partnerstwa (kobiety, mężczyzny)

aviator999 - spokojnie, nie ma żalu (już nie) do Męża za zdradę.
Jestem ponad nią.
Wyciągnęłam wnioski z tego co się wydarzyło smile
Nie mniej nie funduj Żonie zdrady - to jest TRAUMA, z której jest bardzo ciężko wyjść, albo się nie wychodzi...
Jeżeli chciałabyś coś zmienić - podążałabym drogą tą co wskazała Czarna Kotka.
Myślę, że jest najrozsądniejsza.

104

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.

Zdrad\za jego wina trzeba było odejść nie rozumiem smallangela ani zmierzchu. jak się pozwala zostać to samemu się stawia warunki a nie przystaje na propozycje zdradzacza no chyba że się jest uzależnionym od drugiej osoby a nie jest to zdrowe. To nie miłość a przyzwyczajenie , uzależnienie.

105

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.
Paweło napisał/a:

Zdrad\za jego wina trzeba było odejść nie rozumiem smallangela ani zmierzchu. jak się pozwala zostać to samemu się stawia warunki a nie przystaje na propozycje zdradzacza no chyba że się jest uzależnionym od drugiej osoby a nie jest to zdrowe. To nie miłość a przyzwyczajenie , uzależnienie.

Paweło, masz rację, to może nie być miłość, tylko uzależnienie czy nawet strach przed rewolucją w życiu, jaką jest rozwód. I zdradzani mogą się jeszcze rozmyślić.
Tyle, że cudownym  jest,  moim zdaniem, postępowanie takiego mężczyzny,  który pozwala niewiernej zostać i nie stawia jej warunków,  nie upokarza, nie wypomina, nie karze. Ma takie prawo i go nie wykorzystuje. Na to stać jednak tylko prawdziwego faceta.
A warunków o których piszesz, nie kojarzę,  choć według mnie ważne jest, by po zdradzie związek nie wrócił do stanu z przed, tylko nastąpiła poprawa.

106

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.
Paweło napisał/a:

Zdrad\za jego wina trzeba było odejść nie rozumiem smallangela ani zmierzchu. jak się pozwala zostać to samemu się stawia warunki a nie przystaje na propozycje zdradzacza no chyba że się jest uzależnionym od drugiej osoby a nie jest to zdrowe. To nie miłość a przyzwyczajenie , uzależnienie.

Smallangel - jestem kobietą smile
Uzależniona emocjonalnie to ja byłam. Już nie jestem.
Ten czas po zdradzie wykorzystałam najlepiej jak się dało.
Nie boję się zostać sama i nie boję się odejść.

Warunki?
Postawiłam jeden po powrocie Męża do domu (został wyrzucony po chwili prawdy).
Jeden jedyny - brak kontaktu z kochanką.
Pozwoliłam zostać ze mną (mieszkać ze mną) - bez naciskania na moją decyzję.

107

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.
Czarna Kotka napisał/a:

Wychodzę z założenia, że moja inicjatywa naprawy związku po raz setny została olana. OK. Poszłabym do psychologa poradzić się co w tej sytuacji zrobić, może podpowiedziałby cos mądrego, co mnie nie wpadło do głowy. Oprócz tego zaproponowałabym terapię małżeńską.  Gdyby to wszystko nie wypaliło, to najpierw nagrałabym minimum jedną z takich rozmów("nie pasuje to się rozwiedź"), żeby potem w razie czego mieć dowód i nie pozwolić zrobić z siebie tyrana i nikczemnego krwiopijcy, później po prostu wystąpiłabym o rozwód (bez orzekania o winie), występując jednocześnie  o opiekę naprzemienną nad dziećmi. Czas pomiędzy złożeniem wniosku a sądownym ustanowieniem rozwodu to byłaby dla żony ostatnia okazja, żeby rozwodowi zapobiec, gdyby chciała.
JEDYNĄ opcją, która nie krzywdziłaby dzieci jest poprawa stosunków między małżonkami. Ale wtedy do pani żony musiałoby coś dotrzeć. Taka sytuacja jak teraz, z jednej strony starania (i frustracja) a z drugiej chłód, również nie jest dla dzieci dobra.

