netkobietyWszystkie działy
Nasza społeczność

Nie żyję byle jak!

971 odpowiedzi82 325 wyświetleńzałożony przez Eileen, 27.08.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Nie żyję byle jak!

Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 12 … 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 586 do 650 z 972 ]

586

Odp: Nie żyję byle jak!
kammiś napisał/a:
Mussuka napisał/a:
kammiś napisał/a:

Uwielbiam z Was "łacha ciagnac", wpuszczac w maliny i patrzec jak glowkujecie kto pisze i czy pisze prawde. To jest tak zabawne ze idzie pasc na podloge i zsikac sie ze smiechu jak dzieciak w pieluche big_smile
Wyprowadzam Was w pole 150 razy, tak jak pana z Aneta J. - specjalnie zalozylam na fb falszywe konto bez zdjecia i z nazwiskiem ktore znalazl, niech sie dzieciak cieszy big_smile
Swoja droga az smieszne ze uwierzyl w konto bez zdjecia i jakichkolwiek danych big_smile

swoja droga, to zarowno Twoj styl pisania, Twoja polszczyzna niejednokrotnie prymitywna i gimnazjalno-rynsztokowa, jak i poziom "zabaw" wskazuja na to, ze faktycznie, te podejrzenia co do Twojej tozsamosci nie sa bezpodstawne.

To ma byc poziom przyszlego prawnika?

Bo ja mam wysilac sie na glupim forum?
Chcesz, moge Ci podeslac 2 strony swojego tekstu. Zobaczysz zupelnie inny jezyk. I mowie serio. Ale pewnie i tak stwierdzisz ze od kogos przepisalam big_smile
Po prostu ja wypowiedzi na forum traktuje jak gadke z kolezanka przez smsy o pierdolach typu paznokcie i kolor kiecki a nie jak miejsce na skladniejsze wypowiedzi bo wisi mi jak mnie tu kto odbiera big_smile

wiec czym to Twoje pisanie na glupim forum, ot tak sobie dla zabicia czasu, rozni sie od ogladania kolejnego odcinka czegos tam w TVN? I jedno glupie i drugie oglupiajace.

Ze tez Ty w tym natloku publikowania, studiowania, pracowania, roznych pasji i opieki nad kotem staruszkiem znajdujesz czas i energie na takie pierdoly jakie tworzysz strona po stronie...

587

Odp: Nie żyję byle jak!
kammiś napisał/a:

Lista jest jedna dla wszystkich miast i uczelni i kierunkow wink
A ja nie mam na imie ani Kamila ani Aneta big_smile
A moze klamalam? Przeciez ja caly czas klamie tu na forum big_smile

Nie mówię o imionach. Wystarczy zawęzić do kierunków i wyjdzie Ci kilka-kilkanaście osób.

588 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-09-15 12:39:07)

Odp: Nie żyję byle jak!
cslady napisał/a:
kammiś napisał/a:

Lista jest jedna dla wszystkich miast i uczelni i kierunkow wink
A ja nie mam na imie ani Kamila ani Aneta big_smile
A moze klamalam? Przeciez ja caly czas klamie tu na forum big_smile

Nie mówię o imionach. Wystarczy zawęzić do kierunków i wyjdzie Ci kilka-kilkanaście osób.

Dokładnie tak jest. Przeszukanie list wg. założonych kryteriów zajęło mi 5 minut. Zakończone sukcesem. Ja też na początku popełniłem błąd i pisałem za dużo o sobie. Teraz nie popełniam.

589 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-09-15 12:45:04)

Odp: Nie żyję byle jak!

No chyba, że o kierunkach to też kłamstwo, ale wtedy potwierdziłoby się, że to zwykły trolling. Ja tam niczego nie przeszukuję, bo mnie to nie obchodzi. Sama też staram się nie podawać takich informacji, po których można byłoby mnie znaleźć. Choć jeśli ktoś mnie zna i by mnie tu czytał, to skojarzy. Fakt, zawstydziłabym się, bo piszę tu różne bardziej osobiste rzeczy, ale też nic takiego, co by mi zaszkodziło w jakiś sposób. Warto pamiętać o tym, że nie jesteśmy anonimowi. No i mieć to na uwadze, gdy pisze się coś o partnerze, bo jemu może się to nie spodobać, gdyby sprawa się wydała. A nuż będzie jakiś pozew. big_smile

590

Odp: Nie żyję byle jak!

Nie jest kłamstwo;P Ja sprawdziłem z czystej ciekawości. Nie mam zamiaru w żaden sposób tego wykorzystywać, bo mimo wszystko ja nawet tę naszą Kammiś lubię, mimo tej całej dozy infantylności. Natomiast MarcoPolo rzeczywiście nie trafił, a to co ona pisała o osiągnięciach w dużym stopniu jest prawdą. Ale tak jak piszę przejrzałem co nieco tylko pobieżnie bo tak na dobrą sprawę ta wiedza mi do niczego potrzebna nie jest.

591

Odp: Nie żyję byle jak!
Martainn napisał/a:

Nie jest kłamstwo;P Ja sprawdziłem z czystej ciekawości. Nie mam zamiaru w żaden sposób tego wykorzystywać, bo mimo wszystko ja nawet tę naszą Kammiś lubię, mimo tej całej dozy infantylności. Natomiast MarcoPolo rzeczywiście nie trafił, a to co ona pisała o osiągnięciach w dużym stopniu jest prawdą. Ale tak jak piszę przejrzałem co nieco tylko pobieżnie bo tak na dobrą sprawę ta wiedza mi do niczego potrzebna nie jest.

Tylko to czy kammiś jest kammiś masz małe szanse by sprawdzić.Była już na forum osoba podająca się za osobę,która naprawdę istnieje smile

592

Odp: Nie żyję byle jak!

No jest jeszcze możliwość podszywki. Była i to nie jedna:)

593 Ostatnio edytowany przez vinnga (2015-09-15 17:41:27)

Odp: Nie żyję byle jak!
Martainn napisał/a:

Raczej nie. Bo nikt inny się tu nie spina jak pomocnik Gargamela (Klakier?).

Na zaczepny post Gojki o maści na wulgaryzmodpowiem tak - dziękuję za troskę, ale nie jest potrzebna. Bo i dlaczego uważasz, że miałaby być? Bo mam inne zdanie od Ciebie? Koleżanko... wink
Martainn, nie spinam się. Po prostu wulgaryzm mnie (ekspresja celowa, przepraszam urażonych wulgaryzmem), jak ktoś wchodzi drugiemu w butach w życie, ocenia go itd (i w żadnym razie nie piszę tu o Tobie). 3/4 forumowiczek zarzucało Kammiś kłamstwa co do osiągnięć, praktyki - ja jej nie znam, ale wydała mi się osobą na tyle (jak to określiłeś) infantylną (co w mojej ocenie do pewnych granic, tutaj nieprzekroczonych, jest pozytywnym określeniem), że przez to szczerą. Znalazłeś ją, ja szukać nie będę - okazało się, że pisała prawdę. Więc teraz wszystkie pozostałe osoby (powtórzę, że nie piszę o Tobie) powinny ją przeprosić. I tyle.
Aha, gratuluję nagrody Rektora. Nie wiem, czym się zajmujesz, ale szkolnictwo wymaga pasjonatów swojej pracy, a nie synów zatrudnianych przez profesorów-prywatnie ich ojców. Dobra robota.

Na zakończenie, do Kammiś mam dwie rady:
1. "każda żona się tym chlubi, że gotuje co mąż lubi" - stara zasada. Czasem facet lubi być rozpieszczony, nawet jeśli bardzo szanuje poglądy swojej kobiety wink
2. cały ten wątek dowodzi jednego, co w Twojej przyszłej prawniczej karierze bardzo może Ci się przydać - nadmierna otwartość nie jest dobra. Jeśli podasz zbyt dużo informacji, nawet zupełnie nieświadomie (np. co studiujesz, gdzie jadasz, jak spędzasz czas wolny), to wyszukanie osoby nie będzie dla nikogo problemem. Dotyczy to każdego - nie tylko prawników, czy innych osób piastujących funkcje publiczne. Poza tym - bo to raz się słyszało o zwolnieniach za treści zamieszczane przez pracowników na ich prywatnych profilach społecznościowych?

Proszę o stosowanie bardziej akceptowalnych form wyrażania emocji. Vinnga

594

Odp: Nie żyję byle jak!

Przepraszam, Kammiś, że Cię podejrzewałam o kłamstwo.

595 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-09-15 13:29:22)

Odp: Nie żyję byle jak!

