Ludzie, jesteście wszyscy tak płytcy, jak talerz obiadowy (bynajmniej nie głęboki!).
Po pierwsze - co Was obchodzi, czy ktoś ma dzieci? Co Wam do tego? Ja też nie mam i czyni mnie to gorszym w porównaniu do innych? W czym? Może nie mam ich dlatego, że wiem że póki co nie zapewnię im tego wszystkiego, co chciałbym zapewnić? Może ich nie mam, bo w głowie siedzi mi że mam przed sobą 2 ciężkie lata kariery, mające wpływ na moje dalsze życie, ale i życie dzieci? Może nie mam dzieci, bo jeszcze do tego nie dojrzałem? Być może to się lada chwila zmieni. A może nie. A być może nie mogę mieć dzieci, a to co piszecie jest dla innych cholernie bolesne? Co Wam do tego i jakim prawem oceniacie?
Po drugie - jeden lubi imprezy, drugi lubi kanapę. Jeden woli wyjechać na weekend, drugi woli iść na rower pojeździć po okolicy. Co Wam do tego, jak kto spędza czas? Idźcie ciekawie spędzić swój czas, zamiast go tracić na głupie ocenianie i pisanie "według mnie marnujesz życie, bo..." - Wy marnujecie życie. Bo tak dalece, jak ktoś jest szczęśliwy, to swojego życia nie marnuje. A Wy pisząc głupoty "ja to bym zrobił tak..." - marnujecie swój czas, bo nic to nie zmieni, a Wam ubędzie kilku minut.
Po trzecie - jeśli ktoś mnie irytuje (a są na forum takie osoby) to staram się go olewać. Dopóki bardzo mi na odcisk nie nadepnie, to udaję że tych osób nie widzę. Co więc Wam po dziewczynie, która napisze że robi to, a to albo spędza czas tak, a tak?! Usiedliście na jednej osobie wszyscy, na szybko przejrzałem 3 strony i nie widzę NIC INNEGO, jak nagonka i bardzo wysoce niemerytoryczna dyskusja na temat jednej osoby. To prawda, że nadmierne pisanie o swoim życiu prywatnym wystawia niejako na jego ocenę, ale ludzie - trochę kultury i przyzwoitości.
Po czwarte - przed przystąpieniem do tego punktu przeczytajcie powyższe. Już? Więc dalsza argumentacja, dlaczego Wasze doczepianie się do czyjejś diety jest... idiotyczne? - jest niepotrzebne.
Po piąte - zawodowe i profesjonalne hodowle zwierząt mówicie, że są złe, a sami kupujecie zwierzęta z pseudo-hodowli gdzie krzyżowane są zwierzęta genetycznie do tego nienadające się. Dzięki temu wpływacie na przyrost pseudo-hodowców, którzy widzą łatwą kasę w skrzyżowaniu dwóch zwierząt, a co za tym idzie rodzą się szczenięta wymagające szczególnie wysokiej opieki ze względu na ich wady genetyczne. A co z takim najczęściej robią ludzie? Oddają do schroniska albo wyrzucają na ulice, bo przecież po co płacić kilka tysięcy na wyleczenie czworonoga, skoro za 200 złotych można kupić następnego.
Jedyne co rozumiem, to rozmowy o dzieciach. Bo mimo wszystko to wielki skarb i szczęście. Ale uwagi powinny sprowadzać się wyłącznie do takiej uwagi, a nie dyskusji i zarzutów, że kto nie chce mieć dzieci jest infantylny. Zwłaszcza, że Mędrcy umknęło Wam zdaje się, że nie wszyscy (np. partner Kammiś) mogą je mieć.
Sorry Kammiś za offtop.