Witam po kilkudniowej przerwie!
Mam tyle do powiedzenia, że aż nie wiem od czego zacząć, może od początku.
Po Waszych radach i komentarzach, spędziłem trochę czasu na rozmyślaniem co zrobić "z tym fantem" 
W pewnym momencie uznałem, że powiem/okaże jej bo inaczej będę miał wyrzuty sumienia. Próbowałem pisac listy, ale żaden nie oddawał treści takiej jakiej bym chciał. Uznałem że jej to powiem/okaże, bez listów. Uslyszy/zobaczy prosto ode mnie, bez pośredników w postaci kartki 
Spotkaliśmy się w dniu wczorajszym, zabrałem w dość ładne miejsce i było bardzo sympatycznie jak zawsze, tematy od serca, tematy błahe, przekomarzanie się, żarty itp 
Stwierdziłem że teraz albo nigdy! Powiedziałem jej, że szukałem szczęścia wielokrotnie daleko, bardzo daleko, tam gdzie nie było, a tak naprawdę to szczęście było cały czas blisko mnie, jest dla mnie super przyjaciółką i jestem dumny że mam kogoś takiego w swoim życiu, a byłbym jeszcze bardziej szczęśliwy gdyby była moją dziewczyną. (tak w skrócie cały ten mój ówczesny monolog wyglądał).
Po mojej gadce, "bohaterka" na początku spytała mnie czy żartuje, jak jej powiedziałem, że dawno taki poważny nie byłem to już mnie prosiła, abym jej powiedział, że żartuje. Było jej bardzo smutno, a miała wcześniej taki bardzo dobry humor. Było jej smutno, ponieważ ona mnie od zawsze traktowała jako najlepszego przyjaciela i jestem dla niej przyjacielem... nic więcej. Widziałem, że sie tym przejmuje, że nie wie co powiedzieć, była zaskoczona i miała wyrzuty sumienia.
Powiedziałem jej wtedy, że nie zależnie co będzie, niech kieruje się serce i swoim szczęściem. Dziewczyna jak mi sama powiedziała, dostała mętliku w głowie zupełnego i sama tak pół serio i pół żartem powiedziała, że wyjedzie gdzieś na kilka dni, zdala od wszystkich i mi nic nie powie 
Mówiłem jej aby nie miała do siebie pretensji, bo nei jest niczemu winna, po czym ona mi powiedziała, że nie jestem pierwszym jej kolegą/przyjacielem który czuje coś więcej do niej... nie wiem czemu zrobiło mi się głupio
nawet mówiła że nie dawno mnie wśród swoich kolezanek chwaliła jako zajebistego przyjaciela.
Dodałem, że nadal bardzo mi zależy na naszej przyjaźni, bo dzieku temu jestem szczęśliwy (co prawda byłbym bńardziej szczęśliwy jakby było coś ponad tą przyjaźń, ale do tanga trzeba dwojga
). Powiedziała, mi to samo, ale jednak dodała, że teraz bedzie jej przede mną głupio mówić na niektóre tematy, do tej pory mówiła mi wszystko bez skrupułów, a ja jej doradzałem tak aby było jej najlepiej, odpowiedziałem jej, że dalej jest moją przyjaciółką i może mówić mi na każdy temat a ja jej pomogę. Choć nie wiem czy po tym co sie stało wczoraj bedzie chciała korzystać z mojej osoby 
Potem wracaliśmy do domu i rozmawialiśmy normalnie już jakby tego tematu co wyżej napisałem w ogóle nie było 
Wiem, niektórzy tutaj pisali, ze to sie nie uda. No i sie nie udało, mieliście rację, może to będzie fajny temat dla następnych ludzi mających podobne problemy jak ja? 
Teraz jak to pisze, jest we mnie inne uczucie niż we wcześneijszych moich wojażach z płcią przeciwną. Wcześniej to była zlość, żał, pretensje co całego świata. Obecnie jest mi... smutno. Po prostu. Smutno, żal tylko do siebie, że nie umiem przekonać wspaniałej dziewczyny do siebie, a pewnie za niedługo ktoś z marszu od tak po prostu sobie z nią będzie 
W sumie to ja powiem Wam że sam nie wiem czego oczekiwałem, nie spodziewałem się, że rzuci mi się w ramiona niczym z filmu. Na pewno była zaskoczona, była w szoku. Jeszcze mam nadzieje (Kurde głupia nadziejaaaa!!!) że musi się przespać z tym tematem, przetrawić to co sie stało i może? Kurde, głupie serce i głupia nadzieja!
Co teraz? Jaka jest Wasza opinie na ten temat? Jestem tego ciekaw bo jesteście obiektywną grupą, a znajomi wiadomo bedą wspierać mowić że bedzie dobrze, a ja potrzebuje konkretów a nie głaskania po plecach 
Czy jest jakaś szansa, czy jest to pogrzebane wszystko?