Widzisz. Ja trochę w Kammiś widzę siebie z czasów studenckich. Jak czasami poczytam co wypisywałem wtedy (no fora, strony internetowe mają archiwa:P) to jest mi niejednokrotnie wstyd jaki byłem infantylny i przekonany o swojej przezajebistości i że jestem najmądrzejszy na świecie. Życie po studiach, praca którą lubię, ale momentami bywa męcząca jednak zweryfikowała moje poglądy. Większość studentów z osiągnięciami przechodzi taki okres, bo te wszystkie sukcesy na studiach, stypendia ministra (które też miałem), publikacje i artykuły to w życiu zwodowym i takim codziennym to jest tak naprawdę nic. Mimo całej pasji w pewnym momencie człowiek zaczyna szukać czego innego. Zaczyna oddzielać pracę od życia codziennego. I przede wszystkim związek traktuje jako partnerstwo. Moja żona nie gotuje, bo nie potrafi za bardzo. Mamusia jej nie nauczyła. Ale stara się. To, żę ona nie je mięsa nie oznacza, że mi powie, że to mój problem, że ja lubię. Tylko mnie pyta na co mam ochotę. I jak ja szykuję obiad to też nie mówię, że to jest jej problem, tylko szykuję to na co ma ochotę. Jak ja jestem w domu to ja się nim zajmuję, jak ona to ona. Jedyne czego w domu nie robię to prasowanie, czego szczerze nie nawidzę i nie umiem robić:D Jeszcze niedawno nie wyobrażałem sobie siebie jako ojca. Nie, że dziecka nie chciałem, ale po prostu nie widziałem siebie w tej role. Dużo obowiązków, dużo dodatkowych zajęć. Ale dziś, chociaż minął niecały miesiąc cieszę się, że mała glizda:P jest na świecie i uwielbiam ją. Teraz żałuję, że nie przyszła na świat wcześniej. A co do zajeć dodatkowych? Póki co nie zmieniło się nic. Zmieniłem tylko organizacją dnia i nadal mam czas na wszystko na co miałem. Mimo tego co czasem do niej napiszę, to tak lubię ją. Ale dobija mnie po prostu ten infantylizm, bo po tym co widziałem wydaje mi się fajną osobą (i dobrzej jej z oczu patrzy). Chyba, że tak jak ja jako studencik wypisywałem czasem dyrdymały byle by być w centrum uwagi, a w głębi duszy myślałem jednak inaczej. Nie wiem, ale myślę, że życie wszystko zweryfikuje, bo znałem osoby, które zarzekały się, że karieria i nigdy bachorki. A dziś są kochającymi rodzicami, nie wyobrażającymi sobie życia bez tych bachorków... i kariery robią nadal. Żona chce wykorzystać ten rok i wrócić do pracy i realizować się dalej. I myślę, że nasza mała w żadnym stopniu nas tego nie ograniczy. Jesteśmy partnerami i tak sobie ułożymy grafiki, że spokojnie i sami się rozwijać będziemy i dziecko będzie miało rodziców.

596 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-09-15 13:41:28)

Odp: Nie żyję byle jak!
kammiś napisał/a:

Uwielbiam z Was "łacha ciagnac", wpuszczac w maliny i patrzec jak glowkujecie kto pisze i czy pisze prawde. To jest tak zabawne ze idzie pasc na podloge i zsikac sie ze smiechu jak dzieciak w pieluche big_smile
Wyprowadzam Was w pole 150 razy, tak jak pana z Aneta J. - specjalnie zalozylam na fb falszywe konto bez zdjecia i z nazwiskiem ktore znalazl, niech sie dzieciak cieszy big_smile

kammiś napisał/a:

Bo ja mam wysilac sie na glupim forum?
(...) bo wisi mi jak mnie tu kto odbiera big_smile

a to już nie jest ani śmieszne ani fajne autorko i warte zapamiętania - ja zapamiętam i wszędzie gdzie spotkam nick kammiś zacytuje twoje stanowisko
bo taką wizytówkę wystawia sobie tylko troll forumowy

597 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-09-15 13:39:20)

Odp: Nie żyję byle jak!
Martainn napisał/a:

Widzisz. Ja trochę w Kammiś widzę siebie z czasów studenckich. Jak czasami poczytam co wypisywałem wtedy (no fora, strony internetowe mają archiwa:P) to jest mi niejednokrotnie wstyd jaki byłem infantylny i przekonany o swojej przezajebistości i że jestem najmądrzejszy na świecie. Życie po studiach, praca którą lubię, ale momentami bywa męcząca jednak zweryfikowała moje poglądy. Większość studentów z osiągnięciami przechodzi taki okres, bo te wszystkie sukcesy na studiach, stypendia ministra (które też miałem), publikacje i artykuły to w życiu zwodowym i takim codziennym to jest tak naprawdę nic. Mimo całej pasji w pewnym momencie człowiek zaczyna szukać czego innego. Zaczyna oddzielać pracę od życia codziennego. I przede wszystkim związek traktuje jako partnerstwo.

Mam dokładnie takie same przemyślenia. Nie twierdzę, że każdy w pewnym wieku zacznie się interesować dziećmi, bo tak nie jest. One nie każdemu są potrzebne do szczęścia. Tylko jeśli ktoś kilka lat wcześniej przechodził dokładnie taki sam etap jak Kammiś, to patrzy na te wszystkie płomienne zapewnienia z pewną dozą zdrowego sceptycyzmu. Te wszystkie studenckie tytuły, osiągnięcia i zaszczyty potem przestają robić na kimkolwiek wrażenie. Mnie też ciągle chwalono i nie wiem czy mi to wyszło na dobre. big_smile A w dorosłym życiu większość osób o jakimś osiągnięciu powie "fajnie, ale co z tego?". Nie będzie już takiego rozpływania się i zachwytów, bo w sumie nie ma nad czym.

598

Odp: Nie żyję byle jak!
Martainn napisał/a:

Widzisz. Ja trochę w Kammiś widzę siebie z czasów studenckich. Jak czasami poczytam co wypisywałem wtedy (no fora, strony internetowe mają archiwa:P) to jest mi niejednokrotnie wstyd jaki byłem infantylny i przekonany o swojej przezajebistości i że jestem najmądrzejszy na świecie. Życie po studiach, praca którą lubię, ale momentami bywa męcząca jednak zweryfikowała moje poglądy. Większość studentów z osiągnięciami przechodzi taki okres, bo te wszystkie sukcesy na studiach, stypendia ministra (które też miałem), publikacje i artykuły to w życiu zwodowym i takim codziennym to jest tak naprawdę nic. Mimo całej pasji w pewnym momencie człowiek zaczyna szukać czego innego. Zaczyna oddzielać pracę od życia codziennego. I przede wszystkim związek traktuje jako partnerstwo. Moja żona nie gotuje, bo nie potrafi za bardzo. Mamusia jej nie nauczyła. Ale stara się. To, żę ona nie je mięsa nie oznacza, że mi powie, że to mój problem, że ja lubię. Tylko mnie pyta na co mam ochotę. I jak ja szykuję obiad to też nie mówię, że to jest jej problem, tylko szykuję to na co ma ochotę. Jak ja jestem w domu to ja się nim zajmuję, jak ona to ona. Jedyne czego w domu nie robię to prasowanie, czego szczerze nie nawidzę i nie umiem robić:D Jeszcze niedawno nie wyobrażałem sobie siebie jako ojca. Nie, że dziecka nie chciałem, ale po prostu nie widziałem siebie w tej role. Dużo obowiązków, dużo dodatkowych zajęć. Ale dziś, chociaż minął niecały miesiąc cieszę się, że mała glizda:P jest na świecie i uwielbiam ją. Teraz żałuję, że nie przyszła na świat wcześniej. A co do zajeć dodatkowych? Póki co nie zmieniło się nic. Zmieniłem tylko organizacją dnia i nadal mam czas na wszystko na co miałem. Mimo tego co czasem do niej napiszę, to tak lubię ją. Ale dobija mnie po prostu ten infantylizm, bo po tym co widziałem wydaje mi się fajną osobą (i dobrzej jej z oczu patrzy). Chyba, że tak jak ja jako studencik wypisywałem czasem dyrdymały byle by być w centrum uwagi, a w głębi duszy myślałem jednak inaczej. Nie wiem, ale myślę, że życie wszystko zweryfikuje, bo znałem osoby, które zarzekały się, że karieria i nigdy bachorki. A dziś są kochającymi rodzicami, nie wyobrażającymi sobie życia bez tych bachorków... i kariery robią nadal. Żona chce wykorzystać ten rok i wrócić do pracy i realizować się dalej. I myślę, że nasza mała w żadnym stopniu nas tego nie ograniczy. Jesteśmy partnerami i tak sobie ułożymy grafiki, że spokojnie i sami się rozwijać będziemy i dziecko będzie miało rodziców.

cslady napisał/a:
Martainn napisał/a:

Widzisz. Ja trochę w Kammiś widzę siebie z czasów studenckich. Jak czasami poczytam co wypisywałem wtedy (no fora, strony internetowe mają archiwa:P) to jest mi niejednokrotnie wstyd jaki byłem infantylny i przekonany o swojej przezajebistości i że jestem najmądrzejszy na świecie. Życie po studiach, praca którą lubię, ale momentami bywa męcząca jednak zweryfikowała moje poglądy. Większość studentów z osiągnięciami przechodzi taki okres, bo te wszystkie sukcesy na studiach, stypendia ministra (które też miałem), publikacje i artykuły to w życiu zwodowym i takim codziennym to jest tak naprawdę nic. Mimo całej pasji w pewnym momencie człowiek zaczyna szukać czego innego. Zaczyna oddzielać pracę od życia codziennego. I przede wszystkim związek traktuje jako partnerstwo.

