Wstyd mi teraz przed sobą, bo chciałbym się z Tobą pospierać, obronić się, ale wiem, że nie mam argumentów, a to co zrobiłem to było wbicie sobie noza w serce.
Racja, brak umiejętności panowania na emocjami w tej konkretnej sytuacji mnie powalił, chociaż myśłałem do tej pory, że umiem panować na emocjami, co udowodniałem sobie chociażby na uczelni, w pracy, w kontaktach ze znajomymi, ale z nią nie umiałem, teraz płace frycowe za to.
Szkoda ogromna, teraz musze się z tego wykaraskać ![]()
Sądzisz że jest już kompletnie pozamiatane? Staram sobie to jakoś tłumaczyć jakoś, ale już mam bałagan w głowie, raz myśle, że to koniec, raz zeby ratować przyjaźń, raz aby robić sobie jeszcze nadzieje tłumacząc to po swojemu...