To, że wkładki domaciczne są tylko dla kobiet, które już rodziły, to mit.
Powielany niestety często przez samych lekarzy.
A prawda jest taka, że wkładka jest dla każdej kobiety, jeśli nie ma przeciwwskazań. Na "zachodzie" wkładkę zakłada się każdej kobiecie i nikt wam nie powie, że jeśli jeszcze nie rodziłyście, to nie wolno.
Mit ten wynika z tego, że u nieródki szyjka macicy ma mniejsze światło i trzeba doświadczonego lekarza, żeby wkładkę założył. Większość niestety takiego doświadczenia nie ma, a dodatkowo jeszcze są niekompetentni, że powtarzają takie bzdury pacjentkom.
Trzeba też pamiętać, że wkładki mają różne rozmiary, dla nieródki zwykle będzie ta w najmniejszym rozmiarze.
Znalezienie gabinetu na NFZ jest masakrycznie trudne, bo zwykle to co ja słyszałam, to "u nas nie robi się TAKICH rzeczy". Obdzwoniłam trochę gabinetów jakiś czas temu więc wiem.
Ale jest tak jak mówią dziewczyny - można wkładkę założyć na NFZ i powinni to zrobić w każdym gabinecie, który ma taką umowę z NFZ.
Oczywiście sumienia nie mają, żeby założyć państwowo, ale potrafią wyłączyć sumienie, kiedy cię zapraszają do prywatnego gabinetu.
Hipokryzja pełną gębą.
Ja jednak zrezygnowałam z wkładki domacicznej i po dogłębnym rozpoznaniu tematu zdecydowałam się na implant podskórny. Znalazłam gabinet, gdzie za 800 zł są w stanie to zrobić - gabinet ma raczej dobre opinie.
Generalnie nie miałam nigdy większego problemu z tabletkami, mój organizm szybko się dostosował, dlatego liczę na to, że i do implantu się dostosuje. Męczy mnie już po prostu codzienne pamiętanie o tabletce. A implant jest na trzy lata. Podejrzewam, że w ciągu tych trzech lat metody antykoncepcji się jeszcze bardziej udoskonalą i będziemy mieć większy wybór. Na pewno też będzie taniej.