Mam dokładnie takie same przemyślenia. Nie twierdzę, że każdy w pewnym wieku zacznie się interesować dziećmi, bo tak nie jest. One nie każdemu są potrzebne do szczęścia. Tylko jeśli ktoś kilka lat wcześniej przechodził dokładnie taki sam etap jak Kammiś, to patrzy na te wszystkie płomienne zapewnienia z pewną dozą zdrowego sceptycyzmu. Te wszystkie studenckie tytuły, osiągnięcia i zaszczyty potem przestają robić na kimkolwiek wrażenie. Mnie też ciągle chwalono i nie wiem czy mi to wyszło na dobre. big_smile A w dorosłym życiu większość osób o jakimś osiągnięciu powie "fajnie, ale co z tego?". Nie będzie już takiego rozpływania się i zachwytów, bo w sumie nie ma nad czym.

A widzicie, i tutaj pełna zgoda. Ja podobnie - kiedyś w ogóle nie myślałem o dzieciach, wydawały mi się kulą u nogi. Później poznałem właściwą partnerką i chociaż dalej ojcem nie jestem - nie mogę się doczekać tej chwili, kiedy malucha wezmę na ręce, a później nauczę pływać i jeździć na nartach. Przezajebiste uczucie nawet na samą myśl o nim wink
Ale to są właśnie moim zdaniem wybory - jedno ma takie, inne takie. Posługiwanie się stereotypami nie ma tu najmniejszego sensu wink

Dziękuję za rozmowę.

599 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2015-09-15 14:37:01)

Odp: Nie żyję byle jak!
pomocnikgargamela napisał/a:

A widzicie, i tutaj pełna zgoda. Ja podobnie - kiedyś w ogóle nie myślałem o dzieciach, wydawały mi się kulą u nogi. Później poznałem właściwą partnerką i chociaż dalej ojcem nie jestem - nie mogę się doczekać tej chwili, kiedy malucha wezmę na ręce, a później nauczę pływać i jeździć na nartach. Przezajebiste uczucie nawet na samą myśl o nim wink
Ale to są właśnie moim zdaniem wybory - jedno ma takie, inne takie. Posługiwanie się stereotypami nie ma tu najmniejszego sensu wink

Dziękuję za rozmowę.

fajnie ladnie, tylko czy Ty nawet bedac na etapie nie myslenia wcale o dzieciach, albo zakladajac, ze sam ich naprawde nie chciales (bo nie i juz) jednoczesnie gardziles osobami, ktore dzieci mialy juz w tym czasie? Nawet kosztem nie skonczonych studiow i zrobienia blyskotliwej kariery? Bo o to tu sie wszystko rozbija, nie o sam wybor kammisia tylko o jej stosunek, dosc jasno wyrazany i wielokrotnie na tym forum, do osob (rowniez z jej srodowiska), ktore postawily jednak na rodzine i dzieci. Priorytety mozna miec zupelnie inne, ale kazdy ma prawo do swoich.

Zreszta wysmiewanie sie z osob mniej zamoznych,mniej zdolnych, nie pracujacych zawodowo, wybiarajacych inne bardziej przyziemne itp., to jakby drugie ja kammisia. Ja tej cechy nie lubie i nie polubie. Ale innym swojego zdania nie narzucam. Infantylizm to troszke "milsza" odslona tego, co ja tu czytalam.

600

Odp: Nie żyję byle jak!

ja powiem tyle : ,,nie pomoga doktoraty kiedy człowiek chamowaty,,

601 Ostatnio edytowany przez Ludmiłaa (2015-09-15 15:12:56)

Odp: Nie żyję byle jak!
MarcoPolo80 napisał/a:

Pewnie dlatego jedyną osobą która ci wierzy jest niezbyt bystra Ludmiła. Macie ze sobą wiele wspólnego. Na studentkę prawa i córkę znanego prawnika jesteś zbyt infantylna.

MarcoPolo- odezwał się człowiek bystry lol  Człowieku jesteś na tyle nawet nie infantylny tylko głupi, że mało że g... wiesz, dopa z Ciebie a nie detektyw, to jeszcze się ośmieszasz wklejając nieprawdziwe informacje i imiona, bo niby jesteś taki cool a tu wiesz inni potrafią zdobyć informacje w 2 godziny, a Tobie zdobycie jeszcze tej nieprawdziwej informacji zajmuje ponad miesiąc lol Bystrzaku

602 Ostatnio edytowany przez Ludmiłaa (2015-09-15 16:37:36)

Odp: Nie żyję byle jak!

Ale wiecie co. Na forum nawet jak ktoś coś sobie dopisze. To po sposobie pisania, myślenia, podejścia do różnych spraw. Można wywnioskować jaka to jest osoba jaki ma mniej więcej charakter.

Martainn napisał/a:

Ja też na początku popełniłem błąd i pisałem za dużo o sobie. Teraz nie popełniam.

Chyba niestety każdy na tym forum popełnił ten błąd

Dodam coś. Ten wątek po raz kolejny pokazuje, że kobiety niezależne najbardziej są atakowane przez matki polki.

Spójrzcie to był pierwszy post:

Eileen napisał/a:

Nie żyję byle jak - czyli robię wszystko, żeby moje życie było wyjątkowe, bo przeciętność mnie nie zadowala! Spełniam swoje zachcianki, dążę do tego, żeby marzenia się ziściły i chwalę się bezwstydnie każdym dniem, żeby zmotywować innych.

Zarozumiała? Tak o mnie mówią. Ja po prostu jestem szczęśliwa i nie wiem, dlaczego miałabym to ukrywać! big_smile

I pierwszym kilka stron. Było znośnych i na temat. Fajne, ciekawe osoby się wypowiadały. Była rozmowa o fajnych ciekawych rzeczach.
Fala nienawiści rozpoczęła się w momencie gdy zaczęłyśmy gadać o tym, że my to nie preferujemy nudnego (dla nas) tradycyjnego modelu rodziny. Że wolimy kupić coś sobie, i inwestować w siebie. Nagle odezwało się kilka nieobecnych, dotąd  użytkowniczek które które zaczęły atakować stałe użytkowniczki, krytykując ich styl życia i poglądy. No bo kto to widział nie lubić dzieci i stronić od domowych obowiązków.
Nieugotowany obiad dla męża? Szok!= Przestępstwo lol

603

Odp: Nie żyję byle jak!

Ludmiła-ktoś tu pisał o tym,że nie ugotowanie obiadu męzowi to przestępstwo?
Ktoś pisał,że nie lubienie dzieci nie jest normalne?
Sama za dziećmi nie przepadam,szczególnie za maluchami niekomunikatywnymi.

Ludmiła-Ty bardzo byś chciała być żoną,mieszkać ze swoim facetem.Ale on się na to nie godzi,ma w nosie Twoje marzenia o pierścionku,slubie i takich tam.
Więc udajesz,że to Twój wybór i jesteś z niego zadowolona.
Jak sama pisałaś-Twoje pierwsze małżeństwo było totalną porażką.
No więc fajnie by było być jednak tą żonką teraz,nie? smile

604 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-09-15 18:09:35)

Odp: Nie żyję byle jak!