Czyli Czarna Kotko proponujesz to samo, co większość osób, które się tutaj wypowiadają, z tą różnicą, że wskazujesz na mała manipulację w postaci nagrania rozmów, ale rozumiem, jakie przyświecają temu intencje smile


smallangel,
Jak ma się to:

smallangel napisał/a:

Od siebie dawałam bardzo dużo.
Często kosztem siebie - taka jest prawda.

vs to:

smallangel napisał/a:

Byłam ZBYT PEWNA Mojego Męża i dlatego pozwalałam sobie na takie rzeczy.
Mój Mąż robił wiele dla mnie, dla Nas - ale mi ciągle coś nie tak było.

Ja nie rozumiem, czy wersja zależy od tego, jaki masz dzień ?
Dla mnie jesteś niespójna.

108

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.

Z tym bezwarunkowym wybaczaniem bardzo powoli. Wspaniała sprawa, gdy zdradzacz potrafi taki gest docenić. Niestety rzadko kiedy zdradzacz nie jest jakimś nałogowcem, zaburzonym, zwyczajnym kłamcą lub nie tkwi w jakimś amoku. Zdradzony z kolei może dostać taki cios w plecy, że nie potrafi w ogóle rady funkcjonować, pozbierać się, a co dopiero wybaczyć. I jednych histori i drugich pełne całe forum.
Jak zwykle trzeba się postawić na miejscu tej drugiej osoby, albo nawet przeżyć taką niespodziankę osobiście. Sądy wydaje się łatwo, a potwierdzić w realnym życiu już nie tak łatwo. Warto podkreślić, że samo zrozumienie to nie to samo co zgoda bądź pochwała na konkretne działanie. Wiele kobiet twierdzi, iż zdrady nie wybaczy, po wykryciu takowej świat się wali, a one dalej są przy swoich niewiernych mężach, mimo ich braku poprawy.

109

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.
zmierzch napisał/a:

smallangel,
Jak ma się to:

smallangel napisał/a:

Od siebie dawałam bardzo dużo.
Często kosztem siebie - taka jest prawda.

vs to:

smallangel napisał/a:

Byłam ZBYT PEWNA Mojego Męża i dlatego pozwalałam sobie na takie rzeczy.
Mój Mąż robił wiele dla mnie, dla Nas - ale mi ciągle coś nie tak było.

Ja nie rozumiem, czy wersja zależy od tego, jaki masz dzień ?
Dla mnie jesteś niespójna.

Tak jestem jak chorągiewka na wietrze wink
Przecież wszystko jest napisane - wystarczy czytać ze zrozumieniem.
Potrzeby kobiet, a potrzeby mężczyzn się znacznie różnią.
Pisałam wyraźnie - kochałam Go z perspektywy swojej miłości (kobiety).

110

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.
smallangel napisał/a:

Potrzeby kobiet, a potrzeby mężczyzn się znacznie różnią.
Pisałam wyraźnie - kochałam Go z perspektywy swojej miłości (kobiety).

Nie podważałem nigdzie, że kochałaś męża - wystarczy czytać ze zrozumieniem tongue
Tylko to, że raz piszesz, że byłaś "głucha" na potrzeby męża, a potem, że dawałaś mu siebie dużo za dużo.
Zdecyduj się na jedna wersję smile

111 Ostatnio edytowany przez smallangel (2015-10-22 20:34:59)

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.
zmierzch napisał/a:
smallangel napisał/a:

Potrzeby kobiet, a potrzeby mężczyzn się znacznie różnią.
Pisałam wyraźnie - kochałam Go z perspektywy swojej miłości (kobiety).

Nie podważałem nigdzie, że kochałaś męża - wystarczy czytać ze zrozumieniem tongue
Tylko to, że raz piszesz, że byłaś "głucha" na potrzeby męża, a potem, że dawałaś mu siebie dużo za dużo.
Zdecyduj się na jedna wersję smile

Byłam głucha na potrzeby Męża, bo zwyczajnie tych potrzeb nie rozumiałam.
Kochałam miłością kobiety - i z tej perspektywy dawałam z siebie dużo za dużo.
Tylko to było jak kulą w płot.

