Aviatar,
po pierwsze - skończ już z tym powtarzanym w kółko banałem pt. "solidarność jajników"
Nie wiem, czy czytałeś coś z tego forum, ale skoro tu się zacząłeś udzielać, to myślę, że byłoby warto, żebyś się w tym forum co nieco zorientował.
Zauważyłbyś wówczas, że zarówno ja, jak i inne kobiety (Zmierzch, Nektarynka - akurat z tego wątku, ale też inne, Aurora, Zbytdelikatna, Majka itd itp itd) -->> nie są w żadnym stowarzyszeniu jajników... i potrafią zjechać niejedną forumowiczkę, podobnie jak Ty - nieszczęśliwą w związku, nie mającą satysfakcji w związku i szukającą "dobrego pana" (wątek Toorank, Krotki, Koteczki, Sponi... poczytaj...)
Co do Piotra74 i Twoich klakierek z tego wątku ->> to oni akurat są tu już wystarczająco długo...
żeby znać wszystkie te wymienione przeze mnie tematy...
i wiedzieć, że żadnej "solidarności jajników" tu nie ma.
A biją Ci brawo, ponieważ same wyzbyły się zasad i zdradzają (usprawiedliwiają się w ten sposób)... lub są zwykłymi hipokrytami i udają, że nie wiedzą o co chodzi, a tak jest im wygodniej - popierać Ciebie w tym durnym określeniu... które jest jak dla mnie denne i obrzydliwe... (dziwię się kobietom, które je używają lub popierają jego używanie).
po drugie - chłopie! jak Ci jest tak źle, czemu tak się męczysz? Tyle osób stąd już Cie o to pyta...
Miej jaja i odejdź... Dlaczego wchodzisz na wątek i żalisz się, że "dłużej nie wytrzymasz"... opisujesz, jaki jesteś dobry i wspaniały, a żona jędza -->> ale nic z tym nie zamierzasz robić (poza znalezieniem sobie "dobrej pani", zwanej tu i w realnym świecie najczęściej dziwką).
Czemu Aviatar ma służyć Twoje tu pisanie? Potrzebujesz się wypłakać? Bo - raz - nie słuchasz ani żadnych rad (np. Nektarynki)... ani nawet delikatnych sugestii (np. Zmierzchu), że coś powinienieś zrobić TY SAM... Ty sobie nic nie masz do zarzucenia! To skoro tak jest, to po co tkwisz w takim gównie? Zwiewaj stamtąd, bądź facetem... a nie przychodź tu wylewać żale, bo ja naprawdę nie rozumiem, w jakim celu sie tu znalazałeś...
po trzecie - tak, masz rację, pokaż ten wątek żonie... i nie zdziw się, że (być może już teraz! bo życie bywa cholernie przewrotne i nawet nie wiesz co się może dziać), albo za rok... dwa lata... pięć...
ta Twoja jędzowata żona znajdzie sobie (już znalazła) MĘŻCZYZNĘ (może go nazywa "dobrym panem") --->>> takiego, który ją kocha, szepcze jej do ucha czułości, robi z nią taki seks, że choćby i chciała, to nie może leżeć jak kłoda..... bo jest PRAWDZIWYM FACETEM Z JAJAMI.... a ona OD DAWNA TAKIEGO NIE MIAŁA...
I co wtedy? Ty tu sobie pojęczysz... a ona doskonale wie czego chce, wie, czego pragnie ->> i dostanie to (bo wcale nie jest tą kurą domową, dla której nic poza dziećmi się nie liczy).
Uwierz, że możesz się bardzo grubo mylić Avatar.
Życie nas bowiem diabelnie zaskakuje
(a piszę, z własnego doświadczenia, bo mnie właśnie tak pozytywnie zaskoczyło...)
I co wtedy zrobisz, bidulko, co?? Popłaczesz się, że taka niedobra... z Tobą nie chciała... z nim chce... a Ty NIE WIESZ DLACZEGO!! bo przecież obiad potrafisz ugotować....
Jak dla mnie - dziwny temat.
Nie wiem czemu ma służyć.
Piszący tu faceci użalają się nad swym biednym losem.
Ale czy chcą coś zmienić? Nie.....
bo oni nic nie muszą zmieniać, tacy są super.
noooo... poza znalezieniem "dobrej pani" na boku...
Chłopaki - jeszcze raz dla podsumowania - w złym związku nikt / nigdy / nikogo nie trzyma NA SIŁĘ!! - jak nie da się naprawić - trzeba z godnością (dla obu stron) odejść!
A jak się chce naprawiać - to do roboty! A nie szukać poparcia na forum -> ochh, jaki ja jestem dobry i nieszczęsliwy...
I nie słuchać żadnych Gagatek, które opowiadają bzdury, jak to potrzeba innej osoby (dziwki), żeby się odważyć... Odważyć na co? Na upadnięcie na samo dno? Na zrobienie z siebie obrzydliwego zera? Na upokorzenie swojego partnera, z którym mamy dzieci, z którym braliśmy ślub? Na stracenie szacunku samego dla siebie? Do tego ta odwaga jest potrzebna? Litości...........
edit: i nie słuchaj też tych bzdur, że w życiu nie ma "prawdziwych facetów z jajami" lub tego typu kobiet, którzy/które - jak im związek się rozpada i nie ma szans na jego uratowanie, to zamiast odjeść z godnością (godnością dla siebie i swojego partnera), to szukają na boku pocieszyciela...
nie wierz w to...
zwyczajnie, takie osoby nie piszą na forach...
bo nie muszą...
nie muszą ani szukać poparcia dla swoich decyzji (gównianych, z których potrzebują się wytłumaczyć), ani poparcia innych, im podobnych, ani się żalić na zły los...
Ci ludzie znają swoją wartość i nie potrzebują dowartościowywać się w ten sposób na forum... i tyle... dlatego tu ich nie ma w takiej ilości... za to w życiu realnym - gwarantuję Ci, że są...
edit2 - i dodam jeszcze, że myśląc o dziwce... szukając jej... planując...
Ty już zdradziłeś swoją żonę...
a to niestety wraca! i już nie będziesz mógł powiedzieć, że denna baba znalazła sobie kochanka - bo to ty ZACZĄŁEŚ! I proszę, pamiętaj o tym, gdy ten scenariusz Cię za jakiś czas zaskoczy! Że Ty byłeś pierwszy! Więc nie obwiniaj jej wtedy.... trudno chłopie... te same zasady gry obowiązują obu graczy.....