A propos jedzenia i jednocześnie korzystania z życia - zamówiłam sobie książkę "Jadłonomia. Kuchnia roślinna" (Kammiś, mogłoby Ci się spodobać, skoro też lubisz taką kuchnię). Widziałam ją ostatnio u koleżanki i po przekartkowaniu stwierdziłam, że ją kupię, bo znalazłam wiele przepisów, które chciałabym wypróbować. Bloga też czytam regularnie, ale większości przepisów z książki tam nie widziałam. Bardzo spodobała mi się szata graficzna. Już nie mogę się doczekać kuriera. Zamówiłam też kilka innych książek na zbliżające się wielkimi krokami jesienne wieczory. Wczoraj marynowałam pierwszą dynię z mojego ogrodu, więc zdecydowanie poczułam nadchodzącą jesień. W tym roku mam jakieś olbrzymie dynie, bo ta wczorajsza ważyła 17 kg. Tzn. nie wiem czy tak ogólnie to wielka dynia, ale nie używam żadnych nawozów, więc fajnie, że same z siebie tak powyrastały. Poza tymi dużymi mam jeszcze 22 mini dynie wielkości pięści. Jestem ciekawa czy zdążą urosnąć, czy też nic już z nich nie będzie.

Jutro ma być bardzo ciepły dzień i zastanawiam się jak go wykorzystać. Rano na pewno wybiorę się na długi spacer, żeby łapać ostatnie promienie słońca. Niestety tak głupio wypadło, że czekam na dwóch kurierów z moimi zamówieniami, więc częściowo będę "uwięziona" i skazana na zadowolenie się ogrodem.

605

Odp: Nie żyję byle jak!
gojka102 napisał/a:

Ludmiła-Ty bardzo byś chciała być żoną,mieszkać ze swoim facetem.Ale on się na to nie godzi,ma w nosie Twoje marzenia o pierścionku,slubie i takich tam.
Więc udajesz,że to Twój wybór i jesteś z niego zadowolona.
Jak sama pisałaś-Twoje pierwsze małżeństwo było totalną porażką.
No więc fajnie by było być jednak tą żonką teraz,nie? smile

Nawet gdyby tak było, to kulturalny człowiek nie napisałby tak nieprzyjemnego fragmentu do drugiej osoby.

606

Odp: Nie żyję byle jak!

Kammis-to jednak nie masz na imię Kamila? Ciekawe, bo znalazłam parę takich postów:

"O matko!
Przeczytalam to tacie swojemu wlasnie i zapytalam skad sie tacy ludzie biora.
Komentarz krotki: "kamila, glupich nie sieja, sami sie rodza" "

"Kiedys mialam psa - Kamil mial na imie. Byl seterem irlandzkim. Znaczy mielismy, bylam dzieckiem. Sama go tak nazwalam, chcialam zeby mial na imie podobnie jak ja"

"Nasz pies mial kiedys na imie Kamil.
Jak bylam mala.
Nigdy nie wiedzialam czy ktos wola mnie czy jego"

Był jeszcze gdzieś taki,w którym piszesz,że Twój nick to takie zdrobnienie,jakim nazywał/nazywa Cię tata.

Sorry,ale ja wymiękam.I nie mam już pytań smile
Mnie tworzenie osobowości na forum przez Kammiś nie spędza snu z powiek.
Ale niestety poważnie tez nie dam rady jej traktować smile

607

Odp: Nie żyję byle jak!
pomocnikgargamela napisał/a:
gojka102 napisał/a:

Ludmiła-Ty bardzo byś chciała być żoną,mieszkać ze swoim facetem.Ale on się na to nie godzi,ma w nosie Twoje marzenia o pierścionku,slubie i takich tam.
Więc udajesz,że to Twój wybór i jesteś z niego zadowolona.
Jak sama pisałaś-Twoje pierwsze małżeństwo było totalną porażką.
No więc fajnie by było być jednak tą żonką teraz,nie? smile

Nawet gdyby tak było, to kulturalny człowiek nie napisałby tak nieprzyjemnego fragmentu do drugiej osoby.

O masz! Kulturalny człek się odezwał:)
Weź poczytaj posty,które w tym temacie zamieściłeś,co ? smile

608

Odp: Nie żyję byle jak!

Kammiś już kiedyś pisała dlaczego mówią do niej Kamila, ale nie ma tak na imię.

609

Odp: Nie żyję byle jak!
gojka102 napisał/a:
pomocnikgargamela napisał/a:
gojka102 napisał/a:

Ludmiła-Ty bardzo byś chciała być żoną,mieszkać ze swoim facetem.Ale on się na to nie godzi,ma w nosie Twoje marzenia o pierścionku,slubie i takich tam.
Więc udajesz,że to Twój wybór i jesteś z niego zadowolona.
Jak sama pisałaś-Twoje pierwsze małżeństwo było totalną porażką.
No więc fajnie by było być jednak tą żonką teraz,nie? smile

Nawet gdyby tak było, to kulturalny człowiek nie napisałby tak nieprzyjemnego fragmentu do drugiej osoby.

O masz! Kulturalny człek się odezwał:)
Weź poczytaj posty,które w tym temacie zamieściłeś,co ? smile

Przeczytałem, nie mam sobie nic do zarzucenia.
Gojka, skoro ja nie potrzebuję, to może zatrzymaj tę maść, którą mi polecałaś?;)

610

Odp: Nie żyję byle jak!

Nieważne czy kammiś jest trollem czy jest prawdziwa.
Dla mnie pisze nie jak studentka prawa ale jak typowa gimbaza.Tak się to mówi jakoś.
Obie z Ludmiłą są chamskie,obrażają wszystkich.A jak ktoś napisze  coś co im się nie podoba zaczynają rzucać mięsem.
Mogę się założyć że wiele tych kammisiowych koleżanek które  edukacje skończyły mając lat 18 jest bardziej delikatnych i kulturalnych.
Ktoś już dwa razy tu napisał: nie pomogą doktoraty kiedy człowiek chamowaty.
Nic dodać nic ująć.

611 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-09-15 22:15:31)

Odp: Nie żyję byle jak!
Martainn napisał/a:

No cóż. Znalazłem Cię. Za dużo danych podajesz. Przykro mi ale zajęło mi to 2 minuty. Nie martw się. Nikomu nic nie ujawnię. Ja nie z tych.
Powiem tylko tyle. Kammiś nie ściemnia:)

Nieźle, ja nie umiem znaleźć nikogo, musiałabym chyba mieć mail w nazwisku i dopiero bym znalazła, a tak to ciężko, nie wiem jak, niby może nie trudne, ale jakoś nie wiem jak ;p

612 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-09-15 22:19:26)

Odp: Nie żyję byle jak!
Martainn napisał/a:
cslady napisał/a:
kammiś napisał/a:

Lista jest jedna dla wszystkich miast i uczelni i kierunkow wink
A ja nie mam na imie ani Kamila ani Aneta big_smile
A moze klamalam? Przeciez ja caly czas klamie tu na forum big_smile

Nie mówię o imionach. Wystarczy zawęzić do kierunków i wyjdzie Ci kilka-kilkanaście osób.

Dokładnie tak jest. Przeszukanie list wg. założonych kryteriów zajęło mi 5 minut. Zakończone sukcesem. Ja też na początku popełniłem błąd i pisałem za dużo o sobie. Teraz nie popełniam.

Aha, tak szukałeś ;p Ja nie pamiętam w jakim mieście studiuje, uczelni nie wiem za bardzo ;p

Ja czasem pisałam sporo o sobie, ale staram się mniej. Niemniej to co piszę jest prawdą. W sumie jakby ktoś dowiedział się, że to ja, to jakieś zawstydzenie początkowo może by było, normalna reakcja, ale też w życiu jestem tak samo szczera, nikogo nie udaję, nie mam się czego wstydzić tutaj.

613 Ostatnio edytowany przez Ludmiłaa (2015-09-15 22:25:51)

Odp: Nie żyję byle jak!
niki71 napisał/a:

Nieważne czy kammiś jest trollem czy jest prawdziwa.
Dla mnie pisze nie jak studentka prawa ale jak typowa gimbaza.Tak się to mówi jakoś.
Obie z Ludmiłą są chamskie,obrażają wszystkich.A jak ktoś napisze  coś co im się nie podoba zaczynają rzucać mięsem.
Mogę się założyć że wiele tych kammisiowych koleżanek które  edukacje skończyły mając lat 18 jest bardziej delikatnych i kulturalnych.
Ktoś już dwa razy tu napisał: nie pomogą doktoraty kiedy człowiek chamowaty.
Nic dodać nic ująć.

Kobito, weź że się ty za jaką robotę!!!
Od dobrych kilku dni zaśmiecasz tę kafejkę, goniąc za mną i za Kammiś.
Wez powiedz kiedy ja Ci znów tak ubliżyłam, zacytuj. To ty stale dowalasz mnie, Kammiś. Nie wiem próba dowartościowania? Czy zazdrość?!
Wez powiedz, jaki jest cel, że piszesz w tej kafejce? Oprócz tego żeby dowalić mi i Kammiś?