Jeżeli nie jesteś w stanie mnie rozumieć - zapraszam do lektury, różnicę między kobietą, a mężczyzną (Animus - niektóre z nich tu podał).
Skorzystałam - z powodzeniem
Może wtedy dojdziemy do konsensusu smile

Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru smile

112 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-10-22 21:39:03)

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.
smallangel napisał/a:

Byłam głucha na potrzeby Męża, bo zwyczajnie tych potrzeb nie rozumiałam.
Kochałam miłością kobiety - i z tej perspektywy dawałam z siebie dużo za dużo.
Tylko to było jak kulą w płot.

Jeżeli nie jesteś w stanie mnie rozumieć - zapraszam do lektury, różnicę między kobietą, a mężczyzną (Animus - niektóre z nich tu podał).
Skorzystałam - z powodzeniem
Może wtedy dojdziemy do konsensusu smile

Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru smile

I widzisz smallangel my obie tak naprawdę o tym samym.
Twierdzisz, że miałaś w domu dobre wzorce. Wiadomo, każda niemal tutaj osoba napisze, że w domu była sielska atmosfera (poza szczerymi osobami z domów, gdzie była patologia), bo to jest naturalne, że z perspektywy czadu idealuzujemy swoją przeszłość. Tak dział nasz mózg.
Ale gdybyś się głębiej zastanowiła, to sama zobaczyłabyś, że swoją "głuchotę" na potrzeby męża wyniosłaś z domu, gdy jako dziewczynka uczyłaś się relacji z mężczyzną, patrząc na stosunek matki do ojca. Potem w dorosłym życiu odtwarzałas tylko nieświadomie wzorzec, który zaobserwowałaś. Z tym, że twój ojciec nie zdradzaił matki przy takowym traktowaniu, a twój mąż nie pozostał tobie wierny.
Zdrada otworzyła tobie oczy i uświadomiła, że trzeba dbać o potrzeby drugiej strony. Po zdradzie zrozumiałaś, że twój mąż nie był z tobą szczęśliwy i zaczął szukać swego szczęścia poza związkiem z tobą, a przecież ty chciałaś dawać mu szczęście, ale NIE POTRAFIŁAŚ, bo nie miałaś dobrego wzorca, bo nikt ci nie pojazał, że dbanie o partnera to COŚ więcej niż przysłowiowe uprane majty czy ugotowany obiad.

Wystarczy popatrzeć, co pisze kolega aviator

aviator999 napisał/a:

Potrafię gotować (co często czynię), potrafię zorganizować czas synom i żonie (ten jeden wyjazd opisany to - to był tylko JEDEN przykładowy opis), uprawiam sport czasami zwany ekstremalnym (mój nick nie jest przypadkowy). Majsterkuję - wszystkie naprawy w domu robię sam - a nawet teraz ze starszym synem - niech się uczy. Podobno podobam się kobietom (moje dwie siostry w żartach nazywają mnie "40-letnie ciacho" :-)
Moja żona nie ma rozstępów, jest naprawdę piękną kobietą (co zawsze jej mówię)  i teoretycznie mogłaby mieć każdego faceta na skinienie palcem.
Mam i jestem świadom swoich wad (każdy ma jakieś wady - nikt nie jest aniołem), ale naprawdę nie wiem, czym sobie zasłużyłem na takie traktowanie.

Też mu się wydaje, że spełnia wszystkie potrzeby żony, bo gotowanie od czasu do czasu, dobra prezencja i własne hobby, zajęcie się czasami dziećmi i zorganizowanie eventu dla całej rodziny to wystarczająca dbałość o potrzeby małżonki, a idę o zakład, że ona miałaby trochę inne spojrzenie w tymże temacie big_smile
Wydaje mi się, że rady gagatki były najlepsze, aby "podgrzać żonę" aviatorowi, bo najczęściej ważniejsze od tego, co się mówi i robi, jest w jaki spisób i w jakiej formie się do tego zabiera. Postawa oczekująco-roszczeniowa temuż nie służy smile


Dobrej Nocy smile

113 Ostatnio edytowany przez aviator999 (2015-10-23 08:40:44)

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.