Ja to odbieram jako zazdrość. Napiszcie jeżeli jest inaczej.
Bo ja sobie nie przypominam, żebym skrytykowała czy ubliżyła Niki, Marioli, Lenie. To WY stale piszecie, o mnie, że infantylna że zmyślam, że chamska, no powiedzcie czy ja tu którąś z Was osobiście z nicku kiedyś obrażałam? A WY stale to robicie. Kammiś też żadnej z Was nie ubliża.
No i kto tu jest chamski?

614

Odp: Nie żyję byle jak!

Kammiś też święta nie była, bo bardzo niegrzecznie pisała np. do Mussuki. Obie strony się kłócą równo. Nie lepiej po prostu wrócić do tematu wątku?

615

Odp: Nie żyję byle jak!
cslady napisał/a:

Kammiś też święta nie była, bo bardzo niegrzecznie pisała np. do Mussuki. Obie strony się kłócą równo. Nie lepiej po prostu wrócić do tematu wątku?

Nie rozumiem po co kłótnie, zwłaszcza w tym wątku ;p No niektórzy przesadnie się tym emocjonują.

616

Odp: Nie żyję byle jak!
MarcoPolo80 napisał/a:

No to jak to jest, że wpisując twoje imię i nazwisko internet nie widzi ani jednego artykułu, ani jednego sprawozdania z konferencji, ani nawet członkowstwa w kole naukowym? A wpisując innego użytkownika tego forum wyskakuje tych stron kilkanaście z informacjami nawet jak był studentem wiele lat temu? Już ci to pytanie zadałem ale odpowiedzi jakoś nie było Anetko. Andrzeja pozdrów. Powiedz, że wpadnę do niego w tygodniu.

Dlaczego myślisz, że ona jest Anetą? Coś mnie ominęło? Przecież nie macie pewności jak się nazywa, nawet jak poszukaliście po jakichś faktach. No co Was to obchodzi jak ona się nazywa? To tylko forum.

617

Odp: Nie żyję byle jak!

Kammiś - nie Kammiś, jakie to ma znaczenie...? Chyba rzeczywiście warto już zostawić tamte posty i skupić się na przyjemniejszych rzeczach na naszym głupim forum. tongue

cslady, truskaweczko - jak Wam minął dzień? Co ciekawego dzisiaj zrobiłyście, czym się pochwalicie? big_smile

618 Ostatnio edytowany przez Ludmiłaa (2015-09-15 22:43:27)

Odp: Nie żyję byle jak!

A tak w ogóle to gdzie się podziała Eileen? Założycielka kafejki?

619

Odp: Nie żyję byle jak!
daenerys7 napisał/a:

Kammiś - nie Kammiś, jakie to ma znaczenie...? Chyba rzeczywiście warto już zostawić tamte posty i skupić się na przyjemniejszych rzeczach na naszym głupim forum. tongue

cslady, truskaweczko - jak Wam minął dzień? Co ciekawego dzisiaj zrobiłyście, czym się pochwalicie? big_smile

Hej smile

No dzisiaj nic wielkiego, ale w sumie coś mogę podpiąć pod wątek, bo i powoli chudnę, mam nadwagę, ale już niedużą - 75 kg przy 170, staram się inaczej jeść, jeszcze bez ćwiczeń, ale zacznę ćwiczyć. Trzeba pokonać lenia, nie chce się, ale jeden krok przede mną, że choć trochę w końcu lepiej jem, to warto, wiem ;p No i kupiłam dzisiaj batony muesli Emco, mają cukier dodany parę miejsc w składzie, ale w porównaniu do innych batonów są lepsze, bo na pierwszym miejscu w składzie orzechy, gorzka czekolada i więcej tego niż w innych po prostu, więc zawsze nawet ok. No i makaron żytni kupiłam, bo będę się starała najczęściej taki jeść, by było zdrowiej. No i ogólnie staram się zmieniać te nawyki, także też dobrze. A u Ciebie? smile

620 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-09-15 23:02:10)

Odp: Nie żyję byle jak!
Martainn napisał/a:

Jak tak sobie pomyślę to też nie przypominam sobie, żebym gdzieś na grillu, imprezie służbowej, czy nawet konferencji chwalił się, że mam kilkanaście artykułów napisanych (tażke w ogólnopolskiej prasie sportowej), czy monografii, a z książek mojej żony uczy się języka angielskiego w szkołach technicznych, czy też kupuje się jej książki w internecie. Dla mnie to po prostu dziecinne i wydaje mi się, że raczej mało to kogo przy takiej imprezie spotkaniu interesuje. Spotykamy się wtedy w innym celu, a jak kotś zaczyna gadkę o pracy (nawet jak spotykamy się z ludźmi z pracy) to szybko jest gaszony.

No to naprawdę macie sukcesy smile

No, ale to prawda raczej się nie będzie o tym tyle mówić, robiłoby się zbyt sztywno. No, a to jest fajne osiągnięcie, ale też każdy chce czasem tak luźno pogadać, to normalne smile

621

Odp: Nie żyję byle jak!

Ja w sumie nie mam czym się pochwalić, bo walczyłam dziś z dynią, pracowałam, no i dużo czasu spędziłam na planowaniu przyszłych dni, zakupów, rzeczy do zrobienia itp. Rozpieszczałam się jedynie dobrym jedzeniem i poranną wizytą u kosmetyczki. Wykupiłam sobie też 2 kursy online i pewnie jutro dojdą moje książki, więc będzie co robić. big_smile

622 Ostatnio edytowany przez Iris7 (2015-09-15 23:18:57)

Odp: Nie żyję byle jak!
truskaweczka19 napisał/a:
daenerys7 napisał/a:

Kammiś - nie Kammiś, jakie to ma znaczenie...? Chyba rzeczywiście warto już zostawić tamte posty i skupić się na przyjemniejszych rzeczach na naszym głupim forum. tongue

cslady, truskaweczko - jak Wam minął dzień? Co ciekawego dzisiaj zrobiłyście, czym się pochwalicie? big_smile

Hej smile

No dzisiaj nic wielkiego, ale w sumie coś mogę podpiąć pod wątek, bo i powoli chudnę, mam nadwagę, ale już niedużą - 75 kg przy 170, staram się inaczej jeść, jeszcze bez ćwiczeń, ale zacznę ćwiczyć. Trzeba pokonać lenia, nie chce się, ale jeden krok przede mną, że choć trochę w końcu lepiej jem, to warto, wiem ;p No i kupiłam dzisiaj batony muesli Emco, mają cukier dodany parę miejsc w składzie, ale w porównaniu do innych batonów są lepsze, bo na pierwszym miejscu w składzie orzechy, gorzka czekolada i więcej tego niż w innych po prostu, więc zawsze nawet ok. No i makaron żytni kupiłam, bo będę się starała najczęściej taki jeść, by było zdrowiej. No i ogólnie staram się zmieniać te nawyki, także też dobrze. A u Ciebie? smile

Gratulacje! big_smile Powoli, ale do celu. Ja uwielbiam batony twarogowe, niestety nie mogę ich za bardzo jeść. ;( Sprawdź skład, może one też są pro-dietetyczne.

U mnie dobrze, ale intensywnie. Po wakacjach (już prawie) nadszedł czas podsumowań i jestem z siebie bardzo zadowolona, co nie zdarza się często. tongue Właciwie wszystkie założenia wypełniłam. Odświeżyłam francuski, porządnie ćwiczyłam i biegałam, trochę popracowałam dorywczo, teraz mam pracę na cały wrzesień. smile Prawko już niemalże ogarnięte, mam nadzieję, że niedługo zdam.
Teraz organizuję cały następny rok i chyba zacznę nowy język, myślę o jakimś skandynawskim (wiem, pogięło mnie big_smile), szukam pracy na weekendy i planuję ściankę. I muszę zrobić rundę po sklepach, bo mała landrynka (kuzynka :>) miała urodziny i zażyczyła sobie książkę i zeszyt do szkoły.

A jeśli chodzi o dzisiaj, to dużo byłam w pracy i kupiłam sobie książę dotyczącą gramatyki francuskiej. I jeszcze poczytałam trochę. Znasz Foletta? smile


cslady, uwielbiam dynię. big_smile W moich stronach na zupę z dyni mówi się "korbol". Jadłam ją w dzieciństwie z lanymi kluskami. :3
Kursy językowe? smile

623

Odp: Nie żyję byle jak!

Nie, nie kupiłam kursów językowych, tylko takie, które przydadzą mi się do pracy. Też lubię zupę z dyni, ale chyba najbardziej dynię marynowaną.

624

Odp: Nie żyję byle jak!

Aaaa, ok. Bo właśnie się zdziwiłam, jakich języków mogłabyś się jeszcze uczyć, skoro umiesz ich naprawdę dużo. smile

Dyni marynowanej niestety nie miałam okazji skosztować, muszę to kiedyś nadrobić. Odnośnie dyni przypomniało mi się jeszcze, że kiedyś jak było Halloween, to moja przyjaciółka włożyła dynię (pozbawioną miąższu i wszystkich "wnętrzności") na głowę i tak zbierałyśmy cuksy. tongue Ja oczywiście byłam wiedźmą.

625 Ostatnio edytowany przez Volver (2015-09-16 00:34:16)

Odp: Nie żyję byle jak!

Dziewczyny, a macie jakieś dobre przepisy na zupy z dyni ? Tyle razy słyszałam zachwyty pod adresem tego specjału...i ile razy nie spróbowałam różnych wersji, to za każdym razem czułam się smakiem zawiedziona wink No i teraz nie wiem, czy moje kubki smakowe za dynią nie przepadają, czy jednak te zupy jakieś "niedorobione" były...

626 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-09-16 00:41:02)

Odp: Nie żyję byle jak!

Myślę, że to kwestia gustu. Ja też byłam zawiedziona, gdy próbowałam różnych przepisów. Nawet takich polecanych przez znajomych. Stanęło na tym, że sama przyprawiam "na oko" tak jak lubię. Z dodatkami też można eksperymentować. Ja lubię m.in. z prażonymi pestkami i cebulką. No i ważny jest dobry wywar na którym robi się zupę.

627

Odp: Nie żyję byle jak!

Volver, serio? smile
Też dużo razy próbowałam i to od różnych osób, z tą różnicą, że mi wszystkie smakowały (ale ja nie jestem zbyt wymagająca, lubię jeść :>). W zupach z dyni lubię to, że można je jeść zarówno na słono jak i na słodko (taką właśnie pałaszowałam z kluskami).
A swojej jeszcze nie robiłam, ale ostatnio pojawił się w domu mikser, więc może niedługo zrobię jakąś zupę - krem. Jeśli będzie zjadliwa, to podzielę się przepisem. big_smile

628

Odp: Nie żyję byle jak!

Ja miałem nudny dzień:P
O 6 byłem na treningu, potem w pracy, a potem spędzałem czas z dzidziem. Nuuuudy:)

629 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2015-09-16 07:45:04)

Odp: Nie żyję byle jak!

Tak,macie rację.Nie ma większego znaczenia czy Kammiś prawdziwa jest czy nie.Zresztą tak samo można powiedzieć o każdym z nas:)

Jedyną rzecz jaką zdążę dziś zrobić dla siebie to poczytać książkę.Czytam japoński wachlarz smile
Co do zupy dyniowej-przymierzam się co roku:)
Ja mam plan taki: ugotować trochę ziemniaków,marchewki,i dyni.Potem zmiksować,dodać przyprawy,trochę masła i jogurt.

630

Odp: Nie żyję byle jak!

Dzisiaj mija równy miesiąc, odkąd jestem na diecie i wiecie co?
Oddałabym duszę za powiększony zestaw z McDonald'sa i colę.

631

Odp: Nie żyję byle jak!

Zrób sobie ładowanie. Nie zaszkodzi a rozpędzi metabolizm. Byle się skończyło na tym zestawie:) Więc najlepiej coś takiego zjeść na wieczór:) Jesteś już miesiąc na diecie więc spokojnie możesz sobie na jeden taki posiłek pozwolić. Potem raz na dwa tygodnie, a jak jeszcze zejdzie to raz na tydzień. Taki cheat meal ma miejsce w diecie. Pomaga psychicznie i fizycznie też:)

632

Odp: Nie żyję byle jak!
Martainn napisał/a:

Zrób sobie ładowanie. Nie zaszkodzi a rozpędzi metabolizm. Byle się skończyło na tym zestawie:) Więc najlepiej coś takiego zjeść na wieczór:) Jesteś już miesiąc na diecie więc spokojnie możesz sobie na jeden taki posiłek pozwolić. Potem raz na dwa tygodnie, a jak jeszcze zejdzie to raz na tydzień. Taki cheat meal ma miejsce w diecie. Pomaga psychicznie i fizycznie też:)

Poważnie?

633 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-09-16 08:19:15)

Odp: Nie żyję byle jak!
Cynicznahipo napisał/a:
Martainn napisał/a:

Zrób sobie ładowanie. Nie zaszkodzi a rozpędzi metabolizm. Byle się skończyło na tym zestawie:) Więc najlepiej coś takiego zjeść na wieczór:) Jesteś już miesiąc na diecie więc spokojnie możesz sobie na jeden taki posiłek pozwolić. Potem raz na dwa tygodnie, a jak jeszcze zejdzie to raz na tydzień. Taki cheat meal ma miejsce w diecie. Pomaga psychicznie i fizycznie też:)

Poważnie?

Bardzo poważnie:) Ale proponuję na początek właśnie ten jeden posiłek, potem można nawet jeden cały dzień:)

634

Odp: Nie żyję byle jak!
Martainn napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
Martainn napisał/a:

Zrób sobie ładowanie. Nie zaszkodzi a rozpędzi metabolizm. Byle się skończyło na tym zestawie:) Więc najlepiej coś takiego zjeść na wieczór:) Jesteś już miesiąc na diecie więc spokojnie możesz sobie na jeden taki posiłek pozwolić. Potem raz na dwa tygodnie, a jak jeszcze zejdzie to raz na tydzień. Taki cheat meal ma miejsce w diecie. Pomaga psychicznie i fizycznie też:)

Poważnie?

Bardzo poważnie:)

Niby mi lekarka mówiła, że raz w tygodniu mogę zjeść to, co lubię, ale jakoś tak bez przekonania to przyjęłam...

635

Odp: Nie żyję byle jak!
Cynicznahipo napisał/a:
Martainn napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Poważnie?

Bardzo poważnie:)

Niby mi lekarka mówiła, że raz w tygodniu mogę zjeść to, co lubię, ale jakoś tak bez przekonania to przyjęłam...

To chodzi o leptynę i metabolizm. Leptyna odpowiada za uczucie głodu. Na diecie bardzo mocno ten poziom rośnie. Po takim posiłku oszukanym mocno spada i można potem dalej dietować. No i nadmiar kalorii rozpędza metabolizm. Ja mam dni gdzie zjem po 5-6 tysięcy kalorii w jeden dzień i.... potem chudnę jeszcze szybciej.

636 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2015-09-16 08:21:52)

Odp: Nie żyję byle jak!

Ja to na diecie jestem od wieków. Co prawda nie odchudzającej.Ale mnie nigdy nie ciągnęło do FF. Za to jestem uzależniona od marchewki.Normalnie ślina mi cieknie jak widzę surową marchewkę w warzywniaku.Muszę natychmiast kupić.I pierwsze co to lecę do domu,w ubraniu jeszcze skrobię i ją zżeram:)Potem mogę normalnie wrócić do życia:)

637

Odp: Nie żyję byle jak!

Dla mnie McDonald's mógłby nie istnieć, bo ostatnio jadłam tam w podstawówce przy okazji wycieczki szkolnej. Jednak bardzo lubię kuchnię włoską (pizza, lasagne, spaghetti, gnocchi, ravioli itp.), a ona niestety jest dość kaloryczna. big_smile Chociaż nie mogę powiedzieć, żebym sobie czegoś odmawiała, bo jem dużooo. Tylko poza takimi "wyskokami" jem zdrowo i lekko, więc nie szkodzą mi.

638 Ostatnio edytowany przez Iris7 (2015-09-16 09:07:55)

Odp: Nie żyję byle jak!
Martainn napisał/a:

Ja miałem nudny dzień:P
O 6 byłem na treningu, potem w pracy, a potem spędzałem czas z dzidziem. Nuuuudy:)

Nawet nie wiesz, jak Ci tej dzidzi zazdroszczę. tongue

Cynicznahipo napisał/a:

Dzisiaj mija równy miesiąc, odkąd jestem na diecie i wiecie co?
Oddałabym duszę za powiększony zestaw z McDonald'sa i colę.

Jak byłam podczas wyzwania anty-słodyczowego, to miałam podobnie. Wytrzymałam prawie miesiąc, ale było to okupione wielkimi mękami. big_smile Uwielbiam słodkie, raz dziennie muszę sobie coś małego zjeść. FF też zresztą lubię, ale staram się nie jeść ich często, zazwyczaj tylko w sytuacjach, gdy praktycznie nie mam innego wyboru.
cslady, kuchnię włoską też uwielbiam, ale chyba mało kto jej nie lubi. Tyle węgli. :3

gojka, mnie ślinka cieknie na widok Kinder Bueno. big_smile

639 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-09-16 09:21:50)

Odp: Nie żyję byle jak!