Witam Wszystkie Panie i Panów
Zanim przejdę do sedna - parę wyjaśnień
1. Wbrew co tutaj niektóre Panie piszą - mam "jaja" - wczoraj sprawdzałem, są na miejscu :-)
2. Nie przyszedłem na to forum aby się wyżalać, ale szukać porady, sprawdzić punkt widzenia kobiet. Topic założony przez smallangel wydawał się, że najbardziej pasuje do mojego problemu
3. Przeczesałem czeluście internetu, aby znaleźć jakieś rady (Net Kobiety to nie jest jedyne miejsce, które czytałem) - polecam dla Pań i Panów parę artykułów, może pomogą rozwiązać niektóre problemy.
http://natemat.pl/20139,dlaczego-mi-nie … ie-dogadac
http://jejswiat.pl/12349,czy-on-naprawd … -mezczyzna
i na koniec ten ciekawy blog - ale uwaga!! - bardzo wulgarny męsko-szowinistyczny - kobiety wchodzą na własna odpowiedzialność :-)
http://suunto.blog.pl/2012/10/24/domysl … nej-dupie/

A teraz konkrety:
Tak jak obiecałem wczoraj pokazałem ten topic mojej  żonie (mam jaja????)
Ojjjjj sie działo.......
płacz, krzyk, płacz na przemian  - nieźle mi się oberwało (za tego sexualnego lenia najbardziej, za możliwość poszukania sobie kochanki mniej mi się dostało - po prostu żona nie wierzy że byłbym do tego zdolny).
Ale w końcu osiągnąłem cel - jak atak złości mojej małżonki minął (jakieś 2h przesiedziała w łazience) - zaczęliśmy spokojnie rozmawiać. Rozłożyliśmy nasze małżeństwo na czynniki (moja żona uczy matematyki na uniwerku - potrafi przeprowadzać analizy matematyczne :-).
To był ten wstrząs, o którym mi tu pisano. Szukanie kochanki to by było trzęsienie ziemi, które pozostawiło by tylko ruiny i zniszczyło nasze małżeństwo.
Z ust moich i mojej żony padło wiele cierpkich słów, ale również i miłych.

Na prośbę mojej żony nie będę już więcej tu pisał - jak powiedziała nie ma zamiaru tworzyć kolejnego odcinka "trudne sprawy".
Chcemy skorzystać z pomocy psychologa - niech jakiś prawdziwy specjalista spojrzy na nasze problemy i coś doradzi.
Likwiduję konto i mam nadzieję, że nigdy już nie będę musiał zakładać go ponowie.
Dziękuję wszystkim, którzy mnie próbowali zrozumieć i pomóc.
Pozdrawiam i Żegnam
aviator

114

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.

Gratuluję i trzymam kciuki żeby Wam się poukładało smile

115

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.

Łał... brawo! smile

116

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.

Szczerze wątpię w naprawdę dobre zakończenie. Z tego co autor opisał w innym wątku wynika, że nigdy faktycznie nie pociągał żony. Takie braterskie małżeństwo, w którym jej już nie chciało się udawać.
Teraz będzie miał tylko nowe złudzenia, bo jednak żonie szkoda stracić tego brata.  Jednak mało kto ma odwagę na szczerość i prawdę.

117

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.

No wlasnie niby wszyscy chca szczerosci, a jak sie im prawde powie to sie na Ciebie obrazaja:)  Ot, zycie i tyle...

118 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-10-26 11:06:51)

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.
aviator999 napisał/a:

Tak jak obiecałem wczoraj pokazałem ten topic mojej  żonie (mam jaja????)
Ojjjjj sie działo.......
Chcemy skorzystać z pomocy psychologa - niech jakiś prawdziwy specjalista spojrzy na nasze problemy i coś doradzi.

aviator
Cofam wszystkie wpisy o twojej bezjajecznosci smile
Gratuluję zmierzenia się z problemami.
Szacun. Okazało się, że jesteś wyjątkowy i pozytywnie wyróżniasz się w tej obrzydliwie obślizgłej masie zdradzaczy, wybierających drogi na skróty, funkcjonujących na autopilotach, bezrozumnie prowadzonych przez emocje.
Super widzieć, że ludzie mimo wszystkich skrywanych żalów potrafią dojść do konsensusu. Decyzja o terapii jest strzałem w 10tkę, bo oznacza, że na jednej, pełnej emocji rozmowie się nie skończy i macie realną szansę oboje dojrzeć do dojrzałej miłości. Umiejętność porozumienia świadczy o tym, że potraficie powstrzymać spadek intymności między wami i utrzymać wzajemną przyjaźń, zaufanie oraz odbudować namiętność. Po zdradzie nie byłoby szans na powrót do tego, co było, co was połączyło.
Powodzenia Aviatorze i Żono Aviatora smile
Wszystkiego Dobrego !!!!!!