Ja na szczęście nie lubię kupnych słodyczy. Czasami coś tam zjem (np. wczoraj dostałam migdały w czekoladzie), ale nie kusi mnie. Za to mam słabość do domowych ciast i deserów. Dziś mam w planach ciasto marchewkowe z suszonymi śliwkami i płatkami migdałów.

640 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-09-16 09:22:36)

Odp: Nie żyję byle jak!

Bywa ciężko, bo ostatnio trochę marudzi i miałak kolki i się serce kraje jak ten szkrab ci żałośnie płacze, a Ty tak naprawdę niewiele możesz zrobić, ale i tak jest super piękna i w ogóle nawet jak cię ofafluni to ją kochasz. Jest dopiero z nami 23 dni, ale szczerze to wydaje mi się jakby była zawsze.
Ja ze słodyczami nie mam problemu poza ciastem piernikowym z dżemem i żelkami. Ja raczej lubię tłusto pojeść. I to jest większy problem. Chociaż gruby już nie jestem to i tak bym jeszcze sporo zmienił.

641

Odp: Nie żyję byle jak!

No właśnie, ja też wolałabym zjeść np. porządną lasagne niż deser albo ciasto. Choć najlepiej to i to. big_smile Na szczęście mam też słabość do zdrowego jedzenia, więc nie traktuję go jako kary. Na drugie śniadanie mam sałatkę z rukoli, cieciorki, mozarelli i pomidorków cherry z sosem miodowo-musztardowym. Muszę się nią "zapchać" w oczekiwaniu na obiad, bo już mi ślinka cieknie.

Co do dziecka, to też trochę zazdroszczę, ale ogólnie dziecka, a nie tego etapu jego życia. Nie przepadam za niemowlakami i dla mnie to jest okres, który trzeba przetrwać. Na szczęście szybko mija.

642 Ostatnio edytowany przez pomocnikgargamela (2015-09-16 11:34:21)

Odp: Nie żyję byle jak!
Martainn napisał/a:

Zrób sobie ładowanie. Nie zaszkodzi a rozpędzi metabolizm. Byle się skończyło na tym zestawie:) Więc najlepiej coś takiego zjeść na wieczór:) Jesteś już miesiąc na diecie więc spokojnie możesz sobie na jeden taki posiłek pozwolić. Potem raz na dwa tygodnie, a jak jeszcze zejdzie to raz na tydzień. Taki cheat meal ma miejsce w diecie. Pomaga psychicznie i fizycznie też:)

I ja potwierdzam. Tak zwany cheat day mają nawet trenerzy, którzy zawodowo zajmują się kulturystyką, a raz w tygodniu pozwalają sobie na co tylko dusza zapragnie. Ważne po prostu, żeby to był 1 dzień w tygodniu, a nie "dzisiaj mija już 5 dni, to zrobię dziś". 1 dzień w tygodniowych odstępach wink

Ja na chętnie zjadłbym pizzę, a na deser śledzie.

643

Odp: Nie żyję byle jak!

O, diecicie sie:) Ja tez, ale to chyba taki kobiecy nawyk, zawsze byc na diecie:))
Nie ciagnie mnie w ogole do slodyczy, ani kupowanych ani domowych, tlustych potraw tez nie jadam ani FF. Moim "grzechem" sa sery i wina do nich, zwlaszcza czerwone wytrawne. Dlatego przestalam od jakiegos czasu konsumowac i jedne i drugie i poprawa jest.

Tak w ogole, to chyba nie ma takiej diety, na ktorej mozna czy warto byc latami, najlepsze jest nauczyc sie zrowo zyc - jesc i ruszac. Mnie po krotkich okresach stosowania jakiejkolwiek diety nudzily te same skladniki i nuzylo szukanie ich w sklepach. Raz wytrzymalam kilka dni na Dukanie - okropnosc co sie z moim organizmem dzialo.

Na szczescie nigdy nie mialam duzej nadwagi albo w ogole zadnej wiec do zrzucenia nie bylo wiele, ale teraz juz musze wiecej zwracac uwage na to co i kiedy jem. No i ruszac sie wiecej.

Kuchnia wloska jest bardzo zdrowa i nie tuczaca, pod warunkiem, ze przyrzadza sie te potrawy tak jak Wlosi, nie tak po polsku, suto i gesto:) Wlosi, ktorych poznalam bedac tam na wakacjach nakladaja na talerz duzo makaronu, ale polewaja go czy posypuja bardzo skromnie, na talerzach tych samych dan podanych w Polsce sos wrecz splywa i zakrywa caly makaron. Wtedy takie danie jest tluste i kaloryczne. To samo pizza, pizza wloska jest cieniutka i ma 2-3 skladniki, nie to co mozna zobaczyc w Pizza Hut.

A tu znalazlam fajny przepis na szczuple Francuzki:):

[niedozwolony link]

644 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-09-16 15:13:31)

Odp: Nie żyję byle jak!
pomocnikgargamela napisał/a:
Martainn napisał/a:

Zrób sobie ładowanie. Nie zaszkodzi a rozpędzi metabolizm. Byle się skończyło na tym zestawie:) Więc najlepiej coś takiego zjeść na wieczór:) Jesteś już miesiąc na diecie więc spokojnie możesz sobie na jeden taki posiłek pozwolić. Potem raz na dwa tygodnie, a jak jeszcze zejdzie to raz na tydzień. Taki cheat meal ma miejsce w diecie. Pomaga psychicznie i fizycznie też:)

I ja potwierdzam. Tak zwany cheat day mają nawet trenerzy, którzy zawodowo zajmują się kulturystyką, a raz w tygodniu pozwalają sobie na co tylko dusza zapragnie. Ważne po prostu, żeby to był 1 dzień w tygodniu, a nie "dzisiaj mija już 5 dni, to zrobię dziś". 1 dzień w tygodniowych odstępach wink

Ja na chętnie zjadłbym pizzę, a na deser śledzie.

Nie zgodze sie ze caly dzien. Cheat meal bardziej. Zalezy tez dla kogo znaczy cheat day - dla kogos to znaczy 10 tys. kcal, dla mnie 2 tysiace. Jak ktos w ciagu "cheat day" zje 5-dniowe zapotrzebowanie to ma problem.

Ja tez chudne smile do urodzin jestem na 500 kcal big_smile i chudne smile zebra sie ladnie zarysowaly smile

Do osob ktore pisza uparcie jestem infantylna - swietnie o tym wiem. Jestem bardzo niedojrzala emocjonalnie. W studiowaniu jednakze nie przeszkadza to wcale. Zwlaszcza jesli ma sie dobra pamiec - na tym kierunku akurat to jest podstawa. Gargamel pewnie potwierdzi.  Mowic umiem ladnie - na temat. Pisac rowniez. Tutaj nie czuje potrzeby do wysilania sie.

Dzis mialam dobry dzien smile
Bylam na stazu kilka godzin, potem w pracy pol godziny - zabrac rzeczy do pisania, potem na uczelni, pogadalam z panem z prawa pracy spotkanym przypadkiem, a potem zakuuuupy i nowe buty smile
Jestem na etapie przyciemniania karnacji i jestem coraz ladniej opalona smile

A co do diet - nigdy nie bylam na ZADNEJ konkretnej. Po prostu M.Ż.

645

Odp: Nie żyję byle jak!
ludmiłaa napisał/a:

A tak w ogóle to gdzie się podziała Eileen? Założycielka kafejki?

Założycielka kafejki dawała ujście swojej nerdowskiej stronie natury, kryjąc się przed swiatem z nowym tabletem. xd

Swoją drogą, jak wyszłam wieczorem zapalić, to widziałam swietne staruszki. Jedna o kulach. Szły, gadały, śmiały się i jedna z nich: "to o której jutro, DZIEWCZYNY?". Taka chciałabym być na starość.