119

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.

a mnie go żal, bo to co ich połączyło było bardzo jednostronne
ona kochała to, że on ją kocha, widocznie był dobrą opcją, a potem już nawet tego nie było
teraz będzie się jeszcze wikłał w terapię
ale skoro ją kocha, to może to pomoże mu zrozumieć sytuację

120 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-10-26 14:54:12)

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.
Xymena napisał/a:

a mnie go żal, bo to co ich połączyło było bardzo jednostronne
ona kochała to, że on ją kocha, widocznie był dobrą opcją, a potem już nawet tego nie było
teraz będzie się jeszcze wikłał w terapię
ale skoro ją kocha, to może to pomoże mu zrozumieć sytuację

Xymena
A nie sądzisz, że dobrze prognozuje to, iż Państwo Aviatorowie nawiązali dialog jak dwoje dorosłych ludzi, partnerów, którzy są wobec siebie szczerzy i bez masek? Zdobyli się na coś, co dla innych wydaje się niemożliwym, nierealnym, bezsensownym. Łatwiej uwiesić się myślami na innym obiekcie.
Oczywiście, To nie gwarantuje przetrwania małżeństwa i wiecznej szczęśliwości, ale pozwala przypuszczać, że tych dwoje stać na dojrzałe rozwiązanie problemów, bez uciekania się w świat iluzji. Tobie też życzę takiego obrotu sprawy smile

121

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.

ależ ja mu życzę, żeby był szczęśliwy ze swoją żoną
tylko intuicja podpowiada mi co innego
przecież żaden dialog, ani terapia nie sprawi, że pojawi się namiętność i miłość
rozmową można rozwiązywać bieżące konflikty i nieporozumienia
dla mnie to sytuacja patowa
on chciałby, aby żona go kochała i pragnęła i nie chce odchodzić, ona tego do niego nie czuje, ale mu raczej nie powie, bo jej to status quo jakoś odpowiada
i tak będą się męczyli
ale może się mylę

122

Odp: Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.
Xymena napisał/a:

ależ ja mu życzę, żeby był szczęśliwy ze swoją żoną
tylko intuicja podpowiada mi co innego
przecież żaden dialog, ani terapia nie sprawi, że pojawi się namiętność i miłość
rozmową można rozwiązywać bieżące konflikty i nieporozumienia
dla mnie to sytuacja patowa
on chciałby, aby żona go kochała i pragnęła i nie chce odchodzić, ona tego do niego nie czuje, ale mu raczej nie powie, bo jej to status quo jakoś odpowiada
i tak będą się męczyli
ale może się mylę

Dokładnie, a udawać można wszystko gdy ma się z tego korzyści hmm. Ja zakładam się, że tak Jej "du*ę" zawracał, iż dla świętego spokoju to zrobiła.
Jak długo wytrzyma?
Z doświadczenia wiem, że najczęściej tak się robi, aby nie słuchać zrzędzenia drugiej strony które potrafi doprowadzić do furii. Dopiero, gdy osoba z własnej nieprzymuszonej woli wyjdzie z INICJATYWĄ będzie oznaczało to, że chce zmian. Na forum widzieliśmy tyle historii typu:
Prosiłam/prosiłem (jak naprawdę to wyglądało wiedzą tylko te osoby) --> partner/partnerka zgodziła się --> na x czasu powróciło uczucie --> po y czasu on/ona twierdzi, że to nie to i/lub szuka na boku.
Powiedziałabym kwestia czasu.

Posty [ 66 do 122 z 122 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Odszedłem od żony - dlaczego świat mnie nienawidzi.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026