646 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-09-16 21:54:58)

Odp: Nie żyję byle jak!
daenerys7 napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:
daenerys7 napisał/a:

Kammiś - nie Kammiś, jakie to ma znaczenie...? Chyba rzeczywiście warto już zostawić tamte posty i skupić się na przyjemniejszych rzeczach na naszym głupim forum. tongue

cslady, truskaweczko - jak Wam minął dzień? Co ciekawego dzisiaj zrobiłyście, czym się pochwalicie? big_smile

Hej smile

No dzisiaj nic wielkiego, ale w sumie coś mogę podpiąć pod wątek, bo i powoli chudnę, mam nadwagę, ale już niedużą - 75 kg przy 170, staram się inaczej jeść, jeszcze bez ćwiczeń, ale zacznę ćwiczyć. Trzeba pokonać lenia, nie chce się, ale jeden krok przede mną, że choć trochę w końcu lepiej jem, to warto, wiem ;p No i kupiłam dzisiaj batony muesli Emco, mają cukier dodany parę miejsc w składzie, ale w porównaniu do innych batonów są lepsze, bo na pierwszym miejscu w składzie orzechy, gorzka czekolada i więcej tego niż w innych po prostu, więc zawsze nawet ok. No i makaron żytni kupiłam, bo będę się starała najczęściej taki jeść, by było zdrowiej. No i ogólnie staram się zmieniać te nawyki, także też dobrze. A u Ciebie? smile

Gratulacje! big_smile Powoli, ale do celu. Ja uwielbiam batony twarogowe, niestety nie mogę ich za bardzo jeść. ;( Sprawdź skład, może one też są pro-dietetyczne.

U mnie dobrze, ale intensywnie. Po wakacjach (już prawie) nadszedł czas podsumowań i jestem z siebie bardzo zadowolona, co nie zdarza się często. tongue Właciwie wszystkie założenia wypełniłam. Odświeżyłam francuski, porządnie ćwiczyłam i biegałam, trochę popracowałam dorywczo, teraz mam pracę na cały wrzesień. smile Prawko już niemalże ogarnięte, mam nadzieję, że niedługo zdam.
Teraz organizuję cały następny rok i chyba zacznę nowy język, myślę o jakimś skandynawskim (wiem, pogięło mnie big_smile), szukam pracy na weekendy i planuję ściankę. I muszę zrobić rundę po sklepach, bo mała landrynka (kuzynka :>) miała urodziny i zażyczyła sobie książkę i zeszyt do szkoły.

A jeśli chodzi o dzisiaj, to dużo byłam w pracy i kupiłam sobie książę dotyczącą gramatyki francuskiej. I jeszcze poczytałam trochę. Znasz Foletta? smile


cslady, uwielbiam dynię. big_smile W moich stronach na zupę z dyni mówi się "korbol". Jadłam ją w dzieciństwie z lanymi kluskami. :3
Kursy językowe? smile

Dziękuję smile To takie batony twarogowe też w razie czego w sklepach są? Poszukam wink Tzn same te batony muesli i tak trochę cukru mają, nie są tak do końca dietetyczne, ale zawsze trochę bardziej, bo mają i tak trochę lepszy skład niż inne co patrzyłam. No i zawsze mają sporo orzechów, co jest dobre i zdrowe smile Ja planuję jeść wszystko po trochu, ale z umiarem, mniej niż kiedyś, nie będę robić już tak, że zero słodyczy, bo wiem, że wtedy szybko bym miała dość jak kiedyś, co potem miałam dość i znowu jadłam jak kiedyś i wróciłam do nadwagi. Dlatego lepiej wszystko po trochu, czasem i słodycze, ale mniej, no i będzie dobrze. Zdrowe odżywianie bez konkretnych diet, na których ciężko wytrwać. Tylko zdrowiej, a smacznie, bez katowania się i ok smile A powoli stopniowo raczej też schudnę, no i tak zdrowo.  A i tak więcej wiem co jest zdrowsze, że np zdrowe tłuszcze są zdrowe i np ich nie zamierzam sobie odmawiać nawet podczas odchudzania, bo z umiarem wszystko najlepiej jak jest i one są zdrowe i potrzebne organizmowi, więc zamierzam ich też używać, a nie że wszystko chude, bo bez przesady.

Wtedy byłoby mniej zdrowo właśnie, a tak będzie zdrowiej, że zdrowe tłuszcze i inne potrzebne składniki, a słodycze tak, ale rzadziej, czasem, mniej i dzięki temu też schudnę, a i hormony kobiecie co mam z nimi problem przy policystycznych jajnikach też raczej coś tam się uregulują dzięki składnikom odżywczym, używaniu zdrowych tłuszczy. No i nie jest ważna tak kaloryczność bardzo, a bardziej jakość pożywienia, bo np nie sądzę, by np jedząc nawet sporo winogron przytyć, nawet jak mają sporo kalorii. Tzn nie jem ich ciągle, taki przykład. Dlatego dla mnie od liczenia kalorii będzie ważniejsza tego jakość, by było w miarę zdrowo.

A co to jest FF?

O Folecie słyszałam, ale jeszcze nie czytałam, no ale mam w planach wink

Ja na razie robię darmowe kursy online, póki nie mam pracy i kasy, potem jak będzie, to sobie i wykupię online lub pójdę na kurs, zobaczę. Na razie darmowe, zawsze coś tam też jest, np na duolingo i busuu, wiadomo niektóre są ukryte zadania, bo za kasę, ale trochę też się tak uczę wink No i czasem z książek od angielskiego co mam. Mam też takie skany przydatne do angielskiego smile

647 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-09-16 21:59:39)

Odp: Nie żyję byle jak!

Truskaweczko,istnieje też opcja zrobienia sobie domowych batoników musli. Wtedy można zadbać o najlepszą jakość składników, brak jakichś ulepszaczy smaku i konserwantów. Choć nie powiem, trochę jest brudzenia się. Co do kursów językowych, to ja nie lubię uczyć się języków z gotowych kursów. Ale korzystałam z kursów online ucząc się np. podstaw programowania. Bardzo lubię też wszelkiego rodzaju wykłady online (tutaj oglądam m.in. wszystko co "wypuszcza" TED). Cieszę się, że mogę żyć w takich czasach, gdzie większość informacji jest na wyciągnięcie ręki. big_smile

FF to chyba fast foody - tak zrozumiałam z kontekstu.

648

Odp: Nie żyję byle jak!

No wiem, kiedyś może zrobię, na razie trochę są problemy z kuchenką, więc chyba nie dałoby się na razie zrobić, ale kiedyś tak. Aha ok, ja kiedyś oglądałam jakieś wykłady TED na studiach, a czasem podobno warto posłuchać do nauki angielskiego, kiedyś tak zrobię jak mój angielski będzie lepszy, bo jednak tam trudniejsze słowa są, więc jeszcze trochę czasu na to mi potrzeba. Aha ok wink

649

Odp: Nie żyję byle jak!
kammiś napisał/a:

Jestem na etapie przyciemniania karnacji i jestem coraz ladniej opalona

Beta karoten czy chodzisz na opalanie natryskowe? A może jedno i drugie? smile

truskaweczko, co do batonów twarogowych, to pewnie też zależy od konkretnej marki, ile mają cukru i w konsekwencji - kalorii. Następnym razem baczniej im się przyjrzę. wink
Jeśli chodzi o języki, to ja najbardziej lubię się uczyć poprzez czytanie książek. Tego Foletta czytam właśnie po francusku, skłamałabym, gdybym powiedziała, że rozumiem wszystko, ale na pewno sporo. Co najważniejsze - jest progres. Na olx można dostać je w bardzo korzystnej cenie (używane oczywiście).

Nie słyszałam wcześniej o tym "TED", odwiedziłam stronkę i wydaje się ciekawa. Cslady, znasz coś takiego ale jeszcze np. po francusku?
FF to fast foody, zgadza się.

A na diecie byłam raz w życiu i wiem jedno - nigdy więcej, bo myślałam, że umrę. tongue Chciałam spróbować bezglutenowej i na początku było dobrze. Ale potem... dramat, bo zaczęłam strasznie chudnąć (na diecie nie byłam ze względu na odchudzanie), mimo sporych ilości jedzenia i kompletnie nie miałam energii. Diety nie dla mnie - po prostu staram się zdrowo odżywiać, ale pogrzeszyć też lubię. :>
Pomijając fakt, że jako osoba, która nie znosi matematyki - zabiłabym się prędzej niż liczyła kalorie.

650 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-09-17 00:41:30)

Odp: Nie żyję byle jak!

Tak, jest TED po francusku. Trzeba gdzieś na stronie ustawić filtr, by wyszukiwało w tym języku. Wklejam linka: https://www.ted.com/talks?language=fr-ca . W razie czego potem go usunę, bo to pewnie niezgodne z regulaminem.

Edit: Jednak widzę tylko z napisami po francusku. Nie wiem czy któryś z wykładów jest faktycznie wygłaszany w tym języku. O, już znalazłam właściwą stronę http://www.tedxparis.com/videos-2/ . Tutaj już mówią po francusku. big_smile

Posty [ 586 do 650 z 972 ]

Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 12 … 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Nie żyję byle jak!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026